•  

    Cześć :)
    Czy ma ktoś kontakt do dobrego dietetyka w Krakowie?

    #dieta #lekarz #krakow #dietetyka

  •  

    Moja cała katolicka rodzina po mnie ciśnie bo powiedziałem siostrze, że nie będę trzymał jej dziecka do chrztu ponieważ jestem niewierzący. Teraz rodzice mi zarzucają, że jestem samolubny, myślę tylko o sobie, krzywdzę dziecko, że takich rzeczy się nie odmawia i że siostra będzie musiała prosić obcych ludzi. Padają argumenty typu - babcia będzie smutna...Ogólnie robią wszystko żeby wywołać we mnie poczucie winy. W ogóle nie przeszkadza im, że ojciec chrzestny ma wychowywać dziecko w wierze a ja tego nie zrobie. Ojciec nawet powiedział mi, że jak będzie trzeba zaświadczenie o odbyciu spowiedzi (?) to on załatwi od znajomego księdza...

    Siostrze zawsze pomagałem i będę pomagał jeżeli tego potrzebuje ale w tej jednej sprawie się nie ugne.

    #bekazkatoli #religia
    pokaż całość

    •  

      @jutokintumi Mirku nie łam się, dobrze robisz odmawiając. I mówię to jako praktykująca katoliczka. Jeśli nie jesteś katolikiem to nie powinieneś być ojcem chrzestnym. Każdy, kto cię do tego namawia albo jest ignorantem albo nie szanuje założeń swojej wiary (tu niestety zazwyczaj występują zadeklarowani katolicy). Bycie chrzestnym nie polega na dawaniu większej kasy, jak się powszechnie przyjęło, a na pomocy rodzicom w wychowaniu dziecka w wierze. W zasadzie odmawiając pokazujesz więcej szacunku do wiary, niż ludzie, którzy cię chcą w to na siłę wkręcić ¯\(ツ)/¯ A do bycia najfajniejszym wujkiem nie potrzebujesz statustu "chrzestny" pokaż całość

    • więcej komentarzy (40)

  •  

    Witam wszystkich zainteresowanych tagiem #leczymywojtusia. Niestety wracamy z najgorszymi możliwymi wieściami. Nasz syn Wojtuś po 9 miesiącach heroicznej walki przegrał z chorobą.

    Pragniemy jeszcze raz bardzo serdecznie podziękować za wasze wsparcie, za polecenia lekarzy, specjalistów, za wsparcie finansowe. Za to, że byliście z nami. Szczególnie dziękuję @Saute, który włożył wiele wysiłku i serca w naszą walkę. Bez tych wszystkich słów wsparcia i otuchy na pewno nie bylibyśmy tak silni i zmotywowani by walczyć. Jesteście wspaniałą społecznością. pokaż całość

  •  

    #dzieci #wychowanie #religia #ateizm
    Taka sytuacja jeszcze ze świąt, przypomniałam sobie o niej dzisiaj i chętnie przeczytałabym opinie co wg Was można było zrobić w takiej sytuacji.

    Mam siostrzeńca 4lvl i trzy siostrzenice lvl 8, dwie z nich to bliźniaczki. W czasie świąt Wojtuś i Ola chcieli żebyśmy wszyscy razem pośpiewali kolędy, więc wzięliśmy gitarę, mały próbował brzdąkać i we trójkę śpiewaliśmy wszystkie kolędy jakie nam przyszły do głowy. Dzieci się cieszo, wygłupiamy się, zabawa przednia:)
    Tylko że w pewnym momencie zauważyłam, że bliźniaczki siedzą z obrażonymi minami. A to dlatego, że nie znały żadnych kolęd (rodzice nie chodzą do kościoła i nie zaznajamiają ich ze sprawami związanymi z #katolicyzm ). Ewidentnie było im przykro, że dzieje się coś zabawnego bez ich udziału, a nie chciały się dołączyć mimo mojej nieśmiałej próby namówienia ich żeby do nas dołączyły.
    Czułam się bardzo głupio, no ale z drugiej strony nie odmówię innym dzieciom wspólnego śpiewania kolęd w święta...
    Rodzice bliźniaczek oczywiście nabrali wody w usta i udawali że nie ma problemu.

    Święta już za jakieś 340 dni a ja nie wiem co zrobić następnym razem w takiej sytuacji. Help.
    pokaż całość

  •  

    Z racji powtarzających się przy każdym poście pytań, postanowiłem spisać obiecywane już jakiś czas FAQ.

    pokaż spoiler Jest to już ostatni post do którego wołam jak leci plusujących i komentujących moje wypociny - od dziś zaczyna działać mirkolista, tak więc proszę nie oburzajcie się jeżeli znowu Was niepotrzebnie zawołałem.


    SPRAWY TECHNICZNE

    Masz swój tag do obserwowania?
    Tak, zapraszam do obserwowania #sarmatawalczyzrakiem

    Nie chcę przegapić twojego postu, możesz wołać?
    Tak, będę wołał przez mirkolistę sarmatawalczyzrakiem Od teraz kończę z wołaniem plusujących i komentujących poprzednie wpisy, proszę więc zapiszcie się szybciutko na listę.

    O MNIE

    Pasek?
    Niebieski

    Ile mam lat?
    33lvl (rocznik czernobylski - 1986)

    Piję, palę, ćpię?
    Nie palę (w życiu wypaliłem może w sumie równowartość 1 paczki papierosów). Alkohol owszem lubiłem, ale nigdy nie wpadałem w ciągi. Owszem zdarzało się przesadzić i odchorować, ale było tego więcej mając lat dwadzieścia-kilka. Od kilku lat ograniczałem się raczej do pojedynczego piwa do meczu, czy szklanki whisky/kieliszka wina na wieczór. Większe imprezy, z większą ilością alkoholu zdarzały się może 1-2 razy do roku, a i te kończyły się bez kaca czy zatrucia. Narkotyków nie biorę, raz w życiu spróbowałem skręta, ale w pomieszaniu z alko za bardzo go odchorowywałem następnego dnia i od tego czasu nigdy do tego nie wróciłem.

    Stopień przegrywu?
    Żonaty 8 lat, dwójka dzieci (3 i 1), z kredytem, ale bez statusu informatyka 15k, więc chyba umiarkowany wygryw.

    Czym się zajmuję na co dzień?
    W tygodniu administruję sklepami internetowymi (hurt+detal) + SEM/SEO. W weekendy jestem DJ na weselach. Rozwijam także dział dekoracji i agencję ślubną 360.

    Jaki był mój stan zdrowia do tej pory?
    Zasadniczo rzadko miałem do czynienia ze służbą zdrowia. Po przebyciu chorób wieku dziecięcego, nic mi wielkiego nie dolegało. Antybiotyki brałem może raz czy dwa razy w życiu, a najpoważniejszy zabieg to nastawianie złamanej ręki. Wszelkie choroby (przeziębienia, stany zapalne) przechodziłem bezproblemowo i z małą ilością stosowanych farmaceutyków.

    MOJA CHOROBA

    Co mi dolega?
    Gruczołowy rak HER2-dodatni dolnej części przełyku i wpustu do żołądka z przerzutami do wątroby i prawego nadnercza oraz drobne zmiany na kościach (stan na 20-12-2018).

    Predyspozycje? Historia chorób w rodzinie?
    Od strony taty dziadkowie zmarli wieku 71 lat. Babcia na raka wątroby (którą przez całe życie mocno obciążała lecząc się sama środkami przeciwbólowymi itp, bo była pielęgniarką). Dziadek po dwóch misjach w Korei, dwukrotnie przechodził malarię, po której zaczęły mu się problemu z przewodem pokarmowym (wrzody w każdym możliwym miejscu, stany zapalne etc). Ostatecznie dopadł go rak, którego lekarze nie mieli już nawet jak leczyć.
    Od strony mamy dziadek miał wyciętą strunę głosową z guzem. Jednak wycięto mu to w sile wieku i dożył wieku sędziwego.
    Innych historii nowotowrowych nie znam.

