primum non nocere

  •  

    #pogotowie #ratownictwo #999 #medycyna #polska #zalesie
    Chciałbym zapytać wszystkich dumnych ratowników, którzy tak wzniośle opisują swoje dokonania w codziennej pracy o ważną kwestię. Czy macie zajęcia z komunikacji z pacjentem lub rodziną pacjenta? Piszę ten post bo moja cierpliwość nie przeszła ostatnio kolejnej próby związanej z wami. Po kolei:
    Miałem nieprzyjemność brać udział w paru akcjach z karetkami (wypadki samochodowe oraz zdrowotne problemy w rodzinie) i zawsze łudziłem się, że wasz sposób rozmowy to jednorazowy wyskok, ale nie, ostatnia akcja już mnie tak zirytowała, że....
    Akcja 1) Babcia mojej dziewczyny mając prawie 100 lat straciła przytomność w domu, przewróciła się, rozbiła głowę itd. Kobieta, która z racji wieku leczyła się na wiele rzeczy, traci przytomność a my z nią kontakt. Została wezwana karetka. Co było pierwsze po przyjeździe? "Nie mogli państwo sami przyjechać tylko my musieliśmy?" Wtedy pomyślałem : no ok, może rutynowe pytanie.
    Akcja 2) Moja babcia leczyła się ponad 30 lat na serce, miała zawał, zapaść i wiele różnych przebojów. Miała swojego kardiologa, który przez ponad 30 lat prowadził ją prawidłowo i żyła sobie ładnie wychowując wnuki. Mając praktycznie 90 lat straciła przytomność oraz miała wszelkie znamiona, że coś się dzieje z sercem złego. Wezwaliśmy karetkę i według zaleceń jej kardiologa daliśmy jej kieliszek wódki. Według zaleceń bo powtarzał, że z taką wadą jeżeli kiedyś przytrafi się zapaść lub coś na ten kształt podajmy alkohol na rozszerzenie naczyń bo to może uratować jej życie. Karetka przyjechała, zabrała, potem wszczepili rozrusznik i grała muzyka. Ale co się nasłuchaliśmy od pani ratownik wtedy - wpadła i po pytaniu czy coś podawaliśmy, padło że tak, alkohol, to wpadła w taką furię, że ważniejsze dla niej było zeszmacenie nas i pokazanie jak mało wiemy niż to, żeby ratować babcię. Jeszcze wtedy nie byłem na tyle odważny i dojrzały, żeby coś powiedzieć. Ale jechała po nas jak po psach, to było przykre. Nie jestem lekarzem, nie wiem czy to było dobre czy złe, że podaliśmy, ale kardiolog powiedział potem (dodam, że ordynator jednego z więksych szpitali) że to mogło jej uratować życie.
    Akcja 3) W ostatnich dniach....jestem u rodziny na weekend, nagle o północy moja ciocia dostaje jakiegoś dziwnego ataku, opada na łóżko, mówi, że jej bardzo niedobrze, dostaje dreszcze, pot, ból w plecach, ból ręki, wymioty, za chwilę utraty świadomośći, przyspieszony oddech. Ogólnie znam podstawowe objawy z tych głównych rzeczy typu zawał, udar, ataki u cukrzyków, bo wiem, że kiedyś mogę kogoś lub siebie uratować. Jak dla mnie to były wszystkie znamiona zawału, tym bardziej, że leczy się na cholesterol. Wezwałem od razu karetkę, ułożyłem ciocię w pozycji pół siedzącej, pootwierałem okna i nawet przygotowałem nitroglicerynę podjęzykową już. Usiadłem obok i zacząłem ją uspokajać, mam taki feel że potrafię zimną krew zachowywać w trudnych sytuacjach. No i przyjeżdża karetka. Wchodzą tam do cioci, ja wyszedłem akurat zamknąć psy itd. Wracam za mniej niż 2 minuty i słyszę, że oni zamiast coś robić to stoją i drą się na ciocię i na moją mamę typu: nie wygląda pani na bardzo chorą . UWAGA: nawet nie zdążył jeszcze słuchawek założyć i zobaczyć czy coś sie dzieje tylko jeban..e od razu kogoś. "A gdyby teraz był wypadek, i by dziecko tam było a my u pani, to co?" Mówię : czy ja snię? Od kiedy się wartościuje pacjentów??? w ogóle zaczęli o jakiś hipotetycznych rzeczach mówić jakby mieli ludzkość od ufo ratować. Wkurzyłem się i zacząłem ich trochę jeb..że chyba pan dr coś źle rozumie, bo akurat my nie jesteśmy ludźmi co biegają do lekarzy, raz na 3 lata jak trzeba, poza tym mogłem zawieść na SOR ale to ponad 40 km a ciocia pół przytomna była jeszcze, plus człowiek no boi się o bliskich tak? I chyba mam prawo wezwać karetkę jak widzę zagrożenie życia, a nie jestem lekarzem żeby na 100 procent ocenić czy to zawał czy nie? Do kataru przecież nie wzywam ich. Trochę się uspkoili ale do końca wizyty ciągle mieli jakieś uwagi.
    O co z wami chodzi? Ja rozumiem, że czasem może ktoś was wezwać do paluszka u palca, ale jak do osób starszych, leczących się przewlekle, z objawami naprawdę poważnymi, to o co wam chodzi? Szanuję was, mam 2 kolegów w ratownictwie, których lubię, ale no 3 takie akcje prawie z rzędu? WTF
    pokaż całość

    •  

      Wyrabiaja ponad 250-300 godzin miesiecznie. Za ok 2000zl na lape za etat + dodatkowe godziny za 22 zl brutto.
      Wiedz ogolnodziedzinowa. Leki. Odpowiedzialnosc. Brak wsparcia od przelozonych. A qrecz przeciwnie.

      A ty liczysz ze tacy ludzie beda usmiechnieci w kazdej sytuacji.

      Sa rozni ludzie. Duzo sie szybko wypala. Ochrona zdrowia to rak. Ratownictwo jest traktowane jak sciek.

    • więcej komentarzy (19)

  •  

    Hej, trochę inne podejście do misji coopowych.

    Zapraszam do obejrzenia zapisu ze streamu misji Vietnam: R-point (32 osobowa rozgrywka z grupą arma3coop.pl)
    ""Podczas wojny wietnamskiej, Amerykańska baza otrzymała transmisję radiową od zaginionej drużyny, przypuszczalnie martwej. Na miejsce wysyła pluton w celu zbadania sprawy.""

    zapis z bodycama mattpo : Dowódca Drużyny Navy Seals ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Misja z klimatem ;)

    pokaż spoiler Wiem, że technicznie film d. nie urywa, ale nie jestem zawodowym streamerem ;p


    #arma3 #arma3coop #a3c #vietnam #militaria #stream #youtube #gry #projectreality

    @marahin @arma3coop (zielonko) @Madin5 (po koleżeńsku)
    @KingRStone (kiedy dołączysz?)
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika mattpoz

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.