•  

    Trip report po pierwszej przygodzie z DMT

    Ostatnio opisywałem swoje doświadczenie po 4 karmelkach THC (tutaj) a pod tym wpisem obiecałem, że zrelacjonuję swoją przygodę z DMT. Wołam zainteresowanych.

    Pomimo dosyć bogatych i licznych doświadczeń z innymi klasycznymi psychodelikami takimi jak LSD czy grzyby w dużych ilościach sporo czasu zajęło mi przełamanie się i spróbowanie DMT. Częściowo było to związane z trudną dostępnością tego środka a częściowo wynikało z obaw związanych ze stopniem intensywności doznań i często wspominanym przez innych podróżników całkowite utracenie kontaktu z rzeczywistością.

    Ostatecznie do spalenia DMT przekonał mnie znajomy, który ma bardzo dużo doświadczenie z tą substancją i kilkadziesiąt tripów za sobą. Stwierdził, że wysokie dawki grzybów prowadzą w podobne rejony świadomości i jeśli brałem spore ilości łysiczki to nie powinienem czuć strachu przed spróbowaniem i tego środka.

    DMT, któro otrzymałem było w formie ciemnożółtego proszku. Znajomy, który miał pełnić rolę tripsittera odmierzył na wadze 50mg i wsypał do waporyzera. Poinstruował mnie jak to palić po czym przekazał w moje ręce.

    Przy pierwszy podejściu serce mi wariowało a ręce się trzęsły, ale starałem się zgodnie z jego radą wciągać jak najwięcej i jak najdłużej trzymać dym w płucach. Prawdopodobnie przez zbyt długie podgrzewanie dym był mega ostry i trudny do opanowania, jednak udało mi się ściągnąć 2 solidne buchy jeden po drugim, które trzymałem po ~20 sekund w płucach. W tym momencie poczułem się już "zabierany" i wszystko zdawało się zlewać w całość, ciężko było o zabranie trzeciego bucha mimo, że słyszałem jakby w oddali słowa znajomego, którzy dopingował mnie słowami "DRZYJ, DAJESZ DAJESZ JESZCZE JEDEN" xD Pomimo chęci nie udało się trzeciego, ale patrząc wstecz po tym co działo się dalej chyba nie było takiej potrzeby.

    Po przekazaniu waporyzera w ręce kumpla, zgodnie z jego radą, położyłem się na łóżku i zamknąłem oczy. Szybko w mojej głowie zaczęła robić się pustka i wrażenie niesamowitej przestrzeni. W uszach słyszałem wysoki, wibrujący dźwięk, który sprawiał wrażenie zapętlonego a każde kolejnego jego odtworzenie zabierało mnie w głąb samego siebie i intensyfikowało chwilę obecną z niesamowitą mocą.

    W nowo utworzonej przestrzeni zaczęły się mienić różne kolory, miałem wrażenie przemieszczania się tunelem i bycia wystrzeliwanym w pizdu na zawsze. Czułem jak zanika moje ego, ale nauczony wcześniejszymi doświadczenia nie trzymałem się go kurczowo i dałem DMT robić swoje. W pewnym momencie cały strach, który mi do tej pory towarzyszył zanikł całkowicie razem z resztą mojej osobowości a w to miejsce pojawiło się uczucie niesamowicie przyjemnych ciepłych wibracji w całym ciele. Myślałem, że to już peak doznań jednak byłem w błędzie.

    Wibracje w moim ciele stale narastały a z czasem otaczająca mnie rzeczywistość także zaczęła wibrować i falować a "ja" wpadłem w jednakowe frekwencje xD W tym momencie zlałem się z resztą otaczającego świata i przestałem istnieć jako odrębny byt. Granice pomiędzy mną a czymś innym zostały całkowicie wymazane.

    Odczucia te ciężko opisać w słowach, które im umniejszają. Wrażeni wzrokowe pod zamkniętymi powiekami były niesamowite, widziałem kolory, których wcześneij nie mogłem sobie wyobrazić, wszystko miało ultra podkręconą jakość i kontrast, 8k. Zdawałem się przemieszczać po hiperprzestrzeni napierdalającej jak kalejdoskop połączony z karuzelą i wędrowałem po różnych światach, w których nie czułem się jak gość tylko jako ich mieszkaniec, który wraca do siebie i jest tam zawsze mile widziany i ciepło przyjęty.

    W momencie gdy zaniknęła moja osobowość i byłem w trakcie "falowania" stałem się częścią tego co obserwuje a samo zjawisko obserwowania i podziału zaniknęło, zostało tylko "bycie". Pojęcie czasu, miejsca i tym podobnych w tym momencie nie istniało, byłem dosłownie rozjebany na atomy i nie miałem ku temu nic przeciwko.

