•  

    Sprawca postrzelił 4 osoby, w tym 6-latka, opróżniając magazynek przy popularnej restauracji w San Antonio (Texas)
    https://www.cbsnews.com/news/texas-roadhouse-shooting-cinema-ridge-san-antonio-live-updates-2018-02-18/

    Sprawca uciekł.

    Texas to jeden z najbardziej liberalnych stanów w stosunku do dostępności broni palnej.
    Jak to możliwe, że żaden sprawiedliwy mieszkaniec ani policja nie zdążyli od razu zastrzelić sprawcy, tak jakby to miało mieć miejsce w wykopkowych utopiach? To musi być fakenews.

    #bron #bronpalna #pozwolenienabron #bekazprawakow
    pokaż całość

  •  

    Spójrzcie jak zmienia się energia w naszym ciele podczas odczuwania różnych emocji
    #ciekawostki #wypokscontent

    źródło: body energy.png

  •  

    Na słupach w Warszawie. Ale w Polsce nie ma antysemityzmu.
    #neuropa #4konserwy #antysemityzm #bekazprawakow chociaż nie jest to śmieszne nic a nic

  •  

    Dzień dobry Mirki i Mirabelki, kilka osób było ostatnio zainteresowanych życiem w #szwajcaria, więc voilà. Uwaga, ściana tekstu.

    O mnie

    Przeprowadziłem się do Szwajcarii 6 lat temu, najpierw do Lozanny we francuskojęzycznym kantonie Vaud (3 lata). Teraz mija mi trzeci rok w niemieckojęzycznej części górskiego kantonu Valais, gdzie postanowiłem już zostać na stałe. Przyjeżdżając, znałem już 2 języki konfederacji, więc nie mam osobistego doświadczenia jak to byłoby znając tylko angielski. Skończyłem inżynierię chemiczną i pracuję w największym przemyśle Szwajcarii – przemyśle farmaceutycznym/chemicznym.

    Mieszkanie w Szwajcarii to było i dalej jest dla mnie wspaniałe doświadczenie - przeprowadziłem się z brzydkiego, industrialnego Stuttgartu (a wcześniej Warszawy) najpierw nad jezioro Genewskie do absurdalnie pięknej Lozanny z widokiem na Mont Blanc, potem bezpośrednio w Alpy do Brig. Miałem również okazję poznać i zaprzyjaźnić się ze Szwajcarami zintegrować się ze społeczeństwem i w miarę dobrze zrozumieć kraj.

    Gdzie można poczytać o życiu Szwajcarii

    Jest wiele blogów opisujących życie Polaków w Szwajcarii. Trzy, które znam bo prowadzą znajome:

    Szwajcarskie blabliblu, Auslanderka w Szwajcarii, Szwajcaria moimi oczami.

    Po angielsku dobry źródłem informacji jest The English Forum lub książka np Living and Working in Switzerland Davida Hapmshire. Z blogów często można dowiedzieć się więcej niż z suchych statystyk, więc polecam poczytać jak ktoś myśli o przeprowadzce. Dobrym szwajcarskim źródłem jeśli chodzi o formalności jest prowadzona przez rząd federalny strona ch.ch

    Dlaczego Szwajcaria

    Szwajcaria jest bez wątpienia jednym z lepszych, jeśli nie najlepszym celem emigracji na świecie. Większość osób do Szwajcarii przyciągają jedne z wyższych pensji na świecie - aktualnie mediana zarobków to ~6300 (6600 w Zurychu) CHF brutto miesięcznie, czyli prawie 23000 PLN przy aktualnym kursie. Tylko Norwegia może w Europie konkurować ze Szwajcarią w wysokości zarobków - brutto w Norwegii zarabia się więcej, ale siła nabywcza w Szwajcarii przez trochę mniejsze koszty życia i znacznie mniejsze podatki jest wyższa. Szwajcaria co roku wygrywa ranking na najlepsze państwo do życia. Polecam zapoznać się z tym linkiem, tam jest naprawdę dużo sporo rzeczy opisane.

    Poza zarobkami Szwajcaria może pochwalić się najgęstszą i drugą najbardziej punktualną po Japonii siecią pociągów na świecie, więc w zasadzie w wielu miejscach posiadanie samochodu jest zbędne. Idealnie czyste powietrze i bliskość gór i natury to drugi ważny powód, dla którego ludzie decydują się na przeniesienie do Szwajcarii. Setki kilometrów tras pieszych i rowerowych i zapierające dech w piersiach widoki to tu codzienność. Wszędzie jest też czysto, od razu po przyjeździe zauważa się brak śmieci na ulicach, niepomazane ściany i czyste ulice. Jedyne, czego tu brakuje, jeśli chodzi o krajobrazy to morze, ale na szczęście Szwajcaria to mały kraj i morze śródziemnomorskie we Włoszech czy Francji to kilka godzien jazdy samochodem.

    Trochę o Szwajcarii

    Szwajcaria jest małym krajem bez dostępu do morza. Jest koło 7.5 razy mniejsza niż Polska i ma prawie 5 razy mniej mieszkańców. 2/3 powierzchni zajmują Alpy - znaczna większość mieszkańców mieszka na pozostałej niecałej 1/3 - na wyżynie szwajcarskiej. W jej skład wchodzi 26 kantonów (właściwie 23 kantony – 20 całych kantonów i 6 półkantanów) o wysokiej autonomii – większej niż np. stany w USA.

    Wbrew nazwie, konfederacja szwajcarska wcale nie jest konfederacją, tylko federacją. Nazwa jest historyczna i ma aktualnie niewiele wspólnego z rzeczywistością.

    Na Szwajcarów mówi się też Helweci, stąd skrót .ch (confoederatio helvetica), od nazwy ludu celtyckiego który kiedyś zamieszkiwał te tereny.

    Ustój polityczny jest nietypowy. Mieszkańcy do 4 razy w roku głosują w referendach nad aktualnymi sprawami. Są 3 rodzaje referendum – obowiązkowe, zwoływane zawsze jak rząd chce zmienić konstytucję, nieobowiązkowe, zwoływane, jeśli zbierze się 50 000 podpisów w określonym czasie przeciwko dowolnej ustawie przegłosowanej przez rząd – w takim przypadku ta ustawa trafia na referendum i federalne inicjatywy ludowe (Initiative populaire fédérale, Volksabstimmung), gdzie po zebraniu 100 000 podpisów w ciągu 18 miesięcy dowolny obywatel może zaproponować dowolną ustawę. Do tego dochodzą referenda kantonalne i gminne dotyczące bardziej lokalnych kwestii. Frekwencja wynosi z reguły trochę ponad 50% a świadomość polityczna jest bardzo duża, bo każdej opcji politycznej zależy, żeby ludzie wiedzieli na co głosują. Można głosować drogą pocztową, a standardowy zestaw do głosowania wygląda tak (via reddit)

