Matka wszystkich zwierząt

  •  

    Koleżanka z pracy przyszła po kilkudniowym urlopie z orbrączką na palcu - nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że nikt nie wiedział, że ona ma brać teraz w ogóle jakiś ślub bo nic nikomu nie powiedziała. Takiego poruszenia w korpo nie było nigdy, nigdy. Do naszego działu zleciało się chyba z 1/4 korpo, nawet faceci byli poruszeni tą wiadomością XD. Dziewczyny zaczęły maglować koleżankę i wypytywać dlaczego nic nikomu nie powiedziała, jak wyglądała ceremonia, co miała na sobie, jakie były zaproszenia XD itp. Koleżanka raczej skąpiła inf. o ślubie no ale coś tam powiedziała.
    Teraz połowa dziewczyn z naszego działu obrabia jej dupę i doszły do wniosku, że chyba ona wcale nie jest taka szczęśliwa bo normalna dziewczyna chwaliłaby się wszystkim że bierze ślub a ona nic nie mówiła. Dowiedziałem się, że koleżanka i jej mąż być może mają jakieś długi albo że obje słabo zarabiają bo to dziwne jest, że po ślubie poszli po prostu do restauracji na obiad i że było tylko ponad 20 osób, więc pewnie albo ich nikt nie lubi albo są jakimiś odludkami, którzy nie mają żadnych znajomych no i one na jej miejscu ubrałyby sukienkę a nie damski garnitur. a ona nie ma insta ani fb więc nawet dziewczyny nie będą mogły nidzie zobaczyć zdjęć - ja tego wszystkiego i jeszcze innych bzdur musiałem słuchać bo siedziałem obok. Teorii spiskowych było co niemiara XD.
    Wchodzę teraz do kuchni, siedzi kilka kumpli i co słyszę? Tak, gadali o ślubie tej koleżanki. Ej Antek słyszeliśmy, że ta Mirabelka od was miała ślub, dziewczyny z naszego działu o tym mówią, ona taka raczej cicha, hehehe, raczej taka dziwnaczka hehe nic nikomu nie powiedziała, hehe co ona taka tajemnicza, po co robi z tego taką tajemnicę hehehe, pewnie narzeczony brzydki hehe... Kutwa niby dorośli ludzie...z kim ja tu pracuje.

    #niebieskiepaski #logikaniebieskichpaskow #rozowepaski #logikarozowychpaskow
    pokaż całość

  •  

    Prowadzenie biznesu handlowego w Polsce:

    -kontakt z klientem
    -potrzeba wypstrykania się przed nim z całej wiedzy, kontaktów, rozwiązań
    -oferta na marży jednocyfrowej, bo konkurencja, bo będziemy współpracować, bo dopiero się rozwijam
    -f-ra - jaki termin płatności pasuje ? 45 dni ? OK !! Na dobry start
    -realizacja, dostawa, obsługa po sprzedażowa, odebranie zwrotów, załatwienie ewentualnej reklamacji
    .
    .
    .
    .
    - dzień zapłaty,
    - tydzień po,
    - dwa tygodnie po: uprzejmy telefon co z kasą - odpowiedz: tak, tak... już, już
    - trzy tygodnie po terminie. j/w
    - cztery tygodnie, wysłanie wezwania do zapłaty
    - pięć tygodni: jest !! ale na razie telefon od klienta o treści: Ale wy mi czegoś takiego nie wysyłajcie !! Nie będziecie mnie straszyć wpisem do KRD itp..... Ale wiem pan termin dawno minął itp.. Ale przecież ja płacę, zawsze płacę !

    -siedem tygodni po: telefon - co z kasą !? Wczoraj poszła, na 100%, żona puszczała
    -pojutrze: nie ma jeszcze u was ? jak to nie ma ? Płaciłem, sprawdzę
    -kolejne 5 dni z rzędu - brak kontaktu, zero, nic.

    -mija ósmy tydzień - windykacja wynikająca z umowy z firmą ubezpieczającą płatności, AWANTURA !!
    Robicie ze mnie złodzieja, ja zawsze płacę nic nikomu nie ukradłem, możecie mnie pocałować, co się wam wydaję itp !!

    PŁACI !!!!!

    Mija miesiąc i słyszysz, z 'rynku' że masz chujową obsługę i jesteś cyt 'nastawiony skrajnie nieprzyjaźnie do klienta, gorzej jak za (werbel) komuny' ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Szacunek wszystkim ludziom uczciwego biznesu w tym Chlewie!!

    #pracbaza #januszebiznesu #finanse #truestory
    pokaż całość

    •  

      @KrolWlosowzNosa: żeby to tylko o kasę takie cyrki robili :').
      Ja czekam od chyba roku (?) na coś, co już zostało zrobione jakieś półtora roku temu, tj. wielka, potężna, WARSZAWSKA firma dostała ode mnie coś, w zamian za co miałam dostać "wpis do portfolio" (i się sama zgodziłam, na to nie narzekam), ale do teraz nie chce im się ruszyć dupy i poinformować mnie, gdzie trafiła moja praca, żebym to.mogła do tego portfolio wsadzić. Pierwsze pół roku jeszcze walczyłam,żeby o mnie nie zapomnieli, ostatni raz odezwałam się w grudniu i nie mam siły. Cebulak za zawsze zostanie cebulakiem, nieważne za ile, nawet za darmo, byle nie zapłacić i nie wysilić się, ale spróbuj tylko zareagować ostrzej (np. wysyłasz wezwanie do zapłaty albo piszesz do szefa szefów z prośbą o interwencję) to jeszcze dostajesz po pysku i leci ci opinia (ꖘ‸ꖘ) pokaż całość

    • więcej komentarzy (147)

  •  

    Jak można mieć taki chory łeb jak siostra mojej kobiety? Kiedy idziemy "w 3 siostry"(jedna siostra ma 4 dzieci, druga jedno, trzecia o której mowa jest singielką) na obiad to ona zawsze zamawia jak najtańsze jedzenie np. jakaś przystawkę i czeka aż dzieciaki powiedzą "mamo już nie mogę". Wtedy wkracza ona i mówi "ciocia zje". Tak jest za każdym razem. Dziewczyna zarabia dobrą kasę jak na samą siebie. Jest sama. Nie ma praktycznie nic na utrzymaniu (kredyt, auto, abonamenty) a zachowuje się jak spierdolizna. Denerwuje to ojca tejże rodziny, bo w sumie przez to zawsze płaci za jej żarcie.

