jestem głupi ale o tym wiem wiec nie jestem do końca głupi a ty co sądzisz

  •  

    #gothicfabularnie
    Tuż po tym jak została zesłana do Doliny, zaczęło padać. Wyrzucono ją z platformy i w asyście Cieni z paroma Strażnikami, którzy mieli za zadnie osłaniać ładunek dóbr dla Gomeza i reszty magnatów, którego to ładunku była częścią - dotarła do obozu. Wielki zamek otaczały snujące się wokół niego drewniane budynki które miały chyba robić za chaty. Strażnicy kazali jej zostać w pobliżu bramy do zamku, kiedy Ci mieli udać się po jednego z magnatów, odpowiadającego za rozdzielenie ładunków zza bariery. Oczywiście nie posłuchała się ich, i gdy tylko zeszli jej z pola widzenia udała się wzdłuż chatek, szukając ''ciekawych'' i ''wartych uwagi'' miejsc. Dotarła niemal do przeciwległego końca obozu, gdzie jedynym co się wyróżniało, była chata ze ścianami niemal o połowę większymi niż reszta w obozie. Gdy podeszła bliżej, okazało się że jednej ściany brakuje, a gdy zobaczyła człowieka który nad nią pracował, przestała dziwić się rozmiarowi chatki. Facet był ogromny, większy o dwie głowy od większości obozowych kopaczy. W swoich olbrzymich łapach trzymał deski, które normalny mężczyzna musiałby nieść oburącz. I to pojedyńczo! A on? Bez większego problemu trzymał po dwie w każdej z rąk, wyglądały przy nim jak patyczki, które dzieciaki wycinają z lasków aby udawały miecze. Był spocony, trzeba przyznać, ale kto by nie był? Chociaż z drugiej strony... równie dobrze mógłby to być deszcz. Jej rozważania przerwała silna dłoń, która mocno ją odwróciła. Poczuła cuchnący oddech spirytusu.
    - Kto Ci kurwa powiedział, że możesz podróżować po obozie?! Wszystko widziałem, suko. To jest mój szczęśliwy dzień, jak zgłoszę zgubę strażnikom, to nie będę musiał im płacić przez minimum tydzień, ha! - Wysyczał skazaniec, niemal jednym tchem
    - Chodzę tam gdzie chcę, i kiedy chcę, cholerny obwiesiu, daj mi spok.. - nie dokończyła, bo więzień uderzył ją, niby od niechcenia. Cios był jednak na tyle mocny, że upadła prosto w błoto, w które deszcz zmienił suchą ziemie.
    - No proszę – wypluła krew – co by powiedziała na to Twoja matka? - zahihotała histerycznie
    - Moja m-matka? Osz ty kurw! - Wzburzony skazaniec raz jeszcze wprawił w ruch swoją pięść, tym razem nie było to tylko uderzenie na odlew, a porządny cios. Nie dotarł jednak celu. Pięść kopacza, razem z nadgarstkiem schowały się w potężnej dłoni. Znała tą dłoń.
    - Ty! - wskazał paluchem na rudą dziewczynę, wciąż leżącą w błocie –
    Wiesz co powiedziała by matka? Nawet moja?
    - spytał, ze szczerą ciekawością w głosie, jego oczy wyrażały po prostu nadzieję.
    - M-ma się rozumieć, że wiem! Powiedziała by Ci, żebyś kopnął tego chłystka w dupę, skoro gnębi taką miłą kobietę. - powiedziała wzburzona, z oczywiście odczuwalnym sarkazmem.
    Jeszcze bardziej odczuwalny musiał być kopniak, którym olbrzymi facet poczęstował Skazańca, który najwyraźniej zaniemówił ze strachu. Zwalista noga, niczym pal podtrzymujący most poderwała się, co poskutkowało kilkumetrowym lotem agresora, który zarył twarzą w błoto. Wracająca stopa jej wybawcy rozchlapała błoto, przez co była jeszcze bardziej ubabrana, ale nie dbała o to. Przybrała swój najlepszy uśmiech i zaczęła...
    - Jestem Rudaera. - Przerwała, widząc niezrozumienie na twarzy mężczyzny - Ale możesz mówić mi Ruda!

    @Stah-Schek
    pokaż całość

    źródło: rudaxzorg.png

    •  

      @pocotosienoginoco:
      - Zorg - przedstawił się olbrzym - Zorg Klocuch - dodał po chwili wahania. Myślał intensywnie. Mama mu mówiła, że to ważne. Zmarszczył czoło. A tak. Mówić pełnymi zdaniami.
      - Jestem Zorg Klocuch proszę Pani Ruda - po czym wyszczerzył się dumny z siebie.
      - O, a co taki olbrzym robi tu sam?
      - Ściana. - Znów zmarszczenie brwi. Intensywny wysiłek umysłowy. - Buduja ściana.
      - O na pewno Ci zimno w samotnie w takim dużym domu... - zaczęła szczebiotać Ruda
      - Nie zimno. Ściana dobra - przerwał Zorg wracając do budowy.
      - Dobra wielkoludzie zrobimy tak - pozwolisz mi tu zamieszkać i nie dasz mnie bić i możesz raz dziennie mieć co tylko chcesz!
      Oczy Zorga błysnęły ognikami ożywienia. Co tylko chce. Wpatrywał się zachłannie w Rudą.
      Dobra okazja. Nie zepsuć tego. Tak jak mama mówiła - pełne zdanie.
      - Pani Ruda, Zorg chce kolacja.
      pokaż całość

  •  

    Pożegnanie Mistrza Kaama

    Tego samego dnia na Yavin4 zebrała się masa Jedi. Wszyscy z Coruscant, odbywający trening w Akademii a także wszyscy, którzy wykonywali swe misje, a znajdywali się na tyle blisko, żeby zdążyć na ceremonię. Wszyscy Ci Jedi zebrali się z jednego powodu - aby pożegnać członka Rady, mistrza Kaama. Łącznie kilkuset rycerzy stało wokół stosu, na którym ciało Kaama miało zostać spalone, a jego duch połączyć się z mocą. Najbliżej stosu znajdowali się oczywiście członkowie rady, razem z Mistrzem Izaelo oraz Mistrzem Kruulem, którzy pełnili funkcję nauczycieli w Akademii. Gdzieniegdzie w tle można było wychwycić słowa, takie jak ''Nie wyobrażam sobie rady bez Kaama, był w niej już tyle lat...'' czy ''Nigdy nie zapomnę, jak podczas wizyty w bibliotece...''. Z ust Mistrza Jett-Dari Tyrausta wyrwało się mimowolne ''Niech Cię Spock''.

    Kiedy Mistrz Zaarbald chwycił pochodnię, i zaczął powoli iść w kierunku stosu, niemal cały dźwięk zniknął. Nie był to brak dźwięku, bardziej jego przeciwieństwo. Każdy usilnie chciał być cicho, co stworzyło coś w postaci anty-dźwięku.
    Pochodnia dotknęła stosu, który bezproblemowo zajął się ogniem, mimo sporego wiatru. Kiedy ogień sięgnął ciała Jedi, emocję wylały się ze wszystkich niczym piwo z kufla na Nar Shadda. Ciało Kaama paliło się powoli, Mistrzyni Veela nie kryła łez, jako jedyna głośno płacząc. Izaelo z Kruulem chcąc dać przykład młodszym pokoleniom stali dumnie wyprostowani. Mistrz Lorisas i tym razem zachował kamienny wyraz twarzy, podobno Ci którzy stali bliżej mistrza, mogli zobaczyć jak zaciska szczękę. Spektrum stał ze zwężonymi powiekami, zaciskając i rozluźniając co jakiś czas pięści. Gdyby smutek miał się spersonifikować, przybrałby w tym momencie postać twarzy Mistrza Maduka. Mistrz Stah Schek kiwał ponuro głową a Zaarbald wyglądał jak zwykle, jedynym wyjątkiem była determinacja widoczna w jego oczach.
    Kiedy ciało byłego członka rady zupełnie się spaliło, mistrz Zaarbald wykorzystał ten moment i przemówił do wszystkich zebranych drżącym głosem:

    - Zebraliśmy się tu, żeby pożegnać jednego z Nas, ku jego ścieżce połączenia się z mocą. Mistrz Kaam zginął śmiercią Jedi, nikt mu tego nie zabierze. Wszakże wszyscy wiemy, że Jedi nie umiera w łóżku. NIE DOSZŁO BY DO TEGO - wyraźnie podniósł głos - gdyby nie zdrada jednego z nas, Jamesa Spocka. To jego, razem z większością terrorystów z załogi Galak Pizzy próbował powstrzymać Mistrz Kaam, bo wiedział, że tak trzeba! Mimo najwyższych starań, nie udało mu się, a James Spock mimo wiedzy, co to oznacza, zabrał miecz Kaama i uciekł! - Przerwał, bo wśród Jedi przeszedł szum oburzenia - W tym momencie czuje to samo co wy, uwierzcie Mi, ale sam Kaam nie chciałby, byśmy po jego śmierci tracili czas na żałobę, co to to nie! Znając go, od razu zacząłby działać, aby sprawiedliwości stało się zadość! - zakończył i ustąpił miejsca byłym padawanom Kaama, którzy chcieli coś powiedzieć.

    Wkrótce, gdy wszystko pomału dobiegło końca, Jedi biorąc słowa Mistrza Zaarbalda do serca wrócili do swoich obowiązków, aż przy wypalonym już stosie została tylko szóstka Jedi. Żaden z nich nie wiedział od czego zacząć, Zaarbald ponownie wziął ten ciężar na siebie.
    - Musimy... musimy być silni. Przede wszystkim, sprawa uciekinierów oraz wybór nowego członka rady... musimy się naradzić, chodźmy stąd, wiatr się nasila. - Powiedział, a cała szóstka wolnym krokiem wróciła do świątyni.
    #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: kaam-pogrzeb.png

  •  

    A'drabalah - Strażnik Jedi

    Kiedy tylko usłyszał z ust kanclerz słowa o rezygnacji ze stanowiska, poczuł się jakby sam Spektrum pchnął go mocą na ściany akademii (co miało już kilka razy miejsce), i tylko wieloletnie treningi połączone z medytacją sprawiły, że nie dał tego po sobie poznać. Pod koniec dziennej służby, kanclerz Aurora ( @profesjonalna_skarpeta ) wyraźnie zmieszana, poprosiła strażników o opuszczenie gabinetu.
    - A'drabalah, Ty zostań proszę, chcę porozmawiać. - Powiedziała głosem tak zasmuconym, że poruszyłby nawet najbardziej bezwzględnego najemnika.
    Ten przytaknął spokojnie, z niemałym wysiłkiem zamknął drzwi mocą i wysłuchał co Aurora Pryde chciała mu powiedzieć. Nie mając pojęcia kiedy zapadła ciemna noc, opuścił gabinet. Bolała go głowa, chciał żeby to co zostało powiedziane za zamkniętymi drzwiami okazało się tylko koszmarem, że gdy jutro obudzi się w swoim łóżku, wszystko będzie takie jak zawsze. Wiedział jednak, że tak się nie stanie, postanowił przejść się po korytarzach senatu. Kiedy zaczęły mu delikatnie drętwieć stopy od liczby przebytych kroków, zauważył, że znalazł się nieopodal budynku ambasady Zewnętrznego Sojuszu. Od razu wrócił mu do głowy głos ambasadorki Ys. Wiedział, że nie powinien tego robić, ale nie dbał o to, nie dzisiaj. Przed drzwiami ambasady zatrzymała go dwójka strażników, nosili nieco inne wyposażenie, przez co Zewnętrzny Sojusz chciał podkreślić, że są niezależni.
    - Jeśli chce pan wejść, proszę przyjść jutro, Ambasada dla ludzi spoza Zewnętrznego Sojuszu funkcjonuje każdego dnia od samego świtu do wieczora.
    - Mam sprawę do.. - musiał stracić sekundę na przypomnienie sobie imienia Ambasadorki - Fimbrii. To ważne.
    - Niby dlaczego mamy wpuszczać samotnego Jedi do ambasady, i do tego nocą? - Spytał podejrzliwie większy ze strażników
    - Ah, boicie się, prawda? Może to was przekona o moich zamiarach - nim strażnik zdążył zareagować, w jego ręce znalazł się miecz świetlny Jedi
    - Ym... możesz wejść, ale wiedz, że mamy Cię na oku!
    W Ambasadzie, niemal w całkowitej ciemności ciężko było zobaczyć koniec korytarza, Miraluka jednak tego nie odczuł, a nawet jeśli, to nie dał po sobie tego poznać. Wyczuł w którym z gabinetów znajduje się kobieta której szukał i delikatnie nacisnął w dzwonek od drzwi, nie było reakcji, więc nacisnął jeszcze raz, tym razem dłużej. Po chwili drzwi otworzyły się, a w nich stanęła ( @lacuna ) Fimbria Ys, wyglądała na strasznie zmęczoną, cienie pod powiekami, opadłe ramiona i potargane włosy świadczyły o tym, że kobieta - w przeciwieństwie do Ambasady Zjednoczonego Sojuszu - pracuje nie tylko od świtu do wieczora. Jedi nie mógł tego jednak zobaczyć.

