•  

    Czy ktoś mając jako źródło ogrzewania piec kaflowy w domu powyżej 70 lat gdzie nie ma nawet grzejników (sytuacja u mojej babci) w perspektywie kilku lat będzie zmuszony do ogrzewania się grzejnikiem elektrycznym? O co chodzi z tym całym rejestrowaniem źródeł ciepła i czemu to ma służyć? #pytanie #pytaniedoeksperta #ogrzewanie #energetyka #dom pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 9.allegroimg.com

    +: daeun
  •  

    Co to k… jest ja się pytam? Wy tak żyjecie w tej Polsce? XD

    To jest cena w pierwszej lepszej żabce po przyjeździe po Nowym Roku do Szczecina z Niemiec. A tyle się naczytałem, że żyję jak robak pod butem Niemca. I wiecie co? Nie stać mnie na tak luksusowy napój :(

    #niemcy #polska #bekazpisu #nowylad #gospodarka #zakupy #niewiemjaktootagowac #emigracja pokaż całość

    źródło: IMG_5590.jpg

  •  

    W poszukiwaniu kolejnego zakończenia
    Wiedzmin 3 po raz 4 czas zacząć (ʘ‿ʘ)(ʘ‿ʘ)
    #wiedzmin #ps5 #playstation #gownowpis

    źródło: ei_1642323920830881973278927988159.jpg

  •  

    Dużo osób zastanawiało się do czego służą te dziwne wihajstery w moim ogrodzie zimową porą #stepujacybudowlaniec

    źródło: youtube.com

  •  

    Jeżeli to prawda z tym złamaniem konsoli to nic lepszego tej generacji się nie przydarzy. Zamiast kupować używki na olx i odsprzedawać wystarczy pobrać pirata, zainstalować, przejść i usunąć.
    #ps5

  •  

    Jak tam różowe, poszalały dzisiaj?

    #humorobrazkowy #heheszki #rozowepaski

    źródło: comment_1635317261U09lwp9liCxvCw1iYw7FsV,w400.jpg

  •  

    Wszystko sie posypało po przypomnieniu pewnej sesji w zbozu ( ͡° ͜ʖ ͡°) #rumun

  •  

    W koncu jakis dobry news, jailbrake na #ps5 wasz #xbox moze sie schowac z gejpasem. Darmowe gierki na ps5 ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    pokaż spoiler Gdyby nie ten news #nrgeek nie mialby co mowic w nrflashu a tak to ma @daeun

    źródło: 5df5e73d5b96a.jpg

  •  

    każdy kto działa na szkode tego kurwidołka wrzucając tu sranie z dupy do ryja ma mój szacunek
    #gownowpis

  •  

    E RUMUN
    ALE Z KONTA MICHALA BIALKA TO TRESCI PEDOFILSKICH NIE DODASZ
    ( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    mema z okradaniem korporacji na 60 $ za spiracenie gry i powtorzeniem tego milion razy zeby odkupic za grosze oddac zwrocone gry i zostac milionerem?
    potrzebuje od zaraz

    +: DIO_
  •  

    Czy wasz ojciec był chadem lub bardzo przystojnym chlopem w młodości?

  •  

    Rumun wrzuca te konie! Konto od 11 lat nigdy nic nie pisalo

  •  

    Ile boomerów na nocnej?
    Wypok 30 plus club

    źródło: wykop.pl

  •  

    Za kilka godzin i mnie sieknie 30 - stka
    Jeszcze kilkanaście lat temu myślałam, że jak ma się 30 lat to już nawet się nie opłaca mieszkania malować :D
    Podsumowując mój dotychczasowy staż życiowy to raczej przeciętnie z tendencją wzostową :)
    W wieku 25lat zmieniłam całe swoje wygodne życie
    Wyprowadziłam się z malowniczej wioski, w której spędziłam ćwierć życia, spakowałam swojego Passata po same brzegi i wyjechałam
    Co jak co, ale ja sama bym się po sobie tego nie spodziewała :D
    To była dobra decyzja!
    Tuż na kilka dni przed wyjazdem los postanowił sprawdzić moh charakter - spotkałam bardzo fajnego faceta - ale tak jak postanowiłam wyjechałam nie oglądając się na nic, ani nikogo
    Po miesiącu ten fajny facet zjawił się w progu moich drzwi ze swoją torbą i stwierdził, że będziemy się "żenić" - tak sobie myślę, że no nawet nie zapytał mnie o zdanie
    I ot tak jest moim mężem :)
    Przez dwa lata mieszkaliśmy na 10m i w sumie dopiero się poznawaliśmy - co w istocie nie jest takie proste na takim metrażu
    Z czasem kupiliśmy mieszkanie i dorobiliśmy się dwóch synów - fakt broją tak, że ręce opadają ale są super :)

    Ale nie zawsze było tak kolorowo
    Jednego dnia moje życie zatrzymało się na kilka dobrych godzin - 06.06.2020 znalazłam się na stole operacyjnym i walczyłam o to by dalej żyć, dalej być mamą, żoną, córką...
    Teraz mój stan zdrowia oceniam raczej na mocno średni (zawsze może być gorzej, więc trzeba się cieszyć tym co mamy)

    A czemu wstawiam swoje zdjęcie?
    Bo myślę, że jak na 30 lat to jeszcze nie jest ze mną aż tak źle
    Ostatnio spotkałam w sklepie koleżankę ze szkoły i jej nie poznałam (uff na szczęście ona poz ślą mnie :D) - jej zdjęcia na portalach tak bardzo się różniły od rzeczywistości
    Nigdy nie byłam super szczupła - lubię jeść, a z aktywności fizycznej to sami wiecie ( ͡º ͜ʖ͡º)
    Nigdy nie farbowałam włosów ale w sumie nie wiem czy to dobrze czy źle :P bo kolor raczej taki mysi
    Pewnie mam cellulit na tyłku, ale no jednak wyprodukowałam dwóch obywateli :)

    pokaż spoiler Nie mam ani jednego rozstępu


    #pokazmorde - wiem, wiem nie rób tego więcej
    #atencyjnyrozowypasek - każdy różowy jest trochę antecyjny nawet, jak mówi, że nie jest

    No to wypijcie na moje zdrowie

    pokaż spoiler Nie trzeba czekać do północy - mozna już
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: IMG_20220115_214618.jpg

  •  

    Chłopaki już odpalone na twitchu/ stream piątkowy. Zapraszam - https://www.twitch.tv/capri_sonne_
    asortyment wódeczka piwka żadnej stypy
    polityka, światopoglądy, praca i zarobki, związki, afery, felietony - #przegryw

    źródło: Twitch zapraszam.PNG

  •  

    Kurczakpill jest faktem, ale wszystkie informacje na ten temat są skrzętnie cenzurowane przez siły wrogiej białorycerskiej agentury
    #przegryw #kurczakpill

    źródło: Screenshot_20220114-212531.png

  •  

    Przyznawać się mirki, który wylicytował. Spermiarze ludziom ten los zgotowali (╯︵╰,)
    #przegryw

    źródło: unnamed.jpg

  •  

    Beka z nieudaczników, którzy nie odłożyli nic i do wszystkiego potrzebny im kredyt. Ja swój dom praktycznie w całości sfinansowałem ze środków własnych. 500 czy 600k złotych to nie jest jakaś astronomiczna suma i każda polska rodzina, w której mąż i żona zarabia po 3500 PLN, jest w stanie zapewnić sobie taki luksus. Tu nawet nie chodzi o zarobki, to raczej kwestia jakiejś zwykłej ludzkiej ambicji, zaradności i gospodarności… Szlag mnie trafia kiedy słyszę rozmowy znajomych. Najpierw chwalą się, że kupili sobie nowego iphona, a następnie płaczą, że nieruchomości drogie. Ludzie, mieszkania są tanie jak barszcz, to po prostu wy nie liczycie się z pieniędzmi. ¯\(ツ)

    My zbierając na dom żyliśmy skromnie. Co prawda schudliśmy parę kilogramów, ale na pewno nie głodowaliśmy i wyszło nam to na zdrowie. Oczywiście wymagało to pewnych odważnych kroków, żelaznej dyscypliny i konsekwencji. Zamiast łososia i kabanosów, chleb z pasztetem, ziemniaki, kasza i ryż. Zrezygnowaliśmy z chipsów, fast foodów i słodzonych napoi na rzecz tańszych warzyw, owoców i wody mineralnej z Biedronki. Kompletnie odstawiliśmy alkohol i niepotrzebne rozrywki. Netflix? A po co to komu, filmy można pobrać z torrentów w cenie światłowodu. Pozatym poza Narcosem i Stranger Things tam i tak nie ma nic ciekawego. Wakacje w Hurghadzie? A czy to nie można sobie pojechać na 2 czy 3 dni na Mazury albo polskie morze? Bliżej, szybciej, taniej. Zresztą, bez róznicy czy to Polska, czy Egipt - po kilku dniach i tak się dzieciom nudzi i trzeba wracać do domu.

