•  

    Kroniki Gothic II Noc Kruka – część IV (Stan postaci poziom 5 – obywatel Khorinis)

    Jeśli chcesz być wołany do następnych kronik, plusuj komentarz na dole!

    Polubiłem tę grę! Pod pewnymi względami stawia na więcej kombinowania i robienia wszystkiego by sobie ułatwić rozgrywkę i gra świetnie za to wynagradza, a widać, że jest to wpisane w punkt całej rozgrywki. Miasto nocą jest mega klimatyczne, co prawda brakuje mi tutaj takiego poczucia „zagrożenia niewiadomego pochodzenia” z Gothica I, ale tutaj klimat jest inny, i to nie oznacza że gorszy. Wychodzę z założenia, że wszystko jest dobre, jeśli jest odpowiednio zrobione. Tutaj klimat sielankowy i miastowy, ale też mający swoje problemy, praktyki i pewne schematy. Jest baaardzo odczuwalny wzrost poziomu trudności. Moje przyzwyczajenia z Gothica I są tutaj wręcz wskazane. Widać, że gra jest mocno nastawiona na maksymalizację prób wyłuskania co do jednego złota i punktu doświadczenia. Widzę to nie tylko po samej rozgrywce, która zmusza mnie to do desperackiego szukania każdego zioła, złota czy bełtu, ale waszych komentarzach, które wręcz opiewają w rozbudowane porady, oparte na matematycznej precyzji co do wydawania PN. Ma to swój sens, ale chyba zaczynam rozumieć, co mieliście na myśli mówiąc, że gra nie jest „newbie friendly”. Choć lubię trudne gry i stawiające przed graczem jakieś wyzwanie, tak rozumiem, że inni mogliby na to wszystko narzekać.

    Swoją kolejną przygodą rozpocząłem od zwiedzania dzikich terenów wokół Khorinis. Cóż, kiedyś trzeba to zrobić, a byłem cholernie ciekaw jakie to sekrety skrywa pobliski zagajnik. Dlatego też wyruszyłem z placu targowego bramą do lasu obok. Pierw skręciłem w lewo, i rozmawiałem z stacjonującym tam, dosyć grubawym, strażnikiem Mika, który nawet kwestię obrony obywatela rozpatruje w kategorii pieniędzy xD Łasy na kasę cwaniak (taaa, powiedział gracz, który rozkradł połowę miasta, ale o tym później xD). Przez wszechobecne drzewa i krzaki ciężko było mi w jakiś orientacyjny sposób poruszać się po tym terenie. No ale trafiłem w końcu na stado krwiopijców, z którymi bez problemu sobie poradziłem (choć w gotowości do „taktycznego odwrotu” jestem zawsze), oraz ogromne szczury. Tutaj było już gorzej, bo gryzły mocno, a i często zmieniały pozycje, przez co wytrącały mnie z rytmu, cwańcysie jedne. No dobra, ale po bitkach ze szczurami poszedłem dalej w owy zagajnik. Tutaj ścieżka „oficjalna” prowadziła na górę, jak się okazuje ze znaku „do latarni”, a jednak poszedłem w dół, bo chciałem zwiedzić okoliczne teren wokół murów. Tutaj stoczyłem dosyć dziwne walki z chrząszczami, co było dosyć zabawne, bo cios kurwa z miecza nie zabierał im całości hp xD To chyba najbardziej podsumowuje poziom trudności jaki jest w tej grze.

    W owym zagajniku znalazłem głównie mikstury, jakieś zioła, nawet te rzadkie, więc miałem już wszystko co potrzebne do zadania dla Constantina. Natknąłem się też na jaskinię, w której znalazłem orczy topór (czyli nie musiałem orka zabijać do wykonania zadania dla Harada – sprytne), oraz wilki i szczury, i chyba bandytów. Po opróżnieniu skrzyń i pełnym przeszukaniu terenu mogłem wracać. Bo jak się okazało, był tam ślepy zaułek.

    Wróciłem więc do głównej ścieżki i poszedłem w drugą stronę. Tutaj stała się rzecz dosyć niespodziewana. Otóż znalazłem ukrytą jaskinię w krzakach, a tam prócz skrzyni oraz szczura patrzę kurwa ORK! I już zbiera się na mnie by mnie zajebać. To ja w tył zwrot, i już nie mogłem nazwać tego taktycznym odwrotem. To było desperackie spierdolenie xD Otóż owego orka nie mogłem zgubić więc wdał się on w walkę ze strażnikami przy bramie. Postanowiłem więc wykorzystać sytuację i dobić orka tuż przed końcem jego życia, co mi się opłaciło bo dostałem 300 doświadczenia i kolejną jego broń i jakieś złoto ;) Strażnicy nie mieli do mnie wontów o ten cały preceder ;) Wróciłem się do owej jaskinii i czekał jeszcze tam samotny wilk, którego posiekałem na kawałki (jak to mówią bandyci), oraz jakiś dziwny magiczny obszar, który okazał się jakimś kurwa teleportem. Tepnęło mnie do jakiejś jaskini na jakimś cmentarzu gdzieś na wypizdowie. Nie chciałem akurat takiego zwrotu akcji i wykaraskiwać się z opałów, toteż wczytałem grę i po prostu zapamiętałem, że ten teleport prowadzi tu i tu. Zanotowane! Zwłaszcza, że podest mocno mi przypominał te z kamieni ogniskujących. Może to to samo.
    Tutaj przeszukałem tez teren wokół jaskini i po paru wspinaczkach znalazłem kolejne ukryte znajdźki w postaci łuku, pierścienia i innych dupereli. Jednakże nie chciałem się za bardzo oddalać od Khorinis a okrążyć całe mury toteż odbiłem w prawo.
    Tutaj poczyściłem okolicę, pozbierałem zioła, ale niestety na teren gdzie grasowały te polne bestie nie zapuszczałem się, cały czas są dla mnie za ciężkie.

