•  

    Late Pool:

    PiS: 43,9,%
    KO: 27,4%
    Lewica: 12,4%
    PSL: 9,1%
    KONF: 6,4%

    Moje szacunki z dupy:
    PiS - 40% (błąd 3,9 pkt %)
    KO - 27% (błąd 0,4 pkt %)
    SLD - 16% (błąd -3,6 pkt %)
    PSL 10% (błąd -0,9 pkt %)
    Konfa 5% (błąd 1,4 pkt %)

    CHUJ JAK BĘDĘ BLIŻEJ REALNYCH WYNIKÓW NIŻ PIERDOLONY IPSOS

    https://www.wykop.pl/wpis/44582279/podsumowanie-prognoz-z-15-00-pistacje-38-zl-kg-kol/

    #wybory #bazarek
    pokaż całość

  •  

    #bazarek

    O HUI

    PIS - 217 MANDATÓW
    KO - 136 MANDATY
    SLD - 59 MANDATY
    PSL - 36 MANDATY
    KONFA - 11 MANDATÓW
    MN - 1 MANDAT

    koalicja KO-SLD-PSL NADCHODZI

  •  

    #bazarek #wybory

    ZA 15 MINUT DOWIEMY SIĘ O ILE PRZEDŁUŻONO CISZE WYBORCZĄ.

  •  

    PODSUMOWANIE PROGNOZ

    Z 15:00

    Pistacje - 38 zł/kg
    Kolendra - 27 zł\kg
    Lawenda - 15 zł/kg
    Konfitury - 9 zł/kg
    Buraki - 9 zł/kg


    Z 18:00

    Pistacje - 39 zł/kg (+1 z/kg)
    Kolendra - 28 zł/kg (+1zł/kg)
    Biedronki - 15 zł/kg (b/z, no zmienili markę z Lawendy na Biedronki)
    Buraki w zestawie z ciastkami 9 zł/kg (b/z)
    Konfitura 7 zł/kg (-2zł/kg)


    Z 20:00

    Pistacje - 40 zł/kg (+1 z/kg)
    Kolendra - 27 zł/kg (-1zł/kg)
    Biedronki - 16 zł/kg (+1 zł/kg)
    Buraki w zestawie z ciastkami 10 zł/kg (+1 zł/kg)
    Konfitura 5 zł/kg (-2zł/kg)


    ŹRÓDŁO:

    pokaż spoiler moja dupa, ale nie wydaje mi się bym wiele odbiegł od Paladyna


    #bazarek
    pokaż całość

  •  

    #bazarek

    Ideałem by było, jakby w wiejskim koszyku ostatecznie wylądowało 215 pistacji, 130 kolender i 115 lewand.

  •  

    #wybory

    Wszystkie duże miasta (>200k uprawnionych) są albo powyżej 50%, albo blisko 50%.

    Cena pistacji spada.

  •  

    PODSUMOWANIE PROGNOZ

    Z 15:00

    Pistacje - 38 zł/kg
    Kolendra - 27 zł\kg
    Lawenda - 15 zł/kg
    Konfitury - 9 zł/kg
    Buraki - 9 zł/kg


    Z 18:00

    Pistacje - 39 zł/kg (+1 z/kg)
    Kolendra - 28 zł/kg (+1zł/kg)
    Biedronki - 15 zł/kg (b/z, no zmienili markę z Lawendy na Biedronki)
    Buraki w zestawie z ciastkami 9 zł/kg (b/z)
    Konfitura 7 zł/kg (-2zł/kg)


    ŹRÓDŁO:

    pokaż spoiler moja dupa, ale nie wydaje mi się bym wiele odbiegł od Paladyna


    #bazarek
    pokaż całość

  •  

    Pistacje 39
    Kolendra 28
    Biedronki 15
    Buraki w zestawie z ciastkami 9
    Konfitura 7

    #bazarek

    +: CarpetKnight97
  •  

    Pistacje - 38 zł/kg
    Kolendra - 27 zł\kg
    Lawenda - 15 zł/kg
    Konfitury - 9 zł/kg
    Buraki - 9 zł/kg

    #bazarek

  •  

    #bazarek

    Ciekawe, jakie jutro będą ceny:

    Pistacji
    Kogutów
    Biedronek
    Koniczyny
    Myszek

  •  

    #axeliocontent

    Jaki z tego Podlasianina jest kurwa dzban ;/

    1. Kupił/wyżebrał pegasusa z klawiaturą, i to nie GLK-2012 tylko jakiś shit
    2. Pół odcinka się żali, że chciał inną podróbkę, bo była niebieska
    3. Drugie pół histeryzuje, że najtańsze gówno za 5 zeta się krzaczy xD

    Poza tym klasyka, Axelio nie ogarnia (w grach typu typing game - rzecz turbopopularna - nie kuma że się słowa pisze tylko drze ryja do biednego pegasusa). Że nie kuma, że myszki kulkowe sie czyści i to nie tylko przeciera kulkę ale oczyszcza rolki to ja się nie dziwię, ale że kuceliowi zajmuje pół godziny odkrycie, że strzałkami można kierować kursorem to już szczyt. pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    #axeliocontent

    Czym Axelio zarabia na życie? Czy jak Kelkuc jest darmozjadem na maminej rencie?

  •  

    #polityka #konfederacja

    A przyszły tydzień - huk dup konfiarzy z 4,8% i pisowców z racji braku samodzielnej większości

    +: mat888
  •  

    Za uliczną sprzedażą warzyw przez dziadków stoi zorganizowana grupa przestępcza. Jest to powszechny sposób oszustwa.

    Nie płacą podatków, zatrudniają na czarno. Niszczą legalny sklepikarzy nieuczciwa konkurencja. Taki dziadek nie jest właścicielem swoich "marchewek". Stoi nad nim gangster który go zatrudnia. Dobrze wiedzą, że taki człowiek wzbudza litość i że za nielegalny handel dostanie tylko mandat 50-100zl.
    Na nielegalnym handlu robią fortunę. Państwo jest bezsilne więc wysyła się straż miejska żeby ich gnębila.

    W Krakowie w taki sposób kwitnie handel obwarzankami.
    pokaż całość

  •  

    Za uliczną sprzedażą warzyw przez dziadków stoi zorganizowana grupa przestępcza. Jest to powszechny sposób oszustwa.

    Nie płacą podatków, zatrudniają na czarno. Niszczą legalny sklepikarzy nieuczciwa konkurencja. Taki dziadek nie jest właścicielem swoich "marchewek". Stoi nad nim gangster który go zatrudnia. Dobrze wiedzą, że taki człowiek wzbudza litość i że za nielegalny handel dostanie tylko mandat 50-100zl.
    Na nielegalnym handlu robią fortunę. Państwo jest bezsilne więc wysyła się straż miejska żeby ich gnębila.

    W Krakowie w taki sposób kwitnie handel obwarzankami.
    pokaż całość

  •  

    Czytam te wypociny Mentzena i jedno wielkie xD

    104. Możliwość uzależnienia rozwodu od zgody biskupa diecezjalnego - no pomijając to, że towarzysz Mentzen najwyraźniej nie rucha (i przez to nie wie, że prawo kanoniczne dopuszcza zawarcie osobno ślubu kościelnego i cywilnego) i wyłącza z możliwości złożenia tego oświadczenia katolików zawierających ślub niekonkordatowy to najwyraźniej nie wie, że państwo nie może ot tak sobie nałożyc na Kościół katolicki obowiązku procedowania jakichś zgód z dupy do mordy.

    Braku równouprawnienia innych związków wyznaniowych czy odpowiedzi na pytanie "a co, jak się strony pooszukują albo zmienią wyznanie" pomijam, bo nie oczekujmy od Mentzena za wiele myślenia.

    61. W ogóle zła nazwa, to była zasada OWOCÓW zatrutego drzewa, ale jak wyżej: nie oczekujmy od Mentzena za wiele myślenia.

    52. Deregulacja zawodu adwokata i 49. radcy prawnego: xD, nie bardzo kuma jak sie dochodzi od zawodu, ani czym jest to przymiot nieskazitelnego charakteru (ujmując rzecz oględnie: jak chlejesz wyczynowo i bywasz na kurwach to nie masz go), myli się (np. w ustawie o radcach pierdoli o egzaminie notarialnym - oh shit, ctrl+f go zdradził) i do tego sobie przeczy (raz pierdoli o 21 rż, raz o pełnoletniości... matołek). Ogólnie, mokry sen absolwentów kierunków typu gówno (administracji np.)

    Co ciekawe, ta korwinidyczna zbieranina nie postuluje deregulacji zawodu lekarza albo dochodzenia do uprawnień typu SEP - ciekawe czemu, czyżby głupole jednak rozumiały, że niektórych rzeczy nie da sie nauczyć na sucho? Nie poruszają też np. możłiwości zaoczneog uzyskania tytułu technika, ale chuj, adwokaturę trzeba zderegulować bo przeciez taki jeden z drugim pryszczol mentzenowski wejdzie na forumprawne.pl i może tynkowac.

