Jestem mężczyzną nie bojącym się wyzwań, wyznaczającym osiągalne cele, spełniającym marzenia i niepoprawnym optymistą.

  •  

    #budujzwykopem
    Cześć. Zapadła klamka. Będę się budować.

    Jestem na etapie znalezienia projektu, który będzie odpowiadał mojej wizji.

    Działka ma ok 20m szerokości i ponad 30 m długości. Płaska.

    Dom tani w budowie z garażem w bryle budynku. Z poddaszem użytkowym. Od 100 do 150 mkw

    Parter prócz podstawy, czyli garażu, pomieszczenia technicznego na piec, wiatrołapu, kuchni salonu i jadalni ma mieć dużą łazienkę.

    Na piętrze sypialnia z garderobą i dwa pokoje.

    Nie chce łazienki na piętrze. Uważam, że to przerost formy nad treścią. Piętro powinno być oddzielone od parteru charakterem oraz intymnością.

    Co o tym sądzicie? Może macie jakieś ciekawy projekt? Albo głupoty gadam?

    Pozdrawiam
    Ehisedi
    pokaż całość

  •  

    Hejo!
    Jak zarabiacie z domu extra kasę?

    Wiem, że można wypełniać ankiety albo pisać artykuły. Jest to czasochłonne i hajsu z tego mało.

    Można brać udział w konkursach. Tutaj lepiej - pod warunkiem, że wygrasz.

    Jest opcja zarabiania na bankach - często się opłaca kombinować. ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Ale co jeszcze robocie? Pomóżcie plis

    #praca #zarobki #lifehack #inwestycje pokaż całość

  •  

    Mój pierwszy dzień na L4 czas zacząć. I tak do 27 grudnia. :-)
    MGS 4 na PS3 będzie odpowiednie na ten miesiąc dla amatora?

  •  

    Nie wierzcie w miłość. Zawsze będziemy sami.
    Nie licz na nikogo. Nikt Ci nie pomoże.

    Właśnie to pojąłem. Potrzebowałem na to 10 lat z osobą, którą kocham, dla której oddałbym życie i dla której się zmieniłem.

    Miłości po prostu nie ma.

    +: alcest
  •  

    #tatacontent
    Rozmowa z moim niespełna dwuletnim synem.

    - zaraz Cię pogilgotam!
    - nie!
    - a co mi zrobisz?
    - bam!

    ( ͡° ʖ̯ ͡°)

  •  

    #prawo #prawojazdy #auto
    Hej mirki i mirabelki.

    Kupiłem tydzień temu auto. Na umowie kupna sprzedaży jestem jedynym właścicielem. Czy mogę kogoś ustanowić współwłaścicielem w dowodzie rejestracyjnym?

    Chcę wrzucić ojca, który ma zniżki, żeby obniżyć koszty ubezpieczenia.

    •  

      @ehisedi umowa darowizny Ale jeśli masz możliwość ze sprzedającym napisać jeszcze raz umowę na dwóch właścicieli to będzie lepiej. Na 5 lat jest jakiś limit kwoty przy darowiznach i jakbyś chciał to zrobić drugi raz to trzeba płacić podatek. Plus trzeba to zgłosić w urzędzie na odpowiednim wniosku, nawet jak nic nie płacisz przy tym pierwszym razie.
      Technicznie nie ma głównego i współwłaściciela, bo obaj mają 50% samochodu, ale faktycznie w dowodzie jest to tak spisane. pokaż całość

    •  

      @WatchYourBack darowizna dla ojca jeżeli zostanie zgłoszona w US w ciągu 6 miesięcy od otrzymania jest zawsze zwolniona. Limit dotyczy sytuacji jak nie zgłosisz w ciągu 6 miesięcy

      P.S. darowizna pieniężna aby korzystać ze zwolnienia musi być wykonana przelewem

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    #tatacontent #przemyslenia #wygryw

    Dobiega koniec nasza przygoda. Ostatnie dni spędziłem z 1,5 rocznym synem. Był to wyjątkowy dla nas czas. Tylko my i góry.

    Z reguły chwaliłem się tym, co robiliśmy, co widzieliśmy, jaka była pogoda i jakie mamy plany na jutro. Dzisiaj będzie trochę inaczej.

    Dzień był udany. Pogoda dopisała, więc większość czasu spędziliśmy na dworze. Wspólne zakupy, spacer, czyszczenie samochodu czy zabawa z kotami. Myślę, że zapamiętamy ten dzień na długo. Teraz już siedzimy w domu. O tej porze jest już zimno. Najpóźniej o 19 bedziemy rozpalać w kominku i przyglądać się ogniu. Oboje to lubimy. (。◕‿‿◕。)

    A dlaczego dzisiaj będzie inaczej? Zauważyłem, że wciąż widok ojca dbającego o rodzinę to rzadki widok. Wciąż tkwi w nas przekonanie, że rodziną powinna zajmować się kobietą. Zaś mężczyzna odpowiada za bezpieczeństwo i powinien skupić się na pracy. Standard ten obowiązywał jeszcze 10, może 15 lat. Teraz jest już inaczej. Natomiast to wciąż dziwny widok dla wielu z nas.

    Wczoraj w restauracji prócz mojego bąbelka, było jeszcze parę innych dzieci. Wszystkie razem świetnie się bawiły na placu zabaw. Byłem jedynym tatą w towarzystwie. Mamy pozostałych bąbelków zachwalały mnie. Dla nich tata sam z dzieckiem, to widok wyjątkowy, niespotykany. Może coś na wzór białego kruka?

    Kiedyś po prostu było inaczej. Pamiętam jak byłem dzieckiem. Moja mama zajmowała się domem, tata pracował. Siłą rzeczy czas spędzałem głównie z mamą. Tata z reguły wracał zmęczony. A jak już miał trochę siły, to coś tam trzeba było naprawić, wymienić, czy coś. W efekcie rzadko kiedy miał dla mnie czas. Starał się to nadrabiać zabierając mnie ze sobą do pracy. Pamiętam dobrze ten okres. Miło go wspominam. Przede wszystkim dlatego, że pomimo ciężkiej pracy, tata zawsze znajdował chwilę, żeby spędzić ze mną czas.

    Teraz jest po prostu łatwiej. Granice w obowiązkach obojga rodziców zacierają się. Nie stoi nic na przeszkodzie, żeby odwrócić role. Żeby pomóc sobie nawzajem i zyskać trochę wspólnego czasu dla siebie i dla dziecka.

    Starajmy się żyć tak, żebyśmy byli zawsze ze sobą szczęśliwi. Żeby dziecko miło nas wspominało i żeby zawsze było z nas dumne.
    A wtedy my na pewno będziemy też z niego dumni.

    Życzę wam miłego dnia. :-)
    pokaż całość

    •  

      Dobiega koniec nasza przygoda.

      @ehisedi: czyli to na śmietnik i od jutra robisz nowe? (╭☞σ ͜ʖσ)╭☞

      Dla nich tata sam z dzieckiem, to widok wyjątkowy, niespotykany. Może coś na wzór białego kruka?

      Są jeszcze wioski, gdzie ludzie nieironicznie wyciągają wodę z gleby żurawiem.
      A takie gdzie podwórkowe „burki” wiszą na 1m łańcuchu to ciągle raczej norma.

      Polska to kraj rozwijający się, im dalej od stolicy, tym więcej do rozwinięcia ¯\_(ツ)_/¯
      pokaż całość

  •  

    #chwalesie #nostalgia #kiedystobylo #slask

    Takie o to cacko trafiło do moich rąk. Gazeta z 2 lipca 1990 roku. Autentyk!

    Ciekawi, co jest w środku? (ʘ‿ʘ)

    źródło: IMG_20190910_075612.jpg

  •  

    #tatacontent

    Minął 4 dzień spędzony z 1,5 rocznym synem w górach sam na sam.

    Pogoda dzisiaj nie rozpieszcza. (╥﹏╥)
    Leje dosłownie bez przerwy. Raz mocniej, raz słabiej. Ogólnie to lipa po całości. I co robić z bąbelkiem w taką pogodę?

    Rano chciałem pojechać na targ i pokazać dziecku cały ten gwar, tłum i specyficzny nastrój. Rano bywa jednak bardzo zimno. Deszcz też nas nie rozpieszczał. Zostaliśmy więc w domu. ¯\_(ツ)_/¯

    Wygrzebałem z szafy płyty winylowe (pic rel) i starą Unitre. Podłączyliśmy sprzęt do prądu, wrzuciliśmy pierwszą płytę z brzegu (nie, nie tę ze zdjęcia) i tadam! Nic nie słychać. No przecież Einsteinie. Trzeba głośniki podłączyć. Parę minut i podłączeń kabelków później wszystko już działało. Nie wiem tylko czy jakość dźwięku zawdzięczam ogólnie klimatowi tamtych czasów, czy jakości i wieku samego sprzętu. Wie ktoś coś? (ʘ‿ʘ)

    Potem drzemka. Dzisiaj zgodnie z planem, a nawet i wcześniej, bo chwilę po 11. Pobudka ok 14. Przygotowałem się już wcześniej. Byłem więc spakowany i ubrany. Młody 5 minut po pobudce też. Szybko do auta i wypad na miasto na zakupy.

    Przygotowani byliśmy bardzo dobrze. Młody miał ubrany ciepły polar i płaszcz przeciwdeszczowy koloru żółtego z motywami dinozaura (uwielbia dinozaury). Do tego kalosze w tym samym kolorze i reszta niezbędnej garderoby. (。◕‿‿◕。)

    Młody był zafascynowany pogodą. A jak wskoczył do kałuży! Oj, tego uśmiechu długo nie zapomnę. Był po prostu w siódmym niebie!

    Po zakupach pojechaliśmy na obiad i plac zabaw, gdzie bąbelek się zmęczył. Wszystko po to, żeby zasnąć chwilę po 20. (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    Jutro ostatni dzień jesteśmy sami. Na wieczór przyjeżdża żona. Podobno ma ze sobą przywieźć dobrą pogodę. Trzymam za słowo!

    Bye bye
    pokaż całość

    źródło: IMG_20190909_084408.jpg

  •  

    #tatacontent #chwalesie

    3 dzień męskich zmagań sam na sam z bąbelkiem.

    pokaż spoiler od trzech dni jestem sam z 1,5 rocznym dzieckiem w domku w górach. Powiedzmy, że uczymy się przetrwania od siebie nawzajem. >.<


    Tym razem obudził się parę minut po 6. (╥﹏╥)
    Nawet nie wiecie jak bardzo chciało mi się spać. Wskoczyłem do jego pokoju i zacząłem moją ulubioną zabawę. Nazywa się ona:

    pokaż spoiler Ja spie, a Ty robisz co chcesz.

    Nie trwała ona jednak długo i już zaraz musiałem lecieć zrobić flache. Młody, jak to on, wypił ją raz dwa i juz gotowy był do zabawy.

    Wszystko byłoby ok, gdyby nie to, że

    pokaż spoiler za oknem ciągle padało, a niebo było całe zakryte chmurami.


    Wiedząc co się świeci wygrzebałem starą wieże na kasety, odtwarzacz VHS i nawet gramofon na winyle. Wszystko po to, żeby pokazać młodemu kawałek historii. ( ͝° ͜ʖ͡°)ᕤ

    Na szczescie już po 9 się przejaśniło. Szybko go ubrałem. Zrobiłem zapasy jedzenia, picia, ubrań i ruszyliśmy.

    Pierwszy przystanek: Skansen Taboru Kolejowego w Chabówce

    Młody był w siódmym niebie. Oczywiście musiał wszystko zobaczyć, wszędzie wejść, wszędzie dotknąć, pokręcić, wkręcić, wykręcić, przekręcić, nacisnąć, otworzyć. Każdy parowóz, wagon, a nawet pługociąg zobaczyliśmy w najmniejszym detalu. Zajęło nam to ok 2h.

    Potem drugie śniadanie i dalej aż do parku zdrojowego w Rabce-Zdrój. Tam plac zabaw, kolejny, następny i jeszcze jeden. Potem siłownia pod chmurką, plac do kalisteniki.

    Było już grubo po 13. A wiecie, u nas to czas drzemki. Ale zapomnij, synek to nawet nie myślał spać. Szybka decyzja! Lecimy na dworzec. Może zaśnie w drodze na miejsce. Już dotarliśmy, a młody jak nie spal, tak nie śpi. Jeszcze nas deszcz złapał. (╯︵╰,)
    To może zobaczymy jak pociąg nadjeżdża? Zapomnij! Przyjedzie dopiero za godzinę.
    Stoimy więc tak na tym dworcu i czekamy co nadejdzie pierwsze. Pociąg, czy poprawa pogody. Albo może sen?

    I wiecie co?

    Wygral spektakularny upadek z wózka prosto na ziemię!

    Kojarzycie Steve-o z Jackass? Byłby z niego dumny. └[⚆ᴥ⚆]┘

    Na szczęście nic się nie stało. Więcej huku, strachu i płaczu niż to warte. Plus dla mnie, bo dziecko zasnęło a ja miałem czas dla siebie. Dodam, że nawet przestało padać i zaczęło się przejaśniać. Podchodziłem z 15 minut wokół tężni a potem wybrałem się na kawe i ciacho.

    Wstał po 1,5 h. Pojechaliśmy więc do domu zjeść obiad, pobawić się, wziąć kąpiel i położyć się spać.

    Jutro planujemy iść na targ. W Jordanowie co poniedziałek zjeżdżają się handlarze z całej okolicy. Chcemy poszukać fajnych rzeczy. Może nawet coś kupimy!

    Bye bye!
    pokaż całość

  •  

    Nawiązując do tego wpisu.

    Mamy za sobą pierwszą noc. Mały drewniany domek trzeba było ogrzać. Wstawałem co dwie godziny, żeby podłożyć do ognia. W efekcie nie było za gorąco, ale nie było też zimno. Było w sumie idealnie. Młody przespał całą noc. Dobra, raz się obudził. Ale zaraz potem zasnął.

    Rano wypił flache. Guzek ze śniadaniem. Zgodnie z planem pojechaliśmy na miasto na małe zakupy. Po powrocie wrócił mu apetyt. Zjadł pomidora, borówki i dokończył śniadanie. Teraz je flipsy a za pół godziny idziemy spać.

    Dzisiaj jest pochmurno i pada deszcz. Chyba po prostu ubierzemy się ciepło i pójdziemy na krótki spacer. Nie ma co jechać do Rabki w taką pogodę.

    W sumie to fajnie mija mi drugi dzień sam na sam z synem. Polecam taki stan. ( ◜‿◝ )♡

    #tatacontent
    pokaż całość

  •  

    Cześć!
    Nawiązując do tego wpisu
    Mam za sobą pierwszy dzień sam na sam z synem. (。◕‿‿◕。)

    W drogę ruszyliśmy ok 9:30. Do przejechania mieliśmy jakieś 120km. Wujek google podpowiadał, że ok 12 już będziemy na miejscu. Godzina na wypakowanie bagażu i usypanie bąbelka o 13 i chwila dla siebie.

    Już teraz wiem, że nie warto nic planować. Zamiast zasnąć o 13, chrapał już od 10. W sumie to mu się nie dziwię. W Tychach były takie korki, że wyjazd na Bieruń zajął chyba godzinę. Z każdej strony TIR. A ile można patrzeć na TIRy? Potrzebował 30 minut od momentu, jak ruszyliśmy, żeby już spać.

    Mniej więcej po godzinie obudził się. A jak to bywa, gdy się obudzi, a nie wie co jest grane? Dokładnie tak, zaczął płakać. Na szczęście dojeżdżaliśmy właśnie do Wadowic. Szybka zmiana kursu na rynek. Była okazja wyprostować nogi, zobaczyć nowe miejsce, porobić zdjęcia i zjeść kremówki. Swoją drogą, bardzo dobre. Powrót do auta i jedziemy dalej.

    Ostatecznie na miejscu byliśmy po 13. Rozpakowanie wszystkiego zajęło około 2h. Trzeba było zjeść obiad. Moja kochana żona dzień wcześniej zrobiła pyszny farsz w sosie pomidorowym. Wystarczyło ugotować makaron. Tak też chciałem zrobić, gdy bąbelek będzie spać. Ale nie spać. I nie zamierzał. (╯︵╰,) Ta godzina w aucie wystarczyła. Szybka zmiana planów. Jedziemy do restauracji Kabanos w Spytkowicach. Mają tam fajny plac zabaw. Chłopak bawił się tam świetnie. Zjadł cały obiad ze smakiem. W sumie to tak, jak ja. ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

    Powrót do domku. Była godzina 18:30. Dość zimno już i trzeba rozpalić w kominku. Wziąłem siekierę i pokazałem chłopakowi jak się z nią obchodzić. Oczywiście wszystko bardzo bezpiecznie. Syn podawał mi kawałek drzewa i po chwili uciekał parę metrów do tyłu i chował się za murem. Ja wtedy robiłem ciach! I tadam! Z jednego kawałka zrobiłem dwa! (ง ͠° ͟ل͜ ͡°)ง

    Pociachałem jeszcze trochę i wróciliśmy do domku. Teraz miałem okazję pokazać mu, jak się rozpala ogień. Podał mi kartki papieru, podał mi wcześniej zebrane suche kory i porąbane kawałki drewna. Musiałbyś zobaczyć zachwyt w jego oczach. Szczególnie wtedy, jak już zaczęło to wszystko płonąć. Siedział tak z 10 minut i patrzył. Piękny widok. Nawet próbowałem to uchwycić na zdjęciu, ale światło słabe i lipa. Uprzedzam, kominek jest zamykany takimi ciężkimi drzwiami z szybą. Dziecko nie otworzy i nie zrobi sobie krzywdy.

    Na koniec bajka, flacha i spać. Dzień za nami a ja już planuje co jutro. Wiem, że z planów z reguły nic nie wychodzi. No, ale spróbuję. (ʘ‿ʘ) Pojedziemy na miasto. W mięsnym kupimy pełno szynek, a na targu pomidory z czyjegoś ogródka. Jak to bywa w takich małych miasteczkach. Wszystko smakuje tutaj inaczej. Po prostu lepiej. A potem zobaczymy. Pogoda ma być niezbyt dobra. Jakby się przejaśniło, to zabrałbym go do parku zdrojowego do Rabka-Zdrój. Jest tam też wesołe miasteczko. Atrakcje tam są idealne właśnie dla takiego bąbelka.

