•  

    Wiecie dlaczego #linux nigdy nie będzie tak popularny jak windows i pozostanie systemem tylko dla dwóch grup:
    a) Użytkowników którym po wciśnięciu guzika ma się pojawić przeglądarka z pudelkiem/onetem/wp i nic więcej, no max. jakiś odtwarzacz z filmami
    b) Nerdów, którzy lubią po prostu klepać wszystko z rąsi, a na widok 8-linijkowego polecenia brudzą sobie klawiaturę tym czymś czego nigdy nie użyją do przekazania swoich genów.
    ???

    Odpalam sobie Ubuntu na laptoku, instalacja nawet eazy, bez zbędnego pierdolado, nawet rzekłbym że mniej odznaczania niż w W10 xD.
    Wszystko fajnie, ale chciałbym sobie postawić niewielki, prost serwer WWW, choćby do sieci domowej. No wiadomo, apache. Pomijam tutaj różne nazewnictwa tego samego, czyli httpd i apache2, używane dowolnie w większości tutoriali do czegokolwiek.
    Chcę sobie zmienić coś w configu. Config do apache na szczęście nie lata gdzieś po /var/lib czy tam innym /usr/share, tylko z resztą większości programów jest w /etc/apache2.
    Fajnie - otwieram sobie tego śmiesznego filemanagera, wchodzę do /etc/apache2/sites-available. Ładnie.
    I tutaj wchodzi kutas w usta, bo opcji "nowy plik" nie ma. No tak, po co to komu, skoro dzieci i starce tu się nie zapuszczają, a nerdy nie opuszczają konsoli?
    terminal, sudo touch strona.conf
    Okei, jest plik- chciałbyś go sobie edytować, co nie? No niestety, znowu z GUI możesz go sobie co najwyżej obejrzeć, bo przecież zapisywanie pliku, albo chociaż opcja otwarcia jako admin wymaga...
    Pobrania pakietu xD
    sudo apt-get install nautilus-admin
    nautilus -q
    No, teraz mam wreszcie "Edit as admin/Open as admin", brawo.
    a2enmod strona
    systemctl reload apache2
    eazy.
    Oh wait, plik musi być dostępny dla www-data, naturalnie. Jako że nie chce mi się mieszać dostępem dlaczego by nie zmienić właściciela na www-data, jak bóg przykazał?
    No i tutaj jest odpowiedź na pytanie

    Dlaczego #linux nigdy nie zdobędzie większej popularności?
    Bo w nautilusie się po prostu nie da zmienić właściciela z poziomu Prawoklik->Właściwości->Uprawnienia xDDDD
    Nie da się i chuj xD Możesz sobie tylko zmienić uprawnienia, ale właściciela nie xD
    I teraz najlepsze. Pierwsza myśl:

    Pewno ktoś zrobił pakiet do tego tak jak do otwierania, wystarczy poszukać.
    "Google: Nautilus change ownership"
    Miliony odpowiedzi, każda to "open terminal"
    Jest nawet wątek, gdzie gość się pyta jak to zrobić z poziomu Nautilusa
    Pierwsza odpowiedź "chmod -R" xDDDDD


    I to jest właśnie problem linuxa - nie chodzi mi o sam terminal, bo on też niektóre rzeczy ułatwia, ale żeby się pierdolić z odpalaniem, potem przechodzeniem do ścieżki i pisaniem z pamięci komendy jak w latach 90, żeby zmienić właściciela pliku/katalogu, gdzie w windowsie to są 3 kliknięcia, to jest nieśmieszny żart włochatego nerda.
    UX w linuksie nadal na tym samym niskim poziomie. Przez tyle lat jedyne co wypracowano, to tylko to że stał się on dostępny do kalkulatorów i terminali z przeglądarką i 3 aplikacjami dla starców lub dzieci, których nie kochają rodzice.
    To nadal uosobienie podejścia:

    Masz naprawdę duże możliwości, jak tylko skończysz się pierdolić z eksploratorem plików, albo przestaniesz szukać ustawień rozdzielczości monitora, bo przecież to logiczne że monitor jest w "Urządzeniach", w dodatku opisany jako Goldstar, gdzie LG zmieniło nazwę już w 1995r.
    Możesz zbudować prom kosmiczny, ale 40% czasu będziesz bawił się ze śrubokrętem, który musisz owijać taśmą klejącą aby dało się nim przykręcać śrubki.

    Małe pierdoły z ergonomii, rosnące do irytujących problemów, do których rozwiązania musisz instalować jakieś inne programy czy zamienniki. Dopóki to nie zostanie rozwiązane i dopieszczone choćby w jednej dystrybucji, to zawsze będzie rok beki...

    #takaprawda i trochę #gorzkiezale bo przez takie drobnostki, ale kujące w oko/rękę nadal nie zdecyduję się na ten system jako główny.
    pokaż całość

    •  

      @tellet: Nie chcę wchodzić w jakiś flamewar, ale weź spróbuj to samo zrobić pod windowsem. Przecież to jest jeszcze trudniejsze, a do tego na linuxa ktoś Ci wkleił rozwiązanie na 5 komend w konsoli, na windowsa musiałby Ci nagrać film (ok, może powershellem by się dało).

      W 90% przypadków narzekanie na system jest spowodowanie jego nieznajomością. Ja od windowsów się odzwyczaiłem na tyle że dla mnie jest to tak zjebany, skomplikowany i nieintuicyjny system że ostatnio nawet przeniosłem się z pisaniem w c# na linuxa. A jak mam odpalić wirtualkę z windowsem bo coś muszę sprawdzić to mnie strzela i najpierw próbuję na wine, a nuż się uda.

      Mam na biurku kompa z macosem którego nigdy nie widziałem na oczy więc niedługo jeszcze takie porównanie będę miał.
      pokaż całość

    •  

      @tellet

      Ino grzebanie w rejestrze to też klikanie, w normalnej rozdzielczości i oknie, czego nie można powiedzieć o obsłudze tylko klawiatury + czasami myszy w okienku tekstowym.

      Tu tylko facepalm pasuje. Od grzebania w rejestrze wolałbym grzebanie w gównie, mniej śmierdzi i głowa po tym nie boli. Ostatnio dodawałem handler customowego protokołu i musiałem ręcznie to wyklikać, ten tool z lat 90, bez filtrowania, searcha, każdą głupią wartość trzeba dodawać pięcioma klikami. Wolałbym ręcznie edytować plik .reg w konsoli niż to.

      Partycje na pendrive możesz sobie potworzyć tak samo:
      1) Prawy, formatuj
      2) Poprzez diskmgmt.msc
      3) Dopiero korzystasz z konsolowego diskpart, jeśli potrzebujesz szerszej funkcjonalności.

      facepalm nr 2 - tak, partycje pod warunkiem że to są windowsowe, ktoś pisał dzisiaj na mirko że z tego gui nawet nie mógł sformatować pendrive który był w ext4, nie mówiąc o odczytaniu.

