•  

    #suchar XD
    Matka pakuje syna na wycieczkę:
    - Zapakowałam ci chleb, masło i kilogram gwoździ.
    - Po co?
    - Jak to po co? Posmarujesz chleb masłem i zjesz.
    - A gwoździe!?
    - Tu są. Przecież spakowałam.

  •  

    W 1945 podczas uroczystości podpisania Karty Narodów Zjednoczonych, wobec braku polskiej flagi, wyraził oburzenie i ostentacyjnie zagrał Mazurka Dąbrowskiego. Występ poprzedził słowami:

    W tej sali, w której zebrały się wielkie narody, aby uczynić ten świat lepszym, nie widzę flagi Polski, za którą toczono tę okrutną wojnę.
    A więc teraz zagram polski hymn narodowy


    A kto to był?

    pokaż spoiler Artur Rubinstein, polski patriota żydowskiego pochodzenia.


    #historia #patriotyzm #ciekawostki #chwalabohaterom
    pokaż całość

    źródło: d-pt.ppstatic.pl

  •  

    #korposwiat #heheszki #truestory

    Pamiętajcie, ASAP żeby nie było fakapu.

    Ja pierdolę, uwielbiam te korpomaile xD Co w ogóle przychodzi do głowy ludziom którzy piszą w ten sposób, zamiast stare dobre "Skupiamy się na swojej pracy, zarabiamy pieniądze i wspieramy kolegów." ? Ehh.

  •  

    Jak myślicie co to jest?
    Dawać pomysły ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #zagadka #gownowpis

    +: Freakz
  •  

    Ciekawi mnie co się stało z rzeką w Hiroszimie w chwili wybuchu bomby atomowej.

    #wojsko #bron #historia

  •  

    Ale bym się karnął takim #ikarus em po nocnym #szczecin
    #nostalgia motzno
    Więcej zdjęć w komentarzach.
    Kupilbym takiego i robił wieczory kawalerskie xD

    źródło: fromapp.jpg

  •  
    Axelio

    +212

    Dzień dobry ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Znów piękny i wystrojony, bo jadę do Warszawy na 2 ważne spotkania. Życzcie mi szczęścia! :)

    #dziendobry #wygryw #piekny #selfie #modameska

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Screenshot_2018-07-18-09-46-53.png

  •  

    Facet lat 23
    Kobieta lat 39
    Czy taki związek ma szansę być czymś poważnym czy to już zbyt duża różnica wieku?

    #zwiazki #rozowepaski #niebieskiepaski

  •  

    #gimbynieznajo #narkotykizawszespoko
    Krążyło to na 1,44" - odpowiednik #pasta

    MAGICZNE PRZYGODY KUBUSIA PUCHATKA
    CZĘŒĆ PIERWSZA: MOSSAD ATTAC

    Był piękny majowy poranek... Prosiaczek, Kubuœ Puchatek, Tygrysek i Królik siedzieli w domku u Kłapouchego.


