•  

    2676 + 1 = 2677

    Tytuł: Nowohucka telenowela
    Autor: Renata Radłowska
    Gatunek: reportaż
    Ocena: ★★★★★☆☆☆☆☆
    Wydawnictwo: Czarne
    Forma książki: e-book

    Zbiór krótkich opowieści o życiu budowniczych Nowej Huty, junaków i junaczek, a także osób mieszkających wcześniej na terenach, na które gwałtownie wkroczyła Huta. Autorka rozmawiała głównie z osobami w podeszłym wieku, po czym zapisała wspomnienia o ich młodości jak najwierniej, dodając od siebie sporo liryzmu, egzaltacji, moralizatorstwa i po prostu kiczu. Stąd pewnie ta tytułowa telenowela.

    Muszę przyznać, że zawiodłam się tym reportażem. Liczyłam na przedstawienie historii ludzi z silnym tłem historii miasta. Jednakże wiele opowiedzianych losów mogłoby dziać się w całkowicie innym miejscu, z Nową Hutą wspólnego mają jedynie to, że bohaterowie tam krócej lub dłużej mieszkali. Podobało mi się raptem parę z kilkunastu historii: ta o niszczeniu dawnych wsi i ogromnej tragedii, jaka spotkała zakorzenione tam społeczności; ta o krakauerze z przodkami mieszkającymi w Krakowie od 250 lat, który porzucił Kraków dla Nowej Huty; i ta o przybyłym do Nowej Huty junaku, który nie widział żadnej potrzeby, aby w ogóle Kraków odwiedzać, bo teraz to czas na nowe, a nie na stare. Wiele historii jest niezwykle pesymistycznych i towarzyszy im nastrój przemijania, samotności starych ludzi, którzy nie mogą liczyć na własne dzieci (większość wyemigrowała jeśli nie zagranicę, to w inne miejsce kraju), umierania i gnicia we własnym domu przez krótszy lub dłuższy czas. Ostatnie opowieści pokazują pewną wymianę pokoleniową i wprowadzanie się do Huty ludzi młodych.

    Reportaż czyta się bardzo szybko, jest to w zasadzie lektura na jeden dzień; krótkie rozdziały sprawdzają się też jako przerywnik dla innych czynności. Oczekiwałam jednak książki bardziej poświęconej Nowej Hucie, która mocniej przybliży jej historię i klimat; sama jestem krakuską w trzecim pokoleniu i było mi to do niedawna miejsce zupełnie obce. Mam już na oku inną tematyczną książkę. Ta pozycja być może trafi do osób bardziej zżytych z Hutą, zakorzenionych tam rodzinnie, chcących sobie sentymentalnie powspominać. Ale to tylko w przypadku tych historii, które rzeczywiście w jakiś sposób dotyczą miejsca, a nie losów nowohucian, które przytrafić mogły się wszędzie i nigdzie.

    #bookmeter #ksiazki #czytajzwykopem #nowahuta #krakow #historia #historiapolski #reportazbookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    Jako trzydziestolatka, nie zobaczę żadnej państwowej emerytury, za to muszę się dokładać do całego patosystemu w kwocie wielu tysięcy co miesiąc.

    Taki ze mnie egoista hedonista.

    Natalisci potrafią byc najwiekszymi egoistami, ponieważ

    1. jednym z podstawowych argumentów jest strach przed samotnością i opieka na starość i przyznają to bez cienia żenady
    2. uważają za oczywiste, że inni będą pracowali na utrzymywanie "darmowych" rzeczy dla ich dzieci
    3. bonus: ostatnio w pracy urządzili jakieś mikołajki dla dzieci pracowników i jeden tatusiek się oburzył, że on wtedy przyjść nie może, a nie chcieli mu wysłać żadnych gratisów pocztą i jak to tak xD to już w ramach anegdotycznego śmieszka

    Rzadko się tu wypowiadam, ale to kompletne odwrócenie pojęć mnie wkurwia.

    PS. Co jeśli twoje dziecko zostanie bezrobotne albo będzie płaciło podatki za granicą? Mogę się zgłosic po zwrot kosztów?

    #antynatalizm #childfree
    pokaż całość

    źródło: npc an.JPG

  •  

    2677 + 1 = 2678

    Tytuł: Bielmo. Co wiedział Jan Paweł II
    Autor: Marcin Gutowski
    Gatunek: reportaż
    Ocena: ★★★★★★★★☆☆
    ISBN: 9788326839801
    Wydawnictwo: Agora
    Liczba stron: 280
    Forma książki: książka

    Piękna rzułta okładka skrywa dobrze napisany reportaż, który docelowo kierowany jest do osób szanujących Jana Pawła II. Co papież Polak wiedział o pedofilii w kościele? Marcin Gutowski korzystał z materiałów zebranych podczas tworzenia serii reportaży dla tvn24, teksty są w zasadzie ich podsumowaniem. Podobno śledztwo reporterskie wiązało się dla autora z emocjonalnymi kryzysami, kiedy docierał do coraz to nowszych świadków i zagłębiał się w meandry funkcjonowania kościoła.

