Feuerbach ukradł mi drabinę.

  •  

    Mireczki, a może by tak AMA z panem Krzysztofem Karoniem? Ma on tu zarówno swoich fanów, jak i antyfanów, do tych ostatnich sam skromnie należę. Sądzę, że byłoby ciekawie. Załączam ankietę oraz obrazek poglądowy.

    #ama #4konserwy #karon #neuropa

    źródło: wykop.pl

    Czy popierasz pomysł AMA z Krzysztofem Karoniem?

    • 20 głosów (66.67%)
      Tak
    • 10 głosów (33.33%)
      Nie
  •  

    Jakiś czas temu jeden z mireczków spytał, jakich filozofów, myślicieli, ekonomistów itp. czyta neuropa i w odpowiedzi otrzymał kilkanaście bardzo ciekawych pozycji.
    Dlatego chciałbym dowiedzieć się, jak sprawa wygląda po drugiej stronie barykady. Jakie książki polecają #4konserwy?
    #polityka #filozofia #ekonomia #politologia #socjologia #etyka #ksiazki pokaż całość

    •  

      ja polecam Marxa - jak się go poczyta to sporo widać co się dzieje w dzisiejszym świecie i gdzie to dąży

      @sorek: W takim razie jesteś drugim po @fredo2 użytkownikiem w historii Wykopu, który na poważnie uważa, że Marks w ogóle może być w 2018 r. aktualny. Just śmieszking.

    •  

      nie sam marksizm co neonarksizm jest bardzo żywy niestety.. Widać go black lives matter czy lgbt, czy u demokratów w usa i większości europy. Niestety

      @sorek: OK, ale teraz już poważnie. Jaki znowu neomarksizm? Co ma wspólnego Gramsci z demokratami, Horkheimer z LGBT, a Benjamin w Black Lives Matter? Czy masz jakieś cytaty z książek tych osób?

      @HrabiaTruposz: A ja może w inny deseń. Czytałem i nadal w miarę możliwości czytuję sobie prawicowe klasyki, choć z pozycji krytycznych, ponieważ to nie moja bajka. Potrafię jednak docenić pomysł autora, jego warsztat pisarski oraz ciekawy wywód, o ile nie widzę, że wnioski z niego płynące są wyraźnie na siłę. Dlatego to, co moim zdaniem warto oraz czego absolutnie nie.

      Warto:

      E. Burke, Rozważania o rewolucji we Francji,
      G. Sorel, Złudzenia postępu,
      Stanisław Mackiewicz, Myśl w obcęgach. Studja nad psychologją społeczeństwa sowietów,
      C. Schmitt, Teologia polityczna,
      J. Le Goff, Inteligencja w wiekach średnich

      Nie warto:

      Hayek, Droga do zniewolenia. Dużo nijakich fragmentów i dłużyzn, wnioski dotyczące państwa opiekuńczego całkowicie fałszywe, rzekome wspólne korzenie totalitaryzmów to niestety najczęściej bzdury i zdecydowanie swobodna interpretacja. Lepiej czytać na ten temat Arendt i Berlina. Hayek to świetny ekonomista i bardzo słaby filozof polityczny.

      Spengler, Zmierzch Zachodu. Historiozofia, która tak jak u Hegla udaje naukę, ale tak jak w przypadku Hegla te fantazje były niestety swego czasu wpływowe. Zaorany do szczętu w Nędzy historycyzmu Poppera (tę książkę polecam, mieści się raczej w kręgu twoich zainteresowań).

      Sombart, Żydzi i życie gospodarcze. Znam tylko we fragmentach. Tak jak Spengler i Hayek: z góry przyjęta teza wyjątkowo nieudolnie dowodzona i tak jak u Spenglera zieje historycyzmem. Książka, gdzie autor próbuje pokazać, że za wszystkim i tak stoją Żydzi. Za kapitalizmem, za socjalizmem, za reformacją. I za kontrreformacją też. Nawet jeśli są jacyś dobrzy tradycjonaliści w rodzaju Spinozy, to i tak są Żydami, więc cały cyrk kręci się od nowa.

      Nie warto moim zdaniem znacznie więcej autorów, ale albo są drugorzędni (Ziemkiewicz), albo uznałem, że mogę oceniać przez pryzmat własnych uprzedzeń światopoglądowych (Scruton), albo są grafomankami (Rand).
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (30)

  •  

    Od jakiegoś czasu (tzn. od ponad roku) płatne trolle FOR-u (słynne #60groszyzawpis) krytycznie komentują ustawę o #zakazhandlu w niedziele. Projekt Solidarności, poparty przez #pis i częściowo #kukiz, to jeden z większych bubli prawnych jakie widzieliśmy. Zawołajcie @stekelenburg5 czy @marianbaczal – powiedzą wam, że to gniot.

    Do rzeczy: nie samym wykopem żyje mirek, więc obserwujcie nas na #twitter i #facebook – wszędzie tam nasz login to FundacjaFOR. Od dziś do 1 marca, gdy ten antyludzki zakaz handlu wejdzie w życie, pytamy wszystkich dookoła, co "racjonalny ustawodawca" miał na myśli, redagując tak niezrozumiałe przepisy.

    Jeśli znacie odpowiedź lub chcecie pochwalić się, że jesteście #studentprawa, to napiszcie o co chodzi. Może wspólnie zrozumiemy, co rzeczywiście miał nam do przekazania parlament.

    Nagród za najlepsze odpowiedzi nie przewidujemy. To poważne konto.

    #neuropa #4konserwy #prawo #ekonomia #polityka
    pokaż całość

    źródło: 0001.png

  •  

    Jak powstaje narodowiec? Tak samo jak terrorysta ISIS. Jest jakiś archaiczny system edukacji, jakieś księgi sprzed lat - np. Koran lub polski kanon patriotyczny. Człowiek czyta, rozgląda się dookoła. Nic nie pasuje, nic się nie zgadza. Świat się zmienił. Np polski kanon zawiera jakiś kult bohaterów. Jakieś powstanie warszawskie, walka z Niemcami, walka z Rosjanami. Ni uja to nie pasuje do świata. Nie ma z kim dzisiaj walczyć.

    Ale wartości z kanonu wciąż siedzą w umyśle takiej jednostki. Jednostka podziwia tych bohaterów. Więc ta jednostka dochodzi do wniosku: aha! Świat jest zły! Świat jest zdegenerowany - multikulti, lewactwo, Soros zepsuło świat. Dlatego ludzie nie są tacy jak dawniej, dlatego świat nie jest taki jak mówi mi moja święta księga o żołnierzach wyklętych.Trzeba zbudować świat jaki był dawniej. Zbudować wspólnote narodową jak z czasów powstania warszawskiego.

    Ale ludzie nie chcą być częścią takiej wspólnoty. Znaczy się, że są źli. Źli lewacy - trzeba ich wszystkich wymordować, jak się ich wymorduje świat zmieni się na lepsze.

    #neuropa #4konserwy #filozofia #gownpwpis #polityka
    pokaż całość

  •  

    Jestem po prostu w szoku że ktoś z takimi poglądami jest hołubiony na wykopie. Wiedziałem że niektórzy lewicowi działacze mają nie do końca równo pod kopułą ale nie sądziłem że do takiego stopnia.
    #shitwykopsays #4konserwy #neuropa

  •  

    Karoń, Mentzen, JKM i równoległe żywoty prawicy, czyli jak prawica nie umie gadać ze sobą.

