•  

    Mirki jak skompresować 500MB zdjęć?
    7zip mi skompresował do 497 MB ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #zdjecia #informatyka

  •  

    Czym wykonujecie kopie zapasowe? Mam maca, Chce miec zsynchronizowane wybrane foldery na dysku przenośnym.
    #programowanie #informatyka #macbook #apple

  •  

    Filtrowanie logów z NGINXa. Czy macie na to jakieś swoje sposoby?
    Przykłady: trzeba sprawdzić czy dany adres IP próbował łączyć się z naszym serwerem. Sprawdzenie czy leciały ostatnio 500tki. Grepowanie kilkunastu plików jest słabe. Stack ELK brzmi spoko jak ogarnie się patterny dla NGINXa w Kibanie. Jednak ten stack jest, jak by to ująć, ciężki jeśli chodzi o zasoby + dochodzi kilka narzędzi do utrzymania.
    #sysadmin #devops
    pokaż całość

    +: Kacu77
  •  

    Byłem dziś na prześwietleniu RTG. Przed wejściem dają mi kartkę do podpisania. Pytam kobietę co to jest.
    Odpowiada, że to zgoda na przyjęcie dawki 3,6 rentgena.
    ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #szpital #heheszki #czarnobyl

  •  

    #emigracja #uk #emigrujzwykopem #anglia
    Parę osób prosiło, więc trzeba by się zebrać i napisać :D Tak więc podsumowanie mojej półrocznej emigracji w UK. Będzie pewnie dość długo, ale postaram się nie przynudzać :D

    Pod koniec zeszłego roku pojawił się pomysł na wyjazd, pogadałem z dobrym znajomym z którym regularnie coś tam gram w dotę czy pubg, zasugerował żeby lecieć do Corby - niewielkiego miasta (~60k ludzi) w centralnej Anglii. Umówiłem się z nim że mnie odbierze z lotniska i pogada w pracy żebym miał jakikolwiek początek. Mam 25lat, tak tytułem wstępu :D

    Przyleciałem ma początku stycznia, biorąc ze sobą jakieś 900 funtów i plecak ubrań, wynająłem duży pokój przez agencję, pokupowałem na szybko w Primarku i Morrisonie co najważniejsze i czekałem na "rozpoczęcie" pracy.
    Tu pierwszy błąd, o którym czytałem ale nie wierzyłem do końca - nie ufać Polakom za granicą :D Polska agencja mnie przez jakieś 2tyg zwodziła że praca będzie już tuż tuż, as tu trzeba przyjechać jakieś papiery powypełniać, a tu na induction (takie 30min obejście z omówienie bhp), ale pracy dać nie chcieli.
    Trudno, pochodziłem po kilku agencjach i w każdej mówili to samo - początek roku to martwy rynek, firmy zwalniaja ludzi a nie zatrudniaja etc.
    W międzyczasie pozwiedzałem miasteczko w szerz i wzdłuż, i czekałem na jakikolwiek znak że praca się zacznie, bo mi się z każdym tygodniem zapasy gotówki zmiejszały.

    W międzyczasie jeszcze chciałem założyć konto w banku, ale w Anglii żaden bank nie był zainteresowany otworzeniem mi konta bankowego jeśli nie zacząłem pracować, stąd przypomniałem sobie na szybko o moim koncie Revolut i zamówiłem kartę. Z revolutem zostałem już do końca wyjazdu, bo bardzo wygodny + gdzieś w marcu zmienili się w prawdziwy bank w Anglii, stąd miałem też błyskawiczne przelewy etc.

    Na początku lutego znajomy do którego przyjechałem zwolnił się z pracy (w tej agencji co mnie oszukała na początku, bo jego też oszukali z kontraktem) i razem ruszyliśmy szukać pracy. Przez przypadek wypatrzyłem małą agencję gdzieś na piętrze nad sklepem, w środku spędziliśmy miłe 30 minut na rozmowie z panią Anią, a już jutro rano dostałem telefon że ma dla mnie pracę. Na magazynie z dokumentacją medyczną, choć nie wiedziała na jak długo.
    Magazyn w sumie jak magazyn, zaledwie 3 pracowników - dwóch Anglików i Portugalczyk, bardzo miła atmosfera, a praca względnie łatwa - znajdź karton/dokument, spakuj/skanuj, zrób paletę - proste rzeczy. Przez większość dnia wszyscy pracowali tam w słuchawkach, jedynie na przerwach ze sobą rozmawiając. Pracowałem od 9 do 17 za minimalną, a do roboty miałem jakieś 3.5km, więc codziennie 40min spacerek do i z pracy. No i w sumie niemal zawsze wychodziłem z pracy jakieś 20-50minut wcześniej bo nie było już czego robić, a płacili za całe 8h.

