•  

    Sympatia do poszczególnych kierowców jest znana (wiadomo kto jest fanem Verstappena, kto Hamiltona, kto Russella, kto Leclerca itd.) ale jak to wygląda u was jeżeli chodzi o całą stawkę? Kogo lubicie, kogo nie a kto jest neutralny? U mnie to wygląda mniej więc tak z małym moim uzasadnieniem opinii:

    Hamilton - Mój stosunek do niego jest chyba wszystkim tutaj zgromadzonym jasny, powiedziałem o nim chyba wszystko, można powiedzieć, że delikatnie nie pałam do niego sympatią. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Bottas - Posłuszny paź czarnego pana, momentami bezjajeczny, nie lubię go.

    Verstappen - W tym momencie jedyna osoba, która może złamać dominację Hamiltona i Mercedesa, podoba mi się jego styl jazdy i charakter. Swoją bezkompromisowością, arogancją (bardziej to przekonanie o własnych gigantycznych umiejętnościach i talencie) oraz pewnością siebie przypomina mi nieco Michaela Schumachera. Do tego jest szczery i nie owija w bawełnę a to jest cecha którą bardzo lubię. Ogólnie na plus.
    Perez - Bardzo sympatyczny, z fajną historią. Często ta jego jakby nie patrzeć wyboista historia uwalniała w człowieku ludzkie pozytywne reakcje takie jak współczucie czy życzliwość. Bardzo lubię i liczę, że sympatyczny Meksykanin jeszcze pojeździ w stawce na wysokim poziomie. Po prostu dobry człowiek.

    Norris - Nawet sympatyczny chłopak, wydaje się być przez swój wiek i styl bycia takim kumplem z sąsiedztwa. Jedynie trochę jest taki nieco ustępliwy, typu za każdy zły wyraz przeprasza i czasami jest za bardzo poprawny politycznie pewnie próbuje tym zjednać sobie publiczność młodych Netflixowych fanów i twitterowych Julek). Mimo wszystko widać, że dojrzał i nie jest już takim chodzącym klaunem co próbuje być na siłę śmieszny jak to było na początku. Skupił się na jeździe i to przynosi efekty. Lando na plus!
    Ricciardo - Nieschodzący banan z twarzy. Zawsze dobry nastrój i pozytywny przekaz. Psuje to nieco boomerski humor (konferencja z Lando na Silverstone i żarty o sraniu) i czasami próba bycia na siłę w centrum uwagi. Do tego nieco przehypowany moim zdaniem. Neutralny.

    Leclerc - Pewnie będę tu totalnie nieobiektywny no ale cóż.( ͡° ͜ʖ ͡°) Swoim pierwszym sezonem w Scuderii skradł mi serce, jest cudowny. Popisami jak na Monzy, swoim charakterem, walecznością, agresywną jazdą i wyciskaniem 120% z bolidu zaskarbił sobie moją sympatię. Dochodzi trudna historia która chwyta za serce. Po ludzku szkoda go za to co przeszedł. Chodząca definicja chada o aparycji włoskiego amanta z filmów - apartament w Monako, prywatne Ferrari, duże pieniądze w F1, role w filmach, bycie modelem u Armaniego i gra na pianinie. Jakbym był dziewczyną to miałbym sprośne myśli o nim.( ͡° ͜ʖ ͡°) Ogólnie uwielbiam!
    Sainz - Super gość, ułożony, nie robi problemów, team player. Bije z niego duża klasa a do tego jako kierowca Ferrari ma u mnie +10 do sympatii. Tak jak Leclerc jest uosobieniem chada. Chłopaki z Ferrari mam wrażenie to ogólnie jest taka elita padoku F1 - eleganccy i zawsze z klasą. Podczas gdy taki Hamilton je jakieś wegańskie fish and chips z gazetą gołymi rękoma popijając to brytyjskim odpowiednikiem Harnasia i chodzi w podartych spodniach (że niby stylowe i modne), tak Sainz z Leclerkiem mają idealnie dobrane garnitury i perfumy Armaniego, stylowe okulary i zajadają się włoskim jedzeniem używając sztućców i popijają to dobrym gustownym czerwonym winem. Bardzo lubię.

    Alonso - Mój ulubiony kierowca w stawce. Legenda, wiecznie młody, Benjamin Button tego sportu, chodząca złota księga cytatów i niezachodzące Słońce F1. Uwielbiam jego charakter - niezłomność, nieustępliwość, waleczność, pasję z jaką podchodzi do sportu, niegasnącą motywację i to, że mimo zaawansowanego wieku jak na sport wciąż można być świetnym. Do tego dochodzi szczerość i niejako bycie sobą - to lubię. Powiedzieć lubię go to mało powiedziane.
    Ocon - Ogór, nijaki z charakteru i stylu jazdy, płaczek co robi z siebie non stop ofiarę (patrzcie jaki jestem biedny, Stroll zabrał mi fotel Toto pomóż + do tego konflikt z Perezem i udawanie niewiniątka). Nie lubię.