    Lubię potyczki Karonia z innymi konserwami, ponieważ pokazują one dwie circlejerkowe prawice, które kompletnie się nie rozumieją z powodu zupełnie typowych dla siebie usterek myślowych. Karoń reprezentuje pewnego rodzaju genetyczny konserwatyzm, od zawsze antyliberalny, szerzej zaś, antyprogresywny. Patrzy podejrzliwie na wszystkie koncepcje wolności, ale robi to tak desperacko, że marksizm jest dla niego tym samym, czym fallus był dla Freuda. Ci prawicowcy czytają bardzo dużo z różnych półek, ale byle jak i w rezultacie klecą absurdalne teorie jak marksizm kulturowy.

    Drugim typem są tzw. konserwatywni-liberałowie. Karoń dyskutuje z nimi i JKM tutaj. Ci dla odmiany niczym pijani płotu chwycą się każdej okazji do paplania o niskich podatkach, przyjmując za nadrzędną jakąś wulgarną, redukcjonistyczną kwestię liberalizmu. Nazywają się, patrząc z historycznej perspektywy (vide Francja, a także USA), nie wiedzieć czemu "wolnościowcami". Notorycznie mylą przymus z przemocą, stawiając tutaj znak równości, co powoduje, że prawdziwi konserwatyści jak Karoń czy Braun uważają ich za zdrajców. Wychowanie konserwatywne, w duchu tzw. prawa naturalnego oraz prawdziwych wartości, jak trzeźwo zauważa Karoń, jest zawsze wychowaniem w przymusie i hierarchii, choć niekoniecznie w przemocy. Po reakcji kolibrów na filmie i w komentarzach widać, że nikt nie uderzył tak celnie tego środowiska jak pan Krzysztof, człowiek-dygresja.

    Konserwatywni liberałowie również dużo czytają, ale znacznie węziej. Stają się dzięki temu nieznośnie przewidywalni, cytując obszernie kilku autorów na krzyż: Hayeka, Misesa, Bastiata, czasem Smitha i Gwiazdowskiego, a także Hayeka i Misesa. Kiedy na pozór człowiek bliski, tak jak Krzysztof Karoń, zawita do ich towarzystwa z innymi liberałami jak Isaiah Berlin lub choćby tylko z inną tradycją konserwatyzmu, stają się bezradni.

    Gdyby nie "marksistowskie korzenie eurofederalizmu" oraz inne tyleż frywolne, co zabawne frazy, ci ludzie nie mieliby ze sobą o czym gadać.

    #neuropa #4konserwy #libertarianizm #konserwatyzm #karon
    pokaż całość

    •  

      To jest poważny problem w dyskusji, ponieważ gdy tylko pojawiają się tematy ekonomiczne to pada nieśmiertelne hasło "polecam poczytać Misesa",

      @wolodia: To był Rothbard, a rak ten upowszechnił się za sprawą programu "Młodzież kontra" gdzie Marcin Chmielowski rzucał młodzieńczo i butnie tym hasłem w rozmowach z Joanną Muchą i Donaldem Tuskiem. Sądzę, że ten drugi musiał ze studia wyjść potwornie zażenowany.

      Mnie chodzi raczej o coś innego. Redukcjonistyczna wersja liberalizmu jako kolibryzmu i "liberalizmu klasycznego" jest jawnie fałszywa z historycznego punktu widzenia. Konia z rzędem temu, kto logicznie uzasadni dlaczego liberalni gospodarczo monarchiści od Krula są w ogóle spadkobiercami Deklaracji praw człowieka i obywatela oraz Deklaracji niepodległości Stanów Zjednoczonych i jakimikolwiek "wolnościowcami" w ogóle. W przypadku libertarian to drugie jeszcze trzyma się kupy.
      pokaż całość

    •  

      @K_R_S: Nie Europejczykom, ale konserwom i bycia w tej tradycji wolnościowcami. Historycznie wolność jednostki jest domeną lewicy i centrum, a nie prawicy, która była monarchistyczna i feudalna, a po powstaniu Związku Reńskiego także w sposób współczesny nacjonalistyczna i kolektywistyczna. To rozlokowanie trwa mniej więcej do wybuchu II WŚ, w Polsce kończy ten okres symbolicznie postfeudalna endecja jako ugrupowanie ziemiańskie. Ona też nie ma nic wspólnego z tradycją wolności, chyba że stworzy własną.

      To pomieszanie bierze się moim zdaniem z powodu libertarianizmu. To doktryna mająca korzenie amerykańskie i omijająca siłą rzeczy niektóre kwestie typowe dla Europy (monarchia), wyostrzająca zaś inne np. republikanizm i prawo własności. Uważam, że w polskim ruchu wolnościowym wpływy libertarian są olbrzymie i konserwatywni-liberałowie w Polsce amerykanizują się razem z lekturami Misesa, które hołdują tradycji ze Stanów. Ale ta tradycja także nie była nigdy monarchistyczna. O ile libertarianie faktycznie mają wolnościowy rodowód, o tyle europejskie kolibry jako wolnościowcy to historia powtórzona jako farsa.

      Krzysztof Karoń jest symbolicznie z Europy. On i środowisko, z którym sympatyzujesz nadają ewidentnie na odmiennych falach, przez wolność rozumiejąc coś innego. Braun również jest europejski, także w swoim sojuszu tronu z ołtarzem, który laickim ugrupowaniom JKM był obcy. Zapewne z powodu tych różnic Karoń uznał, że kolibry nie są prawdziwą i czystą prawicą, ale sztucznym tworem przywleczonym z USA i częścią systemu marksistowskiego.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (11)

  •  

    Zapraszam do zapoznania się z wybranymi fragmentami jednego z najlepszych rozdziałów Ludzkiego Działania Misesa.
    Temat: stabilność oraz absurdy związane z tworzeniem wskaźników jak np.: CPI - https://pl.wikipedia.org/wiki/Wska%C5%BAnik_cen_towar%C3%B3w_i_us%C5%82ug_konsumpcyjnych
    Będzie trochę długo, ale konkretnie :)

    Niepowodzenia rządów w sferze polityki monetarnej wraz z katastrofalnymi skutkami rozwiązań mających na celu obniżenie stopy procentowej i pobudzenie aktywności gospodarczej za pomocą ekspansji kredytowej doprowadziły do narodzin idei, z których ostatecznie wyłoniło się hasło „stabilizacji”. Można uzasadnić jego powstanie i atrakcyjność, można je traktować jako wynik ostatnich 200 lat historii pieniądza i bankowości, można podać - że tak powiem - okoliczności łagodzące powstania związanych z nim błędów. Nawet najłagodniejsza ocena nie sprawi jednak, żeby tkwiący w nim fałsz dał się uzasadnić.
    Stabilność, którą ma budować program stabilizacji, jest pojęciem pustym i wewnętrznie sprzecznym.

    Pragnienie działania, to znaczy chęć poprawy warunków życia, jest u człowieka czymś wrodzonym. Sam człowiek zmienia się z chwili na chwilę, a wraz z nim zmieniają się jego oceny, pragnienia i działania. W sferze działania nie ma nic trwałego oprócz zmiany.