    Na reportaż składa się pięć rozdziałów. Dwa z nich poświęcone są sytuacji kościoła w USA, jeden polityce personalnej w Polsce, kolejny watykańskiemu dworowi papieża, ostatni zaś pospiesznemu procesowi beatyfikacyjnemu Wojtyły. Szczególnie oburza sytuacja krycia pedofilii w Buffalo, gdzie w wyniku drapieżnej działalności głównie kleru polskiego pochodzenia lub wręcz polskiego doszło do molestowania na zatrważającą skalę; diecezja zbankrutowała z powodu wypłacania odszkodowań ofiarom pedofilów w sutannach i przez ponad rok nie funkcjonowała. Opisane są oczywiście skandale z udziałem McCarricka, Paetza i Degollado. Szczególnie w przypadku tego ostatniego nie ma żadnych wątpliwości, że Jan Paweł II doskonale wiedział o wszystkim - i tylko on mógł utrącić wieloletnie śledztwo trwające w Watykanie. Do rozprawy z drapieżcą Degollado doprowadził Joseph Ratzinger, wznawiając śledztwo wbrew rozkazowi papieża; z przestępcą rozprawił się dopiero po zostaniu Benedyktem XVI.

    Po wypadkach opisanych przez Gutowskiego nie można mieć już żadnych wątpliwości, że Karol Wojtyła wiedział o skali pedofilii w kościele i z własnej woli otaczał się seksualnymi drapieżcami oraz ich ochraniał. Dziennikarz oraz osoby występujące w reportażu zastanawiają się, dlaczego papież nie reagował - czy tak przenikliwy umysł mógł nie dopuszczać do siebie wielokrotnie napływających sygnałów, czy też wciąż i wciąż funkcjonował jako aktor, odgrywający rolę poczciwego, dobrodusznego ojca, a we wnętrzu skrywający zupełnie inną osobowość. O swoich cierpieniach bezpośrednio mówiły mu ofiary, znajomi duchowni docierali do niego z opisem sytuacji, które niepokoiły ich bądź osobiście, bądź z uwagi na szacunek dla instytucji kościoła - a Jan Paweł II nie reagował inaczej niż milczeniem.

    Doskonały prezent pod choinkę dla sympatyków największego z Polaków.

    #bookmeter #ksiazki #czytajzwykopem #pedofilewiary #katolicyzm #jp2 #2137 #bekazkatoli #papiez #reportazbookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    Czemu niektórym wykopkom taki ból doopy sprawia myśl że nie każda kobieta chce być matką? Zwalają winę na jakieś farmazony, sytuacje polityczne i inne wymysły, a ze swojej perspektywy powiem, że można dzieci nie prostu nie chcieć i tyle.

    Ja nigdy nie chciałam mieć dzieci, od kiedy pamiętam, od podstawówki, przez gimnazjum, liceum potem studia aż do teraz. Dzieciństwo przypadło mi na lata 90, więc nie było jeszcze tyle lewactwa i głośnego feminizmu. Ba, nie mialam wtedy nawet internetu. Nikt nie wywarł na mnie wpływu, nikt mnie do niczego nie namawiał, nikt mi niczego nie sugerował. Sama na to wpadłam, po prostu mając świadomość pewnych rzeczy.

    Co jest złego w tym że ktoś nie widzi się w roli matki? To tak jakby mieć pretensje do kogoś, że woli być muzykiem a nie lekarzem xD nie każdy ma predyspozycje do zostania kimś konkretnym, po to jest wolna wola by podążać za własnymi wyborami a nie robić to, co inni chcą. Jak ktoś chce robić karierę to niech robi, może wyjdzie mu to 10 razy lepiej niż urodzenie dziecka w bólach i rezygnacja z własnych potrzeb czy odwracanie życia do góry nogami.

    Seksistowskie i chamskie oraz debilne jest również twierdzenie, że kobiety wyzbyły się "jedynej zalety jaką było bycie matką". Przecież to jawna manipulacja! Kobiety są różne, mają różne inne zalety niż produkcja dzieciaków. Ktoś kto postrzega kobietę jedynie pod tym kątem jest ograniczony. Takie teksty to nic innego jak próba wywarcia wpływu na decyzje kobiet, wzbudzenie w nich poczucia winy, bycia niekompletną, niedoskonałą. "Zrobię sobie dzieciaka bo co ludzie powiedzą".

    Nie można dać się temu omamić, dzieci powinny mieć kochających rodziców, a nie czuć, że urodziły się z łaski starych którzy chcieli uniknąć plotek, becikowego a w zamian dostać 500+.

    #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #dzieci #antynatalizm
    pokaż całość

    •  

      tylko weź pod uwagę, że im będziesz starsza to coraz więcej twoich koleżanek i przyjaciółek będzie w związku i będzie posiadało dzieci. Głównym tematem rozmów podczas waszych babskich wieczorów i spotkań będą właśnie dzieci. Później oczywiście kwestie rozwodów, zdrad i etc. Więc szykuj się na niejedną dramę. Good luck.
      @Quentof: czy to ma być subtelna porada, aby strzelić sobie bombelka, bo koleżanki mają/będą mieć i czeka ją posucha towarzyska? XD skąd to info na temat babskich wieczorów? zwykle wygląda to tak, że kobiety, które poszły w macierzyństwo przez kilka lat nie mają czasu ani szczególnej ochoty pielęgnować dotychczasowych relacji, więc wypadają z obiegu towarzyskiego, do którego później też niekoniecznie chcą wracać oddane życiu rodzinnemu. To naturalne, że z czasem ludzie zmieniają kręgi znajomych, gdzie kluczem jest sytuacja rodzinna - rodzice zacieśniają więzy z innymi rodzicami, a bezdzietni z bezdzietnymi. My z niebieskim mamy bardzo różnorodne grono znajomych z tego tytułu, starszych i młodszych, co bardzo rozwija perspektywę, nie trwamy na siłę przy dawnych znajomościach, bo ludzie się zmieniają i ich sytuacja się zmienia. Życie.
      @AlienFromWenus: Czemu niektórym wykopkom taki ból doopy sprawia myśl że nie każda kobieta chce być matką?
      Na wykopie wszystko sprawia ból doopy xD ogólnie rzecz ma się prosto - ludzie żyją najczęściej według schematu, który zawiera w sobie rozród i tego nie kwestionują. Jeśli ktoś odstaje od schematu, to jest niefajny, bo może zmuszać do przemyślenia własnych wyborów życiowych i wysnucia wniosków, że niekoniecznie były właściwe, a wycofać nie zawsze się da. Stąd frustracja i już tylko krok do hejtu i wyzywania( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