    Stan taki utrzymywał się realnie może 10 minut, jednak w moim odczuciu trwał od znacznie dłużej a chętnie pozostałbym w nim jeszcze trochę.

    Wracając do rzeczywistości czułem się przepełniony spokojem, miłością i wewnętrzną akceptacją na poziomie jakiego nie doświadczyłem nigdy wcześniej ani na trzeźwo ani po innych psychodelikach.

    Znajomy doradził mi, żebym wytarł sobie twarz i wtedy zorientowałem się, że w trakcie tripa płakałem ze szczęścia. Po zrelacjonowaniu podróży powiedział od razu "a nie mówiłem" ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Przez resztę dnia czułem się świetnie i miałem wrażenie, że wszystkie moje problemy to błachostki, które łatwo można rozwiązać, nabrałem też chęci aby powrócić do medytowania. Moim zdaniem jednak DMT to środek, który powinien być stosowany przez osoby posiadające jakieś doświadczenie z psychodelikami, bo odpuszczenie gdy zaczyna działać nie jest prostym zadaniem a myślę, że walka z taką "armatą" nie jest dobrym pomysłem xD Z drugiej strony strach jak i inne emocje czy myśli szybko znikają po zapaleniu a krótki czas trwania całej akcji sprawia, że nie jestem pewny czy takie LSD (w wysokich dawkach) nie jest trudniejsze do ogarnięcia.

    W każdym razie to doświadczenie na długo zachowa się w mojej pamięci i gdy trochę zbiorę się do kupy to pewnie za jakiś czas je powtórzę ( ͡° ͜ʖ ͡°) W międzyczasie podejrzewam, że spróbuję coś innego więc jak ktoś jest zainteresowany to pod spodem zostawiam komentarz do plusowania i zawołam do następnego wpisu.

    Poprzednie wpisy dla zainteresowanych poniżej:
    - trip report po 10g łysiczki
    - trip report po 400ug LSD
    - trip report po 4 karmelkach THC

    #narkotykizawszespoko #psychodeliki #podroze #tripreport #grzyby #dmt #lsd
    pokaż całość

    źródło: DMT.png

  •  

    Dzisiejsze zdarzenie z Eriksenem od razu przypomnialo mi o Kameruńczyku Foe ktory zmarl w meczu z Kolumbią w Pucharze Konfederacji
    #mecz

  •  

    Takie plucie, ze łooo boga nie ma złooo itp. A jak doszło do sytuacji z eriksenem to na twitterach; Niech Bóg ma go w opiece itp. Jaka to hipokryzja xDD Jak trwoga to do Boga.
    #mecz #euro

  •  

    Duńczykom zabrakło zimnej krwi. Kończenie tego meczu w dniu dzisiejszym było głupotą. Zamiast wyspać się, upewnić, że Eriksen żyje i wyjdzie z tego, wyszli na boisko po ekstremalnej sytuacji, zmęczeni i zestresowani. Rozumiem, że kolega z drużyny im tak powiedział, ale opieranie się wyłącznie na opinii człowieka, który przed chwilą o mało nie umarł nie jest racjonalne
    #mecz

  •  

    Ciekawa sytuacja będzie w meczu Polska - Niemcy. Niemcy będą klękać przed Polakami i trochę niekomfortowa sytuacja dla Lewego
    #mecz #pilkanozna #blm

    +: baNicja
  •  

    Tragedia... Jak Finowie mogli wygrać mecz po tym co się stało. Śmietnik zamiast serca
    #mecz

  •  

    Te mocne podania Turków do bramkarza xD Mam PTSD i przed oczami Borubary, Dudki i inne Kuszczaki.

    #mecz

  •  

    Nikt nie czekał 20 lat na przetestowanie szczepionki na wścieklizne, tylko rodzina z zarażonym dzieckiem zgodziła się na podanie mu wirusów wścieklizny pobranych z martwego królika.

    Ospa prawdziwa. Nikt nie czekał 15 lat na skutki uboczne, tylko zaaplikowano pacjentom jak pamiętam ropę z ran kobiety zarażonej ospą krowią. Przed zaszczepieniem arystokracji zrobiono jedynie test na kilku więźniach i kilkunastu sierotach, żeby sprawdzić czy takie szczepienie jest skuteczne. Okazało się że nawet tak prymitywne szczepionki nie są niebezpieczne.

