Nie pochwalam ani nie potępiam, tylko opowiadam.

  •  

    Kapitan drużyny Karolina Pokraśniewicz, bramkarka Klaudia Gołębiewska i fanka Julia Wołyniec jechały w poniedziałek około godziny 17:00 samochodem drogą z Porządzia do Białegobłota. Według ustaleń policji prowadzony przez jedną z 20-latek w miejscowości Nowa Wieś samochód na prostym odcinku drogi zjechał na przeciwny pas, a następnie uderzył w drzewo. Żadna z podróżujących nie przeżyła wypadku.

    Ciekawe ilu tym razem znajdzie się autystycznych retardów uważających, że w dobie wyśrubowanych do granic możliwości standardów bezpieczeństwa samochodów i budowanych dróg najbardziej odpowiednim miejscem gdzie powinny rosnąć drzewa jest pas drogowy xD A no tak, zapomniałem, gdyby nie zapierdalała (czytaj: jechała 30 km/h max) to by się nic nie stało xD

    https://to.com.pl/nowa-wies-w-wypadku-zginely-trzy-mlode-zawodniczki-klubu-uks-loczki-wyszkow-zdjeciawideo/ar/13591780

    #polskiedrogi #drogi #wypadek
    pokaż całość

    źródło: d-pt.ppstatic.pl

    •  

      @loginnawykoppl: ja jestem jak najbardziej za usunięciem drzew które rosną zbyt blisko drogi, ale to auto raczej wygląda na takie co ostro zapierdalało. Ciekawe, czy panie miały zapięte pasy... ( ͡° ʖ̯ ͡°)
      Zastanawiające co się właściwie wydarzyło - raczej nie zaśnięcie, bo jak widzę to to jest zaledwie 12km a i pora była bardzo młoda. Może jakieś zwierzę wylazło i kierowca spanikował? Możliwe że też trochę czekały na pomoc i to było kluczowe...
      Szkoda dziewczyn.
      pokaż całość

    •  

      A no tak, zapomniałem, gdyby nie zapierdalała (czytaj: jechała 30 km/h max) to by się nic nie stało xD

      @loginnawykoppl: jestem za wycięciem drzew ale nie rób kurwy dyskusji bo jak będziesz podawał taki argument i dopinał do tego wypadek który opisałeś to się tylko ośmieszasz. Napisz normalnie "Zapierdalały ale miałyby szanse przeżyć".

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    https://www.wykop.pl/link/4590061/zaden-czarnoskory-naukowiec-nie-zdobyl-nobla-w-ciagu-ostatnich-100-lat/

    NIE NO HEHE MATI NIE MOGEM ŻADEN MURZYN NOBLA NAUKOWEGO NIE ZDOBYŁ W OSTATNICH 100 LATACH NO CO ZA DEBILE NO

    To tytułem przypomnienia:
    - ostatni polski naukowy Nobel to rok 1911
    - żadnemu polskiemu mężczyźnie nie udało się zdobyć naukowego Nobla
    - Maria Skłodowska-Curie zdobyła go tylko dlatego, że wyjechała z tej dziury (w XIX wieku kobiety nie mogły studiować na ziemiach polskich)

    #neuropa #bekazprawakow
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

    •  

      francuz ma więcej wspólnego z murzynem z byłych kolonii niż z polakiem

      @NieBojeSieMinusow: pojęcie "cywilizacji zachodniej" w ujęciu Francuza, Niemca, czy Anglosasa a wykopka to dwie różne sprawy. W XIX wieku nauki społeczne zarysowały punkt widzenia białego przedstawiciela wyższych klas kilku mocarstw imperialnych i tak zostało na długie dekady. Do niedawna w monografiach historii Europy wydawanych na zachodzie prawie nie dawano jebania o Polskę, Czechy czy Irlandię. Polecam poczytać Daviesa, który jest ze swoim polonofilstwem z "tradycyjnego" punktu widzenia "zachodu" takim samym lewakiem jak prawdziwi lewacy zajmujący się historią robotników czy czarnych. pokaż całość

    • więcej komentarzy (154)

  •  

    Jak mordować to murzyn jak masakrować lewactwo to czarnoskóry xddddd
    W ogóle ciekawą pasję ma użytnik
    #justwykopthings #bekazidiotow #neuropa

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Screenshot_2018-10-15-15-00-23-926_io.github.feelfreelinux.wykopmobilny.png