    - Czego znow.. Dlaczego zawdzięczam wizytę Jedi o tej porze, stało się coś? - Poprawiła się zmieszana Ambasadorka
    - Rutynowa kontrola, czy wszystko z panią dobrze, upadek w gabinecie, rozumie pani, zasady bezpieczeństwa czy podobne bzdury - skłamał
    - Oh, to Ty! - Rozpoznała go - Wejdź do środka proszę - zarumieniona ambasador zdawała się nie zwracać uwagi na to co właśnie powiedział.
    Usiadł na miłej w dotyku sofie, przysunęła sobie krzesło i usiadła naprzeciw niego.
    - No, więc jeszcze raz, co tu robisz? Tylko nie kłam tym razem, nie jestem ambasadorką od wczoraj...
    - A'drabalah - podpowiedział Jedi
    - Ładnie, ale nadal nie odpowiedziałeś na pytanie.
    - Emm, nie jestem tu służbowo, po prostu chciałem porozmawiać - uśmiechnął się, a ona odpowiedziała tym samym.
    - Dobrze, więc rozmawiajmy.
    I rozmawiali, długo, bardzo długo. Potem, gdyby ktoś podsłuchiwał, stwierdziłby, że rozmowy prowadziły się w jakimś prymitywnym dialekcie, złożonym głównie z posapywań i jęków. Kiedy wreszcie wyszedł, odebrał miecz od strażników którzy spoglądali na niego złowróżbnymi spojrzeniami, mógł jednak mógł wyczytać w nich podziw.
    Zorientował się o dwóch rzeczach, pierwsza - był właśnie środek nocy. I druga - zgubił opaskę do włosów, przez co zamiast zgrabnie związanego kucyka, miał pełno potarganych kudłów sięgających ramion.
    Nie chciał wracać do senatu, musiał jednak wrócić po swoją holokartę - sumiennie odkładana dieta przez taki okres czasu powinna teraz starczyć. Gdy chciał się - już z kartą - wymknąć z budynku, natrafił na jednego z senatorów, ( @SirSherwood )Volesusa Excelusa Gwardiusa. Uważał go zawsze raczej za nudziarza i dziwaka, ale w tym momencie takie towarzystwo było przez Jedi uznawane za doborowe.
    - Oh, witaj... A'drabalah tak? Nocna warta? - spytał z przejęciem Cesarz, strażnik mógł przysiąc, że brzmiał szczerze
    - Nie, tej nocy wziąłem wolne. - Postanowił zaryzykować - Idę do baru, chcesz iść ze mną?
    - Nie, tak! To znaczy znam taki bardzo miły lokal, bardzo blisko senatu, bardzo chętnie - odpowiedział Cesarz
    - Jeśli chcesz iść ze mną, senatorze, to czeka nas spora wycieczka, idę do "Hologrega"
    - Nie musimy iść, mogę nas podwieźć, to znaczy Reportus może.
    - Pewnie, czemu nie - podsumował Jedi, po czym oboje udali się do baru.

    Przed wejściem do speluny, wyraźnie zmieszany Cesarz zapytał:
    - To na pewno bar którego szukamy? Wygląda jak miniaturowa wersja Nar Shadda...
    - Czyli jesteśmy na miejscu, chodź, ja stawiam.
    Już na wejściu do ich uszu dotarła głośna muzyka, najgorsze przeboje HoloDisco ostatnich lat. Musieli świetnie wygłuszyć lokal, bo z zewnątrz nie było słychać absolutnie nic. Zajęli stolik przy barze i złożyli zamówienie, do Twi'lekańskiej kelnerki.
    - Przynoś nam Terisjańskiej dopóki nie wstanę od stolika. Skasuj od razu i potrąć coś sobie na poczet napiwku, potem mogę zapomnieć. - Powiedział od niechcenia, a uśmiech Twi'lekanki uczynił na moment bar lepszym od najlepszych restauracji, dostępnych tylko dla najgrubszych szych.
    Z początku rozmowa szła bardzo słabo, spięty Cesarz i Jedi w paskudnym humorze to nie jest najlepsza drużyna dyplomatyczna, jednak z każdą kolejną wizytą kelnerki, obaj robili się coraz bardziej rozgadani. Wstawiony Volesus zdawało się, promieniał radością, do czasu aż zeszli na temat Ozillonu. Wyglądało jakby wytrzeźwiał w moment, a na sugestię A'drabalaha, że Republika co prawda przesadziła, ale Ozilończycy dostali to na co zasłużyli, Cesarz zbliżył swoją twarz do strażnika, tylko oddech sugerował, że jest pijany.
    - Dostali lekcję?! Czy Ty potrafiłbyś kochać tak jak oni, te spalone domy, te wolności popioły? Z części planety zostały zgliszcza, naprawdę nie możesz sobie wyobrazić, co oni przeszli?! - niemal wysyczał te słowa w stronę Jedi, zaraz jednak się opanował i po chwili wrócił znowu wstawiony, rozweselony cesarz, a obaj zmienili temat.
    Rozmawiali kolejne godziny, coraz bardziej pijani, aż wreszcie Volesus wstał od stolika.
    - Dziękuję... za wszystko, rozmowę i dotrzymanie mi czasu, ale pora już na mnie. - Ukłonił się po czym wrócił do myśliwca, i razem z Reportusem wrócili do budynku senatu.
    Straznik stwierdził, że nawet lubi tego senatora, przy nim prawie zapomniał o tym, jaki ma gówniany nastrój. Oczywiście jak to bywa w takich momentach, musi być coś co je zepsuje, tym razem była to rozmowa dwójki Zabraków z blasterami przy pasie.
    -... ta stara kurwa złożyła podanie do dymisji, może przy kimś nowym znajdzie się więcej roboty hehe, może szykuje się coś grubszego, szczególnie po tej akcji na Eph.. - nie dokończył, bo Jedi kopnął w stołki na których siedzieli po czym wyszedł z baru. Najemnicy szybko doszli do siebie, i podkuszeni alkoholem, stwierdzili, że nie puszczą płazem takiego poniżenia jakiemuś ślepemu cieciowi.
    Dopadli go gdy szedł jedną z tych ciasnych uliczek, których na niższych poziomach Coruscant jest pełno.
    - Stary, zadarłeś z nie-kurwa-właściwą osobą. - powiedział, kończąc zdanie strzałem z blastera w plecy strażnika.
    Nagle uliczka zajaśniała lekko żółtawym blaskiem, a wiązka została odbita centralnie w blaster drugiego z bandytów.
    - CHCESZ POWIEDZIEĆ COŚ JESZCZE, ZARBRRRACKA FUJAROO?! - krzyknął pijany Jedi, już do pleców uciekających najemników. Zaraz potem stracił równowagę, i wpadł w jedną z odnóg, którą płynęły podejrzanie mętne płyny.
    Zabawne - pomyślał - Jedi wyciągneli mnie z rynsztoka, a sam do niego wracam. - I zasnął.
    Obudził się w łóżku, w swoim pokoju na Coruscant, czysty i z włosami związanymi w kucyk. - Reina musiała mnie znaleźć i tu przynieść, cholera...
    #lacunafabularnie #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

  •  

    #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto
    A'drabalah - strażnik Jedi

    Podczas jednego z tych rutynowych obchodów pomieszczeń znajdujących się blisko gabinetu kanclerz, z cienkimi ścianami, takimi przez które mógłby przejść wiązka blastera, A'drabalah dostał powiadomienie, że są już wyniki prób padawanów, a jego Reina została mistrzem. Po raz pierwszy od dawna na jego twarz wspiął się uśmiech szczerej, niczym nieskrępowanej radości. Podszedł szybkim krokiem do przeglądającego pokój obok Tar'vrven'heqa, mówiąc mu, że mogą wrócić do kanclerki.
    - Jesteś pewny? Zostało jeszcze kilkanaście pokoi, z czego cztery dokładnie nad nami, nie wiem czy to jest najlepszy pomysł... - próbował oponować
    - Cholera, masz rację, obowiązek przede wszystkim! - przyznał rację A'dra, zły na siebie, że chciał zaniedbać tak poważną kwestię. Zebrał się w sobie, a po krótkiej przerwie dodał - Skończone, czysto.
    - Oszalałeś? Słuchaj, jeśli chcesz zaniedbywać obowiąz... - Nie dokończył, bo ślepy Jedi gestem, mówiącym mniej więcej ''Nie mam czasu, ale wszystko gra'' uspokoił go, a drugą ręką wskazał miejsce oczu, to znaczy miejsce gdzie znajdowałyby się oczy, gdyby je miał.
    - Biorę to na siebie, spokojnie Tar, zmienisz mnie teraz? Wiem, że wypada Ci zaraz przerwa, ale następnym razem mogę pełnić podwójną wartę! - Zapewniał podekscytowany Jedi.
    - Została mistrzem, co? - Spytał Tar'vrven'heq, głosem jakby miał zaraz rozwiązać największą tajemnice w senacie. - Nic nie mów, tylko leć do niej. - Skwitował strażnik, po czym odwrócił się, skulił przechodząc przez framugę drzwi i zniknął mu z oczu.

    Jakiś czas później, Yavin 4...

    Reina, wychodząca ze swojego tymczasowego pokoju trafiła prosto na Strażnika.
    - Mistrzu, udało mi się! Zostałam prawdziwą Mistrzynią, desu! - niemal wykrzyczała radośnie Pantoranka
    - Tak wiem, udałem się do Akademii jak tylko się dowiedziałem, jestem z Ciebie taki dumny Rei... Mistrzyni Reino - poprawił się szybko
    - Zaraz zaraz, skoro mistrz jest tutaj, to co z panią Kanclerz?!
    - Spokojnie, spokojnie! Tar'vrven'heq się nią zajmie do czasu waszego powrotu, Tesilius podobno też zdał?
    - Tak, wybrali go chwilę przede mną, wracamy?
    - Nie musimy się aż tak spieszyć, Mistrzyni. Co powiesz na wizytę razem z Tesiliusem w jednej z tych obskurnych barów na Coruscant, i jakąś pizze? - Uśmiechnął się strażnik, co Pantorańska Mistrzyni skwitowała uśmiechem.
    - Pamiętaj tylko, żeby wydali Ci nowy kyber do miecza, Zielony będzie Ci pasował, pójdziesz po tego jednorękiego bandytę?
    @Stalowa_Figura @TynkarzCzwartejSciany @Jaqbasd-
    pokaż całość

    •  

      - Nic nie mów, tylko leć do niej - Tar'vrven'heq nie lubił uzewnętrzniać swoich emocji a kiedy już to robił to wolał żeby nikt tego nie widział, więc uśmiechnął się pod nosem dopiero po przeciśnięciu się przez drzwi. Chociaż z tym A'drabalahem i tak nigdy nic nie wiadomo - niby ślepy, a wszystko widzi, chyba jak się postara to umie patrzeć nawet przez ściany.
      A skoro o ścianach mowa... trzeba sprawdzić pokoje na piętrze. Służba to służba, mimo zapewnień Strażnika chciał na własne oczy przekonać się że wszystko jest w porządku.