    I teraz rozumiem, że mam być zesrany bo powstało nowa szczepionka, na wirusa którego prawie natychmiast był znany kompletny genom, jest podobny do wirusów które wystąpiły kilka razy przez ostatnie 20 lat, a samo szczepienie powstało w sterylnym laboratorium, i zostało sprawdzone na tysiącach osób, a nie na 6 losowych więźniach, bo nie ma w sumie przeciwskazań, ale ta szczepionka nie była testowana kolejne 20 lat? Internet jest jednocześnie błogosławieństwem i przekleństwem XD
    #koronawirus #bekazszurow
    pokaż całość

    źródło: 1920px-Edward_Jenner-_Smallpox.svg.png

  •  

    Wątpię, by komukolwiek chciało się to czytać, ale kto go tam wie #czosnkowydziad #dzikzlasu

    Proszę o porady, opinie, sugestie, pomoc...Dla tych którzy nie chcą czytać wątku;
    Temat przewodni na koniec - Jak wyjść z długów? Jak znaleźć pracę?

    Pokrótce Moja historia #przegryw mam nadzieję, że kiedyś #wygryw
    W wielu 12/13 lat zdiagnozowano u mnie nowotwór złośliwy neuroblastoma umiejscowiony gdzieś w okolicy oczodołu.
    Normalny, nigdy nie chorujący chłopak, przeciętnie uczący się z wielką pasją do sportu...
    Z objawami częstych nawracających boleści głowy, jakieś zasłabnięcie, delikatne włosy (przy mocniejszym pociągnięciu wypadały płatami) z klasy sportowej do szpitala najpierw oddział ogólny (badania), wycinek z nosa "na żywca" bez znieczulenia - "pół wiadra krwi" (pamiętam jak przynoszono kolejne metalowe nerki, później zlewano do wiadra). Następnie oddział onkologiczny w Lublinie; kilka cykli najmocniejszej czerwonej chemii, praktycznie non stop rzygałem jak kot, podawano mi mocne środki uspokajające również dożylnie, 95% odżywiania przez kroplówkę, ważyłem tyle co prawie nic; między cyklami pobyt w domu, a w zasadzie w miejscowym szpitalu gdzie próbowano doprowadzić mnie do ładu, bym mógł przyjmować kolejne cykle, kolejne zabiegi typu pobranie szpiku, założenie portu na ręku z głównej żyły do serca (notabene bardzo krótko zdało egzamin; powikłania), bo przy braniu chemii żyły mi bardzo strzelały, cały byłem pokuty ręce, ciało, nogi, stopy; Pamiętam np taką sytuację, gdzie z domu z nieustającym krwotokiem z nosa zabrano mnie karetką do szpitala gdzie za jednym razem kuto mnie kilkanaście razy bo wszystkie żyły pękały przy wkłuciu wenflonu. Po leczeniu w Lublinie przyszedł czas na operację w Warszawie - Szpital Czerniakowski; Operacja trwała wiele godzin z całym sztabem lekarzy profesorów M.in. Kukwa, Krajewski, Pietniczka, Ścińska, Sobczyk. Kutaszewicz, Jakubiak,... Daruje Wam szczegóły jakie wyprawiali w mojej głowie :) ,ale mówiąc oględnie była to trepanacja czaszki usunięcie guza, szwy od ucha do ucha, tytanowa rekonstrukcja czoła, uszkodzony kubek łzowy (do dzisiaj "lecą łzy"), przecięte nerwy węchowe (brak powonienia); z uda też coś pobierano bo mam bliznę na 15cm, wszystko to okraszone częstymi odwiedzinami :) w miejscowym szpitalu w czasie całego leczenia, których tu nie będę wspominał; Bardzo