•  

    Kolejny budżetowy strzałomiot z Chin dotarł w końcu na miejsce - Junxing F155. Jest to już piąty model łuku wyprodukowany przez tę firmę, który przeszedł mi przez łapki. Sprzęt jest trochę podobny do F177 i F179, które opisywałem w zeszłym roku. Ten model ma jednak bardziej klasyczny, sportowy charakter i jest chyba nawet lepszą opcją niż F177/F179, zwłaszcza dla początkujących łuczników. Wydaje się też doskonałą alternatywą dla tanich łuków sportowych z drewnianym majdanem (jak np. Samick Polaris, SF Optimo czy Jandao Beginner).

    Od razu przyznam, że jeszcze z niego nie strzelałem. Muszę najpierw dorobić porządną cięciwę (w zestawie jest standardowy, 16-nitkowy grubas) i poczekać na lepszą pogodę. Opiszę więc tylko wstępne wrażenia.

    Tak jak wspomniałem, łuk jest robiony z myślą głównie o początkujących sportowcach, nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by strzelać z niego typowo tradycyjnie i rekreacyjnie. Majdan jest większy i nieco cięższy niż w modelach F177 i F179. Różne strony podają różną jego wielkość (21" lub 23") oraz materiał (aluminium lub stop magnezu). Po zmierzeniu okazało się, że majdan ma 22". ¯\_(ツ)_/¯ Bez ramion waży niespełna 900g. Dostępny jest w trzech wersjach kolorystycznych: czarnej, czerwonej i niebieskiej. Czerwona i niebieska mają ładny metaliczny (perłowy) połysk i posiadają biały uchwyt, czarna jest w całości czarna. Sam uchwyt jest plastikowy, dobrze wyprofilowany i znacznie wygodniejszy niż w modelu F177. Majdan ma standardowe gniazda na celownik, stabilizator, clicker, oraz dwa gniazda pod button i podstawkę pod strzałę. System mocowania ramion jest taki sam jak w tanich drewnianych łukach sportowych i prawdopodobnie ramiona z Polarisa, Optimo i Jandao będą tutaj pasować.

    Ramiona z F155 są dłuższe niż w F177/F179. Pracują ładnie. Złożony łuk ma 66", dzięki czemu ciągnie się go miękko nawet na 32", co w tamtych modelach stanowiło spory problem. System mocowania ramion jest nieco inny niż w modelach F177 i F179, ale są "prawie" ze sobą kompatybilne. "Prawie", bo ramion z F155 można używać w majdanach F177 i F179 bez żadnych modyfikacji (pasują także śruby mocujące), jednak w drugą stronę już to nie działa i aby ramiona z tamtych modeli pasowały do majdanu F155 trzeba by albo rozwiercać dziurę pod śrubę, albo zeszlifować nieco każde ramię od spodu. Materiał ramion jest standardowy, jak we wszystkich łukach sportowych dla początkujących - rdzeń drewniany zabezpieczony włóknem szklanym. Według informacji (także tych od producenta) rdzeniem miał być klon, jednak w moim modelu wyraźnie jest to bambus. Mnie tam pasuje. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Ramiona w F155 są cechowane co 2# i występują w siłach od 16# do 40#, choć w sklepie, w którym kupowałem dostępne były tylko od 20# do 36#. Sprawdzałem swój model i naciąg mniej więcej się zgadzał, więc nie ma takich niespodzianek jak w F177 i F179, gdzie różnica między naciągiem deklarowanym a faktycznym potrafiła wynieść nawet 7#.

    Wraz z majdanem i ramionami dostajemy w paczce standardową cięciwę przeciętnej jakości, dwie podstawki pod strzałę (wkręcana oraz naklejana) oraz sportowy celownik. Jest też mała instrukcja jak poprawnie złożyć łuk - cała po chińsku, ale obrazki są wystarczająco wymowne i raczej każdy nowicjusz załapie o co chodzi.

    Jak na razie ogólne wrażenia są więc mocno pozytywne. Łuk dobrze leży w dłoni, przyjemnie się ciągnie, a bambus na ramionach powinien dać dość dobrą dynamikę. Wszystkie wersje kolorystyczne majdanów są śliczne, choć nadruk "Junxing" na ramionach tak średnio mi się podoba i wolałbym w całości czarne. Cechowanie co 2# pozwala dobrać idealną dla siebie siłę naciągu, a dzięki temu, że łuk ma 66" to nawet wysokie osoby z bardzo długim naciągiem mogą z niego komfortowo strzelać. Jest to bardzo fajny sprzęt, który będzie idealny na początek tak do sportowego, jak i rekreacyjnego strzelania. Do tego kosztuje naprawdę niewiele i podczas promocji można go wyrwać za około 250zł, z czego sam celownik jest wart ze 30zł.

    Garść danych:

    Cena zestawu na Aliexpress: ~77$ (~290zł), sporo taniej na wyprzedażach
    Długość łuku: 66 cali
    Maks. długość naciągu: 32 cale
    Dostępne siły naciągu: 16-40 (20-36) funtów
    Majdan: metalowy, 22", trzy wersje kolorystyczne
    Ramiona: bambus + czarne włókno szklane, logo "Junxing" na obu ramionach

    Na plus/minus względem F177 i F179:

    + podobna cena, a bogatsza paczka
    + większy i cięższy majdan (większa stabilność i wyższe okno do celowania)
    + wszystkie potrzebne gniazda do podstawowego strzelania sportowego
    + wygodniejszy uchwyt
    + dłuższe ramiona (śmiało można ciągnąć na 32"; nieco mniejsza dynamika, ale lepsza kultura pracy)
    + nie potrzeba imbusa by przykręcić ramiona
    + cechowanie siły naciągu co 2# i zgodność rzeczywistej siły z deklarowaną
    + ogólnie lepszy do strzelania sportowego lub rekreacyjnego

    - nadruki na ramionach
    - cięższy i dłuższy (dla tych co lubią lekkie i małe łuki)
    - zapewne nieco gorsza dynamika

    #luk #lucznictwo #hobby #sport
    pokaż całość

    źródło: IMG_2873.jpg

  •  

    Delikatna mgła a panikę sieją ludzie

    Wyimaginowany smog

    No kurwa rzeczywiście...
    #smog #slask #pszczyna

    źródło: zwykla_mgla.png

  •  

    Trochę śmiechłem po zobaczeniu tego portretu w Pathfinder Kingmaker. Elf pomykający po lesie z łukiem Samick Lion, czyli nowoczesnym hunterem. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Ciekawe, czy to product placement bo firma Samick sypnęła groszem, czy jak zwykle grafik ignorant.

    #crpg #pathfinder #lucznictwo

  •  

    Krótki i treściwy filmik o doborze siły naciągu łuku dla początkujących.

    #lucznictwo #hobby

    źródło: youtube.com

  •  

    Nowy secik strzał. Wreszcie znalazłem czas, by go dokończyć, bo promienie czekały już od zeszłego roku. Slimy, karbon imitujący drewno z delikatnym crestingiem w miejscu oryginalnego loga i lotkami 3" klejonymi z lekkim offsetem, by szybciej nadać rotacji strzale. Miały być dla różowego, ale chyba posłużą mi za turniejówki - za ładne wyszły, by je baba po krzakach pogubiła. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #hobby #lucznictwo #sport
    pokaż całość

    źródło: IMG_2341ff.jpg

  •  

    Są we wszechświecie rzeczy niezmienne. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #skoki

    źródło: kot.png

  •  

    Jak zostać drogowym dzbanem roku? Prosta instrukcja:

    1. Wyprzedź samochód z kamerką, który nagra twoje wyczyny.
    2. Zapieprzaj tak, że fotoradar robi ci zdjęcie.
    3. Kilka sekund później przypierdziel w samochody stojące na skrzyżowaniu na czerwonym świetle.
    4. Od siły uderzenia twoja tablica rejestracyjna wbija się w stuknięte auto. xD
    5. Ucieknij z miejsca wypadku, może nikt nie zauważy. xDDD

    Chyba jedyne rozsądne wytłumaczenie to że gość był nawalony jak szkop, albo że miał coś znacznie gorszego na sumieniu. Albo po prostu skończony debil. xD

    #kierowcy #polskiedrogi #czechowice
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Ludzie nigdy nie przestaną mnie zadziwiać - 500$ za łuk "survivalowy" z Kickstartera. Aluminiowy majdan bez możliwości użycia innych ramion niż dedykowane. Same ramiona proste i bardzo krótkie. Zero informacji na temat materiału, z jakiego ramiona są wykonane, więc na 99% jest to samo włókno szklane. Zero informacji na temat faktycznej sprawności łuku i prędkości wylotowych strzał. Niemal wyłącznie marketingowy bełkot. W rzeczywistości takie coś w świecie łuczniczym ciężko byłoby sprzedać za 50$, ale wystarczy dodać magiczne słowo #survival i ładnie rozreklamować, a dostaniemy produkt, o który "survivalowcy" i inni "prepersi" będą się zabijać, nawet jeśli walnie się cenę z kosmosu. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #lucznictwo #hobby
    pokaż całość

    źródło: youtu.be

    •  

      Pytam, bo chyba prawie wszystkie bloczki maja ramiona z fiberglassu. Nawet takie za 2000$.

      @John_archer: Tak, ale to jest nieco inna konstrukcja i to nie ramiona tam wykonują główną pracę, a bloczki. Zwykły łuk jest na tyle sprawny, na ile sprawne są jego ramiona. Włókno szklane jest wytrzymałe i elastyczne, ale cholernie ciężkie. Im cięższe ramiona, tym łuk wolniejszy, dlatego żadna szanująca się firma łucznicza nie robi ramion tylko ze szkła, lecz stosuje różnego rodzaju odpowiednio wyprofilowane laminaty, gdzie cienki pasek włókna pełni jedynie rolę zabezpieczającą rdzeń. Przy takiej cenie należałoby oczekiwać laminatów typu drewno+szkło+karbon lub drewno+różne warstwy karbonu, a nie samego szkła. Tego typu ramiona - fiberglassowe płaskowniki - spotykane są tylko w najtańszych wyrobach łukopodobnych, których używa się co najwyżej do szkolenia młodzieży, bo są trwałe i idiotoodporne. Ot, np. w czymś takim.

      @Polanin: Tu nie chodzi o kampanię Kickstartera. To nie pierwszy projekt tej firmy i wcześniejsze też się świetnie sprzedawały. Wyprodukują łuk na pewno. Chodzi o samą absurdalną cenę i reklamowanie tego jako doskonałego, najnowocześniejszego łuku, który ma pod sobą wszystkie inne, podczas gdy za mniej niż 100$ można kupić "zwykły" łuk, który pod każdym względem z łuczniczego punku widzenia będzie od tego wynalazku lepszy.
      pokaż całość

    •  

      i to nie ramiona tam wykonują główną pracę, a bloczki
      @daedalus_pl: Zaręczam ci że w bloczku całą pracę wykonują również ramiona ;) Bloczki to tylko zwykła przekładnia. Pewnie chodzi o to że w bloczku ramiona pracują tylko na dystansie kilku centymetrów a przy sztywności ramion bloczkowych ta dodatkowa masa nie robi wielkiej różnicy.