    Praca nie była jakaś super rozwojowa, plus nie wiedziałem na jak długo tam zostanę, ale uznałem że i tak będę się starać, więc robiłem całkiem niezłe wyniki dziennie (jak mówili żeby robić po 100-150 skanów, to mi się zdarzało przekraczać 400 :D). Na tyle dobre, że pomimo że potrzebowali pracownika tylko na 3tyg, to niezbyt chcieli się mnie pozbyć i tak przedłużali z tygodnia na tydzień. Minął tak luty, gdzie w końcu wyszedłem w miarę na równo z kasą (licząc że jeszcze kupiłem pc za 200 funtów).

    W sumie nudny to był czas, gdzie pogoda nie zachęcała do wyjścia, a nawet jakby zachęcała to niezbyt kogokolwiek znałem poza 1 znajomym do którego czasem wpadałem. Zainstalowałem pierwszy raz w życiu tindera, ale coś nie szło xd. W mieszkaniu w którym miałem pokój mieszkały 3 rodziny rumuńskie koło 40 i pan murzyn słuchający na jakiś starym gramofonie tylko jednego winyla z jakąś karaibską muzyką - i tak codziennie to samo. Ogólnie syf, brak komunikacji po angielsku i cokolwiek zostawione w kuchni było błyskawicznie kradzione. Dobrze chociaż że ta agencja gwarantowała prywatną lodówkę w pokoju xd.

    Pod koniec marca w pracy zaproponowali mi etat na stałe jako kierowca vana w szpitalu w miejscowości obok (Kettering). W sumie wcześniej nie jeździłem w ogóle w Anglii, w Polsce nigdy nie jeździłem też vanem, ale zgodziłem się, dostałem szybkie jednodniowe szkolenie co, jak i dlaczego, kluczyki do vana i powodzenia :D. Płacili za 9h i trochę powyżej minimalnej, choć realnie pracowałem jakieś 8,5 (od 7:50 do 16:20, ale czasem się przedłużało jak ostatnia dostawa ze szpitala była duża, lub mnie karetka pod szpitalem zablokowała). Sam sobie szefowałem można powiedzieć, choć nadal raportowałem co tydzień wszystko temu samemu kierownikowi z magazynu w którym zacząłem.

    Najpierw może o jeżdzeniu - przestawienie się nie jest tak ciężkie jak mogło by się wydawać. Przynajmniej przestawienie się na ruch lewostronny - bo to się robi automatycznie po cześci jeżdząc za innymi kierowcami. Gorzej z przestawieniem się na to że kierownica jest po prawej stronie, stąd też cały balast samochodu jest z strony lewej - ciężko to opisać, ale ciężko wyczuć pojazd przez pierwsze 2-3tygodnie.

    Sama praca także była dość łatwa, choć znacznie ciekawsza. Moje zadanie polegało na jeżdzeniu pomiędzy sortownią dokumentów a szpitalem - oddalone były o sobie o jakiś kilometr. W obydwie strony przewały się setki kilogramów dokumentów, wszystko ładnie posegregowane w skrzyniach. To co było istotne to że w końcu miałem jakieś różnorodne kontakty - w szpitalu masa pracowników, w sortownii też jakieś 50-70 pracujących. Praca w teorii fizyczna, choć ciężko było się zmęczyć, bo wszystko woziło się zawsze na wózkach czy w klatkach, plus odległości to ledwo parenaście metrów.

