Prostująca się wyniośle lady Ramkin była widokiem nieza­pomnianym - choć pewnie można by próbować. Przypo­minała odwrotny dryf kontynentalny - rozmaite wyspy i subkontynenty skupiały się razem, formując jedną masywną, gniewną protokobietę. T.Pratchett

  •  

    #wielkanoc, #swieta, #dolinablotnicy, #kosciol #chrzescijanstwo
    Jest noc między sobotą a niedzielą świąteczną. Niektórzy chyba czuwają w kościele. Drewniany kościółek leży w dolinie jakieś trzy kilometry za naszymi wzgórzami. Da się usłyszeć, że młoda zakonnica śpiewa najlepiej jak umie. Może myśli, że śpiewa Bogu. Może wie, że ludziom Boga śpiewa. O jednym z pewnością nie ma pojęcia. Jest mgła i wilgoć po ulewie. W wilgotnym powietrzu jej głos niesie hen w pola i zarośla. A tu, u nas przycupnęli Starzy, a rządzi ciemność i mokro i jakiś dziwny chłód po plecach od lasu. Lis przemyka, zając kniazi. A tu śpiew ten dziewczęcy wcina się we wszystkich krzewach na naszych Wzgórzach, przy źródłach, nad kromlechem, wzdłuż miedz i nad kapliczkami brzmi niczym wyzwanie jej wysoki zaśpiew "Alleluja! Pan zmartwychwstał i jest z nami. Alleluja, alleluja!"
    Noc, ciemność, aż strach wyjść na ganek, bo czort tam rządzi jeszcze i do świtu daleko, a ta duszyczka radosna antycypuje na całe gardło. I dobrze. Niech odgania Złego i wszystkich pomocników ciemności. Chrystus zmartwychwstał, a nawet jeśli jeszcze nie, to z pewnością zrobi to za kilka chwil i skopie im tyłki XD
    pokaż całość

    •  

      Kiedyś czytałam o Dolinie Muminków i marzyłam, żeby tam zamieszkać. Nie udało się, bo mimo starań nadal nie stać mnie na dom z przystanią w Skandynawii. Ale co tam zafundowałam sobie dom w dziczy i lekko nie jest ale przynajmniej ciekawie.
      Kiedyś w mieście, z którego pochodzę zmartwychwstanie Pańskie ogłaszała kanonada porównywalna z sylwestrową oraz dzwony z wszystkich kościołów i katedr. Tu, dokąd uciekłam, o poranku jest cicho jak makiem zasiał. Jakby ON nigdy nie zmartwychwstał. Jakby nikt nie słyszał huku odwalanego głazu. Ale dla tych, którzy znają tę szczególną zakonnicę, i którzy czuwają, jak ona, tajemnica jest rozwiązana. ON tu zmartwychwstaje, kiedy wszyscy inni śpią XD Jego świadkami są lisy, koty i zające oraz ci ludzie, którzy nie śpią.
      Czasem zadaję sobie pytanie. Czy to Bóg tych, którzy nie śpią? Czuwanie to w końcu dość ważna cześć Jego liturgii, czyż nie?
      pokaż całość

    •  
      n.....n

      0

      @jadwiga-m: eh, nie zawołałaś mnie! :(
      Też bym tak chciał, ale mnie to nawet na dom w takim miejscu jak Ty mieszkasz nie stać. Może kiedyś coś wymyśle, ale póki co to "jak się nie ma co sie lubi, to sie lubi co sie ma".

