•  

    jesli ktos skomentuje ten wpis to wieczorem uloze o nim wierszyk. Albo teraz, ale raczej wieczorem ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #glupiewykopowezabawy

  •  

    Mireczki, jest jakiś buk legalny w Polsce, który ma w ofercie wyścigi konne? Albo czy jest jakiś (jakikolwiek) sposób, żeby grać np. na Betfair mieszkając w Polsce? Albo czy słyszał ktoś z Was o brokerach? Jak to wygląda?

    #bukmacherka

  •  

    Ciekawe co będzie kiedy zaczniemy dożywać np. 200 lat. Gdzieś czytałam artykuł, że raczej niemozliwe, bo ludzki organizm ma swoje ograniczenia ale gdyby jednak medycyna poszła naprawdę daleko? Bo przykładowo kiedyś ludzie w wieku 40 to byli już jedną nogą na tamtym świecie, a co robić kiedy tego czasu będzie tak dużo? Czas kariery będzie się znacząco wydłużał. Jej szczyt nie będzie w wieku lat 50, a np. 120. Czyli jakieś 100 lat budowania pozycji zawodowej, emerytura w wieku 150? Brzmi absurdalnie, a jakby tak zastanowić się nad związkami. Kto wytrzyma z jedną osobą 150 lat razem? Albo 180, jesli szybko zaczną się wiązać jak się zdarza to teraz. Chyba, że to też ulegnie zmianie i małżeństwo będzie można zawrzeć dopiero po 50. Monogamia pewnie wtedy upadła by z kretesem.

    #przemyslenia #gownowpis
    pokaż całość

    +: Freakz, LeCegua +1 inny
    •  

      @lezkaniebieska: Uff, trochę mi zeszło, żeby Ci odpowiedzieć :)

      Przed otworzeniem się w ogóle czyli, że np. strach przed niezrozumieniem? Hmm... całkiem możliwe, chociaż wtedy trzeba by było się zastanowić czy lepiej nas mógłby zrozumieć człowiek czy maszyna. W końcu ludzie mają jako takie, dzięki empatii, wyobrażenie co inny ludzik chce przekazać, co czuje i jakie emocje nim targają.

      Nawet nie strach przed niezrozumieniem, ponieważ by być niezrozumianym najpierw trzeba coś dać od siebie. Bardziej chodziło mi o coś przed tym, o strach przed przekroczeniem jakichś granic. Wiesz, "czy ja w ogóle powinienem z tą osobą rozmawiać na taki temat? Czy to nie za dużo?", coś w ten deseń.

      Jednym słowem uwazasz, ze wpajanie, że mężczyzna ma być zdystansowany, powściągliwy w emocjach nie powinno być na zasadzie "musi", a" może być".

      Bardziej na zasadzie "nie musi, ale powinien dążyć do tego, żeby mieć na tyle silny charakter, że ten dystans i powściągliwość przyszłyby naturalnie". Po prostu, żeby nie było zmuszania się i żyłowania, żeby się wpasować w czyjąś definicję męskości. Żeby to wynikało z wewnątrz, a nie z presji z zewnątrz.

      Tylko tak się zastanawiam. Jeśli do tej pory kobiety wybierały takich meżczyzn i takie cechy były atrakcyjne, to jakie powinny stać się inne aby je zastąpić i aby nie były odbierane jako wymóg nieprzystosowany do obecnych czasów?

      Ale hola, hola. Do tej pory kobiety wybierały takich mężczyzn, ale nie wyłącznie takich. To prawda, że te cechy są atrakcyjne, ale atrakcyjne są również inne cechy, np. poczucie humoru.

      Jeżeli chodzi o zastępowanie cech, tak by pasowały do obecnych czasów, to bardziej bym się skłaniał ku dopasowaniu tych cech do kontekstu obecnych czasów. Nie chcę robić jakiejś rewolucji w definicji męskości xD

      Czego więc można chcieć, jakich cech, czy raczej - jakie mieć wymagania aby pasowały do rzeczyswistości?

