„Prawica (…) szanuje prawo (...), wolność działania, dążenia do szczęścia, wolności osobiste i równość wszystkich wobec prawa”. „Poczytaj sobie, spytaj Mentzena, spytaj Kuleszy zadzwoń do Centrum im. Adama Smitha. Nie będę ci zastępować nauczycieli”. ~Jah00

  •  

    Wczoraj znajomy, 28 lat, zaszczepił się amantadyną per rectum osobiście w gabinecie doktora Bodnara. Dziś twierdzi, że jest zdrowy, Brexit to szansa na odtworzenie brytyjskiego przemysłu, a Krzysztof Bosak jest wolnorynkowcem.

    #szczepienia #koronawirus #amantadyna #bekazprawakow

  •  

    #filozofia #cytatywielkichludzi

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: scontent-frt3-1.xx.fbcdn.net

  •  

    Uważam, iż twórczość Olgi Tokarczuk i Nabokova to grafomania - ani tu refleksji, ani rozrywki. Np. Jacek Piekara, choć to reprezentant innego gatunku, pisze z milion razy lepiej. Takich Clarke'ów, Asimovów, Lemów, Cardów czy Strugackich to się czyta wspaniale - jest i wiedza, jak i wizje skłaniające do refleksji, zastanowienia się. Odrzucam tzw. "inteligencki" gnój.

    #oswiadczenie #literatura #ksiazki #scifi pokaż całość

    •  
      m..................u

      +1

      Komentarz usunięty przez autora

    •  
      o......f

      0

      @shadowboxer: Zgadzam się, czytałem Tokarczuk Biegunów. Dobrze się czyta bo kunszt literacki rzeczywiście ma, ale wartościowej treści tam nie znalazłem. Równie dobrze mógłbym przeczytać cokolwiek innego.

      Oczywiście Zajdel czy Piekara też przesuwają perspektywę, ale to jest to przesunięcie twórcy w imię sztuki, a nie aktywisty w imię Mao.

      No nie bardzo. Piekara tak samo jak weganki i lewaki wciska w swoje książki narrację z własnej prawackiej perspektywy. Co zresztą normalne jest, że autor przelewa swoje wyobrażenia na książki, nawet jak stara się pisać coś obiektywnie.

      Ziemkiewicz też mógłby trochę przypakować, zanim pokaże klatę publicznie, ale to na dziś godny następca Frycza-Modrzewskiego czy Cata-Michniewicza i jednak wybitny publicysta

      Tu to poleciałeś ostro z fantazją. Może zacząłbyś książki pisać? xD
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (20)

  •  

    Michel Foucault a sprawa polska

    A to ważna sprawa, gdyż Foucault był niewątpliwie jednym z najbardziej wpływowych przyjaciół Polski w XX w., kontynuując chlubną tradycję swoich rodaktów, takich jak Foch czy de Gaulle, choć w zupełnie innych czasach i kontekście.

    W związku ze szkalowaniem wybitnego filozofa przez tłuszczę konserw, które nie potrafią merytorycznie zdyskwalifikować tego człowieka choćby słowem i nie są w stanie sformułować żadnej konstruktywnej i krytycznej myśli nt. jego filozofii, przytaczam kilka faktów.

    Rozdział pierwszy, czyli lata 1958–1959

    Foucault przybywa do Polski w 1958 r. Młodego filozofa deleguje ambasada Francji, by w powojennej Polsce już po odwilży '56 móc na nowo odbudowywać związki kulturalne między naszymi krajami. Autor Nadzorować i karać zostaje dyrektorem instytutu frankofońskiego przy UW. Jest to dzieło trwałe – Foucault był pierwszym szefem Ośrodka Kultury Francuskiej i Studiów Frankofońskich istniejącego do dziś. To właśnie w Warszawie powstaje jedna z najsłynniejszych książek Foucaulta, czyli Historia szaleństwa w dobie klasycyzmu #. Swoje wykłady o literaturze francuskiej Francuz wygłasza także w Gdańsku i Krakowie. Polskę musi opuścić nagle rok później. Jak pisze biograf filozofa, David Macey, Francuz w czasie kontaktów z polskimi intelektualistami i studentami zgrzeszył szczerością oraz naiwnością, otwarcie przyznając się do swojego homoseksualizmu, o czym ktoś życzliwy prędko poinformował bezpiekę. Ta rozpoczęła inwigilację naukowca, odkrywając jego spotkania z nieustalonym do dziś z imienia i nazwiska młodym człowiekiem, być może podstawionym przez tajne służby, który miał być członkiem rodziny jednego z oficerów zamordowanego w Katyniu i przekazywać Foucaultowi wyczerpujące informacje na ten temat. W wyniku prowokacji SB o nie do końca jasnym przebiegu, ambasador Etienne Burin des Roziers, blisko związany ze środowiskiem gaullistów, ma usunąć Foucaulta z placówki w ciągu 24 godzin. Tak też się stało, Francuz jednak powróci do Polski ponad 20 lat później.

    Rozdział drugi, Solidarność

    Foucault aktywnie działa na rzecz "S". od 1981 r. Koordynuje prace jej paryskiego komitetu, a także propaguje postawę intelektualisty etycznie zaangażowanego w pomoc Polsce, dyskutując z innymi luminarzami francuskiej nauki, takimi jak Pierre Bourdieu. Z tekstu: W ramach kampanii „Lekarzy świata" nazwanej Varsovivre, zaczęto organizować konwoje z pomocą humanitarną, a Francuzi nosili odznaki z biało-czerwonym logo „Solidarności". Foucault chodził ze swoją przez wiele miesięcy. 15 grudnia aktor Yves Montand wygłasza we francuskim radio odezwę autorstwa Foucaulta i Bourdieu skierowaną do rządu Jaruzelskiego. Apeluje się w niej o zaprzestanie represji wobec Solidarności, a także wyraża zaniepokojenie możliwą w naszym kraju powtórką rozlewu krwi na skutek tłumienia wolnościowego ruchu narodowego, jak miało to miejsce na Węgrzech w 1956 r.

    Rozdział trzeci, prawaki a sprawa foucaultowa

    Konserwatywny Roger Scruton w subtelnie zatytułowanej książce Głupcy, oszuści i podżegacze. Myśliciele Nowej Lewicy poświęca rozważaniom nad filozofią Francuza cały rozdział. Foucault jest zresztą jedynym lewicowcem, o którym w tej książce autor wypowiada się z szacunkiem. Cytaty pochodzą ze strony 169 i 171.

    Ogromne wrażenie zrobił powstały w Polsce ruch Solidarności: nie tylko dlatego, że była to pierwsza rewolucja klasy robotniczej w historii, ale także dlatego, że skierowana była przeciwko komunizmowi w imię tożsamości narodowej. Foucault (...) próbował, aczkolwiek bez skutku, wpłynąć na rząd Francoisa Miterranda, by ten przedsięwziął środki karne wobec komunistycznych władz w Polsce (...).

    Jego biegłość w języku francuskim, fascynacja starożytnymi tekstami i peryferiami historii, jego krzykliwa wyobraźnia i piękny styl zostały wreszcie w dobrym celu: aby z szacunkiem przedstawić byt ludzki i skończyć z poszukiwaniem za zwykłym uśmiechem tajemniczych "struktur".

    Ten tekst dotyczy wybitnej i ostatniej książki Foucaulta, czyli Historii seksualności, wcześniejsze pozycje w dorobku Francuza są krytykowane, trzeba jednak przyznać, że bez epitetów, jakimi Scruton obdarza szkołę frankfurcką i starsze pokolenie marksistów. Ogólnie to ładny gest, oddać przeciwnikowi z drugiej strony politycznej barykady szacunek. Foucault sam zresztą go okazywał innym. Np. wtedy, kiedy w duchu krytycznym był zainteresowany społecznym ujęciem kary śmierci przez bardzo znanego chicagowskiego ekonomistę i noblistę, Gary'ego Beckera #, a jego prace uważał za niezwykle odkrywcze i ważne (z czym ja nie do końca się zgadzam xd). Foucaulta i Beckera także połączył szacunek do wspólnych dokonań, ale o tym może jednak innym razem.

    Roger Scruton i chicagowcy to przykłady prawicowców, którzy umieli zapoznać się z pracami Foucaulta, a także docenić ich autora. A wykopowa polska prawica? Okazała wyjątkową nędzę umysłową i mentalną, próbując unieważnić zaledwie propozycję jego lektury rzekomym komunizmem, gdy ten był ofiarą polskiej bezpieki i przyjacielem naszego kraju oraz „demaskując” go jako pedofila, bo śmiał podpisać petycję dotyczącą dekryminalizacji dobrowolnego stosunku między dorosłym a nieletnim poniżej 15. roku życia. Na polskiej prawicy ponownie bez zmian. Nie umiem zresztą znaleźć życzliwego i racjonalnego wytłumaczenia dlaczego niektóre konserwy są aż takim dnem intelektualnym, może należy po prostu uznawać to za coś, co jest dane?

    Biografia, z której korzystałem to po prostu Michel Foucault Davida Maceya, która jest dostępna na LibGenie. Na zdjęciu Foucault w czasie demonstracji poparcia dla Solidarności zorganizowanej przez jedną z francuskich central związków zawodowych. Fotografia pochodzi z 13.04.1981 r. Źródło.

    #neuropa #4konserwy #filozofia
    pokaż całość

    źródło: api.culture.pl

    +: sublatio_cum_laude, T..............a +55 innych
    •  

      @Zsieci: Cześć, dopiero teraz przeczytałem, nie znałem tej historii, ale widzę też, że te doniesienia są świeże. Mam następujące wnioski:

      a) jeżeli Foucault faktycznie dopuścił się czegoś takiego i prowadził sekretne życie pedofila, to dopiero to go nim czyni, a nie postulat dotyczący wieku zgody.

      b) zarzuty te powinny być w jakikolwiek sposób zweryfikowane np. poprzez dotarcie przez dziennikarzy do ofiar, które opowiedzą historię swojego prześladowania. Wersja Sormana nie ma dla mnie rangi dowodu.

      c) polska prawica musi przemyśleć sensowność strategii argumentacyjnej głoszącej, że jeśli ksiądz-pedofil nie żyje, to nie może się bronić, casus Janikowskiego, z którego ofiarami zdołano się skontaktować. W tym kontekście cała sprawa jest dla kilku generacji polskich konserwatystów szansą na zapoznanie się z poprawnymi logicznie zasadami argumentacji.
      pokaż całość

    •  

      @shadowboxer: nie bardzo rozumiem punkt 3... jeśli ktoś nie żyje to oczywiste że nie może się bronić...Natomiast jego ofiary i żyjący świadkowie, mogą występować przeciw niemu bez przeszkód. Pedofili wśród duchownych prawica nie neguje, a co by nie mówić o tych którzy starali i starają sie ją ukryć, to według nauki samego kościoła, pedofilia to grzech.

    • więcej komentarzy (17)

  •  

    Czyimi jesteśmy potomkami wg Biblii?

    Kilka dni temu dodano wpis poruszający ciekawy temat: jak kształtuje się genealogia ludzkości przy założeniu, że Adam i Ewa byli pierwszymi ludźmi? Czyim potomkiem jest Chrystus?

    Pismo niestety nie udziela klarownej odpowiedzi, choć pomaga odnaleźć przydatne wskazówki. Chrystus jest potomkiem Seta, a więc trzeciego syna Adama i Ewy, o czym mówi ew. wg św. Mateusza. Set wydał na świat Enosa, a potem poszło już z górki. Ogółem Adama i Jezusa dzieli 77 pokoleń, przy czym obrazek ten opiera się na obliczeniach Łukasza, Mateusz podaje ich nieco ponad 40. Nie należy też zapominać, że sam Kain również doczekał się potomstwa.

    Biblia jest księgą narodu żydowskiego, ale ten nie wyczerpuje elementów zbioru wszystkich ludzi, jacy wg księgi mieli żyć w tym czasie na Ziemi. Wszak ważną rolę odgrywają w niej Egipcjanie, a sami Izraelici walczą z innymi plemionami np. Amalekitami, blisko z nimi spokrewnionymi. Wg legendy bowiem Amalekici wywodzili od Ezawa, syna Izaaka i Rebeki, starszego brata Jakuba, któremu ten patałach sprzedał pierworództwo za miskę zupy z soczewicy.

    Powyższe wyjaśnienie jest raczej mało kontrowersyjne, jest jednak jeszcze drugie, o którym chrześcijanie wspominają niechętnie: kazirodztwo. Wg Pisma niektórzy przodkowie Chrystusa wywodzili się ze związków kazirodczych. Awizowany już Mateusz w księdze I wymienia pięć kobiet pośród przodków Chrystusa: Tamar, Rahab, Rut, Betszebę i Marię. Tamar była winna kazirodztwa, o czym wcześniej znajduje się informacja w Księdze Rodzaju. Przypadek Rut jest nieco inny i nie mniej ciekawy. Jej przodkiem był Moab, który urodził się przez cudzołóstwo Lota z własną córką. Ta historia jest również spisana w Genesis (Rdz 19,30-38):

    Lot wyszedł z Soaru i zamieszkał wraz z dwiema swymi córkami w górach, gdyż bał się pozostawać w tym mieście. A gdy mieszkał z dwiema swymi córkami w pieczarze, rzekła starsza do młodszej: «Ojciec nasz wprawdzie już stary, ale nie ma w tej okolicy mężczyzny, który by przyszedł do nas na sposób wszystkim właściwy. Chodź więc, upoimy ojca naszego winem i położymy się z nim, a tak będziemy miały potomstwo z ojca naszego».

    Biblia oficjalnie potępia kazirodztwo, ale... kiedy można przymknąć oko, przymyka się oko. Znane mi tłumaczenie tego relatywizmu moralnego chrześcijan odwołuje się do warstwy symbolicznej. Kobiety winne cudzołóstwa, prostytucji lub nieczystego pochodzenia są wybrane przez Chrystusa, by pokazać, że nie tylko dla sprawiedliwych, lecz i dla grzesznych zstąpił on na ziemski padół. Ten symbolizm jednak, jako wyżej, nie dotyczy Rut, lecz reszty pań przywoływanych przez św. Mateusza.

    Jeżeli więc możemy powiedzieć coś o tym dlaczego ludzkość miała szansę powiększyć swój stan biologicznego posiadania, to właśnie z tych dwóch przyczyn, tj. wyjątkowości Adama i Ewy, lecz tylko na gruncie piśmiennictwa jednego z wielu ludów ziemskich oraz dzięki kazirodztwu. Swoją drogą, najwyżej plusowany w tamtym wątku komentarz (ponad 1000 plusów) jest zwykłym fejkiem # o treści:

    Po pierwsze - to symboliczne, po drugie w Biblii z tego co wiem jest opisane, że Adam miał chyba 123 dzieci wiec jakoś to było. Ateista here, jak chcecie wyśmiewać katolstwo to nie w tak przedszkolny sposób, proszę

    I tu zasadza się potęga Wykopu: informacja wyssana z palca plusowana w kosmos. Agnostyk here, aczkolwiek chyba z lepszą znajomością Pisma niż jego niektórzy obrońcy. Trudno się czepiać, że Adam miał 123 dzieci, skoro nikt tego nigdzie nie napisał, należy jednak pamiętać o tym, że, i tu ponownie Księga Rodzaju:

    Gdy Adam miał sto trzydzieści lat, urodził mu się syn, podobny do niego jako jego obraz, i dał mu na imię Set. A po urodzeniu się Seta żył Adam osiemset lat i miał synów oraz córki. Ogólna liczba lat, które Adam przeżył, była dziewięćset trzydzieści. I umarł.

    Czy to tak być mogło, niech już każdy oceni w rozumie swoim i serduszku. Dodać należy z kronikarskiego obowiązku, że 930 lat to tylko 39 lat mniej niż żyć miał inny potomek Seta, słynny Matuzalem. Wesołych Świąt.

    #biblia #katolicyzm #chrzescijanstwo #bekazateisty
    pokaż całość

    •  

      w rozmowie z Abimelekiem przyznaje, że jego żona jest jego siostrą, z którą dzieli wspólnego ojca i że towarzyszy mu z tego powodu poczucie przypału.
      @shadowboxer:
      Ja nie widzę tam „przypału” z powodu tego że jego żoną była jego siostra. Martwił się o swoje życie bo nie powiedział całej prawdy:

      Rdz 20:11 „Abraham zaś odpowiedział: Powiedziałem sobie: Zaiste, nie ma bojaźni Bożej na tym miejscu i zabiją mnie z powodu żony mojej.

      Jeden z braci Abrahama, Nachor również miał żonę blisko spokrewnioną. Była to Milka, córka jego brata Harana [siostra Lotra] (Rdz 11:27, 29).

      shadowboxer:

      Bóg musiał co najmniej przyzwalać na kazirodztwo, gdyż z kazirodczego związku Abrahama i Sary pochodzi Izaak.

      Najwyrażniej w początkowym okresie istnienia człowieka, problemy związane z kontaktami cielesnymi wśród spokrewnionych osób nie istniały. Sama długość życia ludzi wskazuje, że niedoskonałość nie dawała się jeszcze ludziom tak bardzo we znaki.
      Później Mojżesz wypowiedział słowa które i dziś są aktualne:

      Ps 80:10 „Życie nasze trwa lat siedemdziesiąt, A gdy sił stanie, lat osiemdziesiąt; ”
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    Czy KUL oferuje wysoką jakość kształcenia? Co mówią rankingi?

    Zamieszczono komentarz następującej treści:

    Przecież niektóre kierunki są na KULu bardzo dobre i spokojnie konluruja z UW czy z UJ. Niektórzy sa tak nawiedzeni, że widzą "katolicki" i juz im sie piana załącza zamiast trochę poznac temat

    Zapragnąłem poznać temat i prześledzić klasyfikację fachową, czyli ranking „Perspektyw”. Sprawdziłem te kierunki, gdzie KUL może konkurować, a więc uczelnia musi posiadać je w swojej ofercie kształcenia. Nic więc dziwnego, że padło głównie na humanistykę, z dwoma małymi wyjątkami, czyli matematyką oraz biotechnologią.

    Uczelnia wypada albo bardzo przeciętnie, albo fatalnie. Z filozofią jest jeszcze stosunkowo nieźle, pozycja piąta, ale do UW i UJ bardzo daleko. Prawo to miejsce dopiero trzynaste, a historia szesnaste. Pedagogika jest dopiero dziewiętnasta w kraju, nieco lepiej w przypadku psychologii i socjologii. W obydwu wymienionych KUL zamyka pierwszą dziesiątkę. Ekonomia to środek drugiej dziesiątki, a gospodarka przestrzenna ostatnie miejsce w kraju. Biotechnologia prawie ostatnie, bo jeszcze gorzej wypadł np. ŚUM (wtf). A matematyka? KUL w ogóle nie załapał się do zestawienia.

    Cóż, teologia zajmuje miejsce pierwsze, niestety nie liczy się w tej dyskusji, gdyż miało być porównywalne z porównywalnym :(. A zatem KUL nie tylko nie dorównuje poziomem niektórych studiów UW i UJ, ale co więcej jego potencjał to zamknięcie najwyżej pierwszej dziesiątki oraz piąta filozofia, czyli wiadomo, że gównokierunek i tak dalej.

    Wniosek: KUL jest nie tyle gównianą uczelnią, co uczelnią o wiele bardziej gównianą niż sądzi postronny czytelnik.

    PS Istnieje jednak Lubelska Szkoła Biznesu i jej absolwenci zachodzą naprawdę wysoko dzięki zdobytej tu wiedzy. Przykładem niech będzie absolwentka,Małgorzata Sadurska, której uczone oblicze zamieszczam.

    #studbaza #lublin #neuropa #4konserwy
    pokaż całość

    źródło: upload.wikimedia.org

    •  

      *) W skali Polski rzecz jasna, żeby nie było, że wychodzę poza ramy czynionego we wpisie porównania.

      @shadowboxer: Z tym mam problem, bo polscy wielcy panowie profesorowie rywalizują między sobą w bagienku o atencję, pieniądze i granty, ale tak naprawdę to problem polskiego szkolenictwa wyższego jest systemowy i wszystkie uczelnie w skali Europy i świata mamy nie znaczące i nic nie wnoszące, a to czy któraś jest w skali kraju trochę lepsza lub gorsza to już kwestie pomijalne. Nie bronię KUL, bo to gównouczelnia, ale też trzeba powiedzieć, że wszystkie polskie takie są. pokaż całość

    •  

      @shadowboxer: Bo trzeba mieć znajomości u Ojca dyktatora z Torunia.

    • więcej komentarzy (16)

  •  

    Nowe warunki społeczne, stare formy walki w sferze symbolicznej.

    #pdk

    źródło: cdn.substack.com

  •  

    Jak prawica może próbować przesunięcia okna Overtona w kwestii dopuszczalności aborcji, aby manipulować pojęciem „kompromisu aborcyjnego”?

    W piątek na stronie Teologii Politycznej ukazał się felieton Jana Rokity dotyczący czwartkowego wyroku TK. Tekst został już usunięty z witryny, pokazuje natomiast pewne symptomatyczne dla konserwatystów wysiłki na rzecz utrwalenia korzystnego dla nich stanu dyskursu. Z tego powodu uznałem, że warto przyjrzeć się jego fragmentom, przez co na myśli mam zwłaszcza:

    Nie kryję tego, że ten krótki tekst ma intencję perswazyjną. Jest w gruncie rzeczy obywatelską prośbą kierowaną do polskich prawodawców, aby na przekór zgiełkowi zelotów, oszalałych teraz albo z radości, albo z wściekłości, spróbowali wypracować nową wersję „kompromisu aborcyjnego”, czy tym razem raczej – „kompromisu eugenicznego”, zgodną z trybunalskim rozstrzygnięciem (...) Ów nowy „kompromis eugeniczny” powinien radykalnie zawęzić dotychczasową przesłankę eugeniczną, tak by chroniła ona wszystkich ludzi zdolnych do życia jako ludzie. W takich granicznych sytuacjach obowiązkiem prawodawcy jest całkowicie uodpornić się na wrzask zelotów po obu stronach, poprosić o radę ludzi o rozległej wiedzy i wrażliwym sumieniu, a w końcu we właściwym szybkim terminie przegłosować nową wersję normy zakwestionowanej przez Trybunał.

    Tym zatem, co proponuje Rokita jest ukształtowanie kontekstowego użycia słowa „kompromis”, tak aby odnosiło się ono do nowych i jeszcze bardziej restrykcyjnych warunków legalnego przeprowadzenia aborcji. Zwraca uwagę bliżej niesprecyzowane i elitarne kryterium („ludzie o rozległej wiedzy i wrażliwym sumieniu”) decyzji o końcowym kształcie normy, pozbawione szerokiej legitymacji społecznej. Tak przygotowana ponad głowami obywateli wykładnia kompromisu funkcjonowałaby w praktyce. Jest to nieco bardziej subtelna forma przepracowania kryzysu od damage control w wykonaniu posła Artura E. Dziambora, którą być może też powinno się traktować jako projekt z zakresu pracy nad modyfikacją właściwego rozumienia pojęć.

