Autor stronki o śmiesznych filozofach ----> http://fb.com/filozofiadlajanuszy

  •  

    Dostałem ciekawą wiadomość od kolegi archeologa działającego na Jukatanie.
    Okazało się, że Majowie machnęli się o 8 lat w swoim kalendarzu i nie skończyl się on w 2012 lecz będzie to teraz w 2020.

    #koronawirus

  •  

    Gdyby ktoś się zastanawiał, kim są światli, naukowi, odpowiedzialni procovidowcy:

    chcialam, 2 lata temu kupilam sobie taki "komin" z mozliwoscia zalozenia na usta i nos, ale ludzie się na mnie dziwnie patrzyli. Teraz na szczęście jest to norma i prawie nikt już się dziwnie nie patrzy. Dzięki epidemii pod względem higienicznym wreszcie jest normalnie.

    staram się przecierać zakupy środkiem dezynfekcyjnym, jeżeli jest to możliwe. Tak samo, jak podłogę, gdy skądś wracam, przecieram środkiem dezynfekcyjnym lub spryskuję sprayem dezynfekcyjnym. Od czasu do czasu spryskuję też klamki od drzwi i kurki od kranu w łazience

    ale co szkodzi maseczkę założyć do sklepu czy autobusu? To prosta czynność, nikomu nie zaszkodzi, a jak sam przyznajesz, nie ma w tej sprawie konsensusu wśród naukowców. Na logikę lepiej nosić niż nie nosić

    Norowirusy, wirus grypy, paragrypy, angina, odra itd. - ten cały syf przenosi się drogą powietrzną, kropelkową, przez cząsteczki śliny wydalane z powietrzem przez chorego. Ktoś na ciebie nachucha w autobusie czy kolejce sklepowej i już jesteś załatwiony. Ja tak miałam mnóstwo razy, a maseczki pozwalają tego uniknąć.

    I jaki to problem, żeby maseczki były zmieniane co 45 minut? Chyba żaden, wystarczy nosić w zapasie na zmianę. W Azji maseczki już od lat są na porządku dziennym i akurat tego zawsze im zazdrościłam.

    Chciałem odpowiedzieć we wpisie @Relewantna niestety dodała mnie na czarno :(

    #koronawirus
    pokaż całość

    źródło: pbs.twimg.com

  •  

    Pierwszy panikowałem, teraz mi głupio.

    Jeśli chodzi o zachorowania na terenie Polski nie widzę żadnej różnicy w stosunku do zwykłej grypy. Mnóstwo górników było chorych na COVID (większość pewnie ma pylicę płuc) i jakoś nie słychać żeby były masowe pogrzeby górników, oni nawet nie wiedzą, że są chorzy.

    Zdziwiłem się jak dużo wypowiedzi Google odnajduje na różnych stronach, że ktoś stracił węch i smak podczas choroby/infekcji/grypy - wypowiedzi z lat poprzednich nie 2020, nie 2019 tylko lata wstecz. Dziwne, że żaden lekarz w TV nie wspomniał, że to jest typowy a nie NOWY objaw. Nie wiem czym się różni koronawirus od grypy w objawach.

    Kolejna sprawa ciekaw jestem co z tym lotniskowcem USA gdzie zachorowało mnóstwo marynarzy - armia nie ujawni, ale ciekawe czy którykolwiek umarł? Pewnie żaden. Ilu było hospitalizowanych?

    Skłaniam się ku teorii któregoś wykopka, że takich wirusów kocich, psich czy ze świnek morskich możemy mieć mnóstwo... Tylko nikt nie produkuje testów na ich wykrywanie.

    #koronawirus
    pokaż całość

    •  

      Zdziwiłem się jak dużo wypowiedzi Google odnajduje na różnych stronach, że ktoś stracił węch i smak podczas choroby/infekcji/grypy - wypowiedzi z lat poprzednich nie 2020, nie 2019 tylko lata wstecz. Dziwne, że żaden lekarz w TV nie wspomniał, że to jest typowy a nie NOWY objaw. Nie wiem czym się różni koronawirus od grypy w objawach.

      @jarokowa: znany jest trolling z delegalizacją DHMO czyli zwykłej wody. W petycji jaka do tego nawoływała podano szereg szokujących właściwości jakie woda posiada. I to wszystko prawda - tyle tylko, że po pominięciu reszty informacji przekaz był skrajnie zmanipulowany.