    - Leje jak skurwysyn - jęknšł Królik.
    - Ta ... Nawet miodka pitnego nie mam się ochoty napić - wysapał Kubuœ.
    - Jak chcecie to mam wino HERACLES - Classic Płońsk Aperitif -zaproponował Kłapouchy.
    - Jak kosztowało więcej jak 3 zł to nie pijemy - odrzekł Prosiaczek.
    - Kosztowało 3.40 zł. Chceta ? Jak ni to som se golnę - rzekł rozjuszony Kłapouchy.
    - Dobra, dawaj - rzekł Królik leniwie otwierajšc butelkę.
    - Coœ się gówno nie chce otworzyć - sapnšł.
    - Nożem go - zaczšł kibicować Prosiaczek.
    - Szabli kurwa, szabli ! - Tygrysek poczerwieniał niczym alkoholik na ciężkim głodzie.
    - Na ! - wrzasnšł Puchatek wykonujšc cięcie podłużne nożem w kierunku butelki.
    - ŁŁŁŁŁAAAAAAA !!! - rozległ się krzyk Królika. Okazało się, że Kubuœ w swoim heroicznym ataku na butelkę obcišł Królikowi obie dłonie. Butelka z hukiem rozbiła się o ziemię ...
    - Ja pierdolę... Kurwa, Królik ! Coœ ty zrobił ??? - rzekł mocno rozczarowany Tygrysek.
    - ŁAAA, ŁAAA ! - darł się Królik.
    - Zlizujcie z podłogi - rzucił się na kolana Prosiaczek.
    - ŁAAA, ŁAAA ! - darł się coraz ciszej Królik.
    - Niech ktoœ go zamknie bo mi sšsiedzi będš się burzyć, że strasznie hałasuję - zamruczał Kłapouchy.
    - Łaa ... aaa ...bum - Królik z powodu dużej iloœci straconej krwi zemdlał.
    - I co teraz łosie ? Mam zapaskudzony cały dywan. Perski ! Tkany pod Wilkowniczkami Górnymi ! Patrzta ! Tu wino, a tu krew. Jak ja to wszystko umyję ??? - jęczał Kłapouchy.
    - A co zrobymy z Kłapobrzuchym (hic!) ? Zapytał nieco podchmielony Prosiaczek.
    - Wyjebać go za drzwi bo zapaskudzi całe mieszkanie ! Tygrysek nie mógł œcierpieć straconego wina.
    - Nie no panowie, biedak się wykrwawia ... Niech ktoœ zadzwoni po Pana Sowę. On będzie wiedział co zrobić! - Puchatek nie tracił zimnej krwi.
    - Halooo ? Pan Sowa ? Mamy problem. Królikowi odpadły dłonie i strasznie krwawi. A teraz nagle zasnšł. Niech pan przyjedzie bo zapaskudzi mi całe mieszkanie... -Kłapouchy lekko załamany przekonywał właœnie Pana Sowę.
    - I co ? - zapytał Tygrysek.
    - Już leci - odparł Kłapouchy. Po chwili Pan Sowa stał już w drzwiach jego domku.
    - Wy debile... - Pan Sowa jak zwykle nie mógł stracić okazji ukazania swojej wyższoœci intelektualnej.
    - Który głšb obcišł Królikowi dłonie ???
    - Ja nic nie wim ! Nic nie wim i nic nie powim ! - krzyczał podniecony Tygrysek.
    - Bo one tak same... To znaczy on stał, otwierał żur i nagle dłonie mu odpadły. Palił niemca Puchatek.
    - Taa, jasne. A tym zakrwawionym nożem to się pewnie podpierał ??? Pan Sowa jak to zwykle w takich sytuacjach bywa odkrył w sobie żyłkę detektywa.
    - Prosiaczek! Gadaj co tu się stało ! - wrzasnšł Pan Sowa do Prosiaczka.
    - Nic mu nie mów ! To na pewno agent Mossadu! Zobacz jaki ma nos! To na pewno jakaœ żydo-masoneria! Gazem go! - Puchatek słynšcy ze swoich antysemickich poglšdów nagle poczerwieniał.
    - Noo więc my... to znaczy strasznie padał deszcz... i Kłapouchy dał nam żur... i Puchatek chciał mu pomóc... i Królikowi odpadły dłonie -wystękał Prosiaczek.
    - Obcinajšc mu dłonie ??? - Pan Sowa nie krył bezsensu tej opowieœci.
    - Nie wierzę w ani jedno słowo! Według mnie cała ta sprawa wyglšdała tak: Królik i Puchatek byli na kacu i potrzebowali klina, a że Puchatek miał tylko miód postanowili się udać na poszukiwanie czegoœ mocniejszego.Po drodze spotkali Prosiaczka. Gdy byli u Królika okazało się, że tamten wszystko wypił więc udali się do Tygryska. Tygrysek miał tylko LSD i haszysz ale nic do picia. Więc po zażyciu po jednym kwasiku udali się do Kłapouchego. Kłapouchy miał wino. Gdy więc Królik wzišł się do opróżniania butelki, Puchatek podstępnie zadał mu parę ciosów nożem w plecy. Jednakże nie trafił i obcišł mu dłonie. Czyż nie było tak ?
    - NIE ! - odpowiedzieli chórem wszyscy (oprócz królika).
    - Przyszedłeœ tu leczyć czy pierdolić głupoty ? Zamknij dzioba bo jak ci przypierdolę to ci pióra dupš wyjdš! - krzyczał Prosiaczek, który właœnie zauważył, że Królik strasznie posiniał.
    - No dobra... już go leczę... Ale pamiętajcie... "The truth is out there"...
    - Te! Molder! SIAT-DA-FAK-AP ! - wrzasnšł Tygrysek. Po chwili Królik był cały i zdrowy i leżał spokojnie na łóżku.
    - Królik jest cały ale bardzo wyczerpany. Musi dużo odpoczywać. A, i przydałaby mu się transfuzja - Pan Sowa zbierał się do wyjœcia.
    - Fuzja ? My nie jesteœmy pedałami ! - odrzekł stanowczo Tygrysek.
    - Transfuzja ! ...A zresztš nie ważne. Ja spadam. Na razie debile ! -Pan Sowa zamknšł z hukiem za sobš drzwi.
    - Ty skurwielu ! - rzucił się na Królika Tygrysek.
    - Wylałeœ całe jebane wino. Nawet się nie podzieliłeœ. Wybryknę ci dupę do mózgu ! - Tygrysek skakał po Króliku.
    - Przestań... przestań... A zresztš ... Pobrudziłeœ mi cały jebany dywan...Te tygrysek, to skakanie jest całkiem fajne - rzekł Kłapouchy przyłšczajšc się do Tygryska. Nagle ziemia zadrżała i do pokoju wkręcił się Gofer robišc sporš dziurę w podłodze.
    - So jeft, kurwa ?
    - Nic nie jest. Spierdalaj ! - Puchatek wymierzył mu soczystego kopa prosto w wystajšcš z ziemi głowę. W między czasie kuracja wstrzšsowa Tygryska i Kłapouchego odniosła zamierzony skutek. Królik się obudził...