    #logikarozowychpaskow
    pokaż całość

    •  

      @Grzabek: @Hadzi: no chyba, że wcale by nie poszło na śmietnik, tylko dzieciaki zjadyby na kolację, wzięte na wynos. No i dla mnie też jest różnica, jak kilku ziemniaków nie doje 14-latek a jak 3/4 talerza zostawi 2-latek. I gdybym za każdym razem płaciła za całą porcję, której dziecko nie zje i nie mogłabym jej wziąć na później (żeby dzieciak zjadł albo ja, bo w końcu ja zapłaciłam), bo ciotka wpierdala wszystko, to by mnie cholera strzeliła. Wątpię, że ktoś mający małe dziecko nie wie, że można zapakować resztki.

      @marcepanowykrzyzyk: może ta siostra nie myśli o tej opcji, następnym razem przy zamawianiu zapytaj kelnera (przy niej) czy niedojedzony posiłek po dziecku będzie można zapakować. Wtedy jak dziecko zostawi coś to będzie wiadomo, że ciotka ma nie ruszać. No chyba, że naprawdę robisz aferę o dwa ziemniaki.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (25)

  •  

    Kolejny głupi, nieudany żart Strasburgera i inba w komentarzach xD. Ja rozumiem, że nie na miejscu jest nabijanie się z czyichś przywar (i to w dodatku na wizji), ale komentarze typu: "otyłość ma często podłoże psychiczne", albo "to jej wcale nie da kopa żeby się wziąć za siebie, prędzej zaje smutki przez niego będzie grubsza" mnie niesamowicie bawią xD. Potępianie kogoś za chamskie zachowanie to jedno, ale robienie z otyłości nieuleczalnej choroby i wielkiego nieszczęścia to już zupełnie co innego. Ja sam mam "brzuszek piwny" i w życiu się nie obrażam jak ktoś z niego się śmieje. Wiecie czemu? Bo mam go z własnej winy - sporo niezdrowego jedzenia, piwo i mało ruchu. Na dodatek znam co najmniej kilka sposobów by się go pozbyć - jeden z nich to liczenie kalorii i nieprzekraczanie dziennego ich limitu. Dzięki takiemu sposobowi mój 140-kilowy kuzyn w rok zrzucił 40kg, kumpel w niecały rok zrzucił 20kg, a i pewien czas moja różowa stosowała tą metodę, więc byłem świadkiem, że to działa. I najlepsze w tym sposobie jest to, że wcale nie trzeba przy tym ćwiczyć, więc w połączeniu ze sportem jeszcze szybciej można by się uporać z otyłością ( ͡° ͜ʖ ͡°). Tak, więc obrońcy grubasów i grubasek nie pieprzcie bzdur i ich nie brońcie bo otyłość genetyczna to rzadkość, a ludzie są grubi, bo są leniwi i za dużo żreją. Koniec, kropka.
    #bekazgrubasow #rakcontent #bekazpodludzi #heheszki #familiada
    pokaż całość

    •  

      @KozakCzerwony: jest jeszcze jedna opcja. Jest osoba względnie zdrowa, która staje się otyła, bo za dużo i niezdrowo je. Z czasem nabawia się insulinooporności/cukrzycy/chorób tarczycy i wtedy faktycznie schudnąć jest bardzo trudno, bo waga czasem leci 1 kg/ miesiąc przy naprawdę ujemnym deficycie.

    • więcej komentarzy (101)

  •  

    Na początku tego wpisu chciałbym powiedzieć,że adresuję go do wszystkich. Zarówno do kobiet jak i mężczyzn. Będących w związkach jak i singli. To historia jakich wiele ale mam nadzieję, że po jej przeczytaniu choć jedna dziewczyna spojrzy na swojego mężczyznę od innej-lepszej strony i choć jeden facet bardziej doceni sam siebie, bo my mężczyźni, kiedy kochamy także potrafimy się pogubić. A więc do rzeczy.

    Zerwałem zaręczyny i odszedłem od jedynej kobiety którą szczerze kochałem.

    Poznaliśmy się 1,5 rok temu. Szybko wpadliśmy sobie w oko i stwierdziliśmy, że do siebie pasujemy. Jeśli o mnie chodzi, z początku nie było fanfar, wielkiej romantycznej miłości ani stad motyli pomiędzy żołądkiem a wątrobą. Nigdy nie miałem problemów z nawiązywaniem relacji a kobietami, miałem za sobą kilka związków ale nigdy nie potrafiłem się w pełni zaangażować i średnio po ok. pół roku odchodziłem by szukać "prawdziwej miłości" i kogoś z kim będę w pełni szczęśliwy.
    Ten sposób myślenia doprowadził mnie do momentu w którym większość moich rówieśników założyła rodziny lub jest w szczęśliwych związkach a ja byłem sam. Postanowiłem więc dać miłości szansę. Chciałem zbudować miłość od podstaw. Na zaufaniu, szacunku i oddaniu. Przestałem wierzyć w romantyczną burzę hormonów a zapragnąłem pracy u podstaw która jak miałem nadzieję przyniesie mi szczęście.

    Dość szybko okazało się jednak, że dziewczyna ma charakterek. Lubiła się obrażać i domagała się ciągłej uwagi. Niestety ja, należę do facetów którzy nie adorują swych partnerek w sposób ciągły. Nad wysyłanie sobie 50 esemesków dziennie przedkładam wieczorny telefon i rozmowę. Myślę, że tego typu zachowanie wzięło się z ogromu atencji jaką otrzymywała od innych facetów którzy startowali do niej wcześniej. A obrażanie się? Olewałem to lub starałem się rozwiązywać problemy i sklejać związek. To, jak się potem okazało był mój błąd.