      Służba w obronie Pani Kanclerz, mimo że mogła wydawać się nudna, była dla niego zaszczytem i wyciągnął z niej wiedzę. Zarówno, w kwestiach polityki ogólnogalaktycznej, jak i w sprawach dużo mniejszej wagi, jak kolor skóry pewnej senatorki. Ta pozornie błacha sprawa przypomniała mu, że poza Jedi nie można w pełni ufać żadnemu kanałowi informacyjnemu. Cóż, czasy się zmieniają, a za wnioski wiecznie te same.
      pokaż całość

    •  

      @pocotosienoginoco, @Stalowa_Figura :
      Tesilius Alkai
      Muun leżał na skromnym akademickim łóżku. Próbował odzyskać siły po wycieńczającym dniu, jednak najprawdopodobniej uszkodzona sufitowa lampka mrugając nie dawała mu spać. Leżał więc i wpatrywał się w nią chyba od dobrych kilku godzin. Z marazmu wyrwały go szybkie kroki urywające się tuż przed jego drzwiami, po których nastąpił dźwięk pukania.
      - Mistrzu Tesiliusie - ten tytuł nadal wydawał mu się nienaturalny.
      - Więc mówicie, że dzisiaj świętujecie? W zasadzie to brzmi jak dobry pomysł. - odpowiedział na propozycję wyjścia.
      - Tak! W dodatku mamy iść na pizzę, desu! - odpowiedziała wesoło Reina.
      - Pizzę... - Tesilius jakby zbity z pantykału znowu zapatrzył się na migającą lampkę. Teraz zdał sobie sprawę, że lampa wyświetlała rytm, jakby... trzy szybkie sygnały, trzy powolne a później znów trzy szybkie.
      - Wszystko ok? - Zapytała mistrzyni.
      - Tak, tak. To przez ten brak snu. Chodźmy, dzisiaj stawiam i ostrzegam, że nie skończę na jednym drinie!
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    Jakieś pomysły z czym można zmieszać białego słonia, żeby dało się go używać jak tabaki a nie jak piasku? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #wykopsnuffersclub

  •  

    Jedna z dzisiejszych zakupów, głównie dzięki @zarodziec_malaryczny997 .... PYK?!
    #wykopsnuffersclub

    źródło: IMG_20191207_170352.jpg

  •  

    Nie ma to jak kupon który nie wchodzi bo tak, z frustracji cały czas klikasz zapłać, i nagle wchodzi xD
    #aliexpress

  •  

    Najgorsze jest to niezdecydowanie czy próbować powinąć 50/100 czy 20/50 xD
    #aliexpress

  •  

    te dzisiejsze kody 50/100 działają w wybranych sklepach czy na dosłownie wszystko?
    #aliexpress

  •  

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: comment_vyy7eIgav6ONgxG2LscXh3BmC1cDlGES,w400.jpg

  •  

    #konsole #xboxone
    Mirki, nadal działa ten glitch na zamianę Xbox live gold w game passa ultimate za 4zł?

  •  

    Hej znalazłem taki nowy obraz, chciałbym poznać wasze odczucia
    #afera #aferamadonny

    źródło: comment_n1j8AEDfQqNFzqb8UI52FiRab6ShTm9e,w400.jpg

    +: D.....o, Miczubezi +19 innych
  •  

    Dzieci w Afryce nie mają co jeść a moderacja pozbywa się kromek chlebka
    #afera
    #aferamadonny

  •  

    Kroomki chleba, bardzo dobre, można dodać szynkę i ser i wtedy zrobić tosty.
    #aferamadonny
    #afera

    #codziennystankontakromki

    źródło: chleb-razowy-kromka-35g.jpg

  •  

    #niemieckiemagazyny #niemcy #emigracja

    Nie było wczoraj wpisu, ale dlatego, że zasnąłem o 17 i obudziłem się akurat do pracy. Sorki xD

    WTOREK

    Droga do pracy była standardowa, pomijam. Za to w pracy na dzień dobry okazało się, że mamy 4 nowych pracowników.
    1/2 - parka Bułgarów, tacy 25 lat
    3 - Polka, Aneta też bardzo młoda, przenieśli ją z centrali.
    4 - starsza azjatka, która miała na imię (Leiter każdego wolał po imieniu) - Papaya ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Praca na dziś to był już mój standard - reszta pakuje żelki do kartonu, ja nakładam nasadkę, prosto na paletę, jak jest 32 kartony to odkładam na maszynę która to foliuje, i odwożę znowu na miejsce które mi wskazał Leiter. W wolnej chwili naklejkam naklejki na nasadki, i wynosze duże kartony z smiecio kartonami w środku do zgniatarki.
    No to do pierwszej przerwy na spokojnie się wyrabiałem, w sensie udawało mi się spinać wszystko w czasie.
    Od końca drugiej przerwy zaczęło się - zgniatarka była pełna, czyli ktoś wrzucił 2-3 kartony i jej nie odpalił, przez co nie miałem fizycznie możliwości opróżnić tych kartonów. Kolejka pełnych kartonów się zapełniała, a zgniatarka nie wyrabiała czasowo. Wkrótce kazdy kombinował jak się dało - ja przerzucałem śmieci z naszych kartonów na kartony które stały nieużywane z boku.
    Druga przerwa, tutaj warto wspomnieć że pokonałem Misty w Pokemonach, i powrót do pracki.
    Tutaj juz nie było możliwości jak chociaż trochę opróżnić te kartony, więc powiedziałem to tym którzy pakowali żelki, i że musimy coś wymyślić. Teraz się zaczęło - "hurr durr, w pizdzie to mam, na podłogę będę rzucać a potem ty będziesz układać bo ja nie będę wszystkiego robić za ciebie - kiedy tylko pakowali jebane żelki xD - i tym podobne. Machnąłem ręką i powiedziałem żeby poszli sprawdzić jak nie wierzą. Oczywiście jak do ściany, ale po jakichś 2 minutach jeden sam poszedł z kartonem. Ja wiedziałem na co się przygotować więc zacząłem na spokojnie naklejki wlepiać. Po jakichś 10 minutach przyszedł (mi dwa kartony zajmowały jakieś cztery góra sześć) i niczym oświecony mówi że zgniatarka pełna i w koleje 7 kartonów. Tu już machnąłem ręką i robiłem swoje nawet na nich nie patrząc. Po jakimś czasie przyszedł Leiter i powiedział żebyśmy układali pudła kartonów na palety luzem.
    I zaczęliśmy to robić, a tu już koniec, całe szczęście. Szybko pożegnałem się z panią która jako jedyna tam była normalna, i była przewodniczącym naszej grupy i poszedłem na busa.

    ŚRODA
    tu już jak wstałem byłem dość wnerwiony - znowu ci ludzie, i prognoza pogody na 38 stopni. Postanowiłem że jak znowu się przyprują to idę to leitera i proszę o zamianę z kimś z innej drużyny.

    O dziwo zachowywali się jakby wczorajsza sytuacja nie miała miejsca, co mnie trochę śmieszyło ale weszlem w to, przynajmniej będzie spokój.
    Tutaj juz kartony pakowałem na palety. Luzem trzeba było chwilę przy tym spędzić żeby się nie zawaliło.
    Zgniatarka cały dzień była nieczynna. I nie wiem w sumie co jeszcze opisać, bo cały dzień minął w stylu, że robiłem to samo - przerwa -powtorz - przerwa - idź na busa.
    Może napiszę, że normą było 9 palet na dzień a my zrobiliśmy 13. Jutro z rana zostaną nam 4.5 i jest szansa na coś nowego. A, i będzie ciekawie jak ma być około 40 stopni xD

    Jeszcze raz sorki za nieobecność ale no, zaspałem xD
    pokaż całość

  •  

    #niemieckiemagazyny #niemcy #emigracja

    Dzisiaj się działo!
    Z rana już się zorientowałem że nie kupię biletu tygodniowego, bo kierowca nie miał jak rozmienić xD
    Wiec dałem 2 euro i jazda. Szybkie przywitanie się z ludźmi, wpisanie na listę i znowu żelki (chyba mnie tu zostawią na obecną chwilę)
    Szybko ułożyliśmy dwie palety i zorientowaliśmy się że nie ma Osamy który miał te palety bindowac, przyszedł Leiter i powiedział że ktoś musi od nas bindowac. Ofc nikt nie chciał, włącznie ze mną, ale finalnie pomyślałem sobie że pracownik który umie bindowac jest lepszy od pracownika który bindowac nie umie, to się zgłosiłem na ochotnika xD
    Powiedziałem, że nie mam pojęcia jak to się robi, ale powiedział że na spokojnie mi wytłumaczy. I za 10 minut próbowałem bindowac swoją pierwszą paletę xD
    Męczyłem się z tym chyba pół godziny, ale jak Leiter wrócił to powiedział że bardzo ok, i pokazał mi jak korzysta się z wózka elektronicznego (zawsze prawie jest wolny vo mało kto go używać umie xD)
    I jak zacząłem bindowac kolejną paletę to zaczęła się przerwa. Po przerwie zbindowalem do końca i poszedłem do reszty drużyny żelkarskiej. Tutaj jakieś nowe żelki, mialem nakładać zakładki (ciężko strasznie wchodziły) i kłaść na paletę po czym odwieźć ją i na maszynie ofoliowac. W międzyczasie wywozić kartony do zgniatarki itp. ciężko było bo pakowały 3 osoby a ja byłem sam ale się udało, tutaj czas na drugą przerwę. Potem zrobiliśmy tego 11 palet i przydzielili nas do tego co robiliśmy w piątek. Zrobiliśmy trzy palety i koniec na dziś. Jak czekałem na busa to odpaliłem pokemony fire Red na telefonie i pokonałem Brocka xD
    Nogi też mi się zaczynają przyzwyczajać chyba bo stopy mniej bolą.
    pokaż całość

  •  

    #niemieckiemagazyny #niemcy #emigracja
    Pod ostatnim wpisem pytałem czy robić okresowe czy codzienne wpisy - i chuj, wyszło jak wyszło xD
    W ogóle tag ma już 20 obserwujących ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Ale do rzeczy

    Piątek, piąteczek, piątunio
    Tu w sumie bez zaskoczeń, żelki z rana, ale nie te co w czwartek, tylko takie do układania na displayach. 12 półeczek na jeden display, displaye do układania dwa na paletę z mojej strony. Dobrze że nie trzeba było liczyć, bo w każdym kartonie była ilość ma jedną półkę w displayu. Palet miało być 25, więc wiedzieliśmy że to robota na poniedziałek. Układanie było dość problematyczne bo każdemu się myliło, ale potem zrobiłem sobie jeden display z boku 100% poprawnie i używałem go jako ściągawki xD
    Oprócz układania to wywoziłem gotowe palety, wywoziłem śmieci do zgniatarki, dodawałem puste displaye do układania i wwozilem nowe palety z kartonami jak stare się skończyły. Atmosfera przy żelkach jest o wiele inna niż na koktajlach i tym podobnych, tutaj często się śmiali i normalnie do siebie rozmawiali. Jedynie Leiter co każda paletę zdejmował nakrycia kartonowe które ciężko się zakładało i patrzył czy wszystko jest dobrze, co trochę czasu zajmowało. Finalnie zrobiliśmy 13/25 palet. Od poniedziałku wykupuje bilet tygodniowy na busa co pozwoli mi zaoszczędzić jakieś 3 euro! ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

  •  

    #niemieckiemagazyny #niemcy #emigracja

    Dzisiaj krótko, bo za cztery godziny wstaje, ale działo się!