    Wszelkie metody, które miałyby służyć mierzeniu zmian siły nabywczej jednostki monetarnej, są oparte na bardziej lub mniej uświadomionym złudnym wyobrażeniu człowieka jako wiecznej i niezmiennej istoty, która za pomocą stałego standardu określa ilość satysfakcji, jaką zapewnia jej jednostka pieniądza. Uzasadnienie tego błędnego poglądu mówieniem, że chodzi tu jedynie o pomiar zmian w sile nabywczej jednostki pieniężnej, jest niewystarczające. Istota idei stabilności tkwi właśnie w tej koncepcji siły nabywczej. Ludzie niezorientowani w problematyce ekonomicznej i myślący w sposób charakterystyczny dla fizyków uważali kiedyś, że pieniądz jest miernikiem cen. Sądzili, że wahania stosunków wymiany dotyczą wyłącznie relacji między różnymi towarami i usługami, nie występują zaś w relacji między pieniądzem a „ogółem” towarów i usług. Później odwrócono to rozumowanie. Teraz stała wartość przysługiwała już nie pieniądzowi, lecz „ogółowi” rzeczy, które można sprzedać i kupić. Zaczęto opracowywać metody, za pomocą których ustalano kombinacje jednostek towarów i porównywano je z jednostką monetarną. Przemożna chęć wyznaczenia wskaźników pomiaru siły nabywczej odsuwała w cień wszelkie wątpliwości. Lekceważono także to, że dane dotyczące cen nie dają się porównywać; nie przejmowano się arbitralnością procedur stosowanych do obliczania średnich.

    Irving Fisher, wybitny ekonomista, pionier amerykańskiego ruchu stabilizacji, zestawia dolara z koszykiem zawierającym wszystkie produkty, które gospodyni domowa kupuje na rynku, by zapewnić stałe zaopatrzenie rodziny. Siła nabywcza dolara zmienia się proporcjonalnie do zmian ilości pieniędzy potrzebnych do kupienia dóbr składających się na ten koszyk. Celem polityki stabilizacji jest zachowanie niezmienności tej sumy pieniędzy. Byłoby to słuszne, gdyby gospodyni i jej wyimaginowany koszyk były elementami stałymi, gdyby koszyk zawierał zawsze te same dobra i zawsze taką samą ilość każdego z nich, a także gdyby rola tego zestawu dóbr w życiu rodziny była niezmienna. Żyjemy jednak w świecie, w którym żaden z tych warunków nie jest spełniony. Błędem jest przyjmowanie, że pszenica jest zawsze tą samą pszenicą, nie mówiąc o butach, kapeluszach i innych wyrobach. Oczywistość tę potwierdzają olbrzymie różnice cen towarów sprzedawanych w tym samym czasie, które zarówno w potocznym rozumieniu, jak i w statystykach są zaliczane do jednej klasy.
    Ponieważ niemożliwe jest ustalenie całkowitej ilości pieniędzy wydawanych w danym okresie na dobra konsumpcyjne, statystycy muszą polegać na cenach poszczególnych towarów. W związku z tym pojawiają się kolejne dwa problemy, których nie da się zadowalająco rozwiązać. Powstaje konieczność opatrzenia poszczególnych towarów współczynnikami wagowymi. Byłby to oczywisty błąd, gdyby przy obliczaniu wskaźników uwzględniać ceny różnych towarów, nie biorąc pod uwagę tego, że każdy z nich odgrywa inną rolę w gospodarstwie domowym. Określanie tych proporcji znaczeniowych byłoby działaniem arbitralnym. Ponadto trzeba by obliczać średnie na podstawie zebranych i opracowanych danych. Istnieją jednak różne metody obliczania średnich. Jest średnia arytmetyczna, geometryczna, harmoniczna; jest quasi-średnia nazywana medianą. Każda z nich daje
    inny wynik. Żadnej z nich nie można uznać za jedyną metodę uzyskania bezspornego rozstrzygnięcia.
    Decyzja o wyborze jednej z tych metod obliczania średniej jest decyzją arbitralną.
    Żylibyśmy w świecie stabilności, gdyby wszystkie czynniki ludzkie były niezmienne i gdyby wszyscy ludzie zawsze powtarzali te same działania, ponieważ odczuwaliby stałe rodzaje dyskomfortu i ich pomysły na jego wyeliminowanie byłyby stałe.
    Innym warunkiem życia w stabilnym świecie jest możliwość przyjęcia, że zmiany dotyczące działania i odczuwanego dyskomfortu, zachodzące u tych samych jednostek lub grup, są zawsze równoważone przez zmiany przeciwne u innych jednostek lub grup, a więc nie mają wpływu na ogólny popyt i całkowitą podaż. Jednakże przypuszczenie, że w takim świecie siła nabywcza pieniądza mogłaby podlegać wahaniom, byłoby błędne. [...] Zmiany w sile nabywczej pieniądza muszą wpływać na ceny różnych towarów i usług w różnym czasie i w niejednakowym stopniu. Muszą więc wywoływać zmiany w popycie i podaży, produkcji i konsumpcji. Nie da się utrzymać niewłaściwego sformułowania: „poziom cen”, gdyż zawiera ono sugestię, że w pozostałych warunkach niezmienionych wszystkie ceny powinny rosnąć lub spadać równomiernie. Inne czynniki nie mogą pozostać niezmienione, jeśli zmienia się siła nabywcza pieniądza.

    W rzeczywistym świecie podlegającemu zmianom, nie ma stałych punktów, wymiarów lub relacji, które można by uznać za wzorzec. Siła nabywcza jednostki pieniężnej nigdy nie zmienia się jednakowo w stosunku do wszystkich sprzedawanych i kupowanych rzeczy. Pojęcia stabilności i stabilizacji są puste, jeśli nie odnoszą się do stanu niezmienności i jego zachowania. Jest to jednak stan, na którego temat nie można nawet przeprowadzić spójnego rozumowania prowadzącego do ostatecznych logicznych wniosków. Jeszcze trudniej taki stan sobie wyobrazić. Gdzie jest działanie, tam jest również zmiana. Działanie jest dźwignią zmiany.

    pokaż spoiler No i na koniec zapytam. Chciałoby się wam tu czytać takie dłuższe fragmenty z tej i innych pozycji Szkoły Austriackiej?
    #ase #austriackaszkolaekonomii #ekonomia
    Wołam również potencjalnych zainteresowanych #libertarianizm #4kuce #korwin #nieprzyjacieleniewoli #polecampoczytacrothbarda #akap #anarchokapitalizm
    pokaż całość

    •  

      Celem polityki stabilizacji jest zachowanie niezmienności tej sumy pieniędzy. Byłoby to słuszne, gdyby gospodyni i jej wyimaginowany koszyk były elementami stałymi, gdyby koszyk zawierał zawsze te same dobra i zawsze taką samą ilość każdego z nich, a także gdyby rola tego zestawu dóbr w życiu rodziny była niezmienna.

      @mihaubiauek: O kurde, taka ściana tekstu tylko po to, żeby rozwiązaniem okazało się, jak zwykle zresztą, ludzkie działanie, wy ucieszyli się z rzekomego zaorania CPI, a deflator PKB, który służy dynamizacji pomiaru cen nadal był jak jest, o czym rzecz jasna w tekście nie ma. Kocham austriaków :3

      Chciałoby się wam tu czytać takie dłuższe fragmenty z tej i innych pozycji Szkoły Austriackiej?

