•  

    W myśl zasady: "Cudze chwalicie, swego nie znacie" - ogród przy Muzeum Zegarów w Jędrzejowie #swietokrzyskie #polska #fotografia #chmury ( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    #dziendobry oto kolejna postać z cyklu #dzielnipolacy - zachęcam do obserwowania, a także samodzielnego dodawania postaci Polaków dzielnych i odważnych w różnych dziedzinach życia ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Dziś Arkady Adam Fiedler - ur. 28 listopada 1894 w Poznaniu, zm. 7 marca 1985 w Puszczykowie – polski prozaik, reportażysta, przyrodnik i podróżnik, porucznik Wojska Polskiego.

    Był synem Antoniego Fiedlera, poznańskiego poligrafa i wydawcy, który rozbudził w Arkadym namiętne zainteresowanie przyrodą. „Uczył mnie kochać rzeczy takie, obok których inni ludzie przechodzili obojętnie” – wspominał później pisarz o swym ojcu. Ukończył Gimnazjum im. Gotthilfa Bergera w #poznan, a następnie studiował filozofię i nauki przyrodnicze na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz na uniwersytecie w Poznaniu. Studia te zostały przerwane wybuchem #iwojnaswiatowa.

    W latach 1918–1919 brał udział w powstaniu wielkopolskim (został wybrany do Komitetu Jedenastu Polskiej Organizacji Wojskowej Zaboru Pruskiego i był kierownikiem Działu Organizacyjnego w Dowództwie Żandarmerii Krajowej).

    W opublikowanej 24 września 1921 r. „Pierwszej liście oficerów rezerwowych WP” figurował jako porucznik rezerwy żandarmerii. W 1934 r. był porucznikiem rezerwy Kadry 7. Dywizjonu Taborów w Poznaniu ze starszeństwem z 1 czerwca 1919 i 28. lokatą na liście starszeństwa oficerów taborowych oraz pozostawał w ewidencji Powiatowej Komendy Uzupełnień Poznań-Miasto.

    Debiutował w 1917 r. cyklem wierszy „Czerwone światło ogniska” na łamach poznańskiego dwutygodnika „Zdrój”. W latach 1922–1923 studiował w Akademii Sztuk Graficznych w Lipsku i ukończył ją zdobywając tytuł mistrza chemigrafii. W 1926 wydał pierwszą książkę "Przez wiry i porohy Dniestru". W 1928 r.wyjechał w pierwszą większą podróż do południowej #brazylia. Przywiózł z niej bogate zbiory zoologiczne i botaniczne, które bezinteresownie przekazał Muzeum Przyrodniczemu oraz innym naukowym placówkom w Poznaniu, i nie mniej bogate wrażenia, które opisał w książkach Bichos, moi brazylijscy przyjaciele i Wśród Indian Koroadów. W 1933 r. urzeczywistnia swe najgorętsze marzenie: rusza do Amazonii. Wyprawa zaowocowała książką "Ryby śpiewają w Ukajali", która zdobyła wielkie uznanie czytelników. W 1936 r. wydał kolejny bestseller "Kanadę pachnącą żywicą".

    #iiwojnaswiatowa zastała Fiedlera na Tahiti. Porzucił tę wyspę, by wybrać żołnierski los. W lutym 1940 r. przez Francję dotarł do #wielkiabrytania, gdzie poznał polskich lotników bohatersko walczących w Bitwie o Anglię. Napisał o nich głośną książkę "Dywizjon 303" – jej przedruki krążyły w okupowanej Polsce, krzepiąc ducha. W latach 1942–1943 pływał na polskich statkach handlowych – wysiłek wojenny naszych marynarzy opisał w książce "Dziękuję ci, kapitanie". W trakcie wojny i tuż po niej w #londyn przyszli na świat jego dwaj synowie – Marek i Arkady Radosław.

    W 1946 r. powrócił razem z żoną Włoszką Marią Maccariello do #polska i zamieszkał w Puszczykowie pod Poznaniem. Nie mogąc podróżować (czasy stalinowskie) napisał #ksiazki dla młodzieży: "Mały Bizon", "Wyspa Robinsona", "Orinoko".

    Od 1956 r. powrócił na podróżnicze szlaki – odwiedził Indochiny, Brazylię, Gujanę, #madagaskar, #kanada, kilkukrotnie #afryka Zachodnią.

    W swoim życiu odbył 30 wypraw i podróży. Napisał 32 książki, które ukazały się w 23 językach w przeszło 10-milionowym nakładzie. Jego książki urzekają plastyką opisu, barwnie zbliżają czytelnikowi ludzi o różnych kolorach skóry, uczą szacunku dla innych kultur i obyczajów, opiewają piękno przyrody. Jest autorem dwóch książek autobiograficznych: „Mój ojciec i dęby” oraz „Wiek męski-zwycięski”.

    W 1974 r. pisarz zachęcony namowami czytelników stworzył wraz z rodziną prywatne muzeum podróżniczych trofeów w swym domu w Puszczykowie.

    W 1983 r. był członkiem Rady Krajowej PRON.

    Zmarł 7 marca 1985 r. w Puszczykowie, gdzie został pochowany na miejscowym cmentarzu. Autorem rzeźby przedstawiającej głowę pisarza i umieszczonej na jego grobie jest Adam Haupt.