      Identycznie jest, jak mniemam, z powikłaniami po koronce. Owszem - są. Ale jako, że na poważnej medycynie zna się promil, społeczeństwo (w tym ja) nie potrafi ocenić, na podstawie wyrwanej z kontekstu i przedstawionej w emocjonalnym tonie informacji na ile jest to poważne. Poważne powikłania ma bowiem masa popularnych chorób o lekach nie wspominając. Ostatnio szczepiłem się na KZM. Podejrzewam, że gdyby ulotkę szczepionki redagował przeciętny pismak to wyglądałoby to na próbę samobójczą xD
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    Ludzie to debile
    #bekazpodludzi #koronawirus #zalesie

    źródło: 117146965_180342340332948_6396084469299864967_n.jpg

  •  

    Mam znaczną nadwagę (140kg przy 168cm) i niestety nie mogę podjąć pracy fizycznej, a mam tylko wykształcenie podstawowe. Lekarz nie chce przyznać mi renty, sądzi że wystarczy mi dieta. Oprócz tego mam krzywy zgryz przez co zawsze ludzie się śmiali i zostawiło to znaczny ślad na mojej psychice. Czemu w mojej sytuacji państwo nie chce mi pomóc? Czym ja sobie zasłużyłem na takie traktowanie. Utrzymuje mnie niepełnosprawna matka, ale ona też uważa że w moim wieku (36 lat) powinienem wreszcie wziąć się za siebie. Macie jakieś pomysły na zasiłek czy coś innego dla mnie?
    #pracbaza #socjalizm #bieda #zus #niepelnosprawni #otylosc #kiciochpyta #ulanekurwy
    pokaż całość

  •  

    Stało się to, co od początku było oczywiste dla każdego prawnika. Nie można wprowadzać ograniczeń wolności na podstawie rozporządzenia. Temu niezawisłość sędziów jest tak ważna. Niestety nie łudzę się, że do pisbolszewii cokolwiek dotrze. Niedalej jak tydzień temu jakiś bęcwał pisał mi tu, że żadnych ograniczeń nie było, bo go nikt nie zatrzymał i jeszcze plusy miał.

    #prawo #koronawirus #bekazpisu #neuropa

    https://businessinsider.com.pl/twoje-pieniadze/prawo-i-podatki/kary-za-brak-maseczki-niezgodne-z-konstytucja/y1bvllh
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Screenshot_2020-08-07-09-17-54.png

  •  

    Wbrew krytykom obecny wynik chorych na #koronawirus to wielki sukces rządu. Po prostu wywłaszczanie krzywej szło w takim tempie, ze zaczęła opadać gwałtownie, zrobiła zawijasa przekraczając czasoprzestrzeń i wybiło ją do góry (pic rel)

    Po prostu - ten rząd jest zbyt skuteczny!

    #bekazpisu

    źródło: Adjustments.plist

  •  

    Tak niedawne czasy gdy mieliśmy kompetentnego i szanowanego na świecie prezydenta, premiera i ministra spraw zagranicznych. To se ne vrati. Szanujesz plusujesz.

    #neuropa #uniaeuropejska #bekazpisu

    źródło: 673221b754868db72360189b83e0f9f3,860,0,0,0.jpg

    •  

      Rozbrajająca jest ta impotencja intelektualna polskiej lewicy, która nie potrafi się zdobyć nawet na pół nowatorskiej myśli, tylko jak szympans robi ctrl+c/ctrl+v z anglojęzycznego twitterka.

      @Dutch: gwoli sprawiedliwości to reguła polskich inb internetowych, nie tylko lewicowych. Jakby ktoś z kosmosu przyleciał i to poczytał, to by pomyślał, że Polska leży gdzieś między Ohio a Pensylwanią - permanentna napierdalanka o problemy, które nas w ogóle lub prawie wcale nie dotyczą. pokaż całość

      +: Guzkow
    • więcej komentarzy (189)

  •  

    Polskie zespoły nie chcą występować z neonazistami

    Sypie się skład koncertu, którym nowy dyrektor Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie postanowił uczcić stulecie Bitwy Warszawskiej. Luxtorpeda i Maleo Reggae Rockers rezygnują ze względu na obecność gwiazd węgierskiego rocka narodowego, zespołu Hungarica związanego z kręgami neonazistów węgierskich.

    Zespół Hungarica, związany z węgierskimi neonazistami i wspierający nacjonalistyczną i jawnie rasistowską partię Jobbik, będzie gwiazdą koncertu, który z okazji rocznicy Bitwy Warszawskiej organizuje nowy dyrektor CSW Piotr Bernatowicz.