    Wielu przyjaciół wytykało nas palcami, nazywało dziadami, sugerowało że żyjemy jak robaki i zjedlibyśmy nawet gówno spod siebie żeby oszczędzić pare złotych. Wstrzymywałem łzy i co miesiąc, zdodnie z tym co tłumaczył Kubuś Midel na Tik Toku, odkładaliśmy do koperty 60% wypłaty.

    Moja historia pokazuje jak ważne jest olewanie hejterów i twarde dążenie do celu. Dziś, po pięciu latach zaciskania pasa mieszkam już we własnym domu a moim jedynym zmartwieniem jest odśnieżenie chodnika i ustawienie temperatury na piecu. Tymczasem ci, którzy wtedy śmiali się z nas, dobijają właśnie do czterdziestki, nadal mieszkają z mamusią i siedzą całymi dniami na wykopie pierdoląc głupoty o jakichś mitycznych spadkach. xD

    Nie robaczki, one nigdy nie nastąpią. Teraz nie dość, że nie weźmiecie taniego kredytu to jeszcze będziecie bulić podwójnie bo mieszkania będą już tylko drożeć. Wprawdzie spadła ich sprzedaż w ostatnim kwartale, ale to nie oznacza, że spadnie też ich cena. Deweloperzy to nie jest klub charytatywny i naiwnym jest wierzenie że wezmą na siebie wszystkie koszta. To normalni ludzie i ich także dosięga inflacja. Większość swoich inwestycji realizują za pieniądze klientów, ale oni też biorą kredyty :)
    Także trzymajcie się mocno uchwytów, bo ten rollercoaster ruszył właśnie do góry :) a tłumaczyłem jak ludziom - "bierzcie póki tanie" do tej pory mielibyście problem z głowy i dawno zapomnieli o sprawie. (。◕‿‿◕。)

    #nieruchomosci #mieszkaniedeweloperskie #warszawa #chwalesie #wygryw #diy #polskiedomy #pokazdom #pokazauto #kredythipoteczny #ekonomia
    pokaż całość

    źródło: ei_1642144144355.jpg

  •  

    Ten cały Leksiu idealnie potwierdza tezę, że jak jesteś #przegryw to powinieneś się skupić na zarabianiu hajsu i chodzeniu na roksy, a nie szukaniu lasek na necie. Niektorym ciężko to zaakceptować (mi się kilka lat temu udało) ale my nigdy nie zaznamy prawdziwego uczucia, troski, czy wsparcia ze strony kobiet, takie rzeczy zarezerwowane są dla samców alfa, czyli facetów którzy pociągają kobiety i na których widok mają mokro, seks z takimi powoduje to magiczne "uczucie" a nie z rudym grubasem czy z manletem cofniętą szczęką. Przecież on na bank zarabiał nie małe pieniądze (nawet jak go ta agencja rzeźbiła z większości) mógł praktycznie codziennie ruchać jakąś fajną roksankę 10/10 za kilka stówek, zaraz ktoś napisze "ja bym tak nie potrafił bez uczucia" no to sorry musisz się przyzwyczaić kolego, albo dalej jechać na ręcznym

    @JohnnyPomielony prawde wam powie

    #leksiu #stulejacontent #depresja #przegryw
    pokaż całość

    źródło: comment_16419404386nusDOeuXehEYOU4Xq9U8p.jpg

  •  

    Jeszcze 5 lat temu pracowałem jako szeregowy "klepacz kodu" w jednym ze stołecznych korpo. Trzydziestka zbliżała się nieubłagalnie a ja wiedziałem ze jeśli nic z tym nie zrobię to utknę tam do końca swojego życia harując jak hindus za marne 6k zlotych. Nie wahałem się długo - złożyłem wypowiedzenie i pociągnąłem za sobą kilku ogarniętych chłopaków. Wydzierżawilismy tereny opuszczonej podwarszawskiej gorzelni, którą wspólnymi siłami szybko przerobiliśmy na przytulne postindustrialne studio z mnóstwem metalu i czerwonej cegły. Sprzedaliśmy walający się wszedzie złom i za tą kasę kupiliśmy sprzęt komputerowy. Zostało jeszcze troche na strefę lounge, z barkiem, konsolą ps4 i stołem bilardowym. Moi ludzie zasuwali jak mrówki po 16 godzin dziennie a ja dumnie patrzyłem na nich z góry, z antresoli będącej kiedyś schodami na piętro.

    Stałe zlecenia dla Microsoftu gwarantowaly regularne przelewy, firma rozwijała się, a jej szeregi zasilali kolejni spadochroniarze z Comarchu, NTT czy assecco. Dzięki odrobinie odwagi i szczypcie szczęścia szybko udało nam się zbudować prężnie działające mikro przedsiębiorstwo generujące całkiem fajny zysk :) Może nie były to kokosy, ale w końcu na nic mi już nie brakowało. Sprzedałem starego gruza i sprawiłem sobie wymarzony samochód, wyprowadziłem się od matki i kupiłem dom w górach. Stać mnie też było aby dwa razy w roku skoczyć na egzotyczne wakacje. W międzyczasie ożeniłem się. Dorobiłem się też dwojki przesłodkich bombelków.

    Sielanka jednak nie trwała długo. Rok 2021 przyniósł ogromne podwyżki, inflację i recesję. Trójka moich najbardziej uzdolnionych programistów opuściła pokład naszej firmy. Znaleźli lepiej płatna pracę gdzieś w Stanach Zjednoczonych. Nie winie ich za nic. Sam mam kredyty na głowie i rodzinę na utrzymaniu. Prawdziwa katastrofa miała się jednak dopiero wydarzyć. Jesienią NBP podniosło stopy procentowe przez co wszystkie moje kredyty zdrożały dwukrotnie. To poważnie zachwiało fundamentami mojej firmy. Wyzbyłem się wszystkich oszczędności i w ciągu trzech miesięcy straciłem plynność finansową. :(

    Na chwile obecną nie mam kompletnie NIC. Kontrahenci żądają zapłaty kar za niewykonane zlecenia, bank rozwiązał że mną umowę hipoteczna a ta betka na zdjęciu nawet nie jest moja. To komornik przyjechał aby odebrać mi dom. Za pięć minut muszę oddać klucze do drzwi i opuścić budynek. W ciągu jednej chwili z króla warszawy stałem się nędzarzem :( kurwa jak? Przecież zatrudniałem 40 osób, płaciłem podatki :(

    Dziękuję Panie glapinski, dziękuję wam PiS. To wszystko wasza zasługa. Jednym nieodpowiedzialnym posunięciem dobiliście właśnie większość polskiego small biznesu i połowę polskiej klasy średniej, która podobnie jak ja, jedzie na dotacjach i kredytach. Zapoczątkowaliście lawinę ludzkich tragedii dla których nie ma już ratunku. Doprawdy, nie wiem jak możecie spać spokojnie wiedząc że to właśnie przez was, tysiące Polaków, niebawem odbierze sobie życie. :( :( :(

    #feels #nieruchomosci #mieszkaniedeweloperskie #gorzkiezale #warszawa #pokazauto #pokazdom #bmw #motoryzacja #korposwiat #pasta #it #programista15k
    pokaż całość

    źródło: ei_1641974014731.jpg

  •  

    Jak obiecałem wrzucam pierwszy rozdział.