    Znalezienie pracy w Szwajcarii

    Bez owijania w bawełnę - jeśli nie chce się wyzerować konta szukając tu pracy, trzeba coś znaleźć przed przyjazdem. Koszty życia są dostosowane do pensji, oszczędności spoza Szwajcarii szybko stopnieją, jeśli przyjedzie się tu szukać czegoś na miejscu. Rynek pracy jest bardzo ciężki. Nie jesteście jedynymi osobami chcącymi dostać się do Szwajcarii, więc konkurencja jest ogromna. Doświadczenie spoza Szwajcarii jest często uznawane za gorsze. Jest kilka łatwiejszych sposobów żeby się tu przenieść:

    - poślubienie Szwajcara/Szwajcarki - zdecydowanie najłatwiejsza opcja, otwiera drogę do przyspieszonej naturalizacji. Nie każdy jednak ma taką możliwość, więc przechodzimy do drugiej, bardziej realnej opcji:

    - praca w międzynarodowej firmie poza Szwajcaria i przeniesienie się wewnątrz firmy do filii w Szwajcarii - zdecydowana większość znajomych Polaków jest tutaj właśnie w ten sposób. Po przepracowaniu jakiegoś czasu tutaj można bez problemu szukać innej pracy z lokalnym doświadczeniem

    -znalezienie pracy w kraju sąsiednim – to nie jest taki głupi pomysł jak się docelowo do Szwajcarii chce sprowadzić. Ja tą ścieżka właśnie poszedłem. W Niemczech i Francji znacznie łatwiej dostać pracę niż w Szwajcarii, zdobywa się od razu niezbędne doświadczenie, szlifuje język, no i można blisko granicy mieszkać i w razie czego łatwo na rozmowę przyjechać. Doświadczenie z Niemiec i Francji jest często widziane lepiej niż z Polski, bo szwajcarscy pracodawcy dużo mają lepsze pojęcie o tamtejszym rynku pracy niż o polskim. Zarobki we Francji i Niemczech są też sporo wyższe niż w Polsce, choć daleko im do szwajcarskich. Dla przeciętnej osoby to chyba najlepsza opcja, choć wymaga najwięcej czasu. Włoch nie polecam ze względu na kiepską sytuację ekonomiczną, a Austrii nie znam.

    -znalezienie pracy przez internet w Polsce - jak pisałem wyżej, jest ciężko. Na pozycje gdzie niemożliwe jest znalezienie kogoś na szwajcarskim rynku pracy jest największa konkurencja, bo są to najczęściej pozycje z pracą po angielsku. Kierowane są do różnych specjalistów - IT, inżynierów, menadżerów, lekarzy, których brakuje w Szwajcarii. Kilka stron dla zainteresowanych : jobs dla części niemieckojęzycznej, jobup dla części francuskojęzycznej, międzynarodowe monster i indeed. Jeśli się jednak jest już się specjalistą, lepiej szukać bezpośrednio na stronach internetowych firm i aplikować bezpośrednio.

    - przyjechanie z partnerem, który w ten czy inny sposób dostał pracę w Szwajcarii - podobnie jak wyżej, tyle, że ciężej znaleźć pracę, bo się z reguły nie pracuje przyjeżdżając tu. I tak jest jednak łatwiej niż będąc poza Szwajcarią, bo dostaje się to samo pozwolenie na pobyt, co partner (czyli najczęściej 5 letnie)

    - no i opcja, której nie polecam, o czym pisałem wyżej - przyjechanie i szukanie pracy na miejscu. Znam osoby, które tak znalazły pracę, ale tutaj trzeba albo mieć możliwość minimalizacji kosztów mieszkając na przykład u znajomego, dużo pieniędzy na start albo po prostu dużo szczęścia. Jeśli ktoś się zdecyduje na tę opcję to w Szwajcarii można bez pozwolenia na pobyt przebywać 3 miesiące - po tym czasie trzeba wyjechać.

    Niedogodności mieszkania w Szwajcarii

    Pierwszą ważną rzeczą jest to, że Szwajcaria nie jest w UE. Mieszkając w UE ciężko zdać sobie sprawę z problemów, które może to powodować. Trzeba pamiętać, że wszystkie rzeczy kupione za granicą powyżej określonej sumy trzeba zadeklarować i zapłacić cło. Są limity wwożenia mięsa, tytoniu i alkoholu, z często zaporowym cłem przy przekroczeniu limitu. Dostępność rzeczy jest dużo mniejsza niż w Unii - nie ma lokalnego amazona a amazon.de, fr czy co.uk często nie wysyła rzeczy do Szwajcarii. Produkty, które są normalnie dostępne w całej Unii bywają niedostępne w Szwajcarii.

    Żeby pracować w Helwecji potrzebne jest wyżej wymienione pozwolenie na pobyt. Tych jest kilka typów – istotne dla mieszkańców Europy są 4 – czasowe (najczęściej roczne) L, 5-letnie B, dla osób pracujących w Szwajcarii a mieszkających w jednym w Austrii, Niemczech, Francji lub we Włoszech – G i na pobyt stały C. Przy umowie na czas nieokreślony z automatu dostaje się B, C dostaje się automatycznie po 10 latach (po 5 w przypadku mieszkańców większości Europy, ale nasz rząd trochę tu zawalił). W przypadku pracy na czas określony najczęściej dostaje się L. Bez tego ani nie podpisze się umowy na telefon, nie wynajmie mieszkania ani nie otworzy konta w banku. Jeśli przyjeżdżacie do Szwajcarii ze znalezioną pracą to większość formalności załatwi pracodawca, jeśli bez to trzeba samemu się o to postarać. Bez pozwolenia można pracować 90 dni kalendarzowych w roku.

    Poza tym sprawy socjalne - urlop macierzyński trwa 14 tygodni, najmniej w całej Europie, ale zawsze to 14 tygodni więcej niż w USA. Urlop ojcowski 1 dzień (niektóre firmy dają aż 2!) Poza oficjalnymi feriami szkolnymi nie można dziecka zabierać ze szkoły, więc rodzinne wakacje poza szczytem sezonu odpadają. Obowiązek szkolny od skończonych czterech lat. Terminy wakacji szkolnych są zależne od kantonu, ale zawsze jest to w sumie 12-16 tygodni w roku podzielone na 4 terminy – wakacje letnie, zimowe, wiosenne i jesienne.

