•  

    Minął rok, od momentu, gdy po rocznym odchudzaniu osiągnąłem swoją wagę docelową (ważyłem 2 lata temu ponad 142 kg, po roku ważyłem 74,4kg, dziś ważę 64,8kg). Po roku utrzymywania wagi mogę napisać jedno: łatwiej było schudnąć niż wagę utrzymać, aczkolwiek, zaangażowanie w proces utrzymania wagi jest daleko mniejsze niż w proces odchudzania. #dieta #odchudzanie

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Screenshot_20190718-144537.png

  •  

    Szukam obudowy dla płyty głównej mATX podobnej do takiej, wąskiej i smukłej jak na poglądowym zdjęciu Z-Case P50
    #komputery

    źródło: pcmod.pl

  •  

    Panowie najważniejsza jest odpowiednia technika podcierania dupska. Oby wasze różowe nie musiały szukać takich porad na fb.

    Znalezione na jednej z grup dla pań na fb:

    _Dla niektórych wyda się to niewiarygodne, zwykły trolling, ale jednak. Historia prawdziwa. Uwaga, bo temat troszkę niesmaczny, więc najlepiej skończcie w tym momencie jeść.

    Nic, co ludzkie, nie jest mi obce, no ale ludzie... czy każdy facet tak ma?

    Do rzeczy. Po ślubie zamieszkaliśmy u teściowej, nie musiałam robić mężowi prania, bo robiła to teściowa. Kupiliśmy mieszkanie, urządziliśmy się i wprowadziliśmy się. Nadszedł moment naszego pierwszego wspólnego prania. Pierwszego prania ustawionego przeze mnie. To co ja zobaczyłam zrzuciło mnie z nóg. Smród okropny, ale to jeszcze pół bidy. Na bokserkach zobaczyłam brązowy ślad. Myślę sobie: „kurde, w sumie to każdemu się może zdarzyć”. Ale spojrzałam na kolejne gacie i kolejne... i dosłownie na każdych brązowa dracha. To był pierwszy i ostatni raz wspólnego prania, a mąż się jeszcze dziwił dlaczego. Kiedyś mi w kłótni wypomniał, że jego gacie są niegodne tego, by zostały wyprane z moimi ciuchami (tak, od tamtego momentu pierzemy osobno). No przepraszam bardzo, może pralka sama pierze, ale świadomość, że to wszystko się w bębnie miesza, to jakoś nie wyobrażam sobie później tych ciuchów nosić, tym bardziej, że jak mąż nastawi pranie, to jego zdaniem godzina wystarczy by wyparło dobrze jego osrane gacie, przecież zmienia je codziennie. Ja mu nawet powiedziałam z tej całej frustracji : „weź te osrane gacie”, a on się śmieje i myśli, że żartuję. Od jakiegoś czasu się wkurza na mnie o te teksty, on serio nie zauważa drachy na bokserkach i nie czuje tego jak śmierdzi? Od kilku miesięcy myje się codziennie, ale po ślubie miał okres, że mył się co 2-3 dni. Teksty typu „idź się umyj, bo minęły 2 dni” nie działały, a powodowały uśmieszek na twarzy. Facet, który idzie po 2-3 razy dziennie na kibel nie dba o higienę tylnej części ciała. Może i się podciera, ale niedokładnie, stąd drachy na gaciach. Ten smrodek przenika dalej i jego spodnie śmierdzą tyłkiem. Jak siada tymi spodniami to później śmierdzi kanapa... ja juz nawet bezczelnie mówię przy nim: „ale ten koc śmierdzi” (mamy położony koc na kanapie). Ja mu te spodnie już nawet pod nos podstawiam, mówię żeby je wyprał i pytam dlaczego one tak śmierdzą, a on uparcie twierdzi, że to dlatego, że się poci, bo nie ma klimy w pracy. Ja mu mówię, że moje tak nie śmierdzą, a on że to dlatego, bo mam klimę w pracy i się nie pocę dzięki temu. Tylko czemu mu w zimie również śmierdzą? Kaloryfery za bardzo grzeją? Ja nawet na stringach wpadki nie miałam... Moje teksty, które może i są poniekąd chamskie, nie sprawiają, żeby coś do niego dotarło. Żartobliwie nie działa, dosadnie też nie, chociaż nigdy mu tak bezpośrednio nie podałam przyczyny tych smrodków - chyba powinien sam to ogarnąć, prawda? Wstyd iść w gości, szczególnie w lecie, bo wtedy ten tyłek mu bardziej śmierdzi. Efekt - pozostawiony smród na kanapie. Jak on wstanie to unosi się w otoczeniu mgiełka smrodku. On tego nie czuje, ja tak i inni ludzie podejrzewam, że również. Ja mu mówię: „wypierz te spodnie” to on do mnie w nerwach: „bez przesady, miałem je dopiero 3 razy na sobie”. Tyle że jemu śmierdzą po jednym ubraniu i już wam tłumaczę dlatego. Jak co rano mąż idzie na kibel. Nie podciera się dokładnie, w momencie jest dracha na gaciach. Idzie do pracy. Cały dzień siedzi na tyłku. W pracy idzie kolejny raz i tyłek znów niedotarty. To się wszystko kisi. Świeżo założone spodnie już zdążyły się przesmrodzić. A potem chodzi w nich całe dwa tygodnie i ten smród się potęguje.

