•  

    Mam dwa pytania do imprezki:

    1. Ktoś się orientuje czy w piątek będzie organizowany before?
    2. Jaki hostel polecacie, czy jest może jakiś "dedykowany" dla wykopków jak ostatnio w Poznaniu?

    #krakowskiewykopparty #krakow #wykopparty

    +: Saute
  •  

    1. Przygotuj kolację i wino kup
    2. Umówieni na 18:30
    3. Cały dzień zero odpowiedzi na wiadomości aż do 18:08, gdy dostajesz krótką odpowiedź, że coś jej wypadło i nie przyjdzie
    4. Pizza smaczna i mam wino, ale i tak jest trochę przykro ;/
    5. Brak profitu i humor popsuty

    Mam nadzieję, że wasze walentynki są lepsze niż moje

    #zalesie #gorzkiezale #zwiazki #logikarozowychpaskow pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: IMG_20190214_103425.jpg

  •  

    Spotkała mnie taka żenada, że muszę to rozchodzićXD
    Dzisiaj w pracy przy śniadaniu zszedł temat rozmowy na ciąże, w trakcie ziomeczek będący w moim wieku (24 lvl) już po ślubie i z kaszojadem stwierdził, że gdyby nie ZUS to rodziłoby się więcej dzieci, spytałem co ma piernik do wiatraka, na co on, że wtedy ludzie by robiliby więcej dzieci, żeby i tu cytuję "miał kto im na starość podać szklankę wody, bo nie mogliby liczyć na emeryturę"XDDD ja jebie, w tym kraju nic się nie zmieni, ja myślałem, że januszem-tatełem staje się koło 30., ale jednak nie, to się dzieje automatycznie jak robisz gówniaka.
    Dobrze, że tacy ludzie sami się oznaczają naklejając na tylną szybę w aucie "Dziedzgo w zamochodzie, nie jebnij"XD
    Przy obiedzie spróbuję go striggerować pytaniem czy ja jako bezdzietny powinienem płacić 500- XDD
    #zwiazki #gorzkiezale #januszcore #patologiazmiasta #pracbaza #bekazpodludzi
    pokaż całość

    •  

      gdzie pracujesz? Że jecie wspólne śniadanka, pewnie obiadki, a może i podwieczorki, do tego kilka kawek i papierosków? Oprócz tego pracujecie tam w ogóle?

      Normalnie ludzie jedzą śniadania w domu albo przy kompie.

      @mk321: co ma sposób jedzenia w pracy/domu do bycia normalnym człowiekiem?

    • więcej komentarzy (189)

    •  

      @Lotczyk:

      Posiadam.
      Wróć. Moja żona posiada kota, rasy kotka, rasy czarnej, rasy ze schroniska, rasy małe kocie.
      Guzik by mnie to obchodziło gdyby nie fakt, że jest małe, że chodzi to to bez przerwy za mną i trzeszczy- a to na ręce, a to żreć, a to trzeszczy dla samego trzeszczenia zupełnie jak jej pani. Generalnie pogłaskać mogę, kopnąć jakąś rzecz która leży na ziemi żeby kot za nią biegał też, niech chowa się zdrowo do czasu aż raz zapomnę zamknąć terrarium i zajmie się nim mój wąż, reszta to nie mój problem.
      Ale do czasu. Staje się to moim problemem gdy moja współmałżonka udaje się w celach służbowych gdzieś tam na ileś tam. I spada na mnie karmienie wyprowadzanie i sprzątanie po tym całym tałatajstwie. Jako, że to zawsze lekko olewam i robię wszystko w ostatni dzień przed powrotem małżonki- nie nastręcza mi to wiele problemów.
      Kot jest od niedawna i od niedawna jest nowy zwyczaj- niezamykania łazienki, gdyż w niej znajduje się urządzenie zwane potocznie kuwetą, do którego kot robi to samo co ja w toalecie, czyli wchodzi i może spokojnie pomyśleć.
      Mnie jednak uczono całe życie zamykać te cholerne drzwi do łazienki za sobą, więc stale żona mi trzeszczała, że kot tam nie może wejść i „myśleć”. Ja jestem stary i się nie nauczę, poza tym mieszkam tu dłużej niż ten kot, sam dom stawiałem, moje drzwi, mój kibel, wypierdalać więc. I postawiłem na swoim. Od jakiegoś czasu kot chodzi do toalety razem ze mną. Jak nie ma małżonki to musi zazwyczaj czyhać na mnie albo miauczeć coby przypomnieć, że trzeba mu łazienkę otworzyć, bo jak jest żona to ona ma już w biosie zaprogramowane- ja wychodzę i zamykam, ona idzie i otwiera, żeby kot mógł wejść- taka technologia po prostu.
      Czasem kot skacze na klamkę ale ma jeszcze zbyt małą wyporność i zwisa na niej bezradnie. Jednak jak moja żona będzie nadal go tak karmić- to w szybkim tempie będzie za każdym razem klamkę upierdalał- a wtedy wiadomo- wąż.
      Dobrze więc- uporządkuję- żona- delegacja, ja praca- wracam, wchodzę do domu, kot przy drzwiach do łazienki skwierczy, bo jak wychodziłem to zamknąłem za sobą. Ok, kotku mnie się też chce. Idziemy razem- ja toaletka, okienko uchylam, papierosik (bo żona będzie za trzy dni- więc spokojnie wywietrzę) kotek swoje, ja przez okienko spoglądam, jest cudnie. Kotek wskakuje na kaloryfer na parapecik i patrzymy razem przez okno. No cudnie. Kot skończył dawno, ja teraz, pet do muszli, spuszczam wodę, a ten mały skurwiel jak nie śmignie i sru za tym petem z tego parapetu i do kibla. Zakręciło nim dwa razy i kota nie ma. Nawet nie zdążył miauknąć. No ja pierdolę. Nie ni chuja to niemożliwe jest. Przecież nawet taki mały kot jest kurwa za duży- żeby przejść tym syfonem.
      Ale słyszę tylko pizdut- oż kurwa no to nie mogło mi się zdawać- coś ciężkiego poszło w pion. Kurwa wszyscy święci w trójcy jedyny Boże, ukazali mi się przed oczami. Kot kurwa popłynął wprost w odmęty prawego dopływu królowej polskich rzek. Lecę kurwa na dół do piwnicy- choć może powinienem od razu do schroniska- zanim wróci moja żona- nie ma wafla, znajdę jakiegoś małego czarnego skurwiela z białą krawatką, nie było jej kilka dni może się nie połapie.
      Ale chuj – najpierw do piwnicy- zbiegam po schodach, słucham coś drapie w rurze, pion kawałek płaskiej rury, miauczy- jest kurwa, żyje i nie poleciał do sieci miejskiej. Nawet jak teraz zdechnie- to chuj przynajmniej będę miał jego truchło i powiem, że kojfnął z przyczyn naturalnych albo tylko lekko nienaturalnych, bo przecież mi baba nie uwierzy za chuja trefla, że kot sam wpadł do kibla. Ale na razie drapie i żyje. Znalazłem taki wziernik gdzie można zaglądnąć do tej rury i wołam. Kici kici. Ni chuja, nie przyjdzie, wołam, wołam, a ten kurwa głąb zamiast przyjść do mnie to kurwa chce iść tam skąd przyszedł czyli do góry w pion. Ja go wołam a on do góry drapie. I udrapie, udrapie kilkanaście centymetrów i zjazd w dół.