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    Boże, jaki ten #westworld zrobił się durny. xD Dawno nie widziałem serialu z aż tak naciąganą i na siłę komplikowaną fabułą. Sezon pierwszy był świetny, ładnie się zamknął w całość i zamiast iść do przodu, to twórcy rozgrzebali stare, zamknięte wątki i próbują je opowiadać na nowo, a potem jakoś nieudolnie łączyć. Z obecnego sezonu chyba tylko dwa odcinki były warte obejrzenia. Szkoda, że nie zakończyli tego wcześniej, bo byłyby przynajmniej dobre wspomnienia. Po sezonie pierwszym był miły niedosyt, teraz natomiast jest ogromny przesyt i boję się co będzie dalej, bo szykuje się niezła kicha, jeśli to pójdzie dalej tą samą ścieżką.

    Podziwiam ludzi, którym takie mieszanie na siłę się podoba. Sam lubię, gdy film ma w sobie zwroty akcji i skrywa tajemnice, ale to co się tutaj zaczyna odpierdzielać to moim zdaniem już uwłacza inteligencji widzów. Nie dość, że totalne przekombinowanie, to jeszcze to ciągłe przepisywanie historii na nowo. Ten sezon wyglądał jak te kiepskie seriale, gdzie w jednym odcinku widzimy jak główny bohater ginie, zjeżdżając samochodem z drogi i spadając z urwiska, a w następnym okazuje się, że to jednak nie on, tylko złodziej, który ukradł mu samochód chwilę wcześniej, gdy ten tankował na stacji, a tak w ogóle to samochód nie spadł w przepaść, tylko do jeziora, więc w sumie nikt nie zginął. xD

    #seriale
    pokaż całość

    +: n.....s, olesh +8 innych
    •  

      O tyle drugi sezon jest znakomity. Wątki są rozwinięte w interesujący sposób.

      @jombsik: No ja mam całkowicie odmienne zdanie - że sezon 2 jest beznadziejny, a wątki nudne i miejscami wręcz idiotyczne. Z ciekawości więc zerknąłem na IMDB, by zobaczyć, czy tylko ja tak marudzę, ale widzę, że większość ludzi ma bardzo podobne odczucia. Pierwszy sezon miał jakiś sens i konsekwentnie prowadził do rozwiązania. Drugi sezon na siłę próbuje zamieszać i zaskoczyć.

      Każdy odcinek jest naładowany akcją (a w pierwszym sezonie było jej jak na lekarstwo).

      To chyba jedna z największych wad. Gdyby ta akcja była jakaś sensowna, jak np. w czwartym odcinku, to jeszcze, ale tutaj mamy bezsensowną rzeź przez większość sezonu. Za wzorowy przykład niech posłuży atak na fort, który był chyba najbardziej żenującą sceną w całym serialu. A nie, chwila, był jeszcze flirt w serwerowni z wybuchowym finałem - ta scena bezapelacyjnie wygrywa swoim debilizmem. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Mieszanie, o którym mówisz to jedynie różne linie czasowe

      Różne linie czasowe to inna kwestia. Ja miałem na myśli przeinaczanie faktów. Robienie zwrotów akcji tam, gdzie już praktycznie wszystko wcześniej zostało wyjaśnione. Np. tu zróbmy odwrócenie ról (rozmowy Alberta z Dolores); tu dodajmy w sekretnym domku, za ukrytymi drzwiami prowadzącymi do tajnego laboratorium, jakieś jeszcze jedne ukryte drzwi prowadzące do jeszcze bardziej tajnego laboratorium; tu z kolejnego człowieka zróbmy hosta (szef ochrony), tu na nowo napiszmy historię jakiegoś wątku (symbol labiryntu)... Tego jest całe mnóstwo i wszystko jest tak naciągane, że aż strach.

      czyli zagrywka wprost z pierwszego sezonu

      Moim zdaniem tu tkwi główny problem. Próbowano na chama zrobić zwroty akcji i niespodzianki jak w pierwszym sezonie, mimo iż historia już się praktycznie wyjaśniła. Zamiast tę historię rozwijać, zaczęto ją przerabiać i dopisywać wątki. O ile jeszcze sam wątek z kopiowaniem ludzi był spoko, tak reszta już nie za bardzo...
      pokaż całość

    •  

      Za wzorowy przykład niech posłuży atak na fort, który był chyba najbardziej żenującą sceną w całym serialu. A nie, chwila, był jeszcze flirt w serwerowni z wybuchowym finałem - ta scena bezapelacyjnie wygrywa swoim debilizmem.

      @daedalus_pl: dobra, to rzeczywiście były słabsze momenty. A co do reszty to chyba właśnie ustaliliśmy, że podobały nam się dokładnie odwrotne rzeczy :D Peace.

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    Kamil Grosicki dumnie pozujący do zdjęć po strzeleniu bramki Brazylijczykom w kluczowym momencie finałowego meczu Mistrzostw Świata 2018. Koloryzowane.

    pokaż spoiler A nie, sorry, coś mi się popieprzyło - to z ledwie wygranego u siebie meczu towarzyskiego z jakąś nic nie znaczącą drużyną. ( ͡° ͜ʖ ͡°)


    #mecz #pilkanozna #mundial pokaż całość

    źródło: pliki.meczyki.pl

  •  

    Przyznam, że trochę śmiechłem z tego screena z nadchodzącego #xenonauts 2. Gra zaczynała jako "wierny naśladowca" pierwszych #xcom i miała być alternatywą dla rzekomo "uproszczonego" XCOM: Enemy Unknown, którego to często krytykowano i naśmiewano się z niego na forach fanów Xenonautów. A co mamy tutaj? Przepiękną zrzynkę. Alternatywa, która nieudolnie stara się gonić i naśladować tę "ułomną" konkurencję, z której szydziła. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #gry #strategie
    pokaż całość

    źródło: images-4.gog.com

    •  

      Jeśli chodzi o gry taktyczne to Xenonauts zjada konkurencje z ostatnich 10 lat na śniadanie.

      @chciwykrasnolud: Mam całkiem odmienne zdanie. Misje w Xenonauts po pewnym czasie stawały się niezwykle nużące. Cały czas to samo i to na mapach, które wyglądały jak klony samych siebie. Taktyka? Kilku szturmowców w lepszych pancerzach do przeszukiwania mapy + kilku snajperów do zdejmowania wrogów z daleka. I tyle. Praktycznie nie miałem sytuacji, gdzie gra wymuszałaby jakiekolwiek zagrywki taktyczne. To już XCOM:EU oferował na tym polu znacznie, znacznie więcej i często wymuszał zróżnicowany skład oraz podejście do przeciwnika. Nie mówiąc o różnorodnych misjach z nietypowymi wytycznymi, czego w Xenonautach całkowicie zabrakło.

      Też czekam na X2 i mu kibicuję, ale nie zmienia to faktu, że X1 był co najwyżej średniakiem i tak naprawdę nie wnosił nic nowego.
      pokaż całość

    •  

      @chciwykrasnolud: no właśnie mam z tej oferty goga

    • więcej komentarzy (6)

  •  

    Dla tych, co "kenot intu inglisz" przetłumaczyłem obrazek z tego postu, bo był fajny i śmieszny. Nie musicie dziękować. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #fallout #crpg #heheszki

  •  

    A, pochwalę się. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Taki mój mały projekt #diy z kategorii #lucznictwo w oparciu o #arduino - elektroniczny tester strzał i promieni.

    Pierw podaje wagę w gramach i granach, a potem bada parametry ugięcia promienia (tzw. spine) według standardów ASTM i AMO. Po przeprowadzeniu dwóch testów podaje średni wynik i oszacowuje "prostość" promienia.

    Może działać jako samodzielna jednostka korzystając z zasilania sieciowego lub power-banku, a można go też podpiąć do komputera i korzystając z dedykowanej aplikacji mieć znacznie lepszy podgląd na szczegółowe dane obecnego i poprzednich testów. Listę z wynikami można sobie wyeksportować do pliku (np. .xmls, .html czy .csv) w celu późniejszych analiz lub wydrukowania na pamiątkę. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

    źródło: youtu.be

    •  

      Produkuj :D

      @maxprojekt: Niestety nie jestem pierwszy. Niemiecka firma Bearpaw od niedawna ma w swojej ofercie urządzenie działające prawdopodobnie na tej samej zasadzie, więc pewnie mają już patenty i by mnie zjedli. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Fajne ( ͡° ͜ʖ ͡°) Ile wyszedł łączny koszt?

      @John_archer: Za elektronikę wyszło trochę ponad 50zł, ale muszę jeszcze wymienić sensory, bo obecne są mało dokładne i nie za bardzo nadają się do tego projektu. Z lepszymi sensorami myślę, że będzie blisko 100 zł. Nie liczę kosztów obudowy, bo tej jeszcze nie ma.

      Na jakiej zasadzie to działa bo nie widze żeby strzała była uginana?

      Żeby zbadać spin trzeba ugiąć promień, dociskając go na środku do pewnego punktu.
      pokaż całość

    •  

      @daedalus_pl ilu spsrtan potrafi przebić taka strzała?

      +: mrjetro
    • więcej komentarzy (2)

  •  

    W końcu dotarł nowy strzałomiot. Piękna z niego bestia. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Doskonale leży w dłoni, jest mały, lekki, bardzo celny i dość dynamiczny. Wart spokojnie dwukrotność swojej ceny.
    #lucznictwo #hobby #bron

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: WP_20180521_12_13_47.jpg

  •  

    Niedługo stuknie mi kolejny rok życia na tym ziemskim padole, więc z tej okazji przygotowałem symboliczny prezent dla Mirków spod tagu #crpg . Do rozdania jest jeden z najlepszych erpegów ostatnich lat - Shadowrun: Dragonfall (i Shadowrun Returns jako bonusik, bo bez tego ani rusz) - gra, która łączy w sobie "oldschoolowy" styl, niezwykły świat, mechanikę walki rodem z serii #xcom , wciągającą historię oraz doskonały warsztat pisarski. Wszystko to przyprawione jest cudownym soundtrackiem. Osobiście grę stawiam na równi z klasykami pokroju Fallouta 1 czy Baldur's Gate 2. Błyskawicznie zdobyła sobie moje serce.

    Jedyny poważny minus tej gry to brak polskiej wersji językowej, dlatego nadaje się ona tylko dla ludzi dość dobrze znających angielski (jest naprawdę sporo czytania).

    Gra niedawno była w Humble Bundle, ale może ktoś nie zdążył się wtedy załapać, a chciałby zanurzyć się w ten niesamowity, mroczny świat, w którym cybernetyka ściera się z magią.

    Losowanie dzisiaj około 20:00 spośród osób, które zaplusowały wpis. Wylosowana osoba otrzyma klucze Steam do aktywowania obu gier. Celowo nie taguję "rozdajo", żeby się hołota nie zleciała. ;) Niech prezent trafi do fana cRPG. Z losowania wyłączeni są patostreamowcy oraz zielonki, które założyły konto po tym poście.
    pokaż całość

  •  

    Kilka dni temu premierę miała #ashofgods - rosyjska gra #crpg stworzona na silniku #unity3d, wzorująca się mocno na serii #bannersaga i do której muzykę komponowali Polacy. Pograłem trochę. Niewiele co prawda, bo zaledwie kilka godzin, ale chyba wystarczająco dużo, by wyrobić sobie jakieś zdanie i móc coś o grze napisać. Wrażenia z rozgrywki? Mieszane. Miejscami gra zachwyca, miejscami zniechęca, irytuje i odrzuca. Tak na szybko wymienię główne moim zdaniem plusy i minusy, a niżej rozwinę to nieco bardziej.

