#lacunafabularnieemigracjazwykopu

  •  

    #wielkawojnafabularnie #perypetiegerardadistraita

    Z salonu dobiegały przytłumione dźwięki fortepianu, należącego (jak i zresztą cały dworek) do ojca Brigitte. Gerard ostrożnie otworzył drzwi, starając się wejść niepostrzeżenie do pomieszczenia, jednak stara zdobiona klamka postanowiła zaznaczyć swoje nieożywione istnienie jeżącym włosy na głowie szczękiem. Brigitte uniosła głowę znad partytur i uśmiechnęła się do wchodzącego mężczyzny, nie przerywając gry. Gerard starając się zachować resztki dystynkcji zbliżył się do młodziutkiej kobiety z uwagą obserwując ruchy jej palców po klawiszach.

    - To Chopin?

    Dziewczyna zaśmiała się i pokręciła głową z niedowierzaniem.

    - No to nie wiem... - w jego głosie słychać było rezygnację.
    - Znasz jeszcze jakiegoś kompozytora poza Chopinem? - zachichotała
    - Ale to przecież jest polonez... chyba.
    - No jest - odparła, starając się zachować powagę na twarzy.
    - To dlaczego próbujesz mnie po raz kolejny wystrychnąć na dudka? - oburzył się Gerard.

    Brigitte zlustrowała mężczyznę od stóp do głów. Mimo niezbyt prostej postury do twarzy mu było w nowoczesnym mundurze. Przerwała grę i wstała, aby dotknąć jego marynarki. Gerard znieruchomiał i uważnie obserwował każdy delikatny gest dziewczyny.

    - Francuski generał, który wsławił się w tłumieniu powstania Murzynów w Afryce, otrzymał dziesiątki medali których nazw nie jestem w stanie nawet wymienić...
    - ...
    - ... drży na widok osiemnastoletniej kobiety, która nie rozróżnia karabinu od muszkietu.
    - Ja...
    - Przyszedłeś mi coś powiedzieć?
    - Będzie wojna i ja... potrzebują mnie tam.

    Brigitte parsknęła z powodu sposobu w jaki Gerard to powiedział, ale chwilę później zamilkła. Odeszła od niego i skierowała się w stronę zdobionej, drewnianej komody.

    - Kiedy wyruszasz? - zapytała, wciąż zwrócona do niego plecami.
    - Dziś w nocy.

    Zza jej pleców Gerard usłyszał westchnięcie.
    - Jak długo cię nie będzie?
    - Dowództwo ma plan zakończyć działania wojenne po sześciu miesiącach. Potem niech się martwią dyplomaci.
    - Mój ojciec mówił, że mamy małe szanse na wygraną.
    - Brigitte ja... wiesz, że z twoim ojcem mamy... inne zdanie. Na WIELE spraw, nie tylko polityki - dodał pośpiesznie.

    Brigitte zamknęła szkatułkę, odwróciła się od komody i wolnym krokiem skierowała się w stronę generała, ściskając mocno niewielki przedmiot w dłoniach. Powoli zaczęła rozpinać marynarkę Gerarda i wsunęła dłoń w jej wewnętrzną stronę. Gerard szybko nabrał powietrza, wydając z siebie cichy świst. Brigitte uśmiechnęła się, odchyliła wewnętrzną kieszeń i przypięła w niej niewielką broszkę.

    - Zamówiłam ją niedawno u złotnika, ale chciałam ją założyć na inną okazję. Niech ci o mnie przypomina w zimne noce.

    Gerard chwycił między palce przypiętą broszkę. Na mlecznym półszlachetnym kamieniu złotymi literami wygrawerowane były dwie litery - B i G. Mężczyzna ścisnął ją w dłoni i skinieniem głowy podziękował dziewczynie.

    - Będę o tobie pamiętał, piękna - wydusił z siebie, zastanawiając się, czy nie powiedział o jedno słowo za dużo.
    - Mamy kilka godzin do twojego wyjazdu prawda?
    - Ale... - zaczął Gerard

    Brigitte podniosła palec wskazujący i przyłożyła go do ust generała. Patrząc mu prosto w oczy wsunęła swoją drobną dłoń do rękawa jego marynarki i powoli zaczęła ją zsuwać z jego ramion. Oddech Distraita przyśpieszył.

    pokaż spoiler || Brigitte odchyliła głowę na bok i uśmiechnęła się do mężczyzny. Jej druga dłoń wędrowała teraz po jego szyi, palcami szukając włosów na jego głowie i powoli się w nie wsuwając. Zbliżyła swoje usta do jego twarzy i zatrzymała się od niej na milimetry. Z uwagą oglądała jego mimowolnie pulsującą skroń i formującą się powoli kroplę potu. Pocałowała delikatnie kącik jego ust, chwytając teraz jego guzik w kołnierzu. Zasypała go drobnymi pocałunkami mocując się z jego koszulą przy całkowitym braku pomocy ze strony mężczyzny. Gerard był sztywny jak kłoda, stojąc na baczność jak na apelu i nie do końca wiedząc, co powinien teraz zrobić. Kiedy Brigitte rozchełstała jego koszulę i osłoniła fragment owłosionego torsu, delikatne pocałunki przerodziły się w namiętne, połączone z powolnym przemieszczaniem się w stronę stojącej przy ścianie kozetki. Gerard odczuł ulgę, gdy na niej usiadł. Jego kolana lada moment odmówiłyby mu posłuszeństwa. Brigitte wyciągnęła dwie wsuwki z włosów i rzuciła je na podłogę, wypełniając na krótko pomieszczenie wysokim brząknięciem metalu o marmur. Odsunęła swoją twarz od Gerarda, aby pozwolić mu zaczerpnąć trochę powietrza. Mężczyzna był cały czerwony z podniecenia, ciężko dyszał i jakby oczekiwał na instrukcje od swojej kochanki. Ta odwróciła się do niego plecami i gestem wskazała na wiązanie gorsetu. Gerard pośpiesznie rzucił się do rozplątania skórzanych rzemieni, ale ręce trzęsły mu się tak bardzo, że proste zadanie stało się w tej konkretnej chwili niewykonalne. Po minucie Brigitte lekko westchnęła, obróciła się z powrotem w stronę generała i usiadła na jego mdlejących kolanach. Chwyciła nadgarstki Gerarda i skierowała jego dłonie na swoje uwięzione w gorsecie piersi, po czym chwyciła klamrę jego pasa. Jej rozpięcie poszło jej szybko i sprawnie. Jej dłoń na moment powędrowała pod suknię, a po chwili wróciła do bielizny mężczyzny. Jej ramię po natrafieniu na przedmiot poszukiwań drgnęło, uśmiechnęła się lekko i ponownie przysunęła swoje usta do jego, namiętnie wyrażając swoje zamiary. ||


    Trzask otwieranych wrót wejściowych do domu poderwał z kozetki zarówno Brigitte jak i Gerarda. Dziewczyna doskoczyła do niedbale rzuconych wsuwek i błyskawicznie zaczęła poprawiać niesforne loki. Generał odzyskując władzę w rękach z iście żołnierską szybkością i precyzją zapiął spodnie, koszulę i założył rzuconą na marmurową posadzkę marynarkę. Gdy ojciec dziewczyny wszedł do salonu, oboje patrzyli na siebie z uśmiechem zachowując przy tym elegancki dystans.

    * * *

    - Panie Generale, wierzę że doprowadzi pan Francję do zwycięstwa w tej durnej wojnie.
    - Zrobię wszystko co w mojej mocy!

    W normalnych warunkach Distrait nie pozwoliłby zwykłemu kupcowi pouczać go w sprawach, którym poświęcił większość swojego życia, jednak teraz czego najbardziej pragnął, to ulotnić się z pola widzenia mężczyzny, którego oddech córki na jego twarzy będzie mu się śnił przed najbliższy tydzień.

    Podczas oficjalnego pożegnania generał ukłonił się, całując w dłoń Brigitte. Ta, gdy tylko puścił jej rękę, uścisnęła mężczyznę, tuląc się w jego silnych ramionach.

    - Proszę wróć cały i zdrowy - wyszeptała - będę na ciebie czekała.
    - Zaskoczyłaś mnie dzisiaj - odparł cicho Gerard - do tej pory myślałem, że chcesz z tym poczekać do ślubu...
    - Pomyślałam, że być może widzę cię po raz ostatni - jej głos zadrżał. - Nie chciałam też, żebyś zginął nie będąc nigdy... no wiesz... z nikim, z żadną kobietą.
    - Mam dopiero dwadzieścia siedem lat, nie śpieszy mi się - powiedział szybko mężczyzna, choć sam nie wierzył w swoje słowa. - Wrócę niedługo i przywiozę ci coś ładnego z Wiednia.

    Brigitte ucałowała go w policzek i uwolniła z uścisku. Gerard ukłonił się jej ojcu, który wprawdzie odwzajemnił gest, ale jego lewa brew poszła niebezpiecznie wysoko do góry. Generał odwiązał konia z postronka i ruszył galopem w stronę Paryża, w głowie mając cały czas tylko jedno wspomnienie.

    Jej zapach i oddech na swojej twarzy
    pokaż całość

    źródło: secureservercdn.net

  •  

    Hej #lacunafabularnie,

    W oczekiwaniu na kolejne gry zapraszam wszystkich do udziału w nietypowym managerze osadzonym w świecie Formuły 1. Wcielacie się rolę wirtualnych kierowców, sterowanych w grze przez AI lub w role menedżerów zespołów prowadzących rozwój bolidów lub tylko typujących wyniki wyścigów.

    Jeżeli ktoś ma wątpliwości - tak, oglądamy na żywo i z odtworzenia jak komputer gra w grę, ale jest przy tym sympatyczna i miła atmosfera.

    Gra rozgrywa się w całości na discordzie ale wyścigi można również śledzić na kanale yt.

    Mamy fajnych komentatorów, którzy nie wiedzą co się dzieje na torze, graczy którzy udają że rozumieją wpływ swoich decyzji na swoje zespoły i kierowców AI, którzy superlicencję znaleźli w paczkach najtańszych chipsów z Biedronki.

    Sami zobaczcie jak to wygląda na podstawie ostatniego wyścigu ubiegłego sezonu
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    #lacunafabularnie #lacunafabularniefantasy

    Wyniki ankiety będą dostępne również na portalu na L na który przenosimy nasze gry fabularne.

    Jak zwykle mogłam liczyć na Wasz odzew, za co bardzo dziękuję. 41 osób zdecydowało się podzielić ze mną swoją opinią w tak krótkim czasie. Tradycyjnie zapraszam do krótkiego omówienia wyników

    1. Pierwsze pytanie i od razu duże zaskoczenie dla mnie. Spodziewałam się większej wiary w linię fabularną, którą dla Was przygotuję, ale z drugiej strony prośby o wielką piaskownicę fantasy pochodziły od aktywnych graczy. Jak zawsze chcę zapewnić rozrywkę zarówno nałogowym graczom jak i tym którzy czytają wpisy 2-3 razy w tygodniu.

    2. Odpowiedź większości rozumiem w taki sposób, że nie chcą zaczynać bez spodni, atakująć pięściami i kopniakami z wyskoku krabów w pierwszej lokacji. Zadbam o to, aby wybór ekwipunku początkowego nie był ubogi.
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

    •  

      @lacuna: Ok, w takim razie jest to trochę bardziej zrozumiałe. Jakby była opcja "coś pomiędzy aka SW łamane na Odkrycia", to wtedy bym to wybrał. Jeśli śledzisz Gothiczka jeszcze, to jest to bardzo ciekawy kompromis "równoległych i równoważnych" wątków 3 obozów, w ramach których gracze na różny sposób kręcą się wokół bariery (oczywiście nie sugeruję akurat 3 obozów).

      +: lacuna
    •  

      @Awerege: Tylko w Gothicu wątki zaczęły się łączyć nieco później. Ale nie powiem, jest to jakiś kompromis. Nie chcę zdradzać nic z fabuły żeby nie odciągać uwagi od trwającej gry Exa i nadchodzącej gry Kromki, ale mam nadzieję, że rozwiązałam ten problem równie dobrze do Ex.

      +: Awerege
    • więcej komentarzy (7)

  •  

    Cześć #lacunafabularnie

    Do Waszej dyspozycji oddaję krótką i szybką ankietę (12 pytań zamkniętych) dotyczących Waszego wyobrażenia nadchodzącej gry #lacunafabularniefantasy.

    Odpowiedzi zbieram do środy 17.06 do godziny 22:00

    [LINK DO ANKIETY](
    https://docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLSfV-qkGdD4xWrwfXS2aDKXX9HqoRj_oXGJldXVHyvIplIu4kQ/viewform?usp=sf_link) pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

  •  

    Nieco ponad dzień do końca zapisów do #lacunagragieldowa. Nie zwlekaj! Jeżeli dołączysz po terminie, otrzymasz mniej pieniędzy na start!

    Oryginalny wpis

    #lacunafabularnie #lacunafabularnieczarnolisto

    źródło: tradebrains.in

  •  

    Rozpoczynam zapisy do #lacunagragieldowa.

    Pamiętacie ten wpis?. W oczekiwaniu na nadchodzącą nową przygodę na tagu #lacunafabularnie zapraszam Was do mało intensywnej gry w której wcielacie się w rolę Kupców z Porto Argos, miasta znanego dawniej jako Georgetown - centrum akcji przygody #lacunafabularnienewbristol. Waszym zadaniem będzie pomnożenie majątku startowego dokonując sprytnych, przemyślanych bądź szczęśliwych transakcji ze sklepem serwerowym (sterowanym przeze mnie) oraz innymi graczami. W zabawie zwycieży ten Handlarz, który na koniec gry (który zapowiedziany zostanie tydzień wcześniej i uzależniony od zakończenia przygody fabularnej @Kroomka) zgromadzi najwięcej pieniędzy na swoim koncie.

    1. Dlaczego gra giełdowa zamiast typowej gry fabularnej?

    Ponieważ potrzebujemy nowej platformy do rozliczania przepływów wirtualnych pieniędzy pomiędzy graczami bez czynnego udziału GMa. Niezobowiązująca gra giełdowa to świetna okazja ku temu, a jej najlepsi uczestnicy otrzymają możliwość wynegocjowania dodatkowych zalet swojego bohatera w nadchodzącej przygodzie.

    2. Gdzie rozgrywać się będzie gra? Jakie są wymagania do jej dołączenia?

    Discord, a okazjonalne wpisy pojawiać się będą na Lurkerze (gdzie docelowo rozgrywać się będzie nowa przygoda).

    3. Dlaczego zmiana portalu?

    Swoje powody opisałam na Lurkerze, link do wpisu znajdziecie na Discordzie w poczekalni. Nie chcę ryzykować usunięcia tego wpisu.

    4. Jak w to grać?

    Wejdź na Discord i zawołaj mnie, aby otrzymać rangę do gry. Zaznacz również, czy będziesz potrzebować pożyczki.

    Na start każdy z graczy otrzyma 1000 reali portugalskich (waluta w grze) + ewentualna pożyczka. Za ich pomocą handlować można towarami (których jest łącznie 15) i udziałami w przedsiębiorstwach (łącznie 9). Ich ceny sterowane są w trakcie wydarzeń zwanych Wycenami oraz Dniami Handlowymi na podstawie:
    - popytu/podaży w oparciu o istniejący na serwerze handel
    - wydarzeń w oparciu o wynik na kościach

    W trakcie Wyceny aktualizowane są ceny towarów w głównym sklepie oraz okazjonalnie przedstawiane prognozy wartości przedsiębiorstw. Wyceny odbywają się nieregularnie, co kilka dni.

    W trakcie Dnia Handlowego (trwającego kilkanaście godzin) sklep serwerowy umożliwia sprzedaż udziałów przedsiębiostw po określonych cenach. Poza Dniami Handlowymi sklep serwerowy skupuje udziały w cenie makulatury (1 real za udział). Dni Handlowe odbywają się nieregularnie, nie częściej jednak niż raz w tygodniu.

    Dostępne pożyczki to 1000, 2000 i 4000 reali. Ich oprocentowanie wynosi 10% po każdej Wycenie i od tego momentu biegnie termin na zapłacenie odsetek (czyli odpowiednio 100, 200 i 400 reali po każdej Wycenie). Pożyczka zostaje spłacona w momencie zapłacenia całości kapitału. W przypadku niezapłacenia odsetek do czasu następnej Wyceny, komornik zabezpiecza pieniądze i towary Handlarza spłacając kapitał i pobierając dodatkową prowizję 50%.

    Towary dostępne są w ilościach nieograniczonych, mogą być jednak czasowo (lub definitywnie) reglamentowane. Ze sklepu serwerowego w wyniku wydarzeń znikać może możliwość zakupu lub sprzedaży konkretnego towaru.

    Udziały dostępne są w ramach Ofert Publicznych. Pierwsza oferta publiczna udziałów spółki handlowej przeprowadzona zostanie krótko przed startem gry. Handlarze po zapoznaniu się z prospektem emisyjnym zakupują zadeklarowaną ilość udziałow. Po ich zakończeniu następuje pierwsza wycena udziałow na rynku. Zazwyczaj podczas pierwszej oferty publicznej oferowane jest 100 udziałów. Kolejne Oferty Publiczne uzależnione są od wyników finansowych przedsiębiorstwa, planującego rozszerzenie działalności lub dokapitalizowanie aktualnych.

    Specjalną kategorią są Statki, które zapewniają pasywny dochód przy każdej Wycenie.

    Handlarze na podstawie informacji oficjalnych i nieoficjalnych dokonują zakupu i sprzedaży towarów. Obrót towarami i udziałami pomiędzy Handlarzami jest zawsze nieograniczony, służy im do tego funkcja market. Lista przydatnych komend dostępna jest na specjalnym kanale.

    Handlarz kończy grę w przypadku bankructwa. Powrót do gry jest niemożliwy, chyba że bankrut uzyska pożyczkę od innego Handlarza w wysokości co najmniej 1000 reali.

    W razie wątpliwości technicznych na pytania zawsze chętnie odpowiem ja i @KrzemowyDuch, współorganizator gry.

    5. To zbyt skomplikowane, nie chcę w to grać, boję się bankructwa lub nie jestem zainteresowany (-a) taką grą. Będę z tego tytułu poszkodowany (-a) w trakcie tworzenia postaci do #lacunafabularniefantasy ?

    Nie, gra jest dobrowolna i ma na celu przetestowanie alternatywnego dla arkusza kalkulacyjnego narzędzia do rozliczania pieniędzy w naszych grach. Można na niej jedynie zyskać, nigdy stracić.

    ---------------------------------------------------------------

    Zapisy do gry potrwają do 30. maja do godziny 20:00. Zapisy na udziały przedsiębiorstw w ramach Pierwszej Oferty Publicznej upływają 31. maja o godzinie 12:00.

    Możliwe będzie dołączenie do gry w późniejszym terminie z mniejszym kapitałem początkowym.

    Jeszcze raz link do Discorda

    ---------------------------------------------------------------

    Grafika Arraxxon @ Deviantart
    #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    WRYJIZM #gothicfabularnie

    Kierunek filozoficzny zapoczątkowany w Khorinis przez Mariana Wryja, w roku który nie ma znaczenia dla definicji. kontynuowany także w czasach pobytu w Górniczej Kolonii niedaleko Khorinis. Podobnie jak w większości kierunków filozoficznych Myrtany dla wyznawców Wryjizmu najważniejszą dziedziną filozofii była etyka obijania mordy – uważali oni, że podstawowym zagadnieniem filozoficznym jest szczęście, które upatrywali w regularnym spuszczaniu wp#$^@lu tym, którzy na niego zasłużyli.

    Epikureizm jest jedną z czterech najważniejszych filozofii życia w Górniczej Kolonii. Dla tego sposobu filozofowania kluczowym pytaniem było jak osiągnąć szczęście w życiu doczesnym. Były to więc przede wszystkim systemy etyczne, sprowadzające się do jednej odpowiedzi - należy walić w ryj, kiedy jest to uzasadnione, a czasami nie jest. Wszelkie inne rozważania filozoficzne z zakresu czy to teorii poznania, czy metafizyki, miały tu znaczenie drugorzędne i służyły wyłącznie do uzasadniania swoich poglądów w sprawie kluczowego pytania – jak żyć, żeby być szczęśliwym. Mimo takich założeń pierwotnych wryjizmu jego koncepcje metafizyczne, zwłaszcza w teorii poznania, miały później znaczny wpływ na filozofów pozostałych Obozów.

    Najbardziej oryginalne było jednak pojęcie śmierci przez Mariana Wryja. Twierdził, że nie należy bać się śmierci, bo, jak sam powiedział „dopóki jesteśmy, nie ma śmierci, a gdy ona przychodzi, nie ma nas”.

    Wryjizm był jako system etyczny z gruntu hedonistyczny, to jest zakładał, że szczęście równa się przyjemności i dlatego życie szczęśliwe to życie, w którym suma doznanych przyjemności jest większa niż suma cierpienia.

    Z czystym hedonizmem w duchu Gomeza wryjizm nie miał jednak poza tym wiele wspólnego. Gomez zakłada, że skoro szczęście daje doznawanie przyjemności, należy po prostu czerpać z życia tyle przyjemnych doznań ile się da, nie zważając na konsekwencje. Marian Wryj stoi na bardziej zrównoważonym stanowisku, twierdząc, że zanim skorzysta się z jakiejś przyjemności należy rozważyć, czy suma ewentualnego cierpienia, które będzie związane z osiągnięciem tej przyjemności, nie będzie większa od niej samej.

    W tym celu Marian stworzył swoją teorię różnych rodzajów wp#$^@lu (tzw. rachunek wp#$^@lu), który następnie usystematyzował według wartości. Za najbardziej wartościowy uważał taki, który nie wymaga wysiłku i który nie jest związany z przykrymi następstwami.

    Najważniejszą cechą wryjizmu jest jednak jego nieuchronność, dotkliwość i powtarzalność. Wyklucza on permanentne rozwiązywanie konfliktów poprzez zamordowanie obijanego. Taki sposób wyklucza stosowanie wryjizmu w przyszłości wobec tej samej osoby i jest z natury problematyczne dla całego Obozu.

    pokaż spoiler Bo dobry wp#$^@l to taki, po którym będziesz obawiać się następnego wp#$^@lu.


    -------------------------------------------------------------------------

    Na zdjęciu filozof Marian przed wtrąceniem za barierę. Teraz ma tylko brudne szmaty Kopacza.
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Epilog #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto #lacunafabularnie

    Interaktywna Mapa Galaktyki

    ---------------------------------------------------------------------------

    Wrota homoharemu zatrzasnęły się z hukiem za Caiusem i Tankenem. Mężczyźni nie obracali się za siebie i bez słowa wsiedli na pokład promu. Po wyjściu z atmosfery Polin Caius szybko wstał i podszedł do pokładowego terminala.

    - Straciliśmy trzy lata i mamy dużo do nadrobienia - powiedział, nie odrywając wzroku od niebieskiego ekranu. - Najpierw skontaktujemy się z Akademią. Jedi na pewno o nas nie zapomnieli, nawet jeżeli dużo się u nich zmieniło. Na miejscu odezwiemy się do Volesusa, żeby upewnić się...
    - Dlaczego mnie wtedy powstrzymałeś? - zapytał ponuro Tanken

    Caius odwrócił się w stronę towarzysza. Jego wzrok wbity był gdzieś w przemykające gwiazdy w nadprzestrzeni. Oddychał miarowo i spokojnie, co w trakcie izolacji zdarzało mu się niezbyt często.

    - Miałem na sobie ładunki wybuchowe - kontynuował Nuruodo. - Palec na detonatorze. Moglibyśmy to wszystko zakończyć pięć lat temu.
    - Co zakończyć? - oburzył się Caius. - Jeżeli już nawet pominiemy naszą głupią i bezsensowną śmierć to co by ci przyszło z zabicia Pryde'a? Po jednym Szechterze przyjdzie następny. Galaktyka jest pełna Szechterów i jeżeli walczymy o to samo, to wiesz że potrzebujemy ją uzdrowić nie przez zabijanie kolejnych watażków.
    - Nie miałeś prawa podjąć tej decyzji za mnie! - warknął Tanken.
    - Chwila, a co z moim życiem?
    - Nie chciałeś go przypadkiem oddać za Republikę?
    - Republiki już nie ma...

    Caius westchnął ciężko i wrócił do śledzenia holonetu. Głodnym wzrokiem szukał po holopedii informacji o aktualnej sytuacji politycznej. Jego uwagę przykuł obszerny artykuł, zatytułowany "Czarny Ślub".

    - O żesz w mordę - zaklął pod nosem. - Tanken, zobacz tutaj!

    * * *

    Ogromny głaz przesuwał się po ziemi zgrzytając o piasek. Ordo-Karr obserwował skupioną twarz Relitha, dla którego problemem był nie tyle ciężar kamienia, co wymagana precyzja. Nie chciał pozwolić aby naturalna zasłona jaskini nosiła jakiekolwiek ślady ingerencji ludzkiej. Uczeń wszedł jako pierwszy, oświetlając grotę czerwonym blaskiem lightsabera. Relith wskazał drogę do niewielkiego pomieszczenia z niewysokim pylonem i trzema osadzonymi kryształami na planie trójkąta.

    - Widziałem to miejsce we śnie - powiedział Ordo-Karr. - Czuję tutaj ogromne natężenie mocy. To stąd Veela przyzwała ducha Zaarbalda. My też będziemy próbowali przywołać kogoś z przeszłości?
    - Nie tym razem - odparł Relith. - To miejsce służy nie tylko do przyzywania zmarłych. To również punkt kontaktu z całą Galaktyką. Przyłóż rękę tutaj.

    Obaj sithowie położyli dłonie na obelisku. Ordo-Karrowi pociemniało w oczach. Co sekundę przez jego umysł przewijało się setki obrazów. Gwałtownie oderwał dłoń, jakby dotknął płynnej lawy i chwycił się za głowę, potrząsając nią aż do powrotu pełnej świadomości.
    - Co ja właśnie widziałem Mistrzu? - zapytał.
    - Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Prawdziwy "holonet Mocy". Tylko tutaj znajdziemy odpowiedzi jak władać Mocą niczym starożytni mistrzowie. Bez oglądania się na wątpliwych sojuszników, którzy odwrócili się od nas, a którzy drogo zapłacą za swoją zdradę.
    - Rozumiem Mistrzu - skinął głową Ordo-Karr. - W takim razie spróbuję skorzystać z tej skarbnicy wiedzy sprawdzając trywialną i nieistotną z naszego punktu widzenia rzecz.
    - Cóż takiego? - zainteresował się Darth Relith
    - Przyszłość K9...

    * * *

    - Straciłem wszystko - mówił spokojnie i bez emocji Dziewiątka. - Towarzyszy, reputację, statek, mistrza.
    - Sięgnąłeś dna i możesz się od niego teraz tylko odbić! - powiedział nerwowo Navian.
    - Nawet własną tożsamość...

    K9 siedział na krawędzi wysokiego budynku na Skarpetonie. Navian stał w bezpiecznej odległości od Najemnika, starając się go nie prowokować do nieprzemyślanych decyzji.

    - Urgot ma stałe zajęcie w Kondominium u Achtunkusa i Volesusa na Lapiterze. Neige i ja dobrze płatne fuchy w Konfederacji - ciągnął Navian. - Odenus świetnie płaci. Wystarczy rzucić się w wir pracy i bedzie tak jak dawniej, zobaczysz.
    - Wykluczone. Nie po tym, co się wydarzyło.
    - Słyszałem o wydarzeniach na Yavinie. Ordo-Karr popełnił duży błąd pozostawiając się przy życiu. Wrócisz silniejszy i go dopadniesz, zoba...
    - Nic nie rozumiesz! - warknął Dziewiątka. - Prawie pięć lat przygotowywałem się do tej zemsty. Dzień w dzień myślałem tylko o tym. A kiedy doszło w końcu do starcia, zostałem upokorzony. Nie byłem w stanie nic zrobić, kiedy sithowie zabijali tych młodych mistrzów.
    - Ale w końcu Pancerniki ich przegoniły - próbował żartować Navian. - Nikt nie jest silniejszy od Pancerników.
    - Wiesz jaki obraz utkwił mi w pamięci? - kontynuował K9. - Młody mistrz Zah'araman wierzgający w konwulsjach na ziemi od Błyskawic Relitha. swojego dawnego mistrza. Izaelo torturował go kilka godzin aż ten zaczął błagać go o śmierć. I dopiero wtedy go zabił. Na oczach wszystkich młodzików. I na moich.

    Dziewiątka spojrzał w dół i zaczął ciężej oddychać. Wieżowiec liczył dwieście pięter, a oddech Najemnika robił się płytki nie tylko od widoku i słowotoku, ale i rzadszego powietrza w tej części atmosfery.

    - Myślałem, że to już upragniony koniec. Że Ordo-Karr pozbawi mnie życia triumfując w tym nierównym, ale oczekiwanym przeze mnie pięć lat pojedynku. Ale on tylko roześmiał mi się w twarz i puścił wolno. Przechodziłem posłusznie obok trupów Jedi, nie będąc w stanie przeciwstawić się nawet samym jego słowom. Gdybym został chwilę dłużej, być może zmiotłoby mnie bombardowanie orbitalne Walash'ka. Ale przeżyłem je po raz drugi. Navian... nie chcę próbować po raz trzeci. Nie mam siły...

    Powoli sięgnął po blaster i odwrócił się w kierunku Najemnika. Navian odruchowo włączył pole siłowe, które objęło delikatną białą poświatą całą jego sylwetkę. K9 uśmiechnął się lekko.

    - Nie masz się czego obawiać. W tę podróż jadę sam...
    - DZIEWIĄTKA, NIE! - krzyknął Navian

    Ale na reakcję było za późno. K9 przyłożył do ust lufę blastera i pociągnął za spust. Jego ciało bezwładnie zsunęło się z krawędzi wieżowca. Navian dobiegł do niej i w ostatniej chwili ujrzał znikające w chmurach ciało Najemnika. Po wystrzale z blastera na szczycie budynku zapanował spokój. Wiatr na moment przestał wiać, jakby chcąc upamiętnić tragiczną historię przywódcy Galak Pizzy, by po chwili wrócić do wygrywania swoich melodii w szparach dachu.

    Dobranoc Han, dobranoc Erk, dobranoc Xidusie, dobranoc K9

    * * *

    (rok wcześniej)

    - Na mocy nadanych mi praw - mówił doniośle Jakkay Zoidberg - w tym prośby państwa młodych... ogłaszam was mężem i żoną!
    Mateo chwycił w talii Oyage, przycisnął ją do swojego brzucha i teatralnie pocałował pośród wiwatującego tłumu.
    - Niech to małżeństwo będzie początkiem nowej, wspaniałej przyszłości dla rodzącej się z gruzów Republiki!

    Walas'hk odkleił się od swojej małżonki i używając nowych zdolności przyciągnął do siebie butelkę rumu, którą od razu odpieczętował. Wziął dwa głębokie łyki, otarł rękawem usta i spojrzał na Oyage.
    - Ale bym cię teraz cimcirimci pach pach pach schrupał jak brzeg pizzy.
    - Mateo, przestań! - obruszyła się Oyage - Nie przy wszystkich!

    (teraz)

    Oyage siedziała przed lustrem, wcierając w dłonie oleistą maść ze skarpetońskich alg. Ubrana była w cienką koszulę nocną, która według niektórych pruderyjnych lokalnych dam ukazywała zbyt wiele. Mateo wtoczył się do sypialni, niosąc tacę z dwoma kieliszkami, szampanem i miseczką truskawek.

    - A cóż to okazja do świętowania? - zapytała niby nieświadoma Oyage
    - Jak to co, pieczareczko. Mijają właśnie trzy miesiące i jedenaście dni od czasu przegłosowania przez Senat... no co, 103 dni to okrągła liczba... od czasu przegłosowania Twojej ustawy. No wiesz, tej o utworzeniu armii Republiki, niezależnej od planet.
    - TO miałeś na myśli mówiąc, że dziś wieczorem świętujemy? - rozczarowanie na twarzy kobiety było wyraźne.
    - Kurczaczku, zapewniliśmy pokój w Galaktyce na wieki. Nikt nie będzie mierzył się z potęgą Republiki wiedząc, że nasza armia jest niezależna od lokalnych sporów. Tam, gdzie jest konflikt, robimy bombardowanie. Bez debat, bez głosowań, bez ustaw. To ostateczne narzędzie pokoju.

    * * *

    Gdy Tanken i Caius wylądowali na Yavinie 4, zaskoczyła ich kompletna cisza. Szli szybkim krokiem przez pusty dziedziniec, wypatrując żywego ducha. Dostrzegli chowające się za niewielkim murkiem dwie dziecięce sylwetki. Pomachali im przyjaźnie i wyciągnęli ręce, ale dzieci próbowały niezdarnie jeszcze bardziej się schować. Gdy byli senatorowie podeszli do nich, nie uciekały. Opowiedziały im krótko historię rzezi urządzonej przez dwóch sithów oraz o udanym ukryciu się w dawnym dormitorium Izaelo. Dzieci wyglądały na brudne, głodne i mocno zaniedbane.

    - Czyli to znaczy że jesteście tutaj całkowicie sami? Nie ma nikogo więcej w Akademii? Żadnego dorosłego?

    Dwóch chłopców skinęło głową. Caius spojrzał na Tankena, który od razu zrozumiał intencje swojego towarzysza. Obaj nachylili się w stronę chłopców i wzięli ich na ręce.

    - Zabiiorę Cię na Csillę - powiedział Tanken. - Jesteś przyszłością wszystkich Jedi, dlatego zaopiekuję się Tobą osobiście. Poznasz moją rodzinę, załatwię ci najlepszą opiekę na jaką mnie stać. Jak masz na imię?
    - Jestem Hoid.
    - Hoid? Gdzieś słyszałem to imię - zaciekawił się Caius. - Jaki znowu Hoid?
    - Hoid Pryde.

    * * *

    Oyage bez słowa wstała od lustra i podeszła do tacy. Mateo rozłożył się wygodnie na łóżku, sięgając po pilot do holowizora, podczas gdy kobieta otworzyła szampana, rozlała go do dwóch kieliszków i wrzuciła do nich po truskawce. Podała jeden z nich mężowi, po czym wraz z drugim usadowiła się wygodnie obok ramienia mężczyzny plus size. Mateo od razu przechylił kieliszek, zapominając o toaście i cichutko beknął. Parana bez słowa zaczęła sączyć swojego szampana.

    - Widzisz moja margheritko, stworzyliśmy coś wielkiego. Technokracje są nam przyjazne, mamy ustanowione z nimi kondominia na planetach dawnego Zjednoczonego Sojuszu. Csilla i Aquila zepchnięte na margines. Jeszcze tylko Konfederacja i wsz...

    Mateo zakrztusił się i próbował dokończyć myśl, ale kaszel nie tylko nie ustępował, ale i nasilał się. Gestem ręki pokazał swojej żonie butelkę z wodą, stojącą na nocnej szafce, ale Oyage nie reagowała. Próbował przyciagnąć ją do siebie Mocą, ale był w stanie jedynie ją przewrócić, rozlewając zawartość na dywan. Oyage wstała i usiadła na nim okrakiem, czerpiąc dziką satysfakcję z jego dygotającego ciała.

    - Rok upokorzeń. Rok słuchania tych wszystkich obrzydliwych pizzopochodnych zdrobnień - mówiła, podczas gdy Mateo walczył o każdy haust powietrza. - O Republikę się nie martw, grubasku. Ciągłość władzy zostanie zachowana, podpisałeś odpowiednią ustawę. Chyba, że jej nie przeczytałeś?
    - Odenus... - dyszał Walas'hk - Odenus cię zniszczy...

    Oyage nachyliła się nad ucho swojego konającego małżonka

    - Zdradzę ci pewien sekret - szeptała. - To ja jestem Odenusem.

    Oczy Walas'hka rozszerzyły się jeszcze bardziej. Oyage zeszła z męża, sięgając po butelkę szampana stojącą na stoliczku. Nalała sobie kolejną lampkę i piła w spokoju patrząc, jak Mateo nieruchomieje na łożu małżeńskim.

    - Nikt się mnie nie spodziewał. Nikt mnie o nic nie podejrzewał. Ani w Radzie Bezpieczeństwa, ani w Imperium Sithów. Żadnych zleceń. Nawet zdalne wysadzenie myśliwców KPP i Sithów! - śmiała się Oyage. - Co tak głupio patrzysz, grubasku? Od kogo oni mieli plany myśliwców Omni? ODE MNIE! Kto kazał je zmodyfikować tak, by można było je zdalnie zniszczyć? JA! Teraz to samo oprogramowanie jest w Pancernikach. Planety mogą się buntować, ale dobrze wiesz, że kto ma Pancerniki, ten ma władzę.

    Wcisnęła przycisk na niewielkiej bransoletce, a po chwili w sypialni zjawił się młody mężczyzna, który ukłonił się półnagiej kobiecie.

    - Paskudny zawał. Pracował na niego latami obżerania się - westchnęła z udawaną troską Oyage. - Tymczasem przygotuj wszystkich na drugą fazę. Wykonać rozkaz 88.

    Dobranoc Mateo
    Dobranoc Galak Pizza
    ...
    Dobranoc Republiko

    ---------------------------------------------------------------------------

    Dziękuję wszystkim za tę wspólną niesamowitą przygodę. Jeżeli jesteście głodni kolejnych gier, nie zapomnijcie zaobserwować tag #gothicfabularnie !

    pokaż spoiler Przygodę poprowadzi współtwórca postaci Oyage Parany - @Ex2light
    pokaż całość

    źródło: img.fotocommunity.com 18+

    •  

      Krwawy Dziewięć "K9"
      [dwieście pięter niżej]

      Nawet tak idylliyczna planeta jak Skarpeton miała swoje mroczne oblicze. Tą z pewnością były najniżej i najgłębiej położone dzielnice stolicy, dokąd nie docierało prawo a co dopiero światło słoneczne. W jednym z takich zapomnianych miejsc dwójka młodocianych zbiórw patrolowała właśnie rewir swojego gangu.

      - Myślisz że Alkalis wygra znowu wyścig ścigaczy? - dziewczyna w obdartym stroju zamyśliła się drapiąc blasterem w podbródek - Chociaż po jego ostatnim wypadku i tej utracie ręki...
      - Nie ma szans. Nie wróci nawet na tor! A co dopiero wygra...
      Idący obok niej chłopak nie zdążył dokończyć zdania, gdy z sąsiadującej alejki dobiegł huk podobny do wybuchu granatu, a chwilę później okolice ogarnęły tumany wznieconego pyłu.

      - Widziałeś? Co to było?
      - Nie wiem. Przygotuj blaster i chodźmy to sprawdzić. Szybko zanim zlecą się sępy!
      Tumany kurzu zaczęły opadać a dwójka zbirów ostrożnie rzuciła się do przeglądania okolicy. W jednym z gruzowisk błysnął jakiś metaliczny przedmiot który zwrócił uwagę dziewcznyny. Zaciekawiona podeszła bliżej by to zbadać. Przedmiot okazał się wizjerem mandalorańskiego chełmu.

      - Zielony hełm z fioletową lamówką... o kurwa o kurwa!
      Podekscytowana rzuciła się do dalszego rozgrzebywania gruzowiska wołając swojego przyjaciela na pomoc. Po chwili udało im się wyciągnąc reszte ciała najemnika na wierzch.
      - Zobacz - pokazała palcem.
      - No trup nie? Musiał spać z samego dachu. Sprawdzić mu kieszenie? - chłopakowi już błyszczała w oczach wizja łatwego zarobku.
      - Nie. Zobacz! Zobacz na dłoń ile ma palców!
      - Dziewieć.. Dzie... o kurwa przecież to Krwawy Dziewieć!
      Dwójka dzieckiaków zamarła. Poczuli się jakby conajmniej trafili szóstkę w holototku.
      - Kto mógł go zabić? - wychrypiał chłopak i spojrzał w górę w miejsce gdzie powinno być niebo.
      - Nie wiem. Ale napewno ktoś potężny. Przecież K9 to legenda...
      - Dobra zabieraj fanty i spadamy.
      - Nie.
      - Co?
      - Nie rozumiesz. To nasza szansa.
      Dziewczyna ostrożnie ściągnęła hełm z głowy martwego najemnika i założyła go na swoją. Cieżki hełm w jednej chwili nadał jej tego rodzaju powagi która krzyczała wręcz, że lepiej jest z nią nie zadzierać.
      - Wyrwiemy się z tej dziury. Ty i ja. - wyciągnęła w kierunku towarzysza otwartą dłoń, w drugiej trzymając wibronóż - Tnij. Teraz ja będę Krwawą Dziewiątką.

      pokaż spoiler Krwawa Dziewiątka powróci w Star Warsach 2 xD

      @lacuna dzięki za tyle czasu antenowego poświęconego dla Galaka i K9!
      pokaż całość

      źródło: Jango-Head-Helmet.png

  •  

    Zgodnie z wolą wyrażoną w ankiecie oddaliście mi prawo wyboru tematyki następnej przygody #lacunafabularnie. Bardzo się cieszę, że w zakończonej właśnie ankiecie większość z Was podjęła dokładnie taki sam wybór jak ja, dlatego z nieukrywaną przyjemnością ogłaszam, że po przygodzie #gothicfabularnie przygotowywanej przez @Ex2light oraz po przygodzie gracza @Kroomka osadzonej w czasach I wojny światowej zagramy w...

    pokaż spoiler Świat Fantasy!


    Już teraz rozpoczęłam przygotowania do gry giełdowej za udział w której uczestnicy otrzymają możliwość poprowadzenia negocjacji dotyczących ich bohaterów w nadchodzącej przygodzie. W ich trakcie uświadomiłam sobie, że jej fabularne zabarwienie nie może być powiązane z powstającym światem fantasy. Byłoby to złamanie jednej z zasad naszych gier, w której każdy gracz poznaje świat przygody na równi z pozostałymi. Uczestnicy gry mieliby nieuczciwą przewagę mogąc oswoić się z terminami w niej używanymi oraz innymi elementami takimi jak miejsca czy towary. Dlatego zdecydowałam, że gra giełdowa odbędzie się w znanym większości z Was uniwersum przygody, do której wracacie z nostalgią. Wracamy do...

    pokaż spoiler roku 1518 do Porto Argos (dawniej Georgetown), miasta znanego z przygody Wielkie Odkrycia Geograficzne.


    Wszystkie szczegóły oraz instrukcję podam w dniu zapisów do gry. W przeciwieństwie do naszych standardowych gier fabularnych będzie możliwość dołączenia do zabawy w każdym momencie jej trwania. Gra giełdowa wystartuje w następnym tygodniu, startu przygody w świecie fantasy (biorąc pod uwagę dwie gry graczy w kolejce) możemy się spodziewać w czerwcu lub lipcu.

    Tymczasem tutaj znajdziesz Discord startującej już niebawem przygody osadzonej w świecie gry Gothic.

    ---------------------------------------------------
    grafika ZuluSplitter @ Deviantart
    #lacunafabularniefantasy - tag nadchodzącej gry
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

  •  

    Dziękuję wszystkim za wypełnienie ankiety na zakończenie przygody #lacunafabularniestarwars. Bardzo się cieszę, że minęły już czasy słodzenia mi w komentarzach i skupieniu się na słabszych stronach gry, których mogłam nie dostrzec. Wybrałam najcelniejsze lub najczęściej pojawiające się uwagi, które pozwolę sobie skomentować poniżej. Jeżeli interesują Cię tylko wyniki ankiety, zjedź niżej do komentarzy. Jedną z uwag wdrażam od razu - ściany tekstu i brak tl;dr

    ---------------------------------------------------

    1. Balans klas - pojedynczy Senatorowie zostali pozbawieni narzędzi do działania, a Padawani byli NPCami zdanymi na łaskę Rady.

    Dorzucając do tego (jak się okazało) nieprawdziwe reklamy mówiące o "nieograniczonym suficie rozwoju mistrzów Jedi" muszę tutaj przyznać rację, że gra Jedi była bardzo wybrakowana. Co gorsza nawet gra mistrzem nie dawała zbyt wielu możliwości jeżeli nie należało się do Rady Jedi, a i tak sama Rada miała związane ręce jeżeli Kanclerz zdecydował(-a) się pójść inną ścieżką. Ponadto kompetencje Rady Jedi zostały w pewnym momencie przejęte przez Radę Bezpieczeństwa. To do Jedi kierowałam najmniej aktywnych graczy, ale przegięłam w drugą stronę. Bo o ile zmarnowany potencjał nieaktywnych Najemników jest do usprawiedliwienia, o tyle podążanie padawanów (czasami bez ich wiedzy) za ich rozkazami było błędem, za co przepraszam. Zrobiła się z tego powtórka z Chorążych w Krucjatach. Tego typu sytuacje będą trudne do uniknięcia w masowej grze, ale jeżeli gracze mają się ze sobą łączyć w grupy to powinno być to na zasadzie dobrowolności - jak w przypadku Galak Pizzy, gdzie jak się mogę domyślać nikt nie czuł się pokrzywdzony decyzjami wewnątrz grupy.

    Senatorowie bez możliwości podejmowania indywidualnych działań nie byli z kolei wypadkiem przy pracy, a zaplanowanym przeze mnie mechanizmem. Tutaj jednak również powinnam była dać choć minimum elastyczności, jeżeli nie w każdej turze, to chociaż od czasu do czasu. Po upadku Republiki rola pojedynczych Senatorów została zmarginalizowana. Tutaj również nasze oczekiwania się minęły - ja oczekiwałam więcej aktywności i kombinowania ze strony Senatorów, a Senatorowie oczekiwali (słusznie) należnych im przywilejów wynikających z ich pozycji.

    Wszystkie ograniczenia wprowadzałam tylko z jednego powodu - aby nie utonąć w indywidualnych wątkach wielu graczy. Dużo łatwiej jest mi prowadzić wątek grupy niż każdego gracza z osobna. Na tę chwilę nie mam kolejnego rozwiązania, będę nad nim pracowała w najbliższych tygodniach, a być może podpatrzę pomysł Ex2lighta albo Kroomki.

    2. Balans bohaterów - negocjacje ustawiły grę od samego początku

    To oczywiście subiektywne doznania, ponieważ do finału doprowadził szereg nieprzewidzianych wcześniej wydarzeń (rozpad Republiki, śmierć Veeli i Spektruma w wyniku działań graczy, mordestwa polityczne). Pojawiły się opinie, że w wyniku negocjacji otrzymywało się zbyt dobre statystyki na tle innych graczy. Problem leżał jednak w innym miejscu. Najbardziej graczy dotknął zbyt duży rozstrzał w liczących się statystykach - większy niż w Odkryciach, a porównywalny do Wikingów. W wyniku negocjacji najwięcej zyskali Zaarbald i James Spock, natomiast pozostałe potężne postacie (Sithowie, Kanclerz Pryde) były przeze mnie "namaszczone" i nie miały większego wpływu na kształt postaci. Lisaros i Skarpeta zostali właściwie postawieni przed faktem dokonanym, dzięki czemu dostali prezenty ode mnie. Nie sądzę, żebym musiała uciekać się do podobnych rozwiązań w przyszłości - w tej grze chciałam mocno powiązać niektórych graczy z fabułą, co przełożyło się na inne niepotrzebne z perspektywy czasu rozwiązania (kłamstwo w sprawie sithów oraz integralność). Ktoś nazwał to naiwnością. To nie była naiwność tylko pospolite kłamstwo i wykorzystanie swojego autorytetu do jego podparcia. Nigdy więcej.

    Obawy będą na pewno budziły efekty gry giełdowej, które będą wpływały na możliwości negocjacyjne. Aby częściowo ich uniknąć postaram się przedstawić wszystkie możliwe nagrody za udział w niej jeszcze przed jej startem. Da to nam wystarczająco dużo czasu na zrewidowanie niektórych ekstremalnych pomysłów.