    - Może byœcie kurwa ze mnie zeszli, co ? - Królik sprawiał wrażenie lekko zdenerwowanego.
    - Ops, trzeba wiać... - rzekł Puchatek udajšc się po cichu w stronę drzwi. Niestety Pan Sowa zatrzasnšł je tak mocno że Kubuœ nie miał siły ich otworzyć. Odwrócił się więc napięcie i krzyknš:
    - Tygrysek, Kłapołuchy, Prosiaczek! Trzymać skurwiela!
    I cała gromadka rzuciła się na przerażonego Królika. Po chwili Królik siedział zwišzany w kšcie.
    - Panowie! Ten złoczyńca musi odpokutować za zniszczenia tak cudownego napoju jakim jest HERACLES - Classic Płońsk Aperitif. Mam pewien plan. Tygrysku masz przy sobie kartoniki z LSD? -rozpoczšł dyskusję Puchatek.
    - Mam.. jeszcze trzy.- odparł Tygrysek.
    - Dawaj. Zafundujemy Królikowi darmowš przejażdżkę.- Powiedział z szyderczym uœmiechem Puchatek.
    - Pojebało cię??? Nie doœć że rozjebał wino to jeszcze mam mu fundować darmowego tripa.???- Tygrysek nie mógł uwierzyć w słowa Puchatka.
    - Nie o to chodzi... Mam pewien plan. Dasz mu wszystkie trzy a Kłapołuchy wprowadzi go z Złego TRIPa.!
    - Hehehe! Zajebiœcie... Powiemy mu że za chwile jest koniec œwiata, albo że zaraz będzie w jego domu impreza disco polo lub techno.- rzekł zadowolony Tygrysek.
    - hihih! Albo że zamiast fjuta ma marchewkę...- zaœmiał się Prosiaczek.
    - Też mi dowcip. I co to da?- zapytał Kłapołuchy.
    - Nie kapujesz? Króliki uwielbiajš marchewkę... Po paru godzinach nie wytrzyma i będzie jš chciał zjeœć! I albo złamie sobie kręgosłup albo odgryzie sobie fujarę... hihihih!- Prosiaczek œmiał się coraz głoœniej.
    - Hehehe. Dobre ale mam coœ lepsiejszego. -rzekł Kłapołuchy.
    - Dobra dawać go. -rzekł Puchatek i wcisnš przerażonemu Królikowi 3 porcje LSD do mordy. Po chwili Królik zaczšł niezrozumiale bełkotać co wskazywało na stan przed podróżš.
    - Dobra Kłapołuchy, możesz zaczynać. -rzekł Tygrysek...
    - Drogi Króliku... mam złš wiadomoœć. -rzekł Kłapołuchy najposępniej jak tylko potrafił.
    - Cierpisz na dziwnš chorobę... Objawia się ona tym że odpadajš ci wszystkie kończyny...
    - Bylyfyzytsyf ??? -wybełkotał zdziwiony królik.
    - Noo.. a potem masz wielkš ochotę cišgnšć wszystkim druta... hehe.. -dołożył Puchatek.
    - A jedynš kuracjš jest nasranie ci na łeb! - warknšł przez zęby wcišż wœciekły Tygrysek.
    - Ale najpierw masz wielkš ochotę biegać w kółko i wydawać dŸwięk "PI PI PI PI". -zakończył Prosiaczek.
    Już po chwili ku uciesze wszystkich Królik biegał wokół stołu i darł mordę. Po paru minutach nagle przestał i upadł bezwładnie na ziemię...
    - Te królik, co ci jest? -zapytał Kłapołuchy.
    - Moje nogi... Popatrzcie na moje nogi... zgubiłem... odpadły... nie ma..... łaaaaA!!!!!! -darł się przerażony Królik.
    - Noo... poważna sprawa... -zachichotał Prosiaczek.
    - Kłapołuchy zrób mu zdjęcie! -krzyknšł Puchatek.
    - A teraz ręce... ratujcie moje ręce... łojezu AAAAA.! -Królik popadał w coraz głębszš paranoje.. Tymczasem Kłapołuchy pstrykał kolejne zdjęcie.
    - Wyœle je do całej jego zasranej rodziny, hehehe. -cieszył się.
    - Zasranej...? TAK! Niech ktoœ mi nasra na głowę.. Błagam, osrajcie mnę! Proszę - Królik był bliski płaczu. Nie dokończył jednak gdyż wielkie gówno wylšdowało mu na twarzy... Po chwili drugie... i trzecie... Gdy wszyscy już się wypróżnili Królik zaczšł dochodzić po woli do siebie....
    - Och... już mi lepiej... popatrzcie nogi mi odrosły....
    - Uwaga! -przerwał mu Tygrysek.
    - Inwazja żółtych kuleczek! Chować się!
    Królik wstał, rozejrzał się i z krzykiem wybiegł z domku.
    - Nic mu nie będzie? -zaniepokoił się Prosiaczek.
    - Nie tam... Jego trip będzie trwał około 48 godzin... Niebezpieczeństwo jest małe bo samochodów u nas nie ma...co najwyżej może spierdolić się z drzewa jak będzie myœlał że umie latać. Albo dostanie od kogoœ w mordę... -stwierdził doœwiadczony Tygrysek. - No to posprzštajmy tu trochę... -rzekł kłapołuchy.
    Nagle drzwi się otworzyły i stanšł w nich Krzyœ. Był ubrany w białš koszulę, na niej miał czarnš skórzanš marynarkę i spodnie "piramidy". Wszedł do sali podœpiewujšc: "Kolorowe sny kiedy ja - dotykam siebie".
    - A ten gej czego tu chciał ? - zapytał Puchatek.
    - Czołem załoga ! - wykrzyknšł Krzyœ.
    - Wal się na ryj - zamruczał Tygrysek po czym wszyscy oprócz Krzysia wybuchnęli œmiechem.
    - A czemu tu tak brudno...? I dlaczego tu tak dziwnie pachnie tym... no... CHEJ ! to przecież jest ALKOHOL ! - krzyknšł Krzyœ.
    - Braaawooo... - jęknšł Tygrysek.
    - Jak mogliœcie... Mama mi mówiła, że alkohol zabija... od niego się umiera... nie wolno go pić... zawiodłem się na was... Idę do domu... i powiem mamie ! - rzekł Krzyœ i trzasnšł drzwiami.
    - IdŸ i jš tu przyprowadŸ... nasram na jej grób - rzekł na odchodnym Tygrysek.
    - Taa. Zarżniemy jš koncertowo... - dorzucił swoje Kłapouchy.
    - Wiecie co... nie chce mi się tu siedzieć... chodŸmy przejœć się po lesie... - zaproponował Prosiaczek. I cała czwórka wybiegła na dwór w poszukiwaniu kolejnej przygody...
    KONIEC CZESCI PIERWSZEJ
    pokaż całość