    Wróciłem więc głównym wejściem do miasta i pognałem do Bartoka, żeby nauczył mnie skradania. Ponieważ postanowiłem tym razem wydać zarobione punkty nauki (zrobione na orku) na coś pożytecznego dla moich zacięć złodziejskich. Toteż nauczyłem się nowej umiejętności, by móc niepostrzeżenie skradać się do domów w mieście i okradać ich ciężko zarobione złoto. Tak też się stało.
    Pierwszą moją ofiarą był Constantino, pierw zakradłem się nocą do jego skrzyni, okradłem go i jak gdyby nic, zaliczyłem zadanie z oddaniem mu ziół xD

    Następnie zacząłem skradać się do różnych domów w porcie, tutaj do jakiejś pary, tu do jakiegoś małżeństwa, tutaj w barze. Spędziłem tak dobre kilkadziesiąt minut na mozolnym przeszukiwaniu domów, aż nagle …
    ALARM!!! ALARM!! O kurwa, patrzę nakryła mnie jakaś kobieta… a chuj, a ja głupi zapisałem akurat przed tą kradzieżą. Cóż, wydostałem się z domu i zacząłem uciekać. Bądź co bądź chciałem jednak pozostać czysty toteż zrobiłem musiałem powtórzyć rozgrywkę sprzed parudziesięciu minut, no trudno.
    Moje następne podboje kradzieżowe robiły się coraz bardziej śmielsze. Aż w końcu wpadłem na głupi (ale w pewnym sensie opłacalny, jak się później okazało) pomysł. W dzielnicy portowej, równolegle do linii morza jest budynek najbardziej na lewo, gdzie w środku stoi jakiś skurczybyk i nie chce wpuścić do środka. Spróbowałem więc się do niego zakraść, ale jednak ostrzegł mnie, żebym nie próbował głupstw. No i tutaj nastąpił pewien bug, bo nie zdążyłem się nawet oddalić, a ten do mnie z mordą, że JESZCZE RAZ A ZABIJĘ. NO KURWA DOBRA, ALE DAJ MI SIĘ ODDALIĆ! No i chuj i nie dał, i zaczął mnie gonić z mieczem. No to ja zacząłem spierdalać. Ganialiśmy się po całym porcie, bo gość uparty, aż kurwa oboje wpadliśmy do morza xDDD

    Zaczęliśmy płynąć, on w lewo, to ja, by go zgubić, w prawo. Ale nigdzie nie mogłem znaleźć jakiejkolwiek linii brzegowej by wyjść do miasta. Aż nagle ja patrzę, a tu jaskinia z zamkniętymi drzwiami! No to ja podchodzę, próbuję otworzyć drzwi i jestem w kanałach! I od razu mi przyszło do głowy, że chyba znalazłem ukryte przejście, o którym mi wspominaliście w komentarzach, że to do tego był klucz od Atilli! Cóż, na tamtą chwilę nie byłem tego pewny, nawet miałem ochotę stamtąd uciec, bo możliwe, że przez przypadek odkryłem jakieś fabularne miejsce, którego nie powinienem odkryć? Cóż… jak znajdę coś w ciul trudne do pokonania co mnie rozjebie zanim zdążę chociażby powiedzieć „o kurwa” – to mam rację.
    Na szczęście moje „o kurwa”, nie tylko mogło zostać w pełni wypowiedziane, ale też dopełnione rzeczownikiem „szczury”. „O kurwa, szczury” bo tak brzmiała moja reakcje gdy zobaczyłem jak ich gromada rzuca się na mnie z odnóg kanałów. Stoczyłem więc walkę z gryzoniami, niestety 3 na mnie jednego to było za dużo i… uwaga proszę zgadnąć? {Podaj odpowiedź, co się stało z @Dziuzeppe gdy rzuciły się na niego 3 szczury}

    Taktyka – klucz do sukcesu. Taktyka czyli kusza w łapę i szczylańsko. Trochę się czułem jak z pierwszej części gdy odpełzaczałem starą kopalnię, tak tutaj odszczurzam kanały w Khorinis xD Walka została zakończona, a ja mogłem odetchnąć. Napiłem się mikstury leczniczej i dojadłem mięso. Ruszyłem dalej.
    Kanały rozwidlały się i łączyły, ich architektura to taka kratka, ale klimatyczne miejsce, aż w pewnym momencie znalazłem człowieka który stał po środku tego wszystkiego. Jesper, bo tak się chyba nazywał, poinformował mnie o tym, że jestem w kryjówce gildii złodziei, ha, wiedziałem! I on może mnie zaprowadzić do szefa organizacji. Aaa takie małe wtrącenie, znalazłem tutaj ukradziony Łuk Bospera oraz srebrną misę albo puchar barmana. No to zaprowadził, ale mi ciekła ślinka na widok tych wszystkich skrzyń ukrytych w innych pomieszczeniach, toteż poszedłem je rozkraść (gildia złodziei, więc jak kradnę ich rozkradzione rzeczy to jestem złodziejem podwójnym?). Trochę to trwało, bo poprzez nocne akcje zostało mi chyba z 3 wytrychy, a mieli dosyć pojebane zamki, zawsze jakoś mniej więcej udawało mi się wyczuć kombinację, a tutaj kurwa łamałem wytrych jeden za drugim.
    Poszedłem więc do głównego pokoju, a tam wszyscy śpią xD no tak, w końcu noc. Zaczepił mnie siedzący obok Ramirez (mówię na niego Ramzes ;D), któremu nie przeszkadza, że rozkradłem im skrzynie, bo i tak większość ich łupów nie jest tutaj przechowywane. Cóż…

