Gram w gry Czasem biegam po poligonie Lubie piwo

  •  

    szukam drukarki laserowej kolorowej z duplexem. Z tanimi tonerami i ogólnie tanią eksploatacją o ile tak się da.
    Wcześniej była OKI c511dn i była w miarę spoko dopóki nie przyszło do wymiany bębnów, pasa i grzałki. Co przewyższa koszt, w dodatku te drukarki obecnie w chorych cenach bo są nowe modele.
    #drukarka

    Poleci ktoś coś?

    - cena do 1000 zł
    - duplex
    - lan
    - laser
    - kolor
    pokaż całość

  •  

    Zakupilem niedawno mieszkanie w falowcu. Dla tych ktorzy nie wiedza co to jest: sa to ogromne bloki polaczone ze soba. Co je charakteryzuje, poza ogromna wielkoscia? To, ze wchodzi sie do mieszkania przez galerie - taka jak zalaczam w obrazku. Ogolnie stare budownictwo, mieszkanie kupilem dosc tanio bo najpierw chce tu mieszkac a potem walic pod wynajem.

    Problem polega na tym, ze boje sie o bezpieczenstwo wlasnego mieszkania.
    Mieszkam sam i pracuje w stalych godzinach. Poza tym jak nie praca, to inne zajecia i tak to bywa ze czesto nie ma mnie w domu. Pomijam juz te 'inne zajecia', ale chodzi nawet o sama prace. Nietrudno jest np. sasiadom zaobserwowac moj dzienny tryb dnia z uwagi na to, ze wejscie jest przez galerie. Jak ktos siedzi w kuchni, to widzi co jest na galerii. Podobnie w pokoju dziennym. Obawiam sie ze nawet gdyby ktos na te galeria przyszedl z wiertarka i zaczal sie bezczelnie do mnie wlamywac (np. wywiercac zamki) to watpie aby sasiedzi zareagowali.

    Jestem troche paranoikiem i niedawno np. kurier jakos tak wypytywal ile za mieszkanie place, czy sam mieszkam i tak mnie to torche zaskoczylo, a czytalem na wykopie ze tak czesto kurierzy/monterzy/listonosze itp daja cynk gdzie warto sie wlamac.

    Jakby komus nawet bardzo zalezalo to moglby sobie kamere zainstalowac z widokiem na moja galerie w falowcu to by mogl sobie spisac moj dzienny tryb dnia, kiedy wychodze, kiedy wracam, itd. Jest to malo prawdopodobne, ale gdybym byl na czyims celowniku to w sumie jest to mozliwe. Jednak ja to jestem biednym mlodzieniaszkiem, nie mam nic wartosciowego w mieszkaniu poza laptopem wartym moze 2-3 tys. zl i telewizorem za 2k zl, ps4 za 1.5 zl no i to tyle z majatku. Ale i tak chcialbym sie zabezpieczyc na rozne ewentualnosci.

    Jak moge poprawic swoje bezpieczenstwo? Na pewno planuje wymienic drzwi na solidne, antywlamanione. Do tego jakies solidne wkladki do drzwi. Tylko co poza tym? Gdyby to bylo mieszkanie w bloku gdzie wchodzi sie przez klatke schodowa to mialbym to w dupie, ale tutaj okna z kuchni i sypialni mam na galerie. Teoretycznie ktos moglby wjebac sie tutaj nawet przy uzyciu cegly. Nie sadze aby sasiedzi jakos specjalnie zwrocili uwage, a lekkomyslnych bandziorow nie brakuje przeciez. Rownie dobrze to moglby byc menel ktory nie ma nic do stracenia. Myslalem o kratach w oknach, ale wewnatrz to by brzydko wygladalo, wiec zostaje od zewnatrz - a nie wiem czy spoldzielnia udzielilaby mi zgody i czy cos takiego w ogole jest wykonalne i ile by to kosztowalo.