    •  

      @Quentof: może jest to czyjaś rzeczywistość, ale jak już wyżej napisałam - jako mężczyzna raczej nie siedzisz na babskich spotkaniach, więc nie możesz tego oprzeć o własne doświadczenia, a przeważające doświadczenia moje i moich bezdzietnych koleżanek są takie, jak napisałam - dzieciate kobiety nie mają czasu ani ochoty na spotkania, z biegiem czasu relacja z nimi się naturalnie rozluźnia lub wręcz całkowicie urywa. Facetom jest łatwiej się wyrwać z kieratu i podtrzymywać znajomości, też dlatego, że nie mają na sobie presji społecznej, aby poświęcać się w całości dziecku, no więc panowie mogą sobie siedzieć przy piwku i narzekać na żony i dzieci, kiedy żony z dziećmi siedzą w domu i nie wyjdą na babskie spotkania, bo nie wypada( ͡° ͜ʖ ͡°) tak, baby same sobie to robią, na własne życzenie zamykają się w domu. Więc OPka nie będzie wysłuchiwać na babskich spotkaniach o dzieciach, bo na tych spotkaniach nie będzie już dzieciatych koleżanek.

      @AlienFromWenus: niska dzietność państwa czy zalanie zachodu inną cywilizacją to trochę śmieszne i mocno abstrakcyjne argumenty. Emerytur i tak nie będzie, jeśli ktoś nie zrobi sensownej reformy systemu, a rodzenie bombelków po to, aby zapieprzały na czyjeś emerytury albo robiły za mięso armatnie w razie wojny to czysta podłość. Kiedy inna cywilizacja zaleje Europę, to nas już raczej nie będzie, a bez dzieci nie przekazujemy problemu dalej( ͡° ͜ʖ ͡°) W sumie to zwykły proces dziejowy, ile tego w historii było, normalne, że dominacja Europy w końcu przeminie. Ogólnie bez sensu się podczepiać pod jakieś rzekomo wzniosłe idee, jeśli jacyś panowie - jak rozumiem - używają ich w dyskusji, to wykazują się krótkowzrocznością i paroma innymi cechami, ale już więcej mi się nie chce rozpisywać xD
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (12)

  •  

    2655 + 1 = 2656

    Tytuł: Migot. Z krańca Grenlandii
    Autor: Ilona Wiśniewska
    Gatunek: reportaż
    Ocena: ★★★★★★★★☆☆
    ISBN: 9788381914666
    Wydawnictwo: Czarne
    Liczba stron: 256

    Za dwa tygodnie rozstrzygnięcie nagrody im. Kapuścińskiego za najlepszy reportaż i uważam, że Migot ma duże szanse na zwycięstwo. Dlaczego? Niewielu Polaków zadaje sobie wysiłek przybliżania rodakom życia ludzi na dalekiej północy, Wiśniewska robi to od lat i utrzymuje wysoki poziom pisarstwa. Z dużym wysiłkiem zdobywa informacje od ludzi niechętnie opowiadających o swoim życiu i mających żal, że biali chcą słuchać o ich życiu za darmo, a później sprzedawać te historie w swoich krajach za pieniądze. Wiśniewska socjalizuje się z ludźmi, żyje wśród nich, organizuje poczęstunek z okazji polskiego Dnia Niepodległości i uczy się dialektu grenlandzkiego, którym posługuje się kilkaset ludzi.

    Pisze lekko, precyzyjnie maluje północne pejzaże przed oczami, a do tego robi dobre zdjęcia, które są silną stroną tej książki. Można mieć jedynie małe zastrzeżenie do długości i trochę zbyt dużej chaotyczności między poszczególnymi opowieściami.

    W internecie głównym zarzutem wielkomiejskich Julek względem tej książki, są zbyt jaskrawe opisy przemocy wobec zwierząt, pojawia się nawet zdjęcie wyjętego z brzucha foki embrionu. Otóż ludzie są ignorantami i nie chcą zadać sobie minimum wysiłku, by sprawdzić, że na lądolodzie rośliny nie rosną, a dieta Inuitów składa się w stu procentach z białka zwierzęcego, od czasu do czasu urozmaicanego żywnością wysoko przetworzoną, którą przywiezie helikopter lub nie, jeśli pogoda jest kiepska, a przeważnie taka jest przez długie zimowe tygodnie. Zwierzęta są narzędziem pracy, posiłkiem i towarzyszem, ale nigdy nie zaznają przemocy lub złego traktowania.

