Chujten! najwyższy szczyt Mongolii, leżący w zachodniej części kraju w masywie Tawan Bogd uul.

  •  

    Gdzie znajdę sklep zoologiczny z normalnymi cenami i sensownym asortymentem dla psów? #olsztyn

  •  

    Wiem, że jest nocna ale to jest nieźle gruba sprawa więc będę tagował!
    Po krótce: w warszawie był spot na którym chodziła Pani i rozdawała właścicielom fajnych aut samochodziki pod pretekstem promocji wypożyczalni aut.
    Jedna z osób które otrzymały ten 'prezent' postanowiła go rozebrać. W środku znajdował się nadajnik gps z kartą sim na podstawie którego Panowie od 'wypożyczalni' prawdopodobnie mają na celu namierzyć potencjalne ofiary od których 'pożyczą' auta. Więcej zdjęć w komentarzach.
    Jeśli jakiś wasz znajomy mógł być na spocie samochodowym wnr w warszawie zapytajcie czy dostał taki 'prezent'.
    #afera #polska #motoryzacja #samochody #carboners
    pokaż całość

    źródło: samochodzik.png

  •  

    #wy Nie spodziewałem się, że będzie tak zajebiście, dużo osób, brak dziwnych akcji XD. Na hostel wróciliśmy dopiero 2-3, najpierw kebs ( ͡° ͜ʖ ͡°) dzięki za wszystkie rozmowy o żelkach i nie tylko! Wybacz @kamil_snk że ujawnie jaki z Ciebie farciarz, ale gdy Kamil bierze udział w rozdajo to nie ma sensu plusować - gdyby na rozdajo były meble do domu to pewnie pół chaty by już miał urządzone XD pozdrowiłbym wszystkich, ale słaba pamięć do nicków a za ścianą hostelu ktoś rytmicznie posuwa skrzypiące łóżko i nie mogę się skupić ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Dzisiaj dostawa żelasów ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    A tutaj zobaczcie jaką perełkę wygrzebałem z jutuba https://youtube.com/watch?v=hSlISI9kUFs @dkm17 ( ͡° ͜ʖ ͡°) pozdro i do zobaczenia dzisiaj!
    pokaż całość

    źródło: IMG_4838.JPG

  •  

    Dziś pod tagiem #polskiepato prawdziwe patologiczna historia. Proszę zaparzyć dużo czaju, wołać sąsiadów, wkładać stopy do miednicy z wodą i musztardą (podobno zdrowe) i rozsiąść się do czytania!

    Ciężko było mi tę historię poskładać w jedną całość, bo doniesienia medialne nieco się od siebie różniły i wszędzie panował straszny chaos informacyjny. Mam nadzieję, że cała opowieść trzyma się kupy i nie pomyliłam kolejności zdarzeń.

    • • •

    Joanna pochodziła z małej wsi w powiecie ostródzkim, z rodziny z trudnościami finansowymi, ale nie patologicznej. Gdy miała 16 lat związała się z 12 lat starszym od siebie mężczyzną, z którym dość szybko założyła rodzinę i zamieszkała w okolicach Olsztyna. Niestety, ich związek nie należał do udanych i jak wynika z relacji kobiety, partner bił ją, znęcał się nad ich wspólnymi dziećmi i nadużywał alkoholu. W 2010 roku niespełna 26-letnia ciężarna Joanna uciekła od swojego oprawcy i wraz z czwórką dzieci znalazła schronienie w Ośrodku Interwencji Kryzysowej w Olsztynie (warmińsko-mazurskie). W tym samym budynku mieścił się punkt Caritasu Archidiecezji Warmińskiej, w którym pomagał 28-letni Piotr G. (zdjęcie)

    Piotr jako dziecko przeszedł nieudaną operację kręgosłupa, przez co został inwalidą i poruszał się na wózku. Mimo swojego upośledzenia fizycznego był aktywnym i zaradnym życiowo człowiekiem - ukończył studia teologiczne, jeździł samochodem, był lektorem, działał w ruchu studenckim pomagającym potrzebującym i angażował się w życie swojej dzielnicy. Był osobą bardzo lubianą i popularną, właśnie ze względu na swoje charytatywne działalności. Służył także do mszy, ponieważ był człowiekiem głęboko wierzący, a jego marzeniem było pójście do seminarium, na co nie pozwoliła mu jego niepełnosprawność.