      "Windoze" natomiast umożliwia wykonanie znacznie większej ilości rzeczy bez potrzeby oglądania interfejsu tekstowego

      Ale nie chcesz zrozumieć że dla wielu ludzi to jest WADA że do głupiego VPSa na windowsie trzeba się logować przez RDP, jebać się z rozdzielczościami, przesyłaniem plików po udziale \tsclient, współdzieleniem sesjami i po zalogowaniu znowu z mnóstwem wbudowanych kretynizmów jak np. ukrywanie rozszerzeń plików (od samego początku debilny pomysł, nadal domyślnie włączony w 2018), tłumaczone komunikaty błędów (nie do znalezienia w google), wirtualizacja UAC (jakiś kosmos zamiast normalnie rzucić access denied), aktualizacje które wymagają restartu - i to tylko kilka które przyszły mi do głowy od razu. Windows utrudnia wykonanie większej ilości rzeczy bez potrzeby oglądania interfejsu okienkowego, a tym samym np. oskryptowanie tego. Dlatego powstał PowerShell który jest rewelacyjnym pomysłem, dobrze zrealizowanym tylko beznadziejnie zaprojektowanym ze swoimi popieprzonymi nazwami, które moim zdaniem mają duży wpływ na małą jego popularność.

      Te systemy mają po prostu inną filozofię. I bardzo dobrze.

      @grappas: Nie nazywałbym tego nieuctwem, choć frustrację widać. Moim zdaniem te zarzuty są konstruowane na siłę pod założoną tezę tak jak pisał @Kryspin013, coś jak dosrywanie się do kota że nie szczeka. Nie ma szczekać, ma łapać myszy.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (23)

  •  

    złożyłem wniosek o stypendium socjalne na uczelni, mam propozycję pracy, czy fakt podjęcia pracy coś zmieni z moim stypendium tak że nie będzie opłacało mi się pracować ? muszę to zgłaszać do dss ?
    #stypendium #polibuda #nauka #praca

  •  

    Mireczki, dogadałem sie ze sprzedającym mieszkanie, który ma podpisaną umowę z pośrednikiem i płaci prowizję od sprzedaży. Ja z pośrednikiem nic nie podpisywyałem, a nawet go na oczy nie widziałem (jedyne co zrobił to dał mi numer tel do właścicielki mieszkania bo był wtedy na urlopie). Teraz jednak ten pośrednik coś szepnął włascicielce że będzie brał od nas dodatkowo prowizję od kupna. W moim prostym rozumie, moge tej pani pośrednik powiedzieć zeby spadała na drzewo bo ja z nia nic nie podpisywałem i zgarnie tylko prowizje od sprzedającej, ale może jendak jest inaczej i jakis taki pośrednik coś mi moze zrobić na drodze prawnej? Co zrobić żeby spławić tego pośrednika i nie płacić jej hajsu?

    #pytanie #nieruchomosci #budownictwo #jakzyc
    pokaż całość

    •  

      @susi33 Mieszkanie kupujesz Ty, od zbywcy. Pośrednik nie ma tu nic do gadania, nawet może nie wiedzieć gdzie i kiedy będzie zawierana umowa sprzedaży. Jego prawem jest to co ma w umowie, czyli jeśli zbywca nie zapłaci mu prowizji to może dochodzić tych pieniędzy. Jeśli z Tobą nie ma umowy to nic Was nie wiąże ani nie łączy

    • więcej komentarzy (10)

  •  

    Uszanowanko.

    Rozmowa z tindera przeniosła się na instagramy, rozmowa zmierzała donikąd, więc kiedy po krótkiej dyskusji przyznała mi rację, pomyślałem, że chociaż sobie poheheszkuję

    #tinder #podrywajzwykopem

  •  

    elo nocna
    jadę dalekobieżnym autobusem do wawa
    jedzie z nami seba z karyna - karyna śpi
    mieliśmy teraz stopa w bydgoszczy 15 minut
    seba poszedł zamówić kebaba

    autobus odjechał
    seby nie ma

    XDXDXDXD

  •  

    Mirki i Mirabelki mimo że jestem kinomanem i obejrzałem w swoim życiu cysternę filmów i wiele klasyków to dzisiaj postanowiłem, że po raz pierwszy obejrzę Matrixa. Nigdy mnie do tego jakoś nie ciągnęło, ale powiedziałem sobie, że taki klasyk musisz obejrzeć.

    Co do seansu - nie liczyłem na nic. Jestem fanem dramatów, ciężkich filmów, które nie mają pozytywnych zakończeń. Wtedy jakoś po prostu czuje, że obejrzałem to co chciałem, co do scfi to również je lubię, ale za wielkim fanem kina akcji nie jestem.

    No i nadszedł Matrix. Przez pierwszą część seansu byłem sceptycznie nastawiony, ale ta druga część, wow! Po pierwsze wciągająca historia, po drugie super efekty specjalne (ten film ma 20 lat, więc co będzie za następne 20?) i te sceny walk. No na końcu to już razem walczyłem z Neo, jak siedziałem tak wstałem i tutaj karate kick, tutaj fast unik, nagle patrzę prawie piwo wylałem, ale kit tam, ciśniemy dalej, kolejny low kick poprawiony high kickiem i do przodu. No nie pamiętam kiedy tak dobrze bawiłem się na filmie.

    Ode mnie 9/10.
    A i jeszcze jedno... Łyżka nie istnieje ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #film #filmy #kino #filmnawieczor #kinematografia #ogladajzwykopem #klasyk
    pokaż całość

  •  

    Hey, Mirki i Mirabelki gdzie najlepiej zaparkować samochód i zostawić go na tydzień w wwa na lotnisku, Macie jakiś sprawdzony parking ? #lotnisko #wakacje #warszawa

  •  

    Moje pokolenie, pokolenie 85±2, da się podzielić na dwie grupy: tych, którzy mieli w dzieciństwie dostęp do kanału Polonia 1, i pozostałych. Potem co prawda ramówka Polonii 1 zamieniła się w poranno-popołudniowe pasmo telezakupów, popołudniowo-wieczorne pasmo telenowel i wieczorno-nocne pasmo jarmarcznej pornografii, ale kanał ten posiada przecież całkiem ciekawą tradycję.

    Po pierwsze, to najstarsza działająca nieprzerwanie polska stacja komercyjna. Po drugie, zaraz na początku swojego istnienia, w połowie lat dziewięćdziesiątych, Polonii 1 przypadła podwójna rola kata i obrońcy.

    Kata — bo wbiła gwóźdź do trumny Bolka, Lolka, Reksia, Dobromira i innych Uszatków.