    Przeprowadzka

    Udało się znaleźć pracę w Szwajcarii, co teraz? Przede wszystkim należy przygotować się na duże koszty początkowe - wynajęcie mieszkania, szczególnie w okolicach Zurychu, Genewy i Lozanny to bardzo droga sprawa. W Lozannie za 120m^2 mieszkanie w dobrej lokalizacji płaciło się koło 3000 CHF miesięcznie... Do tego depozyt, na 3 miesiące i nagle okazuje się, że sama przeprowadzka, przed pierwszą szwajcarską pensją kosztuje ponad 40 000 PLN. Sama znalezienie mieszkania jest trudne. W Lozannie, Zurychu i Genewie dostępnych na rynku w danym momencie jest średnio 0.5% mieszkań. Często trzeba dość długo szukać i udać się na naście wizyt zanim coś się dostanie. Poza tymi trzema miastami znalezienie mieszkania jest łatwiejsze.

    Pierwszą rzeczą po przyjeździe, po znalezieniu mieszkania, jest znalezienie ubezpieczenia zdrowotnego. W Szwajcarii, w przeciwieństwie do reszty Europy, funkcjonuje wyłącznie prywatna służba zdrowia, podobnie jak w USA. Obowiązkowy podstawowy pakiet ubezpieczeniowy jest, w przeciwieństwie do USA, regulowany odgórnie przez rząd federalny. Jest ponad 20 firm do wyboru. W razie braku decyzji zostanie się przydzielonym przez gminę do losowego ubezpieczyciela - warto tego uniknąć i znaleźć coś szybko samemu. Na stroniecomparis można porównać aktualne stawki ubezpieczeń. Dodatkowo dostępne są różne nieobowiązkowe ubezpieczenia dodatkowe na rzeczy, których nie pokrywa ubezpieczenie podstawowe.

    System ubezpieczeń w Szwajcarii jest dość skomplikowany, z obowiązkowymi franczyzami, różnymi modelami ubezpieczeń i różnymi ofertami firm dla różnych kantonów - jak kogoś to interesuje to można w Internecie łatwo znaleźć informacje. Należy liczyć minimum 200 CHF na miesiąc za najtańsze ubezpieczenie podstawowe z najwyższą franczyzą, więcej w dużych miastach.

    Kolejną ważna rzeczą po przeprowadzce jest wymiana prawa jazdy i tablic samochodu. Szwajcaria to nie Unia, na unijnych tablicach można jeździć tylko rok. Mandaty za jazdę na nieszwajcarskich tablicach dłużej niż rok na są bardzo wysokie.

    Języki

    Jak pewnie każdy wie, w Szwajcarii są 4 języki urzędowe. Dorzucę angielski, bo to też ważny język.

    -niemiecki

    Najważniejszy język w Szwajcarii, około 65% Szwajcarów posługuje się szwajcarskim dialektem niemieckiego. Szwajcarskie dialekty różnią się znacznie od nauczanego w Polsce wysokiego niemieckiego. Różnią się tak bardzo, że nawet Niemcy, poza tymi pochodzącymi ze Szwabii mają problemy z rozumieniem. Co więcej, dialekty niemieckiego w Szwajcarii dzielą się jeszcze na 3 dość różniące się od siebie podgrupy a w podgrupach jest też dodatkowo wewnętrzy podział... Na szczęście, każdy niemieckojęzyczny Szwajcar mówi również w wysokim niemieckim, bo w takim języku mówi się w szkole, w radio i telewizji. Wielu jednak uważa, że jest to dla nich obcy język i mówi niechętnie. Są to jednak wyjątki - dialekt nie jest niezbędny, ale jeśli myśli się o zostaniu na dłużej to warto się go nauczyć. Niemcy najczęściej zaczynają rozumieć dialekt po około 3 miesiącach osłuchiwania się, jednak z mojego doświadczenia Polacy, nawet ci dobrze władający wysokim niemieckim, potrzebują na to sporo więcej czasu.

    -francuski

    Drugi najważniejszy język konfederacji, mówi nim około 25% Szwajcarów. Tu nie ma problemu, poza innym akcentowaniem zdań i kilkoma innymi słowami szwajcarski francuski jest praktycznie identyczny jak paryski francuski. Osoby mówiące po francusku nie będą miały żadnego problemu z dogadaniem się z francuskojęzycznymi Szwajcarami.

    -włoski

    Jest to pierwszy język 8% Szwajcarów. Jak z francuskim, osoba mówiąca w standardowym włoskim bez problemu dogada się z włoskojęzycznymi Szwajcarami. Włoskojęzyczna część Szwajcarii jest jednak dużo mniej atrakcyjna niż część niemiecko- i francuskojęzyczna ze względu na najniższe w Szwajcarii zarobki i dużą konkurencję ze strony Włochów (bezpośrednie szybkie połączenie pociągowe z Mediolanu)

    -romansch

    Raczej egzotyka, tylko 0.8% Szwajcarów mówi w tym języku, do tego ma 3 podgrupy różniące się znacznie między sobą. Wszyscy Szwajcarzy mówiący w Romansch mówią i tak po niemiecku. Nie polecam.

    - angielski

    Nauka angielskego jako pierwszego języka obcego jest od kilku lat gorącym tematem w Szwajcarii. Większość expatów i sporo Szwajcarów mówi po angielsku. Wiele firm, jak w Polsce, wymaga znajomości angielskiego, czasem jako jedynego języka. W dużych miastach bez problemu można funkcjonować tylko z tym językiem. W mniejszych miastach sam angielski jednak jest niewystarczający. Ludzie pracujący np. jako hydraulicy czy budowlańcy z dużym prawdopodobieństwem nie znają angielskiego. W urzędach też jest różnie. Wszystkie te problemy rozwiązuje nawiązanie znajomości z kimś mówiącym w lokalnym języku. Jednak na dłuższa metę, jeśli ktoś przyjeżdża tylko z angielskim zdecydowanie polecam naukę lokalnego języka

    Jeszcze dodam, że mimo 4 języków oficjalnych Szwajcaria jest ściśle językowo podzielona przez tzw. Röstigraben. To znaczy, że praktycznie nie ma miejsc gdzie oficjalnie mówi się w kilku językach - mówi się albo po francusku, albo po niemiecku, są tylko 2 miast gdzie mówi się oficjalnie w obu - Biel/Bienne i Fribourg/Freiburg, z czego Fribourg tylko udaje, że mówi się tam po niemiecku. Mój dwujęzyczny kanton Valais/Wallis ma ścisłą barierę językową na rzece Raspille – po jednej stronie w Salgesch mówi się w 100% po niemiecku, po drugiej w Sierre w 100% po francusku.

    Wielu francuskojęzycznych Szwajcarów ma duże problemy z niemieckim, jeszcze więcej niemieckojęzycznych z francuskim. Często przy spotkaniu 2 Helwetów z różnych grup językowych językiem konwersacji jest angielski.

    Zarobki

    Trochę konkretów - strona Lohnrechner ma bardzo dużo danych jeśli chodzi o zarobki w Szwajcarii. Ja, jako inżynier zaraz po studiach i stażach zarabiałem brutto niecałe 90000 CHF, teraz odpowiednio więcej.

