•  

    Z takich ciekawostek - pierwszy mundial od tego w USA z 1994 roku w którym żadna drużyna nie zdobyła kompletu punktów w grupie.
    #pilkanozna #mecz #mundial

  •  

    NIGEL MANSELL W WILLIAMSIE - TRYHARDOWANIE, POT, ŁZY I ZGRZYTANIE ZĘBAMI - PART 2

    W ostatnim wpisie omówiliśmy sobie jak nepotyzm i przynależność do brytyjskiej mafii ustawiły Nigelowi karierę na lepsze tory, niż jego młodszemu i bardziej utalentowanemu koledzie świętej pamięci Elio De Angelisowi oraz jego tragiczny stint w Lotusie, który z współczesnej perspektywy dałby mu reptuację Strolla. Teraz jednak omówimy sobie pierwszy stint z zespołem, z którym Nigel jest kojarzony i objawimy jak fałszywa jest jego 'legenda' talenetu generacji, który został zniszczony przez najgorszy pech.

    1985 - Ogurokowość z przebłyskiem

    Do Williamsa Mansell trafił lekkim fartem i też z pośrednio z powodu brytolskich uprzedzeń względem obcych zawodników oraz fałszywej reputacji jakie wykreowały wokół niego media.

    Williams miał w posiadaniu Rosberga seniora, czyli raczej pożądnego, ale niedocenianego majstra i Jacquesa Latiffa, czyli jednego z najbardziej niedocenianych, ale zarazem najlepszych kierowców w historii F1, którym nie udało się wygrać majstra. Jacques był co prawda stary i miał już 41 lat w jego ostatnim sezonie w Williamsie, ale tempa mu nie brakowało i dalej wyciskał z maszyny tyle ile się dało, ale nie był w stanie zdzierżyć awaryjności jednostki Hondy i postanowił wrócić na rok 85 na stare śmieci do Ligiera, gdzie potem mimo jazdy w raczej niższowej midfieldowej maszynerii zdobył w wieku ponad 40-lat 5 podiów. Mansell także został wybrany ponad dużo lepiej performujących Sennę i duet Tyrella Beloffa i znanego i lubianego komentatora Martina Brundla, którzy prezentowali się dużo lepiej, niż on w autach bez silników turbo. Miała w tym udział brytyjska prasa, która robiła z Mansella nieugiętego czempiona-underdoga, a nie realistycznie komentowała jego ogórkowość.

    Rosberg został w Williamsie, ale miał już na pieńku z Mansellem za walkę w 84 w Dallas, gdzie Mansell będąc ogórkiem i posiadania pole position (pierwszego w karierze) musiał stosować manwer moving under breaking w prawie każdym zakręcie na wąskim ulicznym torze by wybronić się przed Rosbergiem szarżującym z siódmego miejsca. Bozia go pokarała rozwaloną skrzynią biegów przed linią mety, ale nie obeszło się bez krytyki Rosberga na podium. Mimo wszystko panowie sobie wyjaśnili sprawy i ich jeden wspólny rok był raczej bezstresowy.

    Początek sezonu Mansella był tragiczny. Tempem kwalifikacyjnym odstawał strasznie od Rosberga potrafiąc w takiej Kanadzie być o 8 miejsc w dół od partnera zespołowego. Kończył zazwyczaj w nisko punktowanych pozycjach startując z powyżej pierwszej piątki w aucie, którym Rosberg zdobył dwa pole position. Rosberg miał także lwią część mechanicznych problemów mając dwa mechaniczne DNFy w trzech rundach i tracąc prawie pewne podium w Monako także przez problemy techniczne. Mimo tego Rosbergowi kiedy Nigelek tłukł się z Tyrellami i Brabhamami udało się wygrać wyścig w Detroit na torze nie pasującym do auta Williamsa i zdobyć podium we Francji.

    Dopiero od drugiej połowy sezonu wąsaczowi zaczęło coś świtać i przestał być totalym ogórkiem, pokonując Rosberga parę razy w kwalach i zdobywając dwa zwycięstwa na Brands Hatch - fartowne, bo Rosberg został wyeliminowany z walki przez terroryzm Senny - i w RPA - realnym tempem. Zdobył także dwa pole position.