      Pytasz teraz jako kobieta? W sensie, jakie Ty jako kobieta (czy tam kobiety ogółem) powinnaś/powinnyście mieć wymagania, aby pasowały do rzeczywistości?

      pokaż spoiler Przeczytałem to zdanie jeszcze raz i mam wrażenie, że ten tekst - "pytasz teraz jako kobieta?" - brzmi jakoś tak głupkowato xD


      Swoją drogą to ciężko jest przestawić taki mechanizm w myśleniu o cechach atrakcyjnych czy tożsamych z mężczyzną, bo on raczej jest wbudowany w nas i możliwe, ze wcale nie nadąża tak szybko jak zmienia się otaczający nas świat, no ale pytanie padło, zobaczymy co z niego wyjdzie xd

      Mechanizm jest ten sam, ale kontekst jest inny. Dawno, dawno temu grupa mężczyzn szła na polowanie i zabijała mamuta. Dzisiaj nikt nie wymaga, by mężczyźni cokolwiek zabijali. Wymaga się innych rzeczy, np. żeby mężczyzna zapewniał byt rodzinie (tzn. wymaga/wymagało, bo pozmieniało się trochę, ale to tylko przykład). Zasada działania jest ta sama (zdobycie jedzenia - zdobycie pieniędzy, by kupić jedzenie), ale dziś mężczyzna nie wraca do domu odrapany i cały we krwi.

      Co do nadążania za zmieniającym się światem, to nie zapominajmy, że kultura również kształtuje ludzi i ten mechanizm może zostać nadpisany. Przykład: subkultura metalowców. Wśród tej subkultury często kobiety wymagają posiadania przez mężczyznę długich włosów. Długie włosy w żaden sposób nie wpływają na charakter, a jednak bez nich mężczyzna jest dla tych kobiet niezauważalny. I teraz, dla dobra dyskusji, wyobraźmy sobie, że ta subkultura zapanowała nad światem xD Mężczyźni, żeby istnieć na rynku matrymonialnym zaczęliby masowo zapuszczać włosy. W tym przypadku kultura > natura.

      To tylko takie wrażnie, czy miałes na myśli siebie? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Że ja wybieram nie adaptować się do obecnej rzeczywistości? Wiesz, jak mówi stare porzekadło: z prądem byle gówno płynie, a pod prąd szlachetna ryba ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Bo ślub byłby dla człowieka (czy tam nawet jest, bo przeciez hajtają się z robotami). Tak samo jak między ludźmi by to działało. Większość ludzi, mimo tego, że sporo wokół rozwodów, nadal decyduje się na taką formę związku i moim zdaniem dlatego, zeby poczuć, że jest się z kimś najbliżej z mozliwych opcji. Już bardziej przecież nie da się. Ślub to niby żadna gwarancja bycia razem, ale jednak większa niż w luźniejszym związku. Poza tym wydaje mi się, że i ludzie mając kryzysy, które sa nieuniknione, inaczej do nich podchodzą będąc w małżeństwie, inaczej będąc w związku. To chyba wymusza, ta deklaracja, aby w tym niepoważnym świecie miec trochę powazności w uczuciach.

      Patrzysz na to całkowicie z kobiecej perspektywy. Nie działałoby to tak jak między ludźmi, ponieważ w małżeństwach ludzi decyzję o ślubie podejmuje dwójka ludzi (na razie tylko dwójka xD), podczas gdy w małżeństwie człowieka z robotem decyzję podejmowałaby jedna osoba - człowiek. I gwarantuję Ci, że żaden mężczyzna nie będzie robił szopki ze ślubem z robotem, bo to po prostu bezużyteczne (chyba, że ten gość będzie atencjuszem). Na ślub wśród ludzi w dużej mierze nalegają kobiety, mężczyznom częściej jest wszystko jedno i po prostu ulegają, tak mi się wydaje.

      Jeżeli chodzi o śluby i rozwody, to mi się wydaje, że ludzie wciąż decydują się na śluby, bo działa tu mechanizm "tak, jest dużo rozwodów, ale one są gdzieś tam. NAM to nie grozi".

      A jeżeli chodzi o ślub jako gwarancję, to właśnie podejście, że "hehe ślub spoko, a jak coś nie pyknie to zawsze jest rozwód" jest przyczyną rozwodów. Albo inaczej, takie podejście sprawia, że niedopasowani ludzie bez umiejętności przewidywania konsekwencji swoich działań biorą śluby, które kończą się rozwodami. Byłoby dobrze, gdyby faktycznie ta deklaracja miała takie znaczenie, jakie powinna mieć, żeby wymuszała dążenie do kompromisów, a nie olewanie się nawzajem, ale jest jak jest.