    Mijały miesiące, jak w każdym związku bywało lepiej lub gorzej ale w końcu mogłem powiedzieć, że kogoś kocham. Po pół rok znajomości pojechaliśmy na wspólne wakacje. Tylko ja i Ona. Niestety- to jak się tam zachowywała, przechodziło ludzkie pojęcie. Strzelanie focha doprowadziła do perfekcji. Potrafiła obrazić się o jakość zdjęć które jej robiłem lub o to, że w trakcie rozmowy o rodzinie i dzieciach nazwałem jej siostrzeńca "dość płaczliwym dzieckiem". szczytem był foch, że nie dostała ode mnie żadnej pamiątki - wspomnienie kilku kolacji które zafundowałem i które łącznie kosztowały ok 700 zł jakoś nie wryło się jej dostatecznie w pamięć. Finalnie, już w trakcie podróży powrotnej myślałem o odejściu od niej, jednak zacząłem wiele rzeczy sobie tłumaczyć. Tłumaczyłem sobie, że sam nie raz zachowałem się głupio i niedojrzale itp itd (Boże, jaki ja byłem głupi). W końcu jednak kochałem i czułem się kochany. To wystarczyło, żebym został.

    Kolejna sytuacja która powinna zakończyć ten związek miała miejsce kilka miesięcy później. Ponieważ mieszkaliśmy ok 200 km spędzaliśmy ze sobą przede wszystkim weekendy. Czułem już, że to jest to i planowałem zaręczyny. Podczas jednego z weekendów w którym ona przyjechała do mnie postanowiłem wyjść z kumplami na piłkę. Bez wchodzenia w szczegóły, skończyło się na fochu, fochu z przytupem, pretensjach, obrazie, histerii i na klatce schodowej, jeżdzeniu jak wariatka po osiedlu i niemalże rzuceniu się pod mój samochód kiedy jednak postanowiłem wbrew wszystkiemu charatnąć w gałę z kumplami. Kolejność dość precyzyjna a motorem napędowym tego cyrku był mój stoicki spokój. Skończyło się na błagani mnie o wybaczenie, obietnicach że już nigdy się tak nie zachowa itp itd. I I znów serce wzięło górę nad rozumiem- postanowiłem dalej kleić ten związek i przymykać oko na jej zachowania. Odłożyłem jednak plany zaręczynowe. Liczyłem, że tego typu zachowanie to pojedynczy wyskok i dziewczyna zrozumiała swój błąd.

    Kochałem i byłem kochany i tylko to się liczyło. Do tego stopnia, że kilka miesięcy później poprosiłem ją o rękę. Było cudownie. Jako, że zaraziłem ją miłością do gór, pojechaliśmy w Tatry i tam się jej oświadczyłem. Było cudownie. MIałem już gotowy plan kilka najbliższych miesięcy. Miała się do mnie przeprowadzić. Rozmawialiśmy o kupnie mieszkania i zmianie jej pracy. I dzień zaręczyn był ostatnim dniem w którym czułem się kochany. Dzień później pod wpływem rozmów z koleżaneczkami i po kolejnym fochu, pomachała mi przed nosem pierścionkiem i zapytała:

    "DLACZEGO ON JEST TAKI MAŁY?"

    Mirki kochane, czy znacie uczcie, kiedy coś budowane przez długi czas i z wielkim wysiłkiem wali się na waszych oczach?
    Czułem się jak zbity pies. Czułem się pogardzony i wyśmiany przez najbliższą mi osobę w dniach na które tak długo czekałem i zrobiłem tak wiele, by bł to piękny czas.

    Tydzień powrocie z tej wycieczki pojechałem z nią do jej rodziców. MIeliśmy szukać sali weselnej na jej wymarzone przyjęcie.
    Postanowiłem to wykorzystać, by wreszcie zakończyć ten związek i przy okazji pokazać jej rodzicom kogo wychowali swoim bezkrytycznym podejściem. W skrócie, histeria, błaganie na kolanach, całowanie po rękach, obietnice poprawy.
    A ja jak głupek zmiękłem. Mimo wszystko kochałem i widok jej we łzach kompletnie mnie urobił. No głupek po prostu...

    Jednak nasz związek przypominał raczej reanimowanie trupa. Byłem sfrustrowany i jej widok nie wywoływał już u mnie radości. Powiedziałem, że póki co nie może być mowy o ślubie, że potrzebuję czas by się pozbierać i że cały czas to przeżywam.... wytrzymała 3 tygodnie.
    W ostatnią niedzielę, rozegrała się ostatnia scena tego taniego dramatu klasy B. Zaczęła naciskać na ślub.
    Kiedy zacząłem tłumaczyć, że cały czas boli mnie to co zrobiła po zaręczynach i nie jestem w stanie póki co zająć się organizacją wesela zaczęła się zachowywać w sposób irracjonalny. Spakowała się, odłożyła pierścionek i wyszła.... by po kilku minutach wrócić. Z tym, że pierścionek już na nią nie czekał.Następnego dnia, kiedy zauważyła jego zniknięcie, została krótko i rzeczowo poinformowana o zerwaniu zaręczyn i wyproszona z mojego życia.

    Na tym kończę tę przydługawą historię.
    Żałowałem sposobu rozstania, jednak po krótkim przemyśleniu stwierdzam, że moja była narzeczona nie zasłużyła na nic lepszego.

    Jeśli chodzi o mnie, zastanawiam się, jak to się stało, że na 1,5 roku poświęciłem szacunek dla samego siebie dla miłości i chęci stworzenia rodziny. Wiem, że bycie samemu jest dużo lepsze niż tkwienie w tak unieszczęśliwiającej relacji, a mimo to czuję żal i krzywdę. Nie wiem też co dalej z moim życiem. Nie potrafię cieszyć się z tego rozstania. Z jednej strony uważam się za dość ogarniętego faceta- z drugiej, czuję pustkę i beznadzieję. Poza tym, 30stka na kark powoduje, że czas zacząłem traktować jako swojego wroga.

    Dziękuję każdemu kto przeczytał ten wpis do końca. Mirabelki, darzcie szacunkiem swoich facetów, bo wbrew słowom piosenki, Miłość nie jest jedyną rzeczą której potrzebujemy.