    Mimo tego sezon jako całokształ był raczej na poziomie sezonu 2022 w wykonaniu Pereza. Brak tempa, tona ogórkowości w tym strzał w ścianę w pewnym podium w Detroit, czyli wyścigu, który twój teammate wygrał. Skończył 9 punktów za Rosbergiem, mimo tego że Rosberg miał 8 DNFów w tym 7 mechanicznych, a Mansell 'tylko' 6. Pod koniec sezonu nie prezentował się dobrze na tle bardzo awaryjnego Ferrari Alboreto.

    Jak, dla mnie mimo 5-letniego stażu w F1 zostanie objechanym przez gościa uważanego za jednego z najsłabszych majstrów, który dodatkowo miał lwią część problemów technicznych to tragedia. Ale Brytyjskie media miały swojego Brytyjskiego zwycięzce wyścigu po raz pierwszego od czasów Hunta, więc bańeczkę trzeba było pompować.

    1986 - POPRAWA FORMY, TRYHARDOWANIE I WSTRZĄSY MÓZGU

    Rok 1986 miał być rokiem Williamsa. Udało im się w końcu poskromić jednostkę Hondy, by nie eksplodowała przy wyższych obrotach i wykształcić sobie poważną przewagę koni mechanicznych. Frajeri jak Frajeri miało TEN ROK rok temu i teraz odbębniało sezon ogórkowy. Lotusowi kończyła się kasa i zdecydowali się zainwestować cały hajs w 1 fotel Senny, budując drugą makiete samochodu, dla ogórka pay-drivera by spiąć budżet. A McLaren zdecydował się trzeci rok z rzędu wystawić to samo auto z lekkimi poprawkami, bo jak działało rok temu, to czemu teraz ma nie działać? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Mansell miałby prostą drogę do zwycięstwa jakby miał status numero Uno, ale renciarz po sezonie ogórkowym 1985, wiedział że Mansellowi ciężko będzie wygrać nawet w aucie o sekundę szybszym i ściągnął sobie 2-krotnego mistrza świata, który wygrał w zeszłym sezonie wyścig w aucie, które w rękach Patresiego zdołało się nawet niezakwalifikować na wyścig - zbrodniarza z Rio, kochającego słowo na N bluźniercę - Nelsona Piqueta. Dało to owoc do najbardziej inbowej relacji w padoku.

    Piquet miał niewyparzoną gębę i jak kogoś nie lubił to mówił to otwarcie, a Mansell miał w padoku już reputację debila, któremu mózg potrafi się zatrzymać w połowie zakrętu, więc oberwało mu się od 'ciulów bez szkoły'. Piquet z racji, że jest chamem to jeździł jeszcze bo jego żonie, mówiąc że jest paszczurem, ale uciszył się jak wkurzony Mansell przysłał mu pozew XD Od początku tej rywalizacji było widać, że będzie gruba walka do końca między Williamsami.

    Jednak w walce o tytuł brał udział również kierowca, który przez techniczne nibembeństwo McLarena ludzie spisywali na straty, czyli najlepszy kierowca generacji Alain Prost. I Piqeutowo-Mansellowe inby odbiją się Williamsowi czkawką, zwłaszcza że po wypadku Franeczka renciarza nie miał ich kto ogarniać.

    Sezon zarówno Mansella jak i Piqueta jak na auto, które wygrało konstruktorów 45 punktami przy punktacji 9 za wygraną był.......słaby.

    Oboje popełniali błędy na technicznych torach i oddawali punkty, które potem zbierał Prost, ale Mansellowi mimo, iż w połowie sezonu udało się zyskać trochę tempa nad Piquetem szło bardziej kompromitująco.

    Na GP Brazili na pierwszym okrążeniu ztryhardował manewr wyprzedzania na Sennie i wyeliminował się z wyścigu. W Hiszpanii przegrał walkę na torze i drag race to linii z Senną jadącym na oponach bardziej martwych, niż on sam po pocałunku z Tamburello. W Detroit nie umiał dogrzać hamulców na ciasnym torze ulicznym i spadł z walki o wygraną do walki o punkty początkowo znajdując się mile za Piquetem, który miał 18 sekundowy pitstop i potem próbując nadrobić dystans do Senny ztryhardował w ścianę. Skończył 30-sekund za Senną na starym Hockenheim gdzie miał ogromną przewagę mocy, a Piquet wygrał. Osiągnął level tryhardowania kojarzony z Oskarkiem z Monako, albo i wyższy. Nie obeszło się też bez inb wewnątrz zespołu.