    Ja nie wiem, czemu kazdy jebany pseudointeligent uważa że wie coś o prawie, kiedy nie wiem a nie odczuwa takich samych zjebanych uczuć wobec medycyny czy programowania.

    48:

    pokaż spoiler Art. 3. W ustawie z dnia 21 marca 1985 r. o drogach publicznych (Dz. U. 1985 Nr 14 poz. 60 z późniejszymi zmianami) w art. 40 po ust. 14b wprowadza się ust. 14c o następującej treści: ,,14c. Przepisów ust. 1 i ust. 3 nie stosuje się do prowadzenia handlu obwoźnego, tj. naręcznego, prowadzonego z wszelkich ruchomych obiektów, a w szczególności z ręki, kosza, z pojemnika, ze stoiska, z pojazdu samochodowego lub z naczepy samochodowej, w sposób nie utrudniający ruchu i nienaruszający charakteru miejsca


    Brak definicji co to jest "charakter miejsca" i skąd się on bierze. Brak jakiegoś uregulowania kto do tego handlu jest uprawniony, więc jak sobie Lidl postawi na ulicy vana i będzie sprzedawał swój chłam to będzie to zgodne z przepisami.

    Udane...

    57:

    pokaż spoiler 57. Przywrócenie prawa do budowy elektrowni wiatrowych. Propozycja zmiany Konstytucji wprowadzająca obowiązek przeprowadzenia referendum, którego wynik będzie wiążący niezależnie od liczby głosujących. Referendum mogłoby być przeprowadzone po zebraniu 1 000 000 podpisów.


    To co on proponuje w końcu? xD

    67:

    pokaż spoiler Z przebiegu posiedzenia jawnego protokolant sporządza protokół. Protokół sporządza się, utrwalając przebieg posiedzenia za pomocą urządzenia rejestrującego dźwięk albo obraz i dźwięk, a następnie pod kierunkiem przewodniczącego spisując zarejestrowaną treść


    To WYDŁUŻY czas pracy nad jednym protokołem, bo protokolant zamiast siedzieć i pisać w czasie rozprawy będzie siedział trzymając dyktafon a potem to spisując. Nie wiadomo po co, chyba tylko by jeszcze bardziej obsrać sądy pracą.

    #polityka #konfederacja

    ten post będzie wrzucany codziennie do ciszy wyborczej, możesz zczarnolistować #merytorycznymentzen żeby go nie widzieć.

    może będe go rozbudowywał o oranie kolejnych gówien, a morze Bałtyckie.
    pokaż całość

  •  

    Czytam te wypociny Mentzena i jedno wielkie xD

    104. Możliwość uzależnienia rozwodu od zgody biskupa diecezjalnego - no pomijając to, że towarzysz Mentzen najwyraźniej nie rucha (i przez to nie wie, że prawo kanoniczne dopuszcza zawarcie osobno ślubu kościelnego i cywilnego) i wyłącza z możliwości złożenia tego oświadczenia katolików zawierających ślub niekonkordatowy to najwyraźniej nie wie, że państwo nie może ot tak sobie nałożyc na Kościół katolicki obowiązku procedowania jakichś zgód z dupy do mordy.

    Braku równouprawnienia innych związków wyznaniowych czy odpowiedzi na pytanie "a co, jak się strony pooszukują albo zmienią wyznanie" pomijam, bo nie oczekujmy od Mentzena za wiele myślenia.

    61. W ogóle zła nazwa, to była zasada OWOCÓW zatrutego drzewa, ale jak wyżej: nie oczekujmy od Mentzena za wiele myślenia.

    52. Deregulacja zawodu adwokata i 49. radcy prawnego: xD, nie bardzo kuma jak sie dochodzi od zawodu, ani czym jest to przymiot nieskazitelnego charakteru (ujmując rzecz oględnie: jak chlejesz wyczynowo i bywasz na kurwach to nie masz go), myli się (np. w ustawie o radcach pierdoli o egzaminie notarialnym - oh shit, ctrl+f go zdradził) i do tego sobie przeczy (raz pierdoli o 21 rż, raz o pełnoletniości... matołek). Ogólnie, mokry sen absolwentów kierunków typu gówno (administracji np.)

    Co ciekawe, ta korwinidyczna zbieranina nie postuluje deregulacji zawodu lekarza albo dochodzenia do uprawnień typu SEP - ciekawe czemu, czyżby głupole jednak rozumiały, że niektórych rzeczy nie da sie nauczyć na sucho? Nie poruszają też np. możłiwości zaoczneog uzyskania tytułu technika, ale chuj, adwokaturę trzeba zderegulować bo przeciez taki jeden z drugim pryszczol mentzenowski wejdzie na forumprawne.pl i może tynkowac.

    Ja nie wiem, czemu kazdy jebany pseudointeligent uważa że wie coś o prawie, kiedy nie wiem a nie odczuwa takich samych zjebanych uczuć wobec medycyny czy programowania.

    48:

    pokaż spoiler Art. 3. W ustawie z dnia 21 marca 1985 r. o drogach publicznych (Dz. U. 1985 Nr 14 poz. 60 z późniejszymi zmianami) w art. 40 po ust. 14b wprowadza się ust. 14c o następującej treści: ,,14c. Przepisów ust. 1 i ust. 3 nie stosuje się do prowadzenia handlu obwoźnego, tj. naręcznego, prowadzonego z wszelkich ruchomych obiektów, a w szczególności z ręki, kosza, z pojemnika, ze stoiska, z pojazdu samochodowego lub z naczepy samochodowej, w sposób nie utrudniający ruchu i nienaruszający charakteru miejsca


    Brak definicji co to jest "charakter miejsca" i skąd się on bierze. Brak jakiegoś uregulowania kto do tego handlu jest uprawniony, więc jak sobie Lidl postawi na ulicy vana i będzie sprzedawał swój chłam to będzie to zgodne z przepisami.

    Udane...

    57:

    pokaż spoiler 57. Przywrócenie prawa do budowy elektrowni wiatrowych. Propozycja zmiany Konstytucji wprowadzająca obowiązek przeprowadzenia referendum, którego wynik będzie wiążący niezależnie od liczby głosujących. Referendum mogłoby być przeprowadzone po zebraniu 1 000 000 podpisów.


    To co on proponuje w końcu? xD

    67:

    pokaż spoiler Z przebiegu posiedzenia jawnego protokolant sporządza protokół. Protokół sporządza się, utrwalając przebieg posiedzenia za pomocą urządzenia rejestrującego dźwięk albo obraz i dźwięk, a następnie pod kierunkiem przewodniczącego spisując zarejestrowaną treść


    To WYDŁUŻY czas pracy nad jednym protokołem, bo protokolant zamiast siedzieć i pisać w czasie rozprawy będzie siedział trzymając dyktafon a potem to spisując. Nie wiadomo po co, chyba tylko by jeszcze bardziej obsrać sądy pracą.

    #polityka #konfederacja

    ten post będzie wrzucany codziennie do ciszy wyborczej, możesz zczarnolistować #merytorycznymentzen żeby go nie widzieć.

    może będe go rozbudowywał o oranie kolejnych gówien, a morze Bałtyckie.
    pokaż całość

  •  

    Gówniaki łapią często dane słowa, między wierszami, które dla nas - dorosłych, są niezauważalne. Wiecie co mam na myśli?

    Przypomniala mi sie historia jak rodzice mojego mlodszego kuzyna sie klocili i wujek powiedzial, ze wolalby wogole nie jechac na wakacje niz jechac z takim glupim babskiem. To moj kuzyn dlugo sie nie zastanawial, pobiegl do szopy, wlozyl do plecaka mlotek, i wielki sloik w ktorym dziadek trzymal milion gwozdzi.
    W porze obiadowej ktos zaczal sie zastanawiac gdzie jest Michalek. Zaczelo sie rozpytywanie, kto ostatnio go widzial itd. Nie bylo paniki bo na wiosce to normalne - pewnie gdzies w sadzie za stodola lazi po drzewach lub poszedl do sasiada. Kiedy nigdzie nie mozna go bylo znalezc zaczela sie mala panika. Na policje nie bylo co dzwonic bo A wtedy jeszcze nie bylo komorek, B - jedyny telefon we wiosce znajdowal sie u soltysa a soltysa przewaznie w domu nie bylo, C - najblizszy policjant musialby przyjechac z miasta i pewnie trwaloby to ze 2 lub 3 godziny. Wujek z ciotka zaczeli po pewnym czasie zaczeli panikowac na serio i zaczeli zgadywac sasiadow do pomocy. Duzo im to nie dalo bo to byl czas zniw i prawie kazdy w polu, lub naj***ny pod sklepem. W koncu zebrala sie jakas ekipa i zaczely sie poszukiwania. Po kilku godzinach najmlodsi musieli wrocic do domu bo robilo sie ciemno. W domku tylko babcia i dziadek + mlodsze kuzynostwo. Wszyscy sie polozyli, cisza a na strychu slychac jakies stukanie, dziwne odglosy. Najstarszy z calej ekipy odwazyl sie po ciemku zobaczyc co sie dzieje na strychu. Wzial latarke i poszedl zobaczyc czy to duchy czy myszy. W calym zamieszaniu okazalo sie, ze nikt nie sprawdzil strychu - na ktorym Michas... siedzial i walil konia. Michas nie wylapal nic z klotni swoich rodzicow, a mlotek i gwozdzie spakowal do plecaka bo byl idiota. Dziekuje - koniec.

