Uczysz się nie dla rodziców, lecz dla siebie!!! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    Gdy czytam na Wykopie heheszki z Lewego i jednoczesne wirtualne robienie laski Piątkowi, to czuję się, jakbym czytała komentarze pod postami na Pudelku - tam #rozowepaski kibicują każdej babie, która jest w opozycji do Lewandowskiej. Wykop to taki Pudelek w wersji męskiej.
    #mecz #pilkanozna #gownowpis

  •  

    Oto dodatek motywacyjny nauczyciela z 34-letnim stażem. Po podwyżce. Brutto. Z taką motywacją pewnie ta Pani jest najaktywniejszym nauczycielem w regionie.

    Więcej pasków nauczycieli tutaj

    #edukacja #szkola #nauczyciele #polska #bekazpisu #pieniadze #pracbaza #dobrazmiana pokaż całość

    •  

      @Nobel210: Nie znam szczegółów. Info z nauczycielskiej grupy:

      "Orzeczenie o potrzebie udzielenia urlopu wystawia lekarz medycyny pracy. W wywiadzie pyta o choroby zawodowe i wysyła do specjalisty, w naszym przypadku np. laryngologa, laryngolog wystawia zaświadczenie. Jeśli ktoś ma nerwicę, depresję, to potrzebne zaświadczenie od psychiatry. Zależy kto co ma. No i na podstawie tego lekarz medycyny decyduje".

      Więc nie każdy dostaje. Do ubiegania się ma prawo nauczyciel zatrudniony w pełnym wymiarze zajęć na czas nieokreślony po przepracowaniu nieprzerwanie co najmniej 7 lat w szkole w wymiarze nie niższym niż obowiązujący wymiar zajęć.
      pokaż całość

    •  

      Po 30 latach pracy to oni dobijają do 10k zł netto z dodatkami.

      @wojtas_mks: O, Pan Suski ma konto na Wykopie! Miło Pana poznać.

    • więcej komentarzy (248)

  •  

    W odniesieniu do tego wpisu:

    https://www.wykop.pl/wpis/39480463/o-9-30-rozpoczyna-sie-prowadzona-przeze-mnie-rozmo/

    Tytułem wstępu:

    pokaż spoiler Chciałem powiedzieć, że nie spodziewałem się takiego zainteresowania tematem. Myślałem, że dostanę ze dwie-trzy odpowiedzi, a tu proszę ( ͡° ͜ʖ ͡°) Dlatego poczułem się zobligowany do porządnego podsumowania, a jego przygotowanie zajęło mi aż dwa dni (to znaczy nie pisałem tego dwa dni, ale po prostu nie mogłem poświęcić na to tyle czasu w czwartek ani w piątek ile bym potrzebował). Wszystkich, którzy na to podsumowanie czekali, serdecznie przepraszam, że tak długo i jeszcze raz dziękuję za zainteresowanie.


    Tytułem wyjaśnienia:

    pokaż spoiler Część osób pytała (lub zarzucała) po co w ogóle chcę kogoś zestresować. Celem tego pytania, nie było urażenie czy upodlenie któregokolwiek z kandydatów, bawienie się jego życiem, ani jak niektórzy sugerowali gówno-eksperyment. No cóż, stanowisko wymaga stalowych nerwów - no dobrze – może trochę przesadzam, raczej opanowania w stresowych sytuacjach. A przynajmniej jeśli chodzi o umiejętności miękkie. Resztę zapewniamy w ramach szkoleń. Każdemu z kandydatów, jeszcze w trakcie spotkania wyjaśniłem, że „to” pytanie, miało na celu zbadać jego odporność na stres i zweryfikować, jak zachowa się w niestandardowej sytuacji, a nie go jakkolwiek urazić. Niektórzy kandydaci byli nawet zdziwieni, że o tym mówię – twierdzili, że to było oczywiste, ale wolałem mieć pewność, że nikt nie wyjdzie ze spotkania dotknięty.