    Poza przepychankami słownymi były też przepychnaki na torze i w padoku. Na GP Brytolii miał miejsce wypadek wspomnianego Jacquesa Latiffa, który zakończył jego karierę i przy okazji rozwalił auto Mansella przez co zrodził następną napompowaną przez brytyjską mafię legendę o 'Mansellu pokonującym Piqueta w jego aucie'. W tamtych latach po czerwonej fladze jeśli rozwaliło ci się auto mogłeś wziąć sobie auto zapasowe na wyścig i Piquet z racji tego, iż miał jeden mechaniczny DNF więcej, niż Mansell domagał się by skompensować mu to ustawiając zapasowe auto z jego setupem na co Head się zgodził. Mansell po wypadku Latiffa dostał zapasowe auto z setupem Piqueta i wygrał nim wyścig, rzekomo udowadniając jego adapatycjność i racecraft. Ale auta zapasowe wbrew powszechnemu przekonaniu nie były w cale gorsze i były elementem zarządzania środkami tak jak jest dzisiaj z silnikami. Auto zapasowe było nieużywane i miało świeże komponenty, a często nawet zupgradowane części i drużyny używały ich potem w wyścigach strategicznie. Na przykład Senna jechał wyścig na Brands Hatch właśnie w zapasowym aucie. Mimo to balonik musiał być dalej pompowany, bo musi być brytyjski mistrz XD

    Na Węgrzech, gdzie Piquet wygrał po spektakularnym manewrze-drifcie na Sennie także nie mógł świętować mistrzostwa w spokoju, bo brytyjska mafia oskarżyła go, że nie ma prawa być szybszym od Mansella, który wygrał z nim w JEGO (XD) aucie i stwierdziła, że ukrył przed nim tajemną wiedzę na temat nowego mechanizmu różnicowego. Okazało się potem, że Mansell wiedział o nim i go testował, ale jeździło mu się z nim słabo, więc zrezygnował XD Ale balonik musiał być dalej pompowany, bo w końcu nadchodzi mistrz Albionu XD

    Największy oguryzm Mansella nastąpił jednak na GP Meksyku. Mimo całego sezonu ogurkowości kompensowanej fartem jak z inbą na Brands Hatch Mansell wykrzesał siły by nie być ogórkiem przez chociaż część sezonu i po wygraniu GP Portugalii w dominującym stylu był o krok od przypieczętowania tytułu. Prost jeździł cały sezon genialnie zdobywając wygrane i podia przed szybszymi autami i przecinając duet Williamsa jak Maksio Mercedesa w 2020, ale nie miał auta by regularnie walczyć o wygrane, które były konieczne. Piquet miał jeden mechaniczny DNF więcej, sporo pecha jak z pitstopem w Detroit i sam sporo ogurzył. Mansell w imię zasady, że głupi ma zawsze szczęście miał wyjść w końcu na swoje.

    Musiał skończyć tylko przed Prostem i przed Piquetem by zapieczętować pierwszego majstra i stratował zaraz za Piquetem i 3 pozycje wyżej od Prosta. Wydawało się, że już po prostu nie da się tego spierdolić. Ale Mansell postanowił udowodnić, że nie ma rzeczy niemożliwych i to spierdolił XD Na starcie zblokował skrzynię i nie ruszył przez dobre 5 sekund po światłach spadając na koniec stawki i odrabiając wynik tylko do 5 piątego miejsca i 2 punkty, które przez drop scory do dzisiaj się nawet nie liczyły XD

    W Adelaide dalej miał sporą przewagę i pokonanie go wydawało się Herkuliańską pracą, ale tę historię już każdy zna. Nigelkowi na koniec wyścigu pękła opona i biedny przegrał majstra przez pecha z fartownym Prostem XD Wiodąca narracja nie wspomina o tym, że Prost cisnął go razem z Rosbergiem w relatywnie wolniejszym samochodzie, aż sam złapał gumę i dodatkowy mega wolny pitstop i, że żywotność opon Goodyear w tym wyścigu była problemem uniwersalnym, który zarówno Mansell i Williams zdecydowali się zignorować.