    Macie jeszcze inne propozycje? W poprzednim poście wyłowiłem parę perełek. Może teraz też coś fajnego zaproponujecie?

    #tatacontent
    pokaż całość

  •  

    #tatacontent
    Jadę dzisiaj sam z synem w góry. Żona zostaje w domu pracować na tego złodzieja.

    pokaż spoiler a tak serio niedawno zaczęła nową pracę i nie ma tyle dni wolnych co ja.


    Planujemy w czasie tego męskiego wypadu szukać grzybów, strugać zabawki w drewnie i polerować samochód.

    Co jeszcze można robić z bombelkiem w wieku prawie dwóch lat w górach?
    pokaż całość

    +: matevsz, m.....a +22 innych
  •  

    tldr: Kupiłem żonie na urodziny na stronie internetowej salonu APART zawieszkę puzderko. Po paru dniach używania na biżuterii zauważyliśmy widoczne wgniecenie. Moja reklamacja już dwukrotnie została odrzucona. Co mam zrobić?

    Cześć Mirki!

    jest taka sprawa. Kupiłem puzderko, którego jakość odbiega od jakości rolki papieru toaletowego, a salon leci w kulki i nie chce rozpatrzeć pozytywnie mojej reklamacji. Ale od początku.

    12 lipca zamówiłem przez strona internetową Apartu zawieszkę puzderko o numerze wzoru: AP128-1735. Obecnie jest już ono niedostępne. Gdybym miał je porównać do któregoś z dostępnych to byłoby to to. Z tą różnicą, że za moje zamówienie zapłaciłem 439 zł i próba złota wynosi 333.
    (zdjęcie zamówienia w pierwszym komentarzu)

    Przesyłka dotarła parę dni później. Wszystko było ok i nic nie wzbudzało moje wątpliwości. Żona po otrzymaniu prezentu była wniebowzięta. Do czasu. Prezent dostała w piątek 19 lipca i ubierała go tylko do pracy. 25 lipca po powrocie z pracy zauważyła wgniecenie w centralnej części zawieszki od frontu. Na moje pytanie, czy coś z tym robiła odpowiedziała tylko, że delikatnie dotykała puzderko palcem tak, jak dotyka się biżuterię.

    Tego samego dnia pojechałem do salonu złożyć reklamację. Opisałem całą sytuację. Przekazałem biżuterię i cierpliwie czekałem na pozytywne rozpatrzenie mojej reklamacji. (zdjęcie zgłoszenia reklamacji w drugim komentarzu)

    Cóż to było za zdziwienie gdy 1 sierpnia otrzymałem wiadomość SMS o treści:

    „Szanowny Kliencie, informujemy, że zgłoszenie nr 01-07-2019 z dnia 2019-07-25 nie zostało uzasadnione. Pismo wyjaśniające wysłano na wskazany w zgłoszeniu adres. Sprzedawca poinformuje o możliwości odbioru towaru. Z poważaniem - Apart”

    Parę dni później dostałem pismo wysłane pocztą, a jeszcze później, dokładniej 6 sierpnia dostałem wiadomość SMS o możliwości odbioru towaru. (zdjęcie pisma w trzecim komentarzu). Na uwagę zasługuje fakt, że nie stwierdzono wady towaru. Stwierdzono jednak, że wystąpiło działanie siły zewnętrznej o intensywności wyższej niż standardowe używanie. I to właśnie ten argument zaważył o nierozpatrzeniu mojej reklamacji. Ciekawe czy przeprowadzając ekspertyzę sprawdzono realny możliwy nacisk w oparciu o próbę złota.

    14 sierpnia pojechałem ponownie do salonu i raz jeszcze złożyłem reklamację. Zdecydowałem się napisać własnoręcznie pismo. Zdaję sobie sprawę, że nie dla wszystkich może być ono czytelne, tak więc zacytuję je poniżej:

    „Produkt posiada uszkodzenie w formie wgniecenia w centralnej części sekretnika. Do uszkodzenia doszło podczas prawidłowego użytkowania produktu.
    Nie zgadzam się z pismem z dnia 1 sierpnia 2019 roku, gdzie jako przyczynę uszkodzenia wskazano „działanie siły zewnętrznej o intensywności wyższej, niż standardowe używanie”.
    Proszę podać siłę nacisku, uważaną za standardową. Produkt był używany w sposób staranny, należyty i zgodny z jego przeznaczeniem, a uszkodzenie towaru świadczy o niższej, od standardowej jakości produktu.
    Zwraca się z prośbą o pozytywne rozpatrzenie mojej reklamacji.
    Z poważaniem
    /podpis/”

    (zdjęcie zgłoszenia reklamacji w czwartym komentarzu)

    Jak już możecie się domyśleć, ta reklamacja też nie została rozpatrzona pozytywnie. 23 sierpnia dostałem wiadomość SMS o tej samej treści co poprzednio. Na poczcie czeka list z odpowiedzią na moją reklamację, który odbiorę dzisiaj. Spodziewam się tej samej odpowiedzi. Potem wrzucę zdjęcie.

    Teraz najważniejsze - Co mam zrobić? Chcę zakończyć tę farsę, gdzie salon nie ma jaj, żeby naprawić coś, co u złotnika zajęło by godzinę, max dwie. Zsyłają mnie na drzewo w nadziei, że odpuszczę. Jednak nie jestem z tych. I nie chodzi tutaj o kasę. Dla mnie to sporo - fakt. Chodzi o uczciwość.

    Bardzo proszę o pomoc!

    #reklamacja #apart #pytaniedoeksperta #prawo #kiciochpyta
    pokaż całość

    +: Haczyn
  •  

    Od dawna marzyła mi się trasa rowerowa do Goczałkowice-Zdrój nad jezioro. Pomysł był już parę lat temu. W tym roku doszedł w końcu do skutku. Co prawda na dużym spontanie, ale uważam, że wyszło to rewelacyjnie.

    Na zaplanowanie trasy potrzebowałem paru godzin. Potem jeszcze parę poprawek i była gotowa. Naniosłem ją na mapę, znalazłem parę chętnych osób, umówiliśmy się i tylko czekałem na dzień, w którym ruszymy.

    Dla wielu taka trasa to nic. Dla mnie dużo, bo szczerze nie wierzyłem, że się uda.

    Tak więc pijcie ze mną kompot.

    A teraz wybaczcie, ale tyle godzin na rowerze nie sprzyja moim pośladkom i lecę poszukać maści na ból dupy.
    #rower #rowerowekatowice #chwalesie
    pokaż całość

    źródło: Screenshot_20190728_082834.jpg

  •  

    Pierwszy przejazd rowerem od dłuższego czasu. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Trasa w okolicach #rudaslaska #mikolow #laziska #katowice na #rower

    źródło: Screenshot_20190714_090037.jpg

  •  

    Przeglądałem główną i mam jedno przemyślenie

    pokaż spoiler Najgorszej jest być zdrowych, białym heteroseksualnym mężczyzną.


    #oswiadczenie #przemyslenia

  •  

    Dzisiaj jest boże ciało, a ja myję okna.

    Już w bloku na przeciwko siedzą 4 mochery i zastanawiają sie kim jestem. Bezbożnikiem? Ateistą? Wyznawcą Boga spaghetti? Na pewno wspieram lgbt, KOD. Odróżniam klapsy od bicia i jestem złym ojcem. Do tego pantoflarzem, bo to JA myję okna.

    Tworzą nową historię mojej osoby. Tylko dlatego, że w święto myję okna. Łącznie mam 3 do umycia. Potem jeszcze inne rzeczy do posprzątania. Oj, co by się działo w ich głowach, gdyby zobaczyły jak gotuję obiad albo czyszczę toaletę domestosem?

    Już widzę jak mnie palą żywcem jak wiedźmę w sredniowieczu. Działo by się.

    A jak już skończę wszystkie domowe porządki, ubiorę się i wyjdę z czystego mieszkania. W oknach będą siedzieć te same 4 kobiety. Będą mnie przeszywać wzrokiem. Knuć niecny plan spalenia mnie żywcem i zastanawiać się, gdzie teraz pójdę grzeszyć.

    A co ja zrobię? Pójdę do kościoła. Czego one nigdy nie robią. Czego nie robi część z was. Ta część, która ma najwięcej do powiedzenia.

    Nie bronię wiary, tego święta. Nie krytykuję innych wyzwań. Różnorodność jest nam potrzebna. Tak było, jest i będzie.

    A średnio ogarnięty wykopek co zrobi? Spróbuję wejść w polemikę. I wygra. Ale nie dzięki wiedzy, czy swojej charyzmie. Wygra dzięki erystetyce. Jego głównym argumentem będzie siła głosu. Rzekoma znajomość Bibli i przekonanie, że ma rację.

    Mój rozsądek podpowiada - nie kłóć się z głupszym od siebie. Najpierw sprawi, że zejdziesz do jego poziomu argumentacji. Następnie Cię zmiażdży.

    Miłego dnia wszystkim. Bez względu na wyznanie, zainteresowania, czy to czy sprzątanie.

    #wiara #bekazkatoli
    pokaż całość

    •  

      Czego nie robi część z was. Ta część, która ma najwięcej do powiedzenia.

      @ehisedi: ja nie chodze, a popieram twoje mycie okien, i co teraz? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      jak beda sie czepiac mycia to powiedz im, ze masz w dupie ich zdanie; ja tak robie i pozdrawiam, z hejterami trzeba prosto

  •  

    Przygotowuje się do warsztatów, które jutro mam prowadzić. Dla rozluźnienia wypiłem gin z tonikiem. Wypiłem za dużo.

  •  

    #katowice #chorzow #rudaslaska #jedzenie #kuchnia

    Cześć!
    chcę żonę zabrać w sobotę do restauracji na kolację a potem wybrać się na koncert Closterkellera w Chorzowskiej Leśniczówce (żona jest ich fanką).

    Jakie miejsce polecacie na tą okoliczność?
    Myślałem o Łani, bo blisko, ale tam już byliśmy i chociaż jedzenie pycha, to klimat średni. Szukamy czegoś innego, najlepiej niech zapiera dech w piersiach (nie z powodu ceny).

    #kiciochpyta #pytanie
    pokaż całość

  •  

    Cześć!
    dawno mnie tutaj nie było. Dawno się nie udzielałem. Dawno mało co pisałem. Dawno w ogóle interesowałem się swoim rozwojem. Ostatnie wydarzenia sprawiły, że straciłem trochę wiary w siebie. Spadł mój zapał do pracy i chodzę wkurzony. Sam na siebie, że dopuszczam do siebie te myśli. Że nic z tym nie robię. Frustracja nie ustępuje i nie daje mi spokoju. Chcę wziąć się w garść.

    Rozmawiałem z szefem o pracy, zarobkach i mojej dalszej karierze. Rozmowa nie była łatwa. Pierwszy zawód spotkał mnie już w pierwszych sekundach. O podwyżce mogę zapomnieć. Mógłbym pomyśleć sobie "ok, zdarza się", ale:
    1. ta była mi obiecana równy rok temu;
    2. podwyżka miała być zwieńczeniem mojej ciężkiej pracy w ostatnich miesiącach;
    3. bardzo mi na niej zależało.
    Są też powody prywatne. Uważam jednak, że pracodawca płaci za wykonywaną pracę, nie sytuację rodzinną, zachcianki itp.
    Kolejny zawód dotyczył mojej dalszej kariery. Już od dawna moja praca skupia się na pomocy innym jednostkom, realizowaniu zadań pobocznych niezwiązanych bezpośrednio z moim szefem. Moje ambicje, zapał, zdobyte umiejętności i kierunek w którym podążam sugerują, że czas iść do przodu. Tutaj już niczego więcej się nie nauczę. Instytucja duża, oddział w każdym mieście. Nieskończona liczba ścieżek rozwoju. Ale nie. Jeżeli praca tutaj mi nie odpowiada, to mój problem. Przejście do innej jednostki nie zostanie przez niego zaakceptowane.

    Nie jestem z tych, co lubią się kłócić. Zwróciłem więc uwagę na złożoną mi obietnicę i powiedziałem, że czas zacząć szukać pracy. Przyjął to ze spokojem. Przypomniał mi tylko o okresie wypowiedzenia wynoszącym 3 miesiące.

    Teraz szukam zatrudnienia. Chcę pozostać w branży - bankowość. Iść w kierunku obranym parę lat temu, z którego ciągle mnie spychano. Doradztwo klientów segmentu średnich i dużych przedsiębiorstw. Najlepiej byłoby w tej samej organizacji. Tylko nie wiem do kogo uderzyć, żeby mieć na to szansę.

    7 lat pracy pójdzie się... sami wiecie. Z drugiej strony wyjdę ze strefy komfortu. Co ja piszę. Ja z niej zaraz wyskoczę - i to mnie trochę pociesza. Świadomość nowego wyzwania jakoś miło mnie nastraja.

    Miłego dnia

    #ehisedi
    pokaż całość

    •  

      @ehisedi gdy pojawia się frustracja to wyluzuj, odpocznij. Spójrz na wszystko z innej perspektywy. Docen siebie, serio. Spisz na kartce twoje sukcesy mi to pomaga.
      Podwyżki nie dostanę? A co z inflacja? A co z kosztami szkolenia ewentualnego nowego pracownika panie szefie :)
      1. Szef Cie nie szanuje, napisz CV.
      2. Brak wyników, brakiem motywacji. Normalka
      3. Nie uzależnia wszystkiego od jednego zdarzenia. Ludzie z autyzmem maja gorzej.
      Praca dla innych jest serio niewdziecxna. Efektu nie widać, a jeszcze Ci doloza pracy niezwiazajej z twoim zawodem.
      3 miesiące wypowiedzenia? Masz jakieś zaległe zabiegi? Na kolano, korekcja wzroku, bóle kręgosłupa ( ͡º ͜ʖ͡º)
      7 lat to ładny kawał czasu, zostanie doświadczenie. W jednej pracy tak długo.. Mój max to 4 lata.. Po podjęciu nowej normalnej pracy żałuję że tam tyle siedziałem.
      Miłego i powodzenia!
      pokaż całość

  •  

    Cześć Tobie!

    przez najbliższe parę tygodni większość energii skieruję na moją karierę zawodową. Wiąże się to z projektami, którymi obecnie się zajmuję. Nie poddaję się i moja zmiana na lepsze trwa nadal. Myślałem o ograniczeniu pisania postów na mikroblogu. Albo, jeżeli jesteś zainteresowany, zacznę publikować materiały ściśle związane z moimi projektami.

    Czym przez najbliższe tygodnie będę się zajmować

    Najpierw może, czym w ogóle się zajmuję. Prócz standardowej pracy klepacza komputerowego w #korposwiat, zajmuję się komunikacją interpersonalną i prowadzę warsztaty w tym temacie. W 2019 roku poszerzam horyzonty o warsztaty z komunikacji pisanej.

    W liczbach dane przedstawiają się następująco
    5 lat doświadczenia w kontakcie z klientem i komunikacji w ogóle;
    3 lata doświadczenia w teoretycznych zagadnieniach komunikacji interpersonalnej;
    1 rok doświadczenia w prowadzeniu warsztatów z komunikacji interpersonalnej;
    5 lat doświadczenia w komunikacji pisanej;

    Co chcę Ci zaproponować

    w ramach mojego tagu #ehisedi przedstawię Ci teorię, praktyczne ćwiczenia, przykłady, zalety, wady, najczęstsze błędy w komunikacji interpersonalnej oraz pisanej. Moja praca ma za zadanie przede wszystkim uświadamiać. Obalę parę mitów znanych Ci ze szkolnej ławki. Może zainspiruję?

    Jesteś zainteresowany? Wypełnił poniższą ankietę:

    #rozwojosobisty #jezykpolski #motywacja #psychologia #produktywnosc

    życzę Ci miłego wieczoru
    ehisedi!
    pokaż całość

    Czy chcesz, żebym pisał na mikroblogu o komunikacji interpersonalnej i pisanej?

    • 29 głosów (53.70%)
      Tak, chcę
    • 25 głosów (46.30%)
      Nie, nie chcę
  •  

    Czas na zmianę – Moje plany na trzeci tydzień lutego 2019

    Tutaj znajdziesz mój pierwszy post o zmianie którą przechodzę. Dowiesz się z niego kim jestem i co planuje.
    _____________________________________________

    Cześć Tobie!

    postanowiłem zmienić koncepcje podsumowania tygodnia i planów na kolejny. Mam teraz sporo na głowie i brakuje mi zwyczajnie czasu na rozpisywanie się.

    Co się zmieni:
    • Pod każdym podsumowaniem znajdziesz zdjęcie z moim bujo na następny tydzień
    • W komentarzu znajdziesz zdjęcie z moim bujo na kolejny tydzień (oczywiście uzupełnione)
    • W poście napiszę co się udało (wymienię wszystko po punktach)
    • W poście napiszę co zaplanowałem na następny tydzień
    • Krótki komentarz (opcjonalnie)

    Co się udało?

    Nic, bo nic też nie zaplanowałem. Inne obowiązki i choroba przytłumiły moją motywację do zmiany na lepsze. Co nie znaczy, że nic w tym czasie nie zrobiłem.

    Co planuję na następny tydzień

    Nawyki
    • Pobudka o 5:20 (pon-pt)
    • Poranna rozgrzewka
    • Zimny prysznic
    • Audiobook w drodze do pracy (pon-pt)
    • Przestrzegać limitu wydatków
    • Zdrowo się odżywiać
    • Wypić 1,5l wody dziennie
    • Szybka drzemka w autobusie w drodze do domu (pon-pt)
    • Cowieczorna refleksja

    Zadania
    • Zaplanować dalszy przebieg szczepienia
    • Opracować materiały szkoleniowe do pracy
    • Czy warto rozliczać się osobno czy razem (PIT)
    • Mega porządki w kuchni (wyrzucanie niepotrzebnych gratów itp.)

    Wyzwania

    • Na czym polega metoda Wima Hofa, must know i od czego najlepiej zacząć, żeby się nie zniechęcić
    • TRELLO - czy warto i zacząć używać jak tak
    • Jaki kupić smartfon, który wykorzystam w pracy nad sobą
    • Zastanowić się nad poprawieniem efektywności pracy w biurze.