    Skąd zatem to u mnie?
    Lekarze uznają, że w moim wieku musi być to predyspozycja genetyczna, jednak mogę być także pierwszym pokoleniem, w którym pojawiła się ta niewdzięczna mutacja. Niestety oznacza to, że mogą mieć ją moje dzieci

    POCZĄTEK WALKI Z CHOROBĄ

    Jak dowiedziałem się o chorobie?
    09-11-2018 rano obudziłem się mocno struty (czułem się jak po zatruciu: zimne poty, wymioty i osłabienie). Wziąłem wolne w pracy, przeleżałem i mi przeszło. Wieczorem 11-11-2018 dostałem ataku bólu w prawym boku, tak silnego, że postanowiliśmy wezwać karetkę. Na SOR Szpitla Praskiego dostałem się z podejrzeniem kolki nerkowej, wyjechałem z niego na internę z podejrzeniem raka.

    Jak byłem diagnozowany?
    Na internie w ekspresowym tempie miałem zrobioną tomografię i gastroskopię, z których bez wątpliwości można było postawić diagnozę.

    Czy miałem wcześniej jakieś objawy?
    Na początku wakacji (06-2018) pojawił się problem z przełykaniem (dysfagia), uczucie pokarmu który staje mi w przełyku. Początkowo uczucie było jakby stawało mi coś w gardle. Internista zalecił siemię lniane, a jeżeli nie pomoże to dalszą diagnozę. Trochę to zbytnio odpuściłem i po kolejne badania udałem się dopiero w październiku, w którym do objawów musiałem już doliczyć utratę wagi (10-15kg), ból brzucha po jedzeniu oraz ból pleców.

    Czy te objawy mnie nie niepokoiły?
    Dysfagia, owszem była niepokojąca, ale po piciu siemienia objawy nieco ustały, a ból przeniósł się niżej. Podejrzewałem ew. chorobę wrzodową żołądka. Utrata wagi nastąpiła w sierpniu i wrześniu, kiedy aktywnie zacząłem walczyć z nadwagą (95-100kg przy 178cm; dieta, wykluczenie cukrów, rower). Do tego doszło trochę stresów w pracy (zmiany w firmie i inne stanowisko w innej lokalizacji), domu (syn po raz pierwszy do przedszkola), zmęczenie końcówką sezonu) uznawałem więc, że może coś się skumulowało. Ból pleców, pojawił się kiedy przestałem jeździć rowerem na rzecz samochodu i łączyłem to z długim czasem spędzonym w niewygodnych fotelach. Ból brzucha pojawił się na tyle późno, że nie zdążyłem go zweryfikować (poza tym był często maskowany środkami przeciwbólowymi na plecy).

    LECZENIE

    Co z leczeniem, jakie stadium, jakie rokowania?
    Rokowania? Książkowo, to umarł w butach. Stadium IV (odległe liczne przerzuty), złośliwość 3 w skali do 4. Ale na to nie patrzę. Medycyna idzie do przodu i nawet jeżeli teraz nie ma możliwości wyleczenia, to jest możliwość utrzymania życia na tyle długo, żeby może doczekać się nowej skutecznej terapii. W każdym razie myśląc teraz o rokowaniach, nie byłoby sensu zaczynać leczenia.

    Gdzie będę się leczył?
    Ostatecznie padło na CO-I na Wawelskiej w Warszawie (ta sama jednostka co Centrum z Ursynowa). Tutaj w zespole prof. Wyrwicza dostałem szansę udziału w badaniu klinicznym leczenia chemią skojarzoną z immunoterapią. Leczenie takie jest stosowane już na świecie i niesie obiecujące wyniki, nie jest jednak jeszcze refundowane, więc udział w badaniach to jedyna szansa. Przez to cała terapia nieco się opóźnia (dodatkowe badania, wysyłka próbek do Stanów i akceptacja sponsora). Niestety jest jeszcze czynnik losowy - albo trafię do grupy z chemią i immunoterapią, albo do grupy kontrolnej z chemią i placebo. Chemia w obu wypadkach jest standardową procedurą stosowaną również w ramach NFZ, więc wiem, że nie dostanę nic gorszego.

    Czy nie boję się brać udział w testowaniu leku?
    Testowane de facto jest skojarzenie lekiem immunologicznym i chemioterapią, nie zaś sam lek. Lek ten, ze skutkiem, stosowany jest już w leczeniu innych nowotworów (nie żołądka). Jest to więc lek, którego działanie już znamy. Teraz badana jest jego skuteczność w moim przypadku. Badanie jest w III fazie, co oznacza, że jest tuż przed wprowadzeniem na rynek, czyli właściwie jest to etap weryfikacyjny.

    Nie wkurza mnie placebo?
    Chyba wolę dostawać placebo, niż wiedzieć, że dostałem się do grupy z samą chemią. Badanie jest podwójnie ślepe, więc nawet zespół medyczny nie wie co dostaję, dzięki czemu zawszę mogę liczyć na "autoimmunologiczny efekt placebo".

    Czy biorę inne leki oprócz chemioterapii?
    Przede wszystkim leki przeciwbólowe - na chwilę obecną dwa razy dziennie po 40mg MST (morfina) o przedłużonym uwalnianiu (12h). Wcześniej brałem jeszcze sporo paracetamolu i nospy, okazało się jednak, że najpierw uodporniłem się na pierwszy lek (tramal), a potem miałem za małą dawkę MST, ponieważ metabolizowałem ją szybciej i występował tzw. “ból końca dawki” czyli dawki nie zazębiały się. Poza lekami przeciwbólowymi biorę jeszcze inhibitor pompy protonowej (uwielbiam tą nazwę - brzmi jak jakaś super broń złoczyńcy), czyli leki na stan zapalny żołądka, ograniczające wydzielanie się kwasu żołądkowego. Do tego suplementacja diety - androvit, magnez i witamina c1000 (tak! biorę witaminę C bo jest antyoksydacyjna i wspomaga organizm w okresie oslabienia xD ale nie biorę wlewów!). Do tego w apteczce mam zapas leków przeciwwymiotnych, na biegunkę i na zaparcia, które lekarz przepisał mi w “razie co”.

    Czy stosuje inne, alternatywne metody leczenia?
    W tej chwili przesiadłem się na dietę wysoko białkową i kaloryczną, aby odrobić stracone kilogramy i wzmocnić organizm przed nadciągającą chemią (ponoć 20% zgonów nowotworowych, to te spowodowany skrajnym wycieńczeniem i zagłodzeniem organizmu). Do tego dbam o dużą ilość antyoksydantów w diecie (zwłaszcza zielona herbata, aronia, pomidory i buraki) aby spowolnić rozwój choroby (w rzadkich przypadkach cofnąć zmiany). Do tego dbam, aby dieta była bogata w produkty wspomagające system immunologiczny (np. pochodzenia pszczelego).
    Za zaleceniem lekarzy nie stosuję różnego rodzaju leków ziołowych (medycyna naturalna, chińska etc), które choć mogą dobrze wpływać np. na metabolizm, to potrafią tragicznie wchodzić w reakcję z chemią (np. przyspieszyć metabolizowanie chemii przez co zmniejsza się jej skuteczność lub szybciej obciąża organizm).
    Woda strukturyzowana i lewoskrętna witamina C to zło.