    Mężczyzna zaangażował się w pomoc Joannie i jej dzieciom, usiłując stworzyć im jak najlepsze warunki do życia. Szybko zaprzyjaźnił się z kobietą, a szczególna więź powstała także między nim, a jej dziećmi, którym poświęcał sporo czasu, troszczy się i wozi na kolanach. Po kilku miesiącach znajomości Piotr oświadczył się kobiecie, mimo sprzeciwu jego bliskich. Przyjaciele odradzali mu ten związek, jednak mężczyzna był po raz pierwszy w życiu zakochany i nie zważał na niczyje słowa. Kobieta wraz z piątką swoich dzieci wprowadziła się do mieszkania Piotra jesienią 2010 roku, a niecały rok od pierwszego spotkania para pobrała się.

    Po niedługim czasie wspólnego życia Joanna przestała przypominać tą miłą i zagubioną dziewczynę, którą była na początku znajomości z Piotrem. W domu nieustannie wybuchają awantury, a kobieta stała się roszczeniowa, miała pretensje do męża, że nie spełnia jej oczekiwań i wymagań. Zaczęła coraz częściej wychodzić z domu i spotykać się z innymi mężczyznami, a mężowi kazała w tym czasie opiekować się dziećmi. Sprowadzała kochanków nawet do ich wspólnego mieszkania. W końcu związała się z sąsiadem Jackiem P. i specjalnie nie kryła się z tym związkiem przed swoim mężem. Uprawiała nawet seks z P., gdy w drugim pokoju przebywał Piotr. Mąż czuł się upokorzony, a konflikty między małżonkami narastały. Joanna w kłótniach stawała się coraz bardziej agresywna, przez co dochodziło nawet do rękoczynów. Wyzywała męża, zastraszała, biła i zrzucała z wózka inwalidzkiego.

    . . .

    O kochanku Joanny wiem tylko tyle, że był pracownikiem oponiarskiej firmy Michelin i wcześniej był notowany za jazdę pod wpływem alkoholu.

    . . .

    Jacek P. wprowadza się do mieszkania Piotra i Joanny, co doszczętnie załamuje psychicznie niepełnosprawnego mężczyznę. Zaczyna często bywać poza domem i tułać się samotnie po Olsztynie, a nawet żebrać, ponieważ momentami nie miał co jeść.

    W lutym 2013 roku Piotr wnosi pozew o rozwód i eksmisję niewiernej małżonki z mieszkania.

    Joanna zachodzi w szóstą ciążę, a ojcem dziecka jest jej kochanek. Gdy Piotr dowiaduje się o tym, prosi żonę by zostawiła Jacka P. i deklaruje, że wychowa jej kolejne dziecko. Kobieta jednak planuje ułożyć sobie życie z nowym partnerem, choć nie chce stracić mieszkania, które jest własnością jej męża, dlatego groźbami próbuje nakłonić go do wycofania sprawy z sądu. Joanna staje się jeszcze bardziej agresywna, a Piotr żalił się znajomym, że nawet grozi mu nożem. Mężczyzna obawiał się o swoje życie, dlatego wyprowadza się z mieszkania i przez pewien czas przebywa w Specjalistycznym Ośrodku Wsparcia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie. Składa też zawiadomienie przeciwko Joannie o popełnienie przestępstwa z art. 207 § 1 k.k. czyli znęcanie się fizycznie lub psychicznie, jednak odmówiono wszczęcia dochodzenia w tej sprawie.

    W marcu 2013 roku Piotr sporządza testament, w którym wydziedzicza żonę oraz jej dzieci.

    . . .

    29 kwietnia 2013 roku Joanna (wtedy 29-latka) i Jacek P. (41) spotkali się ze swoim znajomym Łukaszem K. (31).

    . . .

    Łukasz K., słabo znał Jacka i Joannę. Jego zdaniem, tego dnia chciał się tylko upić, ponieważ musiał uczcić to, że jego dziewczyna miała niedługo urodzić dziecko, do tego za kilka dni (lub według innego źródła - już kilka dni temu) kończył mu się dozór elektroniczny, który miał zasądzony za jazdę pod wpływem alkoholu. A przynajmniej sam tak twierdzi i przedstawia trochę inną wersję wydarzeń -> klik
    Polecam przeczytać jego relację po przeczytaniu mojego tekstu.