    •  

      MAGICZNE PRZYGODY KUBUSIA PUCHATKA
      CZĘŒĆ PIĽTA: THE FINAL CONFLICT

      Było piękne sierpniowe południe... Słońce prażyło, żar lał się z nieba i w ogóle było kurewsko goršco. Królik, Prosiaczek i Puchatek leżeli na zboczu piwnej górki i raczyli się kolejnymi lampkami wina "Heracles - Classic Płoński Aperitiff".


      - To ja już nie wiem... -zaczšł rozmowę Prosiaczek. -Czy jestem taki łoœ czy po prostu jestem przewrażliwiony, ale gdy padał deszcz to było mi Ÿle, ale to co teraz się dzieje przebija moje najmroczniejsze koszmary. Jest taki upał że mimo iż wypiłem tylko 2 żury już jestem najebany w trzy dupy i wszędzie widzę Tygryska.
      - To dziwne ale ja też go wszędzie widzę... -stwierdził Puchatek. -Jest tu... teraz tam.. .teraz tu... O nawet macha do nas....
      - No i co się tak gapicie parówy???? Ruszcie te tłuste, sflaczałe dupska i chodŸcie tu! -Tygrysek wprost tryskał energiš... -Muszę do nich iœć bo się sami nie ruszš...
      - Co za wspaniały dzień! -przywitał się Tygrysek... -Słoneczko œwieci.. jest tak goršco... goršco... goršco... i.... posuńcie się bo jak się czegoœ nie napiję to się ugotuję....-Tygrysek opadł bezwładnie na ziemię. -Byłem dzisiaj na centralnym i kupiłem nowš porcję Speed'a. Co prawda kupiłem tylko grama ale poszedł na jeden raz i takiego kopa dostałem że brykam od 4 rano... Serce przestało mi bić jakieœ 5 godzin temu... Prosiaczek dawaj ten żur boœ się przyssał jak do krowiego cycka... -Tygrysek leniwie pocišgnš parę łyków i powiedział: -Myœlę drodzy bracia i siostry że należy zarobić parę groszy na jakieœ lepsze trunki.. pijemy tylko wino z podwójnš siareczkš a przecież jest tyle wspaniałych napojów... ode kołon... woda brzozowa.... ale to wszystko kosztuje... Proponuję wzišœć się do jakieœ pracy...
      - Jak tak bardzo chcesz coœ wzišœć to może mi wzišœć do buzi bo ja nie mam zamiaru nic dzisiaj robić.. -wysapał leniwie Puchatek.
      - Ja tylko chciałem wam pomóc zarobić parę groszy a wy... -zaczšł łkać Tygrysek.
      - Czy wreszcie zamkniesz ten swój pršżkowany ryj? -Królik był bardzo bezpoœredni. -Ile można tak gadać...? Nie doœć że przylazł i spija wino to jeszcze gada jakieœ bzdury...
      Wtem nadszedł wolnym krokiem Kłapouchy.
      - Słyszeliœcie? Łowcy pip powrócili...
      - A co??? Krzyœ "Szadi" Cioterski im nawiał... -zapytał leniwie Puchatek..
      W tym momencie Prosiaczek napięcie przeszedł z pozycji poziomej w poziomo-pionowš czyli po prostu usiadł. - Krzyœ nawiał?? Heheh... no to już jest martwy.... -Prosiaczkowi oczy zaszły krwiš...
      - Nieee tam.. chyba nie, bo sš z DonVasylemTM... Z resztš już tu idš.. -Kłapouchy wskazał łapš na powoli zbliżajšcš się brygadę ubranš w czarne skury.
      - Ahoooy łowcy! - krzyknš w ich stronę Puchatek.
      - A - co? -zainteresował się Prosiaczek.
      - Ten jak coœ przypierdoli... Nie jesteœmy kurwa na morzu...
      Królik z minuty na minutę stawał się coraz bardziej zły. Zły był na siebie bo pozwolił wysadzić maszynę do deszczu - przez co teraz musi siedzieć w słońcu gdzie temperatura wynosi 52 stopnie Celc. Zły był na Tygryska bo zamiast przynieœć coœ zimnego do picia to kupił speed i sam się nawalił.. Zły był na Pana Sowę bo Ÿle sklecił DaBomb przez co zamiast lokalnego wybuchu był taki wyjeb że fala uderzeniowa rozjebała mu domek. I zły był na Puchatka bo tamten z chitraœnym uœmiechem na ustach wsadzał mu patyk w dupę..
      -Puchatek! Kurwa jak nie przestaniesz to jak ci ten patyk wsadzę...
      - Nooo gdzie??? -zapytał z jeszcze większym uœmiechem Puchatek.
      - Oj zamknijcie się w reszcie... -jęknšł głucho Kłapouchy... -Nadeszli łowcy.
      - Dasz bór. Powiedział pierwszy z nich. Oto ten co go nie było... Ot mistrz nasz...ciało zgniło.. Ożywion ten co był umarły.....
      - I wielkim był fanem stosunków analnych... hihihi.. -dokończył Puchatek.
      - Jak œmiesz! -krzyknšł trzeci z nich.
      - Mistrzu. Jak wiesz twa filozofia gazów wypełniajšca nasze wnętrza doskonale lewituje i dysocjuje z naszš marnš egzystencjš. Ucz nasz a kosmos wszelaki wypełni nasze umysły... Twe wiekopomne słowa na zawsze wypełniš treœciš księgi pradawne i nawet mnich sędziwy, który żyw już lat 120 na œwiecie tym nie zdzierży klštw płynšcych z błogosławionych ust twoich... Błogosławieni niech będš ci co bluŸnierstw twych łaknš jako strawy duchowej... - zaœlinił się szósty z nich.
      - Łał! -zawieœniaczył sobie Puchatek.
      - Chcecie po ciasteczku... -zapytał giermek.
      - Daj... -i nasi bohaterowie zjedli całe 3 kilo ciasteczek łowcom...
      - Dzie Krzyœ? - zapytał Prosiaczek.
      - A co ja jego niania jestem? - odpowiedział czwarty z nich.
      - No mieliœcie zeżreć jego serce.. to znaczy DonVasylTM miał.. -zauważył Królik.
      - To nie było konieczne. Gdy wracaliœmy z Krzysiem coœ dupneło i fala uderzeniowa wyjebała nas prosto do domu miejscowego szamana.... - rzekł drugi z nich.
      - Tu przecież nie ma szamana... - Puchatek nie krył rozdrażnienia.
      - Jest.. Cały w piórach. Nazywa się ObiWan - Sovanobi. - odparł siódmy z nich.
      - Obi-co? -zapytał nie pewnie Tygrysek.
      - To po prostu Pan Sowa tylko któryœ podczas upadku przyjebał mu w głowę.. A Sowa pewnie oglšdał Starne Warsy i mu odjebało. - rzekł spokojnie Królik.
