•  

    Dzisiejszy występ nawiązał do wspaniałych czasów kiedy do końca martwiliśmy się o wynik. Liverpool jeszcze tylko do przerwy powinien prowadzić 2:0 wtedy poczułbym się jak starych czasów. #mecz #lfc

  •  

    Liverpool chyba wyciąga wnioski, oprócz udanych transferów przedłuża kontrakty z kluczowymi zawodnikami. Ostatnio Robertson a teraz Trent Alexander-Arnold.
    #premierleague #lfc

  •  

    19 stycznia 1992 roku urodził się Malcolm James McCormick, znany szerzej jako Mac Miller. Raper gdyby żył obchodziłby dzisiaj swoje 27 urodziny, wszystkiego najlepszego Malcolm
    #macmiller #rap #muzyka #feels #urodziny

    źródło: gossip-room.fr

  •  

    Cześć Mirki!

    Od wczoraj w sklepie Google Play i Apple App Store dostępna jest aplikacja #mikroblogplus - nowa aplikacji dedykowana obsłudze mikrobloga. Od wersji beta, którą pokazaliśmy Wam na październikowym Wykop Party dodaliśmy możliwość przeglądania obserwowanych treści, wyszukiwarkę i oczywiście styl nocny (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    Ze swojej strony mamy już przygotowane pomysły na kolejne funkcje aplikacji - część z nich będzie nowością na Wykopie dedykowaną specjalnie Mikroblog+. Jesteśmy też otwarci na Wasze pomysły i sugestie na temat tego, co możemy zmienić w aplikacji :)

    #android #mikroblogplus #wykopchangelog #wykop #wykopblog
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Mirko.png

  •  

    Magia sprzątania - Marie Kondo. Czytał ktoś? Warto? Dużo o tej książce słyszałam.

    #ksiazki #rozwojosobisty

    •  

      @przecietna: W jednym zdaniu? Wyrzuć niepotrzebne rzeczy. Sama książka kosztuje niedużo a jak poszukasz to znajdziesz ją do pobrania.
      Trochę gloryfikuje czynności, które każda rozsądna osoba uzna za coś normalnego. Wycinając pierdoły to 1/4 książki jest poradnikiem. Jeśli masz problem z porządkiem wokół siebie to wszystkie rady zapiszesz na jednej kartce żeby szybko wrócić w razie czego. Uważasz siebie za osobę, która dba o porządek a chce się nauczyć więcej? Nic nowego nie odkryjesz. Wyciągając najważniejsze z tej pozycji - połączenie sprzątania z minimalizmem. pokaż całość

    •  

      @przecietna: na pewno nie zaszkodzi przeczytać, ale na przykład ja nic odkrywczego nie znalazłem.

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    O tym, że mam ograniczyć kawę przypomina mi się zawsze jak włączę ekspres. A przecież nie wyleję. Pyszny napój bogów, którego muszę pić mniej.

    #kawa #kawatime #zdrowie #oswiadczenie

    źródło: youtube.com

    +: img99x
  •  

    Według mnie mocno sporne sytuacje (gdzie boczni nie są pewni) nie powinny kończyć się podniesieniem chorągiewki. Należy doprowadzić ją do końca i dopiero później weryfikować. Przy Varze nie ma złotego środka, ale łatwiej anulować gola niż zwrócić drużynie sytuację, która została niesłusznie zatrzymana przez liniowego.
    #pilkanozna #mecz

    +: FotDK
  •  

    Z racji powtarzających się przy każdym poście pytań, postanowiłem spisać obiecywane już jakiś czas FAQ.

    pokaż spoiler Jest to już ostatni post do którego wołam jak leci plusujących i komentujących moje wypociny - od dziś zaczyna działać mirkolista, tak więc proszę nie oburzajcie się jeżeli znowu Was niepotrzebnie zawołałem.


    SPRAWY TECHNICZNE

    Masz swój tag do obserwowania?
    Tak, zapraszam do obserwowania #sarmatawalczyzrakiem

    Nie chcę przegapić twojego postu, możesz wołać?
    Tak, będę wołał przez mirkolistę sarmatawalczyzrakiem Od teraz kończę z wołaniem plusujących i komentujących poprzednie wpisy, proszę więc zapiszcie się szybciutko na listę.