    A co z innymi terapiami medycznie legitnymi?
    Chirurgia - nie wchodzi w grę - usuwając guz z przełyku, trzeba byłoby usunąć również sporą część żołądka, jelita, węzły chłonne, naczynia krwionośne. Z wątroby trzeba by zrobić tatara, a nerkę wypieprzyć na śmietnik. Najpierw trzeba ogarnąć chorobę całościowo.
    Radioterapia - nie można naświetlić całego brzucha, a naświetlanie tylko przełyku nic nie zmieni. Ta terapia może być brana pod uwagę jedynie jako metoda paliatywna, gdyby postęp był zbyt głęboki (np. zamknęło się światło przełyku).
    Hipertermia - metoda w powijakach i podobnie jak przy radioterapii - nie da się nagrzać wszystkiego, a wybierać pojedynczy organ też bez sensu. Poza tym nie jest to metoda leczenia, a jedynie wspomagania leczenia.
    Psychoterapia - tak, korzystam z pomocy psychoterapety. Jest opracowana metoda wspomagania leczenia onkologicznego, tzw. metoda Simontona - lekarza onkologa, który pierwszy zauważył, że pacjenci pozytywnie nastawieni do leczenia wychodzą z dużo gorszych rokowań, niż Ci, którzy gorzej psychicznie znieśli wieść o chorobie. Czytając moje posty, zapewne zauważyliście, że od początku jestem nastawiony bojowo i humor mnie nie opuszcza. Do podobnego wniosku doszła psychoterapeutka po 3 spotkaniach stwierdzając, że w sumie od początku miałem nastawienie do którego ona zwykle zmierza. W chwili obecnej z jej pomocy korzystam aby poznać różnego rodzaju ćwiczenia wyobrażeniowe i metody medytacyjne, pomagające w pobudzaniu organizmu i systemu immunologicznego do wzmożonej walki z chorymi komórkami.

    PORADY

    Wspomniałeś, że to genetyczne. Czy mogę coś zrobić, żeby uchronić dzieci?
    Tak. W Centrum Onkologii Instytucie, jest poradnia genetyczna, w której mogą pobrać moje próbki oraz próbki genotypu dzieci, dzięki czemu określić będzie można w jakim stopniu znajdują się w grupie ryzyka. Jeżeli będzie prawdopodobieństwo, trzeba będzie zadbać o regularne badania pod kątem zmian w organizmie, aby wykryć te najgorsze możliwie wcześnie (na wczesnym stadium choroba jest w pełni uleczalna)

    Co można zrobić, żeby zdiagnozować się wcześniej?
    Trzeba mieć farta. Robiąc co roku morfologię i tak mógłbym się niczego nie dowiedzieć, bo wyniki wątrobowe i nerkowe do tej pory mam ok. Nikt co roku nie będzie sobie robił pełnego TK, bo prędzej umrzesz napromieniowania. Przypadkowe USG brzucha, albo gastro lub kolono mogą pomóc. Tylko że Ty będziesz miał raka gdzie indziej no i co z tego? Markerów nikt nie robi od tak na ślepo, więc ta droga też odpada. Niestety profilaktyka leży i kwiczy, a duża część nowotworów jest niema, aż do momentu kiedy jest już bardzo późno.

    Ile byłeś na zwolnieniu? Jak to załatwiłeś?
    Ostatni raz w pracy pojawiłem się 08-11-2018, potem dostawałem już kolejne zwolnienia - na pobyt w szpitalu, na ogarnięcie leczenia etc. Od lekarzy mam zapewnienie, że mogę w każdej chwili przyjść i poprosić nawet o 6 miesięcy (maksimum jaki mogą wystawić), a po tym czasie, przejść na zasiłek chorobowy.

    Wracasz do pracy?
    Tak. W grudniu prowadziłem już jedno wesele, w styczniu mam kolejne. Do pracy w ciągu tygodnia wróciłem 14-01-2019, po pierwszej chemii. Czuję się dobrze i mam sporo sił, więc lepiej się czuję kiedy się mogę czymś zająć.

    Mam podobne objawy, co robić?
    Idź do internisty, proś i wymagaj skierowania na badania - USG brzucha, gastro- i kolonoskopia. Jeżeli masz jakiś prywatny pakiet medyczny, tym lepiej uda Ci się załatwić wszystko szybciej, tylko koniecznie odbieraj wyniki z pieczątką lekarza, żeby potem w ramach NFZ mogły być brane pod uwagę.

    A co z Zieloną Kartą DILO?
    Karta DiLO czyli Diagnozy i Leczenia Onkologicznego, nie jest zielona i w żaden sposób się do tego koloru nie odnosi. To chyba takie skojarzenie z “zielonym światłem” na badania. Kartę wystawi Ci lekarz medycyny rodzinnej na podstawie podstawowych badań które zrobisz (np. USG jamy brzucha na którym wyjdą zmiany). Z kartą będziesz mógł szybciej dostać się na dalsze szczegółowe badania. Ja osobiście kartę wyrobiłem, ale z niej nie skorzystałem, bo komplet badań i tak miałem zrobiony w szpitalu, ponoć jednak niektóre placówki leczące, biorą ją pod uwagę w ustawianiu pacjentów w kolejce.

    Na USG wyszły zmiany. To rak?
    Nie. USG jest bardzo subiektywnym i wstępnym badaniem. Pokazuje obraz jakiegoś guza, nie musi to jednak być rak. Często mamy różne liczne guzki tu i ówdzie, które w niczym nie przeszkadzają i nie są złośliwe.

    Jednak rak. Co robić?
    Pisać do wszystkich znajomych, czy nie znają jakiegoś lekarza. Aż się zdziwiłem, ile kontaktów dostałem, bo ktoś w rodzinie się leczył, albo ktoś ma jakiegoś krewnego onkologa. Takie kontakty są bardzo pomocne, bo nawet jeżeli dana osoba nie może nas leczyć to ma swoich znajomych, wie do kogo zadzwonić najlepiej, zapowie nas na wizycie, dzięki czemu można trochę ominąć system lub po prostu być potraktowanym z większą uwagą.

    Jak zachować pozytywny stan ducha słysząc wyrok?
    Po pierwsze - gówno nie wyrok. Statystyki i rokowania są dobre na sympozja lekarskie, ale trzeba pamiętać - ktoś robi zawsze ten 1% cudownych wyzdrowień. Dlaczego właśnie nie Ty? Ja traktuję swój stan jak poważniejszą grypę - owszem ryzyko większe, ale to się leczy i do szpitala idę po to żeby się wyleczyć i być zdrowym, żyć. Ważne jest, żeby zaakceptować swój los. Boksowanie się z myślami, dlaczego ja, co by było gdybym wtedy itd tylko marnuje Twoje siły psychiczne, a nie przynosi żadnego skutku. Jest jak jest, nie ma się co oglądać, trzeba patrzeć w przyszłość i planować co zrobić żeby wyzdrowieć. Polecam tutaj cytat jednej z moich ulubionych piosenek elektryczny gitar - pasuje jak ulał i cytowałem go żonie w pierwszych dniach kiedy przeżywała to co nam powiedzieli:

    Będzie co ma być, już wiem że stąd nie zwieję,
    poczekam i popatrzę, nie cofnę kijem Wisły.