    Koncerty zespołu w Polsce były kilkakrotnie odwoływane ze względu na protesty środowisk lewicowych i antyfaszystowskich (m.in. partii Razem i Otwartej Rzeczypospolitej).
    Rok wcześniej po protestach odwołane zostały koncerty z okazji Dnia Niepodległości w klubach należących do Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie i Politechniki Warszawskiej.

    Dyrektorem CSW Zamek Ujazdowski jest od tego roku krytyk sztuki i kurator Piotr Bernatowicz. Miłośnika neonazistowskich zespołów mianował na stanowisko dyrektora bez konkursu minister kultury Piotr Gliński.

    (╭☞σ ͜ʖσ)╭☞ Źródło

    #polska #warszawa #bekazpisu #muzyka #neuropa #bekazprawakow
    pokaż całość

    źródło: scontent.flcj1-1.fna.fbcdn.net

    •  

      sprzeczność jest taka, że nacjonalizm jest czymś z założenia złym, a chrześcijaństwo - z założenia dobrym. gdzie tu miłość do bliźniego jak traktujesz mieszkańców innych krajów o innych poglądach jako gorszych ludzi?

      @kubelek_klasik: nie. Sprzeczność jest przede wszystkim w tym, że tak chrześcijaństwo jak i islam są religiami uniwersalistycznymi, otwartymi dla każdego człowieka. Na tym polegał punkt sporny między pierwszymi chrześcijanami a Żydami, którzy w tamtym czasie zasadniczo przypisywali sobie wyłączność na bycie Ludem Wybranym (bo też nie zawsze tak było, były stronnictwa gotowe otworzyć się na prozelitów i uczynić judaizm religią uniwersalną):

      Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie.

      I taki mniej więcej ideał obowiązywał przez stulecia. Liczyło się wyznanie, a nie inne kryteria. Do dziś to widać najlepiej u turboislamistów. W ISIS nie robią różnicy jakiej narodowości czy rasy jest chętny do wysadzenia się w tłumie, natomiast jedną z ideologii z jaką walczą jest panarabski nacjonalizm ( ͡º ͜ʖ͡º)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (51)

  •  

    Taki obraz prawaków - macie tolerować naszą nietolernację, tyle o niej krzyczycie a sami się do niej nie stosujecie. Wazniejsze jest tradycyjna rodzina a ne jakies geje i lesbijki, dlatego zakladamy wyjscie z UE bo nie beda nam tu niczego narzucać.
    Sam pan Lisicki rozbił małżenstwo swojego kolegi i zostawił swoja zone dla innej kobiety. Tradycja pełną gębą #bekazprawakow #neuropa

    źródło: FB_IMG_15966115031443933.jpg

  •  

    Nie wiem z kogo mam wieksza beke z Szumowskiego czy z dziennikarzy na serio pytajacych go o sytuacje z #koronawirus.

    Najpierw zrobili go bohaterem xD. A teraz ekspertem od koronawirusa xD. Faceta, ktory jest kardiologiem i skonczyl swoja praktyke lekarska dobre kilka lat temu. A aktualnie jest biznesmenem dzialajacym w polityce.

    Jak mozna brac na powaznie slowa faceta, ktory zaprzecza sobie w co drugiej wypowiedzi xD? Rozumiem, jakby ci dziennikarze probowali go porzadnie wypunktowac, to juz nawet nie trzeba specjalnie znac sie na medycynie, tylko na podstawach logiki, ale te cwoki nadal nie. Nadal spijaja mu z dziobka xD.

    No yyy nie wiem, ale druga fala bedzie. A tera to chyba jeszcze nie jest, ale jest takie no falowanie xD. I te trepy biora takie slowa na powaznie. Chlop albo juz wystarczajaco kasy nawyciagal, bo widac, ze oporow nie mial i polecial na ostro albo juz ma przygotowana dymisje i sobie po prostu ich trolluje.

    Rownie dobrze ja moglbym wyjsc na konferencje powiedziec ludzie ubierajcie sie cieplo, dobrze sie odzywiajcie, zeby was to chorobsko nie zlapalo i pamietajcie o bliskich, trzymam kciuki, cześć.