    Od rana przydzielili mnie znowu do żelków - humor poprawiony :D
    Skończyliśmy palety z wczoraj i dostaliśmy nowe żelki - Hitschler się nazywały, całkiem smaczne.
    Moja rola polegała na naklejeniu wlepek na pokrywy od displayi, nakrycie displaya, odstawienie tego na palete, zebranie 36 sztuk, nałożenie folijki, owinięcie streczem i odwiezienie palety. Najwięcej czasu zajmowało mi wlepianie, żelki pakowało 3 osoby, to miałem serio mało czasu. Do pierwszej przerwy przerobiliśmy dwie palety. Pani która tam robiła wcześniej powiedziała że 10 na dzień to spoko wynik. Po przerwie znowu kontynuowaliśmy, tym razem Leiter pokazał mi, że jest maszyną do owijania streczem i tu moje życie stało się kilka razy prostsze, wystarczyło podjechać, zawinąć dół palety w strecz i odpalić maszynę, w ciągu kilku sekund była mega ciasno owinięta. Tu już zaczęły się narzekania za strony tych pań, że mega szybkie tempo i jest ciężko, ale dla mnie po koktajlach to było wręcz przyjemne. Potem druga przerwa, tu mieliśmy 12 palet. Po końcu przerwy zatrzymali mnie przy wejściu na halę i zaprowadzili do pokoju, gdzie stało 3 Leiterow których nie znałem, tu już był mocny stres, ale po chwili dołączyły oba teamy z hali. Jedna z trzech Leiterow zaczęła mówić coś po niemiecku, ale jak zobaczyła że nikt nie rozumie oprócz jednej osoby, to okazało się że to jest polka(xD) i powiedziała w skrócie, że ma nie być takich sytuacji jak wczoraj - tu spojrzała się na Aleksandrę i Osame - i mamy pracować jak gdyby nigdy nic. W sumie tyle.
    Tutaj juz zwolniłem bo zaczęły boleć mnie stopy od butów roboczych, i finalnie do 14 20 mieliśmy 19 palet. Po wszystkim sprzątanko i lista do podpisania. Tutaj nasz Leiter powiedział że dwie osoby jutro mają wolne, mimo, że dużo pracy było. Trochę wtf i myślałem że padnie na mnie, ale nie. Remigiusz i jego żona z którą pracowałem dzisiaj mają wolne przymusowo, ale nie wiem czy to nie jest określenie na zwolnienie. Szkoda by było bo ich w sumie lubię.

    Jeszcze takie pytanie do was - wolicie jeden dłuższy post z kilku dni czy codzienny raport?
    pokaż całość

  •  

    Miałem spać, ale sobie przypomniałem o Mirko, to wlatuje wpis ( ͡° ͜ʖ ͡°
    Dawno nic się nie działo, ale dzisiaj to były konkretne akcje xD
    Zaczynając od tego, za zaspałem kończąc na "awansie".
    W pracy początek zaczął się od kończenia wczorajszych koktajli. Gdy zrobiliśmy 12/15 palet, Leiter (dzięki @giocarte) zawołał Paole, a ja na spokojnie skończyłem te paletę. Po minucie czy dwóch przychodzi Paola i śmiejąc się mówi, że jak skończymy to, to czeka nas kolejne 15 tym razem z displayami że szkłem na górze, tutaj już wybuchem śmiechem pytając się czy to tak na serio, i okazało się że tak. No kurwa mać xD
    Tu wpadła pierwsza przerwa, szybka kanapeczka i wracamy na antenę. Kończymy te 15 starych palet i zaczynamy budować nowe, te że szkłem. Ja ugniatam kartony to jestem szczęśliwy xD
    Zbudowaliśmy kilka, i zaczynamy układanko. Mija tak z 3 palety (zacząłem tak liczyć czas bo szybciej wtedy przychodzą przerwy xD) i nagle słychać na hali takie JEEEBS i przekleństwa, wychwycilem kilka rosyjskich, a tylko jedna dziewczyna mówi po rosyjsku. Zaciekawieni wychodzimy a tam 3 palety na boku, displaye z żelkami rozjebane po podłodze, a w środku tego tornada stoi Osama z Aleksandrą i na siebie krzyczą xD
    Podchodzimy z panem Romanem, żeby ogarnąć co się stało, ale nic nie zrozumieliśmy to Roman poszedł po Leitera a ja stałem i oglądałem xD w pewnym momencie ich kłótni Osama wyjebał kopa w paletę i zaczął iść w kierunku tej dziewczyny, nie wiedziałem w sumie co zrobić, tak jak i reszta działu zelkowego (Paula jak zobaczyła rozwalone displaye wróciła ukladac xD)
    No to podszedłem blisko nich i zacząłem mówić coś w stylu "Chill, Chill!" Ale nic nie dało to ustaleń między nich i tu się zatrzymali xD
    Nie wiedziałem w sumie co dalej ale tu już przyszedł Leiter z Romanem i zaczął z nimi gadać, a my wróciliśmy do pakowania, po kolejnej palecie przyszedł na naszą strefę i pokazał na mnie, że mam z kim iść, tu myślałem, że nie warto było kurwa #pdk i poszedłem na dział żelkowy, tu okazało się że mam podpisać listę, i zamienia mnie z Aleksandrą. W sumie ucieszylem się bo żelki to głównie duże kartony po kilka kg a nie jakieś soczki 200ml, i zacząłem słuchać co mam robić od pan na żelkach. Oczywiście chcąc nie chcąc dowiedziałem się co się stało xD
    W skrócie:
    -Jeden display spadł z palety na bok
    - Osama (miał pakować je w takie paski zaciskowe) się wkurwil i zwyzywał te Aleksandrę że nie umie obsługiwać wózka
    -potem do niej gwizdał jak do psa żeby przyniosła mu wózek (nie jestem tu pewny czy nie przekolorowaly)
    -ona się wnerwila i powiedziała że nie będzie wozic palet jak tak i żeby sam nosił, wioząc ostatnia paletę spadł ten display, on kopnął paletę a ona kolejna i dalej już słyszałem na koktajlach.
    Ja w sumie się cieszyłem bo żelki to taki #wygryw a Aleksandra na skoczkach skończyła jak #przegryw ale potem jak zacząłem montować displaye to ten Osama potrafił ustać nade mną i mówić coś w stylu "blablabla sznela sznela" ruszając rękami tak w stylu gadającej twarzy, wiecie o co chodzi. Tu już mnie wkurwil konkretnie, i jedna pani zaproponowała taką prędkość składania palet żeby nie wyrobił się z bindowaniem, tu już byłem mocno na tak. Z 20 minut palety robiliśmy w 9-11. Tu była przerwa nr 2, ale potem około 13 był zastawiony kilkunastoma paletami, a to się cały czas powiększało. Tak było do 14 30, aż był zastawiony tak mocno że nie mógł tam jeździć wózkiem xDD
    Szybki fajrant, a w pausenraumie panie powiedziały Aleksandrze co zrobiliśmy z paletami, to coś tam powiedziała taka uśmiechnięta, ale już szedłem na busa to nie usłyszałem. Jak była druga przerwa po tej imbie, to każdy siedział śmiertelnie cicho xDD

    Ale ogólnie mam awans na żelki, więc jak jutro nadal będę na żelkach to się uciesze.
    #niemieckiemagazyny #niemcy #emigracja
    pokaż całość

  •  

    #niemieckiemagazyny #niemcy #emigracja

    Znowu poniedziałek.
    Od piątku miałem na Whatsappie info od głównej koordynatorki że mam na centrali.
    Miałem jechać busem, a nie byłem pewien co i jak więc wstałem 2;30. Szybko śniadanie i ogarnianie, 4:40 wychodze. Czekam na tego busa, i bum, podjeżdża! Nie wiedziałem ile się płaci ale osoba przede mną dała 2€ to też tyle dałem. xD autobus w sumie przypomina taki stary miejski.
    Szybka wysiadka pod pracą, i rura na centrale. O dziwo karta magnetyczną nie otworzyła mi bramki to już trochę przypał, i koniec końców przeskoczyłem nad szlabanem wybijając się od siatki, i przez parking do wejścia xD Mowie, że szukam Joanny i 3 osoba która spotykam okazuje się tutejszym leuterem. Mówi że nic jej nie wiadomo o tym że miał przyjść ktoś nowy (XDDD) to pokazuje rozmowę z Whatsappa, ona dzwoni i po minucie-dwoch kończy i mówi mi, że zaszła pomyłka i pracuje tam gdzie wcześniej. No fajnie bulwo, jak jest 6:20 xD
    Proszę by mi otworzyła wyjście i rura na stary magazyn. Od razu wchodzę, w biegu zakładam kamizelkę i jestem. Romana, tego świetnego leutera nie ma, jest jakiś nowy chłopek może 25 lat. Mówili do niego Frank, szybko się wyspowiadałem czemu się spóźniłem, i zacząłem pracke. Mieliśmy dokończyć jedną paletę z piątku, ale zabrakło nam chwilę po starcie jednego pudełka, w sensie jednego rodzaju. Leuter powiedział że za chwilę doniesie, i tak czekamy.. mija 5-10 minut a tam nadal nic, po jakichś 20 minutach wreszcie je przywiózł. Szybko kończymy paletę i czekamy na właściwą pracę. Okazują się nią znajome...koktajle kurwa mać xD
    Do końca dnia jest to już udręka koktajlowa połączona z kontrolami przez leutera czy wszystko jest ok (przez co finalnie jesteśmy do tyłu 2 palety minimum xD) i punkt 14:30 wychodzimy do domu. Wygrzebuje dwie monety po euro z portfela i idę na przystanek. 14;53 podjeżdża busik, szybki bilet i wysiadamy na przystanku. Kilometr spacerkiem i już byłem gotowy to odespać xD
    Jakiś Mirek chciał zdjęcia, ale nie można wnosić na halę, to wymyśliłem że zrobię zdjęcie wejścia do pracy xD
    Z jednej strony super, że stara praca, ale już tęsknię za Romanem xD nowy leuter mi nie podpasował
    pokaż całość

    źródło: IMG_20190715_143844.jpg

  •  

    Mirki, zdaje sobie sprawę że to pytanie jest tutaj kilka razy tygodniowo, ale nie znam się na tym a nie chce popełnić błędu.
    Pod koniec wakacji chce kupić konsole, #ps4 albo #xboxone i skłaniam się bardziej ku xone bo gamepass, i inne abonamenty, więc wykupuje na rok i mam spokój tak naprawdę.
    Do rzeczy: który z tych wariantów (PS4 slim/pro; xone s/xone x) byłby najlepszy pod ten stary telewizor sharp lc52xd1e aquos 52 ?
    Chodzi mi głównie o techniczne aspekty, bo jak nie wykorzystał bym na tym prosiaka czy X to bez sensu jest kupować te wersje. Kupowalbym używki.

    I takie pytanie bardziej offtopic: w jakie multiplayer się gra na konsolach? Chodzi mi o coś takiego żeby usiąść na kanapie i pograć multi w coś gdzie gra masa osób.

    #konsole #pytanie
    pokaż całość

    Która konsola/wersja?