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    #bookmeter #reportaz #grenlandia #reportazbookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

    •  

      zarzutem wielkomiejskich Julek względem tej książki, są zbyt jaskrawe opisy przemocy wobec zwierząt, pojawia się nawet zdjęcie wyjętego z brzucha foki embrionu

      @DerMirker: @pawelpaweld: słyszałam wywiad z autorką, która w zasadzie odnosiła się do tej kwestii - bo sama jest taką Julką, weganką, a musiała się przełamać, uczestniczyć w polowaniach i jeść to, co jedli Inuici. Niezłe poświęcenie czy tam zdrada ideałów, w zależności jak spojrzeć. pokaż całość

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    Mmm, filtr z naszego oczyszczacza po pół roku ( ͡° ʖ̯ ͡°) obok nówka.
    Według producenta powinien starczyć na rok. W lecie sprzęt nie był na chodzie.
    Takie mamy czyściutkie powietrze.
    #krakow #smog

    źródło: IMG_20221201_1946254762.jpg

  •  

    2647 + 1 = 2648

    Tytuł: Upiór. Historia naturalna
    Autor: Łukasz Kozak
    Gatunek: historia
    Ocena: ★★★★★★★★☆☆
    ISBN: 9788395689574
    Wydawnictwo: Fundacja Evviva L'arte
    Liczba stron: 320
    Forma książki: e-book

    Upiór, strzygoń, wieszczy - pod takimi oryginalnie nazwami, w zależności od regionu, znano istotę, która do ogólnej świadomości i popkultury trafiła jako wampir. Łukasz Kozak w porywający sposób przedstawia, jak słowiański upiór przedostał się do świata zachodu, lecz przede wszystkim skupia się na tym, czym naprawdę tenże upiór rzeczywiście był - czym się w świetle relacji źródłowych charakteryzował, w jaki sposób powstawał, jak można było go unicestwić. Czy upiorstwem można było się zarazić? Czy upiorem mógł zostać biskup? Dlaczego ludność wsi uważała, że Mickiewicz po śmierci stał się upiorem (wieszczym)? Co z tym wszystkim wspólnego ma szamanizm? Świetna lektura dla miłośników słowiańskiego folkloru i wierzeń, ale spokojnie polecam też osobom nie aż tak zainteresowanym, bo książkę czyta się jak dobrą powieść.

    Wielkim plusem są umieszczone na końcu, przetłumaczone na polski, relacje źródłowe na temat upiorów, do których dotarł autor (wiele nie było dotąd analizowanych). Na minus - poza paskudnymi grafikami, których w ocenie nie biorę pod uwagę, skupiając się na treści - czasem zbyt wiele miejsca poświęcono tematom, jakie można by załatwić zwięźlej (np. inspiracje Mickiewicza i spory klasyków z romantykami - czułam się jak z powrotem na lekcji polskiego w liceum). Największym dla mnie minusem, przez który chciałam już na początku przyznać autorowi czerwoną kartkę (na szczęście poskutkowało to chęcią uważniejszego czytania, a nie porzuceniem lektury), było bezcelowe w tej pozycji deprecjonowanie mitologii słowiańskiej, a wręcz oparcie się na przesadnie krytycznym stanowisku Dariusza Sikorskiego, że w sumie to nic takiego nie istniało. Wywody tyleż zbędne dla treści, co obnażające niewielką wiedzę autora akurat w tym temacie (czerwona kartka przyznana została dokładnie za powoływanie się na badania prof. S. Rosika, które dają wnioski całkowicie odmienne od tych przywoływanych przez autora - ale skoro akurat do tych badań Kozak przypisu nie umieścił, to wręcz przyznał, że się z nimi nie zapoznał, więc pisze po próżnicy). Na szczęście w kwestiach bezpośrednio dotyczących tematu upiorów i przy dalszym powoływaniu się na źródła i badania nie złapałam autora na żadnym babolu.

    #bookmeter #ksiazki #czytajzwykopem #slowianie #mitologiaslowianska #etnografia #folklor #wampiry #historiabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    2648 + 1 = 2649

    Tytuł: Kasta nieskazitelnych. Księża, seks, miłość
    Autor: Marco Marzano
    Gatunek: reportaż
    Ocena: ★★★★★★★☆☆☆
    ISBN: 9788382520347
    Tłumacz: Krzysztof Żaboklicki
    Wydawnictwo: Czarna Owca
    Liczba stron: 272
    Forma książki: e-book

    Włoski socjolog wziął na warsztat katolicki celibat, skupiając się głównie na instytucji totalnej, jaką jest seminarium, które trwale formuje mentalność późniejszych funkcjonariuszy kościoła. Marzano przedstawia życie uczuciowe i seksualne księży na podstawie bezpośrednich wywiadów z ponad czterdziestoma duchownymi, co jest i tak próbą sporą jak na tradycyjne milczenie kleru na tak istotne tematy. Posiłkuje się również analogicznymi badaniami amerykańskimi oraz brazylijskimi.

    Teoretycznie nie ma w tej książce niczego wywrotowego, niczego nowego, a i tak jest ona miejscami niezwykle obrzydliwa i przerażająca. Księża relacjonują swoje pierwsze doświadczenia seksualne, często wymuszane przez zwierzchników, a jednocześnie stale potępiane przez doktrynę, wtłaczające w nieustanne poczucie winy i nieczystości; pokazują, jak naczelna zasada tajemnicy i milczenia tworzy podporządkowane, kalekie jednostki, zagubione emocjonalnie, a po święceniach spuszczone ze smyczy na własnej parafii. Marzano opisuje również doskonale znany paradoks: instytucja i reprezentujące ją jednostki usilnie potępiają homoseksualizm, który tak naprawdę dotyczy większości z nich, jest czymś stale obecnym, lecz przemilczywanym, zmuszającym uczestników tej maskarady do konstruowania silnych więzi mimo braku wzajemnego zaufania. Z lektury wynika wręcz wniosek, iż obawa księży przed potworem dżenderu i banialuki o zarażaniu się homoseksualizmem są poparte ich własnymi doświadczeniami. Pewien wychowawca z seminarium mówi bowiem: "dawniej seminarzyści wstępowali jako hetero, a kończyli jako homo, seminarium uczyło ich homoseksualizmu". Nie jest to niczym dziwnym w ściśle męskim środowisku, heteroseksualni mężczyźni należą tam do mniejszości - ich losy Marzano również opisuje, jak również tło rodzinne przeciętnego kandydata na księdza: problematyczne relacje z matkami.