    #podroze

    1927 – północna #norwegia
    1928 – południowa Brazylia
    1933 – Amazonia i Peru
    1935 – #kanada
    1937 – Madagaskar
    1939 – Tahiti
    1940 – Francja, Wielka Brytania
    1942 – 1943 – USA, Trynidad, Gujana, Brazylia
    1945 – Kanada
    1948 – #meksyk
    1952 – 1953 – ZSRR (Gruzja)
    1956 – 1957 – Indochiny (północny Wietnam, Laos, Kambodża)
    1959 – 1960 – Afryka Zachodnia (Gwinea, Ghana)
    1961 – północno-zachodnia Kanada
    1963 – 1964 – Brazylia, Gujana
    1965 – 1966 – Madagaskar
    1967 – Brazylia
    1968 – ZSRR (wschodnia Syberia)
    1969 – Nigeria
    1970 – Peru
    1971 – Afryka Zachodnia
    1972 – Kanada (Kolumbia Brytyjska, Alberta, Quebec)
    1973 – #ameryka Południowa
    1975 – Kanada (Ontario, Quebec)
    1976 – 1977 – Afryka Zachodnia
    1978 – 1979 – Peru
    1980 – Kanada
    1981 – Afryka Zachodnia


    #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #poezja #literatura #czytajzwykopem #historia #swiat
    pokaż całość

  •  

    #dziendobry dziś z cyklu #dzielnipolacy Marek Hłasko - ur. 14 stycznia 1934 r. w Warszawie, zm. 14 czerwca 1969 r. w Wiesbaden – polski prozaik i scenarzysta filmowy.

    Marek Jakub Hłasko (którego drugie imię nosi Kuba, tragiczny bohater wczesnego opowiadania "Pętla") był synem urzędnika państwowego Macieja Romana Hłaski i Marii Łucji Hłasko z domu Rosiak. Małżeństwo Hłasków nie utrzymało się; ojciec po czterech latach pożycia (1933-37) opuszcza dom i żeni się powtórnie, ale już w pierwszych dniach wojny umiera na infekcję nerek (lub gruźlicę wg innych źródeł).

    Matka z synem zostaje sama i podczas okupacji prowadzi stragan z żywnością. Poznaje wtedy sporo starszego od siebie Kazimierza Gryczkiewicza, z którym w 1949 roku weźmie ślub, źle zresztą przyjęty przez dorastającego syna jedynaka. W czasie #powstaniewarszawskie, które nie znalazło znaczącego odbicia w pamięci dziesięcioletniego Marka i potem w jego twórczości, przepada mieszkanie Hłasków przy ulicy Ciepłej 10, cały dobytek i wszystkie dokumenty. Po upadku powstania wychodzą ze zburzonego miasta 2 października i przez Komorów i Mszczonów, gdzie czasowo pomieszkują, udają się do #czestochowa; tam przebywają parę miesięcy. Tam też w styczniu 1945 roku są świadkami wielkiej ofensywy wojsk radzieckich, która zatrzyma się dopiero wiosną w Berlinie. Wstrząsający opis przemarszu Armii Czerwonej i oddziałów #nkwd, nadużyć i okrucieństwa wojennego, analizę duszy radzieckiej i mentalności homo sovieticus znajdziemy po latach w "Pięknych dwudziestoletnich" (1966) Marka Hłaski.

    Traumatyczne przeżycie zaowocowało pierwszymi notatkami i próbą porządkowania doznań i wydarzeń. Swój pamiętnik, skrywany przed wszystkimi, kontynuuje Marek w Hajdukach na Śląsku (dziś Chorzów-Batory), a następnie w #bialystok gdzie próbują się Hłaskowie - z Gryczkiewiczem, ciągle ignorowanym przez Marka - zakotwiczyć. Wreszcie w styczniu 1946 roku osiadają na dłużej we #wroclaw, gdzie Marek po wielu perturbacjach w czerwcu 1949 skończy - z miernymi ocenami - szkołę powszechną, a 2 lipca tegoż roku Maria Hłasko sfinalizuje swój związek z przyzwoitym i opiekuńczym panem Kazimierzem. Do końca 1950 roku będą mieszkać we Wrocławiu-Sępolnie przy Borelowskiego 44; Marek od września jest w Warszawie, pozostaje pod opieką ciotki Jadwigi Oraczewskiej, mieszka w internacie przy Tarczyńskiej. Nie zagrzewa jednak długo miejsca w Państwowym Liceum Techniczno-Teatralnym przy ulicy Konopnickiej 6. Jest uczniem tak niekonwencjonalnym i niesubordynowanym, że już pod koniec grudnia zostaje uchwałą Rady Pedagogicznej usunięty ze szkoły, która mu się w sumie podobała i stwarzała możliwości ciekawej pracy. Wraca na ostatni rok do domu, do Wrocławia.

    W wieku szesnastu lat Marek Hłasko rozstaje się z instytucją szkoły i rozpoczyna swą przygodę z pracą zarobkową. W czerwcu 1950 roku ukończy kurs samochodowy we Wrocławiu (kategoria III A). Zaczyna pracę w charakterze pomocnika kierowcy przy zwózce drewna w ekstremalnych warunkach jesienno-zimowych na niebezpiecznych dla wielkich i nad miarę obciążonych maszyn drogach górskich. Wytrzyma tam sześć tygodni, od 15 listopada do końca 1950 roku. Na swoje nieszczęście i na szczęście dla literatury i filmu polskiego ("Głupcy wierzą w poranek" - "Następny do raju" - "Baza ludzi umarłych") zatrudni Hłaskę Państwowa Centrala Drzewna PAGED z bazą w Bystrzycy Kłodzkiej, choć najbardziej znane opowiadanie młodego kierowcy zdaje się sugerować, że akcja rozgrywa się w powojennych Bieszczadach.

    Od 1951 roku Marek Hłasko mieszka i pracuje jako kierowca w Warszawie, gdzie pisze "Sonatę marymoncką" - swój debiut, wyprzedzony jednak w druku przez "Bazę Sokołowską" (1954), opowiadanie o żywych jeszcze cechach "produkcyjniaka". Zatrudniony - jak na niego - wyjątkowo długo, bo przeszło rok (27 kwietnia 1951 - 16 czerwca 1952) w Zarządzie Gospodarki przedsiębiorstwa METROBUDOWA (dział zaopatrzenia), zostaje nieoczekiwanie obdarzony zaufaniem Partii i "mianowany" z ramienia "Trybuny Ludu" terenowym korespondentem robotniczym. Była to zgrabna krzyżówka dziennikarza-naturszczyka i donosiciela. Interwencje Hłaski, ostre i dowcipne, musiały się podobać mocodawcom, skoro "pewnego dnia - jak wspomina w 'Pięknych...' - wezwano go do 'Trybuny Ludu', by odebrał nagrodę". Była nią powieść Anatolija Rybakowa "Kierowcy". Wrażenie było piorunujące...