    Obrońcy — bo Polonia 1 wespół z Cartoon Network uchroniła zmysł popkulturowy dziesiątków tysięcy młodych ludzi od pokemonowo-pieskoleszkowych mózgożernych debilizmów, które zalały rynek rozrywki dziecięcej niedługo potem. Z dumą więc mogę o sobie powiedzieć, że należę do Pokolenia Tsubasy.

    Kreskówki, o których mowa, emitowane były od poniedziałku do piątku w popołudniowym, półtoragodzinnym bloku startującym około szesnastej. W wakacje wyznaczał on porę sjesty, bo wszyscy biegliśmy wtedy szybko do domów po codzienną porcję animowanej inspiracji, oraz, niejako przy okazji, żeby zjeść obiad. Nasi bohaterowie mieli co prawda śmiesznie duże oczy (wtedy o anime nikt jeszcze nie miał zielonego pojęcia) i mówili zazwyczaj z włoskim dubbingiem (słynne aiuto!), lecz to właśnie dla nich na jakieś dwie godziny zamierały wszelkie zjawiska ludyczne na podwórku.

    Na świeże powietrze wychodziliśmy ponownie dopiero pod wieczór, gdy słońce, za sprawą otaczających nas bloków, chyliło się już ku przedwczesnemu zachodowi, i gdy ze swoich gniazd wylatywały na żer roje komarów. Obowiązkiem każdego szanującego się małego obywatela było oczywiście gromadne omówienie obejrzanych właśnie odcinków.

    Na przestrzeni lat Polonia 1 emitowała około dwudziestu różnych kreskówek. W skład popołudniowego segmentu wchodziły trzy (a później, o ile dobrze pamiętam, cztery) epizody, każdy przynależący do innej „bajki”. Gdy następował wreszcie długo wyczekiwany finał danej kreskówki, na jej miejsce trafiała kolejna, jednak mechanizm owej rotacji pozostał na zawsze niezgłębiony.

    W każdym razie niektóre „bajki” powtarzano bardzo często (prym wiódł tutaj Yattaman), inne — bardzo rzadko (np. Hella Superdziewczyna). Czasami Polonia 1 popełniała też karygodne zaniedbania, myląc kolejność odcinków, albo, co gorsza, nie wyświetlając odcinka ostatniego (ten smutny koniec spotkał swojego czasu Generała Daimosa).

    W kwestii kreskówek najfajniejszych, kanonicznych dla rozwoju ducha społeczeństwa podwórkowego, panował konsensus. (Wyjątkiem był wspomniany Yattaman, którego jedni cenili za humor, Yatta-Psa i kary Dokurobeia, a inni, w tym i ja, nie znosili za schematyczność odcinków.) Z perspektywy czasu dostrzegam, że „bajki”, które budziły najwięcej emocji, były też najwartościowsze merytorycznie, jako że bawiąc uczyły, a ucząc — bawiły.

    Prozę Kiplinga i historię Meksyku poznawaliśmy więc z Księgi dżungli i Zorra. Z mechatroniką i nowoczesnymi technologiami wojskowymi zaznajamialiśmy się za pośrednictwem Generała Daimosa. Opartej na prawie pięści sztuki przetrwania uczyła Tygrysia Maska. Natomiast w problematykę miłosno-erotyczną wprowadzał Gigi, którego tytułowy bohater, Gigi Sullivan zwany Kuleczką, karzeł i geniusz sportu, musiał rywalizować z przebiegłym psem Salomonem o miłość pięknej Anny. O zoofilii nie było jednak mowy, jako że pies był antropomorficzny, nosił bokserki w niebieskie paski i chciał wziąć ze swoją panią ślub.

    Jednak centralną postacią był oczywiście On — Tsubasa Ozora, animator ruchu piłkarskiego na tysiącach polskich podwórek. Rodzice szydzili z nazwiska; gdybyśmy byli bardziej elokwentni, powiedzielibyśmy im, że lepszy młody piłkarz Ozora z rozwiniętego gospodarczo kraju, niż para łysawych, peerelowskich homoseksualistów bez nazwiska (chodzi o Bolka i Lolka).

    Tak czy owak Tsubasa często trafiał na, nomen omen, języki nieżyczliwych i Kapitanowi Jastrzębiowi nagminnie zarzucano brak piłkarskiego realizmu. Najwyższa pora rozprawić się z pomówieniami i wykazać miałkość, ba, niedorzeczność przedstawianych argumentów.

    Oskarżenie numer jeden: „To bez sensu, że oni tak biegną i biegną przez to boisko”. A jak, kurwa, mają biec? Każdy, kto kopał piłkę w wieku szczeniackim, pamięta, że gra toczyła się zwykle na ograniczonych przestrzennie trawnikach i placach. I chociaż z punktu widzenia dorosłego człowieka wydają się one żałośnie małe, to wtedy my też byliśmy niespecjalni duzi.

    Bohaterami Kapitana… są w pierwszej serii dziećmi w wieku 10-12 lat. Nic dziwnego, że boisko piłkarskie o regularnych rozmiarach wydaje im się olbrzymie, że bieg od bramki do bramki trwa długie minuty, i że słynna „krzywizna” to licentia poetica eksternalizująca poczucie zagubienia szkraba znajdującego się na jedenastu tysiącach metrów kwadratowych zielonej murawy.

    A co z „samotnymi rajdami przez pół boiska”? Helloooo! Gra zespołowa nie ma prawa być mocną stroną zawodników w wieku podstawówkowym. Każdy przecież marzy o samodzielnym przedarciu się przez szereg obrońców i strzeleniu zwycięskiego gola w pojedynku sam-na-sam z bramkarzem.

    A to, że jednemu graczowi udaje się w „samotnym rajdzie” okiwać wielu innych, też nie powinno nikogo dziwić, zważywszy na dużą polaryzację umiejętności początkujących piłkarzy. Wystarczy przypomnieć sobie, że i na podwórkach w realu nieco starsi gracze siali spustoszenie wśród graczy młodszych, którym nierzadko przypadała rola mięsa boiskowego.

    A co z akrobatycznymi popisami braci Tashibana, wślizgami z odległości 20 metrów, strzałami z przewrotki, obroną karnego ciosem karate (notabene, postać Wakashimazu prawie na pewne była wzorowana na René Higuicie, por. kudłatość i „obrona skorpiona”)? Toż to tylko fantazje boiskowe, bombastyczne wyobrażenia chłopców o własnych umiejętnościach.

    Dlaczego więc obserwujemy je na ekranie? Dlatego że wszyscy grający je podzielają! Sam miałem kolegę, który omijając zawodników przeciwnej drużyny krzyczał „Ronaldo, Ronaldo, proszę państwa, Ronaldo!”. Czy ktokolwiek się z niego śmiał? Jasne, że nie, próbowaliśmy za to powstrzymać rajd Ronaldo potrójnym wślizgiem, z lewej R. Baggio, z prawej Citko, pośrodku McManaman, wszyscy tak samo umorusani.