    Ogolnie zaczynam miec watpliwosci co do mojego zakupu, bo niby tanio kupilem to mieskanie, stare budownictwo mnie nie przeraza, mieszka mi sie tu calkiem dobrze bo mam fajna lokalizacje, mieszkanie tez jest ladnie wykonczone i nie wymaga duzego wkladu, to sa jednak minusy: wyjscie na galerie (mniej prywatnosci i bezpieczenstwa), sciany sa troche cienkie wiec jak sasiad tv oglada glosniej to u mnie tez slychac (wkurwia jedynie gdy probuje cos czytac, uczyc sie, albo zasnac).

    Jakies pomysly?

    PS. Moj wpis jest zainspirowany wpisem mireczka ktory troche mnie nastraszyl o wlamaniu: https://www.wykop.pl/link/4677521/ta-trojka-okradla-nasze-mieszkanie-rozpoznajesz-te-osoby/

    #zlodzieje #policja #bezpieczenstwo #mieszkanie #mieszkajzwykopem #remontujzwykopem #budujzwykopem #remont
    pokaż całość

  •  

    #komputery #sysadmin #linux #it

    Gdzie mireczki polecacie kupić serwer do firmy? Ktos poleci jakiegos solidengo sprzedawce? Najchetniej Dell.

    +: iREDO
  •  

    Poznałem dziś nauczycielkę chemii w LO, która jest antyszczepem (╥﹏╥)

    #antyszczepionkowcy

  •  

    Idzie zima i zaczynają się cyrki, które zresztą widać na filmach z kamerek.

    - zapierdalanie +20-30 powyżej ograniczenia
    - siedzenie na dupie
    - wpychanie się przed maskę i nagłe zmiany pasa
    - hamowanie w zakrętach (ten temat to ogólnie jakaś czarna magia)
    - ludzie typu > hehe w mieście zawsze droga czarna zimówki tylko na trase
    - wyskrobanie sobie w zamarzniętej szybie wizjera jak w T-34

    A potem zdziwienie, że dupa uciekła, tył wyjechał z zakrętu albo wjechało się komuś w dupsko. Płyta poślizgowa powinna być obowiązkowa na nauce jazdy.

    Dziś taki typ był jak jechałem rano do pracy, szybka i wściekła corsa, na każdych światłach mieli kołami ale lewy pas musi być zajęty i on musi być pierwszy i slalom pomiędzy autami to coś co tygryski lubią najbardziej.

    A jeszcze śniegiem nie waliło porządnie..... ehhh kuźwa....

    Uważajcie na drogach, nie jesteście tam sami, uważajcie nie tylko na to co Wy robicie ale także na to co robią inni, idiotów nie brakuje.

    #motoryzacja

    Wypiłem melisę ale nie pomogło...
    pokaż całość

    •  

      @snwptest: młody już nie jestem fakt. Ale sporo mi dało takie szkolenie na torze z płytą poślizgowa. Po tym kupiłem AWD. W dodatku robię sporo tras po kraju więc dołożyłem do tego muzykę relaksacyjna. Trzeba ludziom wkładać do głowy że to co przechodzi latem zima jest ogromnym ryzykiem, dodatkowo taki Seba potem jak się rozwali na zakręcie to korki powoduje.

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    Mirki pomocy, mam #drukarka HP Deskjet F4210 miga mi że tusz kolorowy się skończył, ale ja chce drukować tylko czarny tekst, jak to ustawić żebym mogła drukować mimo braku koloru? :( #pomocy #komputery

  •  

    Bodajże 10 lat grania w Wolfensteina: Enemy Territory w skrócie ET albo po prostu Wolfa. Nie wiem, ile nocek zawałem. Było czasami tak, że pykałem do 3-4 w nocy, a rano wstawałem do pracy wymombonany na maksa. Wszystko dlatego, że należałem przez bodajże 5 lat do amerykańskiego klanu, a przez zmianę czasu tamtejsi gracze pojawiali się na serwerze w naszej nocy.

    Jaka to była świetna gierka, marne wymagania sprzetowe umożliwiały zagranie prawie każdemu Najważniejszy był ping. Ping był podstawa, kto miał wysoki albo nie wchodził albo lagował jak stara twoja nać od pietruszki.
    Grało się przeważnie na maksymalnie kilku serwerach serwerach. Te klanowe były najlepsze. Jeszcze do dzisiaj poprzez skumplowanie się z wieloma graczami mam ich numery telefonów i spokojnie mogę do nich zadzwonić, zasalutowac.

