•  

    Rozpoczynam serię zdjęć z cyklu
    100 BROWARKUF każdego dnia XD

    Zaczynam od sikaczy

    1/100 TYSKIE

    OCENA

    + Schłodzone wchodzi jak woda
    + Niedrogie bo 2,50zł
    + Ogólnodostępne
    + Zapakowane nawet w ośmiopaki, to łatwo nieść

    - Chujowe ciepłe, ale trochę schłodziłem je w wodzie, ale nadal chujowe
    - Niczym się nie wyróżnia od innych sikaczy
    - Prawie że nie ma piany, chyba że zbuszujesz XD

    #pijzwykopem #glupiewykopowezabawy #pokazmorde

    można obserwować tag #100browarowchallenge

    DO JUTRA ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

    źródło: pifko.jpg 18+

  •  

    Historia mojego znajomego sprzed kilku godzin. Nie mam pytań ¯_(ツ)_/¯
    #bekazpodludzi #heheszki

    źródło: Bez-nazwy-1.jpg

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mam dziewczynę, znamy się od kilku lat, za kilka miesięcy mamy ślub. Wydawało mi się, że znam ją jak własną kieszeń. Ostatnio powiedziała, że musimy porozmawiać. Myślałem wtedy o najgorszym, ale jest niewiele lepiej. Okazało się, że przez kilka lat ukrywała przede mną dwie rzeczy. Pierwsza jest mniej istotna - jej wykształcenie. Cały czas myślałem, że ma ukończony licencjat z pewnej dziedziny, okazało się, że ma tylko maturę. Przyznała się, że studiowała ponad 5 lat temu, ale nie złożyła pracy licencjackiej i została skreślona z listy. Tłumaczyła się, że miała wtedy trudny okres w życiu, a potem było jej wstyd wracać. Przyznam, że przez te lata nie interesowałem się jej wykształceniem od strony formalnej. Nigdy nie było takiej potrzeby, odkąd ją znam ma cały czas w miarę dobrze płatną i stałą pracę, zupełnie niezwiązaną, z tym co studiowała. I tutaj mam do niej trochę żal, gdyż, gdyby powiedziała mi o tym wcześniej, namawiałbym ją do powrotu na studia i złożenia pracy, co można było uczynić, gdy już ze sobą byliśmy. Powiedziała mi o tym, gdy minęło już ustawowe 5 lat. Nie ma już możliwości powrotu na studia, musiałaby zaczynać od nowa. Gdy dawno temu poznała moich znajomych, gdy ktoś pytał, zawsze mówiłem, że skończyła taki a taki kierunek na takiej i takiej uczelnie, teraz się okazuje, że nie skończyła. Druga sprawa - znacznie poważniejsza. Okazało się, że ma kilkadziesiąt tysięcy złotych długu, właściwie kredytu do zapłaty. Zamurowało mnie, gdy o tym usłyszałem, na kilka miesięcy przed ślubem, gdzie praktycznie już wszystko mamy załatwione, goście zaproszeni, ksiądz zamówiony, lokal zarezerwowany. Mamy wspólnie odłożoną gotówkę na ten cel, mniej więcej po połowie. Trudno planować przyszłość, gdy nie wie się o takiej ważniej sprawie, zwłaszcza, że przed nami kilkanaście tysięcy złotych wydatków. Twierdzi, że dawno temu wzięła kredyt studencki, następnie miała problemy finansowe, musiała wziąć kilka "chwilówek", potem przeniosła dług do jednego banku i tak go spłaca regularnie od kilku lat płacąc kilkaset złotych z własnej miesięcznej wypłaty. Według jej "zeznań" będzie go spłacać jeszcze 3-4 lata. Nie wiedziałem o tym, mamy osobne konta bankowe, osobną prace. Wydatkami dzielimy się różnie, ona opłaca mieszkanie, ja robię zakupy. Zawsze mniej więcej jest fity-fifty. Z przepisów prawa wiem, że długi zaciągnięte przed ślubem nie obciążają przyszłego współmałżonka, tylko osobę, która miała zobowiązania przed zawarciem związku małżeńskiego. Mimo to mam spore wątpliwości, co do wspólnej "finansowej" przyszłości. Podczas naszej rozmowy z własnej inicjatywy zaproponowała intercyzę. Niby wyjście jest, ale mieliśmy się starać o kredyt hipoteczny i własne mieszkanie. Intercyza znacznie obniża zdolność kredytową, nie mówiąc już o dodatkowych kosztach jej sporządzenia i dodatkowych formalnościach przy nowych kredytach. Z drugiej strony, bez intercyzy istnieje ryzyko, że gdy pojawią się u niej problemy ze spłatą, pojawi się komornik, który zainteresuje się naszymi wspólnymi dobrami. Niby jest to niezgodne z prawem, ale tyle się słyszy o problemach z komornikami, szkoda stresu i nerwów. Koniec końców dziewczyna twierdzi, że dług to jej osobista sprawa i nie chce żadnej pomocy ode mnie, spłaci go i będzie pracować choćby miała sprzątać ulice. Nie chce też rezygnować z dotychczasowego życia, bez przesadnego oszczędzania itp. Nie wiem, co o tym myśleć. Wiadomo, że w życiu różnie bywa, traci się zdrowie, pracę, rodzą się dzieci zdrowe i niezdrowe. Może być różnie. Jej twierdzenie, że ten dług nie będzie miał na mnie wpływu moim zdaniem jest złe. Mówi, że dwie sprawy to są jej błędy młodości i żałuje, przeprasza, ale już tego nie odkręci.