    O MNIE

    Pasek?
    Niebieski

    Ile mam lat?
    33lvl (rocznik czernobylski - 1986)

    Piję, palę, ćpię?
    Nie palę (w życiu wypaliłem może w sumie równowartość 1 paczki papierosów). Alkohol owszem lubiłem, ale nigdy nie wpadałem w ciągi. Owszem zdarzało się przesadzić i odchorować, ale było tego więcej mając lat dwadzieścia-kilka. Od kilku lat ograniczałem się raczej do pojedynczego piwa do meczu, czy szklanki whisky/kieliszka wina na wieczór. Większe imprezy, z większą ilością alkoholu zdarzały się może 1-2 razy do roku, a i te kończyły się bez kaca czy zatrucia. Narkotyków nie biorę, raz w życiu spróbowałem skręta, ale w pomieszaniu z alko za bardzo go odchorowywałem następnego dnia i od tego czasu nigdy do tego nie wróciłem.

    Stopień przegrywu?
    Żonaty 8 lat, dwójka dzieci (3 i 1), z kredytem, ale bez statusu informatyka 15k, więc chyba umiarkowany wygryw.

    Czym się zajmuję na co dzień?
    W tygodniu administruję sklepami internetowymi (hurt+detal) + SEM/SEO. W weekendy jestem DJ na weselach. Rozwijam także dział dekoracji i agencję ślubną 360.

    Jaki był mój stan zdrowia do tej pory?
    Zasadniczo rzadko miałem do czynienia ze służbą zdrowia. Po przebyciu chorób wieku dziecięcego, nic mi wielkiego nie dolegało. Antybiotyki brałem może raz czy dwa razy w życiu, a najpoważniejszy zabieg to nastawianie złamanej ręki. Wszelkie choroby (przeziębienia, stany zapalne) przechodziłem bezproblemowo i z małą ilością stosowanych farmaceutyków.

    MOJA CHOROBA

    Co mi dolega?
    Gruczołowy rak HER2-dodatni dolnej części przełyku i wpustu do żołądka z przerzutami do wątroby i prawego nadnercza oraz drobne zmiany na kościach (stan na 20-12-2018).

    Predyspozycje? Historia chorób w rodzinie?
    Od strony taty dziadkowie zmarli wieku 71 lat. Babcia na raka wątroby (którą przez całe życie mocno obciążała lecząc się sama środkami przeciwbólowymi itp, bo była pielęgniarką). Dziadek po dwóch misjach w Korei, dwukrotnie przechodził malarię, po której zaczęły mu się problemu z przewodem pokarmowym (wrzody w każdym możliwym miejscu, stany zapalne etc). Ostatecznie dopadł go rak, którego lekarze nie mieli już nawet jak leczyć.
    Od strony mamy dziadek miał wyciętą strunę głosową z guzem. Jednak wycięto mu to w sile wieku i dożył wieku sędziwego.
    Innych historii nowotowrowych nie znam.

    Skąd zatem to u mnie?
    Lekarze uznają, że w moim wieku musi być to predyspozycja genetyczna, jednak mogę być także pierwszym pokoleniem, w którym pojawiła się ta niewdzięczna mutacja. Niestety oznacza to, że mogą mieć ją moje dzieci

    POCZĄTEK WALKI Z CHOROBĄ

    Jak dowiedziałem się o chorobie?
    09-11-2018 rano obudziłem się mocno struty (czułem się jak po zatruciu: zimne poty, wymioty i osłabienie). Wziąłem wolne w pracy, przeleżałem i mi przeszło. Wieczorem 11-11-2018 dostałem ataku bólu w prawym boku, tak silnego, że postanowiliśmy wezwać karetkę. Na SOR Szpitla Praskiego dostałem się z podejrzeniem kolki nerkowej, wyjechałem z niego na internę z podejrzeniem raka.