    Podaję znalezione na tej stronie, cytuję po angielsku:

    Executive managers: CHF 100,000–160,000
    Doctor/Vet: CHF 110,000–130,000
    IT: CHF 115,000–120,000
    Lawyer: CHF 110,000–115,000
    Engineer: CHF 85,000–105,000
    HR/Marketing/Teacher: CHF 85,000–95,000
    Civil: CHF 85,000
    Journalist/Editor/Bank/Analyst: CHF 80,000–85,000
    Draftsman/Architect: CHF 60,000–75,000 CHF
    Translator: CHF 73,000
    Police officer: CHF 82,200
    Postal worker: CHF66,600


    W Szwajcarii podaje się zawsze pensje brutto. Spowodowane to jest tym, że podatki są silnie zależne od sytuacji rodzinnej i miejsca zamieszkania. Każdy z 26 kantonów ustala sobie własny system podatkowy, do tego każda gmina wewnątrz kantonu dodatkowo ustala sobie własny podatek. Najmniej płaci się w kantonie Zug, najwięcej w kantonie Neuchatel. Im więcej ma się dzieci tym mniejsze podatki się płaci.

    Ja aktualnie z jednym dzieckiem i dwiema pracującymi osobami przy moich aktualnych zarobkach brutto płacę jakieś 14% podatku dochodowego. Dodatkowo pracodawca odciąga od pensji brutto wszystkie płatności socjalne - emeryturę, rentę, chorobowe itp. W sumie moje netto wynosi jakieś 70% brutto. Przy zarobkach ~90000CHF dostawałem na rękę 75% brutto.

    Jeśli pracuje tylko jedna osoba to podatki są odpowiednio niższe. W Szwajcarii model rodziny gdzie kobieta zostaje w domu po urodzeniu pierwszego dziecka jest w dalszym ciągu bardzo popularny.

    Standardowy tydzień pracy to 42 godziny, czyli więcej niż w większości Europy. Z mojego doświadczenia wszędzie gdzie pracowałem pracuje się jednak na luzie, sporo mniejszy poziom stresu niż np w Niemczech. Wg. prawa pracy każdemu pracownikowi należą się 4 tygodnie urlopu w roku, często jednak w korporacjach jest więcej – ja mam 5 tygodni.

    Koszty życia

    Szwajcaria jest ekstremalnie drogim krajem. Szczególnie drogi jest wynajem, nieruchomości i usługi, a produktów spożywczych sery i mięso. Aktualne ceny nieruchomości i wynajmu dobrze obrazuje ta strona. Koszty życia są ponownie silnie zależne od kantonu - za to samo mieszkanie, za które u siebie w małym mieście płacę 1600 CHF w Zurychu zapłaciłbym koło 3000 CHF.

    Ceny nieruchomości są absurdalne - przy dużych miastach za sensowny dom trzeba by wyłożyć grubo ponad 1 000 000 CHF. Ten temat jest mi aktualnie bliski, bo kupiłem właśnie dom na wsi - z dala od dużych miast ceny są dużo bardziej przystępne - za 30 letni 7 pokojowy dom płacę „tylko” 600 000 CHF.

    Z usług przeprowadzka z firmą, z pakowaniem i sprzątaniem z obecnego 4 pokojowego mieszkania jest wyceniona na minimum 3500 CHF. Wołowina kosztuje ~40 CHF za kilogram - sporo tańszy jest kurczak - tylko 10-15 CHF/kg.

    Ceny są dostosowane do zarobków i przestają tak razić już po pierwszej szwajcarskiej pensji. Do tego Szwajcaria to mały kraj i zawsze można łatwo zrobić dużo tańsze zakupy w Niemczech, Francji czy we Włoszech. Przez kilka lat prowadziłem dokładną statystykę wydatków i wychodzi, że w 2016 miesięcznie wydawaliśmy na 2 osoby na wszystko średnio 6500 CHF i zostawało na koncie średnio miesięcznie (po odliczeniu mieszkania, ubezpieczenia, jedzenia, restauracji itp.) trochę ponad 5000 CHF.

    Elektronika i samochody są za to tańsze ze względu na dużo niższy VAT (7.7%). Ubrania kosztują mniej więcej tyle samo.

    Przykładowe ceny:

    1 L mleka: 1.5 CHF, tuzin jajek: 5.50 CHF, piwo w barze 0.5L: 5-12 CHF, espresso w restauracji: 3.20-4.50 CHF, jabłka 1KG: 3.50 CHF, menu w Mcdonaldzie, niepowiększone: 14 CHF, jednorazowy bilet komunikacji miejskiej w większych miastach, bez zniżek: 3.2-4.0 CHF

    Dobrą porównywarką cen jest numbeo

    Pogoda i powietrze

    Największą różnicą po przyjeździe z Polski jest czyste powietrze. Cała produkcja energii pochodzi z elektrowni wodnych i atomowych, które mają bardzo małą emisję pyłów. Najpopularniejszym źródłem ogrzewania jest w starszym domach olej, w nowszych różnego rodzaju pompy cieplne lub pelet. Węgiel nie istnieje.

    Klimat jest podobny do polskiego, czyli umiarkowany. Akurat u mnie jest więcej słońca i mniej deszczu, ale w innych częściach Szwajcarii pogoda jest bardzo podobna do tej w Polsce.

    Kultura

    Zwyczaje w Szwajcarii są bardzo lokalne, często zależne od języka i religii kantonu. To, co łączy wszystkich Szwajcarów to zamiłowanie do punktualności. U mnie w katolickim, górskim, francusko/niemieckojęzycznym kantonie popularne są na przykład walki krów i przebieranie się za wiedźmy/potwory z okazji karnawału. Mieszkańcy każdego kantonu mają też wewnątrz Szwajcarii różne stereotypy. Ja mieszkam w kantonie alkoholików.

    Ważnym elementem życia w Szwajcarii są stowarzyszenia. Tak jak gdzie dwóch Polaków tam trzy opinie tak samo gdzie dwóch Szwajcarów tam trzy stowarzyszenia. Dla przykładu, w miejscowości Ausserberg, która ma 630 mieszkańców funkcjonują 23 różne stowarzyszenia - od koła gospodyń, przez klub hodowców owiec do trzech stowarzyszeń muzycznych dla trzech różnych instrumentów.

    Typowym sportem narodowym dla całej Szwajcarii jest chodzenie po górach. W Alpach nieraz można się zdziwić będąc na ostrym podejściu wyprzedzonym przez szwajcarskiego emeryta, który co drugi tydzień spędza w górach. W części niemieckojęzycznej tradycyjnymi sportami są takie dyscypliny jak: Steinstossen czyli rzucanie 50 kg kamieniem na odległość i Schwingen czyli szwajcarska wariacja na temat wrestlingu. W górskich kantonach popularne jest jodłowanie.