    Gdzieś w połowie kwietnia zaczęły się u mnie problemy zdrowotne - dostałem szczękościsku i dość mocnego bólu lewej strony szczęki. Byłem 2 razy u ichniejszego GP (lekarz domowy) oraz 3x u denstysty, ale żadna z wizyt nie zdiagnozowała źródła problemu, byłem wręcz zażenowany niskim poziomem wiedzy lekarzy, którym musiałem w ogóle tłumaczyć jak to to tak że nie mogę szczęki otworzyć. Dostawałem jakieś antybiotyki, ale nic nie pomagało. Po 2 tygodniach gdzie nie jadłem nic (bo ani apetytu, ani nie mogłem nic włożyć do gęby bo szczękościsk), gdzie trochę pracowałem a trochę czekałem w kolajkach do lekarza stan zaczął się gwałtownie pogarszać - siły nie miałem nawet żeby oglądać YT, o spaniu nie było mowy. Zadzwoniłem po karetkę w nocy, zabrali mnie na A&E (ichniejszy ostry dyżur), żeby było śmiesznie to szpitala w którym pracowałem. Po 2h czekania gdzie jedynie zbadali mój puls i pobrali krew przyszedł doktor, zobaczył moją spuchniętą mordę (jakieś 2-3cm spuchlizny, wyglądałem jakby mnie stado szerszeni pogryzło) szybko podjął decyzję że to poważny temat i wymagana będzie operacja. Wrzucili mnie do karetki i zawieźli na szybkości do najbliższego dużego miasta - Northampton. Dostałem najpierw standardowe środki przeciwbólowe, po godzinie czekania w końcu mną się zajęli. Ibuprofen nic nie pomógł, dostałem morfinę. Morfina nie dała żadnego efektu, więc zrobili szybki wywiad, kazali się podpisać że zgadzam się na operację i trafiłem na stół do 4 chirurgów. Więcej nie pamiętam, bo praktycznie od razu dostałem do nosa rurkę. Obudziłem się po operacji kaszląc krwią, diagnoza to ropień pod dziąsłem, dość dziwna sytuacja bo chirurg mówił że pierwszy raz w życiu takie coś widział w ogóle. Przeleżałem mocno osłabiony na oddziale jeszcze 4 dni. Mocno wyczerpujące psychicznie - nie mając żadnego bliskiego znajomego w promieniu 1,5tyś km, jedynie rozmawiając przez messengera z rodziną i znajomymi.

    Jak mnie wypuścili dostałem ze szpitala zwolnienie tygodniowe do pracy (którego agencja nie chciała uwzględnić żeby wypłacić cokolwiek, ale to akurat jebać). Na szczęście w pracy chłopacy z magazynu mnie dzielnie zastępowali i nie mieli problemów z tym że przez 3tyg byłem w pracy jakieś 5dni - bo tego stanowiska nie można było zostawić bez pracownika akurat.
    Podczas tego zwolnienia uznałem że w końcu się wyprowadzę do innego mieszkania i poprosiłem agencję żeby mi coś ciekawszego znaleźli. Tym razem mniejsze mieszkanie, zamiast 9 osób zaledwie 5 - trzech młodych rumunów i Polak. Ogólnie tutaj już było bezproblemowo i spokojnie - zostałem tam do samego końca. Gorzej że nie miałem vana na czas zwolnienia, więc przeprowadzkę musiałem w większości przeprowadzić na piechotę (1.5km), co wyszło na dobre bo mimo osłabienia ze szpitala, zmusiłem się do wysiłku fizycznego i szybciej wyszedłem na prostą.

    Tak zleciał praktycznie cały kwiecień, który mogę sobie wymazać z życia.

    I tak przechodzimy do maja, gdzie uznałem że czas skorzystać trochę z życia w Anglii. Wymieniłem bezużytecznego tindera na dość popularne tam Bumble, poprosiłem Nigela z pracy (bardzo miły Anglik koło 50, były wojskowy co dorabia sobie na emeryturze pracując w szpitalu) żeby mi polecił ciekawe miejsca do zwiedzenia w okolicy i wykorzystywałem czas tak jak tylko mogłem. Byłem parę razy w tutejszym pubie, czy sam czy z kimś. Mój znajomy z gierek który mnie zaprosił stracił prawko za punkty, więc pomagałem także mu i jego dziewczynie ze Słowacji z transportem czy zakupami. Ogólnie zacząłem w końcu tam żyć tak jak powinienem od początku, choć nadal brakowało mi moich starych znajomych z Polski no i rodziny ogólnie. I tak w sumie minał cały maj i czerwiec - a tu wyjście do pubu/restauracji, a tu zwiedzanie starych kościołów czy miast w okolicy. W pracy zaproponowali mi kontrakt na początku czerwca, ale odmówiłem, bo firma ta była od początku do końca ze mną bardzo fair, więc nie chciałem wziąć kontraktu i po 3tyg uciec. Pogadałem z kierownikiem, trochę smutny był że odchodzę, ale znalazł kogoś na moje miejsce - więc przez 1,5tyg na koniec jeździłem razem z nim i go szkoliłem. Pracowałem do ostatniego dnia w Anglii praktycznie, pożegnałem się z kim trzeba było, przygotowałem paczkę z moimi rzeczami które warto było zabrać do Polski (wyszedł z tego spory karton, 23kg), sam zabrałem tylko plecak i wsio - na początku lipca wróciłem do kraju.