    A jezeli on to wszystko mowi na powaznie to tylko pokazuje stopien ignorancji jego i jego doradcow, ktorzy wiedze aktualizowali ostatnio na temat wirusow w 2013 jak na konferencji byli w Lizbonie i tam cieplo i fajnie bylo, ale przed trzeba bylo abstraktat walnac to cos trzeba bylo poczytac i to nawet po angielsku. #szumowski #polityka #bekazpisu
    pokaż całość

    źródło: biznesinfo.pl

  •  

    W Rosyjskim Jarosławiu aktywista lgbt był bity przez przechodniów w tym żołnierza w mundurze. Dwójka obecnych policjantów interweniowała ze średnim zaangażowaniem.
    Zwraca uwage to, że po 1 min 30 sekundzie przechodzaca dwójka nic nie robiac sobie z obecnosci policji wbija w niego z buta.

    nagranie klik

    #rosja #lgbt #neuropa
    pokaż całość

    źródło: jjjllbb.jpg 18+

  •  

    Pokaże wam najistotniejszy problem w kraju, gdzie nijak zadziałały obostrzenia koronawirusowe, jesteśmy w trakcie negocjacji budzętu unijnego i pakietu europejskiego wsparcia gospodarek po kryzysie, partia rządząca kontynuuje orbanizację państwa, najwyżsi urzędnicy uciekają od odpowiedzialności (nawet politycznej), trzeba pilnie wprowadzić plan transformacji energergetycznej.

    CHŁOP NA BARIERCE KLEPAŁ SIĘ PO JAJACH W CENTRUM WARSZAWY

    Taki obraz polskiej opinii publicznej. Tania papka dla ludu, aby skonsolidować władzę dzięki wspólnemu "wrogowi". Wy nadal macie rękę w nocniku.
    #neuropa #4konserwy #polityka
    pokaż całość

  •  

    - Jest to droga, którą chcemy podążać - tak o wypłacaniu kolejnych świadczeń w formie elektronicznego bonu mówi wicepremier i minister rozwoju Jadwiga Emilewicz. Przypomnijmy, że właśnie w taki sposób Polacy otrzymają bon turystyczny. Teraz pora na kolejne świadczenia, w tym również 500+ czy 300+. Jak mówiła w programie "Money. To się liczy" szefowa resortu rozwoju, dzięki elektronicznej formie bonu rząd ma pewność, że pieniądze zostaną wydane na usługi turystyczne i wypoczynek dzieci, a "nie na łatanie dziur w budżecie domowym". - Realizacja innych świadczeń w ten sposób daje gwarancję, że pieniądze zostaną wydane tak, jak zaplanował to ustawodawca - powiedziała Jadwiga Emilewicz. I zapowiada podobne działania w przypadku innych świadczeń społecznych

    Przykro mi ale nie mogę powstrzymać schadenfreude xDDDDD Ciekawe ile osób głosowało na Dudę z wizją nowego telewizora czy alufelg do Passata xDD

    #neuropa #polityka #gospodarka #500plus i wyjątkowo nie #bekazpisu xD
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  
    OjciecMarek

    +282

    #historia #poezja #ciekawostkihistoryczne #warszawa #powstaniewarszawskie #gruparatowaniapoziomu

    [ Powstanie warszawskie subiektywnie ]

    Tl;dr: Chwała poległym, sąd historii dowódcom, pamięć tym, którzy widzieli bezsens, a mimo to walczyli.

    Znakomity historyk średniowiecza, jeden z największych przedstawicieli szkoły Annales, Marc Bloch, stwierdził w Dziwnej klęsce, że Istnieją dwa rodzaje Francuzów, którzy nigdy nie zrozumieją dziejów Francji: ci, których nie porusza wspomnienie koronacji w Reims; ci, którzy obojętnie czytają opis święta Federacji (przyp. mój: święto Federacji czciło pierwszą rocznicę zburzenia Bastylii, stanowiącego początek rewolucji francuskiej). Marc Bloch podczas Drugiej Wojny Światowej uczestniczył w Résistance. Pojmany w łapance Lyonie, torturowany, następnie rozstrzelany 16 czerwca 1944 roku. Śmierć z rąk niemieckich okupantów, którą, wedle naocznego świadka powitał z otwartymi ramionami, splata go z wydarzeniem kluczowym dla zrozumienia dziejów Polski. Mowa o powstaniu warszawskim, którego 76. rocznicę wybuchu czcimy dziś.

    Spory o powstanie wybuchają rokrocznie. Obecnie, odkąd stopniowo ustępuje ono miejsca w zbiorowej pamięci i polityce historycznej żołnierzom wyklętym, są zapewne mniej intensywne, niż jeszcze niedawno. Wciąż jednak rzeczona pamięć o nim — a przede wszystkim sprzeczne opinie co do jego celowości — stanowi jedną z podstawowych aren rozważań o naszych dziejach. Staję w tym sporze po stronie, umownie pisząc, realistów. Rozkaz jego rozpętania uznaję za błąd. Nie rozwodząc się zbyt długo, bowiem te same argumenty padają w tym temacie od lat i nie to ma być osią poniższego wpisu, postaram się pokrótce uzasadnić swe stanowisko.