    Następnie zagadałem do szefa, a raczej szefowej, organizacji, Casyii. Ta jednak nie chciała mnie zabić za to, że rozprawiłem się z Atillą, a, jak to zwykle bywa, WIDZI WE MNIE POTENCJAŁ.
    I w tym momencie sobie przypomniałem czasy kiedy to w Skyrimie robiłem zadania dla gildii złodziei i jak zajebiste to były questy. W ogóle uwielbiam gry skradankowe, toteż na obecną chwilę zapomniałem o queście danemu mi przez lorda Andre i postanowiłem popracować jakiś czas dla gildii. Okazało się, że pierścień ukradziony ze skrzyni Constantina był czynnikiem decydującym o możliwości przyjęcia mnie w ich szeregi, toteż z miejsca dostałem zadanie o kradzieży krwawych pucharów, których łączna suma to 6, i są one gdzieś w mieście poukrywane. Dostałem też rekomendację, by swoje podboje związane z kradzieżą zacząć od górnego miasta. Cóż, idealnie się składa, bo właśnie tam zamierzałem się wybrać ^^
    Haha i jaki fajny plot twiścik, że gospoda, w której nocują przyjezdni to tajne przejście dla gildii ;D To nawet nadaje takiego klimatu temu całemu miastu. Uwielbiam takie smaczki, nie jest to jednowymiarowe miasto, a posiada swoje własne ukryte …hmm sekrety.
    No dobra, mój następny cel to górne miasto.

    Udałem się więc tam z zamiarem przeprowadzenia akcji „przywłaszczania sobie cudzego mienia”.
    Oczywiście Lothar łóżka to chyba nie widział tyle samo czasu co mydła, bo stoi te całe dnie i noce w tej zbroi, może ona mu się już zespoliła z ciałem? To by wyjaśniało ten cały jego chłodny charakter, też bym się wkurwiał na nowo przybyłych, zazdroszcząc im swobodnej możliwości strzelenia klocka gdzieś w krzakach i nie musieć użerać się ze zdejmowaniem zbroi xD No dobra, jadę tak po nim, bo przeszkadzał mi w swobodnej akcji.
    Owy rycerz stał na straży pustego placu rozświetlonego przez okoliczne latarnie. Ja schowałem się na prawo od niego i zacząłem się skradać. Nie jestem w stanie dokładnie spamiętać w których domach co dokładnie było, nie mniej warto wspomnieć, że … wina i mleka to już tam nikt nie ma xD No oczywiście jakieś srebrne talerze, jakieś świeczniki, złoto w skrzyniach. Co ważne, cała ta akcja była mocno thrillująca, bo moje zabawy z zamkiem w skrzyniach często kończyły się łamanym wytrychem i pobudką mieszkańców – ups … ;_;
    I tak po kolei żmudnie okradałem coraz to inne domy, aż w końcu natrafiłem na mieszkanie gdzie nie dało się wejść bo pilnowali je strażnicy. Co prawda jednego z nich przekupiłem, ale to i tak mało co pomogło, bo skrzynia w tym jednym domu jest zamknięta na klucz, a w drugim jak skradam się po schodach to schodzi kobieta i „OLA BOGA KRADNO!!”. Musze tu wrócić na innych warunkach. Może jeden z tych mieszkańców ma klucz? I musze mu go ukraść z kieszeni?
    W ogóle sądziłem, że uda mi się jakoś zaliczyć kolejne zadania, choćby te ze znalezieniem przemytnika broni dla złodziei, albo tego gościa co jest w zmowie z Paladynami. Cóż…
    Akcję kradzieży z górnego miasta można uznać za udaną, choć nie w 100% satysfakcjonującą, coś czuję, że jeszcze mogę tam namieszać. Mam chyba 2 albo 3 puchary dla gildii, musze rozejrzeć się po innych miejscach.

    Uznałem w tym wszystkim, że jestem na dobrej drodze, by móc wyruszyć trochę dalej poza Khorinis. Wykupiłem za pozostałe 5 punktów nauki broń jednoręczną i poszedłem z rana w las.
    Las oczywiście od strony targowiska, gdzie droga rozchodzi się w lewo albo prawo. Najpierw poleciałem w lewo, ale spotkałem nowego przeciwnika – DZIK, który skutecznie odradził mi wędrówkę na tym etapie, toteż zawróciłem i poleciałem w drugą stronę. Znak pokazywał „do gospodarstwa”. Po drodze gobliny, wilki, czyli jest stabilnie! No i tutaj ścieżka szła dalej albo w stronę wielkiego mostu albo na farmę Akila. Skręciłem więc do Akila (miałem tam questa odzyskania jakiejś przesyłki). Na miejscu spotkałem grabiących dwóch gości: Egilla i Ehnima. Zostałem wplątany w jakiś ich dziwny spór, który zakończył się ich widowiskowym i komicznym pojedynkiem na sierpy xD Tańczyli tak w zbożu tłukąc się jak dwaj rozwydrzeni bracia, aż jeden z nich padł. Cóż, pozbierałem jego rzeczy, ten drugi się na mnie obraził, to poszedłem dalej.
    Na farmie byłem świadkiem przedziwnej sytuacji. Otóż przy domostwie stało dwóch najemników, którzy to okupowali gospodarstwo owego Akilla, który drżącym głosem przekonywał, że „NIC TU NIE ZASZŁO, NIC- WŁAŚNIE”. Cóż, ja chciałbym teoretycznie się do najemników przyłączyć, bo mam z nimi fajne wspomnienia z jedynki, ale szczerze to przez ostatnie parę godzin gry byłem przekonywany, że to Paladyni zdzierają kasę z chłopów i stąd jest bunt. Sam w takim razie nie wiem co o tym myśleć. No chyba, że to chodzi tylko o Onara i zrobił siebie jakimś kurwa władcą ziem włoskich. W każdym razie nie dało się przekonać owych najemników by sobie odpuścili, toteż na moich oczach wybuchł mały bunt. Udało mi się zaliczyć doświadczenie za zabicie najemnika, ale drugiego nie dałem rady. W każdym razie chłopi z tymi serpami to nieźle tam wywijają, te wielkie łapy od grabienia jednak mają w sobie na tyle dużą parę by przypierdolić nawet silnemu najemnikowi ;D

    Atil mi podziękował za pomoc, jego żona dała mi jeść, wszystko fajnie pięknie, dostałem paczkę, więc mogłem wracać, bo wszystkie opcje dialogowe wykorzystane.