    W ten sposób Partia uczyniła z kierowcy pisarza. Połknięty bakcyl literatury plus stare "atawizmy" domowe, plus pomoc zaprzyjaźnionego z rodziną (i zafascynowanego przystojnym osiemnastolatkiem) prezesa wrocławskiego oddziału Związku Literatów Polskich, Stefana Łosia, który spróbuje - przy pomocy Newerlego i Czeszki - "wydostać [Hłaskę] z tej szoferskiej matni", zadecydowały o dalszych losach i przeznaczeniach utalentowanego, rzutkiego młokosa. Jako kierowca wystąpi Hłasko jeszcze dwukrotnie: od 4 sierpnia do 1 grudnia 1952 w Warszawskiej Spółdzielni Spożywców i od 15 grudnia 1952 do 30 kwietnia 1953 w transporcie Miejskiego Handlu Detalicznego. W "Pięknych dwudziestoletnich" opowie z detalami o "sposobach" pracowników obu firm "na życie". O szwindlach i przekrętach. I o tych, którzy cały ten surrealistyczno - absurdalny System stworzyli.

    Od połowy 1953 roku, dzięki uzyskanym od opiekunów ze Związku Literatów wielomiesięcznym stypendiom twórczym dla wschodzących talentów oraz własnemu zapałowi neofity (intensywne samokształcenie) Marek Hłasko sposobi się na pisarza. .

    Hłasko w swym młodzieńczym radykalizmie i twórczym zapale po Październiku '56 złamał - jak się zdaje zupełnie świadomie - reguły gry władzy ze społeczeństwem i musiał za odstępstwo i "zdradę" zapłacić. Nim jednak do tego dojdzie, autor "Bazy Sokołowskiej", "Robotników", "Żołnierza", "Dwóch mężczyzn na drodze", "Targu niewolników", "Gawędy Staromiejskiej", "Trudnej wiosny", "Okna", "Pętli", "Najświętszych słów naszego życia" i innych atrakcyjnych opowiadań, pisanych ze swadą, stających w poprzek obowiązującym normom, robi zawrotną karierę w pismach codziennych i ekskluzywnych periodykach literackich. Drukują go tak różne pisma, jak "Sztandar Młodych", "Po prostu", "Świat", "Nowa Kultura" i "Twórczość". W tygodniku "Po prostu", który staje się symbolem przemian społeczno-politycznych 1955-56, ma Hłasko od 1 września 1955, etat publicysty - redaktora działu prozy; drukuje liczne opowiadania, ukazujące najczęściej , w całej brutalności, kontrast między wyobrażeniem o życiu a nim samym, jak choćby "Śliczna dziewczyna" czy znakomite "Najświętsze słowa naszego życia"; pisuje również prawie cotygodniowe felietony. W listopadowej "Nowej Kulturze" (1955 nr 47) wydrukuje "kultowy", jak by dziś powiedziano, niewielki utwór, "Pierwszy krok w chmurach", którego tytuł zostanie rozciągnięty na przygotowany w "Czytelniku" parę miesięcy później (maj 1956) debiutancki tom opowiadań Hłaski. Trzy wydania w paręnaście miesięcy w łącznym nakładzie 50 tysięcy egzemplarzy, entuzjastyczne recenzje i wzmiankowana już Nagroda Wydawców - dowodzą niebywałego sukcesu dwudziestodwulatka o absolutnym słuchu. Warto przypomnieć charakterystyczny początek tytułowego opowiadania:

    Korzystne umowy z wydawnictwami i Centralnym Zarządem Wytwórni Filmowych przynoszą Hłasce krocie. Tyle że krezus i letkiewicz nie ma nigdy pieniędzy i nie pomaga rodzinie. W listach do matki, pisanych do końca, zawsze te same obietnice poprawy i pomocy. Odpowiedzialność za innych, logiczna organizacja własnego życia, samokontrola i dyscyplina, wreszcie alkoholizm - to bez wątpienia najsłabsze strony Marka Hłaski - człowieka. One też pomogą rozprawić się z autorem wydrukowanych za granicą, u wrogów Polski Ludowej (czyli u Giedroycia) "Cmentarzy" i "Następnego do raju" (1958), choć przecież rok wcześniejna odwilżowej fali Października periodyki sięgały do obu utworów; "Panorama" drukowała w odcinkach "Głupców wierzących w poranek", a "Kulisy" fragmenty "Cmentarzy". Warto również dodać, że w kwietniu 1956, w trosce o kwiat pisarzy, z puli premiera Józefa Cyrankiewicza otrzymuje Hłasko mieszkanie z wyborem lokalizacji (decyduje się na Ochotę i ulicę Częstochowską, której jednak nie polubi), a w grudniu tegoż roku zostaje przyjęty w poczet członków Związku Literatów Polskich i zgłoszony do zagranicznego stypendium, które w roku nastopnym, w kwietniu, zostaje mu przyznane. Tyle że festiwal literacki i towarzyski Marka Hłaski dobiegał kresu i nie było w tym nic dziwnego, skoro Partia rozpoczynała nową ofensywę ideologiczną i dokręcanie obluzowanej Październikiem śruby. Odwilż przechodziła w przymrozek; "Po prostu" na rocznicę przemian, w październiku 1957 zostanie zlikwidowane, a nowe pismo "Europa" (miesięcznik kulturalny pod redakcją Jerzego Andrzejewskiego, z Hłaską w składzie kolegium) rozbite w trakcie układania czy drukowania pierwszego - listopadowego - numeru. Nie okazało się ono wystarczająco "socjalistyczne", jego program "liberalno-burżuazyjny" został obnażony i napiętnowany, a sam Gomułka miał się wyrazić, jak zwykle szczęśliwie, że tu "żadnej 'Europy' nie będzie".

