nic

  •  

    #polityka #neuropa #4konserwy #tvpis

    Spóźniłem się niestety. Jak TVP wyjaśniła afere?

  •  

    Przypominam wszystkim, że już za lekko ponad godzinę, na #tvpis specjalny koncert pod tytułem "Wszystkie afery rządów PO-PSL i współpraca Leszka Czarneckiego z organami bezpieczeństwa PRL". 19:30, Wiadomości!

    #polityka #neuropa #4konserwy

  •  

    Założyłem sobie Tindera (oczywiście fake'owe konto, zdjęcie chada 10/10) i już miałem kilkadziesiąt matchy w kilka minut. Większość to były karyny, ale jedna wpadła mi w oko. Z wyglądu taka #szaramyszkadlaanonka, nawet ładna, opis bez Netflixów czy podróży, po prostu inna niż reszta kobiet na Tinderze. Pisała mi że założyła Tindera bo od dłuższego czasu była dość samotna gdyż jest introwertykiem i bardzo cieszy się że mnie z nią zmatchowało (kurwa ciekawe dlaczego xD). Od razu zaproponowałem jej wyjście do klubu. Normalny introwertyk by odmówił ale że nie mogła powstrzymać ślinotoku (nie tylko z ust) na widok Chada to zgodziła się od razu.

    Ciekawe ile będzie czekać na swojego księcia z bajki xDDDDDDDDDD

    Ps. Zdjęcie chada którego użyłem do profilu poniżej

    #przegryw #tfwnogf #stulejacontent #tinder #logikarozowychpaskow #rozowepaski
    pokaż całość

  •  

    Chyba najmocniejszy fragment. Czyli, ze stlamsic biznes, a pozniej go przejac za zlotowke?... Ta cala repolonizacja to jak rozumiem tez przejecie z rak nieprawdziwego Polaka?

    Kazdy inwestor chcacy otworzyc w PL jakikolwiek biznes niech se przemysli...

    #polityka #neuropa #heheszki #dobrazmiana #afera pokaż całość

    źródło: pbs.twimg.com

  •  

    Trzeba być nienormalnym, żeby robić z portalu o śmiesznych kotkach kronikę kryminalną państw zachodnich. Cały tag #francja jest tym zasrany. Niektórzy to chyba ślęczą całymi dniami przy prawy.pl czy innym w sieci i co sekundę odświeżają licząc na nowy gorący hot news o gwałcie albo rabunku aby móc dodać znalezisko w stylu "hehe, w kalifacie stabilnie, czaicie? W KALIFACIE XDDDDDDD"
    Teraz w wykopalisku rasiści znowu mają pożywkę ponieważ na obchodach we Francji z tytułu zakończenia I WŚ wystąpiła....czarna piosenkarka
    https://www.wykop.pl/link/4639415/a-tak-zakonczenie-i-wojny-swiatowej-swietowano-we-francji/
    Oczywiście to kolejny dowód, że Francja już za chwilę, już za momencik, pewnie w ciągu najbliższych godzin UPADNIE na wskutek kolejnej zniewagi rasowej wobec białego człowieka

    I nie ważne, że artystka to 58 letnia Angélique Kidjo, która jest jedną z największych postaci i ikon współczesnej world music, albo że została odznaczona Złotym Medalem Prezydenta Republiki Włoskiej i Orderem Sztuki i Literatury we Francji - w świecie wykopków po prostu podstawili jakąś randomowa murzynkę aby jeszcze bardziej upodlić Europejczyków w dzień ich święta

    #neuropa
    #4konserwy
    #rasizm
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Wzywanie do wieszania komunistów, ew. wyzywanie przeciwników politycznych od komunistów samemu mając - w gruncie rzeczy - komunistyczny program gospodarczy to dla mnie jedna z tych abstrakcji, których chyba nigdy nie ogarnę.

    #marszniepodleglosci #neuropa #4konserwy

    •  

      Wrogowie klasowi czy wrogowie rasy, narodu, czystej krwi czy co tam jeszcze?

      @kult_cwaniaka: Tak wbrew pozorom to pewnie obie grupy. No ale co do zasady Ci drudzy.

      Tylko fakt jest taki, że jak podmienisz solidaryzm klasowy na solidaryzm narodowy i odwrotnie to wyjdzie Ci jedno i to samo. Jedni chcą upaństwowić fabryki, drudzy je znacjonalizować. Jedni chcą budować państwo robotniczo-chłopskie drudzy narodowe, co w gruncie rzeczy sprowadza się do wyboru pewnej grupy społecznej i jej gloryfikacji. Kto nie z nami tego zmieciem.

      A zresztą. Weź sobie Mieczysława Moczara i podmień miłość do komunizmu na miłość do Kościoła Katolickiego. Co nam wtedy wyjdzie? :-)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Jestem tak kurewsko aspołeczny, że boję się napisać do dziewczyn na #tinder, a o zagadaniu w rzeczywistości nie ma nawet mowy, osrałbym się ze strachu. Czuje ogromy lęk. Dlatego pewnie zawsze będę sam... a żadna księżniczka sama nie napisze
    #przegryw #tfwnogf

  •  

    Trochę pogubiłem się w wydarzeniach politycznych ostatnich dni. Skoro sąd uchylił zakaz HGW, to czyj marsz się odbędzie - ten organizowany przez narodowców czy ten organizowany na szybko przez władze państwowe? Czy PAD i premier w ogóle uzyskali rejestrację zgromadzenia?

    #polska #polityka #4konserwy #neuropa #marszniepodleglosci pokaż całość

    +: Ofacet
  •  

    Od 1 stycznia 2018 działa w Polsce publiczny Rejestr Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym.

    Znajdują się tam wizerunki gwałcicieli i pedofilów wraz z ich podstawowymi danymi, aktualnym miejscem pobytu i paragrafami, za które zostali skazani.

    Pod tagiem #rejestrzboczencow przedstawiam Wam sylwetki niektórych z nich, wraz z opisem zbrodni, linkami do artykułów na ich temat i wszelkimi ciekawostkami, które uda mi się wystalkować.

    • • •

    Tym razem informacje do wpisu czerpałam nie tylko z artykułów z prasy, ale głównie z zanonimizowanego wyroku i jego uzasadnienia, który dostałam od Sądu Okręgowego w Częstochowie.

    Mam zamiar ubiegać się o wszystkie skany wyroków spraw, o których będę w przyszłości pisała na hasztagu rejestrzboczeńców. To na pewno zwiększy ilość faktów zawartych w opisywanych przeze mnie historiach i ludziach, ale także łączy się z większą ilością pracy, co będzie skutkowało mniejszą częstotliwością wpisów. Postaram się jakoś pogodzić pisanie z obowiązkami z życia poza-internetowego, chociaż w przypadku dzisiejszego wpisu, który tworzyłam na podstawie kilku artykułów internetowych oraz 72. kartek wyroku - nie było łatwo! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    . . .

    A... Chciałam jeszcze podziękować za każde miłe słowo odnośnie mojej działalności na Wykopie, każdą ciekawą dyskusję pod moimi wpisami, każde niecierpliwe wyczekiwanie, każdą sugestię co, jak, o kim czy o czym pisać - to mega motywuje i uczy.

    A najbardziej dziękuję @IgorK za poprawianie moich błędów w "około sądowym" słownictwie (dzięki niemu w końcu wiem, że PODEJRZANY SKŁADA WYJAŚNIENIA, A NIE ZEZNAJE!) oraz @TerazMnieWidac za czuwanie nad moim laictwem w kwestiach poprawnego pisania.

    Tego tekstu nikt mi nie sprawdzał, także sorka za ewentualne błędy. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    . . .

    Ostrzegam, że w poniższym tekście są dość obrzydliwe opisy aktów seksualnych (a przynajmniej mnie obrzydzają ( ͡° ʖ̯ ͡°) ). Nie chciałam ani przepisywać, ani pisać po swojemu wielu z nich, dlatego dla bardziej ciekawskich w komentarzach wrzucam fragmenty screenów, które dostałam. Przyszły do mnie już ocenzurowane, jednak postanowiłam je jeszcze bardziej zanonimizować i zamiast inicjałów ofiar zostawiłam tylko po jeden literze, od której zmyśliłam ich imiona. Nie chciałabym by ktokolwiek wystalkował pokrzywdzone dziewczyny lub kogoś z rodziny sprawców (dlatego m.in. nie podałam płci dziecka oskarżonej).

    . . .