    Zwróćmy uwagę, że w Kapitanie Jastrzębiu jedyną dorosłą osobą na serio zaangażowaną w niesamowite wyczyny małoletnich piłkarzy jest Roberto Hongo, trener Tsubasy, kolega jego ojca i (najprawdopodobniej, choć nie mówi się o tym wprost) kochanek jego matki. Ale Roberto to alkoholik! Pijackie omamy u dorosłego stają się więc odpowiednikiem nieposkromionej fantazji u dzieci.

    Idąc dalej tym tropem, bez trudu odczytamy prawdziwe znaczenie ucieczki Roberto w przedostatnim odcinku pierwszej serii. Brazylijczyk pojął wreszcie, że on sam reprezentuje świat prawdziwego, rządzonego pieniędzmi i oddartego z poezji futbolu dorosłych, i że powinien pozwolić Tsubasie cieszyć się grą dla samej gry.

    Na łzy rozgoryczenia po przegraniu mecza ustawionego przez Fryzjera przyjdzie jeszcze czas. Na ucieczkę po murawie przed uzbrojonymi w pały kibolami drużyny przeciwnej — też.

    Z niekłamaną przyjemnością obejrzałem sobie jakiś czas temu powtórnie pierwszą serię Tsubasy. Dopiero teraz mogłem docenić narracyjny kunszt scenarzystów. Kapitan Jastrząb jest adresowany do dzieci, ale korzysta z wielu uniwersalnych rozwiązań fabularnych sprawnie przeszczepionych na piłkarski grunt.

    Pierwszy arcyprzeciwnik Tsubasy, genialny bramkarz Genzo Wakabayashi, staje się jednym z jego najlepszych przyjaciół, choć rywalizować będą ze sobą już zawsze. Mecz finałowy z Meiwą staje się nie tylko zaciętą walką o puchar, ale także rewanżem za mecz inauguracyjny i tym samym kwestią honoru.

    Eleganckiej grze Tsubasy przeciwstawiono brutalną i zajadłą (lecz uczciwą!) grę Kojiro Hyugi, której sedno zawiera się w wykrzyczanych przez niego zdaniach: „Musicie po prostu biec do bramki przeciwnika! Na nic się nie oglądajcie!”. Ale Kojiro jest też poniekąd najsympatyczniejszą postacią w serialu: Po przedwczesnej śmierci ojca dzieli z matką obowiązek utrzymywania rodziny, ciężko pracuje, kocha trójkę swojego młodszego rodzeństwa, swoją grą w piłkę chce umożliwić im wyrwanie się z biedy.

    Owa pozorna sprzeczność wcale a wcale nie zgrzyta, bo Hyuga to, jak na serial animowany dla dzieci, naprawdę znakomita kreacja psychologiczna. Dlatego też za zwieńczenie pierwszej serii nie należy uważać ani zwycięstwa Nankatsu w mistrzostwach, ani przekazanie piłki z podpisami całej drużyny celnym kopnięciem do odjeżdżającego Misaki (zauważmy, że „autobusowy strzał” jest klamrą spinającą pierwszy i ostatni odcinek), ale wewnętrzną przemianę Kojiro, który odnajduje radość płynącą z futbolu.

    Kapitan Jastrząb zachęcał młodych ludzi do gry w piłkę, opowiadał o przyjaźni i szlachetnej rywalizacji, uczył wytrwałości w dążeniu do celu. Jego bohaterami byli dzieci i do dzieci go kierowano, ale autorzy nie szli na łatwiznę ani przy układaniu scenariuszy, ani przy wymyślaniu postaci.

    Śmiać się z Kapitana Jastrzębia to tak jak śmiać się z Do przerwy 0:1 Adama Bahdaja. Co prawda ojciec Perełki był alkoholikiem, a ojciec Wakabayashiego biznesmenem zamieszkałym w Londynie, ale zarówno Boguś jak i Genzo kochali piłkę nożną ponad wszystko.

    #pilkanozna #anime #dziecinstwo
    pokaż całość

  •  

    Nie uwierzy ten który nie zobaczy.
    Oddaje swoje ostatnie zabawki na Olx (resoraki, figurki etc). Piszę wyraźnie, że odbiór tylko z dzieckiem na miejscu.
    I zaczęło się

    "Pan wyśle, bo dzieci mają chorobę lokomocyjną( ͡° ͜ʖ ͡°), nie chcę im tego robić"

    "Jestem z Częstochowy więc chyba nie będę jechał po te klocki, proszę wysłać"

    To do tej pory najciekawsze wiadomości.

    #madki #olx
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Czy na miejscu będzie poproszenie różowej o usunięcie zdjęcia na którym oznaczony jest jej były?
    Fotka ma rok (gdzieś tyle temu się rozstali), jest na niej tylko ona i oznaczony on(w losowym miejscu) z serduszkiem w opisie...
    Oboje jakoś mega z FB nie korzystamy (poza Messengerem i grupami/eventami) więc nie dawno odkryłem co ma na profilu...

    pokaż spoiler Sytuacja z tym typem się komplikuje bo ponad rok temu przeżył tragedie w domu (śmierć bliskiej osoby) i moja różowa tam mega go wspierała... Ale i tak zerwali na jego życzenie


    #rozowepaski #niebieskiepaski #zwiazki

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

  •  

    Ale imba xD Jadę PKSem do mojego miasteczka i nagle ktoś wymiotuje.
    Na podłogę oraz do pojemnika na śmieci. Zaczyna śmierdzieć jakby szambo wywaliło. Ludzie krzyczą oburzeni by kierowca stanął. Wymiotuje ktoś o ciemnej karnacji,mysle ze Turek. Kierowca prosi by posprzątał a ten udaje głupa i mówi "KEBAB NOT GOOD KEBAB". I nie chce sprzątać. Ludzie wkurzeni,słyszę teksty w stylu : SPRZĄTAJ, U NIEGO W KRAJU TO SRAJĄ NA PODŁOGI,CLEAN IT.
    Trzymałem powagę ale jak jakas pani krzyknela po niemiecku "schnella schnella" to padłem xD
    Kontrargumenty obcokrajowca: " kebab hurt stomach my polish bad sorry dont understand". Nagle jakiś Seba krzyczy ZE ZARAZ GO KURWA WYSADZI Z AUTOBUSU. Kierowca podszedł z papierem i każe sprzątac,ludzie skandują,no czułem sie jak teatrze na sztuce. Jak w koloselum nawet. Jak w sredniowieczu na publicznej egzekucji. Presja grupy zadziałala, pan Turek posprzatal i nawet powiedzial do kierowcy "nie krzyczy tak na mnie okej?". Widze,że stres (i alkohol) podnoszą mozliwosci longwistyczne.

