•  

    Detektyw Mirek na tropie afery cz. 4. Zła kobieta
    - Mam cię nareszcie - powiedziała z wyrzutem kobieta - Afera zbożowa? Coś świta?
    Mirek przypomniał sobie, to rzeczywiście była ona. Na myśl, że przespał się z kimś nawet gorszym od Kazimiery Sz. zrobiło mu się niedobrze.
    - Jeszcze dziś będziesz żarł glebę. Zgadnij co posadzę nad miejscem gdzie będzie leżało twoje truchło. Jęczmień! - wykrzyczała głośno i z szaleńczą satysfakcją ostatnie słowo.
    “Dobrze, że przynajmniej skosztowałem przed śmiercią seksu” - Mirek pocieszał się tą myślą. Bał się jednak jej reakcji i na wszelki wypadek nic nie mówił. Poza tym, nie zwykł był mówić w towarzystwie kobiet.
    “Chyba gdzieś poszła”- wydedukował detektyw po chwili ciszy.
    Z całej siły napiął wszystkie mięśnie w swoim wątłym ciele. Wyprężył się i z trudem przewrócił na plecy.
    - Teraz Ci się już nie uda - powiedziała z furia w głosie rozwijając przedłużacz.
    Wzięła w dłoń lepiącą się łopatę i ucięła nią końcówkę kabla. Mokre narzędzie okazało się doskonale przewodzić prąd. Dziewczyna zaczęła trząść się niczym przy ataku padaczki, a po chwili upadła jak kukła na ziemię.
    Łopata wylądowała na tyle szczęśliwie dla Mirka, że pozwoliła mu na przepiłowanie więzów. Detektyw szybko podciągnął mokre spodnie, wyjętą z tyłka rurkę wsadził do kieszeni i wybiegł przerażony z serwerowni.

    Poprzednio:
    Część 1. Piwnica
    Część 2. Prezes i wykop
    Część 3. Serwerownia
    #gibospisze
    pokaż całość

  •  

    Detektyw Mirek na tropie afery cz. 3. Serwerownia
    Drzwi do serwerowni były otwarte. Mirek był bardzo zdziwiony, że ktoś może mieszkać w czymś takim. Pomieszczenie było wypełnione pionowymi szafkami pokrytymi masą migających diod i wystających kabli. Gdzieś w rogu słychać było głośne miarowe pokrzykiwania dwóch mężczyzn, przerywane piskliwym kobiecym głosem.
    - Ciekawe - wycedził przez zęby powoli zmierzając w stronę odgłosów.
    Kobiecy głos momentalnie ucichł, a chwilę potem Mirek poczuł okropny ból głowy i stracił przytomność.
    Kosmonauta leżał skrępowany na ziemi. Opasany był grubymi krowimi łańcuchami. Po chwili jakaś nieznana siła zaczęła unosić go w powietrze. Kosmonauta Przeklinał. Robił to z taką siłą, pięknem i gracją, że więzy rozerwały się na drobne kawałeczki i poczęły unosić się bezwładnie dookoła w bezkresnej próżni kosmosu.
    “Cudowny widok” - pomyślał wzruszony Mirek.
    Teraz już niczym nie skrępowany, kosmonauta fruwał wolny niczym ptak w przestrzeni, z dumnie wyeksponowaną biało-czerwoną flagą na piersi. Dopiero dźwięczne słowo na p. wyrwało Mireczka z objęć Morfeusza.
    Powodem utraty przytomności było uderzenie łopatą, oblepioną śmierdzącym śledziem śluzem. Wiedział to, gdyż narzędzie tak jak on, leżało teraz na ziemi. Ktoś związał mu ręce i nogi z tyłu i usilnie próbował wepchnąć metalową rurkę w anus. Początkowo podnieciła go ta myśl. Szybko jednak zrobiło mu się żal na myśl o rychło traconym dziewictwie.
    - Ja chcę tylko z miłości, tylko z miłości - krzyczał jak szalony Mirek.
    Łzy płynęły mu po policzkach. Ściskał pośladki najmocniej jak tylko potrafił. Postanowił wygiąć głowę do tyłu by zobaczyć oprawcę. Wtedy uświadomił sobie, że Borubar była kobietą, do tego nagą.
    “Mocne 3 i pół na 10” - pomyślał.
    Poddał się i rozluźnił zwieracze. Był szczęśliwy. Pierwszy raz od dawna. Może nie tak wyobrażał sobie swój pierwszy raz, ale już wiedział, że odmieni to jego życie. Pomoże w budowaniu relacji z kobietami. Czuł, że wychodzi z czegoś co znajomi z portalu ze śmiesznymi obrazkami nazywali przegrywem. A już głupi miał się wybrać na Roksę. Kobieta przesuwała rurkę to w jedną to w drugą stronę, jakby szukała odpowiedniej głębokości. Pierwszy stosunek, jak to zwykle bywa i w tym przypadku nie trwał zbyt długo.
    - Mamy tu mały problem z masą - stwierdziła głosem podobnym do elfki z oglądanego przez niego wczoraj filmu.
    Kiedy Mirek doszedł, odwrócił z trudem jeszcze raz głowę i dopiero teraz ze zgrozą zorientował się, że do rurki przyczepione są dwa kable wyrwane ze stojącej obok szafy.