    Ok, można już wstawiać cysternę czaju i rozsiadać się wygodnie do czytania.

    • • •

    JACEK "MAGILLA" SZYMONIK, rocznik '65

    Szymonik był dobrze znany w Blachowni - małym mieście pod Częstochową (woj. śląskie), gdzie od wielu lat mieszkał wraz z żoną i już dorosłym synem lub dorosłą córką. Okoliczni mieszkańcy śmiało nazywali go gangsterem, a on sam miał już na swoim koncie kilka wyroków, którymi został między innymi skazany za przestępstwa przeciwko mieniu, dokumentom, broni, amunicji czy przestępstwa z ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. W 2009 roku zasiadł na ławie oskarżonej wraz z innymi członkami tak zwanej mafii paliwowej, która trudniła się handlowaniem mieszanym paliwem i oszustwami podatkowymi. (klik)

    Długo przed swoim ostatnim wyrokiem był podejrzany o odurzanie dziewcząt w wieku 16-19 lat i filmowanie ich w pornograficznych ujęciach. Mężczyzna chwalił się swoim bogactwem wśród nastolatek, proponował pomoc w zrobieniu kariery w modelingu. Ostentacyjnie wyjmował przy nich grube pliki pieniędzy, dawał prezenty i grał dobrego wujka. Potem gdy uznał, że dziewczyny są już z nim zaprzyjaźnione, zapraszał do domu, częstował narkotykami i gwałcił przy włączonych kamerach. (klik)

    W 2010 roku otrzymywał kilkukrotnie przerwy w wykonywaniu kary, natomiast na początku 2011 roku został przedterminowo zwolniony z więzienia. Powodem była choroba wątroby. Mężczyzna cierpiał także na cukrzycę i przewlekłe zapalenie wątroby typu C (WZW).

    Podczas jednego ze zwolnień w odsiadywaniu kary, we wrześniu 2010 roku pod pretekstem urządzenia domówki, zaprosił do siebie 17-letnią Ewelinę *, którą od dłuższego czasu podrywał i usiłował doprowadzić do spotkania poprzez naciskanie na ich wspólną znajomą - starszą kuzynkę nastolatki. Zawiózł dziewczyny do hotelu, gdzie poczęstował licealistkę drinkiem, po którym straciła przytomność. Obudziła się leżąc w drugim pokoju, całościowo ubrana, jednak z lekko zsuniętymi spodniami. Szymonik przyniósł otumanionej dziewczynie pizzę i wręczył prezenty - telefon komórkowy, buty i ubrania, po czym odwiózł do domu.

    . . .

    Ewelina pochodziła wielodzietnej rodziny, gdzie najmłodsze z piątki dzieci miało zaledwie 5 lat. Matka była bezrobotna, a ojciec opuścił rodzinę i nie utrzymywał z nimi kontaktu. Nastolatka wagarowała i niejednokrotnie powtarzała klasę. Według psychologów poziom jej rozwoju wskazywał na pogranicze upośledzenia umysłowego.

    . . .

    Kilka dni później, podjechał do idącej przez ulicę Eweliny i zaproponował odwiedzenie go w jego mieszkaniu, co argumentował posiadaniem filmów z jej udziałem, które rzekomo nagrał, gdy była nieprzytomna. Jakiś czas później czekał na nią pod szkołą, chociaż nigdy wcześniej nie mówiła mu gdzie się uczy. Zastraszona nastolatka wsiadła do auta Szymonika i z nadzieją na odzyskanie nagrania, pojechała z nim do jego mieszkania w Częstochowie. Na miejscu mężczyzna podał jej do picia napój, po którym ponownie straciła świadomość. Dopiero wtedy mężczyzna nagrał stosunek, który ponownie odbył z nieprzytomną 17-latką. Dziewczyna ocknęła się ubrana w pustym mieszkaniu, nie pamiętając niczego co się zdarzyło i czym prędzej uciekała.

    Przy następnym spotkaniu odtworzył jej prawie godzinne nagranie z ich udziałem i zagroził pokazaniem filmu rodzicom nastolatki, a w zamian za odstąpienie od tego zamiaru zażądał sprzątania i gotowania w jego mieszkaniu. Szantażowana dziewczyna zgodziła się i zaczęła przez kilka godzin, od poniedziałku do czwartku pracować u swojego oprawcy. Podczas wykonywania prac domowych Szymonika nie było w mieszkaniu, więc czasami dziewczynie pomagała jej przyjaciółka Dominika.*

    . . .

    Dominika poznała rok starszą Ewelinę w gimnazjum w Blachowni. 16-latka pochodziła z malej miejscowości, gdzie mieszkała razem z siostrą, mamą i ojcem, który często się awanturował i nadużywał alkoholu. Nastolatka ma krótszą jedną rękę, a według psychologów jej sprawność intelektualna kształtowała się poniżej przeciętnej.

    . . .

    Podczas jednej z takich wizyt w mieszkaniu pojawił się Szymonik. Mężczyzna zagaił dziewczyny i poczęstował herbatą, po której stały się otępiałe, a na otaczającą je rzeczywistość reagowały z opóźnieniem. Mężczyzna, wykorzystując ich nieświadomość, odbył z obiema stosunki seksualne.

    Do następnego spotkania doszło na przełomie listopada i grudnia 2010 roku, a uczestniczył w nim także 44-letni Wojciech S.

    . . .

    Wojciech S. od 14 lat był w związku partnerskim, nie ma dzieci. Ma wykształcenie zawodowe, jest górnikiem, utrzymywał się jednak z prac dorywczych.

    . . .

    Cała czwórka piła wspólnie szampana, aż Szymonik zaproponował Ewelinie narkotyki, na co nastolatka przystała. Powyżej łokcia zawiązała sobie pasek od szlafroka, a Jacek wstrzyknął w jej żyłę przezroczystą substancję. Wojciech S. także zaaplikował sobie narkotyk, jednak Dominika zdecydowanie odmówiła. Obecni usilnie namawiali 16-latkę, aż w końcu siłą go jej zaaplikowali. Następnie, Jacek Sz. polecił dziewczynom się wykąpać. Po wyjściu z łazienki ponownie wstrzyknął im substancję, kazał się rozebrać i włożyć pończochy. Nastolatki były odurzone i co chwilę traciły świadomość, a mężczyźni wykorzystując ich stan rozkazali się im wspólnie dotykać, lizali je po narządach płciowych, a Szymonik odbył stosunek płciowy zarówno z Eweliną, jak i z Dominiką. Mężczyzna wiedział, że jest zarażony wirusem WZW, jednak mimo to nie używał prezerwatywy. Po stosunku, młodsza z dziewcząt uciekła do toalety i chciała jak najszybciej wrócić do domu, co rozwścieczyło gospodarza, który wyrzucił ich z mieszkania i kazał wracać pieszo.

    Następnego dnia Jacek zadzwonił do Eweliny by przekazała Dominice informacje, że jest w posiadaniu nagrań z jej udziałem.

    Na początku 2011 roku, Ewelina zaproponowała Dominice udanie się z nią do mieszkania Szymonika w Częstochowie, zapewniając, że mężczyzny nie będzie wtedy w domu. Dziewczyna przystała na propozycje znajomej, jednak na miejscu okazało się, że gospodarz także się pojawił. Pomimo nalegań i gróźb mężczyzny, młodsza z dziewczyn nie skorzystała z propozycji zażycia narkotyków i uciekła.

    Ewelina zażywała środku odurzające, nawet gdy sama udawała się do mieszkania. Z jej zeznań wynika, że Jacek Sz. zmuszał ją do tego, a ona w obawie przed upublicznieniem nagrań zgadzała się na wszystko, co proponował. Mężczyzna samodzielnie aplikował jej narkotyki. Pewnego razu usiłowała uniknąć wkłucia się w żyle i odsunęła rękę, wtedy Szymonik uderzył ją w twarz. Po wszystkim zgwałcił nastolatkę szepcząc jej do ucha, że warto być grzeczną dziewczynką.

    . . .

    Mieszkanie w Częstochowie Szymonik wynajął by jego dawna kochanka Ksenia miała gdzie zamieszkać gdy opuści mury więzienia.

    KSENIA ANTES, rocznik '80

    Antes jest rozwiedziona od 2009 roku i ma jedno dziecko w wieku 6 lat, którym prawnym opiekunem jest matka Kseni.