    Teraz zapadla cisza,którą przerwało tylko ciche "psss" w postaci otwarcia piwa przez Sebe. Nalezy mu w sumie. Jego twardy głos tak naprawde wymusił sprzątanie.
    Nazwalem go Sebastian Odważny z rodu Harnaś.

    Mam tez filmik z zajścia
    Udanego weekendu wszystkim.
    Jak bedzie 100plusow to wrzucam film.

    #truestory #heheszki
    pokaż całość

  •  

    Oto strona podręcznika dla klas trzecich szkoły podstawowej. Czy ktoś widział durniejszy zapis muzyczny? Rozumiem, że tzw. dydaktycy w Ministerstwie tego nie widzą... ¯\_(ツ)_/¯
    #szkola #szkolnictwo #muzyka #gownowpis #dzieci #edukacja #podbaza #nauka pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Nie mam wobec tego postu zadnych oczekiwan, nie oczekuje rad, rozwiazan, po prostu musze napisac cos co od wielu lat lezy mi na sercu.

    Mam teraz cwierc wieku na karku. Nie szlo mi nigdy zbyt dobrze z relacjami miedzyludzkimi mimo to w swoim zyciu bylem w 2 zwiazkach, z czego jeden trwal blisko 5 lat... Ale nie ukrywam ze to sie mi udalo bo mialem po prostu bardzo duzo szczescia. Mimo ze od rozstania minely juz ponad 3 lata to nie bylem w stanie nawiazac od tego czasu jakichkolwiek bardziej obiecujacych, wiecej niz kolezenskich relacji z dziewczynami.

    Zreszta ta najdluzsza relacja o ktorej pisalem byla dosc specyficzna i to mnie wlasnie nieco meczy do dzis. Tego posta zreszta tez jakos tak ciezko mi sie pisze. Prosze o niewytykanie mi ze jestem jakas lajza, ze czasem mnie nachodza feelsy, to mysle ze normalny ludzki odruch, nauczylem sie zyc samotnie i dążę do zmian, wiele innych rzeczy mi sie coraz lepiej uklada i sie nimi ciesze :)

    Poznalismy sie 8 lat temu, przez kolegę. Ona zyla i zapewne do dzis zyje w jednym z miast wojewodzkich odleglych od mojego o ponad 400km. Nie wiem, nie mam kontaktu (czasem sie zastanawiam...). Dzisiaj wiem ze to nie mialo szans, ze popelnilem duzo bledow i wszystko moglo sie skonczyc inaczej, taki jest juz urok pierwszych zwiazkow. Mimo wszystko, cala otoczka ktora przez lata powstala wokol tego zwiazku do dzis zostawila we mnie slad, z ktorym nie do konca wiem co zrobic.

    Mialem wtedy jeszcze jakies 17 lat, chodzilem do liceum, rodzice (glownie moi, jej wydaje mi sie ze niejawnie) bardzo byli niechetni do calej sytuacji. Moi setki razy sie klocili ze mna, probowali mi ja obrzydzac, liczylem z poczatku ze powiem normalnie i sie dogadam, ale to bylo niemozliwe. Jezdzilem do niej, albo spotykalismy sie w polowie drogi, a ja przykladowo udawalem ze jestem na urodiznach kolegi dzielnice obok :) wiadomo ze jak u niej to grubsza sciema. Juz to wywolywalo u mnie mega emocje, spotkanie jednodniowe 200km od domu, i ciagla adrenalinka. Trzeba przezyc... Tesknie za tymi emocjami. Zeszta raczej nie mialem zbyt dobrej sytuacji domowej - zaborczy rodzice, ignorujacy potrzeby, wieczne klotnie o nic, sledzenie... te ucieczki dawaly mi ulge. Trafialem do miejsca gdzie czulem sie wolny, nikt do mnie nie dzwonil gdzie jestem, czemu mnie nie ma, po raz pierwszy w zyciu doznawalem czegos takiego jak czulosc czego w domu nigdy nie mialem. Bylem uzalezniony od tego, bardzo idealizowalem to uczucie, bylem totalnie oszolomiony i zaslepiony nim (i niestety, zajechalem tym nieco ta dziewczyne czego zaluje...). Od dziecinstwa, nie wiem czemu ale czulem ze bede z tym miejscem w ktorym dziewczyna byla zwiazany, jak widzialem ta nazwe to czulem "to coś" i akurat dzieki znajomemu ktory nas poznal, sie tak zlozylo ze trafilem w to miejsce i poczulem prawdziwa jego magie. Wczesniej nigdzie nie podrozowalem, nie bylem w zadnym innym miescie niz to z ktorego pochodze. Marzylem o tym jak to sie wyrwe z domu i zobacze cos tak odleglego, po pol roku takiej znajomosci na odleglosc dopiero doszlo do pierwszego spotkania, bylo wspaniale. Wczesniej to sie az uczylem swiadomego snienia zeby moc tego doznac jak najszybciej i spotkac swoja wybranke, hehe ( ͡° ͜ʖ ͡°)... Ta odleglosc wiazala sie z marzeniami takimi, czyms magicznym, niedostepnym, takim innhm od mojej smutnej okolicy. Nie umiem wyrazic jak dla mnie to miejsce bylo i jest wazne. Jak mi sie podoba w okolicy, ile kazda ulica dla mnie niesie ze soba wspomnien, jaki klimat czulem zawsze np nad jeziorem siedzac w nocy, czy idac razem przez las po zmroku. Nawet charakterystyczne zwyczaje ludzi z tego miejsca, produkty spozywcze, kawiarnie... Jak tu bylem to zawsze czulem sie jak mlody Bóg :) Mialem wtedy wlasnie to 17-18 lat, w glowie wierzylem w jakies polaczenia dusz, telepatie, to ze ona jest przy mnie mimo odleglosci. Dziecinne pewno, wyidealizowane ale takie... piekne. Ona tez to "czula", bylismy szczesliwi, ale odleglosc dawala sie we znaki, pozniej nasze drogi sie rozchodzily coraz bardziej, a ona miala coraz mniej czasu (pozniej wolala piwkowac z kolegami z miasteczka studenckiego, olewala kontakt ze mna, az olala calkiem, co mnie bolalo ale w sumie rozumiem, ja mieszkalem daleko....)