      Jasne, z pedagogicznego punktu widzenia lepiej jest masakrować źródła niż wypowiedzi zafascynowanych heterodoksów. Jestem również za.
      pokaż całość

      +: MKULTRA
    •  

      @mihaubiauek: Dzięki, Heydela postaram się kupić :) Nie wiem czy zrozumieliśmy się. Mises van der Rohe w swoim wywodzie podkreślał zbyt statyczne uplasowanie w czasie koszyka dóbr, który składa się na CPI. Jednak CPI jest wskaźnikiem komplementarnym wobec deflatora PKB, który służy dynamizacji pomiaru cen. Dlatego też jeśli chcesz pokazać niewydolność pomiaru, to nie z tej perspektywy, którą cytujesz, bo jest to bardzo łatwo zbić. pokaż całość

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Rozmowa Pań w recepcji przychodni
    - Ale to na czerwiec
    - Tylko że Pani chce prywatnie
    - A to zapisz na środę

    Płać albo zdychaj

    #polska #heheszki

    •  

      Wrzuć jakąś publikację dowodzacą, że wolny rynek lepiej sprawdza się w ochronie zdrowia, chętnie przeczytam.

      @to_juz_przesada: @urs6: tu zostało dokonane pomieszanie obrządków i pojęć, bo @K_R_S wysyła was od czapy do debaty Mises - Lange dotyczącej kalkulacji ekonomicznej w socjalizmie. Argumenty, jakie podaje w niej Mises wcale nie są głupie #, ale mają bardzo ogólny charakter, a po przykładach widać, że jak zwykle obracamy się w formacie rynku doskonale konkurencyjnego. To w ogóle nie ten przypadek.

      Ekonomia głównego nurtu zna jednak wytłumaczenie: opieka zdrowotna nie jest rynkiem doskonale konkurencyjnym i występuje na nim olbrzymia asymetria informacji dotycząca przedmiotu usługi. Jest to inherentna cecha mechanizmu rynkowego w tym przypadku i nie da się jej usunąć deregulacją. Pisał o tym noblista Kenneth Arrow w tym artykule, który krótko omówiłem na Wykopie, jest też przyjazna wersja streszczenia po angielsku z NYT.

      Niepewność choroby powoduje, że indywidualna wartość usług jest faktycznie mniejsza od ponoszonych kosztów i ubezpieczyciel jeżeli będzie mógł manipulować relacją ceny do kosztu krańcowego, zrobi to. Tak działa wolny rynek. Polecam poczytać Arrowa, bo libki was zacipują i będą ad infinitum męczyć, że leczenie nowotworów to jak sprzedawanie bułek. Nope.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (166)

  •  

    Czym jest postmodernizm? Z tym pytaniem mierzy się jeden z jego twórców, Francuz Jean-Francois Lyotard, który wprowadza ten nurt do obiegu naukowego klasyczną już pracą Kondycja ponowoczesna wydaną w 1979 r. Sądzę, że jego słowa warto przeczytać, gdyż funkcjonujące wyobrażenia wykopowiczów o ponowoczesności są zazwyczaj jawnie fałszywe.

    Jako modernistyczną będę określał sztukę, która służy (...) przedstawieniu tego, że istnieje nieprzedstawialne. Pozwolić ujrzeć, że istnieje coś, co można pojmować, a czego nie można zobaczyć ani uczynić widocznym (...). Ale jak uwidocznić, że istnieje coś, co nie może być widziane? Sam Kant wskazuje na kierunek postępowania wymieniając bezkształtność, nieobecność formy jako możliwe wskazania na nieprzedstawialne. Mówi również o pustej abstrakcji, jakiej doświadcza wyobraźnia w poszukiwaniu przedstawienia nieskończoności (...).

    Co to jest zatem postmoderna? Jakie miejsce zajmuje lub nie zajmuje w ogromnej pracy pytań, stawianym regułom obrazu i opowiadania? (...) Akcent może był położony na niemoc zdolności przedstawiania, na tęsknotę za tym, co obecne, która wystawia na próbę podmiot ludzki, na ciemną i daremną wolę, która mimo wszystko go ożywia. Akcent można jednak umieścić również na zdolności pojmowania - na jej nieludzkim charakterze niejako (...) ponieważ nie jest sprawą intelektu, czy ludzka zmysłowość albo wyobraźnia są czy nie są zgodne z tym, co jest on w stanie pojąć (...).

    Oto więc konflikt; estetyka modernistyczna (...) pozwala przywoływać nieprzedstawialne tylko jako nieobecną zawartość, podczas gdy forma dzięki swej rozpoznawalnej zawartości wciąż oferuje czytelnikowi temat dla pocieszenia i boleści; przyjemność znajdowana w tym, że rozum przewyższa każde przedstawienie, boleść z powodu tego, że wyobraźnia nie jest na miarę pojęcia.

    Postmoderna byłaby tym, co w modernie przywołuje nieprzedstawialne w przedstawieniu samym; tym, co wzbrania się przed pocieszeniem formami (...), tym, co dopomina się nowych przedstawień nie po to, by się nimi rozkoszować, ale by mocniej odczuwać, że istnieje nieprzedstawialne.

    Cytat pochodzi z tekstu Lyotarda „Odpowiedź na pytanie, co to jest postmoderna?” przetłumaczonego w antologii tekstów dwudziestowiecznej filozofii nieanalitycznej Postmodernizm a filozofia pod redakcją Stanisława Czerniaka i Andrzeja Szahaja. Wytłuszczenia niektórych terminów podaję za autorem. Sądzę, że możecie śmiało skonfrontować powyższy fragment z własnymi wyobrażeniami na temat postmodernizmu.

    #filozofia #postmodernizm
    pokaż całość

  •  

    Przedstawiam Jadwigę Emilewicz - właśnie została powołana na ministra przedsiębiorczości i technologii.

    PiS to rząd ekspertów i kompetentnych ludzi więc możemy się spodziewać że ta Pani będzie miała bogaty dorobek naukowy oraz doświadczenie zawodowe w tym kierunku.

    Jak możemy przeczytać na Wikipedii:

    Jadwiga Katarzyna Emilewicz (ur. 27 sierpnia 1974 w Krakowie) – polska politolog i menadżer kultury.

