•  

    Szukam gracza o nicku Wyattens. Odezwij się bo już jutro best friendsy ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #pokemongo

  •  

    Mireczki, mam pytanie.
    Co sądzicie o firmie skagen? Dobra firma czy lepiej sobie odpuścić? Ma ktoś i poleca?
    Dokładniej zastanawiam się nad modelem skagen skw6180
    #zegarek #zegarki #zegarkiboners #watchboners

  •  

    #prawo
    Mireczki. Mam problem. Kupiłem używany telefon, który miał mieć 8 miesięcy gwarancji producenta i być w pełni sprawny. Okazało się, że gwarancja producenta już nie obowiązuje, ponieważ telefon został naprawiony samodzielnie. Założyłem na allegro spór, ale sprzedający nie chce zwrócić pieniędzy. Upiera się cały czas, że uda się go naprawić i że gwarancję producenta można przywrócić. Co robić? Telefon leży już jakieś 3 miesiące u mnie i czeka na rozwój sytuacji.
    Tylko 1 tag, ponieważ nie wiem jakich jeszcze mogę użyć, żeby nie zaśmiecać niepotrzebnie innych.
    pokaż całość

    +: Cronox
  •  

    #pasta #heheszki
    Mój ojciec został wróżbitą i znachorem. Jednocześnie. To nic, że z wykształcenia jest elektrykiem, a jedyna wróżba, która w jego życiu się spełniła to "Łojezu, patrz, bo zara pierdolnie z tego kabla!". Naoglądał się jakichś gównoprogramów w nocy i wymyślił, że on też ma dar. Przypomniało mu się, jak kiedyś ożył mu wigilijny karp po tym, jak wlazł do wanny się z nim kąpać, bo matka zabroniła spuszczać wodę, no więc wlazł i kąpał się razem z nim. Karp niby ożył, chociaż ja wiem, że wcale nie umarł, bo stary nie potrafił go pierdolnąć niczym w głowę i po prostu czekał, aż zakończy swój rybi żywot.

    No i on teraz uznał, że to uzdrowienie i w ogóle, i ma dar, bo jak ciotce Halinie poszło oczko w rajstopach to powiedział: "Oj, Halina chyba taka kusicielka z ciebie trochę, hehehe", no i się sprawdziło, bo okazało się, że Halina od roku wali swojego męża po rogach i daje dupy komukolwiek, kto zechce ją dotknąć czymś innym niż kijem przez szmatę.

    Ojciec nazwał się Wróżbitą Ryszardem - super, kurwa, oryginalny pseudonim - i chciał założyć sobie stronę internetową. Dowiedział się, że to wcale nie jest za darmo i zrezygnował, bo on jebanym złodziejom nie będzie płacić, więc wydrukował swoją wąsatą mordę, skserował 50 razy i porozlepiał na osiedlu. Podał numer domowy i codziennie musiałem odbierać telefony od jakichś kryś i grażyn, które dzwonią i pytają, czy to słynny wróżbita, z czego wróży, ile kosztuje wróżba i czy na pewno się sprawdza. Odkładałem słuchawkę bez słowa, ale stary wybiegał do przedpokoju w skarpetach, owinięty pokrowcem na tapczan, który matka kiedyś uszyła z takiej świecącej szmaty a'la celofan i darł na mnie mordę, że mu płoszę klientelę.

    Klientela wyglądała zawsze, jakby właśnie stała w długiej kolejce po orzeczenie o umiarkowany stopień upośledzenia. Mój stary zapraszał, sadzał delikwenta na wypierdzianym fotelu i zaczynał odprawiać różne czary. Za którymś razem usłyszałem, że cytuje kawałek Biblii, potem trochę jakichś słów w nieznanym języku, ale dałbym się zabić, że słyszałem "...parostatkiem w piękny rejs". Potem podpalał kawałek szmaty, machał nim nad głową klienta i mówił, że odpędził już wszystkie uroki i że należy się, heheheh, 70 złotych, jak dla pani, heheheh.

    Raz jakiejś babie doradził, że w niedalekiej przyszłości w jej życiu pojawią się duże pieniądze, ale jej aura wskazuje na to, że musi się ogolić na łyso. Przyszła więc taka grażyna następnym razem z łbem jak strusie jajko, które poobijało się o schody i dziękowała, całowała mego ojca w dłoń mówiąc, że faktycznie, dostała zasiłek, bo się nie pokapowali, że poprzedni przechlała i teraz jest znowu bogaczką.

    Najgorsi byli ci, którzy oczekiwali uzdrowienia. Ojciec wmawiał babom, że mają chore dupy i cycki i musi koniecznie je wymacać swoją aurą, zanim matka wróci, bo ona jest na niższym etapie rozwoju i nie zrozumie, tylko przypierdoli mu kawałkiem starej glazury z przedpokoju, którą zwyczajowo trzyma na złodziei, ale i na starego się nada. Baby się zgadzały, a on nucił pod nosem Bogurodzicę i jeszcze liczył sobie za uzdrowienie 50zł. Myślałem, że okurwieję, ale przegiął w momencie, kiedy postanowił, że wychowa mnie na swojego padawana.

    Mówi do mnie: "Patrz, synek, co ci tatuś znalazł" i pokazuje jakąś aksamitną, świecącą szmatę, którą, jak mówi, ktoś wyjebał na śmietnik, bo nie czuł jej aury. Kazał mi się w to zawinąć i wsłuchać w wewnętrzną energię, a ona podpowiadała mi, że stary debil się nie obroni, kiedy rzucę się, żeby go udusić. Matka skrobała rzepę w kuchni i udawała, że nie widzi, co ojciec ze mną wyprawia.

    W pewnym momencie cofnął się po jakieś wahadełko i dotknął plecami kabla, który wisiał niezabezpieczony. Jak jebnęło, jak zaśmierdziało palonym knurem, jak nie ryknął na całą chatę. Matka odłożyła rzepę na stół i mówi: "A widzisz, stary durniu. A sam mówiłeś, że w końcu z niego pierdolnie."

    Jeszcze nigdy surówka z rzepy tak mi nie smakowała, jak tego dnia.
    pokaż całość

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika regeon

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (1)