•  

    #psychiatria #stepujacypsychiatra

    Raport z gabinetu No. 3
    Wszelka zbieżność z prawdziwymi osobami przypadkowa, niemniej moi pacjenci są inspiracją. Bez zbędnego ubarwiania - zwykłe popołudnie w gabinecie oczami psychiatry.
    Czas wizyty to 20-45min w zależności od jej typu.
    Z ciekawostek - wprowadzenie Nowego Ładu podniesie stawki za wizytę o 10%. Obecnie koszt wizyty 50-250zł w zależności od rodzaju (pierwsza/kolejna/domowa/po zaświadczenie)

    1) Młoda lekarka na drugiej wizycie. Umiarkowana poprawa, redukcja dolegliwości lękowych (napięcie, dekoncentracja, stałe zmęczenie, bezsenność) nasilonych wtórnie do fali pandemii, przez co nie radziła sobie w pracy i była do niczego po pracy, dobra tolerancja wenlafaksyny.

    2) Starsza pani z drażliwością, wybuchowością, zamartwianiem się - na tle lękowo-osobowościowym. Kiedyś jej pomogłem dołączając do leczenia pregabalinę i od tego czasu jestem jej "ulubieńcem" i "wybawcą". W ogóle starsze panie mnie lubią odkąd pamiętam ;) Obecnie skupiamy się na rozmowie wspierającej co do bieżących trudnych tematów, mam wrażenie że jest już oporna na modyfikacje leczenia i więcej jej pomaga rozmowa.

    3) Starszy pan, pierwsza wizyta, ale od lat leczył się u innego psychiatry, który teraz przeszedł na emeryturę. Skarży się na brak energii, zalegiwanie całymi dniami w łóżku za dnia, bezsenność w nocy, dotychczas stos. sertralina nie pomagała. Próba zamiany jej na mirtazapinę licząc też na efekt nasenny tej drugiej - nie przyszedł na kolejną wizytę, nie wiem, co dalej u niego.

    4) Pani w średnim wieku na drugiej wizycie - epizod depresji "dużej" z brakiem energii, odczuwania radości, przygnębieniem, płaczliwością, myślami "czarnymi" nt. siebie, przyszłości, lękiem i nudnościami, wymiotami - wcześniej wykluczone tło somatyczne. Spektakularna poprawa na mirtazapinie w średniej dawce już po miesiącu. 6-12mies. stosowania i spróbujemy odstawić.

    5) Jeszcze jedna pani w średnim wieku - znana od ponad roku pacjentka, dolegliwości depresyjne w przebiegu przewlekłego stresu w pracy + początków menopauzy -> w związku z ponad roczną remisją zejście do minimalnej dawki escitalopramu = 5mg.

    6) Wizyta kolejna u młodej pacjentki z zab. adaptacyjnymi po nieudanej operacji plastycznej (bez tragedii jak dla mnie). Do czasu korekty plastycznej otrzymała zalecenie psychoterapii + lek doraźny na uspokojenie (lubię klorazepan albo alprazolam SR, edukuję, by nie stosować codziennie, ryzyko uzależnienia). To dla niej za mało, nie może spać, płaczliwa, ogólnie trudna rozmowa, osoba nadmiernie wg mnie skupiona na kwestii wyglądu - przepisałem escitalopram 5-10mg.

    7) Starszy pan pod opieką córki z postępującym otępieniem alzheimerowskim - wizyta kolejna - poza ubytkami pamięci, gubieniem się i lękiem wtórnym do tego, spadkiem aktywności, problemem było nocne wydzwanianie do córki po parędziesiąt razy - po rywastygminie i tiaprydzie ładne efekty (otępienia nie cofniemy, ale pacjent spokojniejszy za dnia, śpi nocami, już nie wydzwania), moje ulubione połączenie leków w takich sytuacjach. Córka ma szukać ośrodka opiekuńczego, to ryzykowne, by nadal mieszkał sam w takim stanie.

    8) Młoda pacjentka z zab. lękowymi wtórnie do mobbingu w pracy. Nic tak nie pomaga w takich sytuacjach, jak zmiana pracy, do czego motywuję, chyba że chce spędzić najbliższe lata na psychoterapii i lekach. Tylko raz widziałem, jak mój pacjent wygrał z opresyjnym przełożonym, ale to grupa podwładnych zebrała się przeciw przemocowemu szefowi.

    9) Wizyta kolejna u młodej pacjentki z OCD (zab. obsesyjno-kompulsywne) - mimo długiej psychoterapii CBT nie udaje się zredukować natrętnych myśli, że ma brudne ręce i mycia rąk po parędziesiąt razy na dobę - wraca zatem po roku po leki - paroksetyna u niej się nieźle spisywała, nie ma sensu wymyślać nic nowego.

    10) Pacjentka w średnim wieku, kolejna wizyta - po tym jak spadło na nią za dużo na raz (śmierć brata, bratowa wróciła do chlania, w pracy dowalanie obowiązków ponad jej siły) doskwiera jej lęk napadowy z uczuciem, jakby zaraz miała umrzeć - dałem jej chorobowe, escitalopram, namiary na psychoterapeutę - po miesiącu obiecujące efekty, choć mam wrażenie, że bardziej dzięki ZUS-ZLA niż lekowi.

    11) Młody pacjent, pierwszy raz - od dziecka w stresie ma nudności, bóle brzucha, lęk że zaraz umrze - napadowe - tak nasilone ostatnio, że 2x konsultowany na SORze, nic nie znaleziono. Obecnie kolejne nasilenie objawów po śmierci ojca. Zaburzenie adaptacyjne, doraźny Lorafen, escitalopram na 6-12 mies - i koniecznie na psychoterapię, inaczej każdy większy stres życiowy będzie go tak składać.

    12) Pacjentka w średnim wieku, pierwszy raz - przychodzi jako matka mężczyzny z ch. dwubiegunową, który nie chce się leczyć, by dowiedzieć się, jak może pomóc synowi. Edukacja nt. systemu prawnego odnośnie leczenia bez zgody (z jej słów jednak syn nie spełnia kryteriów leczenia bezzgodowego).

    13) Kolejna pani - wizyta kontrolna, utrzymuje się wycofanie objawów depresji na małej dawce duloksetyny.

    14) Młody człowiek, pierwszy raz - ma problem z alkoholem, 5 dni temu zapił się kolega, z którym nieraz razem pili - pod wpływem tego chce zacząć się leczyć. Skierowano do ośrodka terapii uzależnień, rozmowa edukacyjno-motywacyjna.

    15) Jeszcze jeden młody mężczyzna, wizyta umówiona "na już" bo dostał na jutro termin do ośrodka leczenia uzależnień (u niego głównie amfetamina) i potrzebuje pilnie skierowanie.

    16) Młody pacjent na pierwszej wizycie - od lat dolegliwości lękowo-depresyjne po tym, jak dorastał jako syn przemocowego alkoholika, teraz nasilenie po rozstaniu z wieloletnią partnerką z jego inicjatywy. Odtrąca ludzi, a potem cierpi. Jak dla mnie sprawa bardziej na psychoterapię niż do stosowania leków, ma się zgłosić w razie jej nieskuteczności.

    Gratuluję wytrwałości tym, co dotarli do końca. Pozdrawiam serdecznie.
    pokaż całość

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika madeleine1990

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (2)