    Mansell do dzisiaj promuje teorię, że mimo tego, iż zdołał przegrać tytuł z gościem co miał na niektórych torach auto wolniejsze o prawie sekundę jest on prawowitym mistrzem i pokrzywdzonym pechowcem ignorując swoje błędy.

    W 2012 w wywiadzie, dla BBC nawet pierdzielił, że Prost powinien mu podziękować, bo gdy pękła mu opona to mógł łatwo wywalić się w ścianę i spowodować czerwoną flagę, która zakończyła by wyścig, ale zdecydował się zapanować nad pojazdem by nie wygrać mistrzostwa w niesportowy sposób XDXDXD

    Wąsty troglodyta oczywiście twierdzi, że racjonalnie myślący człowiek wierzy, że zdecydował się nierozbić w ścianę z prędkością 300km/h, dla sportowego ducha, a nie dla własnego zdrowia/życia XD Oraz, że dyrekcja wyścigu po prostu odpuściła by ostatnie 7 okrążeń zamiast zrobić restart, no bo tak. To są objawy jego napompowanego przez brytyjskie media ego, które będzie jeszcze bardziej natarczywe w następnej części, gdzie omówimy jego ostatnie lata w Williamsie i stint w Ferrari. Pozdro.

    #f1
    pokaż całość

    źródło: cdn-1.motorsport.com

  •  

    Nooo... Wcale mnie to nie dziwi bo tory uliczne pokazują klase zawodnika #f1

    źródło: scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net

  •  

    Z okazji braku wyścigu coś na rozruszanie - jacy waszym zdaniem są najlepsi kierowcy F1, który nigdy nie dostali szansy, aby zaprezentować w godnych warunkach pełnię swojego potencjału? Na początek oczywisty wybór - Jean Alesi.
    #f1

    źródło: i.guim.co.uk

  •  

    Z cyklu - Najlepsi kierowcy, którzy nigdy nie ścigali się w F1
    #f1 #indycar #formulae

    źródło: cdn-1.motorsport.com

  •  

    Kiedy Honda dostarczyła silniki ze specjalną dedykacją dla ciebie
    #f1 #cenzosenna

    źródło: 64.media.tumblr.com

  •  

    Generalnie to FIA daje pupy bo w przerwie między F1 i #f123 powinien być wypełniacz pustki jakim jest #fe. Założę się że oglądalność by mega wzrosła bo jak nie ma czekolady i kawa słodka. Dodatekowo co by im przeszkadzało ścigać się w zimie skoro oni i tak używają głównie torów ulicznych w miastach, koszty utrzymania infrastruktury są pewnie porównywalne.
    #f1

  •  

    Pytanie do fanów #indycar. Szczególnie @barystoteles. Co bardziej zorientowani fani pamiętają o rozłamie na scenie amerykańskich open-wheeli w 1996, kiedy Tony Geroge - prezes Indianapolis Motor Speedway rozczarowany kierunkiem w jakim szło CART postanowił stworzyć własną serię, gdzie wyścigi miały się przede wszystkim na owalach - Indy Racing League. Po dekadzie walk, wielu wpadkach po obu stron ostatecznie nowy twór George'a wyszedł zwycięsko z tego starcia i stał się główną serią open Wheel w USA, a CART (a potem Champ Car) zostało wchłonięte, choć tego rodzaju wyścigi nigdy nie powróciły do czasów świetności. Tu się rodzi pytanie, czy gdyby odjąć kilka wpadek od CART i dać na poczet IRL (obie strony miały srogie fakapy) i IRL by padła zanim na dobre by się rozkręciła, to czy CART miałoby szansę przetrwać w mniej więcej niezmienionej formie (a kto wie może nawet stać się kto wie może nawet stać się konkurencja dla F1)? Czy rosnąca popularność NASCAR, złe zarządzanie, rosnące koszty, obawy o bezpieczeństwo i kryzys finansowy 2008 roku by dobiły tę serię tak czy inaczej? Temat niszowy, ale ciekawy. Nawet powstała na ten temat książka i seria świetnych filmików od Nascarman History
    https://www.youtube.com/watch?v=Ud0oRbDzoYc
    #f1 #nascar #wyscigi #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: m.media-amazon.com

    •  

      @rusin: nie jesteś w błędzie, ale zauważyłem kilka baboli i napisałem go jeszcze raz