      No i jeszcze coś. Mężczyźni tak się boją teraz ograbienia z majątku przez wybranki, że śluby z robotami wydają się dodatkowo bezpieczniejszą opcją ;)

      Jejku, jejku, gdyby tylko ten zły pan z pistoletem przy skroni mężczyzny nie zmuszał go do ślubu... ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Serio, jeżeli mężczyzna boi się ograbienia z majątku, a MIMO TO bierze ślub, to jest debilem. Jeżeli gość nie ufa kobiecie i ma poważne obawy, że ona może go ograbić, to nie tylko nie powinien się z nią żenić. On nie powinien być z nią w związku. Powiem więcej, on nie powinien jej dotykać zdalnie sterowanym kijem.

      xD Fakt, zabrzmiałoby to co najmniej mechanicznie xd Nie wiem czemu, ale od razu pomyślałam o tym, że ludzie mogliby mówić, że "jesteś zbyt zimna/y". Ciekawe czy pomyślą o tym aby te lalki miały chociaż ludzką temperaturę na żelzanej skórze xd

      Mam nadzieję, że pomyślą, inaczej nie kupię takiej lalki ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      pokaż spoiler A byłoby szkoda, bo już wybrałem jej imię (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)


      Z tą intuicją u kobiet, że ściema? hmm. nie sądzę. Wydaje mi się, ze gdzieś już o tym czytałam. Nie wiem czy to nie ma związku z tym, ze kobiety mają więcej połączeń między półkólami? Musiałabym poszukać, ale do tego potrzebuję zajrzeć tez w ksiażkę, której nie mam przy sobie. Jak znajdę to napiszę.

      Napisz, bo ja generalnie jestem przekonany o intuicji kobiet, chciałem sobie zażartować tylko :^) Z drugiej strony, jestem też przekonany o intuicji mężczyzn. Mam taką niczym nie popartą hipotezę odnośnie tego, ale na razie się wstrzymam, poczekam aż będziesz mieć tę książkę.

      A ja uważam, ze może nie całkowicie, ale człowiek jest w stanie w jakimś stopniu zmienić swój charakter. Wymaga to na pewno dużo czasu, dużo pracy, kontroli nad sobą, ale da się. Podam przykład aby zobrazować co mam na myśli. Przypuśćmy, ze mamy choleryka (nie wiem czy wiesz, ale jest taki test, który określa Cię jako sangwinika, melancholika, choleryka, flegmatyka i dwa z nich są dominujące; nawet go robiłam i wyszło mi dość ciekawe połączenie xd robiłeś?), i ten jest oczywiście wybuchowy, nerwowy, ale chce to zmienić, więc stara się kontolować swoje wybuchy złości, pracuje u terapeuty, który nakierowuje go na np. przekierowanie zachowania, czyli podczas stresowej sytuacji, kiedy ma wybuchnąć ma iść najpierw do łazienki i popatrzeć przez 10 sekund w lustro i głęboko pooddychać. Wiadomym jest, ze na początku będzie mu szło ciezko, ale z czasem wejdzie mu to w nawyk i nauczy się omijać stany wybuchowe. Pewnie nie na 100%, ale zdecydowanie będzie można zauwazyć różnicę. Oczywiscie to tylko wydumany przykład, ale o coś takiego mi chodzi. Może nie da się czegoś zmienić całkowicie, ale da się ulepić z tego coś bardziej przyjaznego dla innych i nas samych. Z różnymi innymi cechami może być tak samo. Zgodzę się też, że mało o sobie wiemy, dlatego dobrze jest rozmawiać i brac pod uwagę to co mówią inni o Tobie, jak Cię widzą (oczywiscie osoby bardzo bliskie Twemu sercu), i dzięki temu można poznawać cechy/zachowania, które powinniśmy poprawić. Naj[pierw jeszcze trzeba jeszcze te błędy dopuścić do swej główki i je zaakceptować, to trudne, ale jeśli ktoś bedzie chciał to to zrobi. Tak uwazam.

      Nie mówię, że nie da się jakoś w miarę oszlifować swojej osobowości, żeby być trochę bardziej znośną istotą, ale rdzeń charakteru pozostaje niezmieniony, moim zdaniem. Jak myślisz, co się stanie, kiedy wrzucimy tego hipotetycznego choleryka w kompletnie inne, nieznane mu środowisko i kompletnie niespodziewaną sytuację? Myślisz, że jaka będzie jego pierwsza, instynktowna reakcja? Zgodna z cholerycznym rdzeniem jego charakteru czy ta wytrenowana? Bo ja myślę, że w pierwszej chwili powróci do tego kim naprawdę jest.

      Test robiłem, ale ponad 10 lat temu, więc nie jestem pewien, co mi wtedy wyszło. Możesz zarzucić link do tego testu, który Ty robiłaś? I powiedz też, co Ci wyszło. No dalej, pochwal się ;)

      Ale czy to właśnie nie świadczy o tym, ze jesteśmy w pewnien sposób plastyczni? Czy właśnie nie świadczy to o tym, że w pewnym stopniu możemy się naprawiać, zmieniać i robić coś ze sobą wewnętrznie, bo moim zdaniem tak.

      Poleciałem tu trochę filozoficznie, ale chodziło mi o to, że zaczynasz jako tabula rasa, a w miarę nabierania doświadczeń życiowych wpadasz w pewne koleiny, z których już się nie wydostajesz.