    Były już nawet kłótnie o seks. Czemu zawsze ja chce wieczorem i brakuje takiej spontaniczności. Sorry, ale facet który siedział na kiblu i ma drachy na gaciach (ściągając mu zauważyłam, a ja głupia męczennica nie pisnęłam słówkiem, by nie sprawić mu przykrości) nie sprawi, że będzie mi mokro. Poza tym po takich seksach „na brudnego” zawsze coś mnie na dole piekło i miewałam delikatne infekcje, z którymi na szczęście sobie jakoś radziłam. Zawsze czekałam do jego prysznica i świeżych gaci. No i końcem końców nie powiedziałam mu czemu już nie ma spontanicznego seksu. Brzydzę się go wtedy, jak się umyje to jest już spoko, bo jednak mimo wszystko kocham go.
    Ostatni raz na spontana zdecydowałam się pół roku temu, kiedy gotowy czekał na mnie na kanapie. Nie mył się dwa dni wtedy, choć lulok mu nie śmierdział (chociaż tyle) to tylna część masakra. Teraz sobie wyobraźcie, że jestem u góry, a jego brudny tyłek przylega do koca. Jak on potem śmierdział... to był już koniec, kumulacja wszystkiego. Czuć było cały czas jego tyłek, że jak na koniec był zawsze lodzik, tak w ruch poszła ręka, bo inaczej bym zwymiotowała. On potem poszedl spać, a ja się rozpłakałam, bo w życiu nie uraczylabym go brudnym tyłkiem, a on? Potraktowałam to tez poniekąd jako brak szacunku do mojej osoby. Jednym słowem trauma.
    On nawet jak się umyje, założy świeże bokserki, ale założy śmierdzące spodnie, to ten smrodek przenika z powrotem na jego ciało i koło się zamyka. Niby czysty, a śmierdzi.

    Po kąpieli potrafi zaraz iść na kibel na dwójkę i kładzie się spać - to już mnie brzydzi, bo wiem, że tworzy się dracha i robię wszystko, by go przypadkiem nie dotknąć nogą w łóżku.

    Szkoda mi tez naszego dwulatka, bo bawi się na kanapie i nieraz jeździ twarzą po kocu. A mąż, zdarza się, że siada w samych bokserkach. A na własne oczy widziałam na jasnych bokserkach, jak dracha przebiła się już na druga stronę.

    Zapytacie, czy przed ślubem tego nie czułam. Niekoniecznie, wydaje mi się, że wtedy po prostu bardziej dbał o siebie, a na wyjazdach sprawiał wrażenie czyścioszka.

    Jak mam dotrzeć do męża? On chyba myśli, że sobie cały czas żartuje, bo starałam się mu to zasugerować wlasnie w sposób żartobliwy, ale on nie potrafi się domyślić. Co mam mu powiedzieć? „Sorry kochanie, ale kanapa śmierdzi, ponieważ Twoje spodnie śmierdzą i ten smrodek przeszedł z Twoich bokserek, na których zostawiasz drachy z powodu niedokładnego podcierania się?”.

    Ogólnie to jest super i kochany facet, ale ma tą okropną wadę. Myślałam, że odpowiednia higiena tylnej części ciała po dwójce to norma, ale chyba jednak nie. Inaczej zostałam wychowana. Albo się wycieramy dokładnie, a jak mamy z tym problem to podmywamy dupkę, a nie smrodzimy cały czas. Pewne rzeczy zostawia się w toalecie, a nie na gaciach i kanapach.

    Marzę o tym, żeby facet mył pupę po dwójce albo chociaż dokładnie się podcierał i wtedy zobaczy, że spodnie nie śmierdzą z powodu potu.

    Co począć?_

    #truestory
    pokaż całość

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika mechatronics

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (4)