    Tak więc powoli kończąc i podsumowując
    Wróciłem z nowymi doświadczeniami życiowymi
    Według payslipów zarobiłem w Anglii 7242 funtów (roczny planowany przychód według ichniejszego systemu to 16500 funtów), z czego na ubezpieczenie zdrowotne poszło jakieś 600, a mam jeszcze niecałe 250 funtów do odzyskania podatku z tego roku (bo u nich rok podatkowy zaczyna się w kwietniu).
    Wracając do domu mam na koncie jakieś 2,5 tyś funtów oraz trochę nowego sprzętu elektroniczego, więc liczmy że koszty życia wyszły przez pół roku łącznie jakiś 4.5-5tyś - choć przyznam że nie oszczędzałem jakoś strasznie. Dało by się pewnie wynajmując mały pokój i więcej samemu gotując zaoszczędzić z tysiąc więcej.
    Jeśli chodzi o język - przyjechałem ze znajomością na zadowalającym poziomie, z chęcią poprawienia komfortu używania angielskiego. Ogólnie problemem są dziwne akcenty miejscowych, ale z czasem zauważyłem że z tymi akcentami problem mają i rodowici Anglicy, więc się przestałem przejmować :D. Google tłumacz mimo wszystko był przydatny, zwłaszcza podczas wizyty w szpitalu i przy zakupie nowych okularów.

    TL:DR W sumie to nie da się tego streścić xd
    pokaż całość

    •  

      @loczyn: jestem Administratorem Systemow *nixowych, chociaz nazwa mojego stanowiska to: Systems Administrator... A branza to NLP (Natural Language Processing - nie pytaj sie co to bo do tej pory nie wiem jak tego uzywaja i jak to dziala:) )

      Jak dzieciaki ? Nie widza sie nigdzie indziej, szkola im sie podoba (mimo ze zaczynaja wczesniej niz w PL, i maja krotsze wakacje - wydaje mi sie ze dlatego ze tutaj zaczyna sie nauka przez zabawe i nie zniechecaja Cie od pierwszych dni do szkoly, tylko zachecaja). Najstarszy syn (8 lat) zlapal juz akcent tutejszy, mniejszy (5 lat) konczy pierwsza klase i zaczyna czytac po angielsku i gadac (juz czesto miedzy soba po angielsku gadaja, chociaz staram sie zeby w domu mowili po polsku, zeby nie zanikl im jezyk polski, bo wiadomo im wiecej jezykow tym lepiej). Najmlodszy - lekko ponad rok, wiec za dwa lata do przedszkola:).

      Zona nie pracuje tylko opiekuje sie dzieciakami i ogarnia dom, ja pracuje od 8 do 16 (plus raz na jakis czas dyzury telefoniczne).

      Patrzac po tych 5 latach tutaj, stwierdzam jedno - zaluje ze tak pozno wyjechalismy tutaj, bo zarowno moja zona jak i dzieciaki czuja sie tutaj lepiej. Ja strasznie szybko sie rozwijam zawodowo (mimo ze to samo stanowisko od 5 lat, to moja wiedza sie poszerzyla i to bardzo - dwa duze produkcyjne systemy sa wdrozone i utrzymywane tylko i przeze mnie, dwa kolejne duze systemy - jestem ich wspolautorem i wspolwdrozeniowcem... Niedlugo zaczynam kolejny projekt i z tego co sie orientuje to bedzie pierwsze podejscie do tego tematu na swiecie... wiec jak wyjdzie to bedzie mega ! :)

      Ogolnie pytaj/wolaj jak cos wiecej chcesz wiedziec :)
      pokaż całość

    •  

      @loczyn: Przedszkole i zlobek sa mega drogie. Ale 15 godzin w tygodniu masz za darmo. Szkola sama w sobie jest darmowa (no chyba ze lunch dla dzieci nie przygotowujesz w domu, tylko ze szkoly bierzesz). Wiadomo - sa jakies wycieczki czy cos to trzeba troche zaplacic, ale mysle ze z gora 30 funtow na rok za lebka z jedzeniem z domu to gora.