    #zwiazki #milosc #slub #zareczyny #rozowepaski #niebieskiepaski #feels #zerwanie
    pokaż całość

  •  

    Zawsze plusuję zdjęcia z tagu milf, chociażby z szacunku dla własnej matki i innych kobiet, które poświęciły swą młodość i ciało i zdecydowały się na urodzenia dziecka.
    Na matki wylewa się hejt, ale dla mnie osoba, która świadomie godzi się z tym, że jej ciało zmieni się po porodzie - jest bohaterką.

    #nsfw #pregnantboners #ciazaboners #milf #ciaza #madki #p0lka pokaż całość

    źródło: 1550208522940.jpg 18+

    •  

      @Kur_Piejak: o chui. Wypowiem się z pierwszej ręki - zaraz zaczynam 8. miesiąc ciąży i przytyłam już 15 kg. Do porodu dobiję pewnie do tych 18-20 kg. I wiesz co? Wciąż noszę spodnie (ofc te, które kończą się pod brzuchem) i leginsy sprzed ciąży, w rozmiarze S/M. Nie mam ani jednego rozstępu ani nie puchnę. Oczywiście, że wyglądam inaczej, np. przed ciążą nosiłam biustonosz rozmiaru 75B, a teraz 75E, mój syn ma słuszną wagę, a brzuch mam naprawdę spory. Moja twarz, obojczyki, etc., są bez zmian, a startowałam z BMI ok 20. Wciąż jestem aktywna, np. teraz mam remont w mieszkaniu i sama kładłam gładzie, pilnuję tylko, żeby nie dźwigać i nie wdychać pyłu.
      Wiesz, że ciąża to nie tylko tłuszcz? To waga dziecka, wód, pokarmu w piersiach, wody, krwi, no i trochę tłuszczu zawsze - jako zapas.
      Przy samym porodzie traci się ok 8-12kg, po kilku dniach schodzi woda i kolejne kg lecą. Oczywiście, że są zapasione kobiety, które od pierwszych tygodni ciąży jedzą x3, już pomijam, że kurewsko ciężko jest nie jeść non stop, bo mnie aż trzęsie np. na zielone oliwki, mogłabym jeść słoik dziennie, ale nie jem.
      Są kobiety, które tracą apetyt i nawet schudnąć mogą przez wymioty, ale śmieszy mnie myślenie, że jak ktoś dużo tyje w ciąży to zawsze jest spaślakiem.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (19)

  •  

    Zjadł ładowarkę, schował kapcie, wylizał masło z czosnkiem, wylizał dywan (bo język piecze po czosnku) i zesrał się na ten dywan, w kupie był kawałek patyka. To wszystko w przeciągu 4min. Teraz do wieczora może spać, bo więcej obowiązków na dzisiaj nie ma.
    #psy #pies

    •  

      @Revolut: uroczy :D ale niektóre psy coś mają z tym zżeraniem czego popadnie. Ja mam dwa, jeden nie ruszy żarcia, jeśli coś mu nie pachnie czystym mięsem, drugi w ciągu swojego życia zeżarł już dowód rejestracyjny, pół mopa sznurkowego, kilka butów, fragmentów zabawek, kości, poduszkę, kupy (te z kociej kuwety i te znalezione na zewnątrz), nawet czekoladę, o której dowiedziałam się dzień później, nie mówiąc już o patykach, owocach i warzywach. I nic mu nie jest, nigdy nawet biegunki nie było, co najwyżej bączy pół nocy ¯\_(ツ)_/¯ pokaż całość

    • więcej komentarzy (53)

  •  

    Policzylem sobie ile jestem dzis wart. Wyszlo mi prawie 7800 zl. Ktos przebije? Polecam sie paniom na walentynki.

    - koszulka polo - 450 zl
    - swetr - 400 zl
    - kurtka - 1500 zl
    - buty - 1400 zl
    - spodnie - 400 zl.
    - czapka - 200 zl.
    - zegarek - 2800 zl.
    - bransoletka - 300 zl.
    - pasek - 250 zl.
    - skarpetki - 50 zl.
    - majtki - 50 zl

    #walentynki #zwiazki #chwalesie #modameska
    pokaż całość

  •  

    Moja Mama to prawdziwa Grażyna, albo nawet Janusz. Właśnie gada na moją Ciocię, że zwolniła się z pracy, bo nie miała tam toalety i musiała sikać do wiadra. Jak się jej zapytałam czy ona chciałaby w takich warunkach pracować, to odpowiedziała, że już bez przesady, to nic takiego jak się chce zarobić. I taki właśnie obraz Polaków, bądź traktowany jak śmieć i nie miej odpowiednich warunków do pracy, ale kłaniaj się do pasa wielmożnemu Januszowi #januszebiznesu #praca #grazynacore pokaż całość

    •  

      @mamawolf: moja mama jeszcze do niedawna pracowała w takim miejscu, gdzie nawet przerwy nie miała, szef ciągle się wydzierał, na święta w ramach prezentu dostała raz 50 zł a raz nic zupełnie, jakiekolwiek chorobowe = wylot z pracy, narzekanie na innych pracowników, zarzucanie obowiązków spoza umowy, etc. Do tego najniższa krajowa a jakiekolwiek nadgodziny (wymagane) z łaską i bez umowy wypłacone. Po wypadku samochodowym dostała 2 tyg zwolnienia, nawet nie poszła, tylko weekend została w domu i z ortezą do pracy. I tłumaczenie, że tak nie wolno, że ma się zwolnić, nic, bo "ciężko o pracę". Potem jednak musiała pracę zmienić, bo się przeprowadziła i nie miała dojazdu, udało się jej znaleźć inną, ale na popołudniową zmianę, godzinę od domu. Dobra, będzie chwilę tam pracować i szukać czegoś lepszego. Taaa, już jej raz części kasy nie wyplacili, drugi raz sprzętu nie dali, w międzyczasie trzy osoby odeszły, ale nie, jak już ma umowę to ona zostaje. I dostała grypy, to ofc chora do pracy szła (nie ma kontaktu z ludźmi, więc nikogo nie zarażała, ale nawet), bo "nie może l4 wziąć", szczególnie, że jej współpracownica była na chorobowym z powodu przeziębienia xd nic nie daje rozmowa, opierdol, pomoc, przecież nawet proponowałam, żeby się do mnie wprowadziła na miesiąc lub dwa a siostra rozmowy jej umawiała. Straszne jest to myślenie. pokaż całość

    • więcej komentarzy (39)

  •  

    Proszę o wsparcie dla mojej kochanej żony, która od dłuższego czasu jest w szpitalu z powodu #depresja i najgorszego co można wtedy próbować zrobić.
    Pokażmy jej, że są ludzie, którym życie obcej osoby nie jest obojętne.
    #mikromodlitwa

  •  

    O kurła, mirki, nie spodziewałam się takiego zainteresowania. Prawie tysiąc obserwujących nasz tag, wobec tego, spieszę z kolejnym obiadkiem.