    Nie sądzę, aby protestujące kobiety dały się na tego rodzaju sztuczki nabrać, pozwolę sobie jednak na wszelki wypadek uczulić. Nie dajmy się zacipować prawakom.

    PS Nazwa nowej wersji kompromisu, który miałby się ukształtować jest niepoprawna. Powinien być to, jeśli już, kompromis embriopatologiczny, a nie eugeniczny. Sądzę, że tego rodzaju przypadki prawicowej nowomowy powinny być demaskowane, gdyż stanowią przykład nieprawidłowego użycia terminu eugenika.

    #aborcja #neuropa #prawo #polityka #4konserwy
    pokaż całość

  •  

    Przyjrzyjmy się bliżej sytuacji Kraśnika oraz jego wniosku o dofinansowanie w ramach tzw. funduszy norweskich. Warto również, w oparciu o oficjalne źródła, odpowiedzieć na kilka pytań, które wyłaniają się z medialnych relacji.

    Czy pieniądze faktycznie przepadły czy dopiero mogą przepaść?

    Nie, jeszcze nie przepadły. Druga tura wniosków o dofinansowanie wciąż trwa i zakończy się z dniem 30 października, informacja. Stan ten potwierdził burmistrz miasta Wojciech Wilk w czasie debaty rady miejskiej nad uchyleniem uchwały. Teoretycznie zatem piłka nadal jest w grze.

    Ile może stracić Kraśnik?

    Norwegia przeznaczyła dla polskich małych i średnich miast kwotę niespełna 103 mln euro. Jednak finansowanie dla indywidualnego projektu musi zamknąć się w kwocie od 3 do 10 mln euro. Źródło

    Jakie warunki należało spełnić?

    Szczegóły znajdują się w regulaminie składania wniosków. Nowa polska stolica memów musiała we wniosku odnieść się do społecznego, środowiskowego oraz gospodarczego stanu obecnego. Nie są to jedyne obszary zainteresowania fundatorów, ale są one obowiązkowe dla każdego aplikującego. Jeden z podobszarów polityki społecznej mówi o innovative solutions for the support of social participation i być może w ten sposób radni zinterpretowali swoją uchwałę.

    Czy wcześniej wstrzymano jakiejkolwiek finansowanie z funduszy norweskich dla Polski?

    Tak. Z powodu naruszeń praworządności w Polsce Norwegia odstąpiła od wsparcia polskiego wymiaru sprawiedliwości kwotą ok. 300 mln złotych.

    Jak mogę szkalować Kraśnik?

    Wszelką niezbędną pracę w tym zakresie już wykonali radni miasta. Kraśnik ze swoją uchwałą anty-LGBT i tak nie wpisuje się w zasadę rozwijania społeczeństwa obywatelskiego, o której na wszelki wypadek Norwegowie przypominają non-stop na stronach poświęconych funduszom. Ich zakres przedmiotowy nie jest trudny do znalezienia. Nie zaszkodzi rzecz jasna skrobnąć obywatelskiego maila na w tej sprawie na oficjalny kontakt i opisać to, co się dzieje. W formie draftu już to zrobiłem i wyślę jutro w godzinach roboczych :) To oczywiście nie wpłynie na niczyją decyzję, ale od razu #czujedobrzeczlowiek.

    #krasnik #neuropa #lgbt #polityka
    pokaż całość

    +: yeron, C...e +13 innych
  •  

    Ekonomia feministycznaco chcą przekazać nam panie? Jak wygląda stan badań nad luką płacową ze względu na płeć? (ang. gender pay gap).

    Wpis podzieliłem na dwie części, gdyż całość jest zbyt obszerna. Dziś opisuję główne założenia teoretyczne oraz nieco historii i postulatów, w tym najważniejszy dotyczący sposobu pomiaru PKB. W tygodniu dodam część drugą, w której omawiam badania empiryczne nad różnicą w wynagrodzeniach i dokonuję próby ich podsumowania.

    Początki

    Ekonomia feministyczna to z pewnością najmłodsza gałąź ekonomii heterodoksyjnej, czyli po prostu ekonomii głównego nurtu, a jeszcze węziej podejścia klasycznego oraz neoklasycznego. Nie liczy więcej niż 32 lata, a zaczęła kształtować się w latach 90., kiedy opublikowano pierwsze prace metodologiczne próbujące zdefiniować przedmiot oraz sposób badań.

    Dlaczego 32 lata? W 1988 r. wychodzi książka nowozelandzkiej profesor politologii Marylin Waring, którą uważa się za symboliczny początek nowego nurtu. Dzieło pod dość przewrotnym tytułem If Women Counted atakowało PKB jako niemiarodajny sposób obliczania rachunku narodowego. Zdaniem Waring wskaźnik nie uwzględnia całego szeregu prac formalnie niepłatnych zajęć, jakie wykonują panie. Są to opieka nad dziećmi, pranie, sprzątanie, gotowanie ̶o̶r̶a̶z̶ ̶f̶o̶c̶h̶y̶. Modele makroekonomiczne głównego nurtu jej zdaniem ponadto fałszywie zakładają reprezentatywność zwykłego gospodarstwa domowego jako jednostki. W realnym świecie zadania w ramach jego funkcjonowania są podzielone wg rozpisanych i zastanych przez kobiety ról społecznych. A jeśli tak, to outputem i wynikiem końcowym są wielkości przypadające głównie na prace wykonywane przez mężczyzn, co stanowi zniekształcenie i zafałszowanie.

    Role społeczne są więc jednym z osiowych zagadnień, stanowiących o środku ciężkości prowadzonych przez feministki badań. Jak nietrudno się domyślić po lekturze poprzedniego akapitu, płeć jest rozumiana jako konstrukcja społeczna, czyli gender, a nie determinacja biologiczna w postaci sex. Lata 1995-1997 przynoszą sformułowanie programu badawczego oraz jego metod. Wyrażają go prace Julie Nelson oraz Günseli Berik.

    Czy różni się ekonomia feministyczna od ekonomii głównego nurtu?

    Feministki atakują w nim formalizm matematyczny mainstreamu oraz ułomność narzędzi matematycznych w próbie kontekstowego ujęcia zjawisk gospodarczych. Uważają, że ludzkie słabości i uprzedzenia odgrywają dużą rolę w ludzkich wyborach. Decyzje te, takie jak np. o preferowaniu zatrudnienia mężczyzn niż kobiet, leżą poza zasięgiem sformalizowanych modeli, przyczyniając się do podtrzymywania niedoskonałego stanu badań. Wg ekonomii feministycznej bardzo dużą rolę odgrywają czynniki subiektywne, co wymaga nie tylko reorientacji metodologicznej, lecz także takiego projektowania kwestionariuszy, by te mogły wziąć pod uwagę reprodukowane międzypokoleniowo różnice i uprzedzenia społeczne. Pod tym względem szkoła feministyczna jest metodologicznie najbliższa więc szkole austriackiej, w jej hayekowskim wydaniu, akcentującym rozproszenie wiedzy, jakie towarzyszy działalności gospodarczej.

    Tych założeń nurtowi feministycznemu nie udało się jednak konsekwentnie podtrzymać. Zdecydowały o tym dwa czynniki. Pierwszym z nich był fakt czynienia zbyt wielu niekonkretnych i niefalsyfikowalnych założeń, których nijak nie dało się zweryfikować. W zalinkowanym przeze mnie tekście J. Nelson wskazaną przez autorkę przyczyną formalizacji ekonomii miał być... „kryzys męskości we wczesnych latach rozwoju współczesnej nauki, przejawiający się zwłaszcza w jej zdominowaniu przez filozofię kartezjańską”. Tego rodzaju ezoteryczne wycieczki są jednak raczej przeszłością. Reorientacja badań na prace empiryczne, testowalne i przynoszące wyniki dające się replikować została dokonana około 2008 r. Wtedy to ukazuje się specjalne wydanie czasopisma „Feminist Economics”, pierwszoplanowego i dedykowanego specjalnie nurtowi feministycznemu tytułu, w którym otwarcie sformułowano potrzebę większego zaangażowania ekonomistek w prowadzenie badań empirycznych. Jest to dokładnie wydanie drugie numeru 14., tutaj wstęp.

    Różnice w wynagrodzeniach jako główny kierunek badań

    Drugą przyczyną, dla której deklarowanych strategii badawczych nie udało się w pełni inkorporować był fakt, że centralne dla kobiet zagadnienie, jakim jest luka płacowa ze względu na płeć nie mogło być badane tylko przy pomocy jakościowych i w dużej mierze pomocniczych założeń. Występowanie luki trzeba było potwierdzić, także po to, aby móc oszacować rozmiary, jakie przybiera to niekorzystne dla kobiet zjawisko. To przesunięcie ku poszukiwaniom skwantyfikowanych informacji zdecydowało o tym, że problem gender pay gap mógł zostać zbadany przez główny nurt oraz jego bastiony, takie jak Uniwersytet Harvarda czy MFW. Paniom udało więc się rozszerzyć zasięg dyskursu o kwestię dla nich kluczową, nie powiodła się jednak próba uczynienia tego na własnych zasadach.

    Jeżeli ktoś miałby ochotę nieco poszerzyć swoją wiedzę o ekonomii feministycznej, bardzo przystępny dokument udostępniła strona womenlobby. Nazywa się on Purple Act i pokazuje w punktach główne postulaty kobiet w kontraście z podejściem mainstreamowym. Interesujące informacje można znaleźć także na stronie projektu Rethinking Economics, mającego na celu promocję innego myślenia o ekonomii niż to obecne i ukształtowane przez szkołę neoklasyczną.

    #ekonomia #feminizm #neuropa #4konserwy
    pokaż całość

    •  

      @shadowboxer: Straszne rzeczy likujesz aż włos się jeży...
      https://www.womenlobby.org/IMG/pdf/purplepact_publication_web.pdf

      Trzeba się zaryglować w tym swoim ciemnogrodzie :)

    •  
      T..............a

      +1

      @shadowboxer:

      Co w tym przypadku twierdzą panie?

      Że z racji wzrastania w innych warunkach kobiety posiadają inny wgląd w "regularności natury". Że perspektywa badawcza wychodząca z kobiecego punktu widzenia może mieć istotny wkład w poznawanie tychże regularności. Że gdyby zastąpić obecne tło teoretyczne badaczy tłem sformułowanym w ramach feminizmu, będzie żyło się nam lepiej. I tak dalej.

      Nie wgłębiałem się w to (wpis miał być właśnie okazją ku temu), trafiłem tylko na parę artykułów polemicznych, ale w oczy rzucił mi się fakt, że mało jest konkretów na temat tych proponowanych perspektyw i owoców, jakie miałyby zrodzić, stąd chyba mała popularność programu. Albo polemiści przedstawili rzecz nieuczciwie.
      pokaż całość

      +: C...e
    • więcej komentarzy (8)

  •  

    Kamyczek do wypokowego ogródka przyczyn śmierci George'a Floyda.

    Czy George Floyd zjadł fentanyl jeszcze siedząc w samochodzie? Znalezisko o takim tytule pojawiło się na głównej wraz ze zwyczajowym linczem ofiary w komentarzach. Niektóre z nich są o tyle ciekawe, że sugerują przedawkowanie fentanylu, a jeśli tak, Floyd jako ćpun wysłał się na tamten świat w zasadzie sam.

    W komciach fruwa raport toksykologiczny denata, który wrzucono na Reddit. Jak łatwo zauważyć, w momencie pomiaru stężenie fentanylu we krwi wyniosło 11 ng. Dawka śmiertelna substancji to 2 mg, a więc około 20 ng. Zatrzymany miał więc nieco ponad 1 mg i nie przedawkował. Jak wskazuje inny raport fentanyl był obecny również w moczu, a więc schodził tą drogą zapewne już w formie metabolitów, co oznaczałoby, że badany doszedł do wyższej niż zarejestrowana dawki, która jednak też go nie zabiła, choć chyba i nie wzmocniła. Wypok byłby fajniejszym miejscem, gdyby komentujący czytali ze zrozumieniem to, co ma potwierdzić ich opinię.

    Faktem jednak jest, że Floyd miał sporo substancji psychoaktywnych spożytych w chwili śmierci i być może to one w interakcji ze sobą przyczyniły się do zgonu. Nie wiem, nie jestem ekspertem, być może tak. Jednocześnie opinia publiczna spekuluje na temat śmiertelnego epizodu tzw. excited delirium syndrome, czyli w przełożeniu na polski ostrego majaczenia wywołanego przedawkowaniem, prowadzącego w konsekwencji do depresji układu oddechowego i zatrzymania krążenia.

    Powyższy wątek jest o tyle ciekawy, że był już przerabiany w polskich realiach, w sprawie Igora Stachowiaka. Opinia biegłych:

    Biegli z Poznania obszernie opisują, na czym polega EDS w sensie fizjologicznym. Można to streścić w taki sposób, że pod wpływem narkotyków lub leków (tudzież ich gwałtownego odstawienia) do krwi uwalnia się więcej hormonów stresu. Przyspieszają one bicie serca, ale też powodują skurcz tętnic sercowych. Tętnice to naczynia doprowadzające krew do serca, a zatem gdy się kurczą, doprowadzają mniej krwi. Wzrasta jednocześnie stężenie potasu we krwi, ale gdy już osoba dotknięta EDS zostanie obezwładniona i przestaje się rzucać, następuje gwałtowny rozkurcz serca, spadek stężenia potasu we krwi, co prowadzi do arytmii, zatrzymania krążenia i bezdechu.

    Zarazem dodali, że użycie tasera nie pogorszyło stanu wrocławianina w przeciwieństwie do jego skopania. Czynię to zestawienie dlatego, że jest dla mnie jasne, iż klęczenie na czyjejś szyi definitywnie obniża wydolność oddechową i jedynie zwielokrotni negatywne skutki reakcji organizmu w odpowiedzi na zatrucie narkotykami. Czy w takim przypadku polskim prawie moglibyśmy mówić jeśli nie o zabójstwie, to o nieumyślnym spowodowaniem śmierci?

    Po drugie, dlaczego, zakładając, że zarówno Stachowiak, jak i Floyd ucierpieli na skutek wystąpienia EDS, w jednym przypadku wyraża się oburzenie z powodu brutalności policji i nadużycia władzy, a w drugim zwyczajnie obraża, a nawet dehumanizuje się ofiarę? Jakoś nie przypominam sobie, aby na Wykopie padały głosy usprawiedliwiające policjantów z wrocławskiej komendy w stylu „Biały heteroseksualny p0lak-r0bak kat0lik, policjanci tylko rozwiązali problem ćpuna i śmiecia”.

    #neuropa #4konserwy #usa #prawo
    pokaż całość

    •  

      opioidy I opiaty maja tolerancję krzyżowa. Tj jeśli walisz nałogowo morfinę to będziesz miał tolerancję na inne opio zawyżoną.

      @LadniePieknie: OK, to rozumiem, bo fentanyl jest silniej działający od morfiny, a o przypadkach krzyżowych uzależnień czytałem, więc można założyć, że jeżeli, jak piszesz, był standardowym miłośnikiem substancji psychoaktywnych, to fentanyl pojawił się później niż morfina. Tyle że to niestety zwykłe spekulacje, nie mogę się oprzeć na czymś innym, co jest tu i teraz mi dostępne. Wydaje mi się, że poprawa sytuacji procesowej policjantów byłaby zauważalna, gdyby udało się wykazać, że u Floyda rozwijała się tolerancja na opioidy, ale to i tak będzie równoważone nagraniem, na którym klęczy się ofierze na szyi.

      Z tym pytaniem chodziło mi bardziej o nieznane terminy, takie jak overdose morning IV, bo w życiu o nich nie słyszałem. Skoro znasz temat z własnego doświadczenia, czy sądzisz, że śmierć, o której mowa to zwykłe przedawkowanie, któremu towarzyszyła interwencja policjantów czy jednak interwencja poprzez swój przebieg pogorszyła następstwa zażycia mieszanki substancji psychoaktywnych?
      pokaż całość

    •  

      @shadowboxer chodziło o overdose morphine, słownik to poprawił, ja już zrobiłem edycję posta :D
      Odpowiadając : uważam, że user, zwłaszcza taki który nie ćpa od dzisiaj i ma zamiar zaraz prowadzić samochód wie ile może pierdolnąć. Jak dla mnie jest to jednoznaczna wina policjanta, a bycie na opio mogło jedynie delikatnie wpłynąć na problemy z oddychaniem (opio splycaja oddech).

    • więcej komentarzy (21)

  •  

    Smok wawelski a sprawa LGBT

    Po raz kolejny nauka okazała się lewacka. W znalezisku o zawieszeniu tęczowej flagi ruchu LGBT na Smoku Wawelskim przewijają się głosy oburzenia Wykopowiczów z powodu zbezczeszczenia rzeźby i obrażania konserwatystów:

    nie mamy poparcia wśród konserwatywnych polaków, co mamy zrobić? Żyć normalnie i pokazywać że jesteśmy normalni? Nie! Odpierdalajmy jakieś zjebane akcje, obrażajmy konserwy itd i dziwmy się że poparcie wśród zwykłych ludzi też spada

    Komentarz. Co mówi jednak na ten temat nauka?

    Otóż Smok Wawelski, w przeciwieństwie do wielu innych wizerunków obrażonych tęczową flagą, istniał naprawdę. Osobom, które wciąż mogą mieć dysonans poznawczy z powodu niektórych odkryć nauk przyrodniczych, pragnę przypomnieć, że formalnie od ośmiu lat gatunek Smok wawelski (Niedźwiedzki et al., 2012) jest przedstawicielem rodzaju smoków występujących na dzisiejszym obszarze Polski w okresie późnego triasu. Tutaj znajduje się artykuł opisujący znalezienie wymarłego gada w miejscowości Lisowice (powiat lubliniecki). Jakie znaczenie religijne w katolicyzmie rzymskim ma to zwierzę?

    Nie jest dla mnie jasne, dlaczego osoby urażone oddają cześć gadowi z obszaru historycznego Śląska i czy na pewno tak można w świetle religii, jaką wyznają? Kodeks wykroczeń nie nic mówi o zbezczeszczeniu czci archozaura. Jeżeli zaś punktem odniesienia miałby być fakt, że to nie zwierzę, lecz wyłącznie rzeźba uwieczniająca stwora z podań i legend, pojawia się pewnego rodzaju dylemat. Dzieło powstało w 1969 r. i zgodnie z wykładnią historyczną nurtu antykomunistycznego po roku 1989 jest to pozostałość po komunizmie. Czy chodzi więc o urażenie tego rodzaju wrażliwości?

    Swoistym smaczkiem w tej sytuacji jest fakt, że zdjęcie, na które powołują się oburzeni konserwatyści przedstawia młodego człowieka, który zasłania smocze narządy rodne. Kto więc tu walczy o wartości; czy ten, który pilnuje, aby dzieciaki nie oglądały gołych jąder smoka, czy interweniująca policja chcąca znów zapewne przywrócić zwierzęciu stan negliżu? Bo ja na ten przykład wcale nie jestem tego pewien.

    #gruparatowaniapoziomu #lgbt #bekazprawakow #neuropa #nauka
    pokaż całość

    +: cosmonautofglooom, P................k +27 innych
    •  

      @Croce: przekonujesz wtedy, kiedy w ręku masz podręcznik, a narzucasz wtedy, gdy w ręku masz świętą księgę :P

    •  

      Nie widzę w tym przypadku analogii. Jedno jest manifestacją nienawiści religijnej, drugie walką o równość wobec prawa, nawet jeśli przybierającą formy prowokacji.

      @shadowboxer: No to może czas zauważyć analogię? Wszystkim będzie łatwiej. Jedno i drugie to prymitywne zachowanie napędzające spiralę nienawiści, nie ważne jakie są cele tych prowokacji. Rewolucja po trupach do celu? Znowu? Zresztą coraz bardziej wątpię w te oficjalne cele zwłaszcza jak słyszę o haraczu płaconym przez korporacje które dobrowolnie wydają fortuny na wsparcie organizacji LGBT i w dodatku zatrudniają oficerów politycznych.
      Ten anglosaski imperializm kulturalny już nam bokiem zaczyna wychodzić.

      W takim ujęciu równość wobec prawa oraz nieuchronność kary dla każdego winnego zarzucanego mu czynu traci sens.

      @shadowboxer: Ale ja nie pisałem tego w kontekście prawa, wybacz zbyt często zakładam że ktoś się domyśli o co mi chodzi. Zwyczajnie ma większy próg tolerancji do pewnych zachowań jeśli jakiś głupi numer wywinie dziecko, osoba niewykształcona z ograniczonymi zdolnościami poznawczymi i przewidywaniem skutków swoich działań a inaczej jak coś takiego robi osoba inteligentna, wykształcona która pewne działania podejmuje cynicznie i z wyrachowania.

      Jakoś ie jestem przekonany czy prawo jest zawsze najważniejsze a w równość wobec prawa wątpię bo taka nigdzie nie istnieje. W dodatku odwoływanie się do prawa to w tym temacie śliska sprawa bo już tu o krok od sporu które prawo jest ważniejsze i do przykładów z historii, przykładów dotyczących mniejszości.

      W sumie chyba takie nierówne traktowanie wobec prawa jest przewidziane w prawie konsumenckim. Europejskim oraz polskim i dotyczy ono właśnie asymetrii informacji/wiedzy i kompetencji.

      > Protesty osób LGBT oraz ich wyrazista, niekiedy radykalna, forma zaskoczyły mnie, ale są one tylko reakcją na systemowe tworzenie obywateli drugiej kategorii oraz udawanie, że problemu nie ma. To nie geje, lesbijki i osoby transseksualne wywołały się do kampanii prezydenckiej, lecz obóz urzędującego prezydenta rozpoczął skierowaną przeciw nim bezprecedensową nagonkę, grając kartą polaryzacji swiatopoglądowej z kandydatem opozycji. Zasiano wiatr i zebrano burzę.

      @shadowboxer: Tu możemy się spierać co było pierwsze - jako czy kura. Komu ta polaryzacja jest bardziej potrzebna, bo cyborgizacje LGBT czy taki Margot trochę kasy zawsze dostanie po każdej większej awanturze, a żyć z czegoś trzeba będą zawodowy męczennikiem zadymiarzem. Oczywiście sami się nie wystawili robiąc cyrki w kościołach, cyrki z parodią mszy, tęczową madonną czy waginą w roli Najświętszego Sakramentu. Zawsze potem jakoś tego kontekstu brakuje. Pokazują zawsze reakcje na powakacje ale o samej prowokacji "mądrze nie mówić". Dostałeś pałą policjanta to za to, że jesteś LGBT a nie za naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza itp.
      To by była dziecinada, żeby nie miała poważnych konsekwencji i nie odbijała się echem na arenie międzynarodowej gdzie dominuje anglosaski imperializm kulturowy.