    Nocna ulewa przetaczała się nad opuszczonym kompleksem fabryki samochodów. Wicher zajadle hulał między postrzępionymi blokami betonu i stali, próbując swym wyciem przekrzyczeć monotonny rytm wystukiwany przez miliardy kropel. Pośród przytłaczających brył budynków i hal, obleczonych blaskiem wilgoci i strug wody - wyodrębniał się smukły zarys skulonej sylwetki. Uniosła głowę i wstała, rozprostowując ciało jakby nie człowieka, lecz jego cienia – wysokiego na dwa metry, ubranego w rozrywany podmuchami wiatru płaszcz, ciążący zarazem wchłoniętą wilgocią na szczupłej sylwetce. Wycieńczony chronicznym brakiem snu wędrowiec ten usiadł ponownie na stercie luźnych cegieł, usilnie walcząc ze snem. Strużki deszczu ściekały z namokniętego kaptura na spieczone, spękane wargi. Oczy – skryte w głębokim cieniu, szare i nieprzytomne, spoglądały na niepozorną mysz w drucianej klatce stojącej przed czubami ciężkich butów. Zwierzę biegało zaniepokojone od ściany do ściany, obwąchując swój nowy dom, co i raz mrużąc czarne jak węgielki oczka i strosząc przemoknięte futerko – w tym samym tonie szarości, co oczy mężczyzny. Była jednak bytem nieporównanie silniejszym, niż on, choć w niepewnym, migotliwym blasku chemicznej lampy wydawała się ledwie miotającym listkiem, iskierką pośród martwego gradu kropel. Oboje pragnęli teraz wolności, wydostania się ze swej klatki, więzienia. To wspólne pragnienie było niczym nić porozumienia pomiędzy wszystkim, co żywe; słabym człowiekiem i myszą, ludzką wyobraźnią i niepojętą potęgą, która zamieszkała w tej niepozornej istocie.
    Deszcz wzbierał na sile, a pod nogami ściekały coraz szersze strumienie błotnistej wody. Ociężałe krople dudniły w ziemię przy gwizdach porywistego wiatru niczym dwóch odwiecznych muzyków w najstarszym zespole świata. Tkwiąc na granicy jawy i snu wędrowiec uzmysłowił sobie, że im dłużej te dźwięki przenikały uszy, wchodziły w umysł, tym większy budziły spokój. Stawały się kołysanką, jakąś niezmierzoną przestrzenią, w której dało się usłyszeć wszystko. I nawet przenikliwe zimno nasiąkniętego ubrania, wyciągającego resztki ciepła z drżącego ciała, w pewnym momencie przestało mieć znaczenie. Powracała przeszłość, miniony świat, jak każda sekunda jest kolejnym wcieleniem czegoś, czego ująć nigdy wędrowiec nie potrafił. Zatrzymane obrazy, jak zdjęcia – i te krótkie, zapętlone zdarzenia, spowolnione, złączone ze smakami, dźwiękami, zapachami. Dobrane razem w nieuchwytne, rozmazane slajdy, pędzące teraz przed jego oczyma. I słowa. Ludzkie głosy. Zdania, wyrażenia które usłyszał w nieokreślonej przeszłości, wykastrowane, wylosowane z milionów im podobnych, zapisane bez sensu i kontekstu gdzieś w odmętach umysłu.
    I czułby całkowity spokój, gdyby nie jeszcze coś. Natrętne przeczucie, że nawet we własnej głowie nie wszystko należy do niego, że nawet tam nie miał pełnej władzy. Ktoś grzebał w jego wspomnieniach, myślach, łączył nostalgię ze zdarzeniami, które zatraciwszy się w głębinach czasu, w odmętach ludzkiej pamięci, przestały istnieć – lub podsuwał nowe, których źródło pochodziło spoza jego doświadczeń.
    W co pogrywasz ze mną, rzeczywistości...? - obiegł mętnym spojrzeniem deszczową ciemność, nasuwając głębiej kaptur.
    Kiedy uśpiony oczekiwaniem wpływał w objęcia Morfeusza, powoli dusząc ostatnie iskry świadomości zamykanymi powiekami, coś wewnątrz nie pozwoliło mu zasnąć. Uchylając powieki, wgniótł otępiały wzrok na wartki strumyk wody, jaki podmywał jego buty. Czuł, jakby taki właśnie strumień myśli wypłukiwał z umysłu zarówno trzeźwość jawy, jak i gasił żar ciepła snu. Choć było mu już obojętne, czy przeżyje tą noc, to nawała myśli skutecznie tą obojętność mąciła.
    Podniósł bardzo powoli wzrok, od błota, przez własne nogi, zatrzymując go na otwartej puszkę niedojedzonej, konserwowej kukurydzy stojącej na klatce. Choć napełniona deszczówką po sam brzeg, to nagły powiew wiatru strącił ją jak pusty kartonik, zarazem pozostając na miejscu, rozdwajając się na dwa identyczne przedmioty, choć w dwóch różnych miejscach. Powędrował zmrużonymi oczami za jaskrawożółtymi ziarenkami, spływającymi z błotem powoli ku powstałym kawałek dalej bajorze. Całe to trwające chwilę zdarzenie widział tak wolno, jak płynął teraz dla niego czas. Tylko przestraszona tym mysz czmychnęła w róg klatki tempem błyskawicy, drżąc teraz z zimna przemokniętym futerkiem.
    Poprawił kaptur, zacisnął dwa końce materiału na twarzy tak, że zakrywały szyję i usta. Oczy jednak nie kleiły się już, a rozszerzały w narastającym uczuciu niepokoju. Wstał, podpierając się kolbą długiego karabinu automatycznego. Spojrzał w górę, gdy gęste chmury rozjaśniła na ułamek sekundy odległa błyskawica. Umysł mąciła mu teraz jedna myśl: dlaczego? Odpowiedź zdawała się być na wyciągnięcie ręki, na metr, jaki dzielił go od klatki. Jednak wszelką odpowiedź zdawał się już znać – odległa, niewypowiedziana, nawet nieuzmysłowiona – lecz gdzieś istniejąca myśl, która torturowała go w głębi, dojrzewając z każdym dniem ze swej larwalnej formy ku czemuś, czego wyobraźnia nie umiała choćby musnąć.
    Przez ścianę mroku zaświeciło trzykrotnie małe, punktowe światło żarowej lampy. Zjawa odpowiedział, odsłaniając spod poły płaszcza swoją – a z ciemności rozmytej ulewą wyłoniły się dwie z wolna idące postacie. Uzbrojeni po zęby najemnicy w poszarpanych, wojskowych kombinezonach zbliżyli się ostrożnie, obchodząc szerokim łukiem klatkę. Ich sylwetki kilkakrotnie zamieniły się miejscami, choć w ich oczach ziała ta sama, zwierzęca pustka, równie fascynująca, co budząca niechęć. Twarze ich zapadły się od głodu i strachu - a ręce i nogi w swych ruchach jakby błądziły bezwolnie. Bez energii, pozbawione refleksu i siły szurały obojętnie w błocie i gruzach. Ciała przeżarte własną bezsilnością, które napędzane wciąż żywym jeszcze umysłem, beznamiętnie starały się tylko przetrwać.
    Byli to jego kompani: jedni z „pokolenia motyli”, jak o nich mówiono. Młodzi, nie pamiętający świata przed Ciszą. Żyjący z dnia na dzień i motywowani jedynie chęcią przetrwania. Żyli krótko, nie budzili niczyjej litości. Świadomi swego położenia, funkcjonowali pozbawieni lęku, uodpornieni na zdrowy, ostrzegawczy niepokój przeczuć, bojąc się już tylko tego, co zobaczą gołym okiem. Wyzbyci z wszelkiej głębi, stopieni z rzeczywistością w prostych lękach i równie przyziemnych marzeniach – dostosowali się do nowego świata, świadomie kierując swoje człowieczeństwo na powrót ku zwierzęcym instynktom.
    Tak zostali wybrani przez wędrowca na to straceńcze zadanie. Nie chciał odpowiadać za śmierć ludzi, którzy budzili w nim choć cień szacunku. Jeśli już miał kogoś uśmiercić – to tych, którymi gardził. Wybór miał trudny, gdyż z zasady gardził wszystkimi, a nieliczne wyjątki dawno pożegnały się z tym światem. Mógł tylko wybrać spośród tych, którymi gardził najmocniej.