    PIERWSZY WPIS I SKĄD TEN POMYSŁ

    2/50 Dzisiaj na stół wjechał schaboszczak z dodatkiem kalafiora w masełku i bułce tartej, a do tego puree z zielonego groszku.

    LISTA ZAKUPÓW

    - schab (jak ładnie poprosicie, to pani wam pokroi na kotlety, ja kupiłam osiem sztuk, nie wiem, ile to jest wagowo)
    - 3 jajka
    - mąka do panierki
    - sól, pieprz, oregano
    - mrożony groszek zielony
    - śmietanka 30%
    - 1 ząbek czosnku
    - kalafior
    - bułka tarta
    - masło

    Kotlet:

    no chyba wiecie, jak usmażyć schabowego :D Ja zrobiłam klasycznie: w jajku i mące, przyprawione tylko solą, pieprzem i oregano. Przyprawy dodałam do roztrzepanego jajka i w ten sposób maczałam. Już czuję, że nadchodzi tysiąc sposobów na polskiego schabowego, ale ja robię tak i już.

    Kalafior:

    Rozdzielamy kalafiora na różyczki i gotujemy w osolonej wodzie. Ja lubię al dente, żeby był jeszcze trochę chrupiący, ale można potrzymać dłużej do pełnej miękkości. Gotuję około 10 minut, można sprawdzać widelcem, czy zmiękło tak jak chcemy.

    Do tego rozpuścić 1/4 kostki masła. Kalafiora posypać najpierw tartą bułką, a na to rozpuszczone masło. W razie potrzeby dosolić.

    Puree:

    Polecam robić z mrożonego groszku, a nie z takiego z puszki, smakuje dużo lepiej. Do wrzątku wsypujemy pół paczki, jakieś 250 gramów. Gotujemy 5 minut. Znów, sprawdzamy widelcem, czy już miękkie. Groszek odcedzamy, wrzucamy do blendera. Dodajemy śmietankę 30% (niedużo, jakieś 30-40 ml - im więcej dacie, tym będzie rzadsze, wiadomo), 1 ząbek czosnku. To wszystko miksujemy razem na gładką masę. W razie potrzeby można dodać jeszcze trochę soli oraz pieprz, jeżeli lubicie. Gdyby ktoś chciał być bardzo ambitny, to takie puree można jeszcze przerzucić przez sitko, żeby wyłowić resztki łupinek z groszku i mieć super gładkie smarowidło. Ale ja nie widzę takiej potrzeby. Śmietankę można zastąpić np. masłem.

    Jakieś pytania?
    Częstujcie się.

    #50obiadowchallenge #gotujzwykopem
    pokaż całość

  •  

    Jaka plotka na Twój temat najbardziej Cię rozśmieszyła? #anemicznapyta

    •  

      @anemiczna_: ciąża x razy, a kiedy naprawdę w niei jestem to nikt o tym nie wie, bo w swetrze nawet w 7. miesiącu nie widać zbytnio xd
      A, no i moja własna babcia rozpuścila plotę, że ślub biorę tak "na szybko" cywilny, ale jak "uzbieramy pieniążki" to będzie kościelny. Kościelnego nie będzie, a cywilny był mały, bo ani nie chcieliśmy wesela z tańcami ani nie było powodu zapraszać ciotki Krysi i brata dziadka Stefka. pokaż całość

    • więcej komentarzy (18)

  •  

    Dlaczego prawaków tak dupa boli o te homoseksualne śluby? Jest to irracjonalne tym bardziej, że:
    1) Samych prawaków one nie dotyczą, w żadnym stopniu nie wpłyną na ich sytuację. Dotyczą one tylko niewielkiej części społeczeństwa.
    2) Wprowadzenie tego jest banalnie proste.
    3) Większość bardziej rozwiniętych od Polski krajów to wprowadziła.
    4) To są słuby państwowe i nie wpływa to na śluby kościelne. Kościół ma swoje postanowienia dotyczące ślubów i nikt nie chce im ich zmieniać.

    Skupcie się lepiej na kwestiach ekonomicznych, a nie na tak błahych sprawach, jak czyiś związek.

    #bekazpodludzi #bekazprawakow #urojeniaprawakoidalne
    pokaż całość

    •  

      @mikhail78: no wiesz, trzeba sobie podporządkować ślepe pieski, pokazsać władzę i wyższość. Zresztą, czasem mam wrażenie, że sąsiad sąsiadowi gdyby mógł, to by zabronił wszystkiego, bo wtedy można się spuszczać nad tym, jak ważnym się jest i jak wiele można. Mnie to osobiście dotyka, bo z jakiej racji ktoś, jakiś zupełnie randomowy typ ma mi mówić czy mogę kochać inną dziewczynę? Czy mogą wziąć z nią ślub? Dlaczego nie mogę zdecydować o tym, jak chcę urodzić własne dziecko, czy chcę i czy zgadzam się lub nie na coś?
      No właśnie. Dopóki moje decyzje nikogo nie krzywdzą to powinnam mieć pełne prawo do samodecydowania o sobie. Ale się nie da, bo pięciu chłopa wie lepiej, że miliony ludzi jest chorych i popierdolonych przecież.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (57)

    •  

      @kuromicz: w skrócie: "jestem wysoka i po studiach, chcę poznać wysokiego faceta po studiach z w miarę dobrą pracą" - szczerze mówiąc niezbyt to imponujące wymagania. Bylabym bardziej zniesmaczona gdyby wymagała koloru oczu, włosów, etc., konkretnego albo określonych zarobków czy zawodu. Albo mitycznych pasji.

