•  

    Mirki, byłem dziś w ukrytej kamerze, albo Bareja kręci zza grobu nowego hita.

    - Bądź mną.
    - Kup se nowe auto.
    - Kup se miejsce garażowe w garażu podziemnym.
    - Zauważ że kapie Ci na maskę twojej nowej świecącej fury.
    - Zadzwoń do zarządcy że mają naprawić bo płacisz do wspólnoty, fundusze remontowe itp.
    - Bądź zbywany przez dwa miesiące i w końcu dostań numer do ciecia co ma się tym zająć.
    - Cieciu mówi że nie kapie bo on tam był i nie widział zacieków.
    - Pokaż cieciowi zdjęcia, pokaż cieciowi ujebaną maskę, nowo umytego samochodu.

    - Usłysz od ciecia że on w zdjęcia nie wierzy, a maskę se sam ujebałeś.
    - Cieciu radzi przykleić na masce białą kartkę papieru i jak rano będzie mokra to uwierzy. Bo plamy na lakierze się nie liczą a na białej kartce już tak.

    - Rozwieś se worek na śmieci nad autem bo szkoda szczempić morde.
    Kurtyna!

    #janusze #budownictwo #nosacz
    pokaż całość

  •  

    Bylem na 18 starej kolezanki. Kolega co slynie z przypalow calowal sie z jej matka xDDD GDZIE JA ZYJE

  •  

    ŁataFak. Budzisz się rano a tu Cię ajfon informuje że się sam ssktualizował do najnowszej wersji. Mimo że od kilku miesięcy usilnie klikasz cancel przy każdym zapytaniu o sktualizację. #ios #apple #dziadostwo

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Tl;dr

    pokaż spoiler Moja siostra, niedoszła zakonnica truje życie całej rodzinie


    Piszę tylko po to, żeby się wyżalić bo nie mam komu. Będzie długo, bo to w zasadzie historia która ciągnie się przez całe moje życie. Bierzcie więc czipsy i batony, zaparzcie czaju i zapraszam do lektury.

    Moja siostra zawsze była "ciężkim dzieckiem", ja z kolei byłem bardzo introwertyczny i generalnie nie sprawiałem nigdy problemów ze względu na wrodzony wyebanizm. Najgorsze zaczęło się po śmierci naszej mamy, miałem wtedy 7 lat, ona 9. Wiadomo - przeżywała to bardzo. Ja również, chociaż na swój sposób. Dla taty to był szczególnie duży cios, bardzo kochał naszą mamę. Obudzenie się koło jej martwego ciała to jedna z najgorszych rzeczy jaką potrafię sobie wyobrazić. Życie jednak płynęło dalej, lata leciały. Ojciec jakiś czas po śmierci mamy związał się z inną kobietą, wtedy siostra zaczęła dowalać do pieca po całości. Obwiniała o wszystko ojca i naszą "macochę" (nie lubię tego słowa, kojarzy się z kopciuszkiem, a nasza macocha jest bardzo spoko): że zimą jest zimno, że zupa za słona, że w szkole jej się nie powodziło.
    Robiła wszystkim na złość: uciekała z domu, kradła pieniądze, ja natomiast byłem obiektem do psychicznego i fizycznego znęcania się bo "nie stawiałem się ojcu". Byłem też tym złym, bo według niej zawsze byłem faworyzowany.
    Tato znosił to, wiadomo że na początku myśli się że to tylko bunt, że nie może się pogodzić ze stratą matki. Czas płynął dalej i niestety nie było lepiej.

    Jeszcze jako nastolatka uciekła przed problemami w wiarę, nie zmniejszyło to jednak problemów. Próbowała nawracać na siłę swoich znajomych z klasy, oczywiście każdy sprzeciw z ich strony był wycelowany nie w nią a w boga. W jakimś zgromadzeniu znalazła znajomych, tam czuła się dobrze, ale wszystkim opowiadała jaki to nasz ojciec nie jest zły. Mimo to wszyscy się cieszyli bo w końcu się czymś zajęła. Myślałem, że to jej pomoże. Niestety, wszystko dalej było nie tak: tato pomógł komuś? oczywiście było to działanie przeciwko niej. Nie dostała jakiejś swojej zachcianki? Nie kocha jej, wiadomo.
    Siostra wyprowadziła się jak miała 20 lat, znajomym opowiada że została wyrzucona z domu. Po prostu spakowała się i wyszła, rodzice byli wtedy na wakacjach u rodziny.