    O niektóre rzeczy nie wolno zapytać:

    pokaż spoiler -O poglądy polityczne, o plany na rodzicielstwo, wyznanie
    -Dlaczego przychodzi Pan w takim stanie na rozmowę o pracę - jak ktoś sugerował.
    -Nie wspominam już o wulgaryzmach czy obraźliwych komentarzach, ale o tym, że takich pytań nie zadam. informowałem już w oryginalnym wpisie.


    Skoro wszystko sobie wyjaśniliśmy, zaczynajmy:

    -Ale dlaczego Pan się tak denerwuje?
    -Nie denerwuje się.
    -przecież widzę…
    -no, może to… źle widać
    wstałem, zapaliłem światło, usiadłem, dokładnie przyjrzałem się kandydatowi i powiedziałem:
    -faktycznie

    -Ale dlaczego Pan się tak denerwuje?
    -Ponieważ jestem słaby w rozmowach z ludźmi
    -w takim razie w rozmowach z kim jest pan dobry?
    -z teściową nieźle mi idzie ¯\_(ツ)_/¯ Jeszcze o tym nie wie, ale dostanie angaż. Oczywiście nie tylko dlatego że tak odpowiedział na to jedno pytanie - po prostu był bezkonkurencyjny - ale na pewno mu to pomogło.

    -Ale dlaczego Pan się tak denerwuje?
    -Proszę Pana, ja zawsze się tak pocę, to nie od stresu…
    Tu przyznam, że mnie zatkało, zaproponowałem tylko czy może otworzyć okno albo podkręcić klimatyzację, ale gość stwierdził, że nie trzeba. Podałem chusteczkę, a kandydat przetarł czoło i przeszliśmy do dalszej części rozmowy.

    -Czy jest pan w stanie pracować do 67 roku życia za ~3k zł?
    -Nie!
    -Z pańskiego życiorysu wynika, że choć stać Pana na znacznie więcej, przez ostatnie 12 lat dawał Pan radę za najniższą krajową…
    -staram się to właśnie zmienić...
    -tu, teraz? i mina wyrażająca zdziwienie a potem szyderczy uśmieszek...
    -między innymi powiedział to ze stoickim spokojem, oczywiście pozostałe niezbędne kompetencje też miał – będzie II etap.

    -Dzisiaj chcemy zatrudnić dwie osoby i obie będą zajmowały się tym samym. Jedną osobę mamy już wytypowaną. Chciałbym, żeby drugą osobą był Pan, ale mogę zaoferować o 500zl mniej niż tej pierwszej osobie. tak BTW w ogłoszeniu nie było podanej kwoty zarobków, wcześniej w rozmowie też nie padła żadna kwota.
    -Nie ma sprawy.
    -Rozumiem, że to Panu nie przeszkadza?
    -o ile ta pierwsza będzie zarabiała minimum 5,5k zł netto to nie ( ͡€ ͜ʖ ͡€)
    -będzie zarabiała 7 tysięcy, ale mi także pasuje układ w którym zapłacę Panu o 2 tysiące mniej, to kiedy Pan może zaczynać?
    -od zaraz niestety brak pozostałych kwalifikacji nie pozwolił mi tego Pana zaangażować – nie wynikał on z CV, wyszedł dopiero na rozmowie

    -Jakim rodzajem sera byłby pan i dlaczego? ten kandydat okazał się bardzo słabo przygotowany na rozmowę kwalifikacyjną i już po około naszej 10 minutowej rozmowie wiedziałem, że go nie zatrudnię, dlatego zadałem to pytanie jako ostatnie. Liczyłem, że gdy je zadam – sam kandydat będzie nalegał na zakończenie spotkania – tak się jednak nie stało.
    -Dziurawym
    Jak przedstawiony przez Pana życiorys?
    -Raczej jak Radamer nie powiem, zaskoczyła mnie ta odpowiedź pozytywnie, ale i tak nie mógłbym tego Pana zatrudnić.