      +: maina, ksrt
    • więcej komentarzy (36)

  •  

    Zauważyłem kiedyś w swoim życiu dziwną rzecz. Niektóre osoby, które poznawałem, bardzo fizycznie mi przypominały inne, które poznałem wcześniej, w innym mieście i na innym etapie życia. Na dodatek one się do siebie bardzo podobnie zachowywały, wysławiały, miały podobny tryb życia czy zainteresowania. Nieraz myliły mi się ze swoimi "pierwowzorami", po czym okazywało się, że nie ma pomyłki - są kimś innym, ale pod danym względem są do siebie podobne lub wręcz identyczne.

    Zastanawiam się, czy nie jest tak, że to kim jesteśmy, w jaki sposób myślimy, o czym, itd., w jakiś sposób kształtuje nasz wygląd. Nie tylko w tym sensie, że ludzie którzy się często irytują, mają więcej zmarszczek, itd., ale w bardziej totalny sposób. Wyobrażam to sobie tak, że niemal każde wydarzenie w naszym życiu jakoś "rzeźbi" nasza fizjonomię, przez co realnie podobne do siebie osoby mają podobny pakiet przeżyć i najprawdopodobniej te właśnie przeżycia doprowadziły je do bardzo podobnej konstrukcji psychicznej.

    Jak sądzicie? Miałoby to jakiś sens?
    #okultyzm
    pokaż całość

    •  

      @Gorejacy_krzak_agrestu: pamiętam, że kiedyś czytałam o chorobach psychicznych i tam na pewno było coś o tym, że mózg czasami ma zaburzoną funkcję rozpoznawania twarzy i o ile to się zdarza raz na jakiś czas to spoko, ale jeśli często to lepiej iść do psychiatry. W skrajnych przypadkach chorzy potrafili widzieć np. w współmałżonku rodzica, mieć wrażenie, że ciągle widzą tę samą osobę w okolicy albo nawet sądzić, że własne dzieci to postawione klony.
      A, no i tam też było info, że często pobieżnie patrząc na ludzi nie zauważasz różnic w ich wyglądzie, dla ułatwienia mózg będzie je zapamiętywał w jak najprostszy sposób ¯\_(ツ)_/¯
      pokaż całość

      +: keyg
    • więcej komentarzy (45)

  •  

    Ja pierdole oglądam "szczęście nie zna wagi", laska wyglada jak jebane skrzyżowanie tankowca ze średniej wielkości dzikiem (200kg),jakiś typ ją nazwał wielorybem, a ci sie na niego rzucają jak tak moze xD nie wspominając że mówią jej ze jest piękna. Jeszcze twierdzi że bycie otyłym moze byc zdrowe xD I TRZEBA ZAAKCEPTOWAĆ.

    #bekazgrubasow #grubasy #logikarozowychpaskow #bialorycerstwo #stulejacontent pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    5 dzień spóźnionego okresu u różowego, zaczynam się niepokoić

    #rozowepaski #dziendobry #gownowpis

  •  

    Powiedzcie mi, czy ja zostałem wychowany w jakimś odludnym miejscu czy u was też w domu za dzieciaka dorośli robili syrop z cebuli i dawali to do picia? Smakowało jak smakowało, ale to na zdrowie!

    #gotujzwykopem #zalesie
    //Zdjęcie stąd

    źródło: 1.jpg

  •  

    Ależ mnie grzeją ci wszyscy wielbiciele taniochy z OLXa. Człowiek chce się pozbyć mebli, gratów i innego syfu, wystawia ogłoszenia w dobrej wierze i się zaczyna spektakl cebulozy. Reżyseria Grotowski, kreacje wybitne. Postaci można podzielić na dwie grupy. Pierwsza to ludzie o pochodzeniu prawdopodobnie bliskowschodnim. Nie świadczy o tym karnacja ni akcent ale zamiłowania do targowania się. No to mam ten regał kupiony za ponad tysiąc, obity jest, fakt, dlatego sprzedaje za stówę. I zaczynają się telefony.
    -Ale zaznaczył pan, że jest obity, to ja kupie ale za siedemdziesiąt złotych bo co ja z obitym zrobię?
    Jeśli o mnie chodzi, to możesz sobie go w dupala wsadzić i patrzeć jak wystaje.Tak kurwa mać, zaznaczyłem, że jest obity, dlatego sprzedaje dziesięć razy taniej.
    I trwa taka bladź w przekonaniu, że coś ugra, bo przecież za 3 dychy to własną matkę sprzedałaby uchodźcom, co sobie w obozie nie radzą z ogniami grasującymi w lędźwiach.
    -No czekam, za 70 biore, namyślił się pan.
    Namyślił. Kurwa nawet nie wiesz jak bardzo namyślił.
    Druga grupa to jest jakaś nowa subkultura na której trzeba badania zrobić. Jak znacie socjologa to dajcie znać. Siedzą w domu i mają filtry poustawiane na wszystkim co jest za darmo. Chuj czy potrzebne czy nie. Kolekcjonują wszystko co się da. Układają to sobie w domu i walą konia patrząc na to, ile zgromadzili niepotrzebnego gówna. Chęć posiadania niszczy. Gdybym wystawił swoją kackupę i opisał, że za free to miałbym milion chętnych. Nie jak normalni ludzi, tutaj normalności nie ma. Tutaj jest walka o darmoszkę. Wariują na widok darmochy jak niemce na majątek waszych dziadków. I jazda. Smsy zaczynające się od
    -witam
    I już wiem, że ten człowiek nie tylko nie zna zasad języka ojczystego, ten człowiek jest chujem, albowiem pisze te smsy o 2 w nocy.
    -witam aktualne
    A ty się rano kurwa gościu zastanawiaj co ma być aktualne o 2 w nocy. Od razu wiadomo, że było pite, wszyscy z fejsa poszli spać, więc został OLX i tam kontynuujemy poszukiwania szczęścia.
    -A chuj, wypiłem osiem piw, oooooojeeeeebaaaaanyyyyy, młot kowalski za darmo! Biere! Ciekawy czy mi dowiezie.
    No właśnie. Oddaję za darmo, to znaczy, żem frajer. Dlatego dostaję takie wiadomości
    -Witam czy możliwy dowóz do Chujmiwdupedolnych? Bo ja biedna a pan pewnie kawał paniska jak za darmo rozdaje.
    Oczywiście, że możliwy. Jeszcze po drodze wstąpię wam po czteropak Harnasia i rów ogolę, cobyście mnie mogli poruchać, taki jestem dobry. A jak ja nie przypadnę do gustu, to partnerkę poproszę. Ruchajta ile wlezie, przeca za darmo.
    A niektórzy przyjeżdżają. Fakt, są tacy. I tutaj zdziwienie następuje:
    -Ale jak to pan nie zniesie? Przecież to pierwsze piętro, to sami mamy znosić? To pan jest strasznie niekulturalny.
    Może bym i zniósł, jakbyście pedryle przyjechali o omówionej godzinie, a nie o 22.30 i napierdalali w dzwonek z takim impetem, że mój chory na białaczkę kot stracił sierść ze stresu.
    Napierdalali. Przyjechali. Kluczowe słowa, bo zawsze przyjeżdża cała rodzina. Masz do oddania zeszyt szesnastokartkowy z krokodylem, ale i tak przyjedzie mąż, żona, niedojebany syn, a z okna widzisz, że w bordowej Skodzie Favorit czeka jeszcze gruba teściowa, która rozgląda się nerwowo czy nikt nie podjebał im okazji sprzed nochala. To ona jest prowodyrem całej akcji.
    -Uczta się młodzi, wszysko za darmo dajo.
    A potem rosną kolejne pokolenia i tak ten świat się skończy. Wszystko co za darmo to zabiorą, a całą resztę szlag trafi, bo będzie za drogo.
    Ale się wkurwiłem.