    3. Ściany tekstu RP z Noxie Karbonit na czele.

    Dla mnie i części graczy zachwycające, dla innych męczące i niepotrzebne w przypadku mało aktywnego uczestniczenia w grze. To kolejna z poszkodowanych grup w tej grze - mniej aktywni gracze. O ile nieaktywnych Najemników nie chcę tłumaczyć, o tyle pozostali gracze, którzy nie mają czasu ani na regularne śledzenie tagów, ani tym bardziej na przebywanie na discordzie, mieli bardzo mało do powiedzenia w tej grze. Duże uznanie z mojej strony w kierunku Jedi, którzy starali się wpływać na losy gry przez akcje grupowe. Ale odeszliśmy od tematu.

    Główny zarzut polega na konieczności odfiltrowania istoty treści od rozbudowanych wpisów RP. Rozwiązanie tego problemu wypracowali i stosowali najczęściej przede wszystkim Akumulat i Stah-Schek - na końcu wpisu RP w oddzielnej sekcji znajdowała się krótkie streszczenie wydarzenia. Będę chciała wprowadzić obowiązek pisania takich 1-2 zdaniowych streszczeń w ustalonej wcześniej formie, które kopiowałabym następnie do "kwartalnych" wpisów w formie krótkiej prasówki wraz z linkami.

    4. Jawność wątków gry i statystyk

    Pierwsze jest nie do uniknięcia. Discord stał się wygodną alternatywą do komunikacji, a mi umożliwia przeprowadzanie szybko i sprawnie minisesji, dzięki którym zmniejsza się ilość niedomówień lub sytuacji w którego MG poprowadził bohatera w sposób niezgodny z oczekiwaniami gracza. Wymuszanie akcji w wątkach pod wpisami jest nie do wyegzekwowania, tym bardziej że moderatorka zero nie śpi i usuwa całe wpisy za przekleństwa, pozostawiając wulgarne memy z polskich filmów porno. 250 komentarzy w wątkach kwartalnych Wikingów wrócą tylko wtedy, jeżeli gracze spoza Discorda będą aktywniej udzielali się pod wpisami. Poza tym nadal nie ma jeszcze decyzji gdzie zostanie rozegrana następna gra.

    Rozwiązanie drugiego było wdrażane w tej grze, gdzie poza Yokaiiem, mającym wgląd w statystyki części graczy, każdy znał tylko swoje. Dwie osoby zaproponowały przedstawianie statystyk w formie opisowej. Pomysł ten pojawiał się już we wcześniejszych ankietach, ale nie potrafiłam się do niego w pełni przekonać, tak samo jak do opisowego określania poziomów trudności testów.

    5. Władza w rękach graczy bez GMa policjanta

    Przed startem gry została uchwalona Konstytucja, której stosowanie zaczęło się rozmywać wraz z postępującymi turami. W przypadku Wielkich Odkryć Geograficznych zablokowałam proponowaną reformę Milicji, tutaj postawiłam na całkowitą dowolność zgodnie z kanoniczną zasadą "Kanclerz to Senat". W tym przypadku demokracja się nie sprawdziła, być może będzie okazja do przetestowania innych ustrojów w następnych przygodach. Mogę tylko powiedzieć, że w tej przygodzie w tej kwestii nic bym nie zmieniła. To miała być cecha tego ustroju który pod szumną i wzniosła nazwą Republiki kryła tak naprawdę bezwzględny autorytarny system.

    ---------------------------------------------------

    Omówiliśmy najważniejsze sprawy, przejdźmy więc do omówienia wyników ankiety. Oddano 48 ważnych głosów. #lacunafabularnie
    pokaż całość

    źródło: images-wixmp-ed30a86b8c4ca887773594c2.wixmp.com

    +: Queltas, Athreus +48 innych
  •  

    Wybieramy tematykę następnej przygody #lacunafabularnie!

    Przypominam o ANKIECIE w której możecie podzielić się ze mną swoimi refleksjami na temat zakończonej gry #lacunafabularniestarwars. Formularz zamykam dzisiaj o 21:00!

    ---------------------------------------------------

    Niezależnie od odpowiedzi na pytanie "Uniwersum następnej przygody powinno być wybrane przez MG/graczy" chcę poznać Waszą opinię. Do dyspozycji oddaję ankietę wyboru nowej przygody, która będzie wiążaca tylko wtedy, gdy tak zdecydujecie w ankiecie podsumowującej przygodę #lacunafabularniestarwars. Dodaję możliwość dopisania własnej propozycji, jeżeli nie jesteś w stanie znaleźć niczego dla siebie w moich propozycjach.

    Krótki opis pierwszych trzech przygód możecie zobaczyć w tym wpisie. Opisy pozostałych przygód oraz definicje typów przygód znajdziecie w komentarzach.

    Czas na oddanie głosu upływa 11. kwietnia o godzinie 12:00. Wraz z ogłoszeniem wyników ankiety i decyzji podam również szczegóły dotyczące gry giełdowej, będącej tematycznym, nieobowiązkowym preludium do głównej przygody.

    LINK DO ANKIETY - WYBÓR TEMATYKI NOWEJ PRZYGODY
    pokaż całość

    źródło: images-wixmp-ed30a86b8c4ca887773594c2.wixmp.com

  •  

    Wielki Turniej Bohaterów #lacunafabularniestarwars - FAZA PUCHAROWA

    Przypominam o ANKIECIE w której możecie podzielić się ze mną swoimi refleksjami na temat zakończonej gry. Formularz zamykam dzisiaj o 21:00!

    Jeżeli przegapiłeś (-aś) fazę grupową, zobacz najpierw ten wpis

    ---------------------------------------------------

    LIGA SENACKA

    Półfinały:

    Achtunkus Tehn'o Kratus I kontra Malgath Daynore -> wygrywa Malgath Daynore!
    Stah Schek kontra Jakkay Zoidberg -> wygrywa Stah-Schek!

    Pojedynek o 3. miejsce:

    Achtunkus Tehn'o Kratus I kontra Jakkay Zoidberg -> wygrywa Jakkay Zoidberg!

    Finał:

    Malgath Daynore kontra Stah Schek -> wygrywa...

    pokaż spoiler Stah Schek!


    ---------------------------------------------------

    LIGA JEDI/SITH

    Pary 1/8 finału:

    Tar'vrven'heq kontra Izaelo Archil / Darth Relith -> wygrywa Tar'vrven'heq w 19. turze!
    Lorisas Xsis/Ordo-Karr kontra James Spock -> wygrywa James Spock w 22. turze!
    Matestro kontra Uaim mi Au -> wygrywa Matestro w 13. turze!
    Aqumulus Coll kontra Kyle -> wygrywa Aqumulus Coll w 16. turze!

    Pary 1/4 finału:

    Tar'vrven'heq kontra James Spock -> wygrywa James Spock w 13. turze!
    Matestro kontra Aqumulus Coll -> wygrywa Aqumulus Coll w 4. turze!

    Półfinał:

    James Spock kontra Aqumulus Coll -> wygrywa James Spock w 11. turze!

    Finał (zwiększone tempo pojedynku od 1. rundy):

    James Spock kontra Zaarbald -> wygrywa James Spock w 14. turze!

    Pojedynek z Veelą (zwiększone tempo pojedynku od 1. rundy):

    James Spock kontra Veela -> wygrywa...

    pokaż spoiler Veela w 6. turze!


    ---------------------------------------------------

    LIGA NAJEMNICZA

    Pary półfinałowe:

    GP-CT.QQ kontra Kel'dar -> wygrywa GP-CT.QQ w 16. turze!
    Mateo Walas'hk kontra Baalar Nervozz -> wygrywa Baalar Nervozz w 3. turze!

    Pojedynek o 3. miejsce:

    Mateo Walas'hk kontra Kel'dar -> wygrywa Mateo Walas'hk w 11. turze!

    Finał:
    GP-CT.QQ kontra Baalar Nervozz -> wygrywa...

    pokaż spoiler GP-CT.QQ w 2. turze!


    ---------------------------------------------------

    LIGA MIESZANA

    Pary 1/8 finału:

    Baalar Nervozz kontra Uaim mi Au -> wygrywa Uaim mi Au w 2. turze!
    Urgot "Star Guardian" kontra Ornn Yori -> wygrywa Urgot "Star Guardian" w 14. turze!
    Tar'vrven'heq kontra Aodrar -> wygrywa Tar'vrven'heq w 8. turze!
    A'drabalah kontra Matestro -> wygrywa A'drabalah w 4. turze!
    Kyle kontra James Spock -> wygrywa James Spock w 3. turze!
    GP-CT.QQ kontra Darion Celeste -> wygrywa GP-CT.QQ w 1. turze!
    Hatarron Thane kontra Reina Cho-Chu -> wygrywa Hatarron Thane w 6. turze!
    Lorisas Xsis/Ordo-Karr kontra Esca Aqre -> wygrywa Lorisas Xsis/Ordo-Karr w 1. turze!

    Pary 1/4 finału:

    Uaim mi Au kontra Urgot "Star Guardian" -> wygrywa Urgot "Star Guardian" w 8. turze!
    Tar'vrven'heq kontra A'drabalah -> wygrywa A'drabalah w 24. rundzie!
    James Spock kontra GP-CT.QQ -> wygrywa James Spock w 14. rundzie!
    Hatarron Thane kontra Lorisas Xsis/Ordo-Karr -> wygrywa Lorisas Xsis/Ordo-Karr w 7. rundzie!

    Pary półfinałowe:

    Urgot "Star Guardian" kontra A'drabalah -> wygrywa A'drabalah w 14. rundzie!
    James Spock kontra Lorisas Xsis/Ordo-Karr -> wygrywa Lorisas Xsis/Ordo-Karr w 27. rundzie!

    Finał:

    A'drabalah kontra Lorisas Xsis/Ordo-Karr -> wygrywa...

    pokaż spoiler Lorisas Xsis/Ordo-Karr w 15. rundzie!


    ---------------------------------------------------

    LIGA PILOTÓW

    Pary półfinałowe:

    Xidus Malei kontra Daniel Pharaepht -> wygrywa Xidus Malei w 6. rundzie!
    Kel'dar kontra Han ChoNaSolo -> wygrywa Kel'dar w 2. rundzie!

    Pojedynek o 3. miejsce:

    Daniel Pharaepht kontra Han ChoNaSolo -> wygrywa Daniel Pharaepht w 14. rundzie!

    Finał:

    Xidus Malei kontra Kel'dar -> wygrywa...

    pokaż spoiler Kel'dar w 4. rundzie!


    ---------------------------------------------------

    Wszystkim zwycięzcom gratuluję, uczestnikom dziękuję za udział w zabawie. Nie zapomnijcie o wypełnieniu ankiety, jeżeli wciąż tego nie zrobiliście!

    #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    Wielki Turniej Bohaterów #lacunafabularniestarwars - FAZA GRUPOWA

    Ilością wykonanych rzutów dzisiaj możnaby spokojnie obdzielić dwie, a nawet trzy gry. Owoc mojej autystycznej pracy możecie docenić w komentarzach. Nie chcę nawet się zastanawiać jak długo zajęłoby mi tworzenie opisów gdyby przyjąć minimalną konwencję z turnieju Wikingów. Niektóre pojedynki (zwłaszcza w grupie mieszanej) były komiczne, ale być może rzucą nieco światła na powody niektórych fatalnych porażek w grze (jak np. włamanie do Homoharemu na Polin). Usiądźcie wygodnie, zapnijcie pasy i załóżcie niebieskie czapeczki. pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Do Wielkiego Turnieju Bohaterów #lacunafabularniestarwars zgłosiło się 40 bohaterów od 39 graczy. Grupy zostały stworzone w oparciu o sugestie zgłaszających się. Starałam się zrealizować maksymalną ilość próśb bez przesadnego kombinowania z ilością grup.

    Liga senacka:

    Grupa A
    Achtunkus Tehn'o Kratus I
    Hoid
    Izaelo Archil / Darth Relith
    Jakkay Zoidberg
    Kormak Lacheb
    Riyanu Keevs
    Volesus Excelus Gwardius
    Zaarbald

    Grupa B
    Aurora Pryde
    Desna Aqre
    Esca Aqre
    Janus Korwnix
    Malgath Daynore
    Oyage Parana
    Stah Schek
    Tanken Nuruodo

    Do półfinałów awansuje po dwóch najlepszych dyplomatów z każdej grupy

    Liga jedi/sith

    Grupa A
    A'drabalah
    James Spock
    Tar'vrven'heq
    Tesilius Alkai / Maraazm

    Grupa B
    Izaelo Archil / Darth Relith
    Lorisas Xsis/Ordo-Karr
    Padawan Kassler
    Stah Schek

    Grupa C
    Aodrar
    Jelodan Kazax
    Kyle
    Matestro

    Grupa D
    Aqumulus Coll
    Ornn Yori
    Reina Cho-Chu
    Uaim mi Au

    Z każdej grupy wychodzi dwójka najlepszych, która gra później w systemie pucharowym. Zwycięzca drugiego etapu walczy z Zaarbaldem, a zwycięzca z tej pary walczy z Veelą.

    Liga najemnicza

    Grupa A
    Baalar Nervozz
    Daniel Pharaepht
    GP-CT.QQ
    Hatarron Thane
    Navian
    Riyanu Keevs
    Urgot "Star Guardian"

    Grupa B
    Han ChoNaSolo
    Hoid
    Kel'dar
    Krwawy Dziewięć "K9"
    Mateo Walas'hk
    Najemnik Zomo
    Xidus Malei

    Do półfinałów awansuje po dwóch najlepszych Najemników z każdej grupy

    Liga mieszana

    Grupa A
    Baalar Nervozz
    Jakkay Zoidberg
    Ornn Yori
    Tanken Nuruodo

    Grupa B
    Oyage Parana
    Tar'vrven'heq
    Uaim mi Au
    Urgot "Star Guardian"

    Grupa C
    A'drabalah
    Aodrar
    James Spock
    Krwawy Dziewięć "K9"

    Grupa D
    GP-CT.QQ
    Achtunkus Tehn'o Kratus I
    Kyle
    Matestro

    Grupa E
    Aurora Pryde
    Desna Aqre
    Esca Aqre
    Hatarron Thane

    Grupa F
    Darion Celeste
    Lorisas Xsis/Ordo-Karr
    Malgath Daynore
    Reina Cho-Chu

    Do fazy pucharowej awansują zdobywcy pierwszych dwóch miejsc w grupie i czterech najlepszych zawodników z trzecich miejsc.

    Liga pilotów

    Grupa A
    Aqumulus Coll
    Han ChoNaSolo
    Jelodan Kazax
    Mateo Walas'hk
    Volesus Excelus Gwardius
    Xidus Malei
    Zaarbald

    Grupa B
    Daniel Pharaepht
    Janus Korwnix
    Kel'dar
    Kormak Lacheb
    Navian
    RemixPL
    Tesilius Alkai / Maraazm

    Do półfinałów awansuje po dwóch najlepszych pilotów z każdej grupy

    Wyniki pojedynków w fazie grupowej jeszcze dzisiaj!
    pokaż całość

    źródło: poznan.pl

  •  

    Równolegle do ankiety po zakończeniu przygody #lacunafabularniestarwars chciałabym ruszyć z przygotowaniami do kolejnej przygody, która zostanie rozegrana po zakończeniu przygód prowadzonych przez @Ex2light (Gothic) i @Kroomka (I wojna światowa / Wielka Wojna). Przechodząc do sedna przedstawię Wam moje propozycje i wstępne koncepcje. Na razie nie będzie głosowania nad żadną propozycją, dlatego potraktujcie ten wpis jak blok reklamowy :)

    0. Preludium do przygody - handel akcjami / surowcami na portfelu Waves.

    Chętni do zabawy (nie mającej wpływu na możliwość zapisania się do nadchodzących przygód) potrzebują portfela kryptowaluty Waves w środowisku testowym. Po założeniu konta, "zainstalowaniu" portfela (który jest aplikacją webową) i pobraniu darmowych środków z tzw. faucetu do opłacania operacji na łańcuchu otrzymają ode mnie wirtualną walutę, za pomocą której będa mogli korzystać z automatycznego, dostępnego 24/7 systemu zakupu i sprzedaży innych wirtualnych akcji lub surowców, tematycznie zgodnych z nadchodzącą przygodą. Ceny będą się zmieniały w oparciu o wydarzenia losowe, będzie również niczym nieograniczony handel pomiędzy uczestnikami zabawy. Zgromadzony na koniec zabawy kapitał umożliwiałby bohaterowi lepszy start w przygodzie lub wyższą pozycję negocjacyjną.

    Uczestnicy zabawy byliby również betatesterami rozwiązania, które zostałoby zaimplementowane w przygodzie w miejsce arkuszy excelowych. Dotychczasową bolączką ekonomii naszych gier były moje ograniczone możliwości czasowe do dokumentowania i zarządzania majątkiem graczy. Zainteresowanych zapraszam na stronę wavesplatform.com Działać będziemy na środowisku testowym, dlatego używanie go będzie całkowicie bezpłatne.

    #lacunafabularnie
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    Wielki turniej bohaterów #lacunafabularniestarwars !

    Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami przeprowadzony zostanie turniej pomiędzy graczami, aby zainteresowani mogli sobie odpowiedzieć na pytanie jak wypadliby w starciu z danym przeciwnikiem. Sama przygoda być może nie dostarczyła wystarczających okazji do sprawdzenia się w boju, dlatego zrealizujemy pomysł @krasik01 z kilkoma modyfikacjami zaczerpniętymi z turnieju Wikingów. Zasady są następujące:

    1. Gracz zapisuje swojego bohatera do dwóch z pięciu dostępnych lig turniejowych - senacka, jedi/sith, najemnicza, mieszana i liga pilotów.
    2. Bierzemy pod uwagę statystyki z początku gry
    3. Ligi rozgrywają pojedynki w fazie grupowej i pucharowej, aby zmaksymalizować liczbę pojedynków. Każda liga będzie miała inne zasady awansu w zależności od ilości graczy do niej zapisanych.
    4. Pojedynki w fazie grupowej rozgrywane są na dystansie dziesięciu rund, w przypadku braku zwycięzcy ogłoszony będzie remis. W fazie pucharowej bohaterowie walczą do skutku.
    5. O zwycięstwie tak samo jak w Wikingach decyduje pierwsze trafienie mieczem, blasterem lub działem pokładowym. W pierwszych dwóch przypadkach sprawa jest uproszczona, ponieważ trafienie równało się zawsze z niechybną śmiercią.
    6. W lidze senackiej bohaterowie walczą na Perswazję, jedi/sith na miecze świetlne i wibroostrza, najemniczej na blastery, mieszanej na karabiny lub lightsabery, a w lidze pilotów podstawowymi myśliwcami Republiki.
    7. W lidze jedi na zwycięzcę drabinki czeka Zaarbald, a zwycięzca ich pojedynku walczy w finale z Veelą.
    8. W lidze mieszanej na zwycięzcę drabinki w finale czeka mistrz Kruul.
    9. Nieparzyste miejsca w ligach zostaną zapełnione NPCami, miejsca w razie potrzeby uzupełnią kolejno: Fimbria Ys, padawan Kassler, najemnik Zomo, Darion Celeste i RemixPL.
    10. Nie będzie opisów fabularnych, jedynie suche wyniki pojedynków.

    @Queltas, Twoja postać jest zbyt silna aby konkurować w pojedynkach z innymi dlatego nie zgłaszaj Zaarbalda do drugiej, trzeciej i czwartej ligi.

    FORMULARZ ZGŁOSZENIOWY

    Zapisy do turnieju zbieram do 7.04 do godziny 22:00. #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: images-wixmp-ed30a86b8c4ca887773594c2.wixmp.com

  •  

    Za nami już siódma przygoda #lacunafabularnie, a dla mnie kolejna okazja aby zebrać Wasze opinie na jej temat. Proszę Was o wypełnienie ANKIETY liczącej 33 pytania zamknięte. Wasze odpowiedzi zbieram do 9. kwietnia do godziny 21:00, a jej wynikami jak zwykle podzielę się z chętnymi.

    Ze swojej strony postaram się nie rozwlekając tematu szybko podzielić się swoimi spostrzeżeniami na temat zakończonej przygody.

    Dobre strony:

    Po raz pierwszy w historii naszych gier liczba aktywnych graczy stanowiła subiektywnie ponad połowę wszystkich (w poprzednich grach zwykle było to 20-25% ogółu) co stanowiło dla mnie ogromne wyzwanie, może nawet większe niż podczas Odkryć. Dodatkowo prowadzenie trzech oddzielnych wątków Senatu, Jedi i Najemników w większości przypadków udawało mi się spinać bez dużych dziur logicznych. Ogromna w tym zasługa graczy, biorących na siebie ciężar mechanik w tym @achtunki odpowiedzialnego za finanse Republiki oraz @profesjonalna_skarpeta i @Kroomka w rolach Kanclerz.

    Nauczona poprzednimi doświadczeniami przygotowałam tylko zalążek fabuły politycznej (kryzys ozilloński) wiedząc, że gracze poprowadzą grę i tak swoimi torami. Nie ukrywam że rozwijanie cudzych pomysłów jest znacznie łatwiejsze od przygotowywania własnych, które i tak później lądowały w koszu, ponieważ nie zostały wykorzystane.

    Ogromną pomocą w komunikacji był też discord. Wszyscy wykazaliście się wyjątkowo dużą dyscypliną i elastycznością. Dzięki wam udało się zrealizować bardzo szybko wiele minisesji, a odpowiedzi na pytania dostawałam często po kilku minutach. Dzięki temu Wasi bohaterowie w przygodzie zachowywali się bardziej przewidywalnie. Discord, który stoi za śmiercią wpisów fabularnych na Mikroblogu stał się jednocześnie gwarantem sprawności rozgrywania przygód - nie wyobrażam sobie jak długo trwałaby przygoda gdybyśmy opierali się tylko na wykopowym PW.

    W przygodzie obyło się bez dramatów z czego jestem wyjątkowo zadowolona. Wszystkie spory pomiędzy bohaterami nie udzielały się graczom. Nie widać Krucjat, powtarzam, nie widać Krucjat.

    W tym miejscu chciałabym również podziękować @Yokaii, @Lisaros oraz graczowi wcielającemu się w rolę przywódcy Konfederacji (zostanie ujawniony w Epilogu), którzy przez trzy miesiące pomiędzy pierwotnym a drugim terminem startu przygody ukrywali tożsamość swoich bohaterów, dzięki czemu można było przeprowadzić wątek ich postaci z właściwym zaskoczeniem. Szczebel wyżej był tutaj @SirSherwood z którym zakopałam topór wojenny przed pierwotnym terminem startu gry i również nie zdradził tego faktu, co widać po reakcjach innych pod wpisem P4 w którym zapowiedziałam jego powrót.

    Złe strony:

    Prowadzenie przygód tutaj jest bardzo czasochłonne. Leżąc z gorączką czułam się winna, że gra stoi. Dodatkowo niektórzy mieli szczególne oczekiwania co do mojej dostępności, co każdy może indywidualnie sprawdzić licząc prywatne wiadomości wysyłane do mnie na Wykopie i Discordzie. Nie wszystko poszło zgodnie z planem, nie wszystkie ambicje zostały zaspokojone. Jest jednak i tak znacznie lepiej w tej materii niż to było w Odkryciach.

    Niektórzy Najemnicy nie zrozumieli mojej koncepcji tej klasy - zarezerwowana była dla aktywnych graczy, tymczasem część nie tylko nie wykazywała żadnej inicjatywy w grze, ale i żadnej aktywności. Mogło to wpłynąć u niektórych na jej odbiór, ale od plusowania komentarzy i obserwowania rozwoju wydarzeń była Akademia Jedi. Również zaskoczyła mnie niewielka skala współpracy Najemników z Senatorami. Pasywność po obu stronach spowodowała, że ci pierwsi nie mieli zbyt dużo roboty w początkowych etapach gry. Wracają mi na myśl Kupcy z Georgetown, którzy liczyli na gwiazdkę z nieba bez podejmowania ryzyka.

    Kłamstwa

    Najbardziej kontrowersyjną częścią tej przygody były kłamstwa, na których zbudowałam niektóre mechaniki oraz fabułę. Niektórych się wstydzę, inne racjonalizuję sobie wystarczająco aby uzasadnić ich konieczność. W przypadkowej kolejności:

    1. "W świecie nie ma żadnych Sithów" - oczywiście że byli, nie można było zadeklarować stworzenia Sitha, ponieważ połowa graczy by nimi grała. Naturalnym kandydatem do mistrza Sith był fanatyk gwiezdnych wojen Yokaii, jego uczeń wygrał casting na złego co nie spotkało się z przesadnym entuzjazmem Lisarosa, jednak wszedł w powierzoną mu rolę wyśmienicie.

    2. Charaktery - Zapowiadałam, że charakter będzie miał wpływ na ilość dostępnych decyzji do wyboru. Z grubsza mogło to tak wyglądać, jednak nie szła za tym jakakolwiek sankcja. Integralność była subiektywnym wskaźnikiem, którego nie chciałam ruszać bez powodu licząc że wszyscy będą odgrywać swoich bohaterów zgodnie z zadeklarowaną ścieżką. Eksperyment się udał tym bardziej po (daje słowo) losowym, niepowiązanym z ich akcjami, odjęciu integralności niektórym graczom. Odpowiadając na Twoje pytanie @krasik01 - grałeś prawidłowo, zostałeś wylosowany jako przykład dla pozostałych. Na żadnym etapie gry nie planowałam pozbawienia nikogo jego postaci, chyba żeby planował nieuzasadniony niczym samobójczy zamach. Z charakterami na pewno pozostaniemy w następnych przygodach, ale będą one jawne i egzekwowane tylko w przypadku skrajnych zachowań.

    Na Discordzie odpowiadałam wczoraj na różne pytania dotyczące przygody i mechaniki, ale jeżeli masz pytania, pod którymi chcesz się podpisać nickiem, zadaj je pod tym postem. Jeżeli wolisz się nie ujawniać przed innymi, zadaj pytanie w polu komentarza w ankiecie.

    I jeszcze raz dziękuję. Było naprawdę intensywnie i fajnie :)

    Jeszcze raz link do ANKIETY, czas do 9.04 do 21:00 - ankietę możesz wypełnić również, jeżeli tylko obserwowałeś (-aś) grę nie będąc jej aktywnym uczestnikiem.

    RÓWNIEŻ W TYM WĄTKU - NITKA Z NAJLEPSZYMI PASTAMI I MEMAMI!
    #lacunafabularniestarwars
    pokaż całość

    źródło: mk0geekspincou9juj7n.kinstacdn.com

  •  

    Finał #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    Mapa Galaktyki
    Interaktywna Mapa Galaktyki
    Karta Postaci

    ---------------------------------------------------------------------------

    Czerwone ostrze świsnęło i skrzyżowało się z zielonym. Darth Relith nie marnował czasu i ruszył na mistrza Colla. Wprawdzie to ze Stah-Schkiem miał niewyrównane rachunki z Coruscantu, ale starszy Jedi nie był zaskoczony tym atakiem i ruszył samodzielnie na Krwawą Dziewiątkę. Ordo-Karr z kolei ruszył na trójkę pozostałych Jedi, skupiając swoją uwagę na Orionie. Świeżo upieczony mistrz mimo wsparcia ze strony Noxalii nie potrafił sprostać szaleńczym atakom Sitha. Z opresji kilkukrotnie ratowała go mistrzyni Jedi.

    Każdy, kto do tej pory uważał Stah-Schka za sędziwego dziadziusia, nie będącego w stanie skrzywdzić nawet myszki, musiał zrewidować swoje poglądy. K9 nie był w stanie dostrzec i zareagować na szybkie cięcie mistrza. Poczuł piekący ból idący od biodra do przeciwległego ramienia, następnie bezwładnie odleciał do tyłu pchnięty Mocą. Uderzył plecami o rampę promu Sithów i upadł jak szmaciana lalka.

    Orion mimo wsparcia miał ogromne kłopoty z dotrzymaniem kroku swojemu przeciwnikowi. Jeden z ciosów po zbitym bloku nie został zatrzymany przez Noxalię. Mistrz jęknął cicho, gdy czerwone ostrze przeszyło jego serce na wylot. Noxalia wydała z siebie nieludzki okrzyk, a walka weszła na niespotykane dotąd obrotu. Uaim nie był w stanie nadążyć za wirującymi fioletowym i czerwonym ostrzem. Postanowił wraz ze Stah-Schkiem skorzystać z okazji i zmiażdżyć przewagą liczebną Sitha, którego kiedyś wszyscy nazywali Izaelo.

    * * *

    - Jest tam kto?! - krzyczał do komunikatora Daniel
    - Zaczyna nas znosić - powiedział Navian. - Za chwilę stracimy się z oczu.

    GP.CT-QQ leniwie spojrzał na wskaźnik tlenu w kapsule, który pokazywał bezpieczny dla żywych istot zapas. Hatarron bawił się zapalniczką, podrzucając ją co chwilę i zapalając, Zeall wciąż siedział związany i zakneblowany. Daniel zaczął rozglądać się po kabinie, szukając właściwego miejsca. Podszedł do kratki i wyciągnął jeden z przewodów, prowadzących do zbiornika paliwa przeznaczonego do lądowania kapsuły. Przytargał jęczącego Zealla przy zaciekawieniu pozostałych Najemników. Szybkie cięcie miecza świetlnego i wepchnięcie przewodu do gardła byłego senatora wywołały szok u Hatarrona. Zeall dygotał napełniany ciekłym gazem, próbował jeszcze chwilę walczyć o hausty powietrza, ale zaczynał powoli odpływać. Daniel nie chciał pozwolić na taki obrót sprawy.

    - Thane, dawaj zapalniczkę za nim zemdleje!

    Krzyk sadysty niepotrzebnie pobudził Zealla, który wyprostował się i próbował odsunąć od żaru, ale było już za późno. Przedstawiciel Lankosty momentalnie zajął się płomieniem ku uciesze Daniela. Wysokoenergetyczne paliwo spłonęło w mniej niż minutę, pozostawiając zwęglone zwłoki senatora Lankosta. Chwilę później Hatarron i Daniel złapali się za gardła i zaczęli się rzucać w konwulsjach. GP.CT-QQ spojrzał na miernik tlenu wskazujący minimalne wartości i migającą diodę alarmującą o wysokim poziomie spalin w kabinie.

    - Ludzie to debile - skomentował krótko obserwując jak Daniel wypuszcza z siebie ostatni wydech.

    * * *

    Noxalia siedziała w Akademii, rozmyślając o ostatnich wydarzeniach. Do podjęcia tej decyzji zbierała się w sobie bardzo długo, jednak założenie własnej szkoły Mocy i wyznaczenie nowego kierunku nauki zdecydowanie łatwiej przebiegało w sferze planowania w głowie, aniżeli faktycznych działań. Teraz już nic nie stało na przeszkodzie, aby to zrealizować. Podniosła się dość ociężale i skierowała w stronę pokoju Rady. Stah-Schek jak zwykle mocował się z komunikatorem, a Aqumulus przyglądał się całej sytuacji z rozbawieniem.

    - Nie przeszkadzam? - zapytała mistrzyni.
    - Cieszę się, że zdecydowałaś się z nami w końcu na ten temat porozmawiać - wypalił nagle Stah-Schek, niezainteresowany dalszą walką z holografem.
    - Starałam się nie dać tego po sobie poznać... - mówiąc to spuściła głowę.

    Aqumulus uśmiechnął się, wstał i podszedł do swojej uczennicy.

    - Może mi nie wierzysz, ale doskonale cię rozumiem - powiedział łagodnie. - Zrozumiałem, że nie każdy musi podążać przetartym szlakiem, nawet jeżeli zgadza się z fundamentalnymi założeniami Jedi. Z naszej strony masz pełne poparcie i wierzę, że nasze ścieżki na pewno się jeszcze ze sobą skrzyżują.

    Ulga. Uczucie, o którym Noxalia zdążyła już dawno zapomnieć. Przyjemny krok w stronę pełnej satysfakcji. Od pewnego czasu rozumiała się ze wszystkimi bez słów, ale mimo to korzystała z tego sposobu wyrażania swoich pragnień. Teraz wszystko było łatwiejsze, nie tylko zrozumienie emocji.

    - Dobrze wiesz, kto może ci pomóc w zrealizowaniu twojego planu - powiedział Stah-Schek. - Będzie czekał na ciebie przed Akademią na głównym placu.

    Noxalia z uśmiechem na twarzy opuściła salę Rady. Pomachała do grających ze sobą w pazaaka Jelodana i Aodrara. Złapała lecącą w jej kierunku piłkę, którą rzucił A'Drabalah. Prawie wpadła na nią pędząca za piłką Reina Cho-Chu. Dużo młodsza i dużo radośniejsza niż ją ostatni raz widziała. Z nagięciem zasad Akademii uścisnęły się serdecznie i przytuliły, kręcąc przy tym kilka piruetów. Reina długo nie puszczała uścisku, co w normalnych okolicznościach wprowadziłoby Noxalię w lekką konsternację. Nie tym razem. Uścisnęła ręce czekającego na nią Matestro i Yanusha. Tar'vrven'heq kiwnął w jej kierunku głową z uśmiechem, a Auron pomachał przez okno jednego z korytarzy w Akademii. Na placu czekał na nią mistrz Spektrum. Oboje odwrócili się i udali się w kierunku światłości, pozostawiając za sobą to, co mieli najcenniejsze.

    Wspomnienia.

    * * *

    Zastygła twarz padającego na kolana z przebitym sercem mistrza Stah-Schka wywołała ogromne uczucie satysfakcji w strzępkach duszy mistrza Relitha. Ordo-Karr stanął naprzeciw swojego mistrza, kłaniając się z uznaniem za znakomitą walkę. Twarz Relitha wyglądała na rozluźnioną, choć tak naprawdę skrywała mieszankę skrajnych emocji.

    - Zostaliśmy tylko my dwaj, mój uczniu - powiedział spokojnie. - Czy nadszedł już twoim zdaniem czas na dopełnienie przeznaczenia?

    Ordo-Karr wyłączył miecz i uklęknął na jedno kolano przed Relithem.

    - Mistrzu, moim przeznaczeniem jest trwać przy twoim boku = Ordo-Karr nie podnosił głowy. - Imperium Sithów wciąż nie jest wystarczająco silne. Pozwól mi wraz z tobą wynieść je do potęgi i zjednoczyć pod twoimi rządami całą Galaktykę!
    - Dobrze, dobrze - uśmiechnął się Relith. - A co z jego przeznaczeniem?

    Mistrz wskazał na leżącego Krwawą Dziewiątkę. Do dwóch Sithów dobiegło stęknięcie Najemnika.

    - Stah-Schek darował mu życie, nie do niego należała ta decyzja. Pozwól mistrzu, że zakończę jego żywot.
    - Nie - odparł Relith. - Stah-Schek mimo swoich wad był mądrym Jedi. Za jego decyzją stało coś więcej niż zwykłe współczucie dla słabego. Możesz to wykorzystać mój uczniu, ale czy wiesz jak?
    - Teraz już wszystko rozumiem mistrzu - ukłonił się Ordo-Karr.

    Podszedł do umierającego Najemnika i położył swoją rękę na jego ranie. Powoli przesuwał dłoń nad rozcięciem, zasklepiając je przy akompaniamencie ciężkich oddechów Dziewiątki. Po wszystkim nachylił się nad jego uchem.

    - Śmierć byłaby dla ciebie zbyt dużą nagrodą. Pozostanie ci życie ze świadomością, że nigdy się na mnie nie zemścisz - głos Ordo-Karra był zimny jak holceańskie lato. - Tymczasem jesteś wolny.

    K9 czując powracające siły poderwał się i wbiegł na pokład promu Sithów. Dobiegł do komunikatora i błyskawicznie połączył się z Mateo.

    - Druhu, przybądź po mnie - wyszeptał wciąż osłabiony ubytkiem krwi. - Jedi przegrali, wspólnie możemy przeprowadzić nowe rozdanie w Galaktyce.
    - Mam nieco... inne plany - odparł spokojnie Walas'hk. - Poszukaj schronienia.

    Hologram rozłączył się, a siedzący na mostku Pancernika Mateo gestem ręki wydał rozkaz. Pancerniki ustawiły się w formacji do bombardowania orbitalnego. Gęsta seria ogromnych wiązek plazmy zasypała miejsce walki Jedi i Sithów. Tumany kurzu wzbiły się na wysokość kilkuset metrów. Gdy po kilkunastu minutach opadły, odsłoniły głęboki na dwadzieścia metrów krater.

    - Panie Prezydencie, melduję że nie wykrywamy żadnych oznak życia.
    - Wyślijcie desant naziemny - odparł Walas'hk. - Nie uwierzę, póki nie zobaczę strzępków ciał!

    * * *

    - Doprawdy, nie wierzę.

    Szechter uśmiechał się obserwując dwójkę związanych więźniów z workami na głowie, siedzących w asyście Homokomando.

    - Omijają mnie przełomowe momenty w historii Galaktyki - ciągnął. - Upadek Republiki, upadek Imperium, ale pewne rzeczy w ogóle się nie zmieniają.

    Na rozkaz Pryde'a komandosi ściągnęli worki z głów Tankena Nuruodo i Caiusa Carrambusa.

    - Wy to chyba lubicie - rechotał reprezentant Polin.
    - A ty lubisz być wiecznie na drugim planie w polityce? - Caius nie tracił rezonu mimo fatalnej sytuacji. - Walas'hk wraz ze Zjednoczonym Sojuszem nie będą patrzyli przychylnie na byłych imperialistów.
    - Możliwe, możliwe... - zgodził się Szechter. - Ale to są problemy dla następnego. Dzisiaj świętujemy ponowne spotkanie. Ja jestem waszym gospodarzem, wy moimi gośćmi. Co z wami zrobię, czas pokaże. Tymczasem rozgośćcie się w skromnych progach Homoharemu.

    Szechter kątem oka spojrzał na przychodzącą wiadomość od Oyage Parany. Wstał, aby znaleźć pomieszczenie dające więcej prywatności i minął dwóch więźniów na krzesłach. Przed wyjściem odwrócił się na pięcie.

    * * *

    - Mistrzu Zah'aramanie, mistrzu Ornnie! Co z nami teraz będzie? - zapytał młody padawan.
    - Zakon Jedi będzie trwał tak długo, jak żyć będzie ostatni Jedi - odparł mistrz Yori. - Być może ostatnie zaburzenie w równowadze Mocy jest w istocie jej wyrównaniem. Niezbadane są wyroki Mocy. Trzymaj miecz prosto.

    Padawan nieporadnie machał mieczem, próbując odbijać wiązki plazmy z treningowego drona. Zah'araman uśmiechnął się i wyłączył swój miecz.

    - Na dziś wystarczy, jutro też jest dzień.

    Młodzi uczniowie podskoczyli z radości i sprężystym krokiem pobiegli do dormitoriów. Do sali treningowej wszedł mistrz Azejjoso, prowadząc transporter z rzeczami osobistymi.

    - Nie będziesz się czuł samotny w Świątyni? - zapytał Ornn.
    - Ktoś musi się nią zaopiekować, a Wy nie możecie lecieć - odparł pogodnie Azejjoso. W tych czasach Akademia jest ważniejsza. Wiem, że będzie w dobrych rękach.
    - Mogę powiedzieć to samo o tobie, mistrzu - uśmiechnął się Zah'araman

    Azejjoso ukłonił się mistrzom i skierował się w stronę promu. Zanim rampa zdążyła się zamknąć, a statek odlecieć w stronę Coruscantu, spojrzał jeszcze raz w stronę dwóch mistrzów. Obaj którzy wyciągnęli w jego stronę ręce na pożegnanie.

    - Do zobaczenia wkrótce!
    - Do zobaczenia. I niech Moc będzie z Wami.

    ---------------------------------------------------------------------------

    KONIEC
    #lacunafabularnie
    pokaż całość

    źródło: encrypted-tbn0.gstatic.com

  •  

    Najsłodszy ze smaków - N9A #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    Mapa Galaktyki
    Interaktywna Mapa Galaktyki
    Karta Postaci

    ---------------------------------------------------------------------------

    Protokół dyplomatyczny Skarpetonu przewidywał noszenie dość wąskich w pasie szat. Mateo za Polin ludowy nie był w stanie się do nich przyzwyczaić, mimo dokonania stosownych poszerzeń. Trudno się jednak dziwić, szaty te osobiście projektowała nieżyjąca już Aurora Pryde, która miała prowadziła najwyraźniej prywatną krucjatę przeciwko grubasom. Mimo wszystko Machowi Ys nie było do śmiechu, widząc wiercenie się Walas'hka.

    - Czego nie rozumiesz dziadku? - zapytał z przekąsem Mateo. - Mogłeś posłuchać admirała Tartysa, szybko zdusilibyście tę sterowaną przez Sithów rebelię i nikt nie mógłby kiwnąć palcem. A teraz? Sam zobacz co się dzieje nad Lapiterą.

    Ys siedział odrętwiały na fotelu, obserwując walkę Pancerników Koalicji Planet Południowych i Imperium Sithów na orbicie Lapitery. Tak wielkiej potyczki nie widział już od czasu buntu ozillońskiego, którego przecież Zjednoczony Sojusz był jedynie biernym obserwatorem.

    - Pomyślisz sobie - ciągnął Mateo przechadzając się po pomieszczeniu - Okej, KPP rozbiło Dariona na Yenzurusie i Lapiterze w drobny mak, niedobitki którym dałeś azyl na Lapiterze kosztują cię właśnie całą flotę ale nie szkodzi! Z pomocą przyszło Imperium Sithów! Czternaście Pancerników Zielonych kontra dwadzieścia jeden Czerwonych to raczej jednostronny pojedynek, prawda? No, może trochę sithowie stracą, powstanie rebelia, bla bla bla. Tak myślisz?

    Walas'hk wyciągnął palec w kierunku ekranu.

    - To pa tera.

    Na radarze pojawiło się trzynaście kolejnych Pancerników.

    - Dobrze liczysz, w DUPie mamy ich dokładnie trzynaście.

    * * *

    Hatarron starał się kontrolować oddechy. Były miarowe, choć słyszalnie przyśpieszone. Do ściany zaraz za nim przyklejeni byli Neige, Urgot, Navian i Daniel. Thane zacisnął zęby i już miał detonować ładunek, kiedy metaliczne ramię droida ścisnęło go za nadgarstek. Najemnik syknął z bólu, a GP.CT-QQ pokręcił głową.

    - Użyłem ludzkiej emocji pogardy, zrozumiałeś ją debilu?
    - A o co ci teraz chodzi? - zapytał teatralnym szeptem Navian

    Droid bez słowa podszedł do drzwi i wcisnął przycisk. Wrota rozsunęły się cicho i HK wszedł do środka. Pozostali Najemnicy bez słowa podążyli za droidem i od razu rozpoczęli przeszukiwanie pomieszczenia. Wleczony za nimi i związany Zeall Lankost nie dawał za wygraną i szamocząc się próbował poluzować liny, którymi był związany. Daniel założył butlę ze zbiornikiem gazu Tibanna na plecy i wycelował dyszę miotacza ognia w stronę przerażonego Zealla. Widzący to Urgot doskoczył do Pharaephta, strącił na ziemię dyszę i naprzemiennie szeptał "Później!" i stukał się w czoło w kierunku krewkiego Najemnika.

    Gdy wszyscy obładowali się granatami, bronią i materiałami wybuchowymi, przeszli do hangaru. GP.CT-QQ podszedł do terminala i podłączył się do interfejsu droidów, pozostali po cichu udali się na pokład Lekkiej Fregaty.

    - Nie musicie się skradać, wyłączyłem wszystkie systemy bezpieczeństwa - przekazał przez komunikator droid.

    Pokład średniej jednostki robił na Najemnikach wrażenie. Automatyzacja jednostki stała na najwyższym poziomie, a na platformach startowych Fregaty czekały unowocześnione myśliwce, zbudowane na podstawie planów Omni.

    - Xidus to był jednak gość - kiwnął głową z uznaniem Neige. - Nic dziwnego że wystrzelał sam tych wszystkich Jedi.
    - To nie jest projekt Xidusa - poprawił go droid. - To zmodyfikowany projekt myśliwca Omni. Wspólna baza projektowa, inne modele.
    - Skąd w ogóle masz te plany Zeall? - zapytał Daniel, ale były senator nie był w stanie nic odpowiedzieć przez knebel na ustach.
    - Od Parany - odpowiedział za niego Urgot. - Była przecież w Radzie Bezpieczeństwa. A propos Parany.

    Najemnicy kiwnęli głowami i zajęli miejsca na mostku kapitańskim. Lekka Fregata wystartowała z Lankostii i skierowała się na sąsiadujący z planetą układ Muunilist.

    * * *

    Eksplozja kolejnego Pancernika zmroziła krew w żyłach Jedi, przebywających na mostku kapitańskim. Jeden z komandorów po raz drugi zaproponował Jedi ewakuację promem na powierzchnię planety. Aqumulus potrząsał głową, ale twarz Stah-Schka nie była już taka tęga.

    - Mistrzu, to koniec. Przegrywamy tę potyczkę i nie mamy jak stąd uciec. - powiedział poważnie komandorów
    - Nie mogę was tutaj wszystkich zostawić - mistrz Coll nie dawał za wygraną

    Odczuwał u wszystkich mistrzów niepokój. U wszystkich, poza jedną osobą.

    - Nasze przeznaczenie dopełni się gdzie indziej - powiedziała mistrzyni Noxalia. - Nic tu po nas Aqumulusie.

    Wszyscy wpatrywali się w decyzję Colla, a gdy tylko kiwnął głową na znak potwierdzenia, wszyscy ruszyli w stronę lekkiego transportowca. Wystartowali w obstawie kilkunastu myśliwców, ale po chwili dołączyło do nich kilkanaście myśliwców Imperium. Wywiązała się walka, w której Jedi postawili wyłącznie na ogień zaporowy. Głównym celem było bezpieczne dostanie się na powierzchnię Lapitery. Gdy weszli w atmosferę planety, ku zaskoczeniu obserwującego sytuację Uaima punkty na radarze zaczęły nagle znikać.

    - Mamy awarię radaru - krzyknął. - Przejdźcie na lądowanie ręczne.
    - Radar działa! - odkrzyknął Orion. - Co tam się dzieje?
    - Myśliwce i Pancerniki zaczynają znikać. I nasze, i Sithów.

    Jedi pobiegli na tył statku, aby przez szybę zobaczyć co się dzieje. Seria eksplozji przetoczyła się po myśliwcach obu stron. Wybuchały jeden po drugim, bez konkretnego wzoru. Na drugim planie Pancerniki Imperium Sithów i KPP zaczęły nagle płonąć, powoli tracąc sterowność. Chmara kapsuł ratunkowych, promów i myśliwców zaczęła opuszczać tonące w przestrzeni kosmicznej okręty, ale te ostatnie krótko po starcie również wybuchały.

    - Co tutaj się stało? - myślał na głos Stah-Schek
    - Co u licha?! - krzyczał Ordo-Karr, uciekając na pokładzie promu i obserwując za sobą Pancernik.
    - Co do ku#$%y - skomentował elokwentnie Walas'hk w obecności zdezorientowanego Macha.

    Najemnicy i Zeall poczuli ogromny wstrząs, który wyrzucił ich Lekką Fregatę z nadprzestrzeni. Zdając sobie sprawę z ogarniającego okręt płomienia pośpiesznie udali się do kapsuł ratunkowych. Navian, Neige i Urgot zajęli jedną z nich, Hatarron, Daniel, GP.CT-QQ i Zeall wsiedli do drugiej. Wciąż nie rozumiejąc przyczyn eksplozji świeżo zdobytych myśliwców wysłali sygnał pomocy, oczekując iż ktoś usłyszy ich krzyk w przestrzeni.