    W poprzednich odcinkach:
    Część 1. Piwnica
    Część 2. Prezes i wykop

    Chcesz wiedzieć co stanie się z detektywem Mirkiem w kolejnym epizodzie? Obserwuj tag #gibospisze. #opowiadanie popełnione przeze mnie w czerwcu zeszłego roku. Trochę czekała na premierę ta autorska, mam nadzieję kiedyś #pasta #tworczoscwlasna
    pokaż całość

    +: Cronox
  •  

    Potrzebuje pomocy. Kiedyś po ustawieniu w przeglądarce wersji na komputer strony internetowej https://open.spotify.com/browse mogłem słuchać muzyki do woli na telefonie. Działały wszystkie opcje z których wykastrowana jest telefonowa apka. Teraz kiedy wchodzę na powyższą stronę niby otwiera się odtwarzacz, ale szybko przekierowuje mnie na stronę główną spotyfy. Jakieś pomysły jak temu zaradzić?
    #spotify
    pokaż całość

    +: Cronox
  •  

    Detektyw Mirek na tropie afery cz. 2. Prezes i wykop.
    Już w progu powitał go Prezes we własnej osobie.
    - Dzień dobry, pan od wyjaśniania afer - rozpoczął gopodarz, mlaskając osobliwie po co drugim wypowiadanym słowie.
    - Dobry, dostałem…
    - Tak, bo wiesz, ja tych internetów nie umiem - przerwał Mirkowi. - Faks mi wysłała Basia. Zapraszam do środka.
    - Dużo tu miejsca - wycedził Mirek. Zamierzał jeszcze dodać “nie to co w mojej piwnicy” ale zaniemówił z wrażenia, a głos zabrał Prezes.
    - Bo widzisz wszyscy nabijają się, szydzą, ale dość tego. Polska może w kosmos. Polska musi w kosmos! Udowodnimy, że My Polacy byliśmy tam pierwsi, że Twardowski… Jest jeden alkoholik, narkoman i Bóg jeden wie co jeszcze. Zwie się Borubar. Ta rurka może przeszkodzić w polskim programie kosmicznym. Jeśli tylko dostałaby się tam gdzie nie powinna... to jesteśmy w dupie.
    “Dupie?” - myśl z piwnicy słodko powróciła, została jednak szybko ucięta stanowczymi tonem Prezesa.
    - Cały program jest ściśle tajny. Jak się Pan pewnie domyślił ktoś go sabotuje. Pewnie Ruskie. Wyjaśnił Pan aferę zbożową, wyjaśni Pan i to. Tu ma Pan listę pracowników i do roboty.

    Mirek wrócił do piwnicy i zaczął działać. Zrobił szybkie zdjęcie rurki. Wrzucił go w wyszukiwarkę obrazów i już miał dokładne dane fagasa. Był prawdziwym mistrzem stalkingu.
    “O ma siostrę. Niezła. Kto rucha te wszystkie laski” - pomyślał ze smutkiem.
    Na kartce wręczonej przez Prezesa szybko wyszukał właściwe nazwisko i odczytał adres zamieszkania.
    “Michał Białczan - ul. Zakręt 8”.

    - Gówniane wąsate złotówy - Mirek podzielił się sentencją z kierowcą na koniec podróży uberem.
    Po wyjściu z auta spojrzał na ogromny wykop w ziemi, stojący na drodze do budynku. Przeskoczył go z trudem.
    - Głęboko - stwierdził - dobrze, że się nie wjebałem, można by tu nawet przegrać życie.

