Socjolog, marketingowiec, amator Gimp'a. Ciemne piwo i piekielnie ostre potrawy to najlepsza dieta! #chilijem - czyli uprawa chili. Nasiona -> pw

  •  

    Popadalo, ale już skończyło, słońca w twarz brak, ale nie jest ponuro. Jednak nie jestem pewny że jest ciepło, powiedziałbym że nie jest zimno, zgodnie z termometrem.
    #pogoda #pomorze

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: fromapp.jpg

    +: Yogi282
  •  

    Ej, @klebsiella, @IrvinTalvanen, @goromadska (chociaż nie pamiętam, czy wyrażałeś zainteresowanie).
    Koncept taki: sobota albo niedziela bierzemy kajaki od któregoś z poniższych, pokręcimy się po Gdańsku i jak przypasi to następną razą ogarniemy coś bardziej ambitnego.
    What say you?

    http://www.gdanskzkajaka.pl
    http://www.kajakiempogdansku.pl
    pokaż całość

    •  

      What say you?

      @Polinik: jak dla mnie bardzo spoko, tylko nie jestem w stanie wypowiedzieć się na razie na temat tego weekendu, więc na razie być może. Jednak jak @IrvinTalvanen se spływa samotnie w ten weekend, to może nie ten a kolejny? Tyle że też nie wiem na razie co się będzie działo.

    • więcej komentarzy (10)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Wygląda na to, że mam problem którego rozwiązanie nie istnieje.

    pokaż spoiler tl;dr albo mam kurewskiego pecha, albo nie wychodzi mi zawieranie głębszych więzi z ludźmi i ich grupami - nie wiem dlaczego


    Miasto wojewódzkie here, 24 lvl. Znaczną część życia byłem typem, który cały czas wolny po szkole spędza w domu. Głównie komputer, wcześniej książki, gazety. Nie lubiłem sportów zespołowych, miałem kiepską kondycję, więc nie jarało mnie nakurwianie w gałę na boisku, trenowanie karate itp No ale to nie jest teraz najważniejsze, przenieśmy się do teraźniejszości. Nie jestem jakimś wybitnym przegrywem, robię całkiem dobre pierwsze wrażenie xD Tylko z małą ilością ludzi znajduję wspólny język, typowe dynamiczniaki trajkoczące godzinami o niczym to dla mnie zło wcielone i zerowa wartość poznawcza. Na początku gdy kogoś poznaję jestem dość pierdołowaty, ale potem się jakoś rozpędzam. Nie oglądam GoT i innych normickich wytworów kultury i mam specyficzne zainteresowania, co odbiera mi sporo tematów do rozmowy z większością ludzi.

    Gdzieś pod koniec liceum rozkręciłem się nieco towarzysko, zaczęły się osiemnastki i te sprawy, zaczęło mi zależeć na bardziej rozbudowanych kontaktach towarzyskich, jakichś wyjściach razem na miasto ito. To co było mi potrzebne, to grupa najbliższych kumpli, którą przez chwilę miałem (było nas 3). Niestety z czasem się to rozpadło, z jednym z nich się pokłóciłem o jakąś pierdołę i tak już zostało, zwyzywaliśmy się na GG (stare czasy xD) i tyle. Choć dziś nie jest mi szkoda, że tak się stało, bo była to osoba fałszywa. Gorzej że odcięło mnie to od tego drugiego kumpla, przez co mogliśmy się widywać już tylko w dwójkę i o wiele rzadziej.

    Na licencjacie trafiłem na straszliwie niefajny i nietowarzyski rok, gdzie z nikim nie szło nawiązać normalnego kontaktu. Było to przykre i demotywujące, ale równocześnie próbowałem swoich sił w pewnym zespole tanecznym, gdzie towarzysko było fajnie, wspólne imprezy, alkohol lał się szerokim strumieniem. Ludzie byli trochę starsi a towarzystwo lekko hermetyczne, miałem wrażenie że dołączyłem do nich zbyt późno żeby móc zostać "jednym z nich". Ale najgorsze że nie szło mi tam technicznie, moje spierdolenie ruchowe zafundowało mi wypadek, skutkiem którego byłem wyłączony z akcji do końca sezonu, a potem gdy wróciłem, okazało się że tak naprawdę nic nie umiem i stwierdziłem że nie ma sensu tego dalej ciągnąć.

