><<>><<>>< Przynoszę Wam Wolność Przynoszę Wam Sprawiedliwość Za mną idzie Wolny Rynek Otwórzcie serca Otwórzcie oczy ><<>><<>><

  •  

    W sumie to dość zabawne, że szef szóstego co do wielkości banku może sobie ot tak bez świadków gadać z szefem urzędu, którego zadaniem jest nadzór nad bankami. Ja rozumiem, że można się spotkać na raucie z okazji nadania dr. Jarosławowi Kaczyńskiemu tytułu Człowieka Wolności i wymienić kilka uprzejmości. Kiedy jednak spotkanie odbywa się w gabinecie, to w dobrym tonie byłoby aby z panem szefem był chociaż jakiś pan wicedyrektor departamentu, odpowiedzialny za sprawy, o których będzie mówione. No bo przecież wcześniej żeby się z takim szefem KNF spotkać, to trzeba się umówić i powiedzieć jaka będzie agenda spotkania. Tak to sobie wyobrażam.

    Przychodzi zatem pan X do szefa KNF i ów szef pozwala sobie w ramach dezynwoltury na kilka niefortunnych stwierdzeń, które mali podli ludzie mogliby poczytać za korupcyjne propozycje. Okazuje się, że pan X jest właśnie takim małym podłym człowiekiem, o czym pan szef KNF musiał wiedzieć.

    Dlaczego musiał wiedzieć? Ano skoro rozmowa miała miejsce w marcu to nawet średnio zaznajomiony z rynkiem finansowym w Polsce osobnik (wierzę, że pan szef KNF jest pomimo swego młodego wieku i krótkiego, acz intensywnego doświadczenia, niesłychanie dobrze zaznajomiony) zdawał sobie sprawę, że Bank pana X posiadał znaczące sukcesy sprzedażowe, gdy idzie o obligacje świetnie znanej wszystkim spółki GetBack. Spółka ta, to tak w ramach informacji dla osób o mniejszym zainteresowaniu, umierała sobie radośnie od dłuższego już czasu i generalnie na przysłowiowym "mieście" wszyscy wiedzieli, że z takim modelem biznesowym jaki stosuje jebnie to mocniej niż pękająca dupa Hilary Clinton po zwycięstwie Donalda Trumpa - czyli dość mocno.

    Cofnijmy się jeszcze bardziej. Oto kiedy prokuratury z przekonaniem umarzają postępowania w sprawie Amber Gold a urzędy skarbowe ładnie proszą żeby pan prezes P. był grzeczny i czasem nie oszukiwał ludzi, pan prezes NBP ogarnia, że to straszna lipa i że państwo nie działa. Postanawia zatem w blasku chwały udać się na białym koniu by smoczysko pokonać. I niczym błędny rycerz obdzwania redakcje i opierdala redaktorów, że puszczając reklamy Amber Goldu kręcą sznur, na którym się będą wieszać oszukani. Przypominam - żadnego wyroku sądu. Po prostu pan prezes NBP uznaje, że to oszustwo. Potem historia odda mu rację.

    Pan prezes KNF chce być chyba podobnym błędnym rycerzem a dodatkowo jest anarchokapitalistą, który nie wierzy w statolatrię. Dlatego właśnie w czasie marcowego spotkania mówi panu X, że podłe państwo zasadza się na niego. Już za chwileczkę już za momencik wszystkie demony wystawią pazury i rzucą się by wybielić mu anus wapnem. No ale od czego ma się uczciwych urzędników nadzoru finansowego. Oto ja, szef KNF, spojrzałem na łzy twoje i zasmuciło się moje serce na wysokościach. Oto mój plan jak można demony przegnać.

    O tym, że plan jest całkiem niezły świadczy fakt, że obaj panowie zgadzają się co do tego, że jest absolutnie niezgodny z prawem. To logiczne - skoro podłe państwo tworzy prawo niesprawiedliwe i podłe jak ono, to ludzie uczciwi będą zawsze działać w sprzeczności z nim. Zresztą tak jak pan Radbruch powiedział lex iniustissima non est lex - prawo oczywiście niemoralne to nie prawo.

    Gentlemani o pieniądzach nie rozmawiają dlatego kwotę, którą szef KNF chciałby uzyskać na całej sprawie panowie wymieniają na karteczkach.

    Tu znowu bardzo zabawna rzecz - pan X widać jest człowiekiem bywałym na gentlemańskich salonach albowiem taki rodzaj ustalenia kwoty zupełnie go nie dziwi. Prawdopodobnie kiedy idziesz do Caritasu i proponujesz bańkę na głodne dzieci w Sosnowcu to też księdzu podsuwasz kwotę napisaną na chusteczce.

    Efektem dilu miało być zatrudnienie jednego z najlepszych prawników w Polsce (sądząc po proponowanej gaży), który zupełnie przypadkiem jest członkiem rady nadzorczej banku konkurencyjnego do banku pana X.

    Przez kolejne miesiące spełniają się straszne wizje szefa KNF. Bank pana X zaczyna być coraz częściej wymieniany jako niezwykle mocno związany z obligacjami GetBacku i pan X zaczyna ogarniać, że najwyższy czas budować dupochrony. Dil widocznie nie zażarł bo po siedmiu miesiącach pan X składa zawiadomienie do proroków a dwa dni później podłe państwo przyjmuje sobie taką śmieszną poprawkę, że jak jakiś bank będzie miał niesłychane kłopoty to można go wykupić za bezcen. Oczywiście żeby ratować biednych ludzi, którzy ostatnie pieniądze z rent i emerytur w nim trzymają. To, znowu oczywiście, zwykła koincydencja.

    Potem ukazuje się seria artykułów w gazetach, że bank pana X jest jeszcze bardziej umoczony w obligacje. A dzisiaj GazWyb z Financial Times puszcza artykuł o całej sprawie i pan szef KNF traci robotę. Ostatnim ciosem wpisuje jeszcze bank pana X na listę ostrzeżeń KNF. Pamiętacie jak w lawie tonął terminator i pokazał uniesiony kciuk? No to szef KNF tonąc w lawie pokazał jeszcze panu X soczystego fakera.

    A teraz najzabawniejsza. Wiecie jak się nazywa rządząca partia? Prawo i, uważajcie, Sprawiedliwość.

    #prawo #knf #afera #polityka #neuropa #4konserwy

    pokaż spoiler (w ramach soundtracku ładny cover Rasputina)
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika marianbaczal

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (12)