      No racja, czuwanie i pokuta to bardzo ważne i troche zapomniane praktyki w chrześcijaństwie, wymagają od człowieka sporego zaangażowania i wyrzeczenia.
      Coś w tym jest co mówisz, chociaż troche inaczej na to patrze, ale łatwo przespać, przegapić to co najważniejsze. Ja troche te święta przespałem.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Są dni, gdy jedyne, co mnie ratuje od nawrotu depresji, to obłąkane poczucie humoru. Dzisiaj podniosła mnie z kolan pewna piosenka

    #depresja

    źródło: youtu.be

  •  

    #dolinablotnicy
    Mówi się się, że drzewa umierają stojąc. Nie u nas. Przed chwilą znowu rozległ się huk i ziemia aż sapnęła od upadku drzewa, które nie wytrzymało naporu wiatru. Te silne, które tym razem się nie poddadzą nie będą się kołysały na wietrze. Dzisiaj drzewa będą stały zgięte i będą łopotać, jak chorągiewki w szalonym pędzie przez kosmos.
    Wichura ryczy, oślepia strugami wody i knebluje, a każdy krzyk wciskany jest z powrotem do gardła.
    Chałupa trzeszczy, niczym drewniana łódź na oceanie, belki strzelają i jęczą, dach piszczy i dudni, woda chlusta w szyby.
    Jeszcze jest prąd, bo nowe, stalowe słupy elektryczne dzielnie znoszą porywy wiatru. Poprzednie połamały się jak zapałki i energii nie było tutaj przez trzy doby. Ale w lesie druty nadal biegną wśród gałęzi, więc tylko czekać, aż światło zgaśnie. To nic, bo przecież mamy świece i latarki.
    Większym problemem jest brak wody. Przepompownia bez prądu nie ruszy, a stare studnie kryją zbyt wiele tajemnic, żeby można było z nich pić. Dlatego w piwnicy czekają butle z wodą do spłukania w kibelku, a w kuchni świeża woda do picia i mycia. Trzeba o niej pamiętać. Trzeba się przygotować. Na przysiółkach patrzy się na mapy burz i czyta alarmy o wichurach oraz oblodzeniach. Wypatruje się zwiastunów.
    Najgorzej mają ci, co ulegli cywilizacji i założyli piece centralnego ogrzewania. Oni marzną, bo brak prądu zmienia wygodne paleniska w bezużyteczna kupę stali. Piękne, wypolerowane płyty grzewcze nie zagotują wody ani nie podgrzeją zupy. W takie dni zdobycze cywilizacji stanowią tylko kosztowną ozdobę z lepszego, mniej brutalnego świata.
    pokaż całość

  •  

    #dolinablotnicy
    Dzisiejszej nocy spokojny sen mieszkańców naszego przysiółka zburzyły bitewne odgłosy. Łasica walczyła dzielnie, niestety nawet najtwardszy wojownik nie poradzi przeciw moim czterem kotom. Legła wiec martwa wojowniczka na marach przy jabłonce.
    Przed chwilą na łące obok mojej chaty wylądowały cztery żurawie. Kroczą dumnie i nawołują donośnie. Walkirie przybyły po duszę dzielnego wojownika.

    •  

      @jadwiga-m: my mieszczuchy całkowicie wyparliśmy już z naszego życia śmierć, trafiliśmy na gotową infrastrukturę wieżowców, biurowców, płaskich laptopików i sojowego latte. Rok mieszkania na wsi mógłby nam ładnie otworzyć umysły

    •  

      @ewolucja_myszowatych: Ja rzeczywiście należę do grupy tych yapiszonów, którzy rzucili wszystko i wyjechali "w Bieszczady", ale myślę, że wcale niekoniecznie trzeba uciekać z miasta, żeby sobie otworzyć w głowie portal do innego wymiaru. Miasta też mają specyficzne klimaty, które potrafią natchnąć. Od kiedy pamiętam, uciekałam od mojej wstrętnej rzeczywistości poprzez nakładanie na nią filtrów z klimatem filmów lub książek najbardziej odpowiadających danemu miejscu albo sytuacji. Dawno temu mieszkałam w Łodzi. Wtedy miałam głowę pełną metafor postapokaliptycznych, które lubię, dzięki czemu lżej znosiłam trudne życie. Teraz jest wieś i są wampiry, strzygi i walkirie :) pokaż całość