    Zalety:
    - śliczna grafika
    - świetna muzyka
    - nie do końca liniowa fabuła, kilka różnych zakończeń
    - w miarę rozbudowane dialogi i sporo tekstu do czytania

    Wady:
    - ordynarna, bezczelna zrzynka z Banner Sagi
    - "poszatkowana" fabuła
    - fatalna optymalizacja
    - słaby warsztat pisarski (lub sam przekład z rosyjskiego)
    - kiepskie animacje walki
    - porąbany, na siłę udziwniony system walki

    Zacznijmy od tego, że gra jest przepiękna. Styl graficzny jest bardzo zbliżony do tego z Banner Sagi, ale jakościowo IMHO Ash of Gods nieznacznie tutaj wygrywa. Rysunki wydają się bardziej dopieszczone i posiadają większą ilość detali niż w Sadze. Zarówno portrety postaci, tła, jak i interfejs prezentują się znakomicie, więc całość wygląda po prostu ślicznie. Tu nie ma co dyskutować - uczta dla oczu.

    Drugim mocnym atutem gry jest doskonała muzyka. Nie spodziewałem się niczego innego, bo wiedziałem, kto nad tym będzie pracował - Adam Skorupa i Krzysztof Wierzynkiewicz nie zawiedli i kolejny raz pokazali, że znają się na swym fachu. Soundtrack ma dość swojski klimat, zalatuje trochę "wiedźminowatością", ale w końcu robili go ludzie odpowiedzialni za muzykę w dwóch pierwszych Wiedźminach. Trochę szkoda, że jest tak mało utworów stricte bitewnych, no ale sama gra też sama w sobie nie jest zbyt długa, więc to zrozumiałe.

    Sporym plusem jest mniejsza liniowość, niż w Sadze. Podczas podróży po mapie można wybrać kilka różnych ścieżek, nie jesteśmy już więc skazani na jedyną słuszną drogę. Ciężko mi w tej chwili stwierdzić jak mocny wpływ ma to na rozgrywkę i rozwój fabuły, ale fajnie, że coś takiego jest. Sporym zaskoczeniem było też dla mnie to, że gra nie skończyła się, gdy po głupich błędach straciłem jednego z głównych bohaterów. Aż nie mogę się doczekać, jak w takich okolicznościach rozwinie się historia... i co przez to z fabuły straciłem. Scenariusz wydaje się przygotowany na różne okoliczności, co znacznie podnosi wartość gry w świetle przechodzenia jej po raz wtóry. Widać, że nie jest to gra w którą zagrasz jeden raz i widziałeś już wszystko.

    Gra wydaje się znacznie bardziej rozbudowana w porównaniu do Sagi gdy idzie o dialogi i opisy. Nie jest to co prawda jakiś duży wyczyn, bo Saga była pod względem dialogów dość ułomna, ale tak czy siak bogatsze konwersacje cieszą. Byłby to atut bardzo duży, gdyby nie jakość samego tekstu... ale o tym parę akapitów niżej. Klimat jest też tutaj bardziej "niegrzeczny" - Saga była bowiem baśniowa, disney'owska, niewinna niczym nieobsrana łąka, a w Ash of Gods pojawiają się już np. nieśmiałe (i kiepskie) żarty o miejscach intymnych, teksty odnośnie seksu, do naszych szeregów dołączają panie o nieco lżejszych obyczajach, a same portrety kobiecych postaci są bardziej odważne i miejscami lekko kuszące. W sumie odniosłem wrażenie, jakby chciano zrobić grę dość dorosłą, ale przeszkadzała w tym chęć utrzymania baśniowej grafiki i ciężko było twórcom znaleźć rozsądny kompromis.

    Skoro już zaczynam narzekać, to czas na wady, a największą z nich jest to, że gra jest praktycznie plagiatem Banner Sagi. Autorzy niby od początku pisali, że mocno wzorują się na tej serii, ale tak bezczelnej kopii to się nie spodziewał chyba nikt. Ash of Gods wygląda jak zwykły reskin Banner Sagi. Niby tu coś przestawiono, tam coś dodano i rozbudowano, ale zmiany są na tyle niewielkie, wręcz kosmetyczne, że gdyby zmienić klimat na bardziej nordycki, to spokojnie można by wydać tę grę jako Banner Saga 3 i nikt by się nie zorientował, że to produkcja zupełnie innego studia. Praktycznie każdy typ ekranu, jaki widzieliśmy w Sadze, pojawia się w Ash of Gods. Tak samo wyglądają dialogi, walka, zarządzanie oddziałem, ekrany miast, obozowisko, mapa, sposób prowadzenia historii... nawet dwójka głównych bohaterów jest jakby żywcem zerżnięta z Sagi. Co innego wzorować się na czymś, co innego bezmyślnie kopiować wszelkie rozwiązania.

    Szalę goryczy przelewa fakt, że kopiowano naprawdę bezmyślnie, jakby ktoś w szefostwie zarządził, że wszystko KONIECZNIE ma wyglądać jak w Banner Sadze, nawet jeśli tutaj nijak nie pasuje i gryzie się z innymi elementami. W Sadze historia była podzielona na kilka wątków, między którymi skakaliśmy, ale wszystko wydawało się tam płynne, jedno przechodziło w drugie bez jakichś wyraźnych, drastycznych cięć. Fabuła rozwijała się w sposób naturalny. Tu tego nie ma. Tutaj mam wrażenie, jakby ktoś wrzucił scenariusz do miksera. Wszystko wydaje się "poszatkowane" i to nie tylko z powodu pocięcia historii na osobne fragmenty, ale także przez ciągłe przeskakiwanie z jednego ekranu na inny, a to przejście na domiar złego przecina jeszcze ekran ładowania (o tym niżej). Nawet podczas pojedynczego dialogu ma się odczucie tego "skakania", bo kamera przy każdej jednej wypowiedzianej kwestii przełącza się między rozmówcami, przez co kurwicy można dostać.

    To uczucie braku płynności gry jest potęgowane przez tragiczną optymalizację. Praktycznie co chwilę, przy każdej zmianie typu ekranu, jesteśmy atakowani ikonką symbolizującą wczytywanie lub zapisywanie czegoś. Ta gra ma grafikę 2D opartą na sprite'ach na litość boską, więc powinna śmigać na nawet 15. letnim sprzęcie bez najmniejszego zająknięcia! Przeciętny smartfon powinien ją łykać bez popijania! A co mamy tutaj? Przerwy między każdą jedną sceną i ładowanie ekranu walki przez dobrych kilkanaście sekund. Przecież to się w głowie nie mieści! Nie ma absolutnie żadnych sensownych argumentów, aby usprawiedliwić te ciągłe przerwy w rozgrywce... poza kompletną niekompetencją programistów, oczywiście. Co ciekawe, nie jest to pierwsza gra stworzona na Unity przez ludzi zza naszej wschodniej granicy, która wygląda świetnie, ale chodzi jak gówno. W tamtych rejonach widocznie grafików mają dobrych, ale z programistami to tak średnio bym powiedział, tak średnio...

    Co do samej fabuły w Ash of Gods, to nie jest ona jakoś wyjątkowo wciągająca, ale też nie odrzuca. Odrzuca natomiast warsztat pisarski. Ciężko tutaj stwierdzić, czy jest to wina bardzo nieudolnego przekładu na język angielski (brak polskiej wersji), czy może już w samym oryginalnym skrypcie tak kiepsko to wygląda. Tragedii niby nie ma, ale ciężko teksty w grze określić mianem "przyjemnych do czytania". Raz jest lepiej, raz gorzej, a niekiedy trzeba wręcz przeczytać coś po kilka razy, bo nie sposób zrozumieć o co autorowi w sumie chodziło. Język jest tu często dziwny i nienaturalny, a słownictwo niejednokrotnie fatalnie dobrane do sytuacji. Grając w Ash of Gods człowiek zaczyna doceniać co znaczy prawdziwy talent pisarski i tęsknić za grami takimi jak chociażby Shadowrun, gdzie tekstu było nieporównywalnie więcej, ale wchodził gładko niczym woda i chciało się tylko więcej i więcej. Tutaj po paru dialogach głowa zaczyna boleć i ochota na dalszą lekturę szybko mija.

    Rozpływałem się na początku nad oprawą graficzną gry. Jest cudna, nie ma co do tego wątpliwości. Rysownicy odwalili kawał niesamowicie dobrej roboty. Wszystko jest piękne... dopóki się nie rusza, bowiem animacje podczas walki ogólnie rzecz biorąc nie zachwycają. W porównaniu z resztą grafiki są wręcz słabe, nienaturalne i jakieś takie sztywne. A już szczególnie kiepsko prezentują się animacje chodzenia. Do tego spartolono sprawę przy podpinaniu ich w Unity, bo skoro przeciętny człowiek po ogarnięciu kilku podstawowych tutoriali daje radę tak zorganizować animatora, by np. postać nie tuptała w miejscu podczas rozpoczęcia i zakończenia chodzenia, to znaczy, że tutaj ktoś wybitnie dał ciała. Przejścia między poszczególnymi animacjami postaci również do zbyt płynnych nie należą i w efekcie cała walka wygląda dość sztucznie i nieatrakcyjnie. Nie ma tu nawet sensu porównywać z Banner Sagą, gdzie walka to była istna poezja - poszczególne animacje były bardzo naturalne, dynamiczne, miejscami niesamowicie efektowne i przede wszystkim tak płynne i dobrze do siebie dopasowane, że miało się wrażenie oglądania z góry przygotowanego filmu animowanego, a nie połączonej ze sobą sekwencji różnych klipów. Zupełnie inna liga.

    Skoro przy walce jesteśmy, to nie sposób nie wspomnieć o samym systemie tur, w jakim walka się toczy. A ten jest niezwykle porąbany. Nie wiem kto wpadł na pomysł tak poronionej rozgrywki, ale podejrzewam, że było jak z wieloma innymi rzeczami w tej grze - któryś z devów być może miał swoją wizję, ale ktoś inny wyżej w hierarchii upomniał go, że dobra, ale BANNER SAGA i w efekcie wyszedł taki mały potworek, ni pies, ni wydra. Ash of Gods zapożycza bowiem z Sagi system ruchu "raz gracz, raz przeciwnik", który sam w sobie był dość głupi i powodował sporo problemów oraz wymuszał durną taktykę (okaleczać, nie zabijać!), ale tam twórcy mieli własny, może nietypowy, ale kompletny koncept na system walki, który ostatecznie działał całkiem nieźle w połączeniu z resztą elementów. Tutaj jest pomieszanie z poplątaniem. Zapożyczono jakieś elementy, dodano swoje i przestało to działać jak należy. Mamy więc naprzemienne tury, ale brak ustalonej kolejności. Możemy wybrać którym członkiem drużyny wykonamy ruch, ale jak już się postacią ruszymy, to w następnej rundzie musimy ruszyć się kimś innym - i tak aż do momentu, gdy wszyscy nasi podopieczni wykorzystają swój ruch. Totalny idiotyzm który powoduje sporo chaosu i doprowadza do takich kretynizmów, że znacznie lepiej grać maleńką ekipą dobrych wojaków (albo nawet jedną postacią), bowiem szybciej będą mieli swój ruch i szybciej skończą im się "cooldowny" na potężniejsze umiejętności.