      +: rusin
    •  

      Lata 90’ to kolejna erupcja konsumpcjonizmu, postępujące rozpowszechnienie mass mediów zwiększało oglądalność topowych sportów w USA za czym szły rosnące dochody z praw tv. NASCAR nie tylko trzymał koszty na wodzy, potrafił zarządzać długim kalendarzem to na dodatek z powodzeniem zaczął wprowadzać rotowanie malowań samochodów (de facto - zwiększył zespołom elastyczność zawierania kontraktów reklamowych) co pewnie jeszcze bardziej zasiliło kieszenie wszystkich zainteresowanych. NASCAR był i pozostał wierny formule Stock car i filozofii KISS (keep it simple stupid) w praktycznie każdej sferze technicznej. Na tym tle CART i IRL, mimo że w założeniu spec series były bardziej prototypowe. Jednym z elementów, którym openwheel zawsze chciał się wyróżniać na tle NASCAR były wysokie prędkości co utrudniało trzymanie kosztów na wodzy (choćby współpraca Penske z Mercedesem przebranym za Ilmor w zbudowaniu jednego z najbardziej dominujących silników w historii serii).

      @barystoteles: Tak tylko dopiszę, że nie wiem czy można nazwać CART i IRL spec seriami jako że w obu było po kilku producentów silników i nadwozi. W CART w szczytowym momencie nawet pięciu (Reynard, Lola, Swift, Penske i Eagle). Ponadto swego czasu co roku modernizowali nadwozia aż w końcu zostali przy jednym modelu na lata, ale to wynikało chyba z biedy.

      4. swoista pułapka Tukidydesa sportów motorowych - USA jest pewnym zamkniętym światem sportowym z uwagi na swoje położenie, hermetyczność kulturową (stąd dystans do Ameryki Łacińskiej i Pd), przodowanie w technologiach medialnych (stąd do pewnego momentu ciągła gonitwa Europy za nimi) i różnicę czasową do innych krajów (Europa, Azja i Pacyfik) co sprawia, że USA samo w sobie jest jednym medialnym rynkiem. Pułapka polegała (i polega do dziś) na tym, że zakładać odpowiedni poziom rozwoju, tak podobne do siebie kategorie jak NASCAR i CART mogą się zwyczajnie nie pomieścić na jednym rynku, USA może być dla nich zbyt małe co nieuchronnie prowadzi do konfliktu.
      5. podjęcie przez NASCAR już na przełomie lat 80 i 90 działań zmierzających do przyspieszenia komercjalizacji sportu - sukces komercyjny All-Star race, który stworzono na wzór meczu NBA All-Star


      4. Indy swego czasu próbowało i to chyba nawet całkiem nieźle robić ekspansję na Amerykę Łacińską i Południową. Sporo kierowców było stąd i wiele firm tam działało co czyniło ich obecność na rynku uzasadnioną dla reklamodawców (mniej zadowoleni byli z Ekspansji na Europę), a zmiana czasu nie grała dużej roli.

      5. CART też miało bardzo podobny format - Marlboro Challenge, tylko moim zdaniem problemem był format, o ile NASCAR przykuwał wzrok podziałem wyścigu na etapy (to co teraz jest standardem) i większym gridem (siłą rzeczy), to Marlboro Challenge było zwykłym wyścigiem najlepszych kierowców.

      Ciekawym zagadnieniem jest też stosunek obu serii i całego USA do F1 oraz czy tenże uległby jakiejkolwiek zmianie gdyby CART przetrwał bez szwanku split...temat na odrębną dyskusję ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      To jest w tym najciekawsze. Słyszałem opinie, że Tony George był jedynie narzędziem w rękach Briana France'a i Berniego Ecclestone'a jako że obu upadek konkurencji był na rękę, ale z różnych powodów. Ten pierwszy to wiadomo, żeby mieć większy kawałek tortu na rynku lokalnym, a Bernie co prawda nie bał się, że CART będzie rywalizować o pozycję Królowej Sportów Motorowych, ale byli nieco za silni by poczuć się komfortowo. Zwłaszcza jak w 1993 ówczesny mistrz - Nigel Mansell odszedł z F1 ścigać się w CART. Jeśli dobrze pamiętam Ecclestone robił jakieś machlojki by udupić Grupę C na początku lat dziewięćdziesiątych, więc jestem w stanie uwierzyć w tę wersję wydarzeń.