    Nieco później miałem poważne kłopoty zdrowotne, nie mogłem uczestniczyć w zajęciach i spadłem rok niżej. Po powrocie trafiłem na nowych ludzi, którzy pojedynczo byli w miarę OK, ale stopień ich integracji znowu był zerowy. Przychodzili na uczelnię, a po zajęciach elo cześć, tyle ich widzieli. Licencjat skończyłem, a potem zainteresowałem się inną aktywnością hmmm, artystyczną, gdzie przyjęto mnie od razu, bo podobno robiłem niezłe wrażenie. Ludzie podobnie jak w poprzednim zespole, byli sympatyczni, choć w moim wieku lub starsi, zajęci i zabiegani jak cholera. Ale były wspólne wyjazdy szkoleniowe, czy na wyjazdy. Niemal równo rok po dołączeniu zostałem przyzwany do gabinetu, gdzie podziękowano mi za współpracę, bo jednak dyrektor artystyczny się pomylił i nic ze mnie nie będzie. No kurwa dzięki, akurat jak się własnie już do was przywiązywałem...

    Teraz jestem na magisterce. Rok nieco mniej liczny, ludzie o wiele ciekawsi. Mamy coś jak grupkę znajomych, widzimy się co jakiś czas, nawet teraz w wakacje. Ale to jest tylko marna namiastka tego co zawsze chciałem mieć. Dla nich to już tylko przerywnik między pracą, wieczorem z chłopakiem/dziewczyną, czy najebką z własną paczką. Przy piwie rozmawiamy o tym samym co poprzednio. Albo pierdoły, albo formalne nudne sprawy. Gorzej, że chyba nie zapamiętują swoich wzajemnych odpowiedzi i ze spotkania na spotkanie kręcą się w kółko, z tego co widzę. Szkoda że ja pamiętam i zaczynam się wówczas gotować z irytacji. Póki co to ukrywam, robię dobrą minę do złej gry ale nie wiem ile wytrzymam, zanim to wszystko im wykrzyczę po pijaku.

    Ale zaczynam mieć dosyć. Licząc od liceum, miałem PIĘĆ szans na stworzenie sobie najbliższej paczki znajomych. Wszystkie zakończyły się klapą i bardzo mnie to boli. Teraz już na to za późno i najnowsza paczka jest na to gorzkim dowodem. Nie mam już sił próbować kolejny raz, bo dobrze wiem że to bez sensu. Będę miał za mało czasu żeby stworzyć coś trwałego zanim skończą się studia, lub klasycznie - wszystko spierdoli się nagle z jakiegoś powodu.

    Wielu pewnie powie, że to przecież nie tragedia, że mało kto ma taką trwałą paczkę dzisiaj, że ważni są przyjaciele itp. No właśnie. Mam sporo kumpli i dobrych znajomych, ale żadnego nie nazwę przyjacielem. Widzimy się 1-2 razy w miesiącu, wymieniamy aktualności i tyle. Do tego każdy z nich jest z innej bajki i zgromadzenie >2 z nich naraz byłoby dziwne i niezręczne. Tego też zaczynam mieć dość. W trakcie roku akademickiego wszystko jakoś się kręci, ale teraz w wakacyjny nudny wieczór nie mam do kogo zadzwonić z pytaniem "ej, jedźmy za pół godziny nad rzekę się najebać", nie mówiąc już o porozmawianiu na jakiś trudniejszy temat... Temat dziewczyn dla mnie nie istnieje, nigdy mnie szczególnie nie interesowały, teraz próbowałem sobie jakiejś poszukać z nudów, ale mam wrażenie że robię coś wbrew sobie, totalnie na siłę. Niniejszym - pierdolę.

    Przez wakacje pracuję sobie w dużym obiekcie, gdzie ludzi jest od cholery, a jedyne interakcje to polecenia i small talki. Wykańcza mnie takie coś, wracając z pracy mam ochotę od razu iść spać albo uprzednio zalać pałę. Jednocześnie brakuje mi kogoś bliskiego, ale nie mam siły na jego poszukiwanie. Zmęczyły mnie porażki dotyczące grupek, a poznawania nowych ludzi mam na tę chwilę dość. Przez ostatnie lata poznałem sporo ludzi, ale marny procent z nich wykiełkował w cokolwiek poza znajomych na FB.
    Mam już po uszy liniowych konwersacji zapoznawczych, o studiach, aktywnościach, zainteresowaniach i całym tym gównie. Dobrze wiem że z ludźmi z obecnej pracy będzie to samo, dziś cośtam sobie pogadamy, a z wypowiedzeniem nasze drogi na zawsze się rozejdą. Ci akurat są ode mnie młodsi, ale maja już własne sieci najbliższych kontaktów. Nie chcę być u kolejnej osoby priorytetem towarzyskim kategorii C lub D. Dalsze zbieranie takich ludzi jest mi już zbyteczne.