    Co zrobić, żeby uniknąć choroby?
    Chyba nie jestem najlepszą osobą do odpowiedzi na to pytanie. Zasadniczo - zdrowy tryb życia. Zbilansowana dieta, bogata w świeże warzywa i owoce, dużo produktów antyoksydacyjnych, odstawienie używek (papierosy out, alkohol najlepiej też, chociaż ponoć kieliszek wina raz na jakiś czas też może mieć pozytywny wpływ na zdrowie, dopalacze i narkotyki pozostawiam bez komentarza). Do tego jak najwięcej ruchu, zwłaszcza, jeśli masz siedzący tryb pracy i zadbanie o unormowany tryb życia (tzn. wystarczająco dużo snu, pobudka i zasypianie o tych samych porach, regularne posiłki, możliwe mało stresu i pośpiechu). Oczywiście prowadzenie takiego trybu życia i tak nie da Ci żadnej pewności, bo smog, przetworzona żywność i milion innych czynników atakuje nas codziennie, więc warto zadbać także o regularne badania (morfologia raz na rok, to w ogóle minimum). Czasem warto trochę na zapas chodzić do lekarza, jak coś nam dolega, niż łyknąć 2-3 tabletki i zapomnieć o temacie.
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mieszkam z niebieskim od 4 miesiecy. Nie mamy jakiegos sztywnego podzialu obowiazkow ale gotuje i sprzatam zawsze ja z tego wzgledu ze koncze prace o 15, a niebieski o 17. Jak przychodzi do domu nie musi juz nic robic. Nie przeszkadza mi to absolutnie bo lubie gotowac a wysprzatanie 60 m2 to tez moment. Czasem mi pomoze sprzatac w sobote (z wlasnej woli) ale robi to tak wolno i niedokladnie ze wole juz to zrobic sama. Wczoraj sie wkurzylam bo cos mi w aucie znowu zaczelo stukac i chcialam zeby zobaczyl na to. On sie wkurzyl bo zmeczony po pracy przychodzi a ja mu jeszcze kaze w aucie grzebac. I ze on mi mowil zebym kupila drozsze i bylby spokoj. I zebym sie taty spytala bo on mi ostatnio je naprawial wiec bedzie wiedzial. I w tym jest wlasnie problem. Niby mam faceta a ze wszystkimi meskimi sprawami musze chodzic do taty. Auto tez z tata kupowalam. Moj nie mial czasu. Zrobic cos w komputerze? Musze sie kolegow w pracy pytac. Kiedys excela potrzebowalam zeby mi ogarnal to mi go... kupil..... Nie, nie dlatego ze jest uczciwy... Zalamuje mnie to juz. Dzisiaj obiadu nie robie, zamierzam mu powiedziec ze bylam zbyt zmeczona. Moze to dziecinada ale wkurza mnie to ze mimo ze mam faceta to nadal musze byc 'silna niezalezna kobieta' i ze wszystkim radzic sobie sama.
    #zwiazki #niebieskiepaski #rozowepaski

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

    •  

      @agaja Niestety znam takich niebieskich że z lenistwa specjalnie robią wszystko na odwal się, żeby następnym razem już ich nie prosić o pomoc. Prosisz raz, drugi, dziesiąty i setny żeby zrobił coś dokładnie a i tak znowu mokre naczynia lądują w szafce albo odkurzone jest tylko pół pokoju bo jaśniepan jest zbyt zmęczony żeby odsunąć krzesła i sprzątnąć pod stołem ( ಠ_ಠ) Z drugiej strony kobiety często popadają w drugą skrajność i wszystko musi być na błysk i zrobione dokładnie tak jak one lubią bo każdy inny sposób jest zły pokaż całość

    • więcej komentarzy (60)

  •  

    Mirki z #slask #katowice #krakow #tarnow będę potrzebował informacji drogowych dzisiaj po południu XDD Jestem tym cebulakiem z wpisu o locie na majorke za pół darmo no i jutro o 6.00 wylatuje z Berlina ale jadę #flixbus który o 14 wyjeżdża z Przemyśla a planowo w Berlinie ma być o 2.45 (6km od lotniska, reszta mytaxi bo jak to cebulak dorwałem kupon na 10 euro XDDD) . Tylko problem z tym planowanym przyjazdem może być bo śnieg ma sypać w całej południowej Polsce, i teraz rozkminiam czy ja kurwa zdążę ( ͡° ʖ̯ ͡°) jade z #wroclaw i nie wiem czy się uda dojechać, czy już powinienem coś kombinować ( ಠ_ಠ) pokaż całość

  •  

    Myślałam, że kupuję batata, a to był tylko Bardzo Duży Różowy Ziemniak xD

    PS. Domowy keczup z cukinii to jest poezja.

    #weganizm #wegetarianizm #vegan2019 #veganmay

  •  

    Czas na czwartą. Zastanawiam się nad Mulan.

    Czy są na wypoku rodzice noszący w chuście ( ͡º ͜ʖ͡º) ???

    #disney #chustonoszenie #rysujzwykopem #rysunek #chwalesie #dziendobry #dzieci

    Zapraszam do obserwowania moich pracy pod tagami:
    #niekowencjonalna #knitknit #nadrucie
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: embed.jpg

  •  

    Laleczka z bawełny, ubrana rękoma moimi. O!

    Wzory takich lalek znajdzieta w internecie.
    Są piękne i nie robi się ich trudno.

    Potem czapka, szalik i kolejna lalka.

    :3

    I zapraszam Was do obserwowania Insta :P.

    #rekodzielo #handmade #dzieci

    Zapraszam do obserwowania moich pracy pod tagami:
    #niekowencjonalna #knitknit #nadrucie
    pokaż całość

    źródło: instagram.com

  •  

    #krakow
    Jak wygląda u Was sytuacja z komunikacją miejską? Wybieram się na weekend i wolałbym uniknąć kręcenia się po mieście autem, czytałem coś o biletach weekendowych (aglomeracyjnych?), ktoś mógłby coś więcej o nich napisać, co obejmują, itp.?

  •  

    #smieszne #praca #krakow #zwierzeta #polska #humor

    Rok 2019
    Kraków
    Firma handlowo-usługowa
    Stanowisko: projektant / technolog

    Czego oczekujemy:
    - Wykształcenia technicznego (mile widziana specjalizacja mechanika i budowa maszyn)
    - Mile widziana znajomość technologii produkcji spożywczej
    - Wymagana znajomości oprogramowania Solidworks, mile widziana znajomość oprogramowania CAD
    - Dobrej znajomości języka angielskiego zarówno w mowie i piśmie (mile widziana znajomość języka technicznego)
    - Dyspozycyjności i zaangażowanie
    - prawa jazdy kat. B

    Co oferujemy:
    - pracę w młodym, dynamicznym zespole
    - stabilne zatrudnienie w oparciu o umowę o pracę
    - możliwość rozwoju w prężnie rozwijającej się branży maszyn
    - szkolenia, wyjazdy zagraniczne

    I teraz najlepsze: wynagrodzenie xD
    - 2000 zł podstawa (nie ma premii)
    - po 4 miesiącach 2400 zł
    - po roku 2800 zł jak będziesz dobry

    Szukają od roku. No nie debile?
    pokaż całość

  •  

    Dwie prace zaliczeniowe i rozdział magisterki do soboty? To idealny czas na... puzzelki (。◕‿‿◕。) #zycienakrawedzi #puzzle

  •  

    "Four walls"
    Zawsze chciałam narysować coś takiego
    14x21cm, czarny długopis, akwarele

    #beatharysuje
    ------------------------------------------------------------------
    #rysunek #rysujzwykopem #tworczoscwlasna

    źródło: 49588015.jpg

    •  

      @beatha bardzo lubię twoje prace. Jakiś czas temu cię dodałam do obserwowanych i teraz za każdym razem się uśmiecham w serduszku jak widzę coś nowego (。◕‿‿◕。)

    •  

      @beatha i właśnie o to chodzi, nie dość że Tobie to sprawia frajdę to innym też się podoba ( ͡º ͜ʖ͡º) Zawsze jest miło popatrzeć na taką pracę, szczególnie jak się samej nie ma za grosz talentu do rysowania 乁(♥ ʖ̯♥)ㄏWięc tym bardziej szanuje za takie umiejętności bo za każdym razem ogarnia mnie takie "wooooah, ale ładne (。◕‿‿◕。)" Także rysuj i maluj ku uciesze swojej i naszej ( ͡° ͜ʖ ͡° )つ──☆*:・゚

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Cześć Mirki!

