Zum glück bin ich verrückt

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Jestem w kropce.
    Jestem w związku z różową już ponad 7 lat i chcąc nie chcąc od już co najmniej dwóch pojawia się temat ślubu.

    Kiedyś myślałem, że to przyjdzie naturalnie z czasem i zachce mi się ślubu i dzieci, "jak każdemu". Z roku na rok, co zrozumiałe, presja na ślub jest coraz większa i był już nawet moment, gdy byłem zdecydowany na 95%, rozglądałem się za pierścionkiem, kiedy uderzyło mnie, że ja chyba jednak tego nie chcę.

    Jeśli chodzi o sam ślub to jeszcze pół biedy, jakoś może bym to przebolał, chociaż nie znoszę być w centrum uwagi. Najgorzej jest z tym, że kompletnie nie widzę siebie w roli typowego męża ani ojca, po prostu wiem, że "normalna rodzina, tak jak wszyscy" to nie jest moje marzenie i chcąc uszczęśliwić różową, unieszczęśliwię siebie na resztę życia.
    Tym bardziej nie widzę siebie zajmującego się dzieckiem, a wizyty u dzieciatych znajomych i rodziny tylko mnie w tym utwierdzają, że to nie jest to czego chcę i to byłaby dla mnie męczarnia.

    Wiem, że część z was mnie zaraz zjedzie, że po co marnuję czas biednej dziewczynie, powinienem dać jej spokój niech spełnia swoje marzenia. Ale chyba nikt wiążąc się w młodym wieku (ja miałem 23 lata, ona 18) nie jest pewien jaki będzie miał pogląd na życie za te x lat, tym bardziej, że na początku związku raczej nie deklaruje się od razu chęć posiadania dzieci i ich imiona. Myślałem, że to po prostu przyjdzie z czasem, ale jak widać nie przyszło.

    Kocham ją i dobrze jest mi z nią tak jak jest teraz, od 5 lat mieszkamy razem. Jeśli po ślubie wyglądałoby to tak samo, to nie miałbym nic przeciwko, ale wiem, że zaraz pojawi się parcie na zakładanie rodziny i bycie "poważnym dorosłym" człowiekiem, czyli nieprzespane noce w pieluchach i tyranie na dom, gdzie o swoich pasjach i zainteresowaniach można zapomnieć. Dla mnie to będzie równoznaczne z daniem się pochować żywcem.

    Chciałbym, żeby ona była szczęśliwa, ale nie jestem w stanie tego spełnić, jeśli ma się to odbyć moim kosztem. Coś czuję, że to niedługo pierdyknie z hukiem.

    #zwiazki #rozowepaski #niebieskiepaski #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #slub

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika izka715

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.