  •  

    Ten obrazek jest najbardziej aktualny na wykopie, gdzie w większości męskie towarzystwo zajmuje się głównie danielem magicalem, ruskimi fake newsami o murzynach, powtarzaniem po raz setny tych samych żartów zajebanych zresztą z reddita i własnym spierdoleniem xDDD

    Co ciekawe akurat dziwnym trafem ludzie, którzy tu wrzucają cokolwiek świadczącego o przynależności do cywilizacji ludzkiej od takiego gówna się izolują xD

    #gownowpis #przegryw
    pokaż całość

    źródło: i.redd.it 18+

  •  

    Mogłoby się wydawać, że od dawna oklepanym banałem jest stwierdzenie, iż w każdym społeczeństwie jest tylko jeden naprawdę liczący się skarb narodowy – ludzki potencjał intelektualny. Trwoniliśmy ten skarb przez wieki, blokując oświatę ludu, zabraniając uczenia się kobietom, trzymając w ciemnocie chłopów i pozwalając zajmować się nauczaniem durniom w sutannach. Właśnie dostałem wiadomość ze Skarbnicy Narodowej: „ważny komunikat na 100-lecie niepodległości”. Skarbnica proponuje mi (za darmo) medal z popiersiem Piłsudskiego i zarysem granic II RP.
    Stanisław Staszic pisał, że nikt, ani Niemcy, ani Rosjanie, ani Szwedzi, ani Tatarzy nie wyrządzili tylu szkód Polsce, ile wyrządziła jej polska szlachta. Komisja Edukacji Narodowej na początku swojej działalności odebrała szkolnictwo jezuitom. Na długą metę przegrała jednak z szlacheckim narodem i z biskupami. Straciliśmy niepodległość, co nie znaczy, że nabraliśmy rozumu. Wielu zdawało sobie sprawę i mówiło, że potencjał intelektualny jest jedynym liczącym się skarbem narodowym, stąd jednak do strategii kształcenia młodych ludzi do jednostkowej niezależności droga daleka.

    Odzyskaliśmy niepodległość państwa zbiegiem okoliczności, historia okazała się życzliwa, więc waliliśmy radośnie w narodowe werble, wydobywaliśmy węgiel i budowaliśmy Gdynię, ale przebudowa mentalności społecznej nie zaliczała się do kategorii infrastruktura. W instytucjach państwowych, na uczelniach i w przedsiębiorstwach trwał feudalizm, zaś idea kształcenia do indywidualnej niezależności nikomu nie przychodziła do głowy.

    Miliony ludzi w okresie międzywojennym, w czasach komunizmu i po ponownym odzyskaniu niepodległości uciekały do innych krajów szukać możliwości rozwoju. To byli często ci najciekawsi, najbardziej przedsiębiorczy i najbardziej utalentowani. Znacznie więcej funkcjonowało tu, wykorzystując swój potencjał na ćwierć gwizdka, a jeszcze więcej nie dowiedziało się nigdy, że mają jakiekolwiek talenty.

    Politycy nieustannie obiecywali ludziom, że ich urządzą, nigdy jednak, że dadzą im szanasę. Mamy to, cośmy sobie stworzyli, mamy kontynuację narodowej tradycji, mamy suwerena czekającego na dobrego cara.

    Ci, którzy uciekli, teoretycznie mogą być zasobem. Chińczycy i Estończycy mają strategie przyciągania rodaków do powrotu lub do współpracy na odległość. (Izraelczycy nie potrzebują do tego strategii.) Wykorzystanie tego zasobu uzależnione jest jednak od tego, co dzieje się tu.

    Mamy dziś najgorszą minister oświaty od 1989 roku, najgorszego ministra nauki od 1989 roku i najgorszy program rozwoju od 1989 roku.

    Kiedy mówimy o intelektualnym potencjale społeczeństwa, najczęściej myślimy o ludziach nauki. To jest błąd. Nauka rozwija się tam, gdzie dano szanse zwykłemu człowiekowi, gdzie innowacyjność wyrasta z wiedzy o tym, co może się przydać sąsiadowi, gdzie stworzenie sobie miejsca pracy zależy od mojej inwencji, a państwo nie tylko mi w tym nie przeszkadza, ale wspiera mnie w tym od przedszkola, ucząc nie paciorków i nie pseudopatriotyzmu, a rozumienia nauki, nie trajkocząc o dziejowej sprawiedliwości, a ucząc rzetelności i zwyczajnej uczciwości oraz strzegąc rynku przed naciągaczami.