    Proszę mi sprzedać ten długopis (osoba na stanowisku, na które rekrutowałem, nie zajmuje się sprzedażą i było to wyraźnie zaznaczone w ogłoszeniu).
    -mógłby mi Pan zapisać numer telefonu do siebie?
    -puszczę Pani „głuchego”, proszę sobie zapisać i sięgam po komórkę
    -ale ja nie mam telefonu !
    -to może Pani kupi jeden ode mnie? i podaję Jej swój telefon ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    dopiero gdy poczytałem komentarze pod wpisem, skumałem, że pierwsza odpowiedź to była parafraza z „Wilka z wallstreet” – nie widziałem tego filmu, a druga z filmu „Poranek Kojota”. Zapraszam Panią na II etap za inwencję, zobaczymy jak sobie poradzi.

    -Jest Pani wcześniej, niż się umawialiśmy, pewnie nie lubi się Pani spóźniać?
    -Nie, to nie to. Jechałam tu aż z Lublina i udało się nie stanąć w korku.
    -Z Lublina? Codziennie będzie Pani dojeżdżała do Warszawy z Lublina? jednocześnie zaczynam coraz bardziej nerwowo przekładać stos CV ułożonych na biurku
    -Nie, nie, to tylko dziś… zaczyna się przyglądać, co ja takiego wyprawiam
    -No niemożliwe, jeszcze raz jak się Pani nazywa? Brzęczyszczykiewicz?
    -Brzę-czy-szczy-kie-wicz.
    -No dlaczego ja nie mam tu Pani CV...?
    -Nie szkodzi, ja mam kopię ze sobą... wyciąga z teczki świeżutki egzemplarz i mi go wręcza (╭☞σ ͜ʖσ)╭☞
    -Dziękuję i przepraszam, to wszystko przez to, że całe następne 2 tygodnie mamy tak napakowane. CV, które Pani tu widzi to tylko na dziś. I najśmieszniejsze jest to, że potrzebuję tylko jedną osobę.
    -To się w sumie dobrze składa, teraz mnie Pan lepiej zapamięta ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

    -Czy przygotowała Pani prezentację, o którą prosiliśmy?
    -Ale o żadną nie prosiliście…
    -Jak to nie, wszyscy kandydaci zaproszeni na II etap są proszeni o przygotowanie prezentacji.
    -Ale ja jestem u Państwa pierwszy raz na rozmowie…
    -A więc to Pani jest tą osobą, która jako jedyna nie przyszła na pierwszy etap w poprzednim tygodniu?
    -Raczej nie…
    -Raczej?
    -Zważywszy na to, że ogłoszenie wystawili Państwo w poniedziałek, na pewno nie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    -Zawsze podziwiałem ludzi, którzy oprócz pracy zawodowej, udzielają się charytatywnie. Co Pana skłoniło, żeby będąc szefem sztabu WOŚP, aplikować równolegle na bezpłatny staż?
    -Jak to?
    -Uważał Pan, że za staż u nas będzie Pan otrzymywał wynagrodzenie?
    -Szczerze, na to liczyłem…
    -No niestety muszę Pana rozczarować, ehh... nie oferujemy… dałem tu chwilową pauzę, żeby poobserwować kandydata stażu tylko umowę o pracę na zlecenie w ramach kontraktu _tak, wiem
    -To w takim razie ja wybieram opcję a) umowa o pracę ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    -Proszę Pani, nasza branża jest postrzegana przez społeczeństwo, jako praca dla mężczyzn. Nie martwi się Pani, jak zareaguje Pani mąż na wieść, że będzie Pani jedyną kobietą w 15 osobowym zespole? tak po prawdzie w naszym zespole to kobiety stanowią przeważającą część populacji.
    -Nie, zupełnie mi to nie przeszkadza, a mąż, cóż, to ja decyduję o swojej karierze, a mąż mnie w tym wspiera.
    -W CV wpisała Pani, że zna dobrze angielski i że szybko się uczy oraz lubi wyzwania...
    -To prawda, taka jestem...
    -A jak szybko mogłaby Pani nauczyć się podstaw ukraińskiego? he, he
    -Szczerze, to nie wiem… Mam jednak nadzieję, że nie będę się uczyła wolniej od współpracowników.
    -Większość zespołu nie będzie uczyło się z Panią tego języka.
    -Jak to? Zatrudniacie Ukraińców?
    -Nie o to chodzi, po prostu znajomość tego języka nie jest wymagana na tym stanowisku.
    <<Kandydatka spaliła takiego buraka, że aż mi jej było trochę szkoda>>
    Tak, btw: tym pytaniem o zatrudnianie Ukraińców przegrała sobie rozmowę, albo raczej tym jak zaakcentowała wyraz „Ukraińców” – i nie, w zespole nie ma obcokrajowców, ale tylko dlatego, że jeśli ktokolwiek taki się zgłosił, nie miał odpowiednich kompetencji.

