-

  •  

    Sezon reprezentacyjny 2019 rozkręcił nam się na dobre. Tegoroczny sezon jest wręcz przeciążony przeróżnymi turniejami (mniej lub bardziej ważnymi).
    Jedna z takich mniej ważnych imprez trwa w najlepsze. Final Six Ligi Narodów to kontynuacja Ligi Światowej, imprezy zawsze nastawionej na zysk światowej organizacji i popularyzacje siatkówki. To pierwsze pod egidą VNL się udaje, drugie chyba już nie ma takiego znaczenia. Poziom sportowy mocno spadł, bo zdrowie i forma zawodników zeszła na drugi plan, 5 tygodni gry jest świetne dla widza, ale nie dla zdrowia zawodnika. Natężenie meczów, które normalnie na wielkiej imprezie byłyby hitem, a teraz codziennością, również wpływa na odbiór spotkań największych siatkarskich firm (przykład meczu Serbia 0:3 Włochy w którym z podstawowego składu MŚ 2018 grało w sumie 3 zawodników). Na razie zatem wygranie Ligi Narodów nie ma żadnego znaczenia sportowego, kiedy jedna drużyna gra w najsilniejszym składzie a druga w swoim drugim garniturku to ciężko mówić o znalezieniu rzeczywiście najlepszej drużyny. No chyba że ktoś lubi milion dolarów, to wtedy ma to znaczenie. Dlatego tym bardziej cieszy mnie gra naszej reprezentacji. Grając najszerzej ze wszystkich gramy ciągle bardzo dobrze i pewnie awansowaliśmy do półfinału. Tutaj trafiamy na Rosję bez Grankina, Butki, Michajłowa, Wolwicza i Muserskiego. Żeby nie było jednak tak łatwo Rosja gra na przyjęciu najsilniejszym zestawieniem (Kliuka i Wołkow), a na innych pozycjach też ciężko mówić o głębokiej rezerwie. Naszym najważniejszym zadaniem będzie jednak zatrzymanie Viktora Poletajewa, atakującego po świetnym sezonie w lidze. Kolega ze wschodu skacze bardzo wysoko i pomimo braku 2 metrów spokojnie potrafi zmierzyć blok. Drugim naszym celem musi być naruszenie Rosjan zagrywką. Kliuka to nie jest gwiazda przyjęcia, wszystkie floty bierze na palce, a że my zagramy flotem najlepiej na świecie to mamy szansę ten cel zrealizować.
    Z racji że VNL do końca istotne nie jest to trzeba coś napisać o rzeczach istotnych, czyli Kwalifikacjach Olimpijskich. Tuż przed kwalifikacjami zobaczymy sobie pierwsze kroki Leona w kadrze (najpierw mecze towarzyskie z Holandią, a później Memoriał Wagnera). Mecze z Holandią oraz Serbią, Brazylią i Finlandią solidnie przetestują naszych siatkarzy przed najważniejszym sprawdzianem roku. Co do składu naszej reprezentacji to na ten moment wygląda na to, że zagramy w składzie (to jest moje zdanie): Drzyzga, Łomacz, Zatorski, Wojtaszek, Konarski, Muzaj, Nowakowski, Bieniek, Kochanowski, Kubiak, Leon, Śliwka, Szalpuk, Bednorz. Chociaż wyboldowane nazwiska mogą się jeszcze zmienić. W samych kwalifikacjach naszym zadaniem będzie rozprawienie się z Tunezją, Francją i Słowenią. Afrykańska drużyna należy do takich na które trzeba uważać, ale się ich nie bać (zasada ograniczonego zaufania). W tym wypadku ograniczone zaufanie trzeba mieć do Wassim Ben Tary, młody atakujący może być niebezpieczny, ale drużyna składa się ze znacznie większej liczby zawodników. Słowenia to drużyna prowadzona przez Slobodana Kovaca (dawnego trenera ulubionych Irańczyków). Ten zespół jest złożony z zawodników charakternych i takich niezbyt leżących. Mamy z nimi spore rachunki do wyrównania za Euro 2015 i 2017. Przewidywany skład to pewnie: Vincić, Kozamernik, Pajenk, Urnaut, Cebulj, Gasparini/Stern i Kovacić. W tym sezonie dostali się do Ligi