    - Cisza? – spytał jeden z nich, krzycząc przez huk ulewy
    - Jak makiem zasiał. Nic nie ma. Zakopaliście trupy? - spytał
    - Przykryliśmy płytą, psy się raczej nie dokopią. Spadamy?
    - Ta. Spadamy – rozkazał, zaciskając dłoń na sznurku z przywiązaną na jego końcu klatką
    Osnuci poblaskiem prześwitującego przez chmury księżyca podążyli przez grząskie błoto, jakie zalało wąski pas drogi między fabrycznymi halami automatycznych montażowni. Zwarty mrok ustąpił jeszcze posępniejszej perspektywie; poszarzałemu negatywowi, wypranemu ze wszelkich barw obrazowi osmolonych ogniem budynków, placów zapełnionych stosami złomu, i piętrzących się hałd sparciałych opon, usypanych niczym snopy siana na polu zmurszałego betonu.
    Błądząc jeszcze wiele minut pośród ruin dotarli do olbrzymiego dźwigu, stojącego tu niewzruszenie już od ponad pół wieku. Stąd zbliżali się ostrożnie do pokrytej plamami rdzy fabrycznej bramy. Nim do niej podeszli, w kącie oka wędrowca minął u jej brzegu większy cień.
    Zatrzymał się, dał znak dłonią i schował pod płaszcz trzymaną lampę. Na tą ustaloną komendę podwładni rozproszyli się wśród maszyn i kontenerów, a na środku pozostał tylko on i klatka z gryzoniem. Coś wyczuł... coś innego, coś bez życia, bez jego iskry, lecz zarazem - wyjątkowo żywotnego.
    Czysty chaos. Nasza kolebka, nasza dusza, nasza pierwotność. Wyjęta, naga, wypełzła przeciw nam – zdrajcom własnego chaosu! - wyszeptał pod nosem
    Zrzucił z ramienia karabin i zrobił krok do tyłu, sunąc zamglonym wzrokiem po mokrej rdzy stalowych dźwigów. Ostry szczęk broni rozdarł ponurą muzykę tej deszczowej nocy niczym nóż grube płótno. Jednak ta rozpruta kotara czerni ukazała ledwie głębszą ciemność, gdy pochwyciła księżyc w grubą chmurę migoczącej błyskami burzy, której ulewa była ledwie preludium.
    Wypatrywał wiele minut, nim to coś nie odeszło w dal, nie ujawniając się. Znów zagościł w nim wątpliwy spokój, choć zgubił najemników gdzieś w ciemnościach. Zdjął kaptur i wyjął lampę, stając się ponownie przebłyskiem światła wśród ciemności. Nie nawoływał towarzyszy. Wiedział, że w takich miejscach głos może przywołać wszystko. Mógł tylko czekać w umówionym wcześniej miejscu licząc, że niebawem powrócą.
    Przeszedł betonowym placem, kryjąc się przed deszczem pod daszkiem nad szeroką, obudowaną bramą, otoczoną usychającymi świerkami. Jeśli cokolwiek mogło cieszyć się z tej nocy osnutej kurtyną szalonej nawałnicy – to tylko ci niemi świadkowie wszelkich wydarzeń, uparcie tkwiący w wysuszonej glebie, która tak niechętnie wchłaniała życiodajną ciecz bijącą z nieba.
    Wszedł rozłupanymi drzwiami do pokoju stróżówki i postawił na parapecie lampę. Tu ustalił z najemnikami miejsce spotkania, jeśli coś ich rozdzieli. Czekał. Rozejrzał się dla zabicia czasu; spod zbutwiałego biurka, obok rozrzuconych ludzkich kości, wystawały jakieś częściowo zbutwiałe papiery. Podniósł je i zbliżył do żółtego światła; gruba, rozłożona gazeta; część stron leżała wcześniej w kałuży i zamieniła się w szarą papkę, druga – zżółkła, pomarszczyła się, ale dało się rozczytać tekst u góry – była to nazwa jakiegoś serwisu informacyjnego, z którego ktoś z jakiegoś powodu wydrukował ten fragment. Na nim data: 18.12.2075. Podniósł zachowany od wilgoci fragment, położył na biurku i podjął próbę rozczytania rozmazanej czcionki na zbutwiałym papierze.
    Nim odczytał do końca tytuł - wyłapał z wszechobecnego szumu dziwny szmer. Szelest gałęzi, chrobotanie, stukot jakby palców po blasze dachu. W hałasie bijącego deszczu pomyślał w pierwszej chwili, że to złudzenie szalejącej wyobraźni, lecz... nie miał pewności. Podniósł się, przyłożył kolbę karabinu do barku i wystawił lufę za okno, celując w ciemność. Coś wołało go z mroku. Szept pulsujący w głowie urwanymi wpół słowami, jak pomruki oszalałego umysłu, w którym budzi się milczący zwykle głos czegoś, co nie należało ani do niego – ani do niczego żyjącego.
    No, pokaż się!
    Czekał. Po raz pierwszy zawiodły go zmysły – nie wiedział, co jest w pobliżu. Prócz czegoś nie z tego świata - było tu też coś niewinnego, co w tych nawiedzonych zakładach nie miało prawa do życia. Trwał cierpliwie w czujnym bezruchu przez jakąś minutę, kiedy niespodziewanie tuż przed budką przebiegła w poprzek... wiewiórka. Przestraszona, przemoczona, przypominająca bardziej rudego szczura, ale – wiewiórka. Wskoczyła na pień sosny i wspięła się na szczyt. Opuścił zdumiony broń – Skąd do cholery wzięła się tu wiewiórka...?!
    Przez rozbitą szybę patrzył otępiale jak deszcz bombarduje asfalt, a jego krople zlewają się w jeden strumień biegnący wzdłuż obgryzionego czasem krawężnika. Tak samo jego myśli zbiegały się wciąż w jeden potok, pędząc w jakimś nieznanym, choć czego wewnątrz był pewny - konkretnym kierunku.
    Tak blisko, znowu tak blisko, do jasnej cholery! - wściekł się w duchu, gdy ten nowy wątek myśli urwał się na dręczących wspomnieniach. Znowu wracacie... jak was usunąć, do cholery, z mojej głowy? - mruknął z irytacją. Wszakże nie znał pojęcia wewnętrznego spokoju, gdyż umysł jego ciągle coś zaprzątało. Był jak rozpalony kocioł bulgoczącej i kipiącej zupy wspomnień, przemyśleń, emocji, obaw i tworzonych samemu zagadek. Stan bliski narkotycznemu, całkiem przyjemny, rzecz jasna pod warunkiem, że nie utrudnia akurat bycia tu i teraz wobec sytuacji, gdzie trzeba mocno kroczyć po ziemi.
    Spokój! Spokój, jego mać! - syknął do własnych myśli - Skup się co ważne, no, wracaj, wracaj do mnie, umyśle...! Wyrzucił i tą myśl, po czym potrząsnął bezradnie głową. Podziałało. Spojrzał na popękane szkło zegarka; ledwo widoczne wskazówki pokazywały pierwszą w nocy, ale nie był pewien. Może znów stanął w miejscu – pomyślał. Był tylko świadom, że czeka tu długo. Zbyt długo – jeśli byliby wolni, już dawno by się zjawili
    Pieprzyć to, ich, cały ten szalony świat utkany z marnych przeczuć i domysłów... - stwierdził zgorzkniale. Na hektarach hal, magazynów i zakładów ich szukanie byłoby szalonym przedsięwzięciem i Zjawa dobrze o tym wiedział. A tak jak przewidział, nie miał teraz rozterek. Widział zbyt dużo zniknięć i zniewoleń, by przejmować się ofiarami. Sumienie w jego mniemaniu stracił dawno, zduszone jedną prawidłowością: Na każdego przyjdzie kolej. To jedno nie zależy od nas
    Przed wyjściem dostrzegł, że na parapecie stała duża flaszka wódki, chybocząc się na wichrze. Z lekką nadzieją wetknął nos w jej szyjkę - Deszczówka... - rozpoznał żelazny zapach brudnej wody i odstawił butelkę.
    Za wielką, zadaszoną bramą, z blaknącym u góry napisem „Zakład produkcyjny pojazdów autonomicznych” biegła spowita w mroku dawna trasa szybkiego ruchu. Jedna z arterii prowadzących do miasta od północy, do na wpół martwej metropolii, jednego z ostatnich bastionów cywilizacji. Teraz niewielu było tu podróżnych. Wzdłuż szerokiego, przemierzanego niegdyś przez tysiące samochodów dziennie pasma asfaltu ciągnęły się na przemian różnych rozmiarów ruiny, pochłaniane prze strzeliste topole, akacje, zarośla i trawy. Gruby asfalt i płyty chodnikowe rozpruły pnące się ku światłu rośliny, rozbijając korzeniami najtwardsze marmury, którymi wyłożono wąskie przejścia pod trasą.
    Krocząc w ciemnościach przez potoki rozbryzgiwanej deszczem wody, kierując się w zasadzie tylko kompasem, czas przestawał mieć jakiekolwiek znaczenie. Wspomnienia zlewały się z obecną chwilą w jednej ścianie deszczu, w której kryła się przyszłość. Nieodgadniona siła, która szykowała kolejne sceny historii. Historii każdego i wszystkiego, wielkiego scenariusza, który miał nigdy nie mieć zakończenia.
    A jednak ma – stwierdził – I jaką ty masz rolę w tym pieprzonym cyrku? - wyszeptał, zerkając na ciemne wnętrze klatki, gdzie przemknęły błyszczące oczka. Przez moment myślał nad dawnymi, od dawna nieobecnymi w tym świecie sprawami. Jednak w tym miejscu wszystko o czym rozważał było mu jakieś obce, budzące lęk. Nie mógł uciec, schronić się w bezpiecznym wnętrzu swego umysłu. Szybko poczuł, że była w tym czyjaś wola. Wola, której czas nie dotyczy. Która jest wieczna i przenikająca wszystko, co człowiek posiada. Pokonując swój otępiały zmęczeniem umysł próbował rozszyfrować, co się tu wydarzyło.
    Umysł odmawiał posłuszeństwa. Mógł tylko czuć.
    To wędruje... po swoim terytorium, jak pies. Przygląda się, bada... - prześwidrował wzrokiem mrok - I mi nie chcesz się ukazać, zbliżyć...?