    Od listopada 2008 roku odbywała karę roku i 6. miesięcy pozbawienia wolności za m.in. znęcanie się nad swoją matką oraz dzieckiem (dla ciekawskich to dokładnie za: 207 § 1 kk, 157 § 2 kk, 210 § 1 kk, 160 § 2 kk w zw. z art. 11 § 2 kk). Szymonik odwiedzał Ksenię w więzieniu i często rozmawiali przez telefon.

    W marcu 2011 roku Antes wyszła z zakładu karnego i zamieszkała w mieszkaniu swojego dawnego kochanka. Po kilku dniach zadzwoniła do Eweliny przedstawiając się fałszywym imieniem, zaproponowała spotkanie oraz pomoc w rozwiązaniu sprawy szantażowania jej przez Szymonika. Jednak w umówionym miejscu pojawili się razem, a Ksenia groziła nastolatce, że jeżeli chce mieć z nią dobre relacje ma robić to, czego ona od niej żąda. Następnego dnia kazała stawić się dziewczynie w mieszkaniu, gdzie ustawiła kamerę, do której kazała nastolatce oświadczyć, że lubi ćpać. Po zakończeniu nagrania kazała wstrzyknąć jej sobie w żyły przezroczystą substancję oraz dała jej do połknięcia małą, białą tabletkę, po której zamroczoną, wspólnie z Szymonikiem gwałciła. Do takich spotkań dochodziło wielokrotnie, a gdy nastolatka odmawiała wykonania jakiś czynności seksualnych lub nie chciała mówić, co podnieca ją w Kseni, była bita rekami po twarzy czy drewnianą łyżką po stopach.

    W końcu Antes zażądała pojawienia się w mieszkaniu także Dominiki. Na miejscu zaaplikowała dziewczynom narkotyki, kazała wziąć przyrznic i położyć się w łóżku. W sypialni pojawiła się naga wraz z Szymonikiem i zażądała od przestraszonej i otumanionej młodszej z dziewczyn włożyć sobie wibrator do pochwy. Następnie mężczyzna zgwałcił nastolatkę, mimo jej płaczu i próśb. Gdy któraś odmawiała wykonywania jego poleceń bił je z całej siły w twarz, co je trochę ocuciło i wywołało jeszcze większy lament. Mimo tego kazał im wzajemnie wkładać sobie wibratory do pochwy. Zapłakane dziewczyny, w końcu uciekły do łazienki i zostały wyrzucone z mieszkania. Otumanione, krążyły po mieście aż do świtu obiecując sobie, że już więcej nie pojawią się w tym mieszkaniu.

    Szantażowana ujawnieniem nagrań z jej udziałem, Ewelina wciąż posłusznie zjawiała się w częstochowskim mieszkaniu na każde żądanie Jacka lub Kseni. Kobieta często gwałciła nastolatkę be udziału Szymonika, kazała całować i dotykać ją po narządach płciowych, używać wibratorów. Raz zakleiła dziewczynie usta, owinęła taśmą nogi i ręce, a następie biła po twarzy i pośladkach.

    Wszelkie próby zerwania kontaktów z oprawcami spełzły na niczym. Nie pomogły nawet zmiany numerów telefonów przez nastolatki.

    . . .

    Około maja 2011 roku Szymonik zaczepił na ulicy 14-letnią Paulinę * pytając o jej miejsce zamieszkania.

    . . .

    Paulina pochodziła z rodziny o ciężkiej sytuacji materialnej. W domu odcięto dopływ wody, warunki mieszkaniowe były bardzo złe, a jedynymi źródłami utrzymania była pomoc z MOPS-u i prace dorywcze ojczyma nastolatki. Biologiczny ojciec Pauliny opuścił rodzinę gdy ta miała 10 lat, nie płacił także alimentów, za co odsiadywał wyrok. Z aktualnym partnerem jej matka miała troje dzieci w wieku od 4 lat do 4 miesięcy, a z poprzednich związków również troje w wieku od 16 do 5 lat. Rodzina, wraz z ojcem i bratem ojczyma Pauliny mieszkali w Częstochowie. Dziewczyna miała przyznanego kuratora, uczyła się źle, a według psychologów jej sprawność intelektualna kształtowała się na pograniczu upośledzenia.

    . . .

    Dziewczynka miesiąc temu poznała Jacka poprzez Ewelinę, dlatego się go nie bała. Jednak gdy ten razem z Ksenią zaczął czekać na nią pod szkołą, proponował wycieczki i prezenty, przestraszona nastolatka poskarżyła się swojemu ojczymowi i od tej pory rodzice zaczęli odprowadzać ją do szkoły.

    We wrześniu Jacek i Ksenia udali się do miejsca zamieszkania dziewczynki, by porozmawiać z jej ojczymem, z którym Szymonik odbywał kiedyś wyrok w tym samym więzieniu. Mężczyzna zaproponował, by Paulina zajmowała się dzieckiem Kseni i sprzątała jej mieszkanie, za co matka 14-latki miała otrzymywać po 100 zł. Pożyczył także opiekunom Pauliny pieniądze, które obiecali oddać, gdy ojczym dziewczynki znajdzie lepiej płatną pracę.

    Para zaczęli zabierać dziewczynkę na wycieczki, lody i usiłowali zbudować jej zaufanie. Ksenia zaprosiła ją do domu, ugotowała obiad i słuchała z nią muzyki. Podarowała także bieliznę, którą kazała założyć dziewczynce, a następnie robiła jej zdjęcia w wyzywających pozach. Dziewczynka za zgodą rodziców kilkukrotnie nocowała w mieszkaniu Jacka, zwykle spała w jednym łóżku z Ksenią, jednak do niczego pomiędzy nimi nie dochodziło. Do czasu. Pewnej nocy wspólnie zgwałcili dziewczynkę, grożąc, że jeżeli powie o tym komuś to źle się to dla niej skończy. Paulina próbowała krzyczeć i uciekać, jednak jej oprawcy zamknęli drzwi na klucz. Jeżeli ktoś chce znać szczegóły tych wydarzeń to screen opisu wrzuciłam w komentarzach (1).

    Po wszystkim Szymonik dał dziewczynce 100 złotych. Później Ksenia wielokrotnie do niej dzwoniła i proponowała spotkania, jednak ta za każdym razem stanowczo odmawiała. W końcu, we wrześniu 2011 roku Jacek i Ksenia czekali na Paulinę pod jej gimnazjum. Groźbami zmusili ją do wejścia do samochodu i zawieźli do swojego mieszkania. Podczas drogi Ksenia zadzwoniła do matki dziewczynki informując, że przebywa z nią oraz że odwiezie ją wieczorem do domu. Tego dnia także zgwałcili 14-latkę. Jeżeli ktoś chce znać szczegóły tych wydarzeń to screen opisu wrzuciłam w komentarzach (2). Tym razem dostała od oprawców 150 zł i prezenty.

    . . .

    Jesienią 2011 roku Ksenia Antes zadzwoniła do Dominiki i zażądała spotkania. Przestraszona dziewczyna przystała na to, jednak jedynie pod warunkiem, że kobiety zobaczą się w miejscu publicznym. Spotkały się w okolicach dworca w Częstochowie, gdzie Antes oświadczyła, że posiada nagrania z ostatniej wizyty nastolatek w mieszkaniu Szymonika. Poleciła dziewczynie pojawić się u siebie w sobotę wieczorem, by uzyskać więcej informacji. Przed zaplanowaną wizytą wielokrotnie dzwoniła do Dominiki, grożąc, że jeżeli nie wykona jej polecenia film z jej udziałem pokaże dyrektorowi szkoły, matce i chłopakowi nastolatki. W mieszkaniu zastała tylko Ksenię, która oświadczyła jej, że musi wykupić film poprzez spełnianie jej rozkazów. Kazała jej umyć się i przebrać w wcześniej przygotowaną bieliznę. Następnie, wraz z Szymonikiem zgwałciła nastolatkę. Mimo jej płaczów i próśb mężczyzna odbywał z nią stosunek analny, a Ksenia kazała zadowalać się oralnie. Jeżeli ktoś chce znać szczegóły tych wydarzeń to screen opisu wrzuciłam w komentarzach (3).

    Gdy dziewczyna wkładała buty i zbierała się do wyjścia, Szymonik powiedział, że ma przychodzić do nich co tydzień, a do Kseni dzwonić codziennie i pytać jak się czuje.