    A Ty co planujesz? Zachęcam do dyskusji, komentarzy, uwag i spostrzeżeń.

    ____________________________________________
    Dziękuję, że jesteś już tutaj. Chcesz więcej? Zaobserwuj #ehisedi <- opowiadam o moich zmaganiach ze zmianą nawyków i o tym jak przechodzę przemianę na lepsze. Przedstawiam pomagające mi w tym rozwiązania. Opisuję ich działanie i własne doświadczenia.

    #rozwojosobisty #motywacja #psychologia #produktywnosc #prokrastynacja
    pokaż całość

    źródło: Pobrano obraz do pliku Messenger_Lite.jpg

    •  

      @ehisedi: Czyli coś się udało, gratulacje! Sam nie wiem jak trafiłem na Twój wpis, szukam inspiracji, bo wkurza mnie ile godzin bez sensu ucieka nie wiadomo na co i pojawił się pomysł żeby coś z tym zrobić. Nie ma co ukrywać, że już wielokrotnie próbowałem wprowadzić nowe nawyki ale opornie to idzie. Stwierdziłem, że na początek zamiast próbować robić jak wcześniej - rewolucję, to teraz postaram się zacząć od diagnozy. Wyłapać spędzane bez sensu godziny i wypełnić je pożytecznymi zadaniami. Zobaczymy jak się uda. pokaż całość

    •  

      @jurgin: trzymam kciuki!
      Sprawdzę Cię za parę miesięcy i zapytam jak Ci idzie!

      +: jurgin
    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Czas na zmianę – KANBAN w mojej kuchni

    Tutaj znajdziesz mój pierwszy post o zmianie którą przechodzę. Dowiesz się z niego kim jestem i co planuje.
    _____________________________________________

    Co to KANBAN i do czego jest mi potrzebny

    Wpisałem w Google hasło kanban. Pierwsze co ujrzałem to link do Wikipedii. Kolejny do portalu o zarządzaniu produkcją. Następny o projekcie informatycznym. Wszystkie te dziedziny są bardzo ważne. Nie wpłyną one jednak na mój rozwój - tak przynajmniej wtedy przypuszczałem. Zmieniłem więc tok myślenia. Wpisałem kanban w życiu prywatnym. Tutaj wyniki bardziej dopasowały się do moich oczekiwań. Dużo blogerów o tym pisze, vlogerzy nagrywają filmy, a niektórzy podcasty. Zdaje się, że jest to must have każdego rozwojowca. Bo po co każdy by o tym pisał? A na dodatek używał tych samych grafik? Tak, te same grafiki znalazłem na różnych stronach. Ludzie parafrazują się nawzajem. Dodają coś od siebie. Coś usuwają. Co innego zmieniają. Mam wrażenie, że tym sposobem robią nam pranie mózgu zatracając całkowicie wątek główny. I tak oto tym sposobem wróciłem do artykułu na Wikipedii. Może i nie spełnia on w pełni moich oczekiwań, ale daje rzeczywisty obraz tego, czym to w ogóle jest.

    Kanban 看板 - połączenie dwóch znaków Kanji (pochodzenia japońskiego), które w dosłownym tłumaczeniu znaczą KAN (看) - wizualizacja i BAN (板) - tablica lub karty. Japończycy w ogóle jako pracoholicy mają jedna dobrą cechę. Potrafią wszystko uprościć. Zauważ, że nie jest to system wizualny do zarządzania pracą w oparciu o bloki czasowe o bliżej nieokreślonym przedziale - tylko po prostu kanban. Ostatnio w pracy spotkałem się z technicznym określeniem rolek z papierem do wycierania rąk, jaki możemy spotkać w każdej toalecie w centrum handlowym. Nie pamiętam jak dokładnie zostało to nazwane. Pamiętam jednak, że to zdanie liczyło ponad 30 słów. Tak, ponad 30 słów na opisanie rolki papieru do wycierania rąk.

    Dla mnie KANBAN jest organizatorem zadań. Nie nawyków czy wielkich wyzwań. Tylko zadań. Jego konstrukcja jest bardzo prosta (i większości znana). W moim przypadku wypełnia ona tablicę powieszoną na ścianie w kuchni. Wbrew standardom, nie jest ona pozioma tylko pionowa. Podzieliłem ją na trzy części. Jedna pod drugą. Najwyżej jest DO ZROBIENIA - są na niej przyklejone żółte karteczki z zadaniami, które muszę wykonać. U mnie jest to m.in: naprawa baterii i cieknącego zlewu, wyczyścić piekarnik, obrać wszystkie orzechy albo zrobić porządek w piwnicy. Poniżej jest kolejna część o nazwie W TRAKCIE - znajdują się w niej żółte karteczki z zadaniami, które zacząłem, ale jeszcze nie skończyłem. Zostały mi dwa zadania; porządek na biurku i porządek w kuchennych szafkach. Ostatnia część, położona najniżej, nazywa się ZROBIONE - znajdują się na niej kartki z zadaniami już zrobionymi. U mnie jest to porządek w dokumentach, czysta kuchnia i umówiona wizyta u lekarza.

    O czym warto pamiętać

    Mamy więc do czynienia z wizualizacją zadań zaplanowanych, w trakcie i wykonanych. Przy tworzeniu swojej tablicy warto pamiętać o:

    - równowadze - oczywiście na samym początku wypełnisz tylko pole DO ZROBIENIA. Chwilę później wrzucisz coś do zadań W TRAKCIE, a po ich wykonaniu wrzucisz je do ZROBIONYCH. Równowaga polega na zachowaniu proporcji. Czyli jeżeli masz do zrobienia 5 zadań, 3 są w trakcie i nie wykonałeś jeszcze żadnego zadania, to nie wrzucasz nowych zadań do wykonania czy w trakcie, dopóki nie zrobisz to co już zacząłeś. Czyli potem powinieneś mieć nadal 5 zadań do wykonania, 1 w trakcie i 2 zrobione. Potem kończysz ostanie zadanie w trakcie. Wrzucasz 3 nowe zadania do wykonania. Za 3 się zabierasz i tak w kółko. Jeżeli jednak zrobisz inaczej i będziesz miał w trakcie wykonywania 10 zadań, zaplanowanych będziesz miał 15 a zrealizowanych 0 - po prostu się zniechęcisz. Tablica ma Cię MOTYWOWAĆ.

    - zadania, które wykonasz do 2 minut nie zapisuj na tablicy - więcej czasu zajmie Ci zapisanie zadania i przyklejanie do odpowiednich grup niż jego wykonanie. Proste.

    - **nie usuwaj od razu kartek z tablicy z części ZROBIONE** - raz jeszcze przypominam. Tablica ma motywować. A nie będzie tego robić, jeżeli w ostatniej części niczego nie będzie. Wtedy będzie nas po prostu deprymować.

    Co sądzę o KANBAN

    Nie powiem, że dopiero co poznałem tą metodę. U mnie w pracy wykorzystywana jest na co dzień. Przede wszystkim do projektów i nie widziałem jeszcze, żeby ktoś miał swoją osobistą tablicę. Tak więc zdawałem sobie już wcześniej sprawę z tego jak to wszystko działa i na czym polega. Nigdy wcześniej jednak nie myślałem o wykorzystaniu KANBAN w codziennym życiu.

    Tutaj zostałem mimo zaskoczony. Po pierwsze widzę (wizualizacja) ile mam jeszcze do zrobienia. Przy okazji raduję się przyklejając karteczki z działu do działu. Po drugie moja ładniejsza połówka sama trochę się w to zaangażowała. Co jest dla mnie bardzo miło. Bo przecież pielęgnujemy wspólne wartości i dbamy o wspólne dobro.

    Zdjęcie przedstawia fragment mojej tablicy KANBAN, a jak wygląda Twoja?

    ____________________________________________
    Dziękuję, że jesteś już tutaj. Chcesz więcej? Zaobserwuj #ehisedi <- opowiadam o moich zmaganiach ze zmianą nawyków i o tym jak przechodzę przemianę na lepsze. Przedstawiam pomagające mi w tym rozwiązania. Opisuję ich działanie i własne doświadczenia.

    #rozwojosobisty #motywacja #psychologia #produktywnosc #prokrastynacja
    pokaż całość

    źródło: 20190213_115530.jpg

    •  

      @Skwarek85:
      Cześć Mirku i dzięki za Twoje komentarze. Jak zawsze, rzucasz słusznymi uwagami.

      O Macierzy Eisenhowera już trochę przeczytałem i na pewno skorzystam z jej potencjału. Przy okazji znalazłem fajną stronę o zarządzaniu sobą w czasie - może znajdę tam coś ciekawego.

      Rutyna, o której jakiś czas temu jeszcze nie weszła w życie. Z przyczyn prywatnych musiałem zrobić tydzień przerwy. Stwierdziłem więc, że dla próby (i zobaczenia efektów) wrzucę na tablicę wszystko to, co robię. Uznajmy to za formę badania.

      Staram się w moich postach przedstawiać subiektywne spojrzenie na zrównoważony rozwój. Nie zawsze moje zdanie jest zgodne ze zdaniem innych. Czasami mój głos bywa po prostu mniej doświadczony lub obarczony innymi doświadczeniami.

      Życzę Ci miłego dnia mirku!
      pokaż całość

    •  

      @wytrzzeszcz:
      Cześć Mirku, rzucę okiem na Trello i dam Ci znać, co sądzę.

      Życzę Ci miłego dnia!

    • więcej komentarzy (9)

  •  

    Czas na zmianę – Zadbam o swój porządek!

    Tutaj znajdziesz mój pierwszy post o zmianie którą przechodzę. Dowiesz się z niego kim jestem i co planuje.
    _____________________________________________

    Zainspirowany przez jednego Mirka postanawiam zmienić moje podejście. Nie zdając sobie z tego sprawy, od samego początku próbuję ciągnąć wszystkie sroki za ogon. Albo jak on sam określił - wymyślić koło na nowo. Innowacja jest potrzebna, inaczej świat nie brnąłby do przodu. Tylko czy warto kombinować z czymś co już w sumie powstało i na dodatek dobrze się sprawdza? Ja tak właśnie robiłem. Realizowałem nawet milion pomysłów naraz. Zapytasz o efekty? Na początku świetnie, potem jeszcze lepiej. Aż pewnego dnia mi się to zbrzydło. Poczułem zmęczenie. Chęć położenia się, zamknięcia oczu i zapomnienia o wszystkim.

    Tak się w sumie ostatnio złożyło, że nie tylko w metaforze, ale naprawdę musiałem się położyć. Czułem się tego dnia fatalnie, zbierało mnie od rana, kumulowało się, żeby w końcu wieczorem eksplodować. Chwilę wcześniej czytałem post pewnej mirabelki o mindfulness. Idąc tropem jej wskazówek (słusznie czy niesłusznie zinterpretowanych), po świeżo zażytej kąpieli udałem się do sypialni. Otworzyłem okno. Dało się wyczuć przyjemny zimny powiew wiatru. O dziwo o tej porze roku dość ładnie pachnącego. Położyłem się do łóżka i zamknąłem oczy. Skupiłem myśli na tu i teraz. Pierwsze zaskoczenie - nie udało mi się. Chaos panujący w mojej głowie sprawił, że w ciągu sekund byłem w stanie myśleć o wielu rzeczach naraz. Próbowałem uciszyć głosy minionego dnia, udanych zadań, niezrealizowanych celów, marzeń i planów na najbliższe dni. Oczywiście bez skutku.

    Wydaje mi się, że ten moment, jak i całe moje życie, przepełnione było nadmiarem informacji, ambicji, wyzwań, czelendżów, marzeń, planów. Wydaje mi się, że chęć bycia kimś lepszym, w połączeniu z moją niekończącą się ambicją, sprawiają że zatracam sens egzystencji. Niekończący się wyścig, którego i tak nie wygram.

    Wracając jeszcze na moment do złego samopoczucia i próby poukładania myśli w mojej głowie. Po 20, może 30 minutach udało mi się w końcu zrelaksować. Przestałem myśleć o wszystkim naraz i skupiłem się na danej chwili. Piękne uczucie, polecam spróbować. Udało mi się to dzięki założeniu słuchawek BHP. Takich do pracy w ogromnym hałasie. Żona ma je na wypadek, gdyby hałas nie pozwolił jej zasnąć. Okazuje się, że sprawdzają się one nie tylko przy prawdziwym hałasie ale i tym słyszalnym w głowie. Sprawdziły się one bardzo dobrze przy próbie zebrania myśli, relaksu i odpoczynku.

    Przechodząc do meritum - zaczynam szukać sprawdzonych, wartych uwagi i przydatnych rozwiązań, które wspomogą moją dalszą drogę. Uciekam od pędu nieprzerwanego biegu bez widocznej mety. Nadal będę starał się przedstawić tutaj mój punkt widzenia. Dzielić się wiedzą i opowiadać o własnych doświadczeniach. Są wśród was osoby, które mnie inspirowały, inspirują i tacy, którzy dopiero mnie zainspirują. Jesteście wspaniałą grupą ludzi i cieszę się, że mogę być częścią tej społeczności.

    Życzę Ci miłego wieczoru.
    ____________________________________________
    Dziękuję, że jesteś już tutaj. Chcesz więcej? Zaobserwuj #ehisedi <- opowiadam o moich zmaganiach ze zmianą nawyków i o tym jak przechodzę przemianę na lepsze. Przedstawiam pomagające mi w tym rozwiązania. Opisuję ich działanie i własne doświadczenia.

    #rozwojosobisty #motywacja #psychologia #przemyslenia #feels
    pokaż całość

    źródło: 549603029-56a796a45f9b58b7d0ebf333.jpg

    •  

      @sloneczko_za_chmurka dziękuję Ci za miły komentarz. ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      @ehisedi: Jest pewien sposób na medytację, który mi bardzo pomógł: nie staraj się uciszać myśli, nie próbuj się relaksować na siłę. Zamiast skupić się na celu (relaks), pozbądź się celu całkowicie, i to jakiegokolwiek. Przestań oceniać każde uczucie i każdą myśl pod kątem tego, czy jest chciana, czy nie. Po prostu leż i słuchaj, czuj, jak zewnętrzny obserwator. Staraj się zebrać jak najwięcej informacji o tym, czego doświadczasz, bez segregowania doświadczeń na dobre i złe. Stań się doświadczeniem, nie oceniającym. Odczuwaj w całości, nie odsuwaj się od wrażeń, które wydają się niepożądane, wszystkie traktuj jednakowo, z ciekawością odkrywcy. Relaks przyjdzie sam, jako efekt uboczny :) pokaż całość

      +: ehisedi
    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Czas na zmianę – lean management w organizacji czasu dnia CZĘŚĆ 2

    Tutaj znajdziesz mój pierwszy post o zmianie którą przechodzę. Dowiesz się z niego kim jestem i co planuje.
    _____________________________________________

    pokaż spoiler tl;dr ostatnio napisałem post o wykorzystaniu lean management organizowaniu czasu dnia. Post miał formę badania i przedstawiał co robiłem w ciągu całego tygodnia. Teraz opiszę idealny plan dnia. Wymienienie kamienie milowe, słabe elementy, elementy które planuję usunąć albo zmienić, oraz elementy z potencjałem na rozwój.


    Co zrobiliśmy ostatnim razem

    Jeżeli jeszcze nie czytałeś mojego poprzedniego postu o wykorzystaniu lean management to zapraszam tutaj, znajdziesz dokładny opis każdego minionego dnia. A jeżeli już czytałeś, albo nie masz czasu, to zapraszam do krótkiego podsumowania.

    Uśredniając:
    - dziennie spałem ok. 7:20 h;
    - poranna rutyna zajmuje mi 1:40 h;
    - dojazd do pracy to 1 h;
    - praca zajmuje 8 h;
    - dojazd do domu to 1 h;
    - czas dla rodziny to 2:20 h;
    - sprzątanie zajmuje 0:40 h;
    - wieczorna toaleta 0:50 h;
    - pozostaje mi czasu wolnego 1:10 h;

    Najwięcej czasu zajmuje mi praca, dojazdy z nią związany i sen. W sumie zabiera mi to 17:20h. Pozostaje mi 6:40 h na całą resztę - czyli poranną rutynę, sprzątanie, wieczorną toaletę i czas dla rodziny i dla siebie. Z jednej strony dość sporo. Z drugiej zaś pamiętaj, że czas dla rodziny i czas wolny to zaledwie 3:30 h - nad tym najbardziej chcę popracować w tym roku. ᕦ(òóˇ)ᕤ

    Wymienię kamienie milowe - czyli godziny które wyznaczają granice, dzieląc dzień na elementy nad którymi będę pracować:
    - o 05:20 - pobudka
    - do 07:00 - poranna rutyna (poranna toaleta, śniadanie, przygotowanie jedzenia, przeglądanie wykopu)
    - do 08:00 - dojazd do pracy (spędzony głównie na oglądaniu NETFLIX)
    - do 16:00 - praca
    - do 17:00 - dojazd do domu
    - do 19:20 - czas dla rodziny
    - do 20:00 - porządki
    - do 20:50 - wieczorna toaleta
    - do 22:00 - czas wolny

    Mając już wyznaczone granice, zastanowiłem się nad tym jaki powinien wyglądać mój idealny dzień dając mi 100% satysfakcji.

    Mój idealny dzień

    Przyjąłem następujące założenia:
    - czas po pracy to czas wyłącznie dla rodziny i dla siebie;
    - czas przed pracą to czas który mogę efektywnie wykorzystać;
    - czas w drodze do pracy to potencjał którego niewykorzystanie byłoby grzechem. (。◕‿‿◕。)

    Przechodząc do sedna mojej analizy, mój idealny dzień wygląda tak:
    - o 05:00 - pobudka
    - do 05:20 - poranne ćwiczenia
    - do 05:50 - sprzątanie
    - do 06:10 - poranna toaleta
    - do 06:30 - przygotowanie się do pracy (śniadanie etc.)
    - do 07:00 - czas wolny (ewentualnie zapas czasu)
    - do 08:00 - dojazd do pracy, w czasie którego słucham audiobook’a, czytam książkę, uczę się angielskiego albo robię coś innego
    - do 16:00 - praca
    - do 17:00 - dojazd do domu; sytuacja podobna jak w przypadku dojazdu do pracy
    - do 22:00 - czas dla rodziny, dla siebie i na wieczorną toaletę

    Moje kamienie milowe wyglądają tak:
    - o 05:00 - pobudka
    - do 07:00 - poranna rutyna
    - do 17:00 - dojazd do pracy, praca i powrót
    - do 22:00 - czas dla rodziny, siebie i na wieczorną toaletę

    Jak pewnie już zauważyłeś, sprzątanie wrzuciłem na początku dnia. Uważam ten element za nawyk, który śmiało mogę wyrobić. Codzienne dbanie o porządek zagwarantuje mi czyste i schludne mieszkanie. Jest to opcja bardziej atrakcyjna od powierzchniowego sprzątania każdego dnia i poświęcania połowy soboty na gruntowne porządki. Uważam też, że wraz z nadejściem wiosny i lata, bardzo mało czasu po pracy będę spędzać w domu . W efekcie czego gromadziłyby mi się zaległości do nadrobienia po nocach.