    . . .

    W trakcie wspólnej alkoholizacji wpadli na pomysł pozbycia się Piotra (31). Joanna zadzwoniła do swojego męża i zasugerowała, że przemyślała jego propozycje i chciałaby z nim na ten temat porozmawiać. Późnym wieczorem małżonkowie udają się na spacer przez osiedle Nagórki. Kobieta wywozi Piotra na wózku w okolice starego parku, gdzie w krzakach czekali już na nich Jacek i Łukasz. Dwaj bandyci zrzucają mężczyznę z wózka i brutalnie biją. Najpierw próbują skatować go na śmierć, potem dusić rekami, jednak mężczyzna wciąż oddychał. Zacisnęli mu więc na szyi pętlę z paska od spodni. Następnie rozebrali ciało Piotra G., a ubrania usiłowali spalić w opuszczonej ruderze. (zdjęcie) (zdjęcie) Druga wersja wydarzeń mówi, że próbowali spalić zwłoki, jednak udało im się zwęglić tylko ciuchy denata.

    Nagie zwłoki Piotra porzucili w krzakach, a w drodze powrotnej wrzucili do studzienki kanalizacyjnej telefon ofiary, który wraz z portfelem zabrali z miejsca zbrodni, by upozorować motyw rabunkowy. Po morderstwie cała trójka udaje się do mieszkania Joanny i jej martwego już męża, gdzie urządzają zakrapianą imprezę oraz orgię, ponieważ kobieta proponuje im seks w trójkącie, na który podobno już wcześniej mieli się umawiać.

    Następnego dnia w południe przypadkowy przechodzień zauważa ciało mężczyzny w okolicach placu zabaw przy ulicy Barcza i natychmiast wzywa policję.

    Martwy mężczyzna leżał pod drzewem, ale podczas przeszukiwania terenu znaleziono portfel ofiary (...) W portfelu był dowód osobisty z adresem, więc policjanci zaraz się tam pojawili i zastali żonę Piotr G. oraz "przyjaciela domu" Jacka P. Oboje udawali, że nie mają o niczym pojęcia.

    - opowiadał rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Olsztynie.

    Gdy biegli stwierdzili, że Piotr został uduszony, natychmiast zatrzymano jego żonę i jej kochanka. Przyciśnięci przyznali się do winy oraz wskazali trzeciego sprawcę. Łukasz K. także przyznał się do zarzucanych mu czynów i złożył obszerne wyjaśnienia. Cała trójka trafia do aresztu, a Joanna, z uwagi na to, że była w ciąży, do specjalnego oddziału aresztu w Ostródzie.

    Na początku maja odbyła się wizja lokalna z udziałem sprawców.

    Zdjęcia Jacka P. podczas wizji lokalnej -> klik, klik, klik, klik

    Podejrzani o morderstwo zaczęli zmieniać zeznania. Po tym, jak początkowo przyznali się do winy, później każdy przedstawia inną wersję wydarzeń, co zaczyna komplikować sprawę.

    . . .

    Tłumy przyjaciół i znajomych uczestniczyły w pogrzebie Piotra na cmentarzu w Dywitach, który odbył się 9 maja.

    klik <- relacja z pogrzebu
    klik <- wypowiedzi bliskich zamordowanego

    . . .

    W grudniu 2013 roku prokuratura rejonowa Olsztyn-Południe przesłała do sądu akt oskarżenia, w którym zarzuca zabójstwo całej trójce oskarżonych. Jak czytamy w komunikacie z ich strony internetowej:

    W dniu 16.12.2013r. Prokurator Rejonowy Olsztyn – Południe w Olsztynie skierował do miejscowego Sądu Okręgowego akt oskarżenia p – ko Joannie G., Jackowi P. i Łukaszowi K.