    * * *

    Lekki transportowiec Jedi wylądował na Lapiterze. Mistrzowie potrzebowali nowego planu działania w obliczu niespodziewanego.

    - Polecimy w atmosferze na drugą stronę planety, potem na orbitę - mówił mistrz Uaim. - Stamtąd wracamy na Yavin 4 i przegrupujemy siły. Musimy stworzyć...
    - Nie możemy wiecznie uciekać - powiedziała cicho Noxalia. - Tym bardziej że oni już tu są.

    Ostatnie zdanie zmroziło krew w żyłach Uaima. Spojrzał pytająco na mistrza Colla i Stah-Schka, którzy z kamienną twarzą kiwnęli głową potwierdzając słowa mistrzyni. Orion ściągnął usta i sięgnął po swój miecz.

    - Nie uciekniemy przed przeznaczeniem - Aqumulus zachowywał mimo wszystko pogodę ducha. - Oni też już o nas wiedzą i za chwilę tu będą. Możemy zaprowadzić pokój w Galaktyce już dziś. Tu i teraz.

    Noxalia wyciągnęła swój nowy nabytek - miecz z fioletowym ostrzem po mistrzu Spektrumie. Leżał w jej drobnej dłoni wyjątkowo dobrze, zupełnie jakby był jej przeznaczony. Spojrzała na wschód, a na tle budzącego się do życia słońca dostrzegła zbliżający się prom. Statek wylądował kilkadziesiąt metrów od stojących nieruchomo Jedi. Z pokładu zeszli Darth Relith, Ordo-Karr i Krwawy Dziewięć. Relith i Ordo-Karr kurtuazyjnie z lekkim uśmiechem skinęli głowy w kierunku mistrzów Jedi, na co ci nie pozostali dłużni. Czerwone, zielone ostrza zapłonęły w rytm jednej melodii. Dźwięk fioletowego miecza ukoronował uwerturę do największej od wielu tysięcy lat bitwy.

    ---------------------------------------------------------------------------

    KPP i IS tracą wszystkie Pancerniki.
    DUP -1 PM

    Navian, Neige, Urgot, GP.CT-QQ, Hatarron, Daniel i Zeall utknęli w przestrzeni kosmicznej gdzieś pomiędzy Muunilist i Lankostą. ( @LeBronPL @Miczubezi @Legzday @Anagama @Gdanio @Athreus @Kozlov666)

    @Hrabia_Vik @Zeroskilla @TheDamex @Uaimmiau @Yokaii @Lisaros @Akumulat @Stah-Schek

    @Matei123

    koniec jest blisko
    pokaż całość

    źródło: i4.ytimg.com

    •  

      Orion Belaka

      Wiedziałem, że z tym mistrzem to jest jakaś podpucha!!!! Dodatkowo jeszcze tych tu brakowało, shitowie wiecy mi użytkownicy cienej strony mocy, zobaczymy jaki twardzi są!
      <bierze łyk z piersiówki>
      Aaaaa...., ale mocna!
      Co ja gadam za głupoty, przeciez moc wokoło nich aż wiruje. Pora się chyba przygotować za zjednoczenie z mocą... eh..., ale miecze to fajne mają to musze im przyznać. Jedyna nadzieja a w tym, że jest nas więcej no i mamy jeszcze Noxalie.
      <wyciąga spod szaty pistolet>
      Dobrze kolego że cie zabrałem z sobą, zawsze chciałem podenerwowac takiego Ordo-Karra ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Chce ktoś łyczka gorzałki przed zbawą?
      pokaż całość

      źródło: cdn2.toys4boys.pl

    •  

      Mistrz Stah Schek spogladal na oktarynowy promien swojego miecza. Pomoz mi Przyjacielu. Ten ostatni raz zanim do Ciebie dolacze.

      - Nie lekajcie sie. Pamietajcie co jest nasza sila. Wspolpraca i zaufanie. Kazdy Sith bedzie walczyl sam. My musimy walczyc razem. Oslaniac sie wzajemnie i wyczekiwac okazji.

      Kontrola i opanowanie. To my panujemy nad moca, nie ona nad nami. Wyciszcie emocje. Otworzcie sie na jasna strone.

      To nie dotyczy Ciebie Mistrzyni. Badz szałem nas wszystkich. Sprowadz na nich sluszna kare za to co uczynili Zakonowi i calej Galaktyce.

      Tak zwyciezymy.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Powoli do przodu - A9A #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    Mapa Galaktyki (zaktualizowana przez Wolffe)
    Interaktywna Mapa Galaktyki
    Karta Postaci

    Szybkie zasady:
    - wpisy OOC są zabronione i będą usuwane -> OOC na Discordzie Graczy lub moim
    - głos zabierają tylko gracze, znajdujący się w tej turze na Yavinie 4
    - Do akcji grupowej potrzeba siedmiu zdrowych Jedi przebywających w Akademii (z wyjątkiem członków Rady)

    ---------------------------------------------------------------------------

    Stłoczeni przed niewielkim ekranem terminala byli senatorowie i Jedi jęknęli z zawodu, gdy Omni przestał odpowiadać na ich pytania. Zah'araman błyskawicznie wyciągnął kabel od holonetu i kontynuował zabezpieczanie kopii zapasowej sztucznej inteligencji.

    - Mam jeszcze mnóstwo pytań - westchnął Uaim, po czym spojrzał na Zah'aramana - Możesz go jeszcze pomęczyć o kilka spraw?
    - To zbyt niebezpieczne - odparł z powagą w głosie. - Dużo ryzykujemy otwierając tę kopię na Yavinowym środowisku. Dalsze badania muszą przeprowadzić naukowcy z prawdziwego zdarzenia.

    Zawiesił głos, zastanawiając się nad sensem słów, które właśnie wypowiedział. Co właściwie było niepoważnego we wszystkich działaniach, które podejmowali? Caius przywołał do siebie Volesusa, Tankena i Stah-Schka. Aqumulus przeciągnął się, po czym wstał i zaprosił pozostałych Padawanów na trening w dżungli. Tylko Noxalia stała nieruchomo. Pytającym wzrokiem patrzyła na mistrza Colla, który z uśmiechem odparł.

    - Tak, ty też.

    ---------------------------------------------------------------------------

    Formularz deklaracji Akcji Grupowej

    Do poniedziałku 06.04 do godziny 21:00 wszyscy przebywający na Yavinie 4 mogą wybrać aktywność w 9. turze.
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

  •  

    Forum Galaktyczne - S9F #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    Mapa Galaktyki
    Interaktywna Mapa Galaktyki
    Karta Postaci

    ---------------------------------------------------------------------------

    Admirał Suriel Tartys był wiernym sługą Zjednoczonego Sojuszu i gorliwym orędownikiem demokracji. Po zamordowaniu prezydent Thalii Celeste nie miał oporów, by stanąć na czele i odbudować zaufanie do kilkusetletniego związku planet z Zewnętrznych Rubieży. Ani gnidy takie jak Darion, ani oportuniści w rodzaju Macha Ys nie wzbudzały w nim żadnego lęku. Wszystko jednak wymagało spójnych i zrównoważonych działań.

    - Panie admirale, melduję że Pancernik zajął miejsce na orbicie Mandalory, a przejmowanie kontroli nad planetą właśnie trwa.
    - Czy wysłana została depesza do KPP? Mam nadzieję, że Carrambus i Jedi uznają nas za prawnych kontynuatorów Zjednoczonego Sojuszu. Dzięki ich pomocy uda się zdławić rebelię Dariona w dwa tygodnie.
    - Tak, oczekujemy wiadomości zwrotnej.

    Suriel przeszedł do gabinetu, aby przeprowadzić w spokoju rozmowę. Na hologramie pojawił się Mach Ys, przywódca Lapitery, która właśnie ogłosiła secesję.

    * * *

    Burmistrz stołecznego miasta na Coruscancie w symbolicznym geście ściągnął maskę i wrzucił go do kosza ku uciesze zgromadzonego tłumu.

    - Drodzy obywatele! Dzięki wspólnemu wysiłkowi Konfederacji Planet Południowych i Technokracji Daguańskiej z dumą mogę ogłosić sukces w walce z Zarazą Sithów!

    Tłum ucichł w konsternacji. Przez zgromadzonych przetoczyła się fala skonfundowanych szeptów.

    - Yyy... tak nazwaliśmy grzyba-pasożyta. Nie mieliśmy na myśli tych prawdziwych Sithów. Zresztą, nieważne. Od dzisiaj wszystkie gwiezdne porty ponownie zostają otwarte!

    Oglądający transmisję z przemówienia Mateo pogryzał w spokoju chrupki, kątem oka spoglądając na raport, który otrzymał o stanie zdrowia na planetach Demokratycznej Unii Planet. Skarpeton również został ogłoszony miejscem wolnym od grzyba.

    - Mówiłem że tak będzie od początku - chrupał do siebie Walas'hk. - Banda foliarzy.

    * * *

    - Mach, to jest czyste szaleństwo - irytował się admirał Tartys. - Nie możemy pozwolić na dalsze osłabianie naszego regionu w takim momencie! Lada moment przyjdzie do ciebie KPP albo Sithowie i wcale nie z propozycję paktu.
    - Może to i lepiej - warknął Ys. - Nie chcę podzielić losu córki.
    - Zapomniałeś już kto ją... NO CHYBA SOBIE KPISZ ZE MNIE TERAZ - Suriel stracił panowanie nad sobą. - Jak długo jeszcze będziemy marginalizowani bo Celeste z Ysami będą się żarli o stołki? Gdzie w tym wszystkim są zwykli obywatele?
    - W p#$@%e k@#%wa - rzucił krótko Mach, po czym zniknął z hologramu.

    Głowa admirała opadła z bezradności na stół. Suriel zasłonił głowę rękami, a gdy jeden z komandorów wszedł do gabinetu zdać raport z postępujących walk z rebeliantami, nerwowym gestem zaprosił go za drzwi.

    * * *

    Wzdychanie znudzonego Hatarrona słychać było nawet za ścianą. Urgot uderzył z całej siły nogą w ścianę, chcąc wyrazić swoje niezadowolenie, ale nie zrobiło to większego wrażenia na Najemniku.

    - Dlaczego nie ma zleceń? - żalił się Thane. - Dlaczego nikt nikogo nie chce mordować naszymi rękami?
    - Przestań jęczeć! - Star Guardian nie oderwał wzroku od terminala, strofując kolegę po fachu.
    - O! Odezwał się siedzący w kieszeni Gwardiusa. Jak tam, pańcio ci daje resztki ze stołu? Dobrze traktuje?
    - Ale masz ból dupy stary...

    Navian przeciągnął się na pryczy, po czym zwrócił się do Hatarrona.

    - A to potrzebujesz kogoś, żeby ci mówił co masz robić?
    - Nie rozumiem.
    - A co tu więcej rozumieć? Chcesz kogoś zabić to zabij. Chcesz ściągnąć kotka z drzewa to ściągnij. Musisz mieć za to koniecznie zapłacone?
    - Po pierwsze - oburzył się Thane. - TAK, CHCĘ MIEĆ ZA TO ZAPŁACONE. JESTEM P#@$!(@M NAJEMNIKIEM. A po drugie to ostatnio dokładamy do tego interesu.
    - No to zróbmy coś razem, podzielmy koszty - zaproponował Navian.

    Urgot oderwał wzrok sprzed terminala. Hatarron wyprostował się na fotelu.

    - Co chcesz robić?
    - Nie wiem jeszcze co. Zaraz coś wymyślimy...

    ---------------------------------------------------------------------------

    Najemnicy otrzymują darmową Akcję Grupową pod warunkiem zebrania co najmniej czterech dowolnych graczy. Kto pierwszy, ten lepszy.

    W tej turze następujące sojusze dysponują Akcjami Strategicznymi (w nawiasie ich ilość)

    Imperium Sithów (2+1)
    Koalicja Planet Południowych (2+1)
    Demokratyczna Unia Planet (1)
    Konfederacja (0+1)

    Podział AS według posiadanego PG

    Każda AS z podziału przekłada się na 20 000k przychodu w danej turze dla sojuszu.

    Czas deklarację Akcji Strategicznych do 5.04 do godziny 21:00

    Formularz deklarowania Akcji Strategicznych i Grupowych
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

  •  

    Przebudzona - A8B #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    Mapa Galaktyki
    Interaktywna Mapa Galaktyki
    Karta Postaci

    ---------------------------------------------------------------------------

    Zah'araman zignorował wezwanie na trening i postanowił dłużej posiedzieć nad złamaniem szyfru Omni. W przestrzeni, gdzie kiedyś jeszcze istniała planeta droidów, dziś już nie zostało prawie nic. Resztki planety i jej floty zostały przyciągnięte przez pobliskie karłowate słońce i spalone, czy też wchłonięte przez jej powierzchnię. Komputer pokładowy fregaty Omni mógł jednak stanowić pewien punkt zaczepienia i informacji o zniszczonym przeciwniku. Zah'aramana zresztą nigdy szczególnie nie ciągnęło do wyczerpujących treningów Jedi. Najlepiej odnajdywał się w zaciszu warsztatu, dłubiąc w sprzętach. Gdyby nie naturalny talent do Mocy, dostrzeżony przez mistrzów kiedy był jeszcze dzieckiem, być może zamiast mieczem świetlnym wywijałby hydrokluczem. Dekryptor działający na terminalu nagle wyświetlił zielony komunikat. Oczy Padawana zapłonęły.

    * * *

    Dżungla na Yavinie 4 była doskonałym miejscem do przeprowadzania treningów. Wiedział o tym również Aqumulus, który przygotował specjalną serię zadań dla swoich podopiecznych. Bazując na standardach Kruula i Izaelo dodał kilka własnych pomysłów, samemu obserwując postęp podopiecznych z pokładu aerościgacza.

    - Weź mi to jeszcze raz wytłumacz powoli, bo nie rozumiem co się dzieje w Zjednoczonym Sojuszu.
    - Mówiłem ci już dwa razy... - westchnął Ornn.

    John wzruszył ramionami, więc mistrz westchnął ciężko i ponownie zaczął tłumaczyć stan konfliktu.

    - Mandalorianie zamordowali prezydent Thalię Celeste, przy okazji wysadzając siebie i Spektruma. Z okazji skorzystał wspierany przez Sithów jej kuzyn Darion Celeste, który ogłosił się prezydentem Zjednoczonego Sojuszu. Problem w tym, że wojsko pozostało lojalne zmarłej prezydent i po stłumeniu rebelii chcą przeprowadzić demokratyczne wybory w celu powołania następcy Thalii. Na dodatek ojciec również nieżyjącej Fimbrii Ys, Mach, ogłosił niepodległość Lapitery.
    - Totalnie pokręcone...
    - To nie wszystko. W międzyczasie wywiązała się potyczka między stacjonującym na orbicie Abosa Pancernikiem z Mandalory w wyniku którego został on zniszczony. Planeta zabójców pani prezydent pozostała praktycznie bez ochrony i admirał Zjednoczonego Sojuszu... tego prawdziwego, nie samozwańczego... uznał Mandalorę jako podległą Zjednoczonemu Sojuszowi. Tymczasowo nie mogą tam jednak wysłać żadnej armii, ponieważ walczą z Darionem. Możesz się tylko domyślać jak bardzo łakomym kąskiem będzie teraz Mandalora dla wszystkich sojuszy w Galaktyce.

    Mężczyźni usłyszeli krzyk Noxalii, dochodzący z oddali. Poderwali się z miejsc i pobiegli w jej kierunku.

    * * *

    - To już czas, Noxalio - powiedział upiór. - Zbyt długo tkwiłaś w tym mrocznym śnie.
    - Odejdź! - krzyczała Noxalia, kurczowo ściskając miecz.
    - Twój trening dobiegł końca - kontynuował. - To już pora, abyś opowiedziała się, po której stronie chcesz stanąć.
    - Zamknij się!
    - Dlaczego teraz odczuwasz strach? Czyżby przerażała cię konieczność podjęcia decyzji?

    Miecz upiora zapłonął jasnopomarańczowym blaskiem. Noxalia wydała z siebie przeraźliwy wrzask i rzuciła się na przeciwnika. Upiór wydawał się być zaskoczony fanatyzmem przeciwniczki, która bez wytchnienia zasypywała go kolejnymi cięciami. Szał padawanki wydawał się nie mieć końca, a upiór zaczynał popełniać coraz więcej błędów. W pewnej chwili Noxalia potężnym pchnięciem posłała przeciwnika na stojące z tyłu drzewo i wykorzystując rozpaczliwą obronę upiora trafiła go ostrzem w nadgarstek. Upiór syknął z bólu, a Noxalia kontynuowała atak. Kolejne cięcia spadały na upiorną twarz i upiorne ręce ją zasłaniające. Poparzenie od miecza na twarzy Uaima wyglądało makabrycznie. Noxalia spojrzała na swoje dłonie i ze strachem odrzuciła ćwiczebny miecz. Uaim najpierw powoli podniósł się ze skulonej pozycji, potem z niedowierzaniem spojrzał na trzęsące się ręce padawanki. Chwilę później obok dwójki był już Ornn, John i zeskakujący z góry mistrz Aqumulus.

    - Czy możesz mi wytłumaczyć, co tutaj się właściwie stało? - Aqumulus silił się na spokój.

    Noxalia rozejrzała się po wpatrujących się w nią mężczyznach, po czym przemówiła cicho i nieskładnie.

    - To nie tak, ja... nie wiedziałam... nie widziałam tego, znaczy jego... myślałam, że tak naprawdę...

    Urwała, widząc niezadowoloną twarz Aqumulusa. Niepokój, który wzbudzała u większości braci z Zakonu musiał być odczuwalny teraz ze zdwojoną siłą. Po powrocie do Akademii i zdaniu na gorąco relacji mistrzowi Stah-Schkowi ten ostatni również zauważył coś niezwykłego u Noxalii. Jeszcze nigdy nie zdarzyło mu się zaobserwować tak gwałtownego wzrostu umiejętności u jednej osoby.

    - Noxalio - powiedział łagodnie. - Chciałbym z tobą porozmawiać. Na spokojnie.

    * * *

    - Kim Ty właściwie teraz jesteś? - zapytał Navian. - Sithem? Najemnikiem?
    - Nazywaj mnie jak chcesz - machnął ręką K9. - Wszystko się pokomplikowało. Ale powiem ci tak w tajemnicy że cieszę się, że znowu lecę na zlecenie.
    - Sithowie za mało cię karmią?
    - Po prostu szukanie nowej planety jest spokojniejsze. Nikt nie mówi o Jedi, Sithach, tym do tej pory nienazwanym grzybie-pasożycie. Nie rozumiem dlaczego tyle planet szykuje się na coś, czego nawet nie mieli czasu nazwać
    - A ty masz pomysł jak tego grzyba nazwać?
    - To bez znaczenia. Teraz są różne sojusze i każdy będzie go nazywał po swojemu.

    Navian spojrzał na radar i znów westchnął rozczarowany.

    - Będziecie blokowali wysyłanie szczepionek i leków z Dagui?
    - Dlaczego mnie o to pytasz? - zapytał Dziewiątka
    - Bo jesteś Si... dobra, nieważne. Ale chyba wiesz co tam się u was dzieje?
    - Wiem. Mam nadzieję, że nie zablokują transportu do Mateo. To wciąż mój przyjaciel i w teorii nie jesteśmy wrogami.
    - A do KPP? I Jedi?
    - Dagua ma specjalny układ z Sithami. W zamian za współpracę gospodarczą i militarną Relith ma się nie wtrącać do wewętrznej polityki technokratów. Ale jak z tym jest w praktyce to nie wiem.
    - Ty to chyba nic nie wiesz, jak to jest być marionetką w rękach innych?
    - Mocne słowa jak na admirała w sp@#%dalaniu z floty Huttów - parsknął K9
    - Komandora! - poprawił go ze śmiechem Navian.

    Najemnicy błąkali się jeszcze kilka dni po Galaktyce, po czym zrezygnowani pożegnali się i każdy poleciał w swoją stronę.

    ---------------------------------------------------------------------------

    Koalicja Planet Południowych otrzymuje minisesję w formie AMA dotyczącego Omni.

    Zah'araman Jiryama +2 Naprawa, +1 Komputery ( @Kjerownik)

    Uaim mi Au +1 Moc oraz pionowa blizna na prawej części twarzy przechodząca przez oko ( @Uaimmiau)
    John +1 Lightsaber ( @orange92)
    Orion Belaka +1 Lightsaber ( @TheDamex)

    Noxalia Aeliathys: ( @Hrabia_Vik)
    + umiejętność Szał Mocy
    +10 Moc
    +5 Lightsaber
    +3 Percepcja

    Zmiany w Sojuszach przed 9. turą można dokonać do 4.04 do godziny 14:00

    KONIEC TURY ÓSMEJ
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

    •  

      @Akumulat @Stah-Schek

      Musimy być bardzo ostrożni. Dawno temu wyczułem w niej wielką ciemność, ale to były czasy kiedy sam miałem pewne... wątpliwości. Patrząc na to z dzisiejszej perspektywy wszystko było wtedy o wiele prostsze. To co się tu dzisiaj wydarzyło, nie wierzę, że to był przypadek. Ten miecz - Ornn wskazał na miecz mistrza Spektruma - za pozwoleniem Mistrzowie, powinien należeć do niej. Ona może być naszą ostatnią nadzieją. pokaż całość

    •  

      Ah this is where the fun begins ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      - Co się ze mną dzieje?
      To były jej jedyne słowa i myśli od czasu utraty kontroli nad sobą. Krążące po każdym skrawku jej zmysłów pytania dręczyły ją od samego początku.
      - Co się dzieje? - Mówiła.
      A jedyną odpowiedzią była cisza i walka w środku duszy i głowy. Ból i zmęczenie atakowały ją co chwila, a Noxalia nie mogła uczynić nic. Nie mogła się nawet poddać. Nie pozwolono jej, bowiem odebrano jej miecz. Jedyną gwarancję bezpieczeństwa.
      Nie, nie. Była tu bezpieczna. Tak, tylko to się liczyło. Nikt jej nie skrzywdzi, jest w porządku i nic się nie stanie. Potrzebowała tylko paru chwil...
      Jej ciało po raz kolejny uległo drżeniom i miotającym ją spazmom, które nie chciały od niej odejść. Chłód i ciepło co parę chwil było nie do wytrzymania.
      - Co się dzieje... - Powtarzała.
      Chciała powiedzieć więcej, lecz jedyną reakcją jej organizmu był krótki, żałosny szloch. Wzdłuż policzków przeleciały krople łez i potu. Słyszała wszystko: Każde uderzenie własnego serca, każdy krok w oddali i padające pod nogami łzy. Jej jedynym towarzyszem był płacz.
      - To nie moja wina. To nie moja...
      Urwała i zakryła twarz równie gorącymi dłońmi. Pozwoliła sobie jedynie na krótkie wejrzenie, wprost na małe zwierciadełko przed nią. Rozmazane rysy dziewczyny tylko szpeciły lusterko. Wiedziała o tym, ponieważ tak myśleli inni. A przynajmniej tak mówił głos.
      Teraz już go nie słyszała. Uciekł, podobnie jak chwilowa, niepowstrzymana siła. Wolała o tym nie myślec, ukryć się jak najdalej od tego wszystkiego, lecz prawdę rzecz mówiąc... nie potrafiła. Uczucie, które wówczas nad nią zapanowało, było niezdatne do opisania w ludzkich słowach. W jednej chwili mogłaby zrobić wszystko, zmienić każdy los, tworzyć i niszczyć.
      - Przepraszam, przepraszam... - Mówiła dalej.
      Lecz nikt jej nie słuchał, z wyjątkiem własnego odbicia. Lśniące arktycznym błękitem oczy wyłaniały się spomiędzy okrywających jej twarz palców. Nie chciała na siebie patrzeć.
      Nigdy nie chciała, aby do tego doszło, a jednak w chwili najważniejszej próby, zawiodła. Spośród tysięcy, nie, dziesiątków tysięcy Jedi czemu ona? Dlaczego los i przeznaczenie wybrały ją jako swa nową zabawkę?
      Nie odpowiedziała na własne myśli. Być może po prostu nie zasłużyła na odpowiedź albo... Nie istniał nikt żywy, aby jej odpowiedzieć. Przed oczami Noxalii znowu powróciły koszmary. Niektóre dręczyły ją od niedawna, inne od dzieciństwa, a jeszcze inne od samego początku.
      Aczkolwiek w każdym z nich, bez wyjątku pojawiał się chłód. Nieprzejednany i mrożący krew w żyłach cień był wszędzie gdzie tylko spojrzała. Niebawem opuściły ją reszty sił, uniemożliwiając nawet płacz.
      - Czemu? - Spytała, dobrze wiedząc, że pytanie nie spotka się z odpowiedzią. Prawdę mówiąc nie dbała już oto.
      Powoli, niemal mozolnie podciągnęła głowę wyżej. Zwierciadło zalśniło błękitem z jej oczów, ukazując każdy szczegół na jej twarzy. Noxalia otworzyła szeroko oczy i drżąc we wszystkie strony, pogładziła dłonią szklaną powierzchnię lustra.
      A sekundę później z cienia nadeszły płomienie. Dopiero po chwili uświadomiła sobie na co się patrzy.
      Galaktyka płonęła.
      pokaż całość

      źródło: ameera-sheikh-eyes.jpg

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Dyplomacja mandaloriańska - N8A #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    Mapa Galaktyki
    Interaktywna Mapa Galaktyki
    Karta Postaci

    Szybkie zasady:
    - wpisy OOC są zabronione i będą usuwane -> OOC na Discordzie Graczy lub moim
    - głos zabierają tylko gracze, znajdujący się w tej turze na Yavinie 4
    - Do akcji grupowej potrzeba siedmiu zdrowych Jedi przebywających w Akademii (z wyjątkiem członków Rady)

    ---------------------------------------------------------------------------

    - Kolejny sukces na liście odhaczony!

    Aqumulus i Stah=Schek byli w doskonałych nastrojach. Wracali właśnie z Abos po podpisaniu przełomowego dla przyszłości KPP i całej Galaktyki paktu gospodarczego i militarnego ze Zjednoczonym Sojuszem. Caius Carrambus zajęty był emocjonalną i burzliwą dyskusją z Volesusem, koordynującym kwarantannę na Coruscancie.

    - Nie możemy sobie na to pozwolić, przecież to zarżnięcie gospodarki - oburzał się Caius.
    - A czy ja mówię że też mamy tak robić? - odparł spokojnie Volesus. - Powiedziałem tylko co robi DUP w tej sprawie. Rzucili wszystkie zasoby w ochronę swoich planet. My przede wszystkim zamknęliśmy Coruscant.
    - Bo u nas grzyb już jest, u nich jeszcze nie ma.
    - Jest. Na Skarpetonie znaleziono trzy ogniska, ale szybko namierzono potencjalnych zarażonych.

    Na mostek wszedł Spektrum, niosąc wielki stalowy cylinder z rączką. Widząc zajętego Caiusa dosiadł się do dwóch mistrzów i postawił przedmiot na stole. Wcisnął przycisk z boku cylindra, a z jego podstawy wysunęły się kubki i kran. Nalał trzy porcje gorącego i aromatycznego napoju, po czym bez słowa podał Stah-Schkowi i Aqumulusowi.

    - Odnoszę wrażenie, że jeśli chciałbyś się kiedyś napić piwa, - uśmiechnął się Aqumulus - to przeniósłbyś Mocą jeden z coruscanckich browarów rzemieślniczych prosto na Yavin 4.
    - Własnoręcznie wykonany napar z ziół to gwarancja bezpieczeństwa w tych czasach - odparł niezrażony Spektrum
    - Obecne czasy nie są ani gorsze, ani lepsze - zauważył Stah-Schek. - Są po prostu inne. Musimy się w nich po prostu odnaleźć.

    * * *

    Darion zmarszczył czoło. Przystępował do rozmowy z Sithami z dużą dozą nieufności. Jakkay Zoidberg z niepokojem obserwował tę "dozę nieufności", która była po prostu kilkudziesięcioosobowym oddziałem bojówki paramilitarnej, otaczającej dyskutujących.

    - Nie do końca rozumiem ten wasz podział - powiedział w końcu. - Jedi, Sith, dla nas to wszystko jedno. Zarówno moja kuzynka, jak i ja nie mamy najlepszych wspomnień w relacjach z wami.
    - Z Radą Jedi - poprawił go Darth Relith, a wzrok Ordo-Karra uciekł na zegarek na nadgarstku Zoidberga. - My nie mamy z nimi nic wspólnego. A nasza oferta jest naprawdę prosta. Przyjmij naszą pomoc, a zostaniesz przywódcą Zjednoczonego Sojuszu.
    - Niech zgadnę, w ramach Imperium Sithów?
    - Ty nie odczujesz różnicy. Teraz i tak mimo noszenia nazwiska Celeste jesteś nikim na swojej planecie.

    Darion Celeste poderwał się na równe nogi. Kilkudziesięciu żołnierzy nagle wymierzyło karabiny w stronę Sithów. Ordo-Karr i Darth Relith również wstali. Jedynie Zoidberg bardziej wkulił się w swoje krzesło.

    - Zdajesz sobie sprawę że jesteś w paszczy lwa? - zapytał zimno Darion. - Wybrałeś złe miejsce do obrażania mnie.

    Ordo-Karr i Relith spojrzeli na siebie. Kiwnęli głowami, po czym Ordo-Karr wyprostował swoją lewą rękę, Relith prawą. Symultaniczny gest przywołania palców wyszarpał z ogromną mocą ponad pięćdziesiąt karabinów z rąk zaskoczonych bojowników, które wylądowały u stóp Sithów. Kolejny wzbił tumany kurzu z ziemi i z ogromną siłą przewrócił wszystkich na plecy. Sithowie unieśli obie ręce do góry, podnosząc na wysokość kilku metrów krzyczących ze strachu żołnierzy, następnie cisnęli nimi w stronę ziemi, zatrymując ich twarze kilkanaście centymetrów przed ziemią. Po kilku sekundach wszyscy opadli z łoskotem. Ordo-Karr wyciągnął rękę w stronę Dariona, wykonyjąc na nim Uścisk Mocy.

    - Dostałeś od losu wyjątkową szansę - mówił spokojnym i lodowatym głosem Relith. - Moglibyśmy w każdej chwili zabić każdego, kto stanie na naszej drodze. Od dzisiaj jesteś moim niewolnikiem. Zrealizujesz mój plan od początku do końca.

    Ordo-Karr puścił Dariona, a ten upadł na kolana, ostatkiem sił łapiąc oddech.

    - Wszystko... co każesz... Mistrzu.

    * * *

    Volesus zniknął z hologramu, a Caius wziął głębszy oddech i otarł niedbale spocone czoło rękawem. Przysiadł się do Jedi z zaskoczeniem oglądając samowar, ale zanim zdążył cokolwiek powiedzieć, Spektrum postawił przed nim kubek naparu z ziół. Łyk substancji wywołał skrzywienie na twarzy Carrambusa.

    - Mamy wieści od Neige?
    - Wciąż szuka, ale na razie bez sukcesu.
    - A Ornn i reszta?
    - Coś znaleźli, ale walczą z zabezpieczeniami Omni. Po Maduku niestety żadnego śladu...

    Do stolika podbiegł jeden z komandorów. Ukłonił się i pośpiesznie położył holograf, prawie przewracając samowar. Na hologramie wyświetlił się wojownik ubrany w tradycyjny strój mandaloriański z charakterystycznym hełmem. Obok niego z kamienną twarzą, zawiązanymi oczami i z blasterem przyłożonym do głowy klęczała prezydent Thalia Celeste.

    Wiadomość do mistrza Spektruma. Przybądź sam do pałacu prezydenckiego na Abos, inaczej ta suka zginie. Czekamy dwadzieścia cztery godziny.

    Hologram zniknął, a Spektrum bez słowa wstał i skierował się w stronę wyjścia z mostku kapitańskiego.

    - Nie sądzisz chyba że puścimy cię tam samego? - zapytał mistrz Coll
    - Tylko czekałem aż to powiesz Aqumulusie - uśmiechnął się Spektrum

    * * *

    Potężna eksplozja zatrzęsła pałacem. Zza okien Mandalorianie usłyszeli krzyk i syreny służb medycznych.

    - Mówiłem wam gnojki, że zaminowane - powiedział do siebie Esser.

    Thalia zachowywała spokój, ale dowódca oddziału wyczuwał, że napięcie może ją przerosnąć w każdej chwili. Drzwi do sali się otworzyły, a trójka mandalorian wwiozła na transporterze zamrożonego Mand'alora. Esser odetchnął z ulgą. Podczas gdy żołnierze rozpoczęli proces odmrażania swojego wodza, na hologramie wyświetliła się sylwetka mistrza Spektruma.

    - Długo ci to zajęło Spektrum - prychnął Esser. - Korki w nadprzestzeni?
    - Tak bardzo pragniesz śmierci? - mistrz nie był w nastroju do żartów. - Zjednoczony Sojusz od kilkunastu godzin jest w pakcie militarnym z KPP i Zakonem. Podnosząc rękę na prezydent Celeste podpisałeś na siebie wyrok śmierci.
    - Czyli to tak wygląda słynna dyplomacja w wykonaniu Jedi? - zakpił dowódca
    - Od negocjowania są Aqumulus i Stah-Schek. Trzy razy kazałeś im sp#^@!lać. Mamy taką niepisaną zasadę, że po trzecim wchodzę ja. A ja już nie marnuję czasu na czce dyskusje.
    - Czyżby? Prawdziwy Mandalorianin śmierci się nie boi. Dzisiejszy dzień zapisze się złotymi zgłoskami w naszej historii.
    - Dzisiejszy dzień zakończy całą waszą historię - głos Spektruma zszedł kilka tonów niżej. - Po rozprawieniu się ze szczurami w pałacu udam się na Mandalorę i zabiję wszystkich. Nie tylko mężczyzn, ale i kobiety i dzieci.

    Esser milczał i tylko klęcząca obok Thalia usłyszała przełykanie śliny Mandalorianina.

    - Zapomnienie jest gorsze niż śmierć - ciągnął Spektrum. - Znam wasz zawszony cech doskonale. Pamiętam po której stronie staliście na Ozillonie. Wasza obecność w Republice po tamtych wydarzeniach to potwarz dla wszystkich ofiar tej wojny.
    - Nie zrobisz tego.
    - Dziś przychodzi dzień gniewu. Ustaw chronometr na dwadzieścia minut. Tyle życia ci zostało.
    - Dziękuję Spektrumie za zaprezentowanie dyplomacji w wykonaniu Jedi. Pozwól, że zaprezentuję Ci teraz dyplomecję mandaloriańską.

    Esser przyłożył blaster do skroni Thalii i wypalił, zanim ta zdążyła wydać z siebie jakikolwiek dźwięk. Jej ciało głucho uderzyło o podłogę, a oczy Spektruma momentalnie się powiększyły.

    - Przyjdź po mnie staruchu! - krzyknął dowódca i wypalił z blastera w stronę komunikatora, rozwalając go na kawałki.

    Spektrum, Aqumulus i Stah-Schek odpalili miecze świetlne. Parli przez kolejne korytarze pałacu nie zatrzymując się nawet na chwile. Spektrum ciął wszystkich przeciwników w biegu, odbijał każdą wiązkę plazmy z powrotem do strzelającego i odpychał Mocą każdy rzucony w jego kierunku granat. Gdy wpadli do głównej sali, Mandalorianie nie zdążyli nawet zareagować. Jednym rzutem miecza Spektrum przeciął w pół sześciu żołnierzy. Esser próbował uciekać, ale został przyciągnięty z ogromną siłą do Spektruma. Aqumulus podbiegł do leżącego i wciąż niewidomego Mand'Alora, Stah-Schek z nadzieją w sercu sprawdził stan nieżyjącej prezydent Celeste. Spektrum kolejnym gestem zdarł pancerz dowódcy włącznie z hełmem. Zobaczył dygotającą twarz mężczyzny w średnim wieku, trzymającego się jedną ręką za duszoną szyję. Mistrz Jedi przyłożył fioletowe ostrze miecza do szyi Mandalorianina.

    - Ilu was jeszcze pozostało w pałacu?
    - T... tak... - powiedział cicho mężczyzna
    - Co tam próbujesz powiedzieć?
    - Tak... każe... - mówił, walcząc o każdy haust powietrza
    - Głośniej!
    - TAK. KAŻE. OBYCZAJ!!!

    Wyciągnął przed siebie rękę z detonatorem żyroskopowym i obrócił go w poziomie. Spektrum zdążył jedynie wyciągnąć rękę przed siebie, z ogromną siłą wyrzucając przez okna Aqumulusa i Stah-Schka. Zaskoczeni Jedi lecąc do tyłu zobaczyli jakby w zwolnionym tempie eksplozję, która powoli formowała się wokół Spektruma i Essera, a następnie objęła całe pomieszczenie i w końcu cały budynek. Mistrzowie z gracją wylądowali na ziemi i obserwowali z przerażeniem zawalający się budynek pałacu. Choć wszystko wydarzyło się w ułamku sekundy obaj błyskawicznie wskoczyli w gruzy i używając owoców wieloletniego treningu usuwali resztki budynku w poszukiwaniu Spektruma. W pewnej chwili Aqumulus zamarł. Doskakujący do niego mistrz Stah-Schek zobaczył u nego stóp szaty i miecz mistrza. Ciała nigdzie nie było, ale obaj doskonale wiedzieli, co to oznaczało.

    - Musimy stąd uciekać - powiedział poważnie Aqumulus. - Nie możemy obserwować rozwoju sytuacji na odsłoniętej pozycji.

    Stah-Schek zgodził się, choć niechętnie. Mistrzowie zabrali ze sobą szatę i miecz Spektruma, po czym pośpiesznie udali się do promu. Po bezpiecznym wejściu na orbitę zniknęli w nadprzestrzeni. Darion z uśmiechem schował swój datapad, po czym wezwał swojego adiutanta i przekazał pierwsze rozkazy.

    ---------------------------------------------------------------------------

    Mistrz Spektrum - śmierć

    Mand'Alor - śmierć ( @CZARNYCZAREK)

    Muunilist +1 PM

    W Zjednoczonym Sojuszu wybucha wojna domowa.
    pokaż całość

    źródło: vignette.wikia.nocookie.net

  •  

    Thanks Dagua - A8A #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    Mapa Galaktyki (zaktualizowana przez Wolffe)
    Interaktywna Mapa Galaktyki
    Karta Postaci

    Szybkie zasady:
    - wpisy OOC są zabronione i będą usuwane -> OOC na Discordzie Graczy lub moim
    - głos zabierają tylko gracze, znajdujący się w tej turze na Yavinie 4
    - Do akcji grupowej potrzeba siedmiu zdrowych Jedi przebywających w Akademii (z wyjątkiem członków Rady)

    ---------------------------------------------------------------------------

    Jedynie ekran terminala rozświetlał pogrążoną w mroku twarz Scalanisa Dayry. Wchodzący do dormitorium zaspany John przystanął przy bracie z zakonu.

    - Idź już spać, jutro mistrz Coll nas dociśnie w dżungli z nowym treningiem.
    - John nie teraz, są nowe przypadki grzyba.
    - Tylko na Coruscancie?
    - Na razie tylko tam wykryli. O zobacz, Dagua niedługo rozpocznie produkcję szczepionki.
    - Przecież ten grzyb nie jest groźny dla zdrowia!
    - A co jeśli zmutuje?

    Noxalia pojawiła się znikąd i również spojrzała na ekran terminala. Spojrzała na padawanów, wypuściła szybciej nosem powietrze i znikneła w mroku, udając się do swojego pokoju. Mężczyźni wzruszyli ramionami i wspólnie zasiedli do śledzenia nowych informacji.

    Dystrybucja leków już za kilka tygodni
    Szczepionka na ukończeniu
    Coruscant sprzeciwia się zamknięciu gwiezdnych portów
    Czy droidy HK-46 to tak naprawdę pancerze humanoidalnych jaszczurek?
    Wybory uzupełniające niezagrożone
    J$^@ć Falubaz Coruscant


    - IDŹCIE DO CHOLERY SPAĆ!

    ---------------------------------------------------------------------------

    Formularz deklaracji Akcji Grupowej

    Do środy 01.04 do godziny 21:00 wszyscy przebywający na Yavinie 4 mogą wybrać DWIE aktywności (za 7. i za 8. turę) w Akademii. W przypadku jednego plusa aktywność będzie rozgrywana podwójnie.
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    FORUM GALAKTYCZNE - S8F #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    Mapa Galaktyki (zaktualizowana przez Wolffe)
    Interaktywna Mapa Galaktyki
    Karta Postaci

    Szybkie zasady:
    - wpisy OOC (out-of-character) są zabronione i będą usuwane -> OOC na Discordzie Graczy lub moim
    - wszyscy mają prawo zabrać głos w zdalnych dyskusjach, prowadzonych pod tym wpisem
    - Niezadeklarowanie AS przez przedstawiciela sojuszu do podanego na dole terminu oznacza ich przepadek w tej turze

    ---------------------------------------------------------------------------

    Aqumulus uruchomił komunikator. Gestem ręki przywołał do siebie Spektruma i Stah-Schka. Na hologramie pojawiła się prezydent Zjednoczonego Sojuszu.

    - Mistrzowie, nie będę owijała w bawełnę - powiedziała rozpromieniona Thalia. - Pomyliłam się w ocenie Jedi, zdarza się wam być skutecznym, a prezenty takie jak ten ostatni wprawiają mnie w dobry nastrój. Zgodnie z obietnicą możemy ponownie zasiąść do stołu negocjacyjnego. Znoszę również od dzisiaj zakaz wstępu na planety Zjednoczonego Sojuszu, nałożony na Jedi. Wierzę, że nasze stosunki wymagają solidnego resetu.
    - Cieszymy się, że nawet tak drobne sprawy są w stanie zmienić patrzenie na nas o 180 stopni - powiedział Spektrum.
    - Co to niby miało oznaczać? - obruszyła się prezydent Celeste.
    - Spektrum się cieszy i my też, Tanken oddzwoni, miłego dnia! - powiedział pośpiesznie mistrz Coll i rozłączył rozmowę.
    - Damę trzeba traktować jak damę - powiedział Stah-Schek, unosząc brodę. - Najważniejsze, że wszystko poszło po naszej myśli. No... prawie wszystko...
    - Dagua... - westchnął Spektrum

    * * *

    Nawet najważniejsze głowy planet potrzebują odrobiny rozrywki. Malgath i Cormond siedzieli w kokpitach z założonymi okularami wirtualnej rzeczywistości. Mateo znudzony obserwował wyścigi ścigaczy obu były senatorów.

    - Nie wolicie pazaaka?
    - Pazaak jest dla plebsu - rzucił krótko senator Daynore

    Walas'hk westchnął ciężko. Przypomniał sobie rozgrywane partie z Xidusem, Erkiem i Hanem. Historia Galak Pizzy odbiła się szerokim echem w Galaktyce, a sam Mateo z rozrzewnieniem wracał do tamtych, mimo wszystko, prostszych czasów.

    - Wybrałbym się na Coruscant, ale nie w interesach - odezwał się Mateo. - Znam tam przyjemny bar, możemy go odwiedzić incognito. Co wy na to?
    - Zapomnij, nie chcę złapać grzyba - odparł Cormond
    - Jakiego znowu grzyba? Przecież nie idziemy do... no wiecie co mam na myśli.
    - Nie takiego grzyba! Poczytaj informacje.

    Zaintrygowany Mateo wyszperał notkę prasową w holonecie.

    - Tajemniczy grzyb-pasożyt na Coruscancie... bla bla bla... rozprzestrzenia się w skupiskach ludzi... bla bla bla... brak ofiar śmiertelnych, łagodne objawy... naukowcy z Dagui pracują nad szczepionką i lekiem... zaprzeczają, że grzyb nad którym pracowali od kilku lat wydostał się z laboratorium... a nie, jest aktualizacja.

    Grzyb-pasożyt został skradziony przez droida o numerze GP.CT-QQ a następnie przeniesiony na Coruscant i rozsiany w szpitalu stołecznym nr 37 na Coruscant. Siły Planetarne poszukują sprawcy, ale najprawdopodobniej zdołał już opuścić układ. Opozycja narzeka na osłabienie systemów obronnych planet byłej Republiki.

    - Wiedziałem że tak będzie! - krzyknął Walas'hk, ale jego towarzysze zignorowali jego zawołanie. Mateo westchnął ciężko, dopił drinka i wyszedł bez słowa z pomieszczenia.

    * * *

    Zeall Lankost obudził się w środku nocy przez nieustanne brzęczenie datapada. Sięgnął po niego z nocnej szafki i uruchomił komunikator. Zobaczył 180 powiadomień od... Daniela Pharaephta, wszystkie o jednej treści.

    WYPUŚĆ MNIE STĄD!!!11
    WYPUŚĆ MNIE STĄD!!!11
    WYPUŚĆ MNIE STĄD!!!11
    WYPUŚĆ MNIE STĄD!!!11
    [...]


    Zeall westchnął ciężko. "Znajdźcie i zabierzcie mu nielegalny komunikator", napisał do szefa służby więziennej, po czym odłożył datapad z powrotem na szafkę i przewrócił się na bok, próbując zasnąć.

    - Udusiłbym wszystkich, wysyłających powiadomienia w środku nocy...

    ---------------------------------------------------------------------------

    W tej turze następujące sojusze dysponują Akcjami Strategicznymi (w nawiasie ich ilość)

    Imperium Sithów (2+1)
    Koalicja Planet Południowych (1+1)
    Demokratyczna Unia Planet (1)
    Zjednoczony Sojusz (1)
    Konfederacja (0+1)
    Federacja Wolnych Mandalorian (0+1)

    Podział AS według posiadanego PG

    Każda AS z podziału przekłada się na 20 000k przychodu w danej turze dla sojuszu.

    Czas deklarację Akcji Strategicznych do 1.04 do godziny 15:00

    Formularz deklarowania Akcji Strategicznych
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

    •  
      Athreus

      +9

      @lacuna:

      Nielegalny komunikator. Ukradziony jednemu z medyków, gdy nie patrzył, a był zajęty oglądaniem wiadomości z TVC Coruscant. Niestety, Daniel natrafił na wadliwy egzemplarz.

      Najemnik zaplanował wysłanie wiadomości do Zealla o drugiej popołudniu, a ten szajs z Ozillonu wysłał o drugiej w nocy. Sto osiemdziesiąt razy tą samą wiadomość, bo nie dość, że połączenie w loszku było beznadziejne, to jeszcze komunikator się zaciął na pazaaku i powtarzał ostatnie instrukcje.

      - O żesz kur*a.
      pokaż całość

      +: c...........0, SirSherwood +7 innych
    •  

      @lacuna

      Imperium Sithów wyraża zaniepokojenie sytuacją na Coruscant i domaga się zdecydowanych działań KPP w celu zwalczenia potencjalnego zagrożenia. Jednocześnie uznaje droida o numerze GP.CT-QQ za terrorystę, który powinien zostać jak najszybciej unicestwiony. W związku z zaistniałą sytuacją statki lecące z Coruscant mają zakaz wlotu w sektory Imperium do czasu opanowania sytuacji.

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Prezent - N7A #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    -----------------------------------------------------------------------

    - Pani Prezydent, na dole czeka Bith, twierdzący że reprezentuję Koalicję Planet Południowych. W dodatku ma ze sobą transporter ze skrzynią, nie pozwala jej sprawdzic mówiąc że to "niespodzianka dla Thalii". Czy mamy go od razu zastrzelić?
    - ... daj mi go na hologram.