    Kolejnym elementem jest skrócenie czasu snu o 20 minut. Cicho wierzę w to, że mój organizm poradzi sobie z tą zmianą. Oczywiście nie obejdzie się bez odpowiedniego przygotowania. Słoneczko też mi dużo pomoże. Wszak najlepiej wstaje się, gdy już świeci ono wysoko nad nami. Tylko czy o 5 rano już będzie świtać?

    Najważniejsze różnice

    W zdaniu powyżej napisałem już o skróceniu czasu snu z 07:20 do 07:00. Dzięki temu poranna rutyna to ok 02:00. W jej skład wchodzą ćwiczenia (tych wcześniej nie było), porządki (tych też nie), poranna toaleta i przygotowanie do pracy). Dojazd do pracy, praca i powrót pozostają bez zmian - 10h. Na koniec najważniejsza różnica - do końca dnia koniec jakichkolwiek obowiązków. ᕦ(òóˇ)ᕤ

    Uśredniając:
    - sen - 7:00 VS 7:20
    - poranna rutyna - 2:00 VS 1:40
    - dojazd do pracy, praca i powrót - 10 godzin (bez zmian)
    - wieczorna toaleta - 0:40 VS 0:50
    - czas wolny - 4:20 VS 3:20 (tutaj planuję największą zmianę)

    Oczywiście jest to plan idealny. Zdaję sobie sprawę z tego, że długa droga przede mną, zanim w ogóle będę mógł wprowadzić go w życie. Co za tym idzie? Planuję się dzielić z wami moimi postępami

    Co dalej

    Pierwszą zmianę, którą już wprowadziłem są poranne ćwiczenia. Mają one zagwarantować mi lepszy start. Dobra rozgrzewka nieźle mnie pobudza, a to tylko 15 minut. Zimny prysznic też robi swoje - uwierzcie mi na słowo.

    Najtrudniej będzie efektywnie wpleść w poranną rutyną porządki. Nie dlatego, że ich nie lubię. Problem polega na ciszy, którą muszę zachować, żeby nie obudzić syna. A nie jest to proste. Jeżeli jednak zadbam odpowiednio o porządek w ogóle, nie powinno stanowić to większego problemu. Tylko, że porządki to nie tylko ścieranie kurzy, czy układanie książek, zabawek, naczyń etc. To też zamiatanie i mycie podłóg. Teraz potrzebuję około godziny. Jak się zmieścić tylko w połowie tego czasu? Jeszcze nie wiem. ¯\_(ツ)_/¯

    A jak wyglądałby Twój idealny dzień?
    ____________________________________________
    Dziękuję, że jesteś już tutaj. Chcesz więcej? Zaobserwuj #ehisedi <- opowiadam o moich zmaganiach ze zmianą nawyków i o tym jak przechodzę przemianę na lepsze. Przedstawiam pomagające mi w tym rozwiązania. Opisuję ich działanie i własne doświadczenia.

    #rozwojosobisty #motywacja #psychologia #produktywnosc #prokrastynacja #leanmanagement
    pokaż całość

    źródło: 214505_klepsydra_piasek_plaza_cien.jpg

    •  

      @Skwarek85: Gdyby na wykopie wpisy mogłyby wydawać dźwięku usłyszałbyś właśnie gromkie brawa. Konkretna odpowiedź. Spodziewałem się czegoś dużego, ale Ty po prostu sprawiłeś, że opadła mi szczęka.

      Mogę zostać Twoim uczniem? (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

      Wiele z Twoich pomysłów to strzał w 10-tkę. W niektórych widzę potencjał, ale dopiero po dostosowaniu ich do mojej rzeczywistości. Chociażby praca którą wykonuję. Dziennie średnio odbieram/wykonuję do 80 połączeń. Pomodoro, o którym wcześniej pisałeś w oryginalnej formie się u mnie nie sprawdzi. Chociażby dlatego, że po prostu muszę być zawsze na już. Idąc tym tropem przypomniałem sobie o kanban - zapomnianym rozwiązaniu do którego muszę wrócić. Zjedz tą żabę też muszę wprowadzić w życie. Wiele innych rozwiązań również - ale jak sam zasugerowałeś (słusznie); nie wszystko naraz.

      W pracy przez najbliższe parę miesięcy będę skupiać się na szkoleniach. Jedno prowadzimy w grupie paru osób. Zanim jednak się to stanie, musimy wspólnie opracować materiał. Drugie - mojego autorstwa - będę prowadził sam. Wkrótce będę mieć też rozmowę z moim przełożonym, którego chcę namówić na kurs języka angielskiego. Muszę Ci przyznać, że nigdy nie przykładałem wagi do tego języka. Muszę to naprawić. Wracając jednak do szkoleń - będą one świetną okazją na wzmocnienie moich kompetencji. Oba tematy chociaż ciężkie, to wiem, że przy odpowiedniej ilości wysiłku wyjdzie mi to na dobrze.

      Odezwij się czasem pod moim tagiem. Widzę, że masz łeb na karku i przerastasz mnie wiedzą. Ogromnie to cenię. Tak samo Twoje rady. Wziąłem je do serca i zastanowię się nad zmianą podejścia.

      Miłego wieczoru Ci życzę mirku
      pokaż całość

    •  

      @ehisedi: W sprawie angielskiego - obczaj czy gość podpadnie Ci do gustu:
      https://www.youtube.com/watch?v=r5z-lilm-gg&list=PLvckz0aC6Uw0E75xE2Z0gzu9tA5D9M-Ks
      Nie wiem jaki masz poziom ale myślę, że jak posłuchasz i weźmiesz te rady do siebie to coś z tego będzie ;) Możesz oglądać kilka razy, możesz oglądać z napisami - oni tego nie sprawdzają ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      A poważniej - bardzo fajne rady udzielane przez Nativespeakera.

      Ale... tak jak poprzednio - inne podejście od klasycznego.

      Co do ucznia... Myślałem kiedyś, żeby prowadzić szkolenia/wykłady z podobnej tematyki. Dla róznych przedziałów wiekowych, grup zawodowych, tematyki itd. Odpuściłem bo nie wiedzę możliwości monetyzacji. W szkoleniach cenie interakcje i pracę na konkretnych problemach uczestników - uwierz mi, że zaangażowanie jest wtedy ogromne a po takim spotkaniu wychodzisz z gotowcem lub pomysłami do wprowadzenia w życie. Niestety ludziom szkoda zapłacić 50 czy 100zł za takie zajęcia na zasadzie "Po co płacić jak na internecie bede miał za darmo albo co mi będzie mówił jak mam żyć" :D A szkolenia otwarte gromadzą różny "intelekt" i element społeczny.

      Jjak zaczniesz robić szkolenia komercjalne do dostrzeżesz różnicę między uczestnikami którzy na szkolenie przyszli sami, chcą się czegoś nauczyć i co najważniejsze opłacili to z własnej kieszeni a tymi, którego wysłał pracodawca ;)

      Popatrz też na "inbox 0" jeśli pracujesz na mailach - prywatnie. W pracy tego nie wdrażaj - co najwyżej utwórz folder archiwum i wrzucaj tam wszystko z głównego widoku. Czasami ktoś sie może upomnieć o maila którego dostałeś od kogoś tam X miesięcy temu.

      Jeśli odbierasz 80 telefonów dziennie w pracy to zrobili z Ciebie call center. Popatrz z czego wynika taka ilość i spróbuj to zredukować. Absorbuje to Twój czas. Tutaj nie podam Ci konkretnego rozwiązania bo nie znam szczegółów. Myśle, że spokojnie znajdziesz jakieś wyjście.
      Jeśli 80 telefonów dotyczy całego dnia to pomyśl o zestawie bluetooth. Podczas rozmowy będziesz mógł jeszcze klikać w komputer czy robić rzeczy które nie wymagają Twojego skupienia.

      Powodzenia Ci życzę i wytrwałości w dążeniu do celu (choć w rzeczywistości nigdzie nie dążysz ale fajnie patrzeć jak zmienisza swoje życie próbując różnego podejścia do wybranego tematu). Widzę w Tobie samego siebie ale kilka lat wczesniej :D
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (16)

  •  

    Czas na zmianę – Podsumowanie czwartego tygodnia zmagań!

    Tutaj znajdziesz mój pierwszy post o zmianie którą przechodzę. Dowiesz się z niego kim jestem i co planuje.
    _____________________________________________

    W ubiegłym tygodniu zaplanowane miałem:
    - wstawać o 5:20 – DONE
    - codziennie rano robić pompki – UNDONE
    - pić rano wodę z cytryną i jeść śniadanie - DONE
    - nie przeglądać wykopu w pracy - UNDONE
    - nie przekroczyć budżetu tygodniowego - DONE - zostało mi aż 3zł i 68 gr (ง ͠° ͟ل͜ ͡°)ง

    Plany na kolejny tydzień:
    - pobudka o 5:20
    - poranne ćwiczenia przez 15 minut - m.in. stretching, deska, krzesełko i inne ćwiczenia statyczne
    - szklanka wody z cytryną na dobry początek dnia
    - szybkie i przede wszystkim zdrowe śniadanie
    - audiobook w drodze do pracy
    - nie przeglądać wykopu w pracy
    - nie przekroczyć limitu finansowego - tym razem liczę na większy sukces ᕦ(òóˇ)ᕤ
    - czyścić buty po każdym przyjściu z pracy - jak ja tego nie lubię. Ale buty mam ładne i szkoda byłoby je zniszczyć
    - wypić 1,5 l wody w ciągu dnia
    - codziennie mają być czyste podłogi - ukłon w kierunku mojego syna. Zlizując cos z podłogi zawsze daje mi do zrozumienia jak wiele jeszcze brakuje mi do perfekcyjnej pani domu. (ಠ‸ಠ)

    Tym razem jest o wiele bardziej ambitnie. A jak! Aż 10 wyzwań. Cel jest taki, że maksymalnie przy jednym z wyzwań przewinęła mi się noga. Reszta musi się udać.

    Coraz częściej myślę o tym jak każdego dnia pędzę przed siebie nie zwracając uwagi na piękno minionego dnia. Jak dopada mnie rutyna we wszystkim co robię. Jak zaczynam się męczyć życiem. Myślę o wprowadzeniu urozmaiceń. O przełamaniach rutyny. Pierwsza zmiana dotyczy mojego kalendarza. Zaczynam robić w nim notatki na wzór bujo. Myślę co dalej, może jakieś propozycje?
    ____________________________________________
    Dziękuję, że jesteś już tutaj. Chcesz więcej? Zaobserwuj #ehisedi <- opowiadam o moich zmaganiach ze zmianą nawyków i o tym jak przechodzę przemianę na lepsze. Przedstawiam pomagające mi w tym rozwiązania. Opisuję ich działanie i własne doświadczenia.

    #rozwojosobisty #motywacja #psychologia #produktywnosc #prokrastynacja #finanse #oszczedzanie
    pokaż całość

    źródło: breaking-wine-glass-using-voice-ft-blog1217.jpg

    +: T........m, manngoth +9 innych
  •  

    Czas na zmianę – Podsumowanie stycznia i plany na luty

    Tutaj znajdziesz mój pierwszy post o zmianie którą przechodzę. Dowiesz się z niego kim jestem i co planuje.
    _____________________________________________
    tl;dr

    pokaż spoiler Nadszedł ten moment. Pierwszy miesiąc za mną. Czas na krótkie podsumowanie. Co mi się udało, a co nie. Napiszę też o tym co dalej. Zaczynam chyba poważniej traktować moje wyzwanie.


    Jak oceniam pierwszy miesiąc zmagań

    Z początkiem roku postawiłem na zmianę. A jak! Podążając za trendami noworocznymi, przygotowałem postanowienia. Piszę o nich tutaj. Bardzo, ale to bardzo ogólnie opisałem co chciałbym, czego bym nie chciał. Żadnych szczegółów ani konkretnych dedlajnów.

    Styczeń minął na budowaniu podstaw. Uważam, że porywając się z motyką na słońce, warto jest przygotować odpowiednie odzianie, bukłak pełen wody i kapelusz chroniący przed promieniami słonecznymi.

    Tak, uważam, że porywam się wykonać rzecz prawie niemożliwą. To nie moja pierwsza próba zmiany na lepsze. Te zdarzały się już wcześniej. Dla zdrowia dojeżdżałem na rowerze do pracy. Chodziłem na siłownię po pracy. Nawet miałem epizod ćwiczenia na siłowni przed pracą - tak od 5 rano. Czytałem książki. Oglądałem motywujące filmy. Dbałem o finanse. Robiłem wiele. Część z tych rzeczy towarzyszy mi do dzisiaj. Część zniknęła tak szybko jak się pojawiła.

    Jestem świadomy swoich wad. Wiem że ciężko u mnie z samozaparciem, systematycznością i konsekwencją. Wiedząc jak kończy prawie każde moje postanowienia, stwierdziłem, że trzeba to zmienić. Udzielam się tutaj z nadzieją, że zmotywuje mnie to do działania w 100%. Wiecie, trochę tak wstyd by mi potem było.

    W styczniu pracowałem nad podstawowymi elementami. Nad systematycznością, zmianą nawyków, konsekwentnym wykonywaniem działań. Zacząłem wstawać o 5:20. Jeść rano śniadania. Ograniczyłem spożywanie słodyczy. Nie tak źle jak na mnie.

    Co dalej

    Jak już pisałem wcześniej, luty będzie pierwszym miesiącem, w którym zaczynam poważniej traktować moją inicjatywę. Wyznaczę precyzyjne cele. Sposób ich osiągnięcia i czas potrzebny na wdrożenie ich w życie.

    Wykorzystam w pełni każdy poranek w tygodniu.

    Dla mnie w pełni oznacza, że zrobię w tym czasie coś produktywnego. Myślę o tym, żeby ćwiczyć codziennie rano przez 15 minut i sprzątać jedno pomieszczenie na dzień. Precyzując, zamierzam:

    - wstawać o 5 rano;
    - ćwiczyć przez 15 minut;
    - sprzątać jedno pomieszczenie (max do 15 minut);
    - jeść zdrowe śniadania;

    Czas spędzony w drodze do pracy i z pracy wykorzystam na poszerzaniu wiedzy i umiejętności.

    Dotychczas, ten czas upływał mi głównie na oglądaniu NETFLIX'a. Próbowałem czytać książki. Bez większego efektu. Przerzucam się więc na audiobooki. Plan jest prosty. Do końca miesiąca przesłuchać minimum 3 audiobooki. Zacząłem od Schopenhauera i rozważaniach o erystyce. W kolejce jest już Insight Michała Pasterskiego. Potem zobaczę co dalej.

    Efektywnie wykorzystam każdy dzień.

    Chodzi o to, żeby tak zaplanować swoje obowiązki, żeby w tygodniu od godziny 20 mieć czas dla siebie, a weekendy były całkowicie wolne od obowiązków. Do obowiązków zaliczam przede wszystkim sprzątanie, dbanie o porządek i podstawowe produkty. Nie zaliczam zakupów - bo to może być fajny czas spędzony z rodziną, czy wspólnego gotowania obiadu.

    Zadbać o finanse.

    Rozsądnie wydawać każdy pieniądz. Nie kupować niepotrzebnych rzeczy i zrezygnować z zakupów pod wpływem impulsu. Coś zaoszczędzić. W lutym pozostawiam nacisk na słowo coś nie bez przyczyny. Obiecuję, że w marcu będzie już lepiej.

    Zadbać o swoje zdrowie.

    Już wcześniej napisałem o ćwiczeniach. Zmienię też nawyki żywieniowe. Codzienne zdrowe śniadania. Regularne odżywianie się. Całkowita rezygnacja ze słodyczy i niezdrowego jedzenia. Ograniczę kawę do jednej czarnej dziennie (teraz piję dwie z mlekiem).

    Myślę, że ta lista może jeszcze ulec zmianie. Zastrzegam wam, że nie będzie to zmiana na gorsze. Bo nie na tym jednak polega zrównoważony rozwój. Trzeba iść przed siebie, a nadane tempo zawsze musi wyprzedzać nasze chęci o jeden krok.

    W najbliższych dniach postaram się wrócić do tematu zarządzania czasem dnia. Chcę też zastanowić się nad dietą. Jak najbardziej efektywnie zmienić moje nawyki żywieniowe. Może jesteś w stanie coś zaproponować?

    Życzę Ci miłego dnia.
    ____________________________________________
    Dziękuję, że jesteś już tutaj. Chcesz więcej? Zaobserwuj #ehisedi <- opowiadam o moich zmaganiach ze zmianą nawyków i o tym jak przechodzę przemianę na lepsze. Przedstawiam pomagające mi w tym rozwiązania. Opisuję ich działanie i własne doświadczenia.

    #rozwojosobisty #motywacja #psychologia #produktywnosc #prokrastynacja #finanse #oszczedzanie
    pokaż całość

    źródło: pexels-photo-1020323.jpeg

  •  

    Czas na zmianę – podsumowanie trzeciego tygodnia zmagań

    Tutaj znajdziesz mój pierwszy post o zmianie którą przechodzę. Dowiesz się z niego kim jestem i co planuje.
    ______________________________
    Cześć Tobie!