    Hłasko, który dobrze wyczuwał tak pomyślne, jak przeciwne wiatry, zrozumiał, że nie ma na co czekać, że jego żywotne interesy są gdzie indziej. Tym bardziej że czekała go wieloletnia służba w łodzi podwodnej (miał wciąż nieuregulowane stosunki z wojskiem) i realna groźba odebrania paszportu. Jak sam napisze w "Pięknych dwudziestoletnich" - znalazł się na rozdrożu, dotknął krawędzi i życie domagało się radykalnych posunięć, ostrych decyzji:

    Nie mylił się, ale też nie wiedział, że zenit ma już za sobą i że druga część istnienia będzie taka burzliwa, chaotyczna i krótka. W każdym razie, w piątek 21 lutego 1958 roku, na lotnisku Okęcie - czy jak kto woli na Orly - skończył się polski, zaczął emigracyjny, ściślej: zagraniczny, okres w życiu i twórczości Marka Hłaski.

    Jak tylu przed nim zaczął od Paryża i wizyty u Giedroycia w Maisons-Laffitte, gdzie miał dom, wikt i żywotne interesy wydawnicze. Pierwotne zachwyty nad "cudownym dzieckiem", nad "skrzywdzonym i nieszczęśliwym chłopcem, który się zbuntował", ustępują miejsca rozczarowaniu i zniecierpliwieniu księcia redaktorów i jego domowej ekipy z Hertzami na czele. Hłasko, nie bacząc na okoliczności, staropolskim, warszawskim czy szoferskim obyczajem nadużywa gościnności, bawi się w gwiazdora z cyrku medialnego, któremu wolność i woda sodowa uderzyły do głowy. Z ujmującym wdziękiem, świadom własnej urody i czaru sprawdzonego wcześniej na kobietach, redaktorach i ich sekretarkach - robi, co chce. Udziela prowokujących wywiadów marnym i głupim, goniącym za sensacją piśmidłom francuskim, topi gotówkę z wydawanych i nagradzanych książek, obnosi się z panienkami i pije wódkę, najchętniej w rosyjskich knajpach. "Przyjechawszy do Paryża zachowywałem się jak ostatni idiota" - wyzna poniewczasie polski Dymitr Karamazow. Opowiadania, zwłaszcza izraelskie, w których Hłasko, "przekraczając ostatnią granicę wstydu", kreuje się na alfonsa rozprowadzającego "dziewczynki" (jak chociażby w "Opowiem wam o Esther") lub na męską prostytutkę, żigolaka żyjącego z bogatych kobiet (jak w "Drugim zabiciu psa"), są oczywiście fikcją literacką, ale mieszczącą się w jego ulubionej konwencji "prawdziwego zmyślenia".

    Coś musiało być na rzeczy; fantazja życiowa Marka była nieograniczona, a kreacje literackie bywały w jego "życiopisaniu" uwiarygodniane, aranżowane i "rozpoznawane bojem", często bardzo ryzykownym i kosztownym. Ostrą, krwistą literaturę "wyciskał" z życia, zdobywał na życiu, sprawdzał sobą, inkubował w sobie. Nie chciał, by szeleściła papierem; gotów był tracić dla niej zdrowie, pozycję życiową, godność... Imperatyw wiarygodnego opisu, naturalnego dialogu, prawdy psychologicznego behawioru był dlań kategoryczny i święty, wart każdej ceny. Bez tego trudno pojąć jakikolwiek sens i logikę jego awanturniczego życia, jego europejskiej, izraelskiej i amerykańskiej krzątaniny, mieszającej kraje, pejzaże, kobiety, normy, zwyczaje, zajęcia, kliniki psychiatryczne i więzienia, firmy wydawnicze, samochody, którymi ten "komunistyczny James Dean" się rozbijał, i samoloty, którymi latał nad Kalifornią. Bo jego życie pomiędzy 1958 a 1969 rokiem to gorączkowa, niecierpliwa gonitwa, na pozór chaotyczna i przypadkowa, ale początkowo organizowana przez meandryczne, zakończone niepowodzeniem zabiegi i starania o powrót do Kraju (Paryż, Berlin Zachodni, Tel Awiw), potem coraz bardziej bezładna, kapryśna, dyktowana depresją, nagłym impulsem, chęcią zobaczenia jakiejś twarzy (Janek Rojewski, Esther Steinbach), związania się z kobietą (Sonia Ziemann) czy przeciwnie, ucieczką od kobiety, od mieszczańskiej niewoli dobrobytu i nudy niemieckiej Gemütlichkeit (Sonia Ziemann, jej ojciec i brat). A pewnie też żyłką przygody i poznania nowych rejonów ziemi, zakamarków egzystencji czy zwyczajnym interesem (wydawnictwo Kiepenheuer und Witsch w Kolonii, Roman Polański w Holywoodzie, redaktor zachodnioniemieckiej telewizji ZDF Hans-Jürgen Bobermin w Wiesbaden). W tej gonitwie, kołowaniach i nawrotach, zejściach i rozstaniach, małżeństwach i rozwodach, w fabryce waty szklanej i hurtowni blachy, na budowie, przy mierniczej łacie i hutniczym piecu, w kabinie awionetki, nocnym lokalu i tanim, zawszonym hoteliku - Marek Hłasko tracił bezcenną energię młodości, legendarną witalność, odporność i upór, równowagę duchową, zuchwałość, humor, dobre samopoczucie i zdrowy sen (uzależniał się coraz bardziej od środków uspokajających i nasennych), bo "żyjąc, tracimy życie"; ale zyskiwał rzecz dla urodzonego, organicznego pisarza bezcenną: zapłaconą i zweryfikowaną życiem tematykę literacką.