    Oczywiście znajdą się osoby, które takiego trybu walki będą zaciekle bronić twierdząc, że wymusza sporo myślenia taktycznego i innego podejścia do potyczki. Jednak moim zdaniem sytuacja tutaj przypomina trochę to słynne powiedzenie o komunizmie, bo gracz jest zmuszony do ciągłej, bohaterskiej walki z problemami, które tworzy sam system. Dla mnie takie próby komplikowania rzeczy na siłę są niedorzeczne, tym bardziej, że tutaj naprawdę ciężko czerpać przyjemność z walki. Zbyt dużo tu zamieszania, zbyt dużo niewiadomych i zamiast skupiać się na przeciwnikach, analizowaniu ich słabości oraz wykorzystywaniu silnych stron naszych postaci, więcej czasu poświęca się na rozkminianiu jak najkorzystniejszej kolejności ruchu i obieraniu korzystnej pozycji. W sumie to nawet trochę jak w szachach... ale takich z dodatkowym chromosomem.

    Sytuacji nie ratują też szumnie zapowiadane elementy gier karcianych, które miały być wplecione do walki. W rzeczywistości bowiem sprowadza się to do tego, że mamy kilka kart magicznych, których możemy użyć zamiast ruszania się postacią. A efekty kart są zwykle tak słabe (ulecz kilka punktów, zadaj kilka punktów obrażeń itp.) lub tak nieprzydatne, że poza jakimiś awaryjnymi sytuacjami w ogóle nie warto zawracać sobie nimi głowy i szczerze mówiąc po kilku potyczkach całkowicie zapomniałem, że coś takiego w ogóle istnieje.

    Podsumowując, ciężko jednoznacznie ocenić tę grę. Są aspekty, w których wyraźnie błyszczy, ale ma też wady, które trudno przeboleć. Nie jest na pewno grą złą, bo zachwyca urodą i potrafi wciągnąć fabułą, a jeśli jesteśmy w stanie przymknąć oko na jej dość liczne słabe strony (oraz fakt, że jest rosyjskim plagiatem Banner Sagi), to jest w stanie dostarczyć sporo frajdy. Jak dla mnie jest to jednak trochę zmarnowany potencjał. Wiele rzeczy byłoby w tej grze znacznie lepszych, gdyby nie próbowano na siłę upodobnić się do Sagi i korzystać z rozwiązań tam stosowanych. Ash of Gods jakby samo nie wiedziało, czym chce tak naprawdę być - czy Banner Sagą, czy czymś z własnymi pomysłami na rozgrywkę - przez co otrzymaliśmy bardzo niespójny produkt, który mógłby być wybitny, gdyby tylko twórcy mieli choć trochę odwagi, aby ruszyć pewnie własną drogą, zamiast dreptać ciągle przy szlaku wydeptanym przez Sagę i pilnować, by się czasem zanadto od tego szlaku nie oddalić.
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

    •  

      @daedalus_pl: Wielkie dzięki za tekst. Nie wygląda to najlepiej, ale przekonać się muszę na własną rękę. :) Z Twojego opisu aż się boję to odpalić xD
      Chociaż audiowizualia na pewno zrekompensują wady - odpaliłem właśnie ost i bardzo mi się podoba. Styl bardzo wiedźminowski.

      @Lisaros:

      Osobiście w ogóle nie przeszkadza mi zrzynka z TBS, nawet tak ordynarna.

      Nie mają szczęścia do ludzi panowie (i panie) ze Stoic. To już druga gra inspirowana (great whale road) i opinie nie najlepsze.
      pokaż całość

    •  

      @daedalus_pl: Co prawda wiem to z drugiej ręki, ale karty robią się ciekawsze w trakcie gry. Najpotężniejsze z nich działają jednocześnie na przeciwników i nasze pamperki więc daje to jakieś tam opcje do kombinowania.

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Hej, @PlanetPlus ile trzeba u was czekać na zatwierdzenie cashbacku z Aliexpress? Niedługo czwarty miesiąc stuknie, przedmioty już od trzech miesięcy mam w domu, a wszystkie bardziej wartościowe cashbacki dalej wiszą...

    #planetplus

    źródło: cashback1.jpg

    +: Cronox
  •  

    Fani #crpg obczajcie dzisiejszego Humble Bundle!

    Za 1$ Shadowrun Returns i Dragonfall.
    Za 7$ dodatkowo Shadowrun: Hongkong, Wasteland 2, Xenonauts i Age of Wonders 3

    #shadowrun #xenonauts #wasteland2 #ageofwonders3 pokaż całość

  •  

    Natknąłem się dzisiaj na grę Urban Strife - obiecującego klona #xcom osadzonego w postapokaliptycznym świecie. Zamiast Obcych będziemy tu więc łoić innych ocalałych (pozostałości wojska, gangi, grupy rywalizujące z nami o cenne surowce...) oraz hordy zombiaków. Walka wygląda niemalże bliźniaczo do tej z ostatnich XCOMów, co jak dla mnie jest idealnym kompromisem między turową, taktyczną rozgrywką, a dynamicznością potyczek i przystępnością dla "casualowców". Jedyne wyraźniejsze różnice to bardziej tradycyjny system punktów akcji oraz podejście do ekwipunku, bo będziemy mieć możliwość podnoszenia przedmiotów i przeszukiwania zwłok. Czyli miodzio. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Zombie w grze będą odgrywać rolę nie tylko naszych wrogów, ale czasem i sprzymierzeńców. Możemy bowiem, odpowiednio rozplanowując taktykę, wykorzystać ich przeciwko naszym ludzkim przeciwnikom.

    W sumie to wszystko wygląda trochę jak #deadstate tyle że robiony przez bardziej kompetentne osoby i z mniej mułowatym systemem walki.

    Niewiele wiadomo na razie o warstwie strategicznej poza tym, że będziemy mieć własną bazę wypadową, o którą musimy dbać i pilnować surowców, aby nasi podopieczni przetrwali kolejny dzień. Nasze działania oraz relacje z innymi frakcjami mają ponoć mocno odbijać się na samym świecie gry. Jak to zostanie zrealizowane? Zobaczymy.

    Już teraz gra prezentuje się atrakcyjnie, a do premiery zostało jeszcze trochę czasu, więc jest na co czekać. Wiadomo, raczej nie będzie to tytuł AAA, ale i tak moim zdaniem na tę chwilę całość wygląda ciekawiej, niż w przypadku Phoenix Point.

    Planowana data wydania - drugi kwartał 2018.

    Garść screenów - www.urbanstrifegame.com

    #zombie #postapokalipsa #gry #strategie #crpg #urbanstrife
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

    +: KK44, a........r +13 innych
    •  

      @Ercefet: miałem na myśli xcoma. W sensie - Xcom be, Xeonatus dobrze!

    •  

      @Ercefet: To radze zapoznać się z Jagged Alliance 2 z modem 1.13, chyba najlepsza gierka z gatunku taktycznych turówek, żadna turówka nie przeskoczyła tej gry, przynajmniej mi znana, acz nie we wszystko miałem okazję zagrać. Podzielam opinie co do relacji Xcom - Xenonauts, Xcom to spoko gierka, ale mało oferuje zabawy mechanikami i szybko robi się wtórnie, w Xenonauts jest trochę lepiej, gra też jest trudniejsza, więc więcej emocji jest z gry. Czasem nie dłubią nad 2 częścią Xenonautów?

      @daedalus_pl: Obczaję sobie gierkę, Deadstate to jedna z tych gier co miała dobre założenia (dla mnie), ale przelanie tego na grę wyszło miernie. Jeśli tu wygładzą to jestem kupiony, a trochę tak wygląda. Dzięki za podrzucenie.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    Ukazał się nowy gameplay #phoenixpoint - strategiczno-taktycznej #gry tworzonej przez zespół Juliana Gollopa, autora legendarnego X-Com (UFO: Enemy Unknown). Początkowe materiały, które przedstawiono nam niespełna rok temu dawały nadzieję na godnego następcę Terror From The Deep. Rozgrywka wyglądała surowo, technicznie na coś pomiędzy starymi a nowymi X-Comami, ze świetnym, mrocznym i bardzo lovecraftowym klimatem. Ten nowy gameplay jednak nieco studzi nadzieje.

    Pierwsze, co najbardziej rzuca się w oczy to to, że nie mamy już do czynienia z grą w stylu nowych XCOMów. Mamy po prostu XCOM3. Co jak co, ale po twórcy oryginalnej serii spodziewałem się czegoś więcej, niż ślepego zrzynania od konkurencji, a tutaj wszystko - walka, interface, działanie kamery, lekko komiksowy wygląd żołnierzy, a nawet same umiejętności - jest obecnie jak żywcem wyciągnięte z tamtych gier. W złą stronę to poszło, bo nawet z tego klimatu grozy, który był wyraźnie odczuwalny na pierwszych filmikach z gry, nie zostało tutaj już praktycznie nic.

    W gameplay'u dodatkowo brak jest jakichkolwiek wzmianek o tym jak wygląda gra poza sferą taktyczną. Przedstawiono tylko fragment walki, a nawet ten nie prezentował się zbyt ciekawie. Ogólnie więc pokaz był bardzo rozczarowujący, przynajmniej jak dla mnie. Z wielkich zapowiedzi niewiele zostało. Zamiast połączyć to co dobre w X-Com i XCOM, zrobiono niemalże dokładną kopię tej drugiej, dodając obrażenia miejscowe i całkowitą destrukcję otoczenia (królowa obcych wchodzi w wielopiętrową wieżę, a ta po prostu znika - super destrukcja, bulwo). Nie tak to miało wyglądać.

    Jak na razie czuję spory zawód. Gra doskonale się zapowiadała, ale poszło to nie w tę stronę, w którą powinno. Premiera ma być ponoć jeszcze w tym roku, więc raczej nikłe szanse, że rozgrywka zmieni się na tyle znacząco, by mieć jakiś swój własny styl, zamiast sprawiać wrażenie bezczelnej kopii. Niby sfera strategiczna może nas jeszcze pozytywnie zaskoczyć, lecz obserwując zmiany, jakie przez ostatnie miesiące w grze zaszły, to ciężko zachować optymizm.

    #xcom #strategie #crpg
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

    •  

      @chciwykrasnolud: Z tym TFTD to słuszna uwaga. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Co do Xenonautów, to odbiłem się od tej gry, mimo iż uwielbiam ten setting, a we wszystkie stare X-Comy zagrywałem się jak głupi. Czegoś tej grze brakowało, wydawała mi się jakaś taka powolna, nudna i bezpłciowa. Znacznie przyjemniej grało mi się w różne mody do OpenXCom.