    Dzisiaj będzie krótko. Miałem trudny poranek. W głowie wciąż mam myśli, że o czymś zapomniałem wychodząc do pracy. Przechodząc do sedna. W zeszłym tygodniu zaplanowałem, że:

    - wstawać o 5:20; UNDONE - w czwartek wstałem o 6
    - jeść śniadanie przed wyjściem do pracy; DONE
    - robić sobie codziennie śniadania do pracy; DONE
    - czytać książkę w drodze do pracy; UNDONE - próbowałem, ale nie potrafiłem się skupić
    - nie przeglądać wykopu w pracy; UNDONE - dwa razy tutaj byłem
    - każdego dnia robić pompki – bez konkretnego planu treningowego – tak po prostu; UNDONE
    - przygotować godzinowe wykorzystanie dnia – o tym trochę więcej niżej; DONE Pisałem o tym tutaj
    - nie jeść słodyczy. DONE - nawet w sobotę na urodzinach nie zjadłem ciasta.

    W tym tygodniu planuję:

    - wstawać o 5:20 – ten cel jest bez zmian;
    - codziennie rano robić pompki – zmiana, mojego postanowienia, która mam nadzieję, że zadziała;
    - pić rano wodę z cytryną i jeść śniadanie; - za pomysł z cytryną dziękuję @qdt2k
    - nie przeglądać wykopu w pracy;
    - nie przekroczyć budżetu tygodniowego; - jest to element większego wyzwania o czym później

    Pierwszy miesiąc zmiany już za mną. Opisując ten czas w dwóch zdaniach, powiedziałbym, że widzę różnicę, potencjał i słabe punkty. Widzę też ile jeszcze pracy przede mną. Kolejny tydzień jest też rozpoczęciem nowego miesiąca. Jakie mam plany na luty poznasz już wkrótce.

    Życzę Ci miłego początku tygodnia i niech moc będzie z Tobą!

    ____________________________________________
    Dziękuję, że jesteś już tutaj. Chcesz więcej? Zaobserwuj #ehisedi <- opowiadam o moich zmaganiach ze zmianą nawyków i o tym jak przechodzę przemianę na lepsze. Przedstawiam pomagające mi w tym rozwiązania. Opisuję ich działanie i własne doświadczenia.

    #rozwojosobisty #motywacja #psychologia #produktywnosc #prokrastynacja
    pokaż całość

    •  

      @ehisedi:

      czytać książkę w drodze do pracy
      Krótkie artykuły lepsze. Mówiłem :) Chociaż moja Żona preferuje audiobooki (albo ze Storytell albo czytane przez TTS).

      każdego dnia robić pompki
      Pompki srompki. Pomyśl nad rozciąganiem i rolowaniem. Albo zamiast pompek rób deskę/plank.

      Ja już od przyszłego tygodnia zaczynam wychodzenie z psem o 5 (w końcu kończy mu się kwarantanna!). Zobaczę, co mi doda codziennie godzina spaceru po pobudce i przed pójściem spać.

      Powodzenia!
      pokaż całość

    •  

      @qdt2k właśnie myślę o audiobookach. U mnie w robocie można za free wypożyczać. Jest duża lista. Ale tylko tematyka branżowa, psychologia itp. dla mnie idealnie.
      Przemyśle pomysł z plankiem. ( ͡º ͜ʖ͡º)
      Powodzenia że wstawaniem o 5. (ง ͠° ͟ل͜ ͡°)ง

  •  

    #slask #historia #ksiazki #kiciochpyta
    Cześć,
    moja różowa chce poznać historię śląska. Powstania śląskie, zawirowania polsko-niemieckie itp. Jaką książkę możecie polecić? Najlepiej coś, co miło się czyta i co zawiera dużo informacji i ciekawostek. (。◕‿‿◕。)

    Liczę na was! (งⱺ ͟ل͜ⱺ)ง

  •  

    Czas na zmianę – lean management w organizacji czasu dnia

    Tutaj znajdziesz mój pierwszy post o zmianie którą przechodzę. Dowiesz się z niego kim jestem i co planuje.
    _____________________________________________
    tl;dr

    pokaż spoiler Przez cały tydzień zapisywałem co robię i ile zajmuje to czasu. Dowiesz się ile śpię, ile czasu spędzam w pracy, ile się kąpię albo robię śniadanie. Opowiem o tym co dalej i dlaczego chcę wykorzystać metodykę lean management. Cel jest prosty – jak najlepiej wykorzystać dostępny czas.


    Cześć Tobie!

    Czas pędzi nieubłaganie. Pamiętam jak jeszcze 15 lat temu w ciągu jednego dnia umiałem znaleźć czas na szkołę, odrobienie lekcji, pouczenie się do kartkówki, wyjście na dwór, pogranie na konsoli i obejrzenie filmu z rodzicami. A dzisiaj? Wstaję rano. Idę do pracy. Wracam i już trzeba iść spać. ¯\_(ツ)_/¯

    Nie wiem czy pamiętasz, jak podsumowując poprzedni tydzień napisałem:

    Na koniec tygodnia napiszę trochę o godzinowym planie dnia. Jest to proces umożliwiający sprawdzenie, ile tak naprawdę mamy wolnego czasu. Gdzie marnujemy bo bezproduktywnie a gdzie możemy go lepiej wykorzystać. Od dzisiaj zaczynam robić notatki co i kiedy robiłem. Ile zajęło mi to czasu i czy było to konieczne. Wyniki poznacie na weekend!

    Nadszedł ten moment. Najpierw dowiesz się co dokładnie kiedy robiłem. Napiszę o moich spostrzeżeniach i uwagach. A na koniec co z tym dalej zrobię.

    Co robiłem danego dnia

    Bez dłuższego przedłużania

    Poniedziałek
    05:20 - 06:00 - pobudka i poranna toaleta
    06:00 - 06:50 - jedzenie do pracy, śniadanie i kaszka dla syna
    07:00 - 07:45 - dojazd do pracy
    08:00 - 16:00 - praca
    16:00 - 16:30 - dojście na przystanek
    16:30 - 17:00 - dojazd do domu
    17:00 - 20:00 - dzień babci
    20:00 - 20:30 - usypianie syna
    20:30 – 21:00 - wieczorna toaleta
    21:00 - 22:00 - czas wolny
    22:00 - 05:20 - sen

    W pierwszym dniu notatki są takie sobie. Jeszcze ten dzień babci. Nie to, że nie lubię. Babcię mam kochaną i serdecznie ją pozdrawiam. (。◕‿‿◕。) Tylko, że tego nie da się wykorzystać. Chociaż? Przecież zdarza się, że dzień mamy w kolokwialnej dupie bo coś trzeba zrobić. Kogoś odwiedzić albo gdzieś pojechać. Ok. Jednak dobrze, że taki dzień też się trafił. Jedziemy dalej.

    Wtorek
    05:20 - 06:00 - pobudka i poranna toaleta
    06:00 - 06:50 - przygotowanie jedzenia do pracy, śniadania, zjedzenie śniadania i przygotowanie kaszki dla syna
    07:00 - 07:45 - dojazd do pracy autobusem
    08:00 - 16:00 - praca
    16:00 - 16:30 - dojście na przystanek
    16:30 - 17:00 - dojazd do domu autobusem
    17:00 - 19:00 - zabawa i czas spędzony z rodziną
    19:00 - 19:20 - usypianie syna
    19:25 - 19:50 - ogarnięcie kuchni i przygotowanie podłóg do ich mycia i zamiatania
    19:50 - 20:15 - zamiatanie i mycie podłóg
    20:15 - 20:25 - Marnowanie czasu
    20:25 - 20:30 - kąpiel
    20:30 - 20:40 - mycie kapci, mat
    20:40 - 20:50 - wieczorna toaleta (smarowanie ran z łuszczycy, mycie zębów itp.)
    20:50 - 21:00 - poukładanie rzeczy na miejsce na podłodze
    21:00 - 21:05 - prasowanie koszul i rozłożenie lóżka
    21:10 - 21:15 - wyrzucenie śmieci i przyniesienie woda z piwnicy
    21:15 - 22:30 - czas wolny
    22:30 - 05:20 - sen

    Te notatki są dokładniejsze. Nawet zaznaczyłem moment, w którym bezproduktywnie marnowałem czas. (ಠ‸ಠ)

    Środa
    05:20 - 05:27 - pobudka i przewijanie syna
    05:45 - 05:50 - mycie włosów
    05:00 - 05:57 - poranna toaleta (mycie zębów, smarowanie ran z łuszczycy itd.)
    05:58 - 06:06 - przygotowanie dziecku miejsca do zabawy
    06:07 - 06:15 - przygotowanie jedzenia do pracy i śniadania
    06:15 - 06:50 - pisanie postu i jedzenie śniadania
    07:00 - 07:45 - dojazd do pracy
    08:00 - 16:00 - praca
    16:00 - 16:30 - dojście na przystanek
    16:30 - 17:00 - dojazd do domu
    17:00 - 19:00 - czas spędzony z rodziną, w między czasie udało mi się umyć naczynia, co zajęło pół
    19:00 - 19:10 - usypianie dziecka
    19:15 - 19:25 - szukanie dokumentów
    19:25 - 19:32 - kąpiel
    19:32 - 19:43 - wieczorna toaleta
    19:45 - 20:05 - prasowanie koszuli
    20:15 - 20:35 - wieszanie prania
    20:35 - 22:00 - czas wolny
    23:00 - 06:00 - sen

    Kolejny dzień za nami. Tym razem miałem mniej rzeczy do zrobienia i mogłem już wcześniej zacząć się lenić. XD

    Czwartek
    06:00 - pobudka
    06:00 - 06:10 - przewijanie syna i robienie mleka
    06:10 - 06:15 - marnowanie czasu
    06:15 - 06:20 - zimny prysznic i mycie włosów
    06:20 - 06:30 - poranna toaleta
    06:30 - 06:35 - przygotowanie jedzenia do pracy i śniadanie
    06:35 - 06:45 - jedzenie śniadania
    07:00 - 07:45 - dojazd do pracy
    08:00 - 16:00 - praca
    16:00 - 16:30 - dojście na przystanek
    16:30 - 17:00 - dojazd do domu
    17:00 - 19:00 - czas z rodziną
    19:00 - 19:20 - usypianie syna
    19:25 - 20:10 - sprzątanie kuchni
    20:10 - 20:20 - jedzenie kolacji
    20:20 - 20:30 - zamiatanie (tym razem bez mycia podłóg i podnoszenia rzeczy z niej)
    20:30 - 20:35 – marnowanie czasu
    20:35 - 20:40 - kąpiel
    20:40 - 20:50 - wieczorna toaleta
    20:50 - 22:00 - czas wolny
    22:00 - 5:00 - sen

    To był najgorszy dzień. Dopadł mnie kryzys. Wstałem o 6, cały dzień chodziłem wkurzony i gdy tylko mogłem, to nic nie robiłem. Wtedy też zacząłem sobie uświadamiać ile czasu mi wszystko zajmuje i ile mam go dla siebie.(╥﹏╥)

    Piątek
    05:00 - 05:05 - pobudka
    05:05 - 05:11 - mycie włosów
    05:11 - 05:22 - poranna toaleta
    05:22 - 05:32 - przewijanie syna i przygotowanie mleka
    05:35 - 05:40 - jedzenie śniadania
    05:49 - 05:58 - pójście do sklepu (1 km w jedną stronę)
    05:58 - 06:08 - zrobienie zakupów
    06:08 - 06:18 - powrót do domu
    06:18 - 06:25 - przygotowanie jedzenia do pracy
    06:25 - 07:00 - pisanie postu i przygotowanie kaszki dla syna
    07:00 - 07:50 - dojazd do pracy
    08:00 - 16:00 - praca
    16:00 - 16:30 - dojście na przystanek
    16:30 - 17:00 - dojazd do domu
    17:00 - 18:00 - zabawa z synem
    18:00 - 18:10 - czyszczenie butów
    18:20 - 18:30 - ubieranie świeżych prześcieradeł
    18:30 - 18:45 - kąpiel syna
    18:50 - 19:00 - uśpienie syna
    19:00 - 19:05 - toaleta
    19:05 - 19:10 - golenie się
    19:10 - 19:15 - kąpiel
    19:15 - 19:25 - wieczorna toaleta
    19:30 - 22:00 - czas wolny

    Ostatni dzień przyniósł miłe zaskoczenie. Mimo konieczności wyjścia rano do sklepu, byłem w stanie zrobić rano wszystko to, co robiłem każdego innego dnia (nie licząc czwartku - wtedy był bunt)

    Wstępna analiza

    W ciągu doby śpię z reguły od godziny 22:00 do 05:20, czyli 7 godzin i 20 minut. Czas na pracę, w tym dojazd to około 10 godzin. Są jeszcze poranki, które spędzam na przygotowanie się do pracy. Każdego dnia zajmuje to 1 godzinę i 40 minut Pozostaje mi więc 5 godzin na całą resztę.

    W poniedziałek miałem godzinę dla siebie. We wtorek godzinę i 15 minut dla siebie (zasnąłem pół godziny później). W środę godzinę i 25 minut. W czwartek godzinę i 10 minut. W piątek godzinę i pół godziny. Czyli w całym tygodniu 6 godzin i 20 minut czasu wolnego.

    W całym tygodniu miałem łącznie 33 godziny i 20 minut na obowiązki i czas wolny. W tym czasie poranna toaleta i przygotowanie do pracy zajęła mi 8 godzin i 40 minut. Pozostaje więc 24 godziny i 40 minut. 18 godzin i 20 minut potrzebuję na sprzątanie, czas z synem i inne obowiązki. Zostaje mi więc 6 godzin i 20 minut dla siebie. Oczywiście w skali tygodnia

    Uśredniając w ciągu dnia na sen potrzebuję 7 godzin i 20 minut. Na poranną toaletę i przygotowanie do pracy 1 godzinę i 40 minut. Na pracę 10 godzin. 1 godziny i 40 minut średnio zajmuje mi sprzątanie, a z rodziną spędzam codziennie około 2 godziny. Dla siebie mam 1 godzinę i 20 minut.

    Podsumowanie i co dalej

    Zaskoczony jestem wynikami. Jak możesz zauważyć, mało w tym tygodniu marnowałem czasu. Miałem trochę obowiązków i każdego dnia znalazłem chwilę dla rodziny i dla siebie. Co prawda wieczorny czas wolny wykorzystałem na spędzenie chwil z żoną. Nie czytałem w tym czasie, nie grałem ani nie robiłem niczego innego. Nie przeszkadza mi to. Chciałbym jednak wygospodarować też chwilę tylko dla siebie.

    Podążając metodyką Lean Management przeanalizuję dokładnie każdy miniony dzień. Sprawdzę, z czego mogę zrezygnować. Co mogę usprawnić. Co mogę zmienić. Gdzie są słabe punkty. Gdzie jest potencjał. Przygotuję idealny plan dnia. Będzie on abstrakcją odciętą od rzeczywistości niemożliwą do zrealizowania w najbliższych miesiącach. Plan jest taki, żeby stała się ona prawdą jeszcze w tym roku.

    Wyzwanie przede mną ogromne, ale wierzę, że mi się uda. Oczywiście będę relacjonować na bieżąco mój postęp.

    Życzę Ci miłego weekendu i do zobaczenia następnym razem.
    ____________________________________________
    Dziękuję, że jesteś już tutaj. Chcesz więcej? Zaobserwuj #ehisedi <- opowiadam o moich zmaganiach ze zmianą nawyków i o tym jak przechodzę przemianę na lepsze. Przedstawiam pomagające mi w tym rozwiązania. Opisuję ich działanie i własne doświadczenia.

    #rozwojosobisty #motywacja #psychologia #produktywnosc #prokrastynacja #leanmanagement
    pokaż całość

    źródło: 13250f0.jpg

    •  

      @ehisedi: jaki tak naprawdę jest twój cel? Dlaczego to robisz?

    •  

      @kospitos261: Moja ambicja podpowiada mi, że chcę przekraczać wyznaczone przez siebie granice - tak filozoficznie ujmując.

      Bardziej po ludzku. Chcę wygospodarować więcej czasu i energii dla rodziny i siebie. Rozwijać swoje kompetencje zawodowe żeby awansować i otrzymać podwyżkę (moim marzeniem jest zostanie trenerem i mentorem - jest to u mnie w pracy możliwe). Cele długoterminowe - zagwarantować lepszy start w życie mojemu dziecko. Przez zdobytą wiedzę, doświadczenie, kwalifikacje chcę być jego mentorem i wsparciem. Chcę być dla niego godnym przykładem do naśladowania i chcę mu zagwarantować jak najlepszy start w dorosłe życie - oczywiście nie chodzi o 2 mln na koncie na dom. Chodzi o samodyscyplinę, ciężką pracę, dobrze podejmowane decyzje etc. pokaż całość

    • więcej komentarzy (6)

  •  

    Czas na zmianę – Finanse – na czym oszczędzać

    Tutaj znajdziesz mój pierwszy post o zmianie którą przechodzę. Dowiesz się z niego kim jestem i co planuje.
    _____________________________________________
    tl;dr

    pokaż spoiler Wracam do tematu finansów. Tym razem nie o narzędziach do przeprowadzania analizy. Teraz opowiem o tym na czym można zaoszczędzić. Do napisania tej wiadomości zainspirował mnie @drlect3r


    Cześć Tobie!

    Wydaje mi się, że porywam się z motyką na słońce. Temat, który dzisiaj omówię nie należy do łatwych. Nie ma idealnego rozwiązania, a to co przedstawię poniżej może wydać Ci się kontrowersyjne. Opowiem trochę o moim doświadczeniu. O tym na czym wspólnie z żoną oszczędzamy. Na czym nie oszczędzamy (chociaż z tym to tak nie do końca jest) i na czym chciałbym w życiu oszczędzać. Zapraszam do lektury

    Dlaczego oszczędzamy

    Pierwsze pytanie, przy którym nie można przejść obojętnie. Pytanie dość oczywiste, że każdy z nas zna na nie odpowiedź. Ale czy na pewno? Pierwszą myślą, która przychodzi mi do głowy, to oszczędzanie, żeby nazbierać na kupno domu, zmianę samochodu, zmianę telefonu, kupno garnituru czy nowego laptopa. Może remont mieszkania. Możliwości jest od groma i każdy, kto oszczędza – często też Ci, którym to nie wychodzi – ma mniej lub bardziej określony cel.