    Niezwykle szokującymi fragmentami są te oparte na dossier zebranym przez geja, który postanowił zinfiltrować środowisko homoseksualnych księży na południu Włoch i je udokumentować. W ciągu zaledwie dwóch miesięcy zebrał potężny materiał dotyczący ponad 40 księży (jedynie w tamtym rejonie), dlatego, z uwagi na tę objętość, eksperyment postanowił zakończyć, a materiały dostarczyć dziennikarzom; Marzano wykorzystał je w swojej pracy. Można dowiedzieć się z nich m.in. o współżyciu jednego z księży z własnym synem czy zobaczyć, jak księża kpią z języka sprawowanego przez siebie kultu, poprzez ugaszczanie Chrystusa rozumiejąc ostry seks z kochankiem. Hipokryzja kleru wylewa się strumieniami, lecz trzeba milczeć, aby wierni nadal postrzegali księży jako istoty nieskazitelne, nieznające cielesności, różniące się od zwykłej szarej masy panowaniem nad instynktami.

    Całe szczęście, że kandydatów do seminariów jest coraz mniej i te patologiczne instytucje są skazane na wymarcie, tym bardziej w silnie laicyzującym się społeczeństwie.
    A jeśli kogoś interesuje nie socjologiczne, lecz doktrynalne ujęcie celibatu i potępiania seksualności, to gorąco polecam książkę Uty Ranke-Heinemann, ekskomunikowanej za zaprzeczanie dziewictwa Maryi teolożki katolickiej, kumpelki Benedykta XVI - "Eunuchy do raju" wydanej również jako "Seks: odwieczny problem Kościoła".

    #bookmeter #ksiazki #czytajzwykopem #katolicyzm #bekazkatoli #religia #socjologia #reportazbookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    2639 + 1 = 2640

    Tytuł: Diuna
    Autor: Frank Herbert
    Gatunek: fantasy, science fiction
    Ocena: ★★★★★★★★★☆
    ISBN: 9788381880572
    Tłumacz: Marek Marszał
    Wydawnictwo: Rebis
    Liczba stron: 784

    Dość ciężka fantastyka, ale za to wyjątkowa. Opisy tak dobre, że podczas czytania można niemalże poczuć gorąco, pragnienie i piasek.
    Bohaterowie wykreowani rewelacyjnie, nie są czarno-biali, jednoznacznie dobrzy lub źli, czasami ich motywy bywają zagadkowe i aż do końca nie można ich rozgryźć.
    Zdecydowanie warto zmierzyć się z "Diuną", nawet jak na pierwszy rzut oka Was ona przeraża.

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    #bookmeter #czytajzwykopem #diuna #fantasybookmeter #sciencefictionbookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

    •  

      @Kaczorra: w takim razie pierwszy tom nie spełnia swojego zadania, bo nie zachęcił mnie do czytania cyklu dalej. Mimo to czytałam jeszcze tom drugi i moje odczucia się nie zmieniły, postacie są dla mnie papierowe, nie mam ochoty poznawać intryg świata. Poza głównymi postaciami, które wymieniasz, inne często znane są tylko z imienia i roli (np. wychowawcy Paula), trudno się w ogóle przejąć ich losem. Gdybym czytała ten cykl w czasach szkolnych to na pewno odebrałbym go inaczej, ale w porównaniu do wielu innych cykli fantastycznych wypada bardzo słabo. pokaż całość

    •  

      @Kaczorra: spoko, niebieski przeczytał całość i mi zaspoilerowal, kiedy dałam sobie spokój po drugim tomie. Poznanie całej intrygi też mnie nie powaliło, wręcz przeciwnie, jestem totalnie diunoodporna xD

    • więcej komentarzy (8)