      Może kiedyś znajdę czas i przemogę się, by dać Xenonautom jeszcze jedną szansę, ale na razie swoje nadzieje pokładam w innej grze w stylu X-Coma, na którą się dzisiaj zupełnym przypadkiem natknąłem i która ma wyjść niebawem. Nieco później napiszę o niej pod tagiem #xcom pokaż całość

    •  

      wydawała mi się jakaś taka powolna, nudna i bezpłciowa. Znacznie przyjemniej grało mi się w różne mody do OpenXCom.

      @daedalus_pl: Też tak uważam, no może nie była nudna ale na pewno nie wciągała jak xcom. Brakowało jej grafiki i co ważniejsze klimatu i to strasznie raziło nawet mimo tego że sporo nowego wniosła do mechaniki z oryginału.
      Ale to była budżetowa gra małego studia.

      Z tych powodów pisałem o 2 części, która ma mieć znacznie większy budżet, grafikę 3d i ma dodać wiele fajnych rzeczy - np turową walkę samolotów z ufo. Po zapowiedziach wydaje się że idą wbrew obecnej modzie i nie będą casualizować gry strategicznej. Jeden z nielicznych tytułów na które czekam.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    Mirki i Mirabelki spod tagów #crpg #strategie #xcom #darkestdungeon #unity3d i #gamedev - warto pomóc rodakom i wykopać znalezisko o grze Alder's Blood, by zyskała trochę rozgłosu. Szkoda by było, aby tak dobrze zapowiadająca się i klimatyczna gra przeszła bez większego echa. pokaż całość

    +: f...k, sejsmita +9 innych
  •  

    Mirki spod tagu #lucznictwo pijcie ze mną kompot!

    Chyba właśnie udało mi się skonstruować niezwykle banalny w swej budowie, ale też i bardzo dokładny jak na swoją prostotę elektroniczny tester spinu strzał. Najlepsze jest to, że do tego projektu #diy wystarczy zwykła elektroniczna waga kuchenna (lub tzw. jubilerska), w miarę prosta powierzchnia (np. stół) i coś, na czym można oprzeć strzałę (np. małe drewniane klocki). No i rzecz jasna opracowany przeze mnie dzisiaj kalkulatorek, który po wklepaniu weń danych z wagi przemieni nam to ładnie na spin. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Muszę to jeszcze dokładnie przetestować, ale już teraz widzę, że efekty są bardziej niż zadowalające, a wyniki zgadzają się z tym, co pokazuje mój mechaniczny spinetester. Ba, tester elektroniczny działa dokładniej i lepiej, bo nie trzeba za każdym razem zerować iglicy dostosowując ją do stopnia skrzywienia promienia - tutaj robimy szybko dwa pomiary i dostajemy uśredniony wynik.

    Jak tylko się upewnię, że wszystko działa jak należy, to na pewno wrzucę mały instruktaż jak zrobić coś takiego do własnego użytku (wystarczą zdolności manualne średnio ogarniętego pięciolatka) i jak poprawnie korzystać z kalkulatora.

    Na razie wrzucam tabelkę z samego kalkulatora, zawierającą dane z 12 przykładowych badanych strzał. Dokładność pomiaru poraża zważywszy na to, że używałem zwykłej taniej wagi kuchennej i całej konstrukcji nie można nawet nazwać konstrukcją, bo były to luźno ustawione klocki. Przy zamocowaniu wszystkiego (poza wagą) na stałe i prawidłowej kalibracji spodziewam się błędów pomiarowych nie większych niż 2-3%, co dla spinetestera domowej roboty za równowartość 0 złotych to jest jakiś istny kosmos. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Trochę mnie zdziwiło, że Powerflighty 500 mają ugięcie ~0,480, ale to samo wychodziło mi na zwykłym spinetesterze. Podejrzewam, że właśnie taka jest ich faktyczna twardość. W kwestii danych od producenta, to bardziej ufam moim Linkboy'om, które z zadeklarowanych 500 pokazują dokładnie 0,500 na obu testerach.
    pokaż całość

  •  

    Wpis ze szczególną dedykacją dla osób, które chciałyby niskim kosztem wejść w #lucznictwo i szukają niedrogiego (do 300zł), a solidnego sprzętu...

    W końcu dotarły do mnie dwa łuki refleksyjne zamówione u Chińczyków - bliźniacze modele F177 i F179 produkowane przez firmę Junxing. Chciałem mieć jakiegoś taniego, małego "składaka", który byłby bardziej mobilny, bo obecnie wszystkie łuki jakie mam to longbowy, które czasem ciężko upakować do auta, a ich transport pieszo czy rowerem całkowicie odpada. Nie potrafiłem się zdecydować na któryś konkretny model, więc wziąłem oba w celu przetestowania i zostawienia sobie tego, który bardziej przypadnie mi do gustu.

    Pogoda dzisiaj dopisała, więc udało mi się tak wstępnie, na szybko przestrzelać oba egzemplarze. Pierwsze wrażenia - jest nieźle. Moje początkowe obawy zostały rozwiane i nie jest to jakiś tani chiński szmelc, a solidne łuki, które osiągami dorównują typowym łukom sportowym/klasycznym dla początkujących i średnio zaawansowanych. Z obu modeli przyjemnie się strzelało, bo ciągnie się je miękko nawet na jakieś 29,5 cala (dalej nie próbowałem), są dość szybkie (stawiam, że okolice 170-180 fps), a handshock nawet przy bardzo lekkich strzałach praktycznie nie istnieje. Oba łuki wyglądają bardzo atrakcyjnie - są całe czarne i bez żadnych napisów na ramionach (choć to zależy od sklepu). Oba mają też wszelkie podstawowe gniazda, można więc w nich zamontować podstawki pod strzałę, stabilizatory, celowniki itp. i strzelać typowo sportowo... albo olać te wszystkie niepotrzebne gadżety i szyć z gołego łuku, jak Bozia przykazała, czyli intuicyjnie.

    Z minusów - dla osoby, która wcześniej strzelała tylko z "drewniaków" wadą może okazać się ciężar, do którego początkowo trudno się przyzwyczaić. Aluminiowy majdan może i jest bardzo wytrzymały, zapewnia większą stabilność, ale jednak swoje waży. Sporym minusem jest też wyższa siła naciągu, niż zadeklarowano na ramionach. Oba łuki kupiłem z ramionami 35# i niby takie mają oznaczenia, jednak po zmierzeniu na 28'' jedne mają prawie 38#, a drugie 40#. Zatem przy zakupie trzeba pamiętać, by brać ramiona słabsze o jakieś 5#. Łuki są też dość głośne, choć nie jakoś przesadnie i łatwo zniwelować doklejając małe wyciszacze na gryfach oraz montując tłumiki na cięciwie.

    Trochę konkretniej o każdym z modeli:

    F177 (na fotce na dole) - ma 54 cali (majdan 15'') i waży niecałe 1100 gramów. Prezentuje się naprawdę zacnie i moim subiektywnym zdaniem jest o wiele ładniejszy od swojego większego brata. Ma taki jakiś agresywniejszy charakter. W Europie jest sprzedawany przez firmę Timber Creek pod nazwą Stalker. Dzięki naklejeniu nań loga Timber Creek dostaje magiczną premię "+100% do ceny". Posiada ładnie wyprofilowany uchwyt pistoletowy, ale niestety wykonany z twardego plastiku, co niespecjalnie przypadło mi do gustu. Innym minusem jest to, że z racji niewielkich rozmiarów dodaje dobre 2# naciągu do ramion (te same ramiona, które na F179 mają 40#, tutaj mają ponad 42#). Mówiąc krótko - taki mały dzik.

    F179 - majdan ma 17 cali, a cały łuk po złożeniu ma 56. Waży jakieś 1150 gramów. Wizualnie trochę mniej atrakcyjny od brata, minimalnie też głośniejszy, za to ciągnie się go nieco płynniej. Uchwyt prosty, podobny do łuków bloczkowych, wykonany tym razem nie z plastiku, a z gumy. Mimo gorszego wyprofilowania, strzelało mi się z tego uchwytu przyjemniej. Kwestia materiału. Idealnym jak dla mnie rozwiązaniem byłby kształt jak w F177, ale wykonany z gumy. F179 chyba nie jest sprzedawany w Europie, ale można się na niego natknąć pod nazwą Phantom z logiem firmy Mandarin Duck (cena jak na Aliexpressie, ale +10$ za przesyłkę). Występuje z majdanem w trzech wersjach kolorystycznych - Czarnej, Leśne Camo i Czerwone Camo.

    Ramiona w tych łukach są identyczne i można ich używać zamiennie. Można też dokupić ramiona osobno w cenie około 45$ za parę. Łuki testowałem z takimi ramionami, jakie były oryginalnie zapakowane, przez co F179 miał 38# naciągu, a F177 aż 42#. Do następnych testów podmienię ramiona, dzięki czemu oba łuki będą mieć 40# i łatwiej mi będzie porównać ich osiągi.

    Summa summarum, są to dobre łuki w świetnej cenie i stanowią ciekawą alternatywę dla klonów Samicka Polarisa. Za 300 lub nieco mniej złociszy można mieć sprzęt, który nie odstępuje kulturą pracy łukom z półki cenowej 300-500zł, a do tego wygląda bardzo atrakcyjnie, jest niezwykle mobilny i można go traktować jako łuk sportowy, hunter lub dwuczęściowy łuk tradycyjny. Testy niby były wstępne, ale i tak mogę te łuki polecić. Po majdanie i wykończeniu ramion widać, że nie jest to jakaś tandeta, a pełnoprawny sprzęt łuczniczy. Zresztą taki łuk z logiem firmy europejskiej kosztuje około 600zł (vide Timber Creek), więc już samo to coś mówi.

    Jak na razie minimalnie bardziej przypadł mi do gustu większy F179, z którego strzelało mi się nieco przyjemniej... ale podejrzewam, że spory udział miała tu różnica w sile naciągu (łuk 42# na mojej długości naciągu dawał jakieś 46#, co na tę chwilę jest dla mnie zbyt wiele na dłuższe strzelanie). Kwestia do dokładniejszego obadania po zamienieniu ramion, bo różnice między modelami są naprawdę subtelne.

    Gdyby ktoś szukał sprawdzonych sklepów to np.:
    F177
    F179

    Początkującym radziłbym brać wersję 30#, co w tym łuku da pewnie około 34-36# na 28 calach, czyli w sam raz dla faceta na start.

    Gdyby natomiast ktoś był zainteresowany, a nie chciał ryzykować zakupu prosto z Chin, to za jakiś czas będę sprzedawał jeden ze swoich egzemplarzy. Muszę je tylko jeszcze trochę przestrzelać i zdecydować, który bardziej mi leży, bo na tę chwilę ciężko jednoznacznie wybrać. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #sport #hobby #bron
    pokaż całość

    źródło: IMG_2432.jpg

    •  

      @BrzydkiBurak: Ano, da się. Łuk to wbrew pozorom zabójczo celna broń w rękach doświadczonej osoby. Dodatkowo gość ze zdjęcia szyje z bloczka, które w łucznictwie są trochę jak karabiny snajperskie i potrafią nadać strzale prędkości rzędu 300fps i więcej.