    Powstanie, mówiąc słowami wydającego rozkaz o jego wybuchu „Bora” Komorowskiego, było wymierzone militarnie przeciwko Niemcom, politycznie przeciwko Sowietom. Historyk Paweł Jasienica złośliwie dodawał, że demonstracyjnie przeciwko Anglosasom, a faktycznie przeciwko Polsce. Racjami natury politycznej trudno uzasadnić decyzję o wywołaniu powstania — już w wyniku postanowień konferencji wielkiej trójki w Teheranie w listopadzie 1943 Polska miała trafić do sowieckiej strefy wpływów. Jan Nowak-Jeziorański w rozmowie z szefem sztabu Komendy Głównej AK, generałem Tadeuszem Pełczyńskim, stwierdził dobitnie:

    Nie orientuję się w całości sytuacji, nie znam waszych przesłanek wojskowych, ale jeżeli sobie wyobrażacie, że Powstanie wywoła jakieś wielkie echa na Zachodzie, to muszę panu powiedzieć, że będzie to burza w szklance wody.
    Pod kątem militarnym również trudno mówić o celowości. Kazimierz Sosnkowski, podówczas Naczelny Wódz na uchodźstwie, zastrzegał, że akcja insurekcyjna sens miałaby tylko w momencie, w którym siły Sowietów wkraczałyby do Warszawy. W przededniu wybuchu powstania pod Radzyminem doszło do starcia sił niemieckich z nacierającą sowiecką Trzecią Armią Pancerną. Wynik pozostawał nierozstrzygnięty. I ze względu na ów stan zawieszenia szef AKowskiego wywiadu, pułkownik Kazimierz Iranek-Osmecki, zalecał wstrzemięźliwość — ewentualną akcję zbrojną zainicjować powinno się w ostatnim możliwym momencie, by uniknąć rzezi. Podobnie do ewentualnego rozpętania powstania w stolicy podchodził podówczas II zastępca Szefa Sztabu Komendy Głównej AK, pułkownik Janusz „Sęk” Bokszczanin, podkreślający naiwność myślenia, iż Sowieci sami z siebie udzielą pomocy walczącej Warszawie.

    Słowem — w najlepszym razie półprawdą jest często pojawiający się zarzut wobec krytyków decyzji o rozpętaniu powstania, iż przejawiają oni prezentyzm, że oceniają z wygodnego fotela decyzję, znając jej reperkusje: jej wady poszczególni wysoko postawieni oficerowie dostrzegali jeszcze przed 1 sierpnia 1944. Podobnie za mało prawdopodobną należy uznać hipotezę, iż „powstanie i tak by wybuchło” — 27 lipca 1944, jako kontra do zarządzenia gubernatora dystryktu warszawskiego Ludwiga Fischera o wezwaniu 100 000 mężczyzn i kobiet w wieku 17-65 do stawienia się celem budowy umocnień nad Wisłą, dowódca okręgu Warszawa AK, generał Antoni „Monter” Chruściel wydał rozkaz mobilizacji oddziałów AK. Mobilizacja została odwołana dzień później. Pozbawiła jednak elementu zaskoczenia w dniu 1 sierpnia. Jak wspominał żołnierz Kedywu Stanisław Likiernik:

    Powstanie było zrobione na rozkaz. My byliśmy wojskiem, więc rozkaz się wykonuje (mimo ewentualnych opinii o rozkazodawcy).
    Skoro wydany trzy dni przed właściwym wybuchem powstania rozkaz cofnięcia mobilizacji został wykonany, trudno uwierzyć, iż ulica samowolnie wywołałaby insurekcję.