    Wykonał to, co zaplanował. Znalazł to, czego szukał. Schwytał tą zarażoną cząstkę, która przenosiła atmosferę. „Baterię” która nasiąkała klimatem swego miejsca jak gąbka i przenosiła to najogólniejsze chyba odczucie ze sobą. Nie czuł bynajmniej satysfakcji – i nie składało się na ten brak poświęcenie czwórki ludzkich istnień. Bo tym razem nie był to martwy przedmiot. Nie rozumiał, skąd ten precedens Ciszy – i całe to miejsce, które już przecież znał, znów stało się rozsypanymi puzzlami, których nie mógł do siebie dopasować. Czuł już tylko zagubienie. Dezorientację.
    Przystanął i wbił wzrok w ziemię, na mieniące się strużki wody cieknące między nierównymi grudkami cementu. I przyszła mu do głowy pewna myśl – hipoteza, która sama wymykała się spod własnej kontroli. Jej krótki przebłysk zwiastował w tym ułamku sekundy odpowiedź na wszystko, co go teraz nurtowało. Nim jednak wypowiedział ją w swej wyobraźni na głos, rozpłynęła się gdzieś w niebycie umysłu, jak niekończący się ciąg cyfr w rozwinięciu niewymiernej liczby, który komputer natychmiast kasuje, nim pędząc w nieskończoność przeciążą jego procesor.
    Ograniczony, niezdolny do wykroczenia poza swe ograniczenia, zarazem napędzany pragnieniem ich przekroczenia! I wyposażony w coś takiego mam cokolwiek zrozumieć? Absurd... - wzdrygnął się w gniewnej myśli, lecz chwilę później zrozumiał, że być może nie on tą myśl zablokował. Walczę i spieram się sam ze sobą na tak ciasnej scenie mego umysłu... co za znaczenie ma mieć to, co jest wokół? Rzeczywistość, o której myślę, a której obraz zarazem sam przed sobą tworzę? Tak... czuję się jak wojownik, który wyszedł samotnie na arenę i okłada sam siebie pięściami, kontruje własne ciosy. Trybuny są puste. Nikogo nie obchodzi ta walka poza nim samym. A wynik może być tylko jeden. Ktoś z nas przegra, choć jesteśmy tą samą osobą...
    Burza nie nadchodziła, lecz strasząc odległymi grzmotami drgającymi w powietrzu jakby zastanawiała się, w którą stronę popłynąć po niebie swymi ociężałymi kłębami chmur. Dotarł do rozrzuconego po sporym kawałku terenu, zwitku szerokich, drogowych wiaduktów, zjazdów z nich i bezkolizyjnych skrzyżowań. Bokami ciągnęły się tramwajowe szyny, zablokowane kilkoma spalonymi tramwajami. Zza chmur nieśmiało wyłaniała się jasna połówka księżyca i towarzyszące mu, migoczące gwiazdy, co chwilę kryjąc się znów za niewidocznymi, niskimi chmurami. Lecz deszcz nie ustępował. Wędrowiec zatrzymał się, obserwując rozjaśniony na krótki moment teren potężnych bloków zbrojonego betonu odlanego w filary i przęsła, wijące w serpentynach zjazdów, podjazdów, nasypów i szerokich na kilka pasów estakad. Jak labirynt, zburzony i ponownie poskładany w bezkształtną, jeszcze trudniejszą do ogarnięcia całość. Pamiętał, że krzyżowały się tu dwie wielkie arterie tnące dawną 109 Strefę Żółtą na cztery mniejsze obszary, lecz nie był już w stanie skojarzyć, która z szerokich, rozwidlonych nici asfaltu w tej gęstwinie jest którą. Może za dnia byłoby to możliwe... ale nie teraz. Nie w tym deszczu.
    Nagle latarka całkiem zgasła. Zdjął obudowę, dostając się do baterii. Coś sparzyło go w rękę, szybko schylił się i przemył ją w pierwszej kałuży, a z latarki wypchnął dwa podłużne akumulatorki i cisnął je na ziemię. Patrzył z nieukrywaną satysfakcją, jak strumień wody porwał baterie do bajora z wybijającej studzienki.
    - Wylały... cholerne gówno... A teraz dwadzieścia pięć kilometrów po ciemku... – stwierdził rozgoryczony, pociągając dużego łyka z poobijanej piersiówki. Mocny bimber z czarną herbatą ostudził emocje. Na odwagę - mruknął pod nosem, czując już w sobie przyjemne ciepło. Zawinął niezgrabnie rzemyki na kostkach dłoni, dotykając palcami medalików dwóch martwych najemników. Zamachnął się, by cisnąć wisiorkami w przydrożne krzaki.
    Przełknął ślinę, zatrzymał się. Znowu coś wyczuł, to samo co wcześniej. Rozejrzał się uważnie, dostrzegając cienie przemykające w blasku księżyca kilkadziesiąt metrów dalej.
    To byli oni, był tego pewien - czuł wyraźnie ich obecność. Wciąż obserwowali. Ale teraz podeszli bliżej, bliżej niż kiedykolwiek wcześniej. Widział już niemal ich sylwetki na skraju czerni. Precedens, kurna! No chodźcie, chodźcie, spróbujcie... - zrzucił z ramienia broń do rąk.
    Celował w martwą ciemność, aż w końcu, znużony oczekiwaniem powoli wycofał się pod wiadukt, trzymając wciąż jedną ręką gotowy do strzału karabin. Wyjął papierosa, wsadził w zęby i zajarzył go benzynową zapalniczką. Był spokojniejszy. Te kilka zaciągnięć dodało mu jeszcze więcej pewności siebie. Niepokój zdawał się odejść w dal, w mrok, a pytanie rozpłynęło się wraz z nimi w ciemności.
    Nie dali odpowiedzi. Znów odeszli. Zawsze mówili, co chcą... a teraz coś innego... dziwne...
    Kolejny raz wygrałem sam ze sobą, ze swoim strachem i złudzeniami... co za gówniane starcie...
    Blaknący nadchodzącym świtem atrament nieba przeszyła odległa błyskawica. Rozbłysk zdążył zarysować kominy fabryk, których końce nikły gdzieś w zawieszonych nisko chmurach. Trwało to ułamek mgnienia okiem, po czym wszelka dal znów eksplodowała czernią z głuchym pomrukiem grzmotu. Znów znalazł się w deszczowej próżni, sam na sam ze swym umysłem. Lodowaty wiatr przywiał mu jednak towarzysza – zasłyszany kiedyś, bluesowy utwór, który wydostał się z pamięci i szalał w jego głowie, powtarzając wciąż jedną, bezsensowną zwrotkę.
    Zablokował broń i zarzucił na ramię, płomieniem zapalniczki oświetlając porysowane szkło kompasu. Wskazówka długo uspokajała się, wskazując na krótką chwilę właściwy kierunek, po czym znów zaczęła kręcić się bez celu raz w jedną, raz w drugą stronę. Podniósł wzrok, omiatając nim powoli ciętą smugami kropel pustkę.
    I spostrzegł coś, czego nie był świadkiem od dawna - wędrujące wkoło punkty, jak czarne ogniki krążące chaotycznie gdzieś w przestrzeni. Biła od nich jakaś niewyobrażalna siła, energia życia, które nie może się urzeczywistnić, pozbawiona celu i formy. Tańczyły jakby w bezładzie, by rozproszyć się w przestrzeni tak szybko, jak tylko się pojawiły.
    Papieros w ustach zgasł krótkim sykiem, trafiony pojedynczą kroplą w żar. Wypluł go z gniewem i wdeptał butem w błoto.
    Nic z tego nie rozumiem - niechętnie godził się ze swoją porażką – Wszystko, co stworzyliśmy żeby zrozumieć i rozszyfrować rzeczywistość - to robota na nic. Nasze narzędzia poznania to jakieś pieprzone klucze i kombinerki do rozkręcenia powietrza – bezużyteczne, dopasowane tylko do naszego ograniczonego, wewnętrznego schrzanienia, nie pasujące do niczego więcej niż własnych błędnych wyobrażeń... to wszystko to ułuda, nic nie warte kłamstwo naszych subiektywnych, żałosnych zmysłów, stworzonych tylko do czystej egzystencji, do przetrwania, żeby w trawie odróżnić cuchnące gówno od borowika. A my z tego upośledzonego zestawu prymitywnej logiki, pozbawionego solidnych podstaw przeczucia że jednak istniejemy i paru biologicznych skanerów ułożyliśmy cały obraz świata! Do paru dostępnych nam puzzli z ich nieskończonej układanki dobudowaliśmy pasujący nam obrazek. Mały, byśmy mogli objąć go wzrokiem, na takich zasadach, by te kilka kawałków tworzyło całość... - zatrzymał rozpędzający się gniew krótką przerwą, by wziąć kilka długich oddechów przejrzystego powietrza.
    Inna droga... - natchnęła go myśl – Musi istnieć inna droga do Absolutu, do prawdy...
    Wypił do końca zawartość piersiówki i ruszył dalej, w deszcz, w błoto, w cały ten gnój, którym stał się nowy świat. Był jakiś mniej czarny, mniej przerażający – w pryzmacie pijanej ironii wszystko stawało się coraz bardziej żałosne, niepoważne, pozbawione jakiegokolwiek sacrum, rozpływało się coraz mocniej w uderzającym do głowy, alkoholowym widzie. Brodząc w kałużach lawirował między wrakami aut w akompaniamencie bębnów okładanych ciężkimi kroplami blach. Z każdą chwilą deszcz bił w nie coraz rzadziej. Grzmoty cichły, oddalały się jak burknięcia nienasyconych chmurzysk, gnanych wiatrem nad nieznane pod horyzontem ciemności.
    I co zostało? - wystawiał mokrą twarz pod coraz rzadsze ciosy kropel – Jakby wraz z XXI wiekiem wszelka nowa myśl grzęzła w toczącym naszą cywilizację ogromnym maraźmie... i wciąż brak było na horyzoncie siły, jednostki, idei - która popchnęłaby ją do przodu. A w międzyczasie świat ten runął, utrzymująca go konstrukcja zbutwiała i pękła pod ciężarem naszej własnej intelektualnej impotencji... i może jest już za późno na coś więcej, niż rozpoczęcie wszystkiego od nowa i refleksję, gdzie tym razem popełniliśmy błąd...
    Pochylone nad wymarłą autostradą szpalery wielkich, ulicznych latarni chwiały się z głuchym skrzypieniem na wichrze odchodzącej burzy. Być może ostatniej.
    Każda mogła być ostatnia.