    Poszukujemy razem z żoną wózka dla przyszłego pierworodnego. (Tak, wychowam jak swoje)

    Jedno czego jesteśmy pewni to to, że chcemy 2in1 (spacerówka + gondola). Fajnie jakby można było spacerówkę zakładać w obu kierunkach jazdy oraz rozkładać ją na płasko.

    Co możecie polecić? Przedział cenowy 1500-3000zł.

    Dzięki!( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #wozek #wozekdzieciecy #pytanie #pytaniedorozowychpaskow #pytaniedoeksperta #dzieci #dziecko #niewiemjaktootagowac
    pokaż całość

    •  

      @Szala u nas sprawdzał się Tako Moonlight. Dość stabilny, pompowane koła, da się wpiąć spacerówkę przodem i tyłem, duża buda, która dobrze chroni dziecko przed deszczem/wiatrem, możliwość rozłożenia spacerówki zupełnie na płasko, duża gondola. Po zakupie adapterów za ok 50zl z przesyłką można wpiąć do ramy nosidło, co jest bardzo wygodne no w czasie zakupów. Po ściągnięciu kół da się wózek sensownie złożyć. Z kołami zajmuje trochę miejsca w bagażniku ale myślę że to norma przy takich wózkach. Jeżeli chodzi o minusy to jest dość ciężki (rama+góra to jakieś 14kg).

      Przy wyborze zawsze sprawdźcie czy się wam zmieści w bagażniku (jeśli będziecie często jeździć) i czy nie jest za ciezki- szczególnie jeśli macie trochę schodów do pokonania. Powodzenia ( ͡º ͜ʖ͡º)
      pokaż całość

      +: Szala
    • więcej komentarzy (7)

  •  

    Damage Report po pierwszej chemii. Zaparzcie kakao i chwytajcie za kocyki, bo będzie raczej dłużej niż krócej. Pozwoliłem sobie nie pisać od razu po odbyciu chemii, żeby móc Wam w pełni opowiedzieć jak się czuję i się ze mną działo w trakcie i po leczeniu. Lecimy zatem z porządkiem chronologicznym:

    #sarmatawalczyzrakiem #zdrowie #rak #nowotwory

    02-01-2019
    Spędziłem pół dnia w COI na Ursynowie, na zabiegu założenia portu donaczyniowego. Sam zabieg w sumie był krótki, jakieś 40 minut, jednak potem trzeba było czekać na RTG i opis, że wszystko zostało założone tak, jak być powinno i mogą mnie wypisać do domu. Przyjechałem przed 10, wyszedłem po 15 i resztę dnia byłem jak na haju przez znieczulenie miejscowe, które mi schodziło. Dzień przeleżany.

    03-01-2019
    Pierwszy dzień hospitalizacji w COI na Wawelskiej. Do szpitala zgłosiłem się przed 0800, jednak zanim przeszły wszystkie procedury (krew, przyjęcie etc) to na salę wszedłem dopiero około południa. Jeszcze z samego rana odbyła się dyskusja zespołu lekarzy z profesorem prowadzącym badanie, czy aby nie dać mi jednak wersji ambulatoryjnej i resztę "na wynos", jednak sam optowałem za pozostaniem na pierwszą chemię w pełni w szpitalu, żeby zobaczyć, z czym to się je. Nastawiłem się na pobyt w szpitalu i w sumie oczekiwałem, że trochę odsapnę od życia domowego, zajmowania się dziećmi etc - wiadomo - gry na komórce, filmy na Netflixie, książka i drzemki, kiedy tylko mam na nie ochotę.
    Po ustaleniu, że jednak zostaję od razu podłączyli mnie pod szereg kroplówek - nawodnienie, elektrolity, leki osłonowe i pierwsza dawka badanego leku immunologicznego (lub placebo - tego akurat nie wie nikt poza jedną osobą na oddziale przygotowującą leki). Po immunologi zaczęła się chemia właściwa, już dostępna również w standardowym procesie leczenia "na NFZ" - lek celowany na receptory HER2+ i cisplatyna (chemia właściwa). Piersza dawka 2h, płukanie, przeciwymiotne i leki moczo pędne, druga dawka 24h i znowu płukanie, moczopędne, przeciwymiotne, osłonowe.

    04-01-2019
    Drugi dzień w szpitalu minął na spływaniu 24h dawki chemii i okresowym przepłukiwaniu organizmu (dużo nawadniania i leki moczopędne, żeby to, co już przeszło swoją ścieżkę, zostało jak najszybciej usunięte).

    05:08-01-2019
    Do tej pory leki podawane były za pomocą pompy mechanicznej, musiałem więc chodzić ze stojakiem, na którym była zamocowana, a do tego uwiązany byłem do kontaktu. Na szczęście, po nocnym naładowaniu baterii mogłem pozwolić sobie nawet na kilka godzin bez podłączania z powrotem do gniazdka, co nie zmienia jednak faktu, że musiałem chodzić wszędzie z tym drzewem - także do toalety i pod prysznic. Na szczęście w sobotę kolejną dawkę cisplatyny otrzymałem już zapakowaną w tzw. infuzor, czyli małą buteleczkę z gumowym balonem, który obkurczając się, wtłacza lek do krwiobiegu. Buteleczka napełniona została dawką na 4 dni i mogłem ją nosić w saszetce przy pasie, wiec swoboda poruszania się nieporównywalnie większa. Jedynie z rana wracała klasyczna kroplówka z helacidu (osłonowe na żołądek), leków przeciwwymiotnych i PWE (płyn elektrolityczny) dla wypłukania organizmu. Były to jednak tylko 1,5h sesje, więc znośnie.
    Po 4 dniach, we wtorek wieczorem zostałem wypisany ze szpitala z infuzorem na wynos, ponieważ przez przerwy na płukanie lek, zamiast skończyć się ok. 15, skończył się dopiero gdzieś na przełomie 08 i 09-01. Na szczęście personel stwierdził, że jestem na tyle ogarnięty, że mogę to zabrać do domu i przynieść potem 09 rano pustą butelkę i dać odłączyć sobie wkłucie z portu. Pierwsza chemia zakończona!

    Jak było i jak jest?
    W trakcie podawania chemii najpopularniejszymi przypadłościami są wymioty, biegunka i osłabienie. Dzięki lekom wymiotów nie miałem żadnych. Biegunki nie stwierdziłem, ale ponieważ leki przeciwbólowe powodują u mnie zaparcia, to w połączeniu tych dwóch efektów wypróżnienie "wróciło do normy". Czyli w sumie na plus. Osłabienie rzeczywiście trochę mnie dopadło. Ostatnie dwa dni w szpitalu oraz dwa dni po wyjściu sił miałem zdecydowanie mniej i co chwila robiłem sobie drzemki regeneracyjne, tylko po to, żeby wstać, przygotować coś do jedzenia, zjeść i odpocząć po wszystkim. Innych skutków ubocznych po chemii (głównie neuropatia i osłabienie słuchu) na razie nie zauważyłem, choć ze słuchem stwierdziłem, że zmniejszyła się moja tolerancja na hałas - słucham muzyki na słuchawkach zdecydowanie ciszej niż zwykle, a wrzaski dzieci potrafią doprowadzić mnie do bólu uszu.

    Dużą zaletą po chemii jest to, że czuję się dużo lepiej niż przed rozpoczęciem leczenia. Powiem nawet więcej - czuję się lepiej niż przed pierwszym atakiem bólu 11-11-2018. Lekarz przepisał mi wprawdzie większą dawkę morfiny, ponieważ okazało się, że szybciej metabolizuję lek i występował u mnie "ból końca dawki", trzeba było więc podnieść z 30mg do 50mg/12h, żeby wystarczało "na zakładkę", ale jednocześnie odstawiłem całkowicie inne leki przeciwbólowe (paracetamol, nospa, pyralgina). Biorę więc więcej i mniej jednocześnie.