    Po tych wydarzeniach Dominika postanowiła nigdy więcej nie spotykać się z Ksenią i Jackiem, którzy mimo to usilnie naciskali na kontakt, wciąż wydzwaniali i nękali nastolatkę SMS-ami. Po wiadomości o treści

    odbierz ty suko bo twój chłopak dowie się o filmikach

    wyrzuciła i zniszczyła kartę sim. Spotkała się z Eweliną i zalewając się łzami pytała koleżankę, dlaczego ją w to wciągnęła. Starsza z nastolatek zwierzyła jej się, że dwukrotnie została wciągnięta przez Szymonika i Antes do samochodu i zgwałcona. Dziewczyny postanowiły pójść na policję, jednak zanim się na to zabrały oprawcy zostali aresztowani za sprawą gwałtu na 14-latce.

    . . .

    30 września Ksenia zadzwoniła do Pauliny i zapraszała do swojego mieszkania. Gdy dziewczynka odmówiła, kobieta zadzwoniła do jej matki, a ta skontaktowała się z córką. Wtedy 14-latka opowiedziała jej wszystko co wydarzyło się z udziałem Szymonika i Antes. Matka powiadomiła o słowach córki swojego partnera, jednak żadne z nich nie zgłosiło sprawy na policję. O dziwnych relacjach dziewczynki z dużo starszym mężczyzną poinformowała kuratora dopiero matka partnera matki Pauliny (mam nadzieję, że się nie pogubiliście ( ͡° ͜ʖ ͡°) ). Pracownik socjalny przeprowadził rozmowę z pokrzywdzoną i jeszcze tego samego dnia ona jak i jej rodzeństwo zostało odebrane matce i umieszczone w Ośrodku Opiekuńczym.

    . . .

    Jacek Szymonik, Ksenia Antes oraz Wojciech S. zostali zatrzymani. Żadne z nich nie przyznało się do zarzucanych im czynów oraz złożyli obszerne wyjaśnienia. Wobec nich został zastosowany środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na 3 miesiące.

    . . .

    Prokurator całej trójce postawił zarzuty. Prócz gwałtów Szymonikowi postawiono zarzut narażania poszkodowanych młodocianych kobiet na zarażenie chorobą zakaźną. Zostały przeprowadzone także badania psychologiczne oraz seksuologiczne.

    Biegli lekarze psychiatrii nie stwierdzili u Jacka Szymonika objawów choroby psychicznej ani cech upośledzenia umysłowego. Stwierdzili natomiast cechy osobowości nieprawidłowej i w przeszłości nadużywanie środków psychoaktywnych. Jego biologiczna siła popędu seksualnego znajduje się w granicach dolnej normy. Oskarżony w swoich zachowaniach wykazuje cechy dewiacyjne - oglądactwo, ekshibicjonizm, uczestnictwo w seksie grupowym, zachowania sadystyczne wobec uwodzonych partnerek. (...) Biegły u J.S. nie rozpoznał pedofilii jako preferowanego sposobu zaspokajania potrzeb seksualnych.

    Z kolei z opinii sądowo-seksuologicznej na temat Kseni Antes wynika, że jej potrzeby seksualne są dość wyraźne. W hierarchii potrzeb życiowych seks zajmuje u niej pozycję wysoką, przy czym uprawianie seksu samo w sobie jest tu ważniejsze niż związki uczuciowe z partnerami. K.A. nie jest osobą absolutnie pruderyjną. W miarę upływu lat i nabywania coraz to nowych doświadczeń seksualnych pojawiają się u niej tendencje do wyrafinowania seksualnego czy skłonności do poszukiwania nadzwyczajnych bodźców podniecających dla zwiększenia napięć emocjonalnych. Wyrafinowanie seksualne może wieść do opisanych w zarzucie zachowań dewiacyjnych, a konkretnie triolizmu i seksu grupowego (...). Jest to odmiana ekshibicjonizmu skojarzonego z oglądactwem z cechami sadomasochistycznymi. Stwierdzili także, że jej sprawność intelektualna mieści się w normie. Natomiast jej osobowość jest zaburzona, a ponadto jest uzależniona od środków odurzających.

    Z opinii seksuologa wynika, że Wojciech S. ma ograniczoną zdolność w odbywaniu stosunku dopochwowego, co jest potwierdzeniem rodzaju wykonywanych czynności seksualnych z pokrzywdzonymi. W zakresie ogólnej sprawności intelektualnej funkcjonuje on na poziomie normy, jednak jego osobowość funkcjonuje nieprawidłowo w sferze emocjonalno-motywacyjnej.

    . . .

    Według psychologa u Eweliny występują cechy niedojrzałości emocjonalnej i społecznej, spowodowane najprawdopodobniej niekorzystnym wpływem środowiska wychowawczego. Symptomy te mają postać nadmiernej drażliwości, chwiejności emocjonalnej, reaktywności, braku poczucia bezpieczeństwa. Niska jest zdolność tolerancji na stres i umiejętności radzenia sobie w sytuacjach trudnych. Nie potrafi przewidzieć skutków swoich zachowań i wyprowadzać praktycznych wniosków ze swoich doświadczeń. Przejawia niedojrzałe formy obronne. Ma niską samoocenę, poczucie niekompetencji, permanentny brak pewności co do swoich możliwości. Zależy jej na społecznej aprobacie, oczekuje od innych uczucia, uznania, akceptacji. W trakcie badania pozostawiała pod wpływem negatywnych czynników stresujących. Reaguje nadmierną czujnością i lękiem. Na tle przeżytej sytuacji pojawiają się myśli suicydalne. Przeżywa poczucie winy.

    Przemoc seksualna oparta była na wykorzystywaniu przez sprawcę swojej pozycji ekonomicznej, intelektualnej, emocjonalnej. Bardzo szybko potrafił uzależnić opiniowaną od siebie, również poprzez szantaż. Sprawca początkowo uwodził. Wybierał dziewczyny odrzucone, spragnione bliskości i miłości, z biednych rodzin, z problemami osobowościowymi i niskimi zasobami intelektualnymi. Stwarzał możliwości, przyciągał prezentami lub ich obietnicami.

    Biegła psycholog stwierdziła, że Dominika podczas badania reagowała nadmierną czujnością i lekiem. Ciężar odpowiedzialności spadł na niedojrzałą dziewczynę, która boryka się ze strachem, wstydem, poczuciem winy i skrzywdzenia oraz bezsilnością. Pojawiają się objawy stresu pourazowego w postaci koszmarów nocnych, ponownego przeżywania urazu we wspomnieniach, braku koncentracji i przygnębienia.

    Z kolei w opinii o Paulinie, czytamy, że w słabym stopniu ujawnia własne przeżycia i emocje, co wynika z jej możliwości intelektualnych oraz z obawy przed kompromitacją. Opiniowana wychowała się w niekorzystnej atmosferze rodzinnej (rozstanie rodziców, częste zmiany miejsca zamieszkania, niewłaściwe oddziaływania wychowawcze). W takiej rodzinie nie było możliwości zaspokojenia jej podstawowych potrzeb psychicznych, a mianowicie potrzeby bezpieczeństwa, miłości i akceptacji. Pozostawał w niej niedosyt związany z niezaspokojeniem powyższych potrzeb. Stąd łatwość z jej strony ulegania osobom, które mają choćby częściowo zaspokoić jej potrzeby. (...) Dziewczyna była wciągana w relacje seksualne poprzez stopniowe przełamywanie w niej poczucia wstydu - przebieranie w erotyczną bieliznę, robienie jej zdjęć. Sprawca aby zniewolić dziewczynę i przygotować do uległości podczas zachowań seksualnych stosował wobec niej przemoc fizyczną.

    . . .

    Matka Pauliny została pozbawiona praw rodzicielskich do córki.

    . . .

    W lutym 2012 roku zapadł wyrok.

    Jacek Szymonik za 7 czynów został skazany na 12 lat więzienia. Dodatkowo 15 lat zakazu zbliżania się do pokrzywdzonych dziewcząt na odległość 100 metrów.

    Ksenia Antes, której dowiedziono 6 przestępstw pomocnictwa w gwałtach i zastraszania, otrzymała także wyrok 12 lat oraz 10 lat zakazu zbliżania się do określonych osób na odległość 100 metrów.

    Wojciech S. za jeden gwałt zbiorowy miał odsiedzieć 3 lata.

    . . .

    W 2015 roku Szymonik otrzymał zwolnienie z odsiadywania kary, ze względu na swój stan zdrowia. Jednak do aresztu nie wrócił, a za oskarżonym został wysłany list gończy. (klik)

    Dopiero w maju 2018 roku został zatrzymany w Hiszpanii i przywieziono go do Polski. (klik)

    . . .