jestem wdzięczny całemu personelowi medycznemu za okazaną wielką pomoc, wielkie serce, podejście. Nie obyło się bez powikłań, część tytanowej rekonstrukcji czoła z dnia na dzień zaczęła wychodzić tuż przy oku; najpierw nadżerka, na końcu wystawało około 1cm płytki tytanowej. Wracając do operacji, nie wspomniałem, że walka była o to bym nie stracił wzroku czy oka. Kolejny szpital, kolejna operacja usunięcie tytanowej rekonstrukcji Centrum Zdrowia Dziecka Warszawa; Przy pierwszym przyjęciu do tego szpitala pamiętam bardzo ciepłą i miłą rozmowę z prof. dr hab. n. med. Danuta Perek, która wytłumaczyła mi i moim rodzicom co dalej...
    Odchodząc na moment od meritum pamiętam fakt gdy całą noc spędziliśmy w poczekalni na dworcu centralnym w Warszawie, by na rano o wyznaczonej godzinie być w szpitalu :) z czasem już na pamięć znałem trasę i numery autobusów odjeżdżających spod dworca do Międzylesia :) ...także kolejna kilkugodzinna operacja i kolejny sztab personelu medycznego, którego tu już nie będę wymieniał, bardzo miłe i profesjonalne podejście. Gdy w miarę doszedłem do siebie i "byłem gotowy" do kolejnych kilkunastu cykli chemii (dla niewtajemniczonych cykl chemii trwa kilka tygodni, później jeszcze dochodzenie do siebie, zanim wynik krwi pozwolą "wypuścić do domu"), i podobnie jak w Lublinie czerwona najmocniejsza na tamten czas chemia, która paliła żyły...tak to pokrótce wyglądało; później radioterapia gdzieś w centrum Warszawy, gdzie dowożeni byliśmy grupą, w tym czasie mieszkaliśmy w hotelu przy instytucie, gdzie również przyjmowałem kroplówki, później znowu kilka cykli chemii w CZD, a później jeśli dobrze pamiętam cykle "chemii dziennej", czyli mieszkasz w hotelu przy CZD i tam w zależności od stanu zdrowia kroplówki wzmacniające lub chemia, na całe szczęście już nie ta czerwona.
    W czasie pobytu w Lublinie i Warszawie poznałem wiele historii osób podobnej do mojej, wielu tego nie przeżyło, niektórzy umierali leżąc łóżko obok, niektórzy stawali się "warzywem" z dnia na dzień, bo regres, remisja nowotworu następowała bardzo szybko uciskając jakieś nerwy, narządy.
    Później już tylko pobyty w szpitalu ogólnym rejonowym w "trudnych chwilach".
    Szkoła podstawowa najpierw nauczanie indywidualne w domu, jeśli dobrze pamiętam 8 klasa już normalnie, ale cały czas przeplatane przebywaniem w szpitalu, zresztą w szkole średniej również..
    Nie bardzo pamiętam różne wydarzenia, musiałbym dłużej się zastanowić, chciałem pokrótce przestawić swoją historię, a dla Was myślę nie ma to większego znaczenia... Staram się nie żyć przeszłością, żyje dniem dzisiejszym i przyszłością, to wydarzenia, które było mi dane przeżyć za co dziękuję Bogu, sprawiają, że inaczej podchodzę do życia niż większość społeczeństwa, osobiście nazywam to wojenną przeprawą, polem bitwy, choć czas bywa różny to jestem wdzięczny Bogu za każdy dzień i mam nadzieję, że moje życie w końcu wyda dobry owoc, bo po coś jednak żyję...