    Zostali oni oskarżeni o to, że w dniu 29.04.2013r. w Olsztynie, działając wspólnie i w porozumieniu z zamiarem bezpośredniego pozbawienia życia Piotra G., w ramach ustalonego podziału ról, zgodnie z którym Joanna G. przekazała Jackowi P. i Łukaszowi K. materiały do owinięcia rąk, aby nie zostawili śladów, a następnie wyprowadziła poruszającego się na wózku inwalidzkim Piotra G. z mieszkania w ustalone miejsce, gdzie wymieniony został zaatakowany przez Jacka P. i Łukasza K., którzy po wepchnięciu go w krzaki i zrzuceniu z wózka inwalidzkiego bili go pięściami i kopali po całym ciele oraz dusili paskiem, w następstwie czego doznał on licznych obrażeń ciała powodujących zatrzymanie krążenia i oddychania oraz aspiracje krwi do górnych dróg oddechowych, co skutkowało jego zgonem.

    . . .

    Joanna została pozbawiona praw rodzicielskich, a jej pięcioro dzieci trafiło do rodzin zastępczych i do Domu Dziecka.

    W 2014 roku urodziła w areszcie szóste dziecko, które zaraz po przyjściu na świat zostało adoptowane przez ludzi, którzy nie wiedzieli, że jego rodzicami jest para morderców.

    . . .

    (zdjęcie)

    . . .

    Proces ruszył 28 lutego 2014 i jak podaje olsztyńska gazeta:

    Ze względu na drastyczność sprawy i konieczność ochrony dobrych obyczajów sąd utajnił przebieg procesu na czas składania wyjaśnień przez oskarżonych.

    Wiadomo jedynie, że Joanna nie przyznała się do winy, zaś oskarżeni mężczyźni przyznali się tylko pośrednio, bo nie do zamierzonego zabójstwa, lecz tylko do pobicia ze skutkiem śmiertelnym.

    W jawnej już części procesu zeznawał biegły lekarz sądowy. Stwierdził, że ofiara przez kilka minut była duszona. Miała też poważne obrażenia głowy: złamaną szczękę, oczodół, kość jarzmową, a także krwiaki mózgu. Wszystko to razem było przyczyną śmierci Piotra G.

    (zdjęcie) (zdjęcie) (zdjęcie) (zdjęcie) (zdjęcie)

    . . .

    14 maja 2014 zapadł pierwszy wyrok - Joanna oraz Jacek P. zostali skazani na dożywocie. Natomiast Łukasz K. na 15 lat pozbawienia wolności, co według strony internetowej Sądu Apelacyjnego w Białymstoku zostało uargumentowane w ten sposób:

    Sąd uznał, że podejmowane przez Łukasza K. czynności nie miały charakteru wiodącego i nie nosiły drastycznego charakteru. Jego rola w zdarzeniu była dopełniająca, nie miał on też pełnej wiedzy na temat motywów kierujących pozostałymi oskarżonymi. Zatem orzeczona wobec niego kara winna być niższa.

    Sędzia nie miał wątpliwości co do winy skazanych. Nie pomogły łzy i zapewnienia morderczyni, że jest niewinna.

    Po ogłoszeniu wyroku widownia na sali Sądu Okręgowego w Olsztynie zaczęła bić brawo.

    Przewodniczący składu sędziowskiego powiedział, że kara dożywotniego więzienia dla dwójki oskarżonych jest karą adekwatną do popełnionej zbrodni.

    Joanna G. i jej przyjaciel planowali zabójstwo Piotra. Jednym z motywów było przejęcie jego mieszkania, w którym planowali wspólne dalsze życie. (...) Oskarżona doznała samej dobroci od Piotra G., przyjął ją i jej piątkę dzieci pod swój dach, żebrał na ulicach, by utrzymać całą rodzinę, a ona nie potrafiła tego docenić.

    - mówił, uzasadniając wyrok sędzia.

    (tutaj są zdjęcia z tego procesu)

    Wyrok nie był prawomocny, a apelację wnieśli obrońcy całej trójki oskarżonych. Domagali się dla nich niższych kar, argumentując to następująco:

    Obrońca Joanny G. uważa, że powinna ona ponieść odpowiedzialność jedynie za pomocnictwo do czynu popełnionego przez pozostałych oskarżonych, ewentualnie w przypadku uznania jej za współwinną zabójstwa, z uwagi na poboczną rolę, złożenie obszernych wyjaśnień, wcześniejszą niekaralność i młody wiek należy wymierzyć jej karę znacznie łagodniejszą.