    #dzieci #coolstory

    #heheszki #pasta
    pokaż całość

  •  

    Czytam te wypociny Mentzena i jedno wielkie xD

    104. Możliwość uzależnienia rozwodu od zgody biskupa diecezjalnego - no pomijając to, że towarzysz Mentzen najwyraźniej nie rucha (i przez to nie wie, że prawo kanoniczne dopuszcza zawarcie osobno ślubu kościelnego i cywilnego) i wyłącza z możliwości złożenia tego oświadczenia katolików zawierających ślub niekonkordatowy to najwyraźniej nie wie, że państwo nie może ot tak sobie nałożyc na Kościół katolicki obowiązku procedowania jakichś zgód z dupy do mordy.

    Braku równouprawnienia innych związków wyznaniowych czy odpowiedzi na pytanie "a co, jak się strony pooszukują albo zmienią wyznanie" pomijam, bo nie oczekujmy od Mentzena za wiele myślenia.

    61. W ogóle zła nazwa, to była zasada OWOCÓW zatrutego drzewa, ale jak wyżej: nie oczekujmy od Mentzena za wiele myślenia.

    52. Deregulacja zawodu adwokata i 49. radcy prawnego: xD, nie bardzo kuma jak sie dochodzi od zawodu, ani czym jest to przymiot nieskazitelnego charakteru (ujmując rzecz oględnie: jak chlejesz wyczynowo i bywasz na kurwach to nie masz go), myli się (np. w ustawie o radcach pierdoli o egzaminie notarialnym - oh shit, ctrl+f go zdradził) i do tego sobie przeczy (raz pierdoli o 21 rż, raz o pełnoletniości... matołek). Ogólnie, mokry sen absolwentów kierunków typu gówno (administracji np.)

    Co ciekawe, ta korwinidyczna zbieranina nie postuluje deregulacji zawodu lekarza albo dochodzenia do uprawnień typu SEP - ciekawe czemu, czyżby głupole jednak rozumiały, że niektórych rzeczy nie da sie nauczyć na sucho? Nie poruszają też np. możłiwości zaoczneog uzyskania tytułu technika, ale chuj, adwokaturę trzeba zderegulować bo przeciez taki jeden z drugim pryszczol mentzenowski wejdzie na forumprawne.pl i może tynkowac.

    #polityka #konfederacja

    ten post będzie wrzucany codziennie do ciszy wyborczej, możesz zczarnolistować #merytorycznymentzen żeby go nie widzieć.

    może będe go rozbudowywał o oranie kolejnych gówien, a morze Bałtyckie.
    pokaż całość

    •  

      @hehenuanek:

      Pocieszy to wszystkich, którym zdąży taki głąb rozwalić firmę czy spieprzyć sprawę spadkową. Egzamin da się zdać będąc głąbem - aplikacja jest m. in. po to, żeby DOŚWIADCZENI adwokaci mogli ocenić czy aplikant jest głupi czy jednak będzie z niego coś.

      Chcącemu nie dzieje się krzywda. Komu będzie zależało na dobrym adwokacie, ten będzie szukał takiego, który już ma jakieś sukcesy na koncie, a nie pierwszego lepszego głąba z łapanki. Tak czy nie? Głąba będą brać do błahych spraw, gdzie będzie miał okazję się sprawdzić i gdzie nikomu szczególnie nie zaszkodzi jak coś spieprzy.

      Zaletą głąba będzie to, że będzie tańszy. Chcesz zaryzykować i przyjanuszować - Twoja sprawa, tylko nie płacz, że przegrał sprawę. Proste. Nie chcesz ryzykować, to płać fachowcom, którzy siedzą w temacie dłużej.
      pokaż całość

    •  

      Głąba będą brać do błahych spraw, gdzie będzie miał okazję się sprawdzić i gdzie nikomu szczególnie nie zaszkodzi jak coś spieprzy.

      @Hedage: Tym sposobem "głąb" (pominę z litości to, że człowiek z ulicy nie będzie umiał ocenić czy adwokat jest dobry czy zły) nigdy nie nauczy się prowadzenia czegoś powaznego.

      Do tego dochodzi instytucja obrońcy z urzedu - powołamy specjalny urząd ds. adwokatów by ustalić który z nich jest dobry (bo ze starego chowu) a który głąb (bo po chowie mentzenowym)?

      Brawo, właśnie pozbawiłeś szarego Kowalskiego prawa do obrony. Właściwie nie wiadomo w imię czego, bo nigdzie nikt nie widzi zysku we wprowadzeniu mentzenowskiej deregulacji przy dobrze działającym systemie dzisiejszym...
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (20)

  •  

    Czytam te wypociny Mentzena i jedno wielkie xD

    104. Możliwość uzależnienia rozwodu od zgody biskupa diecezjalnego - no pomijając to, że towarzysz Mentzen najwyraźniej nie rucha (i przez to nie wie, że prawo kanoniczne dopuszcza zawarcie osobno ślubu kościelnego i cywilnego) i wyłącza z możliwości złożenia tego oświadczenia katolików zawierających ślub niekonkordatowy to najwyraźniej nie wie, że państwo nie może ot tak sobie nałożyc na Kościół katolicki obowiązku procedowania jakichś zgód z dupy do mordy.

    Braku równouprawnienia innych związków wyznaniowych czy odpowiedzi na pytanie "a co, jak się strony pooszukują albo zmienią wyznanie" pomijam, bo nie oczekujmy od Mentzena za wiele myślenia.

    61. W ogóle zła nazwa, to była zasada OWOCÓW zatrutego drzewa, ale jak wyżej: nie oczekujmy od Mentzena za wiele myślenia.

    52. Deregulacja zawodu adwokata i 49. radcy prawnego: xD, nie bardzo kuma jak sie dochodzi od zawodu, ani czym jest to przymiot nieskazitelnego charakteru (ujmując rzecz oględnie: jak chlejesz wyczynowo i bywasz na kurwach to nie masz go), myli się (np. w ustawie o radcach pierdoli o egzaminie notarialnym - oh shit, ctrl+f go zdradził) i do tego sobie przeczy (raz pierdoli o 21 rż, raz o pełnoletniości... matołek). Ogólnie, mokry sen absolwentów kierunków typu gówno (administracji np.)

    Co ciekawe, ta korwinidyczna zbieranina nie postuluje deregulacji zawodu lekarza albo dochodzenia do uprawnień typu SEP - ciekawe czemu, czyżby głupole jednak rozumiały, że niektórych rzeczy nie da sie nauczyć na sucho? Nie poruszają też np. możłiwości zaoczneog uzyskania tytułu technika, ale chuj, adwokaturę trzeba zderegulować bo przeciez taki jeden z drugim pryszczol mentzenowski wejdzie na forumprawne.pl i może tynkowac.

    #polityka #konfederacja

    pokaż spoiler ten post będzie wrzucany codziennie do ciszy wyborczej, możesz zczarnolistować #merytorycznymentzen żeby go nie widzieć.


    pokaż spoiler może będe go rozbudowywał o oranie kolejnych gówien, a morze Bałtyckie.
    pokaż całość

  •  

    Czytam te wypociny Mentzena i jedno wielkie xD

    104. Możliwość uzależnienia rozwodu od zgody biskupa diecezjalnego - no pomijając to, że towarzysz Mentzen najwyraźniej nie rucha (i przez to nie wie, że prawo kanoniczne dopuszcza zawarcie osobno ślubu kościelnego i cywilnego) i wyłącza z możliwości złożenia tego oświadczenia katolików zawierających ślub niekonkordatowy to najwyraźniej nie wie, że państwo nie może ot tak sobie nałożyc na Kościół katolicki obowiązku procedowania jakichś zgód z dupy do mordy.

    Braku równouprawnienia innych związków wyznaniowych czy odpowiedzi na pytanie "a co, jak się strony pooszukują albo zmienią wyznanie" pomijam, bo nie oczekujmy od Mentzena za wiele myślenia.

    61. W ogóle zła nazwa, to była zasada OWOCÓW zatrutego drzewa, ale jak wyżej: nie oczekujmy od Mentzena za wiele myślenia.

    52. Deregulacja zawodu adwokata i 49. radcy prawnego: xD, nie bardzo kuma jak sie dochodzi od zawodu, ani czym jest to przymiot nieskazitelnego charakteru (ujmując rzecz oględnie: jak chlejesz wyczynowo i bywasz na kurwach to nie masz go), myli się (np. w ustawie o radcach pierdoli o egzaminie notarialnym - oh shit, ctrl+f go zdradził) i do tego sobie przeczy (raz pierdoli o 21 rż, raz o pełnoletniości... matołek). Ogólnie, mokry sen absolwentów kierunków typu gówno (administracji np.)