    * te imiona wymyśliłam na potrzebę tekstu

    • • •

    Niektóre z formacji, które zawarłam w powyższym tekście pochodzą stąd, stąd, stąd, stąd i stąd

    • • •

    Proszę o zapisywanie się tutaj, by być wołanym/wołaną do następnych wpisów z hasztagu rejestrzboczencow. Ewentualnie zaplusować komentarz pod tym wpisem. Polecam też śledzić hasztag, bo jednak to wołanie nie zawsze działa jak trzeba i może kogoś pominąć...

    • • •

    pokaż spoiler #kryminalne #kryminalistyka #gwalt #patologiazewsi #patologiazmiasta #gruparatowaniapoziomu #czestochowa #blachownia
    pokaż całość

    źródło: sz.jpg

  •  

    DZIEŃ 63/100

    Lew zakazał srania w swoim lesie.
    Idzie sobie niedźwiedź i czuje, że ma potrzebę i że popuszcza.
    Nie wie, co zrobić ze swoim problemem, więc zakrywa go łapami.
    Idzie lew i pyta się niedźwiedzia:
    - Co chowasz za łapami?
    - Yyy... nic...
    - Kłamiesz! Pokaż, co masz!
    - No, motylka mam.
    - Więc mi go pokaż.
    - Nie, bo odleci..
    Lew się niecierpliwi.
    - Pokazuj do jasnej cholery!
    Niedźwiedź odkrywa łapy i mówi:

    pokaż spoiler - Ooo... nie ma, odleciał. Ale jak się zesrał!


    #suchar #100dnisucharow
    pokaż całość

  •  

    Pewnie większość nie zwróciła na to uwagi, ale w sprawie zakazu #marszniepodleglosci jest pewna ciekawa kwestia. Ciekawe czy #hgw zrobiła tak specjalnie czy przypadkiem.

    Stowarzyszenie ma 24 h na odwołanie się od decyzji, liczone od momentu opublikowania decyzji w BIP. Decyzja została opublikowana o ile mi się wydaje około 14 (a nawet jak o 13 – to niewiele zmieni).

    pokaż spoiler Nie wdając się w szczegóły (żaden Sąd chyba jeszcze nie dokonał wykładni w tym zakresie) – moim zdaniem na gruncie tej ustawy 24 h oznacza, że dokładnie w ciągu 24 h odwołanie ma się znaleźć w Sądzie, a odpada tutaj wysłanie go pocztą.


    Jest środa 14. Odwołanie musi wpłynąć w przeciągu 24h. Kiedy wpłynie? Pewnie jutro rano/przed południem. Potem Sąd ma 24 h na jego rozpatrzenie. Czy uda się wyznaczyć termin w SO na czwartek (co jest możliwe)? Czy nawet – gdyby Prezes Sadu chciał – to będą go po prostu w stanie wyznaczyć, nawet po godzinach norm lanego funkcjonowania?

    A co jeżeli w czwartek Sąd utrzyma decyzję w mocy. Znowu 24h. Znowu czas na rozpatrzenie 24h. Czy uda się rozpatrzeć sprawę do piątku? Czy prezes może znajdzie sędziego (i podstawę prawną) który zajmie się sprawą w sobotę? Czy uda się wyrobić na czas?

    Powyższa, która historyjka pięknie pokazuje jak ta ustawa jest dziurawa i niedoprecyzowana.

    #warszawa #hgw #marszniepodleglosci #polityka #4konserwy #neuropa #prawo
    pokaż całość

  •  

    Zakazywanie marszu w tym momencie to najbardziej debilna decyzja jaką można było podjąć. Dużo lepszym rozwiązaniem byłaby delegalizacja organizacji, które go przeprowadzają i to nie dzisiaj, a kilka lat temu. #warszawa #hgw #polityka #neuropa #4konserwy #marszniepodleglosci

    •  

      @eoneon Problemem jest tu raczej podział kompetencji pomiedzy Senatem a Kongresem.

      Skoro Stany Zjednoczone sa federacja 50 podmiotow to trudno wyobrazic sobie sytuacje w ktorej grubo ponad polowa stanow nie ma nic do powiedzenia. Jak USA zostalyby fanstwem unitarnym to pewnie by sie to zmienilo.

    •  

      Między "nic", a "wszystkim po równo" jest jeszcze spora przestrzeń na jakiś miks (np. Kalifornia mogłaby mieć 3 czy 5 senatorów, a Wyoming - 1)

      @eoneon: Tylko potem może się okazać, że 11 Stanów (Kalifornia, Teksas, Nowy Jork, Floryda, Illinois, Pensylwania, Ohio, Michigan, Georgia, Karolina Północna, New Jersey) które ma mniej więcej połowę ludności) które mają +/- połowę ludności USA mogą sobie robić co chcą, a reszta niech na to patrzy. Oczywiście taka koalicja jak wyżej pewnie nigdy by nie powstała (redneckowy republikański Teksas i lewacki demokratyczny Nowy Jork raczej się nie dogadają). Dodatkowym problemem jest to, że jak możesz zobaczyć w zdecydowanej większości Stanów albo się bierze wszystko albo nic. W sensie senatorowie albo dla jednych, albo dla drugich.

      Ten podział polityczny USA może i jest skostniały, ale ma swoje podstawy w charakterze tego kraju i po prostu tego nikt nie zmieni. Senat reprezentuje Stany, Kongres ludność. Może kiedyś staną się państwem unitarnym (ale pewnie nigdy) to wtedy się to zmieni.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (29)

  •  

    Jak wejść w ten obszar na żółto? Z Ukrytej Wioski? Tam Na niebiesko gdzie zaznaczyłem jest jaskinia i jakby szczelina, ale Lara nie chce przez nią przeplynąć. Jeżeli to ma znaczenie ukończyłem dopiero 50% gry (Gram na takiej zasadzie ze staram się zeby po ostatniej misji fabularnej mieć 100%)

    #gry #tombraider #shadowofthetombradier

    źródło: TOMBRAIDER.png

  •  

    Hans Schmidt - katolicki ksiądz skazany na karę śmierci. #mordercychrystusa

    Hans B. Schmidt urodził się w bawarskim mieście Aschaffenburg. Święcenia kapłańskie otrzymał w 1906 roku w Moguncji. W roku 1909 wyemigrował do USA. Początkowo pracował duszpastersko w parafii św. Jana w Louisville. Po strzelaninie z innym duchownym został przeniesiony do Nowego Jorku i skierowany do parafii św. Bonifacego. Ks. Schmidt poznał tam atrakcyjną gospodynię plebanii, emigrantkę z Austro-Węgier Annę Aumuller. Pomimo przeprowadzki duchownego do parafii na drugim końcu miasta, utrzymywali ze sobą intymne stosunki zapoczątkowane u św. Bonifacego. Później ujawniono, że byli małżeństwem, które zawarli podczas wątpliwej ceremonii pod przewodnictwem samego pana młodego. Po odkryciu ciąży u Anny, ks. Schmidt podciął jej gardło, a zwłoki poćwiartował, spakował i wrzucił do East River. Stało się to 2 września 1913 roku.

    Ciało zostało odkryte przypadkowo 5 września 1913 roku przez dwóch nastolatków spacerujących brzegiem rzeki. Rozpoczęło się śledztwo.

    Ciało kobiety było zapakowane w poszewkę z wyszytym inicjałem „A” oraz metką handlową. Detektywi Faurot i Cassassa odnaleźli producenta i uzyskali wgląd w księgę zamówień. Ustalili, że wszystkie (a wyprodukowano ich tylko 12) trafiły do jednego nowojorskiego sklepu. Sprzedano dwie sztuki (droga wysyłkową). Pierwszą kupiła pewna kobieta ale ową poszewkę miała na łóżku. Sprawdzając drugie mieszkanie funkcjonariusze zastali zamknięte drzwi, po otworzeniu których odkryli ślady krwi i narzędzia rzeźnickie. Mieszkanie wynajmował niejaki Hans Schmidt dla „młodej kobiety należącej do jego rodziny”.