    Najemnik ukłonił się i oparł nonszalancko o transporter.

    - Pani Prezydent - zaczął z uśmiechem. - Powiedzieli mi, że mam zawiązać kokardę na prezencie dla pani, ale nie wiązałem ją i zrywałem chyba cztery razy aż mi się taśma prezentowa skończyła.
    - Co tam jest Neige?
    - Ooo, pamięta pani moje imię! Yyy... no więc to jest prezent. Żadna bomba, ja sam broń oddałem do depozytu. Macie przecież skanery materiałów wybuchowych, sami sprawdźcie.
    = To karbonit - powiedział jeden ze strażników. - W dodatku całkiem świeży.
    - Wejdź na górę - kiwnęła głową Thalia i wyłączyła hologram.

    * * *

    - A to co za nieosłonięte przewody, wystające zza osłony?!

    Creed był mocno niezadowolony z pracy zespołu Brattona. Jego podwładny poczerwieniał, ale podbiegł szybko do kabli, wyciągnął holotaśmę izolacyjną i zaczął je pośpiesznie owijać.

    - Spokojnie szefie, to się zateguje.
    - To nie ma być zategowane! - Creed szarpnął Brattona za ramię. - Dowiedziałem się, że odbiór Pancernika ma poprowadzić osobiście Walas'hk!
    - Ale że jak... sam? Objechanie całego zajmie mu z dwa tygodnie! On jest normalny?

    Creed rozejrzał się dookoła wyszukując wścibskich uszu, następnie nachylił się do podwładnego.

    - Podobno nie jest. Słyszałem, że podobno w sali narad gada sam do siebie.
    - Skąd taka informacja?
    - Do sali wchodzi i wychodzi zawsze sam, ale dyskutuje żywiołowo kilka godzin.
    - Może reszta senatorów używa hologramów?

    Szef spojrzał z zakłopotaniem na Brattona. Teoria podwładnego miała mnóstwo sensu.

    - Ale nikt nie słyszał treści tych rozmów.
    - Wiesz jak to mówią szefie. "Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal". Niech tak pozostanie.

    * * *

    Spokojnym i dystyngowanym krokiem z pokładu promu zeszli Darth Relith i Ordo-Karr. Witał ich ustawiony w szeregu batalion żołnierzy imperialnych. Oczekujący ich admirał uklęknął, a gdy Relith podszedł do niego i gestem nakazał podążanie za nim, ten pośpiesznie zaczął zdawać raport.

    - Wszystkie prace zostały ukończone. Najlepsi specjaliści z kilku planet aktywowali nowe oprogramowanie i zoptymalizowali systemy celownicze. W planach mieliśmy jeszcze poprawę dystrybucji mocy do silników, ale...
    - Ale? - zapytał groźnie Ordo-Karr, idący krok za admirałem i swoim mistrzem.
    - Brakuje nam zasobów. Mamy ogromną flotę, które utrzymanie zużywa bardzo dużo naszych zasobów. Nasi specjaliści pracowali w pocie czoła, a szeregowi pracownicy wyrabiali setki nadgodzin, by zrealizować jak najwięcej ulepszeń w jak najkrótszym czasie...
    - Dobrze - powiedział Relith.

    Cała trójka przeszła do pomieszczenia z wielkim przeźroczystym ekranem na środku. Na rozkaz admirała jeden z oficerów uruchomił symulację.

    - Od teraz flota imperialna będzie w stanie szybciej wejść w tryb bojowy po wyjściu z nadprzestrzeni. Nieznacznie poprawiona została również zwrotność w razie konieczności... yyy... odwrotu.

    Zapadła cisza. Admirał z pewną dozą strachu obserwował reakcję Imperatora. Ordo-Karr również spojrzał na swojego Mistrza.

    - Dobrze.

    * * *

    Trzech Jedi wraz z wicekanclerzem biegło korytarzami rządowego budynku na Dagui. Aqumulus mimowolnie obrócił się za siebie, ale szybko potrząsnął głową i spojrzał przed siebie na biegnących Stah-Schka, Noxalię i Tankena. Ten ostatni ciężko dyszał, słabnąc z każdą chwilą wykańczającego sprintu. Nagle potknął się i tylko błyskawiczna reakcja Aqumulusa, który przywrócił go do pionu uratowała wicekanclerza przez upadkiem i poważnymi obrażeniami. Cała czwórka dobiegła w końcu do wielkich, zamkniętych wrót.

    - Jak mogłeś o tym zapomnieć? - mistrz Coll wyraźnie nie był zadowolony
    - Zapomnieć? Ja o tym nie wiedziałem! - dyszał cięzko Tanken

    Noxalia szybko złapała powietrze i jak zwykle odpłynęła w sen na jawie. Tanken z niepokojem obserwował młodą Padawankę. Stah-Schek widząc wzrok wicekanclerza poklepał go po ramieniu, przypominając o celu wizyty.

    - A tak, oczywiście. Wybaczcie mistrzowie że zapomniałem o zmianie czasu na Dagui. Nie jesteśmy mocno spóźnieni.
    - Tylko dwadzieścia minut - westchnęła Padawanka.

    Wrota rozstąpiły się. Plenipotent technokracji daguańskiej uścisnął dłonie delegacji, ale nie okazał żadnych kurtuazyjnych gestów jak na przykład wody dla spoconego Nuruodo. Jedi nie chcąc marnować czasu swojego rozmówcy bez ogródek przeszli do sedna sprawy.

    - Najważniejsza informacja to ta o planowanym zamachu terrorystycznym - zaczął poważnie mistrz Coll. - Z naszych źródeł wiemy, że komuś koniecznie nie służy neutralność Dagui.
    - Na przykład Koalicji Planet Południowych? - zapytał z przekąsem daguańczyk
    - To nie tak - wtrącił mistrz Stah-Schek. - Znamy tradycję tego układu i nie chcemy jej zmieniać. Chodzi nam przede wszystkim o współpracę gospodarczą. I dwustronny sojusz wojskowy. Pomożemy, gdy zostaniecie zaatakowani. I wy pomożecie, gdy ktoś zaatakuje nas.

    Plenipotent wstał i zaczął powoli przechadzać się po pomieszczeniu.

    - W tej, bądź co bądź, uczciwej i dobrej ofercie widzę pewien mankament - mówił spokojnie. - Problemem jest tutaj czas reakcji. I nie chodzi mi tutaj o spóźnienie, bo to jest nic nie znaczący detal. Po prostu ktoś was uprzedził i zdążyliśmy zawrzeć podobne porozumienie.
    - Proszę nie mówić, że Imperium Sithów - westchnął Stah-Schek
    - Układ został zatwierdzony przez reprezentantów jednomyślnie - kontynuował. - Również dostaliśmy gwarancję nieingerowania w nasze wewnętrzne sprawy i sojusz defensywny, ale między nami, być może układ z KPP byłby lepszy. Dagua nie chce wyjść na nielojalnego sojusznika, dlatego w imieniu rządu muszę odmówić. Układ wchodzi w życie o północy, dlatego wasza trójka - tu wskazał na Jedi - musi opuścić planetę za 5 godzin.

    Ukłonił się i wyszedł, pozostawiając zszokowaną delegację. Jedynie Noxalia patrzyła bez wyrazu w okno komnaty. Wolnym krokiem podeszła do niego i spojrzała na słońce, powoli zachodzące za ciągnące się aż po horyzont stołeczne miasto. Uśmiechnęła się, nie wypowiadając żadnego słowa.

    - Ile ja bym dał, żeby wiedzieć co takiego dzieje się w jej głowie - powiedział cicho Tanken.

    * * *

    Mand'alor oparł dłoń na hełmie. Patrzył tępym wzrokiem w radar, pokazujący otaczające planetę Pancerniki.

    - Mają jeszcze jakieś siły poza tymi jedenastoma?
    - Nie mamy informacji, mogą być ukryci w odległości jednego skoku w każdym kierunku.
    - Jakie mamy szanse na rozbicie całej floty?
    - Poniżej 5 procent...

    Dral stuknął palcem w kilka przycisków. Uniósł głowę jeszcze raz w stronę radaru.

    - Ile z nich jesteśmy w stanie zniszczyć, jeżeli wciągniemy ich na niską orbitę w zasięg dział przeciworbitalnych?
    - Cztery, może pięć... a może dwa.
    - Połącz mnie z nimi.

    Na hologramie pojawił się mistrz Spektrum. Mand'alor zaklął cicho.

    - Zabłądziliście tą flotą? - zapytał z przekąsem Mandalorianin
    - Jesteśmy tam, gdzie chcemy.
    - A czego chcecie? Zbombardować kolejną niewinną planetę w imię wyższej idei?
    - Nie chcemy nikogo bombardować Dral. To ostateczność.
    - Czy to jest ta słynna zakonna dyplomacja? Musiał Was zainspirować kanclerz Kormak.
    - Nie przyszliśmy negocjować sojusz.
    - To czego do cholery chcecie?
    - Ciebie.

    Zapadła cisza. Mand'alor spojrzał na swoich towarzyszy, którzy dumnie stanęli na baczność.

    - Będziemy bronili planety do ostatniej kropli krwi, Mand'alor!
    - Zginąć w walce to najwyższy honor!

    Dral spojrzał jeszcze raz w hologram z mistrzem Jedi.

    - Jeżeli oddam się wam w niewolę, zostawicie moich ludzi w spokoju?
    - Masz moje słowo - powiedział zimno Spektrum.
    - Wyślij mi kody lądowania, zaraz do was przylecę.

    Hologram zniknął, a towarzysze Mand'alora patrzyli na niego, kręcąc głowami z niedowierzania.

    - Nie zgadzam się! Nie możesz iść na pewną śmierć!
    - Może Jedi są ścierwem, ale słowa dotrzymają - powiedział spokojnie Dral. - Jeżeli moja śmierć może uchronić Mandalorę, to nie mam ani cienia wątpliwości jak postąpić.
    - A co będzie w przyszłości?
    - Mandalora pozostanie wolna, tak samo jak zamieszkujący ją Mandalorianie.

    Mand'alor wszedł na pokład promu, który krótko po tym odleciał. Towarzysze podnieśli głowy, odprowadzając statek wzrokiem.

    - Nie zostawimy cię, Dral - powiedzieli zgodnie.

    * * *

    Neige wcisnął przycisk na transporterze przycisk. Skrzynia odsunęła wieko, ukazując zamrożonego w karbonicie Mand'alora Drala. Thalia Celeste zrobiła wielkie oczy.

    - Trochę się rzucał w zamrażarce, dlatego ma taką pokraczną twarz. Może lepiej było go zamrozić w zbroi i hełmie? W każdym razie Koalicja Planet Południowych przesyła pozdrowienia.

    Uśmiechnał się i wyszedł, pozostawiając za sobą osłupioną Prezydent. Pogwizdując w rytm melodii z kantyny wsiadł na statek, przybił żółwika mistrzowi mi Auowi i wraz z eskortą Jedi wrócił na Coruscant zdać raport z całego wydarzenia.

    - A tak przy okazji - zapytał w rozmowie z kanclerzem Carrambusem - dostanę całą stawkę czy muszę się podzielić z tym drugim? On przecież nic nie zrobił!

    -----------------------------------------------------------------------

    Dagua dołącza do Imperium Sithów
    Muunilist dołącza do Imperium Sithów
    Brentaal dołącza do Demokratycznej Unii Planet
    Bellōrum dołącza do Koalicji Planet Południowych

    Flota Imperium Sithów otrzymuje premię do inicjatywy i ucieczki.

    Epheron +1 PM

    Mand'alor Dral - zostajesz uwięziony na Abos oraz otrzymujesz 1 Akcję Strategiczną do wykorzystania w 8. turze (bez względu na to co się z Tobą stanie) ( @CZARNYCZAREK)

    Noxalia Aeliathys Moc +1 ( @Hrabia_Vik)
    Zah'araman Jiryama Moc +2 ( @Kjerownik)
    Ornn Yori Moc +1 ( @Wolffe)

    @Athreus wychodzisz z Bacty, ale pozostajesz uwięziony na Lankoście.

    KONIEC TURY SIÓDMEJ
    pokaż całość

    źródło: blaber.pl

  •  

    FORUM GALAKTYCZNE - S7F #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    Mapa Galaktyki (zaktualizowana przez Wolffe)
    Karta Postaci

    Szybkie zasady:
    - wpisy OOC (out-of-character) są zabronione i będą usuwane -> OOC na Discordzie Graczy lub moim
    - wszyscy mają prawo zabrać głos w zdalnych dyskusjach, prowadzonych pod tym wpisem
    - Niezadeklarowanie AS przez przedstawiciela sojuszu do podanego na dole terminu oznacza ich przepadek w tej turze

    ---------------------------------------------------------------------------

    Hologram z mistrzem Stah-Schkiem pojawił się w gabinecie prezydent Thalią Celeste. I tak już niezadowolona z kontaktu Jedi kobieta przewróciła oczami, gdy dostrzegła poruszające się usta mistrza, niewydające z siebie żadnego głosu. Stah-Schek urwał monolog, spojrzał za siebie i nerwowym gestem ręki przywołał do siebie Orna. Ten speszony ukłonił się prezydent i wyłączył przyciskiem wyciszenie mikrofonu.

    - O, coś się popsuło i nie było mnie słychać, to powtórzę jeszcze raz - powiedział mistrz Stah-Schek. - Ostatnie wydarzenia wraz z upadkiem Republiki są przez nas głęboko niezrozumiałe. Zakon Jedi wraz z Koalicją Planet Południowych będzie dążyła do odbudowy Republiki. Wierzę Pani Prezydent, że nasze cele w tej sprawie są zbieżne.
    - Nie mam zbieżnych celów z autorami jej rozpadu - odparła chłodno Thalia. - Sithowie według relacji waszego Strażnika zamordowali Fimbrię, ty sam z kolei nie byłeś w stanie ich pokonać mimo wsparcia zakonu. Zdradziecka szmata Parana i morderca Dral są równie winni rozpadowi Republiki, ale w przeciwieństwie do nich jesteście po prostu bezużyteczni. Zjednoczony Sojusz rozważy wszelkie kroki wobec tej dwójki i wrócimy do rozmów dopiero, gdy uznacie układy Muunilist i Mandalorę za wrogie. Do tego czasu żegnam ozięble i zostawiam wam dużo czasu na przemyślenie skutków swoich zachowań.

    Hologram zniknął, a Thalia schowała twarz w dłoniach. Z jej oczu popłynęły łzy, których nie była już w stanie dłużej wstrzymywać.

    - Yminchu... Fimbria... - szeptała do siebie. - Przyjdzie czas, gdy rozliczymy winnych waszej śmierci.

    * * *

    - Doskonale cię pamiętam Walas'hk.

    Tłusty jaszczur miał ogromne kłopoty w ślizganiu się po wykładzinie, ale Mateo starał się nie wpatrywać w nieudolne próby poruszania się Hutta.

    - Uahimie, dobrze wiesz, że nie miałem nic wspólnego z ostatnimi decyzjami. W sercu zawsze będę się czuł Najemnikiem, mieliśmy dom na tym samym księżycu. Nasza wizja sojuszu wybiega poza dotychczasowe ramy Republiki. To co wydarzyło się na Nar-Shaddaa jest straszne i przyjdzie kiedyś dzień zemsty. Ale na chwilę obecną musimy skupić się na budowaniu porozumienia, które zapewni nam stabilizację w tym trudnym czasie.

    Obrzydliwe i śmierdzące beknięcie Hutta wstrząsneło szybami pałacu na Epheronie.

    - Zgoda! - powiedział Uahim. - Opowiedz mi co to za plan. Ale ostrzegam!
    - Przed czym?

    Mateo nie doczekał odpowiedzi, ponieważ Uahim Hutt zasnął na siedząco. Machnął ręką, przywołał doradcę Hutta i podyktował mu wszystkie instrukcje. Wyszedł w akompaniamencie głośnego chrapania swojego nowego sojusznika.

    * * *

    Ornn z niemałym trudem otwierał kolejne zatrzaśnięte wrota w Świątyni. Po raz ostatni był tutaj jako dziecko. Nie chciał przeszkadzać Stah-Schkowi w rozmowie z prezydent Celeste mimo problemów z orientacją w ogromnym budynku Zakonu na Coruscancie. Wyszedł na jeden z tarasów, z którego widać było miejsce w którym kiedyś znajdował się Senat. Teraz to miejsce było placem z kilkunastoma stelami, na których wypisane były imiona i nazwiska ofiar ostatniego ataku terrorystycznego. Padawan westchnął ciężko.

    Usłyszał jak zbliża się do niego Azejjoso, który również oparł dłonie o krawędź tarasu i z zadumą wpatrywał się w metropolię.

    - Co będzie dalej z Zakonem? - zapytał twi'lek. - Kiedy po nas przyjdą Sithowie?
    - Dobro w końcu zwycięży - odparł z nadzieją w głosie Ornn. - Mamy Spektruma, Aqumulusa, Stah-Schka...
    - Który już raz z nimi przegrał...

    Padawan nie odpowiedział. Z placu senackiego dobiegło echo z głośników. Nazwiska wszystkich ofiar były wyczytywane codziennie przez ponad trzy godziny.

    * * *

    - Wkurzają mnie te ciągłe przeprowadzki - Hatarron dłubał w zębach wykałaczką. - Jesteśmy zawodem na wymarciu. Trzeba było zahaczyć o jakąś ciepłą posadkę jak Mateo. Albo ty Navian.
    - Mówisz o mojej karierze we flocie Huttów? - parsknął ze śmiechu Najemnik.

    Droid R2 podał hydroklucz Navianowi, który wpatrywał się w mocowanie płozów podwozia jak w dzieło sztuki nowoczesniej. Droid podjechał do gniazda komunikacyjnego i podłączył się do myśliwca metalowym bolcem. Osłony mocowania odsunęły się, ukazując potężne śruby.

    - TRYB KONSERWACYJNY URUCHOMIONY - odezwał się metaliczny głos ze statku.
    - Dzięki R2.

    - Nie miałeś przypadkiem wrażenia że to koniec? - zapytał Thane. - Cały ten dramat zaczął się po objęciu urzędu przez Kanclerz Pryde. Wydarzeniami z tych 18 miesięcy możnaby obdarować kilka książek historycznych. Ja mam w każdym razie wrażenie, że ciągle mnie coś omija. Ostatnio gadam ze wszystkimi głównie przez hologramy, ostatnio to znaczy po tym jak Daniel dostał głupawki, zaczął gadać do siebie i pewnego dnia po prostu zniknął. Słyszałem, że poleciał na Coruscant, ale zostawił swój statek. Teraz to już pewnie dawno został rozkręcony na części, a kody statku hulają w jakiejś paserskiej flocie.
    - Dużo ostatnio gadasz - przerwał Navian, ale po chwili zreflektował się. - Ja takich końców ostatnio miałem już kilka. Najpierw na Epheronie, potem incydent kranowy, potem jak senator Nuruodo przyszedł mnie zabić w Homoharemie, potem atak Republiki na flotę którą dowodziłem...
    - Do mnie też Republika strzelała... Moglibyśmy być kolegami z roboty. Komandorami z jednej floty. Ech, ale to się wszystko skomplikowało. Znaleźć w tym wszystkim jakiś porządek...

    Navian przerwał szarpanie się ze śrubami i rzucił w nerwach hydroklucz.

    - W tym wszystkim jest porządek - przekonywał. - Trzeba tylko wiedzieć, za kim podążać.
    - A jeżeli chcę kroczyć własną ścieżką?
    - Daj spokój, próbowałem - żachnął się Navian. - 2/10, nie polecam tego holoallegrowicza.

    ---------------------------------------------------------------------------

    Poparcie planet NPC zdobyły następujące sojusze:

    Coruscant - Koalicja Planet Południowych
    Phaalia - Imperium Sithów
    Mualiv - Koalicja Planet Południowych
    Ozillon - Demokratyczna Unia Planet
    Karov&Kirov - Koalicja Planet Południowych
    Epheron - Demokratyczna Unia Planet
    Nal-Hutta - Ententa

    W tej turze następujące sojusze dysponują Akcjami Strategicznymi (w nawiasie ich ilość)

    Imperium Sithów (2+1)
    Koalicja Planet Południowych (1+1)
    Demokratyczna Unia Planet (1)
    Zjednoczony Sojusz (1)
    Konfederacja (0+1)

    Podział AS według posiadanego PG

    Każda AS przekłada się na 20 000k przychodu w danej turze dla sojuszu.

    Czas deklarację Akcji Strategicznych do 29.03 do godziny 15:00

    Formularz deklarowania Akcji Strategicznych
    pokaż całość

    źródło: 66.media.tumblr.com

  •  

    Nowy porządek - S7O #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    -----------------------------------------------------------------------

    Dla Jedi i Najemników to krótkie okno jest czasem na lizanie ran. Dla Senatorów to prawdopodobnie najlepsza okazja, by ugrać coś więcej i stworzyć nowy sojusz na zgliszczach Republiki. W związku ze zniszczeniem Republiki uruchomione zostają nowe zasady przyznawania Akcji Strategicznych.

    - Gwarantowaną 1 AS otrzymują Konfederacja, Rada Jedi oraz Sithowie
    - 5 Akcji Strategicznych zostanie rozdzielone proporcjonalnie pomiędzy wszystkie planety / sojusze wg metody d'Hondta w oparciu o ten kalkulator z progiem 5% (5,2 PG na tę chwilę)

    * * *

    Zmiany statystyk strategicznych po rozpadzie Republiki i bitwach z szóstej tury.

    Coruscant -1 PM

    Lankosta -1 PG

    Mandalora -2 PM
    Muunilinst -2 PM
    Polin -1 PM
    Aquaparkia 2 -1 PM
    Brentaal -1 PM
    Bellōrum -1 PM
    Garth -1 PM
    Holcea -1 PM

    Karta Postaci została zaktualizowana

    -----------------------------------------------------------------------

    W tym wątku można bez ograniczeń reklamować swoje sojusze, powstające na gruzach Republiki i rekrutować do nich innych Senatorów.

    Każdy z Senatorów, Rada Jedi oraz Sithowie mogą jawnie wysłać misje dyplomatyczne do planet zarządzanych przez NPC, aby zwerbować je do swojego sojuszu. Spotkanie na tej samej planecie może, ale nie musi wywołać wydarzenie. Rada Jedi wysyła maksymalnie trzy misje dyplomatyczne, Sithowie dwie.

    Szefowie misji dyplomatycznych muszą zaplusować JEDEN komentarz do 27.03 do godziny 21:00.
    Szefów nowych sojuszy proszę o PW na Wykopie / Discordzie z listą członków do 21:30.

    Kierunek misji dyplomatycznej:
    pokaż całość

    źródło: images-wixmp-ed30a86b8c4ca887773594c2.wixmp.com

    •  

      Esca łkała w kabinie. Holceański statek który ją zabrał właśnie pędził przez naświetlną. Kapitan krążył pomiędzy niezamieszkałymi już od jakiegoś czasu, czekał na rozkaz. Jednak on nie nadchodził. Esca była zbyt rozbita na cokolwiek.

      — Siostro — nagle cichy głos rozbrzmiał w jej głowie — siostro...
      — Desna, jesteś tu? Co, nie... nie, ty nie żyjesz... A może?
      — Esco, nie możesz się teraz załamywać. To nie twoja wina. Ja zmarłem, miliony wciąż żyją, ale...
      — Nie musisz kontynuować, wiem co chcesz przekazać. W końcu byłam... jestem twoją siostrą.
      Iwedishalehu, braciszku

      Ale odpowiedziała jej cisza. Nie bacząc na to, Esca podniosła się i wyszła z pokoju. Kazała kapitanowi przygotować panel komunikacyjny.

      — Desna, wiem że mnie słyszysz — powiedziała do siebie czekając na połączenie — pamiętasz, co kiedyś powiedziała nam mama? Że tylko zło jest szybsze od światła? Teraz udowodnię całej galaktyce, że dobro jest jeszcze szybsze...

      -------------------------------------------------------------------------------------

      Ententa wkracza do galaktycznej rozgrywki, przyłącz się już teraz!
      pokaż całość

      źródło: 1920x810.jpeg

    •  

      Achtunkus Tehn'o Kratus I - Lider Technokratycznej Frakcji Republiki

      Wybierz mądrze, wybierz Technokrację.

      Dlaczego?

      Bo masz wybór w postąpieniu słusznie!

      Republika upadła z powodu chciwości, tyranii, przez żądnych władzy liderów. Pora to zmienić. Pora odbudować Republikę w wersji technokratycznej, gdzie to specjaliści wykonują wyznaczone zadania, a włada jest służbą wobec technologicznego błogostanu całokształtu społeczeństwa.

      Jako siła polityczna mamy zamiar:
      - Utworzyć nową Republikę w oparciu o technokrację
      - Specjaliści będą realizować przydzielone plany w oparciu o losowy wybór na stanowisko
      - Władza będzie wybierana losowo z puli dostępnych osób o odpowiednim profilu
      - Nieustanny rozwój techniki, nauki oraz przemysłu w oparciu o silną flotę i armię.
      - Każdy obywatel ma zagwarantowaną wolność
      - Pełna legalizacja praw obywatelskich Droidów z AI
      - Budowa baz naukowych oraz wojskowych placówek szybkiego reagowania
      - Program WeteranPlus, rehabilitacja żołnierzy z uszczerbkiem na zdrowiu w czasie służby
      - Program WojadżerPlus, misje odkrywcze nowych planet służące pozyskaniu zasobów
      - Wykorzystanie technologii w celu rozwoju możliwości produkcji pizzy

      Dołącz już dzisiaj, niech lepsze jutro nie czeka!
      pokaż całość

      źródło: TFR_POSTER1.png

    • więcej komentarzy (17)

  •  

    Zenit, część 3/3 - Z3 #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    -----------------------------------------------------------------------

    Ulewny deszcz i pierwsze grzmoty nie przeszkadzały Urgotowi w poszukiwaniu swojego mocodawcy. Nie zważając na napięcie pomiędzy Jedi i Sithami gorączkowo przeszukiwał gruzy, co chwilę spoglądając na lokator. Zabrane z pokładu statku narzędzia ułatwiały mu przedzieranie się przez resztki budynku, jednak robił po pośpiesznie i niedbale, kalecząc co chwilę swoje tłuste ręce. Dostrzegł znajomy but, wystający spod rumowiska. Po odgarnięciu przeszkód wyciągnął nieprzytomnego Volesusa i zabrał go na pokład statku, ewakuując senatora ze stolicy Coruscantu.

    Statek Star Guardiana przemknął za plecami mistrza Stah-Schka. Dwaj Padawani obserwowali przeciwników z lękiem. Tar'vrven'heq splunął przed siebie i zakręcił szybkiego młynka dwoma ostrzami. Cała czwórka zeskoczyła z góry, zrównując się z Sithami.

    - Nie jesteście fanami wyższej pozycji? - zauważył kpiąco Ordo-Karr.
    - A wy nie jesteście... - zaczął Matestro, ale urwał, gdy zobaczył powstrzymujący go gest Tar'va.
    - Skoncentrujcie się na Xsisie - powiedział spokojnie Stah-Schek. - Archil jest mój.
    - To się dopiero okaże stary zboku - prychnął Darth Relith i wyprowadził błyskawiczny atak.

    Miecze świetlne ponownie się skrzyżowały. Ogromna szybkość Relitha mocno zaskoczyła mistrza z białym mieczem, który od razu zszedł do obrony. Ordo-Karr z kolei miał problemy w walce z trzema Jedi. Wprawdzie bez kłopotów unikał i zbijał ataki Padawanów, to języczkiem u wagi był odświeżony Besalisk, który walczył, niesiony dodatkową motywacją. Relith widział problemy swojego ucznia, dlatego odpuścił atakowanie Stah-Schka i skoczył na pomoc Ordo-Karrowi. Jednym precyzyjnym cięciem w plecy przeciął kręgosłup Yanusha i powalił go na ziemię. Stah-Schek wrzasnął i rzucił się w szaleńczym ataku na Relitha. Furia mistrza Stah-Schka wyrównała szanse w pojedynku, ponieważ teraz to Relith musiał uważać, aby nie popełnić błędu.

    Ordo-Karr złapał drugi oddech i przerzucił swoją koncentrację na Matestro. Zwinnym ruchem zbił blok Padawana i wykonał potężny zamach znad głowy, który w ostatniej chwili został zablokowany przez Tar'va. Besalisk był jednym z najlepiej wyszkolonych szermierzy w Galaktyce, jednak Ordo-Karr zawsze w ostatniej chwili unikał śmiertelnego ciosu. Bezsilność Sitha zaczęła się przeradzać we frustrację. Błyskawicami Mocy zaskoczył Matestro, który aż zawył z bólu od otrzymanych obrażeń i upadł na ziemię. Ordo-Karr wykorzystał ten moment aby przyśpieszyć tempo walki z Tar'vem. Przyniosło to skutek w postaci przecięcia podwójnego miecza wraz z przedramieniem Strażnika. Besalisk wciąż dysponował prawą dolną i lewą górną dłonią, ale był już wyraźnie osłabiony pojedynkiem. Matestro zdążył jeszcze dołączyć do pojedynku, ale było już za późno. Sith głębokim cięciem rozciął korpus Tar'va na pół, kończąc jego żywot. Pojedynek z przerażonym Matestro był krótki i jednostronny. Szybki zwód i cięcie na wysokości łokcia rozbroiło Padawana, a bolesną śmierć przypieczętował grad błyskawic.

    Uczeń Dartha Relitha nie pośpieszył swojemu mistrzowi na pomoc. On również z uwagą obserwował wynik pojedynku słabnącego mistrza Stah-Schka i szalenie skutecznego mistrza Sith. Błąd podczas obrony i Stah-Schek w akcie rozpaczy próbował zablokować nadchodzący cios. Relith nieznacznie chybił, ale uszkodził miecz świetlny przeciwnika, rozbrajając go i dociskając plecami do sterty gruzu. Wewnętrzny zmysł nakazał mu się obrócić i zablokować serię wiązek plazmy, lecących w jego kierunku.

    Armia Coruscantu powoli otaczała ruiny Senatu, zasypując Sithów gradem plazmy. Sithowie skupili się na ochronie własnej skóry, rzucając się do ucieczki w kierunku leżącej nieopodal Świątyni Jedi. Do dyszącego mistrza Stah-Schka podbiegł Neige i pomógł mu wstać. Nie omieszkał po drodze zebrać mieczy świetlnych, należących do poległych Jedi. Utykający mistrz wszedł na pokład statku Rady i odleciał z miejsca zdarzenia. Ordo-Karr i Relith korzystając z wciąż niewygaszonych uprawnień tego drugiego dostali się na pokład promu Rady Jedi i również zdołali uciec, zanim pościg podjęły za nimi Siły Planetarne Coruscantu.

    Na orbicie planety wciąż trwała zażarta walka pomiędzy Pancernikami, tymczasem na ziemi rozpoczęła się akcja poszukiwawcza ocalałych w zamachu. Dla niektórych pomoc przyszła za późno, innym czas nie robił większej różnicy. Tragedia, która dotknęła Coruscant, dotkneła całą Republikę. Jasnym się stało, że jej funkcjonowanie w dotychczasowym kształcie nie było możliwe. Secesja zapoczątkowana przez Muunilist rozsiała się na inne planety Galaktyki. Republika przestała istnieć, a decentralizacja stała się faktem. Dalszy konflikt przynajmniej na tę chwilę stracił sens i nikt nie mógł czuć się wygranym w nowym rozdaniu.

    Daniel szybko zdjął z przedramienia zniszczony wehikuł. Rana, którą wypaliło na skórze urządzenie bolała niemiłosiernie. Oddychał ciężko, próbując zrozumieć gdzie właśnie się znalazł. Zgruzowane miasto i żołnierze noszący emblematy Lankosty, celujący w niego z karabinów szybko go oświeciły.

    - K%&#$, co za poj#%$%^na akcja.

    -----------------------------------------------------------------------

    Tar'vrven'heq - śmierć ( @TynkarzCzwartejSciany)
    Matestro - śmierć ( @plecyPolakow)
    Yanush Sernikke - śmierć ( @szatantomojziomal_)

    Pozostali Senatorowie, którzy ponieśli śmierć pod gruzami budynku Senatu:

    San Holo ( @Diamond-kun)
    Ho Lee Fuk ( @Hubolb)
    Taris Viccantoni ( @justkilling)
    Danek ( @krasnoludkolo)
    Aymar Palee (lubiacy_beton - na prośbę gracza)

    @Athreus - Ciężka Rana, wracasz do gry jako więzień Zealla Lankosta ( @Kozlov666), od niego również zależy czy trafisz do Bacty.

    KONIEC TURY SZÓSTEJ
    pokaż całość

    źródło: vignette.wikia.nocookie.net

  •  

    Zenit, część 2/3 - Z2 #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    -----------------------------------------------------------------------

    Napięcie w gabinecie kanclerskim rosło z każdym ułamkiem sekundy. Twarz Kruula rozluźniła się, a jego wzrok przebiegł po siódemce przeciwników.

    - Pozwolisz Izaelo, że pozbędziemy się statystów? - zapytał z przekąsem mistrz Kruul.

    Mistrz Archil wzruszył ramionami, Redav otworzył szerzej oczy, ale nie zdążył zareagować. Kruul wyciągnął przed siebie rękę, wykonując potężne Pchnięcie Mocy. Sithami i Redavem tylko lekko zakołysało, natomiast trójka zaskoczonych Najemników wyleciała przez okno i zaczęła spadać podążając za Kanclerz Ys. Navian zamknął oczy, starając się nie krzyczeć w ostatnich chwilach życia, kiedy to poczuł mocne szarpnięcie. Otworzył oczy i zobaczył, że wraz z pozostałymi dwoma Najemnikami zawiśli nieruchomo w powietrzu. Dostrzegł wychylonego znad resztek okna Dartha Redava, który gwałtownym gestem dwóch rąk posłał ich z powrotem w stronę budynku Senatu, tyle że kilkanaście pięter niżej. Najemnicy wpadli z hukiem przez przeszkloną ścianę i upadli pokaleczeni na podłogę przed stopami przerażonych Eski i Desny Aqre.

    - Nadal jest trochę nierówno - zauważył Auron Jor. - Może być tak...

    Nie dokończył, ponieważ Kruul posłał w stronę Redava wiązkę jasnoniebieskich błyskawic. Bioniczne kończyny Spocka opadły bezwładnie, a on sam przyklęknął od ich ciężaru. Kyle i Fruthiv wybuchnęli śmiechem.

    - Pokonam cię nawet bez rąk i nóg Auronie - powiedział z uśmiechem Redav. - Nie uciekniesz od przeznaczenia.

    Miecz Jamesa uniósł się w powietrze i zapłonął czerwonym blaskiem. Kyle i Fruthiv stanęli naprzeciwko Tar'va, Ordo-Karr uśmiechnął się w stronę Jett-Dariego. Mina Kruula ponownie spoważniała, a wzrok padł na Izaelo.

    - Ty też sobie wymyśliłeś jakieś mroczne imię Archil? - zapytał z przękąsem Kruul
    - Tak - odparł zapytany. - Zabójca Kruula.

    Izaelo skoczył na Kruula, dając w ten sposób znak do rozpoczęcia pozostałych pojedynków. Na co dzień przestronny gabinet skurczył się do mikroskopijnych rozmiarów. Ordo-Karr błyskawicznie uzyskał przewagę nad Jett-Darim i zepchnął go do rozpaczliwej obrony. Tar'vrven'heq dzielnie bronił się przed dwoma atakującymi, nie mając jednak możliwości jakiegokolwiek kontrataku. Redav usiadł, opierając się na ścianę i obserwował swój miecz, który sprawiał niemało kłopotów Auronowi.

    - Co tak słabo Jor? - kpił Redav. - Ulubieniec Rady nie jest w stanie trzymać równej obrony przeciwko samemu mieczowi?

    Auron próbował zniszczyć miecz świetlny przeciwnika, ale ten był zbyt zwinny. Strażnika zaczęła ogarniać bezsilność. Z kolei Tar'vrven'heq zaczynał powoli słabnąć. Przeciwnicy nie popełniali błędów i byli świetnie wyszkoleni. Precyzyjne cięcie Kyle'a pozbawiło lewej dolnej dłoni Besaliska. Jett-Dari co chwilę uciekał przed kolejnymi ciosami Ordo-Karra. W pewnym momencie znalazł się obok leżącego przy ścianie Redava. Wykorzystując jego bezwładność pchnął go mieczem prosto w serce. Redav wydał z siebie cichy jęk i upadł bezwładnie na podłogę. Opadający na ziemię miecz Spocka chwycił Auron i rzucił go w kierunku Fruthiva. Ten musiał zrobić unik, ale to wystarczyło, aby Tar'v wyprowadził potężny prawy dolny sierpowy, który odrzucił do tyłu Mistrza. Oszołomiony w ostatniej chwili zablokował idące z góry cięcie Aurona. Besalisk odzyskał pewność siebie i szybko przejął inicjatywę w walce z Kylem. Szybkie dwa cięcia podwójnego miecza najpierw zbiły obronę Kyle'a i pozwoliły dokończyć dzieła, przecinając na pół zszokowanego Strażnika. Tar'v skoczył w stronę Aurona, ale było już za późno. Odepchnięty Mocą przez Fruthiva Auron stracił równowagę, a szybkie dwa cięcia na jego piersi zakończyły żywot Jora. Fruthiv odwrócił się w stronę nacierającego Tar'va i zablokował jego cios.

    Kruul i Jett-Dari znaleźli się plecami do siebie. Walka przeniosła się na korytarze Senatu, ale Sithowie nadal mieli nad nimi ogromną przewagę. Urzędnicy republikańscy w popłochu uciekali widząc tańczące w śmiertelnym walcu miecze Jedi i Sithów. Izaelo przyśpieszył tempo walki, na co zmęczony Kruul nie był w ogóle przygotowany. Cięciem wzdłuż tułowia Izaelo najpierw pozbawił Kruula prawej ręki i nogi, następnie zasypał go gradem Błyskawic Mocy. Mistrz krzyczał i dygotał, co ścisnęło gardło Jett-Dariego, mimo że nikt nie wykonywał na min Uścisku Mocy. Gdy Kruul skonał, Izaelo nie dołączył do Ordo-Karra, a jedynie obserwował z uśmiechem przebieg pojedynku.

    Tar'vrven'heq z Fruthivem również przenieśli się na korytarz. Obaj byli potwornie zmęczeni i popełniali coraz więcej błędów, których jednak żaden z przeciwników nie był w stanie wykorzystać. W pewnym momencie Fruthiv wykonał zbyt odważne cięcie, co Tar'v wykorzystał ucinając mu dłoń, trzymającą miecz. Ostatkiem sił przewrócił się na rannego Fruthiva i zaczął go okładać trzema pięściami aż do utraty przytomności. Następnie chwycił głowę pokonanego i wydając z siebie nieludzki krzyk skorzystał ze swojej siły fizycznej i zmiażdzył jego czaszkę. Podniósł głowę, po której spływał wodospad potu i zobaczył konającego Jett-Dariego, rozcinanego właśnie przez Ordo-Karra od prawego ramienia do lewego biodra. Dwóch Sithów wolnym krokiem zbliżało się do klęczącego nad ciałem Fruthiva Strażnika. Ten podniósł się z kolan na trzęsących się ze zmęczenia nogach i ponownie odpalił swój podwójny żółty miecz. Ordo-Karr zaśmiał się rubasznie, ale w tym momencie pozostała przy życiu trójka usłyszała tupot dziesiątek ciężkich butów, dochodzący z dwóch stron korytarza.

    Złota Kompania Republiki przyjęła formację bojową i wycelowała karabinami w stronę Sithów i Strażnika. Rozstawiono przenośne plazmowe działo przeciwsprzętowe. Nie zrobiło to większego wrażenia na Sithach, ale zanim wykonali jakikolwiek ruch, usłyszeli znajomy krzyk zza pleców żołnierzy.

    - Wstrzymać ogień! - Volesus wraz z kilkoma innymi senatorami przeciskał się przez szeregi. - Nie chcecie chyba zabić nowego Kanclerza?

    Przed szereg poza senatorem Gwardiusem wyszli Beluar Yelris, Zeall Lankost, Jakkay Zoidberg, Janus Korwinix, Mateo Walas'hk i Szechter Pryde. Sithowie wyłączyli miecze i uśmiechnęli się w stronę senatorów. Tar'v nadal stał nieruchomo w pozycji bojowej.

    - Tar'v chyba nie dosłyszał - powiedział kpiąco Izaelo. - Gdzie twoje maniery Strażniku?

    Besalisk poczuł, jak jego miecz wyślizguje mu się z rąk i trafia w ręce mistrza Sith. Wciąż krwawiący został wepchnięty do przenośnej Klatki Mocy i uwięziony.

    - Nie traćmy czasu - Ordo-Karr zwrócił się do senatorów. - Senat musi jak najszybciej dowiedzieć się o zmianach na szczycie władzy. Inne sprawy mogą poczekać.

    Słabnący Besalisk obserwował znikających za rogiem senatorów w towarzystwie Sithów oraz obstawy Złotej Kompanii Republiki.

    * * *

    - Wszyscy gdzieś wyjechali - westchnął Jimmy. - Tylko my tutaj siedzimy. Masz ochotę na jeszcze jedną partyjkę pazaaka RemixPL?
    - Nie chce mi się...

    Haa'rs ze znudzoną twarzą surfował po holonecie. Mayotte oglądał na radarze przyloty i odloty statków. Nagle dostrzegł pojawienie się kilkudziesięciu wielkich obiektów na orbicie planety.

    - Widzieliście to?!
    - Tak, spokojnie - odparł Haa'rs. - Republika przyleciała zniszczyć ostatnie miasto Omni na Lankoście, jest o tym news.
    - A to miasto nie było po drugiej strony planety?
    - No było.
    - To co robią nad nami?

    Wszyscy unieśli głowy do góry i dostrzegli kilkadziesiąt małych czerwonych punkcików na niebie. Punkciki zmieniały się w punkty i sekundy na sekundę zwiększał swoją średnicę.
    - To jakieś fajerwerki?
    - To nie są fajerwerki, Jimmy...

    Najemnicy zostali zasypani gradem wiązek plazmy, które w niecałą minutę zrównały wszystkie konstrukcje z ziemią. Bombardowanie orbitalne po raz kolejny okazało się druzgocąco skuteczne, eliminując jednocześnie problem Omni oraz Najemników. Ruch ten miał jednak nieoczekiwane przez nieżyjącą już Kanclerz skutki.

    * * *

    - Szanowni Senatorowie! - zaczął Izaelo. - Kolejny kryzys parlamentarny został zażegnany! Fimbria Ys ustąpiła ze stanowiska, a Senatowi udało się sformować większość stabilizacyjną. Dzięki poparciu dziewiątki senatorów - stojącej obok mnie siódemki oraz nieobecnych Oyage Parana i Mand'alor Drala z dumą ogłaszam przekształcenie Republiki w Imperium Galaktyczne na czele ze mną - DARTHEM RELITHEM!

    Przez salę przetoczyła się mieszanka braw i teatralnych szeptów. Ordo-Karr uważnie obserwował ważniejszych senatorów z tej drugiej grupy.

    - Apeluję o rozsądek! - kontynuował Darth Relith. - Opór mniejszości jest daremny przy...

    Potężna seria eksplozji, dochodząca z dachu przerwała expose nowego samozwańczego Kanclerza Sith. Budynek Senatu został zasypany wiązkami plazmy, pochodzącymi z orbity Coruscantu. Zgromadzone Pancerniki z Muunilist i Mandalory niezależnie od siebie wspólnie atakowały ten sam cel. Zdradziecki atak na serce Republiki spotkał się z reakcją stacjonujących na orbicie Pancerników Coruscantu. Pomiędzy wielkimi jednostkami wywiązała się trójstronna walka. Siły Republiki początkowo prowadzące równy bój z terrorystami zostały po pewnym czasie wzmocnione przez powracającą z Lankosty flotę. Ta jednak nie atakowała w całości flot senatorów Drala i Parany ze względu na chaos komunikacyjny. Nikt już nie wiedział, kto jest za kim.

    Ze zgliszczy budynku Senatu wygrzebał się zakrwawiony Tar'v. Resztą sił opuścił gruzy i udał się do Świątyni Jedi. Szechter siedział skulony pod swoim fotelem. Odsłonił ręce, zasłaniające głowę i zobaczył nad sobą Mateo Walas'hka, trzymającego w górze ręce. Obaj senatorowie otoczeni zostali bańką, która uchroniła ich przed spadającymi kawałkami gruzu. Mateo opuścił ręce i przysiadł ze zmęczenia obok senatora Pryde'a. Ten wstał, wziął pod ramię swojego zbawcę i kuśtykając próbował opuścić miejsce zdarzenia. Nie patrzył nawet na leżące trupy senatorów, dyplomatów, żołnierzy i zwykłych ludzi, którzy mieli nieszczęście znaleźć się w chwili zamachu na terenie budynku. O ile Szechter był w stanie odwracać wzrok, o tyle nie był w stanie usunąć z głowy przeraźliwego krzyku dziewczynki.

    - DESNA! DESNA! BŁAGAM, OBUDŹ SIĘ! - łkanie Eski mroziło krew w żyłach.

    Szechter przełamał się i odwrócił oczy w stronę sceny. Esca wyrywała się z uścisku rannego Naviana w stronę przygniecionego gruzami brata. K9 nachylił się nad Baalarem, sprawdzając jego puls, po czym wstał wzdychając ciężko. Gdy dostrzegł Mateo i Szechtera, szturchnął Naviana i pobiegł w stronę dawnego towarzysza. Cała piątka weszła na pokład statku, a łkanie Eski ucichło za zamykającymi się drzwiami i rampą.

    Z gruzów wyszli Darth Relith i Ordo-Karr. Spojrzeli z niedowierzaniem na rumowisko, na twarze pomordowanych ludzi. Było zbyt wcześnie, by ocenić kto przeżył, a kto czekał na pomoc pod gruzami. Ciemne niebo nad Coruscantem wyrzuciło z siebie ogromne ilości deszczu. Nadciągała burza, której przyczyną musiały być ogromne zawirowania w Mocy, jakie miały miejsce w ostatnich godzinach. Sithowie naciągnęli kaptury na głowy i rozejrzeli się jeszcze raz po szczątkach budynku Senatu. Choć nie pojawiły się jeszcze żadne błyskawice, to zza chmur słychać było głuche uderzenia walczących ze sobą Pancerników.

    - Musimy skontaktować się z Oyage i Mand'alorem - powiedział Relith do swojego ucznia. - Sprawa nie została zakończona.
    - Wszystko się skończy tu i teraz!

    Sithowie usłyszeli krzyk, dochodzący z góry gruzu. Dostrzegli cztery sylwetki, które powoli dobyły miecze świetlne. Najpierw zapłonęły dwa niebieskie, potem podwójny żółty. Na samym końcu ten, który niegdyś strzegł bezpieczeństwa Republiki, a teraz robi to po raz kolejny. Biały.

    - Mieliście lecieć na Yavin 4 - powiedział mistrz Stah-Schek do Matestro i Yanusha.
    - Przegapić taką imprezę? - uśmiechnął się Yanush

    Tar'v spojrzał na zabandażowany kikut. Uśmiechnął się w kierunku Stah-Schka w podziękowaniu, na co ten odparł przyjaznym skinieniem głowy. Sithowie ponownie włączyli swoje miecze.