    Moglbym dlugo pisac o wszystkich rzeczach ktore pamietam, ale nie chce nudzic i tez to po prostu prywatne szczegoly. Niestety, wszystko skonczylo sie typowym podrecznikowym #bolecnaboku jak ona poszla na studia i miala duzo meskiego towarzystwa. Chcialem tam wyjechac kiedys na stale ale nie mialem swojej kasy, nikt by mi nie pomogl. Teraz zarabiam przyzwoicie, ale w tym miescie jest to niemozliwe, tam nie ma praktycznie pracy w mojej branzy. Niewazne, to wszystko bylo i minelo, ale teraz do sedna: meczy mnie to jak sie czuje przywiazany do tego miasta. Wlasnie z niego pisze ten post bo pojechalem tam, mam wakacje teraz. Czuje sie tu jakbym byl to 5 lat mlodszy, zwiedzam po raz kolejny te miejsca ktore wpadly mi w pamiec, czuje sie strasznie szczesliwy, mimo ze np dwa lata temu mnie az skrecalo ze zlosci jak sobie spacerowalem. Chcialbym poznac kobiete stad, wiazac z tym miejscem wiecej swojego zycia, ale mam malo kontaktow, wiekszosc padla wtedy wraz ze znajomoscia z moja byla. Jaram sie tym miejscem. Ale mam wrazenie ze to chore. Patrze jak to miejsce sie wyludnia z roku na rok, jak upadaja kolejne sklepy, czuje ogromny bol, tak chcialbym zeby tu bylo lepiej, chcialbym moc tutaj zyc, ale marnowalbym sie, marnowalbym lata wyksztalcenia, musialbym pracowac poza swoja branza, albo tak mi sie wydaje...

    Nie wiem, czy ktos z Was tak mial. Pewno tak. Nie wiem jak sie z tym pogodzic. A moze jednak robic to do czego ciagnie mnie serce? Zdaje sobie sprawe ze to glownie gleboko zakorzeniony sentyment. Boje sie ze nawet jakbym poznal jakas kobiete to bede w srodku chcial dokonac podrobki tego co bylo, a nie byc z nia... O bylej nie mysle raczej, wiem ze to zamkniete.

    Czuje ze ten post jest chaotyczny, ale mam nadzieje ze ktos da rade przed to przebrnac. Ps: piatka dla kazdego kto sie domysli o jakim miejscu mowie.( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kptant
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

  •  

    Z pamiętnika zawodowego korepetytora.

    Trivia:
    Standardem w SP są testy poziomujące na rozpoczęcie roku szkolnego.
    Coś absolutnie normalnego, by dzieciak zobaczył co zdążył zapomnieć, przypomniał sobie co mu nie szło, by miał punkt zaczepienia do powtórki na początek roku.
    Oczywiście testy te obrośnięte są pewną patologią.
    1. Część nauczycieli uznaje je za pełnoprawne sprawdziany (oceny w dzienniku, zapowiedź przesłana rodzicom)
    2. Rodzice oczekują od dzieci by przygotowywały się do tego testu. (i ogólnie nie mają pojęcia na czym polega nauczanie)

    Historia:
    Pewna zatroskana mama dzwoni do mnie by umówić się na zajęcia "przygotowujące do testu poziomującego", co już samo w sobie jest absurdalne. Ale dobrze. Umawiamy się na zajęcia powtórzeniowe z materiału z zeszłego roku. Na wstępie ostrzegam, że to zajęcia powtórzeniowe, a nie "przygotowanie do testu". I spokojnie tłumaczę matce po co w ogóle ten test jest przeprowadzany w szkołach. Spotykamy się na zajęciach.
    Uczeń z zaległościami, żyjący głównie obecnością konsoli do gier w swoim mieszkaniu jest zdecydowanie niezadowolony z faktu, że zajęcia muszą się odbyć.
    Prowadzi włoski strajk. Udaje, że nie pamięta podstaw by zyskać na czasie. Odmawia przeanalizowania omówionego chwilę wcześniej przykładu, który miał być wzorem do serii ćwiczeń. Ogólnie widać, że jest nauczony, że jeśli dostatecznie długo będzie narzekać, że "on nic nie umie" to rozwiązania zadań w magiczny sposób pojawią się w zeszycie.
    Stosując całą gamę metod motywacyjnych i technik nlp dochodzimy do sytuacji w której dzieciak jako tako pracuje na zajęciach. Oczywiście część czasu na zajęciach poświęcamy na rozmowy z serii "dlaczego warto się uczyć?" "co ciekawego można zrobić z nabytą wiedzą?".
    Po zajęciach rozmawiam z matką, wskazuję problemy, mówię, że sporą część zajęć poświęcałem na zmotywowanie i zaciekawienie ucznia. Na co otrzymuję odpowiedź "To strata czasu. Boże, tyle materiału do powtórzenia zostało..."

    #szkola #logikarozowychpaskow #pracbaza #tutordiary
    pokaż całość

    •  

      no dobra, ale co da ta tabela z umiejetnosciami? to nie zmieni podejscia matek jak w przykladzie, ogolnie szkola sama z siebie niczego nikogo nie nauczy i sluzy przede wszystkim socjalizacji i nauce zycia w spoleczenstwie moim zdaniem

      @nie-zamkniecie-nam-mordy: zgadzam się ale trochę dopiszę swojej teorii:
      - szkoła podstawowa uczy socjalizacji, funkcjonowania w grupie rówieśniczej, rywalizacji oraz współpracy z innymi
      - szkoła średnia uczy jak się uczyć, jak rozpoznawać swoje mocne i słabe strony, jak dobierać sobie osoby do pracy w grupie
      - studia pozwalają wykształcić znajomości oraz przede wszystkim uczą motywacji i samorozwoju - po raz pierwszy nikt nie przepycha do następnej klasy, nie pilnuje ocen, obecności itp.

      Tylko przy wyjątkowym szczęściu jakakolwiek wiedza merytoryczna zdobyta w trakcie edukacji jest przydatna w późniejszym życiu, za to te umiejętności które opisałem wyżej są bardzo ważne. Natomiast być może dałoby się je wykształcić mniejszym nakładem pracy niż spędzanie w ławce szkolnej x godzin dziennie przez y lat.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (6)

  •  

    Wielka #nocnazmiana na jednym zdjęciu. Właśnie takie gówno po was rano zostaje w gorących

    #takaprawda #rakcontent

    źródło: x3.wykop.pl

  •  

    Mirki, potrzebuję rady. Mój #rozowypasek z którą jestem od 7 miesięcy odwaliła ostatnio niezłą imbę... Możliwe, że to ja odwaliłem bardziej ale o tym zaraz.

    Gdy się poznaliśmy rozmawialiśmy o naszej przeszłości, ja mam 28 lat, ona 22. Ona jest dziewicą (tzn. była zanim poszliśmy do łóżka) a ja już kiedyś spałem z dziewczyną #wygryw. Tylko, że wstydziłem się tego w jakich okolicznościach do tego doszło (żadna #roksa czy coś, dłuższa historia) więc powiedziałem jej że jestem prawiczkiem. Ona była z tego powodu bardzo szczęśliwa, dużo mówiła na ten temat - ile dla niej znaczy to, że oboje przeżyjemy swój pierwszy raz razem i że jestem "niezbrukany". Ostatnio gdy zbliżały się moje urodziny powiedziała że ma dla mnie prezent. Myślałem, że kupiła albo zrobiła coś fajnego a ona zaplanowała nasz pierwszy raz #seks.