    #ksiazki #tworczoscwlasna #pisarstwo
    pokaż całość

  •  

    Kochani, pijcie ze mną kompot. Jeszcze dziś wprowadzam się do nowo zakupionego mieszkania. (ʘ‿ʘ)
    Cieszę się tymbardziej bo udało mi się zdążyć przed podwyżkami stóp procentowych i załapałem się tani kredyt, że stałą rata i STAŁYM, podkreślam STALYM oprocentowaniem. Mimo że nie zarabiam wiele to bank poszedł mi na reke i rozłożyl wniosek na 30 lat. Będę płacił zaledwie 1500 zł msc, co stanowi 1/3 moich dochodów. Jestem kawalerem, nie mam dzieci i dużych wydatków, także nie muszę się bać o to czy starczy mi na splate.
    Czy boje się inflacji? Nie bardzo. Wszyscy tylko widzą podwyżki, ale jakoś nikt nie mówi o tym, że także więcej zarabiamy. Dla mnie ta proporcja się nie zwiększa. Po prostu wszystko jest inaczej przeskalowane. Pozatym, wzrost wartości kredytu to także wzrost wartości mieszkania, bo chyba nie jesteście tak naiwni by wierzyć że ktoś kto zadłużył się na całe życie i posiada jedno z podstawowych dóbr niezbędnych do życia, sprzeda wam mieszkanie za połowę wartości kredytu? Po chwilowym przestoju rynek sam ponownie zweryfikuje ceny, a ludzie czy tego chcą czy nie będą musieli to zaakceptować, w końcu gdzieś trzeba mieszkać.
    Dla wszystkich niezdecydowanych, radzę się pospieszyć, jeśli nie kupicie mieszkania jeszcze w tym roku, to w 2023 roku zapłacicie za nie podwojnie. ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

    #nieruchomosci #mieszkaniedeweloperskie #budownictwo #remontujzwykopem #chwalesie #wygryw #warszawa
    pokaż całość

    źródło: ei_1641888351405.jpg

    •  

      @daeun: W jakim zagranicznym banku kredyt? Bo w kurwidole nie ma kredytów ze stałym oprocentowaniem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Nie no, normalnie w PKO brałem, ciocia pracuje w banku także udało się dobrać najbardziej korzystny wariant i uniknąć wysokiej marży.