    Bitwa o przyszłość Republiki właśnie się zaczynała...

    ciąg dalszy nastąpi

    -----------------------------------------------------------------------

    Mistrz Kruul - śmierć

    Auron Jor - śmierć ( @Treant)
    Fruthiv - śmierć ( @Miloszun)
    Darth Redav / James Spock - śmierć ( @gasior22)
    Kyle - śmierć ( @krasik01)
    Jimmy - śmierć ( @Giacomina)
    RemixPL - śmierć ( @krzysztof-poczatek)
    Haa'rs - śmierć ( @w_szafa)
    Mayotte - śmierć ( @Wati)
    Baalar Nervozz - śmierć ( @ZdenerwowanyBialorusin)
    Desna Aqre - śmierć ( @Zerri)

    W zamachu przeprowadzonym przez senator Oyage Parana i Mand'alor Drala zginęła nieznana jeszcze część senatorów.
    pokaż całość

    źródło: encrypted-tbn0.gstatic.com

  •  

    Zenit, część 1/3 - Z1 #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    -----------------------------------------------------------------------

    Mimo nienajlepszego momentu na połączenie Fruthiv wyciągnął komunikator. Na hologramie pojawił się mistrz Tyraust.

    - Dlaczego jesteś jeszcze na Yavinie 4? Nie mamy czasu do stracenia.
    - Długa historia - powiedział zgodnie z prawdą Fruthiv. - Porozmawiamy na Coruscancie.
    - Na Coruscancie? Przecież nie tak... - hologram zniknął w kieszeni wraz z komunikatorem.
    - Szybciej Fruthiv, mistrz Izaelo czeka już na pokładzie! - krzyknął Kyle.

    Mistrz skinął głową i wbiegł na rampę, prowadzącą do promu. Statek wystartował, pozostawiając zaintrygowanych padawanów. Noxalia popatrzyła chwilę w punkt na niebie, na którym zniknął statek mistrza Izaelo. W pewnej chwili otworzyła szeroko oczy, zakryła dłonią twarz i pobiegła w kierunku najbliższego terminala.

    * * *

    Stukot palca Naviana o pulpit zakłócał ciszę na mostku. Baalar łypał na Najemnika, ale nie komentował jego zachowania. Maarazm z kolei przygryzał wargi z nerwów. W pewnym momencie wypalił.

    - Przestać bębnić tymi pieprzonymi palcami!
    - O co ci znowu chodzi? - obruszył się Navian
    - O ten idiotyczny pomysł o którym wstyd mi nawet wspominać! Wystawiasz nas wszystkich na pośmiewisko admirale od siedmiu boleści!
    - Przecież to nie był mój pomysł, ja tylko transport organizowałem...
    - Dość.

    Głos Ordo-Karra, wchodzącego na mostek wyprostował wszystkich na fotelach. Wszystkich z wyjątkiem Baalara, który tylko westchnął ciężko i wstał, wykonując lekkie skinienie głowy w kierunku Sitha.

    - Namierzyliśmy statek Rady, lecący z Coruscanta na Yavin 4. Kody pokładowe zgadzają się z tym, co dostarczył nam Redav.
    - Dobrze, dobrze - uśmiechnął się Ordo-Karr. - Jazda na myśliwce i bądźcie gotowi do startu.

    Baalar obrócił się na pięcie i gwizdnął w kierunku Naviana i Dziewiątki. Trzej Najemnicy pobiegli w stronę wind i zniknęli z mostka.

    - Maarazm, Redav, wy też bądźcie gotowi - powiedział poważnie Ordo-Karr. - Na pokładzie może być Spektrum. Jeżeli plotki o Maduku żyjącym w przestrzeni kosmicznej były prawdziwe, to nie możemy sobie pozwolić nawet na minimalne ryzyko.
    - Wdrożenie planu B to chwila moment - potwierdził Maarazm, Redav dodał cicho
    - Plan ucieczki również...

    Na wielkim ekranie wyświetlił się mały, pulsujący czerwony punkt. Redav podbiegł do konsoli i wydał rozkaz odpalenia silników Najemnikom.

    * * *

    Statek wyszedł z nadprzestrzeni. Kabina zatrzęsła się, a jej wnętrze zapłonęło czerwonym światłem. Przerażeni piloci próbowali przywrócić hipernapęd, ale najwyraźniej został wcześniej zaprogramowany na wyjście w połowie drogi. Niedługo później przez szyby piloci dostrzegli wychodzącą z nadprzestrzeni Lekką Fregatę. Młodej pilotce ręce dygotały z nerwów. Do kabiny wszedł zrelaksowany mistrz Stah-Schek, trzymający przy twarzy komunikator.

    - Już tu są - powiedział, po czym podszedł do pani pilot, gładząc jej przerażoną twarz i bawiąc się kosmykami jej kasztanowych włosów. - Spokojnie panienko, wszystko będzie dobrze.
    - M... mistrzu - wystękała sparaliżowana ze strachu kobieta. - K... komunikator...

    Stah-Schek spojrzał na nią ze zdziwieniem, potem na komunikator. Nie rozumiał co pilot miała na myśli. Dziewczyna zebrała w sobie odwagę, odtrąciła napastliwą rękę mistrza, włączyła komunikator w jego ręku i krzyknęła.

    - Zamachowcy przybyli!

    Trzy myśliwce nadlatywały już do statku Rady i zasypały go gradem plazmy. Transportowiec zatrząsł się, a mistrz Stah-Schek chwycił panią pilot za kibić, chroniąc ją przed upadkiem. Chwilę później jego twarz spoważniała i puścił zmieszaną kobietę, podchodząc do szyby i obserwując zbliżającą się Lekką Fregatę.

    - Na Fregacie są Xsis i Spock - powiedział do komunikatora. - Mną się nie przejmujcie, nie możecie im pozwolić uciec.

    Statek po raz kolejny się zatrząsł od następnej serii plazmy. Wyświetlacz pokazywał poważne uszkodzenie osłon i awarię hipernapędu. Znajdujący się po drugiej stronie komunikatora mistrz Jett-Dari nie skomentował ostatniego zdania Stah-Schka. Pancernik wyszedł z nadprzestrzeni.

    - Zniszczyć Lekką Fregatę i wszystkich na pokładzie - rozkazał senator Tanken Nuruodo. - Wyślijcie myśliwce do ochrony statku Rady.

    Przestrzeń kosmiczna zaroiła się od myśliwców. Ordo-Karr zmierzał już w stronę statków przygotowanych do ucieczki. Najemnicy również zorientowali się co się wydarzyło.

    - Zdążymy we trzech dobić statek Jedi? - zapytał K9.
    - Skaczemy teraz, to samobójstwo! - krzyknął Navian, programując skok w nadprzestrzeń.
    - Dwa razy nie musisz mnie namawiać - odparł Baalar. - Dziewiątka?
    - Dziewiątka?
    - ...

    K9 wpatrywał się tępo w ekran radaru. Obserwował chmarę myśliwców zmierzających w ich stronę i ustawiający się do strzału Pancernik. Na jego celowniku był jego nowy mistrz.

    - Ordo-Karr... - powiedział cicho
    - Popieprzyło cię?! - krzyczał Navian, podczas gdy Baalar znikał już w nadprzestrzeni. - Będzie inna okazja!
    - A co jak nie będzie?
    - To wyrównasz rachunki w piekle, skacz!

    K9 otrząsnął się z krótkiego szoku i kiwnął do siebie głową. Oba myśliwce również zniknęły w nieznanym kierunku. Pancernik przymierzył wszystkimi działami i posłał w kierunku Fregaty ogromną wiązkę plazmy z działa, które jeszcze niedawno bombardowało planety. Cel rozpadł się na miliony kawałków, widowiskowo przy tym eksplodując. Z płomieni wyłonily się trzy myśliwce. Senator Tanken krzyknął na cały mostek.

    - ZABIĆ SITHÓW!

    Komandorzy przekazali dalej rozkaz. Jett-Dari zacisnął palce na krześle, o które z nerwów się opierał. Pot spływał z pomarszczonego czoła Tar'va. Kruul i Spektrum milczeli.

    Ordo-Karr, Maarazm i Darth Redav w pośpiechu szukali dostępnego skoku. Na ich ogonie pojawiłą się chmara myśliwców. Przestrzeń wypełniła się plazmą. Zaprogramowanie trasy przy ciągłych unikach było niemożliwe. Jedna z wiązek dosięgnęła statek Ordo-Karra i poważnie zatrzęsła nim.

    - Mistrzu, jest tylko jeden sposób abyś mógł uciec - powiedział przez komunikator Maarazm.

    Uczeń zmienił kurs i zaczął się kierować w stronę statku mistrza Stah-Schka. Włączył jego namierzanie mimo bycia poza jego zasięgiem - wszystko po to, aby ich przeciwnicy dostrzegli jego manewr.

    - Nie wydurniaj się Maarazm! - krzyknął Ordo-Karr
    - Mistrzu... otworzyłeś mi oczy na Moc i dałeś mi drugie życie. Pozwól mi spłacić dług, który zaciągnąłem na U02.

    Na mostku Pancernika zapanowało poruszenie. Wszyscy zebrani również dostrzegli samobójczą próbę wyeliminowania mistrza Stah-Schka przez Maarazma. Z głośników popłynął spokojny głos Stah-Schka.

    - Dopadnijcie ich wszystkich, mną się nie przejmujcie...
    - Protestuję! - krzyknął Jett-Dari i zwrócił się do komandorów Tankena - Chrońcie mistrza za wszelką cenę!

    Tanken widząc zdeterminowaną twarz mistrza Tyrausta i pytające spojrzenie komandorów kiwnął głową. Chmara myśliwców zmieniła kurs i podążyła za Maarazmem. Ordo-Karr i Darth Redav skoczyli w nadprzestrzeń. Maarazm dostrzegł na radarze dziesiątki myśliwców na swoim ogonie.

    - Dziękuję ci, mistrzu - powiedział do siebie Maarazm i zamknął oczy.

    Myśliwce zasypały jego statek wiązkami plazmy, niszcząc go zanim znalazł się w zasięgu statku Jedi. Wszyscy na mostku odetchnęli z ulgą.

    - Nie wiemy jaki jest kolejny krok Sithów, musimy się rozdzielić - powiedział Kruul. - Wracam na Yavin 4, muszę chronić Akademii. Najlepiej nie sam, na miejscu jest tylko Aqumulus.
    - Będziesz nam potrzebny na Coruscancie - powiedział zdecydowanie Jett-Dari. - Nie możemy się teraz rozdzielać, tylko razem pokonamy zło.
    - Ale Kruul ma rację - powiedział Spektrum. - Jeżeli Sithowie polecą na Yavin, życie wszystkich padawanów będzie w niebezpieczeństwie. Tam przecież wysłaliśmy wszystkich Jedi jako Rada. Musimy podjąć ciężar tej decyzji. Polecę na Yavin, z Aqumulusem obronimy Akademii.
    - W takim razie lecę z na Coruscant - odparł Kruul. - Mamy po swojej stronie Stah-Schka.

    Stah-Schek kichnął, po czym zwrócił się z uśmiechem do pani pilot.

    - No to chyba sobie trochę tutaj razem posiedzimy. Zanim kogoś po nas wyślą, minie...
    - Mistrzu, transportowiec senatora Nuruodo w zasięgu - powiedział drugi z pilotów.
    - No szkoda, szkoda...

    * * *

    Izaelo wkroczył wraz z Kylem i Fruthivem do Świątyni Jedi na Coruscancie. Opuszczona przez większość Jedi i cywilów w niczym nie przypominała tętniącej życiem stolicy Mocy. Mistrz Archil wszedł do komnaty narad Rady, w której znajdował się mistrz Zaarbald.

    - Izaelo, nie miałeś być z pozostałymi na Yavinie 4?
    - Plany się nieco zmieniły, mistrzu - powiedział Izaelo. - Chwilę po naszej rozmowie Rada Jedi zostanie zniszczona przez Ordo-Karra, nie chciałem znaleźć się w ogniu krzyżowym.
    - Skąd właściwie o tym wiesz? - zapytał Zaarbald - Pomińmy fakt, że zadaję oczywiste pytania.
    - Oj niezbyt oczywiste, Zaarbaldzie - uśmiechnął się Izaelo. - Starałem się jak mogłem, aby ukrywać wszelkie ślady. Jak widać skutecznie, bo oberwało się nawet Kruulowi. Widzę, że wraca ci powoli pamięć.
    - Teraz już tak... - potwierdził Zaarbald. - Powiedz mi jedno Izaelo. Ja, A'Drabalah, wszystko rozumiem, przeszkody na drodze do władzy. Ale dlaczego Reina?
    - Źle zadane pytanie mistrzu - powiedział poważnie mistrz Archil. - Reina i A'Drabalah byli nic nieznaczącymi pionkami, nadającymi się co najwyżej do ochrony durniów przewodzących Republice. To zabicie ciebie było najtrudniejszą rzeczą, nie tylko z technicznego punktu widzenia.

    Izaelo zaczął chodzić w tę i z powrotem po pomieszczeniu. Kyle i Fruthiv przyglądali się scenie w milczeniu.

    - Zawsze cię podziwiałem, ponieważ osiągnąłeś niezwykła siłę. Byłeś na pewno silniejszy od Veeli, a może nawet i równy Spektrumowi. Nawet po twojej śmierci byłeś w stanie nauczyć mnie nowych rzeczy o Mocy. Mnie, wielkiego mistrza Sith, który niemal przez całe swoje dorosłe życie zgłębiał mądrości większych od nas, większych nawet od Maduka. Bo Maduk był ślepcem, nie widział prawdziwej siły płynącej z Ciemnej Strony Mocy. Nie to co Spektrum, ale Spektrum w ostatnich latach zaniedbał rozwój.
    - Mimo to nadal pozostaje najsilniejszym żyjącym Jedi - zauważył Zaarbald. - Jak masz zamiar go pokonać, jeżeli przeżyje twój nieudany zamach na transporter Jedi?
    - Jak to nieudany?

    * * *

    Aurora i Reina patrzyły na siebie podejrzliwie. Kolejne rundy w pazaaka nie przynosiły zdecydowanej faworytki, a aktualnie trwająca znów przybliżała obie do remisu. A'Drabalah z Tesiliusem żartowali z ostatniego wystąpienia senatora Korwinixa, a Lorisas z Zaarbaldem spierali się o system egzaminowania nowych mistrzów w Akademii. Sielską atmosferę przerwał komunikat o wyjściu z nadświetlnej i pojawieniu się na orbicie czerwonej planety w sektorze U02. Po wylądowaniu cała szóstka opuściła pokład i wsiadła na ścigacze.

    - Zaarbaldzie, pojedziesz z panią Kanclerz i Tesiliusem na wschód nad kanion - zarządził Lorisas. - Ja, Reina i A'Drabalah sprawdzimy tamten szczyt.

    Wszyscy potwierdzili komunikat i rozjechali się w dwie strony. Gdy drużyna Lorisasa dojechała na szczyt, trójka Jedi zaczęła rozkładać sprzęt pomiarowy. Mistrz Xsis później obserwował drużynę Zaarbalda przez binokular, podając go po chwili A'Drabalahowi. Ich ekipa zatrzymała się przed czymś, co z daleka wyglądała jak sylwetka zakapturzonego mężczyzny.

    Kanclerz wzdrygnęła się i pobiegła za plecy Zaarbalda i Tesiliusa. Pierwszy Mistrz podszedł do nieznajomego.

    - Kim jesteś? - zapytał spokojnie - Zbłądziłeś wędrowcze?
    - Och nie - powiedział głos. - Jestem tam gdzie chciałem. Chociaż... widziec ciebie Zaarbaldzie tutaj to... niespodzianka, z pewnością, ale pożądana. Miło też widzieć z tobą Tesiliusa.

    Jedi wyciągnął miecz, który zapłonął zielonym światłem. Zaarbald gestem ręki próbował powstrzymać świeżo upieczonego mistrza.

    - Lubisz być pomiatanym od małego, prawda Tesiliusie? Jedi mówiący ci w kółko co masz robić = to zawsze było twoim marzeniem, prawda?
    - Zamknij się! - krzyknął Tesilius
    - Ależ tak, czuję tę nienawiść w tobie nawet teraz. Teraz, gdy płaszczeniem się doczłapałeś do zaszczytnego miejsca z którego nadal nic nie możesz zrobić. Pojawia się przed tobą życiowa okazja. Możesz dalej pozostać podnóżkiem ludzi takich jak Zaarbald i Pryde, albo możesz dołączyć do mnie i poznać prawdziwą siłę, płynącą z Mocy.
    - Kim jesteś?! - krzyknął Zaarbald
    - Epilogiem w twojej historii - odparł nieznajomy, a jego miecz zapłonął czerwonym ostrzem.

    Napastnik skoczył w kierunku Zaarbalda, wykonując piruet w powietrzu i zasypał mistrza gradem cięć. Zaarbald bez problemu unikał i zbijał wszystkie te ciosy. Wyciągnięta gwałtownie lewa dłoń odrzuciła do tyłu zaskoczonego przeciwnika.

    - Nie stój tak i mi pomóż! - krzyknął Zaarbald.

    Ale Tesilius patrzył tylko na Zaarbalda, cały czas ściskając w jedynej dłoni włączony miecz świetlny. Bez zapowiedzi skoczył w kierunku mistrza, ale ten był zbyt doświadczonym wojownikiem, aby dać się tak zaskoczyć. Płynnym unikiem zszedł z linii ciosu i szybkim cięciem pozbawił Tesiliusa jedynego ramienia. Następnie Pchnięciem Mocy rzucił nim w stronę pobliskich skał, pozbawiając go przytomności.

    - Co tam się do cholery dzieje? - zapytał A'Drabalah obserwując przez binokular.

    Usłyszał za sobą świst miecza świetlnego i głuchy dźwięk upadającego ciała. Słysząc kolejny świst wyciągnął błyskawicznie swój miecz i zablokował uderzenie Lorisasa. Odskoczyli od siebie, a A'Drabalah spojrzał na odciętą z zaskoczenia głowę Reiny, która zastygła w przerażeniu. Na jego twarzy wymalowała się pogarda.

    - Nigdy nie sądziłem, że możesz być takim szczurem. Miałeś do nas jakiś problem?
    - Poprawka - uśmiechnął się Lorisas. - To Jedi są problemem. My jesteśmy rozwiązaniem.

    Lorisas skoczył inicjując atak. A'Drabalah zwinnie parował wszystkie ciosy, ale nie widział możliwości przejęcia inicjatywy. Żółty miecz Strażnika ciął powietrze, nie mogąc dosięgnąć celu. Lorisas wykorzystał lukę w obronie Strażnika, kopiąc go w nogi i wytrącając z równowagi. Drugą rękę wyciągnął przed siebie, rażąc przeciwnika dziesiątkami błyskawic. A'Drabalah wrzasnął, wypuścił miecz i zaczął się trząść na ziemi. Mistrz Xsis dokończył dzieła, przebijając serce Strażnika, który jęknął tylko cicho i zastygł w bezruchu. Następnie Lorisas wskoczył na ścigacz i popędził w stronę walczącego Zaarbalda z nieznajomym.

    Napastnik z czerwonym mieczem słabł. Zaarbald dawno przejął kontrolę nad walką i nękał przeciwnika szybkimi podcięciami, Pchnięciami Mocy i Rzutami Mieczem, z którymi przeciwnik radził sobie o włos. Robiąc kolejny unik przed rzucaną w jego kierunku przez Zaarbalda ogromną skałą, napastnik stracił równowagę i upadł na plecy. Zaarbald przyciągnął do siebie czerwony miecz pokonanego, który ciężko dysząc cały czas przytrzymywał maskę, zasłaniającą twarz. Lorisas zeskoczył ze ścigacza i wylądował obok Zaarbalda.

    - Już po wszystkim - powiedział Zaarbald. - Zabierzemy go na Coruscant i przesłuchamy. To niezwykły przeciwnik, wie jak operować Mocą.
    - Pokaż mi jego miecz - powiedział zimno Lorisas.

    Zaarbald rzucił wyłączony miecz Xsisowi, a ten błyskawicznie rzucił go w kierunku zamaskowanego. Następnie obaj skoczyli w kierunku zaskoczonego Zaarbalda. Mistrz z wielkim wysiłkiem odbijał grad ciosów, jakim zasypywali go przeciwnicy. Jeden z ciosów trafił lewe ramię Zaarbalda, poważnie je raniąc. Mistrz potężnym Pchnięciem Mocy odepchnął od siebie Xsisa i zamaskowanego. Przyłożył rękę do krwawiącej rany i błyskawicznie ją zasklepił. W stronę głowy nieznajomego poleciała wiązka plazmy, którą ten w ostatniej chwili odbił. Odwrócił głowę i zobaczył wycelowany w niego blaster, trzymany przez Aurorę Pryde. Rzucił w jej kierunku obracający się czerwony miecz. Kanclerz zamknęła oczy i poczuła szarpnięcie w prawą stronę. Ostrze świsnęło jej koło ucha. Otworzyła oczy i dostrzegła wyciągniętą w jej kierunku rękę Lorisasa. Miecz wrócił do ręki zamaskowanego i obaj ponowili atak na zmęczonego Zaarbalda. Żaden z ciosów nie został uniknięty, teraz wszystkie starał się blokować mieczem. W pewnym momencie źle wyczuł intencje Lorisasa, który zwodem zmienił kąt cięcia i uciął dłoń Zaarbalda, trzymającą miecz. Mistrz klęknął ze zmęczenia i uniósł głowę w stronę napastników.

    - Co zrobiłeś z A'Drabalahem i Reiną?
    - Wkrótce do nich dołączysz... - odparł jak zwykle chłodno Lorisas.
    - Lorisasie... dlaczego?

    Mistrz Xsis spojrzał w stronę zamaskowanego, który gestem nakazał zgładzenie przeciwnika. Ostrze świsnęło, a głowa Zaarbalda potoczyła się po ziemi. Kanclerz krzyknęła i zaczęła strzelać na oślep w kierunku Lorisasa. Ten bez większego wysiłku odbijał wiązki plazmy, kierując je w górę. Szedł powoli w stronę Aurory, po czym wyciągnął rękę, przyciagając do siebie jej blaster. Aurora zbladła i zamknęła oczy. Gdy po kilku sekundach nic się nie wydarzyło, ostrożnie je otworzyła. Dostrzegła klęczącego przed nią Lorisasa.

    - Twoje życie ponad wszystko Auroro - powiedział, po czym zwrócił się do zamaskowanej postaci. - Jej życie ponad wszystko, to mój jedyny warunek!

    Zamaskowana postać wsiadła na ścigacz Zaarbalda i zniknęła ze sceny.

    - Musimy pomóc Tesiliusowi, jeszcze żyje - powiedział Jedi.

    Podszedł w kierunku nieprzytomnego bezrękiego, ale zatrzymał się po kilku krokach, widząc wciąż zamurowaną Aurorę. Wyciągnął w jej stronę rękę w geście pomocy.

    - Czuję w tobie gniew na Senat, na Republikę. Czuję to samo. Wspólnie będziemy w stanie ją zmienić. Stworzyć z niej silne i wpływowe państwo, jakiego jeszcze w Galaktyce nie było. Do tego potrzebuję ciebie. Proszę, pomóż mi.
    - Nigdy... - zaczęła Aurora. - Nigdy nie słyszałam kogoś, kto tak doskonale potrafiłby określić moje uczucia. Nawet mój nieżyjący małżonek... Pójdę za tobą Lorisasie, gdziekolwiek mi wskażesz.

    * * *

    - Twój czas dobiegł końca, Zaarbaldzie - powiedział Izaelo. - Zostałeś pokonany na Czerwonej Planecie, a Rada Jedi stała się przeszłością. Tym wymiarem zaopiekują się teraz Sithowie. Możesz być pewny, że Galaktyka trafi w dobre ręce.
    - Zapomniałeś o jednym, Izaelo - powiedział Zaarbald, powoli znikając.
    - O czym?
    - Z Republiką jeszcze nikt nigdy nie wygrał...

    W pomieszczeniu pozostały tylko trzy osoby. Izaelo wyciągnął niewielkie pudełko, w którym schowane były soczewki do mieczy świetlnych. Rzucił po jednej Kyle'owi i Fruthivowi.

    - To już czas.

    * * *

    - Senatorze Um'Barra, nadal czegoś nie rozumiem - przerwała zirytowana Fimbria Ys - Spełniłam swoją część umowy, Jedi zostali wyeksmitowani z Coruscantu. Dlaczego twierdzi pan, że pana oszukałam?
    - Układ miał dotyczyć wszystkich Jedi i wszystkich Sithów! - grzmiał wściekły umbaranin.
    - Nagrody zostały wystawione za wszystkimi ważniejszymi Jedi i wszystkimi Sithami. Zabójca Spektruma ma otrzymać pański mandat senatorski. Zrobiłam więcej niż ode mnie pan oczekiwał.
    - Nie oczekiwałem przyjęcia w szeregi Rady Bezpieczeństwa cholernego Sitha!
    - Pan Darth Redav nie jest Sithem, jest Najemnikiem. O, o wilku mowa!

    Drzwi do gabinetu się rozstąpiły i do środka wszedł Darth Redav, mistrz Izaelo Archil, mistrz Fruthiv, Strażnik Kyle oraz... Ordo-Karr.

    - Poczekajcie na mnie, też chcę to zobaczyć! - krzyknął Baalar z korytarza, a za nim weszli jeszcze Navian i K9.
    - Co tu się dzieje? - krzyknęła Fimbria - Redav, co tutaj robią ci wszyscy ludzie? Jak tutaj weszli?

    Redav pomachał swoim holoidentyfikatorem. Um'Barra zamarł. Próbował skierować się w stronę wyjścia, ale Ordo-Karr szybkim cięciem miecza pozbawił wysokiego senatora głowy. Fimbria krzyknęła, ale w tej samej chwili złapała się za gardło i poczuła, jak jej stopy odrywają się od podłoża. Izaelo trzymał wyciągniętą przed siebie, jakby od niechcenia dłoń, następnie wykonał gwałtowny gest. Kanclerz wydając z siebie zduszony dźwięk wyleciała przez przeszkloną ścianę gabinetu, spadając z kilkuset metrów prosto na ruchliwe trakty stolicy Coruscantu. Cała ósemka podeszła do okna, obserwując z satysfakcją spadające ciało Fimbrii. Drzwi gabinetu rozstąpiły się ponownie. Do sali wszedł senator Volesus, od progu wołając w stronę stojących przy oknie.

    - Jest Pani aresztowana pod zarzutem...

    Za senatorem weszli mistrz Jett-Dari, Tar'vrven'heq, Auron Jor i mistrz Kruul, który błyskawicznie dobyli swoje miecze, gdy dostrzegli kto znajduje się w pomieszczeniu. Senator Gwardius zawiesił głos, będąc zapewne nie mniej zaskoczony niż ósemka morderców Kanclerz. Korzystając z chwili napięcia wyskoczył z pomieszczenia i zniknął w korytarzach budynku Senatu.

    - Od początku wiedziałem że to ty! - krzyknął Kruul w stronę Izaelo.
    - Gówno wiedziałeś - odparł zimno mistrz Archil.

    Miecz świetlne zapłonęły, Najemnicy dobyli broń. Obie strony patrzyły na siebie w napięciu.

    ciąg dalszy nastąpi

    -----------------------------------------------------------------------

    Maraazm - śmierć ( @Jaqbasd-)
    Um'Barra - śmierć ( @czarnybaran20)
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

    •  

      Strażnik Auron Jor

      "To będzie rutynowe aresztowanie" - Auron podniósł głowę znad datapada. A tym czasem komnacie stało siedmiu i pół sithów. W tym jego były mistrz. "Tak, nareszcie wszystko się skończy, Moc tak chciała" - pomyślał i chwycił miecz.

    •  

      - Nie zgadzam się na aresztowanie kanclerz, to stawia nas na równi z jakimiś zamachowcami! Nie mamy dowodów! - podniesionym głosem mówił Mistrz Stah Schek na jednym z ostatnich zebrań Rady.
      - Ale Mistrzu, nagrody za nasze głowy, nagroda za Mistrza Spektruma sugerują, że...
      - Sugestia to nie dowód! Znacie moje zdanie.
      "Może ma rację." - pomyślał Jett-Dari, pogrążając się w przemyśleniach i wysłuchując innych, sam czasem zabierał głos. W końcu, po wielu godzinach obrad, Rada jednomyślnie zadecydowała - powrót na Yavin i przeczekanie szaleństwa nowej kanclerz. Mistrz Tyraust był zadowolony z tego powodu, jedność Zakonu w obecnym czasie była bardzo ważna.
      ***
      "Senatorze, jeśli wciąż nie jest za późno chciałbym zaakceptować twoją propozycję. Nie w imieniu Rady Jedi, ale w swoim. Zabiorę ze sobą kogo zdołam." - wysłał krótką wiadomość do Volesusa bez dalszego tłumaczenia swoich powodów, a było ich kilka. Pozostawienie na Coruscant kilku Jedi sprawi, że całe te przenosiny nie będą miały sensu, kanclerz oskarży ich o sprzeciwianie się jej. Wiedział, że niektórzy będą mieli wątpliwości co do tego, co zamierza zrobić, może nawet oficjalnie oskarżą go. Trudno. Ktoś musiał ponieść ofiarę, dla dobra Republiki i dla dobra Zakonu. Maduk poświęcił wszystko, on też powinien skoro tak trzeba.
      Wybrał na holopadzie Jedi spoza Rady którym najbardziej ufał i opowiedział im swój plan, licząc na ich pomoc.
      ***
      Wszystko, o czym przypominał pięć minut temu Volesusowi, Auronowi, Tar'vrven'heqowi i Kruulowi - aresztowanie, oficjalne oskarżenie o łamanie konstytucji, żaden strażnik kanclerz nie może zginąć - przestało mieć znaczenie parę sekund po wejściu do jej pokoju. Odpalił miecz jednocześnie z innymi i stał w milczeniu, zbyt pochłonięty tłumieniem gniewu żeby coś powiedzieć.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    Quo vadis? - N6C #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    -----------------------------------------------------------------------

    Seria eksplozji przetoczyła się po kompleksie kopalni na Ozillonie. Jeżeli w przyszłości na lekcjach historii będzie tłumaczone zagadnienie "kopanie leżącego", to z pewnością atak terrorystyczny na podnoszący się z gruzów Ozillon będzie wymieniany jako jeden z przykładów, zaraz po kryzysie epherońskim. Zamachowiec uruchomił radio krótkofalowe, nasłuchując komunikatów z miejsca zdarzenia.

    - Setki zabitych... tysiące uwięzionych pod ziemią... zbyt mało ratowników - komunikaty były krótkie i chaotyczne.

    Najemnik uśmiechnął się, wsiadł na ścigacz i odjechał z miejsca zdarzenia. Gdy dotarł do statku, próbował skontaktować się z kolegą po fachu, niestety bezskutecznie. Połączył się z kolejnym, ale również nikt nie odebrał.

    - Co się tu dzieje? - zapytał trzeciego, który w końcu odebrał połączenie. - Od kiedy nagle wszyscy zmienili kanały komunikacyjne?
    - Jest panika - odparł zapytany. - Chaos informacyjny, masa plotek, wszyscy boją się o swój tyłek. Słyszałem, że część senatorów ewakuowała się na swoje planety w obawie przed nową Kanclerz. U nas podobnie, część zostaje na Lankoście, część leci na Pancernik, a część... muszę lecieć - zakończył szybko rózmówca i wcisnął przycisk, kończący połączenie holograficzne.

    Zamachowiec również nie tracił czasu i szybko opuścił Ozillon

    * * *

    Aqumulus i Stah-Schek natknęli się na mistrza Spektruma, medytującego na środku głównego dziedzińca Świątyni. Spojrzeli na siebie znacząco i podeszli do siedzącego mistrza.

    - Spektrumie, rozmawialiśmy już na ten temat - powiedział mistrz Coll
    - Ja się nigdzie nie wybieram.
    - To nie jest nasza decyzja, tylko Senatu - Stah-Schek zachowywał spokój w głosie. - Przeprowadzka na Yavin 4 stała się faktem, a...
    - To nigdy nie była decyzja Senatu...

    Trójka mistrzów milczała przez chwilę. Aqumulus obrócił się na pięcie i westchnął ciężko.

    - Jeżeli ktoś będzie chciał z tobą zostać, to nie będę go powstrzymywał. Ale odpowiedzialności na pewno nie uniknie.

    * * *

    - Wszystkich pożarów naraz nie ugasimy - powiedziała Fimbria do swojego doradcy, wyświetlonego na hologramie. - Poza Lankostą mamy jeszcze problem z Senatorami uciekającymi z Coruscantu. Siłą ich trzymać nie będę, za to nie będzie zdalnego głosowania. Zbyt duże ryzyko fałszerstw. Jeżeli bardziej od Republiki kochają swoje tyłki, to ich planety podziękują im na swój sposób za godną reprezentację w Senacie.
    - Pani Kanclerz, ma Pani spotkanie za 5 minut - wtrąciła się sekretarka.
    - Dziękuję, wyślę tylko nową instrukcję i możesz ich wpuścić.

    -----------------------------------------------------------------------

    Wszyscy aktywni gracze (z wyjątkiem Sithów) muszą zadeklarować swoje położenie podczas szóstej tury. Na deklarację poprzez zaplusowanie właściwego komentarza macie czas do 23.03 do godziny 20:30
    pokaż całość

    źródło: i.redd.it

  •  

    SENAT – GŁOSOWANIE S6G #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    Szybkie zasady:
    - wpisy OOC (out-of-character) są zabronione i będą usuwane
    - głosować mogą tylko gracze ze statusem Senatora
    - głos zabierają tylko Senatorowie, Darth Redav i osoby dopuszczone do głosu przez Kanclerza
    - w tym głosowaniu zwracam szczególną uwagę na charaktery Senatorów

    Głosowanie trwa do niedzieli 21.03 do godziny 20:30

    ---------------------------------------------------------------------------

    - Szanowni! Otrzymałam od Was w głosowaniu mandat na reformę Republiki. W obliczu dogorywających zewnętrznych zagrożeń zwracam się do Was z prośbą o poparcie rewolucyjnych zmian w ustroju, które na zawsze zagwarantują Republice bezpieczeństwo i dostatek. Zadań do wykonania jest niezwykle dużo, być może nie zdołamy wszystkiego zrobić w ciągu najbliższych trzech miesięcy. Wierzę jednak, że poprzecie wskazany przeze mnie kierunek rozwoju i spojrzycie na całość projektu z szerszej perspektywy, a nie tylko z punktu widzenia najbliższych zmian. Najpierw oczywiście musimy zlikwidować wszystkie zewnętrzne zagrożenia.
    pokaż całość

    źródło: data.whicdn.com

    +: c...........0, Queltas +24 innych
    •  

      Mateo Walas'hk, senator Skarpetonu

      Skarpetończyk wstał ze swojego miejsca sygnalizując chęć zabrania głosu.

      - Myślę, że wszyscy możemy się zgodzić, że Zakon okazał się organizacją niekompetentną. Myślę, że dla dobra nie tylko Republiki, ale właśnie Zakonu i wszystkich związanych z nim istot, od tych najmłodszych, zindoktrynowanych młodzików, aż po - chwila przerwy - wielkich mistrzów, musimy zaprowadzić większą kontrolę korzystając z wcześniej już utworzonych narzędzi. Na początek oczyszczenie stolicy wydaje się być najrozsądniejszym krokiem, kolejne powinny być uzależnione od woli współpracy zakonu.

      Mateo rozejrzał się po sali. Część senatorów kiwała głową, część robiła wielkie oczy, część miała wszystko gdzieś. Jak zawsze. Szczerze ich nienawidził. Senatorzy byli uosobieniem wszystkiego złego w Republice która nie dawała sobie rady ze swoimi problemami. Pancernikami nie można nakarmić głodnych. A pizzą już tak.
      Z zamyślenia wyrwał go niecierpliwy jęk który rozszedł się po sali oczekujących na koniec przemówienia.

      - Tak, tak. Myślę, że zwiększenie wpływu na to, co się dzieje na naszych planetach to szansa dla nas wszystkich aby wyprowadzić nasze domy z centralizowanego marazmu. Zagłosujmy za tym. Republika to ludzie, to istoty mieszkające z nami, po sąsiedzku. Nie wielkie gmachy, nie godzinne dyskusje po nocach. To nasza rola by rozwijać nasze rodzinne strony! Weźmy nas los w nasze ręce!

      Kto by pomyślał, że debaty w Senacie mogą wymagać przynajmniej równej zwinności co strzelaniny gdzieś na najniższych poziomach Coruscant. W Y R A B I A S Z S I Ę.

      - Poprzedni kanclerz pokazał, że robi z armią co chce, wysyłając naszych żołnierzy po wszystkie zakątki galaktyki. Robił to ze starą konstytucją, pokazując, że nie ma ona żadnego znaczenia. Może to czas, aby powstała nowa, zgodna z duchem zmian w Republice? Do tego czasu musimy zapewnić bezpieczeństwo naszych granic, myślę, że Kanclerz jest najlepszą osobą do zapewnienia nam tego.

      Mateo spojrzał na swój datapad, szukając kolejnych zdań które sobie przygotował. Zostały mu dwa punkty do omówienia. Cicho westchnął.

      - Kończąc już, myślę, że tworzenie kolejnych organizacji strzegących porządku, jednocześnie niebędącymi oddziałami Armii Republikańskiej, to proszenie się o kolejny Zakon Jedi. Nie warto. A co do pomnika, niech o nim zadecydują artyści, a nie my. Dziękuję.

      Mateo usiadł z powrotem na swoje miejsce myśląc o swoich poprzednich przygodach. Czy życie najemnika tak dużo się różniło od życia senatora?
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (29)

  •  

    SENAT - DEBATA S6D #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    Mapa Galaktyki
    Karta Postaci

    Szybkie zasady:
    - wpisy OOC (out-of-character) są zabronione i będą usuwane -> OOC na Discordzie Graczy lub moim
    - głos zabierają tylko Senatorowie, Darth Redav i osoby dopuszczone do głosu przez Kanclerza
    - w trakcie debaty składane są wnioski i projekty nowych ustaw
    - Kanclerz wybiera wnioski i projekty ustaw pod głosowanie według własnych kryteriów
    - Głosowanie odbywa się w oddzielnym wpisie

    ---------------------------------------------------------------------------

    Senatorowie musieli doznać niemałego szoku, słuchając briefingów swoich osobistych asystentów. Nie tylko planeta Republiki wpadła w sidła tajemniczej Konfederacji, ale i po raz pierwszy do struktur senackich na tak wysokim stanowisku został włączony Najemnik. Największą bombę większość przygotowała jednak na sam koniec.

    - Rada Jedi oraz wszyscy Jedi otrzymali status persona non grata na Coruscancie - cytowali komunikat asystenci. - Oczekuje się, że w przeciągu najbliższych tygodni przeniosą się wraz z całą Świątynią na Yavin 4. Do tego czasu nie będą oni wpuszczani na tereny Senatu, a ich możliwość poruszania się po Coruscancie ograniczona.
    - Ochroniarze Kanclerz i mistrz Stah-Schek również? - zapytał swoją asystentkę Janus Korwinix.
    - Wszystkich bez wyjątku... właściwie z jednym wyjątkiem, ale on już nie jest Jedi.
    - Spock...

    * * *

    Fimbria poprawiała włosy w lustrze, stojąc plecami do pozostałych obecnych członków Rady Bezpieczeństwa. Jakkay Zoidberg z ukosa patrzył na hologram Dartha Redava, kręcąc głową z niedowierzaniem.
    - Pani Kanclerz, czy na pewno takie radykalne kroki są teraz konieczne? - zapytał. - Jedi mimo swoich wad okazywali się być wielokronie przydatni.

    Kanclerz bez słowa odwróciła się w stronę senatora.

    - Przydatni kiedy? W ochronie kanclerza Lacheba? Nawet nie weszli na pokład jego statku przed feralnym kursem na Kokurę. A może przydali się Yminchowi? Zresztą - westchnęła. - Tutaj chodzi o coś więcej.

    Usiadła miękko na fotelu, spoglądając na ekran terminala.

    - Po pierwsze, o zbieżne cele. Nie trawię Jedi tak samo jak większość mieszkańców waszych planet, tak samo jak Ozillończycy. Usuwając ich z życia publicznego robimy całej Galaktyce przysługę. Dzięki temu takie problemy jak hodowanie w swoich szeregach zdrajców i posyłanie młodych na pewną śmierć przestają mieć znaczenie. Bo już nie są naszymi problemami.

    Zmęczona siedzeniem w jednej pozycji wstała i odwróciłą się swoimi smukłymi plecami do zgromadzonych.

    - A druga to lojalność. Dostałam mandat zaufania dzięki potężnej frakcji, a jej reprezentant oczekiwał ode mnie marginalizacji Jedi. Te słowa kieruję również do was moi drodzy - obróciła się na pięcie z powrotem do czwórki mężczyzn. - Lojalność wynagradzam, zdradę karzę.

    * * *

    - Witam wszystkich i otwieram obrady w Małej Sali - powiedziałą z uśmiechem Kanclerz Ys. - To mój pierwszy raz, dlatego proszę o odrobinę wyrozumiałości. Przed nami wiele trudnych spraw do omówienia, czy ktoś ze zgromadzonych chciałby zacząć?

    ---------------------------------------------------------------------------

    W tej turze trzema Akcjami Strategicznymi dysponuje Kanclerz, jedną frakcja KPZR.

    Przychód Republiki: 99 000k

    Debata trwa do soboty 21.03 do godziny 22:00.

    Wszyscy Jedi otrzymali zakaz wstępu do budynków Senatu ze skutkiem natychmiastowym.
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

    +: Awerege, c...........0 +32 innych
  •  

    Wieki ciemne - N5C #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    Otwórz kartę z muzyką w tle przed rozpoczęciem lektury

    -----------------------------------------------------------------------

    Mistrz Izaelo przytrzymwał głowę z niedowierzania, mistrz Aqumulus dreptał w jedną i w drugą stronę. Noxalia śmiała się cicho przecząc co chwilę głową. Tar'v marszczył czoło, zaplatając obie pary dłoni w zakłopotaniu. Najbardziej w szoku pozostawał jednak Auron. Leżał plackiem na ziemi mrugając oczami, jakby upewniając się, że nie śpi.

    - Jedno z was jeszcze dziś wieczorem mnie zdradzi - powiedział poważnie Zaarbald.

    Wszyscy momentalnie ocknęli się ze snu na jawie. Zaarbald uśmiechnął się łagodnie.

    - Żartowałem, chciałem was wyrwać z letargu. A tekst przeczytałem w innym wymiarze, całkiem śmieszna historia koła rybackiego, nazywała się chyba "Chłopaki od Rybaków" czy jakoś tak. "Napijesz się, naćpasz, a ukrzyżowanie i tak by się zdarzyło", ubaw po pachy. Szkoda że tego nie widzieliście...

    Urwał, ponieważ zobaczył jak zgromadzeni Jedi wpatrywali się w niego w osłupieniu.

    - Czyli... - zaczęła Noxalia. - Czyli to wszystko prawda? To co nam mówiłeś mistrzu na temat Mocy?
    - Tak - powaga Zaarbalda wróciła w jednej chwili. - Perspektywa kiedy jesteś Mocą zupełnie się zmienia. Wy też to zaczniecie czuć. Bardzo ciężko jest za życia uświadomić sobie jak bardzo jesteśmy z nią związani. To nie tylko dodatek do naszego życia, to tkanina, na której los przędzie życie w Galaktyce.
    - Czuję się, jakbym przez ten tydzień nauczył się więcej o Mocy niż przez cały swój czas w Akademii.
    - To nie tak Matestro - odparł Zaarbald. - Gdyby nie czas spędzony w Akademii, wyniósłbyś z tych lekcji tylko anegdotę o rybakach.

    * * *

    Auron w napięciu oczekiwał przylotu statku Rady Jedi na Yavin. Starał się unikać kontaktu z Kruulem, co akurat nie było trudnie, ponieważ ten siedział akurat zamknięty w swoim dormitorium. Gdy statek wylądował, a z pokładu zeszli Stah-Schek, Jett-Dari i Tar'v, Auron kiwnął znacząco głową i schował się za trójką idących przodem Jedi. Drzwi dormitorium rozsunęły się, a Kruul wyprostował się na łóżku, odrzucając nerwowo datapada.

    - Stah-Schek, Jett-Dari... - zaczął lekko zmieszany mistrz Kruul. - Czemu zawdzięczam to nagłe najście?
    - Mistrzu, musimy pilnie porozmawiać - mina Stah-Schka wyglądała na poważną. - Szukaliśmy informacji na temat w jaki sposób Ordo-Karr kontaktował sie ze światem zewnętrznym. Jak i z kim. Wiesz co znaleźliśmy?
    - Cóż takiego znaleźliście? - zainteresował się Zabrak
    - Myślałem, że Ty nam powiesz - brwi mistrza zmarszczyły się. - Bo według naszych odkryć najczęściej łączył się właśnie z tobą...

    Kruul zrobił wielkie oczy. Przez krótką chwilę nie dowierzał słowom, które właśnie usłyszał, ale szybko otrząsnął się z krótkotrwałego szoku.

    - Co takiego? - oburzył się. - Ja z nim prawie w ogóle nie rozmawiałem. Sam zresztą to wiesz, że mój główny kontakt z Radą był przez Kaama i Veelę. My sami rzadko kiedy rozmawialiśmy Stah-Schku...
    - To, co znaleźliśmy przeczy twoim słowom - włączył się w dyskusję Jett-Dari. - Udaj się z nami na Coruscant do czasu wyjaśnienia sprawy. Zabiorę twój miecz.

    * * *

    Kel'Dar, Darth Redav, Hoid I Daniel Pharaepht zjawili się na Coruscancie w tym samym budynku, choć niezależnie od siebie i nie przez to samo wejście. Nie byli również świadomi tego, że wszyscy zostali zaproszeni przez Kanclerz Ys na rozmowę w sprawie objęcia ostatniego miejsca w Radzie Bezpieczeństwa Republiki. Mapy, które otrzymali na lokatory kierowały ich przez wąskie i ciemne korytarze, prowadzące do podziemnego kompleksu. Zatrzaskujące się za nimi metalowe grodzia wywoływały pewien niepokój, ale przecież zaprosiła ich sama Kanclerz, nie mogła rozpocząć nowej kadencji od podstępu i zdrady potencjalnych przyszłych sojuszników. A może mogła? Kiedy znaleźli się w pomieszczeniach wskazanych przez lokatory, a wrota za nimi zatrzasnęły się z hukiem, zrozumieli że odpowiedź na ich wszystkie pytania znajduje się za kolejnymi wrotami. Kiedy te rozstąpiły się, dostrzegli że znajdują się na swego rodzaju... arenie. Z głośników popłynął głos pani Kanclerz:

    - Dziękuję wam wszystkim za przybycie. Jak wiecie, niezwykle istotne jest dla mnie zabezpieczenie przyszłości Republiki. Mogę to osiągnąć jedynie otaczając się najlepszymi z najlepszych.

    Daniel zaczął z niepokojem obserwować stojących przed areną pozostałych Najemników.

    - Bycie członkiem Rady Bezpieczeństwa to nie tylko przywileje i zaszczyt. To także odpowiedzialność, umiejętność podejmowania szybkich decyzji i umiejętność pozostawienia za sobą przeszłości.

    Hoid przezornie wyciągnął swój wehikuł i założył go na rękę.

    * * *

    - Zdaję sobie z tego sprawe i mam nadzieję, ze zaszło jedno wielkie nieporozumienie. Ale musimy Cię tymczasowo aresztować, aż ustalimy prawdę. Wiem że CSM może być podstępna i nas zwodzić. Ale proszę oddaj miecz, aż ustalimy fakty.

    Mówiąc to wyciągnął rękę w kierunku Kruula, ale to tylko rozjuszyło mistrza z Akademii.

