•  

    Ostatnio dużo piszę tu i grzebię przy moto ale jest kolejna sprawa mirki
    Legalnie mogę sobie śmigać swoim skuterem (w porównaniu do wsk mam na niego papiery oc i prawo jazdy AM) i tu pytanie jak policja będzie podchodzić do silnika 80cc w skuterze zarejestrowanym na 50? Mam okazję wstawić taki silnik.
    #motocykle #motoryzacja #skutery #anime

    źródło: 31321.png

  •  

    #mirkohooligans
    #protest

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Screenshot_2020-10-27-08-48-20-588_com.yandex.browser.jpg

  •  

    Epidemia jest tam, a ja jestem tu xD
    Protesty i strajki łażą po miastach, a ja gapię się w malowany kawałek balsy xD
    I co że nic nie złapię albo jakieś popierdółki, wypuszczę i to bynajmniej nie dupą jak p0lak.
    Ale co pooddycham świeżego powietrza i zrelaksuję oczy od komputera, to moje ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)
    Poletzam, nie trzeba się nawet na tym zbytnio znać, nikt tego nie sprawdza xD. Włożyć robaka na haczyk, zarzucić i jak kolorowe idzie pod wodę to szarpnąć i zwinąć xD
    #wedkarstwo #protest #aborcja #heheszki
    pokaż całość

    źródło: DSC_1094.JPG

  •  

    Choruję od ponad dwóch lat, miałem styczność z wieloma lekarzami i pielęgniarkami, ale takiej wizyty jak wczoraj to jeszcze nie miałem.

    Zacznę od tego, że na onkologii prowadzi mnie lekarka, natomiast wczoraj, w ramach zastępstwa był lekarz. Do gabinetu zostałem wezwany jako pierwszy tylko po to, żeby… poczekać aż p. doktor łaskawie skończy rozmowę telefoniczną. W tym momencie standardem na każdej wizycie był wywiad – czy coś się działo od ostatniej wizyty (szczególnie że minęło od niej 12 tygodni), jak efekty uboczne chemii, czy były biegunki/wymioty, gorączki, jak ból, samopoczucie etc, tutaj natomiast kompletnie zero zainteresowania (do końca wizyty).

    P. doktor wziął do ręki wyniki badań obrazowych, porobił mądre miny po czym stwierdził, że jest progresja i na tym kończą się możliwości terapii i nic więcej nie da się zrobić, po czym wziął się za wypisywanie papierów, żeby zakończyć definitywnie terapię. Właśnie w taki sposób zostałem poinformowany, że to już jest koniec. Rozumiem, że lekarz nie może podchodzić do tematu emocjonalnie i że jestem tylko jego pacjentem a nie przyjacielem, ale do jasnej cholery, poczułem się w tym momencie jak intruz.

    Na początku mnie zatkało, ale po chwili powiedziałem, że coś tu chyba jest nie tak, skoro trzy miesiące wcześniej rozmawiałem z prowadzącą o ratunkowym dostępie do leków (właściwie to Ratunkowy Dostęp do Terapii Lekowych), konkretnie o niwolumabie i że niezrozumiałe jest dla mnie, co się w tej chwili dzieje. Doktorek chwilę podumał po czym przejrzał jeszcze raz wyniki i stwierdził, że pójdzie skonsultować je z moją prowadzącą (która w tym czasie była na oddziale).
    Wrócił po 40 minutach i gadka była już ZUPEŁNIE inna. Po pierwsze, że wyniki tomografii wrócą do ponownej interpretacji, bo w sumie to nie są tak do końca jednoznaczne i za tydzień może się okazać, że jeszcze na trzy miesiące dostanę bieżącą chemię (!!!) a jeśli nie, to prowadząca złoży wniosek o ratunkowy dostęp (!!!). Czyli p. doktor ot tak spisał mnie na straty i gdybym się nie odezwał, to właśnie przyszedłby czas na żegnanie się. A uwierzcie mi, że w takiej sytuacji naprawdę ciężko jest pozbierać myśli i się postawić.

    Ale to nie wszystkie atrakcje na tej wizycie:
    - musiałem doprosić się o wyniki krwi, na które p. doktor nie był w ogóle łaskaw spojrzeć (ale to nie pierwszy raz, na zastępstwie miałem go wcześniej dwukrotnie, raz nie zauważył bakterii w moczu <na własną rękę robiłem posiew> a za drugim razem, że mam wysokie TSH <niedoczynność tarczycy, standard przy tej chemii>)
    - prowadząca zawsze uzupełnia w kartotece wszelkie nowe leki, a że jeden mi doszedł (Matrifen, plastry przeciwbólowe) to go o tym poinformowałem pokazując potwierdzenie z poradni medycyny paliatywnej. Jego odpowiedź? „No i?”. Ręce opadają.
    - spytałem co z nadmiarowymi tabletkami chemii, które mam (opakowanie ma 30 tabletek, kurs trwa 28 dni, wiec co opakowanie byłem o dwie do przodu). Stwierdził, że mogę je oddać i już zaczął szukać jakiegoś pudełka w szufladzie. Dopiero jak mu powiedziałem, że ich nie mam przy sobie i chodziło mi o to, czy mogę je jeszcze brać to się opanował.
    - najzabawniejsze na koniec – jak doskonale wiecie, od jakiegoś czasu zwyczajnie źle się czuję i poprosiłem o L4. Oczywiście z tym też był problem. Ludzie dostają parę miesięcy L4 na symulowaną depresję a mi zostały miesiące życia i jest z tym problem.