    Część 1. Piwnica.

    Chcesz wiedzieć co stanie się z detektywem Mirkiem w kolejnym epizodzie? Obserwuj tag #gibospisze. #opowiadanie popełnione przeze mnie w czerwcu zeszłego roku. Trochę czekała na premierę ta autorska, mam nadzieję kiedyś #pasta #tworczoscwlasna
    pokaż całość

  •  

    Detektyw Mirek na tropie afery cz. 1. Piwnica.
    Faks zachuczał, zamrugały wszystkie jego lampki zupełnie jak na świątecznej choince. Mirek popatrzył w kąt swojej piwnicy.
    - To on działa? - wycedził niepewnie przez zęby.
    Z urządzenia wydobył się dźwięk igłowej drukarki, to wypluło kartkę, a wraz z nią tuman kurzu.
    - Rurka. Metalowa - stwierdził stanowczo Mirek po wstępnych oględzinach wydruku.
    -Taka rurka sprawdziłaby się nieźle jako…
    Stulejka zapiekła, a w głowie zamajaczył kryptohomoseksualizm.
    - Dość tego - wzdrygnął się na samą myśl o opuszczeniu piwnicy - trzeba się tym zająć.
    Pożegnał się ze swoim fotelem masując czule oparcie, i komputerem całując monitor i zamykając z pietyzmem okno z ulubionym portalem ze śmiesznymi obrazkami. Z nienawiścią i pogardą spojrzał na postrzępiony i częściowo obdarty plakat zawieszony na drzwiach wyjściowych. Zwykł był trafiać go rzutkami w trudnych chwilach piwnicznego życia. Plakat przedstawiał najgorszą z przeklętego rodu kobiet Kazimierę Sz. Na koniec pomasował czułe klamkę, zaciągając się przy tym miłym dla nosa zapachem wilgoci i stęchlizny.
    Po wyjściu oślepiło go ostre światło. Oczy przyzwyczajone do półmroku zareagowały szybko zwężającymi się źrenicami. Świeże powietrze powodowało ucisk w płucach. Zrobił parę kroków, a jego ciało już odczuło zmęczenie. Bielsza od śniegu skóra szybko zaczęła piec, zupełnie jak stulejka.
    “Dawno już nie wychodziłem” - pomyślał Mirek.
    “CSI Mirek - wyjaśnianie afer” głosił szyld nad drzwiami wejściowymi. Detektyw był z niego szczególnie dumny.
    Na kartce oprócz rurki było coś jeszcze. Adres. Czym prędzej posłał po Ubera bo w nienawiści do złotów został wychowany.

    Chcesz wiedzieć co stanie się z detektywem Mirkiem w kolejnym epizodzie? Obserwuj tag #gibospisze. #opowiadanie popełnione przeze mnie w czerwcu zeszłego roku. Trochę czekała na premierę ta autorska, mam nadzieję kiedyś #pasta #tworczoscwlasna #premiera
    pokaż całość

  •  

    Potrzebuję pomocy mireczki. W czerwcu zeszłego roku popełniłem opowiadanie o detektywie Mireczku. Podzieliłem je na części gotowe do publikacji. Od tamtej pory odwiedzam portal sporadycznie, a dzieło cały czas czeka na publikację. Tu prośba o radę. Jak to tagować? Kto byłby zainteresowany?
    #gibospisze

  •  

    Muszę się do czegoś przyznać. Nigdy nie napisałem negatywnego komentarza w internecie.
    Czy wszystko ze mną ok?
    #gownowpis