      No pojebało i mnie, że tu stoję i jego (kota) Tak przez pół godziny. Prosiłem, wołałem, błagałem, groziłem, wabiłem żarciem- i ni chuja- uparł się i nic tylko rurą do góry z powrotem do kibla. Za daleko, żeby włożyć rękę, grabie czy cokolwiek. Jedyna metoda- fight fire with fire- ogień zwalczaj ogniem. Zatkałem tą rurę przy wzierniku deszczułkami którymi używam na podpałkę do kominka, żeby kot nie popłynął już nigdzie dalej i z buta na górę do kibla- geberit i woda w dół- bombs gone. I bieg do piwnicy.
      Po drodze słyszę jak się przewala po rurach- podziałało.
      Wbiegam do piwnicy i kurwa koniec świata. Nie ma moich deszczułek- no może z jedna, cała prowizoryczna tama poszła w chuj i kota też nie słychać już.
      Ja pierdolę. Kurwa gdzie ta rura teraz idzie- coś mi świtnęło, że kanalizacja w ulicy, dom od ulicy ze 30 metrów- może nie wszystko stracone i gdzieś się zwierzak zatrzymał po drodze. Biegnę na ulicę, jest studzienka- mam nadzieję, że to od mojego domu.
      Ni cholery jej nie podniosę. Ciężka jak szlag i nie ma za co chwycić. Powrót do domu i pogrzebacz od kominka, tym może uda się to podważyć. Ni cholery- najpierw ugiąłem, potem złamałem żelastwo. Myśl auto stoi na ulicy- mam pas do holowania, może uda się to szarpnąć. Hak, pas, wsteczny- poszło aż zakurzyło.
      Po jaką cholerę takie te wieka robią ciężkie.
      Smród jak cholera ale złażę tam- ciemno jak w dupie, rura jest, wygląda, że idzie od mojego domu. Latarka. Kurwa mam w aucie, chujowa ale może starczy.
      Włażę po raz drugi- smród mnie już nie zabije- przywykłem po chwili. Zaglądam i jest oczyska mu się tylko świecą. I znów ta sama bajka. Kici, kici, kici, a ten mały skurczybyk spierdziela w drugą stronę. No ja pierdolę. Szlag mnie trafi. Długo tu nie wysiedzę, jest zimno, śmierdzi a na dodatek ktoś mi zwali tą pokrywę na łeb i moje problemy się skończą jak nic. Nie chcesz po dobroci, to będzie po złości.
      Do domu, po brezent. Wyłożyłem dno studzienki tak by mi nie wpadł głębiej. Zużyłem wszystkie, taśmy samoprzylepne, plastry żeby nie wpadł do głównej nitki kanalizacyjnej. Zaglądam co chwilę do rury ale słyszę tylko miauczenie i nic nie widzę. Poszedł gdzieś wpizdu. Jeszcze tylko trójkąt, żeby nikt się w tą otwartą studzienkę nie wpierdolił bo na ulicy ciemno.
      Sąsiad kurwa- ciekawski, widziałem żłoba jak patrzył przez okno, jak próbowałem pogrzebaczem podnieść wieko. Nie przyszedł pomóc a teraz chuj złamany stoi i się dopytuje.
      Co mam mu kurwa powiedzieć? Że przepycham kotem kanalizację?
      Idźżesz w chuj pacanie. Powiedziałem mu w końcu, żeby poszedł do domu i pozatykał sobie też wszystkie otwory bo na początku osiedla była awaria i wszystkie ścieki się wracają i wybijają w domach- a ten baran się przestraszył, poleciał i przed swoim domem siłuje się z pokrywą. Niech ma za swoje.
      Wracając do kota- bo menda tam siedzi i nie chce wyjść. Mam wszystko gotowe- więc do domu, jedna wanna, druga wanna, koreczek i napuszczam wodę. Papierosik i czekam pod studzienką bo nuż mu się zmieni i wyjdzie dobrowolnie.
      Kurwa drugi sąsiad przyszedł- po pięciu minutach następny odmyka wieko, teoria samospełniającej się przepowiedni działa- kurwa ludzie to są barany.
      Idę do domu, obie wanny pełne, ognia- spuszczam wodę z wanien i dokładam dwa spusty z dwóch spłuczek z domu. Nie ma chuja to go musi wygonić albo utopić.
      Lecę na ulicę, woda wali na brezent aż huczy a tego skurwiela dalej nie wylało z kąpielą.
      Kurwa mać- urwało się wszystko w pizdu i popłynęło, bo ileż to utrzyma tej wody. Brezent, taśmy, plastry, sznurki- w chuj- jak się to gdzieś przytka to będę miał przejebane.
      Znowu do domu po drugi pogrzebacz bo trzeba zamknąć ten pierdolony dekiel.
      Wchodzę- a ten skurwiel kot tarza się w sypialni po łóżku. No ja pierdolę! Jak on kurwa wyszedł- którędy? Ano kurwa wziernikiem w piwnicy- zostawiłem otwarty. Ja kurwa stoję i marznę a ten gnój tarza się w mojej pościeli. Zajebie. Przerobię na pasztet. I jeszcze z radości włazi na mnie. Kurwa mać. Przynajmniej kuleje.
      Straty- zajebane łazienki, w obu przelała się woda z wanien, zajebana piwnica- bo zostawiłem otwarty wziernik i duża część wody poleciała na piwnicę. Pościel w sypialni do wyjebania, brezent z reklamą firmy- poszedł w chuj, latarka- w chuj, pogrzebacz w chuj.
      Afera na ulicy jak chuj.