    Elementem kultury, o którym często mówi się za granicą a rzadko kiedy w Szwajcarii jest kultura broni. W Szwajcarii broń może posiadać praktycznie każdy i co drugi Szwajcar ma ją w domu. Tutaj po angielsku krótka instrukcja, jaką broń można kupić i co jest do tego potrzebne. Ogólnie na jedno pozwolenie można nabyć przez pół roku do 3 sztuk broni, potem potrzebne jest kolejne pozwolenie.

    W Szwajcarii kultura broni jest inna niż w USA - broń jest widziana jako narzędzie do uprawiania sportu i polowania, a nie do zabijania i samoobrony. Znaczna większość broni w domach to broń wojskowa (po odbyciu obowiązkowej służby wojskowej żołnierz dostaje możliwość wzięcia swojego karabinu do domu. Większość korzysta z tej możliwości, nie dostaje jednak amunicji, ale bez problemu można kupić we własnym zakresie), broń używana do polowania i broń sportowa używana na strzelnicach. Prawo zabrania trzymania amunicji w tym samym miejscu, co broni, choć z tego, co słyszałem to różnie bywa z przestrzeganiem tego.

    W pociągach można bardzo często w weekendy zobaczyć wracających do domu żołnierzy z przydziałowymi karabinami. Jest to praktycznie jedyna możliwość zobaczenia broni w miejscu publicznym.

    Kuchnia

    Można wiele powiedzieć o kuchni szwajcarskiej, ale nie pewno nie to, że jest skomplikowana. W skrócie: ser. Czasem ziemniaki, ale praktycznie zawsze ser W różnych wariacjach, różne rodzaje, ale w dalszym ciągu ser. Najbardziej znane potrawy to fondue (2-3 rodzaje sera, białe wino, kirsch i chleb do maczania w serze), raclette (topiony ser, jedzony gotowanymi ziemniakami i marynowanymi ogórkami i cebulką), rösti (zasmażane ziemniaki, kwintesencja kuchni niemieckojęzycznej Szwajcarii, poważnie). Dlatego najpopularniejszymi restauracjami w kraju są restauracje włoskie. Swoją drogą, wyjście na kolację do średniej klasy restauracji w 2 osoby z przystawką, daniem głównym, deserem i jakimś piciem to wydatek rzędu 100 CHF. A, jakby ktoś chciał coś szwajcarskiego zjeść będąc w Szwajcarii to najlepszym ze szwajcarskich tradycyjnych dań jest raclette

    Szwajcaria, podobnie jak Włochy i Francja, należy do krajów, gdzie najpopularniejszym alkoholem jest wino. Południowe kantony produkują wino całkiem dobrej jakości, nieznane jednak zupełnie za granicą, bo jego ilość nie zaspokoją nawet potrzeb rynku krajowego. Znanym regionem winnym jest Lavaux, wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO winnice ciągnące się wzdłuż jeziora Genewskiego między Lozanną a Montreux. Warto zobaczyć jesienią gdy winogrona są już dojrzałe ale jeszcze niezebrane – niesamowite wrażenie.

    Szwajcarzy

    Wiele osób ma problemy z nawiązaniem bliższego kontaktu ze Szwajcarami i obracają się jedynie w gronie innych emigrantów. Z mojego doświadczenie łatwiej jest we francuskojęzycznej części. Najłatwiej nawiązać bliższą znajomość zapisując się i biorąc aktywny udział w życiu jednego z licznych stowarzyszeń. W małym mieście nawiązywanie bliższych kontaktów jest łatwiejsze niż w większym, ale tak chyba jest w każdym kraju.

    Ten post na reddicie (angielski) daje dobre wyobrażenie o charakterze narodowym Szwajcarów.

    Może się wydawać, że przez wielojęzyczność Szwajcar francuskojęzyczny będzie czuł się bardziej związani z Francuzami niż innymi Szwajcarami, a Szwajcar niemieckojęzyczny z Niemcami i Austriakami. Jest to bardzo błędne mniemanie i irytuje Szwajcarów. Najbardziej nielubianą nacją w niemieckojęzycznej Szwajcarii są Niemcy i odpowiednio Włosi dla części włoskojęzycznej i Francuzi dla francuskojęzycznej.

    Szwajcarzy są bardzo lokalni. Są w pierwszej kolejności obywatelami swojej gminy, potem kantonu, dopiero potem konfederacji. Bardzo wiele osób nie wyobraża sobie przeprowadzki poza swój kanton i spędzają całe życie (poza edukacją) w miejscu, w którym się urodzili.

    Obcokrajowcy w Szwajcarii

    Szwajcaria ma drugi największy procent osób urodzonych za granicą w Europie po Luksemburgu. Ponad 30 % mieszkańców kraju nie urodziło się w Szwajcarii. Najwięcej – ponad 45% - obcokrajowców jest w kantonie Genewa, głównie przez obecność wielu organizacji międzynarodowych.

    Wg. danych Szwajcarskiego urzędu statystycznego Polaków w Szwajcarii jest około 20 000. Nie jesteśmy nawet w pierwszej dziesiątce najbardziej licznych nacji. Jest to chyba jedyny kraj Europy Zachodniej gdzie jest tak mało Polaków. Moi znajomi Szwajcarzy mają dobrą opinię o Polakach i Polsce (szczególnie, jeśli nie śledzą na bieżąco aktualnych wydarzeń), nie ma negatywnych stereotypów znanym z Niemiec, Holandii czy UK. Najwięcej Polaków jest w okolicach Zurychu i we wschodniej Szwajcarii w kantonie Sankt Gallen.

    Inne przydatne informacje i ciekawostki

    - gniazdka w Szwajcarii są inne niż europejskie
    - kantony mają dużą władzę, mogą ustalać m.in. własny system podatkowy, szkolnictwo (z uniwersytetami włącznie) i zasady nadawania obywatelstwa
    - kantony katolickie mają więcej wakacji w ciągu roku
    - każda osoba mieszkająca w Szwajcarii i jeżdżąca komunikacją publiczną ma Halbtax/Demi-tarif, czyli 50% zniżki na pociągi, bez której transport publiczny jest absurdalnie drogi. Kosztuje to niecałe 200 CHF na rok.
    - Sklepy zamykane w tygodniu o 19:00 nawet w dużych miastach, w małych miastach nawet wcześniej. W sobotę o 17:00. W niedzielę zamknięte. Sklepy przy dworcach mogą być otwarte do 22:00.
    - klawiatura qwertz z dodatkowymi literami
    - obowiązek meldunkowy
    - płatność za wywóz i segregację śmieci przez zakup specjalnych worków
    - obywatelem Szwajcarii można zostać dopiero po 10 latach. Często kantony i gminy stawiają dodatkowe wymagania, takie jak mieszkanie przez ostatnie kilka lat w jednej gminie. Jeśli jest się mężczyzną i dostanie obywatelstwo przed skończeniem 35 roku życia to jeszcze można się załapać na obowiązkową służbę wojskową. Niezależnie od obywatelstwa można też dostać wezwanie do służby w ochotniczej straży pożarnej
    - 15 z największych firm na świecie (lista Fortune 500) pochodzi ze Szwajcarii. W ten sposób Szwajcaria, ze swoimi 8 milionami mieszkańców ma największą ilość korporacji na milion mieszkańców.
    - Szwajcaria jest najbardziej innowacyjnym państwem na świecie. Ma najwięcej przyznanych patentów na milion mieszkańców z całego zachodniego świata
    - w Szwajcarii od dawna jest 500+ i becikowe. Wysokość zależy od kantonu. U mnie na urodziny dostaliśmy 2000 CHF i co miesiąc dodatkowo 275 CHF aż do skończenia przez dziecko edukacji. Kwota wzrasta do 375 CHF przy trzecim (i każdym następnym) dziecku i dodatkowo do 425 CHF (pierwsza dwójka)/525 CHF (trzecie i wyżej) dla dzieci na studiach aż do skończenia studiów.