    Gasly - Sympatyczny gość, nie jest toksyczny i nie ma z nikim kosy - takie wrażenie odnoszę. Zawsze powie dzień dobry i miłe słowo. Fajny człowiek który mimo przeciwności, presji i Helmuta udowodnił swoją wartość - takim kierowcom aż chce się po ludzku dobrze życzyć. Lubię go.
    Tsunoda - Chłop działa mi na nerwy. Wredny gówniarz co do każdego pyskuje używając rynsztokowego słownictwa, wyżej sra niż dupę ma bo swoją jazdą nie powala. Kojarzycie może takiego typowego psa sąsiadów? Taki mały psiak co na pierwszy rzut oka wydaje się być słodki i nieszkodliwy. Jednak tak naprawdę ciągle na każdego głośno szczeka, atakuje listonoszy, sra na posesji innego sąsiada i szcza na wasz samochód. To jest właśnie cały Tsunoda. Agresywny mały kundel co szczeka na innych i zachowuje się prostacko. Gdyby nie Honda to by wyleciał po tym sezonie.

    Vettel - Uwielbiam poczucie humoru Seba, jego żarty czy celne śmieszne uwagi, czy to na team radio czy na konferencjach prasowych. Lubię jego chęć prywatności i bycia normalnym człowiekiem. Nie ma za wiele z gwiazdy i celebryty jak u Lewisa Hamiltona. Do tego brak skandali obyczajowych. Bardzo mi się to w nim podoba, nie dzieli się swoim życiem prywatnym, swoimi tajemnicami, mimo sławy próbuje być normalnym śmiertelnikiem. Uważam to za bardzo rozsądne, świadczące o pewnej klasie. Żeby nie było tak totalnie super to nie podoba mi się jego politykowanie i ekologiczne gadki. Według mnie to przejaw hipokryzji. Mimo wszystko Sebastian jak najbardziej na plus.
    Stroll - Bogaty synek taty, który dostaje wszystko na tacy. Może coś tam potrafi i nie jest takim totalnym ogórem, co nie zmienia faktu, że jest nijaki i czasami mu się nie chce. Nie lubię.

    Raikkonen - Jedyny w swoim rodzaju, niepodrabialny. Może i trochę chamski i opryskliwy w stosunku do dziennikarzy ale ja go rozumiem i jego styl egzystowania w medialnym świecie F1 (jakby mi o chwilę zadawali to samo pytanie po raz 15 to też bym tak reagował). Z charakteru też go bardzo lubię i niejako w pewien sposób się z nim utożsamiam (prywatnie jestem nieco cichymi zamkniętym introwertykiem tak jak Kimi). Do tego cecha którą bardzo cenię, czyli szczerość i bycie sobą. Kimi jest po prostu ludzki. Trochę denerwuje jego wyjabanie i mam wrażenie, że powinien skończyć karierę nieco wcześniej, po sezonie 2019 kiedy jeździł dosyć dobrze i przywoził wyniki. Postać ikoniczna i ma on moją sympatię.
    Giovinazzi - Może i sympatyczny, ale kierowca z niego taki sobie. Nijaki, nie pokazuje zbyt wiele czegoś "ekstra" i nie będę specjalnie za nim tęsknić w stawce. Neutralny.

    Latifi - Również nijaki paydriver bez polotu i jakiegokolwiek stylu i charakteru. Jeździ byle jeździć. Zajmuje tylko miejsce innym. Nie lubię go zbytnio.
    Russell- Najbardziej przehypowany kierowca w stawce, również jak Ocon robi z siebie ofiarę. Do tego mam wrażenie, że jest nieco fałszywy i mówi to co PRowiec każe, widać, że uczy się od starszego kolegi po fachu i jego rodaka( ͡° ͜ʖ ͡°). Najgorsze w tym wszystkim jest jego hypowanie dosłownie na każdym kroku przez Brytoli, przez co obrzydzają tym nieco jego osobę. Nie lubię go, ale czuję, że będę mu musiał kibicować w przyszłym sezonie by pokonał czarnego pana i wysłał go na emeryturę( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Mazepin - Przez ten zmasowany atak na niego w social mediach zrobiło mi się go po ludzku szkoda i mu współczułem nieco. Po za tym jak się okazało nie taki diabeł straszny jak go malują. Polubiłem go, spoko koleś.
    Mick Schumacher - Jest grzeczny i sympatyczny, zawsze mówi dzień dobry, lecz mam wrażenie, że czasami aż za grzeczny. To nie jest ten charakter co u ojca. Z jednej strony mam nieco sentyment bo nazwisko a z drugiej strony no jest trochę jest przez to nazwisko hypowany i ciągnięty. Mam wrażenie, że momentami próbuje grać tego biednego i dobrego. Neutralny

    Zapraszam do wymiany zdań i własnych opinii!

    #f1
    pokaż całość

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika kiedys_to_byl_hibhob

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (2)