    • 18 głosów (14.75%)
      Xone S
    • 37 głosów (30.33%)
      Xone X
    • 27 głosów (22.13%)
      PS4 Slim
    • 40 głosów (32.79%)
      PS4 pro
  •  

    #niemieckiemagazyny #emigracja #niemcy

    Piąteczek.
    Na starcie uprzedzam że dzisiaj krótko, bo też że boli mnie wszystko i miałem iść spać, ale przypomniałem sobie o wpisie, a dwa że napisałem już prawie wpis ale rozładował mi się telefon ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    Dzisiaj zrobiliśmy 7 palet tych three sixtow co wczoraj, w międzyczasie przerwa i wypłata za trzy dni czerwca - 127 euro z groszami xD
    Potem robiliśmy 5 palet z likierem "43" (20 displayi)
    Moja rola ograniczała się do składania szklanek ozdobnych do pudełka. Mega przyjemne i proste :D
    W międzyczasie zabrali od nas Remigiusza i dali za niego Marie która miała coś z głową, bo wcześniej robiła co chciała i drugi team poszedł na skargę do Romana, ale przy Paoli robiła jak w zegarku xD
    Finalnie zrobiliśmy 4/5 palet bo o 14 musieliśmy kończyć i posprzątać względnie.
    Dzisiaj były że dwie sytuacje ciekawsze;
    - Zostałem ochrzczony ksywką "google" bo o ile Paola mówiła po angielsku,tak po niemiecku już średnio, to Roman mówił po niemiecku, ale po angielsku już trudniej. I tu wchodziłem ja jako tłumacz xD
    - Jak szedłem do domu zobaczyłem że chwilę po 14 dostałem SMS że od poniedziałku idę na drugi magazyn na centrale - podobno tam ludzie zapierdalaja jak roboty, i każdy mówił jak tam jest zle w porównaniu do tego magazynu, więc trochę jestem spięty
    Na bank mógłbym napisać coś jeszcze, ale idę spać. Miłej nocy ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

  •  

    #niemieckiemagazyny #emigracja #niemcy

    Czwartek! Pisze dopiero teraz, bo jak przyszedłem do domu to od razu się umyłem i poszedłem spać, chwilę temu wstałem xD
    Dzień zaczął się dość standardowo, już wiedziałem że dzisiaj robimy to co wczoraj tylko nie w 6 osób a w 3.
    Z miejsca zabraliśmy sie do pracy, oczywiście byłem w tyle w porównaniu do Paoli ale już się zacząłem do tego przyzwyczajać xD
    Do pierwszej przerwy (8:30) byłem już kompletnie zmachany, zaraz po wznowieniu pracy zapytałem się ile dzisiaj palet z displayami musimy zrobić. Powiedziała, że wczoraj zrobiliśmy 12 a dzisiaj zostało nam..28!! Przez chwilę myślałem że to żarcik, ale nie - musieliśmy tyle zrobić xD
    Moja rola dzisiaj sprowadzała się do bycia człowiekiem orkiestrą. Układałem razem z Paolą wódkę na displaye, rozrywalem folie z nowymi butelkami, jeździłem paleciakiem po nowe wódki, wyrzucałem kartony do zgniatarki, układałem displaye i tym podobne. Do 2 przerwy zrobiliśmy 13 palet, więc zostało trochę ponad dwie i pół godziny, już przywykłem do robienia displayi więc w przerwie między każda paleta (Roman je odwoził i tam pakował w kartony i zapięcia) układałem po 2-3 displaye dzięki czemu nie kończyły nam się i mogliśmy cały czas układać.
    Jakos o 13 Paola zapytała się ile mam lat, jak usłyszała, że osiemnaście to poza zrobieniem wielkich oczu i upewnieniu się że chodzi mi o osiemnaście (achtcejn??) Pytała się czy skończyłem szkołę. Jak się dowiedziała że jestem uczniem, to nadal było szybkie tempo ale było jakoś tak przyjemniej xD
    Pod koniec o 14 20 przyszedł szefuncio Roman, i jak stwierdził finalnie zrobiliśmy 21 palet. Kiedy Roman pakowacz stwierdził że to mało dość, szefuncio się zaśmiał i wyjaśnił że jak na 3 osoby to mega wynik, a jak chcą więcej to niech przyślą więcej ludzi. Jutro dokończymy pozostałe cztery i da nam coś nowego. Ogólnie był to mega ciężki dzień, ale jutro piątek i jest tycia szansa że wypłata będzie właśnie w piątek xD
    P.s - zna ktoś jakieś Olx czy cos w wersji niemieckiej żeby poprzeglądać używane konsole? Może będzie taniej niż u nas ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

  •  

    #niemieckiemagazyny #emigracja #niemcy

    Środa.
    5:40 stawiłem się pod magazynem, szybko przywitałem się z ludźmi i tak sobie kilka minut stałem aż nie przyszedł Niemiec i otworzył drzwi. Weszliśmy sobie do kantyn, ja do tej dla niepalących (jest na górze i trzeba wejść po schodach, fit życie na całego xD) zostawiłem szybko plecak, ubrałem zbroje pracownika, zapiąłem rzepy i zeszliśmy na halę. Tu już pierwszy raz użyłem karty magnetycznej sposobem "patrz co wciskają inni i powtórz" xD, szybkie przejście przez magazyn, wpisanie się na listę i czas na podzielenie drużyn. Paola miała podzielić 4 osoby do zadań. Jak spojrzała na mnie to pokazała te jebane koktajle i "you and me" i aż mnie skręciło na myśl o tych gablotkach xD
    No to zaczęliśmy, oczywiście ona robi to 4 tysiące razy szybciej ode mnie i się irytuję ale hej - wybrała mnie, to chyba wiedziała czego się spodziewać xD
    Musieliśmy zrobić 10 palet, po 4 gablotki na paletę. Do przerwy o 8;30 zrobiliśmy trzy. Po przerwie zagadał mnie Remigiusz, żebym pomógł mu z montażem gablot, a układać miała Dorota - taka pani z 30 lat może.
    Gadając z Remkiem powiedziałem coś w stylu "rozkładanie tych koktajli to jedyna rzecz przy której nie wyrabiam czasowo" a on rozbawiony wyjaśnił, że "z Paolą nikt tam nie wyrabia, tam robisz dobry czas" xD i niczym proroctwo jakieś 20 min później wola mnie Paola że zamieniam się miejscami z Dorota. Stwierdzilem że zostało jakaś godzina do drugiej przerwy, to spróbuję ja prześcignąć, albo chociaż się zbliżyć do jej tępa. Odkładałem po 2-3 kartony danego smaku więcej a w wolnych chwilach zdejmowałem szybko folie. I przed przerwą wystartowałem - ona latała po kartony a ja brałem zza winkla xD
    Myślałem tylko o tych koktajlach, i...się udało! Zrobiłem to troszkę szybciej, jeszcze żeby sobie podnieść ego zapytałem się czy potrzebuje pomocy, to się uśmiechnęła i powiedziała że nie trzeba. Potem przerwa, zjadłem dwie kanapeczki i znowu akcja koktajle. Skończyliśmy szybko dwie palety i koniec. Teraz pora na zupełnie nowy Display. Wódka "three sixty", było sporo łatwiej bo nie było 8 półek a 4 miejsca gdzie się po prostu wykładalo je. Robiliśmy tak do 14 20 gdzie zaczepił mnie Remek mówiąc że jutro mogą go dać na centrale i chce mi pokazać parę tipow bo pewnie dadzą mnie na jego miejsce, i pokazał jak szybko złożyć display ten konkretny, gdzie się bierze rzeczy pod to i gdzie oddaje się puste palety. Podziękowałem, wypisałem się na liście i do domu. Jutro pewnie będzie zapierdol, ale gorzej jak na budowie być nie będzie, jestem gotów xD
    15 lipca pierwsza wypłata, nie mogę się doczekać ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

  •  

    No, pora na streszczenie z dzisiejszego dnia. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Kiedy przyszedłem pod pracę o 5:40 wszyscy czekali przed wejściem, a myślałem że będę szybszy xD
    Punkt 6 wejście na halę, i od samego początku układanie koktajlów na gablotki, 6 50 jakoś wypelza pomału banan na moją twarz, mam składać kartony zamiast układać koktajle. W sumie całkiem zadowolony już składałam kolejne kartony (240 łącznie ich było) a tu myk - pierwsza przerwa! Szybka kanapeczka, trochę wykopu i wracamy na halę. Składam te kartony aż woła mnie mój Lejter (fonetycznie xD) - Roman. Dał mi taką fajną kartę magnetyczną chyba do wejścia i wyjścia. To raczej znak że mnie nie wyjebią w najwyższym czasie xD
    Wracając na kartony, słyszę jak grupa zza moich pleców skończyła (są dwie grupy, moja i ta druga) a chwilę potem ktoś mnie tyka w ramie, odwracam się że strachem, że to Paola i powrót koktajli, ale nie. To tylko dziewczyna z Polski (całkiem ładna zresztą xD) która pyta się czy potrzebuje z czymś pomocy. W sumie to nie, ale w sumie nie będzie mi przeszkadzać. Pokazuje i objaśniam jej zagadnienie składania tego modelu kartonu, i zaczęła - z dziwną satysfakcja zauważyłem że ja składałem na starcie lepiej xD
    Chcąc nie chcąc musieliśmy przy tym zacząć rozmawiać i o dziwo naprawdę była ogarnięta, dowiedziałem się kilku rzeczy jak np. że ten magazyn jest dość spokojny, bo są jeszcze dwa w tym centrala gdzie podobno jest Mordor straszny, że fajny szef Roman jest na zastępstwie a normalnie jest jakaś łajza i tym podobne. Tak popracowaliśmy do drugiej przerwy, zaraz na początku pracki jednak zawołała mnie Paola, że układanie czas zacząć. Powiedziałem coś w stylu "kurwa tylko nie to xd" a pani polka potwierdzila, że te Displaye (gablotki) są najgorsze z możliwych, pożegnałem się i poszedłem na miejsce. Okazało się że nie robię sam z Paolą, a jest 2 osoby, i sama Paola po drugiej stronie, gdy zaczęłam pomagać po chwili stwierdziła że tu jest za mało miejsca z tej strony i żebym sobie poszedł, ja w sumie sie ucieszylem i trochę #wygryw poszedłem do Remigiusza i Romana mówiąc coś w stylu "hejka jestem tu pomocnikiem pokażcie co zrobić" i zacząłem składać te Displaye po krótkim tutoriale od Remka xD
    Bardzo przyjemna robota, i całkiem wciągająca. Tam robiłem do 14 30, potem szybka lista i do domku ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #niemieckiemagazyny #emigracja #niemcy
    pokaż całość

  •  

    #niemieckiemagazyny #emigracja #niemcy
    Czekając na powrót do domu, mogę w sumie wam opisać co dzisiaj się działo.
    Standardowo wyszedłem przed 5, na 5 50 byłem pod magazynem który pokazał mi google, jedyne co mi nie pasowało to że wejście było na kartę której nie miałem oczywiście xD
    Podpytalem się ludzi i wyszło na to, że jest drugi magazyn kilometr dalej i pewnie mam tam iść. No to rura w butach roboczych i za chwilę wchodzę. Przed budynkiem kulturalnie szluga paliła bardzo ładna dziewczyna, która widząc jak czegoś szukam zapytała sie...czego szukam xD
    Powiedziałem po angielsku, że jestem pracownikiem z agencji i mam tu znaleźć niejakiego pana Romana. Zapytała się tylko czy wiem gdzie iść na halę, jak usłyszała że nie to z miejsca mnie tam zaprowadziła, powiedziała żebym się nie bał i że pan Roman zaraz przyjdzie, miło mi się zrobiło i sobie czekałem xD
    Po chwili przyszedł gość który jako jedyny nie mial kamizelki roboczej, stwierdziłem że to musi być on i zagadałem czy znajdę tu pana Romana, zapytał się tylko czy jestem z Polski i od razu się ucieszył "no, Roman jestem, niech zgadnę, zły magazyn? Chodź się wpisz na listę, zaraz przydziele cię komuś żeby ci pokazał co i jak" i w ten sposób dołączyłem do Portugalki i dwóch Polaków. Miałem ładować butelki likieru do ozdobnych opakowań, szybko się z tym uporaliśmy i przyszła pora na przerwę. Kantyny by dwie - dla palących i dla niepalących. W tej dla niepalących siedziałem sam z Romanem i dziewczynami. Jakiś Niemiec przyniósł nam takie ogrooomne holenderskie ciastka, bardzo smaczne. Po przerwie razem z Paolą, bo tak się nazywała Portugalka składaliśmy razem jakieś kolorowe kartony. Potem Polacy złożyli z kartonów wystawowe półeczki i układaliśmy we dwoje na nich jakieś koktajle alkoholowe. Tu musiałem zirytować dziewczynę, bo robiła wszystko że dwa razy szybciej xD
    Potem kolejna przerwa, i do 14 nadal koktajle. Do ,14 30 sprzątałem a potem wyszliśmy z zakładu.
    Praca jest naprawdę super, i chciałbym tu zostać.
    Plusy:
    Nauczyłem się obsługiwać zgniatarke do kartonów xD
    Ludzie i szef są chyba najlepsi ze wszystkich prac
    Dostałem kamizelkę odblaskowa z firmy xDD