Narodów po wygraniu Challenger Cup (w finale 3:0 z Kubą). Nie dajcie się zwieźć sformułowaniem, że Słowenia ma tylko 7-8 zawodników. Mają całkiem szeroki skład zwłaszcza na przyjęciu i środku. Grają podobnie do Iranu bardzo szybko, wszystko czerpią z dobrego przyjęcia i ich liderem jest rozgrywający. W dalszym ciągu jednak słabo by było, gdybyśmy to na nich się zatrzymali. Drużyna silna, ale chyba pewnego poziomu już nie przeskoczą. Walkę o Igrzyska stoczymy pewnie z Francją, tu się nie będę zatrzymywał, bo każdy ich zna, a podstawowy skład to renomowani zawodnicy. Fajnie byłoby dla dyscypliny zobaczyć i nas, i Francuzów w Tokio, ale kwalifikacje są jakie są (z czwórki Włochy, Serbia, Francja, Polska na pewno ktoś się nie zakwalifikuje). Przez te 3 sierpniowe dni wszystko się okaże. Jak na razie ciężko się o coś martwić patrząc jak grają nasi zawodnicy w Chicago.
    W pięciostopniowej skali ważności tegorocznych imprez kwalifikacje mają 5, Liga Narodów 2, a Mistrzostwa Europy 4.
    Mistrzostwa Europy to turniej o sporej renomie, też skalp który chciałoby się zdobyć na drodze do Igrzysk. Nasi grupowi rywale to bardzo średni europejski poziom, zagramy z gospodarzami Holandią, Czarnogórą, Estonią, Czechami i Ukrainą. Jak wiadomo każda drużyna ma coś na co trzeba uważać, Holandia miała dobry zeszłoroczny Mundial, Estonia ma Teppana ( ͡° ͜ʖ ͡°) Tahta, czy Aganitsa, Czesi Hadrave, Dzavoronoka, czy Fingera, Ukraina Plotnickiego, czy Paszyckiego, a z Czarnogóry nikogo nie kojarzę, no chyba że dawny gracz Resovii Marko Bojić. To jest jednak grupa do wyjścia z pierwszego miejsca, prawdziwe wyzwania zaczną się pewnie w play-offach granych od 1/8 finału.
    Na koniec sezonu, na deser Puchar Świata. Moja ulubiona siatkarska impreza, poranne godziny, świetna japońska realizacja, cisza w hali, która zupełnie nie przeszkadza i dreszczyk olimpijskich emocji o które 12 drużyn co 4 walczyło. FIVB to jednak dziwni ludzie i kompletnie zlekceważyli gotowy produkt do walki o Igrzyska wprowadzając mało zabawne dwustopniowe kwalifikacje. W Pucharze Świata zagramy my, gospodarze oraz 10 drużyn (po dwie z każdego kontynentu), Włochy, Rosja, Brazylia, Argentyna, USA, Kanada, Iran, Australia, Egipt oraz Tunezja. Świetne zespoły szkoda że walczą tylko o pieniądze, bo brak kwalifikacji do Igrzysk znacząco obniża rangę tego turnieju.
    Nasz terminarz jest następujący:
    1 paź Polska-Tunezja
    2 paź Polska-Japonia
    4 paź Polska-Stany Zjednoczone
    5 paź Polska-Argentyna
    6 paź Polska-Włochy
    9 paź Polska-Rosja
    10 paź Polska-Egipt
    11 paź Polska-Australia
    13 paź Polska-Brazylia
    14 paź Polska-Kanada
    15 paź Polska-Iran
    O terminarzu Pucharu Świata nie będę nic mówił, bo nie jest on zaskakujący. Bardziej zaskakująca jest data finału ME, która zaplanowana jest na 29 września. Spokojnie uspokajam, nic nie będzie zmienione więc dwa dni po finale Euro trzeba już być w Japonii. Jebać zmianę czasu, czy CEV ma jakieś zdanie w FIVB, bo nie wiem. Cały ten sezon podchodzi pod groteskę, bo nie jest to fizycznie możliwe wygrać w tym sezonie wszystko, a jak byśmy tego dokonali to chyba byłoby to lepsze od całej dekady Brazylijskich sukcesów
    Pozdrawiam cieplutko kto dotrwał do końca
    #siatkowka
    pokaż całość

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika fjord

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.