      https://www.espn.com/rpm/cart/2002/0927/1437644.html
      https://us.motorsport.com/indycar/news/ecclestone-instrumental-in-splitting-indycar-says-villeneuve-866081/3011464/
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    NIGEL MANSELL - 'LEGENDA' GODNA OPLUCIA - DLACZEGO WARTO GO SZKALOWAĆ? PART 1

    Jest cisza wyścigowa na tagu, więc napiszę historyczny wysryw by umilić udrękę. Wielu z was pamięta Mansella jako śmiesznego dziadzia z wąsem i jednego z wielkiej czwórki lat 80'tych. Poza tym zbyt wiele o nim nie wiadomo, i nikt się nim nie interesuje, gdyż jest najmniej utytuowanym kierowcą z całej czwórki i majstra wygrał późno. Jednak pod tym płaszczykiem obojętności ukrywa się jeden z najmniej godnych szacunku kierowców tamtego pokolenia. Płaczek większy od oponeo, farmazon większy od Alonso i absolutny czempion brytyjskiej mafii. Zainteresowanych zachęcam do poczytania.

    CZEMPION BRYTYJSKIEJ MAFII - JAK MNIE NIE FAWORYZUJĄ TO DYSKRYMINACJA

    Mansell przez całą karierę kreował się na pokrzywdzonego przez liczne instytucje od FIA po jego własne drużyny. Jednak karierę zaczął w bardzo uprzywilejowanym środowisku. W 1980'tym roku trafił z miejsca do topowej drużyny, której lekko podwinęła się noga, ale dalej miała zadatki na odbudowę pod WDC czyli Lotusa. Jego partnerem był sporo młodszy Elio De Angelis, który miał jednak rok dłużej stażu gdzie wsławił się zdobyciem punktów, dla zdychającej drużyny Shadow (ala Kubica w Williamsie)

    Mimo tego, iż Elio miał rok, więcej doświadczenia i wcześniej pokonał Mansella w przed-sezonowym teście na Paul Riccard po odejściu Andrettiego to Elio musiał dopłacać do swojego fotela jako pay-driver i żebrać o kasę od sposnorów, za to Mansell czempionowany przez Chapmana jako nowy czempion brytyjskiej mafii, który sprowadzi tytuł na wyspy.

    Mansell miał taką faworkę u Chapmana, że udało mu się wymusić 10 tysięcy funtów za nie przystąpienie do Le Mans w 82. Dostał na dokładkę kontrakt na ponda million funtów, który gwarantował mu fotel do 84. W czym problem? No w tym, że nic z tego mu się faktycznie nie należało.

    W latach 81-82 na 27 wspólnych startów Elio wyszedł na przód w kwalifikacjach 19 razy. W tym czasie zdobył 37 punktów i zwycięstwo, a Mansell 15 punktów i dwa podia z trzeciego miejsca. Elio był średnio 0,25 sekund szybszy od Mansella w tempie kwalifikacyjnym i wyścigowym i dużo rzadziej powodwał wykluczającego z wyścigu wypadki w porównaniu do Mansella, ktory notorycznie się rozbijał. Mimo tego, to Elio biegał do Chapmana z walizką pieniędzy od włoskich sponsorów by móc jeździć, a z tych pieniędzy Chapman płacił ogrórkowi Mansellowi milionową pensję XD

    To wszystko miało miejsce w czasie, w którym Lotusem jeszcze rządził Chapman, który ciężko faworyzował Mansella. Potem stery przejął Peter Warr, który miał już w dupie wykreowanie sobie brytola na majstra i postawił na Elio, bo był po prostu lepszy. Mimo tego 83 także Lotus zmarnował Elio testując na nim bardzo awaryjną V6 od Renault, kiedy Mansell dostał do zajechania stare Cosworthy V8. Wówczas sezon 83 to jedyny sezon, w którym Mansell skończył w tabeli wyżej, niż Elio.