    Trochę inaczej ma się sprawa, gdy spojrzymy na to wszystko z innej perspektywy. Jeszcze lepiej, gdy jesteś w sytuacji zbliżonej do mojej. Nie ważne ile zarabiasz, bo i tak masz mało oszczędności. Ba! Czasem nawet ciężko jest dotrwać do końca miesiąca. Zadaję sobie wtedy pytanie jak ja to robię. Jak jestem w stanie wydać tyle pieniędzy – i co najważniejsze – nic z tego nie mieć. Odpowiedź jest tylko jedna – KONSUMPCJA

    Odpowiedź na pytanie dlaczego oszczędzamy nie jest prosta. Oszczędzamy na konkretny cel, ale nie tylko. Oszczędzamy też, żeby udowodnić sobie, że jesteśmy w stanie coś osiągnąć. Oszczędzamy, żeby wyrobić w sobie zdrowy nawyk jakim jest oszczędzanie. Oszczędzamy, żeby uświadomić sobie na co wydajemy pieniądze i dlaczego często na takie głupoty.

    Na czym oszczędzamy

    Oszczędzamy najczęściej na sobie. Rezygnujemy z drogiego jedzenia. Unikamy kupowania słodyczy. Czasem nawet przenosimy się z piwa Kraftowego na Harnasia. Sic! Nie kupujemy sobie drogich ubrań. Nie jemy na mieście. Kupujemy produkty mięsno-podobne, warzywno-podobne, czekolado-podobne. Robimy to, bo jest taniej.

    Potem zauważymy, że za dużo pieniędzy nam nie przybyło. Przygotowujemy kolejny plan. Sprawdzamy ile na co wydajemy tyle pieniędzy. Ile kosztuje nas czynsz, ogrzewanie, benzyna, bilet na pociąg czy opłaty za telefon. Szukamy oszczędności wszędzie, gdzie się tylko da. Dochodzimy nawet do takich skrajności jak prąd na kartę (kiedyś była taka opcja, nie wiem jednak, czy wciąż jest dostępna). Albo decydujemy się na tani abonament na telefon z gorszymi warunkami.

    Po takim działaniu nie mamy już nic z życia, a oszczędności wciąż nie przybywa. Albo raczej nie przybywają w tempie, jakbyśmy tego oczekiwali. Nie daj Boże, żeby wtedy szlag trafił Ci samochód albo pralka. Wszystko co nazbierałeś, będziesz musiał wydać. Frustracja wtedy to za mało. Kwestią czasu jest, jak rzucisz to i wrócisz to poprzedniego standardu. Bo co za różnica? I tak nadal nie masz oszczędności, a przynajmniej masz trochę przyjemności z życia.

    Na czym ja oszczędzam

    Tytuł powinien brzmieć raczej na czym my oszczędzamy. Ale o tym zaraz.

    Jak już zapewne wiesz, nie jestem dobry w te klocki. Oszczędzanie i gospodarowanie pieniędzmi to moja pięta Achillesowa. Zdaję sobie z tego sprawę. Tutaj należy się ogromny ukłon w kierunku mojej piękniejszej połówki. To ona trzyma oszczędności na wodzy i to ona pokazała mi, na czym warto oszczędzać. Zdradzę wam pewien sekret. Mamy taki układ. W skrócie – ona oszczędza – ja wydaję. Układ korzystny dla obu stron. Uwierzcie mi.

    Przechodząc do meritum dzisiejszego postu; żeby zaoszczędzić:
    - robimy zakupy przez Internet. Nie chodzi jednak o jedzenie. W sieci kupujemy artykuły do pielęgnacji, kosmetyki. Ostatnio nawet w ten sposób kupiłem orzechy na próbę i dobrze na tym wyszliśmy. Żona zaś zaczęła robić zakupy odzieżowe – mnie jeszcze nie przekonała do tego.
    - kupujemy rzeczy w promocji. Dla przykładu - chyba jeszcze w wakacje kupiłem kawę w promocyjnej cenie niższej o jakieś 35%. Kupiłem jej tyle, że teraz zostały jeszcze dwie paczki. Podobnie działam przy proszkach do prania czy pampersach dla małego.
    - do obiadu staramy się kupować produkty, które w danym momencie można nabyć w promocyjnej cenie lub jest na nie sezon.
    - unikamy kupowania rzeczy na siłę. Warto jest się zastanowić nad tym, czy na pewno dana rzecz jest Ci niezbędna.
    - do pracy dojeżdżam autobusem. Bilet kwartalny kosztuje mnie ok 350zł. Gdybym dojeżdżał samochodem, to tyle wydałbym prawdopodobnie w miesiąc, może półtorej na benzynę. A, że pracuję w centrum aglomeracji to musiałbym zapłacić jeszcze ok. 170 zł za parking za miesiąc – albo zdecydować się na spacer każdego dnia.
    - Idąc na zakupy zawsze bierzemy swoje siatki. Żona nawet mi taką jedną uszyła. Nazywa się tasia na łobiod do szychty.

    Na czym NIE oszczędzam

    Na początku wspominałem o tym, że pewne moje działania mogą wydać Ci się kontrowersyjne. Przypomnij sobie treść całego postu. Raczej nic Cię nie zaskoczyło. Trzeba to zmienić. Liczę jednak na to, że poniższe słowa, nie będę jednak dla Ciebie zaskoczeniem.

    Nie oszczędzam na rodzinie. Dla mnie oni są najważniejsi. Wspólnie spędzony czas. Wspólne wypady. Wspomnienia, zdjęcia i pełne radości uśmiechy. Na tym po prostu nie powinno się oszczędzać. Oczywistym jest mierzyć siły na zamiary. Jeżeli nie stać mnie na tydzień w hotelu Gołębiewskim, nie biorę kredytu. Szukam alternatywy. A, że z żoną kochamy przyrodę, to nie jest to takie ciężkie.

    Inwestuję w siebie. Co prawda nie lubię chodzić kupować sobie ubrań, ale jak już muszę, to staram się kupować je w jak najlepszej jakości. Przez wiele lat każda kupiona przeze mnie para butów po sezonie lądowała w śmietniku. Nie ważne, czy były to trampki do szkoły, buty do biegania, buty zimowe czy nawet glany. Wszystkie lądowały w tym samym miejscu. Dopiero niedawno udało mi się znaleźć firmę, której buty nie rozlatują się po jednym sezonie. Zapomniałem dodać, że to nie kwestia nie dbania o nie. Wszystkie moje buty przecierają się w tym samym miejscu. Jestem w stanie wydać kasę na kurs języka obcego. Jeżeli będę mieć z tego korzyść. Kupuję książki, których przeczytanie da mi korzyść, lub po prostu sprawi przyjemność.

    Dbam o to, co już mam. Telefon miałem 3 lata. Dopiero parę dni temu zdarzył się przykry wypadek i muszę teraz szukać nowego. Gdyby nie to, mógłby mi służyć lekko jeszcze z rok jak nie lepiej. Musiałbym tylko kupić nową baterię. Dbam też o wszystkie inne rzeczy, żeby mogły mi służyć jak najdłużej w jak najlepszej jakości.

    Na czym chcę oszczędzać w przyszłości

    Kojarzysz Zero waste? To Ci ludzie, co do knajpy chodzą z własnym kubkiem albo nie biorą reklamówek jednorazowych Trochę korzystam z ich patentów. Chciałbym, żeby takie zachowania kiedyś były standardem. Ostatnio w radiu wspominali o inicjatywie babciowych rozwiązań. Opowiadali o tym, co 30, 40 lat temu było standardem, a teraz staje się współczesną modą. Nasze babcie były protoplastami zero waste.

    Marzy mi się dom, ale nie taki po prostu dom. Taki zero emisyjny. Z kolektorami słonecznymi, wiatrakami. Z ekologiczną oczyszczalnią ścieków. Z urządzeniem do przetwarzania deszczówki w wodę do podlewania kwiatków. Chciałbym mieć tam ogródek z grządkami pełnymi kartofli, buraków, marchewek. Ze dwie jabłonki, śliwkę i gruszę. Może nawet orzech. Żeby nie musieć już tego kupować, bo miałbym swoje.

    A na czym Ty oszczędzasz?

    _____________________________________________
    Dziękuję, że jesteś już tutaj. Chcesz więcej? Zaobserwuj #ehisedi <- opowiadam o moich zmaganiach ze zmianą nawyków i o tym jak przechodzę przemianę na lepsze. Przedstawiam pomagające mi w tym rozwiązania. Opisuję ich działanie i własne doświadczenia.

    Życzę Ci miłego dnia i do zobaczenia następnym razem.

    #rozwojosobisty #motywacja #psychologia #finanse #oszczedzanie #pieniadze dzisiaj też #ekologia
    pokaż całość

    źródło: walter-white-money-770x447.jpg

  •  

    Powiedzcie proszę, Xiaomi Mi 8 Lite ma NFC czy też nie? Jedni piszą tak drudzy nie i sam już nie wiem.

    #xiaomi #android #kiciochpyta #pytanie #technologia #nfc

  •  

    Cześć Tobie!

    Raz oglądając telewizję trafiłem na jakiś teleturniej. Jeden z tych, gdzie znane osoby odpowiadają w parach na pytania. Był tam Karol Strasburger. Wypowiedział słowa, które zapadły mi w pamięć. Zdaję sobie oczywiście sprawę z tego, że najprawdopodobniej nie jest ich autorem. Słowa te od tamtej pory wyznaczają mój kierunek.

    pokaż spoiler Poprosił on wszystkich o rozmawianie ze sobą i słuchanie z uwagą.


    Tyle.

    Po chwili dodał, że często zamiast słuchać, co mówi druga osoba, zastanawiamy się nad tym, co odpowiedzieć.

    Trafił w punkt. Spróbujcie sami. Następnym razem, słuchajcie z uwagą. Odpowiedź przyjdzie sama.

    Życzę wszystkim miłego piątku!

    #ehisedi #motywacja #rozwojosobisty
    pokaż całość

  •  

    Czas na zmianę – Podsumowanie drugiego tygodnia zmagań

    Tutaj znajdziesz mój pierwszy post o zmianie którą przechodzę. Dowiesz się z niego kim jestem i co planuje.
    _____________________________________________
    tl;dr

    pokaż spoiler Tym razem ponownie granica mojego komfortu została delikatnie przesunięta. W nadchodzącym tygodniu nadal ze sporą dawką dystansu podchodzę do cotygodniowych wyzwań. Planuję zmienić to z początkiem lutego.O czym przeczytasz niżej.


    Cześć Tobie!

    Mam już za sobą drugi tydzień zmagań. To co sobie zaplanowałem nie wymagało ode mnie za dużo wysiłku. Jednak nie wszystko wyszło po mojej myśli.

    Przypomnijmy sobie, w ubiegłym tygodniu planowałem:
    - wstawać o 5:30 DONE
    - nie wypić żadnego energetyka DONE
    - ćwiczyć przynajmniej dwa razy w tygodniu UNDONE
    - przygotować plan finansowy DONE
    - nie zjeść ani grama czekolady UNDONE

    Mam wynik 3/2 z przewagą dla sukcesu. Nie najgorzej. ¯\_(ツ)_/¯

    A co w tym tygodniu

    Planuję podwyższyć poprzeczkę. Wciąż nieznacznie. Będzie to mój ostatni tydzień, w którym przygotowuję bazę. Zaczynam wyrabiać odpowiednie nawyki i powoli szykuję się na znacznie większe zmiany.

    W tym tygodniu planuję:
    - wstawać o 5:20;
    - jeść śniadanie przed wyjściem do pracy;
    - robić sobie codziennie śniadania do pracy;
    - czytać książkę w drodze do pracy;
    - nie przeglądać wykopu w pracy;
    - każdego dnia robić pompki – bez konkretnego planu treningowego – tak po prostu;
    - przygotować godzinowe wykorzystanie dnia – o tym trochę więcej niżej;
    - nie jeść słodyczy.

    Czy coś planuję poza tym

    Planuję raz jeszcze w tym tygodniu napisać o finansach. Mirek @drlect3r napisał wiadomość, która mnie zmartwiła.

    znam to, akle rozpisywanie tego mija się z celem
    są rzeczy, które sobie odmawiam i jem najtańsze niezbyt zdrowe żarcie.
    dzieciom tego nie polecam.
    ciężko jest sobie odmówić.
    ale dzieciom - pęka serce.
    nie oszczedzaj na dzieciach - oszczędzaj na sobie.


    Mirku, mam nadzieję, że źle Cię zrozumiałem. W planowaniu finansów i próbie oszczędzaniu nie chodzi o odmawianie sobie wszystkiego, czy trucie się niezdrowym jedzeniem. Postaram się w najbliższych dniach napisać o tym jak i na czym ja oszczędzam. Liczę na Twój komentarz w tej sprawie. ᕦ(òóˇ)ᕤ

    Na koniec tygodnia napiszę trochę o godzinowym planie dnia. Jest to proces umożliwiający sprawdzenie, ile tak naprawdę mamy wolnego czasu. Gdzie marnujemy bo bezproduktywnie a gdzie możemy go lepiej wykorzystać. Od dzisiaj zaczynam robić notatki co i kiedy robiłem. Ile zajęło mi to czasu i czy było to konieczne. Wyniki poznacie na weekend!

    Dziękuję, że jesteś już tutaj. Chcesz więcej? Zaobserwuj #ehisedi <- opowiadam o moich zmaganiach ze zmianą nawyków i o tym jak przechodzę przemianę na lepsze. Przedstawiam pomagające mi w tym rozwiązania. Opisuję ich działanie i własne doświadczenia.

    Życzę Ci miłego dnia i do zobaczenia następnym razem.

    #rozwojosobisty #motywacja #psychologia
    pokaż całość

    źródło: Logistics-Software-Solutions-lean-manufacturing.jpg

    •  

      @GrzegorzSkoczylas: Dziękuję Ci za komentarz. Na szczęście nie mam problemu z porannym przygotowaniem śniadania do pracy. Do tej pory prawie zawsze mi się to udawało. Wcześniej nawet po świeże pieczywo chodziłem. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Tym razem chcę iść o krok do przodu. Nie tylko przygotowywać rano jedzenie do pracy, ale i śniadanie do zjedzenia przed pracą. Inaczej to wygląda z obiadami. Z reguły to żona mi je pakuje dzień wcześniej.

      @qdt2k: Napiłem się tej wody. Ohyda! (ಠ‸ಠ) Ale co mi tam, zobaczymy co się stanie po tygodniu jej picia. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Lubię się krzątać w kuchni, tylko muszę być cicho, żeby dziecka nie obudzić. Z tymi słodyczami to początek. Uważam, że mam dobre nawyki żywieniowe, ale jak sam zasugerowałeś, warto patrzeć też na skład - a ja nie zawsze to robię.
      Zdradzę Ci, że czekolada to mój największy wróg - uwielbiam się z nim spoufalać, zżerać itd. Dlatego też pragnę zwalczyć żądzę zżerania tego smakołyku.
      Książkę po prostu czytam. Teraz kończę Przeciw empatii. Argumenty za racjonalnym współczuciem - Paul Bloom - Książka przyjemna, ale nie uznałem, że trzeba coś z niej notować. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

    •  

      @ehisedi: Jako człowiek, który kiedyś wpierdzielał tony czekolady, coca-coli, redbulla... Ba, nawet gotowałem udka z kurczaka w coca-coli i w nocy przyłaziłem do lodówki, bo nie mogłem się doczekać rana. Po zwalczeniu tego wszystkiego i odkryciu, jak mój organizm samodzielnie pozbył się większości dolegliwości, jakie mnie męczyły, kibicuję każdemu, kto podejmuje podobną decyzję. A nawet staram się lekko popychać/zachęcać do pójścia dalej.
      Woda z cytryną ohydna? Pierwsze słyszę.
      Inny protip poranny, jeśli pijesz kawę to wypij też sok z grejpfruta (lub zjedz). Sok, nie nektar czy napój. Dużo lepiej będzie się kofeina wchłaniać (nie będzie szoku i zjazdu).
      Jak czytam książki techniczne, stronię od beletrystyki czy "poradników" zatem koncentracja i notatki to podstawa.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Czas na zmianę – mój pomocnik w poskromieniu finansów

    Tutaj znajdziesz mój pierwszy post o zmianie którą przechodzę. Dowiesz się z niego kim jestem i co planuje.

    _____________________________________________
    tl;dr

    pokaż spoiler Opowiem dzisiaj trochę o moim patencie na kontrolowanie wydatków. Różni się on od metod dostępnych w sieci. Jego opracowanie do tego etapu zajęło mi parę lat i dla mnie nie ma lepszej metody. Enjoy!


    Cześć Tobie!

    Odkąd pamiętam, moją piętą achillesową są moje wydatki. Niezależnie od tego jak się starałem, cała wypłata przelatywała mi między palcami. Z reguły kończyło się to przejściem na dietę tydzień przed wypłatą. Próbowałem wielu metod. Zapisywałem w zeszycie ile wydaje każdego dnia. Korzystałem z aplikacji, które miały mi pomóc w opanowaniu żądzy pozbywania się pieniędzy. Wszystko z reguły kończyło się fiaskiem. Czy to ze względu na złożoność obsługi, braku systematyczności czy braku czasu. Zauważyłem nawet, że problem ten występował po podwyżce – a wydawać by się mogło, że nie powinno tak być.

    Zanim udało mi się znaleźć najlepsze dla mnie rozwiązanie minęło trochę czasu. To, o czym zaraz Ci opowiem nie jest złotym środkiem na każdy problem finansowy. Ja mój patent wciąż aktualizuję, unowocześniam, zmieniam. Dla mnie sprawdza się wyśmienicie. Trzeba tylko być skrupulatnym. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Prognozowanie wydatków w Excelu

    Pierwsze, co trzeba zrobić, zanim w ogóle zaczniemy rozmawiać o poskramianiu finansów, to oszacować ponoszone w danym miesiącu wydatki. Ja używam do tego przygotowany przeze mnie pliku w Excelu.

    Arkusz podzieliłem na 3 tabele. Dla czytelności wypunktuję każdą z nich:
    1. Tabela 1 – przychody
    - wynagrodzenie;
    - pieniądze za poprzedni miesiąc;
    - inne (premia, kasa z urodzin itp.).
    2. Tabela 2 – Wydatki stałe
    - czynsz,
    - prąd,
    - telefon,
    - internet,
    - NETFLIX,
    - itd.
    3. Tabela 3 – Wydatki tygodniowe
    Dzień | Data | prognoza | wydatek
    Pon. | 28.01.2019 | - 40zł | - 25zł
    WT. | 29.01.2019 | - 40zł | - 55zł

    Korzystam z prostych funkcji. Po uzupełnieniu wymaganych pól, określić mogę ile w danym miesiącu mam łącznie przychodu, ile zostanie mi pieniędzy po zrobieniu wszystkich opłat i ile powinno zostać mi pieniędzy po wszystkich wydatkach. Ostatnie pole w tabeli 3 (wydatek) uzupełniam na bieżąco.