  •  

    Kolejny sezon za nami, było tyle serii, że można spokojnie wyłonić pierwszą 3 najlepszych zadymiarzy i 3 najlepszych zadymiarek, jeśli dobrze odmieniam, jeśli jakaś politolożka czy psycholożka to czyta i twierdzi, że te słowo się odmienia. Mój ranking jest taki, kobiety:
    1-Iga-top of the top, podsłuchy, dzikie akcje, wystające uszy, wariactwo totalne;
    2-Problem był, bo Iga tak poprzeczkę wysoko zawiesiła, że 2-kę ciężko było wskazać, ale Natalia z 1 edycji-ładny zimny killer brudu i grzyba w wynajmowanym mieszkaniu Jacka;
    3-Ewa Kraka-miałem dać Jamnikarę, ale Ewę Kraka była taką postacią jak z komiksu, głos niczym po teściu, a postura plus olbrzymi pies, którego nie chciała uspokoić aby Darek nie bał się, to było dobre. Dla mnie tylko charakteryzacja i do Legionu Samobójców nadałaby się.
    Żeby jednak totalnie nie pominąć Jamnikarę za ,,niezależność” po polsku, ona silna jednoosobowa działalność gospodarcza, ale rachunki niech płaci BHP-owiec, niech ma wyróżnienie;)
    Mężczyźni:
    1-Przemek z akademika-król życia na koszt uczelni, bo czynsz w tym mieszkanku studenckim to w porywach 300 złotych, a wody, prądu i gazu można wykorzystywać do woli. Dodatkowo przebranie i uprzykrzanie życia Martynie epickie. Nie groźny jak Iga, ale również wybrance dał w kość;
    2-Krzysiek z Koluszek-było w nim tyle jakiejś dziwnej energii, że człowiek miał radochę jak dowiedział się, że na koniec rękę połamał, mając zatarg z kierowcą jakiegoś samochodu. Z Paulinką zbudowali mega dziwne małżeństwo, ale on był dobry numerant;
    3-Jacek-w programie było nieźle, ale później nażarł się ciastek, zaczął bujać się z różnymi ekipami, a później stwierdził, że program ustawiony był, bo Laura i Karol się znali, chcieli za free ślub, ale nie wyszło, bo ich nie połączyli, zrobił to jak zakolegował się z Igą o czymś to świadczy.
    Skoro u kobiet było wyróżnienie to dostaje je Maciej z ostatniej edycji, opowieści o braku potomstwa i wyjaśnienie MamyRysia było jednak słabe, biorąc pod uwagę, że Stramowskim to on nie jest.
    Jestem ciekawy Waszych typów;)
    #slubodpierwszegowejrzenia
    pokaż całość

    +: agaaa_
    •  

      @Sylwiusz89: dziwne masz te typy, nigdy nie rozumiałam czepiania się Natalii i Ewy z 1 sezonu, ale może mężczyzn przerażają dość ogarnięte babki( ͡° ͜ʖ ͡°) facetów też dziwnych wybrałeś, a gdzie zaśliniony agresor Piotrula od weganki czy Grześ od cukierniczki? No i gdzie ERDOL? XD

    •  

      @Sylwiusz89: myślę, że ogarnięty facet nie miałby problemu z dogadaniem się z Natalią czy Ewą, ale one dostały straszne ciapy jako partnerów... sam umieściłeś w swoim rankingu Jacusia. Dla mnie nie należy mu się wyróżnienie w kategorii zadymiarza, bo tak jak wskazałam, są lepsi: Erdol, Grzesiu czy Piotrula wyprowadzany z równowagi gównotematem i mający chore parcie na bombelka. Oraz oczywiście Przemkorożec. Ogólnie z perspektywy kobiety to mamy tutaj całe męskie zoo do wyboru, niestety panowie przedstawiają się tragicznie w tym eksperymencie i nie dziwi mnie postawa Ewy czy Natalii, mimo że mogły trafić gorzej xD Jeśli mam się pokusić o ranking babek no to Iga, Justyna i z trzecią naprawdę mam problem. pokaż całość

    • więcej komentarzy (13)

  •  

    Zwracam się do was z prośbą o pomoc. W związku z tym, że mamy listopad zaczynam powoli rozglądać się za prezentami na święta Bożego Narodzenia. I tu właśnie liczę na was. Mój tata ma 69 lat, jest już na emeryturze, wyznaje kult zapierdolu, latem sobie dorabia (zajmuję się letniskową posiadłością człowieka z Warszawy, praca na zewnątrz, na świeżym powietrzu), przez co ma się czym zająć. Teraz zimą i jesienią gdy jest zimno siedzi w domu, nie wie co ze sobą zrobić, wmawia sobie różna choroby, 10 razy dziennie mierzy sobie ciśnienie i jest rozczarowany kiedy wynik jest dobry... Dodatkowo ojciec jest pisowcem więc ogłupia się za pomocą TVP info. Nie ma on żadnych zainteresowań bo tak jak wspomniałem, wychowany był w kulcie zapierdolu - albo się coś robi fizycznie, albo nic. Książki czyta sporadycznie, jedną na 3 lata, ale jak już jakaś go zaciekawi to parę dni i książka przeczytana. Trzeba trafić tylko w naprawdę interesujący go temat. Tata pochodzi z gminy Żelechów w powiecie garwolińskim. I właśnie książki historyczne na temat jego rodzinnych stron go interesują. Pomyślałem więc, że ciekawym prezentem byłaby dla niego publikacja ,,Żelechów Na starej fotografii Ocalić od zapomnienia". Wydawcą jest Gmina Żelechów. Niestety nigdzie nie mogę znaleźć informacji gdzie mógłbym kupić pierwszą część tej publikacji z 2012 roku. Drugą udało mi się już zdobyć. W związku z tym chciałbym was prosić o pomoc w znalezieniu tej książki. Może ogólnie na co dzień nie dogaduję się z ojcem, ale wiem, że ta książka sprawiłaby mu dużą radość, więc może ktoś z was ma taką książkę i byłby skłonny mi ja sprzedać lub zna jakiś skansen/księgarnie gdzie mógłbym zakupić tą książkę?
    Z góry dziękuję.