    W czasach globalizacji możemy sądzić, że jesteśmy bez szans, że bogate kraje będą nieustannie drenować mózgi. Istotnie, wszędzie widzimy ten odpływ najlepszych umysłów do najbogatszych krajów. Dopiero co czytałem skargę Brytyjczyka, który opisywał rozmowę ze swoją dorastającą córką o tym, gdzie chciałaby studiować. Dziewczyna nie miała wątpliwości – Stany Zjednoczone. Wymieniała kolejno uczelnie, wśród których nie było ani jednego europejskiego uniwersytetu. To zrozumiałe. Olimp dawno temu wywędrował z Grecji. Został jako metafora szczytu osiągnieć.

    Jesteśmy skazani na to, że kraje takie jak Polska będą produkowały fachowców dla innych.
    Wielu lekarzy ucieka z krajów skandynawskich do Niemiec i Wielkiej Brytanii, pielęgniarki też, wielu inżynierów, informatyków i innych również. Ten drenaż umysłów istniał i wcześniej, ale teraz jest łatwiejszy i nasila się. Można próbować zamykać granice, utrudniać, wiązać długami za studia, ale problem pozostanie, a jedynym łagodzącym go rozwiązaniem jest zwiększanie atrakcyjności własnego kraju. Ta zaś nie jest ani kwestią tworzenia oaz, ani (uchowaj boże) walenia w narodowe i religijne werble. Ani islam nie jest rozwiązaniem dla krajów muzułmańskich, ani katolicyzm dla Polski. Rozwiązaniem jest wychowanie nowego pokolenia ludzi mających pojęcie o nauce, umiejących myśleć krytycznie, niezależnych i zaradnych.

    Utopia? Kto ma to niby robić, gdzie szukać nauczycieli? Kto im pozwoli wkroczyć do przedszkoli i szkół?

    Nie od razu Kraków zbudowano, gdzieś trzeba zacząć, gdzieś, ktoś już próbuje, zmagając się z oporem materii. Może jest tych próbujących więcej niż nam się wydaje? Nie wiem, ten rozdział raportu o stanie państwa nie istnieje. Co przeciwstawiamy tym wszystkim katechetkom, temu obłędowi w domu, w szkole i w telewizji? Różnie, nie jest jednak prawdą, że nic się nie dzieje. Ale przyszłość będzie wypadkową działań różnych ludzi. Jaki będzie ten suweren za 20 i za 40 lat? Obecny trend zdumiewa. Tak jak zdumiewał efekt Tymińskiego, pokazujący zawiedzione nadzieje, że z dnia na dzień nie dogoniliśmy Niemców, Szwajcarów i Włochów. To wtedy, a dziś? Dziś kolejne pokolenie wychowane już w wolnej Polsce narzeka na feudalizm w miejscach pracy, na szklane sufity, mury nepotyzmu, na biurokratyczny obłęd. Czasem obserwując młodych mam wrażenie, że po części jest to brak uporu i brak zaradności, brak umiejętności przerabiania kolejnych porażek na sukces. (Może dlatego to zauważam, że w dzieciństwie setki razy słyszałem od ojca, że sukces jest tylko sumą porażek.) Nie jest to jednak jedyny czynnik i nie jest w żaden sposób unikatowy dla Polski.

    Dopiero co czytałem skargę hiszpańskiej badaczki, Sary Ricardo na temat STRACONEGO POKOLENIA czyli „akademickiego prekariatu”. Jak łatwo się domyśleć, chodzi o tysiące badaczy, którzy zatrudniani na krótkich kontraktach, nie mają szans na (przynajmniej tradycyjną) karierę zawodową.

    „W systemie akademickim określenie „stracone pokolenie” odnosi się do rosnącego tłumu badaczy z doktoratami, którzy po całym szeregu krótkoterminowych kontraktów zostają wykluczeni z systemu badawczego w związku z brakiem możliwości stałego zatrudenienia.”


    W miarę jak uniwersytety wypuszczają kolejne roczniki absolwentów, w całej Europie rośnie populacja „zbędnych naukowców”. Problem z roku na rok narasta, chociaż pojawiają się różne propozycje. Sara Ricardo przypomina jednak, że naiwnością jest oczekiwanie na powrót czasów, w których stałe zatrudnienie było normą w instytucjach badawczych. W zatłoczonym akademickim świecie jest mordercza konkurencja i naukowcy sami muszą szukać sposobu, by system karier zawodowych był bardziej sprawiedliwy, bardziej przejrzysty i połączony z świadomością wyzwań, jakie stoją przed badaczami młodymi i tymi w średnim wieku.