    Zgoła inaczej do wybuchu powstania podchodzili generał Leopold „Niedźwiadek” Okulicki, mianowany przez „Bora” następcą w sytuacji, w której on sam nie mógłby dowodzić, czy wspomniany wyżej „Monter”. Pierwszy z nich argumentował w sposób następujący:

    Musimy stoczyć wielką bitwę w Warszawie i to niezależnie od ceny. Niech się walą mury, niech płynie krew. Tylko nasza walka, nasza śmierć, nasza ofiara może zmienić stanowisko wielkich mocarstw.
    Że była to nieuzasadniona naiwność, niech poświadczą przywołane wyżej słowa Jana Nowaka-Jeziorańskiego o burzy w szklance wody. „Monter” zaś na naradzie sztabu w przeddzień wybuchu powstania podał fałszywą informację o pojawieniu się czołgów sowieckich na przedpolu Pragi. Wspomniany wyżej szef AKowskiego wywiadu pułkownik Iranek-Osmecki przybył na rzeczoną naradę już po podjęciu decyzji o rozpętaniu powstania — ponowił swój sprzeciw, było już jednak zbyt późno. Rekapitulując zatem — decydenci odpowiedzialni za wywołanie powstania mieli w swych rękach dość argumentów, by podjąć inną decyzję, byli w ich otoczeniu ludzie, którzy przewidzieli hekatombę stolicy. Po prostu się ich nie posłuchano.

    Tyle rozważań polityczno-militarnych. Dyskusja o powstaniu — a szerzej pisząc, o celowości walki polskiego Podziemia w ogóle — nie powinna pozostawiać na uboczu szeregowych bohaterów. Jakkolwiek wobec weteranów walk tak powstańczych, jak i szeroko pojętej konspiracji, nie mówi się dziś — i słusznie — inaczej, niż z szacunkiem, dostrzegam przynajmniej jedną grupę, której głos został zmarginalizowany. Mowa o ludziach, którzy dostrzegali bezsens powstania, a mimo to w nim walczyli. Poetka Anna Świrszczyńska służyła podczas insurekcji jako sanitariuszka. Po wojnie nie szczędziła słów krytyki względem decyzji o rozpętaniu powstania. Niech przemówi jej wiersz:

    Żołnierz mówi do generała

    Chodź ze mną, generale.
    Pójdziemy razem
    zdobywać pięściami
    karabiny maszynowe i armaty.
    Kazałeś mi przecież zdobywać pięściami
    karabiny maszynowe i armaty.

    Rzeczonym generałem był „Monter”. 27 lipca 1944 roku na naradzie okręgu Warszawa, gdy dowódcy poszczególnych Obwodów zwrócili mu uwagę, iż wyznaczone przezeń cele są niemożliwe do zrealizowania ze względu na niedostatki uzbrojenia, Antoni Chruściel rozkazał, by nieuzbrojonym żołnierzom AK zostały wydane siekiery, kilofy i łomy. I z siekierami, kilofami i łomami mieli wyruszać na uzbrojonych po zęby Niemców. Świrszczyńska dostrzegała bezsens takiej ofiary. Nie był to jedyny wiersz poetki o powstaniu, napisała też Niech liczą trupy czy Major powiedział. Każdy z utworów w podobnym duchu, co przywołany powyżej. A mimo to, w powstaniu udział wzięła.

    Inaczej, niż Świrszczyńska, sens walki powstańczej widział dowódca znanej z powstańczej piosenki obrony Pałacyku Michla, porucznik Janusz „Gryf” Brochwicz-Lewiński. Bronił on decyzji o rozpętaniu powstania do końca długiego, bo zakończonego w 2017 roku, życia. Głosu nie mieli jednak jego podkomendni. Tak opisywał on starcia na cmentarzu ewangelicko-augsburskim na Woli w wywiadzie udzielonym dla Rzeczpospolitej:

    Pan bił się tam dwa dni później.

    Tak, moim zadaniem było oczyszczenie cmentarza z elementów SS. Musiałem poderwać oddział szturmowy do ataku, ale część ludzi niezbyt chętnie wychodziła zza grobów, nie paliła się, żeby iść do przodu. Warunki walki były tam niezwykle trudne. Na cmentarzu były groby, krypty, kapliczki. Wszystko bardzo solidne. Do tego kupa zieleni, liście. Dirlewangerowcy mieli na sobie kamuflażowe mundury. Nakryli się badylami i liśćmi, co bardzo utrudniało ich zauważenie. Strzelali nie tylko bezpośrednio do nas, ale również do płyt nagrobnych. W ten sposób na wszystkie strony w powietrze wystrzeliwał grad kamiennych odprysków, które były równie niebezpieczne jak kule. Leżeli bez ruchu, cierpliwi, znakomicie wyszkoleni. Wcześniej spędzili trzy lata na froncie wschodnim. Byli nie tylko znakomitymi strzelcami, byli także twardymi żołnierzami, potrafili do końca zachować zimną krew. Podchodzili do żołnierskiej roboty profesjonalnie. A ja miałem 18-letnich chłopców. Bardzo bohaterskich, odważnych, ale bez takiego doświadczenia jak nieprzyjaciel. Ja, z moją służbą w 1939 roku i dwoma latami w partyzantce, należałem do nielicznych żołnierzy z jakimkolwiek doświadczeniem. Ostatnie trzy miesiące przed powstaniem szkoliłem tych młodych chłopaków. Ale to było za mało. Resztę musieli zdobyć już w trakcie powstania...
    I „zdobyli".