    Przez tą całą sytuację mam w głowie miliony pytań.

    Czy jeszcze coś ukrywa? Skoro zachowała się tak nieodpowiedzialnie, to co będzie w przyszłości?

    Kocham ją. Ze wszystkim rzeczami można sobie poradzić. Najgorsze w tej historii nie jest jej brak wykształcenia, ani jej dług, tylko fakt, że dopiero teraz o tym mówi, w momencie, gdybyśmy chcieli zrezygnować z wesela to tracimy już kilka tysięcy złotych. Gdybym wiedział o tym zobowiązaniu wcześniej, na pewno nie organizowalibyśmy wesela z takim rozmachem. Wolałbym, żeby jej środki przeznaczone na ślub poszły na spłatę tego kredytu. Z drugiej strony jednak dobrze, że powiedziała prawdę jeszcze przed powiedzeniem sobie "tak".

    Nie wiem co robić i co o tym wszystkim myśleć.

    #prawo #zwiazki #slub #wesele #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #studia #finanse

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Jak jeszcze nie pracowałam, to rodzice mojego niebieskiego pożyczyli mi pieniądze na zrobienie prawka. Teraz jak pracuję i odłożyłam sobie pieniądze, to chcę im oddać wszystko. Tylko problem w tym, że oni nie chcą ode mnie żadnych pieniędzy, a ja się źle z tym czuję, że mam u kogoś dług. Żadne tłumaczenia nie pomagają, nie i już.
    Jakieś pomysły co zrobić w tej sytuacji? Nalegać dalej, zostawić gdzieś w domu pieniądze? xD

    #logikarozowychpaskow #zwiazki #pytanie

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Piszę z takim luźnym pytaniem lub spostrzeżeniem.
    #zwiazki #niebieskiepaski #rozowepaski #praca
    Mam trzydzieściparę lat, sam, bez żony, dzieci i (dzięki bogu) kredytu. Moi rówieśnicy albo są już na etapie 2 dziecka, albo niektórzy nawet dalej. Mają spadki w postaci domów i mieszkań, albo kredyty już płacone od 5-10 lat, rozpoczęte budowy domów itp, do tego rodzina dzieci.
    Istnieje też druga strona, którą jakby nie było reprezentuję, która bardziej poszła w kierunku studiów, kariery, lepszej pracy i (niestety) chyba szarpania się z życiem.

    DO MERITUM: Mam wrażenie że młodsi tzn. 20-30 latkowie i im bliżej 20-tki tym bardziej idą w stronę miłości, dziewczyny rodziny. Nie przejmują się tak bardzo karierą zarabianiem pieniędzy itd. Luźniej podchodzą do kwestii pracy.
    Mam wrażenie że starsi powiedzmy po 30 i nawet po 40 bardziej się skupiają na pracy co moim zdaniem wynika z wcześniejszych doświadczeń tzn. kiedyś ok. 2000 r.było 18% bezrobocia, więc o pracę było ciężko, więc trzeba się bardziej starać.
    Druga sprawa to "mentalność" wyniesiona z domu gdzie rodzice osób (30-40 lat) czyli urodzeni w latach np 50' , wychowani w komunie dbali o to żeby mieli najpierw za co żyć, a potem o inne dobra, których i tak nie było w sklepach, a nawet nikt nie miał pojęcia że istnieją (tak mniej więcej).
    Młodsi tzn. 20-30 latkowie (umownie taka granica) z kolei mieli rodziców mających obecnie po ok 40 -50 lat i te osoby tak mocno nie zaznały komuny tzn. gdy weszli w okres pracy to był przełom lat 80 i 90 więc widocznie inne wartości niż praca były ważniejsze (chociaż z tą pracą wtedy też lekko nie było) ale to właśnie wtedy najlepiej wychodzili ci którzy potrafili kombinować itd.

    Ogólnie mam wrażenie że ci pierwsi (tzn. 30-40) latkowie dali się wpuścić w maliny z "robieniem kariery", co jak napisałem wyżej nie do końca jest ich winą.
    Jednak, jeśli moje w/w rozważania nie są słuszne, to nie wiem co powoduje że 20-30 latkowie "poszli" w kierunku rodziny a nie kariery. Jakoś ciężko mi uwierzyć że sami na to wpadli, tym bardziej że tyle się mówi o roszczeniowości młodszych pokoleń itp.

    Pytanie czy moje spostrzeżenie jest prawdziwe, czy tylko mam takie wrażenie? Co myślicie?

    pokaż spoiler Przepraszam za chaotyczny sposób pisania, ale piszę na szybko bez zbędnego przygotowania.


    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kptant
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: zależy od człowieka? W moim otoczeniu są tacy, którzy poświęcają się pracy, tacy którzy mają już drugie dziecko w drodze i kredyt na karku, oraz tacy, którzy pracują po to żeby spełnić swoje pasje. Jest też spora grupa która skacze po robotach, bo byle co ich wkurzy i zmieniają pracy. Co człowiek to historia, ale jestem daleka ot stwierdzenia że są dwie grupy 'praca' i 'rodzina'.
      Co do tego czy 20sto latkowie idą w stronę rodziny i miłości... jakaś część pewnie tak, ale całkiem spora idzie też w stronę rozrywki. Wiele rzeczy lepiej się robi z kimś, co nie znaczy że widzą swoją przyszłość z osobą z którą w tej chwili są. Ot, co człowiek to inny priorytet.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (17)

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika oniryczny_zryw

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (1)