    Co ciekawe, ta korwinidyczna zbieranina nie postuluje deregulacji zawodu lekarza albo dochodzenia do uprawnień typu SEP - ciekawe czemu, czyżby głupole jednak rozumiały, że niektórych rzeczy nie da sie nauczyć na sucho? Nie poruszają też np. możłiwości zaoczneog uzyskania tytułu technika, ale chuj, adwokaturę trzeba zderegulować bo przeciez taki jeden z drugim pryszczol mentzenowski wejdzie na forumprawne.pl i może tynkowac.

    #polityka
    pokaż całość

    •  

      OWI tez jest nieprzystepne ze wzgledu na język, który rozumieją lepiej informatycy niż prawnicy.

      @niezdiagnozowany: Raczej z uwagi na kiepskie tłumaczenie z angielskiego.

      Bądźmy szczerzy, niepewność prawa jeżeli chodzi o podatki i brak jakiegolowiek zabezpieczenia się przed widzimisię urzednika jest straszna (bo kto korzysta z opinii zabezpieczającej).

      @niezdiagnozowany: Jak każda kolejna ekipa na Świętokrzyskiej musi mieszać w przepisach a potem te referenciny w terenie za3k brutto mają to interpetować, to tak jest i lepiej nie będzie.
      pokaż całość

    •  

      @hehenuanek: niestety, taka polska rzeczywistosc. Czekam az ktos wreszcie przyjdzie i zrobi wreszcie porządną Ordynację i ustawy podatkowe. No i zrobi coś z tym, zeby wierzyciele mogli w ludzki sposob odzyskiwac kase, bo zaraz wróci siłowa windykacja z lat 90.

    • więcej komentarzy (11)

  •  

    #polityka

    Notować:

    PiS - 39%
    KO - 28%
    Lewica - 12%
    PSL- 9%

    reszta won

    +: G.....y
  •  

    Eh, muszę to zrobić. Ten pracownik mnie wkurwia. Prosi o podwyżkę od 5 lat i nie rozumie, że "nie". Przychodzę dzisiaj z wypowiedzeniem umowy. Zobaczymy co chuj na to powie. Jestem aktualnie jedynym januszpolem w powiecie, bo reszta to start-upy. Miałem je doinwestować, ale wali mnie to. Od razu wysyłam typa na zwolnienie ze świadczenia pracy. Po 16 opiszę wam co i jak.

    #heheszki #pdk pokaż całość

    +: T....................r, AliShaheedMuhammad +4 innych
  •  

    #polityka

    A co chodzi z tym, że Miriam Shaded dostała wpierdol domowy od eksa?

  •  

    #polityka

    A co chodzi z tym, że Miriam Shaded dostała wpierdol domowy od eksa?

  •  

    #pasta

    Miraski, też wam się po alko włącza tryb kochania psów? Bez skojarzeń zboczuszki, nie rucham ich jak libertarianie.

    Raz nawet mi powiedzieli, że mnie widzieli jak siedzę obok budy psa na zewnątrz i z nim rozmawiam. Ja co prawda pamiętam to jak przez mgłę, ale potem chyba mu obrzygałem budę i poszedłem na spacer na dość ruchliwą ulicę w samych skarpetkach. To były chyba Andrzejki 2004 i piliśmy czysty spirytus z kieliszków. Pamiętam też, że następnego dnia internetowy alkometr mi powiedział, że przekroczyłem dawkę śmiertelną alkoholu we krwi, a wpisywałem tylko co pamiętałem, że piliśmy.

    Kurwa, kiedyś to były imprezy.
    pokaż całość

  •  

    #polityka

    Normalnie to się nie odnoszę do nawoływań "panienek", ale że nasz ulubiony politruk łga nawet 1 września, to trza prostować.

    nie, ale idąc tym tropem nie wymienili innych... Równie ważnych

    @skizo: No i czemu kłamiesz? Z przyzwyczajenia? Za rubelki? Z powodu braków wychowawczych w domu?

    TVN ładnie wymienił wszystkie najwazniejsze grupy ofiar, poza cyganami (Żydów, księzy katolickich, gejów etc.).
    pokaż całość

  •  

    #polityka

    Czy tow. skizo napił się wody zrzutowej?

    Bo jakby dostał sraczki z tym szambem...

  •  

    #przegryw

    Inba z TBO95 i tym serkiem edamskim xecośtam to efekt tego, że panowie się biją o @wszystkiekoty, odkąd wyciekła informacja o

    pokaż spoiler długości prącia

  •  

    No hejeczka wairatuńcie

    #przegryw

    Ponieważ @typbezoszczednosci95 i @wszystkiekoty mają kryzys we związku, tj.

    pokaż spoiler wszystkiekoty by chciała, a typ się boi pieroga jak dziecko papieża


    a ja się uważam za dawno zaginionego starszego brata-geja od ustawiania randek wszystkichkotów to postanowiłem coś z tym zaradzić. Mianowicie od jutra, do skutku, będę publikował poradniki dla typa w formie listów otwartych jak przełamać strach przed dziewczynami, nawet tymi o 20 cm wyższymi.

    Nie dziękujcie, ale proszę wasze pierwsze dziecko nazwać po mnie. Hehenuaniesławku, kiedyś mi za to podziękujesz.
    pokaż całość

  •  

    Mojemu psu dwa razy ukradli SMYCZ, kiedy czekał na mojego męża przed osiedlowym sklepikiem, na naszym malutkim warszawskim osiedlu pod domem, gdzie wszyscy się znają i naszego psa też. -,-
    A raz jakaś emerytka też pod sklepem WYSZARPAŁA psu na siłę piłeczkę z pyska, wrzuciła sobie do torby i biegiem "opuściła miejsce zdarzenia". Mój mąż, widział wszystko przez szybę w sklepie, więc wybiegł, dogonił i awanturę zrobił. A z kolei kiedyś pod kauflandem jakiś dziadek chciał mi psa ukraść, bo skoro stoję z psem pod kauflandem "to znaczy, że pies jest do oddania i mam mu go oddawać w tej chwili, bo jemu by się taki przydał" i aferę taką zrobił, że myślałam, że mnie pobije i znowu mąż musiał i mnie i psa ratować. To co Ty się dziwisz, że samochód na cegłach. D: Taki kraj, a miasto, to wyjątkowe paskudne, z ludźmi którzy tylko kasę widzą i nic więcej. Dodam tylko, że nasz pies nawet rasowy nie jest i ma 13 lat.

    #pasta @pasta @morino
    pokaż całość

  •  

    Załóżmy, że urodziłem się we Wrocławiu, w szpitalu na placu 1 Maja. Załóżmy, że od urodzenia mieszkałem w mieszkaniu w bloku na osiedlu Różanka. Załóżmy również, że blok ten pięter posiadał dziesięć i pięć schodowych klatek, połączonych korytarzem na piętrze ostatnim. Przyszedłem na świat jeszcze w latach osiemdziesiątych, chwilę po tym, jak generał w ciemnych okularach pozabierał z ulic swoje żołnierzyki, metalowe samochodziki i czołgi. Nie byłem pierworodnym synem swojego ojca. Nie byłem, w przeciwieństwie do mojego brata dzieckiem planowanym. Od małego wypominała mi to babcia oraz jej córka, Irena, czyli moja matka. Babcia, do szpiku kości czerwony babsztyl, niemal całe swoje życie przewalała jakieś papiery w nikomu nie potrzebnej instytucji i podbijała nań pieczątki. Przemiany systemu zweryfikowały sens istnienia zarówno jej stanowiska, jak i całej instytucji. Babełe przeszła na emeryturę. Moja mame, niska kobieta o wielkim zadzie, baloniastych cycach i wiecznie zimnych, wilgotnych
    serdelkach zamiast palców nie pracowała chyba nigdy.

    - Chciał dzieci to niech robi.

    Zwykła mówić do swojej matki. Spróchniała baba oczywiście przytakiwała. Babcia od kiedy pamiętam przesiadywała u nas w mieszkaniu. Dzień w dzień, od rana do czasu, kiedy ojciec nie wracał do domu z roboty, jak zwykł nazywać swoją pracę. Bo on przecież nie pracuje, on robi - pracują ludzie po studiach, przesuwając ołówki od lewej do prawej strony biurka i tak dalej. Ojciec, prawdziwy tytan pracy, z gęstym, sumiastym wąsem, szpakowatą grzywą, gdzieniegdzie przerzedzoną srebrnymi nićmi starości, nigdy w mojej obecności nie nazwał pracy inaczej niż robota. Robił od rana do popołudnia na zakładzie. Bo przecież nie w zakładzie, w fabryce. On robił na fabryce, na hali, na urządzeniu. Co robił? Oczywiście niezwykle skomplikowane rzeczy, bo przecież to on był najważniejszy i niezastąpiony. Ojciec pracował przy ni townicy. Tak, anonki, mój stary, który uważna siebie za alfę i omegę, wpieprzał nity w kawałki stali, które ktoś wcześniej powycinał, czy tam powykuwał. Stuk, puk i przesuwamy dalej. Stuk, puk i przesuwamy. I tak od rana do popołudnia. Skomplikowane jak cholera.