      Niszczysz mą wizję xD

      Ja bym raczej powiedział, że łatam dziury w Twojej wizji xD

      A da się powstrzymac marzenia? :) I pytam serio, bo moim zdaniem nie.

      Da się, mówię serio.

      Jesli masz wbudowane w sobie coś takiego jak wymarzony partner (nie znaczy, ze idealny!), to nie da się tego wyprzeć. Każdy człowiek ma jakąś pulę cech wyglądowych, osobowościowych, które jesli nie będą pasować to nic się nie zadzieje. Ale rozumiem to, że promujesz rozsądek. Wybieranie tylko sercem, a właściwie emocjami, może prowadzić na manowce i chyba musze sie zgodzić, ze nie zawsze ktoś, kto wydaje się być dopasowany, będzie taki jak się pozna ją/go bliżej.

      Ciekawe, że uważasz, że człowiek może zmienić swój charakter, ale wyobrażenia wymarzonego partnera już nie.

      Odnośnie jednak wyboru. Myślę, ze kazdy może wybrac po trochu rozumem, bo to nie jest takie zero jedynkowe, ze albo rozum albo serce. To jest po prostu na zasadzie bez szaleńczej miłości, ale np. miłość taka spokojniejsza, budowana plus zdrowa relacja.

      Jasne, zgadzam się. Mam tendencję do upraszczania wszystkiego i sprowadzania do czarne-białe, ale zdaję sobie sprawę, że mało co jest czarne lub białe.

      Poza tym mężczyzna tez móglby w swoim kryzysie lat 40 czy 50 polatać za nowymi emocjami w spódniczkach, w których pewnie i czasem się zakochuje, ale jednak rozsądek tu wygrywa i daje sobie spokój i zostaje tam gdzie znajomo i wygodnie.

      Albo rozsądek przegrywa i jednak rzuca żonę i dzieci, kupuje kabriolet i podrywa osiemnastki :^)

      Problem jest tylko taki, że teraz kiedy kobiety mają taki nadmiar zainteresowania nawet do poznania czegoś więcej niż wygląd czasem nie dochodzi nawet i mężczyźni sa odrzucani na starcie.

      Niby tak, ale nie do końca. Wydaje mi się, że inteligentne kobiety zdają sobie z tego sprawę i przeprowadzają odsiew na bazie innych kryteriów niż wygląd. A może po prostu mocno chcę w to wierzyć xD

      Nie wiem tylko czy przez takie wybory z rozsądku jest więcej katastrof i nieszczęsliwych endów, czy jednak przez te stricte emocjonalne. Emocje lubią wodzić na nos, i jak to wyżej napisałeś - padają na niepodatny grunt. Gdyby pozostawić motylkom decyzyjność na całe życie to czy długo byśmy na tym byli tacy happy? Postawny sobie wybór emocjonalny do kogoś kto jest toksyczny, a rozsądny do kogos kto jest zwyczajny, czy tam normalny i co wtedy? No właśnie... to sprawa do pomyślenia na dzisiaj ;)

      Z tego co obserwuję wokół siebie, to pozostawianie decyzji motylkom nigdy nie kończy się dobrze. I przez "nigdy" mam na myśli nigdy. Z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że to tylko moje obserwacje, to trochę za mało, żeby wyrokować.

      Psychologia ewolucyjna nie jest poważna?

      Nie... i tak xD Chodzi mi o to, że tłumaczenie zjawisk społecznych WYŁĄCZNIE pod kątem mechanizmów wypracowanych w drodze ewolucji jest naiwne. I tu chciałbym się podeprzeć przykładem z subkulturą wyżej. Bo jasne, sporą część naszej natury da się wyjaśnić w ten sposób. Ale tu jest ten problem, że tak można wyjaśniać naturę, a my, ludzie, własnymi rękoma zbudowaliśmy jeszcze kulturę. I w procesie socjalizacji jesteśmy niejako zamykani w ramach tej właśnie kultury.

      pokaż spoiler BTW z tego też powodu uważam, że związki międzykulturowe np. chrześcijanka i muzułmanin (albo, żeby użyć mniej oklepanego przykładu to Polak i Azjatka) to generalnie zły pomysł. Myślę też, że wkrótce przestanie to mieć znaczenie, ale nie będzie to dobra rzecz.


      Z ksiazek Helen Fisher. Może jak poszperasz w necie pod jej nazwiskiem to coś znajdziesz, a jak nie to jak będę miała dostęp do książki swojej to moge podesłać parę stron na temat tej mapy.

      Podeślij :)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (25)

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika shopenhauhauer

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (1)