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    #dolinablotnicy
    W naszych okolicach jesienne mgły to czas wampirzych łowów.
    W martwe, mgliste noce zazwyczaj trudno mi zasnąć, więc wyszłam na ganek i obserwowałam, jak kłęby mgły przesuwają się po podjeździe. Słuchałam szeptu liści spadających ze starej lipy. Zielonkawa poświata za lasem oznaczała, że mój najbliższy sąsiad też nie śpi. Cienie drzew tańczyły w powietrzu. W takie noce zawsze jest głucho, mrocznie, tajemniczo i bardzo wiktoriańsko.
    Szur szur szur. Coś ciężko sunęło tuż za siatką ogrodzenia. Wilgotne powietrze potęgowało każdy szelest, ale nie słyszałam chrumkania dzików. Może to sarna? Włączyłam latarkę, żeby po odblasku ślepi zgadnąć, co za zwierze łazi wokół domu. Jednak tym razem ślepia nie błyszczały, a szuranie nie ustawało. Tylko mgłę widziałam i lśniący dywan z liści.
    Zrobiłam w pamięci szybki przegląd stworzeń o oczach, które nie odbijają światła i wyszło mi, że chyba tylko strzygi mają ślepia tak czarne, że pożerają każdy blask.
    Ludzie mówią, że strzygi to owładnięte żądzą mordu duchy niekochanych kobiet.
    Ciekawe, która to flądra pląta mi się koło chałupy? Zaczęłam więc robić przegląd wszystkich znanych mi nieświętej pamięci mieszkanek okolicznych przysiółków.
    Z zamyślenia wyrwał mnie głośny okrzyk “Ak! Dra Ak!”. To powitalne zawołanie mojej przyjaciółki. Pani Kotka, bo tak jej na imię, zobaczyła światło na ganku, wypadła z lasu i pędziła do mnie polną drogą.
    Ciężkie kroki pod płotem ucichły. Podobno strzygi przeraźliwie boją się kotów.
    Kocica zwinnym ruchem przecisnęła się pod furtką i wskoczyła na balustradę, wdrapała się na moje ramię i czule objęła za szyję. “Grrrak Ak!” oznajmiła, delikatnie liżąc mnie w ucho.
    “-Kochasz mocno, tak?” - spytałam.
    “-Tak! Ak! Tak!” - z zapałem odpowiedziała Pani Kotka, po czym ni stąd, ni zowąd całkowicie straciła zainteresowanie pieszczotami i porzuciła moje ramię. Przez moment siedziała na balustradzie czujna i wpatrzona w coś, czego ja nie miałam szans dostrzec, by po chwili rzucić się w mrok.
    Od strony kasztanowca rozległ się bolesny pisk. Znów zapaliłam latarkę i dostrzegłam grzbiet Pani Kotki pochylającej się nad drgającym jeszcze karczownikiem. Zgarbiona kocica odwróciła łeb w moją stronę, a jej jaskrawo żółte ślepia lśniły.
    “-Ak!’ - zawołała w moją stronę, pokazując mi nienaturalnie długie kły.
    “-Ak!” - ponagliła: “-Gryź, bo ostygnie!”
    “-Zjedz sama, Pani Kotko” -odpowiedziałam. “Ja nie jestem głodna” - skłamałam.
    W nocy zawsze jestem głodna, ale nie urażę uczuć przyjaciółki, tylko dlatego, że w świeżej krwi przeszkadza mi posmak zardzewiałego żelaza.
    “- Ak ha” - odpowiedziała kocica i odwróciła się. Miała teraz dla siebie całego karczownika, a ja nie chciałam jej przeszkadzać, więc zgasiłam latarkę.i uśmiecham się z czułością do mojego zakochanego wampira.
    pokaż całość

  •  

    Żurawie zbierają się do odlotu. Krążą nad chałupą i tak tęsknie krzyczą, jakby się żegnały z okolicą. Ktoś mi kiedyś mówił, że one tak zbierają dusze ludzi zmarłych w tym roku, żeby je odprowadzić w zaświaty.

    +: GraveDigger, S.........a +222 innych

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika jadwiga-m

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (3)