    Poprawiło się także w kwestii jedzenia. Problemy z przełykaniem ustąpiły w znacznym stopniu i oceniam ich stan podobnie do tego, jaki był w 06:07-2018 - czasem coś dłużej przechodzi przez przełyk, powodując dyskomfort, nie staje mi jednak i nie powoduje, że muszę iść zwymiotować, żeby się odetkać.

    Wróciły także siły. Pewnie dlatego, że nie odczuwam także żadnego większego bólu etc. Nie jest może to szczyt moich możliwości, ale zdecydowanie jest lepiej niż przez ostatnie miesiące. W związku z tym postanowiłem wrócić do pracy i w tym momencie oporządzam się na swoim porzuconym 07-11-2018 stanowisku. Chciałem wrócić do pracy, bo męczyło mnie już nieróbstwo, a do tego widzę, że w dniach, kiedy muszę coś zrobić, czuję się lepiej niż w dniach "wolnych". Dodatkowo praca wzbudza we mnie więcej motywacji, żeby zabrać się także za własne biznesy po godzinach, więc odnoszę podwójną korzyść.

    Jak oceniam pobyt w szpitalu?
    Umiarkowanie dobrze. Do zespołu lekarskiego przyczepić się nie mogę - cokolwiek bym potrzebował - dodatkową dawkę leku, wyjaśnienie co się dzieje itd zawsze byli do dyspozycji. Zespół pielęgniarski też na plus (choć były i takie bardziej jędzowate). Ogólnie rzecz biorąc byłem jedyną tak młodą osobą na oddziale (33lvl) reszta spokojnie 50+. Nie zrzędziłem, nie kwestionowałem tego, co mówią, nie robiłem problemów, to i kiedy chciałem coś załatwić dla siebie, to dostawałem od ręki. Gorzej było jedynie w weekend, podczas którego miałem wrażenie, że część jest tam za karę w pracy i czepia się dosłownie wszystkiego.

    Jeżeli chodzi o jedzenie, to niestety uderzyła mnie z całą siłą polska rzeczywistość szpitalna. Zjadliwe były zupy na śniadanie i obiad. Reszta wołała o pomstę do nieba. Mam wielkie wątpliwości, czy ktokolwiek usiadł nad tymi posiłkami i policzył ich kaloryczność, co wydawałoby się podstawą. O jakości szynki czy suchości chleba nawet nie będę się wypowiadał... Na szczęście oddziałowa lodówka i rodzina na miejscu pozwoliła mi na zgromadzenie zapasów na posiłki i przekąski (w szpitalu złapałem nową faze - kwaśne żelki mogę teraz jeść o każdej porze dnia i nocy, tylko muszą być kwaśne; na nowo odkryłem także smak sklepiku szkolnego - gumy Center Shock xD).

    Najgorzej było, jeżeli chodzi innych w szpitalu. Z racji różnicy wieku traktowali mnie jak jakiegoś szczyla, do którego jaśnie pan może się zwracać "ej ty". Tematów do rozmów też nie mieliśmy, ale może to i lepiej. W pewnym momencie na mojej sali (pięcioosobowej) dobrało się 3 dziadków 60-70, którzy cały dzień komentowali albo padający za oknem śnieg (i że dzwonili do domu i w Koziczkach Dolnych to jeszcze nie pada, a w Zalesiu to już stopniał) albo, o zgrozo, drążyli temat choroby. Ale nie to żeby po prostu rozmawiali co komu dolega... nie... Antka szwagra kobity brat, to miał to samo i przed świętami był zdrów, a po świętach był już pogrzeb, a drugiemu to już najwyżej rok został, a leczenie to tylko przedłużenie cierpienia, wszyscy umrzemy, jak i sklepowa z wioski obok itd... Zasadniczo gdyby to spisać, miałbym historię chorób nowotworowych w trzech rodzinach. Do tego ten posępny nastrój, który sprawiał, że zastanawiałem się, po jaką cholerę oni w ogóle idą do szpitala, skoro mentalnie to oni nie są jedną nogą w grobie - oni się już w nim umościli. Dobrze, że słuchawki skutecznie odcinały mnie od ich pierdzielenia. Pewnie potem komentowali, że młody taki załamany, że nawet się nie odzywa i zamyka w sobie.

    Co będzie dalej?
    Następna chemia czeka mnie 24-01-2019. Na szczęście zmieni się nieco forma podania. Idę na jeden dzień do szpitala, dostaję wszystkie leki immunologiczne i te podawane w mniejszych dawkach i wypisywany jestem tego samego dnia wieczorem. Chemię właściwą dostanę do infzora na wynos i będę tylko musiał zgłaszać się codziennie do szpitala na 2h na "płukankę". Może nie będę przez to mógł sobie zrobić kolejnego wyjazdu do sanatorium, żeby odrobić zaległości w serialach, ale przynajmniej nie będę musiał spędzać zbyt dużo czasu wśród ludzi pogodzonych ze swoim losem (co zarówno, jak i mój psychoterapetua uważamy za błąd - po pierwsze na leczenie trzeba iść w nastawieniu bojowym, żeby nastawić organizm na jak najlepsze przyjęcie leku, reakcję i odparcie skutków ubocznych).

    Po kolejnym podaniu chemii będę miał pewnie kolejne TK, które oceni, jaki jest postęp leczenia/choroby. Gdybym miał oceniać sam na podstawie swojego odczucia - jest lepiej. I tego będę się trzymał.

    Dziękuję także wszystkim Wam, którzy mnie wspieracie w walce. Wasze żywe zainteresowanie tym, co się u mnie dzieje, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. To niesamowite, że mimo iż w życiu się nie widzieliśmy, może nigdy nie zobaczymy, a jednak zależy Wam na losie anonka ze strony ze śmiesznymi obrazkami. Dziękuję, za wszystkie wiadomości, słowa wsparcia, komentarze, plusy, obserwowania etc. I przepraszam, jeżeli nie na wszystko odpisuję - przy takim natłoku po prostu nie starcza czasu i sił. ŻYCZĘ WAM WSZYSTKIM DUŻO WIĘCEJ ZDROWIA NIŻ MNIE SIĘ TRAFIŁO ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Jak wydarzy się w międzyczasie coś ciekawego u mnie na pewno dam znać. Do usłyszenia!
    pokaż całość

  •  

    Co można zrobić z zielonej soczewicy w puszce? Nie ma to być mną i kupić 3 puszki jej zamiast ciecierzycy. Nigdy nie przyszło mi używać tej zielonej.
    #wegetarianizm #gotujzwykopem

  •  

    Siema Mirki, co sądzicie o tej inwestycji? Szukam mieszkania dla siebie z żoną, lokalizacja wydaje się super.
    #deweloperka #mieszkanie #krakow

    źródło: okazja.png

  •  

    Dzień dobry Miraski! Czy ktoś może mi doradzić gdzie w #krakow kupię sanki? Nie chodzi mi o najtańsze z mozliwych ale o takie, które się nie rozpadną po drugim zjeździe. Muszą mieć oparcie z tyłu i w sumie fajnie jakby miały taką rączkę do pchania. Myślałam o placu imbramowskim ale nie byłam tam całe wieki i nie wiem czy jest sens jechać. Ktoś coś?

    #rodzice #dzieci #zabawki #sanki pokaż całość

  •  

    #krakow #okulary #zdrowie #optyk
    Cześć wszystkim!
    Polecicie może salon optyczny w Krakowie gdzie dobiorę sobie oprawki, zamówię szkła (receptę mam) i nie przepłacę?

    +: Skyler
  •  

    Czy ktoś próbował past warzywnych z Rossmanna? Nazywały się chyba wa:żywo. Polecacie?
    #weganizm #wegetarianizm #rossmann

  •  

    W mojej firmie była wyprzedaż lapkow które zostały wymienione na nowsze.