    Zajmuje się socjologią władzy, samorządem terytorialnym, historią najnowszą oraz transformacją ustrojową Polski

    Dobrze że tak odpowiedzialne stanowisko jest w odpowiednich rękach ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #dobrazmiana #neuropa #pis #polityka
    pokaż całość

  •  

    Jakich filozofów, myślicieli, ekonomistów itp poleca czytać szanowna #neuropa ( ͡° ͜ʖ ͡°)?
    Miło widziane tytuły konkretnych dzieł.
    #polityka #filozofia #ekonomia #politologia #socjologia #etyka #ksiazki

    •  

      szkoda w chuj. Petru był słaby jako lider, ale podobało mi się gdy był tym nr 2 w N. Wypowiadałby się tylko o ekonomii i finansach i byłoby dobrze

      @kvvach: Chyba was nie rozumiem. Mnie się wydaje, że Ryszard Petru rozdzielił swoje zadania z dr Lubnauer tak, by obydwoje nie wchodzili sobie w drogę. Wbrew pozorom wierzę, że jest to jakaś "wspólna" inicjatywa, być może faktycznie zawarta jako zgniły kompromis. Pani doktor bierze na siebie sprawy światopoglądowe, by .N wyglądała kiedykolwiek jak sensowna partia liberalna, a były przewodniczący nie usuwa się w cień, tylko przesuwa na odcinek gospodarki, gdzie może się wykazać i zerwać z zasłużonym wizerunkiem politycznego cymbała. pokaż całość

    • więcej komentarzy (9)

  •  

    Tak sobie siedzę i rozkminiam, że lewica w Polsce przez PiSowców została naprawdę skutecznie rozbrojona. Wszyscy się na lewicy spodziewali, że PiSowcy pod względem polityki gospodarczej i społecznej będą kontynuować linię PO, a może nawet jakaś nadzieja była, że, PiSiory nam zafundują "zaciskanie pasa", czyli idealną narrację dla lewactwa (patrz Bernie Sadners i USA). Taka pozycja idealnie eksponuje lewactwo, jako alternatywę dla sporów demoliberałów i prawicy. Tymczasem lewactwo zostało znokautowane programem 500+. Tego, że to pisiory naprawdę wprowadzą nikt się nie spodziewał. Dla lewactwa przejęcie przez prawicę postulatów socjalnych to katastrofa, bo niewiele jej zostaje poza tym. Demoliberałowie szybko znaleźli sobie niszę -- walka o Konstytucję i rządy prawa. To jest idealne pole gry dla PiSowców. PiSiorki zorientowały się, że Polakom Konstytucja jest obojętna i że w tej kwestii mają w zasadzie wolną rękę, a na dodatek mogą angażować w ten spór demoliberałów. Co na to lewactwo? Lewactwo znalazło niszę w postaci walki o prawa kobiet, ale tutaj potencjał bardzo szybko się wyczerpał. Razemici dołączyli do chóru demoliberałów w walce o rządy prawa (lol), a radykalna lewica oddała za darmo PiSiorom kwestię reprywatyzacji w Warszawie. Kolejne nisze tj. np. antyfaszyzm i granie schematem "PiSiorki to faszyści i rasiści" zostało podłapane szybko przez zdesperowanych demoliberałów. PiSexy mają obecnie pozycję hegemoniczną, wynikającą z mega silnego sojuszu z krajowym kapitałem (zwłaszcza militarnym) i dużą częścią klasy ludowej, którą ciężko jest bardzo przełamać dla lewactwa. Jak myślicie, co lewary mogą w tej sytuacji zrobić? Gdzie szukać potencjału dla lewactwa?

    #lewactwo #fredocontent #razem #polityka
    pokaż całość

    •  

      @fredo2: W tym systemie to ja jestem gułagiem, a ty jesteś pragnieniem.

    •  

      @fredo2: OK, a teraz poważnie. Napisałeś, że Morawiecki, a co chce Razem i jakiej stopy zwrotu oczekuje? Moim zdaniem Razem nie przebija się z poparciem, ponieważ jest za hermetyczne w swoim lewactwie i w ogóle nie czuje ducha programowej pracy u podstaw.

      Z tych wszystkich dzielnie przesiedzianych kanapogodzin roboczych można by było zrobić programogodziny poświęcone na badania własne, symulacje i lektury. Środowisko Morawieckiego, czyli Instytut Sobieskiego tak właśnie zrobiło. To nic, że efekt tego jest mierny i nie wychodzi poza ładną wizualizację wykresów i diagramów, tam coś jednak się działo. Razem w praktyce ogranicza się do jazdy w obronie zwolnionych, co jest ładną postawą, ale w praktyce działa tylko na przekonanych. Nie możesz unieść ciężaru redystrybucji bez poniesionego ryzyka wcześniejszych inwestycji, ta partia i jej członkowie wyglądają tak, jakby tego w ogóle nie wiedzieli. Inna polityka na razie nie jest możliwa. pokaż całość

    • więcej komentarzy (28)

  •  

    Hipoteza sektorowych szoków podażowo popytowych prowadzących do kryzysów.

    Dominują dwie interpretacje kryzysów. Keynesistowska – gdzie to brak odpowiedniego popytu powoduje spadek PKB. Tak naprawdę to jednak spadek krańcowej skłonności do konsumpcji, lub spadek konsumpcji autonomicznej w tej hipotezie powoduje spadek PKB. Czemu jednak miałby taki spadek nastąpić? Dodatkowo – czemu środki produkcji miałyby być nie w pełni wykorzystane? Są to ważne pytania, które w tej hipotezie pozostają bez odpowiedzi. Oczywiście neo-keynesiści starają się na nie znaleźć odpowiedzi. Niestety moim zdaniem nie dość skutecznie – głównie poprzez rozbudowanie modelu a nie bezpośrednią odpowiedź na powyższe pytania.

    Inną ciekawą hipotezą jest trójkąt produkcyjny w szkole austriackiej. Przy tym założeniu to błędne ceny (na rynku pieniądza) powodują błędną alokację zasobów w wyniku zaburzonej oceny opłacalności inwestycji przez zaburzenia cen na rynku pieniądza (stóp procentowych). W tej koncepcji „ostatecznym złem” jest państwo i jego „emanacja” w postaci banku centralnego, który prowadzi nieodpowiedzialną politykę i zaburza rynkowe wyceny – w tym przypadku opłacalności inwestycji w czasie. Zbyt niskie stopy procentowe starające się pobudzić popyt powodują wzrost IRR dla długotrwałych projektów. Prowadzi to do realizacji zbyt dużej liczby długotrwałych projektów (np. budowy wysokich budynków – sprawdzaną przez słynny indeks erekcji). Możliwości produkcyjne są jednak ograniczone i rozrost liczby inwestycji długich powoduje wypychanie inwestycji i konsumpcji krótkoterminowej (zaburzenie trójkąta produkcyjnego). Błędna alokacja ostatecznie się jednak ujawnia – co powoduje przewartościowanie aktywów i spadek ich wartości, co oznacza kryzys. Ta hipoteza także pozostawia pytania bez odpowiedzi. Czemu taka sytuacja prowadzi do spadku PKB? Przecież jeżeli likwidujemy nieefektywną alokację i zwiększamy efektywność naszych możliwości produkcyjnych – powinniśmy prawidłowo oceniając ceny (po korekcie cen) widzieć wzrost PKB. Dodatkowo ten opis jest bardzo szczegółowy i może dotyczyć raptem kilku z wielu kryzysów w naszej ostatniej historii – jego moc wyjaśniająca wydaje się więc niestety niska.

    Chciałbym zaproponować więc alternatywne wytłumaczenie kryzysów gospodarczych będące po części uogólnieniem i zarazem połączeniem powyższych hipotez.

    Każdy kryzys gospodarczy można opisać jako błędną alokację (potrzebę zmiany alokacji ograniczonych zasobów) w wyniku zmiany popytu, podaży, technologii produkcji, lub struktury stóp procentowych (wynagrodzenia za odkładanie konsumpcji w czasie).