    Jakoś tuż przed 18 rokiem życia otrzymałem rentę, a tuż po ukończeniu owych lat, rodzice dali mi możliwość samodzielnego rozporządzania nią mając naskładane coś ponad 2000zł. Czas gdy doszedłem w miarę do siebie po chorobie, był to ogólnie czas "zachłyśnięcia się życiem" radując się każdą chwilą i dniem; patrząc z perspektywy czasu widzę jak wiele głupich i lekkomyślnych podjąłem decyzji, np w kwestii rozporządzania pieniędzmi, można uznać, że przeświadczenie jakie mi towarzyszyło to, że "złapałem Pana Boga za nogi". Nie nauczyłem się rozporządzania pieniędzmi, "szacunku do pieniędzy" wziąłem np telefon komórkowy na dość spory abonament, czy np jakiś kredyt na komputer lub inne duperele, debet na koncie -500zł. (mogę mylić chronologię wydarzeń za co przepraszam, nie jest to celowe). Gdy ukończyłem, a właściwie przepuszczono mnie i dano mi ukończyć szkołę średnią chciałem pójść do pracy. Od zawsze byłem osobą aktywną nie tylko w sporcie, bo później zdrowie nie pozwalało (ostatnią klasę podstawówki jak i szkołę średnią WF przesiedziałem na ławce) nauczoną pracy na wsi i handlu, nie chciałem, by patrzono na mnie przez pryzmat choroby, nie chciałem żyć na koszt państwa pobierając rentę; Może warto zaznaczyć, że przez te wszystkie lata miałem częste krwotoki z nosa i to takie konkretne, kilka-kilkanaście razy dziennie, a bardziej kilkadziesiąt minut, niejednokrotnie ponad godzinę i więcej; nie obyło się też bez karetek na SOR, mam również gronkowca złocistego lekoopornego (ostatnie badanie wymazu z nosa stwierdziło, że nie jest on już lekooporny, więc nie wiem jak jest na ten moment) śluzówki nosa nie mam w ogóle, kilka razy dziennie płuczę zatoki wodą; po kilku godzinach przebywania w pracy, mam taką suchość w nosie, że masakra, do tego cały zapchany, wysmarkać to gówno nie mam mowy, bo od razu leci krew, więc pozostaje tylko płukanie zatok, choć i przy nich zdarzały się krwotoki z nosa, więc pozostaje oddychanie ustami, nie wspominam tu już o tym, że o wiele szybciej się męczę; nie wspomniałem również o polipach w nosie które mam, o puchnięciu okolic oka w różnych przeziębieniowych stanach, czy zaczerwienieniu okolic oka; a więc po ukończeniu szkoły średniej zamieszkałem sam i poszedłem do pracy, zarabiając kilkaset złotych miesięcznie i pobierając rentę jakoś wiązałem koniec z końcem, płaciłem zobowiązania, ale gdy w końcu cofnięto mi rentę nie dawałem rady, więc przestałem płacić raty; chcę dodać, że przez te dolegliwości (krew z nosa, ropny nieżyt) przychodząc z pracy byłem wyczerpany, więc kupowałem gotowe już posiłki co na pewno nie pozwalało zaoszczędzić pieniędzy czy płacić rat za kredyty. Mój wygląd, samoocena i brak wykształcenia pchały mnie do pracy fizycznej (pomocnik budowlany, stolarz meblowy, obsługa prasy, wtryskarki, zakładanie ogrodów,...) :))
    Pisząc w skrócie w każdej jednej pracy nie zagrzałem dłużej miejsca niż rok, dwa, trzy, raz ze względu na zdrowie, bo krwotoki były jak pisałem po kilkanaście razy dziennie, ale w głównej mierze przez szykanowanie, wyśmiewanie w pracy przez innych pracowników; Te krwotoki, polipy, gronkowiec, ropny nieżyt powodował nieprzyjemny zapach "kupy, gówna", ludzie nie wiedząc co jest prawdziwą przyczyną sądzili, że to mój brak higieny (o który notabene dbam do przesady), więc szydzili ze mnie na różny sposób, mówiąc np "czuje że już idzie", śmierdzi, jeden z szefów często mówił np " nie poruchasz sobie bracie kiedy gównem śmierdzą gacie", otwierali okna, drzwi, "downa zatrudniliście", "co tak śmierdzi", "coś zdechło" i temu podobne wyrażenia...
    Następował moment kiedy nie wytrzymywałem tego psychicznie i rzucałem pracę z dnia na dzień mając po prostu wyjeb*ne popadałem w depresję, zamykając się na kilka, kilkanaście miesięcy, bardzo trudny to był czas, z domu w zasadzie nie wychodziłem, zakupy przez internet, kontaktu z ludźmi, społeczeństwem unikałem jak ognia, ogromnym problemem było wyjście do sklepu, jazda autobusem czy pkp to była męczarnia, zdając sobie sprawę z tego smrodu, schody sobie zbudowałem baaaardzo wysokie; oczywiście zerwałem wszelkie znajomości towarzyskie, bo i tam nie obyło się bez drwin.
    I było tak wiele razy, podejmowałem pracę przez pewien czas, później drwiny, w końcu nie dawałem rady, depresja, myśli samobójcze, w końcu następowała poprawa na zdrowiu i umyśle, i znów próbowałem powstać i znowu to samo.