    Jako ze pracowałam wcześniej w helpdesku, a teraz jestem sysadmin, info o tym dostałam dosc szybko i miałam duzy wybór xD

    I pomyslalam ze kupię jeden. Dla mojej przyjaciółki, która zarabia bardzo mało i nie ma własnego komputera. Dla mnie, rasowego nerda i geeka, to nie do pomyślenia. Jak w XXI wieku może nie być komputera w domu u młodej osoby.

    Znamy się z przyjaciółka jakieś 15 lat. Jak umarła moja mama i świąt u mnie nie było i w ogóle wielki smutek, nie było choinki, prezentów itd. - jej mama i ona sama zaprosiły mnie na święta do siebie, a jak pakowałam się do domu - obładowały wałówką i w ogóle. Mimo ze same za dużo nie maja, chciały żeby moje święta nie były tak bardzo smutne. To było przekochane i nigdy tego im nie zapomnę. Dużo było historii w tym stylu i ona zawsze o mnie pamietała, zawsze wspierała itd. Jak siostra.

    Nie jest to niewiadomo jaki komputer, ale internety zobaczy, dokument w wordzie napisze, wszystko działa, i5, 8GB ram, wyjebalam hdd i wsadzilam ssd 256GB. W simsy 4 czy gry o podobnych parametrach zagra (w sumie to ona nie gra, jak już to w simsy wlasnie xD).

    I ona wlasnie do mnie jedzie i nic jeszcze nie wie i strasznie się nie mogę doczekać już żeby jej tego kompa dać :D

    Nie wiem jak to otagowac może #przyjazn #komputery

    Musiałam się tym podzielić, tak strasznie się cieszę, ze sprawie jej przyjemność
    pokaż całość

  •  

    Drugi tydzień przychodzę pilnować ok. rocznego dziecka i muszę przyznać, że rodzice wychowali go na małego dżentelmana ( ͡° ͜ʖ ͡°) Ani razu nie zrobił przy mnie kupy :D W zasadzie to chyba powinni mi obniżyc stawkę za godzinę. #dzieci #nianiaemilkos - do ew. czarnolistowania

  •  

    Dlatego, że dalej nie mam prądu w gniazdkach, zaczełam poszukiwać jakiegoś alternatywnego mieszkania, w razie gdyby właścicielka nie naprawiła tej awarii. Rozbawił mnie nagłówek, ale stwierdziłam, że coś się komuś pomyliło. Jednak nie xD
    #vege #wegetarianizm #heheszki #olx #mieszkanie

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 1547026299313.jpg

    •  

      @kuromicz to że chce wege lokatorów to jest pikuś. Mnie uderzyła cena za nieumeblowany pokój z kuchnią (wspólną!) Za jakieś 1,5k z opłatami (!) Przecież to jest masakra jak gość będzie sobie gotował kiedy chce w pokoju w którym się mieszka. Zero prywatności. Już nie mówiąc o tym, że piekarnik i okap czyli podstawowe wyposażenie mieszkania trzeba sobie samemu dokupić a on się najwyżej dołoży ( ಠ_ಠ)

    • więcej komentarzy (18)

  •  

    Macie jakieś pomysły jak ograniczyć zużycie papieru w domu? Mój młody lvl5 uwielbia rysować i schodzi około ryza na 2tyg. Masakra jakaś, myślałem o iPadzie z ipenem no ale 5k to się nie kalkuluje. Chociaż wygląda na to że coś z tego rysowania będzie może warto? Any ideas? #dziecko #rysowanie #rysunek #rodzice #webdesign

  •  

    #wegetarianizm #weganizm
    Najlepsze strony z przepisami i pomysłami na żarełko to:
    _____________________________________________
    (najlepiej, żeby nie wymagały łez noworodków, wody ze szczytu góry Ugabuga itd.( ͡° ͜ʖ ͡°))

    +: smyl, lwonly
  •  

    Mirki, 5 lat borykam sie z bólem pleców, próbowałem już wszystkich ćwiczeń, wzmacniających, rozciągających, rozluźniających, rolowanie itd. dosłownie wszystko.
    Ćwiczenia na rozluźnianie/rozciąganie pomagają na kilka godzin.
    Badania krwi, kału moczu, wszystko zrobione, jest ok, przynajmniej w tym co badałem.
    Fizjoterapeutów z 10 miałem, neurologów kilku, kilku ortopedów, kasy poszło kilka tysięcy.

    pokaż spoiler Mam mocno spięte mięśnie, każdy fizjo mi to mówi, ale to tyle, na prześwietleniach widać że się problem pogłębia z roku na rok.


    Po 2 latach bólu lędźwi doszła szyja, boli okropnie nie da się pracować a #programowanie here.
    I tak dzień w dzień bolą i lędźwia i szyja, szukam NAPRAWDĘ dobrego specjalisty w sumie w całej Polsce, z naciskiem na #slask . Błagam o pomoc, doprowadza mnie to do coraz większej depresji i nerwicy, brak sił, nic sie nie chce.

    pokaż spoiler #lekarz #pytanie #kiciochpyta #pytaniedoeksperta #nfz #ortopedia #fizjoterapia #mirkokoksy #neurologia #pomocy #niewiemjaktootagowac #zus #medycyna #zdrowie #polska #pomoc #silownia #crossfit #katowice #rudaslaska #chorzow #siemianowice #swietochlowice #gliwice #krakow #warszawa #tychy #zory #bytom #zabrze
    pokaż całość

  •  

    Garderoba mojej różowej. Czy to jest jakiś rodzaj schizofremi i powinienem się zacząć martwić? ( ಠ_ಠ)

    #logikarozowychpaskow #rozowepaski #zwiazki #ubierajsiezwykopem #modadamska

  •  

    Jestem drugi dzień po usunięciu ósemki (bo zablokowała mi się, nie miała miejsca i pchała w siódemkę). Drugi dzień, a napierdziela jak coś. Buźka lekko spuchnięta, antybiotyk tylko miałam brać wcześniej i jakby się coś działo to przyjść...

    No i właśnie.. Węzeł chłonny obok tej ósemki mi się tak powiększył, tak boli, szczególnie przy połykaniu.

    Przejdzie samo?

    #medycyna #stomatologia
    pokaż całość

    •  

      @k___b współczuję ( ͡° ʖ̯ ͡°) ja miałam normalnie wyrywane, ale raz mi się zrobił stan zapalny i tak byłam spuchnięta że masakra. Po 2 tyg na antybiotyku było lepiej ale nieszczególnie miło to wspominam. Plus jeszcze po znieczuleniu trzonowców, nawet takim do plombowania nie mogę buzi otwierac przez jakiś tydzień bo boli ( ͡° ʖ̯ ͡°) więc rozumiem twój ból. Jeszcze tym bardziej lipa jak masz dużo do zrobienia. Z takich porad to u mnie spoko do jedzenia był bakłażan i papryka z piekarnika. Konsystencję mają ogólnie taką sobie ale można jeść praktycznie bez otwierania buzi i smakują zdecydowanie lepiej niż kolejny jogurt albo kleik ;) A no i do płukania podobno dobry jest eludril bo chyba właśnie na stany zapalne pomaga. pokaż całość

    • więcej komentarzy (22)