    Jak byłem diagnozowany?
    Na internie w ekspresowym tempie miałem zrobioną tomografię i gastroskopię, z których bez wątpliwości można było postawić diagnozę.

    Czy miałem wcześniej jakieś objawy?
    Na początku wakacji (06-2018) pojawił się problem z przełykaniem (dysfagia), uczucie pokarmu który staje mi w przełyku. Początkowo uczucie było jakby stawało mi coś w gardle. Internista zalecił siemię lniane, a jeżeli nie pomoże to dalszą diagnozę. Trochę to zbytnio odpuściłem i po kolejne badania udałem się dopiero w październiku, w którym do objawów musiałem już doliczyć utratę wagi (10-15kg), ból brzucha po jedzeniu oraz ból pleców.

    Czy te objawy mnie nie niepokoiły?
    Dysfagia, owszem była niepokojąca, ale po piciu siemienia objawy nieco ustały, a ból przeniósł się niżej. Podejrzewałem ew. chorobę wrzodową żołądka. Utrata wagi nastąpiła w sierpniu i wrześniu, kiedy aktywnie zacząłem walczyć z nadwagą (95-100kg przy 178cm; dieta, wykluczenie cukrów, rower). Do tego doszło trochę stresów w pracy (zmiany w firmie i inne stanowisko w innej lokalizacji), domu (syn po raz pierwszy do przedszkola), zmęczenie końcówką sezonu) uznawałem więc, że może coś się skumulowało. Ból pleców, pojawił się kiedy przestałem jeździć rowerem na rzecz samochodu i łączyłem to z długim czasem spędzonym w niewygodnych fotelach. Ból brzucha pojawił się na tyle późno, że nie zdążyłem go zweryfikować (poza tym był często maskowany środkami przeciwbólowymi na plecy).

    LECZENIE

    Co z leczeniem, jakie stadium, jakie rokowania?
    Rokowania? Książkowo, to umarł w butach. Stadium IV (odległe liczne przerzuty), złośliwość 3 w skali do 4. Ale na to nie patrzę. Medycyna idzie do przodu i nawet jeżeli teraz nie ma możliwości wyleczenia, to jest możliwość utrzymania życia na tyle długo, żeby może doczekać się nowej skutecznej terapii. W każdym razie myśląc teraz o rokowaniach, nie byłoby sensu zaczynać leczenia.

    Gdzie będę się leczył?
    Ostatecznie padło na CO-I na Wawelskiej w Warszawie (ta sama jednostka co Centrum z Ursynowa). Tutaj w zespole prof. Wyrwicza dostałem szansę udziału w badaniu klinicznym leczenia chemią skojarzoną z immunoterapią. Leczenie takie jest stosowane już na świecie i niesie obiecujące wyniki, nie jest jednak jeszcze refundowane, więc udział w badaniach to jedyna szansa. Przez to cała terapia nieco się opóźnia (dodatkowe badania, wysyłka próbek do Stanów i akceptacja sponsora). Niestety jest jeszcze czynnik losowy - albo trafię do grupy z chemią i immunoterapią, albo do grupy kontrolnej z chemią i placebo. Chemia w obu wypadkach jest standardową procedurą stosowaną również w ramach NFZ, więc wiem, że nie dostanę nic gorszego.

    Czy nie boję się brać udział w testowaniu leku?
    Testowane de facto jest skojarzenie lekiem immunologicznym i chemioterapią, nie zaś sam lek. Lek ten, ze skutkiem, stosowany jest już w leczeniu innych nowotworów (nie żołądka). Jest to więc lek, którego działanie już znamy. Teraz badana jest jego skuteczność w moim przypadku. Badanie jest w III fazie, co oznacza, że jest tuż przed wprowadzeniem na rynek, czyli właściwie jest to etap weryfikacyjny.

    Nie wkurza mnie placebo?
    Chyba wolę dostawać placebo, niż wiedzieć, że dostałem się do grupy z samą chemią. Badanie jest podwójnie ślepe, więc nawet zespół medyczny nie wie co dostaję, dzięki czemu zawszę mogę liczyć na "autoimmunologiczny efekt placebo".

