xD

  •  

    Mirki i Mirabelki.

    Mój #rozowypasek mnie ubezwłasnowolnia, nie chce puszczać do kumpli, chce mi wyznaczać godziny wychodzenia itp. Według niej to nie jest normalne żeby u kolegi nocować. Koleżanki ją przekonały, że na pewno pedałuję ( ͡° ͜ʖ ͡°) Myślicie, że udawanie geja to dobry pomysł na zakończenie związku? Czekam na wasze opinie.

    Wołam @Pizzerka0909 (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    #rozowepaski #niebieskiepaski #zwiazki #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #heheszki #kolarstwo
    pokaż całość

    Przyznać się czy nie?

    • 86 głosów (80.37%)
      Tak (
    • 21 głosów (19.63%)
      Nie
  •  

    Znowu wstaje między 4 a 5 rano i będę śpiący o 17 ( ͡° ʖ̯ ͡°)

  •  

    Czołem Mirki i Mirabelki, pora na małą aktualizacje!

    Jeśli chodzi o mój stan, nic się nie zmieniło. Korona właściwie bez objawów (i przy ilości chorób towarzyszących to jest świetna wiadomość, bałem się że jak ją złapię to szybko wyląduję na codziennej liście "z powodu chorób towarzyszących"). Niestety z nogami nic się nie zmieniło i to jest ta gorsza wiadomość.

    Ale! Lekarz prowadzący mocno się zaangażował i: dzisiaj miałem wymaz na #koronawirus i nadal czekam na wynik, który potrzebny jest mi po to, że we wtorek docelowo mam jechać do Poznania na WCO na naświetlania - ze względu na stan jeden dzień ale maksymalną dawkę, nie jak wcześniej po trochu na raty. Stara się zorganizować to w taki sposób, żeby zarówno do szpitala jak i potem do domu ogarnąć transport medyczny, co mocno ułatwi mi życie (chociaż partner ogarnął już jakiś używany ale niezły wózek inwalidzki, tylko mieszkam na pierwszym piętrze więc najpierw musimy nauczyć się z niego korzystać...). W każdym razie, jeśli nie zatrzymają mnie w WCO (a na to się zanosi), we wtorek będę w domu i w końcu zobaczę Piotra i rodzinę - nawet w takim stanie to mega pozytywnie nastraja.

    Co dalej? Druga konsultacja z chirurgiem onkologicznym, na prośbę prowadzącego. Tym razem jakiś profesor z Poznania, żeby mieć drugą opinię. Po konsultacji z onkolog jest plan na sterydoterapie, a po niej docelowo na chemię, ale trochę się to odsuwa w czasie (najpierw trzeba przejść sterydoterapie, nie wszystko na raz).

    Niestety czeka mnie też codzienność życia osoby z paraliżem :( pieluchy, opieka bliskich (wiem, że zarówno partner jak i matka i brat mnie nie zostawią. Upokarza mnie to, ale innego wyjścia nie mam I zapewne jesteście w stanie domyślić się jak to wygląda...), materac przeciwodleżynowy, wózek inwalidzki, poducha przeciwodleżynowa, plastry przeciwodleżynowe, profilaktyka. Czeka mnie trudny czas, już znacząco wzrosły moje wydatki a jeszcze dojdą następne (na razie kupujemy na allegro czy olx, na szybko, ale potem zacznę, gdzie się da, ogarniać recepty i pomoc NFZ ale to trwa, a wiele rzeczy, w tym do higieny, potrzebujemy na już).

    Tutaj pojawia się moje pytanie: docelowo chciałbym zostać podopiecznym jakiejś fundacji, bo to chyba najlepsze i najbardziej przejrzyste rozwiązanie (szczególnie jeśli chodzi o zbiórki pieniędzy), natomiast to też trwa, natomiast nie wiem np. jak będzie wyglądała kwestia rezonansu, gdzie przy dwóch obszarach jak u mnie (brzuch i miednica mniejsza) to ponad 1.000zł co mocno nadwyręży nasz budżet. Wiem, że jesteście przeciwnikami jakiegokolwiek żebractwa w necie, że macie uczulenie na zrzutkę ale moje pytanie brzmi, czy w ogóle jest sens pytać o pomoc? Czy jeśli będę pod ścianą to mogę na Was liczyć czy nie zawracać Wam głowy? Dla mnie proszenie o pomoc finansową obcych ludzi jest skrajnie upokarzające ale niestety jestem w takiej sytuacji, że dumę muszę wyrzucić do śmieci :(

    Druga sprawa, jeśli macie jakiekolwiek wskazówki bądź doświadczenie w temacie odleżyn, ich zapobiegania i ogólnie opieki nad osoba sparaliżowana (np. higiena) to będę bardzo wdzięczny, bo trochę podejrzałem w szpitalu co się przyda, trochę szukamy w necie, ale może macie coś więcej do powiedzenia, każda pomoc się przyda, chociażby w co się zaopatrzyć oprócz np. chusteczek nawilżanych, pianki do czyszczenia czy podkładów higienicznych.

    Jedna prośba, jak ktoś chce pośmieszkować to nie tutaj, dla mnie temat jest zarówno ważny jak i przykry i zależy mi na zebraniu jakichś sensownych informacji a nie żarcikach, proszę.

    #rak #onkologia #nowotwory #shepardchoruje #pokazmorde
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: rSaved1523307367634246633.0

    +: StarySkuter, qaluhilak +684 innych
  •  

    (╯°□°)╯︵ ┻━┻
    #kfc #pepsi #pis

    źródło: Screenshot_251.png

  •  

    Chyba czas najwyższy, żeby większa grupa ludzi dowiedziała się co się dzieje, nie tylko czytający jeden konkretny wpis.