    Po wyprowadzce jakoś dawała sobie radę, wynajmowała pokój gdzieś na obrzeżach. Studia zdała dzięki pomocy babci i rodziców, którzy płacili jej za szkołę. Babcia nie mogła się pogodzić, że siostra się wyprowadziła i za wszelką cenę chciała ją przekonać do powrotu do rodzinnego domu. Kiedy ta miała problemy z mieszkaniem, zamieszkała u babci. Nie wiem ile to trwało, ale babcia z dziadkiem żyją w bardzo niewielkim mieszkaniu, nie było to więc komfortowe dla żadnej ze stron. Siostra mi wtedy narzekała na babcię, babcia z dziadkiem złego słowa nie mówili. W pewnym momencie się wyprowadziła i... wszystkim mówiła, że została wyrzucona. Mi powiedziała, że dziadek zaoferował jej pieniądze za wyprowadzenie się. Jak rozmawiałem o tym z moim dziadkiem, pierwszy raz w życiu widziałem go w*wionego.

    Dziadków ta sytuacja bardzo zdenerwowała, naprawdę starali się jej pomóc jak tylko mogli. Ja w tym czasie byłem bardzo neutralny, nadal ją odwiedzałem, mimo że nie jestem wierzący i nie obchodzę świąt to czasem przychodziłem do niej na wigilię czy wielkanoc bo wiedziałem że to jest dla niej ważne. Ignorowałem jej wszystkie wyskoki, a było tego tyle że gdybym opisał wszystko to pewnie i na książkę by starczyło. Wiara dalej była dla niej priorytetem. Jakieś 2 czy 3 lata temu podjęła decyzję, że chce wstąpić do zakonu. Cała rodzina była zadowolona - bo wydawało nam się, że tego przez cały czas chciała. Że to będzie koniec problemów. Że w końcu będzie szczęśliwa. Nie wytrzymała tam jednak długo, nie przyjęła święceń i wystąpiła z zakonu. Mimo to dalej utrzymuje kontakt ze swoją opiekunką z tego zakonu. Nazywa ją mistrzynią i to jest dla niej najważniejsza osoba na świecie.

    Po wyjściu z zakonu, powiedzmy że siostra mocno nawywijała, paliła kolejne mosty. W tamtym czasie już tylko ja utrzymywałem z nią kontakt i wujek od strony taty, od reszty się odcięła. W skrócie: wszędzie szukała pieniędzy. Zgłaszała się do najdalszej rodziny, prosząc ich o pieniądze. Już sam ten wątek zasługuje na osobny wpis. W każdym razie wróciła do pracy i jakoś sobie żyła.
    Któregoś dnia dostałem telefon od siostry że leży w szpitalu i żebym ją odwiedził. Wykryto u niej guza tarczycy, siostra zachowywała się jakby to był wyrok śmierci, narzekała przy tym na lekarzy i powiedziała że mają ją zwolnić z pracy ze względu na cięcia budżetowe. Postanowiłem więc jej pomóc. Powiedziałem rodzinie, jaka jest jej sytuacja, oni znając ją bardzo dobrze powiedzieli, że jej pomogą ale pod dwoma warunkami:
    -że zdobędę jakikolwiek dowód, na jej chorobę (siosrta potrafi naściemniać żeby manipulować ludźmi)
    -że nie przekażą jej bezpośrednio pieniędzy, tylko zapłacą za zabiegi, leki, opiekę, operację i co tam jeszcze będzie potrzebowała
    Poprosiłem więc ją o jakikolwiek dokument z którego wynika co jej jest, pod pretekstem zrobienia badań na to samo, bo może to jest dziedziczne. Badania oczywiście przy okazji zrobiłem. Dostałem od niej wypis ze szpitala, wystarczyło. I teraz włącza się prawdziwa karuzela spi3rdolenia, do dziś nie wierzę w to co się stało.
    Siostra dowiedziała się skądś, że przeczytałem ten wypis rodzinie. Dosłownie w kilka godzin. Zwyzywała mnie od najgorszych, straszyła jakimś sądem za to że przekazuje jej dane osobowe osobom niepowołanym (xDDDD), zaczęła wymyślać jakieś oszczerstwa na mój temat i wypominać mi rzeczy które nigdy nie miały miejsca. W tym momencie pękłem i powiedziałem jej że o ile do tej pory zawsze stałem z boku, tak teraz spaliła ostatni most. Przy okazji powiedziała że pomocy od nas nie chce bo jesteśmy fe i się skończyło. Od tamtej chwili stwierdziłem, że jeśli będę jej pomagał, ona będzie chciała mnie wykorzystać. Zerwałem więc kontakt.