    Detektywi odnaleźli listy zmarłej do swych pracodawców. Po sprawdzeniu adresatów Faurot i Cassassa zawitali do ostatniego pracodawcy (wzbudzał najmniejsze podejrzenia) - parafii św. Bonifacego. Miejscowy proboszcz nadmienił tylko tyle, że gospodyni odeszła z plebanii po przeniesieniu wikarego, ks. Hansa Schmidta do parafii św. Józefa. Słysząc znajome nazwisko funkcjonariusze udali się niezwłocznie do nowego miejsca pracy księdza wikariusza. Mimo, że funkcjonariusze chcieli go tylko przesłuchać, kapłan na ich widok dostał ataku paniki. Detektywi byli więc już pewni co do mordercy. Po kilku minutach ksiądz wyznał Zrobiłem to z miłości. Poświęcenie należy uświęcać krwią.

    Aresztowanie księdza spowodowało cyrkowy wręcz spektakl medialny. Tytuły prasowe konkurowały ze sobą w natężeniu stopnia sensacji na temat zbrodni. Ks. Schmidt mimo iż symulował chorobę psychiczną podczas pierwszej rozprawy, został ostatecznie skazany na karę śmierci (krzesło elektryczne). Wyrok wykonano 18 lutego 1916 w więzieniu Sing Sing. Był jedynym w historii USA duchownym katolickim, na którym wykonano wyrok śmierci.

    W trakcie śledztwa wyszły na jaw inne skandaliczne fakty z życia duchownego. Okazało się, że ksiądz miał drugie mieszkanie i zarabiał z udawania lekarza (w młodości przez kilka miesięcy studiował medycynę), przeprowadzając aborcje i dokonując fałszerstw.

    Podejrzewa się też, że ks. Schmidt dopuścił się mordu na dziewięcioletniej Almie Kelmer, której ciało znaleziono zakopane w piwnicy kościoła w Louisville, w którym duchowny pracował. Skazany na podstawie poszlak został wówczas mężczyzna sprzątający kościół. Ks. Schmidt mógł też zabić inne dziecko, gdy mieszkał jeszcze w Niemczech. Sprawa ucichła z powodu wyjazdu kapłana do USA.

    W jego drugim mieszkaniu śledczy odkryli również plik pustych aktów zgonu. Jak się okazało - duchowny planował dokonać serii mordów dla wyłudzenia pieniędzy od towarzystw ubezpieczeniowych. Plany pokrzyżowało aresztowanie.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Hans_Schmidt_(morderca)
    #bekazkatoli
    pokaż całość

  •  

    #mecz #ekstraklasa ma ktos zdjecie tej oprawy co tak zadymila? Czy to tylko race byly?

  •  

    Pomozcie bo juz sie gubie. Jutro jeat pierwsza niedziela miesiaca czyli kapitalistyczna a nie socjalistyczna tak? #zakazhandlu

  •  

    -zrób sobie zdjecie przy kondonach

    -napisz w opisie ze nie chcesz sie ruchac

    WTF

    #badoo #tinder #logikarozowychpaskow

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Screenshot_20181103-091735.png

  •  

    Nawiązując do wpisu: https://www.wykop.pl/wpis/36167151/co-sie-odjebalo-to-ja-nie-mam-pojecia-rozowa-rano-/.
    Jest decyzja! Oczywiście to nie wina sprzętu. Czas zakręcić Małyszem. W poniedziałek idę do Inspekcji Handlowej. Organizuje już niezależnego rzeczoznawce. Pani Maria też nie chce dostarczyć mi kopii ekspertyz wykonanych przez serwis jak i "oddelegowanego wykwalifikowanego pracownika firmy Szajzung". Przepraszam, że wszystkich wołam, więcej już nie będę.
    PS. Nie stawiajcie świeczek na pralkach XDDD
    pokaż całość

  •  

    Dziś na #polskiepato przedstawię Wam trzy sprawy, które aktualnie toczą się w Sądzie Okręgowym w Lublinie. Wszystkie dotyczą dzieciobójstw dokonanych przez bardzo młode kobiety w latach 2017 - 2018.

    Przerażającym zbiegiem okoliczności jest to, że dwa z trzech morderstw noworodków zostały popełnione przez studentki pedagogiki, które uprzednio deklarowały wielką miłość do dzieci i wyrażały chęć opiekowania się nimi zawodowo w przyszłości. W każdym z trzech przypadków ofiarami były dziewczynki, które na tym świecie nie przeżyły nawet pół godziny.

    W żadnym z opisanych poniżej procesów nie zapadł jeszcze prawomocny wyrok, tak że na pewno będę jeszcze o nich pisała w następnych postach, co oznaczę #polskiepato. Proszę śledzić tag, bo do tego wołać raczej nie będę.

    Jeżeli uda mi się zdobyć daty następnych rozpraw to na pewno wybiorę się na nie w charakterze widza i zdam Wam relację! ( ͡º ͜ʖ͡º) Jeżeli ktoś z #lublin mógłby mi w tym pomóc to proszę pisać na priv, płacę wdzięcznością!

    • • •

    15 października 2017 roku podczas niedzielnego spaceru w miejscowości Krzesimów (woj. lubelskie) jeden z mieszkańców zauważył w zaroślach nad rzeką Sawką ciało noworodka. Na miejscu pojawili się policjanci, strażacy i prokurator. Przeszukano brzeg rzeki, zabezpieczono ślady i usiłowano ustalić, w którym miejscu dziecko zostało wrzucone do wody.

    Od momentu odnalezienia ciała funkcjonariusze wraz z prokuraturą prowadzili intensywne dochodzenie. Przez wiele godzin na miejscu odnalezienia zwłok trwały oględziny. Z drugiej zaś strony prowadzone były czynności operacyjne, do których zaangażowali się policjanci z Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.

    – relacjonował rzecznik lubelskiej policji.

    Sekcja zwłok wykazała, że dziewczynka urodziła się żywa, a przyczyną śmierci było utonięcie. Śledczy wskazali również na wychłodzenie organizmu. Dziecko żyło około pół godziny i utopiło się tej samej nocy, której przyszło na świat. Nie odcięto mu nawet pępowiny.

    26 października śledczy zatrzymali 22-letnią Anetę P. (zdjęcie) (zdjęcie) w jej rodzinnym domu w gminie Mełgiew. Na trop podejrzanej śledczy wpadli po jej dziwnej wizycie w Komendzie Powiatowej Policji w Świdniku, gdzie zgłosiła, że jest pomawiana o spodziewanie się dziecka. Uprzednio udała się do ginekologa po zaświadczenie, że nie jest w ciąży i poprosiła o receptę na środki antykoncepcyjne.

    Podczas przesłuchania kobieta przyznała się do winy, złożyła także wyjaśnienia. Usłyszała zarzut, że działając z bezpośrednim zamiarem pozbawienia życia córki, wrzuciła ją do wody, w wyniku czego spowodowała jej śmierć. Czyn zarzucony podejrzanej stanowi zbrodnię zabójstwa i zagrożony jest karą pozbawienia wolności od 8 lat do dożywocia. Wobec kobiety został zastosowany środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na 3 miesiące.

    . . .

    Aneta P. mieszkała razem z rodzicami - ojcem rolnikiem oraz matką pracownicą samorządową. Studiowała w Lublinie, a zarobkowo opiekowała się dziećmi. W internetowym ogłoszeniu reklamowała się tak:

    Studiuję pedagogikę specjalną, mam 5-letnie doświadczenie w opiece nad dziećmi. Zajmowałam się zarówno kilkumiesięcznymi maluchami, nastolatkami, jak i dziećmi z zespołem Downa.

    Dziewczyna cieszyła się dobrą opinią sąsiadów, którzy mieli ją za typową szarą myszkę.

    . . .

    W toku śledztwa ustalono, że ojcem noworodka był dużo starszy od Anety P. żonaty mężczyzna, ojciec trójki dzieci. Zarówno 42-letni kochanek podejrzanej, jak i jej rodzice zostali przesłuchani w charakterze świadków i zwolnieni bez postawienia zarzutów. Nikt z jej najbliższych nie wiedział o ciąży, którą skrzętnie ukrywała od marca 2017 roku, gdy tylko się o niej dowiedziała. To, że lekko przytyła, starała się maskować ubraniami. Mimo tego, że wiedziała o swoim stanie, wciąż przyjmowała tabletki antykoncepcyjne.