    W razie pytań robiłem kilka lat temu AMA. Warto zobaczyć, większość odpowiedzi jest w dalszym ciągu aktualna.
    pokaż całość

  •  

    W poprzednim wpisie zadałem pytanie, czy stworzyć mini mirko poradnik dla łysiejących zakolarzy ( ͡° ͜ʖ ͡°) Prawie 2 tysiące osób zaznaczyło tak, także postanowiłem coś takiego napisać, być może komuś odmieni to jego fryzurę :)

    Pozwoliłem sobie zawołać wszystkie osoby plusujące poprzedni wpis.

    Uwaga. Poradnik ten jest wersją skróconą, na dodatek opisujący mój pogląd na temat łysienia. Nie uważam siebie za znawcę. także jeśli ktoś ma jakieś lepsze informacje, swoje zdanie – nie pogniewam się jak je wygłosi i mnie poprawi :) Zainteresowani powinni zasięgnąć szerszej wiedzy na forach takich jak hairlosstalk, baldtruthtalk czy forum zachowaj włosy (obecnie nieaktywne).

    W poniższych wpisie jedynie delikatnie poruszam tematykę łysienia, leków, skutków ubocznych ich stosowania.

    Leki, zabiegi, które będę opisywał nie są witaminami i należy je stosować na własną odpowiedzialność. Uprzedzę jednak – nie zadawajcie pytań o magiczne ziółka, szampony, lasery, szmery bajery. Mam do tego bardzo krytyczny stosunek i z tego co wiem większość ludzi zaznajomionych z tematem również. Jeśli na kogoś podziałały takie specyfiki, to najprawdopodobniej nie ma łysienia androgenowego.

    Zacznijmy od tego, czym właściwie jest łysienie typu męskiego i czym jest spowodowane. Wynika ono z nadwrażliwości organizmu na DHT (dihydrotestosteron). Jest to pochodna testosteronu. Od czego zależy ta nadwrażliwość? Tylko i wyłącznie od genów, także jeśli w rodzinie macie łysoli, to jest duża szansa, że was też to spotka.

    Co ciekawe, włosy wcale szybciej nie wypadają tym łysiejącym. Po prostu nie odrastają. Życie włosa to dobre kilka lat, po czym wypada i się regeneruje. W przypadku osób odpornych na DHT włos rośnie ponownie. W przypadku osób nieodpornych włos odrasta cieńszy i cieńszy, aż do całkowitego zaniku.

    Jak poznać łysienie androgenowe? Coraz cieńsze włosy, najczęściej zaczyna się to od zakoli i pnie się w górę. Czasami początek jest na gnieździe . Zależy od jednostki. Do tego w pakiecie dostajemy szybciej przetłuszczającą się glacę. Oczywiście są inne przyczyny, takie jak grzybica skóry głowy, mega ostry łojotok, ale jak nie macie naprawdę masakry na głowie, to za wypadanie odpowiedzialna jest na 99% androgenówka.

    Jak z tym walczyć? Niestety nie ma prostej drogi i odpowiedzi. W pierwszej części opiszę możliwe metody leczenia, które są w tej chwili oficjalnie dopuszczone na rynek. W drugiej części skupię się na leczeniu chirurgicznym, a w trzeciej opiszę parę leków eksperymentalnych, kuracji oficjalnie niezatwierdzonych.

    Fakt pierwszy. W Polsce bardzo ciężko o dermatologa ogarniającego coś więcej niż podstawy. Trychologów w ogóle sobie odpuśćcie. Znam kobiety, którym trycholog pomógł, wśród facetów nie znam takiego przypadku – szkoda kasy.
    Fakt drugi. Szampony typu dermena, dx2, etc. nie zatrzymają łysienia, jeśli faktycznie spowodowane jest DHT. Poprawią kondycję włosa, ale nie zaleczą problemu w jego zarodku. Tak samo wszelakie wcierki, preparaty, polepszacze.

    Fakt trzeci i najważniejszy. Chcesz zatrzymać miniaturyzację mieszków – musisz zacząć brać hormony.
    Szczegóły do poczytania:

    https://bazalekow.mp.pl/leki/doctor_subst.html?id=312
    FInasteryd faktycznie pomaga. Pierwotnie był używany do leczenia przerostu prostaty. Magicznym trafem odkryto, że odrastają po nim też włosy. W przypadku leczenia prostaty mamy styczność z dawką 5mg, w przypadku łysienia 1mg. Czytałem opracowania, według których nie ma dużej różnicy w odroście włosów pomiędzy 1, a 5mg (dawka w leczeniu przerostu prostaty). Co więcej, 0,5mg finasterydu działa mniej więcej w 80% tak skutecznie jak 1mg. Czemu mielibyśmy brać mniejsze dawki? Skutki uboczne. Zmniejszenie libido, słabsza potencja, ginekomastia, zwiększone otłuszczenie – niezbyt fajnie, prawda? Ja osobiście przestałem stosować po ponad roku. Fin źle działał na moją gospodarkę hormonalną. Miałem problemy z oponką na brzuchu i powiększeniem gruczołów piersiowych. Odstawiłem i po paru miesiącach wszystko wróciło do normy. Szkoda, że włosy wypadły :D Jaką wersję kupić? Najbardziej popularna jest propecia, ale cholernie droga. Polski odpowiednik to Nezyr. Po taniości można kupić lek na prostatę – Proscar i podzielić go na 4 części. Wyjdzie na to samo. Dermatolog na lajcie przepisze (no może oprócz Proscaru).