    Ostatni etap był najgorszy trwał około 1,5 roku, nie miałem już kompletnie za co żyć znalazłem przypadkiem informacje na temat freeganizmu, więc zacząłem odwiedzać tyły hipermarketów ("akat coś mi tam wpadło" :) ) gdzie można było znaleźć naprawdę dobrze rzeczy. W końcu postanowiłem poprosić o pomoc w MOPSie, gdzie otrzymałem zasiłek wynoszący obecnie 485zł, otrzymałem również dożywotnio umiarkowany stopień niepełnosprawności z tytułu którego otrzymuję 215zł (zasiłek pielęgnacyjny). Po około trzech latach siedzeniu na zasiłku, czyli od około pół roku z zaleceniami lekarzy o prowadzeniu oszczędnego trybu życia a po około 22 latach życia po chorobie ustąpiły krwotoki z nosa i są one sporadyczne, krótkotrwałe, znaczy to, że następuje poprawa, o ile nie wykonuje czynności fizycznych bo wtedy zaraz na drugi dzień pojawia się krew.
    Z pomocą psychologa doszedłem do siebie, zniknął nieprzyjemny zapach, pooowoli psychicznie i fizycznie dochodzę do siebie, choć nie jest to łatwe, gdy idąc ulicą ludzie wgapiają się we mnie i drwią z wyglądu, mam wiele trudnych chwil, to moja pięta achillesowa, czyli ten smród jest już za mną. Od około trzech lat, bez pomocy prawników walczę w sądzie z zusem o rentę; zdania są podzielone jeśli chodzi o opinie biegłych, czy lekarzy do których jestem kierowany przez sąd; niektórzy z nich przyznają całkowitą niezdolność, niektórzy całkowitą czasową do 2024r niezdolność, są też opinie że nie jestem całkowicie niezdolny do pracy, sprawa jest w toku. Miałem np taką sytuację, że lekarz do którego skierował mnie sąd przyjął mnie kątem w gabinecie, gdzie przebywali inni pacjenci, bez żadnego badania zamienił ze mną kilka słów i tyle, a później pod jego opinią było podpisanych dwóch czy trzech lekarzy których nawet nie widziałem. Lekarze do których chodzę na kontrole choćby laryngolog, lekarz rodzinny przychylają się do decyzji o niezdolności do pracy. Raz poszedłem nawet do kilku lekarzy specjalistów z zakresu laryngologii, by mieć niezależne opinie i wszyscy napisali to samo, to sąd póki co dalej optuje przeciw pozytywnemu wyrokowi.
    Dochodzą do tego jeszcze dodatkowe problemy zdrowotne prawdopodobnie neurologiczne, których jeszcze nie zawarłem w aktach sprawy; szczerze wolałbym tego uniknąć, bo chciałbym jeszcze kiedyś jeśli zdrowie pozwoli znaleźć pracę; Zdarzyło się to kilka razy 7-8 na pewno nie więcej niż 10, raz na kilka miesięcy; budzę się rano - problemy z równowagą, "pełna głowa", mocno nadgryziony język (rozwarstwiony), pozdzierane kolana, jakieś siniaki, rozcięcia na głowie, na ścianie przy łóżku krew, w domu powywracane rzeczy (monitor na podłodze, komputer na boku, dywanik w łazience, ubikacji zwinięty, kurek od kuchenki wyciągnięty, pułki powywracane, budzę się rano odwrotnie niż zawsze, poduszka w krwi, mokra kołdra dla mnie brzmi to przerażająco, a ja nic nie pamiętam.
    Aktualnie mam 35lat z pomocą jakiejś fundacji staram się zaktywizować, niedługo rozpoczynam jakiś kurs i idę prawdopodobnie na staż; Jestem pełen obaw o to, by podejmując pracę mój stan zdrowia z biegiem kolejnych dni nie pogorszył się, choć jestem przekonany, że jest to jeszcze za wcześnie to z drugiej strony jest we mnie ogromna chęć podjęcia jakiejś pracy (nie fizycznej) i wyjścia na prostą, bo brakuje mi na wszystko, choćby jedzenie, okulary, naprawy roweru którym staram się poruszać, o samochodzie nawet nie marzę, podstawowych rzeczy do domu, czy uregulowaniu zobowiązań wobec trzech osób z wykopu, które udzieliły mi pomocy, pożyczki (około 300zł łącznie) to jeszcze dochodzą do tego zobowiązania zajęcia egzekucyjne na koncie na łączną sumę Kwota zajęcia: 12417,28 PLN Szczerze nawet nie mam przeświadczenia, pewności czy wszystkie są moje, odstawiłem temat zobowiązań na bok, by po prostu się nie denerwować, tak czy inaczej i tak nie będąc w stanie ich spłacić, mam już tego dość, chciałbym w jakiś sposób uregulować tą kwestię.
    Chciałbym Was zapytać osoby znające temat w tej materii, czy może jest jakaś szansa by zwrócić się do wierzycieli, firm, komorników o anulowanie, umorzenie lub przedawnienie długu? Poniżej lista zajęć na koncie; co do dat to wydaje mi się, że wpłynęły one o wiele później niż faktycznie miało to miejsce:

    Informacje ogólne Kwota zajęcia: 12417,28 PLN

    Szczegóły zajęcia 1
    Organ egzekucyjny: KOM, Kancelaria Komornicza nr VIII w Lublinie...
    Data sporządzenia zawiadomienia o zajęciu środków na koncie: 2014-02-24
    Data wpływu zawiadomienia o zajęciu do Banku: 2014-03-04
    Początkowa kwota zajęcia: 866,70 PLN
    Kwota zajęcia pozostała do spłaty:1186,14 PLN

    Szczegóły zajęcia 2
    Organ egzekucyjny: KOM, Kancelaria Komornicza nr VIII w Lublinie...
    Data sporządzenia zawiadomienia o zajęciu środków na koncie:2014-05-23
    Data wpływu zawiadomienia o zajęciu do Banku:2014-05-29
    Początkowa kwota zajęcia:1701,03 PLN
    Kwota zajęcia pozostała do spłaty:2498,97 PLN

    Szczegóły zajęcia 3
    Organ egzekucyjny: KOM, Kancelaria Komornicza nr XIII w Wołominie...
    Data sporządzenia zawiadomienia o zajęciu środków na koncie: 2015-02-26
    Data wpływu zawiadomienia o zajęciu do Banku: 2015-03-10
    Początkowa kwota zajęcia:338,97 PLN
    Kwota zajęcia pozostała do spłaty:338,97 PLN

    Szczegóły zajęcia 4
    Organ egzekucyjny: KOM, Kancelaria Komornicza nr XIV w Łodzi...
    Data sporządzenia zawiadomienia o zajęciu środków na koncie:2016-01-27
    Data wpływu zawiadomienia o zajęciu do Banku:2016-02-03
    Początkowa kwota zajęcia:605,85 PLN
    Kwota zajęcia pozostała do spłaty:723,45 PLN

    Szczegóły zajęcia 5
    Organ egzekucyjny: KOM, Kancelaria Komornicza nr VIII w Lublinie...
    Data sporządzenia zawiadomienia o zajęciu środków na koncie:2017-07-10
    Data wpływu zawiadomienia o zajęciu do Banku:2017-07-11
    Początkowa kwota zajęcia:2091,17 PLN
    Kwota zajęcia pozostała do spłaty:2262,77 PLN

    Szczegóły zajęcia 6
    Organ egzekucyjny: KOM, Kancelaria Komornicza nr VIII w Lublinie...
    Data sporządzenia zawiadomienia o zajęciu środków na koncie:2018-04-23
    Data wpływu zawiadomienia o zajęciu do Banku: 2018-04-23
    Początkowa kwota zajęcia:2061,04 PLN
    Kwota zajęcia pozostała do spłaty:2198,20 PLN

    Szczegóły zajęcia 7
    Organ egzekucyjny: KOM, Marta P., Komornik Sądowy przy Sądzie Rejonowym w Mińsku Mazowieckim
    Data sporządzenia zawiadomienia o zajęciu środków na koncie:2020-12-30
    Data wpływu zawiadomienia o zajęciu do Banku:2020-12-31
    Początkowa kwota zajęcia:3016,82 PLN
    Kwota zajęcia pozostała do spłaty:3039,36 PLN

    Nie wiem czy w tych zajęciach zawiera się również dług (chyba mój?) jaki przysyła mi listownie kancelaria corpus iuris który na dzień 24.05.2021 wynosi 2941zł

    Jak napisałem na początku, bardzo proszę o wszelkie porady, opinie, sugestie w jaki sposób rozwiązać sprawę zadłużenia;
    Jak i gdzie szukać pomocy w sprawie walki w sądzie.
    Jak i gdzie szukać pracy, może wykonywanej zdalnie?

    Przepraszam za wszystkie błędy stylistyczne, ortografię, powtarzanie pewnych kwestii; zabierałem się za to kilkanaście lat i nigdy nie mogłem dokończyć, przełamać się, dlatego robię to dopiero teraz pod wpływem impulsu, chwili, emocji. Najpierw myślałem że napiszę to w formie "otworzenia się", wygadania opowiedzenia swojej historii życiowej, później z myślą o pomoc finansową, pomoc w znalezieniu pracy (zdalnej?), później doszły argumenty, by prosić o poradę pomoc prawną wobec zadłużeń; walki z zusem,sądem, a na dzień dzisiejszy postanowiłem, że napiszę i poproszę o wszystko co jest możliwe :-) także dziękuję za uwagę, jeśli starczyło Wam sił i determinacji, by przeczytać cały wątek lub też nie, dziękuję za uwagę i pozdrawiam serdecznie, a jeśli macie jakie pytania, uwagi to śmiało możecie pisać, pozdro! ;-)

    #mojahistoria #historia #sady #zus #mops #prawo #prawnik #lekarz #lekarze #szpital #pomocy #pomoc #przegryw #wygryw #nowotwory #rak #czd #centrumzdrowiadziecka #warszawa #depresja #sluzbazdrowia #pytanie #gownowpis #bekazpodludzi #wyjsczprzegrywu #praca #pracazdalna #renta #pracbaza #anonimowemirkowyznania #przegryw #heheszki #pytanie #gownowpis #anonimowemirkowyznania #wykop #prawo #depresja #zdrowie #medycyna #praca #takaprawda #psychologia #oswiadczenie #przemyslenia #pomocy #lekarz #wychodzimyzprzegrywu #takbylo #pomoc #pracazdalna #choroby #sluzbazdrowia #nowotwory #psycholog #smutek #opinia #prawopracy #radioterapia #siepomaga #terapia #publicznie #bieda #dlugi #emocje #ludzie #niepelnosprawni #urzad
    pokaż całość

    źródło: 123.jpg

  •  

    Bardzo polecam komentarze pod tym filmem, chyba nigdy nie widziałam, żeby ludzie od prawa do lewa (a widać tę różnicę w światopoglądzie po niektórych komentarzach) tak bardzo zgadzali się ze sobą.