    Czy biorę inne leki oprócz chemioterapii?
    Przede wszystkim leki przeciwbólowe - na chwilę obecną dwa razy dziennie po 40mg MST (morfina) o przedłużonym uwalnianiu (12h). Wcześniej brałem jeszcze sporo paracetamolu i nospy, okazało się jednak, że najpierw uodporniłem się na pierwszy lek (tramal), a potem miałem za małą dawkę MST, ponieważ metabolizowałem ją szybciej i występował tzw. “ból końca dawki” czyli dawki nie zazębiały się. Poza lekami przeciwbólowymi biorę jeszcze inhibitor pompy protonowej (uwielbiam tą nazwę - brzmi jak jakaś super broń złoczyńcy), czyli leki na stan zapalny żołądka, ograniczające wydzielanie się kwasu żołądkowego. Do tego suplementacja diety - androvit, magnez i witamina c1000 (tak! biorę witaminę C bo jest antyoksydacyjna i wspomaga organizm w okresie oslabienia xD ale nie biorę wlewów!). Do tego w apteczce mam zapas leków przeciwwymiotnych, na biegunkę i na zaparcia, które lekarz przepisał mi w “razie co”.

    Czy stosuje inne, alternatywne metody leczenia?
    W tej chwili przesiadłem się na dietę wysoko białkową i kaloryczną, aby odrobić stracone kilogramy i wzmocnić organizm przed nadciągającą chemią (ponoć 20% zgonów nowotworowych, to te spowodowany skrajnym wycieńczeniem i zagłodzeniem organizmu). Do tego dbam o dużą ilość antyoksydantów w diecie (zwłaszcza zielona herbata, aronia, pomidory i buraki) aby spowolnić rozwój choroby (w rzadkich przypadkach cofnąć zmiany). Do tego dbam, aby dieta była bogata w produkty wspomagające system immunologiczny (np. pochodzenia pszczelego).
    Za zaleceniem lekarzy nie stosuję różnego rodzaju leków ziołowych (medycyna naturalna, chińska etc), które choć mogą dobrze wpływać np. na metabolizm, to potrafią tragicznie wchodzić w reakcję z chemią (np. przyspieszyć metabolizowanie chemii przez co zmniejsza się jej skuteczność lub szybciej obciąża organizm).
    Woda strukturyzowana i lewoskrętna witamina C to zło.

    A co z innymi terapiami medycznie legitnymi?
    Chirurgia - nie wchodzi w grę - usuwając guz z przełyku, trzeba byłoby usunąć również sporą część żołądka, jelita, węzły chłonne, naczynia krwionośne. Z wątroby trzeba by zrobić tatara, a nerkę wypieprzyć na śmietnik. Najpierw trzeba ogarnąć chorobę całościowo.
    Radioterapia - nie można naświetlić całego brzucha, a naświetlanie tylko przełyku nic nie zmieni. Ta terapia może być brana pod uwagę jedynie jako metoda paliatywna, gdyby postęp był zbyt głęboki (np. zamknęło się światło przełyku).
    Hipertermia - metoda w powijakach i podobnie jak przy radioterapii - nie da się nagrzać wszystkiego, a wybierać pojedynczy organ też bez sensu. Poza tym nie jest to metoda leczenia, a jedynie wspomagania leczenia.
    Psychoterapia - tak, korzystam z pomocy psychoterapety. Jest opracowana metoda wspomagania leczenia onkologicznego, tzw. metoda Simontona - lekarza onkologa, który pierwszy zauważył, że pacjenci pozytywnie nastawieni do leczenia wychodzą z dużo gorszych rokowań, niż Ci, którzy gorzej psychicznie znieśli wieść o chorobie. Czytając moje posty, zapewne zauważyliście, że od początku jestem nastawiony bojowo i humor mnie nie opuszcza. Do podobnego wniosku doszła psychoterapeutka po 3 spotkaniach stwierdzając, że w sumie od początku miałem nastawienie do którego ona zwykle zmierza. W chwili obecnej z jej pomocy korzystam aby poznać różnego rodzaju ćwiczenia wyobrażeniowe i metody medytacyjne, pomagające w pobudzaniu organizmu i systemu immunologicznego do wzmożonej walki z chorymi komórkami.