    W 1984 mięli już bolidy z tą samą skalibrowaną V6 od Renault i wtedy znowu zaczęła się dominacja Elio nad Mansellem. Elio dowiózł 4 podia i 34 punkty dające mu tytuł drugiego wicemistrza, przed kierowcami szybszego Frajeri, a Mansell skończył z 13 punktami na 10'tym miejscu i prawdopodobnie kosztował drużynę P2 w konstruktorach. Elio miał co prawda 4 DNFy, a Mansell 9, ale wszystkie DNFy Elio były mechanicze, a Mansell miał tylko jeden mechaniczny DNF więcej. W czterech wyścigach czyli w notabene 1/4 sezonu wywalił się na głupi ryj z wysoko punktowanych pozycji w tym z potencjalnego zwycięstwa i prawie pewnego podium w Monako.

    Mansell radzdił sobie w Lotusie do dupy, miał deficyt tempa szacowany na 4,5% (podobny deficyt miał Latifi do Rusella XD) Mimo tego za Chapmana był faworyzowany, a Warr mimo iż chciał się go pozbyć i wziąć kogoś lepszego to został przymuszony do zachowania go do końca kontraktu przez brytyjskich sponsorów zespołu.

    Mimo tak uprzywilejowanej pozycji nie przeszkodziło to Mansellowi w poszerzaniu wieści o represji jakiej doświadczał od zawszei i negowania umiejętności partnera zespołowego twierdząc, że jego przewaga była jedynie owocem faworyzacji, mimo tego, iż odstawał od niego nawet w latach, gdy sam był strasznie faworyzowany.

    Mansell nie dostał nowego kontraktu, a w nagrodę za jeżdżenie jak gówno i bycie 32-letnim dziadem dostał kontrakt od innej topowej brytyjskiej drużyny czyli Williamsa, który także pożądał brytyjskiego majstra XD Kompleks ofiary i silne przekonanie niczym jakiś murzyn, że jest we wszystkim najlepszy, tylko jakaś niecna siła go sabotuje/dyskryminuje/ogranicza zostanie z nim już do końca jego kariery i na emeryturze. Czego dowiecie się w następnych częściach.
    #f1
    pokaż całość

    źródło: editorial01.shutterstock.com

  •  

    "Bolidy som nieruwne...chlip chlip..."

    ~Alain Prost '89

    #f1

    źródło: Screenshot_20221125_153038_F1 TV.jpg

  •  

    Opłaca się dopłacać dwie stówy do Ryzena 5600 zamiast Ryzena 5500?
    #komputery #amd #pytanie #procesory

  •  

    Ogrywając pierwszą część Forzy Horizon na emulatorze aż byłem zaskoczony jak mało się seria zmieniła przez dekadę w porównaniu do FH5. Nawet nie tyle fundamenty zostały zachowane, co całe elementy rozgrywki, Tuning, lakiernia, czy element zbieracki pozostały praktycznie niezmienione, no może nieco rozszerzone:
    Rozbijanie tabliczek za bonusami, wraki w szopach, system modyfikacji maszyn, fotoradary, wyścigi oficjalne horizon asfaltowe, szutrowe i wyścigi uliczne, oskryptowane wyścigi pokazowe i wymieniać by można.

    Aczkolwiek pierwszy Horizon według mnie miał trochę więcej charakteru, tej obudówki świata przedstawionego. Stacje radiowe jakieś takie ciekawsze (choć tylko trzy), system progresu bardziej zauważalny, nie możesz ścigać się od początku Veyronem, musisz trochę pojeździć słabszymi furami (ale bieda raczej ci nie grozi, szybko się kasę zbiera), czy samego tego festiwalu jest znacznie więcej niż w Wielkiej Brytanii czy Meksyku.

    Odnoszę wrażenie że serii przydałby się jakiś mały restart, gdyż zmęczenie materiału daje o sobie coraz mocniej znać. Powrót do punktu wyjścia może faktycznie miałby sens
    #forza #forzahorizon #forzahorizon5 #gry #xbox
    pokaż całość

    źródło: media.discordapp.net

  •  

    Zagadka okołoformuła. Kim jest kierowca w lewym dolnym rogu z numerem startowym #12?
    #f1 #wyscigi #motorsport

    źródło: media.discordapp.net

  •  

    #f1
    Co ten Alonso wyprawia, przechodząc z Alpine do Force Ind.., ekhm, Aston Martina. To tak jakby Hamilton przeszedł nagle z McLarena do Mercedesa ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°) ot, tak nagle miał przeczucie, zupełnym przypadkiem akurat wtedy.

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika jedlin12

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (5)