    Lek alternatywny: Dutasteryd. Stosuje się go rzadziej, ma trochę inny charakter działania niż finasteryd. Badania i opracowania, które czytałem pokazują, że jest lepszy i bezpieczniejszy.
    https://bazalekow.mp.pl/leki/doctor_subst.html?id=4441

    W Polsce dostępny pod nazwą Avodart. Raczej żaden dermatolog Ci go nie przepisze. Dutasteryd nie jest zatwierdzony jako lek na łysienie. Jeśli ktoś chce brać, bierze na swoją odpowiedzialność. Jak się pogrzebie w necie, to się go kupi bez problemu.

    Tutaj ciekawe porównanie dutasterydu i finasterydu w leczeniu przerostu prostaty:
    http://www.przeglad-urologiczny.pl/artykul.php?2063 - dla tych co chcą się doktoryzować :)

    Uwaga – naturalne blokery DHT – palma sabałowa i różne takie guzik dają. Szkoda kasy i czasu na ich stosowanie. To jest taki lek homeopatyczny na łysienie.

    Co do tego? Minoxidil. Do poczytania:
    https://bazalekow.mp.pl/leki/doctor_subst.html?id=570

    Co on robi? Zwiększa ukrwienie w obrębie skóry głowy, co powoduje lepszą kondycję włosa i szybszy odrost. Nie blokuje DHT! Początkowo daje bardzo dobre efekty, odrost może być naprawdę spory. Z czasem organizm uodparnia się na minoxa i jest coraz mniej skuteczny. Po jego odstawieniu wypadają włosy, które dzięki niemu wyrosły. Na rynku dostępne wersje 2% i 5%. Słabsza guzik daje. Mocniejsza faktycznie pomaga, a razem z fina sterydem stanowi podstawę walki z łysieniem typu męskiego. Są też mocniejsze – 10, 15% - osobiście nie radziłbym stosować ze względu na potencjalne skutki uboczne. W Polsce dostępny pod nazwą Loxon, Alopexy i wszystko to, co ma w składzie minoxidil. Działają tak samo.

    Jak już będziecie stosować wtedy możecie dorzucić tak reklamowane szeroko preparaty na łysienie. Co od siebie polecam? Przede wszystkim biotynę, cynk (Vitapil) – bardzo poprawia kondycję włosa. Po DX2, Dermenach nie zauważyłem żadnej poprawy. Warto też zainwestować w dobry, naturalny szampon. Czy to będzie czarna rzepa, czy sosna syberyjska – zależy co na was działa :) Do tego możecie stosować jakieś olejki etc. Można też pić pokrzywę, łykać inne witaminki, ale to będzie jedynie DODATEK do kuracji, a nie jej podstawa.

    No i jako dodatek – Ketokonazol:
    https://bazalekow.mp.pl/leki/doctor_subst.html?id=443

    U nas znany pod nazwą Nizoral, Zoxin Med. Pomaga na łojotok, łupież, grzybicę. Profilaktycznie sugerowałbym użycie raz, max 2 w tygodniu.

    Można jeszcze próbować z dwusiarczkiem selenu - np. Selsun Blue/Selsun. Bardzo dobre szampony.

    Co dzięki temu zyskamy? Przy dobrych wiatrach i szybkiej reakcji możemy uzyskać spory odrost włosów. Trzeba uzbroić się w cierpliwość. Na efekty trzeba czasami czekać ponad pół roku.
    Uwaga - najtrudniej odzyskać włosy na zakolach i przodzie głowy. Najłatwiej – na koronie i gniazdku. Wynika to z pewnych uwarunkowań, o których tutaj już nie chce mi się opowiadać. Jeśli stosujesz taką kurację i nie odrastają zakola – niestety, trzeba będzie działać chirurgicznie.

    Jak długo można jechać na takiej kuracji? Dobre pytanie, na które ciężko odpowiedzieć. Trzeba obserować swój organizm. Czytałem o przypadkach, gdzie goście stosowali fina przez kilkanaście lat i żadnych skutków ubocznych nie mieli. Czytałem również o takich, którzy po paru miesiącach mieli miękką pałkę.

    Skutki uboczne spowodowane finasterydem są w teorii niemal 100% odwracalne. Mówię teoretycznie, bo w internecie można poczytać jakie spustoszenie spowodowała Propecia niektórym w organizmach. Powstało nawet specjalne forum - Propeciahelp ;)

    Co ja stosowałem? Początkowo jakieś szampony, wcierki, witaminy. Nic to nie dawało. Potem zacząłem stosować Loxon – minoxidil 5%. Pomogło, efekt był fajny, utrzymywał się przez około rok. Potem zdecydowałem się na połączenie tego z finasterydem. Efekt był naprawdę dobry, ale zaczęły mnie męczyć skutki uboczne. Bolesność piersi, zwiększone otłuszczenie. Po roku było to już na tyle uciążliwe, że postanowiłem zrezygnować z hormonów. Od tego czasu prosta droga do rozpaczy i do zabiegu chirurgicznego, który mieliście przyjemność oglądać we wcześniejszych wpisach ;) W następnej części opiszę podstawowe rzeczy związane z przeszczepem włosów.

    #kubasprzeszczepia #wlosy #zakola
    pokaż całość

  •  

    à propos strzelaniny w szkole w USA, Prof. Marek Jan Chodakiewicz o prawie do posiadania broni

    źródło: youtu.be

  •  

    Z cyklu "w prawackiej utopii":

    - Oddawaj hajs, albo dostaniesz kulkę!
    <celuje z pistoletu w zaskoczoną ofiarę>
    - Ej! Poczekaj może, aż wyciągnę swojego gnata, co?
    - Ej, dobra, sorry dude, zapomniałem. Po co komuś broń, jeżeli nie mógłby się bronić, przecież to z samej nazwy wynika.
    - No, już. Czekaj, odbezpieczę...
    - Dobra, safety first, już?
    - Już.
    - To dajesz ten hajs?
    - Mam broń, nie boisz się?
    - Rzeczywiście, spadam, nie było tematu, bez urazy.

    #neuropa #bekazprawakow #bron #strzelectwo
    pokaż całość

  •  

    Witam,
    Po niespodziewanie dużej atencji poprzedniego wpisu tu, wielu z was w komentarzach prosiło o ciąg dalszy historii, no to ciach.

    Postaram się żeby nie było zbyt długo, jestem tak zjebany że nawet wszystkiego nie pamiętam, więc opiszę najgłupsze i najgorsze sytuacje. Dodatkowo pamiętajcie, że nawet jeżeli któryś z moich pracowników coś zjebał, to tak naprawdę wciąż ja jako szef kuchni, odpowiadam za całokształt pracy na kuchni i wciąż jest moją winą każde uchybienie docierające do klienta (bo mogłem coś wcześniej zauwarzyć itd.).

    Zaczynamy.