    PORADY

    Wspomniałeś, że to genetyczne. Czy mogę coś zrobić, żeby uchronić dzieci?
    Tak. W Centrum Onkologii Instytucie, jest poradnia genetyczna, w której mogą pobrać moje próbki oraz próbki genotypu dzieci, dzięki czemu określić będzie można w jakim stopniu znajdują się w grupie ryzyka. Jeżeli będzie prawdopodobieństwo, trzeba będzie zadbać o regularne badania pod kątem zmian w organizmie, aby wykryć te najgorsze możliwie wcześnie (na wczesnym stadium choroba jest w pełni uleczalna)

    Co można zrobić, żeby zdiagnozować się wcześniej?
    Trzeba mieć farta. Robiąc co roku morfologię i tak mógłbym się niczego nie dowiedzieć, bo wyniki wątrobowe i nerkowe do tej pory mam ok. Nikt co roku nie będzie sobie robił pełnego TK, bo prędzej umrzesz napromieniowania. Przypadkowe USG brzucha, albo gastro lub kolono mogą pomóc. Tylko że Ty będziesz miał raka gdzie indziej no i co z tego? Markerów nikt nie robi od tak na ślepo, więc ta droga też odpada. Niestety profilaktyka leży i kwiczy, a duża część nowotworów jest niema, aż do momentu kiedy jest już bardzo późno.

    Ile byłeś na zwolnieniu? Jak to załatwiłeś?
    Ostatni raz w pracy pojawiłem się 08-11-2018, potem dostawałem już kolejne zwolnienia - na pobyt w szpitalu, na ogarnięcie leczenia etc. Od lekarzy mam zapewnienie, że mogę w każdej chwili przyjść i poprosić nawet o 6 miesięcy (maksimum jaki mogą wystawić), a po tym czasie, przejść na zasiłek chorobowy.

    Wracasz do pracy?
    Tak. W grudniu prowadziłem już jedno wesele, w styczniu mam kolejne. Do pracy w ciągu tygodnia wróciłem 14-01-2019, po pierwszej chemii. Czuję się dobrze i mam sporo sił, więc lepiej się czuję kiedy się mogę czymś zająć.

    Mam podobne objawy, co robić?
    Idź do internisty, proś i wymagaj skierowania na badania - USG brzucha, gastro- i kolonoskopia. Jeżeli masz jakiś prywatny pakiet medyczny, tym lepiej uda Ci się załatwić wszystko szybciej, tylko koniecznie odbieraj wyniki z pieczątką lekarza, żeby potem w ramach NFZ mogły być brane pod uwagę.

    A co z Zieloną Kartą DILO?
    Karta DiLO czyli Diagnozy i Leczenia Onkologicznego, nie jest zielona i w żaden sposób się do tego koloru nie odnosi. To chyba takie skojarzenie z “zielonym światłem” na badania. Kartę wystawi Ci lekarz medycyny rodzinnej na podstawie podstawowych badań które zrobisz (np. USG jamy brzucha na którym wyjdą zmiany). Z kartą będziesz mógł szybciej dostać się na dalsze szczegółowe badania. Ja osobiście kartę wyrobiłem, ale z niej nie skorzystałem, bo komplet badań i tak miałem zrobiony w szpitalu, ponoć jednak niektóre placówki leczące, biorą ją pod uwagę w ustawianiu pacjentów w kolejce.

    Na USG wyszły zmiany. To rak?
    Nie. USG jest bardzo subiektywnym i wstępnym badaniem. Pokazuje obraz jakiegoś guza, nie musi to jednak być rak. Często mamy różne liczne guzki tu i ówdzie, które w niczym nie przeszkadzają i nie są złośliwe.