    #pytanie #historia #zainteresowania #ksiazki #swieta #allegro #olx #czytajzwykopem #hobby #wykopefekt #prezent #rodzina #tatacontent #ojciec #bozenarodzenie #czytanie #ksiazka #genealogia #pomocy #pomoc #garwolin #emerytura #
    pokaż całość

  •  

    2637 + 1 = 2638

    Tytuł: Mitologia. Przygody słowiańskich bogów
    Autor: Melania Kapelusz, Ewa Poklewska-Koziełło
    Gatunek: literatura dziecięca
    Ocena: ★★★★★☆☆☆☆☆
    ISBN: 9788328129597
    Wydawnictwo: Egmont Polska
    Liczba stron: 80
    Forma książki: e-book

    Mitologia słowiańska w wersji teoretycznie dla dzieci, czyli w wersji najtrudniejszej. Podtytuł sugeruje, że wybrane mity skupią się na bogach, co z treścią niewiele ma wspólnego. Książka zawiera pięć opowieści: mit o stworzeniu świata, mit o stworzeniu człowieka, boski pojedynek, boski koń z Arkony oraz drzewo świata. W zasadzie jedynymi bogami, o których przygodach możemy przeczytać, są Perun i Weles, pozostali wspomniani są gdzieś na marginesie, a więcej miejsca od nich uzyskał bannik. Opowiadanie o arkońskim koniu to również nie mitologia, tylko zbeletryzowany przekaz historyczny, w którym główną rolę autorka wyznaczyła chłopcu o imieniu Boguwid.
    Mimo sympatycznej i stylistycznie miłej narracji nie uważam, że jest to pozycja udana, aczkolwiek nie jest też katastrofalna. Materiału, na którym można bazować w kwestii odtworzenia mitów Słowian nie ma wiele, jest go jednak na tyle, aby stworzyć pozycję bardziej różnorodną. Nie będę tu polemizować z wyborem Peruna jako głównego boga panteonu słowiańskiego, jednak bardzo zaskakuje mnie brak jakiejkolwiek bogini - choćby Marzanny, ewentualnie Mokoszy. W dodatku autorka jedynym aktywnym dziecięcym bohaterem opowieści czyni chłopca. Skąd to skrzywienie? Podobnie wybrakowany twór zaprezentowali autorzy "Mitologii słowiańskiej" dla dorosłych, Bobrowski i Wrona, tam jednak wyraźnie widać mizoginistyczne nastawienie, co efekt końcowy dobitnie tłumaczy (sam wytwór już kiedyś dość obszernie krytykowałam). Być może autorka oparła się na tej kiepskiej książce.
    Dla porównania mamy inną pozycję ukazującą mity słowiańskie, skierowaną również do dzieci (i nie tylko) - "Drzewo" Łukasza Wierzbickiego, i to jest ładnie zbalansowana pozycja (zawiera m.in. opowieść o Marzannie i Jaryle oraz przekazy o Matce Ziemi). Gdybym miała obdarować jakiegoś znajomego dzieciaka propagandą słowiańską zamiast katolickiej, to wybrałabym zdecydowanie "Drzewo". Pod względem artystycznym żadna z tych dwu zestawionych książek do mnie nie przemawia, ale tutaj zdecydowanie nie jestem odbiorcą docelowym. Informacyjnie: w recenzowanej teraz "Mitologii" są tylko rysunki, w "Drzewie" poza grafikami są również zdjęcia natury.

    #bookmeter #ksiazki #czytajzwykopem #slowianie #mitologiaslowianska #literaturadzieciecabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    2636 + 1 = 2637

    Tytuł: Cham i pan A nam, prostym, zewsząd nędza?
    Autor: Andrzej Chwalba, Wojciech Harpula
    Gatunek: historia
    Ocena: ★★★★★★★★☆☆
    ISBN: 9788308076736
    Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
    Forma książki: e-book

    Najnowsza pozycja z nurtu tzw. ludowej historii Polski, a zarazem kolejna książka wyprodukowana przez duet profesora Andrzeja Chwalby i Wojciecha Harpuli. Tym razem nie jest - na szczęście - napisana w formie wywiadu, lecz klasyczną narracją przedstawia 24 hasła związane z tą niezwykle żywą ostatnio tematyką. W zamyśle autorów miała to być obiektywna odpowiedź na powstałe wcześniej pozycje ukazujące chłopskie dzieje w sposób przesadnie emocjonalny i daleki od uczciwości badawczej. Co w rezultacie dostaliśmy?
    Dostaliśmy naprawdę dobrą książkę, którą można polecić wszystkim zainteresowanym tematem ukazanym w dość tradycyjnej formie. Narracja nie jest chronologiczna, tylko problemowa; siłą rzeczy wiele kwestii pojawia się w kilku różnych hasłach. Wśród haseł znajdziemy np. analfabetów, Drzymałę, "Hamerykę", Szelę, czy tak podstawowe kwestie jak pańszczyznę i wieś. Każde hasło jest oczywiście ukazane w szerokim kontekście i rozwija temat w perspektywie historycznej. Książka świetnie pokazuje odmienność losu chłopów w różnych zaborach, co cieszy mnie szczególnie, ponieważ miałam przodków we wszystkich trzech i te różnice mentalnościowe są wyraźnie widoczne w rodzinnych opowieściach. Poza czysto informatywnymi fragmentami książki, znajdziemy tu też sporo ciekawostek, np. kiedy umarł ostatni polski chłop pańszczyźniany i jak postrzegał swoją "grofkę". Autorzy dodatkowo ucieszyli mnie wypowiedziami źródłowymi dotyczącymi miejsc zamieszkania moich przodków, co jest oczywiście czystym przypadkiem.
    Co mnie w tej publikacji dziwi, a może nieco śmieszy? To przekonanie, że tylko historycy mogą przedstawić dobrze i obiektywnie tzw. ludową historię Polski. Autorzy ewidentnie, mimo że nie wytykając z tytułu i autora, oceniają negatywnie wcześniejsze pozycje poświęcone tematowi. Tymczasem ukazana przez nich wielowymiarowa rzeczywistość pełna nieszczęścia, przemocy i upodlenia - czego kontynuację autorzy widzą także współcześnie - doskonale pokrywa się z treścią "Chamstwa" Pobłockiego, którym zachwyciłam się nie tak dawno temu (i zyskałam pewność, że krytyka wynika z niedoczytania tekstu). Książki różni jedynie forma, do jednych bardziej przemówi quasi obiektywizm Chwalby i Harpuli, do innych narracja Pobłockiego skupiająca się na perspektywie chłopów oraz innych podporządkowanych panom. Chwalba jest jednak zdecydowanie "bezpieczniejszą" pozycją i dla osób kompletnie zielonych w temacie będzie najlepszym wyborem.