    - Protestuję! - Kruul zerwał się na równe nogi. - Tobie to już w ogóle odbiło od kiedy dostałeś miecz Maduka!

    Zielone ostrze miecza świetlnego Kruula zapłonęło. Auron wykonał krok do tyłu, pozostali mistrzowie nawet nie drgnęli.

    - Jesteście nienormalni - krzyczał dalej Kruul. - Przestańcie zanim zrobimy coś, czego nie będzie można cofnąć!
    - Mistrzu, proszę cię schowaj miecz - powiedział spokojnie Stah-Schek. - nie zrobilismy jeszcze nic nieodwołalnego, ale ty się do tego zbliżasz. Uznaj decyzję Rady.
    - To nie ja nachodzę was w dormitorium z fałszywymi oskarżeniami! Nie pozwolę się opluwać na podstawie czego... poszlak znudzonego Padawana?

    Kruul stał nieruchomo, oczekując następnego kroku próbujących go pojmać Jedi.

    - Uspokój się, Mistrzu - Jett-Dari podjął próbę pertraktacji. - Jeśli okaże sie, że jest inaczej niz myślimy, na co wszyscy mamy nadzieję, nic się tu nie wydarzy. Pozwól teraz z nami - mówiąc to wyciągnął rękę w stronę mistrza.

    Kruul wyłączył miecz i rzucił go ze złością w stronę Jetta-Dariego.

    - Srogo się mylicie, ale widzę że opór nie ma sensu.
    - Dziękuję Mistrzu - odetchnął z ulgą Stah-Schek. - To było rozsądne.

    Mistrz Kruul na oczach innych Padawanów nie stawiał oporu i wszedł na statek Rady. Noxalia przyglądała się całej scenie z zaskoczeniem.

    - Czyli to nie dzisiaj... - powiedziała cicho do siebie.

    * * *

    - Wstąpcie śmiało na arenę - kontynuowała Fimbria Ys. - Zasada tutaj jest bardzo prosta, wchodzi czterech, wychodzi jeden. Ten jeden zostanie członkiem Rady Bezpieczeństwa. Bunt jest daremny.
    - Nie będziemy walczyć między sobą - krzyknął Daniel. - Wybij to sobie z głowy!

    Ale Darth Redav najwyraźniej był innego zdania. Wyciągnął gwałtownie dłoń w stronę Kel'Dara. Z koniuszków jego palców wystrzeliły jasnoniebieskie, cienkie jak pajęcza sieć iskry, które oplotły biosceptycznego Najemnika, wywołały serię niekontrolowany spięć, po czym doprowadziły do eksplozji droida, zanim ten zdążył w jakikolwiek sposób zareagować. Przerażony Hoid rzucił się w stronę Daniela, wyciągając przedramię z wehikułem przed siebie. Pharaepht zrozumiał o co chodzi i również ruszył w stronę swojego wybawiciela. Dwa czerwone ostrza miecza świetlnego wystrzeliły z rąk Darth Redava, obracając się horyzontalnie w kierunku Hoida. Trzask miecza, trafiającego na przeszkodę zmroził Daniela. U jego stóp upadło bezwładne ciało Hoida, a jego głowa potoczyła się w stronę ściany areny z zastygłym w przerażeniu wyrazie twarzy. Czerwony miecz wrócił do uśmiechającego się złowieszczo Redava, który jeszcze raz nim rzucił, tym razem w stronę ostatniego przeciwnika. Niebieski miecz świetlny rozbłysł, a Najemnik celnym cięciem zbił lecący w jego kierunku miecz Spocka.

    - Będzie ciekawiej, niż się spodziewałam - powiedziała Fimbria przez głośniki.

    Uśmiech na twarzy Redava przerodził się w gniew, gdy spojrzenia obu przeciwników spotkały się na przegubie ręki bezgłowych zwłok Hoida. Redav wyciągnął rękę w kierunku ciała, aby przyciągnąć je do siebie. Daniel przytomnie chwycił za dłoń Hoida, uciął przedramię na wysokości łokcia i gorączkowo wcisnął wielki przycisk na wehikule. Kula energii zdążyła go otoczyć, kiedy Redav wysłał w kierunku Najemnika jasnoniebieskie iskry. Z urządzenia posypały się iskry, ale ułamek sekundy później Daniel zniknął z areny. Darth Redav wzniósł dłonie w niedowierzaniu i zaczął rozglądać się po suficie, szukając kamery.

    - Wszystko widziałam, a wynik nie pozostawia wątpliwości - powiedziała Kanclerz. - Gratuluję zwycięstwa panie Redav, drogę powrotną otrzyma pan na lokator. Sprawa nagrody za pańską głowę zostanie rozwiązana w najbliższym czasie, tymczasem zachęcam do opuszczenia Coruscantu, gdyż pańska przepustka upływa za 30 minut. Do tego czasu będziemy w kontakcie zdalnym.
    - H... halo? Pani Kanclerz? - krzyknął

    Poza szczękiem otwieranych wrót nie usłyszał żadnych innych dźwięków. Spojrzał na elektroniczny zegarek, zaklął szpetnie, po czym ruszył pędem w stronę wyjścia.

    * * *

    Fimbria wyłączyła komunikator, przeciągnęła się w fotelu i spojrzała na nieco zakłopotanych senatorów z Rady Bezpieczeństwa.
    - Jak widzicie, ostatnia niewiadoma została rozwiązana - powiedziała łagodnie. - Nie mogę się doczekać naszej przyszłej współpracy. Volesusie, przejdźmy sobie na...

    Do gabinetu wpadł spocony asystent pani Kanclerz. Nachylił się nad jej uchem, ale ta trzepnęła go w ramię.
    - Mów do wszystkich, tu są sami swoi.
    - Tak jest Pani Kanclerz - głos asystenta drżał. - Otrzymaliśmy raport z Lankosty, planety senatora Zealla Lankosta. W trakcie nieobecności... wojsk Republiki... została podbita przez Konfederację.
    - Jak to? - Fimbria zrobiła zdziwioną minę. - Jak rozumiem Pancerniki Lankosty po powrocie zmiotły wszystkich najeźdzców z powierzchni i z orbity?
    - N... nie pani Kanclerz. Pancernikowi Konfederacji ktoś pomagał, niestety nie wiemy kto. W każdym razie pomoc była skuteczna, ponieważ wszystkie trzy wraz z całą załogą zostały zniszczone.

    Fimbria zmarszczyła swoje delikatne i gładkie czoło. Spojrzała w kierunku Volesusa, Jakkaya i Caiusa.

    - Nie sądziłam, że będę potrzebowała waszej pomocy tak szybko...

    -----------------------------------------------------------------------

    @Treant +5 Moc
    @Wolffe, @Hrabia_vik +4 Moc
    @TynkarzCzwartejŚciany, @plecyPolaków, @TheDamex, @praise_it +3 Moc
    @Akumulat +2 Moc
    @Yokaii, @Stah-Schek +1 Moc

    Hoid - śmierć ( @KrzemowyDuch)
    Daniel Pharaepht - Ciężka Rana, na razie nie wiesz gdzie i kiedy się znajdujesz. ( @Athreus)
    Darth Redav / James Spock +1 Lightsaber ( @gasior22)

    Neige wychodzi z Bacty ( @Miczubezi)
    Mistrz Kruul został uwięziony na terenie Świątyni Jedi.

    Lankosta PM -3
    Lankosta staje się nową siedzibą Najemników.
    ( @Kozlov666)

    KONIEC TURY PIĄTEJ
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

  •  

    Świat ma płonąć - N5B #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    -----------------------------------------------------------------------

    Myśliwiec zbliżał się do lądowania, Baalar słuchając relacji radiowej z Senatu oczekiwał deklaracji Kanclerz Parany w sprawie uznania bądź nieuznania ostatnich wyborów, w których zwyciężyła Fimbria Ys. To nie tak, że Nervozz stał się nagle wielkim fanem polityki w Republice. Po prostu wszystkie jego ulubione stacje radiowe zostały zniszczone wraz z Nar-Shaddą.

    - Może na Vancie mają jakieś dobre rozgłośnie? - zastanawiał się Baalar. - Nazwa planety sugerowałaby zamiłowanie do czarnej muzyki...

    Przerwał rozważania po tym, jak jego statek zetknął się z powierzchnią Phaalii. Załadował ekwipunek i ruszył skuterem w stronę najbliższego rurociągu. Uzbroił wszystkie ładunki, następnie odjechał, obserwując z bezpiecznej odległości wysadzenie i pożar gazociągu. Dostrzegł w powietrzu nadlatujące myśliwce Sił Planetarnych, ale zdążył schować się za jedną ze skał. Ruszył w kierunku z którego nadleciały statki i ujrzał spory kompleks rafinerii.

    - No to się zabawimy... - powiedział do siebie.

    * * *

    - Zah'aramanie, znasz zasady - powiedział mistrz Aqumulus. - Jeżeli coś znajdziesz, daj mi...
    - Mistrzu, a może tym razem pomożesz mi i Yanushowi?
    - ... no dobra - westchnął Mistrz. - Od czego dzisiaj zaczniemy?
    - Korespondencja Ordo-Knura czy jak się tam teraz Lorisas nazywa - skrzywił się Yanush.

    Trzej Jedi uważnie przeszukiwali ogromną bazę danych. W oficjalnej komunikacji Ordo-Karr nie zostawiał żadnych śladów swojej podejrzanej działalności. Z samej treści korespondencji i nagrań na hologramie nie sposób było się domyślić, że mistrz Xsis prowadzi podwójne życie.

    - Może zradykalizował się całkiem niedawno - zastanawiał się Zah'raman.
    - Zejście na ciemną ścieżkę to długotrwały proces - powiedział poważnie mistrz Coll. - Nie mam wątpliwości, że ten proceder trwał wiele lat, w dodatku pod samym nosem Rady Jedi.
    - No a co ze Spockiem? - oburzył się Yanush. - On przecież przeszedł na stronę zła pod wpływem impulsu.
    - Ale to nie Sith.
    - To kim jest Spock?
    - Spock to... Spock.

    Jedi w milczeniu wrócili do wertowania bazy.

    * * *

    Mistrz Stah-Schek z błogą miną obserwował nagranie z wystąpienia Fimbrii Ys. Kiedy jej platforma odjechała ze środka i zastąpił ją senator Achtunkus, wygłaszający swoją mowę po przegranych wyborach, mistrz wcisnął kilka przycisków na konsoli, co nie wywołało żadnej reakcji.

    - Jak to cofnąć? - powiedział do siebie.

    Wcisnął kolejne kilka przycisków, a łagodny głos sztucznej inteligencji potwierdził dokonany przez niego nieświadomy wybór.

    = Wybrałeś playlistę "Relacje z ostatnich procesów przeprowadzanych przez senatora Achtunkusa"
    - NIE! Zatrzymaj to! Nie będę tego słuchał w kółko!
    - Wybrałeś odtwarzanie playlisty w kółko.
    - Zaarbaldzie, daj mi sił.

    Drzwi do gabinetu otworzyły się. Stah-Schek ujarzał mistrza Spektruma, który bez słowa podszedł do konsoli i wyłączył nagranie ku wyraźnej uldze kolegi z Rady.

    - Dziękuję mistrzu, czy widziałeś już wyniki głosowania w Senacie?
    - Stah-Schku, mam poważniejszą sprawę - powiedział smutno Spektruma

    Mistrz wstał z krzesła i obserwował uważnie białowłosego Spektruma. Ten powoli sięgnął do kieszeni szaty i wyciągnął z niej niewielkie zawiniątko. Wręczył je Stah-Schkowi, a gdy ten rozpakował jego zawartość, stanął jak wryty. Po pierwszym szoku chwycił podarowany mu miecz świetlny i włączył go, rozświetlając gabinet białym blaskiem.

    - Maduk koniecznie chciał, abym ja ci go wręczył - mówił wyraźnie wzruszony Spektrum. - Przejąłeś rolę najbardziej biegłego w Mocy w Radzie, a że wraz z upływem czasu jest nas coraz mniej...
    - To zbyt duża odpowiedzialność... - zaczął Stah-Schek. - Nie wiem, czy jestem gotowy.
    - Nikt z nas nie jest gotowy - powiedział Spektrum. - Nie wiemy ilu jeszcze wrogów kryje się w naszych szeregach. Nie wiemy nawet, czy zabijając Ordo-Karra zdusimy zło w zarodku. W końcu jest gdzieś jeszcze jego mistrz...

    * * *

    Eksplozje zasypywały kompleks rafinerii, a pożar obejmował coraz to kolejne budynki. Terrorysta atakował z ukrycia, nie pozwalając lokalnym obrońcom zareagować i angażując ich w powstrzymywanie rozprzestrzeniającego się pożaru. Zerknął błyskawicznie na radar schowany w kieszeni. Dostrzegł zbliżające się myśliwce.

    - Koniec zabawy - westchnął, po czym pobiegł do skutera i ulotnił się z miejsca zdarzenia.

    Jego myśliwiec wystartował niezauważony, a Baalar wzbił się na orbitę i przygotowywał do skoku w nadprzestrzeń. W pewnej chwili coś go tknęło, aby sprawdzić kod komunikacyjny jaki wysłał do patrolujących orbitę Phaalii statków. Zaklął szpetnie, gdy okazało się, że zapomniał je zmienić, tym samym dekonspirując swoją fałszywą tożsamość. Pociągnął dźwignię nadświetlnej zastanawiając się nad konsekwencjami tego błędu.

    * * *

    - Mitrzu, mam! - krzyknęli jednocześnie Yanush i Zah'raman. Spojrzeli na siebie ze zdziwieniem.
    - Co macie? - Aqumulus zdążył się podekscytować
    - Mistrz Xsis... to znaczy Ordo-Karr - poprawił się Yanush - nie używał oficjalnych kanałów komunikacji do rozmów ze swoim mistrzem.
    - Tego się raczej mogliśmy domyślić - entuzjazm Colla wyraźnie osłabł.
    - Ale to nie wszystko - dodał Zah'raman. - Posiadał również tajny, zaszyfrowany kanał na który natknęliśmy się przy okazji wysyłania mistrzyni Veeli koordynatów przez Spocka na statek na którym... W każdym razie sygnatura jest taka sama i choć nie mamy wglądu treści to mamy spis połączeń. I najwięcej razy Lorisas Xsis łączył się z...

    Yanush obrócił ekran w stronę mistrza Colla.

    - O ŻESZ TY KRUUL... WA

    -----------------------------------------------------------------------

    Phaalia -1 PG na jedną turę

    Yanush Sernikke +1 Komputery
    Zah'araman Jiryama +1 Komputery

    Mistrz Stah-Schek przejmuje kolor ostrza i miecz od Maduka.
    pokaż całość

    źródło: images-wixmp-ed30a86b8c4ca887773594c2.wixmp.com

  •  

    Koniec początku i początek końca - T4 #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    ---------------------------------------------------------------------------

    Tak wielkiej siły w jednym miejscu Galaktyka jeszcze nie widziała. Z nadprzestrzeni wyszło ponad 80 Pancerników, które błyskawicznie zmiażdżyło garnizon stacjonujący na orbicie Odenusa, a niedługo później rozniosło w drobny pył kilkanaście stacji kosmicznych, umieszczonych wokół planety. Mistrz Coll ze spokojem obserwował rozwój wydarzeń na mostku kapitańskim jednego z Pancerników. Na hologramie przed nim pojawił się mistrz Jett-Dari i Auron Jor.

    - Siły kosmiczne zostały zniszczone, za chwilę dołączymy do formacji.
    - Żadnych strat?
    - Żadnych - potwierdził mistrz Tyraust
    - Świetna wiadomość.
    - Mistrzu... co z mistrzem Madukiem?

    Aqumulus westchnął ciężko, obserwując myśliwiec z mistrzem na pokładzie, zmierzający na planetę. Nagle planeta zaczęła odpowiadać ostrzałem z ogromnych dział rozmieszczonych na powierzchni planety. Pociski trafiły w jeden z Pancerników, na którym wybuchł pożar w przedniej części kadłuba. Pancerniki natychmiast odpowiedziały ostrzałem. Myśliwiec z Madukiem również został trafiony ogromną wiązką plazmy. Momentalnie rozpadł się na miliony kawałków w potężnej eksplozji. Jett-Dari aż podskoczył, gdy to dostrzegł. Aqumulus z uwagą obserwował dogasający wybuch myśliwca, po czym wydał rozkaz przez komunikator.

    - Wyślijcie prom po mistrza Maduka i sprowadźcie go na powierzchnię planety.
    - Mistrzu, ale przecież...
    - To rozkaz! Pośpieszcie się!

    Kurz eksplozji opadł, a z dymu wyłoniła się świecąca jasnym blaskiem bańka, w której siedział skulony, ze schowaną głową w ramionach nieruchomy mistrz Maduk. Wysłany przez Aqumulusa prom dotarł na miejsce eksplozji i ściągnął na pokład mistrza. Ostrzał z Odenusa nie słabł, ale republikańskie Pancerniki nie pozostawały dłużne. Wydawać by się mogło, że ostrzał orbitalny niewiele robi potwornie zurbanizowanej planecie. Tymczasem uszkodzone zostały już trzy statki Republiki.

    - Przebijcie się do atmosfery, potem mnie zrzućcie i uciekajcie na Pancernik - polecił pilotom promu Maduk. Flota na mój sygnał musi się cofnąć.

    Po zapaleniu się zielonego światła w kabinie mistrz Maduk wyskoczył i nurkując głową w dół leciał w stronę powierzchni. Prom zawrócił i przerzucił pełną moc na silniki. Aqumulus podszedł do stojącego na środku mostka radaru. Z niepokojem obserwował brak postępów w ostrzale planety.

    - Wstrzymać ogień i odejść na szerszy pierścień. Rozrzedzić szyk. Przygotować Niszczyciele do pościgu za uciekinierami.

    Na Pancernikach zakotłowało się. Setki tysięcy żołnierzy i obsługi poczuło przyśpieszony rytm serca po usłyszeniu komendy gotowości od swoich dowódców. Nikt nie mógł się spodziewać wszystkich możliwych scenariuszy, dlatego uczucie niepokoju towarzyszyło niemal wszystkim.

    Maduk kilkaset metrów nad ziemią obrócił się głową do góry i wyhamował swój lot, miękko zeskakując na metalową powierzchnię megamiasta. W tej samej chwili został otoczony przez kilkaset droidów, które otworzyły ogień z blasterów w jego kierunku. Wszystkie wiązki plazmy odbijały się od Maduka, wracając do swoich właścicieli jak po sznurku. Mistrz gwałtownie rozpostarł ręce, a ziemia wokół zadrżała. Potężna fala uderzeniowa zmiotła wszystko w promieniu kilkudziesięciu metrów, odsłaniając wysuszoną i twardą skorupę Odenusa. Chwilę później kolejna fala droidów i dronów otoczyła mistrza, ale tym razem ostrzał został wstrzymany. Maduk uklęknął na jedno kolano i zamknął oczy. Wszyscy - zarówno droidy jak i dowódcy zgromadzeni na Pancernikach - w milczeniu obserwowali co za chwilę się wydarzy. Mistrz oparł jedną dłoń o powierzchnię planety.

    - Niech... Żyje... REPUBLIKA!!!

    Jego ciało zapłonęło ogromnym blaskiem, niczym rodzące się w Galaktyce nowe słońce. Droidy rozpoczęły ostrzał, ale nic to nie dawało. Blask zalał najbliższe otoczenie a jego siła była widoczna nawet z orbity Odenusa. Obserwujący sytuację żołnierze Republiki przysłonili oczy rękami. Chwilę później planeta pękła w pół, posyłając pierścień dymu i ognia, a po chwili niewyobrażalny huk, który wstrząsnął zawieszonymi w przestrzeni kosmicznej statkami. Kolejne części planety rozsypywały się w pył i ku zaskoczeniu stacjonującej floty, nie było żadnych uciekinierów. Nikt nie miał prawa przeżyć takiej eksplozji.

    - Nawet mistrz Maduk - powiedział do siebie Auron.
    - Misja wykonana, wracamy na planety. Są obecnie bardzo słabo strzeżone - zauważył Aqumulus.

    Pancerniki kolejno znikały w nadprzestrzeni. Gdy skoczył ostatni, w miejscu planety nie było już nic. Daniel Pharaepht obrócił głowę, czując jakby coś się wydarzyło. Hatarron patrzył na niego z zaciekawieniem.

    - Od naszej ucieczki z Nal-Hutty zachowujesz się jakoś inaczej.

    Daniel nie odpowiedział. Podszedł do elektronicznej mapy Galaktyki i zastukał palcem na jedną z planet. Hatarron skinął głową i zmienił kurs. Oblicze Galaktyki od tego dnia zmieniło się na zawsze. Hegemonia Republiki wydawała się być nieunikniona. Tylko co, jeśli w wyniku ostatnich zawirowań w Senacie, zacznie się sama w sobie zapadać?

    ---------------------------------------------------------------------------

    Odenus / Omni został zniszczony.

    Mistrz Maduk - śmierć

    Republika wygrywa błyskawiczne wojny z Federacją Huttów i Odenusem.
    Napięcie i niepokój w Galaktyce mimo sukcesów zaczęło gwałtownie wzrastać.
    pokaż całość

    źródło: previews.123rf.com

  •  

    WYNIKI POWTÓRZONYCH WYBORÓW NA KANCLERZA #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    ---------------------------------------------------------------------------

    Galaktyczna Komisja Wyborcza przedstawia następujące wyniki drugiego głosowania:

    Frekwencja (głosy ważne): 65,2%

    9. Mateo Walas'hk, senator planety Skarpeton, w przeszłości Najemnik z oddziału Galak Pizza ( @Matei123) - 0%
    8. Volesus Excelus Gwardius, senator Bellōrum, przywódca frakcji BBR ( @SirSherwood) - 0,1%
    7. Darth Redav (dawniej James Spock), były mistrz Jedi, obecnie uczeń Ordo-Karra ( @gasior22) - 0,2%
    6. Kel'Dar, droid bojowy ( @Awerege) - 0,3%
    5. Szechter Pryde, były senator Polin, obecnie bezrobotny ( @kvvach) - 6,4%
    4. Achtunkus Tehn'o Kratus I, senator Concordia Sagittaria, przywódca TFR ( @achtunki) - 13,1%
    3. Oyage Parana, urzędująca Kanclerz, senator Muunilinst ( @Ex2light) - 19,9%
    2. Ordo-Karr (dawniej Lorisas Xsis), lord Sith ( @Lisaros) - 26.7%
    1. Fimbria Ys, ustępująca ambasador Zjednoczonego Sojuszu, przyszła senator Lapitery. (NPC) - 33,3%

    Wynik wyborów musi zostać zatwierdzony przez urzędującą Kanclerz Oyage Parana.
    pokaż całość

    źródło: images-wixmp-ed30a86b8c4ca887773594c2.wixmp.com

  •  

    POWTÓRNE WYBORY NOWEGO KANCLERZA - S5WTF #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    ---------------------------------------------------------------------------

    Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że Hoid wcisnął przycisk w swoim magicznym urządzeniu. Okazuje się jednak, że podobną moc posiada Kanclerz Republiki. Przynajmniej jeżeli chodzi o wybory. Przed Wami powtórne głosowanie z tą samą listą dostępnych kandydatów:

    Achtunkus Tehn'o Kratus I, senator Concordia Sagittaria, przywódca TFR ( @achtunki)
    Darth Redav (dawniej James Spock), były mistrz Jedi, obecnie uczeń Ordo-Karra ( @gasior22)
    Fimbria Ys, ustępująca ambasador Zjednoczonego Sojuszu, przyszła senator Lapitery. (NPC)
    Kel'Dar, droid bojowy ( @Awerege)
    Mateo Walas'hk, senator planety Skarpeton, w przeszłości Najemnik z oddziału Galak Pizza ( @Matei123)
    Ordo-Karr(dawniej Lorisas Xsis), aktualny członek Rady Jedi oraz lord Sith ( @Lisaros)
    Oyage Parana, urzędująca Kanclerz, senator Muunilinst ( @Ex2light)
    Szechter Pryde, były senator Polin, obecnie bezrobotny ( @kvvach)
    Volesus Excelus Gwardius, senator Bellōrum, przywódca frakcji BBR ( @SirSherwood)

    Głosowanie jest tajne i przeprowadzone zostanie w formie jednej tury. Zatwierdzenie ważności głosowania oraz wyników ponownie spocznie w dłoniach Kanclerz Oyage Parana. W przypadku remisu... znacie zasady.

    ---------------------------------------------------------------------------

    LINK DO FORMULARZA

    Głosowanie trwa do 19.03 do godziny 22:00

    We wpisie Senatorowie oraz kandydaci mogą prowadzić nieograniczoną kampanię wyborczą w trakcie głosowania.
    pokaż całość

    źródło: steemitimages.com

    •  

      Mistrz Stah Schek, wzburzony po tym jak Cytryn marcowal mu pod drzwiami gabinetu i przerwał Mistrzowi poobiednia medytacje.

      Czy Zdrajca, Morderca i Jediuch Ordo Karr dostarczył listy poparcia? Czy ktoś weryfikował znajdujące się na nich podpisy? Jego kandydatura to farsa i jako taka powinna być z miejsca odrzucona. Nie może być tak że ukrywający się przed prawem terrorysta nagle startuje w wyborach wyskakując jak holip z honopi!

      Mistrz spuścił wodę.

      No, dobrze wyszło. To teraz idę im to powiedzieć!
      pokaż całość

    •  

      Achtunkus Tehn'o Kratus I - Lider Technokratycznej Frakcji Republiki

      Wybierz mądrze, wybierz Technokrację.

      Dlaczego?

      Bo masz wybór w postąpieniu słusznie!

      Pora oderwać tyranów od władzy, zmień razem ze mną Republikę w miejsce, w którym chce się żyć, w którym można żyć. Pora zaniechać polityki nieustannej wojny, która osłabia nas z każdym ciosem. Nadeszła pora na silną, zdecydowaną i mądrą Republikę, w której nauka i dobro obywateli jest postawione na pierwszym miejscu. Pozostali kandydaci walczą pomiędzy sobą niczym wściekłe wilki nad świeżo upolowaną zwierzyną, nie stawiaj się w miejscu tej zwierzyny! Niech stabilność, prawo oraz ład wyznaczają nam wspólnie nowy kierunek rozwoju, niech Ci bandyci i kryminaliści, snujący intrygi manipulanci oraz żądni władzy tyranii skąpani w demagogi nie stanowią władzy Republiki.

      Obiecuję wprowadzić porządek, obiecuję prowadzić Republikę sprawiedliwie, stawiając dobro obywateli na pierwszym miejscu. Obiecuję, że nauka będzie kluczowym elementem i dziedziną, dzięki której wszyscy zyskamy, nie tylko skorumpowane elity.

      Razem zmieńmy oblicze Republiki, Razem pokonajmy tych tyranów i stwórzmy lepsze miejsce dla nas wszystkich.

      Pierwsze miejsce na liście, pierwszy w działaniu,
      Achtunkus Tehn'o Kratus I.
      pokaż całość

      . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

      źródło: technokratyczna_republika.png

    • więcej komentarzy (10)

  •  

    WYNIKI WYBORÓW NA KANCLERZA #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    ---------------------------------------------------------------------------

    Galaktyczna Komisja Wyborcza przedstawia następujące wyniki głosowania:

    Frekwencja (głosy ważne): 75%

    9. Kel'Dar, droid bojowy ( @Awerege) - 0%
    8. Mateo Walas'hk, senator planety Skarpeton, w przeszłości Najemnik z oddziału Galak Pizza ( @Matei123) - 0,1%
    7. Achtunkus Tehn'o Kratus I, senator Concordia Sagittaria, przywódca TFR ( @achtunki) - 6,0%
    6. Darth Redav (dawniej James Spock), były mistrz Jedi, obecnie uczeń Ordo-Karra ( @gasior22) - 6,1%
    5. Szechter Pryde, były senator Polin, obecnie bezrobotny ( @kvvach) - 6,2%
    4. Volesus Excelus Gwardius, senator Bellōrum, przywódca frakcji BBR ( @SirSherwood) - 6,2%
    3. Oyage Parana, urzędująca Kanclerz, senator Muunilinst ( @Ex2light) - 25,1%
    2. Fimbria Ys, ustępująca ambasador Zjednoczonego Sojuszu, przyszła senator Lapitery. (NPC) - 25,1%
    1. Ordo-Karr (dawniej Lorisas Xsis), aktualny członek Rady Jedi oraz lord Sith ( @Lisaros) - 25.2%

    ---------------------------------------------------------------------------

    Wynik wyborów musi zostać zatwierdzony przez urzędującą Kanclerz Oyage Parana.
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

    •  

      Esca Aqre

      @Matei123:

      Jeśli to jest zdjęcie kanclerza, to znaczy że ja jestem legalna, pfu!

    •  

      Ordo-Karr (dawniej Lorisas Xsis), nie-aktualny członek Rady Jedi oraz lord Sith

      Moi Drodzy!

      Wynik demokratycznych wyborów jest jasny - uszanujmy go! Nieuszanowanie wyniku demokratycznych wyborów, nieuszanowanie woli Senatu oznacza nic innego jak złamanie Konstytucji, a ta stanowi jasno:

      Kanclerza powołuje jedynie Senat (pkt 8 Konst.):

      Władzę wykonawczą stanowi Kanclerz powoływany i odwoływany przez Senat

      To Senat organizuje wybory i to on powołuje nowego Kanclerza, a zostaje nim kandydat, który uzyskał największa liczbę głosów (pkt 13 zd. 2 Konst.):

      Aby powołać nowego Kanclerza, Senat musi zorganizować wybory, które wygrywa kandydat z największą liczbą głosów.

      Poprzedni Kanclerz sprawuje swój urząd tylko do czasu powołania nowego Kanclerza przez Senat (pkt 13 zd. 3 Konst.):

      Poprzedni Kanclerz sprawuje urząd aż do czasu powołania nowego Kanclerza.

      Nowy Kanclerz został wybrany przez Senat i jest to kandydat z największą liczbą głosów, czyli moja osoba.
      Tym samym jako nowy Kanclerz Republiki, na mocy nadanej mi przez Senat i Konstytucję Republiki, zatwierdzam wynik wyborów, dziękuję!
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    WYBORY NOWEGO KANCLERZA - S5W #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    ---------------------------------------------------------------------------

    - Dziękuję Pani Kanclerz za przekazanie głosu - rozpoczął mowę Qalani Madela, senator Mualiv - Wysoka Izbo, nie spodziewałem się, że spotkamy się w tej samej sprawie ponownie. Wprawdzie stanowisko Kanclerza zostało zgodnie z Konstytucją obsadzone, jednak jako wierni słudzy Republiki chcemy dopełnić formalności i w drodze głosowania potwierdzić mandat do sprawowania władzy dla pani Kanclerz Oyage Parany. Rozmów zakulisowych odbyło się wystarczająco dużo, aby nie odwlekać więcej tego tematu. Pani senator Sibaya, proszę czynić honory.

    - Wysoka Izbo, przed Wami panel na którym znajduje się lista zatwierdzonych kandydatów. W wyborach biorą udział następujący kandydaci:

    Achtunkus Tehn'o Kratus I, senator Concordia Sagittaria, przywódca TFR ( @achtunki)
    Darth Redav (dawniej James Spock), były mistrz Jedi, obecnie uczeń Ordo-Karra ( @gasior22)
    Fimbria Ys, ustępująca ambasador Zjednoczonego Sojuszu, przyszła senator Lapitery. (NPC)
    Kel'Dar, droid bojowy ( @Awerege)
    Mateo Walas'hk, senator planety Skarpeton, w przeszłości Najemnik z oddziału Galak Pizza ( @Matei123)
    Ordo-Karr (dawniej Lorisas Xsis), aktualny członek Rady Jedi oraz lord Sith ( @Lisaros)
    Oyage Parana, urzędująca Kanclerz, senator Muunilinst ( @Ex2light)
    Szechter Pryde, były senator Polin, obecnie bezrobotny ( @kvvach)
    Volesus Excelus Gwardius, senator Bellōrum, przywódca frakcji BBR ( @SirSherwood)

    Głosowanie jest tajne i przeprowadzone zostanie w formie jednej tury. Zatwierdzenie ważności głosowania oraz wyników spoczywa w dłoniach Kanclerz Oyage Parana.

    ---------------------------------------------------------------------------

    LINK DO FORMULARZA

    Głosowanie trwa do 18.03 do godziny 20:30

    We wpisie Senatorowie oraz kandydaci mogą prowadzić nieograniczoną kampanię wyborczą w trakcie głosowania.
    pokaż całość

    źródło: i.ytimg.com

    •  

      @Awerege: @Matei123:
      Argumenty Walashka były mocniejsze podczas debaty

      źródło: debata.png

    •  

      Oyage Parana, Senator planet Muunilinst

      Gadający toster, Sith, były najemnik, szaleniec biegający ze słoikiem.
      Czy to są kandydaci na jakich czekaliście?
      Zgłaszam moją kandydaturę na urząd Kanclerza Republiki. Już wcześniej uzyskałam poparcie i zaufanie wielu znaczących osób, w tym Rady Jedi, obu osób zajmujących stanowisko Kanclerza oraz kota Cytryna. Teraz chcę zdobyć też wasze zaufanie Senatorowie.

      Po pierwsze należy jak najszybciej rozwiązać problem Huttów. Do tej części historii wystarczy dopisać już zakończenie. Następnie przejdziemy do poważniejszych problemów: planety Odenus oraz Sithów którzy pojawili się niedawno w Galaktyce. Zdaję sobie sprawę że wielu z was popierało hasło #70pancernikow, jednak nie wszystko da się rozwiązać w tak bezpośredni sposób. Przy odpowiednim wykorzystaniu zasobów możliwe będzie wyniesienie z tych konfliktów o wiele więcej niż pozbycie się zagrożenia. Jestem świadoma że potrzebne będą zmiany aby tego dokonać, ale jestem gotowa wziąć na swoje barki odpowiedzialność za ich wprowadzenie. Dopiero gdy to nie zadziała przejdziemy do rozwiązań siłowych. To wszystko by Galaktyka stała się lepszym miejscem, w którym można przekuć marzenia w rzeczywistość.
      pokaż całość

      źródło: PARANA_1120.jpg

    • więcej komentarzy (12)

  •  

    Szał - A5B #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    -----------------------------------------------------------------------

    - Nie potrzebujemy przepustki - powiedział Lorisas, wykonując łagodny gest dłonią
    - Nie potrzebujecie przepustki - potwierdził strażnik
    - Chcemy tylko pożyczyć Lekką Fregatę
    - Chcecie tylko... ale dlaczego? Fregatę? To przecież bardzo duży...

    Nie dokończył, bowiem Spock błyskawicznym cięciem pozbawił żołnierza głowy. Ciało i głowa zatrzymały się w powietrzu. Spływający pot z czoła Raenze wskazywał na ogromny wysiłek wkładany w utrzymanie Mocą dwóch obiektów. Ciało i głowa ostatecznie upadły z niewielkim hukiem na ziemię, a oddech Raenze stał się bardziej miarowy.

    Lorisas pokiwał z niezadowoleniem głową w kierunku Spocka i siedmioosobowa drużyna zaczęła powoli przesuwać się w stronę stojącej Fregaty. Han i Erk podłączyli się do terminali i rozpoczęli swoją pracę. Lorisas i Spock rozdzielili się i używając Perswazji Mocy na masową skalę przejmowali kontrolę nad umysłami kolejnych żołnierzy, pomagającym im przygotowanie jednostki do startu.

    - Droidy przeprogramowane - szeptał do komunikatora Han. - Będą obsługiwały statek i nam służyły.

    Lorisas uniósł kciuk w górę w kierunku Hana i Erka, następnie cała ósemka pośpiesznie udała się na pokład. Drużyna zamknęła się na mostku, a statek wystartował. Wchodząc na orbitę nie został przez nikogo zatrzymany.

    - Skrzydło szpitalne, dziesięć myśliwców - wyliczał K9 - stacja naprawcza jeszcze nie działa, ale przynajmniej kapsuły ratunkowe są sprawne i wystarczą dla każdego z nas.
    - Nie będą potrzebne - uśmiechnął się szelmowsko Spock, lecz w tym samym momencie jego twarz skamieniała.
    - Spock, wzywałeś mnie - powiedziała Veela. - Nieudolnie, ale wzywałeś.

    James obrócił się i zobaczył mistrzynię, stojącą obok zajętego programowaniem stacji naprawczej Erka.

    - To się musi skończyć - powiedział. - Ten pościg zniszczy ci życie, a jest skazany na porażkę.
    - Moje życie już jest zniszczone - powiedziała chłodno. - Nie chcę, żebyś zniszczył życie również innym.
    - To wcale nie musi tak wyglądać - kontynuował Spock. - Nie widzisz, że co innego jest źródłem cierpienia?

    Veela nic nie powiedziała. Zrobiła trzy kroki w kierunku Spocka i choć James wiedział, że nie jest tu obecna ciałem, to i tak poczuł się mocno niekomfortowo.

    - Źródłem cierpienia jest Republika i jej psychopatyczni przywódcy. Kormak zamordował wczoraj miliony ludzi w imię idei. Naprawdę chcesz firmować swoim imieniem takich ludzi?
    - Kormak nie zyje, więc to nie ma znaczenia?
    - Jak to nie ma?! - oburzył się Spock. - Kto będzie następny? Achtunkus? Volesus? Psychopata zastąpi psychopatę. Dla Republiki nie ma już ratunku. Dla ciebie jeszcze jest.
    - Dlaczego mi to mówisz? - zapytała
    - Jest inna droga.

    Spock przeszedł szybkim krokiem w tę i z powrotem. Pozostali obecni na mostku kapitańskim już wcześniej zorientowali się, z kim znowu rozmawia Spock.

    - Możesz do nas dołączyć. Nie chcemy nieść śmierci w Galaktyce. chcemy sprawić, aby była lepszym miejscem. Nie jesteśmy jak Kormak i Maduk. Nie chcemy niszczyć planet...
    - Ja... sama już nie wiem - Veela zwiesiła głowę. - Śmierć Zaarbalda i Kaama była niepotrzebna.
    - Tak samo jak utrata moich kończyn - Spock zaprezentował Veeli bioniczne ręce. - Czasu już nie cofnę, ale wciąż mogę zmienić przyszłość.
    - Gdzie jesteś? - zapytała
    - Wyślę ci koordynaty, porozmawiajmy. Sami.

    Veela zniknęła, Spock opowiedział treść rozmowy, a Krwawa Dziewiątka patrzył na Spocka jak na wariata.

    - Chcesz tutaj sprowadzić pieprzoną mistrzynię Jedi?!
    - Tą samą, którą upitoliła ci ręce i nogę? - Han potrząsał głową z niedowierzaniem.
    - Spokojnie, jest Lorisas, Tesilius... no i oczywiście wy - dodał szybko Spock.
    - Mam bardzo złe przeczucia - odparł Erk

    * * *

    Myśliwiec Veeli osiadł na lądowisku numer 1 w świeżo przejętej przez Sithów Lekkiej Fregacie. Mijała kolejne korytarze i dotarła do wielkiej sali, na środku której stał James Spock. Za jego plecami rozciągała się bezkresna Galaktyka, z kolei za mistrzynią drzwi zamknęły się z łoskotem zamka elektromagnetycznego.

    - Dziękuję, że przybyłaś - zaczął James. - Zawsze uważałem cię za osobę rozsądną. Sama widziałaś...
    - Nie obchodzi mnie to - powiedziała Veela.

    Spock stracił wątek i zaskoczony obserwował, jak mistrzyni wolnym krokiem zmierza w jego stronę.

    - Veela, mieliśmy porozmawiać.
    - Narozmawialiśmy się w ostatnim czasie - odparła chłodno.
    - Wiesz, że jesteśmy na moim terytorium. Nie uciekniesz stąd.
    - Nie planuję...

    Spock zrobił krok do tyłu.

    - Po co była ta cała farsa? Okłamałaś mnie?
    - Ty mnie okłamywałeś CAŁE ŻYCIE - zielony miecz Veeli zapłonął
    - Pomyliłaś mnie z Lorisasem. A skoro jesteśmy w temacie...
    - Najpierw ty...

    Spock zaczął się cofać, nerwowo obserwując drzwi po lewej i prawej stronie sali.

    - Veela, moje intencje były szczere - jego głos zaczął drzeć. - Nie chciałem cię skrzywdzić i teraz też nie chcesz.
    - ZAMILCZ! - krzyknęła

    W tym samym momencie z dwóch stron sali szczęknęły drzwi i do pomieszczenia weszło sześć zakapturzonych postaci. Veela spojrzała w lewą stronę.

    - Od kiedy narshaddańskie szczury przyjęły wizerunek Sithów? - zapytała z przekąsem, patrząc na trójkę postaci.
    - Mówiłem ci że to będzie durny pomysł - oburzył się Han na K9, podczas gdy Galaki nerwowo zrzucały z siebie powłóczyste szaty.
    - Z kolei ty Tesiliusie... - spojrzała w prawą stronę - dziwnie wyglądasz z dwoma rękami. Nowy pan dobrze cię traktuje?
    - Nauczyłem się od niego więcej przez ten krótki czas niż w Akademii przez całe swoje życie - odpowiedział butnie.
    - Twoją sylwetkę również poznaję Lorisasie - Veela uśmiechnęła się. - Nie wiem natomiast kim jest twój kolejny chuderlawy przydupas.

    Raenze chwyciła swój kaptur i powoli zrzuciła go z głowy, odsłaniając twarz Veeli. Uśmiech mistrzyni momentalnie zniknął z twarzy.

    - K... kanclerz Pryde... - wyszeptała.
    - Kanclerz Pryde już dawno umarła - powiedział Lorisas. - Przedstawiam ci Raenze, moją uczennicę. Poznaj również moich pozostałych uczniów, Maraazma i Darth Redava.

    Tesilius i Spock wykonali przesadnie kurtuazyjne skinienie głową na powitanie. Veela kręciła głową z niedowierzaniem.

    - Mnie natomiast nazywaj od teraz Ordo-Karr. Obiecuję, że będziesz musiała mnie tak nazywać tylko do końca swoich dni i gwarantuję, że nie będzie to trwało długo. Raenze będzie dzisiaj świadkiem upadku kolejnego Jedi. Bardzo ci dziękuję za przybycie i możliwość zaprezentowania jej tej niezwykle ważnej lekcji.
    - Jaką lekcję można wynieść w atakowaniu w siódemkę jednej osoby? - zapytała z pogardą Veela.
    - Och nie, zapewniam cię, że nie będziemy interweniować w twoim pojedynku z Darthem Redavem.
    - Ż... że jak?! - wykrztusił z siebie James.
    - Redavie, masz przecież niewyrównane rachunki ze Skarpetonu z Veelą. Poza tym... - uśmiechnął się Ordo-Karr - masz przecież jeszcze wiele do udowodnienia.

    Darth Redav odzyskał zmysły i wyciągnął swój miecz, który zapłonął czerwonym blaskiem. Veela nie czekając na zaproszenie skoczyła na Spocka i zasypała go gradem cięć ze wszystkich stron. Sith został od razu zepchnięty do obrony i starał się utrzymać na nogach, jednocześnie pilnując obrony. Wykorzystując przerwę między kolejnymi ciosami kopnął Veelę, odsuwając ją od siebie na kilka metrów. Wyciągnął drugi miecz z zielonym ostrzem i rzucił go w kierunku mistrzyni. Jednocześnie przystąpił do ataku. Veela przecięła rękojeść miecza na pół w powietrzu i Pchnięciem Mocy posłała Redava na przeszkloną ścianę Fregaty.

    - Jak śmiesz używać miecza Reiny! - krzyknęła rozeźlona. Skoczyła na podnoszącego się Redava, który nie zdążył ustawić pełnego bloku. Zasłonił się lewą ręką i odskoczył w bok. Ostrze miecza świsnęło, a bioniczne przedramię upadło z hukiem na podłogę. Ordo-Karr pokręcił z dezaprobatą głową, ale Redav nie zamierzał się poddawać. Stał z jedną ręką, oczekując na cios Veeli, ale mistrzyni znów była za szybka. Dotknięcie czoła Spocka ponownie pozbawiło go wzroku, a bezradna próba zablokowania kolejnego ataku skończyła się utratą nadgarstka. Redav klęknął pokonany i ciężko dysząc uniósł głowę, jedynie słysząc wibrujące ostrze miecza świetlnego Veeli przy swojej szyi. Maraazm parksnął śmiechem, a Ordo-Karr zaczął bić brawo.

    - Świetna robota Veela. Możesz teraz bezpiecznie zabić Dartha Redava i zakończyć swoją wędrówkę na Ciemną Stronę Mocy.
    - Niedoczekanie - prychnęła niezmęczona Veela. - Pokonałam go dzięki Jasnej Stronie. Zabiję dzięki Jasne. Was wszystkich również zabiję.

    Veela zrobiła zamach znad głowy, ale w tym momencie poczuła szarpnięcie, które przesunęło ją metr na bok. Ostrze miecza wylądowało na biurku, rozcinając je niedaleko obok głowy Spocka. Veela odwróciła głowę i zobaczyła Hana z wyciągniętą przed siebie ręką. Han następnie chwycił Mocą część rozciętego biurka i próbował nim uderzyć Veelę, ale ta odbiła mieczem resztkę mebla. Do swoistej zabawy dołączył Erk i Raenze. Również K9 chciał się przyłączyć, jednak wychodziło mu to bardzo nieudolnie. Mistrzyni nie miała żadnego problemu w dalszym rozcinaniu lecących w nią przedmiotów. W pewnym momencie zamknęła oczy i przyłożyła wyprostowany pionowo miecz do swojej twarzy. Ku zaskoczeniu wszystkich jej sylwetka zaczęła się dzielić na kolejne części. Po chwili na środku sali stanęło siedem mistrzyń, a każda z nich rzuciła się na jednego z obecnych z płonącym wściekłą zielenią mieczem świetlnym. Galaki wpadły w panikę i zaczęli uciekać przed szarżującymi mistrzyniami. Maraazm i Redav podjęli walkę na uniki, a Ordo-Karr rzucił się na swoją kopię przeciwniczki. Wyciągnął rękę przed siebie i użył gęstej wiązki Błyskawic Mocy, ale przeniknęły one przez mistrzynię, sprawiając że rozpłynęła się w powietrzu.

    - To iluzja! - krzyknął i w tym samym momencie doskoczył do Raenze. Zrobił to jednak za późno. Veela bez problemu zbiła blok Raenze i szybkim ruchem odcięła jej głowę. Czas u Ordo-Karra nagle się zatrzymał. Wszechświat zdawał się oczekiwać na jego reakcję. Oślepiony Redav poczuł nagle, jak całą salę zaczyna wypełniać ogromna ilość Ciemnej Strony Mocy.

    Ordo-Karr wydał z siebie nieludzki, basowy krzyk, czerwone ostrze zapłonęło i Sith rzucił się na Veelę. Zasypał ją gradem ciosów, które ta sprawnie odbijała. Maraazm rzucił się na pomoc mistrzowi, ale został przez niego od razu odepchnięty na ścianę. Veela mimo unikania i blokowania kolejnych ciosów zaczynała słabnąć, szał Ordo-Karra natomiast wydawał się nie mieć końca. W pewnym momencie zbił blok mistrzyni i ciosem znad głowy odciął jej ramię, trzymające miecz świetlny. Veela nie zdążyła nawet krzyknąć, bowiem kolejny szybki cios rozpłatał jej głowę na pół. Kolejne ciosy Ordo-Karr zasypywały martwą Veelę, a jej ciało krojone było mieczem świetlnym na coraz drobniejsze kawałki. Twarz Sitha ociekała krwią i dopiero gdy zwłoki mistrzyni uniemożliwiały jej identyfikację, zaprzestał rzeźni.