    Obrońca Jacka P., domagając się uchylenia wyroku i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania sądowi I instancji zarzucił naruszenie szereg przepisów procedury karnej oraz błąd w ustaleniach faktycznych polegający na przyjęciu m.in., że oskarżony ten działał z zamiarem bezpośrednim zabójstwa. Z ostrożności procesowej, na wypadek nieuwzględnienia tych zarzutów, wniósł o złagodzenie wymierzonej oskarżonemu kary.

    Natomiast obrońca Łukasza K. wniósł o zmianę wyroku poprzez uznanie, że oskarżony ten wypełnił swoim zachowaniem znamiona przestępstwa z art. 158 § 1 k.k. bądź wymierzenie mu kary znacznie łagodniejszej.*

    (Art. 158. § 1. - Kto bierze udział w bójce lub pobiciu, w którym naraża się człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo nastąpienie skutku określonego w art. 156 § 1 lub w art. 157 § 1, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.)

    5 listopada odbył się proces apelacyjny, w którym zapadł już prawomocny wyrok. Sąd Apelacyjny w Białymstoku złagodził karę dla Joanny i Jacka P. z dożywocia na karę 25 lat więzienia z możliwością ubiegania się o przedterminowe zwolnienie po 15 latach. Wyrok Łukasza K. pozostał bez zmian.

    Dożywocie jest karą eliminacyjną i nie daje szansy na wyjście z zakładu karnego. Stosuje się je wobec osób zdemoralizowanych, które nie poddają się resocjalizacji. Sąd uznał, że Joanna G. i Jacek P. nie są na tyle zdemoralizowani, że powinni być trwale wyeliminowani ze społeczeństwa.

    - tak sędzia opisywał uzasadnienie wyroku.

    Wyjaśnił także, dlaczego kobiecie został przypisany współudział w zabójstwie, a nie jedynie pomocnictwo. Przypominał, że współsprawcą może być także osoba, która własnoręcznie "nie zabija, nie zadaje ciosów, nie kopie, nie strzela, nie topi, nie dusi". Sędzia mówił, że jeżeli oskarżonej "przyświecał" zamiar zabicia męża, cała trójka miała taki plan, a rolą żony był "udział w istotnym elemencie tego planu" (m.in. zwabienie męża do domu i wyprowadzenie go w ustronne miejsce) - jej współdziałanie w tej zbrodni było ewidentne.

    Sąd apelacyjny wziął pod uwagę m.in. niekaralność sprawców. - Nie są ludźmi zdegenerowanymi do cna, których należy traktować jako sprawców o małym procencie (szans na) poddanie resocjalizacji - powiedział sędzia, przywołując opinie psychologów i psychiatrów.

    Sąd ocenił też, iż zbrodnia nie została dokonana z premedytacją, bo pomysł "pozbycia się" męża kobiety zrodził się nagle, gdy ten nie chciał zostać w domu z dziećmi kobiety (z innego związku); nie było też szczególnego okrucieństwa. Nie wiadomo, kto pomysł zabójstwa podsunął. **

    . . .

    To przerażające i zadziwiające zarazem ile upokorzeń jest w stanie znieść człowiek by zmusić kogoś by go kochał. I gdzie jest granica pomiędzy szlachetnością, dobrocią, a zwykłą głupotą, naiwnością i brakiem doświadczenia?

    . . .

    klik <- ciekawy artykuł na ten temat, rozbudowany o wiele wypowiedzi znajomych Piotra G.
    klik <- reportaż UWAGI na ten temat
    klik <- odcinek serii dokumentalnej "Polskie zabójczynie" z telewizji kryminalnej Crime+Investigation Polsat na temat tej zbrodni, mało szczegółowy, ale z inscenizacją wydarzeń

    • • •

    Wszystkie informacje, które zawarłam w tym tekście pochodzą stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd i stąd

    * źródło
    ** źródło

    • • •

    Proszę o zapisywanie się tutaj, by być wołanym/wołaną do następnych wpisów z hasztagu polskiepato. Ewentualnie zaplusować komentarz pod tym wpisem. Polecam też śledzić hasztag, bo jednak to wołanie nie zawsze działa jak trzeba i może kogoś pominąć...

    . . .