    Jak wiecie, miałem ogarniać naświetlania, tomografie, rezonans i finalnie chemię, ostatecznie nic z tego nie wyszło, jako że w niedziele, 27.12 nagle wylądowałem w szpitalu. Zaczęło się od tego, że od rana drętwiały mi nogi natomiast wieczorem zacząłem niewyraźnie gadać, co w ciągu godziny przerodziło się w utratę logicznego kontaktu (nie potrafiłem się wysłowic, nie poznawałem brata, nie współpracowałem z wezwanym zespołem karetki). Mój partner zareagował szybko, wezwał karetkę i brata mieszkającego na przeciwko i to pewnie uratowało mi życie. Decyzja była szybka, koło 20 wylądowałem w szpitalu (hcp) , rano mając gorączkę, która zbili. Że względu na covid, zostałem przeniesiony na lutycka, o czym moja rodzina i bliscy dowiedzieli się po paru godzinach...

    Na lutyckiej świadomość odzyskiwałem 3 dni i dopiero 30.12 (środa) zacząłem zdawać sobie sprawę z tego, że jestem w szpitalu, dla własnego bezpieczeństwa przywiązany do łóżka, a to wszystko nie jest snem, po prostu porażka. Dostałem telefon, mogłem pogadać z bliskimi i rodzina. Że złych wiesci, juz bardzo słabo czułem nogi. 31.12 spadl grom z nieba - nie dość, że straciłem totalnie czucie w nogach (a konkretnie gdzieś od łopatek do stóp...) to zdiagnozowano mi dodatniego covida, więc zapadła decyzja o przeniesieniu do innego szpitala (w Poznaniu nie ma miejsc). Padło na Szamotuły, gdzie wylądowałem 1.01, w piątek.

    Miałem tomografie (klatka piersiowa, kręgosłup szyjny, piersiowy, ledźwiowy) I okazało się, że to zmiany przerzutowe uciskaja na nerwy i stąd paraliz. Neurochirurgicznie nie do ogarnięcia, bo było już konsultowane. Zostaje radio i chemio terapia.

    Całe szczęście covida znoszę dobrze, nie mam gorączki, nie kaszle, saturacja na poziomie 99, czuję się dobrze, lekarze twierdzą że u mnie to tylko dodatek, cale szczęście. Personel szpitala jest fantastyczny, mega pomocny mimo mojego ciężkiego stanu :(.

    Perspektywa na najbliższy czas? Do niedzieli będę tutaj leżal, że względu na covid. Lekarz chce organizować naświetlania zaraz po wyjściu z tego szpitala (transport z oddziału na oddział), ale co to da trudno powiedzieć. Ponadto chciałbym organizować chemię, ale w tym stanie nie wiem jak to zrobię. Ba! Nie wiem jak będzie wyglądało moje życie. Nie ukrywam, że brak fizycznego kontaktu (wszędzie zakaz odwiedzin) z partnerem i rodzina mocno się na mnie odbija, perspektywa tego co będzie też jest słaba. Jedyne pocieszenie, to ze covid znoszę w miarę lekko.

    Trzymajcie proszę kciuki, jak cos się zmieni to postaram się Was informować.

    #rak #onkologia #nowotwory #shepardchoruje #koronawirus
    pokaż całość

  •  

    #zwiazki #rozowepaski #dziendobry #logikarozowychpaskow #p0lka #zalesie

    Witam zrywam dzisiaj z dziewczyną, z którą mam zaraz zasnąć.
    Ona spała sobie a ja sobie oglądnąłem jej wiadomości i wyszło na to że w czasie naszego związku pissała sobie z jakimś typem, o seksie i nie tylko.

    Razem byliśmy, kurwa jak to brzmi teraz, 1,5 roku.

    Do około 1 roku "związku" pisała z typem że żałuje że im nie wyszło, ale mimo wszystko jakby doszło do spotkania z nim to "kto wie".
    Pisanie o ssaniu sutków, moja sama nawet to proponowała, kurwa, mac mirki jestem załamany.

    Zacząłem czytac od około 2 w nocy, teraz otworzyłem bimber, chleje, moja się przerbudziła, pyta gdzie telefon, ja po minucie jej rzuciłem a ona nic, dalej se leży.

    Ja czuję że ona wie, a dalej nie nic nie mówi,

    Niby praktycznie mnie nie zdradziła, no ale nie wiem co robić, w sumie wiem co robić ale jestem załamany boże mirki, bo to mój pierwszy poważny związek.

    Myślałem że to ta jedyna, mimo że nie jest modelką 10/10, ma swoje wady, które ja akceptowałem.

    Godzina 7 rano, ja sam przed kompem chleję, a ona w ogóle nie jest zdziwiona, telefonu nie miała przy sobie, heh na pewno wie.

    Kurwa mać, jak sobie z tym poradzić?
    pokaż całość

    •  

      @melauryn: o to to. Dwa lata temu kochałem do granic, nawet na bachora w razie wpadki byłem gotowy bez mrugnięcia okiem - po niecałym roku związku.

      No, ale kolega z roku okazał się kimś więcej niż tylko kolegą i trzy dni po rozstaniu ze mną była już oficjalnie z tym kolegą xD

      Długo nie mogłem tego odżałować, pierwsze trzy miesiące były tragiczne. Potem już coraz większe zobojętnienie, ale od czasu do czasu wciąż zaboli.

      I całkowita racja z tym kochaniem na zabój. Już nie potrafię tak bezgranicznie, mimo że mam teraz wspaniałą dziewczynę od półtora roku.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (194)

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika sultanomariano

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.