      Będzie ona zresztą nadal trwać, aż do przyjęcia ustawy o związkach partnerskich, i to raczej w wersji znacznie szerszej niż pierwotnie proponowała część PO. Alternatywą jest usankcjonowanie podziału na obywateli lepszych i gorszych, co jest niedopuszczalne, stąd też postulaty osób LGBT mają moje pełne poparcie*.

      Jeszcze musiałbyś wykazać, ze taki podział istnieje. Co jest bardzo dyskusyjne. Przepychanie tego kolanem przez polaryzacje i łamanie kręgosłupów to nic dobrego i dobrze nie może się skończyć. W optymistycznej wersji będzie tylko myślozbrodnia, grzywny i zwalnianie z pracy jak na zachodzie. Liberalizm trzymający społeczeństwa za mordę. W pesymistycznej poleje się krew.

      @Croce: Myslałem, że pytasz w szerszym kontekście :-)

      pokaż spoiler Na portalach, zwłaszcza amerykańskich gigantów masz już pierwsze jaskółki cenzury.
      pokaż całość

      +: alienv
    • więcej komentarzy (14)

  •  

    O tym dlaczego, mimo wszystko i z bólem zębów, Konfederacja powinna zagłosować na Trzaskowskiego.

    Sytuacja wyborców Konfederacji jest i ciekawa, i niezbyt godna pozazdroszczenia. Z powodu podziału światopoglądowego wewnątrz ugrupowania po głosy jego sympatyków wyciągają ręce obydwaj uczestnicy finału wyścigu prezydenckiego. Jedni będą woleć Polskę „bez LGBT”, inni bez jeszcze wyższych podatków wetowanych przez kandydata PO, a jeszcze inni uznają, że lepiej pozostać w domu. Kwestia zasadniczo jest jednak inna: przetrwanie.

    Uważam, że Konfederacja nie przetrwa w dotychczasowej formie wzmocnienia obozu dobrej zmiany. Czeka ją dokładnie to samo, co stało się z Jobbikiem, gdy osiągnął w 2014 r. rekordowe poparcie 20% lub równoważnie z Andrzejem Lepperem i Romanem Giertychem, którzy nie przeżyli politycznej konfrontacji z Jarosławem Kaczyńskim. Mało kto dziś już pamięta, że to właśnie elektorat Leppera dał w 2005 r. zwycięstwo Lechowi Kaczyńskiemu na polecenie przewodniczącego Samoobrony, który w pierwszej turze finiszował jako trzeci z poparciem 15%. Bosak na swoje szczęście błędu tego nie powtórzył, na nieszczęście swojego elektoratu zaś nie wskazał precyzyjnie kto z pary pretendentów jest mniejszym złem.

    Adam Lipiński wskazał jasno jesienią ubiegłego roku, iż projekt Zjednoczonej Prawicy w zamierzeniu ma blokować ruch na prawo od PiS i Jarosława Gowina. To na razie nie doszło do skutku, faktem jest jednak, że Jarosław Kaczyński z sukcesem sięgnął po rzekomego endeka Adama Andruszkiewicza, rzekomego liberała gospodarczego Mariana Kowalskiego i byłego antysystemowca Tomasza Rzymkowskiego. O Annie Siarkowskiej ktoś jeszcze pamięta? Nie mam wątpliwości, że ta sprytna taktyka nadal będzie obowiązywać, przywracając Konfederacji w jakiejś kadłubowej formie śladowe poparcie znacznie poniżej progu wyborczego.

    Doskonale rozumiem, że wyborcy Bosaka nie rwą się, by zagłosować na kandydata PO. Ja sam jako progresywny liberał z bólem głowy myślałem o ewentualnym wsparciu zarówno WKK czy MKB kilka miesięcy wcześniej. Również Radosław Sikorski jako konserwa nie byłby kandydatem moich marzeń, nie jest nim zresztą i Rafał Trzaskowski, którego rządy w warszawskim magistracie oceniam jako przeciętne (ale tu już światopoglądowo mi bliżej). Zagłosowałbym jednak na każdą z tych osób, gdybym musiał, wiedząc, że nie dopuści ona do dalszego psucia państwa oraz jego ustroju i gospodarki.

    #polityka #wybory #neuropa #4konserwy #konfederacja
    pokaż całość

  •  

    Zwycięzcy wyborów jeszcze nie znamy, ale pierwszą turę wygrał zdecydowanie pan Włodzimierz Czarzasty (✌ ゚ ∀ ゚)☞.

    Posiwiały, przemęczony i bez chęci do życia Biedroń wyglądał karykaturalnie, być może odłączono go wreszcie od butli z gazem rozweselającym. To dla obydwu panów chyba sytuacja win-win. Biedroń przytuli wyższą kasę europarlamentarzysty, tak jak chciał, Czarzasty pozbył się konkurenta, nad którym ciąży słaba kampania wyborcza, a wyborcy Razem znów będą mogli licytować się na czystość ideową i wyzywać Bogu ducha winnych ludzi od neoliberałów na FB. Tym razem to na lewicy bez zmian.

    #neuropa #4konserwy #wybory #wyboryprezydenckie2020 #polityka #biedron
    pokaż całość

    +: yeron, C...e +8 innych
  •  

    Najsmutniejszą rzeczą, którą przyniosła mi dobra zmiana jest doprowadzenie do zradykalizowania moich nastrojów i osądów. W wyniku 5 lat rządów Zjednoczonej Prawicy stałem się zaciekłym antyklerykałem, doszedłem do wniosku, że w walce z PiS nie należy brać jeńców, zobojętniały mi ewidentne ciosy poniżej pasa pod adresem przekupnego elektoratu oraz brzydkie zagrania obozu demokratycznego. Nie używam wprawdzie karakana, Adriana etc., ale już słowo „ścierwa” pod adresem TVP spokojnie przemyka mi przez głowę. Obraźliwą satyrę elektoratu socjalnego uważam za trafną, „bujaj się, wariatko” pod adresem Krystyny Pawłowicz uznaję za słaby tekst, ale ani mi w głowie jego potępienie. Dodatkowo w ogóle nie potrafię wykrzesać z siebie odrobiny szacunku wobec takiej głowy państwa jak Andrzej Duda.

    Niepokoi mnie to trochę... Czy ktoś ma lub miał podobnie?

    #oswiadczenie #neuropa #4konserwy #polityka #dobrazmiana
    pokaż całość

  •  

    Pomyślałem, że skoro #adolfhitlerbylprawakiem i nie jest to trudno ustalić, warto zrobić z tego tag tematyczno-historyczny i wrzucać więcej Hitlerów xd. Wyobrażam to sobie podobnie do mojego wczorajszego wpisu , czyli mało znana (w tym na prawicy) fotografia (może być i cytat lub jakieś badanie) opatrzona niedługim i zwięzłym komentarzem, o podanym, a co ważniejsze, wiarygodnym źródle. Sama #bekazprawakow to chyba za mało.

    Dziś coś z zupełnie innej beczki. Otóż wbrew temu, co twierdzą obrońcy dogmatu o niepokalanym poczęciu prawicy, Adolf Hitler był prawakiem już przed wojną, a nie po jej zakończeniu oraz w wyniku propagandy stalinowskiej, mającej rzekomo przypinać mu łatkę faszysty, gdy III Rzesza dokonała inwazji na ZSRR w czerwcu 1941 r. „Ilustrowany Kurier Codzienny”, czyli największy dziennik II RP w wydaniu z 1 lutego 1933 r. tymi słowami analizuje sytuację polityczną nad Renem:

    W ten sposób doszedł do skutku gabinet Hitlera, który ma charakter wprawdzie skrajnie prawicowy, reakcyjny i antysocjalny, ale nie mniej z samej konstrukcji swojej jest >>gabinetem parlamentarnym<<, i formalnie odpowiadającym wymogom konstytucji weimarskiej.

    Na zdjęciu zrzut z tego wydania i zdjęcie 3 przedstawicieli pierwszego gabinetu nowego kanclerza. Od lewej kolejno minister gospodarki, były przemysłowiec i potentat medialny Alfred Hugenberg, minister Reichwsehry generał Werner von Blomberg oraz minister pracy Franz Seldte, dziś kompletnie zapomniany drobny przedsiębiorca z branży chemicznej należący do narodowo-liberalnej partii DVP o programie zbliżonym do Narodowej Demokracji. Magnat finansowy, zawodowy żołnierz oraz drobnomieszczański endek – lewica na pewno jeszcze przećwiczy ten manewr wielokrotnie. Źródło.

    #4konserwy #historia #ciekawostki #neuropa #iiirzesza
    pokaż całość

    źródło: Hugenberg_et_consortes.png

    •  

      @inozytol: Koalicja partii z przeciwległych biegunów ideologicznych byłoby do pomyślenia w XXI wieku - temu nie przeczę. Jednak 1932, 1933 rok to co innego. W tamtych czasach nie do zrealizowania byłaby np. koalicja piłsudczyków z Obozem Wielkiej Polski lub ONR-em. A także koalicja partii lewicowej z DNVP.

      Poza tym, przecież sam zaznaczyłem, że nie uważam Hitlera ani za prawicowca, ani za lewicowca. Podkreśliłem, że Hitler był pragmatykiem, choć sama ideologia nazizmu pragmatyczna nie była. pokaż całość

    •  

      Że też Ci się chce chłopie tłumaczyć takie aksjomaty, no ale quasikonserwatywni rewolucjoniści pojęciowi od korwinów i braunów i tak dotrwają zwykle do terminu "socjalizm", który dyskusję zakończy.

      @tigletpilesarus: To już kolejny raz, kiedy ktoś sugeruje mi lub pyta mnie czemu rozmawiam z ludźmi nie do końca zasługującymi na rzeczowe podejście. Odpowiem zatem tak jak zawsze, ale może tym razem publicznie.

      Nie dyskutuję tak naprawdę po to, aby przekonać kogokolwiek z betonową mentalnością. W takich przypadkach zawsze moimi właściwymi adresatami są czytelnicy wątku, którzy nie mają wyrobionego zdania, ważą rację, wahają się, ewentualnie słyszą o danym zagadnieniu po raz pierwszy. Wierzę, że dla nich wyjaśnienia oparte na źródłach, badaniach oraz innych dających się zweryfikować informacjach będą cenniejsze od zwykłego pisania stanowiącego mniej lub bardziej udolną próbę samopotwierdzania i samooblizywania się po jajkach. Zakładam, że w wyniku zderzenia kontrastów człowiek rozsądny nie będzie chciał być jak nieszczęśnik, który plecie w rozmowie ze mną bzdury. Licznik wyświetleń więc bije, przeglądający sobie przeglądają, a mózgi się piorą lepiej niż w naczyniu z Perwollem.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (18)

  •  

    Najśmieszniejsza od dawna wypowiedź wykopowicza o Adolfie Hitlerze, więc skwapliwie odnotowuję. Padła ona tutaj i głosi, że wódz

    Mordował monarchistów i prawicowców

    xD. Na zdjęciu Hitler, zaś nieco z tyłu środkiem maszeruje jego serdeczny przyjaciel książę August Wilhelm Henryk Günter Wiktor von Hohenzollern ps. „August Wilhelm”, przyszły Obergruppenführer SA. Był on czwartym synem Wilhelma II, ostatniego cesarza Niemiec. Po wojnie sądzony w wyniku denazyfikacji i skazany na 3 lata więzienia. Źródło fotografii: Narodowe Archiwum Cyfrowe, jest styczeń 1933 r.

    #shitwykopsays #bekazprawakow #4konserwy #neuropa #adolfhitlerbylprawakiem
    pokaż całość

    źródło: nac_gov_pl.jpg

    •  
      S..................a

      0

      @DeFutura: lewica z definicji oznacza tyle co stronę żądającą zmian w konserwatywnym monarchistycznym systemie...

    •  

      @shadowboxer Chuja tam a nie mordował monarchistów. Owszem, nie lubił ich. Dlaczego? Otóż uważał, że monarchia to relikt przeszłości, a sam Kaiser nie miał wystarczającej władzy i był ogólnie słaby na arenie politycznej. Niemcy potrzebowały silnego przywódcy, a nie wiem czy pamiętacie ale to II Rzesza przegrała wojnę. Pomijając to, że wśród części monarchistów miał dość duży poklask za stosunek do komunistów. Główny bastion monarchistów to był Wehrmacht. Były co prawda plany obalenia niedoszłego akwarelisty ale miały one związek z jego dążeniami do wojny z resztą mocarstw. Nie z poglądami politycznymi. pokaż całość

    • więcej komentarzy (12)

  •  

    Jak Jarosław Kaczyński zagarnia przestrzeń na prawicy i rozbudowuje obóz rządowy?

    Jestem po wrażeniem tego, jak prezes stopniowo monopolizuje prawicowy dyskurs, pochłaniając kolejne formalnie niepisowskie elementy. Na PiS i jego przekaz pracuje obecnie już bardzo wielu polityków oraz środowisk, od chadeków po narodowców. Od think-tanków po dziennikarzy.

    Dzisiejsza afera z Markiem Jakubiakiem jeszcze zaczeka na rozwiązanie. Nawet jeśli przedsiębiorca nie jest partyjnym słupem mającym uwiarygodnić przekaz o możliwości skutecznego kandydowania i zbierania podpisów w czasie epidemii, i bez niego widać, jak mocno i sprawnie partia rządząca zagarnia prawicę w Polsce. Oficjalnie sojusz zawarto wyłącznie z Jarosławem Gowinem, ale na sukces koalicji pracują także ludzie spoza jej szeregów.

    Po pierwsze, koncesjonowani narodowcy. Obóz rządowy przygarnął pod swoje skrzydła Mariana Kowalskiego, którego złakniony fototapet widz może obejrzeć na ekranie TVP Info. Wcześniej Adam Andruszkiewicz został skuszony posadą wiceministra cyfryzacji. Rafał Ziemkiewicz z niegdyś prawicowego publicysty stał się już tylko publicystą rządowym, zajętym chodzeniem do rządowych mediów i podlizywaniem się swoim chlebodawcom.

    Po drugie, dziennikarze. Lista sukcesów PiS jest tu imponująca. Do polityki oficjalnie poszła Joanna Lichocka, byli dziennikarze „Rzeczpospolitej” Marek Magierowski oraz Bartosz Marczuk zostali pracownikami ministerstw, a Piotr Skwieciński (skądinąd rzetelny jak na prawicowego dziennikarza) dostał posadę dyrektora Instytutu Polskiego w Moskwie. Ich były szef, Paweł Lisicki wyspecjalizował się w tabloidowych okładkach redagowanego przez siebie tygodnika, na których w groteskowej formie sygnalizuje to, z czym aktualnie walczy rząd. Piotr Semka, Cezary Gmyz, Krzysztof Feusette to pozostali redaktorzy dawnej Rzepy, którzy weszli w skład zwolenników obozu rządowego. Braci Karnowskich finansowanych przez Grzegorza Biereckiego pominę. Pewnego rodzaju smaczkiem jest fakt, że dla dobrej zmiany poświęcili pracę w „Rzeczpospolitej” także Konrad Kołodziejski oraz Dominik Zdort, czyli najgłupsi dziennikarze tego dziennika walczący z marksizmem kulturowym oraz półmaratonami. Prorządowe stanowisko zajmuje również Jan Rokita.

    Po trzecie, think-tanki. Nieformalną pomocą służy stowarzyszenie Ordo Iuris, ale to raczej oczywiste. Paweł Szałamacha oraz Jan Filip Staniłko z Instytutu Sobieskiego ściśle związali swoje kariery z rządem, ale ten pierwszy obszedł się smakiem. Z kolei Staniłko jest jednym z autorów koszmarnego, aczkolwiek pozostającego w sferze życzeń Planu Morawieckiego. Długoletni przewodniczący Klubu Jagiellońskiego Krzysztof Mazur opuścił stowarzyszenie, dziś jest wiceministrem rozwoju, startował też do Senatu z Krakowa z poparciem PiS.

    Wszyscy ci ludzie pracujący na rzecz rządu w różnych środowiskach są osobistym sukcesem prezesa. Jestem ciekaw, czy ma on jakiś przepis na połknięcie Konfederacji. Uważam, że PiS nie potrzebuje skupić wszystkich po kolei na prawicy. Jedni (Radosław Sikorski) są jego przeciwnikami, inni (Tomasz Terlikowski) chyba zbyt nieprzewidywalni, jeszcze inni (Braun) pewnie możliwi do nabycia, ale odstraszający elektorat centroprawicowy. Tak czy siak, prezesowi tym razem naprawdę wypada pogratulować wykonania zadania.

    #polityka #neuropa #4konserwy #konfederacja #dobrazmiana
    pokaż całość

    •  

      @shadowboxer: przynajmniej kiedy pis już upadnie (god i wish), to po prawicy zostanie już tylko wielka dziura

    •  

      @shadowboxer: Nie do końca i nie ze wszystkim masz rację, ale i tak leci plusik za w miarę merytoryczny poziom, wyróżniający się na tle infantylnego szamba, produkowanego przez znudzonych kwarantanną millenialsów.

      Z takich błędów merytorycznych, to Ordo Iuris nie jest stowarzyszeniem, tylko fundacją i wcale nie jest oczywiste, że "służy pomocą" PiS. Mają swoją agendę i tam, gdzie mogą wpływać na władzę, to działają, ale też często PiS krytykują, np. za utopienie poprzedniej obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej zaostrzającej ustawę antyaborcyjną. Po utopieniu obecnej edycji tej inicjatywy też będą PiS krytykować. Instytut Sobieskiego, to zawsze było zaplecze PiS, więc tutaj nie ma żadnej sensacji. Z kolei Klub Jagielloński jest od dłuższego czasu (a na pewno od początku prezesury Trudnowskiego) na kursie radykalnie antypisowskim.

      Jeśli chodzi o kariery ludzi z okołoprawicowych think-tanków, to umknął ci jeden bardzo istotny obszar, gdzie te kariery są robione, a mianowicie spółki SP. Jak ktoś chciałby dokonać miażdżącej krytyki poczynań obecnej władzy, to tam ma piękne pole do popisu, a nie w kwestii jakichś pierdół typu co Szumowski mówił o maseczkach, komu pały wlepiły mandat, czy co tam mówią w telewizji.

      Andruszkiewicz to jest stara sprawa, jego kariera w MW skończyła się wieki temu. Marian to jest dyżurny szur TVP, coś jak Wojciech Pszoniak albo Wojciech Sadurski w TVN. Jak potrzeba kogoś kto potoczy pianę z ryja, żeby wzmocnić przekaz, to tacy ludzie są na wagę złota.

      Jeśli chodzi o Konfę, to słabo im idzie, bo nie da się połączyć libtardów od Korwina, pseudoliberałów od Brauna i narodowców w jeden organizm ze spójnym przekazem. Bosak to jest stary polityczny wyjadacz, ale sam się zagnał w kozi róg, bo nagle, żeby być wyrazistym musi krytykować PiS, a jak się chce krytykować PiS, to trzeba grać do jednej bramki z "układem pookrągłostołowym". Polityka w Polsce, to dalej dychotomia PiS-antyPiS, co sprawia, że dla wyborców PiS Bosak jest niewybieralny, bo ich kandydatem jest Duda, a dla wyborców antyPIS jest niewybieralny, bo jest "faszystą". Dlatego przekaz polityczny Konfy (i wyborczy Krzysztofa) odkąd zaczęła się pandemia jest właściwie nieczytelny dla nikogo i Krzysiek robi co wieczór live'y na fb, żeby tłumaczyć swoim wyborcom, jaka jest jego aktualna linia w różnych sprawach.

      Co do mediów, to niby tak, choć w szczegółach też można niuansować. No ale powiedzmy, że ująłeś to z grubsza poprawnie.

      Ogólna teza o "przejmowaniu" prawicy przez Naczelnika Państwa jest jednak kompletnie z dupy. PiS ma odwrotny problem, tzn. nie ma kadr, nie ma zasobów ludzkich, nie ma zaplecza, nie ma obecnie dobrze funkcjonującego think-tanku, nie ma sprawnej młodzieżówki. Wszystkie te inicjatywy zanikły po 2015 r. Wynika to stąd, że Kaczor to admirator Piłsudskiego i pierwszej kadrowej. Stąd jego wizja partii, to mała, sprawna, zdyscyplinowana, maszynka, która nie potrzebuje tzw. otuliny politycznej. Sprawna partia i własne media, załatwiają wg niego problem, ale to myślenie jest błędne i pewnie się niedługo zemści. Zresztą to zawsze był ich problem. W środowiskach "skrajnej faszyzującej prawicy" ;-) do których jakoś tam się zaliczam, krytyka i hejt na PiS jest większy niż na lewicy i u liberałów razem wziętych. Ludzi, którzy, tak jak ja, generalnie propsują posunięcia władzy, choć uważają je za zbyt mało radykalne i za wolno przybliżające nas do upragnionego autorytaryzmu/dyktatury - jest niewielu, chociaż jest to jeden z obecnych nurtów myślenia. Toteż nie ma cienia racji w tezie, że "PiS przejmuje prawicę". PiS mógł sobie powyciągać niektórych ludzi z różnych okołoprawicowych środowisk, ale jego słabością jest od zawsze właśnie brak zorganizowanego pomysłu na zbudowanie własnego zaplecza.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (10)

  •  

    W czasach, kiedy fałszywi prorocy pieniądza papierowego przejęli dyskurs, na stronie głównej serwisu odnaleziono czyste złoto. Inaczej poniższych słów pana @sublatio_cum_laude skomentować nie można:

    (...) pierdolnięcie na głowie jest czymś definitywnie negatywnym, a co jest wulgarnym i wulgarnym uproszczeniem oraz zabiegiem. Jebnięci nie są grupą jednorodną (...). Tak zwany wariat jest wśród wszystkich, a można go pacyfikować bezwarunkowo, albo dostrzec perspektywę ukosu, albo te połączyć

    Przypomina się w tym miejscu słynny cytat Abrahama Lincolna, który polityk ten wygłosił swojej w perorze na Usenecie: „Tylko ten jest zdrowy, który je tabletki, co je trzeba jeść”.

    #goldwykopsays #filozofia #psychiatria #cytatywielkichludzi
    pokaż całość

  •  

    Czemu amerykański system zdrowotny jest tak bardzo drogi i nieefektywny? Jak wyglądały rozbieżne w czasie doświadczenia USA i Kanady?

    Choć trudno w to uwierzyć, przez amerykańska opiekę zdrowotną przechodzą tak duże pieniądze, że całkowita wysokość kapitału tu zgromadzona odpowiadałaby piątej gospodarce świata co do wielkości, gdyby tylko tak ją przybliżyć. Jest to więcej niż całkowita wartość gospodarki Wielkiej Brytanii. Co w tym molochu generuje największe koszty?