    Kobieta nie potrafiła wyjaśnić powodów uśmiercenia swojej córki. Powiedziała śledczym, że działała pod wpływem emocji, a wrzucenie dziecka do rzeki było pierwszą rzeczą, jaka przyszła jej do głowy, jednak policjanci ustalili. że podejrzana przygotowywała się do zabójstwa już od dłuższego czasu. Jeszcze kilka miesięcy przed porodem wpisywała w swoją wyszukiwarkę internetową hasła o treści: co może zabić dziecko w 5 miesiącu ciąży, jak poronić w drugim trymestrze, szukała także informacji o aborcji w 6 i 7 miesiącu ciąży oraz lekach, których zażywanie jest zabronione podczas ciąży.

    . . .

    14 października 2017 roku Aneta położyła się spać między godziną 21 a 22. Jednak około drugiej nad ranem obudziły ją silne bóle porodowe. Po trzech godzinach urodziła zdrową córkę, następnie wzięła nożyczki leżące na regale i przecięła jej pępowinę. Owinęła noworodka w koszulkę, ubrała się i bladym świtem wyszła z domu. Jak podaje akt oskarżenia: Dziecko płakało na tyle cicho, że nie obudziło pozostałych domowników. Niosła je przez pole kukurydzy, drogę i stary cmentarz, aż dotarła do rzeki, gdzie wyjęła córeczkę z koszulki i wrzuciła do wody. Podobnie uczyniła z łożyskiem, które urodziła chwilę wcześniej. Po powrocie do domu usiłowała zatrzeć ślady - spaliła koszulkę, w której niosła dziecko, uprała pościel i ubrania. Nad ranem umówiła się na wizytę do ginekologa, po której udała się na świdnicki komisariat policji, co jej zdaniem miało zapewnić jej alibi.

    . . .

    Na początku lipca 2018 roku do Sądu Okręgowego w Lublinie wpłynął akt oskarżenia przeciwko Anecie P. Prokuratura postawiła jej zarzut zabójstwa z zamiarem bezpośrednim.

    . . .

    5 września rozpoczął się proces (zdjęcie) (zdjęcie) (zdjęcie) (zdjęcie) (zdjęcie). Na pierwszej rozprawie stawili się rodzice i rodzeństwo oskarżonej, którzy zgodnie odmówili składania zeznań w sprawie. Gdy jeden z fotoreporterów próbował zrobić zdjęcie Anecie P., jej ojciec rzucił się na niego z pięściami.

    Na wniosek obrońcy podejrzanej i prokuratora sąd wyłączył jawność postępowania, dlatego treść zeznań ojca zamordowanego noworodka oraz wyjaśnień Anety P. nie zostały podane do wiadomości publicznej. Wiadomo tylko, że kobieta nie przyznała się do zabójstwa, a jedynie do wrzucenia dziecka do wody.

    . . .

    17 września i 15 października odbyły się następne rozprawy, a 23 października zapadł nieprawomocny wyrok. Aneta P. została skazana na 12 lat pozbawienia wolności.

    klik <- filmik z odczytania wyroku

    W świetle dowodów okoliczności popełnionego czynu nie budzą wątpliwości. Brak jest jakichkolwiek podstaw do przyjęcia, aby oskarżona znajdowała się w jakimkolwiek stanie, który wpływałby na jej postępowanie. Pomimo pełnej świadomości, że dziecko żyje i płacze, pokonała nocą znaczny odcinek drogi, w tym przedzierając się przez zarośla, po czym wrzuciła je do wody. Sposób działania oskarżonej był drastyczny, a dziecko nie miało żadnych szans na przeżycie.

    – uzasadniał wyrok sędzia. Zwrócił też uwagę, że 23-latka jest wykształcona i ma wiedzę pedagogiczną, pomimo tego z pełną świadomością postanowiła utopić swoją córkę.

    Przy odczytaniu wyroku obecna była tylko matka Anety P.

    Prokurator wnioskował wcześniej o 25 lat więzienia, dlatego podejrzewam, że możemy spodziewać się apelacji i jeszcze jednej rozprawy - o czym na pewno napiszę.

    . . .

    Wszystkie informacje, które zawarłam w powyższym tekście pochodzą stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd i stąd

    • • •

    21-letnia Weronika B. mieszkała wraz z rodzicami i dwójką braci w Lublinie. W domu panowały dobre relacje i zawsze mogła liczyć na wsparcie bliskich. Była wolontariuszką w domach dziecka i przedszkolach oraz studentką pedagogiki w rodzinnym mieście.

    . . .

    Początek września 2017 roku był wciąż bardzo słoneczny i wakacyjny, dlatego rodzina Weroniki wybrała się nad jezioro. Nastolatka została sama w mieszkaniu i postanowiła zaprosić swojego chłopaka oraz parę znajomych. Tej nocy wypiła kilka kieliszków wódki, paliła papierosy i zażywała LSD. Według relacji świadków dziewczyna oprócz wychodzenia co kilkanaście minut do toalety nie zachowywała się inaczej niż zwykle. Następnego dnia wstała z łóżka dopiero około godziny 12, zrobiła swojemu chłopakowi śniadanie, którego sama nie jadła, ponieważ stwierdziła, że źle się czuje. W końcu oznajmiła, że idzie się wykąpać i na długo zniknęła w łazience.

    W wannie urodziła zdrową, 3-kilogramową córkę. Po porodzie szczelnie zawinęła łożysko oraz noworodka w trzy ręczniki i foliowe reklamówki, które zawiązała na supeł. Później posprzątała łazienkę i udała się do pokoju, gdzie do szuflady pod łóżkiem włożyła szczelny pakunek.

    Po południu zadzwoniła do rodziców, którzy byli już w drodze powrotnej do Lublina, z prośbą o leki na zapalenie pęcherza. Cały wieczór przesiedziała w łazience, co tłumaczyła miesiączką i złym samopoczuciem. Dziewczyna z godziny na godzinę czuła się coraz gorzej, co budziło zaniepokojenie jej rodziców. W końcu po wyjściu z toalety zemdlała, a jej matka zauważyła ślady krwi na posadzce. Bezzwłocznie zawiozła córkę do szpitala, gdzie ginekolog stwierdził, że dziewczyna musiała niedługo wcześniej urodzić, czemu Wiktoria kategorycznie zaprzeczyła.

    O zdarzeniu została powiadomiona policja, która przeszukała mieszkanie rodziny B. i bardzo szybko znalazła zwłoki noworodka. Weronika została natychmiast zatrzymana i trafiła do aresztu tymczasowego. Miesiąc później zmieniono jej areszt na dozór policji oraz na poręczenie majątkowe o kwocie 15 tys. zł.

    Kobieta nie przyznała się do zabójstwa. Zapewniała, że dziecko urodziło się sine i w plamach dlatego uznała, że jest martwe. Z jej wyjaśnień wynika, że po porodzie była w szoku, dlatego schowała noworodka do szuflady. Twierdziła, że nie wiedziała, że jest w ciąży i nie miała żadnych objawów, które mogłyby o tym świadczyć.

    W lipcu 2017 roku, po powrocie z zagranicznych wakacji, jej chłopak zauważył, że przytyła i podejrzewał ciążę, ale ona zaprzeczyła. Wykonała dwa testy ciążowe, z których jeden dał wynik negatywny, a drugi pozytywny. Ten z wynikiem negatywnym uznała za wiarygodny i pokazała swojemu chłopakowi. Dodała też, że nigdy nie była u ginekologa.

    Weronika B. spędziła cztery tygodnie w szpitalu pod obserwacją, po której biegli psychiatrzy stwierdzili, że dziewczyna jest zdrowa, a w trakcie popełniania zbrodni była poczytalna i w pełni świadomie zabiła swoje dziecko. Po porodzie nie była w szoku, o czym mogło świadczyć np. to, że po wszystkim udała się na uczelnię.

    Badania genetyczne potwierdziły, że ojcem dziecka był chłopak oskarżonej. Z kolei sekcja zwłok wykazała, że dziecko przyszło na świat w 8. lub 9. miesiącu ciąży. Na ciele noworodka nie stwierdzono cech bezpośredniej przemocy fizycznej. Biegli ustalili, że dziewczynka urodziła się żywa i zdolna do samodzielnego życia. Można przyjąć, że do zgonu doszło najprawdopodobniej w mechanizmie powolnego uduszenia - czytamy w akcie oskarżenia, który w lipcu 2018 roku trafił do Sądu Okręgowego w Lublinie. Prokuratura zarzuca w nim Weronice B., że 3 września 2017 roku z premedytacją zamordowała swoje nowo narodzone dziecko. Czyn ten został zakwalifikowała jako art. 148 kk. i jest zagrożony karą pozbawienia wolności nawet do dożywocia. (klik)

    . . .