    Pamietam, jak bodajże w 2009 roku dostałem na SplatterLadder za przegranie prawie 12 godzin ciągu jednego dnia odznaczenie dont you have a woman.

    A jak to się stało, że zacząłem w nią grać? Nie mam ciągotek do gier, ale to była przyjemność miłość, taka słodka, wspaniała. Kiedyś w szkole, podczas przerwy z programowania koledzy się rozsiedli wygodnie i zaczęli w coś grać. Dołączyłem do nich....

    Pewnego czasu zaczęła umierać, pojawiły się problemy z częstym wyrzucaniem graczy z serwerów, głównym winowajcom udręki był PunkBuster. Do gry wchodziło wielu cziterów, admini rzadko dawali sobie radę. I przede wszystkim życie, mówiło sie: Sorry guys, we have family, life outside...

    Ostatnie kilka lat miałem przerwy po dwa, trzy lata, ale możesz wrócić do grania i tego klimatu już nie ma.

    Pozdrawiam wszystkich graczy ET, Jahaaa!

    #et #gry nie wiem czy tagować #staregry
    #nostalgia
    pokaż całość

    źródło: et3.jpg

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    To będzie długi wpis, ale muszę się wyżalić.

    Miałem pokopane dzieciństwo. Większość czasu wychowywała mnie ciotka, rodzice średnio się mną interesowali. Ojciec pracował na budowach w Warszawie, więc w domu był tylko w weekendy. Matka z kolei miała normalną pracę przed porodem, jednak po wychowawczym nie wróciła do starej firmy bo nie było tam dla niej miejsca(trzeba by było dać w łapę, uroki PRL) i została wieczną bezrobotną. Mimo braku pracy w domu jej prawie nie było bo ważniejsze były koleżanki u których przesiadywała większość dnia.

    Jeśli chodzi o kasę i potrzeby dziecka w zakresie materialnym to nie było źle, miałem rower z kółkami bocznymi (REKSIO!), konia na biegunach, nawet klocki LEGO. Ciotka była bardzo fajna, miło wspominam ten czas, nie sprawiałem problemów wychowawczych. Niestety rodzice mieli w zwyczaju odcinać mnie od innych ludzi, w czasie imprez rodzinnych jadłem oddzielnie (w kuchni np) podczas gdy inne dzieci miały miejsce przy stole z dorosłymi. Musiałem dbać o wygląd zewnętrzny, jak graliśmy z kumplami w piłkę to ich rodzice nie robili im awantur za zniszczone spodnie, po prostu mieli ciuch do gry w piłkę, ja musiałem mieć czyste a jak uwaliłem je trawą to dostawałem pasem. Tak samo nie mogłem się wygłupiać z innymi dzieciakami bo był łomot.

    Tak mi zeszło dzieciństwo, szkoła i technikum. W sumie w szkole było spoko, najgorzej jak mi nie szło na matematyce (miałem czwórki), matka wtedy chodziła do nauczycielki i z nią gadała i potem kazała mi poprawiać do skutku, aż nie dostałem 5 lub 6. Tak było do technikum. W sumie samo technikum to też był dym, bo kazali mi iść do liceum ale tutaj się zbuntowałem pierwszy raz i po prostu nie zaniosłem tam papierów, chciałem iść z kumplami do elektryka. Powiedziałem matce potem, że się nie dostałem. Ona poszla do LO wyszło, że nie zaniosłem papierów, dostałem łomot ale już nie mogła tego odkręcić więc mogłem skończyć technikum. Moje 18 urodziny to była cudowna impreza z ojcem, matką, babcią i dziadkiem przy cieście z galaretką i szampanem z biedronki.............
    Po szkole średniej rodzice uznali, że mogę wybrać dowolną szkołę pod warunkiem, że będzie to politechnika w naszym mieście. Złożyłem tam papiery, ale złożyłem też w innym mieście na kierunek inz bo bardziej mi pasował niż mgr z na PB. Dostałem się na obie uczelnie i udało mi się ich przekonać do tej w innym mieście argumentami, że wreszcie dorosnę, będę odpowiadał za siebie, nauczę sie sam robić kanapki itp xD.