    Było naprawdę super, wieczór był wspaniały ale miałem wyrzuty sumienia i następnego dnia przyznałem jej się, że już kiedyś uprawiałem seks. Tak wściekłej nie widziałem jej nigdy... Spaliśmy ze sobą w piątek a od tego czasu odpisała mi tylko dwa razy, w tym raz na messengerze gdzie mi napisała dlaczego się tak obraziła (pic rel). Co teraz? Pytanie głównie do #rozowepaski jak załagodzić tę sytuację? Tamta dziewczyna nic dla mnie nie znaczyła, ten związek jest dla mnie ważny i chciałbym to jakoś naprawić ale moja dziewczyna mówi, że brzydzi się mnie, że gdy myśli o tym że mój penis był w innej lasce to nie może na mnie patrzeć. Z góry dzięki za rady.

    #zwiazki #zalesie #smutnazaba #niebieskiepaski #niebieskipasek #pytanie #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow
    pokaż całość

  •  

    Siemka,
    Jaką dystrybucję polecacie dla kogoś, kto wiedzą nie wykracza poza sudo apt-get, dpkg oraz konfigurację GRUB-a? Szczególnie zainteresowały mnie dystrybucje: Xubuntu, Lubuntu, Fedora XFCE, LXDE (lub LXQt) i Manjaro. Co do dwóch ostatnich dystrybucji mam pewne obawy w kwestii różnic w obsłudze, awaryjności, itp. Zależy mi na szybkości działania, niskim użyciu zasobów oraz względnej prostocie. System ma służyć głównie do nauki programowania.
    #linux
    pokaż całość

    •  

      @zgubilemkartkezloginem: Zastanawiam się czy to nie jest to co miałem u siebie, nowsze ubuntu strasznie muliło, IDE mi się przycinało, grzał się procek, po prostu padaka. Wściekałem się parę miesięcy, szukałem już kompa na wymianę na nowy, ale zagrzebałem się kiedyś w jakichś starych forach i znalazłem opis pakietu thermald i problemów z nim. Można go jakoś tuningować ale po prostu wywaliłem, i komp jakby dostał drugą młodość. Mam i7-3740QM, moja teoria jest taka że thermald albo przynajmniej jego domyślne ustawienia źle współpracują ze starszymi prockami, ewentualnie ubuntu instaluje go z defaultu dopiero od którejś wersji. Zobacz może to to i wystarczy do pracy na nowszych systemach.

      Akurat jeśli nie jesteś bardzo obeznany to uważam że ubuntu (czy to jako xubuntu czy jakiś mint) jest dobrą opcją. Sam siedzę na mint kde które jest wycofywane więc jak będę reinstalować pewnie na początku przyszłego roku to albo kde neon albo xubuntu.
      pokaż całość

    •  

      @zgubilemkartkezloginem: Nie sugeruję że rozwiąże, napisałem co u mnie pomogło :-) Nie mam zainstalowanego żadnego pakietu do zarządzania temperaturami i po doświadczeniach z thermald nie planuję instalować.

    • więcej komentarzy (14)

  •  
    zamulacz_komputerowy

    +8

    Nie warto być miłym dla bab, lepiej być złośliwym. Wtedy przynajmniej dajesz im powód do tego żeby Cie ignorowały i traktowały jak przygłupa, podczłowieka.

    Najgorzej gdy się silisz, wylewasz swoją duszę, mówiąc o swoich przemyśleniach. Nie warto.

    #przemyslenia #rozkminy #rozowepaski #niebieskiepaski #psychologia #zwiazki pokaż całość

  •  

    Drogie wykopki powiązane z branżą #it
    Mam absolutorium na studiach magisterskich. 8 lat adminowania, od roku devops. Szukam pomysłu na temat pracy mgr, wszystkie proponowane przez uczelnię dotyczą #programowanie . Pomysły, propozycje Coś dla admina? #linux #devops #docker #python

  •  

    #lidl #afera #warszawa

    Oto zdjęcie gościa który po odmowie odsunięcia się wywrócił mi wózek a potem wrzucił go na pusty regał na artykuły. Publikuję ponieważ mam jego ustną zgodę wyrażoną w trakcie (oraz świadka). Miejsce akcji Lidl, Pileckiego, Warszawa, 8.09.2018 20:37
    Rozmowa wyglądała mniej więcej tak (dokładnie nie pamiętam):
    <<wybieram grabie, przejście jest częściowo zablokowane przez puste półki jak to w lidlu wieczorem>>
    - No i teraz musi się Pan przesunąć bo chcę przejść!
    - Nic nie muszę
    - No i co, myślisz, że teraz będę szedł na około! Zabieraj ten wózek
    - <<trzymałem grabie i rozważałem czy ich nie użyć>> Jebnąć Ci tymi grabiami?
    - No dawaj! <<koleś podnosi ręce>>

    Odpuściłem bo trochę za dużo kamer i kłopotów mogłoby z tego być. Koleś wywrócił wózek i w tym momencie zrobiłem mu zdjęcie dla ew. policji. Poszedłem po ochronę a koleś w tym czasie mocował się, żeby wrzucić wózek na półkę. Teraz najlepsze - zanim przyszedł ochroniarz, koleś doszedł do kasy. Ochroniarz go poprosił i powiedział, że to niekulturalne co zrobił i że ma to posprzątać. Ja już kisnąłem w środku ale z pełną powagą pytam ochroniarza, czy może nie chce wezwać policji, bo jakby nie patrzeć koleś niszczy zakupy, które są jeszcze własnością sklepu (i wózek). Koleś zaczął przy kasie się wydzierać, że od sprzątania mają sprzątaczki i że on nie ma czasu. Tym wkurwił chyba kilku ludzi z kolejki a jeden podszedł do niego i gdyby tamten nie przyhamował to dostałby zapewne w ryj. Ostatecznie dziewczyna z którą był i przed którą się popisywał podeszła do ochroniarza i zapytała jak można rozwiązać sprawę. Sama zdjęła wózek z półki, poskładała zakupy i zabrała pokrojony chleb, rzuciła do widzenia i poszła. Moje pytanie czy jej facet zawsze się tak zachowuje przemilczała.

    Powiecie - mogłeś się odsunąć i nie robić problemu. Mogłem, ale w cywilizowanym świecie wystarczy grzecznie poprosić o wtedy nie ma najmniejszego problemu. Gdy ktoś na starcie jest chamski reaguję podobnie.