      @malanga
      @belie
      Dziękuję kochani, dla mnie to mieszkanko to nie tylko zwienczenie marzeń, ale i kolejny etap w moim życiu. W końcu będę mógł wyprowadzić się od toksycznych rodziców i zamieszkać tam razem ze swoim chłopakiem. Mamy już dość ukrywania się jak szczury i udawania że nic nas nie łączy. Mam tylko nadzieje że nowi sąsiedzi będą bardziej tolerancyjni (。◕‿‿◕。) pokaż całość

    •  

      @daeun: ile miales wkladu ziomek

      100k, matula sprzedała kawałek ziemi przy obwodnicy i podzieliła nas troje po równo.
      @Eplan

    • więcej komentarzy (81)

  •  

    Nienawidzę się chwalić, ale wydarzyło się w moim życiu coś, co chciałbym gdzieś odnotować. Otóż dziś skończyłem pisać książkę. 562 strony tekstu. 7 lat ciężkiej pracy, kilkadziesiąt jeśli nie kilkaset nieprzespanych nocy, hektolitry kawy i... udało się, choć wciąż w to nie dowierzam. Bo nie uważam się za osobę, która mogłaby to osiągnąć - ot zwykły pogardzany przez wszystkich fizol z magazynu żyjący od pierwszego do pierwszego, który najogólniej mówiąc, przegrał życie już na starcie.

    I o tym chciałbym napisać parę słów. Dlaczego zdecydowałem się by zacząć pisać te 7 lat temu? Cóż, planowałem popełnić samobójstwo. Ale stwierdziłem, że fajnie byłoby zostawić jakąś pamiątkę bliskim, coś jeszcze zrobić. Miałem pomysł na świat, fabułę i bohatera. Mroczny równie jak moje myśli w tamtym czasie. Ale ambitny. Zbyt ambitny. Zakasałem jednak rękawy, bo w sumie nic nie miałem do stracenia. Tematyka którą podjąłem zmusiła mnie do poszukiwania informacji na przeróżne tematy. Czytania wielu książek, odwiedzania wielu miejsc. W końcu i poznania paru osób. Tak znalazłem kilka zainteresowań i pasji, które dają mi satysfakcję do dziś. Tak poznałem też moją narzeczoną, z którą jesteśmy razem już 5 lat. Czy moje życie się zmieniło o 180 stopni? Nie. Ale z drogi prowadzącej mnie nad przepaść jakoś skręciłem w bok, i podążam teraz jako tako przed siebie, chociaż nie do końca wiem jeszcze, dokąd. Dalej jest chu#owo, ale już stabilnie.

    Nie wiem w sumie, co teraz. Zapewne żadne wydawnictwo mi tego nie wyda, bo nie jest to ani poziom poczytnego teraz mułu, ale też daleko mi do mistrzów gatunku. O wydaniu samodzielnie mogę pomarzyć, bo ledwo starcza mi na żarcie i rachunki. Zapewne książka skończy "w szufladzie", ale cóż - chciałem, by coś po sobie zostawić, coś stworzyć, i ten cel osiągnąłem. I cieszę się z tego. Może nie jak dziecko, ale jak ktoś, komu pierwszy raz w życiu coś się udało własnymi siłami.

    Nie zdradzę tytułu, bo nie jest jeszcze ostateczny. Świat powieści to miks "Metro 2033", "Zew Cthulhu" i "Matrixa", czyli symulacja, która bardzo poważnie się "zabugowała" i zamieniła w irracjonalny koszmar, a bohater próbuje to jakoś odkręcić.

    Na koniec mógłbym napisać coś w stylu "Miejscie marzenia, nie poddawajcie się...!" i inne tego typu pierdoły. Ale nie znoszę czarować świata. Wolę odczarowywać go z takich pseudo-wyższych dogmatów. Życie jest różne i różne pisze scenariusze różnym ludziom. I prawdopodobnie nie ma w tym żadnej logiki i zasad. Żyjemy, bo nie mamy alternatywy, i zapełniamy to życie różnymi rzeczami które wydają naszym mózgom ważne, byśmy się w nim nie zanudzili na śmierć. Ale chyba warto tych rzeczy szukać, próbować. Bo skoro to wszystko co robimy i czym się kierujemy jest w gruncie rzeczy gówno warte - to co mamy do stracenia, nie mając alternatywy?

    Dziękuję wszystkim, którzy zauważyli mój wpis i choć na chwilę się przy nim zatrzymali. Może i tak zniknie zaraz w zalewie innych, ale z jakiegoś powodu chciałem to wyrzucić z siebie. Nie rozumiem tej potrzeby, ale poddałem się jej. I jest mi jakoś lepiej, lżej.

    #ksiazki #pisarstwo #chwalesie #przemyslenia #depresja
    pokaż całość

    źródło: k.jpg

    •  

      @Cinkito wole jednego sprawiedliwego wykopka jak ciebie pięciu ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

      @mxhugo powinien mieć białą trumienke, przeciez on nic nikomu nie zrobił ( ಠ_ಠ)

      @Ryszardzislaw doedukuj się typie zanim wysuniesz przeciw komuś tak mocne oskarżenia. Nauczyliście się jednego słowa i szafujecie nim na prawo i lewo. W tej chwili nie różnisz się niczym od tego oskarka z youtube który narobił smrodu leksiemu, a teraz pali mu się dupa bo dostanie pozew od agencji teamu x. Pociąg do nastolatek z wykształconymi narządami płciowymi to hebefilia bądź efobofilia, jest absolutnie normalna i zdrowa i nie ma nic wspólnego z pociągiem do przedszkolaków
      Głodnemu zawsze chleb na myśli, co? ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (8)

  •  

    Jako, że harlekiny spadają z rowerka to muszę wymyślić inny content dla moich umiłowanych fanów.
    Cóż to powinno być?

    1. Eksperymenty tinderowe z różnymi fake kontami

    2. Porady odnośnie looksmaxxingu

    3. Nowa seria " @BlackpillRAW randkuje" w której zakładam swoje prawdziwe konto na Tinderze i po raz kolejny spróbuje pospotykać się z femoidami. Relacje z każdej randki będę opisywał na wykopie.

    4. Randomowe blackpillowe fakty i obserwacje

    pokaż spoiler Zdjęcie losowe ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #przegryw #blackpill #blackpillraw #tinder #harlekinydlaprzegrywow #kiciochpyta
    pokaż całość

    źródło: antisocial.jpg

    Co ma być?

    • 114 głosy (23.51%)
      Eksperymenty na Tinder
    • 119 głosów (24.54%)
      Looksmaxxing
    • 211 głosów (43.51%)
      Randki z Tinderówkami
    • 41 głosów (8.45%)
      Randomowe blackpillowe rzeczy
  •  

    Taki was obraz soniarze xD wracajcie na discordy, bo dla takich ludzi, z kijem w dupie, nie ma tutaj miejsca. ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

    Kolego @Cinkito, może wyjaśnilbys naszemu gremium co cię tak zabolało w moich komentarzach że aż musiałeś je pokasować i dać mi bloka? XD
    #ps5 #xbox #wykopseriousbusiness #bekazpodludzi pokaż całość

    źródło: ei_1641760409563.jpg

  •  

    Szykuję się do kupna #xbox i mam pytanie - jakie żele nawilżające do pada i pilota polecacie?