    O co tu chodzi, do cholery? Mam aż takiego pecha w życiu, czy coś jest ze mną nie tak i nie potrafię budować relacji z ludźmi? Jeśli tak ma wyglądać reszta mojego życia, to ja to pierdolę, wykupię Spotify Premium i zostanę latarnikiem gdzieś w Norwegii. Won't make much difference...

    #psychologia #socialskill #gorzkiezale #przegryw a może #asperger #feels

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    pokaż całość

    źródło: us.123rf.com

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Jak dla mnie nie dajesz sobie luzu. Nie wszystko da się zaplanować i nad wszystkim posiadać kontroli. W kontaktach z ludźmi oczekujesz od nich postawy i myślenia które sam posiadasz, albo którego byś od nich oczekiwał. Można trafić na takich którzy będą posiadali podobne spojrzenie na świat, a wybitnie trudno będzie znaleźć takich posiadających dokładnie takie samo. Zapewne jesteś, przynajmniej po części, perfekcjonistą. Łatwo będąc takim człowiekiem nie akceptować odmienności innych, jeżeli sądzisz że ludzie Ci nie postępują racjonalnie, efektywnie (nie efektownie) itp. To może wzbudzać irytację, również taką widoczną dla innych, choć nie zawsze prezentowaną wprost i świadomie. Zdaje się że kluczem do rozwiązania Twojego problemu będzie uświadomienie sobie że wszyscy ludzie, z którymi się spotykasz, są sobą. Oczywiście, jest to dość trywialne stwierdzenie, choć budujące kolejne wątki. Są sobą również bez Ciebie, a tylko Ty decydujesz czy chcesz być wśród nich - takimi jakimi są lub próbować ich zmieniać (ale to zazwyczaj nie wychodzi intencjonalnie).
      Radziłbym Ci być sobą, skupiać się jednak tylko na rzeczach będących pod Twoją kontrolą. Wielkie przyjaźnie i paczki znajomych to wyobrażenia które sobie stworzyłeś, widzisz tylko cel, nie drogę do dojścia do celu. A jednej drogi nie ma. Przyjacielem nie stajemy się bo jesteśmy obok, a dlatego bo akceptujemy swoją wzajemną obecność, decyzje (nawet te głupie), jesteśmy szczerzy i godni zaufania. Można być też przyjacielem dla osób które nie traktują nas zawsze fair, choć to bardzo trudne.
      Zafiksowałeś się jak dla mnie na wizji paczki znajomych, posiadaniu przyjaciół, a ludzie są dookoła Ciebie gdzie tylko nie spojrzysz. Być może powinieneś być po prostu bardziej otwarty na inność?
      Czy jest według Ciebie coś złego/nieprzyjemnego w rozmowie z bezdomnym?
      pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania
      Możesz iść do psychologa, powinien pomóc. Muszę jednak powiedzieć że ciężko trafić. Na specjalistę z powołaniem. Niestety dużo jest słabych psychologów. Jak po pierwszym spotkaniu by Ci nie pasował to zmieniaj. Możesz też samemu się zrozumieć z literaturą. Ta bym Ci mógł podać, ale muszę poszukać, może wieczorem. Odezwij się na PW :)

    • więcej komentarzy (6)

  •  

    #smiesznypiesek wczoraj latał, a dziś znalazłem lego. Niestety nie ma z nim kontaktu za bardzo.

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    #gdansk
    burza jest tak gwałtowna że woda leci mi już po parapetach

  •  

    ( ͡° ͜ʖ ͡° )つ──☆*:・゚

  •  

    [ #trojmiejskiewykopiwo #gdansk #gdynia #sopot ]

    Miraski i Miraski -- skoro ivent @parasolki związany z horrorami nie wypalił, to w ramach imprezy pocieszenia -- jutro o 19:01 U Szkota.
    Pewnie zacznie się od #trojmiejskiewykopiwo i płynnie przejdzie w #trojmiejskiwykoshoting, bo tak to się ostatnio toczy.

    @MrPickles -- zapraszamy. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika goromadska

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.