  •  

    Udało się. Pan Mariusz Max Kolonko dopiął swego. Wieść o petycji i milionach podpisów Polaków przyniosła zamierzony efekt. W pierwszą zagraniczną podróż Pan Donald Trump uda się do Lechistanu. Każdy kto podpisał petycję, będzie mógł spotkać się z głową światowego mocarstwa.
    Patrzę z dumą na bilet kolejowy do stolicy trzymany między kolanami. Mój zamyślony wzrok zaczyna od niego odbiegać, a kątem oka dostrzegam coś niepokojącego. Całe spodnie upierniczone w kroku dziwną substancją. Panika. Nie mogę się przecież spotkać z prezydentem w brudnych portach. Wstaję jak poparzony. Wychodzę z przedziału i biegnę na koniec wagonu. Toaleta wolna. Zdejmuję spodnie. Sytuacja jest beznadziejna. Szoruję nerwowo mydłem. Plama nie chce schodzić…
    Zakładam brudne mokre porty i wychodzę z toalety ze smutną zwieszoną głową. Wracając oglądam tych wszystkich wesołych ludzi z sąsiednich przedziałów, co tylko potęguje rozgoryczenie.
    Przecieram oczy ze zdumienia. W jednym z przedziałów siedzi nie kto inny jak sam Donald Trump. Całkiem logiczne, że wybrał PKP Intercity. Nie tak drogo, wygodnie, ostatnio się rzadziej spóźniają, a i załatwić się jest gdzie. Uderzam się w czoło, ganiąc swoje początkowe zdziwienie. Rozmawia z jakąś osobą i jak to ma w zwyczaju żywiołowo przy tym gestykuluje. Po chwili jego rozmówca wstaje i wychodzi z przedziału patrząc w moją stronę. Mruczy i bełkocze przy tym coś po angielsku jednocześnie kiwając przecząco głową. Dobra, to jest moja szansa, został sam. Powiem mu o wszystkich ważnych sprawach dla polskiej racji stanu. Po pierwsze, żeby bronić swoich interesów i zapewnić wieczysty pokój w tej części świata Polacy muszą mieć własną broń atomową. Przekonam go do idei Międzymorza. Polska może być potęgą jak kiedyś. Pokażę mu mapę Lechistanu z dawnych lat i wyjaśnię dlaczego Wilno i Lwów są polskie.
    Radość napłynęła do mojego patriotycznego serduszka.
    Opowiem jak kiedyś skopaliśmy Turkom dupę pod Wiedniem i już wtedy uwolniliśmy Europę od islamskich imigrantów. Powiem ciekawostkę, że byliśmy kiedyś potęgą w światowej produkcji zboża i ziemniaków, i tekstyliów... i w tym właśnie momencie przypomniałem sobie o spodniach.
    Z napływającymi do oczu łzami, nieopisanym żalem i smutkiem, odwróciłem się na pięcie i wróciłem do swojego przedziału. Plama przekreśliła jedyną, niepowtarzalną szansę na rozmowę z Donaldem Trumpem i poprawę szarej polskiej rzeczywistości. Sklecony naprędce projekt reaktywacji Polskiego Imperium trafił do kosza.