    Odpowiedź: administracja prywatnych ubezpieczycieli. Koszty administracyjne stanowią wg różnych szacunków od 15 do 30% sumy wszystkich kosztów. David Cutler, prof. ekonomii na Harvardzie ocenia ten odsetek na 1/4. W samej kategorii opłat szczególnie ciekawa jest kwestia kosztów nazywanych BIR (billing and insurance-related), co można przetłumaczyć jako koszty fakturowania i ubezpieczenia. Odnoszą się one do tych wydatków, które ponoszą ubezpieczyciele, szpitale, gabinety lekarskie oraz inne podmioty w związku z prowadzeniem działalności gospodarczej w zakresie opieki zdrowotnej #

    Wynoszą one, podaję za Pubmedem, około 12%. To nie oznacza, że programy państwowe, takie jak Medicare i Medicaid kosztów takich nie generują. Ma to miejsce, ale w znacznie mniejszej skali, za tą samą pracą jest to od 2 do 4%. Dla porównania, biorąc za źródło projekt planu finansowego NFZ na bieżący rok koszty administracyjne Funduszu to 0,94% (s. 33). Nie wyczerpuje to jednak wszystkich kosztów opieki zdrowotnej w naszym kraju. Rozsądniej jest założyć za raportem PwC, że jest to około dwóch procent. Oznacza to przy okazji, że NFZ jest pod tym względem tańszy także od państwowych i dedykowanych programów ochrony zdrowia USA, chociaż oferuje ubezpieczenie powszechne.

    Jako przykład marnotrawstwa biurokratycznego Cutler podaje szpital działający przy Uniwersytecie Duke'a, prywatnej uczelni z Karoliny Północnej. Lecznica dysponując 900 łóżkami zatrudniała... 1300 osób tylko do samej pracy z fakturami. Cleveland Clinic, która zdaniem Wikipedii uchodziła za placówkę dobrze zarządzaną zatrudniała 2000 lekarzy, którym pomocą przez całą dobę służyło 1400 księgowych oraz innych osób w działach rozliczeń.

    Ważne: o czym mówią powyższe dane? O tym dlaczego system prywatnej opieki zdrowotnej generuje olbrzymie koszty, które są większe niż w przypadku publicznego modelu ochrony zdrowia. To jednak wszystko. Statystyki te w ogóle nie odnoszą się do poziomu świadczeń medycznych, to oddzielna grupa badań. Jeżeli ktoś jednak szuka odpowiedzi na pytanie dlaczego NFZ jest tani, a system prywatny drogi, brzmi ona: ponieważ NFZ nie prowadzi działalności biznesowej. To wszystko. To niestety nie są, wbrew powszechnym poglądom wolnorynkowców, regulacje. Sorry.

    Nawiasem, formalnie do 1966 r., kiedy Kanada przyjęła swój Medical Care Act, który stanowił fundament upaństwowienia służby zdrowia w tym kraju, systemy amerykański i kanadyjski były do siebie w dużej mierze zbliżone. Z lekką zresztą przewagą jakości tego pierwszego, który nie tylko nie był droższy, ale potrafił także wypracować nad północnym sąsiadem o dwa lata dłuższy oczekiwany czas życia. A potem? A potem już nie, poniżej infografika. Źródło.

    #neuropa #4konserwy #ekonomia #usa #socdem #sluzbazdrowia
    pokaż całość

    źródło: 18TT1.jpg

  •  

    Zapowiada się dość ciekawa kampania wyborcza, która będzie obfitować w dość dużo toksycznych emocji i jak zwykle w takim przypadku w nieoczywiste deklarację ze strony kandydatów. Podsumowanie moich typów.

    Po pierwsze, stosunek sił PiS – anty-Pis nie rozkłada się w oczywisty sposób z powodu elektoratu Konfederacji, który koniec końców, tak jak poprzednio, zagłosuje na Dudę, ale trzeba będzie mu powiedzieć coś miłego. Duda to potrafi, gdyż pięć lat temu grał kartą Jedwabnego.

    Po drugie, faworyt wszedł bardzo słabo w samą kampanię. Została ona kompletnie przykryta palcem Lichockiej, nie pojawił się w niej żaden nowy i istotny postulat, którym Duda mógłby odświeżyć nieco swój program.

    Po trzecie, nie mógł się pojawić, gdyż co miano bezsensownie rozdać to już rozdano, drożyzna jest zauważalna na poziomie prostego człowieka, czeka nas spowolnienie wzrostu i pogorszenie warunków makroekonomicznych. Będą one działały zawsze na niekorzyść urzędującej głowy państwa.

    Po czwarte, w tej sytuacji wydaje się bardziej prawdopodobne, że obóz władzy przygotuje jakiś temat zastępczy i wytypuje kolejną grupę, którą będzie można obrzucić błotem. Imigranci, lekarze, nauczyciele, osoby LGBT oraz niepełnosprawni już byli. Kto będzie to teraz?

    Po piąte, już widać, że nowa szefowa kampanii prezydenta będzie łatwym celem ataku. Dokonała samozaorania w kwestii dowolności wolności słowa grożącej interesom państwa, media opozycyjne szybko znalazły jej udział w kompromitującej wymiar sprawiedliwości sprawie Olewnika oraz próbie cenzury artykułów o wynagrodzeniach w NBP. Dość znaczną wadą jest fakt, że świeżo upieczona nominatka gryzie ludzi w miejscach publicznych.

    Po szóste, media opozycyjne zaczęły bardziej bezwzględnie atakować rządzących, ich inicjatywy oraz pomyłki. Timing przy palcu Lichockiej był bardzo dobry, podobnie przy ogłoszeniu szefową kampanii pani Turczynowicz-Kieryłło. Została ona prześwietlona w tempie, jakie do tej pory było zarezerwowane dla niezgadzających się z PIS-em oraz ich przodków do dziesiątego pokolenia.

    Po siódme, pierwsza tura będzie dla opozycji plebiscytem faktycznych różnic, które przełożą na targi poparcia MKB, jeśli ta dostanie się do drugiej tury.

    Po ósme, oznacza to, że Kidawa-Błońska także będzie musiała kogoś próbować ugłaskać, i to w większym stopniu niż Duda elektorat Konfy, gdyż jako challenger ma słabszą pozycję przetargową.Tak np. Biedroniowi powie się, że dokona się rewizji w stosunkach państwo – KK, a WKK, że nie, bo to taka kandydatka jest.

    Po dziewiąte, prawdopodobne jest jednak w tej sytuacji bardziej, że Małgorzata Kidawa-Błońska zostawi kościół w spokoju i rzuci mglistą obietnicę poparcia ustawy o związkach partnerskich. Krystian Legierski znów da się nabrać.

    Po dziesiąte, Biedroń i Bosak posiadają stosunkowo największą swobodę głoszenia tego, na co faktycznie mają ochotę i za co mogą sprzedać poparcie swoich elektoratów. Dzięki temu będziemy mogli zobaczyć wygibasy Krytyki Politycznej, która udzieli MKB poparcia po napisaniu 100 razy, że jest hrabianką popierającą neoliberalizm, a także rozproszonych nacjo-kuców, którzy będą zapewniać, że ze zgrzytem zębów zagłosują na socjalistę, chociaż wystawili własnego.

    Plus cała masa rzeczy folklorystycznych, ale bez większego znaczenia. Np. małżeństwo Okrasków, które jak zwykle zwali wszystko na Balcerowicza i będzie musiało napisać manifest w stylu "Dlaczego muszę głosować na Andrzeja Dudę!", bo przecież nie dlatego, że Ministerstwo Kultury daje im pieniądze na pismo, a pan Remigiusz pisuje sobie doodzyskanego portalu TVP. Miłej zabawy.

    #neuropa #4konserwy #polityka #wybory #wyboryprezydenckie2020 #duda #socdem
    pokaż całość

    •  

      koniec końców i tak skończy się tak naprawdę na pytaniu - czy popierasz działania rządu pis. Jeśli spowolnienie gospodarcze dotknie przeciętnego Polaka, to odda głos przeciw rządowi. Osobiście nie wiem, kto mógłby być w II turze, zakładam, że oczywiście będzie to klasyka PiS-PO. A wtedy wiele osób (w tym ja) zagłosuje na kogoś, kto będzie mógł postawić weto, niezależnie od sympatii do osoby kandydata (ja tam MKB od dawna nie lubię specjalnie, ale wybór jest dla mnie prosty).
      @shadowboxer:
      pokaż całość

    •  

      @shadowboxer: Ładne podsumowanie, nie do wszystkich wniosków jestem w pełni przekonany, ale z w całej rozciągłości zgadzam się z zaskoczeniem wobec nagłej sprawności opozycji w grzaniu wpadek władzy. Liczę na ciekawy wynik WKK, obawiam się że MKB będzie mieć trudne starcie w drugiej turze. IMHO opozycja potrzebuje kandydata centrowego, gdyż zarówno lewica jak i liberałowie (ci prawdziwi, nie malowani narodowcy, socjaliści i katoliccy konserwatyści z Konfy) zagłosują zawsze przeciwko Dudzie i PiS.

      Blogosławionej niedzieli ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (13)

  •  

    Unikatowe zdjęcie przedstawiające Krzysztofa Bosaka oraz jego narodowo-socjalistycznych kolegów z Młodzieży Wszechpolskiej, którzy wyjątkowo w tej sytuacji nie wyciągali rąk po cudze pieniądze.

    #polityka #konfederacja #neuropa #4konserwy #bosak2020

    źródło: ocdn.eu

    +: G.....y, Kozajsza +41 innych
  •  

    Przeglądając se Tindera, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że użytkowniczki-Polki, relatywnie często mając formalnie wyższe wykształcenie, są jednak wykształcone en masse bardzo przeciętnie lub słabo. Jeśli uczelnia medyczna, to okazuje się, że coś w rodzaju zdrowia publicznego, a nie wydział lekarski (choć zdarzają się rzecz jasna lekarki), ponadto ogrom gównoszkół wyższych biznesu i robienia fikołków, o których wcześniej nie słyszałem. Uczciwie też przyznaję, że wysoki poziom intelektualny prezentuje moim zdaniem bardzo nikła frakcja pań, które przeważnie czytają jakieś głupoty typu fantasy, Hłasko (LOOL) albo Bukowski, jeśli to alternatywka z papierosem w dupie, przykro mi to pisać :| Są nierzadko autentycznie ładne, uprzejme i miłe, ale nie mają nic ciekawego do powiedzenia, a jeszcze chcą, żeby je zabawiać xd

    Na poziomie ogólnym: w całej populacji kobiet wyższe wykształcenie posiada prawie 1/4 z nich (24%), wobec analogicznych 14% dla mężczyzn. Jednak już w przedziale wiekowym 19-24 ponad 1/3 pań studiuje (36%), w przypadku mężczyzn jest to odsetek 22%. Źródło, uprzedzam, że to dane z 2014 r. Teraz pytanie: czy to po prostu nie jest słaba jakość wykształcenia korespondująca z wysokim wskaźnikiem skolaryzacji?

    Podobne/przeciwne spostrzeżenia, dane, opinie?

    #tinder #rozowepaski #niebiskiepaski #podrywajzwykopem
    pokaż całość

  •  

    Telewizja Polska kontra teoria ewolucji

    WTF?

    Na stronie tvp.info (dołączam zrzut) pojawił się odnośnik do sensacyjnego w swojej wymowie artykułu opublikowanego na łamach internetowego magazynu telewizji tygodnika.tvp.pl. Oto on. Stanowi on fragment książki Ewy Polak-Pałkiewicz pt. Café Katedra. Szkice o rewolucji w Kościele, poruszając temat dziejowych tarć na linii nauka - kościół. Zaczyna się mocnym uderzeniem:

    Amerykańscy i francuscy naukowcy wycofali właśnie swe poparcie dla teorii ewolucji, a ściślej rzecz biorąc, dla koncepcji drzewa filogenetycznego Karola Darwina. Doniósł o tym na stronie tytułowej jeden z numerów naukowego czasopisma „New Scientist”, przyznając, że teorii ewolucji nie da się udowodnić dostępnymi metodami badawczymi, a wręcz przeciwnie, wszystkie poważne badania tak dalece jej przeczą, że po prostu trzeba ją odwołać.

    W dalszej części znajdujemy nieco więcej szczegółów:

    Amerykańscy i francuscy naukowcy (kanadyjski Dalhousie University i Uniwersytet Pierre i Marii Curie w Paryżu) wycofali właśnie swe poparcie dla teorii ewolucji (...). Analiza porównawcza sekwencji DNA, RNA i białkowych różnych organizmów, dostępna dziś w bardzo szerokim wachlarzu, rozbiła w pył przypuszczenie, że im dwa gatunki są bardziej spokrewnione, tym bardziej zbliżony powinien być ich materiał genetyczny.

    Obalenie teorii ewolucji, o którym donosi rodzimy nadawca to wydarzenie o potencjalnie bardzo dużej randze, koło którego nie sposób przejść obojętnie. Nie mogąc dowiedzieć się więcej na stronach TVP, zacząłem szukać dalszych informacji na ten temat. Po pierwsze, tekst pochodzi oryginalnie z 2013 r.. Po drugie i znacznie ważniejsze, udało mi się dotrzeć do źródeł rewelacji autorki. Jest nią książka dr. Jamesa Gilmera zatytułowana 100 Year Cover-Up Revealed: We Lived with Dinosaurs! (2011). Z niej to pochodzi cytat, źródło:

    Graham Lawton points out its importance to evolution in the New Scientist magazine: „The tree-of-life concept was absolutely central to Darwin’s thinking, equal in importance to natural selection. According to evolutionary biochemist W. Ford Doolittle of Dalhousie University in Halifax, Nova Scotia, Canada, “without it the theory of evolution would never have happened”. Unfortunately for evolutionists, however the evidence against evolution has felled the entire notion of a tree of life (…). Eric Bapteste, an evolutionary biologist at the Pierre and Marie Curie University in Paris, France, casts serious doubt on the concept: “We have no evidence at all that the tree of life is a reality”, says Bapteste. Doolittle completely abandoned his earlier assertion that evolution was based on a tee of life “The tree of life is not something that exists in nature…”, he admitted in 1999.

    James Gilmer, jak sprawdziłem, faktycznie ma doktorat, ale z psychologii. Z profilu autora na Amazonie wynika, że nie jest to jego jedyna książka poświęcona potencjalnej koegzystencji ludzi i dinozaurów. Choć nie jestem biologiem, to nie są jedyne wątpliwości i nieścisłości. Drzewo filogenetyczne jako koncepcja nie pojawia się w O powstawaniu gatunków (1859) w ogóle. Jej ledwie szkic to praca Generelle Morphologie der Organismen Ernsta Heackla, wydana siedem lat później #. Nade wszystko Gilmer nie donosi o żadnych badaniach a'la analiza porównawcza sekwencji DNA, RNA i białkowych różnych organizmów i dokładnego pochodzenia tego nieostro sformułowanego fragmentu nie udało mi się ustalić. Z tego miejsca pojawia się pytanie: czy taka analiza w ogóle została kiedykolwiek wykonana i na co powołuje się autorka TVP? Czy koegzystencja ludzi i dinozaurów była choćby w stopniu zbliżonym tak harmonijna, co ludzi i ryb, o czym przekonywał niegdyś George W. Bush?

    TVP jest w swoich sądach wyrazista: teoria ewolucji dziś ma dogorywać na naszych oczach. Nie będzie to jednak łatwe:

    Następstwa odwrotu świata nauki od teorii ewolucji będą z pewnością ogromne. Nic też nie wskazuje na to, że jej zwolennicy od razu złożą broń (...).

    Winny tej sytuacji ma być także...marksizm (ostatni akapit). I na tym można poprzestać. Powstaje bardzo zasadne pytanie: czy rzeczywiście teoria ewolucji została obalona, a może tylko podważono koncepcję drzewa filogenetycznego? A może ani jedno, ani drugie i cały artykuł jest bzdurą wyssaną z palca?

    PS Nie jestem kompetentny w detalach biologii ewolucyjnej, co nie zmienia faktu, że w tekście pojawiają się ewidentne błędy rzeczowe. Włoski filozof, który pojawia się w tekście nie nazywa się „Ganni Vattima”, lecz Gianni Vattimo i co więcej, jest postmodernistą :(.

    #neuropa #4konserwy #nauka #biologia i niestety tym razem #bekazkatoli wraz z #otchlan
    pokaż całość

    źródło: TVP_info_zrzut_19_12_2019.png

    •  

      Fun fact - autor ww. art. był kiedyś u nas na wydziale tłumaczyć "jak popularyzować naukę". Dostał 10 pytań o ten artykuł i się obraził XD

      @Sierkovitz: Brzmi ciekawie, rozwinąłbyś, jak kontekstowo to wyglądało?

      +: BRTM
    •  

      @shadowboxer: Każdy zna ten tekst z NS bo to był wyjątkowy kawał niesolidnej roboty - a że praktycznie cały wydział to biologia ewolucyjna - potem się nasłuchaliśmy gówna o tym jak to teoria ewolucji jest martwa bo NS pisało. Zresztą sam znałem z szurii z wykopu, która się tym branzlowała. To dostał pytania -gdzie są granice między ciągiem do chwytliwych nagłówków a rzetelnością na przykładzie jego tekstu, czy z perspektywy czasu nie żałuje doboru togo jak zostało to sprzedane itp. Pewnie się tego musi nasłuchać gdzie nie jedzie więc był tym mocno zirytowany i powiedział, że odpowie na pytania ale nie o tym tekście. XD pokaż całość

    • więcej komentarzy (22)

  •  

    YouTube podziękował kanałowi #wojnaidei za współpracę, co wzbudziło wśród niektórych wykopowiczów kontrowersje. Decyzja ta ma faktycznie swoje wady. Nie jest nią jednak wcale fakt, iż była ona w istocie samowolą monopolisty. Podjęto ją najprawdopodobniej w zgodzie z polityką wewnętrzną prywatnej firmy, na skutek zgłoszeń innych użytkowników, równych w swoich prawach tym, którzy treści te subskrybowali.

    Same treści były pokazywane były w sposób tendencyjny, wybiórczy i fałszywy, to nie ulega wątpliwości. Wynika to zresztą ze sposobu narracji prowadzonej przez autora, skoncentrowanej na wtłoczenie do głowy odbiorcy maksymalnej liczby klisz myślowych w możliwie najkrótszym czasie. Problem, jaki wynika z zawieszenia wojny idei to mniejsza przejrzystość obiegu koncepcji alt-rightowych przenoszonych mniej lub bardziej udolnie na polskie podwórko. To wojna idei wprowadziła na szersze wody polskiej cyberprzestrzeni myśl Jordana Petersona, co niezależnie od mojego krytycznego stosunku do jego osoby jest warte podkreślenia.

    Przypomina mi to trochę banowanie narodowców i nacjonalistów na FB. Choć wiadomo, że nagród tego rodzaju nie rozdaje się za niewinność, lepiej jest, aby dostęp do potencjalnie radykalnych materiałów był względnie pod ręką. Rozgoryczeni autorzy w konsekwencji nie tylko dorobią sobie aureolę męczenników, ale także zejdą do podziemia lub poproszą o braterską pomoc swoich rosyjskich kolegów z serwisu VKontakte. Będzie trudniej ich śledzić i krytykować.

    Alarmując o potencjalnie niekorzystnych skutkach cenzurowania treści, chciałbym jednocześnie poprosić, aby obrońcy kanału zachowali rozum i godność człowieka w choćby szczątkowej formie i nie pisali, że wojna idei była neutralna, rzetelna i w ogóle nieprawicowa. Cóż, dowodząc nie wprost, łatwo jest stwierdzić, który nurt myślowy zajmuje się miękkim* denializmem klimatycznym, wypieraniem faszyzmu ze spektrum poglądów politycznych prawicy w historii, spiskowymi teoriami dziejów spod znaku marksizmu kulturowego czy antyfeminizmem. I że nie reprezentuje on ani lewicy, ani liberałów.

    *) Gwoli ścisłości, WI stała na stanowisku niejednoznacznego sprawstwa AGO i braku rozstrzygających dowodów na przebieg tego procesu. Choć jest to opinia antynaukowa i sprzeczna z prawdą, różni się jednak od formułowanego w pokrewnych środowiskach sądu "Globalne ocieplenie to bzdura i mit".

    #neuropa #4konserwy #jordanpeterson #prawica #konserwatyzm
    pokaż całość

    +: Kozajsza, k.....k +52 innych
    •  

      Przypominam, że na YT jest możliwość ukrycia kanału, o ile jest się jego właścicielem. Coś takiego odjebał, na przykład, Marcin Rola - ukrył kanał tej swojej "telewizji", by potem płakać że Żydzi z YT go banują.

      @mnik1: Coś więcej powiesz? Z chęcią poczytam

    •  

      @dingi_dong: W zeszłym roku to bodaj było. Z tego co pamiętam, to kanał ten całej niby "telewizji" nagle zniknął z YT - pompowana była narracja że ich YT "zbanował" za "mówienie prawdy". Szybko wrócił, ale wykastrowany - zniknęła masa nagrań, oczywiście tym razem pompowana była narracja że to "zemsta" za "mówienie prawdy".

      Potem się okazało, że kanału wcale nie zbanowano, tylko Rola go najpierw ukrył, a potem sam wyjebał z niego masę filmów, bo się obsrał na różowo - a jedyne co zrobił Jutub, to dał mu ostrzeżenie że jego filmy łamią regulamin serwisu.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (18)

  •  

    TL;DR Chile jest najmniej wydajną gospodarką OECD i cierpi na poważne bariery rozwojowe

    Znany i lubiany na Wykopie z powodu wina oraz helikopterów kraj cierpi od dłuższego czasu na bardzo poważne wady strukturalne, które uniemożliwiają mu szybszy rozwój. Pierwszą z nich jest zbyt duże rozwarstwienie społeczne, drugą, znacznie bardziej dolegliwą w dłuższym okresie, zerowa innowacyjność, czyniąca kraj najmniej wydajną obok Meksyku gospodarkę OECD.

    Chile we wskaźnikach innowacyjności bardzo wszechstronnie szoruje po dnie. Ma rekordowo niski odsetek wydatków na badania i rozwój liczony jako % PKB, odznacza się trwającą ponad 20 lat stagnacją w zakresie poprawy wydajności pracy, a jedynie niespełna 0,9 osoby na tysiąc pracowników to naukowiec. Na badania i rozwój wydaje się niespełna 0,4% całkowitej produkcji w gospodarce, dla porównania słusznie uważana za kraj mało innowacyjny Polska przekroczyła po raz pierwszy w 2017 r. temu próg procenta. 0,9 naukowca/1000 pracujących w Chile towarzyszy równocześnie 5 w Polsce, niestety dla nas średnia unijna to 8 badaczy.

    Dodatkowo, jeżeli spojrzeć na liczbę tzw. patentów triadycznych, a więc wynalazków zgłaszanych jednocześnie w USA, UE i Japonii, okaże się, że Chile dawno straciło kontakt nie tylko z Polską, ale nawet z mniejszymi od siebie Węgrami. Bilans ten wygląda na tyle ponuro, że typowy Janusz prof. PAN wygląda przy swoim chilijskim koledze niczym prymus. Dlaczego tak się dzieje?