    Szamotanina, którą sobie nieustannie fundował - we #francja, #wlochy, #szwajcaria, #anglia, #niemcy, #izrael ,czy w #usa - miała, moment terapeutyczny, zawierała czy wyzwalała kompensacyjno-obronny mechanizm, skoro przekładała się na żywiołową i regularną twórczość. Wciąż szukał, za czymś gonił, coś burzył i rozsadzał ten niespokojny duch przekory, przeczenia, buntu; prawdziwie heglowski duch negacji każdego dopiero co osiągniętego stanu. A z całej tej zawieruchy i krzątaniny jak z diabelskiego młyna sypały się nie wiadomo kiedy i jakim cudem poczęte, do tego w regularnych odstępach (przy całej niesystematyczności Marka!) nowe opowiadania i powieści, bez śladów pośpiechu i chaosu. Wypadały kształtne jasne perełki opowieści "polskich", "izraelskich" i "amerykańskich". Wystarczyła mu dekada, by pomijając drobniejsze kreacje, jak eseje o współczesnej kinematografii dla szwajcarskiego "Die Weltwoche", jak drukowane w "Kulturze" Giedroycia "Listy z Ameryki", opublikować długi szereg bynajmniej nie miniaturowych opowiadań i powieści, często wybitnych, tłumaczonych na wiele języków. Przypomnijmy ich tytuły: "Cmentarze", "Następny do raju" (Instytut Literacki, Paryż 1958), "Powiedz im, kim byłem" ("Kultura" 1961 nr 10), "W dzień śmierci Jego" ("Kultura" 1962 nr 5), "Stacja" ("Kultura" 1962 nr 12), "Opowiadania" (Instytut Literacki, Paryż 1963, to poszerzona o "Ósmy dzień tygodnia" i parę opowiadań emigracyjnych wersja debiutanckiego "Pierwszego kroku w chmurach" z 1956 roku), "Wszyscy byli odwróceni", "Brudne czyny" (Instytut Literacki, Paryż 1964), "Drugie zabicie psa" ("Kultura" 1965 nr 1-2), "Nawrócony w Jaffie", "Opowiem wam o Esther" (Polska Fundacja Kulturalna, Londyn 1966), "Sowa, córka piekarza" (Księgarnia Polska, Paryż 1968). Pośmiertnie ukazała się ukończona w 1969 roku "amerykańska" powieść Marka Hłaski "Palcie ryż każdego dnia", znana na Zachodzie pod tytułem "The Rice Burners".
    Osobne i niezwykle ważne miejsce zajmują w twórczości Hłaski "Piękni dwudziestoletni", tekst napisany w Maisons-Laffitte, publikowany na pniu w "Kulturze" (pierwsze fragmenty pod koniec 1965 roku, numery 11 i 12); w maju 1966 Instytut Literacki wydaje tę niezwykłą książkę, która na druk w kraju autora poczeka jeszcze ponad dwadzieścia lat, by wreszcie - ocenzurowana i z nie najmądrzejszym słowem wydawcy - ukazać się w "Czytelniku" w 1988 roku.

    W 1969 pogmatwana, burzliwa, a przecież literacko owocna droga Marka Hłaski dobiegła kresu. W nocy z 13 na 14 czerwca w Wiesbaden przy Hauberisserstrasse 26, w mieszkaniu wspomnianego już redaktora niemieckiej telewizji i scenarzysty filmowego Hansa-Jürgena Bobermina, w bliżej niewyjaśnionych okolicznościach trzydziestopięcioletni pisarz polski, od jedenastu lat na emigracji - zakończył życie. Bezpośrednią przyczyną zgonu, który nastąpił "pomiędzy godziną 1 w nocy a 8 rano", była zapaść wywołana połączeniem nadmiernej ilości środków nasennych z alkoholem. Tyle komunikat. Przyczyny pośrednie, wielorakie, całymi latami odkładające się w świadomości najczęściej nie bywają znane lekarzom pogotowia.

    #literatura #marekhlasko #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #ksiazki #czytajzwykopem
    pokaż całość

    •  

      @kompocki: słyszałam o tym, tylko oni znali prawdę... i "To miała być impreza jakich wiele. Po tym gdy pewnego październikowego wieczoru w 1968 roku impreza u muzyka dobiegła końca i goście udali się do swoich domów, jemu jeszcze było mało. Komeda wraz ze swoim przyjacielem, scenarzystą Markiem Hłasko postanowił przejść się więc po okolicznych wzgórzach. W pewnym momencie między panami doszło do ostrej wymiany zdań. Hłasko, który był wtedy potężnym mężczyzną ważącym 120 kilo potrącił przez przypadek Komedę, a ten spadł z trzymetrowej skarpy. Wezwana karetka zabrała muzyka do szpitala, jednak badania nie wykazały wewnętrznych obrażeń. W związku z tym Komeda wrócił następnego dnia do domu. Niestety stan muzyka z dnia na dzień się pogarszał. Pewnego dnia stracił przytomność. Badania neurologiczne wykazały krwiaka mózgu będącego efektem spadnięcia ze skały..." pokaż całość

  •  

    #dziendobry Dziś z cyklu #dzielnipolacy Wanda Traczyk-Stawska ps. „Pączek”, „Atma” - ur. 7 kwietnia 1927 w Warszawie – polska psycholog, nauczycielka dzieci niepełnosprawnych, działaczka podziemia niepodległościowego w czasie II wojny światowej, żołnierz Armii Krajowej, uczestniczka Powstania Warszawskiego, przewodnicząca Społecznego Komitetu ds. Cmentarza Powstańców Warszawy.

    W czasie okupacji niemieckiej od 1942 roku działała w konspiracji niepodległościowej. Jako członkini Szarych Szeregów brała udział w małym sabotażu oraz w akcji „N”, podczas której dostarczała konfidentom listy ostrzegające, że w przypadku niezaprzestania działalności zostaną wykonane na nich wyroki śmierci.