    #sen #gibospisze
    pokaż całość

    +: Cronox
  •  

    Gala KSW, pełne trybuny, tłum wiwatuje. Do oktagonu wchodzi pewnym krokiem, cały w dziarach, napakowany Marcin, kochający zwierzęta satanista-filantrop wierzący w żywioły. W tle przygrywa „Zaraz cię zniszcze”. Chwilę po nim wychodzi na ring znany komentator sportowy i prezenter Mateusz Borek. Ogłasza, że śmiertelny rywal Marcina, Mariusz się spóźni. Nastała cisza. Wszyscy czekają, a rywala brak. Wkurzeni ludzie zaczynają buczeć i gwizdać. Niektórzy stopniowo opuszczają arenę. Ja nie przejmując się zbytnio wesolutko nucę odegraną melodię.
    - Wielkie mi tam. Jakbym to ja się nigdy do pracy nie spóźnił. Pewnie w korkach stoi, albo mu autobus odjechał - powiedziałem do przypadkowego gościa siedzącego obok.
    - Przynajmniej zostaną najwierniejsi fani MMA - odpowiedział dumnie facet w koszulce, czapce z daszkiem, krótkich spodenkach, butach, skarpetach, a i zapewne też majtach z logo jedynie słusznej federacji w Polsce.
    Sala pustoszała. Czekania nie było końca, a ostatecznie Marcin nikogo nie zniszczył, choć po minie widać było, że miał na to ogromną ochotę.
    Kolejna „walka”. Zaczęło się jak to zwykle od zajawkowego filmu przedstawiającego rywali, a w zasadzie rywalki. Pojawienie się jednej z Pań na wideo zostało okraszone słowami komentatora:
    -”O! To ta pani znana z pokazywania żeber”.
    Zapewne każdy kojarzy te amerykańskie filmy, gdzie dwie Afroamerykanki wyrażają opinie na temat reputacji swoich matek. Zapowiedź walki wyglądała początkowo podobnie, stopniowo przeradzając się w coś tak żenującego, że trudno to opisać słowami. Rywalki trafiły na stateczne tło bujnej Amazońskiej dżungli. Nie było green screena, a postacie zostały wycięte na potrzeby filmu w jakże profesjonalnym programie graficznym MS Paint. Efektem pracy grafika była biała poszarpana otoczka dookoła wszystkich elementów nie będących tłem. W trakcie rozmów, a w zasadzie to wymieniania obelg, poruszał się w dół i górę jedynie kwadrat wycięty z dolnej wargi, zębów i brody odkrywając z każdym wypowiadanym słowem białe pole. Panie polowały na siebie. Robiły to z dziką nieokiełznaną chęcią uśmiercenia przeciwniczki uwidocznioną przez szatański uśmiech na wymazanych błotem twarzach. Było chowanie się w krzakach, zakradanie, bojowy zeskok z drzewa. Pojawił się nawet mąż jednej z nich, sportowiec rzucający profesjonalnie kulą. Chciał nią trafić jedną z dam zapewniając wybrance serca zwycięstwo. Sceny rodem z filmu akcji klasy Z, a może nawet i Ź, przy budżecie w wysokości ceny pół litra Żubrówki, bo tyle maks dostał grafik za swoją robotę.
    - Czyli walka kobiet. Już kiedyś były w KSW, więc czemu nie? – zagadałem do siedzącego obok fanatyka mieszanych sztuk walki.
    Ciężko było się połapać, które z Pań wprowadzają którą na ring. Wszystkie miały odkryte żebra i gdyby nie dwa sznurki zakrywające miejsca wstydliwe to i też wszystko poniżej. Jakaś babka z trybun, wyraźnie zaangażowana w obronę praw uciśnionych zwierząt skwitowała całą sytuację tekstem:
    - “A może by tak na biedne kotki te żebra pokazała?”
    Duży, okrągły, odsłonięty brzuch jednej z zawodniczek zwiastował, że coś jest nie tak. Stało się jasne, że kobiety nie będą się biły, co dosadnie wyłuszczył wszystkim zgromadzonym Mateusz Borek. Garstka pozostałych ludzi potraciwszy resztki godności z żenady opuszcza arenę.
    - Teraz to już naprawdę zostaną tylko najwierniejsi fani – powiedziałem do gościa obok. Przytaknął ze zrozumieniem.
    Panie wracają do miejsca na podium z którego początkowo wyszły i wyprowadzą do ringu swoich facetów, zwykłych suchoklatesów nie trenujących chyba nigdy niczego, przewijających się na wideo zapowiedzi może kilka sekund. Panowie widać że się lubią, mimo to ze zwieszonymi głowami stają do walki w obronie godności i dobrego imienia swoich kobiet. Tu się obudziłem więc przepraszam, ale nie wiem kto wygrał.
    #gibospisze #snimisie #sen #ksw #mma
    pokaż całość

    •  

      @nunkun Czasem śnią mi się takie rzeczy, że tak sobie myśle... mój mózg nieskrepowany przyziemnością, a obdarty ze świadomości jest cholernie zdolny. Te zwroty akcji twisty fabularne. To jak niektóre sny w swej obsurdalnosci jednak trzymają się kupy. Albo to jak niezwykle realistyczne pełne szczegółów są niektóre sny, co w połączeniu z ich nienaturalnoscią daje wręcz poczucie przenoszenia się do jakiegoś innego wymiaru, gdzie obowiązują zupełnie inne "zasady" niż tu. Niesamowite to jest. Mam trochę notatek napewno coś tu jeszcze wstawie.
      A może ogólnie Mój mózg jest zdolny, a ja nie potrafię należycie z niego korzystać...
      pokaż całość

    •  

      @nunkun
      I fajnie, że chociaż jednej osobie się chciało przeczytać mimo że tekst długi jak tu już ktoś zdążył zauważyć( ͡° ͜ʖ ͡°) Cięcie tego byłoby bez sensu.
      A sen o Ms Paint świetny.
      Kredą na starych oponach. XD