    Minusy
    Mam całkiem daleko
    Trzeba robić tu naprawdę szybko, nie można zwalniać

    Ten dzień zaliczam do naprawdę udanych :D
    pokaż całość

  •  

    #niemieckiemagazyny ma już czterech obserwujących! xD dodaje posta z piątku dzisiaj bo odsypialem budowe przez weekend.
    Piątek zaczynał się dla mnie jakoś przed 4, szybko się ogarnąłem i poszedłem pod wskazany adres - byłem 4 minuty przed umówionym czasem (6 rano) i jedyne co naprowadziło mnie na dojście do budynku to murzyn na rowerze który wszedł jakimś bocznym wejściem. Przy okazji zobaczyłem gdzie odstawiać rower. Szybkie wejście na teren, i zobaczyłem od chuja drewna. Wszystkie rodzaje, od deseczek 5 cm do wielkich desek kilkumetrowych, w sumie robiło wrażenie. Za pomocą translatora wytłumaczyłem im po co przyszedłem, każdy patrzył się dość dziwnie, aż chwilę ciszy przerwał Andreas, który wyglądał 1:1 jak David Spade w "duże dzieci". Zapytał się czy mówię po angielsku, co w chuj mnie ucieszyło. Powiedział że szef będzie za godzinę ale bez problemu pokaże mi co i jak. Razem ze mną nowym był jakiś Turek, którego wziął razem ze mną i zaprowadził do kartonów z mini deseczkami. Powiedział że potrzeba 600 równo każdego rodzaju popakowac w pudła. W sumie spoko, pokazał mi gdzie mam się usadowić i po 20 minutach zrobione. Powiedział że musimy to zapakować, dał mi do ręki duct tape na rolce i pokazał jak się obsługuje, potem przydzielił mnie do Pascala - innego Niemca który razem ze mną pakował palety drewna. Po godzinie wiedziałem jak poprawnie używać folii strecz i takich zapiec mega mocno uciskanych mechanicznie. W sumie spoko. Robiłem tak do 10, potem przerwa i znowu zaczynamy. Tym razem dali mnie do Murzyna, do takiej machiny co tnie wkładał te wielkie deski, a ja wyjmowałem pocięte i układałem. Można się było zmęczyć ale jak pomyślałem o budowie to robiłem to z uśmiechem na ustach xD
    Potem kolejna przerwa, i zadaniem następnym było naklejanie wlepek firmy na takie małe klocki drewniane, razem ze mną robił to nowy Turek. Zagadał mnie skąd jestem, okazało się że jest z Syrii, nazywa się Adam i ma 17 lat. Wyglądał jak jebany gigachad xD. Tak sobie gadaliśmy kalecząc angielski, aż temat zszedł na "you smoke marijuana?" Gdzie mocno się zaśmiałem xD wyszło że pali nałogowo, no ale w sumie się spodziewałem. W świetnej atmosferze skończyliśmy i pochwalił nas sam szef, pod koniec szybko pod podpis, i myk +8h przepracowane. Strasznie mi się tam podobało, aż zadzwoniła do mnie agencja jak się pakowałem do wyjścia ze od poniedziałku mam nowa pracę i tam już nie pracuje, chwilę później podszedł do mnie szef mówiąc że mega się wkurwil na agencję że szybko mnie przerzucili i że jak będzie szukał do pracy to napisze mi SMS, wziął mój numer i tu się rozstaliśmy. Szkoda zmiany pracy bo tu ku się robiło najlepiej i nauczyłem się sporo rzeczy.Jutro wstaje na 6 i dowiem się do będę robił.
    #emigracja #niemcy
    pokaż całość

  •  

    Na początku zanim zapomnę: 2 osoby obserwują tag, nie mam pojęcia po co xD

    Czwartek - 6 dzień.
    Dzisiaj znowu na budowę, o 6 wyjazd z domu rowerem, google pokazało krótsza trasę - finalnie dojechałem 10 minut po czasie (6;40) okazało się że dzisiaj nie mam z Polakami, i mimo wszystko trochę byłem przygnębiony że będzie nowa ekipa a co za tym idzie - szansa na jeszcze gorszy team. Okazało się że moim teamem jest..dwóch dziadków xD ucieszyłem się bo myślałem że będą robić jakieś proste roboty, wsiadam do busa i wio! Wysiadamy w sumie kilka km od mojego domu, to nie jest tak daleko. Przy bramie widzę dwa rowery na których siedzą Turki - Mahmut i Ali. Czyli dziadki to majstry, a my pracujemy, no ok. To była budowa takiego domku minibloku jakby. Po rusztowaniu na 5 piętro i zaczynamy, wchodzimy mieszkaniem, po rusztowaniu do drugiego i przez okno do środka. Nawiasem mówiąc - podobało mi się skakanie przez okna z/na rusztowanie, czułem się jak jakiś włamywacz xD
    Majstry mówią mi co mam robić - po niemiecku. Pokazuje że nicht Spritcht deutsch, ale z opresji ratuje mnie Mahmut który mi wszystko tłumaczy. W skrócie - przechodzę z okna na rusztowanie, przenoszę taczkę na rusztowanie, on podaje mi wiadra z gruzem a ja to do taczki i jadę po rusztowaniu do takiej tuby podłączanej do kontenera na ziemi. I wrzucam tak ten gruz rozmawiając z mahmutem do 13. Potem zatyka się tuba i idziemy ją z Alim odblokować, o 14 30 pracuje dalej z gruzem, 16 zaczynamy sprzątanie - majstry wynoszą sprzęt a my że szczotkami atakujemy podłogę. 16 30 wracamy na bazę, gdzie już mocno wymęczony idę do szefa i mówię mu że potrzebuje underschriftt - podpis, bo mam kolejna pracę z agencji, po dłuższej dyskusji podpisuje, a ja w stronę zachodzącego słońca jadę rowerem do domu. Jutro mam nową pracę na 6 rano (co nowa praca to wcześniej xD) i liczę że będzie to fabryka.
    #niemieckiemagazyny
    pokaż całość

  •  

    Właśnie wróciłem do domu, to jak jem jest spoko pora żeby opisać co się tu działo.
    Chyba na piątku skończyłem, pracowałem tam sam na hali do 15 - było spoko i szef się zapytał czy chce przyjść w poniedziałek.
    Poniedziałek - doszło dwóch nowych ludzi - J z Ghany który od 10 lat mieszka w Niemczech, a skoro zna niemiecki i angielski od tej pory robi dobrowolnie za mojego tłumacza, oraz Michael, może 20-22 latek, bardzo otyły, ale był w koszulce gry o tron to się żeruje. J od początku zaczął do mnie mówić "Hey, bro.." i w sumie mi się spodobało, czułem się jak w jakimś filmie. Przerobiliśmy sobie tak poniedziałek na spokojnie.
    Wtorek na samym starcie szef powiedział że musimy zrobić tyle i tyle (3 rzędy półek gdzie robiliśmy wcześniej po 1.5-2) bo gonią ich terminy. Chwilę posmieszkowalem z J i zaczęliśmy robić, w trzech poszło całkiem szybko, i finalnie o 15 zawolalismy szefa że skończone. Powiedział do J kilka zdań, pożegnał się z nami i poszedł, J powiedział że musimy wszyscy iść do agencji pracy po nowa robotę bo ta się skończyła w chwili kiedy skończyliśmy półki - dłużej nie byliśmy im potrzebni. Pech chciał, że nie miałem przy sobie kartki z godzinami do podpisania, a jeśli nie dam podpisanej do agencji to tracę te przepracowane godziny a raczej pieniądze za nie (16h z dwóch dni) chciałem iść po podpis następnego dnia, ale agencja już znalazła mi kolejna robotę na budowie. Tym razem prawdziwej budowie. Kazali mi stawić się 6 30 7 km od miasta.
    Znalazłem budynek, jak zwykły domek w sumie wyglądał. W środku jednak wypchane takimi budowlanymi rzeczami, robi wrażenie w sumie. Idę dalej i ukazują mi się oni - przyszli współpracownicy. Czułem się jak w westernie bo gdy tylko wszedłem do tej pseudo kantyny ucichły rozmowy i wszyscy patrzyli na mnie xDD
    Powiedziałem tylko "Ich suche... Boss...szefe" na co pokazali mi drzwi obok i wrócili do rozmów. Szef nie mówi po ang ale na hasło "Euregio" to jest moja agencja pracy od razu wie o co chodzi i każe mi iść do reszty. Przydzielane są załogi do busów, a ja poznaje dwóch Polaków - Krzysztofa (Janusz z wąsem) i Bogdana - 30-40 letni gość, o ile Krzysztof to wcielenie stereotypowego Polaka na emigracji tak Bogdan był bardzo spoko.
    W busie wolne było tylko przy Turkach, no to hops!
    W ciszy dojeżdżamy na budowę market "Rewe" do rozbiórki częściowej. Okazało się że nie mam rękawic, ale Bogdan dał mi swoje bo miał dwie pary. I zaczęło się - burzenie ścian, wynoszenie duuuzych kawałów gruzu, rozbijanie podłogi na kawałki gruzu, ściąganie papy i dachówek (nienawidzę tego). W trakcie okazało się że Turki są o wiele lepszym towarzystwem od Krzyszt00fa, to trzymałem się z nimi. Gdy zapytałem Krzysztofa od niechcenia do której dzisiaj, czy w okolicach 15 to popatrzył na mnie z pogardą i dodał "do 15 to ty że możesz pracować w biurze, tu albo ZAPIERDALASZ albo WYPIERDALASZ" xDD
    No, i pracowaliśmy do 17 30, potem odwozka do firmy, 7km z buta i jesteśmy w domu.
    Był to najcięższy dzień że wszystkich jakie tu miałem, popracuje myślę do piątku i pójdę do agencji po inna pracę, na tą jestem po prostu za slaby. Moje nogi są jak jakieś poduszki, takie opuchnięte więc trochę #przegryw xD
    #niemieckiemagazyny #emigracja #niemcy
    pokaż całość

    +: s.............r, Mors_mihi_lucrum +13 innych
  •  

    Jakoś ostatnio nie pisałem na #niemieckiemagazyny ale mam dobre wytłumaczenie - działo się sporo, a właśnie jadę pracować w kolejnej robocie, jak wrócę to opiszę pokrótce zaległe dni, i opowiem co się w sumie stało. #emigracja i trochę #przegryw xD

  •  

    #pytanie #kiciochpyta #modameska
    Mirki, kojarzycie może jak się nazywa fachowo taka czapka co ma Mat z "sąsiadów"? Chce poszerzyć kolekcje śmiesznych czapek a ona jest dla mnie niczym święty Graal xD