    Powiem Wam tak – przez te ostatnie ponad dwa lata zawsze mówiłem, że mam szczęście w nieszczęściu, bo w całym tym syfie trafiałem na naprawdę świetnych lekarzy i pielęgniarki, którzy byli niesamowicie pomocni i pełni empatii. Nie jestem królewiczem, który domaga się wyjątkowego traktowania, zdaję sobie sprawę z tego, że jestem pacjentem jednym z wielu i że niedługo przyjdzie na mnie czas, więc kiedyś rzeczywiście usłyszę, że nic więcej nie da się zrobić i będę musiał to zaakceptować, ale nie w taki sposób i kiedy to jeszcze nie jest koniec!

    Poczułem się wczoraj jak intruz, zbędny balast, którego trzeba się jak najszybciej pozbyć. Życie z rakiem jest trudne ale kiedy onkolog, jedyny lekarz który może mi pomóc, traktuje mnie jak śmiecia to tracę wiarę we wszystko.
    Najzabawniejsze, że p. doktor ma fantastyczne opinie w internecie, jaki to jest pomocny i pełen empatii. Najwyraźniej albo mnie nie lubi albo czekał na kopertę.

    Przepraszam za takie rozpisanie się, ale po prostu dla mnie ta wizyta była skandaliczna i musiałem to z siebie wyrzucić.
    Poniżej, dla zainteresowanych, zamieszczam wyniki badań obrazowych.
    #rak #onkologia #nowotwory #shepardchoruje
    pokaż całość

    źródło: RM.jpg

  •  

    dawniej kupiłem picker konger 240cm do 40g, złożony ma jakieś ~50cm i dwie drgające szczytówki (niezbyt giętkie), ale jak tak patrzę na kanały YT, to tam każdy ma feedera z bardzo giętką szczytówką, może mimo ceny wędki typu 35 zł (fajnie wykonanej), warto byłoby przejść się do wędkarskiego i kupić jakąś bardzo giętką szczytówkę? Ile wydałbym na to, ze 20 zł? A przynajmniej fajniej by sygnalizacja wyglądała. A jakieś minusy tego byłyby czy nie, bo i tak do 40g rzucę mając każdą szczytówkę?
    #wedkarstwo
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

    •  

      @Hamza: Moim skromnym zdaniem twardość szczytówki w pikerze/federze nie ma żadnego znaczenia.
      sukces zależy od całej reszty, a przede wszystkim od żerowania ryb.
      Połowę życia łowiłem na pickera z włókna szklanego szczytówka była skracana o dwie przelotki, ze wzgędu na uszkodzenia , a brania były doskonale widoczne.
      Jeżeli znasz wodę potrafisz odróżniać brania od puknięć przepływających ryb ; brpiań małż ; pływających - traw; patyków ; zmiennego nurtu a nawet raków :) to sobie poradzisz.
      Różnica między szczytówkami nie ma większego znaczenia, chyba że łowisz na rzekach z dużym uciągiem.
      Zwróć uwagę że większość cwaniaków youtuberów i znafców od łowienia, łowi na łatwych komercyjnych łowiskach na wodzie stojącej bez wiatru bez nurtu bez fali w warkach akwarystycznych :)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    mama od czwartku gorączka, na początku nawet 39, obecnie 38 ~, po paracetamolu czy ibuprofenie spada, ból głowy w okolicy zatok, mowienie przez nos, na początku ból mięśni teraz już nie, lekka utrata węchu i smaku (rozroznia smak slony i slodki, ale dokladnie jak smakuje nie), zapachy czuje mocniejsze, ta utrata pojawiła się wczoraj czyli 5 dni po wystąpieniu gorączki
    ja w pon wysoka gorączka ok 39,5, teraz już prawie bez gorączki, taka sama sytuacja ze smakiem i węchem, ból głowy przy zatokach, taka sama lekka utrata smaku i węchu, dzisiaj rano zatkany nos i lekki katar, biała wydzielina
    siostra podobnie, gorączka, ale po jednym, dwóch dniach prawie brak, tak samo ze smakiem i węchem
    ojciec też gorączka, teraz już prawie brak, smak i węch ok, narzekał na mocny ból mięsni pleców przy pierwszym wystąpieniu gorączki, teraz jest spoko

    nikt z nas praktycznie kaszle, może raz na jakiś czas zakasłanie, ale to bardziej 'odchrzachniecie' z gardla

    jest się czego obawiać, że to COVID?
    mama skontaktowała się z POZ i zlecił test, ale dopiero w niedziele, nawet nie wiem ile się czeka na wynik, a wolałbym nie mieć doczynienia z sanepidem
    ktoś miał podobnie i dostał pozytywny wynik?

    #koronawirus #covid19
    pokaż całość

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika gawronfly

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (4)