    W powstaniu warszawskim brała udział jako strzelec i łączniczka Oddziałów Osłonowych Wojskowych Zakładów Wydawniczych (WZW) – Biura Informacji i Propagandy – Komendy Głównej Armii Krajowej. Był to oddział dyspozycyjny Antoniego Chruściela ps. „Monter” kierowany do wspierania oddziałów powstańczych w Śródmieściu Północnym[6]. Walczyła także w Śródmieściu Południowym i Powiślu, m.in. o utrzymanie elektrowni 6 września 1944 została ciężko ranna na ul. Smolnej.

    Po kapitulacji powstania trafiła do niewoli niemieckiej; była jeńcem Stalagu VIII B Lamsdorf, Stalagu IV B, Stalagu IV E i Stalagu VI C

    W 1947 r. wróciła do Polski. Ukończyła studia na Wydziale Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego i podjęła pracę w szkole dla #dzieci specjalnej troski na Pradze. Zajmowała się również odszukiwaniem mogił powstańczych na terenie miasta. Była inicjatorką opieki nad cmentarzem Powstańców Warszawy. oraz współinicjatorką ustanowienia w 2015 przez Sejm dnia 2 października Dniem Pamięci o Cywilnej Ludności Powstańczej Warszawy.

    Jest laureatką „Stołka” „Gazety Stołecznej” za przywrócenie pamięci o cmentarzu Powstańców Warszawy na Woli oraz bohaterką #film u dokumentalnego w reż. Marianny Bukowski pt. Portret żołnierza (Portrait of a Soldier).

    Od 2017 Honorowa Obywatelka miasta stołecznego #warszawa

    #powstaniewarszawskie #historia #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #iiwojnaswiatowa
    pokaż całość

    źródło: f.1944.pl

  •  

    #dziendobry Ciepło, słonecznie.

    WIATR.......... południowo-zachodni (SW) z prędkością 6 km/h
    WIDZIALNOŚĆ.... powyżej 10 kilometrów
    CHMURY......... bezchmurne niebo
    TEMPERATURA.... 21°C:37
    T.PUNKTU ROSY.. 17°C
    WILGOTNOŚĆ..... 78%
    CIŚNIENIE...... 1015 hPa
    CIŚN.BEZWZGL... 1001 hPa
    http://wroclaw.infometeo.pl/

    Upał:
    Woj. dolnośląskie (15 powiatów), IMGW-PIB wydał ostrzeżenie drugiego stopnia o upałach. Ważność od godz. 12.00 dn. 07.08.2018

    Województwo dolnośląskie powiaty: bolesławiecki, głogowski, górowski, Legnica, legnicki, lubiński, milicki, oleśnicki, oławski, polkowicki, średzki, trzebnicki, wołowski, Wrocław i wrocławski.
    Prognozuje się upały. Temperatura maksymalna w dzień od 30°C do 34°C. Temperatura minimalna w nocy od 18°C do 22°C.

    Wrocław - Wiśniowa AQI: Wrocław - Wiśniowa Wskaźnik Jakości Powietrza (AQI) w czasie rzeczywistym.
    56
    Średnia

    MPK:
    09.08.2018 ul. Strzegomska 106, 107, 119, 122, 132, 134, 142, 149, 319

    SM:
    ul. Kotlarska – cała (w szczególności od pl. Nowy Targ do ul. Szewskiej)

    #wroclaw #wroclawradar
    pokaż całość

    +: odciskipalc0w, elady1989 +10 innych
  •  

    1 919 - 1 = 1 918

    Tytuł: Przejęcie
    Autor: Wojciech Chmielarz
    Gatunek: kryminał
    ★★★★★★★☆☆☆

    Fajnie od czasu do czasu przeczytać jakiś lekki kryminał, albo osiem, i Chmielarz jest wtedy idealny. Dynamicznie opowiedziana historia, od której ciężko się oderwać. Trochę zawiodło mnie zakończenie, ale wybaczam i biorę się za kolejną część serii.

    #bookmeter
    pokaż całość

  •  

    Od przedwczoraj #ladnapani Margot Robbie krąży po sieci jako Sharon Tate z nowego filmu #tarantino. #pytanie Jak Wam się podoba? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #film

    źródło: sharon tate.jpg

  •  

    I na #dobranoc jeszcze jedna ciekawa postać z cyklu #dzielnipolacy - zachęcam do obserwowania i wrzucania Polaków dzielnych i odważnych w różnych dziedzinach życia ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Ppor. Zygmunt Rumel– żołnierz-poeta - przyszedł na świat 22 lutego 1915 r. w #petersburg, zginął w nocy z 10 na 11 lipca 1943 koło wsi Kustycze – #wolyn zamordowany przez #upa

    Jego ojciec Władysław jako oficer Wojska Polskiego uczestniczył wojnie z bolszewikami, za co otrzymał Krzyż Order Virtuti Militari. Dzieciństwo spędził na wołyńskiej wsi. Po ukończeniu liceum w Krzemieńcu w 1935 r. podjął studia polonistyczne na Uniwersytecie Warszawskim.

    Jego aktywność społeczna nabrała rozpędu jeszcze w czasach liceum. Działał w harcerstwie, interesował się teatrem, sportem i krajoznawstwem. Do gazetek szkolnych pisał liczne artykuły dotyczące zagadnień socjologicznych, etnograficznych i kulturalnych, w których opowiadał się za ideą pracy na rzecz rozwoju Wołynia przy zgodnym współżyciu narodów polskiego i ukraińskiego. W tym czasie rozpoczęła się też jego przygoda z poezją, w której opiewał piękno ukochanych Kresów.

    W latach 30. działał w Wołyńskim Związku Młodzieży Wiejskiej, skupiającym Polaków i Ukraińców. Podczas studiów był aktywnym członkiem Zrzeszenia Byłych Wychowanków Liceum Krzemienieckiego, które podtrzymywało głębokie więzi z ruchem ludowym i młodzieżą wołyńską. Włączył się też w prace Uniwersytetu Ludowego w Różynie.

    Służbę wojskową odbył w 23 pp. we Włodzimierzu Wołyńskim na dywizyjnym kursie podchorążych artylerii. W szeregach macierzystej jednostki jako podporucznik artylerii walczył podczas kampanii wrześniowej. Po dostaniu się do niewoli sowieckiej podał się za szeregowca i został zwolniony.