    Zapraszam także do obserwowania mojego drugiego hasztagu rejestrzboczencow, gdzie przedstawiam sylwetki gwałcicieli i pedofili z Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym.

    • • •

    pokaż spoiler #kryminalne #kryminalistyka #morderstwo #patologiazewsi #patologiazmiasta #olsztyn #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: tooooooo.jpg

    •  

      @kvoka: byłem nawet na pogrzebie Piotra a nie wiedziałem o tym, że tak to się skończyło. Mocno mnie zaskoczył ten wpis. Nigdy w sumie mnie to nie interesowało. Ot kolega z osiedla. Pamiętam jeszcze czasy jak biegał z nami po podwórku. Jak miałem naście lat wielokrotnie rozmawialiśmy pod jego blokiem na placu zabaw (był bezpośrednio przed jego klatką). Mega pozytywny gość ale mocno stłamszony swoją niepełnosprawnością. Miał ogromne blokady i mocno się wstydził. Taki dobrze ułożony dzieciak... Za dobrze jak widać

      @bywalo_lepiej: z tymi znajomymi o których wspomniano to bym nie przesadzał. Nigdy nie widziałem go ze stałym środowiskiem. Nie widziałem też żeby miał jakichś przyjaciół. Zwykle właśnie był sam. Oczywiście wszyscy znali Piotrka ale on chyba nie bardzo chciał przebywać z ludźmi więc tekst o znajomych raczej bym postrzegał bardziej na zasadzie, że spędzał czas z nimi w trakcie wykładów itd. ale nie miał raczej życia towarzyskiego.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (293)

  •  

    .             .     .       .
     .                   .           ✦       
       ˚              *      
                   .              .
              ✦                               ,   

    .             .   ゚    .             .

          ,       .          
                      
                                         .
              .             .
                         
                                       ✦
        ,                    ,                  .       
       .                                 ˚   
          ,                            .   
                .             .               *
             ✦             
                  .                  .       .
          .              .           .            

     ˚                     ゚     .               .
         

    ,                *                    
        
                 ˚                 ✦        ,      
          ,             .                       .
    pokaż całość

  •  

    dzieciaki dorastające w polsce na początku XXI wieku dzieliły się na dwa typy:

    - te które miały więcej niż 80 iq i stosując się do instrukcji potrafiły połączyć się z prywatnym serwerem wowa
    - no i na te upośledzone grające w tibie, metina czy inne gówno

    szczerze współczuję wszystkim którzy byli zmuszenie marnować czas po szkole grając w jakąś kurwa tibie xd albo metina
    wow>wszystko>kupa>tibia/metin

    #takaprawda #mmorpg #gry #wow #worldofwarcraft #metin #tibia
    pokaż całość

    źródło: i.ytimg.com

    •  

      @Pedalski_Wlamywacz_Dwa: wszystkie rzeczy o których piszesz pochodzą z Ultimy Online (1997 rok wydania). WOW powstał dopiero w 2004 roku ( 7 LAT PÓŹNIEJ ) i skorzystał z wielu gotowych rozwiązań zaczerpniętych z Ultimy która to właśnie jest uważana za matkę MMORPG.
      Mało tego w Polsce powstał pierwszy prywatny serwer UO ( Clair's Lair ) który niektórymi rozwiązaniami potrafił inspirować główny shard UO przy kolejnych patchach.
      Proszę więc przestać przypisywać WOWowi zasługi absolutnie bezpodstawnie
      ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (127)

  •  

    Gdy w dzieciństwie wpadłeś do drukarki ( ͡° ͜ʖ ͡°) #famemma #patostreamy

    źródło: i.imgur.com

  •  

    Hej Mirki
    Podejrzewam że po konflikcie z moim mechanikiem celowo podaje mi odległe terminy naprawy auta. Dzisiaj się zapaliła lampka od ABS i wysłałem SMS do niego konwersacja poniżej

    Wklejam numer bo jest ogólnie dostępny w Internecie jako kontaktowy : 530 686 626

    Ktoś chętny dzynknąć do niego aby sprawdzić czy tylko mi podaje termin na przyszły rok?
    #stargard #mechanikasamochodowa
    pokaż całość

    źródło: oss.jpg

  •  

    Biorę po 200zl z konta każdej drużyny i słucham państwa :) kategoria żeńskie kocie imię dla tej damy :) #pokazkota #koty