    #bookmeter #ksiazki #czytajzwykopem #historia #historiapolski #historiabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

    •  

      @UnderThePressure: nie wiem czy interesuje Cię konkretna branża, ale zwykle na studiach znajomi dorabiali sobie w gastronomii (oczywiście maksyf, ale sporo też kelnerowalo w restauracjach przy rynku, tam zawsze kogoś szukają, informacje bezpośrednio w lokalu), można też szukać w hotelach pracy na recepcji, fajną opcją jest też cinema city, zobacz na ich stronie internetowej.

    •  

      @UnderThePressure: czyli inwentaryzacja w hipermarketach odpada, ale jeszcze mi przyszła do głowy taka oczywistość jak call center, jeśli masz cierpliwość do ludzi po drugiej stronie słuchawki ( ͡° ͜ʖ ͡°) większość korpo chętnie bierze do tego studentów i daje elastyczność grafiku, to powinno być ogłaszane też na typowych stronach jak pracuj.pl , poza tym możesz też poszukać ofert stażowo-praktykowych w korpo o profilu powiązanym ze studiami, na pewno filologie obce i finanse/ekonomia są mile widziane, ale nie tylko, zawsze praktykanci mają mniejszy wymiar godzin i grafik dostosowany do możliwości. Powodzenia :) pokaż całość

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    Mam zaplanowany samolot na 6:40 z Berlina. Flixbus wyjeżdżający z Krakowa o 18 ma być o 2:05 na lotnisku. Mam tylko bagaż podręczny Czy te 4,5h to wystarczający margines na spoznienie?
    Flixbus jedzie z medyki
    #berlin #krakow #flixbus #podroze

  •  

    2613 + 1 = 2614

    Tytuł: Cuda wianki. Nowe przygody rodziny Koźlaków
    Autor: Aneta Jadowska
    Gatunek: fantasy, science fiction
    Ocena: ★★☆☆☆☆☆☆☆☆
    ISBN: 9788382109801
    Wydawnictwo: Sine Qua Non
    Liczba stron: 464
    Forma książki: książka

    Nie spodziewałam się wiele po tej książce - ot, miało to być lekkie i pozytywne czytadło eskapistyczne - a mimo to się przeliczyłam, zatem jest bardzo źle. To drugi tom opowiadań o rodzinie Koźlaczek, klanie wiedźm z Zielonego Jaru, gdzie magia nie jest niczym dziwnym. Pierwszy tom czytałam, kiedy dopadł mnie covid i nie byłam w stanie przyswoić nic ambitniejszego - wtedy opowiadania spełniły swoje zadanie: były ciepłe, niewymagające, krzepiące. Ten drugi tom sprawia wrażenie odcinania kuponów i pisania czegokolwiek.
    Poziom spada sukcesywnie: pierwsze opowiadanie jest jeszcze w miarę, drugie w porządku, a później już pełna katastrofa z najbardziej krindżowym wieńczącym tom. Brakuje dobrych pomysłów, ale brakuje przede wszystkim dobrego warsztatu. Jadowska pisze za dużo, powtarza te same treści w paru zdaniach, w kolejnych akapitach, za bardzo rozwodzi się nad nieistotnymi szczegółami, zbyt dokładnie przedstawia rozterki wewnętrzne postaci. To kiepski styl jak na pisarkę, która ma już sporo książek na koncie (nie czytałam innych produkcji, znajomi mocno odradzali i teraz to rozumiem). Co więcej, narracja prowadzona jest z perspektyw różnych postaci - ale muszę temu wierzyć na słowo, bo mimo podkreślanych różnic w temperamentach, postacie te myślą i wypowiadają się prawie identycznie i nie sposób byłoby je odróżnić bez wcześniejszego wskazania, która właśnie przedstawia nam fabułę. Za dużo przekleństw, tracą swoją siłę wyrazu i są nieuzasadnione.
    Ogólnie rzecz biorąc, książka jest stratą czasu, ale i tak traciłam go podczas dojazdów komunikacją miejską, więc z braku laku. Nie polecam, jeśli już to tom pierwszy, z tym że był to taki typowy czytadłowy średniaczek 5/10, a jako że czytałam go z covidem, to może być równie tragiczny, może nie byłam w stanie go wówczas poprawnie ocenić.

    #bookmeter #ksiazki #czytajzwykopem #fantasybookmeter #sciencefictionbookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

    •  

      Zapomniałam jeszcze dodać, że osoba odpowiedzialna za ilustracje ewidentnie nie czytała opowiadań dokładnie, bo opisy wyglądu postaci zupełnie nie pasują do tych przedstawionych na obrazkach. W sumie się nie dziwię, ale jednak wtopa( ͡° ͜ʖ ͡°)

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika ksanthippe

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (2)