    Wróciłem więc na prędce do Khorinis dostarczyć przesyłkę i wróciłem się na szlak. Szedłem więc pod ogromnym mostem, na którym byli z tego co wiem bandyci. Ale następnym razem się z nimi rozprawię. Pod mostem znalazłem człowieka oraz jego rzeczy rozkradzione przez tych bandytów. Okazuje się, że on poszukuje kamiennych tabliczek, tych samych co zbieram dla Vatrasa. Chwila rozmowy i poszedłem dalej aż trafiłem do przydrożnego pubu. Tutaj postanowiłem zakończyć granie. Jestem z tego co widzę blisko farmy Onara oraz najemników.

    Opinia:
    Długa sesja grania pozwoliła mi się oswobodzić z nowym klimatem, przywyknąć do poziomu trudności i mniej więcej poukładać sobie w głowie wydarzenia, questy i rozgrywkę. Khorinis to tego typu miasto, że nie da rady na jednej „sesji” zwiedzić całego i zrobić questów. Tak jak w jedynce mogłem obóz na bagnie zwiedzić i zrobić wszystkie questy za jednym zamachem, tutaj tego nie ma. To jednak centralne miejsce gry, co ma swój urok. Pobliskie tereny czekają na ich odkrycie, a gildia złodziei wprowadziła przyjemny smaczek aury tajemnicy dla całego miasta. Gdzieś w tym wszystkim wisi to całe zadanie od Xardasa, ale nie zbuduję sobie reputacji siedząc bezczynnie. To co najbardziej lubiłem w Gothicu I, czyli wiarygodne dialogi, tutaj również występuje. I cieszę się z tego. Bo mogę chłonąć dalej ten świat. Możliwe, że jutro kroniki się nie pojawią. Dziś i tak macie długie – prawie 2500 znaków :D Dzięki, że jesteście i to wszystko czytacie!
    Chciałoby się rzec: za Gomeza, ale to nie te czasy xD

    #gothickroniki #gothic #gothic2
    pokaż całość

    źródło: farma.png

    •  

      @Dziuzeppe: jako osoba ktora to potrafi moge powiedziec ze to troche trwa, ale jest mozliwe ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @Dziuzeppe: ogarnales system walki? Przyda Ci sie. Ze zwierzetami, w momencie ataku odskok do tylu i cios. Z tymi silniejszymi oczywiscie. Chyba ze wyrobisz sobie nawyk w odpowiednim momencie ich ataku zeby Cie ich cios nie dosiegnal.
      Jesli chodzi o walki z ludzmi, naucz sie blokowac ciosy, podobnie mozna uzywac odskokow. Szczegolnie przyda sie w starciu z np bandytami na poczatku jak beda atakowac w grupie.
      Do czego Ci sie to wszystko przyda? Do walk z orkami, bedzie troche tego, przez co juz teraz musisz sie nauczyc jak najlepiej walczyc, a bedzie o wiele latwiej. We wczesniejszym stadium gry bedziesz mial okazje jeszcze raz zmierzyc sie z orkiem, troche trudniejszym, ogolnie pewnie sobie nie poradzisz, ale polecam spedzic z nim troche czasu na treningu. Pamietaj ze przed ich atakami kiedy na Ciebie typowo robia rush mozna odskawiwac w lewo/prawo a nie tylko blokowac czy robic krok do tylu.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (66)

  •  

    Kroniki Gothic II Noc Kruka – część III (Stan postaci poziom 4 – obywatel Khorinis)

    Jeśli chcesz być wołany do następnych kronik, plusuj komentarz na dole!

    Dla nieświadomych #gothickroniki to autorski tag, w którym dzielę się wrażeniami z gry Gothic (obecnie Gothic II), którą mnóstwo osób zna na pamięć, a je przechodzę ją pierwszy raz.

    Na początku DISCLAIMER: Prosiłbym abyście powstrzymali się od komentarzy dotyczących dalszej części rozgrywki, tak jak np. te dotyczące miejsca pobytu jakichś postaci, czy gdzie mam znaleźć broń orka. Psuje to trochę rozgrywkę, a zależy mi na tym by jednak mieć to doświadczenie jak najlepsze. Rozumiem ogólne rady w stylu wydawania punktów nauki, czy tego, bym zostawił sobie smoczy korzeń na koniec. Ale w ostatnich kronikach pojawiło się wiele głosów, które sugerowały bym przestał czytać komentarze, wobec czego apeluję o ostrożność w ich formułowaniu ;)
    Chciałem też poinformować, że od dzisiaj tag #gothickroniki jest oficjalnym tagiem autorskim, wobec czego przydałoby się jakieś fajne logo dać. Jeżeli wśród was jest ktoś z dużą ilością wolnego czasu i hobbystycznym zacięciem graficznym, to może uda się coś skonstruować? ;)

    Wizyta w porcie Khorinis utwierdziła mnie tylko w przekonaniu jak wielkie jest to miasto. Chyba większe niż wszystkie 3 obozy z poprzedniej gry razem wzięte. A moja potrzeba porozmawiania ze wszystkimi osobami naraz sprawiła, że mój poprzedni wpis to był jeden wielki misz masz. Dlatego obecnie będę sobie dawkował rozgrywkę na inny sposób, przyjemniejszy pisaniu i bardziej zwięzły.