      - Ten pacan zawsze miał manie wielkoœci... Szkoda ze mu mocniej nie przyjebali to by może został Jodš albo....albo... - zacišł się Tygrysek
      - Księżniczkš Lewš - Ogranš? -zapytał Prosiaczek.
      - Nie... lepiej tym takim grubym, oœlizgłym.. no tym... a... Pizza The Hutt - rzekł oblizujšc się Puchatek.
      - Czy wy się kurwa zamkniecie - zapytał ponuro DonVasyl.TM
      - Nie tym tonem...- ostrzegł stanowczo Prosiaczek.
      - Co nie tym tonem ? -zapytał pierwszy z nich.
      - Siarap! -wrzasnšł Tygrysek. -I co wam Obi powiedział?
      - No więc kazał przyprowadzić DonVasylaTM do siebie.. Gdy już DonVasylTM byl u niego ObiWan odtańczył jakiœ magiczny taniec ze słowami "...jak mi ta ostatnia butelka się rozjebie to dziœ nic już nie wypije...jebana skórka od banana.." po czym wyjebał się na DonVasyla uderzajšc go swš magicznš butelka w głowę wypowiadajšc przy tym zaklęcie "Kurwa mać, wiedziałem że się wyjebie!"...Po tej kuracji DonVasylTM był już zdrów jak ryba.. -opowiedział giermek.
      - Panowie macie przy sobie gotówkę... ? - zapytał bezpoœrednio Tygrysek który poczuł właœnie nadcišgajšcego kaca i wielkš ochotę na klina.
      - AA cooo? -zdziwił się giermek.
      - A bo wyjmijcie jš... - rzekł spokojnie Puchatek.
      - A to czemu - zapytał pišty z nich.
      - A bo Prosiaczek wsadza DonVasylowi shotguna do gardła i zaraz mu odstrzeli ryj. - odparł spokojnie Puchatek.
      - Czy to prawda mój mistrzu ? - zapytał spokojnie giermek.
      - Nie , furwa fo żartf.. - zaœlinił się spokojnie DonVasyl.
      - No doœć tego gadania... Wyskakujcie z łachów! - rzekł Puchatek
      - Puchatku nie zachowuj się jak burak... - poprosił Prosiaczek.
      - Przepraszam... -zawstydził się Puchatek.
      - No oddawać miechy! A ty co tam chowasz ? - zapytał Tygrysek dziewištego z nich który właœnie próbował coœ sobie wepchnšć w odbyt.
      - A too?? To sš czopki.. mam niestrawnoœć... -zajšknšł się tamten.
      - Od kiedy to czopki ładuje się po pół kilo i w dodatku w opakowaniu zwrotnym? -Tygrysek nie ustępował. -Dawaj to... AA feee.. mogłeœ to chociaż wytrzeć...
      - Przepraszam... -zawstydził się ponownie Puchatek.
      - Nie do ciebie mówię... No więc co to jest? -zapytał ponownie Tygrysek...
      - No więc ten szaman zażyczył sobie w zamian za wyleczenie DonVasyla takie zioło.. nazywa się opium... -odparł trzeci z nich.
      - Ooopijumm...hę? -zawył zachrypłym głosem Tygrysek.
      - Dizajer or łyl ? -zapytał z wieœniackim akcentem Puchatek.
      - Ten sam.. -odpowiedział Tygrysek. -A mógł byœ mi podać tš bańkę z rurkami do palenia?
      - A skšd wiesz że jš mam? -zapytał giermek
      - Bo nosisz ja na plecach idioto. - krzyknšł mocno poirytowany zaistniałš sytuacjš Kłapouchy.
      - No dobra masz... -odparł tamten.
      - No a teraz wyskakiwać z gatek! -Puchatek nie krył podjary perspektywš wypalenia czegoœ co znał tylko z piosenki Moonspella.
      - A teraz spierdalać do lasu. -Prosiaczek wskazał gunem kierunek łowcom. Na odchodnym przywalił jeszcze DonVasylowiTM kolbš w krocze.
      - Jiiiii? Zapiszczał DonVasylTM
      - Kurwa! -przeklšł giermek. -I znowu to samo.. teraz ten kretyn będzie znów chodził przez pół roku zastanawiajšc się czy być kobietš czy nie... Już ja wam dam buce!
      - Tak my wam jeszcze pokażemy - rzucił pišty z nich poczym obydwaj udali się w stronę lasu.
      - Już was nie ma nudyœci! -rozeœmiał się Tygrysek.
      - Dobra. Prosiaczek daj bidon z wodš i nabijamy bšgosa. -Tygrysek nie krył podenerwowania.. Po chwili faja wodna była już gotowa.
      - No to palimy...ech...ach...och.... -Tygrysek dziwnie zaczšł zmieniać kolory na twarzy...
      - Tygrysku co ci jest...Zaniepokoił się Prosiaczek... Przecież jeszcze nic nie zapaliłeœ...
      - Nie wiem Prosiaczku.. -odparł Tygrysek... -Poczułem wielkie tchnienie mocy... Coœ jak by miliony gardeł zawyły nagle i w tym samym momencie nagle ucichły...
      - Że niby co??? -Kłapouchy sprawiał wrażenie zdezorientowanego...podobnie reszta naszych bohaterów.
      - Stójcie! -rozległ się nagle okrzyk.. Nasi bohaterowie się rozejrzeli i zobaczyli Pana Sowę powoli idšcego od strony lasu.. Pan Sowa sapał jak podniecony 60latek i trzymał w ręku jakšœ œwiecšcš rurę. Tygrysek wstał, podniósł z ziemi jakiœ badyl i ruszył na spotkanie z Panem Sowš.
      - Łi mit agien.... -wysapał sowa do Tygryska... -Koło się zamyka... Zostawiliœcie mnie słabym...Nał ajem de master..... Jestem Manekin Skajłoker zwany potocznie Viaderem.
      - A ja jestem ObiWan Tygryskobi... -mrugnšł w kierunku Puchatka Tygrysek. -Ju ar only de master of iwjel...
      - Doœć! RZETEM... to znaczy Angard...to znaczy ...broń się.. -Pan Sowa zadał pierwszy cos.. Tygrysek uchylił się i skontrował Sowę w głowę [:)] obcinajšc mu nażelowanš czuprynę...
      - AAARRGH! Zawył Viader ...Ju dont noł de pała...of de dark sajd of moc....-wysapał...
      - Nie wygrasz Viader... -rzekł dzielnie Tygrysek -...jeœli mnie zabijesz stanę się ...stanę się...martwy... O siet! -przeraził się Tygrysek... w tym momencie Pan Sowa zadał cięcie podłużne przez krocze rozcinajšc Tygryska na pół.
      - NIEEE! -wydarł się Prosiaczek... Wydobył swoje małe podręczne uzi i jšł strzelać krótkimi seriami w kierunku Pana Sowy.
      - Prosiaczku musimy uciekać...-krzyknšł Puchatek.