  •  

    Piątek, prawie godzina 19. Odkurzam sobie, robię pranie. Nagle puka mi ktoś do drzwi. Otwieram, a tam różowa lvl może 30. Wygląda na taką typową herod babę. Typową korpobiurwe, taka korpo suka w okularach z czerwonymi oprawkami. I na mnie z mordą, że o której ja odkurzam.
    Iksde co.
    No i drze się po mnie będąc na ty. Ja lekko w szoku, szybko ogarniam, czy może dzisiaj jest jakieś święto. Wigilia? Wielkanoc? Niedziela bezhandlu? Może przestawaliśmy zegarki o 5h do przodu i już północ.
    Krzyczy na mnie i w końcu się dowiaduję - jej gówniak półroczny śpi i go obudziłam, a ona go pół dnia usypiała.
    I tak sobie myślę - nie można poprosić grzecznie, żeby dzisiaj się wstrzymać z porządkami, bo dzieciak śpi? Ja jestem w stanie zrozumieć wiele rzeczy, ale po co drzeć pizde? :/
    #logikarozowychpaskow #rozowepaski #madka
    pokaż całość

    •  

      @konsumatumest gdyby przyszła i poprosiła to by była zupełnie inna historia i jestem pewna że nie robilabys jej problemu. Ale pretensje do kogoś że mieszka i żyje w swoim mieszkaniu i śmie w ciągu dnia coś w nim robić są dla mnie po prostu niedorzeczne. Tym bardziej że nie robiłaś nic tak znowu uciążliwego ¯\(ツ)

    •  

      @vind no wyzywalam pod nosem i się wkurzałam, tym bardziej że albo mi dziecko budzili albo straszyli przy jedzeniu :P No ale musieli zrobić remont, jeden facet sam robił więc mu tam długo schodziło. I chociaż mnie to irytowało strasznie (tym bardziej że się tak długo ciągnęło) to wiem, że nie robili tego na złość tylko po prostu mieli dużo pracy i mało ludzi do roboty ¯\(ツ)/¯ Niestety takie są uroki mieszkania w bloku, co pan zrobisz, nic pan nie zrobisz. pokaż całość

    • więcej komentarzy (107)

  •  

    #mirabelkopomusz #ciaza #zalesie

    Czy krzywa cukrowa naprawdę jest aż tak okropna? (╯︵╰,) odwlekam to badanie, ale jutro nie ma bata, muszę iść, a boję się zwykłego pobrania krwi, więc nie wiem jak przeżyć potrójne, po wypiciu glukozy jeszcze :(

  •  

    Murcy, a może bardziej mirabelki. Tak się zastanawiam. Przede wszystkim - ja swoich dzieci nie mam, nie wiem jak to jest być mamą.
    Moja siostra 6 tygodni temu urodziła córkę. Jest to jej pierwsze dziecko. Czy z dzieckiem naprawdę trzeba być AŻ TAK ostrożnym? Ja rozumiem że to bezbronne maleństwo i potrzebuje dużo opieki, ale mam wrażenie że moja siostra i mama, a już szczególnie ojciec dziecka trochę przesadzają. Dwie czapki na głowę i kombinezon i na to koc - wyprawa 10 metrów do ciepłego samochodu. Na tym nie siadaj, to musi być czyste (co ja dupy nie myję?). Matko bosko jak tu zimno (21,5°), szybko kaloryfery włączać. Mała cały czas w tych bodach długich i grubych, opatulona kocami, mimo że naprawdę nie jest w mieszkaniach zimno. We własnym pokoju sobie nie mogłam lakierem włosów popsikac, bo dziecko leżało na łóżku (oczywiście nie pryskalam w twarz czy coś xD) Drzwi też musiałam zamknąć bo brat się mył i zapach żelu pod prysznic się roznosił. Olaboga dramat bo ona woli ssać z butelki niż z piersi. Maseczka na twarz bo przeziębiona jesteś (gardło mnie bolało)! No mogłabym tak wymieniać i wymieniać, a w sumie spędziłam z nimi może 7 godzin. Czy to już pieluszkowe zapalenie mózgu czy po prostu tak się trzeba zajmować dzieckiem?

    #dzieci #macierzynstwo #wychowanie #pytanie #rodzina #gowniak
    pokaż całość

    •  

      @szzzzzz z tym ubieraniem dziecka to się zgadzam, bo jak widzę czasem ile warstw dzieci mają na sobie nawet jak jest ciepło to aż się pocę w myślach. A szczególnie to namiętne ubieranie czapek nawet w lecie. O tym, ile razy już mnie jakieś starsze baby pytały gdzie czapeczka nie wspominam. Ostatnio nawet dostałam uwagę w tramwaju że mam ubrać dziecku 2 kaptury na czapkę i koniecznie zawiązać czapkę pod szyją bo jak to inaczej skoro PADA. A każdy pediatra potem mówi, że lepiej żeby dziecku było trochę chłodniej niż za gorąco. Generalnie takie małe dziecko powinno mieć 1 warstwę ubrania więcej niż dorosly z tym że koc traktujemy już jak warstwę. 21st.C to zupełnie wystarczająca temp dla dzieciaka więc tu myślę że stara szkoła babć im daje w kość i jednak trochę przesadzają.

      Z całą resztą to ty przesadzasz :P Problem z karmieniem piersią to bardzo duża strata dla dziecka i duży kłopot dla matki. Poczytaj trochę o zaletach kp to zrozumiesz. Już nie mówiąc o tym, że fajnie by było jakby siostra otrzymała od rodziny wsparcie a nie wyśmiewanie się że przecież wystarczy dać butelkę i elo (╯°□°)╯︵ ┻━┻

      Z siadaniem serio też tego nie czujesz? Dla mnie to jest oczywiste nawet nie ze względu na dziecko, że np w ciuchach w których siedzę w tramwaju nie siadam na łóżku albo na kocu, którym się przykrywam. Wystarczy chociaż raz jechać koło żula i ten nawyk sam powinien się wyrobić. Tak jak mycie rąk, serio jest XXI wiek a ludziom trzeba przypominać o tym, że jak przychodzą do domu to powinni umyć ręce zanim się zaczną bawić z takim maluchem ( ಠ_ಠ)

      A co do chorób to małe dzieci niestety szybko łapią cały syf i przechodzą niestety ciężej niż dorosli. Może szczególnie uważają żeby nie zarazić małej przed szczepieniami? My odwoływaliśmy spotkania, jak ktoś nas informował, że jest chory.

      I na koniec pamiętaj że to stan przejściowy. Na maluszki trzeba bardziej uważać, im dziecko starsze tym mniej mu szkodzi. To że uważają na początku nie znaczy, że dziecko będzie żyło w sterylnych warunkach. Przeczekaj, postaraj się dostosować i ciesz się z bycia ciocią ( ͡º ͜ʖ͡º)
      pokaż całość

    •  

      @szzzzzz Już ci tłumacze jaka to różnica. podawanie mleka z cyca- dziecko płacze więc wyciągasz pierś i dziecko je. Podawanie z butelki: musisz myśleć zanim dziecko zacznie płakać (a czesto budzi się nagle więc nie da się dokładnie przewidzieć kiedy będzie głodne), odciagasz mleko (średnio 40min-1h) w tym czasie próbujesz dziecko uspokoić i utulić w płaczu i podawać chociaż trochę odciągniętego mleka. Po tym musisz wszystko wyparzyć włącznie z elementami laktatora. Na całość karmienia z odciąganiem i myciem schodzi ponad godzina (u mnie to było ok 1,5) po czym zaraz musisz się brać od nowa do roboty bo dziecko znowu głodne. Super, że siostrze chce się odciągać bo każda ilość mleka mamy jest tego warta. Ale ilość pracy jest naprawdę dużo większa w porównaniu do karmienia tylko piersią. Więc ja się siostrze nie dziwię, że się wkurza o to. Dopóki się tego nie przeżyje na własnej skórze to się wydaje że co to jest odciągać, chwila i już. Też tak myślalam ale zmieniłam zdanie jak problem zaczal mnie dotyczyć i serio podziwiam babeczki które potrafią wytrwać w kpi do roku a nawet i dłużej. pokaż całość

    • więcej komentarzy (40)

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika erln

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (3)