    Po powrocie z pracy ojciec zawsze od przedpokoju darł się, że już jest i obiad ma być na stole, bo jest głodny. Obiadu ojciec nie jadł, bo jedzą ludzie - on zupę siorbał, łyżkę dzierżąc niemal jak miecz, pochylając się nad talerzem, żeby nie pochlapać ceraty. Kotletów mielonych prawie nie przeżuwał, tylko je połykał, podobnie z ziemniakami, które zawsze musiały być ubite z masłem, ponieważ on nie prosię i całych żarł nie będzie. Po opierdoleniu koryta ojciec zapalał papierosa, wypijał zalewaną kawę w szklance i szedł do mojego brata, z którym sklejał modele, chodził grać w gała i strzelać z wiatrówki. Ja zostawałem w domu, bo za mały, bo ja to chudy jak baba, on mnie na świat nie prosił i tak dalej. Co zatem robiłem? Siedziałem z babcią i matką, oglądałem telewizję, pomagałem w kuchni albo przesiadywałem w moim pokoiku. Celowo nie piszę tutaj „pokoju”, ponieważ, będąc trochę starszym, na początku podbazy, poznałem Sebę z bloku obok i zobaczyłem, że u nich ten pokoik jest czymś w rodzaju składziku/przedsionka oddzielającego jeden z pokoi od przedpokoju... Nie muszę dodawać, że brat pokój miał spory, z oknem na to wszystko. Rodzice spali na wersalce w salonie. A ja? Ja miałem rozkładany fotel w przedsionku przed pokojem brata. Super mieszkanie.

    Pierwszy dzień szkoły wspominam okropnie. Ubranego w najgorsze szmaty, z różowym plecakiem z czegoś w rodzaju tektury z PCV, babcia zaprowadziła mnie pod klasę, gdzie czekała na mnie, kiedy wyszedłem i zwilżoną własną śliną chusteczką przetarła mi policzek. - Masz tu coś, Maciek... O tu, już nie ma. Ubieraj tornister i do domu. Od dnia pierwszego podbazy do dnia ostatniego klasy ósmej babcia prowadzała mnie rano do szkoły i ze szkoły mnie odbierała. Poza przypadkami, kiedy nie było ostatniej lekcji i udało mi się wracać samemu. W związku z tym faktem, przez całą podbazę byłem wyśmiewany przez Sebastianów i Kariny, którzy często przy babci podbiegali do mnie krzycząc:

    - Maciek, dawaj to piwo z plecaka!
    - Maciek, idziesz zapalić?

    Babcia za każdym razem robiła mi scenę, próbowała zerwać ze mnie plecak, celem jego przeszukania, ku uciesze rozbawionej gawiedzi. Pamiętam jak kiedyś Seby wpadły na pomysł, żeby przynieść mąkę w woreczku do szkoły, włożyć mi do plecaka i przy babci napomnieć, ze mam narkotyki.

    - Maciek, co to jest? Ty ćpunie cholerny! Ojciec z tobą porozmawia!

    Wydzierała się stara kurwa, szarpiąc trzynastolatka za chujową bluzę. Ojciec oczywiście z bratem wiedział co się święci i tylko ze mnie dworował, że jestem ciotą, daję się ruchać i gówno ze mnie wyrośnie i pewnie jestem pedałem. Matka tylko przytakiwała temu wszystkiemu, jakby nie widząc łez spływających powoli po moich policzkach. Zawsze uczyłem się lepiej od mojego starszego brata, ale to jego świadectwa starzy mieli w gablotce, którą urządzili w meblach ze sklejki za błyszczącą szybą. Jego laurki, jego dyplomy za gała i skok w dal. Co z tego, że umiałem ładniej rysować, lepiej liczyłem i ogółem lubiłem czytać, uczyć się. Chociaż może uciekałem w książki, bo nie miałem za bardzo alternatywy.

    Niemniej jednak, kiedy brat po podstawówce dostał się do liceum, stary zapłacił mu za prawko i pozwalał jeździć swoim Fiatem 125p. Kiedy ja zdałem do najlepszego liceum w mieście, stary miał wyjebane, matka też. Stwierdziła że jakiś Kajetan dostał wyróżnienie i sowę na koniec szkoły, a nie ja, więc wcale taki dobry nie byłem, bo co to mieć czerwony pasek (brat nigdy paska nie miał). Kiedy ja kończyłem podbazę, bratełe kończył liceum i był na najlepszej drodze aby zostać nowostudentem PWR.

    - Synek inżynier! INŻYNIER to jest życie! - Darł się ojciec na cały dom, kiedy brat wrócił po maturze do domu i oznajmił, że chce iść na mechanikę.

    - U mnie na zakładzie inżynier to ma tak! - Ojciec gestykulował, przesuwając palcem wskazującym po
    czole, po czym otworzył flaszkę i zaprosił sąsiadów. Był cały pakiet - kanapki, sałatki z majonezem, pokrojonymi ziemniakami, ogórkiem i śledziem i cała reszta oprawy. Nikt nie zapytał czy chcę się dołączyć, bo przecież synek zdał maturę i będzie inżynierem.

    W liceum uczyłem się równie dobrze jak w podstawówce. O dziwo w szkole było więcej stulejarzy mojego pokroju, którzy mieli wyjebane na wszystko albo nie mieli jak nie mieć wyjebane, bo nikt ich nie zaprosił na ognisko, piwko nad Odrą czy inne rozrywki. Nauczyciele chwalili za osiągnięcia, za olimpiady i konkursy. Matka nadal znajdowała kogoś, kto miał 6 kiedy ja miałem 5, albo wygrał finał, kiedy ja tylko się do niego dostałem. Zacząłem się interesować komputerami, programowaniem. Mieliśmy łebskiego faceta od informatyki, który podrzucił mi książki do visual basica i pascala. Wszystko robiłem na sucho, na papierze, a potem wklepywałem w szkole do komputera. Kilkakrotnie prosiłem rodziców żeby kupili mi komputer, bo chciałem z tym wiązać moją przyszłość.

    - Komputer? Na cholerę ci komputer? Czy ja wyglądam na milionera? Komputera mu sie zachciało! A boazerię to za co wymienimy? Wykładziny kupimy?

    Nie dostałem komputera. Stary wyłożył przedpokój i kuchnię drewnem, co by nam było tak milusio jak w góralskiej chacie pod Zakopanem. W każdym pokoju pojawiły się nowe wykładziny. Komputera jednak nie dostałem.
    Żeby było zabawniej, brateł, który po drugim roku poprosił o komputer, dostał go miesiąc później. Połowę rodziny sprosili, żeby patrzyła jak podłącza ten cud techniki, na który stary się zakredytował. Stary powiedział mi wtedy, że jak będę musiał coś do matury robić na nim, to jak brat się zgodzi to mogę usiąść, ale mam nie zepsuć... Najsmutniejsze było to, że mój brateł kompa potrzebował tylko po to, żeby go mieć, żeby odpalić na nim Wolfensteina 3D, Duke’a Dukema czy inną grę, bo przecież po co mu komputer? Koledzy maja, to on też musiał. Brat mój był typowym Sebą z polibudy. Polary, plecak, adidasy i jeansy albo sztruksowe spodnie. Cóż, ja byłem ubrany podobnie, tyle że moje polary, nieco za duże spodnie i plecak były nieco sfatygowane, bo przecież kupią nowe jemu, a ja mogę nosić po nim, co ma się marnować? Przecież w życiu nic nie może się zmarnować.

    Wszystko trochę się polepszyło kiedy brat znalazł sobie jakąś przygłupią Karinę, która studiowała pedagogikę i mieszkała w akademiku. Coraz rzadziej wracał na noc, bo jak mniemam wkładał swojego fiutka w swoją loszkę i pił piwko, zabawiając swoich kolegów opowieściami o spierdolonym bracie, którego poniewiera. Ojciec z matka chodzili po mieszkaniu dumni niczym pawie. Synowa to, synowa tamto. Mi to wszystko zwisało, bo w końcu mogłem zająć się programowaniem i spędzać noce przed komputerem. Szczęście jednak nie trwa wiecznie - życie prędzej czy później wybije nam z twarzy uśmiech wielkim młotem, żeby nie było zbyt miło, bo radość nie jest do niczego potrzebna komuś takiemu jak ja.

    Po niespełna roku brat przyszedł z wódką do ojca żeby mu powiedzieć, ze Karina będzie miała bachora. Zęby się staremu spod wąsa święciły w uśmiechu, bo przecież będzie dziadkiem - bo przecież każdy mężczyzna w życiu musi założyć rodzinę, spłodzić syna i dostać wnuka. Jak się można domyśleć, dziewczyny dzieci nie rodzą w akademikach, w bursach również się ich nie wychowuje. Tak więc na chwilę przed maturą mieszkałem w mieszkaniu z matką, ojcem, bratem i jego loszką, która w swoim brzuchu nosiła owoc jego kutacza...

    Matura nie stanowiła problemu, egzaminy wstępne także, dostałem się zarówno na informatykę na UWr jak i na polibudę. Wybrałem to drugie, ponieważ zawsze preferowałem podejście praktyczne do zagadnienia informatyki, niżeli teoretyczne, wręcz nauczycielskie, które wiodło prym na uniwerku. Brzuch Kariny zdawał się pęcznieć z każdym dniem. Jej jęki i ciągłe narzekanie nie pozwalały mi spać.