  •  

    Parkowanko na mordorze 2/10 nie polecam
    486 opłata za holowanie samochodu + 40 parking + 100 mandat + taksówki na dojazd = łącznie ~700cbl
    zaparkowałem sobie tutaj (teraz troszke inaczej wygląda ta okolica) jakby kogoś interesowało akcja odbyła się następująco:
    1) dzwonię na 112 (powinienem na 986) z zapytajką czy mi czasem samochodu nie zholowali, pokierowali mnie na straż miejską na Klimczaka 4 (II oddział terenowy)
    2) tam na pięterko przyjąć mandat i uiścić opłaty i tutaj ciekawostka: samochód odbiera się na Alejach Jerozolimskich 56B (bzdura totalna, że muszę jechać do innej lokalizacji odebrać furkę)
    3) na parkingu pan z budki pokierował mnie do drugiej budki celem uzupełnienia kwitów, wskazał mi samochód i takietam
    4) formalności zajęły max 15min natomiast z uwagi na dojazdy w godzinach szczytu dotarłem do domu 2h później (19:30)
    z całej akcji pomimo bólu dupy o piniondz, jedyne co mogę powiedzieć, że obsługa pracowników straży miejskiej była 10/10 od momentu wejścia do budynku, do momentu wypisania mandatu/dopełnienia formalności/opłat,
    wszyscy byli bardzo mili, pogodni i pomocni (pierwszy raz znalazłem się w takiej sytuacji, absolutnie nie wiedziałem co robić) także na nich nie ma co narzekać.

    Podsumowując straciłem +/- 700cbl za tę samą kasę mógłbym:
    - kupić Call of Duty Black Ops IIII ze wszystkimi dodatkami
    - jeździć 3 tygodnie uberem do pracy
    - zaopatrzyć się w 350 paczek Chochoszoków
    - 70 czeropaczków żywca = 280piw (promocja w tesco jest)
    - 35 francuzów w gumie #pdk
    #warszawa #mordornadomaniewskiej #strazmiejska #pracbaza
    pokaż całość

  •  

    Czy tylko dla mnie to jest dziwna sytuacja, czy normalka?
    Mam kolegę z liceum, całkiem dobry kontakt przez całą licbazę, wyznawał filozofię XD i ja trochę też, więc lubiłam z nim śmieszkować. Ale nic poza tym, ja miałam wtedy faceta, on laskę, ale dobrze się nawet kumplowaliśmy, choć często rozmowy na poważne tematy miały miejsce i można powiedzieć, że często dawaliśmy sobie wsparcie.
    Po licbazie co jakiś czas tam gadanie, rzadziej jakieś piwko bo każdy miał swoje życie. No i dobra, jakieś pół roku temu urodziło mu się dziecko (jesteśmy kilka lat po liceum) i on ostatnio pisze, czy mogę popilnować im tego dzieciaka w jeden weekend, bo idą na wesele. Najpierw mówię spoko, ale potem wypadł mi nieplanowany wyjazd i dałam znać z miesiąc wcześniej, że jednak nie dam rady. On mówi, że spoko, naprawdę zero pretensji. No i okazało się, że szli na wesele... Siebie samych xD I dziwnie się poczułam, bo może okej, nie mamy takiego kontaktu jak kiedyś żeby dawał mi zaproszenie na swoje wesele, ale prosić swoją dość dobrą kumpelę o pilnowanie dziecka w domu bo masz swoje wesele? Z miłą chęcią poszłabym na sam ślub do kościoła, jeśli ktoś powie, że może było mu szkoda kasy na opłacenie talerzyka na swoim weselu dla koleżanki. Zawsze dobrze mu życzyłam i chętnie poszłabym po prostu na Mszę do kościoła, jakieś życzenia potem i do domu. Mi nie chodzi o pójście na imprezę i nawpierdalanie się, a o fakt, że macie dość dobrą koleżankę od lat z którą utrzymujecie kontakt, i nie zaprosicie jej na jakąś ważną uroczystość, ale niech wam pilnuje dzieciaka w tym czasie xD
    Przesadzam czy rzeczywiście krzywa akcja lekko? #pytanie
    pokaż całość

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika pepies

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (8)