    Przygotowując tezy do dyskusji, Ricardo na pierwszym miejscy wymienia przygotowanie młodych naukowców do odpowiedzialności i elastyczności (o którą na kolejnych etapach kariery zawodowej jest coraz trudniej). Już studia powinny jej zdaniem przygotowywać do wykorzystywania nabytych umiejętności na różnych polach. System krótkoterminowych kontraktów badawczych nie powinien wpędzać w ślepy zaułek.

    Ciekawy problem skłaniający do refleksji, nie tylko na temat nowych społecznych frustracji, ale i na temat nowych dylematów racjonalnego wykorzystania intelektualnego potencjału. Ostatnie stulecie przyniosło radykalne zmiany struktury wykształcenia i struktury zawodowej.

    Kiedy Mickiewicz marzył, żeby jego księgi trafiły pod strzechy, na terenach dawnej Polski było 2-3 piśmiennych chłopów na powiat (w Szwecji w tym czasie ponad 90 społeczeństwa umiało czytać i pisać), w 1870 w Królestwie Kongresowym 80 procent polskiej ludności było niepiśmienne (w zaborze pruskim tylko 30 procent), w 1921 ponad 33 procent Polaków było analfabetami, a w dziesięć lat później 23 procent. Po wojnie, w 1945 roku, szacuje się, że około 18 procent dorosłych nie umiało czytać ani pisać.
    Reszta jest tu: http://www.listyznaszegosadu.pl/m/znasz-li-ten-kraj/wazny-komunikat-skarbnicy-narodowej
    #ateizm #polska #edukacja #szkola #nauka #pseudonauka #katolicyzm #ciekawostki #neuropa #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    +: WielkaKulturalnaRewolucjaPolska, megawatt +11 innych
    •  

      @robert5502: z Historii filozofii Tatarkiewicza:

      (...) Pojmował świat jako zespół duchów nieśmiertelnych, które rozwijają się w stałej łączności wzajemnej poprzez szeregi żywotów cielesnych i bezcielesnych. Zarówno żywoty minione, jak i obecny żywot stanowią o naturze ducha, o jego przynależności do takiej czy też innej społeczności duchów i o miejscu w hierarchii duchów. Przynależność zaś ducha do społeczności jest przez to tak doniosła, że żaden duch nie działa sam, lecz tylko wespół z duchami innymi. Duchy ulegają rozwojowi, który jest przede wszystkim rozwojem moralnym. Na rozwój ten wpływa sam Bóg: ingerencję Jego widział Towiański nie tylko w Chrystusie, ale i siebie (...)

      Polecam szerszą lekturę o tych ubóstwianych do dziś bożyszczach polskiej literatury - dosyć szybko dojrzy się, że była to w istocie banda wariatów, która powinna zostać zmarginalizowana w polskich podręcznikach dla dobra tego kraju.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (28)

  •  

    „Argumentum ad temporantiam” - błąd prawdopośrodkizmu

    „Jeśli jedni mówią, że 2+2=4 a drudzy, że 2+2=6 to... prawidłowy wynik wynosi 5!” Czyli tekst o tym, kiedy prawdopośrodkizm staje się błędem w rozumowaniu i kiedy... wcale nie musi być głupim stanowiskiem.

    Ktoś mówi, że Ziemia jest płaska, a ktoś inny, że jest kulą? Czyli jest... półkulą. Ktoś chce zabić wszystkich Murzynów, a ktoś jest temu przeciwny? Zabijmy więc co drugiego!

    Te przykłady chyba świetnie oddają ducha argumentum ad temperantiam, zwanego też błędem złotego środka czy fałszywego kompromisu. Chodzi po prostu o to, że przyjmujemy na wejściu, że spośród dwóch stron kłócących się w jakiejś kwestii każda ma trochę racji. Albo, że żadna nie ma – często przecież spotykamy, szczególnie w internecie, ale także coraz częściej wśród dziennikarzy politycznych ludzi, którym przyznanie komuś racji jest wyraźnie ujmą na honorze i za wszelką cenę będą chcieli się odróżnić i mieć „swoje zdanie”.

    Nie ma to oczywiście wiele wspólnego z myśleniem i jest w rzeczywistości ślepą i dogmatyczną wiarą w bożka – bożka symetryzmu, czy jak kto woli prawdopośrodkizmu. Bardzo często w sporze dwóch stanowisk jedno jest prawdziwe, a prawdopodobieństwo to wzrasta im więcej oba mają zwolenników. Zdecydowanie bardziej prawdopodobne jest, że myli się jedna osoba niż miliony i mimo wklejanych na podparcie przeciwnej tezy przykładów geniuszy mam złą wiadomość: wieczni oponenci dużo częściej niż geniuszami okazują się szaleńcami.