    #gry #ps5

    źródło: streamable.com

  •  

    Haha, bez kitu, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt że konsola ps5 kosztuje 3,5 tysiąca złotych, a najtańszego dekoderka można wyrwać na Amazonie za mniej niż tysiaka xD

    Najgorsze jest to że ci ludzie nigdy nie przyznają się do błędu, i choćby mieli płacić po 500 złotych za gry, to nadal będą bronić honoru Sony jak Westerplatte i twierdzić że dokonali słusznego wyboru xD fanboizm to choroba mózgu xD

    #ps4 #ps5 #xbox #pcmasterrace #humorobrazkowy #heheszki #gry #konsole #heheszki #tworczoscwlasna
    pokaż całość

    źródło: ei_1641759471578.jpg

  •  

    Sony to dla mnie przykład firmy najbardziej starającej się w ostatnich latach utrudnić/skomplikować sposób dystrybucji swoich gier, aby na wszystkim co się da zarobić dodatkowe pieniądze. Od jakiegoś czasu planuję zrobić ten cały upgrade za 10 Euro do Uncharted 4 Remastered na PS5 z płytowej edycji PS4. Myślałem, że będzie to polegało na tej samej zasadzie co z Milesem Moralesem gdzie można było za 80zł kupić upgrade do wersji Ultimate i mieć na koncie PSN Spidermana Remastered jako oddzielną grę, niewymagającą płyty do odpalenia (i w zasadzie wtedy można traktować Milesa jako oddzielną grę, sprzedać jeśli się jej już nie potrzebuje). Ale nie, w tym przypadku oczywiście jest inaczej i po upgrejdzie do każdego uruchomienia gry będziesz potrzebował starej płyty Uncharteda 4 z PS4... Jezu. Czyli w zasadzie masz grę z cyfrowej dystrybucji, ale uruchamiasz na tej samej zasadzie co nośnik fizyczny. A jeśli sprzedasz nośnik to tracisz tą wersję zremasterowaną i sprzedajesz Uncharted 4 jako starą wersję z PS4, która teraz na rynku jest po 25zł. I jeszcze oczywiście za każdym razem gdy są te upgrejdy i inne wymysły to musisz robić wielką analizę bo to jest tak niejasne i różni się w każdym przypadku. Chyba to Sony powinno mi płacić za stracone godziny na zrozumienie tego co odpierdalają za każdym razem jak coś dystrybuują , a nie ja za te ich upgrejdy XD
    #ps5
    pokaż całość

  •  

    Jak ogrywaliście nowego #ratchet na #ps5 60 fps czy 30 klatek w 4K?

  •  

    Ludzie piszą mi na PW - "ej @daeun dlaczego od tygodnia nie szkalujesz soniarzy?" ¯\(ツ)
    Kochani, spokojnie! (ʘ‿ʘ) Wypoczywam teraz na Yarze i jestem chwilowo niedostępny. (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■) Niebawem wracam i na pewno nadrobimy zaleglosci. (✌ ゚ ∀ ゚)☞
    Tymczasem, łapcie kilka ladnych zdjęć.. Yara jest piękna o tej porze roku (。◕‿‿◕。)
    #ps5 #ps4 #xbox #pcmasterrace #gry #konsole #heheszki #farcry6 #podrozujzubisoftem xD pokaż całość

    źródło: ei_1641670016456.jpg

    •  

      @Just_Doesnt_Know jeszcze nie tknelem tych trzech historii dlc, więc ci nie powiem, gdzieś coś czytałem że te dodatki to roguelike? Nie wiem, muszę popatrzeć na YT.

      Jesli chodzi o blood dragon, na chwilę obecną kompletnie niegrywalne. A szkoda, pograłem pół godziny i bardzo miodne strzelanie, tylko te 30 klatek psuje wszystko :(

      Blood dragon set bardzo przydatny, zwłaszcza ta snajperka Kobracon że screenów, ładnie zdejmuje po jednym hedziku (na początku gry dostajemy jakas chujową gdzie trzeba nawet 3 strzałów w głowę, trochę to irytowało)

      A tak pozatym far cry jak far cry, bawię się bardzo dobrze xD
      pokaż całość

    •  

      @Janusz_z_Rivii ja wiem, wszedzie są ludzie którzy szukają oszczędności, jednak mimo wszystko to po stronie soniarzy uświadczysz lepsze fikolki xD

    • więcej komentarzy (28)

  •  

    Reduta Walled City

    Witam szanowną grupę, dzisiaj będziemy zwiedzać osiedle Reduta, najnowszy przykład polskiego postmodernizmu, urbanistycznego kunsztu w upychaniu jak największej liczby ludzi na jak najmniejszej powierzchni. Pogoda dość mroźna, dlatego mam nadzieję, że wszyscy w termosach mają ciepłą herbatę oraz kanapki do posilenia się. Spacer potrwa około półtorej godziny. W drogę!

    #zlotawolnoscdeweloperska
    #krakow #mieszkaniedeweloperskie #pradnikczerwony
    pokaż całość

    źródło: 1.jpg

  •  

    Kiedy kupiłeś konsolę i dostajesz raz w miesiącu 3 gry wątpliwej jakości, a inni się bawią na Xbox game pass
    #ps5 #xbox

    GFY

    źródło: gfycat.com

    •  

      @josedra52 zawsze przy okazji takich remakow i wersji reżyserskich zastanawiam się jak można dwa razy oglądać ten sam film lub dwa razy grać w tą samą grę.
      Na przykład taki Death Stranding, przeżycie duchowe, dzieło sztuki. Jaką satysfakcje ma mi dać ponowne przejście tej gry jeśli już znam jej zakończenie? XD
      Czym takie DC ma mnie zaskoczyć? Dodatkowa broń, pojazd, mapka, przeciez fabuła się nie zmieni ¯\(ツ)
      Sony albo nie ma pomysłów na nowe gry albo zwyczajnie brakuje im pieniędzy na nowe blockbustery. Nie jest tajemnicą że w tej generacji X klocek sprzedaje się lepiej, a ci desperacko próbują się ratować szukając hajsu na przykład sprzedając nowe covery lub robiąc dziesiąty już remaster, z odblokowanym klatkazem i grafiką poprawioną na kolanie xD ¯\(ツ)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (18)

  •  

    Jest ktoś w stanie wyjaśnić dlaczego Days Gone nie jest uznawane za sukces przy takiej samej sprzedaży jak Tsushima, która sukcesem była? XD
    #ps4 #ps5

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: ei_1641479374727.png

  •  

    Witam w zielonej rodzince (。◕‿‿◕。)
    #xbox

    źródło: 27801413-5D61-49E7-85E7-C4F0FB6181F0.jpg

  •  

    Hej, kupiłem pada do PS5 na OLX na gwarancji (dostałem fakturę do zestawu z Media Expert). Dziś z ciekawości zadzwoniłem na infolinię Sony w celu potwierdzenia czy jest oryginalny. Wyszło, że jest, ale ponoć został aktywowany 1 czerwca (gdzie dopiero go wczoraj otrzymałem i podłączyłem). Według mnie wszystko było oryginalnie zapakowane, pad nie wygląda na używany, a pudełko było zaplombowane. Pani na infolinii mi powiedziała, że ewentualnie mogę reklamować przez sklep, ale u nich bezpośrednio maksymalnie do czerwca. Miał ktoś podobny przypadek lub słyszał o czymś podobnym?
    #ps5 #playstation
    pokaż całość

  •  

    Mass Effect Edycja Legendarna od 6 stycznia w EA Play
    #ps5 #ps4

    źródło: static.pepper.pl

  •  

    XD nikt nie chce kupić konsoli to obnizają cene o 10zł aby była na czerwono i przyciągala uwagę, ci janusze nie mają za grosz wstydu
    #ps5 #januszeolx #sony #konsole

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Screenshot_2022-01-02-17-20-41-489_pl.tablica.jpg

Osiągnięcia (6)