    To były cudowne lata, rodziców widywałem co kilka tygodni na weekend a i to często miałem dość. To był czas gdy komórki dopiero się zaczynały, nie było tak fajnie, że można dzwonić/pisać smsy kiedy ma się ochotę, karta była bardzo droga. Jak byłem w domu to było po staremu, musiałem mówić i robić to co im by pasowało. Z kolei na stancji było ekstra, z kumplami złapaliśmy robotę przy roznoszeniu ulotek, potem dorabiałem jako pomocnik elektryka, wpadały mi drobne pieniądze. Nauczyłem się tam relacji z dziewczynami (wcześniej ręce mi się trzęsły i pociły nawet jak chciałem tylko zeszyt pożyczyć by spisać pracę domową i zwykle kumple załatwiali takie rzeczy), nawet zdobyłem kilka przyjaciółek z którymi do dziś mam kontakt. Można powiedzieć, że na stancji byłem dorosły a jak wracałem do domu to musiałem udawać taką kluchę, bo jakiekolwiek próby postawienia na swoim, wyrażenia swojej opinii powodowały docinki ze strony rodziców typu 'nic nie wiesz o życiu, gnój jeszcze jesteś, jak dorośniesz to zobaczysz'. Więc w domu byłem pipą. Tak było łatwiej.

    Pod koniec studiów poznałem cudowną dziewczynę, dogadaliśmy się i było super. Dopóki ona nie wpadła na genialny pomysł, że chce poznać moich starych. Określiłem jej relacje jakie panują miedzy nami i na drodze kompromisu ustaliliśmy, że ona zagra koleżankę, która chce zobaczyć okolicę i nie ma gdzie się zatrzymać to kimnie sobie u nas w wolnym pokoju. Nie byli zadowoleni, bo jak to tak ona nie ma gdzie przekimać, niech sobie w hotelu spi itp. No ale przyjechała, mama dom w miarę ogarnęła, obiad też zrobiła. Oczywiście było sporo docinek, że nie umiem chleba równo posmarować czy coś....Jakoś tam ta wizyta pierwsza minęła. Za miesiąc mieliśmy to powtórzyć tak aby dać do zrozumienia rodzicom moim, że to ktoś więcej niż koleżanka. Ale tu zgrzyt, bo na starcie matka zapytała dziewczynę czemu mnie wykorzystuje i przecież są hotele i akademiki, które mają wolne pokoje i że to ja tu mam pomóc ojcu przy remoncie altanki a nie wozić jakąś jaśnie panią po zabytkach xD. Dziewczyna przesiedziała weekend patrząc jak zapierniczam z taczką. Nikt się z moich rodziców do niej nie odzywał. Odechciało się jej wycieczek w moje strony.

    Nie zerwaliśmy, ja po prostu jeździłem czasem sam. Rodzice nie dzwonili do mnie (chyba, że coś trzeba było pomóc naprawić), nie pytali nigdy co u mnie i tak szło. Po studiach znalazłem robotę w mieście w którym studiowałem, nie było super kasy z tego ale wystarczyło by się usamodzielnić. Nigdy mnie nie odwiedzili, właściwie to nawet nie pytali mnie kiedy przyjadę, po prostu ja dzwoniłem co jakiś czas ze wpadnę na weekend a oni ze OK. Kilka lat temu jak byłem w domu to powiedziałem, że myślę o kupieniu pierścionka zaręczynowego, nie skomentowali tego, nie podjęli tematu. Po roku od tego wydarzenia już przyjechałem z narzeczoną to jakoś tak było sztywno, drętwo nieprzyjemnie, ale powiedziałem im, że planujemy ślub za dwa lata to tylko usłyszałem "no taka kolej rzeczy".