      Niestety szkola jest tutaj w dziwnych godzinach, bo np od 8.50 do 15.00, ja natomiast pracuje od 8.00 do 16.00 w calkiem innym rejonie, wiec mam jakies 16 km autostrada do pracy od szkoly, dlatego jesli obydwoje rodzicow pracuje to musisz placic za "swietlice" poranna i pozniej za pozostawienie dziecka ("swietlice" ) popoludniu do czasu odebrania.

      Do 16 roku zycia dzieci maja leki za darmo (te na recepte). Do 5 roku zycia dzieci nie placa za bilety (np komunikacji miejskiej).

      Pytaj jak cos jeszcze chcesz wiedziec :)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (42)

  •  

    Cześć,
    Pierwszy raz w życiu jadę za granicę do pracy. Macie dla mnie jakieś rady?
    #gownowpis #pytanie #zagranico #pracbaza

  •  

    Mirki i Mirabelki :3
    dzięki za plusy (tak dużo plusów!) i kredyt zaufania! Zapraszamy dziś na #AMA o Cthulhu z Adamem Wieczorkiem(godz. 18:00!), a tymczasem zamykamy pierwsze #rozdajo. Wszystkich otagowanych prosimy o kontakt na priv.

    SLIME RANCHER:

    @wykopowy_brukselek dla córki zdrowej jak ryba, niech wie, że sposób na horom córke już nie działa
    @sq4ind dla synów, żeby przestali grać w twoje statki!
    @Promets dla szwagra z życzeniami ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Damy dwa SLIME’Y więcej, bo czemu nie:

    @SmutnyGrubasek bo nie chcemy, żeby wasz przyszły bąbelek nie umarł :o
    @Axoi bo też łapiemy kotko-glutki na stres

    TRUBERBROOK:

    @MirkoDigger niech se tata pogiercuje
    @szymon362 Dark <3
    @Herbatnik bo jesteśmy starzy i wzruszyliśmy się przy połowie wymienionych tytułów

    STEVEN UNIVERSE:
    @wodzu77 niech się zdrowy syn i zdrowa córka cieszą!
    @EagleOfFreedom bo każdy z nas jest dzieckiem ¯_(ツ)_/¯
    @kubeen bo skoro ślicznie prosisz… (。◕‿‿◕。)

    Dzięki za zabawę i idziemy szykować następne atrakcje!
    #gry #rozrywka #pcmasterrace #playstation #xbox
    pokaż całość

  •  

    Mirki, krótka piłka. Chce kupić MacBooka, ale mam budzet do 4k. Nówka jest za 3,5 ale poważnie to zważam używany, zwłaszcza że podobno te z przed 2016 są lepsze. Macie jakieś doświadczenia? Polecacie jakieś modele?
    #pytaniedoeksperta #apple #macbook #komputery

  •  

    Czołem Mirki!

    Tu CDP. Na pewno nas znacie, bo od ponad 20 lat dostarczamy wam gry wideo dla małych i dużych. Ostatnio pojawiły się u nas takie tytuły jak F1 2019, The Sinking City czy Warhammer Chaosbane, więc biedy nie ma.

    Powiedzieli nam, że najlepiej się wita, organizując małe #rozdajo. No to się witamy i lecimy z akcją! W ramach wietrzenia naszej małej promkowej szafy mamy dziś do rozdania:
    • 3 x PC Truberbrook, czyli przygodówka point & click osadzona w niemieckiej scenerii lat sześćdziesiątych
    • 3 x X1 Steven Universe Save The Light & OK K.O. Let’s Play Heroes, RPG ze świata znanego z Cartoon Network Stevena Universe
    • 3 x PS4 Slime Rancher, sympatyczna przygoda dla najmłodszych, gdzie zasadniczo robicie sobie ranczo, na którym hodujecie urocze okrągłe stworki

    Dajcie plusa i napiszcie w komentarzu, którą gierkę chcecie dostać i dlaczego. A my potem sobie wybierzemy, co kto dostanie. Stawkę zamykamy jutro 10.07.2019, o 23:59. Have fun!

    ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #gry #rozrywka #pcmasterrace #playstation #xbox
    pokaż całość

    źródło: 66401668_1074483902939575_5543324962493825024_n.jpg

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika sq4ind

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (2)