      Wystarczy sobie obejrzeć na YT jakąś transmisję z zawodów łuczniczych (np. olimpijskich), gdzie strzelają ze zwykłych łuków refleksyjnych i bez mechanicznych spustów do tarczy oddalonej o 70 metrów... i praktycznie wszystkie strzały lądują w żółtym lub czerwonym polu. pokaż całość

      +: Shaze
    •  

      @BrzydkiBurak: A kolega jak następnym razem będzie strzelał w Klonownicy to poproszę o znak/sygnał. Brzydki Burak strzela u mnie a ja nic o tym niem wiem. Chętnie bym się przywitał.
      Na którymś strzelaniu klubowym też tego pana widziałem i pięknie strzelanie mu szło.

    • więcej komentarzy (9)

  •  

    Jeśli ktoś interesuje się #lucznictwo lub chce kupić swój pierwszy #luk i spróbować tego fajnego #hobby , to niektóre sklepy łucznicze zorganizowały małe promocje na Czarny Piątek:

    - bowhunting.pl daje 10% rabatu na cały asortyment po wpisaniu kodu "BLACK FRIDAY"

    - w e-luk.pl niby miało być -20% na wszystko i -50% na jedną konkretną markę, ale z tego co widzę to na stronie jest totalny chaos - sporo produktów zniknęło całkowicie, a te z dostępnych nie wszystkie są w promocyjnych cenach.

    Nadal jednak da się tam wyhaczyć trochę rzeczy za fajne pieniądze. Ze zwykłych łuków w tym sklepie godne uwagi są raczej tylko te:
    - sportowy Jandao Beginner (standardowy model w łucznictwie, klon Samicka Polarisa) za 237zł (z 300zł)
    - tradycyjny konny dla początkujących Eagle Traditional 48' za 260zł (z 330zł)
    - hunter Ragim Brown Bear za 475 zł (z 600zł). Jest też sporo promocji na bloczki, gdyby kogoś interesowało.

    Z innych rzeczy - taniej można tam dostać różne promienie karbonowe (np. Easton Inspire za niecałe 9zł, Powerflighty za 15zł) i warto przejrzeć kategorię strzał, bo drewniane (nawet cedrowe) czy z włókna szklanego można mieć za dosłownie kilka złotych.
    pokaż całość

  •  

    Dobra, #punisher łyknięty. Nie jestem fanem komiksów, chociaż postać samego Franka Castle znam już od lat 90., gdy katowaliśmy z kumplami automaty w salonach gier. Przyznam, że nie liczyłem na zbyt dużo, jeśli chodzi o ten serial. W duecie z Daredevilem wyszło to niby znakomicie, ale czułem, że Punisher jako osobna produkcja może sobie nie poradzić zbyt dobrze, zwłaszcza biorąc pod uwagę jakość reszty seriali z tego uniwersum.

    I miałem rację - nie poradził sobie dobrze. Poradził sobie świetnie. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Przynajmniej jak na moje niezbyt wysokie oczekiwania wobec niego. Jasne, sporo rzeczy można było zrobić lepiej, a fani komiksów pewnie jeszcze długo będą ujadać, że Frank nie jest taki, jaki powinien być, że za mało akcji, a za dużo sentymentów, ale serial sam w sobie jest bardzo dobry i doskonale się go ogląda. Do tego niektóre z ujęć to istny miód - jak np. strzał ze snajperki na koniec 7 odcinka.

    Na długo przed premierą starałem się unikać wszelkich informacji o serialu, spojlerów i powstrzymywałem się od oglądania trailerów (zresztą tak staram się robić zawsze) i dzięki ci, Boże, za tę odrobinę rozsądku. Jak teraz patrzę na te trailery, to aż ciarki mnie przechodzą jak bardzo bym sobie oglądanie zepsuł. Polecam taką taktykę każdemu, obojętnie o jaki serial czy film chodzi.

    Jak dla mnie, mocne 8/10 i drugi (po Daredevilu) serial Marvela, który warto obejrzeć.
    #seriale
    pokaż całość

    źródło: c2e2.com

    •  
      p................y

      +3

      @daedalus_pl: Osobiście to jeden z moich najbardziej ulubionych postaci marvela, również dzisiaj skończyłem serial. Pasowało mi ogólnie wszystko, przedstawienie postaci, odpowiednie pociągnięcie wątków, może poza trochę niepotrzebnym wątkiem tego psychicznego weterana, chociaż rozumiem, że chcieli w jakiś sposób przedstawić problem PTSD i pokazać, że Frank nie jest psychiczny porównując te dwie postacie i motywy ich działania. Coś mi brakowało, na świeżo nie jestem w stanie powiedzieć co, może jak przeanalizuje sezon. Generalnie już wspominałem, że nie zrobili totalnej sieki tylko poszli trochę w klimaty Homeland w pewnym momencie co wg mnie jest na plus. Natomiast nawet bardziej od Punishera spodobała mi się kreacja Billego Russo i jeśli ktoś zna komiksy wie, jak będzie nazywać się kolejny przeciwnik w drugim sezonie ( ͡° ͜ʖ ͡°) pokaż całość

    •  

      @daedalus_pl: W niektórych momentach można zobaczyć polskie akcenty: Takie jak polska parafia na Manhattan Ave, czy nalewaki do piwa od Żywca w Pubie. Część serialu kręcona w Little Poland. :)

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Mirki używające #planetplus też wam dzisiaj zniknął #aliexpress z listy sklepów, czy działa wam normalnie i nadal daje 10%?

  •  

    Świecące nasadki własnej roboty, włączające się automatycznie po zwolnieniu cięciwy. Aż się nie mogę doczekać pierwszego nocnego strzelania. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Cieszę się strasznie, bo o ile zamontowanie światła w standardowej nasadce 6,2mm to dość prosta sprawa, tak w tych małych pod cienkie promienie 4,2mm trzeba się już było trochę nagimnastykować. Nasadki są tak małe, że nawet dioda 3mm po oszlifowaniu nie mieściła się do środka.

    #lucznictwo #hobby #sport #diy
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: lumenoki.jpg

    •  

      @daedalus_pl: ale po co sie męczyć?? Przecież sa gotowe rozwiazania.

    •  

      @Leszcz_pancerny_w_rzucik_malowany: To samo można napisać niemalże o wszystkim - po co coś robić, skoro można to kupić? Bo może ktoś ma więcej wolnego czasu niż pieniędzy. Bo może ktoś po prostu lubi robić coś samemu i sprawia mu to przyjemność... itd. itp.

      W Polsce świecące nasadki kosztują około 40zł za sztukę, a chcący sobie postrzelać, to jednak trzeba kupić trochę więcej, niż jedną sztukę. Jak robiłem te pierwsze, zielone, to Chińczycy jeszcze takich nasadek nie sprzedawali (a jeśli już jakieś się trafiły, to w cenach zbliżonych do oryginałów).

      Koszt zrobienia takiego nocka to jakieś 3-4zł za materiały + robocizna. A że mam trochę wolnego czasu i lubię majsterkować, to dla mnie sprawa jest prosta.

      No i tak jak pisałem wcześniej - jeszcze nie widziałem w sprzedaży świecących nasadek pasujących do promieni 4,2mm.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (9)

  •  

    Odświeżyłem nieco swoje stare Powerflighty. Jak na pierwsze malowanie, to wyszło nawet nieźle. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    W komentarzu fotki sprzed rewitalizacji i w trakcie kolejnych etapów.

    #lucznictwo #strzaly #hobby

    źródło: powerflight2.jpg

  •  

    Majesty Gold HD i Majesty 2 na Humblu za 1$. Do tego gratis podręczniki do Pathfindera.

    A tu jak ktoś chce kod do Pacmana z tej paczki: 3JTYR-ZRTEQ-064D2
    #gry #strategie #fantasy #rpg

  •  

    Ogromny szacunek dla reżysera "The Walking Dead", za tworzenie realistycznie wyglądających strzelanin, wzorując się na klasykach gatunku. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #seriale #twd

    GIF

    źródło: i.imgur.com (1.77MB)

    +: m..............e, darjahn +23 innych
  •  

    Powietrze na Śląsku jest bardzo dobre... trzeba je tylko dokładnie pogryźć.

    Jeszcze nie ma mrozów, ponad 8℃ na zewnątrz, a już prawie 900% normy PM10. ( ͡° ʖ̯ ͡°) Moje miasto takie piękne.

    #pszczyna #slask

    źródło: pow.jpg

  •  

    #seriale #supernatural #arrow

    Tak patrzę na te nowe odcinki nowych sezonów i się zastanawiam, dlaczego ja to gówno jeszcze oglądam. Przecież nikt mi nie każe, nikt siłą nie zmusza, a oglądanie tego obecnie to przecież czysty masochizm. Chyba najwyższy czas przełamać sentyment i to wreszcie odstawić, by zachować choć trochę dobrych wspomnień.

    Supernatural to przykład jak wzorowo zniszczyć niemalże kultowy serial. Pierwsze sezony to było coś na miarę X-Files - mroczne, ciekawe i z odpowiednią dawką humoru. Gdzieś koło 4-5 sezonu zaczęło się psuć, by w końcu serial stał się parodią samego siebie i przeistoczył się telenowelę pełną aniołków, diobołków, Bogów, sióstr Boga, skrybów Boga, zmartwychwstań, podróży w czasie... Fabuła z roku na rok to coraz większa kpina. Najpierw ginie Sam, potem Dean, a potem razem ratują świat. I tak w kółko. Aż żal patrzeć co tu się odpierdala. ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    Arrow zaś nigdy nie był dobrym serialem. Był "taki-se", ale pierwsze sezony miały całkiem niezły, surowy klimat i gdy lekko przymykało się oko na niektóre rzeczy to dało się to przyjemnie oglądać. Ba, nawet lubić. No ale pomysły widocznie szybko się wyczerpały, albo ktoś za bardzo zazdrościł Flashowi i trzeba było stworzyć cały ten "Team Arrow" aka "Drużynę Spierdolenia", czyli grupkę różnych żałosnych nieudaczników, która biegając w tych swoich pedalskich strojach dodałaby serialowi kolorytu i robiła sztuczny tłok. No i biegają, po całym cholernym ekranie, aż pierdolca można dostać. A jak któryś padnie, to albo się go magicznie ożywia, albo zastępuje jakimś innym, jeszcze bardziej nietypowym debilem. W efekcie wyszła z tego papka nie do strawienia, bo walki przypominają wolną amerykankę z całą tą plejadą różnych odmieńców, a fabuła i akcja są tak żenujące, że podczas jednego odcinka trzeba kilkakrotnie przejść się po pokoju, by to rozchodzić.