    Nie na długo. Obrócił się gwałtownie w kierunku pozostałych i wyciągnął rękę w stronę Hana. Najemnik złapał się za szyję i próbował walczyć z brakiem tchu. Erk zaczął biec w stronę Ordo-Karra, ale został boleśnie odepchnięty Mocą. W powietrzu rozległ się dźwięk pękających kości. Erk upadł i wypluł ogromną ilość krwi.

    - To twoja wina! - krzyczał Ordo-Karr w stronę Hana. - TO PRZEZ CIEBIE ZGINĘŁA!

    Trzask pękającego karku przetoczył się przez salę, Han przewrócił oczami do góry i upadł bezwładnie na podłogę. Maraazm przyciągnął do siebie miecz Raenze i rzucił go w stronę przeszklonej szyby. Próżnia na zewnątrz statku zaczęła wsysać wszystkich w niej obecnych. Ciała Veeli, Raenze i Hana momentalnie poleciały w przestrzeń kosmiczną. Maraazm doskoczył do drzwi po lewej stronie i Mocą chwycił uciekającego w stronę dziury w statku rannego Erka. K9 trzymał się kurczowo jednej nogi przymocowanego na stałe stołu, ale jego uchwyt słabł z sekundy na sekundę. Maraazm chwycił jeszcze pozbawionego obu dłoni Redava i Najemnika i wciągnął obu do pomieszczenia obok. Ordo-Karr wskoczył do sali naprzeciwko. Maraazm wystukał komendę w terminalu, a przeszklona ściana w wielkiej sali została zasłonięta metalową kurtyną, zasłaniając dziurę.

    * * *

    - Czuję twój gniew aż tutaj - powiedział głos w głowie Ordo-Karra
    - Mistrzu?
    - Twoja Moc rośnie z dnia na dzień. Jest tak wielka, że tracisz nad nią kontrolę.
    - Mistrzu, nie byłem w stanie ochronić Raenze...
    - Jesteś Sithem, w miejsce dawnego ucznia zwerbujesz nowego. Skocentruj się na tym, co ważne. Na naszym wielkim planie.
    - Tak, mistrzu.

    Z głośników dobiegł ciężki głos K9

    - Słuchaj no Ordo-Karr. Nie otworzymy ci drzwi póki się nie uspokoisz. Jedzenie znajdziesz...
    - Nic wam nie zrobię - odpowiedział spokojnie Sith
    - Jakoś ci nie wierzymy... zwłaszcza Erk.

    Najemnik kaszlał ciężko, plując bez przerwy krwią. Redav uklęknął przy nim i przyłożył do jego piersi swój kikut bez dłoni. Zamknął oczy, pomilczał chwilę i westchnął ciężko.

    - To jest rana zadana Ciemną Stroną Mocy. Nie jestem mu w stanie pomóc.

    K9 patrzył głęboko w oczy Erka, których blask gasł z każdą chwilą, aż w końcu zgasł całkowicie. Dziewiątka położył palce na jego powiekach i przykrył je w milczeniu.

    -----------------------------------------------------------------------

    @Lisaros Moc +2

    @profesjonalna_skarpeta - śmierć
    @Gregua - śmierć
    @Knyazev - śmierć

    @gasior22 - po wydarzeniach odzyskałeś kończyny w skrzydle szpitalnym Lekkiej Fregaty
    pokaż całość

    źródło: media.alienwarearena.com

    •  

      Han (gdzieś w przestrzeni)
      Kurwa Spock...

    •  

      Zakapturzona postać stała na obfitym w zielone pnącza balkonem i wpatrywała się w zachód słońca. Dzień kończył się a jego miejsce zajęła owita w mrok noc.
      Wyczuła je natychmiast. Ciemność i mrok powróciły niemal w jednej chwili. Rozpoznała każdy skrawek mroku wokół, bowiem nie był jej obcy. Wszak to ona walczyła ze złem i ciemnością, niszcząc i miażdżąc wszystko.
      Oczy Noxalii przebiegły po horyzoncie i zatrzymały się na jednej z setek tysięcy błyszczących na niebie gwiazd.
      Tak, wyczuła to.
      - Czy to...
      - Ciemna Strona Mocy? - Odezwał się głos tuż przy jej uszach. - Tak, wdychaj ją. Czyż nie jest wielka?
      Niewidoczny cień pojawił się ponownie. Towarzyszył jej już od wielu dni, lecz rzadko kiedy postanawiał się wtrącać. Jedynym co on nim wiedziała, było to, że on też do nich należał.
      Dziewczyna przełknęła ślinę. Wycieńczenie przez ostatnie dni wciąż nie odchodziło, a rosnąca irytacja i gniew jedynie podsycało uczucie pustki.
      Była głodna, lecz zwykłe potrawy nie zadowolą jej. Nie zadowolą cienia, który wciąż łakomie czekał na nowe danie.
      - Chłód... Zimno... Strach. - Urwała, wpatrując się w jedną z tysięcy gwiazd. - Sithowie.
      W odpowiedzi usłyszała spokojny rechot i warknięcie.
      - Nie. Sithowie to ambitne, chciwe i unikalne na swój głupi sposób stworzenia. Ci, których wyczułaś to zwykle ślepe miernoty bez wizji i szans na przetrwanie.
      - Wiesz o nich bo sam nim jesteś? - Warknęła.
      - Puste słówka i martwe kodeksy nie dorastają mi, nam do pięt, Noxalio. - Odparł cień. - Zakon tego nie rozumie. Nie potrafi zrozumieć fundamentalnego prawa rządzącego wszystkim w Mocy.
      - A jest nim?
      - Sithowie i Jedi to tylko dwie strony tej samej monety. Mogą krzyczeć i ględzić o swojej unikatowości i potędze, a w rzeczywistości nie widzą nic oprócz własnego nosa. Ich umysły są zbyt ograniczone, żeby dostrzegli swoje własne błędy, które nigdy ich nie opuszczą. Ich mizerne próby będą źródłem ich zguby.
      Przerwał na moment, a Noxalia poczuła kroki zimna tuż przed jej twarzą.
      - W takim razie jak Zakon ma pokonać Sithów? - Rzuciła. - Jak zniszczyć to, co jest niemożliwe?
      Spojrzała w bezkresną otchłań, rozpoznając w niej coś znajomego i bliskiego, a potem sięgnęła dłonią naprzeciw. Jej palce natychmiast cofnęły się całe zimne, a po skórze przeszedł dreszcz.
      - Niszczyć potrafią nawet tacy głupcy jak Jedi. - Oznajmił głęboki głos. - Pragniesz dzierżyć śmierć czy potęgę? Pragniesz być zapomniana w kartach historii czy tworzyć ją sama? Przeznaczenie to kłamstwo i iluzja, chcesz oddać życie za fałsz?
      Gwiazdy zabłysły swoim jaskrawym światłem, a Noxalia była gotów przysiąc, że wszystkie z nich spoglądały prosto w jej oczy. Przez Galaktykę właśnie toczył się wir zmian i ewolucji, a ona była jej świadkiem, obserwatorką i...
      Niebawem także i pogromczynią.
      pokaż całość

      źródło: natalie-herrera-darthtalandra.jpg

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Слава Республіці - N5A #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    -----------------------------------------------------------------------

    - Doskonale, doskonale! - Kifle Hutt nie ukrywał radości. - Uahimie, mój bracie. Nasz triumf nad Republiką jest coraz bliżej! Bądźmy cały czas w kontakcie.

    Hologram z tłustą jaszczurką zniknął, a rozmawiająca z nim inna tłusta jaszczurka osiadła na swoim leżu. Stojący obok niego szczerbaty Twi'lek ukłonił się głęboko, sygnalizując chęć otwarcia swojej obrzydliwej gęby.

    - Wielki Kifle, kandydaci na dowódców wielkiej floty znajdują się w pałacu celem odbycia finalnych rozmów. Już niedługo będziemy gotowi do zrealizowania wielkiego planu.

    W oddali dało się słyszeć serię eksplozji.

    - Co to było? - wzburzył się Hutt
    - Zaraz sprawdzę, mój panie.

    * * *

    Z hiperprzestrzeni wyszło 25 Pancerników. Błyskawicznie zmiotły jednostki patrolujące orbitę Nal-Hutty i rozpoczęły formowanie szyku do bombardowania orbitalnego. Setki lekkich fregat wystartowały z Pancerników, desantując żołnierzy Republiki na powierzchnię planety.

    - Bombardować stolicę dopóki wojska nie wylądują. - rozkazał admirał Republiki. - Potem bombardować większe miasta i uciekinierów. Nie oszczędzać nikogo!

    Żołnierze Republiki dawno zdążyli wylądować w pogrążonej w chaosie i zniszczeniu stolicy Federacji Huttów, tymczasem reakcji ze strony floty Huttów wciąż nie było. Wojska wyposażone w nowoczesne czołgi, myśliwce wielozadaniowe i przenośną artylerię siały spustoszenie w mieście. Zaskoczona ludność cywilna nie miała żadnej odpowiedzi na przeważające siły agresorów.

    - Doskonale, doskonale! - cieszył się Kanclerz Lacheb, słysząc raport z pola bitwy. - Jeszcze jakieś pytania? Bo śpieszę się na Kokurę.

    Połączenie zostało przerwane krótko po tym jak pojawiły się Pancerniki z Nal-Hutta. Dowodzący eskadrą komandor Navian zbladł, gdy dostrzegł kierujące się w kierunku jego dwóch Pancerników dwadzieścia pięć dużych jednostek wroga tej samej klasy. Wziął głęboki oddech, po czym krzyknął.

    - Przygotować mój nowy myśliwiec, mam plan!

    Gwardia przyboczna posłusznie wykonała rozkaz. Navian ruszył myśliwcem i chwilę później zniknął w nadprzestrzeni. Niedługo po tym flota Nal-Hutta została starta w drobny pył.

    Główna dywizja desantowa zbliżała się właśnie do pałacu Huttów...

    * * *

    Najemnicy, oczekujący na rozmowy rekrutacyjne zdali sobie sprawę, że znaleźli się w potrzasku. Armia Republiki nadciągała od strony lotniska, tym samym odcinając możliwość ucieczki z planety. Hatarron Thane zaczął rozglądać się po korytarzu i krzyknął do pozostałych.

    - Jeżeli będziemy współpracować, może stąd uciekniemy.
    - Masz jakiś plan? - zapytał podejrzliwie Daniel Pharaepht
    - Wezyr Jabby ma z tyłu pałacu swój prywatny prom. Możemy nim uciec.
    - Ale mój myśliwiec! - żachnął się Xidus
    - Stul pysk! - Riyanu próbował trzepnąć w tył głowy Najemnika, ale ten popisał się nieludzko szybkim unikiem.
    - Prowadź! - krzyknął Adek, a Najemnicy pobiegli za Hatarronem.

    Wszyscy dobyli swoje bronie, Xidus włączył pole siłowe i ucieczka z obejmowanego przez siły Republiki pałacu na dobre się rozpoczęła. Najemnicy działali szybko i sprawnie, nie tracili czasu na bezsensowne potyczki, korzystali z dostępnych osłon w postaci kolumn i wnęk w drzwiach. Weszli w jeden z bocznych korytarzy, prowadzący do ogrodu i przed drzwiami wyjściowymi pojawił się oddział żołnierzy Republiki. Ścigający z tyłu inny oddział dogonił Najemników i po zajęciu bezpiecznych pozycji piątka uciekinierów znalazła się w potrzasku. Wymiana ognia była odważna, ale żadna ze stron nie chciała wykonać decydującego ruchu. Precyzyjna wiązka plazmy trafiła Adka w głowę, przewracając go na środek korytarza. Riyanu wychylił się zza osłony, aby trafić przeciwnika stojącego przy drzwiach wyjściowych, ale na jego ciało spadły trzy wiązki od strzelających z tyłu i również padł bez czucia na ziemię.

    - Musimy coś zrobić, inaczej nas pozabijają! - Daniel był wyraźnie przerażony sytuacją
    - Na trzy rzucę miecz w stronę drzwi, licząc że trafię w stojącą tam trójkę - krzyknął Xidus. - Robię... o, ty też masz miecz świetlny? Nieważne, robię z ciał Adka i Riyanu zasłonę, wy biegniecie, odrzucacie mi miecz i osłaniacie moją ucieczkę. Zrozumieliście?
    - Zrozumiałem! - potwierdził zarówno Daniel jak i Hatarron.

    Korytarz z tyłu zdawał się coraz bardziej zapełniać żołnierzami.

    - Na trzy! - krzyknął Xidus. - Raz!

    Ciała Adka i Riyanu choć martwe, to stanęły dęba.

    - Dwa!

    Adek i Riyanu stanęli w szeregu obok siebie, trzęsąc się do tyłu jak w drgawkach od przyjmowania kolejnych wiązek plazmy.

    - Trzy!

    Xidus rzucił swój miecz świetlny w stronę drzwi wyjściowych. Zielone ostrze miecza zapłonęło i zaczęło wywijać nieskoordynowanego młynka, który skutecznie trafił trzech pilnujących wyjścia żołnierzy. Hatarron i Daniel wyskoczyli zza osłon i pobiegli w kierunku czystego wyjścia. Nagle Daniel odpalił niebieskie ostrze swojego miecza świetlnego i zamaszystym ruchem przeciął kolumnę, podtrzymującą nisko zawieszony sufit. Kolumna szczęknęła i upadła na marmurową posadzkę, powodując zawalenie się części sufitu i zasypując swoimi szczątkami wyjście.

    Hatarron obejrzał się za siebie i krzyknął, nie przerywając ognia zaporowego w kierunku rozmieszczonych po ogrodzie żołnierzy.

    - Dlaczego mu to zrobiłeś?!
    - Zamknij się, dzięki temu pościg będzie mniej liczny.

    Dwaj Najemnicy wbiegli na pokład promu wezyra Huttów i szybko poderwali go do lotu.

    - Leć nisko, radary nas tak szybko nie wychwycą.
    - Przecież lecę! - powiedział rozeźlony Daniel.

    Tymczasem pozostawiony z tyłu Xidus zdał sobie sprawę w jak beznadziejnej sytuacji się znalazł. Próbował zrzucić na strzelających do niego żołnierzy sufit, ale bezskutecznie. Wyskoczył zza osłony i wykonał Pchnięcie Mocy w kierunku strzelających, ale nie zdołał przewrócić wszystkich. Został błyskawicznie naszpikowany plazmą i upadł na ziemię z otwartymi oczami.

    * * *

    - Xidusie!
    - ...
    - Xidusie, na pewno mnie słyszysz.
    - To znowu ty! Przyszedłeś mnie uratować?
    - Xidusie... zawiodłem się na tobie.
    - Czy to... czy to koniec?
    - Dla ciebie tak, ale dla mnie... to nowy początek. Znalazłem nowy dom dla swojej duszy.
    - Kogo? Starcze, nie odchodź... proszę...

    Xidus Malei zamknął oczy. W tym samym momencie Han, Erk, K9 i Mateo poczuli ścisk w żoładku. Choć znajdowali się w różnych częściach Galaktyki poczuli dokładnie to samo. Nie widzieli tego na oczy, ale doskonale zrozumieli co się właśnie wydarzyło z Xidusem. Tymczasem Hatarron z zaskoczeniem dostrzeł mdlejącego w fotelu Daniela.

    * * *

    Nar-Shaddaa również płonęła ogniem, zsyłanym z nieba przez równie wielką flotę Republiki, co nad Nal-Huttą. Chaos na ulicach i walające się trupy potęgowały uczucie przerażenia w uciekającym tłumie. Hoid przeciskał się wąskimi uliczkami, szukając dostępu do lądowisk myśliwców. Trzymał w ręku kawałek korpusu swojego towarzysza - trafionego bombardowaniem orbitalnym GP.CT-QQ. Wbiegł na lądowisko ze swoim myśliwcem, ale w tym samym momencie ogromna wiązka plazmy zniszczyła zarówno myśliwiec, jak i platformę na której się znajdował. Hoid odleciał do tyłu i wypuścił z ręki fragment droida. Wstał, otrzepał się i dostrzegł leżącego pod ścianą Neige. Podbiegł do niego, żeby sprawdzić oznaki życiowe. Jeszcze żył. Niewiele myśląc wyciągnął z kieszeni swoje tajemnicze urządzenie, przestawił kilka pokręteł o parę pozycji i wcisnął duży przycisk. Kula energii objęła jego i umierającego Neige, następnie obaj rozpłynęli się w powietrzu. Chwilę później w miejsce, z którego zniknęli, uderzyła kolejna wiązka plazmy, wystrzelona prosto z Pancernika. Obie floty Republiki połączyły się nad Nar-Shaddaa aby wykonać ostateczny atak. Po kilku godzinach od naporu bombardowania księżyc, jego budowle oraz wszyscy jego mieszkańcy rozsypali się na miliardy małych kawałków.

    * * *

    Kanclerz Lacheb z zadowoleniem przyjął postępy floty Republiki nad Nal-Hutta i Nar-Shaddaa. Nakazał przygotowanie swojego statku i wybrał się do Kokury, aby przeczekać ewentualne zawirowania. W trakcie podróży statek nagle wyszedł z nadprzestrzeni, a jeden z oficerów pokładowych pośpiesznie zameldował o tym Kanclerzowi.

    - Mamy przejściowy problem panie Kanclerzu - oficer pocił się niemiłosiernie, przekazując tę informację.
    - Czy coś złego się dzieje? - zapytał niepewnie Kormak
    - Ta awaria... - zacinał się oficer. - Wygląda na zaprogramowaną.

    Na pokładzie statku rozległ się alarm. Z nadprzestrzeni wyszły dwa myśliwce. Lacheb nie zamierzał ryzykować i udał się do kapsuły ratunkowej. Już w momencie zamykania za sobą drzwi dostrzegł eksplozje, przetaczające się przez statek. Kapsuła została wystrzelona sekundy przed całkowitym zniszczeniem statku. Myśliwce ustawiły się przed kapsułą, wstrzymując ogień. Kormak pośpiesznie podszedł do panelu komunikacyjnego i nawiązał łączność z dwoma myśliwcami.

    - Najemnicy - zaczął spokojnie. - Jakąkolwiek dostaliście za mnie kwotę, nie ma znaczenia. Jestem w stanie ją podwoić.
    - To bardzo interesujące panie kanclerzu - odezwał się głos droida. - A jaka jest pańska of...

    Nie dokończył, ponieważ drugi myśliwiec pociągnął za spust i jedną precyzyjną salwą rozbił kapsułę w drobny mak.

    - Baalar, dlaczego to do cholery zrobiłeś?! - droid okazywał wyjątkowo ludzkie emocje.
    - Bo chciałem - odparł zimno Najemnik.
    - Mogliśmy za niego dostać setki tysięcy kredytów!
    - Morda tam toster.

    Dyskusja została zakończona. a obaj Najemnicy zniknęli w nadprzestrzeni.

    -----------------------------------------------------------------------

    Nal-Hutta PG -1, PM -2
    Księżyc Nar Shaddaa został zniszczony
    Federacja Huttów traci swoją jedyną Akcję Strategiczną


    @Athreus Moc +15
    @Gdanio Percepcja +1
    @Miczubezi - Ciężka Rana (potrzebujesz zbiornika z Bactą)

    @Gringo_z_lukowa - śmierć
    @Rinne - śmierć
    @Patryk_z_lasu - śmierć

    @Kroomka - śmierć

    -----------------------------------------------------------------------

    Zgłoszenia nowych kandydatów na Kanclerza proszę kierować do mnie na PW na Discordzie do 16.03 do godziny 21:00. Kandydować może każdy żyjący bohater gracza oraz NPC.
    pokaż całość

    źródło: i.ytimg.com

    •  

      Volesus Excelus Gwardius

      "Jeśli jesz mięso, powinieneś móc zabić zwierzynę" Tak przynajmniej twierdzi Volesus, który w spokoju obserwował bombardowanie Nar Shaddaa z pokładu pancernika. Jako żołnierz zabił wielu ludzi, jednak gdzie tylko mógł unikał zabijania cywilów. Tym razem celem była rodzina Huttów i najemnicy, jednak jak doskonale wiedział rzeź była nieunikniona. Mimo, że tym razem nie naciskał na guziki, to byłby w stanie na nie nacisnąć. I tak koło nienawiści które miał powstrzymać, toczy się dalej. W końcu to on i w senacie i w radzie bezpieczeństwa za tą wojną apelował. Czy był i jest z tego dumny? No cóż, na to może odpowiedzieć sam Volesus.
      Ah, wielki generał, najmłodszy cesarz, osiągnięcia, osiągnięcia, a teraz ostateczne rozwiązanie kwestii najemników pewnie duma rozpiera co? Mhmm, rzeź niewinnych, przyjemny widoczek
      Volesus słysząc głos w głowie wbił palce w talie tak mocno, że krew poleciała.
      Bólem mnie nie przegonisz. Zresztą, jestem pewny, że zrobiłeś wszystko co w swojej mocy, żeby powstrzymać ten pogrom. Poza tym to nie jest nowość dla ciebie, prawda? Slantoro byłby dumny, chociaż on wolał dokonywać rzezi na swoich
      Cesarz w milczeniu dopił wino i spojrzał na coraz bardziej zniszczony księżyc.
      - Osiągnięcia? Duma? Rzeź? - Volesus potrząsł głową - Mieszkańcy Nar Shaddaa giną, żeby inni mogli przeżyć. Huttowie by nie poprzestali na Epheronie, zbieranie floty o tym świadczyło. Miałem na każdą ich akcje przymykać oko? Nie, absolutnie nie jestem dumny z tego co zrobiłem. Gardzę sobą bardziej niż tobą. Ale jestem w stanie pójść nawet do piekła, jeśli to znaczy, że inni przeżyją.
      Bardzo ładne słowa. A teraz sobie wyobraź, że wszyscy, żyją tak jak ci polecam żyć, czyli jak najemnicy. Robisz pod, na i tylko dla siebie. I to jest żyćko, tak można. A tak, to rzeź niewinnych
      Księżyc Nar Shaddaa uległ ostrzałowi pancerników i rozpadł się na kawałki.
      - ZWYCIĘSTWO - ryknęli żołnierze Belloryjscy - BELLORUM, BELLORUM, BELLORUM.
      - Zwycięstwo? To jest druzgocąca klęska - wyszeptał Volesus z pochyloną głową - To nie koniec załogo, nie świętujcie dnia przed zachodem słońca. Zapomnieliście jakie są rozkazy?

      --------------------

      - Panie, doszła do nas wiadomość, że statek kanclerza został zniszczony.
      - Ktoś przeżył?
      - Nic na to nie wskazuje.
      - Dziękuje, jeśli to wszystko to możesz odejść.
      - Do usług.
      - No cóż, to było do przewidzenia, prawda Lacheb? – powiedział sam do siebie Volesus analizując dane z bitwy – Ech, teraz trzeba posprzątać bałagan po Tobie.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    Nadzieja - A5A #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    ---------------------------------------------------------------------------

    Światło pochodni rozświetliło jaskinię w naprawdę niewielkim stopniu. Echo niosło rytmiczne uderzenia kropel wody o wyżłobienia w skale. W zapachu unosił się fetor gnijących roślin. Twi'lekanka wyciągnęła z kieszeni lokator, spojrzała na lekko podświetlony ekran i ponownie schowała go do kieszeni. Pochodnia zaledwie po minucie zgasła, najprawdopodobniej od warunków panujących w jaskini. Zielone ostrze miecza świetlnego znacznie skuteczniej rozgoniło ciemność.

    Veela dotarła do jamy, w której znajdował się obelisk z nadrukowanymi literami. Wokół niego na ziemi znajdowały się trzy mniejsze słupki ustawione na wierzchołkach na planie trójkąta równobocznego. Światło docierające ze szczeliny w sklepieniu oświetlało podłużną budowlę, stąd światło miecza nie było już konieczne. Veela wyciągnęła niewielkie pudełko, w którym pulsowało słabe światło. W środku znajdowały się trzy małe kryształy, lśniące trzema kolorami - niebieskim, zielonym i żółtym. Umieściła je na trzech palikach w miejscach jakby przygotowanych na przyjęcie lśniących minerałów.

    - Ty też wierzysz w legendy? - usłyszała znajomy głos za plecami
    - Jak mnie tu znalazłeś? - zapytała
    - Znam Cię ponad pół wieku...

    Spektrum wyszedł z mroku i spojrzał chłodno na swoją dawną nauczycielkę. Veela wydawała się być nieporuszona jego obecnością.

    - Nie jesteś w stanie przywrócić życia poległym. Nawet Maduk nie ma takiej mocy.
    - Wiem o tym... - powiedziała cicho.
    - Co w takim razie tutaj robisz?

    Veela położyła dłoń na obelisku i zamknęła oczy.

    - Chcę go jeszcze raz usłyszeć. Jasna Strona Mocy umożliwia życie po życiu. Czytaliśmy te same księgi starych mistrzów.
    - To dlaczego nie rozmawiamy z tymi starymi mistrzami?

    Mistrzyni nie odpowiedziała. Na jej twarzy malowało się skupienie. Jej ręka na obelisku zaczynała delikatnie drgać. Veela wypuściła mocno wstrzymany oddech, wkładając w to dużo wysiłku.

    - Kaam był zbyt słaby, aby móc się teraz z tobą skomunikować - Spektrum obserwował zmagania Veeli, ale nie interweniował.
    - NIE O KAAMA MI CHODZI! - krzyknęła mistrzyni i upadła na kolana, wciąż dotykając obelisku.

    Spektrum wykonał krok w jej kierunku, ale powstrzymała go gestem drugiej ręki, coraz ciężej łapiąc oddech. Zaciskała mocno powieki, z jej czoła zaczął spływać gęsty pot, a w kącikach oczy pojawiły się pierwsze łzy.

    - Zawsze byłem pod wrażeniem arsenału twoich technik, Mistrzyni - powiedział jakby łagodniej Spektrum. - Nawet Maduka potrafiłaś czasami wprawić w osłupienie. Ale czy to... czy to robisz, jest w ogóle możliwe?

    Przez jaskinię przetoczył się przeraźliwy krzyk Veeli.

    * * *

    - Obudź się...
    - ...
    - Usłysz mnie, proszę... Ja już... nie mam siły...
    - ... kto mówi?
    - Veela, proszę usłysz mnie. Potrzebujemy cię.
    - ... gdzie jesteś? Gdzie ja jestem?
    - Otwórz oczy, a z pewnością mnie dostrzeżesz.
    - ...
    - ... spójrz na mnie, jestem tutaj, jestem tu...

    * * *

    Veela puściła obelisk i upadła bezwładnie na kamienną podłogę jamy. Spektrum błyskawicznie doskoczył do mistrzyni, chwycił ją w ramioma i odwrócił twarzą w swoją stronę. Mistrzyni dygotała i ciężko oddychała, ale po chwili otworzyła oczy. Spojrzała na Spektruma i uśmiechnęła się.

    - Po co to wszystko było? - zapytał Spektrum
    - Po to... - powiedziała cicho i spojrzała w miejsce za jego głową.

    Spektrum odwrócił się i zamarł. Ujrzał sylwetkę postaci, ubranej w szaty Jedi, która łagodnie spoglądała na dwójkę mistrzów.

    - Wołałaś mnie, więc jestem - powiedział Zaarbald.

    Veela wyrwała się z objęć Spektruma i poderwała na równe nogi.

    - Zaarbaldzie, czy pamiętasz co wydarzyło się w sektorze U02?

    Zapanowała chwila milczenia.

    - Mam problemy z przypomnieniem sobie co robiłem przez ostatni rok - powiedział mistrz. - Czuję się, jakbym pamiętał wszystko przez mgłę. Jakbym żył przez mgłę.

    Jego jasna postać w istocie przypominała wysokiej jakości hologram, choć z pewnością nie była żadnym nagraniem. Veela spojrzała na podnoszącego się z kolana Spektruma.

    - Wiem, że nie popierasz mojej decyzji - powiedziała stanowczo. - Wiem, że zgodnie z wolą Rady będziesz próbował mnie powstrzymać. Ale musisz mnie wysłuchać. Nie zwariowałam, nie uległam Ciemnej Stronie. Chcę po prostu mieć pewność, że nikt już więcej nie popełni żadnego błędu. Ani Kanclerz, ani Rada... ani ty.
    - Veela... - zaczął Spektrum, ale urwał w połowie.
    - To jest moja oferta. Zaarbald na czas mojej nieobecności zajmie moje miejsce w Radzie. Ty obiecasz mi, że ani ty, ani żaden z twoich wysłanników nie przeszkodzicie mi w zabiciu Spocka. Wierzę, że dopadniecie również Lorisasa i jego nowych uczniów. A teraz przepuść mnie.

    Spektrum stał nieruchomo w miejscu.

    - Przepuść mnie Spektrum!

    Mistrz nie odpowiedział i nawet nie drgnął.

    - Obiecuję ci, że jak wrócę, będziesz mnie mógł nawet zabić - oczy Veeli zapłonęły przedziwnym blaskiem. - Proszę cię...

    Spektrum kiwnął delikatnie głową i wykonał niewielki krok w bok. Mistrzyni przemknęła obok niego nie czekając aż mistrz zmieni zdanie.

    - Dobrze Cię widzieć Zaarbaldzie. Czy wiesz jak trafić do Świątyni?
    - Tak, to mój dom - powiedział duch Zaarbalda. - Mam go cały czas w sercu.

    ---------------------------------------------------------------------------

    Mistrz Zaarbald powraca do gry jako duch z dziurawą pamięcią ostatnich wydarzeń - @Queltas

    ---------------------------------------------------------------------------

    Do niedzieli 15.03 do godziny 21:00 wszyscy przebywający na Yavinie 4 mogą wybrać swoją aktywność w Akademii w następnych dniach.
    pokaż całość

    źródło: aperturebuzz.com

  •  

    SENAT - DEBATA S5D #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    Konstytucja Republiki - nowa
    Mapa Galaktyki
    Karta Postaci

    Szybkie zasady (zmiany od 3. tury są pogrubione):
    - wpisy OOC (out-of-character) są zabronione i będą usuwane -> OOC na Discordzie Graczy lub moim
    - głos zabierają tylko Senatorowie, wysłannik Rady Jedi i osoby dopuszczone do głosu przez Kanclerza
    - w trakcie debaty składane są wnioski i projekty nowych ustaw
    - Kanclerz wybiera wnioski i projekty ustaw pod głosowanie według własnych kryteriów
    - Głosowanie odbywa się w oddzielnym wpisie, stworzonym przez Kanclerza @Kroomka
    - Niezadeklarowanie AS przez Kanclerza do podanego na dole terminu oznacza ich przepadek w tej turze
    - Od 3. tury możliwe jest odwołanie Kanclerza ze stanowiska na zasadach z Konstytucji

    ---------------------------------------------------------------------------

    Ambasador Fimbria Ys w niczym nie przypominała opanowanej i dystyngowanej damy, do której zdążyła przyzwyczaić wszystkich ważniejszych Senatorów. Skończyła właśnie rozmawiać ze wściekłą prezydent Celeste, która delikatnie mówiąc nie potrafiła zrozumieć, dlaczego jej bratanek został zamordowany. Kanclerz Lacheb splótł palce i podparł nimi brodę.

    - Zginął to zginął, na cholerę drążyć temat - pomyślał Kormak
    - Słucha mnie pan, Kanclerzu? - zapytała zirytowana ambasador Ys. - Zjednoczony Sojusz winą za śmierć Yminchu obarcza Zakon Jedi, który niedostatecznie się nim zaopiekował. Ponadto nadszedł czas, aby Republika zaczęła traktować członków Zjednoczonego Sojuszu jak partnerów, a nie tylko korzystała z benefitów współpracy. W związku z tym wysuwamy dwa żądania.

    Fimbria wstała, nie odrywając wzroku od Kanclerza.

    - Pierwsze to wdrożenie drugiego etapu współpracy i wprowadzenie do Senatu przedstawicieli Zjednoczonego Sojuszu na takich samych zasadach, na jakich działają Senatorzy Republiki. Prezydent Celeste zrzeknie się swojego stanowiska i zostanie senatorem Abos. Nazwa Zjednoczony Sojusz przestanie obowiązywać w oficjalnych dokumentach, a ja... cóż... stracę swoje stanowisko.

    Głos kobiety wyraźnie się uspokoił. Wykonała kilka kroków przed biurkiem Kanclerza. Jego asystent Luk przygryzł dolną wargę.

    - Drugie to usunięcie Zakonu Jedi oraz jego wpływów ze struktur Republiki. Świątynia Jedi powinna zostać przeniesiona z Coruscantu na inną planetę. Najlepiej ten dziki Yavin 4, ale to już decyzja tych troglodytów. Chociaż nie wszyscy, z jednym przystojniakiem byłabym w stanie nawet zjeść kawałek sernika.
    - Ale on z panią nie zje, pani ambasador. - powiedział Kormak
    - A to dlaczego?
    - Bo nie żyje - odpowiedział spokojnym głosem Kanclerz.

    Fimbria spuściła na chwilę głowę, ale po chwili uniosła ją i spojrzała zimno na Lacheba.

    - Nasze postulaty nie podlegają negocjacji, oczekujemy odpowiedzi do zakończenia następnego posiedzenia Senatu. - powiedziała ambasador Ys, po czym obróciła się na pięcie i wyszła zgrabnym krokiem, po którym Lukowi zmiękły nogi.

    * * *

    Spock uważnie przyglądał się swoim bionicznym przedramieniom. Dość szybko przyzwyczaił się do ich używania, choć drażnił go sposób, w jaki reagowały przy każdym kontakcie z jego ciałem. Spojrzał na Lorisasa, który od dłuższego czasu z wielkim wysiłkiem trenował swoich nowych uczniów. Westchnął ciężko i wyciągnął swój miecz świetlny. Odwrócił głowę i zobaczył stojącą przed nim Veelę.

    - Dlaczego uległeś Ciemnej Stronie Mocy? - zapytała. - Dlaczego uległeś Lorisasowi?

    Nie odpowiedział, prążkowana rękojeść miecza wydawała się w tym momencie znacznie ciekawsza.

    - Nie możesz się wiecznie ukrywać Spock - powiedziała. - Przysięgłam sobie, że ci nie odpuszczę.

    James wstał i udał się wolnym krokiem w kierunku pozostałych towarzyszy. Spojrzał w oczy Lorisasowi, który doskonale zrozumiał, co się właśnie wydarzyło.

    * * *

    - Zostawienie tak ważnej sprawy Senatowi to chyba twój najdurniejszy pomysł w karierze! - rozzłościł się Spektrum
    - Przysięgaliśmy służyć Republice - odparł spokojnie Maduk. - Senat jest jej emanacją, a my jedynie pokornymi sługami. Nawet jeżeli uważasz, że wiemy lepiej co powinniśmy w tej sytuacji zrobić.
    - Oczywiście że wiemy lepiej! - oburzenie Spektruma wcale nie słabło. - Mieliśmy przez tyle lat pod nosem Sitha, który teraz buduje sobie małą armię. Spock, Alkai, obdarzeni Mocą Najemnicy z Galak Pizza. Jaką mamy gwarancję, że wraz z upływem czasu nie znajdą się kolejni naśladowcy w Akademii? Kruul i Izaelo muszą koniecznie wszystkich prześwietlić.
    - Maduk ma rację.

    Obaj mistrzowie odwrócili się w stronę drzwi. Przy wejściu stała wciąż jeszcze wilgotna od Bacty mistrzyni Veela. Ubrana była niezbyt skromnie, acz adekwatnie do kąpieli w zbiorniku. W obu rękach trzymała ręcznik, którym masowała wciąż nieosuszone włosy.

    - Dobrze widzieć cię znów całą i zdrową - Spektrum wyraźnie uspokoił się na widok swojej dawnej mistrzyni. - Ale powiedz mi dlaczego popierasz oddanie losu naszej Galaktyki w ręce tych skłóconych matołów? Moglibyśmy to omówić we własnym gronie, w Radzie.
    - Maduk na pewno dobrze ocenił sytuację. Poza tym... - tu zawiesiła głos. - My nie mamy ostatnio dobrej opinii w Republice. Co innego Senat.
    - Masz na myśli trwającą walkę polityczną pomiędzy dwoma chorymi z ambicji kogutami?
    - Ludzie ufają Senatowi - zauważył Maduk. - Wszyscy z uwagą obserwują każdy ich ruch. Nawet my. Republika jest być może najgorszym ustrojem, ale lepszego jeszcze nie wymyśliliśmy.
    - Czy to znaczy... - Veela popatrzyła głęboko w oczy Madukowi. - Jeżeli Senat zdecyduje... Nie przeżyjesz zniszczenia Omni?

    Maduk położył rękę na ramieniu swojej dawnej uczennicy.

    - Po pierwsze, Republika. Pamiętaj o tym Veela. Nawet jeżeli przyjdzie mi przypłacić życiem zniszczenie planety, nie będziecie bezbronni. - powiedział, po czym odwrócił głowę w stronę białowłosego mistrza Jedi. - Macie Spektruma.
    - A my mamy Skarpeton do omówienia droga Veelo - dodał wchodzący do sali mistrz Aqumulus.

    * * *

    Przed Pałacem Królewskim na Epheronie zgromadził się wielotysięczny tłum. Wszyscy skandowali imię nowego króla, wybranego według skomplikowanego systemu elekcyjnego na tej planecie. Kiedy drzwi balkonu rozchyliły się, a przy balustradzie pojawił się, czy też wypełzł nowy król, tłum wpadł w ekstazę. Uahim Hutt pozdrowił zgromadzonych poddanych i przemówił.

    - Obywatele! Wasza niedola dobiega końca! Wspólnie otwieramy nowy rozdział w historii planety. Obiecuję wam, że rodzina Huttów zrobi z Epheronu planetę tak bogatą jak Ozajasza III, jak Skarpeton, a nawet jak Coruscant!

    Tłum wiwatował, krzycząc "Uahim! Uahim!". Nowy król Epheronu jeszcze przez dobrych 15 minut pozdrawiał zgromadzony tłum i zniknął w czeluściach swojego nowego domu.

    ---------------------------------------------------------------------------

    W tej turze pięcioma Akcjami Strategicznymi dysponuje Kanclerz.

    Przychód Republiki: 80 000k

    Kanclerz ma czas do soboty 14.03 do godziny 21:00 na zadeklarowanie Akcji Strategicznych.
    pokaż całość

    źródło: cdn.wallpapersafari.com

    •  

      Na wniosek planet Aquila i Csilla głosowanie jest odroczone do momentu uwolnienia przez Polin bezprawnie przetrzymywanych senatorów Caiusa Carrambusa i Tankena Nuruodo.

    •  

      @Kroomka
      Mistrz Stah Schek
      Chciałbym zaznaczyć że jestem przeciwny agresji na Huttow. Owszem, podejrzewamy ze to oni stoją za zamachami na placówki Republiki w szczególności na Epheronie, jednak wypowiadając wojne dopóki nie znajdziemy dowodów to my będziemy agresorem.

      Jak zostanie to odebrane przez inne nacje? Czy wystraszone naszymi imperialistycznymi zapędami nie zjednoczą się przeciw nam? Czy gdy nasza flota będzie zajęta na dalekich rubieżach w naszych macierzystych światach nie wybuchnie bunt? Np ponownie na Ozillionie?

      Całym sercem zaxgecam do skupienia się na najbardziej palących zagrożeniach dla pokoju: morderczych robotach i zbuntowanych rycerzach jedii.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (12)

  •  

    N4C - Gra #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    ---------------------------------------------------------------------

    - Nudno tu - zauważył Mayotte. - Zleceń mało albo jakieś takie... nie wiem.
    - Byle jakie? - zapytał Haa'rs
    - O to to.

    Zapadła niezręczna cisza. Czterech najemników wpatrywało się w milczeniu w swoje kubki, jakby oczekując że same napełnią się obrzydliwym wyrobem piwopodobnym.

    - I tak to właśnie jest... - westchnął RemixPL. - Jimmy, pójdziesz po następną kolejkę?

    Najemnik niechętnie wstał i udał się do barmana. Adek spojrzał z ukosa na stojącego obok niego Jimmiego, ale zamawiający następne piwa Najemnik nawet nie zaszczycił go spojrzeniem.

    Do kantyny wszedł zmoknięty mężczyzna. Odsłonił mokry kaptur, a siwe długie włosy opadły na jego ramiona. Gwarna kantyna powoli zaczęła cichnąć. Neige pokazał sygnał orkiestrze do wstrzymania się z muzyką i sam ostrożnie zaczął kierować sie za kulisy. Stojący w przejściu do baru Besalisk pośpiesznie ukłonił się i zszedł z drogi wolno kroczącemu Mistrzowi Spektrumowi. Jimmy szybko chwycił cztery kubki i czmychnął z powrotem do stolika, choć jego kompanom momentalnie odechciało się pić. Zdezorientowany Adek rozglądał się dookoła nie rozumiejąc całego zamieszania, dopóki nie odwrócił się w lewo i nie dostrzegł mistrza Jedi, stojącego kilkadziesiąt centymetrów od niego. Pot napłynął do jego skroni.

    - Gdzie jest Hatarron Thane? - zapytał spokojnie

    Ułamek sekundy później w barze rozległ się huk, połączony z gęstą kłębą dymu, zasłaniającą tylne wyjście z kantyny. Za zasłoną dymną słychać było już tylko odgłos uciekającego Najemnika, zakończony trzaskiem zamykanych drzwi.

    - Hmmm... w takim razie użyję ciebie, jak się nazywasz Najemniku?
    - A... Adek - wymamrotał mężczyzna
    - Przejdź ze mną do loży, skontaktujesz się dla mnie z pewną osobą.

    Adek posłusznie wstał, nie mając w planach jakichkolwiek protestów.

    * * *

    Komunikator Daniela zabrzęczał. Najemnik odebrał połączenie, a na hologramie wyświetlił się Adek.

    - No cześć Daniel, co porabiasz?
    - My się w ogóle znamy? - spojrzał zdziwiony.
    - Na pewno z widzenia! I jeszcze...
    - Przejdź do rzeczy - przerwał chłodno Daniel
    - Bo słuchaj, mam tutaj namiary na kontener z... towarem i szukam kogoś kto pomoże mi go gwizdnąć.
    - Gdzie jest ten kontener?
    - Tutaj, w Nar-Shaddaa.
    - Co w nim takiego jest?
    - Sprzęt Republiki, jakieś... karabiny... lightsabery.
    - Ten kontener należy do Jedi?
    - Yyyy... tak! Tak! To ich kontener.
    - Chyba cię popieściło chłopczyku - zakończył Daniel i rozłączył się.

    Adek spojrzał przerażony na siedzącego w kącie Spektruma.

    - I to było wszystko na co cię było stać, żeby go tu zwabić? - zapytał Jedi

    Najemnik nie odpowiedział, dygotał z przerażenia, a zaciśnięta szczęka nie wypuszczała ani jednego słowa. Spektrum wstał i zbliżył się do twarzy Adka na kilkanaście centymetrów.

    - Zgłosisz się do mistrza Stah-Schka w Świątyni Jedi na Coruscancie i odpracujesz swoją niekompetencję. Zrozumiałeś?

    Adek pokiwał energicznie głową, a gdy Spektrum wyszedł z pomieszczenia, odetchnął głęboko z ulgą.

    * * *

    Daniel nie zawracał sobie więcej głowy dziwną komunikacją z kolegą po fachu. Był całkowicie skupiony na powierzonej mu misji. Jako uznany w półświatku Najemnik zdecydował się zrezygnować z pseudonimu - od teraz wszystkie jego kolejne dokonania budowały jego legendę. Osadził delikatnie myśliwiec na ziemi i opuścił z podwozia kontener ze sprzętem. Wcisnął kilkanaście przycisków na panelu dotykowym i wyciągnął z kontenera dwie ciężkie metalowe walizki. Wcisnął na obu przycisk i walizki zaczęły się powoli rozkładać w pełni funkcjonalne droidy bojowe HK-46. Nakazał nałożyć im wyciszacze na ich metalowe stopy, a on sam zaczął kompletować granaty i pozostałe wyposażenie.

    Noc spowijała tę część planety. Stolica Epheronu jeszcze do niedawna przypominała oblężoną twierdzę, ale życie na planecie powróciło do normalności. Choć w świadomości ludzi wciąż pozostał ostatni nieudany zamach terrorystyczny, to ubogi Epheron zmagał się z tak ogromną ilością problemów dnia codziennego, że szybko został on zmarginalizowany. Daniel bezszeletnie poruszał się ciasnymi uliczkami aż dotarł na tyły Pałacu Królewskiego. Sprawnie pokonał mur i zaczął wraz z droidami zakradać się do wejścia do pałacu. Bronie zostały przełączone na tryb ogłuszający i już po chwili kolejni strażnicy pałacowi padali bez czucia bez możliwości zaalarmowania całej ochrony o intruzach na terenie pałacu. Daniel był bezlitosny. Otrzymana lista zawierała ośmiu członków rodziny królewskiej, w tym trójkę małych dzieci. Wszystkich ich zabijał bezszeletnie, bez wyrzutów sumienia. Na sam deser pozostawił sobie niczego nieświadomego króla, którego na chwilę przed śmiercią obudził z głębokiego snu, aby był świadomy swojej śmierci oraz zleceniodawcy.

    - Kifle Hutt przesyła pozdrowienia - powiedział zimno Daniel, po czym poderżnął gardło władcy planety.

    Po chwili w pałacu rozległ się alarm, wywołany prawdopodobnie przez jednego z pominiętych strażników. Daniel porzucił przyczajony styl i torował sobie jak najkrótszą i jak najszybszą drogę do wyjścia, poświęcając oba droidy oraz używając dostępnego arsenału. Na odchodne rzucił bombę gazową, która momentalnie wytruła wszystkich ścigających go żołnierzy. Daniel dobiegł do myśliwca, wystartował i uciekł na orbitę zanim ktokolwiek zdążył go dogonić. Na hologramie wyświetliła się postać tłustej traszki z bogatego, kupieckiego rodu.

    - Melduję wykonanie zadania - powiedział chłodno Daniel.
    - Świetna robota! Rewolucja jest już blisko dzięki takim osobom jak ty!
    - Nie obchodzi mnie to - odparł Najemnik. - Pamiętasz o zapłacie?
    - Nie bój nic, Huttowie zawsze płacą swoje długi.

    * * *

    Yminchu na dobre zadomolił się w nowej roli. Robił solidne postępy jako pilot i już dawno zapomniał o niespełnionym marzeniu zostania rycerzem Jedi. Brał udział w manewrach ćwiczebnych na planecie Mualiv wraz z pilotami miejscowego garnizonu.

    - Zielona Drużyno, następne ćwiczenie to manewry wymijające, lecicie wokół planety, przelatując przez bramki w obu kierunkach. Czas na wykonanie zadania 30 minut, potwierdźcie gotowość i lecicie po kolei. Piloci kolejno wykonywali zadane im ćwiczenie.

    - Zielony 6, potwierdzam - powiedział Yminchu i wyruszył jako kolejny pilot.

    Kadet dość przeciętnie radził sobie z zadaniem, nie będąc w stanie dokładnie kontrolować swojego myśliwca przy dużych prędkościach. Dwukrotnie poprawiał nalot na bramkę, co stawiało pod znakiem zapytania zmieszczenie się w zadanym czasie. Kiedy znalazł się po drugiej stronie planety, pozostało mu jedynie kilka minut. Niezrażony skierował się do kolejnej bramki, gdy nagle z nadprzestrzeni wyszły trzy nieznane mu myśliwce. Jeden z nich wyglądał niesamowicie nowocześnie, ale nie miał zbyt wiele czasu na podziwianie jego kunsztu technicznego.