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    I wtedy do stajenki wszedł 4, 5 i 6 król. Każdy z nich przyniósł dary, a były to: Weksle na Heroda, Banknoty Cesarstwa Wielkiej Lechii i Olbigacje Jerozolimskie. Maryja, jako że ufała tylko twardej walucie przyjęła jedynie złoto od Melchiora. Jako że była roztropna, poleciła Józefowi przyrządzić bat ze sznurków. Ten przepędził trójkę hochsztaplerow ze stajenki. Na odchodnego jeden z nich rzucił coś o promocji i kredycie chwilówce w złocie na niski procent. Ten dostał od Józefa najmocniej.
    Imiona pozostałych trzech króli nie są znane, gdyż żaden w swej zuchwałości i chciwości nie zdążył się nawet przedstawić. Z czasem trzy tajemnicze postacie zostały zapomniane przez historię i tradycję.

    #heheszki
    pokaż całość

  •  

    Akt pierwszy scena pierwsza.

    Zbycho i Janusz ( #januszemarketingu) w sklepie Ikeja. Rozmyślają.

    Janusz
    Zbycho co robimy z tym gównem co nam zalega na magazynie.
    Zbycho
    Z którym? W sumie to jest tego dużo.
    Janusz
    Z tymi jebanymi pluszakami, leżą od paru miesięcy.
    Zbycho
    I nikt tego nie kupuje?
    Janusz
    Nikt.
    Zbycho
    Zbychu przegląda dokumenty po czym oznajmia
    A jednak. Poszedł jeden. Rekin. W zeszłym tygodniu.
    Janusz
    Tak pamiętam, kupiła go jedna biedna uciśniona Matka Polka, ale tylko dlatego, że jej córa ni cholery nie chciała go puścić. Tarzała się po ziemi jak opętana i darła jape na cały sklep.
    Zbycho
    Było słychać w magazynie…
    Janusz
    To może… (drapie się po głowie) zróbmy mem!
    Zbycho
    Hmm?
    Janusz
    No mem normalnie, taki do internetów hłe hłe. (pociąga nosem)
    Zbycho
    Acha… (z zaciekawieniem)
    Janusz
    Pare zjebów to podłapie i się sprzeda. Pacz jak ma wyjebane ten rekin. Podpiszemy “wyjebane” tylko po angielsku i bedzie git.
    Zbycho
    Że tak światowo, dobre! (z uznaniem)

    Robią zdjęcie.
    Janusz
    Podziel na cztery pomyślą dałny, że ktoś kupił więcej i że tak trzeba. Bedo kupywać.

    Obaj ostro napieprzają w klawiaturę. Zbych dodatkowo gorączkowo klika myszka.
    Zbycho
    No to teraz Janusz, pozostaje tylko dodać to na portal ze śmiesznymi obrazkami.
    Janusz
    Powinno chycić. (szyderczo)
    Zbycho
    Po ile to sprzedajemy?
    Janusz
    Nawet nie wiem, ale dla mnie to jest maks piątaka warte.
    Zbycho
    Mam! Daj sto i zrobimy promocja na pindziesiąt.

    Kurtyna.

    Satyra, a tak naprawdę to dramat na #whatever.
    pokaż całość

  •  

    Z cyklu mądrości koreańskiego mistrza i króla Wanga U (왕우王禑):

    "Pamiętajcie, kiedy jest ślisko*, budzą się demony. Nie trzymajcie rąk w kieszeni, ratujcie członki."

    ~Korea rok 1381 (wtedy jeszcze nie było Północnej i Południowej)
    #protip

    *słowo ślisko tłumaczy się też z koreańskiego jako zimno/zima

    pokaż spoiler Wang U był królem, który przez lata zmagał się z najazdami hord mongolskich. Dodatkowo w okresie jego panowania wzmagało się silne parcie ze strony cesarza Chińskiego aby zaanektować Koreę. Zima jest tu alegorią zagrożenia, coś nieuchronnego co i tak przychodzi, z czym trzeba się zmierzyć. Ręce w kieszeni to ludzka bierność, przed którą przestrzega Wang U. Ratowanie członków to próba wywołania poczucia solidarności, przynależności i kolektywu, które to widoczne są do dziś w społeczeństwach obu Korei. #gownowpis ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

    +: n......s, Zalbag +3 innych
  •  

    Pamiętajcie, jest ślisko nie trzymamy rąk w kiesznieni.
    #protip

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika gibos

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (2)