    pokaż spoiler #pasta #byloaledobre
    pokaż całość

    •  

      @monteskjusz: pasta pastą, ale jak sobie pomyślę, co czasem dzieje się w drugą stronę to beka xd ostatnio szukałam czegoś ciekawego nq olx, ludzie wystawiają jakieś totalne graty za pińcet złoty, ale wielki napis "ORYGINALNE PRL!", no i spoko, naczytali się, że teraz w modzie odnawianie takich mebli to starą wersalkę z 95 r., próbują wcisnąć jako "prl". Albo fani ikea, do najbliższego sklepu mam jakieś 100 km i o ile ludzie czasami sami oferują, że jadą dużym busem i za niewielką dopłatą kupią i dowiozą do domu (spoko opcja) to wystawienie używanego stolika za cenę połowę wyższą niż aktualnie na stronie z info, że "oruginalna IKEA" i rozpiska, że to taniej niż gdyby specjalnie jechać do dużego miasta po nowy mebel. No ja pitolę xd pokaż całość

    • więcej komentarzy (11)

  •  

    Jak co weekend pakuję sprzęt i wychodzę na miasto, zrobić fotoreportaż z życia #krakow
    Na rynku ustawili się maniacy z grupy antyaborcyjnej i wywalili wielki bilboard nie po raz pierwszy zresztą, na którym widać wielkie zdjęcia ponoć płodów po aborcji. Obok 20 metrów dalej, jak zwykle radiowóz jako obstawa, gdyby ktoś chciał zbyt otwarcie pokazać co na ten temat sądzi. Podchodzę, ustawiam się i robię kilka zdjęć. Jeden #rozowypasek chowa się za plakat. Robię zdjęcie z innej strony a dziewczyna chowa się za chłopaka, który przyszedł ją osłonić przed niecnym obiektywem aparatu. Reszta głupio się śmieje. Podchodzę i pytam się, czego się boi, przecież stoi w centrum wielkiego miasta i wszyscy mogą zobaczyć jak wygląda, więc czemu boi się zdjęcia, przecież w aparacie nikt jej krzywdy nie zrobi. Moja 3 letnia córka idąc na spacer musi oglądać takie rzeczy, a kobitka trzymajaca plakat boi się pokazać swoją twarz. Wstydzi się swoich poglądów? No przecież jak ma odwagę pokazać tak drastyczne zdjęcia na które mogą patrzeć małe dzieci chodzące po rynku to czemu boi się pokazać też swoją twarz? Odpowiedzi brak. Jedna się chowa a reszta glupio chichocze. Panowie z radiowozu, ostrzegawczo pootwierali drzwi i patrzą czy nie nastąpi przypadkiem atak na demokrację. Ale demokracja chowa się za bilboardem własnych poglądów bojąc się pokazać twarz. Taki wasz obraz obrońcy życia poczętego. Sami boicie się przyznać do tego w co wierzycie a próbujecie wcisnąć to innym.
    Obraz zamazuje bo są tu też niepelnoletni. A twarze cenzurują nie bo się boję. Było to miejsce publiczne i publiczna manifestacja więc zgodnie z prawem miałem prawo zrobić zdjęcie i je opublikować. Cenzuruję z litości dla ludzi którzy boją się pokazać twarz wyrażając swoje poglądy, w które ponoć mocno wierzą. Nawet nie ma co rozwijać z wami merytorycznej dyskusji.
    Troche #logikarozowychpaskow #aborcja #rozowepaski #krakow #patologiazmiasta
    pokaż całość

    •  

      @adam-photolive: ech. Mnie w tym wszystkim boli jedno. Dlaczego ludzie nie są w stanie zrozumieć, że ich zdanie jest ważniejsze od zdania innych? Sama nie jestem ani anty ani pro, uważam, że to prywatna sprawa. Zgadzam się z obecnie obowiązującym prawem i nie czuję potrzeby, by je liberalizować ani zaostrzać - to dla mnie, bo wiem, jak ja bym postąpiła. Natomiast co mnie obchodzi, że sąsiadka usunęła ciążę? Mogę sobie pomyśleć co chcę, wewnętrznie potępić albo współczuć, ale kogo obchodzi moje zdanie? Kiedyś mieszkałam w nieco większym mieście, mocno katolickim powiedzmy, takie transparenty były codziennością. Naprawdę ktoś sądzi, że zdjęcie płodu sprawi, że komuś zmięknie serduszko? pokaż całość

    • więcej komentarzy (87)

  •  

    #dziendobry #rozowepaski oraz #niebieskiepaski !