    Odpowiedzi jest kilka. Pierwszą z nich jest niewątpliwie fakt, że olbrzymi wolumen eksportu Chile to wciąż miedź. Odpowiada ona wg Organizacji wciąż aż za 52% całości towarów i usług wysyłanych za granicę. Jak podaje cytowany dokument, mimo spadającej wydajności sektora górnictwa, sektor publiczny odpowiada i tak aż za 67% jakichkolwiek wydatków na B+R, podczas gdy prywatny zaledwie za 1/3. To anormalna sytuacja – w OECD zwyczajowe proporcje są dokładnie odwrotne.

    Innym tropem jest rynek pracy. Bolączką państwa jest przerost prac śmieciowych, nisko wydajnych, a także nierejestrowanych. W niedawnych zaleceniach OECD zwróciło uwagę, że Chile posiada najwyższy odsetek nisko wykwalifikowanej siły roboczej (ponad 50% [sic!]) skupionej w górnictwie, pracach pomocniczych oraz rybołówstwie. Pomoc państwa w dostosowaniu pracowników do rynku pracy jest nieskuteczna, zaś sektor prywatny w bardzo mizernym stopniu dba o podniesienie kwalifikacji swoich pracowników. Istnieją też bariery w postaci nieprzyjaznego środowiska naturalnego. Geografia kraju utrudnia inwestycje w transport kolejowy, co wpływa niekorzystnie na łańcuch dostaw, zwłaszcza między portami Chile. Potencjał rynku wewnętrznego o i tak umiarkowanej wielkości nie jest w całości wykorzystany.

    Są to dość poważne bariery rozwojowe, choć trudno mi powiedzieć jak mocno przełożyły się na październikowe protesty w Santiago oraz innych miastach kraju. Chile systematycznie się rozwija, niestety głównie dzięki wydobyciu i produkcji miedzi, a nie sile własnego sektora prywatnego, który zwiększając wydajność produkcji i absorpcję wiedzy w gospodarce uruchamia główny silnik wzrostu, jakim jest postęp technologiczny. Na zdjęciu struktura eksportu kraju, tuż za miedzią (tutaj ponad 48%) plasują się...filety rybne #.

    #ekonomia #neuropa #4konserwy #chile
    pokaż całość

    źródło: Struktura eksportu Chile.png

    +: k.....k, yeron +76 innych
  •  

    Liberalny światopoglądowo i gospodarczo wyborca here. Znowu nie mam na kogo z czystym sumieniem zagłosować, więc skorzystam z algorytmu rzutu monetą, zanim inflacja zeżre :|

    #polityka #neuropa #4konserwy #gorzkiezale

    źródło: cdn01.dziennikwschodni.pl

  •  

    Pogląd o tym, że Polacy mordowali Żydów nie jest w żaden sposób kontrowersyjny ani w przeciwieństwie do terminu "polskie obozy zagłady" fałszywy. Dlaczego w roku 2019 wciąż tak wiele osób nie umie się pogodzić z niewygodnymi dla nas faktami? I nie chodzi już nawet o kwestię nieszczęsnej okupacji niemieckiej. Pogromy lwowski z 1918 r. czy kielecki w 1946 r. są do stwierdzenia o polskim sprawstwie zbrodni na Żydach zupełnie wystarczające.

    Skąd to wyparcie i dlaczego?

    #neuropa #4konserwy #zydzi #pytanie
    pokaż całość

    +: HalBregg, N..............r +43 innych
  •  

    Jak wyglądał polski przedwojenny ruch wolnościowy, jak argumentowała niegdyś prawica? W odpowiedzi pomagają zbiory Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej, która zdigitalizowała wydania „Myśli Narodowej”, czasopisma społecznego afiliowanego przy Stronnictwie Narodowym.

    W numerze 22/1933 # ukazuje się tekst zatytułowany Podwójna miara, czego możemy się z niego dowiedzieć tuż po dojściu Htilera do władzy?

    Dążenie narodu niemieckiego do zupełnego uwolnienia się od żydów, wzmożone przez rząd Hitlera, wywołało w świecie żydowskim burzę nienawiści, złorzeczeń, pogróżek i prób przeciwstawienia się czynnego. Niema określeń tak oszczerczych i obelżywych, któremiby żydzi wczorajszych swoich sojuszników nie obrzucali, niema fałszów i oszustw, któremiby przeciw Niemcom się nie posługiwali (…).

    Jak postępują Niemcy? Odpowiedź: zdrowo i zgodnie z cywilizacją łacińską:

    Niemcy – oto – zapragnęli być sami we własznym narodzie gospodarzami, sami własnego ducha i kultury pracownikami. Czy istnieje na świecie pragnienie prostsze i zdrowsze. Czy nie ta właśnie ambicja samodzielności stanowi główny silnik cywilizacji łacińskiej?

    Do czego postawa ta jest podobna? Odpowiedź: do oporu ludności polskiej pod zaborami :O

    Ze swoistej logiki żydowskiej wynika, że kiedy, naprzykład, Polacy bronili ziemi swojej i kultury przed rusyfikacją, to nie bronili siebie lecz prowadzili bestjalską krucjatę przeciw kulturze rosyjskiej i niemieckiej. Judaizacja kultury Niemiec współczesnych jest dalej posunięta i złośliwsza niż narodów romańskich i słowiańskich. Zapewne dlatego Niemcy, jako państwo wyprzedziły inne państwa w przebudzeniu się u otrząsie z poczwarnej zmory dusicielskiej (…).

    A zatem, jak mawiali starożytni, „na prawicy bez zmian”. Żeby nie było tak ponuro, załączam zrzut z późniejszej o kilka lat na tych łamach recenzji książki ks. Jacka Trzeciaka o tytule „Konspiracja i dekonspiracja”. Jak podkreślają miłośnicy Romana Dmowskiego, dowiedziono autentyczności sławnych „Protokołów mędrców Syonu”.

    #historia #ciekawoski #bekazprawakow #ruchnarodowy #neuropa #4konserwy
    pokaż całość

    źródło: PrMS_MP.png

    •  

      @shadowboxer: niestety, ale przez nieprzezwyciężalną potrzebę prawicy do udowodnienia niewinności narodu polskiego na każdym polu kopanie głębiej w historii Holocaustu doprowadzi do wypływania obrazu, który z dzisiejszej perspektywy i przy dzisiejszym stanie pamięci delikatnie mówiąc jest zły, jak choćby praca Żydów w polskich gospodarstwach podczas Wojny.
      A ta potrzeba jest nieusuwalna wraz z zakorzenieniem prawicy w narracji turbopatriotycznej. Bardzo gorąco polecam ten wywiad (od 13:45) z Marcinem Napiórkowskim z Mitologii Współczesnej, który napisał właśnie o cyklicznym ujęciu dziejów w narracji prawicy. Na marginesie to w sumie się pokrywa też z fascynacją na prawicy teoriami geopolitycznymi. pokaż całość

    • więcej komentarzy (10)

  •  

    Analiza (niedobrych niestety) propozycji pana dr. Sławomira Mentzena, odsłona kolejna

    Dziś bogatsza o niektóre postulaty ekonomiczne.

    Wczoraj miałem wielki zaszczyt skomentować projekt 100 ustaw polityka Konfederacji. Jako że nie zdołałem przeczytać wszystkich rozwiązań, skupiłem się na krytyce tych jaskrawo niedorzecznych z miejsca, hitem okazał się gwarantowany ustawowo oklep dla dzieci. Dziś spojrzałem na resztę, przede wszystkim tam, gdzie sam mam jakąś wiedzę (oprócz izb wytrzeźwień, słowo) oraz narzędzia weryfikacji. Moje uwagi krytyczne dotyczą zwłaszcza:

    101. Podwyższenie kwoty wolnej od podatku.

    Z uzasadnienia:

    Nie jest zgodna z zasadami moralnymi sytuacja, w której opodatkowaniu podatkiem dochodowym podlega kwota minimalnego wynagrodzenia za pracę. W tej sytuacji jako kwotę wolną od podatku w podatku dochodowym od osób fizycznych należy ustalić 12-krotność minimalnego miesięcznego wynagrodzenia za pracę.

    To jest zbyt duży i bardzo daleko idący postulat, aby go streścić w taki sposób. Bez szczegółowej analizy ekonomicznej nie ma on najmniejszego sensu. Rozwiązanie to uderza w dochodu samorządów, choć w różnym natężeniu. Przypominam: dochody z PIT zasilają w Polsce budżety samorządów gmin. Jest to obecnie około 40%. Wysoka kwota wolna to bardzo miły postulat, jednak jakość i liczba nowych inwestycji w gminie jest uzależniona przede wszystkim od udziału w podatku dochodowym, który stanowi ich główne źródło dochodów. Jak zmienią się po wprowadzeniu ustawy? Uzasadnienie, że będzie więcej w kieszeni obywatela jest nietrafne w sytuacji, w której podwyższenie kwoty przełoży się na wzrost wpływów z VAT i akcyzy, lecz te zasilają Skarb Państwa, a nie budżet gminy.

    55. Ograniczenie długu publicznego. Z projektu:

    Według postulowanego stanu prawnego limit długu publicznego wynosił będzie 30% rocznego produktu krajowego brutto.

    Pal sześć już nowelizację Konstytucji. O wiele bardziej zastanawia mnie fakt, skąd wzięto ten odsetek. Istniejący konsensus, aczkolwiek coraz bardziej luźny, to odpowiednio 60% dla gospodarek wysoko rozwiniętych oraz 40% dla rozwijających się. W praktyce jest to fikcja, gdyż są gospodarki przekraczające setkę, a niektóre z nich (Włochy) faktycznie dostały zadyszki. Głównym problemem tego rozwiązania jest nade wszystko jego bardzo słabe uzasadnienie w badaniach empirycznych, które mówią: limit długu publicznego jest w nikłym stopniu powiązany ze wzrostem gospodarczym. W znanej i dość szeroko cytowanej pracy IMF oszacowany współczynnik regresji to około -0.02 w zależności od metody, cytat (str. 35):

    The significant coefficients range from -0.017 to -0.026, indicating that a 10 percentage point increase in initial debt-to-GDP ratio is associated with decline in per capita GDP growth of around 0.17-0.26 percent per year

    To bardzo mało i trudno z tego punktu widzenia bronić walki z długiem publicznym, w dodatku o tak absurdalnie niskiej wysokości w relacji do PKB. Monitor fiskalny Funduszu wizualizował tę relację. Wykres rozrzutu ze strony 67 pokazuje jak jest ona słaba i w dodatku istotnie statystycznie słaba, pozwolę sobie go zamieścić do samodzielnego namysłu.

    Obecny próg zapisany w Konstytucji jest naprawdę dobry i ma o wiele lepsze uzasadnienie w literaturze badawczej niż proponowany przez pana Sławomira i nie wiadomo na podstawie czego obliczony. Nawiasem, spadek produkcji nie nastąpi tam, gdzie finansowanie długiem jest korzystniejsze.

    Z rzeczy bardziej lajtowych, stanowiących egzemplifikacje braku uwzględniania kosztów:

    74. Zniesienie zbędnych przepisów ustawy o wychowaniu w trzeźwości

    Nie jest zasadne utrzymywanie instytucji Izb Wytrzeźwień. Dostateczne wydają się uregulowania ustawy o Policji (...). Ustawa nie spowoduje kosztów.

    Nie krytykuję tu samego postulatu, ale raczej sposób myślenia o nim prowadzący do błędnej konkluzji. Likwidacja wytrzeźwiałek obciąża SOR. Pijani nie rozpłyną się w powietrzu, co oznacza, że jest to zwyczajne przerzucenie kosztów, a nie ich redukcja.

    Pakiet ustaw deregulacyjnych wygląda na nieprzemyślany i rzucony naprędce. Hołduje się w nim podejściu, że nie trzeba mieć dyplomu ukończenia jakichkolwiek studiów, by być aktuariuszem czy radcą prawnym. Jeżeli ktoś się nauczył, to niech ma. To brzmi nawet atrakcyjnie, ale powinno być lepiej uzasadniane niż taki oto przewidywany skutek (przypadek radcy, ustawa nr 49):

    rozwój alternatywnych metod edukacji prawniczej

    Co to właściwie znaczy? Nie wiem czy alternatywne prawo jest równie szkodliwe jak alternatywna medycyna, więc może zapytam. Sądzę, że lepiej było spożytkować ten czas na napisanie 10 konkretnych projektów niż 100 fragmentarycznych i źle lub co najmniej dziwnie uzasadnionych.

    #neuropa #4konserwy #konfederacja #polityka #ekonomia
    pokaż całość

    źródło: GDP_VS_INITIAL DEBT.png

  •  

    Zacząłem czytać 100 ustaw pana dr. Mentzena i jest to w większości straszny #rakcontent. Co to w ogóle są za uzasadnienia? :O Przytaczam kilka, ale chyba zrobię szersze podsumowanie, bo to wygląda jak jakaś ewangelia szura.

    103. Ustawa o władzy rodzicielskiej

    Konieczne jest również uznanie prawa rodziców do stosowania umiarkowanych kar cielesnych. Jest to uprawnienie tradycyjnie zakorzenione w polskiej kulturze, a jego zakaz stanowi wyraz konstruktywizmu społecznego uprawianego przez mające wpływ na władze środowiska lewicowe wbrew woli większości społeczeństwa.

    96. Zaostrzenie dyscypliny w więzieniach.

    Projekt wyłącza możliwość korzystania przez skazanych za przestępstwa popełnione z użyciem przemocy lub groźbą jej użycia z siłowni i wszelkich urządzeń przeznaczonych do wykonywania ćwiczeń fizycznych, których celem jest zwiększenie masy mięśniowej. Nadto wykonywanie takich ćwiczeń przez tę kategorię skazanych w innych okolicznościach (np. w celi, przy pomocy worków napełnionych wodą) będzie zakazane przez Kodeks karny wykonawczy (...). Skutkiem nowelizacji będzie istotne i wszechstronne zaostrzenie dyscypliny w zakładach karnych.

    LOL.

    9. Legalizacja polowań z udziałem nieletnich

    O dotychczasowym prawie łowieckim:

    Uregulowania te godzą w prawo rodziców do wychowania dzieci, są nieracjonalne i stanowią wyraz zatruwania ducha narodu ideologią pacyfizmu oraz zafałszowywania norm moralnych.

    Tego uzasadnienia nie powstydziliby się chyba w Hitlerjugend.

    OK, jest kilka rozsądnych postulatów związanych z deregulacją zawodów, ale reszta to jest zwykły konserwatywny zamordyzm. Dla każdego coś miłego, dla dzieciaków pączki, polowanie i oklep od starych, dla rodziców niższe podatki i kara śmierci. Na prawicy wciąż bez zmian.

    #bekazprawakow #neuropa #konfederacja #polityka #4konserwy
    pokaż całość

  •  

    Z cyklu „tak działa wolny rynek”: brak zaproszenia kandydata Konfederacji do debaty TOK FM nie jest cenzurą.

    Na stronę główną wykopano znalezisko o absurdalnej tezie, jakoby debata przedwyborcza organizowana przez stację TOK FM nosiła znamiona cenzury, gdyż nie uczestniczył w niej żaden przedstawiciel partii pana Janusza Korwin-Mikkego. Szkopuł tkwi w tym, że to nie jest żadna forma cenzury.

    Po pierwsze, TOK FM jest prywatnym nadawcą i ma pełną swobodę doboru zapraszanych gości, nie tylko przecież na debaty. Wachlarz czwórki kandydatów wywodzących się z list PiS, KO, PSL i Lewicy jest zupełnie wystarczający do tego, by można było mówić o zróżnicowanych środowiskach politycznych gości. Zapewniono więc pluralizm, choć już nie pełną reprezentatywność. Do grupy pominiętych a zarejestrowanych komitetów wyborczych można też zaliczyć KW Związku Słowiańskiego czy KW Normalny Kraj.

    Po drugie, użycie w tym kontekście słowa „cenzura” wskazuje na nieznajomość tego terminu. SJP definiując to zjawisko nie przewidziało dodatkowego miejsca dla wariantu, w którym Konrad Berkowicz siada na krześle. Nie jest to ani kontrola urzędowa, ani kara kościelna, chyba psychoanaliza też nie. Konrad Berkowicz nie został w ocenzurowany, tylko nie był zaproszony. Na tym polega wolność wyboru.

    Po trzecie, TOK FM zamieszcza informacje i wiadomości nt. polityków Konfy oraz okolic. Przykłady: raz, dwa. Dalej nie chciało mi się szukać, zwłaszcza że pierwsza z audycji jest podcastem w dużej mierze poświęconym ugrupowaniu.

    Podsumowując, pluralizm to nie jest pełna reprezentatywność, a brak zaproszenia to nie jest cenzura. Jeśli jednak ktoś dysponuje materiałami prasowymi, w których tygodnik „Najwyższy Czas!” w okresie przedwyborczym rozmawia z liberałami czy, dajmy na to, feministkami, wykażę więcej zrozumienia dla miłośników Konfederacji, mimo że dalej nie będzie mowy o cenzurze.

    #neuropa #4konserwy #bekazprawakow #konfederacja #polityka
    pokaż całość

    +: G.....y, Probz +48 innych
  •  

    Mit bezkrwawego wujka Benito na wciąż trzyma się mocno na prawicy. Tak na przykład oburzona użytkowniczka @emirza pyta ile ofiar na sumieniu miał reżim Mussoliniego, zarzucając rozmówcy ignorancję.

    Odpowiedź brzmi: około 800 tysięcy w samej tylko drugiej wojnie włosko-abisyńskiej. Za Wikipedią dowiadujemy się, że szacunki te pochodzą od MKCK, którego siedziby zresztą Włosi bombardowali, a który zdołał zidentyfikować ponad 760 tys. przypadków śmierci. Zaokrągloną liczbę podaję w niezłym popularnonaukowym artykule histmag.org. Czy to dużo, czy to mało niech każdy oceni już sam.

    PS Znalezisko, w którym padły te słowa jest w dodatku treścią nieprawdziwą, @tvp_info, skąd wy bierzecie w ogóle swoje informacje szur-historyczne?

    #neuropa #4konserwy #bekazprawakow #historia #shitwykopsays
    pokaż całość

  •  

    Nie powinno się nazywać kontrmanifestantów z Białegostoku kibolami, troglodytami ani patusami, bo jest to język wykluczenia, przemysł pogardy i w efekcie tylko rośnie poparcie PiS-owi. Czy na pewno chcemy, aby do tego doszło? Skąd bierze się ta pogarda elit?

    #neuropa #bialystok #lgbt #4konserwy #polityka

    źródło: science.jpg

    +: Mortas, D.......o +20 innych
    •  

      @fenrir7: Ale to określenie nie zostało w ogóle tutaj sformułowane jako argument, lecz stanowiło zwykła charakterystykę opisową, więc czepiasz się bez sensu.

      +: f.....7, C...e
    •  
      T..............a

      +6

      @shadowboxer: Pamiętam, jak triggerowałem się, kiedy po wygranej PIS ci wszyscy młodzi, wykształceni publicyści z polskich think-tanków wzięli się za stawianie diagnoz, pisząc do porzygu o pogardzie, przywracaniu podmiotowości, godności i biednych ludziach miażdżonych przez neoliberalną machinę wspieraną przez nieludzkie sądownictwo. Wtedy uznałem, że zrywam kontakt z polską publicystyką. Nawet nie ze względu na treść tych diagnoz, ale ze względu na to, że większość autorów nie siliła się na żadną własną myśl, a zdawała się jedynie kopiować artykuły kolegów. pokaż całość

    • więcej komentarzy (22)

  •  

    User @niedoszly_andrzej w tym świetnym wpisie opisał historię ludobójczego sojuszu katolicyzmu i nazizmu w Chorwacji drugiej wojny światowej. To temat mało znany w Polsce, a niektóre tagi ponoć nie wyświetlają wpisu, więc skromna #mikroreklama oraz testowo #neuropa #4konserwy #katolicyzm, może zainteresowani byliby ludzie z #mirkomodlitwa? pokaż całość

    •  

      W jednym państwie w którym Ustasze utożsamili katolicyzm z szowinizmem. Próbuj dalej.
      @shadowboxer
      @Brzytwa_Ockhama: niesamowite są te gimnastyki mentalne. Nie, nie w jednym państwie.

      Masz czarno na białym, że wielu duchownych, ba! hierarchia lokalnych kościołów kolaborowała z nazistami/ pronazistowskimi reżimami w Austrii, Słowacji czy Chorwacji i dalej idziesz w zaparte. We Włoszech i Hiszpanii też zresztą kolaborowano z lokalnymi reżimami i próbowano za ich pomocą wprowadzać katolickie pomysły w życie i narzucać je całemu społeczeństwu.

      To, że wśród katolików i duchownych byli ludzie przyzwoici, którzy przeciwstawiali się nazistom/ faszystom (za co byli zabijani i męczeni) nijak nie zmienia faktu, że KK jako taki nie był systemowo prześladowany ani przez Rzeszę ani przez jej sojuszników. Nie był, bo się jej systemowo (to znaczy oficjalnie) nie przeciwstawił.

      Czy to mądre czy głupie? Chwalebne czy wstydliwe?- to już zupełnie inny temat. Robienie z kościoła głównego wroga i celu numer jeden dla faszystowskich i nazistowskich totalitaryzmów czy autorytaryzmów jest po prostu kłamaniem i fałszowaniem historii.
      pokaż całość

      +: p......a, shadowboxer +15 innych
    •  
      B.............a

      +3

      Masz czarno na białym, że wielu duchownych, ba! hierarchia lokalnych kościołów kolaborowała z nazistami/ pronazistowskimi reżimami w Austrii, Słowacji czy Chorwacji i dalej idziesz w zaparte. We Włoszech i Hiszpanii też zresztą kolaborowano z lokalnymi reżimami i próbowano za ich pomocą wprowadzać katolickie pomysły w życie i narzucać je całemu społeczeństwu.

      @niedoszly_andrzej: Co było potępiane przez inną, wyższą hierarchię kościelną, Pius XII walił kolaborantów, zresztą śmieszą mnie te manipulacje o łączeniu faszyzmu pre1933 z nazizmem i ultra-nacjonalizmem. To nic innego jak żonglowanie różnymi pojęciami. Wiesz, że współpraca między rządem Austrii a biskupami była oczywista? Ty zaś chcesz to ukazać w ramach współpracy przy zabijaniu Żydów. Tfu! Od kiedy wiadomo było w jaką stronę idzie nazizm Kościół z całą mocą starał się mu przeciwstawić.

      To, że wśród katolików i duchownych byli ludzie przyzwoici, którzy przeciwstawiali się nazistom/ faszystom (za co byli zabijani i męczeni) nijak nie zmienia faktu, że KK jako taki nie był systemowo prześladowany ani przez Rzeszę ani przez jej sojuszników. Nie był, bo się jej systemowo (to znaczy oficjalnie) nie przeciwstawił.

      Nie no, pewnie, że nie był systemowo niszczony dlatego powstał choćby Reich Church który był zależny od Fuhrera. Śmieszy mnie ta gimnastyka intelektualna która ma pokazywać kolaboranckie wręcz zapędy KK z hitleryzmem. Amerykanie też byli na Olimpiadzie w 36, to znaczy, że są nazistami?