    Jak widzisz, uzupełnienie dwóch pierwszych tabel nie powinno stanowić wyzwania. Sprawa wygląda inaczej przy ostatniej tabeli. Trzeba oszacować ile mniej więcej wydajesz w tygodniu pieniędzy. Ja przyjąłem, że zmieszczę się w kwocie 280zł. Dziennie daje mi to 40zł. Oczywiście nie trzymam się zasady dzień do dnia. Zdarza mi się przekroczyć nawet dwukrotnie zadeklarowaną sumę jednego dnia. Wystarczy pójść zrobić większe zakupy. Chodzi bardziej o to, żeby po całym tygodniu zostać na +.

    Aplikacja na telefon

    Drugim, niezbędnym narzędziem jest aplikacja na telefon. Nie zaproponuję żadnej konkretnej, bo nie w tym rzecz. Opowiem jednak o tym, jak ja używam tej, którą mam na telefonie.

    Dla mnie ważna jest prostota i minimalizm. Nie powielam więc informacji z pliku w Excelu. Nie podaję ile zarobiłem. Nie rozdzielam wydatków na spożywcze, odzieżowe, kosmetyki itp. Ograniczam się do totalnego minimum.

    Takie aplikacje umożliwiają utworzenie więcej niż jednego konta. Nie korzystam z tej opcji. Moje konto jest zerowane na początku każdego tygodnia. Tego też dnia wprowadzam przychów. Dla przykładu powyżej, jest to kwota 280zł. Po wydaniu danej sumy na zakupy, jej wartość wprowadzam do aplikacji. Zawsze wskazuję brak grupy przyporządkowanej. Robię to każdego dnia, aż do końca tygodnia.

    W niedzielę wracam do pliku w Excelu i uzupełniam trzecią tabelę. Robię tak co tydzień. Po jej uzupełnieniu zeruję konto na aplikacji.

    Zabezpieczenie

    W moim przypadku dwie metody opisane powyżej nie sprawdzają się, jeżeli nie zrobię czegoś jeszcze. Nie zabezpieczę się przed wydaniem większej sumy pieniędzy.

    Zdarza się, że zrobię zakupy i w pośpiechu nie zdążę zapisać na telefonie ile wydałem. Rachunek wyrzucę do śmieci i po dwóch dniach już nie pamiętam ile wydałem. Wtedy cały plan finansowy idzie się… sami wiecie. ( ಠ_ಠ)

    Dlatego też, znając siebie, swój charakter i moją systematyczność – każdego tygodnia wybieram z konta określoną kwotę. Staram się płacić tylko gotówką. Jak już płacę za coś kartą, albo przez Internet – wydaną sumę wyciągam z portfela i odkładam w bezpieczne miejsce.

    Dlaczego nie używam gotowych rozwiązań

    Przygotowując się do napisania tego posta przejrzałem gotowe pliki Excel dostępne w sieci. Sprawdziłem moją aplikację i parę aplikacji konkurencyjnych. Wszystkie dostępne rozwiązania mają jedną wadę, która dla mnie jest nie do przejścia. Ich złożoność sprawia, że marnujemy swój czas. Nie uważam, żeby tak szczegółowe dane jak to, ile wydaję na chleb, maszynki do golenia czy piwo było mi do czegoś potrzebne. Wypełnienie wszystkich pól zajmuje od groma czasu. Oczywiście wraz z doświadczeniem, trwałoby to krócej. Ale wciąż za długo. A nie w tym rzecz. ¯\_(ツ)_/¯

    Dziękuję, że jesteś już tutaj. Chcesz więcej? Zaobserwuj #ehisedi <- opowiadam o moich zmaganiach ze zmianą nawyków i o tym jak przechodzę przemianę na lepsze. Przedstawiam pomagające mi w tym rozwiązania. Opisuję ich działania i własne doświadczenia.

    Życzę Ci miłego dnia i do zobaczenia następnym razem.

    #rozwojosobisty #motywacja #psychologia
    pokaż całość

    źródło: 51b76bb365b4b_o,size,1068x623,q,71,h,d2e56b.jpg

  •  

    Czas na zmianę – podsumowanie pierwszego tygodnia moich zmagań

    Tutaj znajdziesz mój pierwszy post o zmianie którą przechodzę. Dowiesz się kim jestem i co planuje.
    _____________________________________________

    tl;dr

    pokaż spoiler Przede mną podsumowanie pierwszego tygodnia zmagań ze zmianą na lepsze. Opowiem co mi się udało, a co nie. Przygotuję wstępny plan na najbliższy tydzień. Mój tekst ma formę dziennika.


    Mija właśnie pierwszy tydzień od podjęcia decyzji, jaką jest próba zmiany na lepsze. Już teraz wiem, że obrałem bardzo ciężką ścieżkę i jeszcze od groma pracy przede mną. Nie zamierzam się jednak poddawać. Moją motywacją jest moja rodzina. Najcudowniejsza żona i najwspanialszy syn. Czuję jak rośnie mi serce na myśl o nich. Czuję, że mogę przenosić góry.

    Jakie miałem plany na miniony tydzień

    Tydzień temu zaplanowałem, że:
    - znajdę więcej czasu dla rodziny,
    - znajdę czas na moje hobby i zainteresowania,
    - dwa razy w tygodniu będę ćwiczyć w domu,
    - zrezygnuję ze słodyczy, podjadania i niezdrowych przekąsek,
    - wrócę do nauki języka angielskiego,
    - poszerzę swoją wiedzę zawodową.

    Udało mi się zrealizować dwa pierwsze punkty. Mimo słabego efektu uważam, że poszło mi zaskakująco dobrze. Przede wszystkim dlatego, że zrobiłem już pierwszy krok. Teraz jeszcze obrać odpowiedni kierunek i się nie zatrzymywać.

    Zdradzę wam, że ten tydzień przyniósł mi parę bardzo niemiłych niespodzianek. Staram się jednak trzymać głowę na karku. Wiem jak ważny jest rozsądek. Jak istotna jest postawa w takich momentach. Ważne jest też pełnienie odpowiednio swojej roli. Pod tym względem jestem zadowolony z siebie. Chociaż bywały ciężkie momenty.

    Żałuję tego, że nie wygospodarowałem odpowiednio czasu i siły na ćwiczenia. Że nie powstrzymałem pokusy jedzenia słodyczy i podjadania niezdrowych przekąsek. Nie żałuję ponadprogramowych przerw na przeglądanie wykopu. Są one niezbędne do zdrowego funkcjonowania. W przeciwnym razie każdą chwilę, w której robimy coś nieproduktywnego, będziemy traktować jako marnotrawienie czasu. Co za tym idzie, będzie gryzło nas sumienie.

    Co planuję na następny tydzień

    Kolejny tydzień nie będzie łatwiejszy. Zdaję sobie sprawę z tego, jak mało czasu w nim będę mieć. Jak dużo obowiązków do wykonania i jak mało siły, żeby podołać temu wszystkiemu. Dlatego w tym tygodniu stawiam na podstawy. Muszę najpierw wyrobić odpowiednie nawyki. Bez nich będzie mi trudno zrobić kolejny krok.

    W nadchodzącym tygodniu planuję:
    - wstawać o 5:30 – normalnie wstaję ok. 6:00 i potem muszę się śpieszyć, żeby zdążyć do pracy;
    - nie wypić żadnego energetyka – zauważyłem, że powoli zaczynam się od nich uzależniać;
    - ćwiczyć przynajmniej dwa razy w tygodniu – przez ćwiczenia rozumiem zrobienie minimum 5 serii pompek i minimum 100 brzuszków jednego dnia;
    - przygotować plan finansowy do końca tego miesiąca i prognozę na przyszły miesiąc;
    - nie zjeść ani grama czekolady.

    Jak już pisałem, przede wszystkim skupiam się nad wyrobieniem pewnych nawyków. Nie piszę tym razem o wygospodarowaniu wolnego czasu, nauce angielskiego czy poszerzaniu wiedzy zawodowej. Czas znajdę, a reszta musi teraz zaczekać.

    Największą gorączką są moje finanse i to na nich chcę skupić sporą część swojej uwagi. Chcę przygotować prognozę na przyszły miesiąc. Sprawdzę też rokowania na ten miesiąc. Bardzo zależy mi na okiełznaniu tej sfery mojego życia.

    Jutro niedziela, dzień wolny od wszystkiego. Dla mnie to czas dla rodziny, dla mnie. Czas na refleksję. Czas na pauzę. Chwila odetchnięcia. Uważam, że każdy z nas powinien chociaż raz w tygodniu rzucić wszystko i powiedzieć sobie – „Dość! Dzisiaj spędzam dzień po swojemu”

    Słowo na nadchodzący tydzień:
    „Ludzie są przede wszystkim istotami myślącymi” – Martha Nussbaum

    Dziękuję Ci bardzo, że dotarłeś aż tutaj. Jeżeli spodobał Ci się mój tekst, albo chciałbyś być na bieżąco, zaobserwuj tag #ehisedi – opisuję w nim moje zmagania ze zmianą, ale nie tylko. Opisuję też ciekawe narzędzia, które mi w tym pomagają. Zagłębiam się w zakamarki własnego mózgu. Poruszam tematy psychologii i zrównoważonego rozwoju.

    Życzę Ci miłego dnia i do zobaczenia następnym razem.

    #rozwojosobisty #motywacja #psychologia
    pokaż całość

    źródło: 5-tips-to-prepare-your-business-plan.jpg

    •  

      @ehisedi: Nie mam pojęcia bo go nigdy nie robiłem. Brzuszki odradzam ze względu na szkodliwość na kręgosłup a znikome działanie na brzuch.

    •  

      @Kodziak: Masz na myśli brzuszki takie jak na w-f'ie? Kiedy nie używasz nawet mięśni brzucha? To mi na szczęście nie grozi. Może nie jestem super wysportowanym facetem, ale jakąś tam wiedzę mam. Wiem jak ćwiczyć mięśnie skośne brzucha, a jak głębokie. Myślę, że dam radę. A gdybyś miał jakiś ciekawy, i mało zajmujący program treningowy, to daj mi proszę znać.

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Czas na zmianę – narzędzie pomocne w realizowaniu naszych postanowień

    tl;dr

    pokaż spoiler [Tutaj](https://www.wykop.pl/wpis/37986617/czas-na-zmiane-tl-dr-pokaz-spoiler-dlaczego-to-rob/) znajdziesz parę słów o mnie. Kim jestem i dlaczego tutaj piszę. Dzisiaj opowiem o kalendarzu książkowym. Moim zdaniem niezastąpionym kompanem każdego, kto pracuje nad sobą.


    W moim poprzednim poście napisałem co-nie-co o wyznaczaniu celu. Posłużyłem się ogólnikami. Chciałem by tekst po pierwsze miło się czytał, po drugie utożsamiał się z jak największą liczbą odbiorców. Uczę się jak pisać, żeby było jak najlepiej. Dlatego dzisiaj napiszę o tym, co dla mnie jest najlepsze. Co dla mnie okazało się najbardziej efektowne. Mianowicie – napiszę o tym jak wykorzystuję kalendarz książkowy.

    Dlaczego kalendarz książkowy

    Dlaczego kalendarz? Mogłem przecież pójść z duchem czasów i użyć tabletu, smartfonu, czy laptopa. Możliwości jest od groma a ja decyduję się właśnie na to? Powodów mojej decyzji jest parę. Mając kalendarz pilnuję terminów. Oczywiście inne z wymienionych wyżej też to dają. Ba! Niektóre nawet same o sobie przypominają. Argument mój więc nie koniecznie do Ciebie może przemówić.

    A co powiesz o czasie na refleksję? Mamy do dyspozycji wiele aplikacji, które w łatwy sposób pomagają nam zarządzać naszymi celami i postanowieniami. Wystarczy parę kliknięć, żeby wyznaczyć sobie nowy cel – bieganie 3 razy w tygodniu. Z reguły robimy to w pośpiechu. W drodze do pracy, w autobusie, pociągu czy gdziekolwiek indziej. W głowie snujemy marzenia o atletycznej sylwetce. Opracowujemy prosty plan i chwilę później cel czeka na realizację. Z doświadczenia wiem, że planując coś w sposób jak powyżej rzadko kiedy osiągniemy zamierzony cel. Czy prokrastynacja coś Ci mówi? Wyobraź sobie, że nawet nie odczytujesz przypomnienia o nadchodzącym bieganiu. Potem nawet usuwasz je z belki powiadomień na Twoim smartfonie - bo dioda zaczyna Cię denerwować.

    Ja używam kalendarza. Siadam wieczorem do stołu w kuchni. Sprawdzam, czy wykonałem wszystko co na dzisiaj zaplanowałem. Piszę parę słów o tym co mi się udało, nad czym muszę popracować. Wyznaczam sobie cele na jutro i mogę zamknąć kalendarz. Czas, który poświęcam na zapisanie tego wszystkiego jest bardzo ważny. Jest to czas na przemyślenie, czy na pewno wszystko robię dobrze? Czy nie powinienem czegoś zmienić? Może gdzieś przystopować? Może narzucić tempa?

    Kolejnym argumentem, którym mam nadzieję Cię przekonać będzie pamięć ręki. Wiesz może co to? Jak nie to już śpieszę z wyjaśnieniem. Wytłumaczę to na przykładzie gitary. Ucząc się gry na tym instrumencie dochodzimy po pewnym czasie do momentu, kiedy umiemy już zagrać jedną całą piosenkę. Jeżeli grałeś kiedyś na gitarze, wiesz dobrze, że wtedy obie nasze ręce działają w pełnym automacie. Po pierwsze częste wykonywanie powtarzalnych ruchów utrwala się w naszym mózgu. Daje to efekt automatyzacji procesu. Po drugie skupiając się nad ruchem obu rąk łatwiej jesteśmy w stanie odtworzyć utwór w naszej głowie. Podobne zastosowanie ma pisanie. Tutaj przez powtarzalność, mam na myśli umiejętność pisania, formułowania fraz, czy zdań. Pisząc odręcznie łatwiej jest nam wrócić myślami do tego, co nabazgraliśmy parę godzin wcześniej.

    Jak używam kalendarza

    Jest to dość proste. Ja dzielę sobie to na 3 etapy. Zaczynam wieczorem. Pierwsze co robię to skreślenie wykonanych zadań. Niewykonane pozostawiam nieprzekreślone. Następnie w paru zdaniach opisuję miniony dzień. U mnie ma to formę bardziej dziennika aniżeli pamiętnika. Tak jest mi najwygodniej. Jest to też czas na przemyślenie danego dnia. Nad czym mógłbym popracować. Z czego jestem dumny, z czego już mniej. Jak już sobie podumam to przewracam kartkę papieru na następny dzień i wyznaczam sobie zadania na jutro. Trzeba przy tym pamiętać o wielu czynnikach; m.in. o dostępności czasu, możliwości, siły itp. Ja stosuję sposób, że najpierw zapisuję to co wiem, że spokojnie wykonam. Następnie dopisuję jedno lub dwa zadania, których nie mam pewności że wykonam. W ten sposób przesuwam granicę swoich możliwości.

    W ogóle jakie wypisuję sobie zadania? Powiem Ci, że tutaj mogę Cię dość niemiło zaskoczyć. Zaraz stwierdzisz, że chyba mało ambitny jestem i nie weźmiesz ze mnie przykładu. W zadaniach piszę m.in. to:
    Nie wypiję dzisiaj kawy
    Nie zjem czekolady ani nic podobnego
    _ wieczorem zrobię 3 serie pompek do odcięcia_
    pozamiatam i pomyję podłogi

    Jak widzisz, nie stawiam sobie wygórowanych wymagań. Zadaniem kalendarza, nie jest – jakby się mogło na początku wydawać – skupienie Twojej uwagi na zadaniach. Celem kalendarza jest:
    1. Wyrobienie sobie nawyku systematyczności
    2. Poznanie swoich granic przerobowych
    3. Spojrzenie na życie z innej strony

    Chciałem Ci podziękować, że dotarłeś aż tutaj. Jeżeli masz uwagi, pytania, albo chciałbyś po prostu coś napisać – śmiało! Doceniam każde słowa. Następnym razem spróbuję napisać trochę o zarządzaniu finansami.

    Życzę Ci miłego wieczoru i do zobaczenia następnym razem
    Ehisedi!

    #ehisedi #rozwojosobisty #psychologia #motywacja
    pokaż całość

    źródło: diary-planner-book-open-calendar-page-glasses-pen-th-wooden-desk-74225917.jpg

    +: d......r, lukoil +13 innych
  •  

    Cześć wszystkim.

    Będzie krótko. Naszło mnie na pewne przemyślenie.

    Czym jest empatia

    Empatia jest chyba jedną z ulubionych cech przypisywanych samemu sobie. Każdy z nas jest empatyczny. Każdy z nas wie co to jest, jak to działa. Mało kto jednak zna jej naukową definicje. Okazuje się, że to znane i lubiane przez wszystkich słowo nie jest zdefiniowane jednoznacznie.

    Empatia może być uważana za akt odczuwania tego, co, jak sądzimy, odczuwają inni - doświadczenia tego, czego oni doświadczają.

    Empatia jest darem patrzenia na świat oczami innych, odczuwania tego, co czują inni.

    Empatia jest synonimem moralności, uprzejmości i współczucia.

    Empatia - bycie po prostu milszym.

    Chociaż wszystkie te definicje są do siebie zbliżone, to nie określają tego samego. Jeżeli miałbym wybrać według mnie najlepszą definicję, to byłaby to druga wersja.

    Czy jestem empatyczny

    I tak i nie zarazem. Wszystko zależy od kontekstu, sytuacji, doświadczenia. Nie wykażę się empatią w rozmowie z osobą, która właśnie straciła dziecko. Nigdy tego nie przeżyłem. Chociaż wyobraźnia pozwala mi na wyobrażenie sobie, co wtedy bym czuł, to nie jestem w stanie wejść w skórę tej osoby.