    -Choć spośród wszystkich kandydatów, którzy aplikowali na to stanowisko, wpada Pani najsłabiej, postanowiłem zaprosić Panią na spotkanie. Ale mogę poświęcić Pani maksymalnie (spoglądam na zegarek)… 10 minut, bo jestem już umówiony z kolejnym kandydatem – wskazując wyraźnie na inne leżące na moim biurku CV.
    -Co prawda 10 minut to za mało, żebym mogła wymienić wszystkie swoje zalety, ograniczę się więc do rzeczowych odpowiedzi na pańskie pytania.
    -O, zaintrygowała mnie Pani. W takim razie proszę przez najbliższe 5 minut wymieniać swoje zalety, zatrudnię Panią jeśli będzie Pani mówiła bez przerwy. Pani dostanie pracę a ja oszczędzam 5 minut.

    Kandydatka się produkuje, już po około minucie jest jej coraz trudniej, powtarza się, a w tym samym czasie ja czytam CV… tego kandydata, z którym jestem umówiony na za 10 minut. W końcu Pani przerywa wyliczanie zalet i mówi:

    -Chyba przeceniłam ilość swoich zalet, więcej już nie wymienię… (była bardziej zmartwiona niż zdenerwowana, więc postanowiłem pociągnąć temat dalej):
    -Zalety, które Pani wymieniła są wystarczające, martwi mnie jednak, że nie wymieniała ich Pani alfabetycznie.
    -Jestem przekonana, że nie zależało Panu abym wymieniała je w ten sposób, ale to ja powinnam dopytać zanim zaczęłam wymieniać ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Wiem, że ta odpowiedź to trochę trochę naciągana, pewnie gdyby to była sytuacja w pracy, nie byłaby taka potulna, była trochę zła - o czym powiedziała mi po wyjaśnieniu celu pytania, ale nie dała tego po sobie poznać, a o to przecież chodziło

    Choć uważam się za osobę, która potrafi znaleźć rozwiązanie z niemal każdego problemu/zagadnienia, nie udało mi się wpleść do rozmowy kwalifikacyjnej "Co cię boli czy aż tak cię to boli, że Rychu Peja ma szanse dziś uczciwie zarobić? ", w taki sposób, żeby kandydat nie poczuł się znieważony, zlekceważony. Wszystkich których zawiodła moja postawa szczerze przepraszam, ale jednak szacunek do innych ludzi i siebie, cenię sobie zbyt wysoko.

    BONUS:

    Kandydat wykładał się w każdym pytaniu, udzielał odpowiedzi, które wręcz odradzają mi zatrudnienie go. Ale kulminacja nastąpiła, gdy zapytałem o dyspozycyjność. Postuję trochę ku przestrodze, a trochę żeby pokazać, że nie wszyscy HRowcy to huje, czasami kandydat im nie pomaga. Proszę o nie szkalowanie tego człowieka, nie wykluczam, że ma tu konto, a jeśli tak jest, to z pewnością udziela się pod #przegryw