    - Edek, za zimna ta woda na kąpiel!
    - Za gorąca herbata! Za mało cukru!

    Jazgotała w kółko, co tylko ja zdawałem się zauważać. Seba usługiwał jej niczym lokaj szkolony w porządnej londyńskiej szkole lokajów w XIX wieku, za radą ojca, rzecz jasna.

    - Synek, do porodu Karinie pomagaj, bo jesteś mężczyzną. Potem pójdziesz do roboty i ona będzie dziecko bawić, domem oporządzać.

    Brateł rzecz jasna nie oponował. Nie oponował również, kiedy ojciec nakazał mu przerwać studia po zrobieniu inżyniera, bo magister przecież nie jest potrzebny, a świeżo upieczony ojciec nie może być na garnuszku rodziców. Logicznym następstwem wypełźnięcia małej Justyny z macicy niedoszłej pani pedagog było stwierdzenie moich rodziców, że de facto jestem osobą dorosłą, moje studi a to fanaberia i powinienem znaleźć sobie pracę i wynieść się, bo przecież będę przeszkadzał Edkowi, jego przyszłej żonie i ich wnuczce. Wyrok zapadł. Nie było możliwości apelować, ubiegać się o prawo łaski. Nie w tym domu. Całą noc nie mogłem spać, przewracałem się z boku na bok, wyginając sprężyny w wysłużonym już fotelu rozkładanym, który całe życie służył mi za łóżko, a tej feralnej nocy przygrywał żałośnie mój marsz pożegnalny. Nie wiedziałem co mam zrobić, dokąd się udać, rodzice tatełe mieszkali w
    Kieleckim, a emerytowana biurwa, zwana przez moją rodzicielkę mamą miała kawalerkę po dziadku. Nazajutrz postanowiłem do niej zadzwonić, zapytać, czy nie przenocuje mnie chociaż przez jakiś czas.

    - Mam jeden pokój, jak ty sobie to Maciek wyobrażasz? Nie masz kolegów? Studenci powinni mieszkać w akademikach!

    Załamany poszedłem na uczelnię, popytałem kolesi czy nie mają wolnego pokoju, albo miejsca w pokoju na stancji, ale wszyscy twierdzili że nie mają, że ciasno, że kawałek podłogi się nie znajdzie. Oznajmili mi również, że dopóki się uczę, mój stary musi mi płacić forsę albo pozwolić mieszkać w domu - w przeciwnym wypadku sąd nakaże mu płacić mi pięćdziesiąt procent zasądzonej kwoty na utrzymanie, a pozostałą połowę dostanę z jego ZUSu. Wróciłem zatem do domu i powiedziałem ojcu że owszem, wynoszę się, ale również idę do sądu po to, co mi się należy, jak psu buda z miską.

    - Maciek, synek, no przecież możesz tu na fotelu spać.

    Tateł próbował się nawet uśmiechnąć. Kiedy oznajmiłem, że się wyprowadzam, a on za to zapłaci, zaczął mnie wyzywać od najgorszych chujów, niewdzięczników i skurwieli. Powiedział, że przegram w sądzie i wyląduję pod mostem. Wygrałem. Dziewięćset złotych – czterysta pięćdziesiąt od ojca, drugie tyle z ZUSu. Wynająłem pokój za grosze przy ulicy Pomorskiej. Dlaczego pokój był taki tani dowiedziałem się dopiero później, kiedy zobaczyłem jaka to okolica, ale o tym ludziom z Wrocławia mówić nie trzeba. Chodziłem do studbazy, zatrudniłem się na pól etatu do skręcania zestawów komputerowych w piwnicy pod sklepem z tymże sprzętem na ulicy Olawskiej. Po obronie popracowałem chwilę we Wrocławiu to w serwisach, to w sklepach z komputerami, cały czas szukając pracy jako programista. Od kilku lat mieszkam w Poznaniu. Pracuję, spłacam swoją małą piwnicę. Jeden pokój z aneksem kuchennym, łazienką i mikroskopijna loggia. Wielka płyta. Osiedle. Jest tutaj równie pięknie jak na Różance za mojego dzieciństwa. Nowe elewacje, świeżo pomalowane huśtawki, zielone skwerki pomiędzy blokami i czyste piaskownice - takie jak te, które oglądałem z okna, kiedy ojciec w najlepsze bawił sie z Edkiem. Podwórko mego dzieciństwa pełne jest teraz zmęczonych, przeżartych przez rdzę huśtawek i zasikanych przez kundle piaskownic i trawników. Działające niegdyś latarnie straszą popękanymi czerepami, pozbawionymi mózgów. Od lat nikt nie kwapił się, by je pochować czy naprawić. Moja rodzina, tak jak to podwórko, pozostała gdzieś daleko na cmentarzysku mojego spierdolenia.

    #heheszki #maloznanepasty
    pokaż całość

    +: darek-jg, j.........k
  •  

    #polityka #neuropa #4konserwy

    Kiedy chcesz być groźną zielonką ale nie bardzo pykło.

    źródło: pulpit 1_011.png

  •  

    hipergamiczna bestia chyba wytypowała mnie na partnera albo byczka rozpłodowego, serio

    laska lvl niższy o kilka niż ja pracuje w moim zespole jakoś szósty, ósmy tydzień (nasuwa się pytanie po chuj mój rozpierdalający się z prędkością hipersoniczną pracodawca zatrudnia nowych - ano, bo część mojego zespołu zdążyła osiągnąć prędkość ucieczkową i nie ma komu robić, a zanim to wszystko przyjebie o grunt jeszcze chwilę potrwa, a w ogóle RN, prezes i akcjonariusze chyba jeszcze nie kumają że koniec jest blisko).

    Przez ostatnie tygodnie to tak:

    - standardowe w mojej obecności udaje turboulunga któremu trzeba włączyć przeglądarkę bo nie działa,
    - zdążyła powiedzieć o WSZYSTKICH moich trzech pracbazowych garniturach że są twarzowe,
    - zdążyła powiedzieć że mój prywatny laptop jest fajny, zadbany i widac że tu cytat "lubie dbać o tego wielkiego bydlaka" (inb4 po co mi prywatny laptop w pracbazie - przez blisko tydzień Legalis stał rozkraczony bo Makafi uznał że to źródło zagłady i wirusów i blokował a IT albo już się z tego tonącego okrętu ewakuowało albo ma to wszystko w dupie i nie wysyła wsparcia, a na czymś muszę kurwa pracować bo jestem pojebany),
    - uśmiecha się do mnie, gdy do innych samczyków nie, a wszelkie zbliżające się do mnie różowe traktuje jak wroga, nawet panią Honoratkę z kadr co ma lvl over 9000 i przeżyła wszystkie nieszczęścia trawiące mojego pracodawcę, chyba łącznie z niemieckim zarządem okupacyjnym w 1939,
    - ociera się, przytula na przywitanie, ja idzie poplotkować z koleżanką co ma biurko koło mnie to wypina w moją stronę swój płaski tyłek w lewisach (na szczęście nie pierdzi w tym czasie, chyba),
    - ostatnio w czasie przerwy lanczowej (spędzanej w kantynie, gdzie obsługa baru dawno odeszła i ostały się tylko stoliki i krzesełka i się wpierdala co kto z domu przyniósł, jak jakieś zwierzęta) jak siedzieliśmy we troje (ja, koleżanka z biurka obok, hipergamiczna bestia) to bestia powiedziała do tej koleżanki że tu cytat "jakby miała chłopa, to juz by chciała dziecko, a najdalej w przyszłym roku" i się mi spojrzała tak głęboko w oczy wzrokiem asasyna co wie że zapierdoli ofiarę ale tylko myśli jak.

    help me

    #przegryw #zwiazki #trustory #niecoolstory #logikarozowychpaskow bo to ostatnie było creepy
    pokaż całość

  •  

    Od 32 lat jestem szmacącym się degeneratem (nie detergentem). @wszystkiekoty jest najlepszym niepotwierdzonym podszywem tęczowej (nie brunatnej )różowej na murko jaką znam. Lubię ją i cenię i dlatego nie oddam jej żadnej z trawiących me padło chorób zakaźnych.

    #pdk

  •  

    Przprzm, ale czy Pan się właśnie zesrał w spodnie?

    • 28 głosów (77.78%)
      Tak, a o co chodzi?
    • 4 głosy (11.11%)
      Nie gniewam się
    • 4 głosy (11.11%)
      No owszem, słucham?
  •  

    Uwaga, prawdziwa historia.

    Znajomi mojej mamy postanowili kupić swojej córce pieska. Postawili na yorka, bo taki mały, fajny, kompaktowy, idealny do mieszkania w bloku. Chcieli psa z prawdziwej hodowli, coby mieli pewność co do jego pochodzenia i warunków w jakich żył. Wiadomka, piesek musi być markowy. Wybrali hodowcę, zamówili szczeniaka i po jakimś czasie jazda. Do hodowli mieli jakieś 2-3 godziny, więc w drodze powrotnej postanowili wypuścić psiaka na stacji, coby nie zalał foteli. Zatrzymali się, psa wypuścili, ten poleciał w pole...