    Początki okupacji spędził na Wołyniu, gdzie już pod koniec 1939 r. wstąpił do podziemnej antysowieckiej organizacji powołanej przez działaczy ruchu ludowego. Na początku 1940 r. został włączony do pracy konspiracyjnej w Warszawie.

    Prowadził punkt kontaktowy na Ochocie, gdzie znajdowała się też podziemna drukarnia Komendy Głównej Batalionów Chłopskich. W trudnej okupacyjnej rzeczywistości dalej tworzył wiersze i brał udział w konspiracyjnych wieczorach poetyckich.

    Jesienią 1941 r. jako emisariusz Batalionów Chłopskich został wysłany na Wołyń z zadaniem zorganizowania siatki konspiracyjnej i wyznaczenia tras kurierskich. Po powrocie do Warszawy wiosną 1942 r. przekazał swoje sprawozdanie kierownictwu organizacji, które podjęło decyzję o rozpoczęciu pracy konspiracyjnej na Wołyniu.

    Na początku 1943 r., po utworzeniu VIII Wołyńskiego Okręgu Batalionów Chłopskich, został powołany na jego komendanta, przyjmując pseudonim „Krzysztof Poręba”. Jednym z jego głównych zadań było organizowanie oddziałów partyzanckich i samoobrony w czasie nasilających się rzezi dokonywanych przez banderowców na ludności polskiej.

    W pierwszej dekadzie lipca 1943 r. otrzymał polecenie od wołyńskiego delegata Rządu RP, Kazimierza Banacha, przeprowadzenia rozmów z dowództwem UPA na terenie powiatu w celu powstrzymania masowych mordów.

    Zrezygnowawszy ze zbrojnej obstawy w geście dobrej woli, udał się do kwatery lokalnego dowództwa ukraińskich nacjonalistów wraz z przedstawicielem Okręgu Wołyńskiego AK Krzysztofem Markiewiczem oraz woźnicą-przewodnikiem Witoldem Dobrowolskim.

    W nocy z 10 na 11 lipca 1943 r. koło wsi Kustycze wszyscy trzej zostali zatrzymani, a następnie bestialsko zamordowani, najprawdopodobniej przez rozerwanie końmi. (Smarzowski ukazał tę scenę w "Wołyniu"). Zmasakrowane ciała pochowano we wspólnej mogile w lesie przy brzegu jeziora, po której dziś nie ma już śladu.

    Rękopisy wierszy poety przetrwały dzięki jego matce oraz żonie, Annie, która z rodzinnym archiwum przeszła m.in. przez powstanie warszawskie jako sanitariuszka. Wybór jego wierszy wydano po raz pierwszy dopiero w 1975 r.

    Zamordowanego przez banderowców poetę-żołnierza upamiętniają nazwane jego imieniem ulice w Gdańsku i Słupsku. W 2004 r. warszawski reżyser Wincenty Ronisz zrealizował #film dokumentalny o Zygmuncie Rumlu zatytułowany „Poeta nieznany”.

    #ciekawostki #poezja #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #polska #ukraina
    pokaż całość

    źródło: kultura.tychy.pl

  •  

    1 912 - 1 = 1 911

    Tytuł: Dziewczyny z Wołynia
    Autor: Anna Herbich
    Gatunek: biografia, historia, wywiad
    ★★★★★★★★★★

    #dziendobry dziś z cyklu #dzielnipolacy - "Dziewczyny z Wołynia", czyli prawdziwe historie niezwykłych kobiet, które przeżyły rzeź wołyńską. I mimo tragedii z młodzieńczych lat starały się żyć "normalnie". Dziś emerytowane lekarki, nauczycielki, poetki opwiadają o okrucieństwie, zwyrodnialstwie, bestialstwie #ukraina na #polska
    I choć minęło 75 lat od tragedii, ból wciąż rozrywa serca.

    PS Moja Babcia, która też pochodzi z Kresów Wschodnich, mówi ze łzami w oczach "TAK BYŁO!", a to chyba najlepsza rekomendacja dla tej #ksiazki

    #upa #wolyn #historia

    #bookmeter

    Wpis został dodany za pomocą skryptu do odejmowania

    pokaż spoiler Dzięki niemu unika się błędów w działaniach
    Pobierany jest zawsze ostatni wynik
    pokaż całość

  •  
    Cherryblossomya via iOS

    +4

    W końcu człowiek pojeździł rowerem. Aż się lepiej na sercu robi (。◕‿‿◕。)

    #rower #gownowpis

  •  

    180506 - 62 = 180444

    Do rodziców na obiadek, pomoc Mamie zrobić serniczek, odwiedzić Babcię:), na szosie przez Zabrodzie - Jaszkotle -Smolec -Skalka - Bogdaszowice :)

    W tym tygodniu to już 62km!
    #rowerowyrownik #ruszwroclaw

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy Jest do wszystkiego więc... Jest dobry! Samo liczy, to chyba magia Skrypt się nie myli, to inni się mylą Będą z tego ładne wykresiki Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

  •  

    Mirki pytanie. Co można kupić koleżance na 18? Jakiś ciekawy prezent do 120 zł

    #pytanie #urodziny

    +: ataeB
  •  

    #dziendobry oto kolejna postać z cyklu #dzielnipolacy - zachęcam do obserwowania, a także samodzielnego dodawania postaci Polaków dzielnych i odważnych w różnych dziedzinach życia ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Dziś Artur Hajzer - ur. 28 czerwca 1962 r. w Zielonej Górze, zm. 7 lipca 2013 r. na stoku Gaszerbrum I w Karakorum – polski taternik, alpinista i himalaista, twórca i szef programu Polski Himalaizm Zimowy 2010–2015, kierownik wypraw działających w ramach tego projektu, współzałożyciel i były prezes (wraz z Januszem Majerem) nieistniejącej już firmy ADD będącej właścicielem marki Alpinus produkującej odzież outdoorową oraz sprzęt turystyczny i wspinaczkowy, współtwórca (również z Majerem) firmy w tej samej branży: HiMountain. Był członkiem Kapituły Nagrody Środowisk Wspinaczkowych „Jedynka" aż do jej rozwiązania w 2011 r.