    -Od kiedy może Pan rozpocząć pracę?
    -Od zaraz
    -Ale w CV ma Pan wpisane, że nadal pracuje. To jak długi okres wypowiedzenia przewiduje pańska umowa.
    -E tam, okres wypowiedzenia to niby miesiąc, ale ja jeszcze mam urlop do wykorzystania, a jak mało będzie to i L4 się weźmie.
    -Zdaje Pan sobie sprawę, że taką odpowiedzią, raczej nie zachęcił mnie Pan do zaoferowania Panu jakiekolwiek pracy?
    -Noo, w sumie głupio wyszło… bo ja wysłałem z 60 CV i tylko wy odpowiedzieliście, a teraz jeszcze się okazuje, że kłamałem w CV
    -Czyli Pan już nie pracuje w firmie XXX?
    -Nie no, pracuję, ale co miałem napisać, że pracuję na czarno?
    -Uważam, że na będąc na pańskim miejscu w ogóle takiej pozycji nie umieszczałbym w CV.
    -To bym wtedy miał pusto w CV i by się Pan pytał czy to moja pierwsza praca w życiu jest.
    -A jest?
    -No nie. Tylko zawsze było „na czarno”.
    -Nie uważa Pan, że lepiej byłoby w takim razie wpisać do CV umiejętności jakie pan posiada, zamiast celowo wprowadzać potencjalnego pracodawcę w błąd jeszcze przez zatrudnieniem Pana?
    -Jak by się nie wydało, to lepiej jest wpisać, że pracowałem.
    -Zdaje Pan sobie sprawę, że ta rozmowa nie idzie Panu najlepiej?
    -Tak.
    -Proszę więc przekonać mnie, żebym Pana zatrudnił, niech Pan wymieni swoje zalety:
    -Czy mam je wymieniać ponieważ mam niską samoocenę? O to Panu chodzi?
    -A ma Pan?
    -Nie uważam tak, ale inni ludzie tak uważają… zwłaszcza rodzice.
    -Wie Pan, że nad samooceną można pracować?
    -Wiem, ale nie wiem jak...

    Bardzo mi się zrobiło żal tego człowieka, widziałem jak cierpi i że chciał dostać jakąkolwiek pracę. Choć nie mogłem mu jej zaoferować, zaproponowałem, że na podany e-mail w CV wyślę mu przydatne linki. Wysłałem linki do materiałów na YT „jak pracować nad poczuciem własnej wartości”, „jak poprawić samoocenę” i jak pisać i czego nie pisać w CV. Zasugerowałem odwiedziny w urzędzie pracy, który oferuje szkolenia w ramach walki z wykluczeniem zawodowym. Zaproponowałem, żeby zaaplikował jeszcze raz za jakiś czas, tym razem po przygotowaniu CV zawierającego prawdziwe informacje. Kandydat miał łzy wdzięczności w oczach. Powiedział, że nikt mu tak jeszcze nie doradził, że zazwyczaj dziękowano mu po kilku minutach rozmowy bez wyjaśnienia. Trzymam za niego kciuki.

    Co ja jednak odstawiłem w piątek, kiedy to miałem prowadzić kolejny etap spotkań? to już podpada pod #pasta i chyba #montypython . Jeśli ktoś dotarł aż tu, i jest ciekawy ( i chce być wołany do) najbardziej żenującej historii z mojego życia zawodowego, niech plusuje komentarz pod tym wpisem.
    pokaż całość

    •  

      nie no smutno mi nie jest, po prostu nie wyobrażam sobie sytuacji gdzie dorosły człowiek idzie na rozmowę o pracę i go pytają jakim jest serem

      @hurin: Bo już się tak nie robi. Z jakieś 10 lat temu była moda na niby "trudne" pytania na rozmowach kwalifikacyjnych, teraz szuka się specjalistów i daje zadania testowe, zamiast dręczyć człowieka, jakim chciałby być serem. To pytanie nie wywołuje stresu ani nie pokazuje kreatywności, jeśli ma się chociaż trochę rozumu. Jedynie odsiewa debili, którzy nie potrafią złożyć zdania po polsku, ale takich chyba duża firma nie zaprasza na interview. pokaż całość

    • więcej komentarzy (236)

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika giovan-a

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (4)