    Wczorajszy post odbił się szerszym echem niż pierwszy.

    Dziękuję wszystkim wpłacającym, plusującym, komentującym oraz tym, którzy w prywatnych zwracali się do mnie z pytaniem jak mogą pomóc. Jesteście super! (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    Nie spodziewałem się aż tak sporej pomocy jednego dnia.

    W dniu wczorajszym 24 osoby wpłaciły łącznie 605 zł, dzisiejszego dnia zaksięgowano jeden przelew na 25 zł.

    Wraz z żoną jesteśmy mega zaskoczeni oraz każdemu z osobna dziękujemy!

    Nie sądziliśmy, że szukając #pomocy w #internet znajdziemy tylu hojnych ludzi oraz wywołamy #wykop efekt :)

    #czujedobrzeczlowiek

    Odnośnie dzisiejszego stanu zdrowia Maszy:

    Od dziś przechodzimy na pełne żywienie karmą Royal Canin Veterinary Diet Gastro Intestinal.
    Wczoraj wieczorem #pies miał nawet ochotę trochę się pobawić z dzieciakami. Dziś po śniadaniu malutka położyła się na swojej leżance w kącie i widać po niej, że cała ta sytuacja ją mocno wymęczyła. Przychodzi tylko się przytulić i ucieka dalej odpoczywać. Nadal bacznie ją obserwujemy, mamy nadzieję, że do wtorku nic się nie wydarzy złego i ze spokojem pojedziemy do lecznicy na kontrole. Powoli zaczyna wracać do normalnej wagi. Gdy ją przygarnęliśmy ważyła 4 kg. Przez kilka dni podskoczyła do 5,5 kg. W czasie choroby spadła do 3,5 kg. Na chwilę obecną waży niecałe 5 kg. Jeśli stan się utrzyma jutro możemy się pokusić na 5cio minutowy spacer z pieskiem (po balkonie), ale zawsze coś :)

    Link do zrzuty

    DZIĘKUJEMY WSZYSTKIM !

    #zwierzeta #zwierzaczki #weterynaria #zdrowie
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    #zwiazki #rozdajo

    Znajdą się gołąbki chętne na takie rozdajo czy oszczędzić Wam zdrowia?

  •  

    Dla mnie rodzina jest priorytetem, ale nie czyjaś ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #tinder #logikarozowychpaskow

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 1549611043433.jpg

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    hej Mirki mam problem
    jestem w związku ponad 10 letnim (bez ślubu, dzieci). Właśnie jesteśmy w trakcie kupowania mieszkania, pewnie w przeciągu miesiąca będziemy mieć domknięty kredyt. Ze względu na staż wiadomo - wszyscy znajomi są wspólni, moja rodzina traktuje moją dziewczynę jej członka i jej rodzina tak traktuje mnie. Ogólnie nam się układa. Wiadomo czasem lepiej czasem gorzej... kilka rzeczy mnie w niej denerwuje, czasem mnie rani, ale np. seks jest zajeb**ty (nawet po tych 10 latach).

    I tu pojawia się ona - koleżanka z pracy. Byliśmy kilka razy na piwie, często rozmawiamy. Ona ostatnio rozstała się z facetem. Nie wiem kiedy to się stało, ale się w niej "zakochałem?". Myślę o niej kiedy zasypiam i jest pierwszą osobą, o której myślę kiedy się budzę. Wiem, że nie powinno tak być i ze sobą walczę, ale wystarczy, że spędzę z nią 15 minut sam na sam w pracy i zapominam o swoim związku... (oczywiście do niczego nie doszło, takim chu**m nie jestem).

    Co ja mam robić?? Jestem tak skołowany, że postanowiłem o to zapytać na mirko...

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: nikt za ciebie nie zdecyduje. Pamiętaj jednak, że swoją różową już znasz i kochasz, nawet akceptujesz wady i pewnie widziałeś w każdym stadium. Żeby potem nie było tak, że ta nowa koleżanka jest taka super ekstra, a np. w łóżku jest beznadziejna albo jednak po zauroczeniu zobaczysz, że wcale nie jest mądra i piękna, może robi coś, co Cię totalnie odrzuci? Tego nie wiesz. O ile rozumiem podjęcie ryzyka w sytuacji, gdy z obecną partnerką byłoby kiepsko, tak rozwalanie sobie fajnego związku dla jakiegoś obrazu dziewczyny (bo nie znasz jej w 100%) jest głupie. Ale twoje życie, twoja decyzja ¯\_(ツ)_/¯ pokaż całość

      +: Anoia
    • więcej komentarzy (83)

  •  

    #czadowyfilm #zdrowie #czad #tworczoscwlasna

    Mirki!

    Ponad rok temu przeżyłem ostre zatrucie tlenkiem węgla o czym nie omieszkałem Was poinformować we wpisie z karetki. Tak, jestem aż tak bardzo uzależniony ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

    Ponad 26% tlenku węgla we krwi jednak serce i mózg ok. Wyszedłem ze szpitala i popełniłem kolejny wpis, m.in zapowiadający Akcję Czadowy Film, czyli film społeczny o tlenku węgla, oczami gościa który spędził 3 godziny w zalanej łazience.

    Do akcji przyłączyło się wiele wspaniałych osób, w tym z mirko, a ona sama się rozrosła.
    Dziś ma swój finał ᶘᵒᴥᵒᶅ

    Wiele osób chciało być wołanych więc wołam wszystkich z drugiego wpisu i zapraszam do znaleziska:

    https://www.wykop.pl/link/4788299/czadowy-film-o-akcji-spolecznej-przeciwko-czadowi-ktora-zaczela-sie-na-mirko/
    pokaż całość

    •  

      @majkel_dzekson: chciałabym kurna. Nie wiem, co ten niebieski robi, ale codziennie o 5. mam pobudkę, a jak chcę się zdrzemnąć popołudniu ,(raz w roku to robię może) to akurat idzie wiercić/coś mu się rozbije/niechcący drzwi zamkną się z hukiem. I w ogole mega głośno gada. A jak ja muszę go obudzić, to muszę się wydrzeć jak stara ścierka, żeby w ogóle oczy otworzył :(

    • więcej komentarzy (15)

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika savanna

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (3)