    Co się stanie w sytuacji gdy np. szok technologiczny zrealizuje się "nagle"? Kapitał zainwestowany w "starą branżę" będzie nic nie wart a kapitał zainwestowany w nową branżę będzie dawał ponad przeciętne zyski. Co zobaczymy w skali makro? Nagły wzrost bezrobocia oraz upadek wielu przedsiębiorstw - w skrajnym przypadku może spaść PKB i mamy prawdziwą recesję. Jednocześnie pracownicy nowych branż będą zarabiali ponad przeciętne wynagrodzenia a właściciele tych przedsiębiorstw będą inkasować rekordowe zyski.

    Co się stanie gdy "nagle" w danej gospodarce (światowej najlepiej) wystąpi nagły szok technologiczny, podażowy lub popytowy? Na przykładzie szoku technologicznego lat '20 XX wieku. Ford T osiągnął "masową" produkcję w okolicy 1923. Kilka lat aby zapełnić rynek - i mamy przełom lat '20 i '30. Samochody nie stworzyły "nowej" branży - one obniżyły koszty transportu jednocześnie eliminując pracę woźnic, kołodziejów itp. Co się stało z kapitałem osób wytwarzających wozy lub mających zajazdy i stajnie dla koni kowale lub fabryczki produkujące części dla starego rynku transportowego? Mocno stracił na wartości. Tak samo ich pracownicy - stracili źródło utrzymania i duża ich część zasiliła rzesze bezrobotnych. Jednocześnie Ford miał rekordowe zyski oraz jego pracownicy mieli płace wyższe niż średnia krajowa.

    Problemem po '29 była błędna identyfikacja problemu i złe rozwiązanie - wojny celne, które tylko pogorszyły sytuację dalej dezorganizując popyt i podaż. Obrazuje to, że ta teoria wnosi nowe odpowiedzi. Pokazuje czego nie robić. Wielki kryzys stał się wielkim w wyniku prób jego zmniejszenia przez polityków. Ładnie Smith pisze o wojnach celnych - że doprowadzą one do biedy ludzi z danego kraju (do kryzysu) w danej dziedzinie życia. Tak samo wyglądała sytuacja w II RP. Po wybudowaniu Gdyni i po ustaniu wojny celnej z Niemcami mieliśmy mniejszy eksport na osobę niż w trakcie wojny celnej i bez Gdyni... Inwestycje centralne rzadko są poprawne i nie są celne oraz decydent centralny nie ma bodźców do obniżania cen.

    Chyba najładniejszym przykładem będzie tutaj kryzys naftowy 1973r. W jego wyniku ograniczona została podaż ropy, co skutkowało ograniczeniem jej dostępności i podniesieniem jej cen. To z kolei wymusiło drastyczną realokację zasobów w wyniku zmian w popycie i podaży. Drożejąca benzyna wymusiła zmiany w sposobie transportu i w wyniku np. ograniczyła sprzedaż samochodów. Jednocześnie ograniczone zasoby produkcyjne społeczeństw zostały przeznaczone na kupno alternatywnych środków transportu – lub na kupno samochodów spalających mniej dobra cennego i rzadkiego – benzyny. Czy wystąpiły więc w przypadku tego kryzysu wolne i niewykorzystane moce produkcyjne – tak jak opisuje to Keynes? Tak – takie moce produkcyjne wystąpiły (w fabrykach produkujących samochody spalające dużo benzyny). Czy rozsądnym byłoby więc zgodnie z radą Keynesa pobudzić gospodarkę – mobilizując te unieruchomione rezerwy produkcyjne? Mam nadzieję, że zgodzicie się, że jest to pomysł absurdalny. Wyjaśnienie kryzysów przez szkołę austriacką także wydaje się być niesatysfakcjonujące w tym przypadku.

    Jak A Smith pisał ludzie mają zadziwiającą skłonność do szukania minimalizacji kosztów oraz do maksymalizacji swojej przyjemności wynikającej z ich potrzeb. Te dwie cechy naszego gatunku prowadzą do tego, że o ile jesteśmy postawieni w stabilnym otoczeniu prawnym oraz kalkulacja ekonomiczna (ceny) nie jest zakłócona – nasze indywidualne samolubne działania prowadzą nieumyślnie do dobrobytu ogółu. W tej kwestii nie można się nie zgodzić ze szkołą austriacką, że państwo jest wrogiem bo potrafi zakłócać poprawną kalkulację ekonomiczną (ceny) – sabotując w ten sposób poprawną alokację dóbr i wzrost dobrobytu. Mam nadzieję, że z tym stwierdzeniem zgodzi się każdy kto miał styczność z mikroekonomią i tym jak np. ceny minimalne i maksymalne wpływają na ogólny dobrobyt.

    Bańka dot.com. W wyniku błędnych decyzji inwestycyjnych zbyt wysoko wyceniono przedsiębiorstwa IT, nawet takie, które nie miały szansy na zyski. Doprowadziło to do nieefektywnych decyzji inwestycyjnych – błędnej alokacji możliwości produkcyjnych. Doprowadziło to do „bumu” w branży IT – dużej konkurencji w niej i wzrostu płac. Po wstrzymaniu finansowania „dot-comów” przez inwestorów wiele osób pracujących w tych firmach nagle straciło prace. To z kolei doprowadziło do ograniczenie konsumpcji osób zwalnianych – zgłaszanego do innych branż, co spowodowało efekt rozlania się kryzysu na inne dziedziny. Kryzys skończył się wraz z realokacją zasobów (pracowników) do nowych zadań. Czy stymulacja Keynesowska mogłaby przyśpieszyć wychodzenie z takiego kryzysu, np. poprzez zwiększenie wydatków rządowych? Zwolnione osoby znalazłyby wtedy pracę w sektorze rządowym. Pytanie czy wypracowana wartość poprzez zatrudnienie tych osób w sektorze rządowym byłaby równie duża jak w sektorze prywatnym. Dodatkowo – jaką motywację mieliby ci ludzie w znalezieniu pracy w sektorze prywatnym?

    Znów odwołam się tutaj do Smitha, który pisał, że jeżeli ktoś wiedziałby jak osiągnąć wysoką stopę zwrotu (wiedziałby jak efektywnie alokować rzadkie zasoby takie jak praca ludzka) – nie szukałby kariery w rządzie ale odnosiłby sukcesy jako przedsiębiorca.

    Innym przykładem kryzysu jest kryzys rynku hipotecznego w 2007. Jego wystąpienie można wytłumaczyć częściowo zaburzeniami w stopach procentowych (czyli klasyczną hipotezą „trójkąta produkcyjnego” ASE). Rozwijając to jednak o powyższą analizę – błędna alokacja przyciągnęła dodatkowych pracowników do branży budowlano - wykończeniowej oraz podniosła w niej pensje ponad optymalny poziom. Nagłe załamanie rynku hipotecznego i cen nieruchomości spowodowało nieopłacalność budowy nowych domów i konieczność obniżenia płac i zatrudnienia w branży budowlanej. Osoby zwolnione z tej branży zgłaszały mniejszy popyt na inne branże. Ostatecznie jednak zwolnione osoby znalazły zatrudnienie w zupełnie innych branżach – nowa alokacja i nowe zawody nie mogły być przewidziane przez centralne planowanie.