    Nie podejmowali tematu tego przez dwa lata, przy okazji dawania zaproszeń był tylko temat "kogo ze swojej rodziny zapraszam?" No to mowię, że tylko najbliższych, z którymi mam kontakt, bo wesele małe, bo kasy mało mamy i szkoda nam pakować to w imprezę. No i zaczęła się wojna, że to trzeba ciocię A, B, C i D zaprosić bo jak to tak, że oni u nich też byli i jak to wygląda jak ich syn ich nie zaprasza xD. Wyszła wojna, dobrze, że nie rozpakowaliśmy się do końca bo było łatwiej się zabrać. Co ciekawe dzień przed weselem zadzwonił do nas właściciel sali, że dzwonili do niego moi rodzice i domówili 20 krzeseł bo ktoś tam jeszcze z rodziny przyjedzie o.O. To się zgotowałem, powiedziałem, że nie ma żadnego domawiania i ma zostać po staremu. Zadzwoniłem do matki, powiedziałem, żeby się odczepili od mego życia itp wyrzuty.

    Sama impreza była fajna, starzy przyjechali bez nadmiarowych ciotek, udawali, że się dobrze bawią, następnego dnia nie byli na poprawinach "bo niby dużo pracy w domu xD".
    Niestety mimo iż cała akcja miała miejsce kilka lat temu to nadal lubią zadzwonić i zaplanować nam czas i sposób spędzania czasu "np. W te święta przyjeżdżacie do nas i jedziemy do ciotki A, B i C". Do moich teściów się nie odzywają, na wysyłane pocztówki nie odpisują. A część mojej rodziny, z którą mam kontakt mówi, że na imprezach rodzinnych mówią, że zmieniłem się, odwróciłem od rodziny, nie trzymam kontaktu, mam w dupie rodziców swoich itp.
    Nie biorę tego do łba, nie dementuję tego, nawet nie komentuję na forum rodzinnym tych doniesień. Trzymam się z dala od nich, jednak nie da się całkowicie oderwać od rodziny. Obecnie moja żona jest w ciąży i już słyszałem, że powinna rodzić w moim rodzinnym mieście, a chrzciny powinny być dużo większe niż wesele i oni to zorganizują bo ja nie powinienem się mieszać w sprawy dorosłych ludzi przez swoją nieodpowiedzialność i egoizm.

    No i tak się żyje.... nienawidzę ich... I mam stres jak muszę do nich dzwonić lub jechać, już wolę iść do dentysty bez znieczulenia.
    Czasem się tylko zastanawiam kto ma rację...
    No i jak wysłać dziecko na wakacje do takich dziadków.....
    #rodzina #wychowanie

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

  •  

    Nie długo egzamin na prawko ( ಠ_ಠ) Jakie rady?
    Ogólnie jeżdżę bezbłędnie mam 95% nauki za sobą. Jednak od czasu do czasu (raz na kilka lekcji) zdarzy mi się jakiś głupi błąd.
    Boję się, że na egzaminie cos odpierdole xD
    #pytanie #samochody #samochod #prawojazdy #pytaniedoeksperta

  •  

    Czy ktoś z Was był w #lodz w Eskperymentarium? http://experymentarium.pl/atrakcje/experymentarium/
    czy to nadaje się też dla dorosłych?

    Jedziemy z niebieskim znowu do tego specyficznego miasta i chcemy zaplanować wyjazd.
    Na pewno chcemy znowu udać się do EC1 na pokaz do planetarium (już na jednym byliśmy i było bardzo przyjemnie)
    oraz do Centrum Nauki i Techniki (ktoś wie ile poświęcić na to godzin)?

    Coś jeszcze polecacie?
    Dobre jedzenie, ciekawą kawiarnię (odkryliśmy herbaciarnię Niebieskie Migdały i była mega, pewnie znowu odwiedzimy) ale fajnie byłoby coś nowego poznać. Sieciówki dostępne w innych miastach nas nie interesują.
    pokaż całość

    •  

      @nama: Zależy co lubicie, w Łodzi jest całkiem spoko ogród botaniczny, papugarnia. Jeśli lubicie koty to jest herbaciarnia z kotami. Wszystko zależy od zainteresowań.

    •  

      @nama: Palmiarnię miałem na myśli...ogród o tej porze roku to chyba rzeczywiście niewiele ma do zaoferowania, ale może się mylę. Trzeba by przejrzeć ich FB i strony.

      Nie bywam zbyt często w centrum, więc niestety nie polecę dobrej knajpy, poczekaj na lepiej obeznanych ludzi :)

      +: nama
    • więcej komentarzy (6)

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika lucasy

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (6)