    ...i po chwili rodzinka patrzyła na myszołowa, który porwał szczeniaka.

    Córka w ryk. Rodzice panika. Po powrocie do domu i okresie żałoby nabyli cziłałę już mniej markową od śp. yorka. Od innego hodowcy, trochę bardziej pokątnego od tamtego. Piesek tym razem nie został wypuszczony na siusiu na stacji (miał woreczek). W domu piesio się zadomowił, lubił się kręcić pod nogami. Ten wspaniały fakt dowiezienia psa bez strat rodzina postanowiła uświetnić indykiem.

    pokaż spoiler Indyk przy wyjmowaniu z zamrażarki był i się zjebał w dół, na kręcącego się pieska. Piesek poległ.


    pokaż spoiler Ptaki - Psy 2:0


    #heheszki może #pasta
    pokaż całość

    źródło: ocdn.eu

  •  

    Trzydzieści sześć milionów czterysta tysięcy.
    To jest liczba inteligentnych cywilizacji których możemy się spodziewać w naszej galaktyce, wg słynnego równania Drakea.
    Od ostatnich 78 lat wysyłamy w kosmos wszystko co jest związane z naszą cywilizacją.
    Nasze radio, naszą telewizję, nasze największe odkrycia, wysztykujemy swoją obecność co sił w płucach, zastanawiając się czy jesteśmy sami we wrzechświecie.
    Trzydzieści sześć milionów potencjalnych cwywilizacji, prawie wiek nasłuchiwań i nic. Jesteśmy jedyni.
    Przynajmniej jeszcze tak mi się wydawało jeszcze pięć minut temu.
    Transmisja pojawiła się na każdej częstotliwości którą nasłuchiwałem, od razu wiedziałem że taki sygnał nie pojawia się naturalnie, musiał zostać wytworzony sztucznie.
    Pojawiał się i znikał ze stała amplitudą, szybko zrozumiałem że to musi być swego rodzaju kod dwójkowy.
    Zmierzyłem 1679 impulsów na minutę podczas transmisji, zaraz po tym nastała cisza.
    Początkowo te liczby nie miały dla mnie większego sensu, wydawały się być pomieszanymi, nic nie znaczącymi zakłuceniami,
    jednak sygnał był tak idealnie stały i pojawił się na częstotliwościach na których do tej pory nie zarejestrowaliśmy żadnych aktywności.
    Jeszcze raz przyjrzałem się zarejestrowanej przeze mnie transmisji, serce załomotało mi w piersi.
    1679 bitów to dokładna długość wiadomości nazwanej Arecibo, która została wysłana przez ludzkość 40 lat temu.
    Szybko zacząłem ustawiać częstotliwość i już po odczutaniu połowy informacji moje nadzieje się potwierdziły.
    To była dokładnie ta sama wiadomość.
    Liczba od 1 do 10 w zapisie dwójkowym, liczby atomowe podstawowych pierwiastków z których zbudowane są związki organiczne, wodów, węgiel, azot, tlen i fosfor, składniki kwasu DNA.
    Ktoś nas usłyszał i chciał nam odpowiedzieć że gdzieś tam jest.
    Wtedy do mnie dotarło, że skoro ta wiadomość została nadana 40 lat temu, to życie musi się znajdować najdalej 20 lat świetlnych od nas.
    To możliwe. Obca cywilizacja, tak blisko że można było by się z nią skontaktować.
    To przecież zrewolucjonizowało by wszystkie dziedziny, w których kiedykolwiek miałem okazję pracować, astrofizykę, astrobiologię, astronomię i tak dalej.
    Sygnał znów się pojawił, tym razem wolniejszy, jakby bardziej przemyślany, trwał przez około 5 minut z nową liczbą bitów pojawiających się jeden po drugim.
    Chociaż komputery rejestrowały wiadomość ja też zacząłem ją notować na kartce.
    0101 0101, od razu wiedziałem że to nie jest ta sama informacja co przedtem.
    Miałem gonitwę myśli, umierałem z ciekawości co też mogą zawierać te numery, transmisja zakończyła się na 248 bitach.
    Zdecydowanie za mało żeby zawierać jakąś znaczną wiadomość, co można przesłać innej obcej cywilizacji w zaledwie 248 bitach?
    Na komputerze tak mały plik ograniczał by się tylko do tekstu, może tak być.
    Na prawdę obca cywilizacja wysyła do nas wiadomość w naszym własnym języku?
    Kiedy zacząłem się nad tym zastanawiać uświadomiłem sobie że to nie było całkiem niemożliwe, przecież przez ponad 70 lat nadaliśmy mnóstwo informacji w całkiem sporej liczbie języków.
    Zacząłem odszyfrowywać pierwszym kodem który przyszedł mi do głowy - ASCII.
    Kiedy skończyłem odszyfrowanie poczułem jak żołądek podchodzi mi do gardła, słowa leżące przede mną wyjaśniały wszystko.

    pokaż spoiler JAKIE MASZ SKARPETKI?


    #pasta
    pokaż całość

  •  

    Trzydzieści sześć milionów czterysta tysięcy.
    To jest liczba inteligentnych cywilizacji których możemy się spodziewać w naszej galaktyce, wg słynnego równania Drakea.
    Od ostatnich 78 lat wysyłamy w kosmos wszystko co jest związane z naszą cywilizacją.
    Nasze radio, naszą telewizję, nasze największe odkrycia, wysztykujemy swoją obecność co sił w płucach, zastanawiając się czy jesteśmy sami we wrzechświecie.
    Trzydzieści sześć milionów potencjalnych cwywilizacji, prawie wiek nasłuchiwań i nic. Jesteśmy jedyni.
    Przynajmniej jeszcze tak mi się wydawało jeszcze pięć minut temu.
    Transmisja pojawiła się na każdej częstotliwości którą nasłuchiwałem, od razu wiedziałem że taki sygnał nie pojawia się naturalnie, musiał zostać wytworzony sztucznie.
    Pojawiał się i znikał ze stała amplitudą, szybko zrozumiałem że to musi być swego rodzaju kod dwójkowy.
    Zmierzyłem 1679 impulsów na minutę podczas transmisji, zaraz po tym nastała cisza.
    Początkowo te liczby nie miały dla mnie większego sensu, wydawały się być pomieszanymi, nic nie znaczącymi zakłuceniami,
    jednak sygnał był tak idealnie stały i pojawił się na częstotliwościach na których do tej pory nie zarejestrowaliśmy żadnych aktywności.
    Jeszcze raz przyjrzałem się zarejestrowanej przeze mnie transmisji, serce załomotało mi w piersi.
    1679 bitów to dokładna długość wiadomości nazwanej Arecibo, która została wysłana przez ludzkość 40 lat temu.
    Szybko zacząłem ustawiać częstotliwość i już po odczutaniu połowy informacji moje nadzieje się potwierdziły.
    To była dokładnie ta sama wiadomość.
    Liczba od 1 do 10 w zapisie dwójkowym, liczby atomowe podstawowych pierwiastków z których zbudowane są związki organiczne, wodów, węgiel, azot, tlen i fosfor, składniki kwasu DNA.
    Ktoś nas usłyszał i chciał nam odpowiedzieć że gdzieś tam jest.
    Wtedy do mnie dotarło, że skoro ta wiadomość została nadana 40 lat temu, to życie musi się znajdować najdalej 20 lat świetlnych od nas.
    To możliwe. Obca cywilizacja, tak blisko że można było by się z nią skontaktować.
    To przecież zrewolucjonizowało by wszystkie dziedziny, w których kiedykolwiek miałem okazję pracować, astrofizykę, astrobiologię, astronomię i tak dalej.
    Sygnał znów się pojawił, tym razem wolniejszy, jakby bardziej przemyślany, trwał przez około 5 minut z nową liczbą bitów pojawiających się jeden po drugim.
    Chociaż komputery rejestrowały wiadomość ja też zacząłem ją notować na kartce.
    0101 0101, od razu wiedziałem że to nie jest ta sama informacja co przedtem.
    Miałem gonitwę myśli, umierałem z ciekawości co też mogą zawierać te numery, transmisja zakończyła się na 248 bitach.
    Zdecydowanie za mało żeby zawierać jakąś znaczną wiadomość, co można przesłać innej obcej cywilizacji w zaledwie 248 bitach?
    Na komputerze tak mały plik ograniczał by się tylko do tekstu, może tak być.
    Na prawdę obca cywilizacja wysyła do nas wiadomość w naszym własnym języku?
    Kiedy zacząłem się nad tym zastanawiać uświadomiłem sobie że to nie było całkiem niemożliwe, przecież przez ponad 70 lat nadaliśmy mnóstwo informacji w całkiem sporej liczbie języków.
    Zacząłem odszyfrowywać pierwszym kodem który przyszedł mi do głowy - ASCII, 0101 0101, to będzie U, 0100 0011, to C.
    Kiedy skończyłem odszyfrowanie poczułem jak żołądek podchodzi mi do gardła, słowa leżące przede mną wyjaśniały wszystko.

    pokaż spoiler UCZUĆ NIE MACIE Z TĄ KLIMĄ, WYŁĄCZCIE JĄ. ANETA JUŻ KASZLE.