    Już na "prepie" zauważyłem że obie moje pracownice nie pracują w tępie jakiego oczekuję. Myślałem że może jednak na balu troche przyspieszą, nic bardziej mylnego. Mój wkurw zaczął się już rano, panie przyszły zrobiły sobie kawkę, usiadły i pierdolą od rzeczy, kurwa przyjaciółki 10/10... Zjebałem je już na starcie że jak mają ochotę poplotkować przy kawce to może doniosę im ciasteczka i razem sobie pogadamy, już hurr durr że co ja do nich. Ja naprawdę nie chciałem wprowadzać złej atmosfery w pracy, ale wiedziałem że muszę wycisnąć z nich jak najwięcej bo sam 140 gości nie nakarmię...

    Kazałem "Grażynce" (od teraz "G") pokroić warzywa na surówkę, proste zadanie prawda? Chuja tam, gdybym nie dał jej do pomocy "Helenki" (od teraz "H") to by kroiła chyba przez 2 godziny te 10 pekinek... Pani siadła sobie na stołeczku, chwyciła nóż tak jak na zdjęciu nóż.jpg i ciach, i ciach XD. Gdyby ktoś mi przyszedł na romowę kwalifikacyjną i zaczął tak kroić to bym podziękował i powiedział dowidzenia. Nie zrozumcie mnie źle, chuj mi do tego jak kto kroii warzywa, ale nie u mnie na kuchni coś takiego....

    Trzeba przyspieszyć bo dużo tego wyjdzie...

    Godzina 20:00
    Wydawka pierwszego dania, rosół+roladki wiepszowe z tłuczonymi ziemniakami, marchwią i kalafiorem na parze i surówką. W rosole nic się spierdolić nie mogło, bo to tylko rosół. Roladek sam pilnowałem jak oka w głowie, bo chciałem żeby goście choć jedną porządną wydawkę dostali to i roladki były zajebiste. Ale, do ubijania ziemniaków kazałem H wrzucić 2 kostki masła, po pierwsze żeby miały maślany aromat i po drugie żeby pięknie układały się w gałki. Przy nakładaniu ziemniaków gałki się coś trochę rozsypywały... No to pytam H czy jak mówiłem wrzuciła to masło, ona twierdzi że tak, to pytam ile, pół kostki, bo ona myślała że będą tłuste....... Nosz ja pierdolę. Kalafior trochę się rozpadł, bo G która robiła na warzywach i surówkach go przeciągnęła. Powiecie, mogłeś jej powiedzieć ile ma się gotować, powiedziałem, z tym że ona za pryiorytet obrała wymieszanie surówki, a nie wyciągnięcie warzyw, BO MUSIAŁA BY 2 RAZY RĘCE MYĆ!

    I tu karuzela spierdolenia się dopiero zaczyna, bo od teraz już nie tylko moje pracownice są przeciwko mnie, ale sprzęt kuchenny też.

    Patelnia przemysłowa, moja ulubienica na kuchni, można na niej ugowować, usmarzyć czy podgrzać prawie wszystko, prawie bo jak się okazuje, tej nocy nie... Drugie danie: Placki po zbójnicku (bliny/placki ziemniaczane z gulaszem mięsnym)+surówka z kiszonych ogórków. Miały to być 2 placki, polane gęstm sosem z kawałkami mięsa. Zaraz po rozpoczęciu smarzenia okazało się że placki w chuj przyklejają się do patelni i nie da się tak tego usmarzyć. Pani G stwierdziła że ona zna najlepszy sposób na to i nie będą się przyklejać na 100%. A ja głupi uwierzyłem. Operacja polegała na zlaniu z patelni kilku litrów wrzącego oleju, następnie wyczyszczeniu patelni i wytarcia jej solą. Tonący brzytwy się chwyta. Oczwiście chuja to dało, straciliśmy tylko z 15 minut. W tym momencie, jak uświadomiłem sobie że nie zmienię kolejności dań, bo za późno żeby wstawiać następne danie (udka z kurczaka). Się kurwa prawie rozpłakałem, co robić panie, godzina do wydawki, 280 placków do usmarzenia, patelni właściwie brak XD. Na kuchni znalazłem tylko 3 patelnie teflonowe, w miarę nadające się do usmarzenia na nich placków. No i co robić, po 2-3 placki na patelnię i jazda, z właścicielem i orkiestrą dogadałem się aby zrobiś 15-20 minut obsuwy. Bottom line taki, że wyszło po jednym (troszkę większym niż zakładano) placku, z rozgotowanym sosem, bo co prawda powiedziałem H że sos jest w punkt i że trzeba go tylko podgrzać, ale ona go wjebała na patelnię przemysłową, (to akurat nie było takie złe, skoro i tak mieliśmy ją wolną) i poszła myć gary zapominając o sosie. Ja już wtedy ani nie mogłem odejść od tych jebanych placków, ani nie miałem głowy żeby pilnować każdej jednej małej pierdoły.

    Żurek z jajkiem i kiełbą białą, a także udką zapiekane jakoś wyszły, nie było to perfekcyjne, ale poszło.

    Natomiast Deser...

    Jabłka nadziewane dżemem zapiekane w miodzie z migdałami. Wydawane były na półmiskach, także każdy mógł sobie je wziąć, wzięło ze 20 osób bo... Raz że to było już po 4:00, Dwa że większość pijana w dupe, Trzy że część gości już poszła. Trochę smutek bo były świetne, poza roladkami to chyba jedyna rzecz która wyszła jak powinna, ale nie bardzo było komu to już wydawać.

    Aha, jeszcze mi się przypomniało jak G spierdoliła sobie klapę od patelni przemysłowej na łeb gdzieś koło 1:00 XD..... Taaak teraz to XD, a jakby spadła ta klapa z większej wyskości, to G wpierdoiła by się głową w rozgrzany olej i miałbym podstarzałą zrzędę na sumieniu. Choć mówiłem żeby nigdy nie robić tego samemu," aleee nieee, bo ony mondrzejsze".

    Chuj tam, Goście podobno zadowoleni, nawet jakieś tam podziękowania przysłali, ale co się najadłem stresu to moje. Nigdy więcej placków ziemniaczanych i nigdy więcej nie swojej ekipy na takim evencie. Teraz wiem że trzeba było słuchać jak doradzaliście Mirki i wpierdalać surowe ziemniaki i na SOR.

    Miałem iść po flachę jak sie uda, ale nie wiem czy dziś wyjdę z łóżka.
    Miłej Niedzieli Mirki :)
    #pracbaza
    pokaż całość

  •  

    #pytanie #pytaniedoeksperta #jedzenie
    Promocja w mili 1,5zl black i każdy ma pod spodem 3 kropki, ktoś wyjaśni co to może znaczyć xd ?

    źródło: embed.jpg

  •  

    Mirki z Kołobrzegu, proszę lajkować bloga śląskich emigrantów - Miasto na K.
    https://www.facebook.com/miastonaK/
    #kolobrzeg

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika fifek90

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.