    Wspinał się m. in. z Wandą Rutkiewicz, Ryszardem Wareckim, Jerzym Kukuczką i Adamem Bieleckim.

    Zdobył następujące ośmiotysięczniki:

    Manaslu – nową drogą – 1986 r.,
    Annapurna – pierwsze wejście zimowe – 3 lutego 1987r.,
    Sziszapangma – nową drogą – 1987 r.,
    Annapurna Wschodnia (8010 m) – nową drogą – 1988 r.,
    Dhaulagiri – 11 maja 2008 r.,
    Nanga Parbat – 23 czerwca 2010 r.,
    Makalu – 30 września 2011 r.


    Więcej o w/w postaci można przeczytać w boigrafii w formie #ksiazki "Artur Hajzer. Droga słonia" http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4843489/artur-hajzer-droga-slonia

    #mezczyznigor #gory #himalaizm #ciekawostki #wspinaczka #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: ocdn.eu

  •  

    189221 - 22 - 9 - 85 = 189105

    Dwa krótkie przejazdy z tygodnia + weekendowy wypad w okolice Mietkowa. Udało się przebić dotychczasowy, najdłuższy dystans (65 km).

    Może uda się jeszcze w tym sezonie złamać 100 km ;-)

    W tym tygodniu to już 116km!
    #rowerowyrownik #ruszwroclaw

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

    źródło: endomondo.com

  •  

    187738 - 39 = 187699

    Trestno - Blizanowice - Siechnice - Radwanice - Księże Male na szosie z @turtle_

    W tym tygodniu to już 73km!
    #rowerowyrownik #ruszwroclaw

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

  •  

    Stojąc w korku wszyscy jesteśmy sobie równi #a4 #wroclaw #podroze

    źródło: fromapp.jpg

    +: odciskipalc0w, F3NIK5 +7 innych
  •  

    194629 - 34 = 194595

    Wieczorne na szosie z @turtle_ :)

    W tym tygodniu to już 34km!
    #rowerowyrownik #ruszwroclaw

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

  •  

    #dziendobry oto kolejna postać z cyklu #dzielnipolacy - zachęcam do obserwowania, a także samodzielnego dodawania postaci Polaków dzielnych i odważnych w różnych dziedzinach życia ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Dziś Halina Jędrzejewska z domu Dudzikówna, ps. Sławka - ur. 19 października 1926 r. w Warszawie– sanitariuszka w Powstaniu Warszawskim, lekarka, działaczka kombatancka.

    Halina Jędrzejewska to córka urzędnika w Ministerstwie Komunikacji. Ukończyła Gimnazjum im. Słowackiego w Warszawie, maturę uzyskała w 1944 na tajnych kompletach. W czasie nauki w gimnazjum należała do harcerstwa.

    Po wybuchu wojny wraz rodzicami ewakuowana była pociągiem do południowo-wschodniej Polski. Znaleźli się na terenach zajętych przez Związek Radziecki, skąd do Warszawy powróciła 1 maja 1940. Podjęła naukę w gimnazjum, gdzie wraz z innymi harcerzami rozpoczęła działalność konspiracyjną. Od marca 1940 należała do Konfederacji Narodu. Wraz z tą organizacją wkrótce przeszła do AK, gdzie przeszła podstawowe szkolenie i została sanitariuszką.

    W czasie Powstania Warszawskiego należała do patrolu sanitarnego przy dowódcy batalionu Miotła, kpt. Niebory. Brała udział w walkach na Woli, Starym Mieście, Czerniakowie i Książęcej. W czasie powstania dwukrotnie odznaczona Krzyżem Walecznych.

    Po powstaniu osadzona w Stalagu X B koło Sandbostel, a następnie w Stalagu VI C koło Oberlangen. Po wyzwoleniu przewieziona została do Wielkiej Brytanii, gdzie służyła w Pomocniczej Służbie Kobiet w Polskich Siłach Lotniczych (WAAF).

    Do Polski powróciła w lipcu 1946 r. i wkrótce rozpoczęła studia lekarskie na Uniwersytecie w Poznaniu. W 1947 r. wyszła za poznanego w czasie powstania Tadeusza Jędrzejewskiego. Studia kontynuowała na Uniwersytecie Warszawskim, ukończyła je w 1952 r. i rozpoczęła pracę w klinice ortopedycznej, gdzie pracowała do przejścia na emeryturę.

    W 1966 r. obroniła pracę doktorską.

    W latach 1987-2000 pracowała w niepełnym wymiarze godzin w spółdzielni lekarskiej.

    Od 1956 działa aktywnie w środowisku kombatantów. Była wybrana do Prezydium Zarządu Wojewódzkiego ZBoWiD-u (od 1981) oraz do Zarządu Głównego Związku Powstańców Warszawskich. Za swą działalność odznaczona została Krzyżem Kawalerskim, Krzyżem Oficerskim i Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski oraz Złotą Odznaką za Zasługi dla Warszawy.

    #ciekawostki Zagrała w #filmy Miasto 44, o Powstaniu Warszawskim
    - W 2014 R. w czasie wręczania nagrody buzdyganów, Wir-żołnierz Jednostki Wojskowej Komandosów, ratownik pola walki przekazał swoją nagrodę Halinie Jędrzejewskiej

    Polecam #ksiazki Anny Herbich, m.in. "Dziewczyny z powstania", w której można przeczytać o w/w postaci

    http://lubimyczytac.pl/ksiazka/218407/dziewczyny-z-powstania

    #historia #gruparatowaniapoziomu #powstaniewarszawskie #iiwojnaswiatowa
    pokaż całość

    źródło: f.1944.pl

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika elady1989

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.