    Swoją dzisiejszą przygodę rozpocząłem od rozejrzenia się po portowej dzielnicy. Tam właśnie trafiłem na postać o imieniu Alrik, który organizuje nielegalne walki na „arenie”. Tym samym można nieźle obłowić się na walkach, co też postanowiłem uczynić. Na jednym save spróbowałem więc swoich sił. Okazało się, że bitka poszła mi nadzwyczaj dobrze, bo technika cios, obrona, cios, obrona sprawdzał się znakomicie. Wygrane pieniądze to jednak nie była dostateczna satysfakcja, ponieważ owy Alrik poprosił mnie bym poszedł na targowisko do Jory i spróbował wydobyć od niego miecz, by mógł walczyć ze mną w pełni sił. No spoko ;D
    Udałem się więc od razu na targowisko, jednakże po drodze spotkałem gościa o imieniu Alvin, który narzekał na typa walącego cały dzień młotkiem w dom. Poprosił mnie o małą interwencję, w zamian za kasę. W sumie czemu nie, a zwłaszcza wtedy kiedy przekonał mnie, że w porcie żaden strażnik nie ma prawie nic do gadania, więc po bójce powinienem być czysty. Zagadałem więc do Fellana, któremu spuściłem ostry łomot. Dostałem kasę, ale jego żona okazała się być jędzą i naskarżyła na mnie do Lorda Andre, przywódcy straży, wobec czego musiałem zapłacić 50 sztuk złota jako grzywnę. Cóż, kasa poszła, ale przynajmniej jakiś exp wpadł ;) No dobra, to poszedłem więc na targowisko do Jory po miecz alrika. Jednak owy kupiec nie robił żadnych problemów, ba, przez to że poprzednim razem zwróciłem mu skradzione pieniądze oddał mi miecz za darmo! Dlatego też mogłem wrócić się do portu. Jednakże tą walkę, która powinna okazać się trudniejsza, wolałem zostawić sobie na koniec.
    Z tego powodu wszedłem więc do najbardziej podejrzanego miejsca w całym Khorinis, czyli baru w porcie, przy którym stał ten typ, który chciał mnie pobić. Tam zagadałem do barmana, który za opłatę 7 sztuk złota udzielił mi paru informacji dotyczącego miasta, zaginionych mieszkańców, oraz zaproponował nico bardziej „cichy” układ związany ze złodziejstwem ;) Nakazał mi zwrócić się do Nagura obok. Opryszek zaproponował mi pewne zadanie, mianowicie miałem zatrudnić się jako posłaniec kupca na targowisku i odebrać zamówienie z farmy Akila. Jednakże zamówienie miało trafić właśnie do Nagura.
    Pamiętałem jednak o moim układzie z Lordem Andre, toteż postanowiłem, że wydam tego Nagura policji, co też uczyniłem, dostałem kasę i doświadczenie. A przesyłkę od farmy Akila dostarczę kupcowi jak należy, coś mi się wydaję, że chyba lepiej na tym wyjdę.
    Dobra, moja następna przygoda to dalsze zwiedzanie portu. Trafiłem tam na kowala, który może uczyć mnie siły, trafiłem do domu pewnego alchemika, który dał mi zadanie wypróbowania zaklęcia zapomnienia na kimś. Znalazłem tez kobietę, która robi zupę rybną, oraz zamtuz, gdzie mogę spróbować cielesnych rozkoszy :D Ale jeszcze tam nie byłem ;)
    Potem spotkałem strażnika, który pilnował zapasów paladyńskich, i zaproponował mi również pewne zadanie, tym razem związane z przeprowadzeniem śledztwa dotyczącego rozkradania zapasów paladynów. Gość ponoć stacjonuje w górnym mieście, więc to zadanie jeszcze musi poczekać. W ogóle wiele zadań musi poczekać xD
    Następnie udałem się dalej, aż znalazłem się w głównym porcie, gdzie stacjonował ogromy statek Paladynów, oczywiście strażnicy ani myślą mnie wpuścić… ;( No ale po rozejrzeniu się po okolicy znalazłem na plażach i skrzyniach kolejne zwoje, ryby, a nawet bryłkę rudy, którą można opchnąć za 200 złota!! Jeszcze dalej znalazłem rozbitą łódź, przy której wylegiwał się jaszczur. I ten jaszczur to była rzecz, której nie mogłem sobie odpuścić. Dlatego też wyciągnąłem swoje ostatnie zwoje ognistej kuli i zabiłem gada! Z ciekawości jednak wczytałem grę przed walką bo chciałem sprawdzić jakbym poradził sobie z samym mieczem. Nie trzeba jednak być geniuszem by przewidzieć wynik tego jednostronnego „pojedynku” xD
    Okej, zabrałem tam fanty i piracki kordelas, warty dużo pieniędzy! Na razie sobie go zostawię, bo to jednak spoko broń i w dodatku jednoręczna ( a po waszych komentarzach jednak idę w broń jednoręczną). Wróciłem się więc do portu, gdzie zajrzałem jeszcze raz do baru sprawdzić czy tamten fagas tam jest. Okazało się, ze straż już go pojmała, a barman poinformował mnie, że pewien typ, któremu źle z oczu patrzy czeka na mnie za rybim targowiskiem. Wiedziałem już o co chodzi, no kurwa wydałem typa to oczywiste, że wynajął jakiegoś pazia by mnie pobić. Uznałem jednak, że spróbuję pojedynku. Poszedłem na miejsce zdarzenia. Czekał już na mnie. Niejaki Atilla! Widać było po nim, że niejednego typa na świecie sprał. I cóż… po wymianie uprzejmości zaczęliśmy pojedynek.
    Okazał się być twardym sukinsynem, naprawdę twardym. Do tego stopnia że nie jestem w stanie go pokonać, spróbowałem chyba z 30 razy, ale taktyka na cios, obrona, cios niestety nie zdawała tu większego egzaminu, bo Atilla robił kombosy, które potrafiły mi czasami zabrać nawet całość HP za jednym zamachem. Odpuściłem sobie więc ten pojedynek i postanowiłem, że wrócę tam albo z czarami ognia, albo jak będę silniejszy, o ile gość nie dopadnie mnie wcześniej. Oo albo, na co teraz wpadłem, może jest możliwość doniesienia Andre na niego?
    Wracając jednak z portu zaniosłem opisywaną na początku kronik broń dla Alrika, ucieszył się i pozwolił mi jeszcze raz stoczyć pojedynek na arenie. Tym razem pojedynek był ciupkę trudniejszy, ale w porównaniu do tego co toczyłem przed chwilą, pryszcz xD Zdobyłem pieniądze i nie jestem pewien, ale mogę toczyć te pojedynki w nieskończoność? Stoczyłem 4-5 i chyba jak będę miał lepszą broń i więcej siły to będę chyba zarabiał kasę na pojedynkach jeśli można.
    Zdecydowałem w tamtej chwili, że pora zrobić zadanie, które wymagałoby wyjście poza miasto. Dlatego też wziąłem do pomocy Bartoka i ruszyliśmy poza miasto..