      Czy to mądre czy głupie? Chwalebne czy wstydliwe?- to już zupełnie inny temat. Robienie z kościoła głównego wroga i celu numer jeden dla faszystowskich i nazistowskich totalitaryzmów czy autorytaryzmów jest po prostu kłamaniem i fałszowaniem historii

      Sory, jedna świecka religia walczy z prawdziwą religią. I komunizm i nazizm chciał nas zniszczyć, w Rzeszy nie było miejsca dla Chrystusa chyba, że obok Hitlera - jak to się działo w Reichskirche.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    Dlaczego prawica przegrywa?

    Kontestacja ruchu LGBT przez prawicę nie ma najmniejszego sensu. Walka ta została już w dużej mierze przez tradycjonalistów przegrana, prędzej czy później stanie się to też w Polsce. Nie dlatego, że istnieje skrywany atak na tradycyjną kulturę. Kolejne klęski są spowodowane brakiem jakichkolwiek sensownych argumentów, a także osłabieniem niektórych z nich przywoływanych zwyczajowo. Podsumujmy niektóre chybione uzasadnienia.

    Po pierwsze, brak jest podstaw naukowych do twierdzenia, iż homoseksualizm jest chorobą, czyli upośledzeniem jakichkolwiek funkcji organizmu. Z łagodniejszej formy krytyki homoseksualizmu, jaką jest traktowanie go w kategoriach odchylenia statystycznego podobnego do leworęczności czy albinizmu nijak koniecznie nie wynika nierównoważny status osób homo i hetero w ich prawach.

    Po drugie, nie można skutecznie stosować argumentu z natury. Jego przywołanie jest bardzo łatwe do odrzucenia, jako że co najmniej 1000 gatunków przejawia popęd płciowy w kierunku tej samej płci.

    Po trzecie, informacja o spisku grupki specjalistów z APA, którzy arbitralnie zdecydowali o wykreśleniu homoseksualizmu z DSM, co odmawia temu działaniu szerokiej legitymacji jest fałszywa i łatwo to sprawdzić. W tej sprawie odbyło się potem referendum, w którym większość członków APA i tak zagłosowała za skreśleniem. Nie można zatem powiedzieć, że homoseksualizm wykreślono z listy chorób poprzez głosowanie, lecz że nie pozostawiono go wbrew decyzji zarządu APA na tej liście dzięki głosowaniu.

    Po czwarte, argument z niezmienności definicji małżeństwa. Brzmi on mniej więcej "Małżeństwo to z definicji związek kobiety i mężczyzny". Owszem, w niektórych aktach prawnych. Uzus jest jednak znacznie szerszy, a jak napisała prof. Małgorzata Marcjanik Związek słów małżeństwo homoseksualne nie jest nielogiczny – odsyła jedynie do rzeczywistości w Polsce nieusankcjonowanej. Opinia Mirosława Bańki jest jeszcze bardziej bezlitosna.

    Po piąte, pseudoliberalny argument "Państwo nie powinno się wtrącać". Jest on stosowany przez tzw. konserwatywnych liberałów. Problem w tym, że status quo jest łamaniem stanu równości wobec prawa (wobec osób hetero państwo się wtrąciło), stanowi też przeszkodę dla zawierania dobrowolnych umów przez zainteresowane strony, którą to przeszkodę nakłada na obywatela państwo. To obecny stan prawa ma nieliberalny i niewolnościowy charakter, nie ten postulowany przez osoby LGBT.

    Po szóste, zapis konstytucji. Ten problem uznaję za realny, zwracam jednak uwagę, że ma on wyłącznie lokalny i specyficzny charakter wynikający z tworzenia ustawy zasadniczej w zupełnie innej konfiguracji społecznej, do której dziś nie przystaje.

    To wszystko. Sądzę, droga prawico, że powinnaś zająć się problemami, które masz szansę rozwiązać i o których możesz dyskutować posiadając jakiekolwiek podstawy intelektualne (np. kwestia imigracji czy globalizacji). Wyrażana, często bezmyślnie, pogarda wobec osób LGBT nijak nie sprawi, że bardzo słabe argumenty staną się choćby odrobinę lepsze. Poza tym czy osoba homoseksualna nie może hołdować bardziej tradycyjnym wartościom?

    PS Pisanie LGTBQWERTH (lub podobnie) świadczy o głębokim upośledzeniu umysłowym osoby piszącej i jeśli przyszło komuś do głowy, że tego rodzaju zbitka jest zabawna lub ironiczna, niech przegna tę myśl najszybciej.

    #neuropa #4konserwy #lgbt #oswiadczenie
    pokaż całość

    +: Probz, J.........c +280 innych
    •  

      @Kjedne: Przypomniała mi się jeszcze jedna sprawa w kontekście twej odpowiedzi, z którą warto, byś się zapoznał przed popełnieniem wpisu. Twierdzisz

      Zresztą jako internacjonalista miałbym pewne wątpliwości w ogóle co do jakości przywołanego wyroku TK, tak na marginesie.
      W takim razie, jako internacjonalistę, zachęcam cię do zapoznania się z wyrokami ETPCz Oliari v Włochy oraz Schalk and Kopf v Austria.

      TL;DR - w tym pierwszym orzeczono nawet konieczność uregulowania związków partnerskich dla homoseksualistów. Jednocześnie jednak w obu wyraźnie stwierdzono, iż ewentualnego uregulowania przez państwa-strony konwencji małżeństwa homoseksualnego - a przypominam, że to małżeństw homoseksualnych dotyczy oś sporu między nami - nie sposób wywieść z przepisów EKPCz.
      pokaż całość

      +: IgorK, C...e +1 inny
    • więcej komentarzy (141)

  •  

    1157 – to szacunkowa liczba osób do 18. roku życia, które zginęły z powodu użycia broni w Stanach Zjednoczonych na przestrzeni zaledwie roku (02.2018–02.2019). Przypadki te rejestrowała i opisywała fundacja The Trace, z którą współpracował dziennik „Miami Herald Tribune” . Akcja (Since Parkland) była prowadzona dokładnie od dnia strzelaniny w Douglas High School w Parkland na Florydzie, mającej miejsce w walentynki 2018 r. Gazeta nie tylko zamieściła jej podsumowanie, lecz także wydrukowała listę wszystkich ofiar wraz z dokładnymi przyczynami śmierci.

    Na stronie inicjatywy można zapoznać się z krótkimi historiami zabitych. Szkolne strzelaniny nie skupiły dużej liczby tragicznych zdarzeń, zginęło w nich 25 osób. W 132 przypadkach do użycia broni dochodziło w domach, w których w ten sposób rozwiązywano problemy rodzinne w małżeństwach oraz związkach. 154 zabitych zginęło całkowicie przypadkowo, a 30 w samoobronie. Najwięcej (750) ofiar przyniosły zabójstwa i pospolite przestępstwa kryminalne. Odnotowano nadreprezentację ofiar ze stanów Południa – stanowiły one niemal połowę zarejestrowanych zgonów, mimo że obszar, na którym żyły stanowi tylko około 38% liczby ludności kraju. Wizualizacja.

    Na zdjęciu lista nazwisk, którą wydrukowano w rocznicę wydarzeń w Parkland.

    #neuropa #4konserwy #bron #usa
    pokaż całość

    źródło: MHT_list.jpg

    +: A............r, Viskandar +24 innych
    •  

      @bekazwypoku: Siema, przepraszam, że teraz odpowiadam, ale niestety mam rzadko czas na wypokowe dyskusję, a sprawa jest dla mnie ciekawa.

      Przeglądałem wielokrotnie badania dotyczące przemocy z użyciem broni. Niestety nie znalazłem w nich jasnego i precyzyjnego wskazania przyczyny tego stanu rzeczy. Większość prac cechuje korelacyjny charakter, co powoduje, że a) stwierdza się wyłącznie współwystępowanie przemocy z jakimś innym czynnikiem, b) sformułowana hipoteza zerowa o braku związku między przemocą a występowaniem zjawiska x, y czy z może być odrzucona dla bardzo zróżnicowanych płaszczyzn ryzyka.

      Departament Sprawiedliwości USA pisze wprost: „Readers are cautioned not to draw causal inferences based on the results presented”. W świetle zasad rozumowania statystycznego czyni najzupełniej słusznie, co więcej, kształt prowadzonych badań jest dla rzeczników zwalania winy na czarnych bronią obosieczną, gdyż liczba zabójstw z użyciem broni będzie korelować nie tylko z liczbą sprawców latynoskiego czy afrykańskiego pochodzenia, ale również odwrotnie z wysokością HDI. Oznacza to, że na uwagi, jak twoje oraz użytkownika @j3sion o treści:

      Wiele razy było mówione dla białych non hispanic statystyki są bliskie europejskim

      mogę równie dobrze odpowiedzieć: to wszystko przez nierówności społeczne, urban sprawl i kapitalizm. I będę miał z empirycznego punktu widzenia do tego dokładnie takie samo prawo jak wy, pisząc o gettach murzyńskich. Jeżeli spojrzycie sobie na pogrupowanie poszczególnych stanów wg wartości HDI, to zobaczycie, że na samym dnie znajdą się te konserwatywne, jak Arkansas, Missisipi czy Alabama, gdzie dostęp jest swobodny, zaś na czele zestawienia są progresywne Massachussets i Connecticut, które ograniczają dostęp i wymagają licencji. Ponadto istnieją wyjątki w obydwie strony, gdyż konserwatywna Północna Karolina prowadzi politykę restrykcyjną, a tradycyjnie liberalny Vermont sprzedaje pistolety razem z pietruszką i derywatami.

      Wszystko to razem do kupy wzięte powoduje, że nie mając dostatecznego oparcia w statystyce matematycznej ani w konkluzjach badań szukam przyczyn mnie najbardziej przekonujących. Stąd też wskazuję na kulturę noszenia i łatwego dostępu do broni jako przyczynę wysokiej liczby zabójstw, a nie Murzynów, gdyż ten argument jest inwalidą. Per analogiam, mogę napisać, że im bardziej lewacko i im mniej nierówności, tym bezpieczniej, ale chyba nie chcemy w ten sposób dyskutować, prawda?
      pokaż całość

      +: C...e, Probz
    •  

      , że im bardziej lewacko i im mniej nierówności, tym bezpieczniej, ale chyba nie chcemy w ten sposób dyskutować, prawda?

      @shadowboxer: Lewacko i zmniejszenie nierówności? Chyba żartujesz, lewica dąży to równości wyników, a nie do równości możliwości. To drugie już dawno zostało osiągnięte, ale rezultaty nie są takie jakby chcieli.
      Ostatnie znalezisko o armii USA świetnie to pokazuje. Nie ma większej równości niż zostanie pracownikiem/żołnierzem armii. Mimo to wyniki są różne.
      https://www.amren.com/commentary/2019/05/air-force-thinks-diversity-is-a-wartime-imperative/
      https://www.amren.com/archives/back-issues/january-2008/
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (15)

  •  

    Jak zadać komuś śmierć cywilną i nie ponieść najmniejszej odpowiedzialności? Przypomnienie sprawy byłego współpracownika Krytyki Politycznej, Jakuba Dymka, pod wieloma względami kompromitującej dla polskich feministek i krajowej odsłony #metoo.

    Dziennikarz Jakub Dymek, współpracownik kilku tytułów („Krytyka Polityczna”, „Tygodnik Powszechny”) został w 2017 r. publicznie oskarżony o gwałt przez autorki portalu „Codziennik Feministyczny” w tym artykule. Miał go dokonać na jednej z autorek, Dominice Dymińskiej. Dymek stanowczo zaprzeczył, by gwałt miał miejsce, a Codziennikowi zagroził procesem o pomówienie. Redakcja Codziennika w odpowiedzi ocenzurowała tekst z newralgicznego fragmentu o treści:

    Zgodziłam się, ale ponieważ byliśmy pijani i zmęczeni, poprosiłam, żebyśmy poczekali z seksem. Byłam podejrzliwa wobec jego deklaracji i nie miałam najmniejszej ochoty na seks. Niestety, nie mógł się opanować. Zostałam zgwałcona.

    Za tok.fm. W zamian wstawiono formułkę prawniczą, że w związku z toczącymi się czynnościami... itp. Od stycznia 2014 r. gwałt jest przestępstwem ściganym z urzędu, a nie wyłącznie na wniosek osoby pokrzywdzonej, więc prokuratura zajęła się sprawą automatycznie. W międzyczasie KP drogą oświadczenia zawiesiła współpracę z oskarżonym i wstawiła tę informację do jego profilu autora. Kilka miesięcy później pod presją medialną działaczy partii Razem to samo uczynił „Tygodnik Powszechny”, #.

    Fala nagonki, jaka wtedy wezbrała zdążyła jednak opaść do czasu zakończenia śledztwa. Miało to miejsce w styczniu br., wynik: umorzenie. Nie potwierdzono oskarżeń o gwałt i molestowanie seksualne. Dymkowi spadł więc z pleców prokurator i sprawa karna, ale mleko się wylało, stracił źródło utrzymania, a byli pracodawcy, którzy publicznie go zawiesili teraz znacznie bardziej dyskretnie schowali głowę w piasek, nie deklarując się ws. statusu dalszej współpracy. Autorki Codziennika wciąż swobodnie piszą i pracują. więc wyszło tak jak w tym kawale o Ryśku, który ma więcej nie przychodzić, bo zginęło 150 zł i choć to nie on je wziął, niesmak pozostał.

    Nie wiem czy polskie #metoo umarło, czy nie, ale dla mnie jego twarze skompromitowały się i odebrały słusznej u podstaw inicjatywie wiarygodność.

    #neuropa #4konserwy #feminizm #razem
    pokaż całość

    •  

      @shadowboxer: No błagam, sugerujesz tutaj że 'Dymek gate' to jakaś kompromitacja 'polskiej akcji #metoo' bo umorzono postępowanie wobec Dymka (już kolejny raz to pisze). Ale nie, to nie jest kompromitacja polskiego #metoo bo polskie #metoo nie jest nierozerwalnie związane ze środowiskiem CF. Oczywiście osoby związane z CF popierały #metoo bo to świetna, oddolna inicjatywa feministyczna w którą zaangażowało się wiele osób i gdzie wiele osób, absolutnie nie związanych z ruchami feministycznymi dało swoje świadectwo i podzieliło się swoimi przeżyciami. Sprawa Dymka nie kompromituje #metoo w żaden sposób.

      Also, mam nadzieje że odróżniasz dziennikarstwo śledcze takie jak w przypadku sprawy szlachetnej paczki czy Stachowiaka a świadectwo ofiar takie jakie miało miejsce w przypadku tekstu z CF. Usilnie pomijasz też inne rzeczy które były opisane w tym tekście, bo tam nie tylko o gwałt chodziło (ale nie pasuje to do twojej narracji o biednym Dymku koźle ofiarnym niesłusznie oskarżonym jak mniemam?).
      Przypominam że list poparcia Dymka podpisała prawie setka osób i to dużych nazwisk, nadal wydaje nowe książki, Dymek wrócił do współpracy z dwutygodnikiem i TP, po całej akcji zatrudnili go w reo.pl. Więc nie musisz tak płakać nad jego 'zniszczoną karierą', ona ma się bardzo dobrze.

      I ogólnie jakieś próby budowania symetryzmu 'ługabuga wszystkie baby będą próbować składać fałszywe oskarżenia o gwałt trzeba się przed tym chronić' i wyciąganie tego Dymka z kieszeni to rak okrutnik. Mam nadzieje że zdajesz sobie sprawę że żyjemy w Polsce ad 2019 i zgłaszanie tego że się zostało zgwałconym to kolejna trauma i stygmatyzacja. I że fałszywe oskarżenia o gwałt to nie jest coś 'powszechnego' i nie może się równać nawet z powszechnością gwałtów.
      I przypominam również że to nie ofiary gwałtu/molestowania/ mobbingu mają się zastanawiać czy ich oprawcy będzie przykro, czy ich opowiedzenie publicznie o tym co ich spotkało sprawi że molestującego ich szefa wyrzucą z pracy. A takie gadanie tylko knebluje ofiary nad którymi zawsze odprawia się rytualny taniec pt 'kłamiesz dziwko' i które zawsze odsądza się od czci i wiary (do czego również przykładasz cegiełkę, brawo). Więc polecam nie stać fałszywie okrakiem na płocie i się pochylać nad panem Dymkiem wypinając się jednocześnie na prawie połowę Polski która w ogromnej większości spotyka się na co dzień z przemocą seksualną i mówić jakieś bzdury o 'kompromitacji ruchu #metoo w Polsce'.
      EOT
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (19)

  •  

    Przeciwko folkloryzacji dyskursu, przeciwko cepelizacji państwa, społeczeństwa i polityki.

    Jedną z irytujących cech życia publicznego w Polsce jest hołdowanie z uporem godnym lepszej sprawy tradycjom ludowym. Sprawcami są najczęściej wysocy urzędnicy, którzy chcąc przypodobać się miejscowym, gotowi są zrobić wszystko tak jak gospodarze mają w zwyczaju, byleby karta do głosowania została właściwie wypełniona. Nie bez winy także są i sami autochtoni utrzymujący, że ich rytuały mają w XXI w. jakikolwiek sens i wagę większą niż symboliczna.

    Media w tej sytuacji skwapliwie więc odnotowują, że ktoś przybył na Podhale i obiecał dużo pieniędzy w kierpcach, a ktoś inny wpadł na Barbórkę zapewnić, że pieniądze na dalsze nierentowne kopalnie się znajdą i że Łysek z pokładu Idy to arcydzieło. Do Ełku wpada się ostentacyjnie pomazurzyć, jak gdyby nie było nic ważniejszego do zrobienia, a do Kalisza wykrzyczeć, że prędzej Unia udławi się miejscowymi andrutami niż zrobi coś wbrew tradycji.

    W rezultacie urzędy i godności tracą swoją powagę, a regionalność przebija się w zbanalizowanej formie, zresztą wbrew większemu zapotrzebowaniu na nią. W normalnym kraju premier nie podlizuje się górnikom, lecz jeśli ich już odwiedza, to pasożytów tych doprowadza się do niego w garniturach i krótko przypomina literacką polszczyznę. C Y W I L I Z A C J A. Nie ma też potrzeby wyprawiania się do Ełku; nie dlatego, że jest to zapadła dziura, ale konkretne informacje i kwoty są w posiadaniu samorządu, dostępne na co dzień i bez pompy.

    Prywatnie nie wierzę, iż miejscowi są na tyle naiwni, aby nie dostrzec nieszczerości całego spektaklu. Nie widzę ponadto większej wartości w opiewaniu słonego owczego sera i drożyzny z Podhala, zespołu pieśni i tańca „Mazowsze” (dżez > folklor, sorry) czy kremówek, które są sprzedawane w nieskończonym zbiorze cukierni, lecz wyjątkowe tylko w Wadowicach.

    #gorzkiezale #polityka #neuropa #4konserwy #slask #zakopane #poznan
    pokaż całość

    źródło: cdn.aszdziennik.pl

    •  

      Co do przykładu śląska, którym się posłużyłeś, to co w przypadku gdy to dziedzictwem (?) regionu jest na przykład praca organiczna lub przywiązanie do porządku jak to przyjęło się mówić o Wielkopolsce?

      @Alek123: Wtedy jest jak najbardziej OK :)

      Co na to redaktor Woś?

      @BRTM: Chyba z nim gorzej ostatnio (pic rel) i całkiem go przestałem rozumieć. W artykule tym odnalazł kolejną ofiarę N E O L I B E R A L I Z M U (i konsensusu waszyngtońskiego, dodajmy obowiązkowo), w ogóle bardzo dobrze, że to krótkie i poręczne słowo jest zawsze po ręką. pokaż całość

      źródło: wos.png

      +: BRTM, C...e +1 inny
    •  

      talent poetycki na miarę Broniewskiego czy Baczyńskiego

      To jest skurwysynu napad, nie spocznę aż nie skonasz
      Przeklniesz dzień, w którym Pan Smith poznał Pana Wessona
      Ten mikrofon jest jak broń, a scena nas docenia
      W naszych wersach żaden pies nie znajdzie pocieszenia


      Kto wie gdyby nas lepiej i piękniej kuszono

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Stanisław Michalkiewicz POTĘŻNIE MASAKRUJE mieszkania komunalne (2010):

    Nawiasem mówiąc, na tym przykładzie widać, jak wiele racji miał Stefan Kisielewski mówiąc, że socjalizm bohatersko walczy z problemami nie znanymi w innym ustroju. Bo to właśnie socjalizm stworzył taki dziwoląg, jak „mieszkania komunalne”. Widać w tym wpływ cywilizacji żydowskiej, która do kwestii własnościowych podchodzi na sposób trybalistyczny; posiadanie może ewentualnie być prywatne, ale własność – już plemienna.

    Źródło.

    Zinfoanarchizowane dzięki użytkownikowi @Jotemov12. Dziękuję, mireczku. Jednocześnie zwracam uwagę na fakt, że mieszkanie komunalne jest instrumentem polityki socjalnej prowadzonej na poziomie gminy.

    #neuropa #4konserwy #michalkiewicz #bekazprawakow
    pokaż całość

  •  

    Powiedzmy sobie coś szczerze. Jeżeli liberalnym programem mającym rozwiązywać problemy polskiej gospodarki ma być ten autorstwa Gwiazdowskiego i ZPP z podatkiem przychodowym na czele, oznacza to, że tzw. środowiska wolnościowe w Polsce nie miały i nie mają kompletnie niczego wartościowego do przedstawienia. Nie są to propozycje w ogóle lepsze, wręcz przeciwnie, od tego, co głosił i czynił nielubiany tu partyjny mainstream; Balcerowicze, Belki, Hausnery, Rostowskie i Gilowskie Zyty. Raz jeszcze okazuje się, że porządny program to jednak coś więcej niż ekstatyczne poparcie już przekonanych wyrażone na stronie głównej serwisu.

    #oswiadczenie #ekonomia #gwiazdowski #neuropa #4konserwy #polityka
    pokaż całość

    •  

      @shadowboxer: dlatego jest tylko przejściowa aż rynek się ustabilizuje i będzie się regulował dalej samoistnie.
      Wiadomo ze to co proponuje Gwiazdowski to nie jest pełen libertarianizm ale nie wiem skład o to zarzuty.
      Przecież proces poprawy będzie trwał długo, i z 10 lat a nie z dnia na dzień. Nie da się od razu wszystkiego zmienić. Trzeba podejść do tematu pragmatycznie i tenprogram taki jest.
      Nie jest idealny ale jest optymalny na ta chwile. Zakłada przecież ze w przyszłości pewne liczby ulegną zmianie.
      Nie od razu Rzym zbudowano. I przestańcie z tym obrotowym... to nie jest zły pomysł, nie idealny ale obecny CIT tym bardziej nie jest.
      pokaż całość

    •  

      @shadowboxer:
      Ech. Przegapiłem aktualizację planu i dopiero z twojego linka wyczytałem, najnowszą wersję.
      Kiedyś chcieli aby mikrofirmy płaciły 350 zł+1,5% dziś to ma być 550/610 i 1,5-15%, średnio 3,9%.
      Pytanie co powstrzyma lekarza na etacie w szpitalu zarabiającego 10 tys. zł przed przejściem na kontrakt i płaceniem 610 + 390 zł zamiast 2700 zł podatków. Tu już przy około 5000 brutto zaczną ludzie główkować czy nie przejść na JDG.