    Jednak rak. Co robić?
    Pisać do wszystkich znajomych, czy nie znają jakiegoś lekarza. Aż się zdziwiłem, ile kontaktów dostałem, bo ktoś w rodzinie się leczył, albo ktoś ma jakiegoś krewnego onkologa. Takie kontakty są bardzo pomocne, bo nawet jeżeli dana osoba nie może nas leczyć to ma swoich znajomych, wie do kogo zadzwonić najlepiej, zapowie nas na wizycie, dzięki czemu można trochę ominąć system lub po prostu być potraktowanym z większą uwagą.

    Jak zachować pozytywny stan ducha słysząc wyrok?
    Po pierwsze - gówno nie wyrok. Statystyki i rokowania są dobre na sympozja lekarskie, ale trzeba pamiętać - ktoś robi zawsze ten 1% cudownych wyzdrowień. Dlaczego właśnie nie Ty? Ja traktuję swój stan jak poważniejszą grypę - owszem ryzyko większe, ale to się leczy i do szpitala idę po to żeby się wyleczyć i być zdrowym, żyć. Ważne jest, żeby zaakceptować swój los. Boksowanie się z myślami, dlaczego ja, co by było gdybym wtedy itd tylko marnuje Twoje siły psychiczne, a nie przynosi żadnego skutku. Jest jak jest, nie ma się co oglądać, trzeba patrzeć w przyszłość i planować co zrobić żeby wyzdrowieć. Polecam tutaj cytat jednej z moich ulubionych piosenek elektryczny gitar - pasuje jak ulał i cytowałem go żonie w pierwszych dniach kiedy przeżywała to co nam powiedzieli:

    Będzie co ma być, już wiem że stąd nie zwieję,
    poczekam i popatrzę, nie cofnę kijem Wisły.


    Co zrobić, żeby uniknąć choroby?
    Chyba nie jestem najlepszą osobą do odpowiedzi na to pytanie. Zasadniczo - zdrowy tryb życia. Zbilansowana dieta, bogata w świeże warzywa i owoce, dużo produktów antyoksydacyjnych, odstawienie używek (papierosy out, alkohol najlepiej też, chociaż ponoć kieliszek wina raz na jakiś czas też może mieć pozytywny wpływ na zdrowie, dopalacze i narkotyki pozostawiam bez komentarza). Do tego jak najwięcej ruchu, zwłaszcza, jeśli masz siedzący tryb pracy i zadbanie o unormowany tryb życia (tzn. wystarczająco dużo snu, pobudka i zasypianie o tych samych porach, regularne posiłki, możliwe mało stresu i pośpiechu). Oczywiście prowadzenie takiego trybu życia i tak nie da Ci żadnej pewności, bo smog, przetworzona żywność i milion innych czynników atakuje nas codziennie, więc warto zadbać także o regularne badania (morfologia raz na rok, to w ogóle minimum). Czasem warto trochę na zapas chodzić do lekarza, jak coś nam dolega, niż łyknąć 2-3 tabletki i zapomnieć o temacie.
    pokaż całość

  •  

    Hej #zielonagora , jak tam u was ceny biletów tramwajowych??

  •  

    Poszukuję #audiobook'ów z tematyki #podryw albo #rozwojosobisty - niedawno przesłuchałem "Snajper uwodziciel" znaleziony w odmętach dysku i bardzo mi się spodobało, zarówno materiał jak i sam sposób przyswajania. Teraz wieczorami na siłowni byłaby ku temu idealna okazja, czegoś sobie posłuchać podczas nudnych sesji na maszynach. Chwilowo #hajssieniezgadza, więc chętnie zatoka/chomik pokaż całość

    +: Ikki
    •  

      @comanchee: Snajper uwodziciel xD niechudy tytuł. Wiem, że Grzesiak coś o tym nagrywał na początku swojej światłej kariery, ale nigdy nie słuchałem i nie ocenię jakości, ale pewnie trzyma poziom reszty.