    Wyszliśmy bramą i ruszyliśmy w las. Oczywiście mój kochany przycisk F5 był jak żywe złoto na tę okazję. Otóż Bartok skutecznie wybijał z łuku krwiopijców. Jednakże gdy doszło do starcia z wilkami, to nie było tak kolorowo. Otóż Bartok został przez te wilki zagryziony xD I musiałem wczytać grę, bo co jak co ale 5 wilków na mnie to stanowczo za dużo.
    Druga potyczka poszła już lepiej, udało mi się jakoś pomóc Bartokowi. Następnym naszym przeciwnikiem był kurwa Cieniostwór, ale w tym momencie to i mi i Bartokowi wszedł krytyk bo powaliliśmy stwora, a ja mogłem wziąć jego skórę! I tak idziemy przez las, idziemy, ja zbieram grzyby i patrzę Bartok wyciąga miecz i idzie (co prawda miał dosyć, ale ja uparty mówię IDŹ!), idzie i patrzę kurwa ORK, ten ork o którym wspominali mieszkańcy. Zwiadowca … i patrzę kurwa 4 ciosy i Bartok padł… No cóż… mój atak to był tylko samobójczy.
    Ale potem było lepiej, bo Bartokowi wpadły obrażenia krytyczne i powalił orka! Ale po tym zdarzeniu już się zlał w gacie i chciał wrócić do miasta. No dobra, ariwederczi roma. Ja natomiast postanowiłem wykorzystać okazję i pozwiedzać wyczyszczony teren. Natrafiłem na bandę goblinów, które to szybko się ze mną rozprawiły, ale w prawo od zagajnika odchodziła pewna dolinka, którą sprawdziłem. Na samym końcu (po drodze jakieś zwoje i mikstury) trafiłem na jaskinię bandytów, których po wielu save’ach udało się rozwalić. Nie było łatwo, musiałem uciekać, wskakiwać na skały, palić ich zaklęciami, ale się udało. Dość stwierdzić, że jak tam przyszedłem to był dzień, jak zabiłem ostatniego to zrobiła się noc ;D Znalazłem tam oczywiście trochę złota, jakieś zaklęcia, mikstury, jabłka, piwo i tym podobne rzeczy. Ale najbardziej martwiła mnie skrzynia, która była zamknięta. Przy tym całym polowaniu zdobyłem poziom, toteż szybko pognałem do stolarza, który nauczył mnie otwierania zamków. I ty sposobem udało mi się, otworzyć pierwszą skrzynię w grze! a jeszcze czekają mnie róóóżne w mieście. Ale mam do was pytanie – czy skradanie pozwoli mi zakradać się do domów gdy mieszkańcy śpią by im opylać skrzynie? Wracając do miasta próbowałem zapuścić się gdzieś w tereny wokół miasta, ale były tam zębacze ;(

    Zdobyte trofea podczas polowania postanowiłem wymienić w mieście za cenne złoto oraz punkty doświadczenia. Oddałem orkową broń Haradowi, który docenił moją siłę (hehehe ..heh .h..;(( ) a skóry oddałem Bosperowi. W tym wszystkim postanowiłem, że podoba mi się zdobywanie skór i polowanie, a z pewnością kiedy zdobędę doświadczenie i siłę, to będę mógł udać się na dalsze wędrówki celem zdobyć zwierzęcych trofeów. Dlatego też wybrałem Bospera jako swojego mistrza i od tej chwili postanowiłem dla niego pracować. Moim następnym celem jest więc górne miasto!

    Wizyta w górnym mieście okazała się jednak mało satysfakcjonująca. Prócz ładniejszych budynków i bardziej butnych obywateli nic tam takiego nie znalazłem. Od zwiedziłem jakieś domostwo, okradłem jakąś skrzynię, znalazłem jakiś ukryty mechanizm ze zwojem na ścianie, no i ukradłem posążek Innosa, którego następnie oddałem pewnej Pani w porcie. Myślałem, że znajdę tam osoby, które albo pomogą mi rozwiązać zadania, albo coś. No cóż, wizyta w górnym mieście w ten sposób przebiegła.
    Ale cały czas miałem na sumieniu tą walkę z Atillą, w sensie – chciałem ją wygrać. Dlatego zrobiłem tak: Poszedłem na targowisko, kupiłem dwa zwoje ognistej kuli i owe zwoje wykorzystałem w walce, dzięki temu Atilla startował walkę ze mną z połową życia, i tak 10 walk później w końcu padł. I w ten sposób zdobyłem jego broń, kuszę oraz klucz, który nie wiem gdzie powinien się nadać.
    Skoro zostałem obywatelem miasta, to chciałem zobaczyć jak ze strażą miejską, więc udałem się do Andre, ten już z miejsca był gotów mnie przyjąć, toteż zrezygnowałem. Najwyraźniej skoro tu mogę, to spróbuję zaciągnąć się gdzie indziej teraz. W mieście nie mam pojęcia gdzie robić dalsze questy, mimo że mam ich 150, dlatego kupiłem mapę u kartografa i moim następnym celem są najemnicy na farmie Onara oraz tereny w okół Khorinis, by spróbować poczyścić okolicę. Przy okazji będę próbował zwiedzać pobliskie tereny. Choć na tym etapie może być mi cholernie trudno.