      Też nie rozumiem tego entuzjazmu do tego pomysłu-ostatnio jak Kowalczyk coś chlapnął o podatku jednolitym to wybuchła karczemna awantura i szybko musieli się z tego wycofać.

      Rozumiem, że dla ciebie największym niebezpieczeństwem jest to zamrożenie płac-ale u nas to chyba mało kto rozumie te obawy bo przez ostatnie 25 lat płace ciągle rosną. Są jakieś zakłady gdzie te cięcia były negocjowane ze związkami i tu można by zostawić jakąś furtkę tak jak w przypadku podatku bankowego. Jakieś pole manewru zawsze jest.
      Zresztą Gwiazdowski też może się przeliczyć zwłaszcza tam gdzie zakłady mają premiowy system wynagrodzeń, który jest takim bezpiecznikiem, który umożliwia cięcia płac bez renegocjacji umów i tam zawsze idzie coś skubnąć-ciekawe czy szacowali takie drobnostki. No i czy zmniejsza to twoje obawy?:)

      Też jakoś dogmatycznie do podatków nie pochodzę i jakoś jestem wstanie wyobrazić regularne zmiany/przeskoki pomiędzy systemami w zależności od sytuacji rynkowej/konkurencji międzynarodowej.
      A Ty widzisz gdziekolwiek miejsce dla podatku obrotowego w naszej gospodarce? Banki? Handel detaliczny/internetowy? Rynek reklamy-zwłaszcza internetowej? Rozrywka? Media? A może giełda?
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (17)

  •  

    Wczoraj, cały na biało, objawił się on, mecenas Robert Gwiazdowski. Na Wykopie pojawiło się sporo komentarzy, w większości przychylnych wobec byłego przewodniczącego rady nadzorczej ZUS. Dla mnie ta kandydatura jest neutralna, jakkolwiek są pewne, i to wcale niemałe, wątpliwości.

    Robert Gwiazdowski oraz środowiska WEI i ZPP usilnie lobbują za podatkiem przychodowym. Opodatkowaniem wyłącznie przychodu uzyskanego z działalności przedsiębiorstwa, niezależnie od tego, jaki był koszt jego osiągnięcia. Jest to rozwiązanie proste w egzekucji, co zapewne wzbudza aplauz niektórych użytkowników serwisu. Niestety w obecnym kształcie polskiej gospodarki jest to pogłębianie jej niektórych, poważnych, patologii strukturalnych.

    Przy wyliczaniu podstawy podatku nie bierze się pod uwagę inwestycji. Firmy płacą podatki niezależnie od tego ile przeznaczą na swój kapitał trwały (i środki niematerialne) w postaci maszyn czy zaawansowanego oprogramowania. Zniechęca je to długookresowo do inwestowania w ogóle, ponieważ doprowadza do sytuacji, w której poniesione nakłady nie zdążyły się zwrócić, a koszty przewyższają przychód. Dla US prawdopodobnie ta sytuacja będzie bez znaczenia, gdyż zasady wyliczania będą jasne i proste, ale dla tych, którzy chcieliby dokonać jakiejkolwiek innowacji czy modernizacji linii produkcyjnych w przemyśle to bardzo złe rozwiązanie. Podatek przychodowy poprzez wbudowany mechanizm antyinwestycyjny będzie pogłębiał lukę technologiczną w Polsce i zniechęcał do podejmowania ryzyka związanego z inwestycjami, nie tylko na B+R. Przy już niskiej stopie inwestycji prywatnych przedsiębiorstw oraz ich innowacyjności

    To nie są jedyne problemy, jakie stwarza przychodowy, są jeszcze inne, związane głównie z mechanizmem łańcucha dostaw, zasygnalizowałem wadę dla mnie prywatnie najpoważniejszą. Jeżeli ktoś ma ochotę przeczytać analizę krytyczną szerzej traktującą temat, to taką przygotował jakiś czas temu FOR.

    #ekonomia #neuropa #4konserwy #polityka
    pokaż całość

    +: y..m, yeron +20 innych
  •  

    Na stronie głównej pojawiło się takie oto populistyczne cudo: Na Boże Narodzenie Francja przekroczy zadłużenie równe 100 proc. PKB. Czy to pogłębiona analiza gospodarki nad Sekwaną? Skądże. Wykopano... tweet specjalisty od marketingu politycznego Eryka Mistewicza, który opublikował Tygodnik Solidarność. W komentarzach ogłoszono kolejny upadek Francji.

    Jakim cudem są bogatsi od nas? – dopytuje z niedowierzaniem użytkownik @pies_harry. – Socjal kosztuje a dużo pasożytów nawet nie udaje że pracuje, wtóruje mu użytkownik @artiko. Dlaczego Unia Europejska na to pozwala?– grzmi oburzony wykopowicz @Kaczypawlak. Do wykopujących:

    Po pierwsze, dług publiczny w wysokości ok. 100% PKB to wartość faktycznie wysoka, ale jeszcze nie śmiertelna #, choć utrzymywanie się takiego stanu rzeczy w kolejnych latach budżetowych jest na pewno niekorzystne. Po drugie, kryteria konwergencji z Maastricht przewidują procedurę nadmiernego deficytu 60% progu relacji długu publicznego do PKB lub przekroczenia deficytu budżetowego jako udziału 3% wartości PKB brutto. Francja jednak była taką procedurą do niedawna objęta przez dziewięć lat, co nie jest trudne do znalezienia. W haśle o kryteriach konwergencji możemy przeczytać także:

    (...) w praktyce przy ocenie uwzględnia się raczej tendencję, nie zaś poziom wartości referencyjnych w jednym określonym momencie. Ponadto uwzględnia się m.in. wyzwania stojące aktualnie przed budżetem danego państwa, jak np. podejmowanie określonych reform

    Jeśli więc państwo działa na rzecz ograniczenia zadłużenia, a Francja tak właśnie robi, czego efektem są protesty, to nic mu się nie stanie. Nad Sekwaną w międzyczasie udało się zbić deficyt budżetowy poniżej 3% PKB, po raz pierwszy od 10 lat, a kraj uparcie nie chce upaść.

    #ekonomia #4konserwy #neuropa #francja #polityka
    pokaż całość

    +: beettonn, L...e +32 innych
  •  

    Hej, chciałbym zapytać wszystkich interesujących się i dyskutujących o #ekonomia. Z jakimi uzasadnieniami merytorycznymi wolnego rynku spotykacie się najczęściej?

    Poniżej 10 propozycji twierdzeń, które uznałem za częste dla osób deklarujących się jako liberałowie gospodarczy. Byłbym wdzięczny, gdybyście z tej listy wybrali w komentarzu takie trzy sformułowania, które uważacie za typowe dla ww. grupy. Można dodawać własne propozycje, można zaprezentowane przeformułowywać. Z góry dziękuję. Oto lista:

    1. Niskie podatki sprzyjają rozwojowi gospodarczemu.
    2. Mechanizm płacy minimalnej nie poprawia sytuacji pracownika.
    3. Wolny handel jest korzystny dla krajów biednych.
    4. Prawo ochrony własności intelektualnej nie jest skutecznym motorem innowacji i powinno zostać zniesione.
    5. Prywatna służba zdrowia jest bardziej efektywna niż publiczna.
    6. Szwecja i inne kraje skandynawskie zbudowały swój dobrobyt na kapitalizmie.
    7. Przyczyną kryzysów gospodarczych jest w ostateczności zawsze sektor publiczny.
    8. Nierówności dochodowe i majątkowe przyczyniają się do wzrostu gospodarczego.
    9. Deregulacja rynku pracy i niektórych zawodów jest korzystna.
    10. Nieskuteczność interwencji rządu wynika z tego, że wolny rynek jest stanem naturalnym, którego nie powinno się zakłócać.

    #neuropa #4konserwy #socdem #libertarianizm
    pokaż całość

    +: wielka_glowwa, a...........7 +3 innych
  •  

    Dlaczego libertarianie kontestują globalne ocieplenie?

    Postanowiłem przyjrzeć się zarówno przyczynom stojącym za uprawianiem działalności antynaukowej, jak i przejawom tejże działalności. Interesowały mnie głównie kwestie światopoglądowe oraz instytucjonalne, gdyż środowiska określające siebie jako wolnościowe prowadzą bardzo często narrację przy pomocy formalnie niezależnych think-tanków, fundacji czy stowarzyszeń. Nie twierdzę, że wszyscy libertarianie podważali lub podważają konsensus naukowy, jednak jest ich wystarczająco wielu, aby mówić o szerszym zjawisku. Będą też przykłady z Polski.

    Trudno było mi znaleźć wyczerpujące i spójne źródła zawierające informacje o powodach sprzeciwu libertarian wobec globalnego ocieplenia. Można co najwyżej jedne argumenty stawiać nad drugie, a i tak z dużą dozą arbitralności. Pomogła mi znacznie praca doktorska z filozofii polityki napisana w dalekiej lewackiej Szwecji. Zatem dlaczego tak się dzieje?

    Głównym czynnikiem sprawczym ma być skrajnie indywidualistyczna etyka libertariańska. Stoi ona w kolizji z propozycjami zwalczania negatywnych efektów zewnętrznych wywołanych zanieczyszczeniami powietrza. Przypomnijmy: negatywne efekty zewnętrzne to uboczne koszty wynikające z działania podmiotu gospodarczego, które są przenoszone na innych ludzi, niezależne od ich woli. Przyznanie, że ktoś używa swojej własności ze szkodą dla innych narzuca pewnego rodzaju pułapkę – właściciel nieruchomości, na której stoi fabryka nie jest w stanie kontraktować oddzielnie wyrządzonych szkód ze wszystkimi pokrzywdzonymi. Potrzeba uregulowania tego statusu w perspektywie zbiorowej powoduje sprzeciw moralny, zwłaszcza jeśli stroną takiego porozumienia miałby być rząd ze swoją mocą stanowienia powszechnie obowiązującego prawa. Retoryka antynaukowa jest tylko następstwem tego sprzeciwu. Może jakieś przemyślenia ma @Sierkovitz?

    Trudno uchwytne czynniki filozoficzne to jedno, zaangażowanie instytucjonalne to drugie. Jest ono naprawdę duże. Organizacje takie jak Heartland Institute, Cato Institute, Heritage Foundation czy American Enterprise Institute prowadzą lobbing i dezinformację na szeroką skalę, dysponując dużym zapleczem finansowym. Nie ma tu miejsca, aby przytoczyć wszystkie informacje nieprawdziwe, jakie rozpowszechniały. Warto jednak podlinkować do powiązań korporacyjnych czy przykładów kompromitujących wypowiedzi, które już zebrano: 1, 2, 3, 4, 5, 6 itp.

    Ciekawsze jest to, jak członkowie wymienionych instytucji potrafią oddziaływać na dyskurs klimatyczny w Polsce. O tym, że tak jest można przekonać się na podstawie dwóch przypadków. W pierwszym, na eksperta Cato Institute, Patricka J. Michaelsa, powołało się FOR w swoim słynnym denialistycznym samobóju, który potem merytorycznie wypunktowano na blogu doskonaleszare. Przypadek drugi jest znacznie ciekawszy. Jak się okazuje, ekspert Heartland Institute James Taylor miał wydać niedawno na szczycie klimatycznym ONZ w Katowicach wspólne oświadczenie... ze związkiem zawodowym znanym pod nazwą „Solidarność” (region śląski). Jakie poglądy połączyły te wydawałoby się zwaśnione środowiska? Cytat:

    The Silesian Region of Solidarity, the Secretariat of Mining and Energy of Solidarity, and The Heartland Institute express skepticism of the assertions of the United Nations Intergovernmental Panel on Climate Change that the world stands at the edge of a climate catastrophe. Solidarity and The Heartland Institute together stress that there is no scientific consensus on the main causes and consequences of climate change.

    Wytłuszczenie pochodzi ode mnie. Dodatkowe potwierdzenie. Wydaje się jednak, że niektórzy libertarianie są świadomi trudności, jakie przed nimi stanęły. Serwis libertarianin.org zamieścił tekst idący mocno pod prąd środowiskowym przekonaniom, które jak sugeruje autorka, nie posiadają często swego racjonalnego jądra. Jak stwierdza:

    To, że dany fakt wykorzystuje się do zwiększania kontroli państwowej, nie oznacza z gruntu, że sam fakt jest fałszywy.

    Myślę, że jako swoistą wykładnię racji wielu stron tekst ten mogę w umiarkowanym stopniu polecić lekturze. Na koniec jednak niewielkie ostrzeżenie. Ostatnio natrafiłem w serwisie wei.org.pl, siedlisku wielu treści nierzetelnych, kolibrowych i trollnościowych, na pogadankę byłego redaktora „Rzeczpospolitej” Tomasza Wróblewskiego o religii klimatycznej. Było jak zwykle o terrorze politycznej poprawności i rzekomych prześladowaniach za antynaukowe poglądy. Po upływie około siedmiu i pół minuty pojawiła się jednak informacja zgoła sensacyjna, że stan Kalifornia zainstalował satelitę do...śledzenia i piętnowania negujących zmiany klimatyczne (pic rel). Nie trzeba wielu poszukiwań, żeby przekonać się, że rzeczony artykuł to wyłącznie informacja o możliwym uruchomieniu przyrządu do monitorowania jakości powietrza na terenie stanu. Widzę jednak, że pan redaktor od czasu afery z nierzetelnym artykułem o trotylu na wraku Tupolewa nie nauczył się nic i nadal lubi robić z siebie pospolitego idiotę. Szkoda.

    #libertarianizm #neuropa #4konserwy
    pokaż całość

    źródło: Wróblewski_co_za_szur.png

    +: M......y, kurczok +41 innych
    •  

      Dlaczego libertarianie kontestują globalne ocieplenie?

      @shadowboxer: Kontestacja to podejście naukowe. Natomiast twój wpis sugeruje, że libertarianie negują istnienie takiego zjawiska, co jest nieprawdą (do czego sam linkujesz xD). Mogą to robić, ale nie muszą. Libertarianizm nie wymaga bycia fair wobec nauki.
      To co zazwyczaj jest podważane przez libertarian (i słusznie), to skuteczność instytucjonalnych programów mających rzekomo poprawić sytuację. pokaż całość

    •  

      Kontestacja to podejście naukowe

      @niepodszywamsiepodbiauka: Bynajmniej. Tutaj to tylko synonim sprzeciwu, nic więcej. Czy jeśli powiem, że kontestujesz idee państwa, a narodowcy demokrację parlamentarną to dlatego, że ma to jakiś naukowy sens, czy raczej, że w ten sposób wyraża się własne poglądy?

      Natomiast twój wpis sugeruje, że libertarianie negują istnienie takiego zjawiska, co jest nieprawdą (do czego sam linkujesz xD)

      Mój wpis sugeruje, co sugeruje, a nie sugeruje, co nie. Sugeruje zaś, że libertarianie w swojej masie podważają antropogeniczne globalne ocieplenie, gdyż tak jest w istocie. Ja tylko chciałem napisać o potencjalnych przyczynach takiej postawy.

      Libertarianizm nie wymaga bycia fair wobec nauki.

      Pełna zgoda, ale też nie o tym jest mój wpis.

      To co zazwyczaj jest podważane przez libertarian (i słusznie), to skuteczność instytucjonalnych programów mających rzekomo poprawić sytuację.

      Niestety, chyba nie jest aż tak dobrze, że kończy się tylko na oprotestowaniu propozycji rządowych mających na celu redukcję zagrożenia wynikającego z AGO. Jeżeli pisze się np. You may also know us from our work exposing the shoddy science and missing economics behind the global warming delusion #, to jest do denializm i podważanie stanowiska naukowego, a nie jedynie próba bilansu proponowanych przez sektor publiczny rozwiązań.

      @Kapitalis: Ejże wracaj, ja nawet śmiechałem z epitetów pod moim adresem, takich jak "Etatystyczny buraczany łeb", mam cię z przekory pozytywnie w serduszku :3
      pokaż całość

      +: C...e, Kapitalis
    • więcej komentarzy (51)

  •  

    Katolicka nauka społeczna a wolny rynek.

    Jakie poglądy na system ekonomiczny zawiera nauka kościoła katolickiego i jak zmieniały się one w czasie?

    Dialog kościoła z dzieckiem oświecenia, czyli liberalizmem nigdy nie był łatwy. Oświecenie zarówno słowem, jak i czynem podeptało monarchię absolutną oraz jej wartości. Wartości, których strażnikiem instytucjonalnym był Kościół, funkcjonowały w warunkach feudalnej organizacji gospodarowania, stąd hierarchowie musieli stanąć przed trudną perspektywą skonfrontowania swoich nauk z nadchodzącym kapitalizmem. Mimo to przez prawie sto lat Watykan nie zajmował oficjalnie żadnego stanowiska w sprawie liberalizmu gospodarczego, choć ten zdążył już podbojem wedrzeć się do państw Europy i Nowego Świata, przynosząc nie tylko postęp, ale również wiele kontrowersji o charakterze etycznym.

    Wszystko zmienia się w roku 1891 r. Wtedy to sprawujący swój urząd od trzynastu lat Gioacchino Vincenzo Raphaelo Luigi Pecci (Leon XIII) wydaje encyklikę Rerum novarum. Encyklika wpisuje się w szerszy krąg rozważań prowadzonych przez papieża, opatrzonych mottem accomodata renovatio (dosł. "przystosowana odmowa"). Kościół chciał rozwijać swoją naukę, przystosowując jej ducha do ram współczesnego mu świata. Zamieszczam link do polskiego tłumaczenia tego słynnego tekstu. Dlaczego uznano go za przełomowy?

    Jak pisze w swoim artykule naukowym (bardzo rzetelnym zresztą) salezjanin, ojciec Jerzy Goćko przełomowy charakter encykliki ujawniał się przede wszystkim na płaszczyźnie politycznej #:

    Dokument taki nie miał w Kościele katolickim żadnego historycznego precedensu, a sam Papież był sprzymierzony z konserwatystami, arystokratycznymi kołami w katolicyzmie, które robiły wszystko, co możliwe, żeby odeprzeć atak na ich hegemonię ekonomiczną, ze strony organizującej się klasy pracującej.

    A sama encyklika? Zaczyna się od fragmentów, których retoryczne ostrze jest skierowane przeciwko socjalizmowi. A może nie tyle przeciwko socjalizmowi jako takiemu (sformułowanie to pada w tekście zaledwie dwa razy), co jego implikacji w postaci własności wspólnej. Tym jednak, co wywołało burzę nie była krytyka konsekwencji materialistycznej ideologii, gdyż tę można było przewidzieć, lecz jednoznacznie wyrażone potępienie praktyk leseferyzmu i pochylenie się nad losem robotników. Cytat:

    (...) państwo winno popierać wszystko, co w jakikolwiek sposób może polepszyć dolę robotników. Nikomu ta opieka nad proletariatem nie zaszkodzi, a owszem pomoże wszystkim, w interesie bowiem państwa leży, aby nie byli narażeni na nędzę ci, którzy dla wszystkich wytwarzają dobra.

    Warto zwrócić w tym miejscu zwrócić uwagę na pewien szczególny wątek, który odtąd będzie się już stale pojawiał w nauce społecznej kościoła i jej kontestacji radykalnego kapitalizmu. Jest nim sprawa godności jednostki ludzkiej. Doznaje ona uszczerbku w czasie niewolniczej pracy zarobkowej i obowiązkiem bogatych oraz pracodawców jest tę godność szanować za wszelką cenę. Przykładowo w liście pasterskim biskupów amerykańskich z 1986 r. znajduje się taki oto fragment (pkt. 28):

    The dignity of the human person, realized in community with others, is the criterion against which all aspects of economic life must be measured.

    Jak więc widzimy, Kościół zajmuje swoje stanowisko przede wszystkim przez wzgląd na etykę pracy, a nie jej efektywność. W istocie ani biskupi, ani papieże nie podjęli się nigdy całościowej oceny efektywności procesu gospodarowania. Nakreślają za to jasno swoją wizję jego godnej organizacji. Czterdzieści lat później Pius XI w rocznicę opublikowania Rerum novarum ogłasza światu encyklikę Quadragessimo anno. Jest to czas największej burzy w globalnej gospodarce, a kryzys światowy przynosi nie tylko utratę miejsc pracy, ale także i pogłębioną refleksję moralną nad kształtem ekonomii, nauki zbudowanej o liberalne wzorce.

    Encyklika w swojej warstwie retorycznej jest zdecydowanie mniej uładzona w stosunku do dzieła Leona XIII. Krytyka kapitału jest nieprzejednana i często bezpardonowo. Z polskiej wersji językowej encykliki:

    Szlachetna bowiem i szczytna nauka Leona XIII, dla uszu świata zupełnie nowa, wprawiła nawet niektórych katolików w podejrzenie, dla innych stała się nawet kamieniem obrazy. Zburzyła ona bowiem śmiało bożyszcza liberalizmu, stała z ziemi stare przesądy i uprzedziła nieoczekiwanie rozwój wypadków, tak, że ociężali sercem odrzucili wzgardliwie tę nową filozofię społeczną, a tchórzliwi i bojaźliwi bali się wstąpić na nowe szczyty (...).

    Przez długi zaprawdę czas mógł sobie kapitał zbyt wielkie rościć prawa. Wszelką produkcję, wszelkie dochody zagarniał dla siebie, pozostawiając robotnikowi zaledwie tyle, ile mu było dla utrzymania życia i odnowienia sił potrzebne (...). Nic więc dziwnego, że takie błędne zapatrywania, takie nieusprawiedliwione postulaty z namiętnym spotkały się sprzeciwem nie tylko ze strony tych, których takie teorie pozbawiały przyrodzonego prawa uzyskania lepszego bytu.

    Rozwiązanie tej kwestii to współdziałanie czynników produkcji: pracy i kapitału. Jest to fundament korporacjonizmu gospodarczego, który zapanował w faszystowskich Włoszech, Austrii oraz hitlerowskich Niemczech, choć rzecz jasna trudno mówić, aby rządy totalitarne czerpały z nauki społecznej kościoła. To raczej konstatacja, że nauka Kościoła z tego okresu odzwierciedlała swoistego ducha czasów.