      - Czemu?? On jest sam ... a nas jest więcej.... Rozjebiemy go! -Prosiaczek był bliski płaczu.
      - Nie jesteœ jeszcze gotowy...musisz się jeszcze wiele nauczyć... -rzekł spokojnie Kłapouch..... -Nie mogłeœ nic zrobić... Może œmierć Tygryska uratowała nam życie... -W tym samym czasie Pan Sowa wzbił się w powietrze i odleciał w kierunku swojego domku...
      - Musimy zaatakować go w domku i wysadzić go... -zarzšdził Prosiaczek.
      - Ale domek chroniony jest przez pole...Jeœli go nie zaoramy - nici z wyprawy... -zauważył Puchatek.
      - Na miedzy stoi traktor...Nim zaoracie pole.. ja dostane się do domku i tam pokonam Sowę. -Prosiaczek nie krył chęci zemsty...
      - Oki. Idziemy. -Po parunastu minutach cała brygada był już przed polem dzielšcym ich od domu pana Sowy. Prosiaczek wszedł na drzewo i paroma szybkimi skokami dotarł do drzwi. Otworzył i wszedł. Już za progiem usłyszał charakterystyczne sapanie Sowy...
      - Sowa, wychodŸ. Pomszczę œmierć Tygryska!!! -ryknšł jak tylko umiał najgroŸniej Prosiaczek. Wtem Sowa zaatakował od tyłu. Prosiaczek odskoczył, wykonał w powietrzu parę obrotów i wylšdował metr przed panem Sowš.
      - ObiŁan ticz ju łel. -zagadnšł z wieœniackim akcentem pan Sowa. -Bat sun przejdziesz na ciemnš stronę mocy... i będziesz jej służył.
      - Nigdy... pokonam cię i pomszczę Tygryska. -Prosiaczek zamachnšł się lecz naglę ciszę przerwał spokojny ale jakże demoniczny œmiech...
      - ...he...he...he... I ty myœlisz że ci się uda nas pokonać...?...he...he...he... wyczuwam twój gniew...to tak jak już byœ był z nami....he..he..he...
      - Nigdy! Pokonam Sowę i ciebie...kimkolwiek jesteœ....
      - Myœlisz że pomoże ci ta garstka patałachów...??? co?...zbladłeœ?...podejdŸ do okna...zobacz w jakże zdradzieckš pułapkę ich wpędziłeœ.... -Prosiaczek ostrożnie podszedł do okna.. jego oczom ukazał się straszny widok.. Oto jego przyjaciele męczyli się resztkami sił walczšc z łowcami pip...
      -Wyczuwam twój niepokój i strach... podejdŸ...spójrz mi w oczy... -Prosiaczek odwrócił się i mało się nie wyjebał z przerażenia...
      - Krzyœ?????? A co ty tu robisz... czy nie powinieneœ być teraz z mamusiš w pedalskim domku??? - Z jakš mamusiš???? Zabiliœcie jš w tedy u księdza proboszcza na plebani...a jak ci się podoba moja twarz?? Ten wasz mały wybuch i jego fala uderzeniowa poparzyła mi 90% skóry na całym ciele... Nic mnie teraz nie może powstrzymać przed zagładš œwiata...khe..khe..khe...i jeszcze się gruŸlicy nabawiłem...
      - Nigdy.. -rzekł Prosiaczek odrzucajšc badyl. -Prędzej zginę niŸli dam się przekabacić na twojš stronę.
      - Wery łel... Panie Piła-łańcuchowy... proszę dopilnować aby Prosiaczek zginšł w męczarniach....WywieŸcie go nad morze wydymane...tam doœwiadczy wspaniałej œmierci trawiony przez miliony lat przez wielkiego czubakę...Co ty tam pierdolisz pod nosem Viader???
      - E sister....end ju gat e sister... ObiŁan zrobił dobrze...ukrywajšc jš przede mnš.. Ale twoje myœli jš zdradziły... Jeżeli ty nie chcesz przejœć na naszš stronę to może ona będzie chciała... -rzekł spokojnie pan Sowa.
      - NIE! -wrzasnšł Prosiaczek. Chwycił jakšœ rurę i jšł okładać pana Sowę gdzie popadnie...Pan Sowa przez chwilę stawiał opór ale uległ i zalał się krwiš... Mało brakowało a Prosiaczek zatłukł by pana Sowę gdyby nie został uniesiony do góry przez Krzysia...
      - Co mały cfaniaku... myœlisz że jesteœ taki hop-do-przodu co? Ty mały gnoju.. a masz.. -Krzyœ przypierdolił głowš prosiaczka o blat stołu... Prosiaczek zalał się krwiš... -I co ? jak ci się to podoba bekoniku??? A masz...A masz...
      Tymczasem na zewnštrz domku nasza dzielna brygada cudem pokonała Łowców pip z kończyła właœnie orać pole...
      -Kłapouchy! -wrzasnšł Puchatek. -Podkładaj ładunki i wiejemy.
      Tymczasem w domku Krzyœ kończył rozpierdalać łeb Prosiaczkowi...
      -I kto tu jest teraz masterem??? Ty mały różowy padalcu.. ty bucu.. ty stonogo gówniarko.. ty synu szklarza... ty...
      Nie dokończył jednak gdyż potężna eksplozja rozniosła domek pana Sowy... Po chwili Puchatek, Kłapouchy i Królik spotkali się na Piwnej Górce.
      - Ale jebło... -stwierdził z dumš Puchatek.
      - Szkoda tylko że nie poczekaliœmy aż Prosiaczek wyjdzie z domku... -Królik nie krył niezadowolenia.
      - A na co było czekać.? A skšd mogliœmy wiedzieć kto kogo pokona? -Puchatek starał się jakoœ wytłumacyć.
      - Nooo w suumie... ee...e...ee.. -i wszyscy osuneli się ze zmęczenia na ziemię...Po paru godzinach Puchatek zaczšł dochodzić do siebie.
      - EEEch...ale mnie łeb...CO???? Tygrysek?? Prosiaczek??? Co wy tu robicie????
      - Niee wiem... Ale mnie krocze napierdala...Jak by mi ktoœ gas-rurkš przyjebał.... -Tygrysek jęczał trzymajšc się za człona...
      - O jej... nic nie pamiętam... ooo krew mi leci z ryjka... -Prosiaczek wyglšdał jak by mu pocišg osobowy przejechał przez głowę.
      - Już wiem co to było! -oznajmił tryiumfalnie Puchatek. -To te jebane ciastka.. To były ciastka z LsD... czytałem o tym w prasie... One powodujš chalucynacje... oooj.. mój łeb.
      - To ci jebani łowcy.. jak ich dorwę to pozabijam.... -Prosiaczek zaczšł się pienić. -Wiecie co? Myœlę ze powinniœmy się napić wina...
      - To pomysł jest dobry... -wystękał Kłapouchy prubujšc przyczepić sobie ogon... ChodŸmy do Baby JagiTM ...