    Ech, szkoda w ogóle gadać...
    pokaż całość

    •  

      @daedalus_pl: Mnie w Arrow jeszcze wkurwia to wieczne płakanie Olivera i rozterki. Co drugi odcinek likwiduje team a potem znowu wraca i użala się jaki to on jest zły itd. Ale to chyba taka postać bo Green Arrow w Smallvile też tak cipił. Dlatego nadzieję pokładam w The Punisher bo to jedyny bohater który mi leży. Obiera sobie za cel rozpierdol totalny i to egzekwuje bez zbytniej dramy

    •  

      @daedalus_pl: Mi ten serial pasuje, 12 sezonów a ja nadal oglądam jak małe dziecko, mogę się przyczepić tylko do tego że nie będzie już Crowleya ;c

  •  

    Łapcie ktoś kod do gry Shoppe Keep na Steam, bo mnie się na pewno nie przyda:

    DB482-8EI56-2YBWR

    +: Cronox
  •  

    Jeśli ktoś nie wie, to jeszcze przez kilkanaście godzin na Bundle Stars można za 1$ wyhaczyć paczkę gier, w której obok Stalker Clear Sky znajduje się bardzo dobry, cyberpunkowy erpeg - Shadowrun: Returns. Za taką kasę żal nie brać, bo gra naprawdę zacna.
    #crpg #shadowrun

  •  

    Dzisiaj, zupełnym przypadkiem, natknąłem się na informacje o Ash of Gods - mającej się niebawem ukazać grze #crpg wzorowanej na serii #bannersaga . Prace nad grą prowadzi bodajże rosyjskie studio, a rozgrywka jak i styl szaty graficznej wydają się nie tyle wzorowane, co niemal żywcem zerżnięte z Banner Sagi. Walka również wygląda bliźniaczo podobnie, choć mają się tu pojawić elementy gier karcianych. Niemniej jednak gra prezentuje się dość ciekawie, nawet mimo tego, że jakość animacji postaci (zwłaszcza w walce) nieco odstaje od wspomnianej Banner Sagi.

    Co więcej, na projekt warto czekać chociażby ze względu na muzykę, za którą odpowiada ekipa naszych rodaków. I to nie byle jaka ekipa, bo komponowaniem zajmują się Adam Skorupa, Michał Cielecki i Krzysztof Wierzynkiewicz. Odsłuchując te utwory, które już są dostępne, można się spodziewać fenomenalnego wręcz soundtracku.

    Więcej info - Ash of Gods na Kickstarterze

    #gry #ashofgods
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

    •  

      @sejsmita: ja bym w sumie się zadowolił nawet podróbą, tak mi tęskno do trzeciego Bannera…

    •  

      @Althorion: Masz rację. Przejrzałem materiały tej gry i jeśli to ma być podróba to i tak jestem kupiony. Wszystko wygląda jak powinno, a nawet lepiej. Bałem się trochę (i napisałem zanim pomyślałem), że to będzie kolejny pasożyt na Stoic, jak wcześniej ktoś inny zrobił grę na użyczonym (nie kupionym) przez nich silniku i wyszła jedna wielka bieda.
      Drugi plus jest taki, że Ash of Gods zrobi reklamę Banner Saga, bo nie da się pisać o pierwszej bez wspomnienia drugiej. :)
      ps. nie pamiętam kiedy ostatnio czekałem na jakąkolwiek grę tak bardzo, jak na BS3. Oby wydali jakąś zajebiście bogatą edycję zbiorczą, z figurkami z kamienia wulkanicznego i ręcznie dzierganym proporcem 2x10m. xD
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    Nawiązując do mojego wpisu pod #lucznictwo gdzie opisywałem tanie strzały karbonowe z Chin - przestrzelałem nieco strzałę zrobioną na trochę droższym, w pełni karbonowym i malowanym na imitację drewna (a właściwie bambusa) promieniu od chińskiej firmy Linkboy.

    Nie robiłem żadnych ekstremalnych testów wytrzymałościowych typu walenie wprost w betonową ścianę. Ot, zwykłe treningi ze strzelaniem do tarczy, by sprawdzić jak promień zachowuje się w locie i czy nie będzie jakichś niemiłych niespodzianek.

    Po łącznie 4 godzinach strzelania mogę rzec tyle, że wszystko wydaje się być w porządku - strzała lata tak, jak powinna. Nie straszne jej rykoszety czy spotkania z wałem ziemnym i uderzenia o mniejsze kamienie. Sam komfort ze strzelania jest wyraźnie wyższy od opisywanych poprzednio strzał, bo ta śmiga jak wicher. Choć niczego innego się tutaj nie spodziewałem - w końcu strzała 32,5'' na tym promieniu waży 24g, podczas gdy tamte pseudo-karbony miały 35g przy zaledwie 30,5''.

    Pozytywnie zaskoczyło mnie malowanie - nie dość, że jest bardzo ładne i nawet z bliska promień ciężko odróżnić od sosny czy cedru (patrz foto), to jeszcze całkiem solidne. Wspomniane spotkania z ziemią i kamieniami nie zostawiły na nim jak na razie najmniejszego śladu. Choć wiadomo, że z czasem malowanie na pewno będzie się ścierać w pobliżu grotu i na to nie ma siły, więc warto co jakiś czas zabezpieczyć je kilkoma dodatkowymi warstwami lakieru.

    Krótko mówiąc, są to dobre, lekkie i ładne promienie w świetnej cenie, nadające się do każdego typu łuku. Goły promień można dostać za ok. 10zł, 14-15zł kosztuje kompletna strzała do samodzielnego montażu, a za 16zł można mieć gotową strzałę. Jedyne minusy jakie na tę chwilę mogę znaleźć to niezbyt ładne logo producenta i niepotrzebne napisy nadrukowane na promieniu oraz to, że ten konkretny kolor występuje tylko na spinie 500.

    Linkboy produkuje promienie karbonowe w różnych spinach, średnicach i z różnymi zdobieniami, więc jest w czym wybierać.

    Dane techniczne promienia:
    Materiał: karbon
    Malowanie: bambus (choć bardziej przypomina drewno iglaste)
    Spin: 500
    Długość: 32''
    Wymiary: 6,2mm śr. wew., 7,6mm śr. zew. (pasują standardowe inserty i nocki)
    Waga wg producenta: 7.1gpi
    Waga faktyczna: 251 grains (7.8gpi) - więcej o tym w pierwszym komentarzu...

    Wołam @radekrad: i @aryl: bo byli zainteresowani poprzednim wpisem.
    #luk #strzaly #hobby
    pokaż całość

    źródło: IMG_2325.jpg

  •  

    Jeśli ktoś spod tagu #lucznictwo szuka dobrych i tanich (bardzo) strzał treningowych do łuku o naciągu gdzieś tak 30# - 45#, to z czystym sumieniem mogę polecić chińskie "karbony" jak te na załączonej fotce. Raczej ciężko znaleźć coś lepszego w relacji jakość/cena, nie mówiąc już o tym, by miało równie przyzwoity wygląd.

    Jeden komplet takich strzał zamówiłem u Chińczyków na próbę ponad rok temu. Teraz dokupiłem drugi, by mieć na zapas. Oba komplety są równie dobre i pomijając nieco ciemniejszy kolor lotek oraz minimalnie mniej staranne wykonanie w tym nowszym, to nic się przez ten rok nie zmieniło. Parametry są identyczne.

    Strzały są sprzedawane w różnych sklepach na Ali i w różnych wariantach kolorystycznych - ten z fotki jest najtańszy i najczęściej się pojawia. Każdy sklep sprzedaje je jako "carbon", ale obok karbonu to chyba nawet nie stało. Promień jest zbyt ciężki jak na włókno węglowe i do tego nie przewodzi prądu. Nie mam pojęcia co to jest (pewnie jakaś mieszanka), ale się nieźle sprawdza, bo przez rok strzelania nie udało mi się nie tylko zniszczyć, ale nawet uszkodzić nawet jednej sztuki.

    Drugim kłamstwem jest spin - na każdej aukcji stoi jak byk "spine 500", podczas gdy w rzeczywistości promienie mają coś około 630 i trafiają się pojedyncze sztuki ze spinem około 700. O tym trzeba pamiętać, żeby się nie przejechać. Mnie większa giętkość była jak najbardziej na rękę, bo 500-ki byłyby nieco zbyt sztywne do mojego łuku.

    Ogólnie rzecz biorąc, jak za 10 złotych to strzały bajka. Wytrzymałe, proste, powtarzalne i ładne. Komponenty o standardowych wymiarach, pasują więc do innych promieni o średnicy wewnętrznej 6,2mm (np. Easton Powerflight). Jedyna wada to waga. Cała strzała waży blisko 35 gramów, czyli całkiem sporo - tyle co tej samej długości strzały bukowe i niemal 10g więcej niż wspomniane Powerflighty. Dlatego raczej nie nadają się do lekkich łuków refleksyjnych. Jednak do łuków długich są jak znalazł.

    Polecam zwłaszcza początkującym - sprzęt lepszy, bardziej wytrzymały i tańszy od sosnowych/świerkowych masówek za kilkanaście PLN dostępnych w polskich sklepach.

    ------------------------------------------------------------------------------------

    Trochę danych:

    cena: około 10 zł/szt. (na obecnej promocji ok. 9 zł/szt.)

    długość: 30,5'' według standardu AMO; 31,5'' całość
    waga: ~35g
    grot: 100 grains (odkręcany, standardowy gwint)
    lotki: indycze 5'' parabolic, lewe skrzydło (dwie niebieskie i biała prowadząca)
    nasadka: kopia Easton Super Nock, kolor czerwony przeźroczysty
    spine: 630 (czasem 700)

    #luk #strzaly #hobby
    pokaż całość

    źródło: IMG_2320.jpg

    +: Freakz, Mokrysedes +8 innych
    •  

      Nie mam pojęcia co to jest

      @daedalus_pl: Włókno szklane. Oszuści.

    •  

      @daedalus_pl: śmiało możesz ich nawet do strzelania w kamyki używać - naście razy chińskie museny (ten sam "karbon" co linkboye) 500 spin lądowały w murze z cegieł, w drzewach (i się w niego wbijały) i nic im nie jest (ale groty zmasakrowane), ponadto jedną zgubiłem na łączce w kwietniu (łąka koszona, jeżdżona, etc.) - znalazła się w sierpniu - odrdzewiacz na grot, piórka nad parę i dalej śmiga bez problemów.
      Co nie zmienia faktu (moim zdaniem), że nie są tak powtarzalne jak choćby eastony - ale jeśli chcesz "budżetowo postrzelać" to nic lepszego nie znajdziesz.
      (jednak do bloczka mimo wszystko nie zdecydował bym się ich używać) ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (17)

  •  

    Jak mnie te majfrendy z #aliexpress wkurzają... Chce sobie człowiek kupić coś, co miał już od dawna na oku, a tu jeb - nagle cena z kosmosu, bo za tydzień wyprzedaż i trzeba poudawać, że się robi jakąś obniżkę. Czekaj teraz człowieku ze dwa lub trzy tygodnie, aż ceny wrócą do normalnego poziomu. ( ͡° ʖ̯ ͡°)

  •  

    Król Artur wraz z Rycerzami Okrągłego Stołu - Sir Tristanem (po lewej) i Sir Bediwerem (po prawej).

    Cud, że sam Artur jest biały, bo mogło się to skończyć jak z Rolandem w Mrocznej Wieży.

    #film #ciekawostki #cotusieodpierdala

    źródło: aceshowbiz.com

  •  

    Hmm, ta bryka wygląda dziwnie znajomo... ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #rpg #crpg #shadowrun #fallout

    źródło: 3325211.png

  •  

    Utwór #eurodance #90s na który natknąłem się przypadkiem w zeszłym roku (chyba wyszukując "Will Grigg's on Fire" ( ͡° ͜ʖ ͡°)). Aż mnie ciary wtedy przeszły, bo nie słyszałem go od dobrych dwóch dekad, więc obudził masę wspomnień. Szok tym większy, że był to dawniej jeden z moich ulubionych kawałków. To przypadkowe znalezisko obudziło we mnie nostalgię i skłoniło do poszukiwań innych hitów z tamtych lat, które to przywróciły jeszcze więcej wspomnień i wywołały niezłego banana na mym pysku. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Ech, to były czasy... Teraz nie ma czasów. ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    @Armand0: Brakuje mi utworów Gali na waszej liście. Jak chcecie, to na YT jest też wersja bardziej typowo-eurodance'owa tego kawałka.