    O ile jednak kompulsywne poszukiwanie kompromisu czy stawanie okoniem gdzie tylko można jest raczej świadectwem miałkości intelektualnej, to istnieje jednak wymiar poszukiwania złotego środka, który świadczy o czymś wręcz zupełnie innym.

    Zastanówmy się co możemy odpowiedzieć człowiekowi, który przed zbliżającymi się wyborami samorządowymi zadaje nam pozornie proste pytanie: „Czy jesteś za zakazem ruchu samochodów w centrum naszego miasta?”.

    Pytanie pozornie wymaga krótkiej odpowiedzi: tak lub nie. Jednak sprawa nie jest taka oczywista, gdy bliżej przyjrzymy się temu o co nas pytają:
    1. Co to znaczy zakaz? Kogo miałby dotyczyć, bo wydaje się oczywiste, że nie karetek pogotowia i straży pożarnej? Jakie więc kryteria by obowiązywały – czy dotyczyłby tylko samochodów przyjezdnych, czy też wszystkich? Czy byłyby ograniczenia ze względu na masę pojazdu, pojemność silnika czy jakieś inne kryterium?
    2. Co to znaczy centrum? Jaki konkretnie rejon miasta miałby objąć zakaz jakkolwiek by on nie był rozumiany?
    3. Jakie są ramy czasowe zakazu? Czy miałoby to być ograniczenie całoroczne, czy też okresowe, całodobowe, czy tylko w określonych godzinach?
    4. A może chodzi o hybrydę wszystkich powyższych? W niektórych rejonach zakaz rygorystyczny, całodobowy i całoroczny, zaś w niektórych tylko okresowy i dotyczący jedynie ciężarówek?

    Tak więc, ktoś kto mówi „jestem za zakazem ruchu samochodów w centrum naszego miasta” albo nie wie co mówi, albo też deklaruje znajomość wszystkich tych szczegółów. Ale jeśli tak, to miło by było, żeby się z nami nimi podzielił, nie? W każdym jednak razie, bez tej wiedzy udzielenie przemyślanej odpowiedzi jest niemożliwe, a kłócenie się bez rozjaśnienia szczegółów po prostu głupie – dwie osoby mówiące „popieram!” mogą mieć przecież na myśli coś zupełnie innego.

    Filozofia języka już dawno doszła do wniosku, że zdania często niosą za sobą bardzo dużo treści, która jest ukryta za powierzchownym znaczeniem. Nawet wydawać by się mogło oczywiste zdanie o tym, że Ziemia jest kulą jest skrótem myślowym – w rzeczywistości bowiem ma kształt do kuli jedynie zbliżony, a w ogóle ulega on ciągłym zmianom pod wpływem różnorakich sił. Gdybyśmy więc byli wybitnymi formalistami musielibyśmy powiedzieć, że ktoś mówiący o kulistej Ziemi mówi nieprawdę.

    Istnieje więc olbrzymia różnica między świadomością, że większość problemów obecnych w mediach, w wypowiedziach różnych osób jest przedstawiona w sposób skrótowy i niepełny, a bezmyślnym prawdopośrodkizmem czy tez kontrarianizmem nakazującym albo za wszelką cenę szukać kompromisu albo „trzeciego rozwiązania”. To drugie pcha nas do zacietrzewienia i zakładania klapek na oczy, naturalną konsekwencją tej pierwszej powinien być sceptycyzm i powstrzymanie od rzucania pochopnych wyroków. Oczywiście nie zawsze czas i forma na to pozwala (ten blog, a nawet każdy podręcznik są tego najlepszym przykładem), jednak nawet wtedy gdy działaliśmy pod wpływem impulsu – musimy mieć świadomość, że posługujemy się skrótami myślowymi, które z zasady prawdziwe są jedynie w pewnym przybliżeniu.

    A o takie „przybliżenia” nie ma się co chyba zabijać, nie?

    Obserwuj: #filozofiadlajanuszy Polub: na Facebooku Wesprzyj: finansowo lub bezpośrednio na Patronite

    #zainteresowania #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #mikroreklama #filozofia #humorobrazkowy
    pokaż całość

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika loginnawykoppl

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (7)