  •  

    Dzień drugi w pracy.
    Jako że pewnie wiele osób takie wysrywy denerwują, to zrobię jakiś tag do czarnolisto #niemieckiemagazyny

    Dzisiaj wstałem o 6, bo o 7 15 miałem podwozke prosto spod domu, więc mogłem pospać jak księciunio. Przed dom wyszedłem o 7 10 i trafiłem idealnie, bo w ciągu 20 sekund podjechało auto, i na 7 20 byłem już w magazynie. Oparłem plecak i zdziwiłem się że nikogo jeszcze nie ma, mimo że zaczynamy od 7. Zacząłem coś tam sprzątać, i w ciągu kilku minut przyszedł Niemiec z którym wczoraj coś próbowaliśmy rozmawiać. Z tego co zrozumiałem od wczorajszego noszenia ze mną tych płyt jeblo mu coś w plecach na które 2 lata temu miał operację i zadzwonił do agencji, która przydzieliła go do lżejszej roboty. Zanim poszedł do domu to pokazał mi kilka protipow jak ułatwić sobie wykręcanie śrub czy wybijanie tych łączników metalowych. Pożegnaliśmy się i zostałem sam na całej hali. Wziąłem w rękę wiertarkę i zacząłem tak rozwiercać boczne łączniki półek, i nawet nie zauważyłem jak minęła 12. Przyszedł szef i przyniósł kratę chłodzonej wody, chwilę pogadaliśmy, zapytałem się czy mógłbym dzisiaj iść do domu po 8 godzinach o 15 zamiast 17 to zgodził się bez problemu. Jak zauważył że łączniki ładuje na palety na drugim końcu hali to się wkurwil, chyba skrzyczal gościa na wózku widłowym i gdzieś poszedł. Wrócił z takim śmiesznym miniwozkiem i pokazał jak się tego używa. Trzeba wjechać w luki na dole palety, rączka pociągnąć kilkanaście razy w dół i paleta się podnosi na tyle, żeby można bylo ją komfortowo przemieszczać. O wiele uprościło mi to robotę, bo wózek miałem teraz 3m od półki a nie 20 m. Z takich gorszych momentów to chwilę później chciałem przerzucić płytę z jakiejś mega ciężkiej sklejki ( 40 lub 50 kg bo nie usłyszałem dokładnie) i ktoś musiał ją ruszać wcześniej, bo była krzywo i koniec końców musiałem ją puścić, spadając obtarla mi do krwi solidnie kostkę prawej nogi, i gdyby nie burty robocze myślę że mogłoby boleć o wiele bardziej. Tu już serio zaczęło pięc więc stwierdziłem że jebać i zacząłem sprzątać śrubki które użyją potem jeszcze raz. Tak minęło mi do 14 30, poszedłem opłukać ryj i zdarcie i wyszedłem do domu.
    Jutro piąteczek, sobotę chyba prześpię cała xD
    #emigracja #niemcy
    pokaż całość

  •  

    Dzisiaj był pierwszy dzień w LEGALNEJ pracy xD
    Musiałem być na 6 50 pod adresem tej budowy, wstałem o piątej i o 6 wyszedłem do celu którym był numer 177. Po 30 minutach marszu byłem na miejscu, gdzie miałem czekać na kogoś (sam nie wiedziałem kogo, toteż czekałem na byle kogo xD) chwilę później zaczepił mnie Niemiec który na odpowiedź "nie rozumiem po niemiecku" powiedział Ok i poszedł dalej, zostawiając mnie na tym parkingu. Mija 6:50, nikogo nie ma, czuję że mnie wyjebią zanim na dobre zacząłem xD. Szukam czegokolwiek chodząc pod oknami jakiegoś biura, ale wszystko zamknięte, wtedy wchodzi on, cały na biało #pdk pan koło 60 i pyta się mnie po niemiecku o coś, zaraz przeszedł na angielski i pyta się na co ja tu czekam, mówie, że jestem z agencji i o 6 50 miałem tu być żeby zacząć pracę, na słowo agencja pan się uśmiecha i mówi "to ty musisz być tym polakiem z agencji" na co ja myślę "to ja muszę być tym polakiem z agencji". Pan odrazu mówi żebym za nim poszedł i znika za garażami czy czymś takim, no to ja czmych za nim i nim się obejrzałem byłem na jakimś magazynie z takimi wieeeeelkimi półkami. Na miejscu 3 Niemców w tym ten co rano mnie zaczepił, oczywiście żaden nie chce mówić po angielsku xD. Stałem tak jak kółek z 10 minut aż znowu przyszedł miły pan, powiedział że mam robić to co mi pokażą, i dał rękawiczki. Zaraz mam w ręku wiertarkę i odkręcam spore śruby, Wtedy naszła mnie myśl, że miałem pracować NA BUDOWIE a nie w magazynie. Przy następnym obchodzie miłego pana zapytałem się czy to na pewno na mnie czekał, pokazałem papier z agencji a on przejrzał szybko i potwierdził, musiała mu się moja zajadłość spodobać, bo awansowałem z wiertarki na zdejmowanie takich metalowych 20 kołowych stalowych elementów tych regałów. Koło 9 pierwsza przerwa, siedzę sobie na palecie i pije wodę przy okazji czytając Mirko, cały jestem spocony ale hej - nie wyjebali mnie jeszcze! Pod koniec przerwy przychodzi pan szefuncio i pyta się ile godzin mam wpisane w agencji, mówię że nie wiem ale raczej osiem na co ten zaproponował mi dzisiaj pracę do "fajw oklok" z ciepłą mi się ubzduralo i pomyślałem że chodzi mi o godzinę 15, ale nie, chodziło o 17 xD dalej odkrecajac, zdejmując blaty i metalowe części mija czas, aż zostaje z jednym Niemcem na hali, zaczyna coś rozmawiać więc tak sobie rozmawiamy na wpół gestykulując, a tu mija 16 i mówi że się zwija do domu, ja mam jeszcze godzinę ale hej - to pusta hala! Udając że zbieram jakieś śrubki i ogólnie się opierdalajac stwierdzam że pora na mirko xD po 5 minutach kończę więc idę z nudów schować drabinę. Akurat jak ją niosłem przyszedł szef i powiedział że finish, i że znalazł mi człowieka do odwiezienia do domu (Oskarek lat 20, ale miły) więc uciszony się żegnam i wsiadam do jego Ibizy, przejście z hali 40 stopniowej do klimatyzowanego samochodu mogę skomentować - xD
    Po drodze całkiem się dogaduje z oskarkiem który proponuje że jutro może mnie odebrać spod domu do roboty o 7 15, w sumie super bo mogę spać godzinę dłużej. Żegnam się, wchodzę do domu i opłukuje z siebie brud. To był koniec pierwszego dnia w robocie
    Plusy
    Brak Polaków patusow
    Normalny miły szef
    Jeszcze pracuję
    Darmowy dojazd
    Minusy
    Brak normalnych Polaków
    Niemcy udają że nie znają angielskiego
    Gorąco i mega bolą nogi

    W sumie to było całkiem nieźle, zrobiłem 40 k kroków na mi bandzie.
    Jutro dzień kolejny xD

    #emigracja
    pokaż całość

  •  

    Jutro zaczynam pierwszy dzień w pracy na budowie xD ciekawe jak to będzie wyglądało
    #emigracja #niemcy

  •  

    Jako ze jutro jade 18h busem, polecicie jakies fantasy (magia i miecz najlepiej) do zabicia czasu? Na lubimyczytac ciezko znalezc cos w miare ciekawego. Z takich przykladowych ktore super/lekko mi podeszly to np:
    -Wszystko od Sandersona
    -Klamstwa Lockea Lamorry
    -Gra o Tron
    -Szklany Tron
    -Trylogia Magow Prochowych (Polecam!!!
    I w sumie pewnie kilka razy tyle zapomnialem zeby je tu wymienic. Bardzo podszedl mi Prattchett, szczegolnie cykl o strazy ale nigdzie nie moge znalezc do pobrania reszty.

    #ksiazki #fantastyka #czytajzwykopem
    pokaż całość

  •  

    Sprobowalem coli ktorej nie pilem od dwoch lat, kurwa jakie to niedobre xD taka woda gazowana w chuj przeslodzona fujka

    #gownowpis

  •  

    W serkach fantasia najgorsze jest to ze jak sie wrzuca czekolade to ona zawsze wypada na boki! ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    #gownowpis

  •  

    #lacunafabularnie #lacunafabularnienewbristol

    RAPORT Z ROZMOWY Z KOMENDANTEM W EAU ROGE

    Samuel Madarra, Marek Katkatan, Arnold Czarnymurzyn oraz Laurence Pierre podpłyneli do brzegu, przy pomocy jednej z szalup. Z miejsca otoczyła ich gromadka Francuskich żonierzy. Kiedy właściciele Cytrynowego Slanta złożyli broń, uzyskali pozwolenie na rozmowę z komendantem miejscowych żandarmów. W drodze do garnizonu, Laurence zdołał wychwycić z rozmów żołnierzy, że komendant doskonale wiedział co zrobili w Costa Amarela. Gdy wkońcu, przemierzając kolejne uliczki dotarli przed budynek, Samuel sposępniał patrząc na garnizon, mówiąc coś co mogło brzmieć jak ''W żożtałn takiego nie mieliśmy!''. Gdy żołnierze odeskortowali ich prosto do biura, ich oczom ukazał się postawny człowiek w sile wieku, o potężnej sylwetce, która niemal dorównywała sylwetce Arnolda. Gdy Laurence przedstawił siebie i towarzyszy, komendant Roch Pawlak, bo tak miał na imię z miejsca przeszedł do rzeczy.
    - No dobrze Panowie, zanim zaczniecie smęcić o tym kim nie jesteście, odpowiedzcie mi na jedno pytanie. Jakim cudem mam uwierzyć, że banda wyrzynająca stu żołnierzy portugalskich jest ''Tymi Dobrymi''? Stu? Co ja mówię, mamy raporty, że zabiliście ponad 500 żołnierzy w 3 garnizonach! - Powiedział spokojnie komendant.
    - Nikt nie mówił, ze jesteśmy ''Tymi Dobrymi'' - odpowiedział śwobodnie Madarra
    - Jesteśmy zawodowcami, dbamy o dobro naszego ludu - dodał Arnold, nieskromnie napinając bicepsy.
    - No, czyli to mamy ustalone. - rzekł Roch Pawlak - dlaczego więc miałym się zgodzić na wpuszczenie...bandytów do mojej osady? Jaką mam gwarancję, że moich żołnierzy teżnie wyrżniecie jak każe wam pójść do pracy lub zapłacić podatek dla Króla? - dopytywał się, Marek natychmiast zauważył lekkie zawachanie w głosie Francuza, i przeszedł do kontrataku.

    - Na wstępie ostrzegam, jeśli my nie wrócimy na okręt, załoga ma jasne rozkazy, będą próbowali nas odbić WSZYSTKIMI dostępnymi środkami, w tym dwustoma działami. Może to doprowadzić do wielu...nieprzyjemności, a tego byśmy nie chcieli, prawda?
    Do rzeczy, jest pan komendantem, każdy z nas również był strażnikiem, porucznikiem, komendantem, więc pomówmy jak mundurowy z mundurowym. Mamy aktualnie najpotężniejszy okręt na tych cholernych wodach, i oferujemy pomoc.
    W zamian oczekujemy tylko trzech rzeczy. Po pierwsze, chcemy legalnie wpłynąć do portu, po drugie, chcemy żywności dostarczonej na statek. Po trzecie już, chcemy swobody w rekrutacji załogi.
    My pozbywamy was jednego problemu, a wy pomagacie nam, co pan na to?

    Komendant słysząc słowa Marka, który wypluł je niemal na jednym wdechu, przełknął nerwowo śline i powiedział tylko - Rozumiem.. port stoi dla was otworem, w tej sytuacji... - momentalnie odzyskał fason i podjął - Tylko jaki właściwie jest wasz plan? Mam dla was kontrpropozycję.