    Innym ładnym przykładem jest Polska w latach ‘90 i na początku tego wieku. Przez ten okres byliśmy w ustawicznym nie pełnym zatrudnieniu i wielu zamykanych fabrykach. Jednocześnie paradoksalnie pomimo wysokiego bezrobocia i pozornego nie pełnego wykorzystywania środków produkcji – osiągaliśmy średnio ogromny wzrost gospodarczy oraz wysoki wzrost płac przez wiele lat. Niepełne wykorzystanie środków produkcji oraz ustawiczny wzrost płac jest w zasadzie zaprzeczeniem modelu Keynesa. Jednocześnie idealnie pasuje do proponowanego tutaj modelu. Kolejne branże przeżywające gwałtowny skok technologiczny powodowały jednoczesną likwidację miejsc pracy w branżach przestarzałych jak i wzrost pensji pracowników pracujących w branżach / przedsiębiorstwach przeżywających gwałtowny skok technologiczny.

    Jakakolwiek hipoteza bez sposobu jej weryfikacji (falsyfikacji) jest bezwartościowa. Ta hipoteza w odróżnieniu od innych jest łatwo falsyfikowalna. Proponuję następujące testy:
    - w przypadku każdego kryzysu wzrost bezrobocia nie powinien być symetryczny w przekroju wszystkich branż (chyba, że kryzys jest spowodowany np. wprowadzeniem komunizmu, który w równym stopniu dotknie wzrostem niegospodarności we wszystkich branżach),
    - po wykryciu branż dotkniętych kryzysem – (potwierdzeniu pierwszej hipotezy) powinien wystąpić w spadek płac w branżach „spadkowych”
    - może się zdarzyć, że podczas wykonywania pierwszej analizy wykryjemy branże zwiększające zatrudnienie w okresie kryzysu (lub tuż przed lub po). Hipoteza: pensje w tych branżach powinny rosnąć (lub spadać wolniej) niż w innych branżach
    - fajnym potwierdzeniem tej hipotezy byłoby gdyby branża „schyłkowa” i „wzrastająca” były ze sobą powiązane – tak jak samochody i przewozy wozami konnymi.

    Potwierdzenie lub zaprzeczenie tej hipotezie byłoby zadaniem tytanicznym. Nie byłoby jednak nie możliwe. Jest wśród nas kilka osób zajmujących się profesjonalnie nauczaniem ekonomii. Chciałbym Was poprosić o to abyście pochylili się nad powyższą teorią i spróbowali zachęcić swoich studentów do jej obalenia/ potwierdzenia. Zdaję sobie, że wymagałoby to ogromnej pracy – ponieważ wymaga poznania rozkładu PKB nie tylko na klasyczne agregaty jak „transport” czy „usługi” ale także na strukturę tych agregatów (np. transport konny vs transport samochodowy).

    Dodatkowo chciałbym zwrócić Waszą uwagę (o ile ktoś doczytał ten tekst do tego momentu) na nadchodzące dwie zmiany w globalnej gospodarce.

    Pierwszą jest pełzająca rewolucja w wytwarzaniu energii. W roku 2017 byliśmy świadkami kilku rekordowych przetargów odnoście OZE. Obecnie cena za 1kWh z PV / wiatru w wielu krajach jest KILKUKROTNIE niższa niż cena z węgla / atomu. Kilkukrotnie pisałem też tutaj, że najprawdopodobniej w 2018 cena za OZE + składowanie energii w bateriach będzie niższa niż cena wytworzenia energii z węgla. JEŻELI to się spełni – czeka nas bardzo gwałtowne dostosowanie się gospodarki…

    Kolejną pełzającą rewolucją mogą byś samochody autonomiczne + elektryczne. Samochód autonomiczny z napędem elektrycznym będzie mógł przejechać kilka milionów kilometrów bez większych napraw. Odchodzą koszty napraw powypadkowych oraz tych związanych z utrzymaniem silnika, skrzyni biegów itp. Takich samochodów będzie też potrzeba mniej – ponieważ będą bardziej efektywnie wykorzystywane (spadek produkcji). Zsumujcie mechaników, kierowców, pracowników fabryk samochodów. To jest pokaźna grupa osób, która naraz zostanie wypchnięta z rynku. Jednocześnie zatrudnienie i zarobki w innych grupach wzrosną. Czy jesteśmy na to gotowi jako kraj – zwłaszcza, że z tego co pamiętam najwięcej ciężarówek w UE jest zarejestrowanych w Polsce i to nasze firmy i nasi pracownicy obsługują największą część handlu w UE.

    #ekonomia
    pokaż całość

    •  

      @pitersi: Przeczytałem z wielką przyjemnością ten wpis, nie tylko ze względu na jego wysoki poziom, ale także dlatego, że sam miałem przez długi czas podobne poglądy. Były jednak osadzone paradygmacie neoklasycznym. Porzuciłem je, ponieważ okazały się sprzeczne ze świadectwem empirycznym. Po kolei:

      Każdy kryzys gospodarczy można opisać jako błędną alokację (potrzebę zmiany alokacji ograniczonych zasobów) w wyniku zmiany popytu, podaży, technologii produkcji, lub struktury stóp procentowych (wynagrodzenia za odkładanie konsumpcji w czasie)

      Wytłuściłem to, co jest dla mnie istotnie. Bardzo podobną teorię sformułowali w ramach teorii realnego cyklu koniunkturalnego nobliści AD 2004, czyli Kydland i Prescott. Tym, którzy jej nie znają lub znają słabo postaram się ją streścić, by moja odpowiedź była zrozumiała.

      Fluktuacje w gospodarce biorą się z oddziaływania stopy produktywności na inwestycje i wzajemne relacje cen, a te wpływają na wysokość agregatów ekonomicznych. Nowa technologia przyśpiesza proces wzrostu, ale kiedy gospodarka zostanie nią nasycona, tempo jej rozwoju spowalnia, gdyż załamuje się dotychczasowa wydajność pracowników. Była to pierwsza teoria cyklu koniunkturalnego (ale nie wzrostu gospodarczego!) sięgająca po podstawy mikroekonomiczne, wiążąc zagadnienie dynamiki zmian PKB z tempem produktywności. W przeciwieństwie do Friedmana, Kydland i Prescott pomijali rolę obiegu pieniądza, ponieważ uznawali, że ani polityka fiskalna, ani monetarna nie są w stanie skutecznie zapobiegać recesji, kiedy ta jest generowana z zewnątrz niespokojną naturą innowacji. Poziom PKB w każdym czasie jest odzwierciedleniem maksymalnej dostępnej użyteczności w systemie i polityka banku centralnego może jedynie przynieść szkody.

      Nie jest to do końca twoja argumentacja o tyle, że przywiązujesz wagę do wysokości stopy procentowej vide kryzys 2007. Robert Shiller jednak celnie kiedyś wskazał, że innowacje finansowe są de facto innowacjami o nietechnologicznym charakterze. W tym przypadku trudno jest mówić o typowych zależnościach między stopą inwestycji w B+R a aktualną stopą procentową. Nie zajmuję stanowiska w tej kwestii.

      OK, ale dlaczego ostatecznie RBC (Real Business Cycle) porzucono? Problem kryje się dokładnie w tym, co napisałeś:

      Jednocześnie paradoksalnie pomimo wysokiego bezrobocia i pozornego nie pełnego wykorzystywania środków produkcji – osiągaliśmy średnio ogromny wzrost gospodarczy oraz wysoki wzrost płac przez wiele lat. Niepełne wykorzystanie środków produkcji oraz ustawiczny wzrost płac jest w zasadzie zaprzeczeniem modelu Keynesa. Jednocześnie idealnie pasuje do proponowanego tutaj modelu.