    - Zdychaj! - usłyszał przez komunikator, a jego myśliwiec rozpadł się na kawałki, zasypany gradem wiązek plazmy. Minutę później trzy myśliwce wskoczyły w nadprzestrzeń.

    - Yminchu skończył się czas, odbiór. Yminchu! Yminchu?

    * * *

    Navian siedział w milczeniu w swojej celi. Za kratami naprzeciwko niego Riyanu i S.G. Urgot zabijali czas, grając w pazaaka. Riyanu wygrywał prawie każdą rozgrywkę, ale Urgot najwyraźniej nic sobie z tych przegranych nie robił. Zgadzał się na wszystko, co pozwoliłoby zabić czas.

    - Musicie tak głośno napitalać tymi klockami? - krzyczał Navian

    Riyanu spojrzał w kierunku Naviana, chcąc mu coś odpowiedzieć, ale S.G. Urgot potrząsnął głową w zaprzeczeniu i kontynuował układanie numerowanych kart. Kiedy miał zamiar położyć trzymaną przez całą rozgrywkę plus piątkę, ziemia zatrzęsła się, rozległ się ogromny huk. Wszystkie karty pospadały na podłogę, a więźniowie zareagowali trzeźwo i schowali się pod swoimi pryczami. Kolejna eksplozja wywaliła wielką wyrwę w kopule więzienia, z której to osadzeni w Homoharemie dostrzegli myśliwiec z ogromnymi głośnikami doczepionymi do podwozia.

    - Koniec Republiki jest bliski. Kanclerz Lacheb prowadzi nasz sojusz na skraj przepaści. Nie bądź bierny, nie jesteś sam, Twój głos może coś znaczyć. Poprzyj senatora Tehn'o Kratusa Achtunkusa!

    Działa naziemne w końcu zareagowały, a myśliwiec wykonał szybki nawrót i zniknął w oddali. Ku rozczarowaniu więźniów same cele zostały nienaruszone. Riyanu zwiesił głowę, ale Star Guardian Urgot poklepał go po ramieniu.

    - Za chwilę wychodzimy, spokojnie.
    - CO TO BYŁO DO CHOLERY? - krzyknął Navian
    - ZAMKNIJ TĘ DUPĘ W KOŃCU!

    * * *

    - Senator Achtunkus? Jest jeszcze w Senacie, zostawić wiadomość? - zapytała recepcjonistka - W porządku, dobranoc.

    Młoda dziewczyna, pracująca w recepcji niewielkiego luksusowego kondominium większosć swojego dnia spędzała na pisaniu własnej książki o przygodach baśniowego ludu, nazwanego przez nią egipcjanami hyksońskimi. Uwielbiała swoją pracę za ogromne ilości wolnego czasu i rozsądną zapłatę. Jej codzienny spokój został zburzony w momencie potężnej eksplozji, która doszła z apartamentu senatora Achtunkusa. Na miejscu po kilku minutach znalazły się Siły Planetarne Coruscantu. Miejsce zbrodni zostało zabezpieczone. Jeden ze śledczych znalazł datapad. Szybko złamano hasło, a z urządzenia pobrano DNA.

    OD: K.L.
    DO: J.Z.
    TREŚĆ: Doskonale wiesz przez czyj sprzeciw terroryści nie zawisnęli. Masz się go pozbyć, dostaniesz potrzebne środki. Ktoś kto działa w ten sposób jest zbyt dużym ryzykiem i niepasującym ogniwem w naszej maszynie.


    Śledczy sprawdził drugą notatkę

    OD: J.Z.
    DO: XXX
    TREŚĆ: Brak egzekucji terrorystów nie poprawi nastrojów w republice. Doskonale wiemy kto do tego doprowadził. K.L nie chce, żeby taka sytuacja się powtórzyła. Zrób co trzeba.


    - Do kogo należało pobrane DNA?
    - Do Quarrena z planety Aquaparkia. Jest senatorem planety, nazywa się Jakkay Zoidberg.

    Kolejni śledczy przesłuchiwali recepcjonistkę w towarzystwie zarządcy budynku.
    - Czy widziała pani kogoś podejrzanego?
    - Był jeden mężczyzna, ale niczym się nie wyróżniał... - zastanawiała się kobieta. - No może poza kapturem na twarzy. I pakunkiem w ręce...
    - Jest pani zwolniona - przerwał jej zarządca. - Mamy już Uk'rainkę na pani miejsce.

    Kobieta zwiesiła głowę, tymczasem śledczy przygotowywali raport dla senatora Achtunkusa i Senatu Republiki.

    ---------------------------------------------------------------------

    KONIEC TURY CZWARTEJ
    pokaż całość

    źródło: i.ytimg.com

  •  

    T3 - Narodziny zła #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    ---------------------------------------------------------------------

    Przeszywający chłód i rzadkie powietrze na czerwonym pustkowiu nie ułatwiały podróży. Ścigacz co chwilę się przegrzewał, a Maduk był zmuszony robić coraz częstsze przystanki. Podczas kolejnego z nich wyciągnął lokator, majstrował coś przy nim i z uwagą oglądał rezultaty. Kiedy urządzenie w końcu zapiszczało, schował je z powrotem do kieszeni i ruszył w kierunku, w którym pojawił się słaby sygnał.

    Gdy dotarł na miejsce, zatrzymał ścigacz i skoczył z niego zaraz obok zwęglonego wraku statku Rady Jedi. Uważnie oglądał miejsce katastrofy, próbując znaleźć jakiekolwiek ślady czegoś, co mogło rzucić światło na wydarzenia z tamtych dni. Zbierał drobne elementy kadłuba i popiołu, poddając je szczegółowemu badaniu w analizatorze plazmowym. Jego uwagę przykuł wynik analizy pewnej szczypty popiołu.

    * * *

    Matestro przeciągnął się na krześle, wyłączył terminal i wstał z krzesła. Pomasował zesztywniały kark i spojrzał na wpatrzonego w ekran Uaima.

    - Mi już na dziś wystarczy, idziesz ze mną mistrzu?
    - Jeszcze trochę - odpowiedział Uaim, nie odrywając wzroku.

    Drzwi za Matestro zatrzasnęły się, a Jedi odpowiedzialny za śmierć trzech Padawanów został ostatnią osobą w bibliotece. Ostatnie wydarzenia z Cor nie pozwalały mu zasnąć, przez co mistrz mi Au był zdetereminowany, aby znaleźć sposób na dopadnięcie Najemnika Xidusa. Nie wiedział jednak jeszcze, że tej nocy nie przybliży się ani o centymetr do znalezienia członka Galak Pizzy. Uaim gwałtownie wstał i przetarł oczy ze zdumienia. Przeczytał informację jeszcze raz i uruchomił wielki hologram na środku biblioteki. Ogromna mapa Galaktyki rozświetliła półmroczne pomieszczenie tysiącami jasnych punktów. Uaim wbiegł w środek hologramu i rękami rozpoczął gorączkowe, ręczne przeszukiwanie układów w okolicach sektora U02.

    - Komputer, wyświetl wszystkie podróże Rady Jedi z ostatniego okresu - zarządził mistrz Jedi.

    Dziesiątki jasnych linii niczym pajęczych nici oplotły całą Galaktykę. Przeciętny biurokrata Republiki poczułby zimny pot na czole, wiedząc że za każdą podróż Radzie przysługuje kilometrówka i dieta.

    - Nałóż na mapę podróże byłych członków Rady z tego okresu.

    Jedna nowe połączenie pojawiło się na hologramie.

    * * *

    - Pantoranka, Miraluka... i Zaarbald - wyliczał Maduk, obserwując wyniki na ekranie analizatora. - Żadnego człowieka czy Muuna. Czyli Reina, A'drabalah i... no tak, Zaarbald.

    Maduk zamknął oczy i powoli zaczął unosić prawą rękę. Ziemia zatrzęsła się, a resztki spalonego wraku poderwały się z ziemi, zachrzęściły metalem i zaczęły stopniowo układać się w statek dyplomatyczny Rady Jedi. Prawie 1/4 statku została kompletnie strawiona przez płomienie, ale Madukowi udało się odtworzyć szkielet jednostki, którą była Kanclerz wraz z piątką Jedi przyleciała na czerwoną planetę.

    - Ilu Ci brakuje? - zapytał głos zza pleców Maduka

    Mistrz Jedi odwrócił się i dostrzegł długobrodego, siwego starca. Doskonale znał jego twarz.

    - Dlaczego wyglądasz jak mój nieżyjący mistrz? - zapytał Maduk
    - Ilu Ci brakuje? - powtórzył nieznajomy

    Maduk wyciągnął rękę w stronę starca i wykonał gest przywołania. Po chwili błyskawicznie dobył miecz świetlny, który zapłonął białym ostrzem i rzucił go w kierunku nieznajomego. Ostrze przeniknęło przez sylwetkę starca i wróciło do dłoni Maduka. Wszystko odbyło się w przeciągu kilku sekund.

    - Trzech - powiedział Maduk. - Tesiliusa, Aurory Pryde... i Lorisasa.
    - Domyślasz się, co zaszło?
    - Teraz już tak...

    Maduk odwrócił się w stronę starca. Twarz mistrza wymalowała autentyczny smutek.

    - Nie smuć się mój Padawanie - powiedział starzec. - Nigdy nie dopuszczałeś do siebie myśli o konieczności istnienia zła. W jaki sposób mielibyśmy ocenić co jest dobrem, jeśli nie istniałoby zło?
    - Mistrzu Su Kuyusu, całe swoje życie poświęciłem ochronie dobra. Strażnikiem dobra w Galaktyce jest Republika. Co dobrego może wyniknąć z pielęgnowania zła?
    - Zawsze byłeś uparty - westchnął starzec. - Życie i jego sens istnieją dzięki istnieniu dobra i zła. Wielu z Rady zdążyło to zrozumieć. Twoja uczennica Veela, jej uczeń Spektrum.
    - Ale Zaarbald szedł tą samą ścieżką co ja - próbował zaprzeczać Maduk.
    - I co go spotkało?

    Białe ostrze miecza zgasło. Maduk przysiadł po turecku na pylistej powierzchni czerwonej planety, westchnął ciężko i zwiesił głowę.

    - Zło w Lorisasie kwitło pod moim nosem. Nie wiem w jaki sposób był w stanie pokonać potężniejszego od siebie Zaarbalda. A może już zdążył go przerosnąć? A co z pozostałymi? Tesilius również przeszedł na jego stronę? A Kanclerz Pryde? Jest jego zakładniczką, czy...
    - Nie Tobie przyjdzie rozwiązywać tę zagadkę - powiedział mistrz Su Kuyusu.
    - Co masz na myśli?

    * * *

    - Su Kuyusu był mistrzem Jedi, zasiadającym w Radzie 220 lat temu - czytał Uaim, mamrocząc pod nosem. - Jako młody Jedi zasłynął prowadzeniem rozmów Republiki z Phaalią, bla bla bla, jeden z najmłodszych mistrzów w Radzie Jedi, bla bla bla... o jest.

    Po powrocie z misji dyplomatycznej z planety Sand Su Kuyusu zmienił się nie do poznania, stając się z dnia na dzień najsilniejszym Jedi w całej Radzie. Doprowadził do zmiany kursu politycznego Jedi, zezwalając na badania nad Ciemną Stroną Mocy, które to reguły zostały usztywnione kilkadziesiąt lat później przez jego ucznia, mistrza Maduka. Konflikt ideologiczny między Su Kuyusu a Madukiem doprowadził do wielkiego pojedynku między tą dwójką, w wyniku którego ten pierwszy samodzielnie zdecydował o opuszczeniu Rady Jedi. Od tamtego czasu słuch po nim zaginął.

    Uaim gorączkowo wertował dziesiątki stron informacji o tajemniczym mistrzu Jedi.

    - Nieznane jest prawdziwe imię mistrza. Wiadomo jedynie, że po powrocie z planety Sand przybrał imię Su Kuyusu - mamrotał dalej Uaim, po czym powiedział głośniej. - Komputer, jak nazywa się obecnie planeta Sand?

    Na ciemnobłękitnym ekranie terminala wyświetliły się białe, wielkie litery.

    ODENUS / OMNI

    - Mistrz pochodził z planety Turek, ciekawe co w tamtejszym języku oznacza to imię.

    Niebieski ekran ponownie zapłonął literami.

    STUDNIA MOCY

    * * *

    - Jeżeli naprawdę chcesz ocalić Galaktykę, musisz dokonać wyboru - kontynuował starzec. - Możesz ścigać Lorisasa i jego uczniów do końca swoich dni, lub wykorzystać swoją moc do zniszczenia planety Omni.
    - Mam zginąć wraz z planetą i pozwolić Sithom rozwinąć skrzydła?!
    - Masz powstrzymać zagładę Galaktyki i przywrócić równowagę w Mocy.

    Maduk milczał przez dłuższą chwilę. Chwycił między palce swój miecz świetlny i oglądał go z przesadną wnikliwością.

    - Jedi są osłabieni jak nigdy. Nie wierzę, że dobro będzie w stanie wygrać tę walkę.
    - Jeżeli nie wygra jej teraz, to wygra ją w przyszłości. Potem przyjdzie kolej na zło. Taki jest porządek świata i nie możesz go zmieniać.
    - A jeżeli nie zdecyduję się zniszczyć Omni?

    Starzec wyciągnął rękę w kierunku mistrza Jedi. Maduk zamknął oczy. Przez jego głowę przeleciało kilkaset scen, przedstawiających prawdopodobne scenariusze w przyszłości.

    Kifle Hutt leżał płasko na ziemi, trzymając dwa droidy za elementy konstrukcyjne, imitujące kostki. "Błagam, nie zabijajcie mnie, dam wam wszystko co posiadam. Co ja mówię, WYDAM wam wszystko i wszystkich, tylko pro...". Strzał z blastera

    Akademia na Yavinie 4 pokryta była metalicznym połyskiem, zaś dżungla wokół Akademii wykarczowana i zastąpiona srebrzącymi się ulicami i stalowymi budynkami oraz figurami droidów.

    Mistrz Spektrum ochraniał własnym ciałem dwóch młodzików ze Świątyni, ciężko przy tym oddychając. Przyjmował dziesiątki wiązek plazmy na swoje ciało, słabnąc z każdym kolejnym trafieniem.

    Olbrzmymi sześcioramienny potwór trzymał za głowę martwych senator Oyage Paranę, Kanclerza Achtunkusa, senatora Volesusa i mistrza Izaelo.

    Mistrz Maduk otworzył oczy. Wstał ociężale z ziemi i skierował się w stronę ścigacza.

    - Mistrzu, czy ty jeszcze żyjesz, czy... - Maduk zawiesił głos
    - Całkiem niedawno rozdzieliłem swoją duszę pomiędzy pięć istnień - powiedział łagodnie Su Kuyusu. - Równowaga Mocy, pamiętasz?
    - Nie potrafię samodzielnie podjąć takiej decyzji...

    Starzec powoli rozmył się w powietrzu. Maduk wywołał połączenie konferencyjne. Na hologramach wyświetlił się Kanclerz Lacheb, mistrz Aqumulus, mistrz Stah-Schek i mistrz Jett-Dari.

    - Panie Kanclerzu - zaczął powoli mistrz Maduk. - Chcę, aby Senat podjął bardzo, bardzo ważną decyzję...

    ---------------------------------------------------------------------

    Mistrz Uaim mi Au - Komputery +3 oraz darmowa akcja indywidualna w 5. turze

    @Lisaros, @profesjonalna_skarpeta i @Jaqbasd- wracają do gry

    @Kjerownik, @TheDamex, @Hrabia_Vik Lightsaber +1

    @orange92 Moc +1

    Planeta Kokura +1 PM

    @Akumulat @Stah-Schek @praise_it @Kroomka @Uaimmiau
    pokaż całość

    źródło: ak4.picdn.net

    •  

      Świadomość zamknięta w kokonie
      Ból.
      - Tak przeszywający - jęknął w rozpaczy i cierpieniu jeden z wielu głosów w głowie.
      - Czemu? Za jakie grzechy musimy to czuć? - odpowiedział niby inny głos, lecz w identycznym tonie.
      - Nigdy tego nie chciałem. Nie prosiłem o to! Czemu więc przepala to moje trzewia żywym ogniem? To nie może być kara! W końcu nie ma winy...
      - Najwyraźniej nie wszystko musi mieć przyczynę.

      Rozmyślania zakończyły się dźwiękiem szumu wody docierajacego do uszu.

      - Ile on ma lat? - zapytał głos w białej oświetlonej sali.
      - Siedem. Blizna pozostanie na całe życie. Ręki nie da się odtworzyć.
      pokaż całość

    •  

      matestro

      Wychodząc z biblioteki matestro nie potrafił oprzeć się uczuciu bezsilności.

      - Kolejne imiona poległych towarzyszy szturmują łącze komunikatora niczym Karaczany wybrzeża wysp Gre'kos. Republikę trawi wewnętrzna choroba, rozprzestrzenia się, lecz jej ognisko pozostaje w ukryciu. Gdzie w tym wszystkim jestem ja?

      Egoizm.

      Myśli kłębiły się w nim coraz mocniej.

      - Jedi mieli być odpowiedzią na moje nędzne życie. Tymczasem póki co znajduje coraz więcej pytań. Zagadki prowadzą w ciemność. Baterie oświetlające moją ścieżkę zaczynają się wyczerpywać...

      Emocje wyrywały się z ram opanowania.

      Zrodził się gniew.

      - Oni zdecydowanie coś ukrywają... Czy mogę komuś zaufać? Czy wyciągnięta dłoń pomoże komukolwiek? Jak znaleźć...? - Na w pół zadane w myślach pytanie uleciało z wezbraną falą myśli.

      Utkwił lęk.

      Poczuł chłód.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Stalowe morze ognia - N4B #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    ---------------------------------------------------------------------

    Kanclerz Lacheb szarpał z nerwów resztki swoich włosów na głowie. Raport mistrza Aqumulusa o nieudanej misji dyplomatycznej zadawał kolejne pchnięcie nożem walczącego o przetrwanie wewnętrznego pacyfisty w ciele Kormaka.

    - Wróciliście już na Coruscant? - zapytał Kanclerz
    - Przed chwilą opuściliśmy orbitę Nal Hutty i wchodzimy w nadprzestrzeń. Nie powiem, łatwo uciec nie było.
    - Nic się Wam nie stało?
    - Na szczęście nic, nie tak łatwo jest zabić Jedi - zaśmiał się mistrz Coll, ale w tej chwili pożałował swoich słów.
    - Wracajcie bezpiecznie i niech Moc będzie z Wami - powiedział Kormak, wyłączając hologram.

    Znajdujący się w gabinecie kanclerza Luk Garol podłączył datapad do wielkiego ściennego wyświetlacza.

    - Negocjacje z Odenusem również zakończyły się fiaskiem - oznajmił asystent. - W dodatku do zgromadzonej nad Muunilinstem trzydziestopotencjałowej floty Republiki zbliża się flota z Odenusa. Dowódcy zostali już o fakcie poinformowani - dodał szybko, widząc otwierające się usta Kanclerza.

    * * *

    - Panie Admirale, cel został namierzony. 10 milionów kilometrów kwadratowych żelaznego miasta, czekamy na rozkazy.
    - Rozkaz był tylko jeden. Rozpocząć bombardowanie orbitalne!

    Setki ogromnych dział rozpoczęły zmasowany ostrzał tajemniczej konstrukcji, pokrywających znaczną część jednego z kontynentów planety. Potężne wiązki plazmy uderzały o powierzchnię planety, wywołując krótkotrwałe trzęsienia ziemi.

    - Uwolnić desant na powierzchnię planety!

    Przestrzeń kosmiczna zaroiła się od dziesiątek tysięcy małych statków, przenoszących na planetę oddziały naziemne. Żelazne miasto wydawało się być całkowicie zaskoczone atakiem, działa lotnicze zostały całkowicie zniszczone bombardowaniem orbitalnym, a droidy bojowe liczone zaledwie w setkach zostały błyskawicznie zniszczone przez oddziały wyposażone w broń elektromagnetyczną. Sukces wydawał się być blisko.

    Z nadprzestrzeni nagle wyszło siedem nietypowych Pancerników. Wszystkie skierowały się w stronę bombardującej Muunilinst floty.

    - Panie Admirale, wrogie pancerniki bez oznaczeń! To flota z Odenusa!
    - Można się było tego spodziewać, manewr oskrzydlający!

    Walczące w zdecydowanej przewadze liczebnej Pancerniki Republiki dość szybko były w stanie otoczyć Pancerniki droidów. Wrogie statki były nie tylko mniejsze, ale i zdecydowanie mniej zwrotne w porównaniu do tych, stworzonych w humanoidalnych układach. Wciągnięte w krzyżowy ogień bardzo szybko uległy uszkodzeniu, płynąc bezwładnie w przestrzeni. Dzieła zniszczenia dokonały te same działą, których Pancerniki używały do bombardowania orbitalnego.

    - Panie Admirale, wróg został pokonany!
    - Jakie straty po naszej stronie?
    - Jeden lekko uszkodzony Pancernik, ale naprawa nie zajmie długo.
    - Doskonale, kontynuować bombardowanie miasta.

    * * *

    - Luk, powiedz mi, że masz dla mnie jakieś dobre wieści - powiedział kanclerz, masując obolałe czoło
    - Mam - uśmiechnął się asystent Garol. - Miasto zniszczone, wroga flota pokonana, bez większych strat po stronie Republiki.

    Kormak zamknął oczy, pochylił głowę ku ziemi i zacisnął pięść w geście triumfu.

    ---------------------------------------------------------------------

    Muunilinst -1 PG na jedną turę

    Aqumulus Coll +1 Pułapki
    Orion Belaka +1 Morale
    Ornn Yori +1 Morale

    Stalowe miasto na Muunilinst zostało całkowicie zniszczone.

    @Kroomka @Akumulat @Wolffe @TheDamex
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    Światła wciąż gasną - A4A #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    ---------------------------------------------------------------------

    Zawiasy w skrytce z soczewkami powoli się wyrabiały. Kruul wyciągnął z niej kolejne żółte i zielone szkiełka, wykonane z rzadkich w Galaktyce minerałów szlachetnych.

    - Wspaniałe uczucie widzieć kolejnych gotowych - pomyślał. - Wszyscy wyrośli pod moimi skrzydłami, teraz dostają pierwsze poważne misje.

    Do pomieszczenia wszedł Izaelo. Zobaczył zadumanego Kruula i roześmiał się serdecznie. Kruul nieco speszony zapytał sztucznie poważnym tonem.

    - Mistrzu, czy grupa Uaima już poleciała na misję?
    - Tak, dosłownie godzinę temu - potwierdził Izaelo. - Dlaczego pytasz?
    - Trochę się o nich obawiam, mam nadzieję że Veela się nie pomyliła i Spock naprawdę przebywa na Skarpetonie, a nie poleciał za Xidusem Malei.
    - Nie martw się mistrzu, informacja wywiadu jest pewna. Znamy położenie tego Najemnika i wiemy, że działał sam. Nie potrzebowałby kupować myśliwca dla siebie, gdyby leciał z pozostałymi Galakami. Poza tym Cor leży w Republice, nie lecą na terytorium wroga.

    ---------------------------------------------------------------------

    Słońce już dawno schowało się za horyzontem. Powoli dogasające ognisko oświetlało sylwetki czterech martwych mężczyzn. Xidus stał sparaliżowany strachem, patrząc na sztywne twarze Hana, Erka, Dziewiątki i Spocka. Ubrany w jasne szaty Twi'lek z białym mieczem świetlnym spoglądał z kamienną twarzą na ostatniego żyjącego Najemnika. Wyciągnął jakby od niechcecia rękę przed siebie, a Xidus poczuł przeszywający ból w całym ciele. Poczuł nagłą słabość i upadł bezwładnie jak galareta jak plecy, Nad jego dygoczącym z przerażenia ciele unosił się... jego szkielet. Poznał go po charakterystycznej linii szczęki, z której był nie wiedzieć czemu dumny.

    - Xidusie!

    Najemnik usłyszał znajomy głos. Odwrócił głowę w ciemnym i ciasnym pomieszczeniu, by dostrzec starszego mężczyznę z kapturem na głowie. Po raz pierwszy zobaczył jego twarz.

    - Jak Ci na imię? - zapytał Xidus
    - Nazywam się Su Kuyusu. Xidusie, twoje połączenie z Mocą z każdego dnia jest coraz silniejsze.
    - Wiem, czuję to...

    Najemnik chwycił część włókna ciemności przed sobą i energicznie wyszarpał je, tworząc jasną wyrwę w ciemnej tkaninie. Wyjrzał przez nią i dostrzegł w niej swój rodzinny dom na Iridonii. Jego ojciec składał osłonę repulsora w ścigaczu, a narzędzia podawał mu mały... on sam. Xidus przetarł mocno oczy, ale obraz zniknął. Leżał w namiocie, przykryty ciepłymi kocami, a przez niewielki wizjer dostrzegł pracującego przy myśliwcu droida Kel'dara. Wyszedł powoli i ociężale z namiotu i obserwował czynności droida.

    - Długo spałem? - zapytał Xidus
    - Około sześciu godzin i trzydziestu siedmiu minut - odparł Kel'dar. - Wybacz tak małą dokładność, ale przegapiłem dokładny moment zaśnięcia.
    - Mój Senko skończony wczoraj, a twój Outrider?
    - Jeszcze dwie minuty.

    Xidus dokładnie obejrzał swoje dzieło. Zbudowany zupełnie od podstaw myśliwiec nowej generacji, stworzony dzięki planom uzyskanym z Odenusa. Kel'dar zmodyfikował swój model usuwając z niego zbędny balast, Xidus przeprojektował natomiast silniki skierowane do przodu i dodał systemy podtrzymujące życie, których pierwotny projekt nie przewidywał. Najemnicy wiedzieli, że nie byłoby możliwe złożenie dwóch prototypów, gdyby nie pomoc senatora Holo w dostępie do infrastruktury i rzadkich materiałów.

    - Technologia na Odenusie musi być wspaniała - westchnął z żalem Xidus
    - Poprawna nazwa tej planety to Omni.
    - Co to znaczy poprawna?
    - Droidy tak na nią mówią.
    - ... mniejsza o to, może przetestujemy myśliwce na orbicie?

    Kel'dar zgodził się i po chwili niezwykłe konstrukcje oderwały się od ziemi. Xidus był pod wrażeniem zwrotności, szybkości i przyśpieszenia maszyny. Wykonywał różne akrobacje wokół lecącego pionowo w linii prostej Kel'dara, który dostrajał systemy w myśliwcu pod swoje preferencje. W pewnym momencie dostrzegł na radarze zbliżające się do nich sześć myśliwców. Kody pokładowe nie pozostawiały wątpliwości.

    - Xidus, masz jakieś zatargi z Republiką?
    - Noo... jakby to powiedzieć... - zastanawiał się Xidus. - Trochę.
    - Przygotuj hipernapęd, przesyłam koordynaty i skaczemy.
    - Mój jeszcze nie działa!
    - Do cholery Xidus! - zaklął droid.

    Myśliwce znalazły się w zasięgu widzenia dwóch Najemników. Utworzyły formację bojową, jasno deklarując swoje zamiary.

    - Bracia, robimy tak samo jak na treningu - powiedział mistrz Uaim. - Trzymamy szyk i każdy pilnuje swoich pleców. Nie ma miejsca na powtórki.
    - Zrozumiałem! - potwierdził Yanush
    - Jedziemy z nimi! - krzyknął Jelodan

    Jedi rozpoczęli ostrzał uciekających Najemników. Kel'dar i Xidus zwinnie unikali kolejnych wiązek plazmy.

    - Trzymasz się? - krzyknął Kel'dar
    - Nigdy nie czułem się lepiej! - ryknął Xidus

    W stwierdzeniu nie było przesady. Zaprojektowany pod własne potrzeby myśliwiec to jedno, ale po ostatniej wizycie na tajemniczej planecie i dzięki przewodnictwu mistrza Spocka, Xidus czuł jak jego zmysły operowały na zupełnie innym poziomie. Odnosił wrażenie, że był w stanie niemal przewidywać następne wiązki plazmy i kolejne manewry przeciwników.

    - Teraz zobaczycie, gnidy - powiedział do siebie Xidus.

    Przełączył silniki na te, skierowane do przodu. Myśliwiec zatrzymał się w miejscu i szarpnął mocno do tyłu. Zszokowani Jedi zobaczyli jak z ogromną prędkością w ułamku sekundy, lecąc na wstecznym, mija ich niezwykły myśliwiec. Xidus ponownie przełączył silniki i przymierzył w skrajny myśliwiec.

    - NIE! - krzyknął Uaim, ale krzykiem nie był w stanie powstrzymać ogromnej eksplozji jednego z myśliwców. Kel'dar wykonał dokładnie taki sam manewr, zaskakując lecącego skrajnie z lewej strony młodego Jedi. Druga eksplozja w tak krótkim czasie zdruzgotała dowódcę eskadry, który błyskawicznie zawrócił swój statek, ale Senko i Outrider już śmigali w drugą stronę. Trzy myśliwce podążyły za Kel'darem, podczas gdy Xidus kluczył wokół Uaima, mającego ogromny kłopot z ustawieniem dziobu swojego myśliwca przed statkiem przeciwnika. Mistrz poczuł szarpnięcie na skrzydle po tym, jak Xidus trafił go po kolejnym manewrze. Statek dowódcy Jedi stracił sterowność, a Uaim poczuł ukłucie w sercu, kiedy z radarów zniknął kolejny z myśliwców Republiki. Komputer pokładowy wyświetlił alarm o namierzeniu przez wrogi statek. Mistrz zamknął oczy, oczekując śmierci.

    - Odwołaj ich - zabrzęczał uszkodzony komunikator

    Mistrz Uaim poderwał się na fotelu i otworzył oczy.

    - Odwołaj albo wszyscy zginą - powtórzył zniekształcony głos Xidusa w jego kokpicie.
    - Odwrót! To rozkaz! - krzyknął bezrefleksyjnie mistrz Uaim na kanale komunikacyjnym swojej eskadry.

    Kel'dar w Outriderze odpuścił ściganie pozostałych dwóch Jedi, co ścigani wykorzystali niezwłocznie, wykonując skok w nadprzestrzeń. Mistrz Uaim ciężko westchnął i również pociągnął dźwignię hipernapędu.

    - Ale im pokazaliśmy! - Xidus nie krył radości
    - Dobra robota - potwierdził Kel'dar. - W nowych myśliwcach nikt nie ma z nami szans.
    - Lecę na Pancernik Konfederacji ukryć się tam przez jakiś czas, lecisz ze mną?
    - Dzięki, mam jeszcze jedną sprawę do załatwienia - odparł droid. - Ale wcześniej napraw swój hipernapęd.

    Outrider po chwili zniknął w nadprzestrzeni, pozostawiając Xidusa zadumanego w kokpicie swojego Senko. Dzięki dwóm konstruktorom już wkrótce potyczki w kosmosie wejdą na zupełnie nowy poziom.

    ---------------------------------------------------------------------

    Jelodan Kazax - śmierć
    Aodrar - śmierć
    Tuni Lojfer - śmierć

    Kel'dar i Xidus Malei zbudowali dwa prototypy myśliwców nowej generacji (Walka +3).

    ---------------------------------------------------------------------

    Do czwartku 12.03 do godziny 21:00 wszyscy przebywający na Yavinie 4 mogą wybrać swoją aktywność w Akademii w następnych dniach.

    @Uaimmiau @kolorowy_jelonek @Elkitrim @szatantomojziomal_ @tomund @endrjuk @Akumulat @Stah-Schek @praise_it @Kroomka @Patryk_z_lasu @Awerege
    pokaż całość

    źródło: encrypted-tbn0.gstatic.com

  •  

    Galak Pizza Lisa Walas'hk - N4A #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    ---------------------------------------------------------------------

    - To będzie dwa tysiące kredytów - uśmiechnęła się sprzedawczyni. - Czy potrzebuje Pan czegoś jeszcze?
    - Tak, aktualną mapę Republiki - odparł Xidus. - Proszę podłączyć swiatłowód do myśliwca, zaraz sobie zaktualizuję oprogramowanie.

    Xidus sprawnie dokonał wytyczenia trasy, odpiął kabel wychylając się z kokpitu pomachał na pożegnanie kobiecie. Odpalił silniki i powoli wystartował z hangaru.

    - Kierunek: Cor! - powiedział do siebie, wzbijając się ku niebu.

    W tym samym czasie w jednym z biur Agencji Bezpieczeństwa Republiki dziesiątki analityków w pełnym skupieniu przeglądało miliony danych, pracując nad zlokalizowaniem wszystkich wrogów Republiki.

    - Mam coś! - krzyknął jeden z analityków.

    * * *

    Szum statku w nadprzestrzeni dla wielu podróżnków był uspokajający. Dla wielu z nich, żyjących niepewnym życiem Najemnika, był często jedynym momentem spokoju. Jedi również szukali równowagi w takich chwilach, w przerwie od dziesiątków trosk trapiących nie tylko Republikę, ale i ich samych. Veela medytowała w części sypialnej statku, kiedy do pomieszczenia wszedł Auron.

    - Mistrzyni, otrzymaliśmy informację od Rady Bezpieczeństwa - powiedział lekko podekscytowany Padawan. - Najemnik Xidus Malei dokonał zakupu myśliwca na planecie Skarpeton i wyruszył nim na planetę Cor.

    Veela otworzyła oczy. Dostrzegła wchodzących do pomieszczenia Tar'vrven'heqa i Jett-Dariego.

    - To dobra okazja, aby polecieć za Xidusem, schwytać go i wycisnąć informacje o pobycie i planach Galak Pizzy - powiedział mistrz Tyraust.
    - Nie, lecimy na Skarpeton.
    - Mistrzyni, nie mamy gwarancji że reszta załogi tam przebywa - zauważył Tar'vrven'heq. - A tym bardziej Spock.
    - On tam jest - Veela zignorowała uwagę Strażnika. - Czuję to.

    * * *

    Brzęk spadającego klucza i następujące po nich przekleństwa Hana stały się częścią ekosystemu tej części Skarpetonu obok śpiewów ptaków i szumu drzew. K9 obserwował Spocka, który oddalił się na kilkadziesiąt metrów od statku, aby porozmawiać z kimś przy pomocy komunikatora. Gdy zbliżył się do Jamesa, hologram z zakapturzoną postacią zniknął, a Spock odwrócił się do przywódcy Galaków z poważną, choć przyjazną miną.

    - Jesteś świetnym nauczycielem James - powiedział wesoło K9. - Erk i Han robią niesamowite postępy...
    - Musimy wyruszać, nie możemy czekać na Xidusa - odparł Spock.
    - Dokąd lecimy?
    - Na spotkanie ze starym przyjacielem
    - Pytałem dokąd, a nie z kim...

    Spock nie zdążył skomentować przekomarzanek Najemnika, ponieważ w tej samej chwili dostrzegł nadlatujący w ich kierunku statek. Republikańskie dystynkcje i model reprezentacyjno-dyplomatyczny statku nie pozostawiał żadnych wątpliwości.

    - Veela... - powiedział do siebie, po czym krzyknął do "Dziewiątki" - WIEJEMY!

    Dwa mężczyźni zaczęli biec w kierunku lekkiego transportowca Galak Pizzy. Erk i Han od razu zorientowali się o nadchodzących problemach i wbiegli do kabiny pilotów, próbując uruchomić statek. Veela nie czekała na lądowanie jej statku i wyskoczyła z włazu, wykonując w powietrzu kilka obrotów i lądując miękko na skarpetonowej trawce. Repulsory statku Galak Pizzy zdołały oderwać ich od ziemi, a Han przesunął dźwignię na pełną moc silnika. Statek jednak poza mocnymi wibracjami nie przesuwał się ani o centymetr. Erk wyjrzał przez okno i z przerażeniem dojrzał mistrzynię Jedi, wyciągającą swoją dłoń przed siebie.

    - Spock, zrób coś! - krzyknął i w tym momencie wraz z pozostałymi członkami załogi huknął o sufit i spadł na podłogę.

    Veela wyciągnęła drugą rękę, z błękitnych koniuszków jej palców wyskoczyły cienkie jak pajęcza nić jasnoniebieskie iskry, które błyskawicznie przeskoczyły na statek Galaków, wywołując serię iskier, wydobywających się z kadłuba. Silniki uciekającego statku zgasły.

    Do mistrzyni dobiegli Tar'vrven'heq i Auron, którzy również wyskoczyli z lądującego właśnie statku Rady Jedi. Kiedy i Jett-Dari opuścił pokład statku, z unieruchomionego lekkiego transportowca powoli wyszła załoga Galak Pizzy, popychając lekko przed siebie Spocka. James położył na chwilę dłoń na rozbitej głowie K9, by po chwili wytrzeć łupież Najemnika w jego płaszcz. K9 pogładził się po głowie i oglądał rękę, szukając i nie znajdując jakichkolwiek śladów krwi.

    - Veela! - krzyknął z udawaną radością. - Zanim odetnę Ci głowę, powiedz jak mnie tu znalazłaś? Znowu sztuczki Jedi?
    - Nierozsądne zakupy Waszego towarzysza, mistrzu - powiedział Auron.
    - Proszę proszę, widzę że mój uczeń jest teraz twoim rzecznikiem.

    Veela nadal się nie odzywała. Jej gniew był wyczuwalny również dla niewprawnych w Mocy. Zdradzała ją nie tylko negatywna auta wokół jej osoby, ale i zacięty wyraz twarzy.

    - Poddaj się Spock - powiedział Jett-Dari. - Jest nas czwórka, a ty sam.
    - Zaraz, chwila! - oburzył się Han, ale został powstrzymany przez K9
    - Czy aby na pewno sam? - uśmiechnął się Spock. - Moi uczniowie, to doskonała okazja aby pokazać swoją lojalność wobec osoby, która nauczyła was wszystkiego. Co zawdzięczacie Zakonowi? Wieczne ograniczenia i ochłapy w postaci misji takich jak ta? Tak chcecie spędzić całe swoje życie? W jaskini, oglądając nagie senatorki?

    Tar'vrven'heq dobył swój miecz. Dwa żółte ostrza zapłonęły jasnym żarem, oświetlając cztery potężne ręce Besaliska.

    - Spock, nie marnuj więcej naszego czasu. Poddaj się albo zgiń.

    Zielony miecz Jett-Dariego i niebieski Aurona również zaczęły wywierać presję na uciekinierze. K9 skierował rękę w stronę kabury, nerwowo rozglądając się za jakąś osłoną.

    Veela wciąż stała nieruchomo, wpatrując się w Spocka. James w głębi duszy zaczynał odczuwać głęboki dyskomfort z tego tytułu. Jego wzrok na chwilę uciekł w stronę horyzontu za ścigającymi ich Jedi.

    - Kogo wypatrujesz? - zapytała zimno Veela. - Pomocy?
    - Czyli jednak umiesz mówić - Spock na zewnątrz nie tracił rezonu.
    - Mistrzyni, daj sygnał a go schwytamy - powiedział cicho Jett-Dari.
    - Nie... - odparła Veela. - on jest MÓJ!

    Mówiąc to wyskoczyła w powietrze i wykonała zamach mieczem świetlnym. Spock w ostatniej chwili sparował atak, ale został zepchnięty do głębokiej defensywy. Veela atakowała go z szaleńczą prędkością, niewidzianą do tej pory przez Spocka. Oszołomieni błyskawicznym obrotem spraw pozostali Jedi również dołączyli do pojedynku. James zdołał odepchnąć na kilka metrów Veelę, ale w tym momencie zaczęły na niego spadać ciosy trzech Jedi. Tar'vrven'heq błyskawicznie przejął kontrolę nad pojedynkiem, szybko zadając Jamesowi powierzchowną ranę w lewą rękę. Spock skrzywił się, ale nie odpuścił obrony.

    Korzystając z zamieszania załoga Galak Pizzy pośpiesznie próbowała wbiec na pokład lekkiego transportowca, ale wszyscy momentalnie zesztywnieli i wyprężyli się, wyginając głowy do tyłu.

    - Zostaniecie tutaj, szczury - warknęła Veela, po czym jednym gestem odepchnęła Mocą trzech Jedi walczących ze Spockiem. - ON JEST MÓJ!

    Szarża Veeli ponownie zakończyła się rozpaczliwą i słabnącą z każdą chwilą obroną. Veela podkręcała tempo, zasypując uciekiniera cięciami ze wszystkich kierunków, wykonując obroty i pchnięcia na które jej przeciwnik nie miał żadnej odpowiedzi. W pewnym momencie Veela w ferworze walki położyła lewą dłoń na czole Jamesa. Upadły Jedi momentalnie stracił wzrok i przerażony próbował bronić się przed niewidoczną przeciwniczką, ale był w tym momencie bezradny. Poczuł palący ból pod lewym kolanem, a następnie stracił dwa przedramiona, trzymające miecz świetlny, po potężnym kończącym cięciu mistrzyni Veeli. Niewidomy, ranny i oszołomiony z bólu upadł z jękiem, ciężko oddychając.

    Veela stała nad pokonanym przeciwnikiem nie okazując nawet cienia zmęczenia. Najemnicy z Galak Pizzy wciąż stali usztywnieni. Jett-Dari podbiegł do Veeli.

    - Wspaniała robota mistrzyni - powiedział zadowolony. - Zabieramy go przed oblicze Rady...
    - Nie... - przerwała mu Veela

    Pośród jęków Spocka zapadło niezręczne milczenie, które Jett-Dari starał się szybko przerwać.

    - No jak nie Mistrzyni - zaśmiał się nerwowo mistrz Tyraust. - Hop do Bacty a potem proces. Może do niego podejść nawet na swojej ostatniej nodze.
    - On tutaj umrze...

    Tar'vrven'heq słysząc te słowa podszedł zdecydowanym krokiem do dwójki. Auron obserwował naprzemiennie sparaliżowanych Najemników i trójkę Jedi, stojącą nad Spockiem.

    - Mistrzyni, wybacz za słowa, ale nie opowiadaj bzdur - powiedział Strażnik. - Pokonaliśmy go, ale z tych ran się może jeszcze wylizać. Nie możemy go dobić, kiedy jest bezbronny.

    Zielony miecz Veeli zapłonął i mistrzyni wykonała nim zamach znad głowy. Ostrze miecza frunęło w stronę drżącej szyi Spocka, ale zostało powstrzymane przez skrzyżowane żółte ostrze miecza Tar'vrven'heqa i zielone ostrze mistrza Tyrausta.

    - Nie bądźcie niemądrzy - warknęła Veela
    - Z całym szacunkiem mistrzyni, - sapał ciężko Jett-Dari - ale mógłbym powiedzieć to samo.

    Trzaski skrzyżowanych mieczy ustały kiedy Veela odskoczyła kilka metrów do tyłu. Zielone ostrze wciąż płonęło, choć miecz trzymała opuszczony. Nie wiadomo jak dialog potoczyłby się dalej, bowiem wszyscy uczestnicy nietypowej scenki zostali zaskoczeni zbliżającym się szumem kilkunastu jednostek latających. Jedna z nich, przypominająca atmosferyczną wersję republikańskiego myśliwca, miała na podwoziu zamontowane kilkanaście megafonów.

    - SIŁY PLANETARNE SKARPETONU - odezwał się wzmocniony głos. - JESTEŚCIE ARESZTOWANI DO CZASU WYJAŚNIENIA SPRAWY. OPÓR JEST DAREMNY, ZALECAMY KOOPERACJĘ.
    - Sprawy Jedi, wynoście się stąd! - krzyczała Veela, ale zapewne nie była słyszalna.
    - OSTATNIE OSTRZEŻENIE, ODŁÓŻCIE BROŃ I PODDAJCIE SIĘ
    - Mam immunitet dyplomatyczny!

    Krzycząc to Veela wyciągnęła legitymację holograficzną członka Rady Jedi, ale zanim zdążyła ją wyświetlić, jeden ze statków oddał w jej kierunku strzał z potężnego działa plazmowego. Punkt w którym znajdowała się Veela został trafiony, a sama Mistrzyni wystrzeliła w powietrze wraz z kawałkami darni, upadając bezwładnie i bez czucia na ziemię. Najemnicy w tym samym momencie odzyskali kontrolę nad własnymi ciałami, a cierpiący Spock zamrugał z niedowierzaniem swoimi powiekami.

    - Veela! - krzyknął Jett-Dari i pobiegł w jej stronę. Kolejne statki rozpoczęły ostrzał, a mistrz Tyraust poczuł szarpnięcie i pofrunął wraz z nieprzytomną Veelą kilka metrów obok. Po upadku na ziemię zobaczył głęboką na metr dziurę w miejscu w których jeszcze ułamek sekundy znajdował się z mistrzynią z Rady. Na drugim planie dostrzegł wyciągniętą dłoń Hana ChoNaSolo, który szybko odwrócił się od mistrza Jedi i pobiegł wraz z towarzyszami po umierającego Spocka.

    Tar'vrven'heq wyciągnął miecz i pokazał dwoma wolnymi rękami wulgarne gesty w stronę napastników. Na odpowiedź nie czekał długo, ponieważ i on został zasypany serią strzałów ze statków Sił Planetarnych Skarpetonu. Osłupiały Auron obserwował jak z niezwykłą szybkością i precyzją Besalisk nie tylko odbijał wszystkie wiązki plazmy, ale i odsyłał je z powrotem do ich właścicieli, niszcząc przy tym statek za statkiem. Jett-Dari wyrwał Aurona z zadumy i dwaj Jedi korzystając z okazji przenieśli mistrzynię do statku Rady Jedi. Wchodząc na pokład Jett-Dari dostrzegł startujący lekki transportowiec Galak Pizzy, ale nie zawracał sobie nimi teraz głowy. Nakazał Auronowi włożyć Veelę do zbiornika z Bactą i sam pobiegł do wyjścia ze statku, chcąc pomóc Tar'vrven'heqowi.

    Kiedy z niego wyskoczył, dostrzegł powoli opadający na ziemię ostatni płonący statek SPSu i Besaliska, wyłączającego miecz i idącego spokojnym krokiem w stronę statku. Gdy pokonany statek rozstrzaskał się o ziemię, nastąpiła eksplozja, ale i wtedy Tar'vrven'heq nie odwrócił się, aby ją zobaczyć.

    - Co z Galakami i Spockiem? - zapytał Jett-Dari
    - Nie jestem w stanie sam zatrzymać lekkiego transportowca - powiedział spokojnie Strażnik

    Mistrz Tyraust powstrzymał się od kolejnych pytań, bowiem osiągnięcie Besaliska samo w sobie było imponujące. I choć Spock był poważnie ranny, to jednak znowu zdołał się wyślizgnąć Republice. Nie wiadomo było, czy kolejna taka okazja powtórzy się w przyszłości.

    - Tar'v, dlaczego właściwie zostaliśmy zaatakowani przez Siły Planetarne Skarpetonu i skąd właściwie wiedzieli, gdzie będziemy?
    - To pytanie do nowego senatora Skarpetonu i starego kolegi Galaków - skrzywił się Strażnik. - Już od miętowego akwarium mi się nie podobał. Ale to nie jest już nasz problem. Wracamy złożyć raport reszcie Rady.

    ---------------------------------------------------------------------

    Mistrzyni Veela - Lekka Rana
    James Spock - utrata lewej nogi i obu przedramion @gasior22
    Han ChoNaSolo - +umiejętność Odepchnięcie i Przyciąganie Mocy @Gregua
    Erk Gutzbag - +umiejętność Tarcza Mocy @Knyazev

    Tar'vrven'heq - Lightsaber +1, Moc +1 @TynkarzCzwartejSciany

    @Akumulat @Stah-Schek @Kroomka
    pokaż całość

    źródło: i.4pcdn.org

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika lacuna

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (4)