    Dwa dni temu tato dostał wezwanie na sprawę alimentacyjną, co ciekawe - z tego co zrozumiałem z pozwu, będą żądać wyjawienia moich dochodów. Prezentata sądowa ma datę 21 dni po zwolnieniu siostry z pracy. Oczywiście w pozwie jest napisane, że nigdy nic od ojca nie dostała, bla bla, że sama sobie radziła na studiach itd. Żąda pieniędzy, bo "nie może ukryć choroby przed pracodawcą" i nikt nie zatrudni kogoś kto jest tak chory, wiedząc że zaraz będzie miał operację. Żąda prawie 2000 złotych "na czas rekonwalescencji", na mieszkanie i jedzenie.
    I wiecie co?

    Przesunęli jej operację, miała ją wczoraj.
    Bezproblemowy przebieg.
    Dzisiaj ma wypis.
    Rekonwalescencja nie potrwa dłużej niż miesiąc.
    Na dodatek tato stwierdził, że może mieszkać u nas jeśli faktycznie nie ma gdzie się podziać.
    Mamy ponadto mnóstwo dokumentów które przeczą temu co jest wypisane w pozwie.

    Z jednej strony chce mi się śmiać z tej sytuacji, z drugiej jednak jestem wewnętrznie zdruzgotany że łączą mnie więzy krwi z niedoszłą zakonnicą, która jest tak pełna nienawiści, że niszczy wszystkim dookoła życie.
    #gorzkiezale #truestory

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Zkropkao_Na
    pokaż całość

    źródło: i.kinja-img.com

  •  

    #truestory #polska #handel
    #praca #ukraina
    Akcja z wczoraj. Warszawa. Restauracja Zapiecek ul. Freta. Godz. 22.40.
    Siadamy przy stoliku na zewnatrz.
    Obok Nas Pani kelnerka przyjmuje duze zamowienia od obcokrajowców.
    Za 5 min podchodzi do Nas zeby Nas poinformowac ze niestety ale do 22.30 przyjmuja zamowienia na zewnatrz.
    Pytam sie zatem jak to sie dzieje ze od osob obok przyjela wlasnie a od Nas juz nie moze.
    Niestety nie moze mi powiedziec. Prosze zatem o managera/kierownika.
    Podchodzi. Zatem pytam ją o co chodzi,dlaczego siedzacy obok obcokrajowcy zamowili a ja/my (2 osoby) nie mozemy?!.
    Nie bo nie.
    Prosze zatem o jakis kontakt do osoby zarzadzajacej poniewaz chcialem zapytac jak sie robi tak dobry PR i kto odpowiada za obsluge kilentow.
    Kontaktu nie dosstaje.
    Pytam wiec o dane Pani kierownik.
    Slyszę. Litwinienko. Kurtyna.
    Nie polecam restauracji. Jesli takie sa standardy w calej sieci, nie polecam sieci.
    pokaż całość

    +: domi122
  •  

    ZAGADKA

    Stoisz przed dwoma bramami, z których jedna prowadzi do wyjścia natomiast druga do przepaści.
    Przed bramami stoi dwóch strażników, z których jeden kłamie a drugi mówi prawdę.
    Pytanie: Jak sformułujesz tylko jedno pytanie, które zadając tylko jednemu strażnikowi uzyskasz odpowiedź, która prowadzi do wyjścia?
    #gownowpis #glupiewykopowezabawy #zagadka pokaż całość

    •  

      Zapytać pierwszego :"Czy twój kolega powie mi że jego drzwi prowadzą do wyjścia?"

      Jeśli odpowie "Tak" to znaczy że drzwi drugiego prowadzą do przepaści.
      Jeśli odpowie "Nie" to znaczy że są bezpieczne.

      +: skurarr
  •  

    Niedziela 08:00 pusty parking ale król zajechał pod same drzwi ... Brak tylko czerwonego dywanu.
    #bmw #parkowanie

  •  

    Motyla noga. Żona ma koleżankę, która usłyszała że jak się dziecku goli włosy za młodu, to gdy dorośnie będzie miało piękne włosy. I pierwsze co baba zrobiła po powrocie do domu, to zgoliła 15 miesięcznej córeczce włosy.

    Dodam że matka to niespełniona miss, modelka uzależniona od komplementów.
    #rakcontent #madki #rodzicielstwo

  •  

    #gownowpis
    Na bank znacie kogoś kto miał takie meble : P #gimbynieznajo #nostalgia

    źródło: wykop.pl

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika ivan777

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.