    Pierwszy, niezapomniany dla mnie raz, kiedy poczułem ogromną, szczerą i niczym nieskalaną empatię, dotyczył obcego mi dziecka i jego rodziców. Zbierają oni pieniądze na leczenie syna. Lekarze w Polsce boją się podjąć leczenia, a te oferowane za granicą kosztuje krocie. Muszą w porę podjąć leczenie, bo w przeciwnym razie on umrze. Puszki ze zdjęciem chłopca można znaleźć pod kościołem i w prawie każdym markecie w mieście. Wielu by powiedziało, że rodzice muszą przeżywać koszmar. Jeszcze rok temu sam powiedziałbym to samo. Wrzucił 5zł do puszki i poszedł dalej zapominając o całej sprawie.

    Powiedziałbym to bardzo dobre słowo. Teraz jest zupełnie inaczej i z ręką na sercu przyznam się, że gdy dowiedziałem się o tym chłopaku to targały mną szerokie spektrum emocji. Zbiegiem okoliczności o historii chłopca usłyszałem w czasie, gdy czekaliśmy razem z żoną na wyniki badań genetycznych syna. Żyliśmy wtedy w ogromnej nieświadomości. Nad naszym życiem stał ogromy znak zapytania. To co wtedy czułem jest nie do opisania. Nie zrozumie nikt, jeżeli sam tego nie przeżył. Dodam, że wynik był negatywny i wszystko jest w porządku.

    Znając historię chłopca bez zastanowienia wrzuciłem banknot do puszki. Czasami wracam myślami do jego rodziców. Nadal nie potrafię sobie wyobrazić co muszą czuć. Wiem za to, co czuli czekając na diagnozę. Co sobie wtedy wyobrażali. Te nieprzespane noce, nerwy, gniew. Po prostu wiem.

    pokaż spoiler Ten tekst napisałem zainspirowany książką "Przeciw empatii. Argumenty za racjonalnym współczuciem" Paul Bloom. Moja historia jest prawdziwa.


    Jeżeli dobrze Ci się czytało mój tekst i chcesz więcej to zaobserwuj tag #ehisedi <---- będę wrzucać na niego posty na temat psychologii, zrównoważonego rozwoju, motywacji i zmiany na lepsze.

    #psychologia #przemyslenia #feels
    pokaż całość

    źródło: empatia-m4fg22w6w02szgzb9lx81jcoie8jfrls10wx9rgzjs.jpg

  •  

    #kiciochpyta #lutnictwo #gitara #stolarstwo #diy

    Cześć wszystkim,

    mam starą gitarę klasyczną z Defila

    pokaż spoiler dlatego tag o stolarstwie hłe hłe hłe ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    którą planuje odrestaurować. Już wykręciłem wszystkie śrubki.

    Czy najlepiej pozbyć się rdzy, osadu i innych świństw z elementów metalowych? Nie wiem tylko, co to za stop metalu - pewnie bieda metal

    Czym najlepiej lakierować pudło? Macie coś wypróbowanego, co możecie mi polecić.

    Zdaję sobie sprawę, że mogę gitarze bardziej zaszkodzić niż pomóc. Biorę to na klatę. Jeżeli potem nie będzie grać jak powinna (nie wiem, czy w ogóle kiedykolwiek tak grała), to przynajmniej mam nadzieję, że będzie dobrze wyglądać. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

  •  

    Czas na zmianę - wyznaczamy cel

    tl;dr

    pokaż spoiler Ostatnio opowiedziałem o sobie, co planuję i dlaczego. Dzisiaj opisuję jak wyznaczać cele, które można zrealizować.


    Nowy rok jest okazją do wyznaczania sobie postanowień. Decydujemy się zrzucić zbędne kilogramy, przejść na dietę, zrezygnować ze słodyczy, czy cokolwiek innego. Trwamy tak aż do momentu w którym stwierdzamy, że jak raz złamię swoje postanowienie to nic się nie stanie. Potem kolejny raz robimy małe odstępstwo od reguły, drugi, trzeci. Osiągamy efekt śnieżnej kuli a nasze postanowienie idzie się pieprzyć. Z reguły wytrzymujemy od 3 tygodni do miesiąca. Bardziej wytrwali do 3 miesięcy. Reszta zaś wie, dlaczego postanowienia noworoczne nigdy nie działają i co trzeba zrobić, żeby w ogóle miało to sens. Przeczytaj poniższy tekst, a sam się co nieco dowiesz o celach.

    Chcę wyznaczyć sobie cel, ale nie wiem jak to zrobić

    Najczęściej popełnianym błędem jest zbyt ogólnie wyznaczony cel, który chcemy osiągnąć. Wyjazd na wakacje, kupno domu czy wyprowadzka za granicę jest tak samo abstrakcyjne jak wylot na księżyc. Cechą wspólną opisanych przed chwilą celów jest ich realność. Nikt przecież nie powie, że podróż na księżyc jest niemożliwa. Reszta to abstrakcja. Samo postanowienie wyjechania na wakacje to za mało. Musimy odpowiedzieć sobie na parę pytać. Czy cel jest mierzalny? Czy cel jest prosty albo złożony? Czy cel jest realny do spełnienia? Co muszę zrobić, żeby go spełnić? Kiedy zamierzam go spełnić?

    Posłużymy się przykładem wyjazdu na wakacje. Jesteśmy dwudziestoparoletnimi osobami, planujemy we dwójkę wyjechać w tym roku na wakacje za granicę. Zadajmy sobie więc pierwsze pytanie:

    Czy nasz cel jest mierzalny?

    Mierzalność polega na możliwości jak najbardziej precyzyjnego określenia realizacji naszego celu. Wiemy, że chcemy wyjechać na wakacje w tym roku. Wiemy, że jedziemy w dwie osoby. Wiemy, że jedziemy poza granicę kraju. A skoro umiemy sobie odpowiedzieć na powyższe pytania, to znaczy, że robimy to dobrze, a cel jest mierzalny.

    Czy nasz cel jest prosty albo złożony?

    Tutaj należą się słowa wyjaśnienia. Cele proste to takie, do zrealizowania których nie potrzebujemy wykonywać questów pobocznych. Takimi celami są wstawanie codziennie o 6 rano, nie picie gazowanych napojów czy rezygnacja z czekolady. Natomiast cele złożone wymagają od nas większego zaangażowania i do ich wykonania trzeba wykonać parę prostych zadań. Takim celem może być właśnie wyjazd na wakacje. Żeby wyjechać na wakacje, potrzebujemy wiedzieć gdzie, kiedy i ile będzie nas to kosztowało. W tym roku jedziemy do Miami. Musimy więc wyrobić paszport, wizę i spełnić parę innych warunków, żeby w ogóle wpuścili nas do kraju. W pracy podajemy termin planowanego urlopu. Wyznaczamy sobie w ten sposób również maksymalny czas na wykonanie wszystkich questów pobocznych, które zagwarantują nam wykonanie naszego celu. Ostatni temat dotyczy kosztów. Trzeba wiedzieć ile wyniosą koszty przelotu, noclegu, transportu wewnętrznego, jedzenia, zwiedzania, ewentualnych mandatów itp. Musimy więc zacząć oszczędzać. Wyznaczamy więc sobie mały cel – co miesiąc odłożymy 1500zł na wyjazd. Przykład wyjazdu opisuję bardzo ogólnie, ale nawet tutaj jest wiele elementów, które musimy wykonać, żeby się udało. Wyobraźmy sobie teraz ile jeszcze musielibyśmy zrobić, gdyby tak zacząć planować wyjazd na poważnie?

    Czy nasz cel jest realny do spełnienia?

    Z pozoru proste pytanie może przysporzyć nam sporo kłopotów. Z założenia każdy cel jest możliwy do zrealizowania. Trzeba tylko odpowiednio dużo czasu, determinacji, zasobów i wiedzy. Wyjazd do USA kosztuje. Tak więc pierwsze pytanie jakie sobie zadamy to, czy jesteśmy w ciągu paru miesięcy w stanie zaoszczędzić odpowiednią ilość pieniędzy. Czy znamy język angielski, a jeżeli nie, to czy jesteśmy w stanie się go nauczyć do tego czasu. Zakładamy oczywiście, że skoro zdecydowaliśmy się na wyjazd do USA, to cel ten jest realny do spełnienia. Trzeba tylko wykonać wcześniej parę rzeczy.

    Co muszę zrobić żeby spełnić mój cel?

    Określamy małe zadania, których wykonanie przybliży nas do osiągnięcia naszego celu. Poruszyłem ten temat parokrotnie powyżej.

    Kiedy zamierzam spełnić mój cel?

    Jak już wcześniej pisałem, wyjazd planuję w tym roku. Wyznaczanie granicy jest bardzo ważne. Bezterminowe cele jak bieganie czy niejedzenie słodyczy, jeżeli posiadają elementu motywacyjnego nigdy nie zostaną spełnione. Tutaj motywacją będą wspomnienia, pamiątki i zdjęcia jakie przywieziemy z USA.

    Jeżeli jesteś już tutaj, to wiesz ile trzeba pracy, żeby się coś udało. Postanowienia noworoczne z reguły nam nie wychodzą, ponieważ nie umiemy ich doprecyzować, nie ustalamy granicy. Często są to elementy poświęcenia bez nagrody, która by nas satysfakcjonowała. Zrzucając zbędne kilogramy musimy ustalić dietę, plan treningu, wyznaczyć cel, który możemy zmierzyć (schudnę 15kg), kiedy to zrobię i co z tego będę mieć.

    Pozostając w temacie wyznaczania celów, następnym razem opiszę narzędzie, które świetnie sprawdza się przy naszych najmniejszych postanowieniach.

    Dziękuję za to, że poświęciłem parę minut na przeczytanie mojego posta. Każdy komentarz jest mile widziany. Pisz, jeżeli masz uwagi, chcesz o coś zapytać, zanegować, czy po prostu.

    Życzę Ci miłego dnia.

    #psychologia #wygryw #przegryw
    pokaż całość

    +: LadyMartini, A.......m +7 innych
  •  

    Czas na zmianę.

    tl;dr

    pokaż spoiler chcę zmienić pewne rzeczy w swoim życiu i trochę o tym opowiedzieć. Jako pasjonat psychologii i zrównoważonego rozwoju (nie myl proszę pasjonata ze studentem albo absolwentem takiego kierunku studiów), nie tylko opowiem co i jak zrobię, ale dlaczego to działa i zrelacjonuje jak to na mnie będzie wpływać. Dzisiaj ogólnie o planach i o sobie.


    Dlaczego to robię, co mnie skłoniło i po co w ogóle o tym piszę?

    Od paru lat interesuje mnie ludzki umysł. To jak postrzegamy innych, jak inni postrzegają nas. Czym jest manipulacja. Dlaczego absorbujemy złe nawyki z taką łatwością a te dobre często przysparzają nam problemu. Jak rozmawiać, żeby być słuchanym. Gdzie leżą granice. Jak kontrolować gniew, frustrację. Czym jest motywacja.

    Ciągle uczę się poznawać samego siebie. To jak JA się zmieniłem jak rozpocząłem moją pierwszą poważną pracę, jak zostałem mężem, jak zostałem tatą. Jak zmieniły mnie wydarzenia i sytuacja z którymi się spotkałem. Chcę mieć kontrolę nad swoim JA. Chcę zrobić to wspólnie z wami. Wspólnie z grupą wspaniałych ludzi. Część z was zasugeruje usunięcie konta – i przyznam, że w zrównoważonym rozwoju nie byłby to zły pomysł. Część może będzie mi kibicować. Może ktoś mądrzejszy coś mi doradzi. A może ktoś o coś zapyta?

    Kim jestem?

    Mam 27 lat. Jestem od 10 lat w związku z piękną kobietą. Mamy syna który zaraz skończy roczek. Skończyłem gówniane studia na gównianej uczelni (tylko inżyniera, a uczelnia już nie istnieje). Pracuje w jednej z większych korporacji w Polsce przy backoffice’ie. Wspieram Klientów swoją wiedzą i doświadczeniem przygotowując dla nich produkty. Poza tym prowadzę warsztaty z komunikacji i przejrzystej i zrozumiałem pisowni. Zarabiam średnio. Lubię ciężki metal, uwielbiam jazdę na rolkach, wyprawy rowerowe. Mam wiele zainteresowań, w tym snycerstwo i stolarstwo. Tworzę własne meble czy zabawki. Podsumowując - zwykły ze mnie chłop. Żaden Chad ani przegryw.

    Co planuję zmienić?

    W sumie to wszystko. Jednak zgodnie z zasadą „jak jest wszystko, to nie ma nic” opowiem trochę dokładniej, co zmienię.

    Życie rodzinne

    Przede wszystkim wygospodarować więcej czasu dla rodziny. W tym roku chciałbym wyjechać na urlop w polskie góry. Wynająć hotel gdzieś w tatrach w malowniczym rejonie. Pokazać synowi oszałamiającą piękność naszych gór. Planuję też raz w miesiącu zabierać żonę na randkę. W 2018 byliśmy w sumie na 4 randkach. Chcę kupić dom.

    Życie prywatne i zdrowie

    Raz jeszcze wygospodarować więcej czasu dla siebie. Znaleźć chociaż chwilę na moje zainteresowania. Zrzucę tatusiowy mięsień piwny. Na wiosnę zacznę biegać. Do tego czasu 2 razy w tygodniu będę ćwiczyć w domu. W każdy wtorek i sobotę. Chcę ukończyć w tym roku przynajmniej jeden bieg. Zacznę regularnie się badać. Pójdę do neurologa, kardiologa a nawet urologa – trzeba mieć kontrolę nad ciałem. Rezygnuję całkowicie ze słodyczy, podjadania i niezdrowych przekąsek.

    Życie zawodowe

    Chcę podwyższyć w tym roku moje zarobki minimum o 1000zł brutto. Planuję też awansować. W tym celu wrócę do nauki j. angielskiego - notabene bardzo zaniedbanego przeze mnie w ostatnich latach. Poproszę szefa o dofinansowanie do nauki języka. Pracodawca ma taką opcję. Zwiększę moją wiedzę merytoryczną i zacznę rozwiązywać jeszcze bardziej skomplikowane zagadnienia. Materiały już mam. Teraz je tylko przeczytać ze zrozumieniem i opanować. W 2018 roku przeprowadziłem 4 szkolenia. W tym chcę przeprowadzić minimum 10.

    Co zrobię?

    Jak widzicie. Jest to bardzo ogólny zarys. Gdzieś wyznaczam cel ogólnie, gdzie indziej szczegółowo. Czasem daję sobie limit czasu, czasem nie. Część wiem jak zrobić, część jeszcze nie. Mój czelendż będzie polegał właśnie na tym, że wszystko dokładnie wam opiszę. Jak to wygląda podręcznikowo. Jak ja to zrobiłem. Jakie dało to efekty.

    Pierwszą rzeczą będzie wyznaczanie celów i planowanie. Opowiem na co zwrócić uwagę i dlaczego kalendarz jest zajebisty.

    Wiem że długie. Jeżeli dotarłaś albo dotarłeś aż tutaj, to bardzo chciałem Ci podziękować za wytrwałość. Mile widziane są wszelkie komentarze.

    Życzę miłego wieczoru i do zobaczenia za parę dni!
    pokaż całość

  •  

    Boli mnie ten świat. Absurd goni absurd. Pokolenie ludzi, które wkracza w dorosłe życie kieruje się wartościami, które nie są dla mnie zrozumiałe. Sam jestem w tej grupie poniekąd. Mam 27 lat i chociaż trochę dorosłości mam za sobą, to wciąż łapie się na tym, że nie zawsze moja postawa jest dorosła - cokolwiek by to nie znaczyło.

    Ludzie szczycą się brakiem ambicji, byciem przegrywem. Są beneficjentami programów 500+. Ciągle kłótnie między lewą a prawą. Wszystko to wydaje mi się nie mieć najmniejszego sensu. I tak wszyscy kiedyś umrzemy. Więc dlaczego nie możemy być po prostu mili?

    Naszło mnie na przemyślenia po przejrzeniu tagów #p0lka #klaudiusz

    Rzuciła mi się w oczy roszczeniowość, wymagania stawiane drugiemu człowiekowi czy brak wiary w siebie. Często chcemy coś, nie dając nic.

    Jestem w związku od 10 lat. 2,5 roku po ślubie i prawie rok w roli taty. I powiem wam, że jestem najszczęśliwszą osobą na świecie. Wiecie dlaczego?

    Kochałem całym sobą. Dawałem z siebie wszystko. Wierzyłem w prawdziwą miłość. Dawałem wsparcie. Akceptowałem wady. Nigdy się nie poddawałem. Zawsze starałem się kierować mottem 'jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie'.

    Życzę wam mirki, że każdy z was się kiedyś zaangażuje tak, jakby chciał, żeby druga osoba się zaangażowała.

    Życzę miłego wieczoru.

    #feels #wygryw
    pokaż całość

  •  

    Hej,
    poszukuje anteny pokojowej do odbioru sygnału dvb-t.
    Co polecacie w kwocie do 100zł?

    pokaż spoiler Planujemy z różową obejrzeć sylwester z Polsatem.


    Jestem zielony w temacie i potrzebuje waszej pomocy.

    trochę info.

    Mamy tv z wbudowanym dekoderem. Wcześniej korzystaliśmy z telewizji w Vectra. Po zerwaniu umowy i przejściu na smart tv i NETFLIX, całkowicie zrezygnowaliśmy z oglądania zwykłej telewizji.

    Mamy kabel podłączony pod tv. jego drugi koniec łączy się z puszką w ścianie. Ta okazuje się nie działać. Po konsultacji ze spółdzielnią wiem też, że Vectra jest administratorem infrastruktury w naszym bloku.

    Nie pozostaje mi nic innego, jak kupno anteny. Montaż na zewnątrz odpada.

    #kiciochpyta #pytaniedoeksperta #pytanie #dvbt #telewizja
    pokaż całość

  •  

    Jedni nazywają to #nightdrive

    Ja nazywam to:

    pokaż spoiler Poszukiwanie pampersów Dada w rozmiarze 4


    W siódmej z kolei Biedronce je znalazłem. Na zapas wykupiłem wszystkie 2 paczki.

    #tatacontent

    źródło: 1544993164624.jpg

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika ehisedi

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (3)