    W skrócie: video mówi o tym, że spada dzietność, a komentujący jednym chórem odpowiadają, że chyba kogoś pojebało, żeby sprowadzać dzieci na ten świat. Aż miło poczytać.

    https://www.youtube.com/watch?v=QyCmtf3i1l4

    Taguję tylko #antynatalizm i #childfree, może nie wybuchnie poza te granice.
    pokaż całość

    źródło: AN.PNG

  •  

    Myślicie, że w kwestii Kubiaka:

    a) Podciągnie się i będzie grał obok Leona
    b) Pojedzie jako atmosferić
    c) Odpadnie

    Póki co Fornal prezentuje się znacznie lepiej.

    #siatkowka

  •  

    UWAGA, chciałbym was mocno przestrzec przez pizzeria PIZZA&VINO Pomorska 10, 80-333 Gdańsk
    www.pizzavino.pl

    Postanowiłem zamówić sobie pizze przez uber eats w tym lokalu, wybrałem pizze PROSCIUTTO (sos pomidorowy, mozzarella biała, prosciutto cotto, salami napoli, salami piccante, pancetta, oregano - CENA 35zł) Lokalizacja dostawy była około 200 - 250m od lokalu, czas dostawy według aplikacji pokazywał godzinę 22:30, około godziny 22:50 zacząłem się lekko niepokoić o moje zamówienie więc stwierdziłem że zadzwonie, po około 10 minutach ciągłych prób (bo nikt nie odbierał) udało mi się dodzwonić dowiedziałem się że mają bardzo duży ruch, że kierowca już jedzie do mnie z zamówieniem i że najlepiej to tą aplikacje wyjebali by w pizdu, koniec końców zamówienie otrzymałem o godzinie 23:20 (przypominam 200m od lokalu) i wiecie co jest w tym najlepsze? Otrzymałem to :

    Kurwa tej pizzy nie polecił bym nawet sobczakowi #sobczakcontent

    #gdansk #trojmiasto #pizza #ubereats #gastronomia
    pokaż całość

    źródło: 1622499894820.jpg

  •  

    Witamy w studio, pytanie do ekspertów o mecz.

    - Słabo zagraliśmy
    - Słoweńcy mają na nas patent

    Dziękuję za opinie, do widzenia koniec miszczostw.

    #siatkowka

  •  

    Aż dzisiaj dostałem flashbackow sprzed 10 lat, jak toczyliśmy mordercze boje z Argentyną czy Bułgarią, Niemcami czy KubąxD #siatkowka

  •  

    Oczy krwawią jakbyśmy cofnęli się o kilka lat i toczyli znów przegrane boje z Finlandią. Kubiak-Śliwka para bez mocy w ataku i do tego ze słabym przyjęciem. Łomacz który lata temu serwował w JSW regularnie z wyskoku posyła na drugą stronę balony na poziomie liceum. Kaczmarek średnio choć potrafi nagle odpalić i chyba jedyny argument w ofensywie to środkowi, którymi wiadomo meczu się nie wygra.

    Vital jak to on, trzyma się składu, ale szkoda że Janusz nie dostał szansy. Jednak tezy o 3 silnych składach Polaków można włożyć między bajki. Pozdrawiam, ekspert.

    #siatkowka
    pokaż całość

  •  

    Śliwka z tym jego gimnazjalnym przebiciem oburącz XDDD #siatkowka

    +: AGS__K
  •  

    Ja nwm czemu zaden wloski klub nie wykupil toniuttiego. Duzo by zaoszczedzili na pensjach skrzydłowych
    #siatkowka

  •  

    No i padło na mnie. Jadę sobie taksówka, a facet do mnie, że mam zdjąć maseczkę, że ten wirus to pewnie jakis światowy plan zagłady, że szczepionki złe i niewiadomo czy kobiety nie przestaną przez nie produkować tych no, jajników
    Kurwa gdzie ja żyje xD
    #koronawirus #szczepienia #bekazpodludzi

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika niggerinthebox

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.