    Proces miał zacząć się 20 września 2018 roku, jednak oskarżona nie pojawiła się tego dnia w sądzie. Następna rozprawa odbyła się 22 października.

    (zdjęcie) (zdjęcie) (zdjęcie)

    Obrona wnioskowała o całkowite wyłączenie jawności procesu, jednak sędzia tylko częściowo przychylił się do prośby, wyłączając jawność na czas odczytywania wyjaśnień oskarżonej z etapu śledztwa.

    Kobieta odmówiła składania wyjaśnień przed sądem. W charakterze świadków wystąpili jej rodzice i bracia, jednak zeznawać zgodził się tylko ojciec (zdjęcie) i młodszy brat (zdjęcie) oskarżonej.

    Nie wiedziałem, że córka jest w ciąży, bo nie było żadnych symptomów o tym świadczących.

    – zeznawał ojciec Weroniki i zapewniał, że dziewczyna bardzo przeżyła zaistniałą sytuację, musiała korzystać z pomocy psychologa i psychiatry. Przekonywał także, że zawsze chciała mieć dzieci, co potwierdził jej brat, dodając jeszcze, że była zdeklarowaną przeciwniczką aborcji.

    Moja siostra jest wrażliwą osobą. (...) Tamtego dnia bardzo źle wyglądała. Była w takim amoku. Rodzice powiedzieli mi później, co się stało.

    Z aktu oskarżenia wynika, że jej chłopak również nie wiedział o ciąży. W sądzie zeznawała jego matka.

    Jak się o tym dowiedział, to wymiotował z nerwów. Był w szoku. (...) Weronika bardzo kocha dzieci. Dlatego poszła na pedagogikę.

    . . .

    Następna rozprawa jest planowana na koniec listopada 2018.

    . . .

    Wszystkie informacje, które zawarłam w powyższym tekście pochodzą stąd, stąd, stąd, stąd, stąd i stąd

    • • •

    Agata F. (zdjęcie) mieszkała z matką, babcią i dwojgiem rodzeństwa w małej wsi o nazwie Majdan Kozłowiecki (woj. lubelskie). Sąsiedzi mówili, że to dobra rodzina. 22-latka studiowała w Lublinie, jednak informacja o kierunku nie została nigdzie podana.

    Według Super Expressu dziewczyna na swoim profilu na Facebooku (który już nie istnieje) miała umieszczone słowa Jana Pawła II: Nigdy nie jest za późno, żeby zacząć od nowa, żeby pójść inną drogą i raz jeszcze spróbować.

    . . .

    30 czerwca 2018 roku Agata F. wraz ze swoim narzeczonym Rafałem M. (26) udali się na wesele. Podczas ich nieobecności, rodzice postanowili przeszukać pokój córki, ponieważ od dłuższego czasu podejrzewali, że dziewczyna może być w ciąży. Mimo oferowanej pomocy ze strony rodziny i partnera, młoda kobieta nieustannie zaprzeczała ich domniemaniom. Kilka dni wczesniej jej figura wróciła do normy, dlatego wszczęli poszukiwania. Około południa zawiadomili policję z Komendy Powiatowej w Lubartowie (woj. lubelskie). Śledczy pod nadzorem prokuratora udali się do drewnianego domku rodziny F. (zdjęcie) gdzie zastali makabryczne odkrycie - w piecu znajdowało się częściowo zwęglone ciało noworodka.

    Jeszcze tego samego dnia funkcjonariusze dokonali zatrzymania kobiety. (zdjęcie) Podejrzana wraz ze swoim partnerem zostali wyprowadzeni przez policję w trakcie wesela (jakaś gazeta pisała, że jeszcze przed rosołem!).

    klik

    Narzeczony dziewczyny został przesłuchany w charakterze świadka i zwolniony do domu.

    Podejrzana trafiła do szpitala na badania, gdzie przez kilka godzin pilnowali ją policjanci. Następnie, podczas przesłuchania przyznała się do urodzenia dziecka i spalenia jego zwłok, a z jej wyjaśnień wynika, że dziecko przyszło na świat już martwe. Na tym etapie śledztwa biegli z Zakładu Medycyny Sądowej w Lublinie nie byli w stanie kategorycznie temu zaprzeczyć lub potwierdzić. Jednak zanim przeprowadzono dodatkowe badania, prokuratura postawiła Agacie F. zarzut zabójstwa, a Sąd Rejonowy w Lubartowie zastosował areszt tymczasowy.

    Do porodu miało dojść w nocy z 27 na 28 czerwca 2018 roku. Kobieta urodziła dziewczynkę w łazience, następnie owinęła ją w ręcznik i ukryła w palenisku znajdującego się w jej pokoju pieca. Później posprzątała ślady porodu, a następnego dnia rozpaliła ogień, starając się spalić zwłoki.

    Śledczy zaczęli prowadzić intensywne czynności, które miały wyjaśnić okoliczności tej tragedii. Między innymi biegli analizowali komputer i telefony kobiety, by sprawdzić, czy (jak w przypadku wyżej opisanej sprawy Anety P.) nie wyszukiwała w internecie haseł związanych ze sposobami na poronienie lub pozbycie się noworodka.

    Jeżeli dziecko faktycznie urodziło się martwe, prokuratura musiałaby zmienić kwalifikację czynu na zbezczeszczenie zwłok, za co grozi do 2 lat więzienia.

    . . .

    Zdaniem psychiatrów Agata F. jest poczytalna i może wziąć udział procesie sądowym.

    Wyniki sekcji zwłok noworodka były znane dopiero we wrześniu.

    Istnieje duże prawdopodobieństwo, że po porodzie dziecko żyło i oddychało. Można też przypuszczać, że było zdolne do samodzielnego życia. Nie można jednak stwierdzić jak długo żyło po urodzeniu. (...) Biegli wykluczyli u dziecka zatrucie tlenkiem węgla, a zatem należy przypuszczać, że trafiło do pieca już nieżywe.

    - informowała Prokuratura Rejonowa z Lubartowa.

    Na ciele noworodka nie znaleziono urazów mechanicznych. Jednak w jego organizmie znajdowała się substancja psychotropowa – pochodna amfetaminy, którą Agata F. zażyła jeszcze w ciąży, i która przez łożysko przedostała się do organizmu dziecka.

    Badania genetyczne potwierdziły, że ojcem dziecka był narzeczony oskarżonej.

    W związku z tym, że ustalenia biegłych nie zgadzają się z wyjaśnieniami, które wcześniej składała podejrzana, 14 września prokuratura ponownie ją przesłuchała. Kobieta odmówiła jednak wszelkich wyjaśnień.

    . . .

    Ostatnią informacją w mediach na temat tej sprawy jest to, że lubartowska prokuratura skierowała wniosek do Sądu Okręgowego w Lublinie o przedłużenie tymczasowego aresztu dla podejrzanej.

    . . .

    Wszystkie informacje, które zawarłam w powyższym tekście pochodzą stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd i stąd

    • • •

    Proszę o zapisywanie się tutaj, by być wołanym/wołaną do następnych wpisów z hasztagu polskiepato. Ewentualnie zaplusować komentarz pod tym wpisem. Polecam też śledzić hasztag, bo jednak to wołanie nie zawsze działa jak trzeba i może kogoś pominąć...

    . . .

    Zapraszam także do obserwowania mojego drugiego hasztagu rejestrzboczencow, gdzie przedstawiam sylwetki gwałcicieli i pedofili z Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym.

    • • •

    pokaż spoiler #kryminalne #kryminalistyka #morderstwo #patologiazewsi #patologiazmiasta #dzieciobojstwo #lubelszczyzna #krzesimow #swidnik #lubartow #majdankozlowiecki #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

  •  

    I know what you're thinking. "Did he fire six shots or only five?" Well to tell you the truth in all this excitement I kinda lost track myself. But being this is a .44 Magnum, the most powerful handgun in the world and would blow your head clean off, you've gotta ask yourself one question: "Do I feel lucky?" Well, do ya, punk?

    #filmy #film #cytatyzfilmow #cytaty pokaż całość

  •  

    Człowiek cały tydzień czekał, żeby cały weekend pograć w nowego #tombraider ale polska cebulacka natura kazała mi kupić na #g2a i o to człowiek dostał zużyty kod od Czecha. jprdl, nie szkoda mi siebie #steam

    źródło: ocdn.eu

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika pan_kleks8

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (7)