      KONIEC CZESCI PIĽTEJ
      pokaż całość

    •  

      MAGICZNE PRZYGODY KUBUSIA PUCHATKA
      CZĘŒĆ PIĽTA: SATAN'S VISIONS

      Wstawał wspaniały sierpniowy poranek kiedy Kubuœ podnosił się z podłogi... Miał bardzo mroczny nastrój... Być może dla tego że przed chwilš poœlizgnšł się na bełcie Tygryska i wyrżnšł głowš o parapet co spowodowało chwilowš utratę wizji i fonii... Mieszkanie Puchatka wyglšdało jak po bitwie... Stół wywalony do góry nogami.. Prosiaczek w kšcie w pozycji horyzontalnej, Kłapouchy przytwierdzony za ogon do zwisajšcego z sufitu wentylatora spokojnie puszczał pawia co parę obrotów... Tygrysek przed domem spał spokojnie w jakiœ liœciach, a Królik był ubrany w skórzany strój i z pejczem w zębach leżał zwišzany w kuchence mikrofalowej...


      - uuuf... co tu się stało...- zajęczał Puchatek. - Pamiętam tylko że Tygrysek kupił 2 litry spirytusu a Prosiaczek gasił go 5 min przed imprezš...hmm.. Ÿle się dzieje w państwie duńskim..
      Kubuœ wyłšcznikiem zatrzymał obracajšcy się wentylator... Kłapouchy obudził się... rozejrzał...puœcił jeszcze kontrolnie bełta, po czym paroma szybkimi ruchami pozbył się ogona i z impetem przywalił w ziemię...Na swoje szczęœcie dokładnie pod nim spoczywały w pokoju jego pawie więc uderzenie nie było bolesne lecz spowodowało rozrzucenie wymiotów po całym mieszkaniu.. Jeden z odłamków trafił w głowę Prosiaczka który otworzył oczy, wstał, rozejrzał się, wykonał dziwnš ewolucję przypominajšcš taniec godowy ptaka mokele-mbeme z ameryki północnej i przywalił głowš w œcianę co sprowadziło go z powrotem do pozycji leżšco - olewajšcej.
      - A mówili mi przyjaciele..."...nie mieszaj ogórków z kisielem..." -westchnšł Puchatek.
      W tym momencie drzwi się otworzyły i do domku wszedł Krzyœ.
      - Ojej.. Zawołał. A co tu się stało...?
      - No więc ja i mój piesek... w dodatku podwišzka... czy mógłbyœ w tej sytuacji... -Puchatek zaczšł niezrozumiale bełkotać...
      - Znowu metyl piłeœ?? -zapytał z przerażeniem Krzyœ.
      - A właœnie że nieee, bo sam pędziłem... -odparł z dumš Kłapouchy po czym łapy mu się rozjechały i z powrotem osunšł się na ziemię.
      - No ładnie.. zaraz pójdę na policje i powiem jakie tu praktyki się odbywajš. I pójdę też do księdza proboszcza i powiem mu.... nie dokończył jednak gdyż w tym momencie z szafy wytoczyli się łowcy pip z okrzykami "PIPA! PIPA!" po czym DonVasylTM potknšł się o Prosiaczka i cała brygada z hukiem wyłożyła się na ziemie.
      - Zatańcz dla nas... -wysapał giermek z trudem wkładajšc Krzysiowi za spodenki banknot 3 złotowy własnej produkcji. Krzyœ poczerwieniał i z płaczem wybiegł z domku.
      - A ten czego tu znowu chciał..? -zapytał wtaczajšc się przez drzwi Tygrysek. -Wyglšdał jak zarzygany chochoł. - Pomóżcie mi to zdjšć...
      - Mam wielkš ochotę na jajka na twardo.. -powiedział Prosiaczek przecierajšc oczy.. -Ugotuję i wam.
      To mówišc podszedł do kuchenki i wcisnšł pod Królika pudełko z 12 jajami. Po chwili ogromna eksplozja rozdarła ciszę a Królik po przeleceniu paru metrów rozbił się o œcianę.
      - Byłem... nie.. niegrzeczny...u-ukarzcie mnie... -wystękał.
      - Daruj... -jęknšł głucho Kłapouchy... -Biliœmy cię tym pejczem przez pół nocy, a tobie nawet nie stanšł...Powinieneœ udać się do specjalisty...Takie praktyki typu sado - masło mogš się dla ciebie Ÿle skończyć...
      - Masz na myœli jakiegoœ profesjonalnego sadystę?? -zaciekawił się Królik.
      - Mam na myœli lekarza... Doktora... Łapiducha... nazywaj to jak chcesz! -wycedził przez zęby Kłapouchy.
      - ENAF! - krzyknšł z angielsko - wieœniackim akcentem Puchatek. - Zamiast się kłócić pomóżcie mi tu posprzštać...Rozejrzyjcie się! Bajzel jak w dupie u murzyna!
      - To ostatnie to chyba nie tak... -zauważył niepewnie Prosiaczek.
      - Cicho! Nie widzisz że majaczy? -Tygrysek spoglšdał na Puchatka ze zrozumieniem.
      Wszyscy ochoczo choć nie bez problemów zabrali się do sprzštania.. Szło im tak zajebiœcie że nim się spostrzegli to posprzštali nie tylko bród ale i także meble, sprzęt rtv i agd a Prosiaczkowi udało się nawet zerwać parkiet...
      - Mam proœbę : niech ktoœ zdejmie mi ogon z wiatraka... -powiedział Kłapouchy.
      - Ja! Ja! -wyskoczył Tygrysek. Rozpędził się...podskoczył...wykonał parę obrotów w powietrzu... złapał za ogon....pocišgnšł...i sufit runšł z hukiem na naszych bohaterów.
      - Lame... -pokiwał głowš z niedowierzaniem Puchatek.
      - Słuchaj stary... to był wypadek... ja nie chciałem... z resztš i tak musiałeœ wybudować sobie drugi prawda? -tłumaczył się Tygrysek.
      - Lame... -jęknšł ponownie Puchatek.
      - Bum! Bum! Szek, szek de rum! -zaczšł po cichu rapować Kłapouchy.
      - Niech będzie pochwalony... -rozległ się nagle spokojny głos. Puchatek obejrzał się i zobaczył księdza jadšcego na wielkim powozie.
      - Czego? -zapytał bezpoœrednio Królik.
      - Widzę moje dzieci że macie jakieœ problemy. -powiedział ksišdz. - No i? -zapytał Puchatek.
      - Mam dla was doskonałš radę... módlcie się! Bo nie znacie dnia ani godziny kiedy kara pana może spaœć na was... i zaprawdę powiadam wam prędzej wy jak leżycie tu pod zgliszczami tymi w kokosy się zamienicie niŸli płotka mała przepłynie pod pršd przez ucho œledziowe tak mi dopomusz bóg.
      - Że szczym? -zdziwił się Kłapouchy, a Prosiaczek przezornie zaczšł szukać swojego uzi.
      - A co ty tam wieziesz ojczulku? -zapytał Puchatek.
      - Aaa to, moje dzieci, wiozę wino mszalne dla waszego proboszcza... Zaprawdę powiadam wam... wino to czyste jest od skazy niczym kupa proroka zrobiona o poranku przed domem jego, którš faryzeusz do Egiptu wieczorem wzišł zaniósł aby tam dobrš nowinę pokazać i synów Kleopatry nawracać.
      - Łał! - zawieœniaczył Puchatek.
      - A poczęstujesz nas?? -zapytał Tygrysek.
      - Drodzy bracia i siostry za prawdę powiadam wam...szatan nie jedno imię ma i na nie jednš wodzi pokusę i na nie jedno wino namawiać was będzie... ale nie lękajcie się... Bóg stworzył takich jak ja abym bronił takich jak wy przed takimi jak on i pokusami jego.. módlmy się... niech dane wam będzie królestwo niebieskie dostšpić i pić wodę czcigodnš wypływajšcš z pod stóp pana naszego....I pamientajcie... każda prawa żona męża swego zostawi gdy ten na umur pić alkohol będzie...
      - A ile trzeba wypić ? -zapytał przezornie Kłapouchy.
      - Czyli nie poczęstujesz nas?? -upewnił się Prosiaczek.
      - Mówiłem mój synu...Nie waży się by wino tak czcigodne przez młotków prostawych pite było na chwałe pana...
      - Amen! -krzyknšł Tygrysek wpychajšc od tyłu kosę księdzu pod żebro...
      - Zdrada... -jęknšł ksišdz osówajšdz się na wóz.
      - No co tak stoicie pierdoły? -krzyknšł Tygrysek. - Wskakiwać na wóz i jedziemy do mnie!
      Już po chwili nasi bohaterowie spokojnie jechali do domku Tygryska.
      - A co z naszym czarnym przyjacielem? -zapytał przezornie Puchatek.
      - Zawieziemy go do komendanta... Niech on się martwi. -stwierdził spokojnie Tygrysek. Po chwili nasi bohaterowie byli już przed posterunkiem policji.
      - Szeryfie! - zawołał Tygryek. -Taki jeden to popełnił samobójstwo. -rzekł spokojnie wnoszšc księdza do budynku.
      - Jestem kapitan Bystry Rydz. - przedstawił się policjant.
      - Rydz Bystry ??? -zdziwił się Tygrysek.
      - Tak na mnie wołajš. -odparł spokojnie kapitan.
      - "...ludzie z poza mego miasta...pewnie oni racje majš, bo ja jestem gej.. i tak już zostanie..". -zaczšł po cichu rapować Kłapouchy, który wraz z resztš naszych bohaterów wtoczył się na komisariat.
      - No,no! Tylko bez takich...Już jednego geja tu mam... -usmiechnšł się kapitan.
      - Hmm???
      - No tak.. nazywa się... no... zapomniałem...jego imie kojaży się z tymi patafianami...no...christ...christians..chrzesci..o ! wiem! Krzys! -rzekł tryiumfalnie k. Rydz.
      - PIPA! -zawołali radosnie łowcy.
      - Twierdzi ze ktos pędzi nie legalnie alkohol w lesie... wiecie cos o tym??
      - A co to jest alkohol ? zapytał Puchatek.
      - TO ONI! -wyskoczył nagle zza winkla Krzys.
      - Ktoo?? Myy??? -zdziwił się Kłapouchy.
      - TAk. Panie władzo... to oni własnie pędzš bimber w lesie.. sam widziałem!
      - Czy to prawda?? -zapytał groŸnie k. Rydz.
      - Kapitanie można na słowo.. -zapytał tajemniczo Tygrysek.
      - Słucham...
      - No więc my ten bimber będzilismy, ale mielismy się zamiar podzielic z panem kapitaniem.. teraz własnie wieziemy panu beczółkę wina... bardzo dobre... z 1666 roku... - Tygrysek slinił się, aż mu wazelina po nogach leciała.
      - No to dajcie... a ja się tego smarka pozbęde. -rzekł spokojnie kapitan.
      - Kłapouchy, skocz po jedna beczkę. -rozkazał Tygrysek.
      - Ty mały geju... donosicielu jebany, ty cioto w dupe kopana, ja ci dam. -k. Rydz złapał Krzysia za gardło.
      - Wsadz go do paki... -kibicował mu Prosiaczek.
      - Wsadz MU pałkę... -rozesmiał się Puchatek.
      - Pujdziesz siedzieć na 100 lat za donoszenie na mieszkańców lasu! Paragraf 666 kodeksu lesnego! -pienił się kapitan, a Krzysiowi oczy wylazły prawie w całosci i to bynajmniej nie ze zdziwienia. Tymczasem nasza wesoła brygada dojeżdzała już spokojnie do domky Tygryska gdzie odbyć się miała kolejna tygodniowa popijawa...
      KONIEC CZʌCI SZÓSTEJ
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Ale miałem głupi #sen w temacie #motoryzacja
    Idąc ulicą zobaczyłem banner PROMOCJA, że można wypożyczyć nówkę BMW 760 za złotówkę za godzinę BRUTTO. Że #cebula we mnie motzno nawet gdy śpię to biere.
    I tak se jeżdżę nocą po mieście, fotele z masażem, automacik, klima, cichutko no wypas i nawet pościgałem się tą kolumbryną, bo to jakaś wydłużona wersja ale rozpędza się miodzio.
    Zajechałem punkt 7 do lidla po jogurt i bułkę, pik pik, płatność kartą, wychodzę, gryzę bułkę patrze a tam dwóch takich chudych cyganów rozbiera mi beemkę - jeden przeciwmgielny a drugi chyba grila wyłamywał. Nosz kurwa!
    Podbiegam i jednego z buta w łeb, że zębami zarysował lakier na masce a drugiemu też kopa ale w dupe. Kazałem im to pozbierać, poskładać do kupy i wypierdalać. Generalnie nic się nie stało, pojeździłem sobie jeszcze, umyłem, dotankowałem oddałem z pietrem, że przyjebią się o te ryski na masce od zębów z ubytkami. Ale OK.
    No i śnią mi się dalej jakieś pierdoły, nie związane z poprzedni snem, ale cała resztę spania mnie wkurwiały te dwa cygany co mi rozbierały wypożyczoną furę. No cały czas czułem, takiego jakby stresika, że oni gdzieś coś kradną a ja będę miał problemy. Mimo, że we śnie auto oddane, to i tak mnie szlag trafiał, że takie nieroby tylko kwas uczciwym ludziom robią.