      RBC podobnie do Ciebie zakłada (silną?) pozytywną korelację pomiędzy płacą realną (czyt. zwiększoną wydajnością) a godzinami pracy. Modele RBC początkowo tego wcale nie pokazywały. Tak działo się aż do 1992 r., kiedy Eichenbaum i Evans znaleźli łącznik w równaniu dochodu narodowego, który znacząco poprawiał wyniki estymacji. Było nim G, czyli wydatki rządowe. Przyczyna wydawała się być banalnie prosta. Wzrost zakupów rządowych pociągał za sobą powiększenie zobowiązań podatkowych gospodarstw domowych, a to oznacza pomniejszenie ich majątku. W rezultacie mniej korzystają one z czasu wolnego, więc więcej pracują. Jeżeli zaś podaż siły roboczej rośnie bez zmiany technologii w danej chwili, to płaca realna spadnie, co oznacza, że produkt i płaca realna zmieniają się w przeciwnym kierunku. Przy każdych fluktuacjach poziomów produkcji, które wynikają nie ze zmiany technicznej, a zmiany czasu pracy, sama płaca realna pójdzie w dół.

      To spójne wytłumaczenie miało zasadniczą wadę: brak potwierdzenia w danych. Modele RBC i szerzej, tłumaczące kryzysy gospodarcze reaktywnym zachowaniem gospodarki do podażowych wstrząsów technologicznych, zostały pogrzebane po 1999 r. z powodu tej pracy. Jest dokładnie odwrotnie: po II WŚ czas pracy w wyniku szoków technologicznych spadał, rósł jednak wtedy, kiedy nie mieliśmy do czynienia z kryzysem technologii.

      Several results stand out: (a) the estimated conditional correlations of hours and productivity are negative for technology shocks, positive for demand shocks; (b) the impulse responses show a persistent decline of hours in response to a positive technology shock; (c) measured productivity increasestemporarily in response to a positive demand shock; (d) movements in output and hours attributed to demand shocks are strongly positively correlated, and account for the bulk of postwar business cycles; and (e) neither is true for the fluctuations attributed to technology shocks. Overall, the evidence seems to be clearly at odds with the predictions of standard RBC models, but largely consistent with the class of new Keynesian models exemplifiedby the framework in Section I.

      Od tego czasu pałeczka jest po stronie nowych keynesistów (z tym że to lewe skrzydło neoklasyków) i to oni na dzień dzisiejszy mają rację, tak jak neoschumpeterowcy w sprawie wzrostu gospodarczego i jego przyczyn. Artykuł Galiego, który zalinkowałem to tzw. paradigm shifter i polecam Ci jego lekturę. Raz jeszcze dzięki za wpis, mam nadzieję, że pomogłem coś wyprostować. Wołam potencjalnie zainteresowanych: @Djakninn, @Cheater, @fir3fly, @Kapitalis, @Poczmistrz_z_Tczewa.
      pokaż całość

    •  

      raczej myślałem, że kanałem transmisji nie jest większa liczba godzin, ale przeniesienie pracowników pomiędzy sektorami i późniejszy schyłek jednego z sektorów - tak jak we wpisie powyżej Twojego. Czy to Twoim zdaniem mogłoby się obronić?

      @pitersi: Musiałbyś chyba poczynić dodatkowe założenia względem bezrobocia. Neoklasycy odpowiedzieliby, że te przenosiny są odzwierciedleniem naturalnej stopy bezrobocia w gospodarce i odzwierciedlają pełną moc przerobową systemu w czasie zakłócenia stanu równowagi. To znaczy, że nie należy majstrować przy wajsze, bo nieszczęśnicy znajdą zatrudnienie w długim okresie. Jednak krytyka Nowych Keynesistów dotyczyła także szoków w obrębie sektora i badania przynosiły konkluzję, że kryzysy technologiczne nie wychodzą poza swoją gałąź, czyli w żadnym przypadku spadająca stopa produktywności nie zaistniała obok na rynkach w równowadze i dalej w całej gospodarce.

      Wniosek, że powinna wzrosnąć liczba godzin chyba też jest przesadzony. Jak zaczynasz płacić więcej ludziom (ze względu na większą produktywność) to mogą równie dobrze mniej pracować. Znam kilku programistów, którzy po przekroczeniu bariery 15k zaczęli coraz mniej godzin tygodniowo pracować - pomimo stale rosnących zarobków.

      Znalazłem dokładny opis Prescotta, cytuję za Keenem i Ekonomią neoklasyczną. Fałszywym pardygmatem.

      Kluczem do określenia i wyjaśnienia Wielkiego Kryzysu jest zachowanie rynkowej liczby godzin przepracowanych na osobę dorosłą (...). Musiała zajść zasadnicza zmiana w instytucjach rynku pracy i polityce przemysłowej, która obniżyła stan stacjonarny, czyli normalny, liczby godzin na rynku (...).

      Gospodarka jest stale nękana szokami, a to, co ekonomiści obserwują jako cykle gospodarce, jest skutkiem przeszłych i obecnych szoków (...). Podstawową różnicą między Wielkim Kryzysem a cyklami koniunkturalnymi jest to, że liczba godzin pracy na rynku w czasie tego kryzysu nie wróciła do normy. Zamiast tego liczba przepracowanych godzin na rynku spadła i pozostała na niskim poziomie. W latach 30. instytucje rynku pracy i działania polityki przemysłowej zmieniły normalną liczbę przepracowanych godzin na rynku. Uważam, że to właśnie te instytucje i działania spowodowały Wielki Kryzys. Z punktu widzenia teorii wzrostu, Wielki Kryzys to ogromny spadek liczby przepracowanych godzin na rynku w stanie stacjonarnym. Str. 356-357.

      Sprecyzuj bardziej pls, bo się gubię. Dlaczego pisząc o szokach technologicznych ("dodatnich") wkręcasz w to wzrost bezrobocia? ...czy chodzi tylko o czas pęknięcia balona i ja nie zrozumiałem?

      @Cheater: Uuu, Cziterze, a tego tom się nie spodziewał. Pitersi ma na myśli rzecz jasna model AS-AD, czyli łącznego popytu-łącznej podaży w gospodarce oraz jego modyfikacji z dodaniem krótko- i długookresowej krzywej podaży SRAS i LRAS. Każdy czynnik wpływu, który powoduje przesunięcie AS, powoduje równocześnie wystąpienie szoku podażowego, tutaj zmiana wydajności siły roboczej, która jest jednym z tych czynników. Wstrząs ("szok") jest pozytywny, jeśli przesuwamy się w prawo, negatywny, jeśli w lewo ze spadającą wydajnością, czyli dokładnie tak, jak się stało w czasie stagflacji. Po tylu lekturach książek do makro powinieneś już to śpiewać.

      pokaż spoiler xDD
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    Skąd niby wiadomo, że Lenin wiedział o rewolucji październikowej i terrorze? Jakieś dowody, że nie była to sprawka ziemian polskich, Dzierżyńskiego i Marchlewskiego chcących uderzyć wizerunkowo w socjalizm?

    #lewactwo #bekazprawakow #pytanie #mapandowut

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika shadowboxer

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.