    BTW gratuluję Lidl - macie super ochronę ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    pokaż spoiler #heheszki #humorobrazkowy
    pokaż całość

  •  

    Potrzebuję opinie z zewnątrz bo nie wiem czy to ja jestem upośledzony czy moja dziewczyna. A więc tak: moja dziewczyna wyszła sobie z koleżanką w piątek na imprezę co bardzo mi się nie spodobało. A stało się tak, gdyż od środy bierze antybiotyk z powodu powaznych problemów z zębem (istnieje spore prawdopodobieństwo, że będzie musiała mieć wyrwaną czwórkę) , a w czwartek wyglądała jeszcze jak chomik z powodu opuchlizny. I tutaj się zaczyna festiwal hipokryzji bo już w czwartek chciała wyjść na piwo, jednak przeszło jej jak przypomniałem o tym antybiotyku. Była też wtedy przy rozmowie jej przyjaciolka i współlokatora w jednym która mocno mnie poparła. Potem widziałem się na chwilę z nią w piątek, i miała iść do galerii na zakupy właśnie z tą przyjaciółka, dziewczyna powiedziała mi, że jest na nią zła trochę o to, że zamiast pisać pracę licencjacką to znów planuje iść na imprezę, mimo obietnicy, że nie będzie tego robić. Minęło kilka godzin i dostaje SMS, że są na imprezie i że moja ukochana pije sobie piwko. Czyli wychodzi na to, że jednej przestało przeszkadzać to, że druga ma antybiotyk i pije, a drugiej to, że pierwsza olewa studia. Napisałem, że chyba sobie żartuję i pozostawiam to bez komentarza, po czym poszedłem spać bo już było późno.

    No i rano dostaje SMS jakby nigdy nic, na którego odpowiedziałem dość chłodno, bo jednak uważam, że można się powstrzymać od picia jak się bierze antybiotyk, ja jakoś potrafiłem chociaż normalnie spożywam alkohol dużo częściej jak ona. Myślałem, że ona spróbuję jakoś złagodzić sytuację, natomiast dostałem opieprz o to, że jak mi się to nie podobało to powinienem napisać wprost dlaczego, bo jestem facetem i ona by chciała wiedzieć, że się o nia martwię itd. Potem jeszcze, że zepsuł jej cały dzień i orzestalismy się odzywać. Wieczorem się jeszcze odezwała, że przeze mnie się nie zobaczymy i nie spędzimy czasu razem w jej ostatni wolny weekend i że ona próbowała złagodzić sytuację (czyli w jej myśleniu ja powinienem przeprosić bo ona nic złego nie zrobiła, a ja mam problemy z komunikacją).

    No i teraz pytanie kto ma w tym sporze rację, no może rzeczywiście niie dałem dość jasno znać co myślę o tym w piątek, jednak chyba nawet małpa by zrozumiała o co mi chodzi, w dodatku w sobotę rano od razu jej napisałem co myślę o tym wyjściu i dlaczego.

    #zwiazki #logikarozowychpaskow
    pokaż całość

    •  

      @Lomana_LuaLua merytorycznie: alkohol osłabia działanie antybiotyków. Więc jednorazowe wypicie nie powinno dużo zmienić, raczej chodzi o to żeby przez kilka dni alkoholem nie zniweczyć antybiotykoterapii, ale z zębem, zwłaszcza jeśli byłby do usunięcia, też bym poszedł na imprezę.

      Pozamerytorycznie: Przesadzasz. Oczywiście fochy to dziecinada, ale jakby mi ktoś wydziwiał że się napiłem to bym się poirytował. pokaż całość

    • więcej komentarzy (12)

  •  

    Jak ja lubię gdy ktoś mi zagląda w życie z głupim pytaniem „Anonku, kiedy bedziesz mieć dzieci z anonką? Bedą wnuki?” Pytanie tego typu zadawane przez rodziców jeszcze zniosę, ale gdy pytają się jakieś wujki Jurki i inne ciocie Ireny to mnie to wkurwia. Bo tak naprawdę to pytanie brzmi tak „A kiedy sie w nią spuścisz i zrobisz noworola?” Sorry ale chuj to kogo obchodzi? Czasem widzę że to niby niewinne pytanie ma wlasnie drugie dno a ludzie je zadający mają pewien lubieżny błysk w oku. #gowniak #bachory #dzieci #macierzynstwo #malzenstwo #zwiazki #wkurw pokaż całość

  •  

    Potrzebny mi jakiś używany #laptop Może być poleasingowy
    Wymagania:
    Bateria która wytrzyma około godziny ¯\_(ツ)_/¯
    Będzie służył tylko do diagnostyki #vag i nic poza tym ( ͡º ͜ʖ͡º)
    Budżet:
    500-800pln
    Może macie jakieś propozycje i sprawdzonych sprzedawców z allegro, bo jest tego trochę dużo ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    #laptopy #motoryzacja
    pokaż całość

    +: murgal
  •  

    Cześć programistyczne świry!
    Szukam tutorialu na #udemy związanego z #googlespeech #python #sztucznainteligencja #siri . Marzy mi się napisanie takiej apki, ale najpierw potrzebuję się podszkolić z tych tematów. No a najlepiej mi się uczy właśnie z tutoriali. Może ktoś pisał coś podobnego, albo interesuje się SI i wie gdzie szukać :)

    * ewentualnie może być #java
    #programowanie #programista15k
    pokaż całość

  •  

    nie znam się ale właśnie widziałem typa na moto z okularami pod kaskiem. To jest normalne? Przecież w razie wypadku to te szkła z okularów zrobią typowi w oczach z pizdy jesień średniowiecza. Wystarczy lekki upadek i tłuką się okulary i drobinki szkła latają po kasku.
    #motocykle #motoryzacja #motomirko #pytanie

  •  

    Kto normalny, może oprócz Martego McFly z "Powrotu do przyszłości" - ale on dostawał za to pieniądze, i będąc w pełni władz umysłowych, chciałby sobie kupić takie buty?

    #gownowpis #ubierajsiezwykopem

    źródło: cdn.shopify.com

    •  

      @futbolski: Miałem podobne buty na nogach, w promocji jakieś 450 złotych chyba. Żona jak zobaczyła to stwierdziła że chyba przysłali uszkodzone bo rozeszła się podeszwa z tyłu. Jak jej powiedziałem że tak ma być i że takie są modne to odpowiedziała że wyglądają trochę jak buty ortopedyczne dla dzieci z porażeniem mózgowym. Niestety nie mogłem nie przyznać jej racji ( ͡° ͜ʖ ͡°) Wahałem się jeszcze ale do tego wszystkiego ta super miękka podeszwa powoduje że stopa wpada w buta i obciera kostkę, odesłałem bez większego żalu.

      @exyvL Nie chodzi o to ile te buty kosztują, tylko jak wyglądają. Wyglądają po prostu żałośnie, ale rozumiem że muszą się komuś podobać skoro ktoś to kupuje, tak jak spodnie z krokiem w kolanach też kupowali.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (20)

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika hitherto

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (2)