    #pasta
    pokaż całość

  •  

    #przegryw

    który to ten zakolak

    przyznać się

    źródło: youtube.com

    +: x...a, K...9 +3 innych
  •  

    Za gówniaka hodowałem dwa kraby - dostałem na prezent od kolegów z klasy na urodziny (kwestie zwierząt jako prezentów pominę, to były złe czasy). Wyszło, że są to strasznie terytorialne bestie - każdy żył w swoim kącie akwarium i ich ścieżki się raczej nie krzyżowały.

    Większy był takim trochę skurwysynem i pewnego razu urwał mniejszemu nogę jak imba była za mocna. Myślałem, że to najgorsze co może się stać i tak sobie żyły w zgodnie następne 2-3 lata. Pewnego razu jednak wróciłem na chatę i zastałem tego biednego kuternogę bez nóg w ogóle. Biedak skonał tego wieczoru a ten drugi dziad miał już całe akwarium dla siebie.

    Jednak jebaniutkiemu i to mu nie wystarczało i pewnego dnia zwiał ze swojego szklanego pudła (takie kraby potrafią włazić po ściance akwarium przy pomocy kabla od grzałki - to nie żart). Po dobie poszukiwań myślałem, że udało się jakoś opuścić dom i zdycha gdzieś w trawie. Jakie było zaskoczenie mojej mamy kiedy po jakimś tygodniu, na jej oczach, wytoczył się cały w kurzu spod lodówki. Po tym przeżyciu już nie doszedł do siebie i przekręcił się po jakimś tygodniu. Trochę było go szkoda ale z drugiej strony karma to suka ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

  •  

    #pracbaza #przegryw i w sumie #pasta i #heheszki

    Zamiast projektu opinii w czasie pracy w home office wysłałem do szefa Wielką Kolekcję Past Polskich Czanów. Ni chuja tego nie odkręcę, a jak ten homofob otworzy na części o Majce to mnie lokalny proboszcz zapierdoli.

    Iść jakby nigdy nic i mieć chłodną mordę czy brać enża i już szykować CV-ki? pokaż całość

    Co robicz?

    • 44 głosy (61.11%)
      Iść
    • 28 głosów (38.89%)
      Słać CV-ki, to koniec, nie igra się z czanami.
  •  

    My last semester at a certain college I was assulted by a football player for walking where he was trying to drive (note he was 325lbs I was 120lbs), while unconscious on the ground I lived a different life.

    I met a wonderful young lady, she made my heart skip and my face red, I pursued her for months and dispatched a few jerk boyfriends before I finally won her over, after two years we got married and almost immediately she bore me a daughter.

    I had a great job and my wife didn't have to work outside of the house, when my daughter was two she [my wife] bore me a son. My son was the joy of my life, I would walk into his room every morning before I left for work and doted on him and my daughter.

    One day while sitting on the couch I noticed that the perspective of the lamp was odd, like inverted. It was still in 3D but... just.. wrong. (It was a square lamp base, red with gold trim on 4 legs and a white square shade). I was transfixed, I couldn't look away from it. I stayed up all night staring at it, the next morning I didn't go to work, something was just not right about that lamp.

    I stopped eating, I left the couch only to use the bathroom at first, soon I stopped that too as I wasn't eating or drinking. I stared at the fucking lamp for 3 days before my wife got really worried, she had someone come and try to talk to me, by this time my cognizance was breaking up and my wife was freaking out. She took the kids to her mother's house just before I had my epiphany.... the lamp is not real.... the house is not real, my wife, my kids... none of that is real... the last 10 years of my life are not fucking real!

    The lamp started to grow wider and deeper, it was still inverted dimensions, it took up my entire perspective and all I could see was red, I heard voices, screams, all kinds of weird noises and I became aware of pain.... a fucking shit ton of pain... the first words I said were "I'm missing teeth" and opened my eyes. I was laying on my back on the sidewalk surrounded by people that I didn't know, lots were freaking out, I was completely confused.

    at some point a cop scooped me up, dragged/walked me across the sidewalk and grass and threw me face down in the back of a cop car, I was still confused.

    I was taken to the hospital by the cop (seems he didn't want to wait for the ambulance to arrive) and give CT scans and shit..

    I went through about 3 years of horrid depression, I was grieving the loss of my wife and children and dealing with the knowledge that they never existed, I was scared that I was going insane as I would cry myself to sleep hoping I would see her in my dreams. I never have, but sometimes I see my son, usually just a glimpse out of my peripheral vision, he is perpetually 5 years old and I can never hear what he says.

    EDIT (24 hours after post): never though anyone would read this, I changed a line so that it no longer seems that my 2 year old daughter bore a child.

    I have never seen Inception or the Star Trek episode so many have mentioned (but I will eventually)

    I will not do an AMA

    I've had many PM's describing similar experiences and 3 posters stating such experiences are impossible, I'd say more research needs to be done on brain functions. Pre-med students, don't assume you know everything.

    A few have asked if they can write a book/screen play/stage play/rage comic etcetera, please consider this tale open source and have fun with it
    pokaż całość

  •  

    Wojna domowa na tagu #przegryw ujawniła wewnętrzne bankructwo tagu. W ciągu dwudziestu czterech godzin operacji wojennych tag utracił wszystkich swoich wojaków i smutne żaby. Zakola przestała istnieć jako synonim przegranej na loterii genetycznej. Janusz_pol rozpadł się i nie przejawia żadnych oznak życia. Oznacza to, iż tag i jego userzy faktycznie przestali istnieć. Wskutek tego traktaty zawarte między #pasta a #przegryw utraciły swą moc. Pozostawiona sobie samej i pozbawiona kierownictwa, społeczność spierdoxów stała się wygodnym polem działania dla wszelkich poczynań i prób zaskoczenia, mogących zagrozić copypaściarzom. Dlatego też userzy tagu #pasta, który zachowywał dotąd neutralność, nie może pozostać dłużej neutralnym w obliczu tych faktów.

    Tag #pasta nie może również pozostać obojętnym w chwili, gdy wyborne dzieła, pasta o burito i pasta o masturbacji na smętarzu, latające po tagu #przegryw i pozostawiono swemu losowi, znajdują się bez żadnej obrony.

    Biorąc pod uwagę tę sytuację, userzy tagu #pasta wydali rozkazy naczelnemu dowództwu Armii Paścianej, aby jej oddziały przekroczyły granicę i wzięły pod obronę pasty i inne dobra kulturowe w lolgennej części tagu.

    Userzy tagu #pasta zamierzają jednocześnie podjąć wszelkie wysiłki, aby uwolnić lud przegrywski od nieszczęsnej wojny, w którą wpędzili go nierozsądni przywódcy, i dać mu możliwość egzystencji w warunkach pokojowych.

    Podpisano: komisarz ludowy spraw paścianych

    /-/

    WIACZESŁAW BIAUKOW
    pokaż całość

  •  

    śnił mi się jebutny koszmar

    mianowicie linkedin założyło serwis swatkowo-randkowy. ot, po prostu pewnego dnia się okaząło że jak masz konto na linkedinie to masz tez konto na ich serwisie randkowym, który działał DOKŁADNIE tak jak linkedin tylko zamiast kariery były tam randki

    zamiast doświadczenia to opisywałeś swoje poprzednie związki np. od lutego 2006 do marca 2009 chodzenie z asia, od kwietnia 2011 do grudnia 2014 byłes kolegą z benefitem dla joli, a od stycznia 2016 do teraz zaręczony z alinką

    zamiast straszacych na priv rekruterów byli straszący na priv swaci co proponowali abyś rozjebał ten obecny związek z mariolą bo ot chuj a oni mają tu super duper ofertę małżeństwa z aiszą

    zamiast ofert pracy były oferty matrymionalne, te wszystkie michael page i fenixy zamiast rekrutacji w ciemno oferowały randki w ciemno i to takie ciemno że w sumie nie było wiadomo czy druga strona jest homo hetero bi i czy ma fjóta czy tzipkę.

    horror
    pokaż całość

    •  

      @hehenuanek Sny u mnie często dawają lepszego tripa niż lsd. Z takich powalonych rzeczy to ostatnio śniło mi się, że jak szedłeś na studia, to każdego roku na studiach musiałeś pisać obowiązkowe matury (rozszerzenia zostawały na zawsze). Pewnie od tego gówna co się na wykopie naczytałem więc mózg zaczął to przetwarzać akurat w czasie tego snu. Jaka ulga po przebudzeniu, że już jesteś po maturach i zdanym semestrze na studiach pokaż całość

  •  

    #prawo #clo #kas #puesc

    Kochani mirkoni-prawnicy: czy wiecie jak TECHNICZNIE wyjebać z "kontekstu użytkownika" w PUESC-u swojego byłego mandanta?

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika hehenuanek

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Popularne tagi hehenuanek

Osiągnięcia (4)