      #pasta
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (13)

  •  

    Słuchajcie. Jesteście super, bo wygląda na to że Yuna wpłaciła pieniądze po publikacji znaleziska (szkoda że na fundację SięPomaga, a nie bezpośrednio na konto schroniska bo SięPomaga bierze jakiś %% - no i szkoda że nie ma nawet odwagi przeprosić)...

    Ale zawsze coś. Ważne że sprawa jest domknięta. Jak tylko otrzymam potwierdzenie od schroniska, że pieniądze dotarły - dam Wam znać.

    A tymczasem, może zrobimy coś dobrego dla tego schroniska? Wiele razy pokazaliśmy, że potrafimy!
    Zachęcam do zapoznania się ze stroną www i małego, symbolicznego wsparcia piesków! (。◕‿‿◕。)

    Adres www: http://krzesimow-schronisko.pl/
    Adres: Krzesimów Gajówka 237; 21-007 Mełgiew

    Dane na które można wpłacać darowizny:
    Świdnickie Stowarzyszenie Opieki nad Zwierzętami
    32 1240 5497 1111 0000 5006 4065

    Dzięki za ekspresowe wykopanie znaleziska! ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ

    #afera #twitch #yuna #pomagajzwykopem
    pokaż całość

  •  

    Irish sky garden crater
    Ten wyjątkowy, minimalistyczny ogród znajduje się w irlandzkim hrabstwie Cork. Zaprojektowany przez artystę, Jamesa Turrella, jest swego rodzaju naturalnym obserwatorium, w którym każdy może zostać gościem. Uformowany w kształcie misy, ma centralny kamienny cokół przypominający starożytne ołtarze celtyckie i egipskie. Istota instalacji jest następująca : goście wchodzą do środka przez czarny tunel, idąc w kierunku jasnego światła, które symbolizuje narodziny co powinno dać im poczucie optymizmu.

    Krater ma wymiary 50x25 metrów, gdy do niego wejdziesz, na dnie zobaczysz kamień leżący na samym środku, warto położyć się obok niego i podziwiać horyzont. Wszystko co widać z takiego punktu obserwacyjnego to zielona trawa i niebo co tworzy wyjątkowo spokojne i przyjemne doznanie, podkreślając nieskończoność i zmienność nieba

    #gruparatowaniapoziomu
    #earthporn
    #ciekawostki
    #poro6niec
    pokaż całość

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika dassem

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (1)