    Tak, straty „Parasola" w trakcie 63 dni Powstania Warszawskiego to 85 procent... Ci chłopcy bardzo dzielnie umierali...
    Janusz Brochwicz-Lewiński honorowany był do końca życia. Galeria jego orderów — cokolwiek imponująca. Brak chyba tylko Orderu Orła Białego, Kawalerem Orderu Odrodzenia Polski — najwyższej klasy — już jednak był. Prezydent Lech Kaczyński awansował go w 2008 r. do stopnia generała brygady. Pośmiertnie doczekał się stopnia generała dywizji.

    Na tak wielkie honory nie mógł liczyć profesor Jan Ciechanowski, historyk związany z University College London, autor krytycznych wobec powstania prac naukowych. Jedną z nich wydano pod auspicjami Cambridge University Press. A oprócz tego, jako czternastoletni chłopak, żołnierz zgrupowania „Siekiera”. Tak wspominał on natarcie na Dom Akademiczek w pierwszym dniu insurekcji. Wyruszał do niego z jednym granatem:

    Punktualnie o 17.00 ruszyliśmy do natarcia, ale jak tylko znaleźliśmy się pod skarpą Ogrodu Frascati i Ogrodu Sejmowego, dostaliśmy się pod silny ogień niemieckich ciężkich karabinów maszynowych z trzech stron. Pod tym morderczym, krzyżowym ogniem nasze natarcie załamało się, a Niemcy zaczęli przechodzić do przeciwuderzenia, zorientowawszy się, że jesteśmy uzbrojeni głównie w broń krótką i granaty. W natarciu straciliśmy dziesięciu ludzi, w tym dowódcę. Dalszy napór Niemców powstrzymały wybuchy granatów, celnie rzucanych przez naszych chłopców. Niemcy zatrzymali się i zaczęli dobijać rannych, co pozwoliło nam oderwać się od nich i wycofać. Natarcie to nigdy nie miało choćby najmniejszej szansy powodzenia, jego wynik był z góry przesądzony. Wypadki i doświadczenia, jakich doznałem podczas pierwszego dnia powstania, głęboko zapadły w mym umyśle i sercu.
    Jan Ciechanowski nie pojmował sensu walki, która, cóż, walką nawet nie była — była wyłącznie rzezią. Państwo polskie nieomal o nim zapomniało. Pamiętało jednak o Januszu Brochwiczu-Lewińskim, który słał na śmierć swych podkomendnych. Jego hołubiono. Podobni Ciechanowskiemu nie mogli już liczyć na podobną dozę uwagi.

    Stefan Kisielewski. Znany przede wszystkim jako znakomity felietonista, mniej rozpoznawalny — nad czym bardzo ubolewał — jako kompozytor. Epizod powstańczy dość krótki: 3 sierpnia został postrzelony, następnie wywieziony w transporcie rannych do Pruszkowa, z którego zbiegł, a do Warszawy podczas powstania już nie wrócił. W 1957 w Londynie spotkał się z generałem Tadeuszem Pełczyńskim, jak sam mówił, faktycznym dowódcą insurekcji. Rozmowa przebiegła w szorstkiej atmosferze. Generał w oczach „Kisiela” chciał nie tyle dyskutować, co raczej przesłuchiwać. W pewnym momencie Stefan Kisielewski nie wytrzymuje i pyta:

    Panie generale, teraz ja chcę panu zadać pytanie. Pełczyński: Proszę bardzo. Więc ja mówię: Fortepian. Smoking. Biblioteka po ojcu. Pełczyński: Co? Mówię: Przepadły mi w powstaniu warszawskim 1944 roku i chcę wiedzieć dlaczego.
    Teraz osobista dygresja. Miałem pośród krewnych AKowca, Antoniego „Papugę” Kowalika, żołnierza pod dowództwem porucznika Jana „Kmicica” Płatka. Brat stryjeczny mojego pradziadka, skądinąd weterana wojny polsko-bolszewickiej, który służył w niej jako łącznik. I w plutonie egzekucyjnym. Pradziad ów wraz z rodziną — pośród niej mój dziadek — mieszkał w stolicy. W grudniu 1942 doszli oni do wniosku, że łatwiej będzie im o przeżycie na prowincji. W dniu wigilii Bożego Narodzenia dotarli do rodzinnych dla pradziada — i dla mnie — Puław. Gdyby nie ta decyzja, całkiem możliwe, że dziś bym tego tekstu nie pisał. Po potyczce pod Kolonią Zbędowice, gdzie żołnierze Podziemia wyszli zwycięsko w starciu z Wehrmachtem, Niemcy odpowiedzieli pacyfikacją rzeczonej wsi. Oprócz tego, „Papudze” wybili całą najbliższą rodzinę, mojemu pradziadowi z kolei Gestapo odbiło nerki na przesłuchaniu, bowiem... pomylili go z partyzantem. Nosił dokładnie to samo imię i nazwisko. A jak już wyjaśniono sprawę, to tłukli go dalej, bo a nuż coś o kuzynie wiedział. Cud, że go nie zatłukli na miejscu, względnie nie odesłali do obozu koncentracyjnego, ale to niewydolność nerek była przyczyną w dwa lata po wojnie, więc na swój sposób dopięli swego.

    Z „Papugą”, jako mała dziewczynka, miała okazję porozmawiać moja matka. Przychodził często do jej ciotki — ona oczywiście rozmawiała z nim znacznie częściej — musiał bowiem regularnie przyjmować zastrzyki, a ciotka, jak pracownica naukowa Państwowego Instytutu Weterynarii w Puławach, cóż, radziła sobie pod tym względem też z ludźmi. Ten szeregowy przecież żołnierz zrozumiał krwawą lekcję, jakiej udzieliła nam hekatomba Drugiej Wojny Światowej: przyznał pod koniec życia, że rzucanie się z niczym na uzbrojonych po zęby Niemców, którzy potem wyrzynali w odpowiedzi całe wsie, nie miało sensu. Że sytuacja, w której za jednego zabitego wroga ginie stu naszych to szaleństwo. Że twarze pozabijanych członków rodziny śnią mu się cały czas. I że wolałby już sam zginąć, niż żyć po wymordowaniu najbliższych.

    Podobnych wniosków nie wyciągnęli dowódcy Podziemia. „Bór” Komorowski bronił decyzji o rozpętaniu powstania do końca życia. Tadeusz Pełczyński na pytanie „Kisiela” o fortepian czy smoking — a cóż znaczyły one na tle dwustu tysięcy ofiar! — odparł nerwowo kompozytorowi Pan jesteś demagog. Optyka dowódców jest oczywiście inna, niż szeregowych żołnierzy czy cywilów. Z definicji muszą liczyć się z faktem, iż w wyniku ich decyzji ludzie ginąc będą tysiącami. Ale ważnym jest, by nie ginęli po nic, w imię ułud i myślenia życzeniowego. A tak z ofiarami powstania, co straszne, było. W mych oczach bardziej od Janusza Brochwicza-Lewińskiego, obrońcy decyzji o wywołaniu powstania do końca swych dni, na wspomnienie zasługują jego anonimowi podkomendni, których posłał na rzeź. Zwłaszcza, że po kres swych dni bronił decyzji, która do tego doprowadziła. Dlatego uważam, że dziś pamiętać powinniśmy głównie o nich. Apologeci decyzji o wywołaniu powstania zmonopolizowali pamięć po nim. Głos bohaterów, którzy widzieli przed wybuchem insurekcji — bądź dostrzegli później — bezsens ofiary dla samej ofiary, a mimo to do walki stanęli, pozostaje zagłuszany. A nie byli oni mniej odważni.

    Byli rozważniejsi.

    Poetka Anna Świrszczyńska podczas powstania
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

    •  

      trudno uwierzyć, iż ulica samowolnie wywołałaby insurekcję.

      @OjciecMarek: ładną opinię o Armii Krajowej mają ludzie posługujący się tym argumentem. Nie zgodnie z prawdą: jako regularne, w dużej mierze świetnie wyszkolone (Kedyw) wojsko lecz zbieranina tępych, stadionowych sebiksów rzucających się na uzbrojone oddziały i zdziwionych później, że leży na glebie. Patrząc kto dziś głównie otoczył PW kultem (dodajmy: odpustowym i ujmującym wydarzeniu jakiejkolwiek powagi) napisałbym coś o projekcji. ( ͡º ͜ʖ͡º) pokaż całość

      +: OjciecMarek, yeron +17 innych
    • więcej komentarzy (33)

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika loginnawykoppl

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.