    Opinia:

    Jak na razie gra jest dosyć chaotyczna. W każdym razie mnogość questów, rozmów i informacji trochę rzuciła mnie w tzw. pułapkę sandboxową, gdzie nie mam pojęcia za co się zabrać. Mam 4 poziom i jak na razie jestem słaby by próbować cokolwiek fajnego robić, dlatego moim celem na chwilę obecną będzie wyczyszczenie pobliskich terenów Khorinis z różnych zwierząt, w każdym razie na tyle ile będę mógł. Potem spróbuję porobić questy i następnie udam się do farm, przypuszczam, że to ta wielka na prawym dolnym rogu mapy.
    Samo miasto Khorinis ma fajny klimat, choć wkurzają czasami te ciągłe ogłoszenia, czy to Vatrasa czy tego pazia gubernatora na targowisku, czasem było go słychać aż w porcie. Okej, to by było obecnie na tyle, trzymajcie się i do następnych kronik! Oczywiście cały czas uczulam, że kroniki nie będą zawsze pojawiały się codziennie ;)

    #gothickroniki #gothic #gothic2
    pokaż całość

    źródło: G2.png

  •  

    Kroniki Gothic II Noc Kruka – Część I (Stan postaci 1 poziom)

    Jeśli chcesz być wołany do następnych kronik, plusuj komentarz na dole.

    Dla nieświadomych #gothickroniki to założony tag, w którym dzielę się wrażeniami z gry Gothic (obecnie Gothic II), którą mnóstwo osób zna na pamięć, a je przechodzę ją pierwszy raz.

    No więc czekaliście czekaliście i ja sam nie mogłem się doczekać by w końcu zagrać. Od razu jednak zaznaczę, że przez chaotyczny „grafik” jaki mam obecnie i możliwe, że i przez wakacje, to kroniki nie będą mogły ukazywać się codziennie, choć będę celował w ich jak najczęstszą regularność. Nie mniej możliwe, że będą się one ukazywały rzadziej niż z I części.
    Miałem małe problemy z uruchomieniem gry, na szczęście Youtube nie śpi, a ich serwery zawierają filmy z niezbędnymi instrukcjami co mogę w takiej sytuacji zrobić. Odpaliłem grę…

    Menu główne przywitało mnie pompatycznymi chórami, a w ich tle magowie wody, których w finale Gothica 1 dosyć mocno wkurzyłem. Wygląda więc na to, że to oni będą tutaj odgrywali jedną z głównych ról, jak się potem okazało, nie myliłem się.

    Przywitał mnie Xardas, który od razu, bez zbędnych ogródek oddzielił grubą krechą wydarzenia z jedynki i natychmiast wprowadził mnie w fabułę dwójki. Otóż mam po pokonaniu Śniącego, owy demon przywołał do świata różne bestie, w tym smoki! Moim zadaniem jest je pokonać za pomocą Oka Innosa, jakiegoś amuletu, który jest w posiadaniu Paladynów, stacjonujących w Korinis, mieście znajdującym się niedaleko stąd. Prócz tego jeszcze mam znaleźć artefakt Beliara, którego poszukują magowie na całej wyspie ( a w filmiku było pokazane że to magowie wody). Ok czyli moim pierwszym zadaniem jest dostać się do Khorinis i zdobyć amulet Innosa.
    Moja rozgrywka zaczęła się i tutaj nastąpiło pewne zderzenie z nowym sposobem prowadzenia kamery, płynnością, oraz dziwnym poruszaniem. Musiałem od razu w opcjach sobie pozaznaczać czułość myszki na wyższą wartość itp. Zacząłem się rozglądać. Teraz nie muszę mieć przycisku akcji żeby podnieść przedmiot i fajnie, że teraz takie rzeczy jak mikstury są wyraźnie podświetlone. W wieży znalazłem broń, mikstury, zioła, czary, jakąś dziwną tabliczkę, przeczytałem książki (bo okazało się, że dają doświadczenie). Widzę , że tym razem już można będzie robić mikstury, bo znalazłem przepisy, a stół alchemiczny nie uaktywni się chyba dopóki nie będę miał składników. Przede wszystkim interakcja z obiektami ma jakieś przeznaczenie. Jeszcze jakiś stół runiczny jest, ale nie wiem do czego służy, pewnie do magii jak się domyślam. Myślałem, że w wieży znajdę tego starego demona, ale go nie było ;( Dowiedziałem się z książek na górze wieży, że jesteśmy niedaleko górniczej doliny, a centralną część wyspy stanowi miasto Khorinis, które jest portem.