    #muzyka
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Mirki spod #medycyna czy ktoś tu się zna trochę na Jonoforezie i kojarzy spod której elektrody powinno się wprowadzać lek? Chodzi konkretnie o Naklofen (diklofenak sodowy - roztwór).

    W internecie znalazłem informacje, że spod katody (minusa), ale fajnie by było, gdyby ktoś mógł potwierdzić.

    +: Cronox
  •  

    Twórca oryginalnego #xcom i jego nowa ekipa pracują nad kolejnym projektem - #phoenixpoint . Całość wygląda na lekką zrzynę nowych XCOMów, ale w znacznie mroczniejszym, przepełnionym grozą wydaniu. To się może udać. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, to może w końcu dostaniemy grę, która klimatem dorówna leciwemu Terror From The Deep.

    Więcej info - https://www.fig.co/campaigns/phoenix-point

    #gry
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Kilka dni temu ukończyłem ostatnią część serii #shadowrun i myślę, że warto napisać tu o tych #gry #crpg , bo mam wrażenie, że w Polsce przeszły one bez większego echa. Ba, sam dowiedziałem się o nich dopiero kilka miesięcy temu i to przypadkiem, mimo iż dobrze kojarzę sam świat Shadowruna z lat młodzieńczych, gdy wraz z kumplami rozgrywaliśmy sesje fabularne.

    Same gry nawiązują mocno do turowych #rpg w starym, dobrym, narracyjnym stylu, gdzie trzeba się sporo naczytać, by wczuć się w świat. Są jednak nieco mniej rozbudowane fabularnie i bardziej liniowe. Rzekłbym - bardziej casualowe. Wrzuć do miksera pierwszego #fallout oraz #arcanum dodaj styl walki z nowego #xcom przypraw nieco #deusex i dostaniesz mniej więcej to, co prezentuje ta seria. Radzę nie sugerować się ocenami na polskich portalach, bo gry zostały zbombardowane niskimi notami przez gimbusów, którzy mają problemy z czytaniem i językiem angielskim (żadna z gier nie ma polskiej wersji). Swoją drogą nie wiem jaką amebą umysłową trzeba być, aby dać jakiejś grze 1/10 tylko dlatego, że samemu się nie zna angielskiego, no ale nieważne.

    Uniwersum Shadowruna jest dość specyficzne - jest to połączenie cyberpunka z fantasy. To świat z niedalekiej przyszłości, opanowany przez wielkie korporacje, w którym niedawno doszło do tzw. "Przebudzenia", w wyniku którego powróciła magia oraz zaczęły rodzić się różne zmutowane istoty jak elfy, gobliny, orki, trolle...

    W grze możemy dowolnie wybrać rasę naszej postaci oraz jaką ścieżką będziemy podążać. Można zostać deckerem, którego głównym zadaniem będzie włamywanie się do Matrixa, hackowanie zabezpieczeń i wykradanie cennych danych. Można iść w kierunku osoby posługującej się magią i miotać we wrogów kulami ognia bądź przywoływać krwiożercze demony. Można być riggerem, który do boju wyśle swoje drony albo samemu rzucić się w wir walki jako nafaszerowana różnymi cyber-wszczepami maszyna do zabijania. Możliwości jest sporo. Zwłaszcza, że możemy dowolnie mieszać umiejętności i nic nie stoi na przeszkodzie, by stworzyć np. maga, który będzie też pełnił rolę snajpera, albo szamana, który wraz z demonami pośle do walki drony...

    Jeśli chodzi o kolejność podchodzenia do gier, to polecam grać tak, jak były one wydawane(1.Returns, 2.Dragonfall, 3.Hong Kong). Niby każda z nich jest oddzielna fabularnie, ale pojawiają się fajne smaczki i nawiązania, które można wyłapać tylko grając chronologicznie. Dodatkowo, gdy zaczniemy od Dragonfalla lub Hong Kongu, to potem przy próbie zagrania we wcześniejsze części doskwierać nam będą różne braki i niedoróbki, na które normalnie nie zwrócilibyśmy uwagi. Taki "Returns" z pewnością wyda się grą znacznie gorszą, gdyby patrzeć na niego przez pryzmat Dragonfalla, niż gdy podchodzi się do niego "na czysto".

    Co nieco o każdej z gier:

    Shadowrun: Returns - inaczej zwany "Dead Man's Switch", jest dość krótki i bardzo liniowy. Bliżej mu chyba do przygodówki, niż do rasowego erpega. Nadal jednak jest to gra bardzo dobra i świetny wstęp do serii - tak do samego świata, jak i do mechaniki gry. Jest w miarę ciekawie rozwijająca się historia, bardzo dobre dialogi, interesujące postacie, fajne misje. Wszystko to w cudnym klimacie, na budowę którego w ogromnym stopniu wpływa doskonała muzyka. Dałbym grze solidne 7 albo i nawet 7,5/10. Jest to świetna przystawka przed daniem głównym, którym jest...
    .

    Shadowrun: Dragonfall - jak dla mnie istny majstersztyk w swojej klasie. Nie spodziewałem się po tej grze wiele, bo początkowo miał to być tylko DLC do części pierwszej. Wyszło trochę inaczej, bo dostaliśmy pełnoprawną grę, która w każdym aspekcie deklasowała część poprzednią. Spokojnie mogę dać 9/10 i postawić ją na półce obok takich perełek jak Fallout 1 czy Baldur's Gate. Zasłużyła sobie.
    Zacząć należy od najważniejszej zalety - warsztat pisarski. Główny wątek nie jest może jakimś arcydziełem, ale wszystkie dialogi i postacie (szczególnie członkowie naszej drużyny) zostały tak dobrze napisane, że czytanie tego to czysta przyjemność i to do tego stopnia, że frajdy dostarcza nawet przeglądanie głupich forumowych dyskusji na shadowrunowym odpowiedniku dark neta. Krótko mówiąc, wciąga jak porządna książka. Tekstu jest dużo, ale "wchodzi" on gładko, a proporcje między czytaniem a akcją są doskonale wyważone. Misje są ciekawe i na tyle dobrze rozplanowane, że praktycznie każdy typ postaci ma szansę się wykazać. Wszystko to uzupełniają śliczne portrety postaci przy dialogach oraz cudowny soundtrack, który wzbogacono o nowe kawałki i w sumie mamy już jakieś 60 utworów.

    Jeśli miałbym się czegoś przyczepić, to tylko dość małej długości rozgrywki (nie spiesząc się 45 godzin na Hardzie) i nieco karykaturalnych modeli 3D. Nie potrafię też wybaczyć twórcom braku rozwinięcia wątku Lucy Strike, bo jak dla mnie ta postać miała ogromny potencjał, którego po prostu nie wykorzystano. Pomijając wymienione rzeczy i drobne bugi, to jest cud, miód i orzeszki.
    .

    Shadowrun: Hong Kong - trochę bałem się podchodzić do tej gry. Raz, że Dragonfall bardzo wysoko zawiesił jej poprzeczkę, a dwa, że klimaty dalekowschodnie to nie do końca moja bajka. Już po pierwszych misjach widać było, że silnik gry został nieco podrasowany, poprawiono sporo kwestii technicznych, walkę, wygląd postaci, przerobiono znacznie Matrixa, by misje w nim były o wiele ciekawsze, doszły nowe czary, umiejętności, przedmioty, cyber-wszczepy... Słowem, powinno być lepiej.
    Coś gdzieś jednak po drodze poszło nie tak. Muzyka, która wcześniej zachwycała i budowała wspaniały klimat, tutaj głównie nuży i usypia. Walka niby została ulepszona, ale jest łatwiejsza, jest jej o wiele mniej i nie ma kiedy się nią nacieszyć. To samo tyczy się misji w Matrixie - nie ma wystarczająco okazji, by docenić jak bardzo system rozbudowano. Członkowie drużyny, z którymi wcześniej z ochotą się rozmawiało odkrywając historie z ich życia, tutaj głównie irytują (przoduje w tym zwłaszcza nasz "brat", Duncan "Kapitan Oczywisty" Wu).

    Tekstu jest tyle, że jego ogrom przytłacza, a jego forma nie jest już tak naturalna i tak łatwo przyswajalna, jak w DMS i Dragonfallu, przez co czytanie opisów i dialogów, które wcześniej było niezwykle przyjemne, teraz miejscami stało się udręką. Mam wrażenie, że ktoś porzucił jakość i poszedł na ilość. Efekt jest taki, że przez jakieś 80% gry wlepiamy się w prawy górny róg ekranu i próbujemy przebrnąć przez kolejne zwały tekstu.

    Hong Konga ukończyłem w 40 godzin na Hardzie, czyli jest krótszy od Dragonfalla nawet pomimo tego, że samego czytania jest kilkukrotnie więcej i to głównie na tym traci się większość czasu. Nie liczyłem ile dokładnie jest misji, ale musi ich być zatem znacznie mniej.
    Mimo wszystko nie uważam, że gra jest zła. Osobiście jest dla mnie sporym rozczarowaniem, ale nadal dałbym te 7/10, może nawet 8/10, bo ma miejscami przebłyski świetności.
    .

    Ogólnie rzecz biorąc, z czystym sumieniem polecam całą serię każdemu, kto lubił stare Fallouty, Baldursy, Tormenta i inne klasyczne erpegi. Naprawdę warto, zwłaszcza że na allegro można dorwać te gry za grosze (ja dałem jakieś 20zł za całą trylogię).
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

    +: Pie_Man, z.....................i +21 innych
    •  

      @daedalus_pl Bardzo fajna i składna opinia. Dzięki za zawołanie, @Bethesda_sucks.

      Na podstawie przygody z S:R byłbym skłonny zgodzić się z prawie wszystkim poza dialogami. Może i nie były napisane źle, ale czułem się permanentnie robiony w jajo, ponieważ był tam niby wybór, ale nie miał prasie nigdy znaczenia dla dalszego przebiegu nie tylko rozgrywki, ale nawet danej rozmowy!

      Na pewno jednak narobiłeś (ty i komentujący) mi apetytu na S:D!

      Pod opinią o muzyce podpisuję się wszystkimi kończynami. Była genialna. Zbudowała większość klimatu w S:R. Cud.
      pokaż całość

    •  

      @daedalus_pl:

      S:D i S:HK to jedyne gry, w których antagonista przekonał mnie, abym stanął po jego stronie :)

      Gdyby były większe i pozwalały na eksplorację świata to być może uznałbym je nawet za lepsze od Fallouta 2.

    • więcej komentarzy (6)

  •  

    No, ostatnie dwa statki do trybu kapitańskiego - pinka "Żółty Lew" oraz pinasa "Papegojan" - naprawione i uzbrojone. W końcu można iść spać. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #mountandblade #gry #mody i trochę #gamedev

    źródło: mb31.jpg

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika daedalus_pl

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (3)