    Czasy powojenne nigdy nie przyniosły choćby rewizji tej linii argumentacyjnej. Jakkolwiek możemy mówić o pewnych korektach: pierwszeństwo winna mieć inicjatywa prywatna, lecz nieprawidłowości wynikające z jej uprzywilejowania należy usunąć drogą interwencji. Jest to retoryka typowa dla dwóch zasiadających na Tronie Piotrowym: Jana XXIII (Mater et Magistra (1961)) oraz Jana Pawła II (Centessimus Annus 1991, na stulecie Rerum novarum). Jednak już Paweł VI w Populorum progressio (1961) nie pozostawia najmniejszych złudzeń. Stamtąd:

    Lecz z tych nowych warunków, nie wiemy jakim sposobem, zakradły się do społeczności ludzkiej poglądy, według których głównym bodźcem postępu ekonomicznego jest zysk, naczelną normą działalności gospodarczej - wolna konkurencja, prywatna zaś własność środków produkcji to prawo absolutne, nie znające ograniczeń i nie wiążące się z żadnymi zobowiązaniami społecznymi. Ta forma nieskrępowanego "liberalizmu" torowała drogę pewnemu rodzajowi tyranii, słusznie potępionemu przez Poprzednika Naszego Piusa XI, gdyż stąd wywodzi swój początek internacjonalizm pieniądza, czyli imperializm międzynarodowy.

    Myśl Jana Pawła II w tym kontekście z pewnością jest bardziej liberalna, jednak nie bez bardzo ważnych zastrzeżeń. Zanim wydano przywoływaną Centessimus annus, dekadę wcześniej ujrzała światło dzienne encyklika Laboram Exercens. Papież opisuje w niej zjawisko ekonomizmu. Określa tym mianem ocenę pracy człowieka wydaną wyłącznie przez pryzmat jej wartości rynkowej. Jednak już w połowie lat dziewięćdziesiątych, nawiązując do swojej nauki, wypowiada na łamach włoskiego dziennika "La Stampa" następujące słowa:

    U źródeł licznych poważnych problemów społecznych i ludzkich, jakie trawią obecnie Europę i świat, znajdują się także zdegenerowane przejawy kapitalizmu. Naturalnie dzisiejszy kapitalizm nie jest kapitalizmem z czasów Leona XIII [tj. końca XIX w.]. On się zmienił, a w dużej części jest to zasługą myśli socjalistycznej.

    Źródło. To wszystko o poglądach papieży, warto może jednak przywołać stanowisko katolickich ekonomistów. Leseferysta Thomas Woods z Instytutu Misesa w tym tekście pokazuje na podstawie cytatów z encyklik, jak Kościół lekceważy jego zdaniem kwestię rynkowego kształtowania się płac, wskazując na niezgodność jego nauk z naukami ekonomicznymi w tym zakresie, a dużo bardziej prosocjalny Charles Clarke St. John's University stwierdza wprost:

    The church has always rejected laissez-faire capitalism and its ideology of extreme individualism.

    Prywatnie sądzę, że obydwaj mają rację: katolicka nauka społeczna jest niezgodna z gloryfikacją wolnego rynku i przeciwstawia się mu, chociaż pamiętajmy, że jest to sprzeciw wnoszony z pozycji moralnych, a nie naukowych. Zdając sobie sprawę, że istnieją w Polsce środowiska pragnące zawrzeć programowy sojusz wiary oraz laissez-faire, należy jasno powiedzieć, że jest wielce wątpliwe, aby swoje stanowisko mogły przekonująco uzasadnić nauką hierarchów. Stąd też uzasadnienia etycznego własnych poglądów będą musiały szukać zdecydowanie gdzie indziej niż w katolickiej nauce społecznej, nad którą wciąż unosi się duch Leona XIII, będącego niezmiennie punktem odniesienia do swoich następców. Jednocześnie dość ciekawy wydaje się odmienny stosunek dwóch odłamów chrześcijaństwa – katolicyzmu i protestantyzmu – do kapitalizmu, ale to już temat na zupełnie inny wpis.

    #ekonomia #filozofia #neuropa #socdem #4konserwy
    pokaż całość

    +: dojakizof, B.............a +21 innych
  •  

    Pokuszę się o małe sprostowanie, gdyż @Brzytwa_Ockhama puścił wodze fantazji zdecydowanie nazbyt swobodnie i w tym wpisie ukazał się dość kuriozalny fejk. Co więcej, okaże się, że idea, która miała być rzekomo chrześcijaństwa u źródeł...została bardzo szybko potępiona przez papieża. Cytat:

    prawa człowieka wprowadzili głęboko wierzący chrześcijanie i chadecja po II wojnie światowej i prawa człowieka wywodzą się bezpośrednio z filozofii chrześcijańskiej

    Brzytwa wspomniał później w jednym z komentarzy, że przecież chodziło o, jak to ujął, "wprowadzenie", jednak to nadal nie trzyma się kupy. Uporządkujmy więc kilka spraw. Kto stworzył i wprowadził prawa człowieka, jakie znamy z dziejów nowożytności? Oczywiście Wielka Rewolucja Francuska w sierpniu 1789 r. Czego można dowiedzieć się o dokumencie?

    Wywodziła się z filozoficznych i politycznych nurtów oświecenia (Jean-Jacques Rousseau, Monteskiusz, Denis Diderot, John Locke). W 1791 r. potępiona w papieskim liście pasterskim[1] a w roku 2003 została wpisana na listę UNESCO Pamięć Świata[2].

    Prawa człowieka nie tylko więc nie były owocem refleksji myślicieli świata chrześcijańskiego, ale także zostały przez przedstawicieli tego świata napiętnowane i odrzucone. Warto podkreślić, że deklaracja została uchwalona i weszła w życie, jak więc mogła zostać wprowadzona przez europejskich chadeków przeszło 150 lat potem? Zapisy były efektem współpracy centrum i lewicy Zgromadzenia Narodowego, konkretnie zaś markiza La Fayette'a, głównego autora, późniejszego bohatera wojny o niepodległość USA oraz jakobinów. Tutaj więcej.

    Papiestwo, konkretnie Pius VI, potępiło z całą mocą dokument dwa lata później. Był to czas stawiania czoła ideom oświecenia. Na cenzurowanym znalazły się nie tylko prawa człowieka. Tron Piotrowy bardzo niemile widział także Konstytucję Trzeciego Maja, a Pius VI oficjalnie poparł targowiczan. W końcu zaś potępił i insurekcję kościuszkowską, legitymizując trzeci rozbiór Polski, w którym ponownie uczestniczyli katoliccy Habsburgowie. Z hasła:

    Po trzecim rozbiorze Polski skierował do biskupa Ignacego Krasickiego 16 grudnia 1795 brewe, nakazując mu wpajać w naród polski obowiązek wierności, posłuszeństwa i miłości panom i królom.

    Rozumiem, że użytkownicy hołdujący bardziej tradycyjnym poglądom mogą z aprobatą podchodzić do treści historiozoficznych Brzytwy, ale jak można plusować takie głupoty? Można było wspomnieć np. prekursorską w swoim czasie (1215) Magnę Chartę Libertatum z czasów Jana bez Ziemi, ale...prawa człowieka wprowadzone przez chadeków? :D

    #neuropa #4konserwy #historia #bekazprawakow
    pokaż całość

    +: k1fl0w, n.............y +201 innych
    •  

      @Tamerlan: Skoro już zostałem wywołany to podam taki fajny cytat:
      http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/1795

      Pogan, żydów i heretyków nie można siłą przymuszać do wiary katolickiej. Można ich jednak przymusić, aby nie przeszkadzali katolikom w wyrażaniu wiary, albo aby nie znieważali kultu katolickiego. Można też siłą ograniczyć propagowanie fałszywych wierzeń i kultów w sferze publicznej. Ich niewiara nie może być usprawiedliwiona jakimkolwiek prawem państwowym, ani żadnym innym prawem ludzkim. Błędne prawa ustanowione przez człowieka nie mogą stać na równi z objawionym przez Boga prawem i prawdą.

      __Jednak wierzenia oraz kulty niekatolickie mogą być czasami tolerowane przez katolickie władze państwowe. Wymagana jest tu jednak ważna przyczyna. Nie ma więc mowy o tzw. nieograniczonej wolności kultu, którą papieże do Soboru Watykańskiego II potępiali (przykładem są choćby tylko zdania nr 77, 78 i 79 potępione w Syllabusie Piusa IX). Ta zasada nie oznacza jednak nienawiści, bo choć nie wolno tolerować błędu, to jednak należy tolerować, a nawet miłować błądzących — czy to niekatolików, czy niewiernych. Choć do wiary nie można przymuszać, to jednak należy jej oraz osób wierzących bronić — nawet zbrojnie — przed zniewagami i zagrożeniami.__
      pokaż całość

    •  

      @BRTM: Głęboko nie rozumiesz pojęcia wolności i państwowości które wypływa z cytatów którymi się posługujesz, a które mają swój teologiczny fundament. Więc usiądź i posłuchaj, bo zaczynam od pra-początku.

      Tak jak dobro jest nierozerwalne od zła, tak pojęcie wolności w chrześcijaństwie jest mocno nacechowane antropocentryzmem augustiańskim, gdzie człowiek ma wymiar indywidualny i wspólnotowy. Taki dualizm jest powszechny w chrześcijaństwie. Nie istnieje wolność bez wspólnoty i powinności w stosunku do niej, tak samo nie istnieje indywidualizm bez wspólnoty. Dlatego nie chodzi tu o dobro jakim jest człowiek sam dla siebie, ale jakim jest dla niego każdy drugi, z którym wchodzi w relacje. Zasada ta dotyczy również wolności, człowiek nie może być wolny, żyjąc w niezgodzie ze społeczeństwem. Człowiek jest syntezą całej stworzonej rzeczywistości, największym dobrem, mogącym osiągnąć największe cele, realizować powołanie, pozwalając realizować się także drugim. Aby to było możliwe człowiek mu zachować ustanowiony przez Boga porządek, uszanować harmonię. Stąd podstawowe założenia porządku chrześcijańskiego w państwie:
      1. Wybór dobra wystarczy aby skutecznie obronić się przed złem i utratą wolności.
      2. Relacja do bliźniego weryfikuje dobro i miłość własną, która często staje się egoistyczna i jest powodem braku miłości do drugich, wykorzystywania ich w celu wąsko pojętego dobra osobistego.
      3. Relacja ta i konieczność życia w społeczeństwie warunkuje charakter wolności jednostki.
      4. Chrześcijanin uczestniczy w życiu publicznym państwa by realizować idee państwa bożego, które dzięki zapewnieniu odpowiednich warunków w życiu doczesnym jest środkiem do osiągnięcia zbawienia w życiu wiecznym
      5. Podstawowym źródłem państwa jest Bóg, który stworzył człowieka w taki sposób, aby czymś podstawowym w jego egzystencji była potrzeba nawiązania relacji z drugimi osobami, w ten sposób wyraża się porządek naturalny.
      6. Naturalna potrzeba bycia z innymi stanowi wielką niezbywalną wartość człowieka. Najważniejszą komórką życia społecznego jest rodzina, dalej społeczeństwo (któremu rodzina powinna się podporządkować), potem państwo (któremu powinno służyć społeczeństwo), a najwyżej Bóg (który jest ponad prawem ziemskim).
      7. Prawa człowieka w państwowotwórczym procesie są trudne do pogodzenia z całkowitym podporządkowaniem państwu (koncepcja sprzeczna z Platonem i Arystotelesem), a prawo nie może stać na przeszkodzie dążenia do doskonałości.
      8. Dobrze funkcjonujące państwo przestrzega dobra wspólnego, wyrażającego się w uznaniu przez wszystkich obywateli wspólnego ich interesu za ważniejszy od osobistych korzyści.
      9. Państwo musi kierować się zasadą sprawiedliwości społecznej, która nie może usprawiedliwiać krzywdy oraz niesprawiedliwości wobec członków państwa.

      Tak oto rysuje się koncepcja państwa w chrześcijaństwie. Koncepcja, która pozwoliła pogodzić surowe normy etyczno-religijne, z brutalną rzeczywistością społeczno-polityczną. W konsekwencji chrześcijanie zaczęli udzielać się w sferze publicznej. Wszystko to nie tracąc z oczu najwyższej idei jaka im przyświeca - zbawienia siebie i innych. Oczywiście masz, rację, każdy władca ma prawo rządzić się u siebie wg. własnych standardów. Ale jeżeli naprawdę szanuje wolność obywateli, to jego obowiązkiem staje się zapewnienie chrześcijaninowi opuszczenie uczestnictwa w strukturach państwa, które nie realizuje koncepcji Civitas Dei. W przeciwnym razie jest to głębokie pogwałcenie jego najważniejszych wartości i nijak ma się do wyświechtanych propagandowych haseł, którymi karmi się otumaniony motłoch.

      Teraz pytanie do ciebie. Dlaczego papież w czasie rewolucji oparł obronę katolickich obywateli na duchownych? Gdzie jedynym wezwaniem politycznym był zakaz podpisywania konstytucji cywilnej kleru (też pośrednio - poprzez potępienie jej), co skończyło się śmierciami męczeńskimi i deportacjami dla tysięcy duchownych? Dlaczego nie powiedział do wiernych "walczcie przeciwko państwu", albo "odwróćcie się od życia społecznego"?
      pokaż całość

      +: B.............a
    • więcej komentarzy (58)

  •  

    Richard Pipes kontra Aleksander Sołżenicyn, czyli o historii pewnej debaty nad dziejami Rosji

    Chyba niewielu intelektualistów spierało się o Rosję tak zacięcie i mocno jak uznany sowietolog z polskimi korzeniami i autor Archipelagu GUŁag. Kwestia polska, zamiennie w roli narzędzia obrony lub ataku, także była w tej dyskusji obecna. Richard Pipes ukształtował z całym pewnością pewien schemat myślenia o Rosji. W optyce Amerykanina dzieje tego państwa nie ulegają najmniejszemu pęknięciu po roku 1917 r. Autorytarna kultura polityczna, nihilizm prawniczy czy utrzymywanie siłą milionów osób nędzy w zamian za postępy w budowie imperium jedynie zmieniły swój kostium. Kolektywizm carski ustąpił miejsca kolektywizmowi komunistycznemu. Wyrazem ciągłości w organizacji politycznej była wg niego choćby instytucja tajnej policji. Za Wikipedią:

    The Empire was traditionally run by a bureaucracy and a gentry, after 1880 reinforced by a political-police organization. This political policing was a Russian invention; Russia was the first country to have two police systems, one to protect the state from its citizens, and the other to protect the citizens from each other. Subsequently, this dual structure became a fundamental feature of totalitarian states.

    Wspólnym mianownikiem monarchów oraz komunistów była także pogarda dla własności prywatnej. Pipes krótko streścił to zjawisko w tym tekście. Rewolucja bolszewicka wybuchła w ostatnim feudalnym państwie Europy, które nie wkroczyło w fazę industrializacji. Całkowitą własność monarszą nad ziemią zniesiono dopiero w połowie XVIII w., i to tylko na rzecz szlachty. Jak podaje, Pipes w porównaniu z Anglią, w której grunty i nieruchomości traktowano jak zwykły towar, jest różnica pięciu stuleci. Imperialny pochód ZSRR czy szafowanie pryncypiami narodowymi przez Stalina nie były więc niczym szczególnym, powielały jedynie znany od wieków na tych terenach mechanizm.

    Perspektywa Pipesa wywołała protesty. Często przybierały one formę recenzji książek Amerykanina. Jednak Aleksander Sołżenicyn kwestionował prawdziwość fundamentów prac sowietologa. Zdaniem Rosjanina rys cywilizacyjny, jaki nakreślił Pipes był nieprawdziwy u podstaw, skażony tzw. polską perspektywą.

    Dla noblisty przeciwstawność świata caratu i świata bolszewickiej rewolucji była niewzruszonym aksjomatem. Oto uzurpator Lenin przy pomocy importowanej z Zachodu idei niszczy kraj być może niedoskonały, ale ucieleśniający tzw. rosyjskiego ducha. Ten duch to mieszanka samodzierżawia i ortodoksyjnej duchowości prawosławnej. Marksizm jako doktryna zachodnia świat ten zniszczyła. Wszystko, co nastało potem było zdaniem Sołżenicyna "obrzydliwe". W swojej krytyce Pipesa zarzuca mu pogardę wobec Rosji, jej historii oraz uprzedzenia wobec samych Rosjan. Pisarza bolało szczególnie zestawienie totalitaryzmu z caratem, które uznał za intelektualnie fałszywe, szukając wszechmocy aparatu państwowego nie w rządach monarchii absolutnej, lecz w teoriach politycznych Hobbesa, przedstawiciela świata anglosaskiego. Spór ten w kontekście narodowości Pipesa mogły zaognić oskarżenia Sołżenicyna wobec Żydów o sprzyjanie terrorowi bolszewickiemu. Samego Rosjanina oskarżano dla odmiany o antysemityzm z powodu jego sympatii do postaci b. premiera carskiej Rosji Piotra Stołypina i jego wysiłków zmierzających do emigracji Żydów z kraju. Tutaj więcej o tej sprawie.

    Skrót stanowisk obydwu stron opisała niedawno w bardzo ciekawym artykule Wyborcza.

    #historia #rosja #neuropa #4konserwy
    pokaż całość

  •  

    Szczepan Twardoch w wywiadzie dla weekendowej Wyborczej jak zwykle nonszalancko, tym razem także głupio. Inaczej legitymowania przemocy śląskich współplemieńców pasożytujących na innych obywatelach nazwać się nie da. Opisując powody odrzucenia etosu polskiej inteligencji mówi tak:

    Co robiła polska inteligencja, kiedy władza wysyłała policjantów, którzy strzelali z broni gładkolufowej do związkowców górników demonstrujących w Warszawie? I na przykład pociskiem z tej strzelby kiedyś wybili oko fotoreporterowi? Patrzyła w inną stronę, bo to buraki jakieś przyjechały, albo wkur... się, że im Śląsk stolicę blokuje (...).

    Policja w III RP strzelała nie do górników jako grupy społecznej, tylko do tych, którzy rzucali mutrami w okna kancelarii premiera.

    Wiesz co, ja jednak zawsze będę po stronie górników, którzy rzucają mutrami w okna, zamiast po stronie kryjących się za tymi oknami polskich inteligentów. Może to niesprawiedliwe, na pewno to postawa niegodna polskiego pisarza i tak dalej, ale ja właśnie będę po stronie górników, bo tak wolę. Bo mój dziadek zginął w kopalni. Bo wiem, skąd się wziąłem.

    Jest to obraz mentalności Kalego w pełnej krasie: kiedy Polacy są zakładnikami plemiennych waśni, są głupi i nie powinno się w tym uczestniczyć. Kiedy jednak do głosu dochodzą plemienne, śląskie, odgłosy swoich, zawsze można usprawiedliwić uliczny bandytyzm i niszczenie przestrzeni publicznej. Tylko dlatego, że tak nakazuje dość dziwnie pojęta solidarność. Szkoda, nie sądziłem, że Twardoch jest aż tak zakłamany, aby usprawiedliwiać przemoc w obronie niedających się bronić zawodowych przywilejów. Być może ci nieszczęśni polscy inteligenci kryją się za oknem nie dlatego, że się boją, ale dlatego, że do głowy im nie przyszło dochodzić swoich praw przy pomocy publicznego palenia opon i rzucania opróżnioną uprzednio flaszką w innych ludzi.

    #neuropa #4konserwy #slask #twardoch
    pokaż całość

  •  

    W nawiązaniu do wpisu

    @ejcojajco:

    samo dotarcie do skryptów w żadnej mierze nie gwarantuje zdania egzaminu, ani nie zwalnia nikogo z nauki. Polecam się wyluzować i czerpać satysfakcję z własnych (zapewne licznych) sukcesów ;)

    Napiszę szerzej, gdzie jest problem. Magisterski egzamin końcowy z ekonomii na SGH liczy niewiele ponad 100 pytań, są one ułożone w nieformalne bloki tematyczne, każde zagadnienie wynika najczęściej z poprzedniego (lub poprzednich). Pi * oko około 80% pytań to zwykła powtórka ze studiów pierwszego stopnia, absolutny brak rocket science, reszta wymaga nieco więcej czytania, ale wzory matematyczne znajdą zastosowanie w nielicznych przypadkach.

    Kiedy więc OP szuka kogoś, kto mu da tak po prostu opracowane odpowiedzi, robi z siebie pośmiewisko. Typowy polski leser z akademickiego taśmociągu, który zamierza wykuć, a nie pomyśleć. Potem rzecz jasna dyplom do rączki i taśma pracuje dalej. Skrypty studentów z opracowanymi pytaniami do tego egzaminu są, zawierają zresztą mnóstwo błędów, jak zwykle tam, gdzie chodzi o łatwiznę, a nie zwyczajną pracę z książką. Jeśli wytężona praca przy kilkunastu pytaniach to dla kogoś zbyt wielki wysiłek, to zdecydowanie minął się z powołaniem, a jego miejsce jest poza uczelnią wyższą. Dziękuję, również życzę sukcesów :)

    Myślę też że jesteś absolutnie nikim, by ocenić wartości społeczną człowieka po kilku wypowiedziach przez internet.

    @Gravity_die: Jesteś zwykłym bezużytecznym leniem, któremu kombinowanie i cwaniactwo zastępuje systematyczną naukę, a sieciowe żebractwo elementarne poczucie honoru. Pewnie teraz się prześlizgniesz jak wielu przed i wielu po tobie, ale z podejściem czy się stoi czy się leży, pan magister się należy, zostaniesz zglanowany na innym odcinku, czego sobie i społeczeństwu życzę. Zdecydowanie nie polecam się na przyszłość.
    pokaż całość

    •  

      Nie rozumiem, co jest złego w gotowym opracowaniu zagadnień z przedmiotu albo z egzaminu dyplomowego

      @JulienSorel: Zakładając, że jest ono poprawne nic. Ale nie jest. Z drugiej strony, tematy te są i tak opracowane nie w ramach skryptu pod konkretny egzamin, lecz dla zakresu przedmiotowego przez wykładowców danego zagadnienia. Zamiast czekać na gotowe, wystarczy po prostu ruszyć głową i stworzyć syntezę tego, co się da, a ułamek brakujących rzeczy opracować sobie samemu.

      Oświeć mnie, co jest w tym złego.

      Bezmyślność, brak wyobraźni, brak chęci do własnej pracy, odtwórcze klepanie formułek ze źle przygotowanych materiałów, jakie są w obiegu.

      Tak swoją droga to miałem do czynienia na magisterce z ludźmi po SGH, ale niemającymi licencjatu z matematyki. Idą na specjalizacje finansowa, myślą ze aktuariuszami zostaną, ale brak warsztatu matematycznego natychmiast wychodzi na wierzch.

      Takich osób w żadnym przypadku bym nie skreślał. Także dlatego, że za ten stan nie odpowiadają one, lecz uczelnia, która dobrze uczy ekonometrii, ale źle matematyki, tworząc luki w wiedzy studenta. Kiedy więc przejdzie on gdzieś indziej, jest jasne, że braki te wyjdą na wierzch. Zakładam jednak, że są one w reżimie nauczania do nadrobienia, także dzięki pracy własnej. Kto będzie chciał, temu się w końcu uda.
      pokaż całość

    •  
      F...............a

      0

      @shadowboxer: Jesteś już absolwentem ekonomii? Można spytać gdzie pracujesz?

    • więcej komentarzy (5)

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika shadowboxer

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.