    Jest też inny ekwipunek, trochę szkoda, że teraz wszystko jest w jednym miejscu, ciężej będzie coś znaleźć, a nie znalazłem w opcjach by można było mieć poukładane. Walutą teraz jest najwyraźniej złoto. Znalazłem też jakiś posąg Beliara gdzie aż mnie zmroziło, że mogłem się pomodlić i w chuj mroczny ambient zaatakował moje uszy…
    Dobra, to wyszedłem z wieży, uzbrojony (znowu) w jakiś kij i zabiłem owcę (muszę się znowu przyzwyczaić do dynamiki walki). Od razu rzuciła mi się w oczy poprawa grafiki, jest wyraźniejsza i jest więcej elementów, przede wszystkim krzaków, dużo krzaków, w zasadzie to jest W CHUJ krzaków.
    Znalazłem się na ścieżce prowadzącej w dół do jakiejś jaskini, ale włączył mi się oczywiście zmysł zbieracza i odbiłem trochę na boki, gdzie pozbierałem zioła. Aaa a propo ziół, w książkach u Xardasa dowiedziałem się, że mogę robić mikstury ulepszające na stałe statystyki i do nich potrzebny jest jakiś składnik, który już mam w ekwipunku. Chyba teraz muszę uważać co wpierdalam.
    Po lewej stronie miałem jezioro, gdzie stoczyłem walkę z goblinem, przyzwyczajenie z pierwszej części kazało mi się wycofać, ale na szczęście save pozwolił mi ciekawie sprawdzić, że gobliny mogę pokonać już na I poziomie. Tutaj przy jeziorze obszedłem dookoła okolicę, więc znalazłem łuk i parę innych fantów. A pod wodospadem wszedłem do jaskini, gdzie czekała na mnie reszta goblinów. Tutaj musiałem na chwilę przystopować, bo porwałem się z motyką na słońce i jak zaatakowały mnie dwa naraz to epicko padłem. Czyli pierwszy zgon zaliczony! Pierwsze zgony z płoty (za hehe barierę).
    Dobra, to następna walka na trochę innych zasadach, czyli standardowo wyciągam jednego i spierdalam. I jakoś poszło. Zabiłem dwa gobliny, zabrałem fanty, poszedłem dalej. Cały czas odruch zapisywania. Aż znalazłem się w jaskini, gdzie stacjonowały 3 gobliny. I tutaj chuj, już nie dam rady. Gdy próbowałem odciągać jednego to rzucały się na mnie we trzech i zabijały. No to tym razem zrobiłem tak – założyłem łuk i strzeliłem, oczywiście chybiłem i znowu zginąłem. To inaczej: Założyłęm czar ognistego pocisku bo patrzę że ma obrażenia 25. Rzucam, goblin nie żyje! Rzucam drugi czar, goblin nie żyje :D No i stadko poszło w piździet. W tej jaskini znalazłem również jakiegoś nowego potwora, polną bestię, której dźwięk już kurde gdzieś słyszałem w jakimś filmie. Ale czar ognia rozwalił ją :D Kurde podoba mi się magia na tym etapie, ale nie wiem czy dobrze robię „marnując” te zwoje. Może magiem zostanę?
    Doszedłem w końcu na skraj jakiejś skarpy prowadzącej do lasu, ale chyba to nie jest domyślna ścieżka, a las mi się źle kojarzy na tym etapie.
    Wróciłem więc na ścieżkę główną, jeszcze znak drogowy pokazywał, że do Khornis to tutaj „ -->”. Zabiłem młodego wilka, który miał parę w zębach i usłyszałem odgłosy walki. Spotkałem starego znajomego czyli Cavalorna ze Starego Obozu. Opowiedział mi co nieco o tym, co się stało po upadku bariery, że więźniowie pouciekali, a teraz łupią co popadnie, że do miasta nie dostanę się tak łatwo, że ktoś z bariery zna sposób żeby wejść do miasta, ale nie wiem o kogo mu chodzi, a w dzienniku nic nie ma, że stare konflikty między obozami poszły w niepamięć, na co koronnym dowodem jest fakt, że Cav jest teraz magiem wody ;D Ale nie miał szaty tylko jakiś inny strój. Od niego dostałem tez mikstury oraz nóż. Poszło tez pierwsze zadanie, by rozwalić bandytów, którzy go okradli. Zgodziłem się, bo dlaczego nie, a doświadczenie zawsze się przyda. Poszliśmy więc „hehe rozwalić” bandytów, bo Cavlorn ich rozwalał xD Ja tylko coś tam nożem machnąłem. Typowa akcja „weźmiemy się i zrobicie” xD No ale były myśliwy nie kwestionował moich działań, a wręcz mi podziękował. I jeszcze dał mi misję by dostarczyć magowi wody w mieście list. U samych bandytów znalazłem natomiast list gończy, gdzie polują na jakiegoś maga, i swoją podobiznę O_0 Czyli co, że niby jestem poszukiwany czy jaki chuj? Aa i zdobyłem I poziom i na razie nie wiem w co iść, ale chyba pójdę w siłę, choć kusi mnie ta magia cholera.
    Po wszystkim spróbowałem pozwiedzać jeszcze w miarę okolicę, tam przy obozowisku Cavalorna np. znalazłem mieszek ze złotem, pozbierałem jakieś grzyby ( w ogóle nazwa „mięso kopacza” xD) no i mój bohater zerkając melancholijnie na wodospad wolności (autorska nazwa, bo jestem poza kolonią) czeka na dalsze przygody.

    Opinia:
    Obecnie nie grałem za dużo, bo dostałem od was TYLE wiadomości sugerujących, że do tej gry należy się solidniej przygotować, no i też fajnie by było dostać jakieś rady na początek. Ogólnie wrażenie pozytywne, lepsza grafika, płynniejsza animacja, trochę zwodnicza praca kamery, do której muszę się przyzwyczaić, W CHUJ krzaków, znowu walka toporna na początku. Klimat mniej mroczny niż w jedynce, taka trochę sielanka, ale widocznie gra znowu musi się rozkręcić ze swoją intrygą. Z miłą chęcią będę więc znów prowadził kroniki! Oczywiście jeszcze raz zaznaczę, że nie będą one pojawiały się zawsze codziennie. Pozdrawiam!

    #gothic #gothickroniki
    pokaż całość

    źródło: Gothic2.png

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika nightmarenight

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.