    #takbylo #glupisen
    pokaż całość

  •  

    I wszystko zaczęło się od symulowanego faulu. Powinno to być zawsze karane :/ #mecz

  •  

    Nasi chłopcy mogli dzisiaj tutaj być xD Chyba gdyby sobie bilety kupili.
    #mecz

  •  

    Otwieram konkurs na najgłupszą ksywę w Polskim rapie. Moim kandydatem jest... Wieszak ZDR.

    pokaż spoiler XDDDDDDDDDD


    #rap #polskirap #glupiewykopowezabawy #heheszki

  •  

    #gownowpis

    Mi zawsze mówiła, że jestem dziwny i odporny na wiedze :V

    źródło: mama.png

  •  

    #szczecin nawet nie wiedziałem, ze budynki papierni wyburzaja. Jednego już nie ma (ta kupa gruzu) a dalej trwa rozbiórka.
    Niemieckie #budownictwo - ściany z cegły na pół metra grubosci, pręty zbrojeniowe grube jak pięść.

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Pickford ma tak angielską twarz że nawet ze zdjęcia słychać brytyjski akcent xD

    #mecz

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Ale bym sobie spędził wieczór na reinstalce Windowsa...
    mmm... Format c:, FCKGW, powyłączałbym zbędne usługi, zainstalował sterowniki od nvidia geforce FX wraz z rivatunnerem, potem pakiet office, emule, winrar, k-lite mega pack, nero burning rom i deamon tools, winamp, acrobat, flash, firefox, acdsee, gadu-gadu, w międzyczasie zmienił tapetę, zdefragmentował,, zrobił bym skróty do gier na dysku D do HOMM3, UT, THPS2 i 3, CS1.6

    I siedział sobie człowiek ze słuchawkami na uszach i się relaksował wiedząc, że komputer zadowolony bo taki świeży, uporządkowany. i gry lepiej chodzo ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #informatyka #komputery #oswiadczeniezdupy
    pokaż całość

  •  

    Kto siedzi dzisiaj obok Ryszarda Ochódzkigo? Jest Pani Prezydent Chorwacji? Kto ze strony Anglii? ( ͡º ͜ʖ͡º)
    #mecz

    +: 4gN4x
  •  

    #muzyka Nowy #moby to taki mega dołujacy Play.
    Klimat końcówki lat 90, ale nic tylko się ciac

  •  

    Mirki, wiecie na jaki produkt (nazwa) można byłoby dobrze ułożyć fryzurę jaką ma Dżi Izi?

    #modameska #fryzura #wlosy

    źródło: g eazy.png

  •  

    #ubierajsiezwykopem
    Coś czuje, że dzisiaj będzie upalny dzień, więc tak dzisiaj idę do roboty. Do której godziny są wydawane zestawy śniadaniowe w McDonaldzie?

    źródło: i.pinimg.com

  •  

    Cześć, niedługo zdaję część teoretyczną #prawojazdy i mam kilka wątpliwości. Będę wrzucać tutaj pytania, których nie rozumiem. Znajdzie się ktoś do pomocy? 1. Dlaczego tutaj są tylko dwa światła i co one oznaczają? Jaka odpowiedź? To może być sygnalizowanie jakiegoś miejsca niebezpiecznego - chyba nie?

    źródło: 1.png

  •  

    wstawiam bo moze nocna jeszcze nie widzla tego smiesznego mema

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Jak byście podpisali to zdjęcie? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Foto: Viktor & Rolf, kolekcja Haute Couture jesień/zima 2018

    #heheszki #modadamska #humorobrazkowy #pytanie #ladnapani

    źródło: Moda.png

    •  

      @Goodie_pl: Magda Gesster od lat przemierza cały kraj zmieniając oblicze zawodówki odzieżówki. Właścicielka łódzkich fabryk i niekwestionowany autorytet krawiectwa. Kontrowersyjna i bezkompromisowa. Z zabójczą skutecznością wypełnia swoją misję bo wie, że zaufały jej miliony ludzi, a odzieżowa rewolucja ogarnęła całą Polskę

    • więcej komentarzy (4)

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika polutt

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (4)