    - Zamieniam się w słuch - odparł zaciekawiony Madarra

    Roch Pawlak po chwili namysłu, uderzył pięścią w stół i powiedział:
    - Francja odda wam do dyspozycji...2 wojenne karaki, Wy zostaniecie awansowani do stopni Komandorów, cała wasza załoga zostanie objęta amnsetią i otrzyma obywatelstwo Francuskie. Dodatkowo otrzymacie odszkodowanie, aby wasze rodziny nigdy już nie zaznały głodu, w zamian zrzekniecie się statku, który w waszych rękach nie jest wykorzystywany w całości potencjału. - Słowa Rocha wprawiły piratów w osłupienie, jako pierwszy odezwał się Arnold.

    - Jakie kurwa znowu odszkodowanie? - zwrócił się do Samuela
    - Pewnie za to, że Portugalia zabiła połowe naszych ludzi - powiedział z miną znawcy
    - A może za to, że na morzu nas szybko zabiją? - Wtrącił się Laurence
    - A przecież ja nie mam tu rodziny! - zaczął skarżyć się Arnold
    Rozmowe przerwał Marek Katkatan, który spokojnie podszedł do Komendanta.

    - Dziesięć karak. - Zażądał
    - Chyba oszalałeś? Trzy karaki, do każdej dam po pięć dział. - Powiedział rozgniewany komendant
    - Osiem Karak, z gotowymi działami. Jeśli nie, to sami możemy zaoferować Dwieście dział, w dodatku sprawnych, o czym przekonali się Portugalczycy.

    Słysząc to, Roch Pawlak momentalnie pobladł.
    - P..pięć karak? 4 obsadzone działami, jedna handlowo-zaopatrzeniowa! Więcej nie mamy w Eau Roge!

    Marek, z pokerową miną zwrócił się w kierunku Madarry.
    - Pasuje nam?
    - Pasuje! Pięć statków to więcej niż jeden! - odpowiedział.

    Katkatan znowu zwrócił się do Komendanta, z uśmiechem na ustach podał mu dłoń, którą ten szybko uścisnął.
    - Nam pasuje!
    Żandarm słysząc to, głośno odetchnął.
    - Świetnie, formalności załatwimy niebawem, a teraz muszą panowie wybaczyć..czeka mnie sporo papierkowej roboty.
    - Ależ naturalnie. - Powiedział Katkatan, i gestem wskazał reszcie żeby za nim wyszła.

    Gdy otoczyli ich Francuscy żołnierze, Madarra nie miał oporów przed wykorzystaniem nowego stanowiska.
    - Żołnierzu, jaki masz stopień?
    - Porucznik - odburknął.
    - No, więc ja jestem jebanym Komandorem, tak jak i reszta z nas. W sensie z nas nas, a nie nas wszystkich - powiedział machając rękami na całą grupę. - więc jako Komandor, zapraszam was wszystkich do karczmy, porucznik stawia!
    - Zaraz zaraz! - powiedział zmieszany żandarm, który dopiero zobaczył w co się wpakował. Było jednak za późno, bo reszta oddziału poszła w kierunku karczmy.

    Czwórka ex-piratów szybko się ulotniła, i zaczęła śmiać się w jakiejś bocznej uliczce.
    - Widziałeś jego mine? Widziałeś?! - Zagrzmiał Arnold, klepiąc Madarrę w plecy, niemal odbierając mu oddech
    - Stary numer, jeszcze z wojska! - Odpowiedział dumnie Samuel
    - Dobra ludzie, a raczej PANOWIE KOMANDORZY. Zmykajmy przekazać nowiny załodze. - wtrącił się Laurence

    Zbliżając się do portu, Samuel gwałtownie zamarł
    - Co jest? - spytał Katkatan
    - Wykonałem właśnie obliczenia, mamy 5 statków, a komandorów tylko czterech! - odpowiedział Przerażony
    - Fakt, i piąty nie jest uzbrojony... może go sprzedajmy?
    - Zgoda! - wykrzyknęła cała czwórka.

    Gdy dotarli na okręt, ludzie byli im naprawdę wdzięczni, uzyskali amnestię, obywatelstwa..jednak oddanie Cytrynowego Slanta, który już każdemu z załogi robił za żywy pomnik, pomnik ludzi którzy zgninęli za nich, nie przypadł im do gustu.

    ---------------------------------------

    WOŁAM:
    @lacuna
    @Yokaii @endrjuk @gasior22
    pokaż całość

    •  

      W śnie komendanta oraz prawdziwa akcja w piekle.
      Joseph: Kurwa mać! Co kurwa narobiliście!
      Samuel: To ja tego nie zrobiłem.
      Joseph: A kto komendantem kurwa jest?!
      Samuel: Mówiłem, że ja tego nie nie chcę ten!
      Joseph: A kto prowadził gigastatek?
      Samuel: Sullivan, bo powiedział tak ja mówię...
      Joseph: A z jakiej racji kurwa sprzedajecie statek, za który zginąłem, ile razy tłumaczyłem, to jest potegą kurwa i żaden chuj nie ma z nim szans
      Samuel: Ale 5 poteżnych karak dzięki temu zyskaliśmy! No to yyyyyy sprzedaliśmy...
      Joseph: Jak kurwa sprzedaliście? To trzeba było kurwa wziąć i ich zmusić do oddania statków. Jakim kurwa yyyyyyy?! Zobacz co narobiłeś! Potega przepadła kurwa zobacz co narobiłeś po chuja się rwiesz kurwa jak nie ginąłeś!
      Szatan: Joseph nie denerwuj się.
      Joseph: Jak mam się nie denerwować?
      Szatan: Zaraz odzyskamy.
      Joseph: Na pewno już nie odzyskasz od francuza kurwa..
      Szatan: No to wyciągniemy od portugalczyków nowy i damy Stefanowi
      Joseph: Takiego gigamasztu już nie dostanę
      Szatan: No to kupimy olimpium i będziemy wzmacniać
      Joseph: Ta olimpium... Czemu się kurwa rwiecie jak nie gineliście! Żaden pirat kurwa nie siedzi za was nie dowodzi i kurwa powiedziałem, że nie ma... Tłumaczyłem tysiąc razy, bo kurwa człowiek ginie za ten sprzęt bardziej niż za ojczyzne a kurwa przyjdzie od tego. Kurwa mać tłumaczę spadkiem jest to i tamto żaden kurwa go nie rozdrabnia jakim prawem kurwa tyle razy wam tłumaczyłem!

      pokaż spoiler Joseph: Zgrywam się, świetna robota panie Komodorze.
      pokaż całość

  •  

    Cholera, to jak Ogar przekonał Arye żeby spierdzielała było świetne. Cleganebowl 10/10 xD bardzo fajny odcinek moim zdaniem

    #got

    źródło: 30u31a.jpg

  •  

    Jednak Chromka to Chromka, a nie jakaś paraśka ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #terrarystyka #pajaki #ptaszniki

    źródło: 59925951_2347802998876722_6520125135490383872_n.jpg

    +: Dipolarny, a........j +9 innych
  •  

    Coraz bliższy Cleganebowl, w sumie tylko na to czekam xD i jeszcze raz szacunek dla amfetaminowego pirata za dorównanie nocnemu królowi
    #got

    +: W........................7, S...e +5 innych
  •  

    #got
    Kto zabił smoka:
    Nocny król
    Amfetaminowy pirat
    Docencie to

    +: W........................7, Arke +10 innych
  •  

    Co za zamieszanie na tagu?
    Nie chce przeglądać bo mogą być spoilery jak odcinek wyciekł
    #got

    +: Re_mi
  •  

    #lacunafabularnie #lacunafabularnienewbristol
    Samuel Madarra - Komendant Straży Miejskiej
    Komendant od ostatniej skargi miał potwornie zły humor. Gdy dowiedział się, że zabójca gubernatora uciekl zabijając przy tym Grega, jednego z bardziej pracowitych strażnikow, humor pogorszył mu się jeszcze bardziej. Miał przez to o jedną robotę więcej, jakby to co miał zrobić byłoby takie proste.. W ciągu kilku chwil postawił całą straż na nogi, jako pierwszy oczywiście pojawil się Arnold, potem przyszli John oraz Katarzyna, Sullivan który jak zwykle mówił sam do siebie, komendant w tym wypaadku sprowadzil nawet Laruence który był zamieszany w incydent z tym calym Santoro... w ciągu kolejnych minut zobaczył cały garnizon za wyjątkiem dwóch strażnikow.
    - Komendancie, o co właściwie chodzi? I czemu nie ma z nami Marka i Goldberga? - dopytywał się Paul, jeden z najświeższych strażników.
    - Pan Katkatan jest aktualnie zajęty wyżywieniem tej wyspy, razem z Kwadr... z tą czwórką która rządzi, rozumiecie. Goldberg siedzi w warsztacie, z tego co mówil pracuje nad czymś co zrewolucjonizuje naszą pracę, więc jest wolny od tego co dzisiaj zrobimy. - Wyjaśnił Madarra, po czym podjął - Jak już pewnie wiecie, Asbjorn, zabójca gubernatora uciekł zabijając przy tym Grega, który był tu z nami od samego początku. I zajmiemy się tym niezwłocznie. Jednak to nie jedyna sprawa którą musimy dziś zrobić. Myślę, że najlepiej będzie jeśli podzieli... - PRZEPRASZAM KOMENDANCIE! CZYM JEST TA DRUGA SPRAWA? - przerwal mu nieznany z imienia strażnik.
    - Dajcie mi dokończyć! Drugą sprawą którą dziś się zajmiemy, będzie - tu Samuel aż się wzdrygnął - aresztowanie Przedstawicieli Kompanii Handlowej Xanthii.
    Na placu zapadła cisza, którą po chwili przerwały rozgoraczkowane szepty.
    - Dobrze słyszeliście, ostatnio przedstawiono mi dowody, które są na tyle mocne, że musimy podjąć ku temu odpowiednie kroki. Aresztujemy ichpod zarzutem zawłaszczenia mienia, spowodowania tym znacznych strat finansowych oraz spiskowania przeciwko koronie angielskiej.
    Z tego co mi wiadomo, chodzi o kopalnie. Ale mniejsza z tym, proponuję utworzyć dwa zespoły, jeden skupi się na wytropieniu Asbjorna i wrzuceniu go do celi, a drugi na czele ze mną aresztuje przedstawicieli KHX.

    Sprawą Asbjorna zajmą się:
    Sullivan, Whiteflag, Laurence oraz...wy! - tu wskazal na grupę 12 strażników (NPC)
    @glukonard @Lisaros @gasior22
    Natomiast co do aresztowania, idzie ze mną:
    Katarzyna, Arnold, Pierre i cała reszta! (40 Straznikow NPC)
    @profesjonalna_skarpeta @endrjuk @William_Adama
    Pamiętajcie, Asbjorn to morderca, z tego co zdążyłem się o nim dowiedzieć nie jest zbyt bystry, ale jest cholernie groźny, jeśli będzie uciekał nie wachajcie się strzelać. Jak uda wam się złapac go żywcem to Sam wystawił za niego nagrodę, okrągły tysiąc jak pamiętam, możecie za to pić w martwej cały kwartał!
    Co do KHX, rozbrajamy każdego, i skuwajcie ich w pary, coby nie uciekli.
    - A co z gubernatorem ( @lacuna )? - dopytywał się jeden strażnik.
    - Potem się tym zajmiemy, konsekwencję biorę na siebie. Rozejść się!

    Wydano rozkaz Aresztowania przedstawicieli KHX oraz wszczęto pościg za Asbjornem.
    pokaż całość

  •  

    Jak lyanna zabiła olbrzyma to było super całkiem

    +: m....4, Omar_Ar-Czowy

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika pocotosienoginoco

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (3)