      +: Ikki
  •  

    Halo miruny odbjur.
    Z racji tego, że przez większość dnia mam na sobie słuchawki w pracy to polećcie jakieś rozwijające ebooki lub ciekawe wykłady, bo ileż można słuchać muzyki.

    kszszsz

    #ksiazki #audiobook i troche #rozwojosobisty

  •  

    Co mirki myślą o książce Kuby Wojewódzkiego? Nie spodziewałem się wiele, ale pracując 8-10 godzin dziennie wciągam większość pozycji pojawiających się jako audiobooki. Plusem jest to, że sam ją czyta. Ogólnie nie jest zła, pod przykrywką tanich żartów kilka ciekawych przemyśleń, refleksji. Jednak duża część tych anegdot to żarty znane z programów czy nawet legendarnego basha, w które są wplecione realne osoby i zamiast rozbawienia przywołują bardziej lekkie zażenowanie.

    Takie 5/10, jego fanom się spodoba
    #wojewodzki #storytel #ksiazki
    pokaż całość

    źródło: Screenshot_1.png

  •  

    Widziałem zatrzymujących się w refleksji i zamyśleniu ludzi.
    no rejczel, nagle ktoś wyświetla im na ulicy zdjęcie jakiegoś randoma, też bym się zastanawiał o co chodzi XD
    #gdansk #adamowicz

    źródło: Capture.PNG

  •  

    Już nie mogę, mam dosyć szpitala, napiszcie coś miłego dla otuchy (╥﹏╥)
    #pokazpolmordy #zalesie

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 1547567998864.jpg

  •  

    Czemu mamy taką mentalność, że jeśli ktoś się czymś chwali co jest dla niego ważne, z czego jest dumny to ludzie chcą go jak najszybciej sprowadzić na ziemię. Szukają do czego się przypierdolić, często nawet na siłę, aby udowodnić swoją rację. Pod anglojęzycznymi filmami technicznymi czy diy lubię poczytać komentarze bo między pozytywnymi komentarzami można znaleźć rozwinięcie tematu, omówienie problemów, których autor mógł nie przewidzieć. A u nas? 'amatorszczyzna, to nie jest profesjonalne, wstyd pokazywać'. Żeby chociaż były rozwinięte myśli, poparte argumentami.

    #youtube #polskiyoutube
    pokaż całość

  •  

    Są też plusy żałoby narodowej. Nie zobaczymy w telewizji polskich kabaretów.
    #oswiadczenie #gdansk

  •  

    Obecnie najlepiej przez kilka dni odciąć się od telewizji, radia oraz sieci społecznościowych i niektóre tagi dodać na czarną listę. Ludzie samych siebie nakręcają. Jedni oskarżają drugich. Piszą, że w obliczu tej tragedii płakali cały wieczór, nie mogli spać i nie wyobrażają sobie jak będą dzisiaj funkcjonować. No kurwa.
    #gdansk #oswiadczenie

  •  

    #gdansk #wosp #adamowicz

    Paweł Adamowicz nieoficjalnie nie żyje, nastąpiła śmierć pnia mózgu, nie reagują źrenice. Szpital czeka na żonę, która ma podjąć decyzję o odłączeniu od aparatury.

  •  

    Najgłupsze zdanie, stwierdzenie, jaki w przeczytałeś na wykopie w ostatnich 24h
    (Nie musi być dokładny cytat jak nie pamiętasz)

    #gownowpis #gdansk #wosp2019

  •  

    Czy to prawda czy nie, chciałbym żeby to był fejk - przynajmniej na bardzo mocnym przykładzie ludzie nauczyliby się żeby nie powielać niepotwierdzonych informacji.
    #gdansk #wosp

  •  

    Jakim trzeba być człowiekiem żeby cieszyć się z takiego ataku lub nawet śmierci drugiej osoby. Przecież z ludzi wychodzą najgorsze instynkty. Nie mówię o mirkach, ale na Twitterze i Facebooku gówno aż się wylewa. Może zatrzymanie tego faceta za groźby ostudzi zapał innych.
    #polska #gdansk

    źródło: Screenshot_2.png

  •  

    Że wam chce się takie pierdoły wymyślać. Tu też nie chodzi o sympatie polityczne. Zaatakowano prezydenta dużego miasta, który w szczególny sposób powinien mieć zapewnioną ochronę. Za każdym razem kiedy mowa o zamachach na zachodzie rzesza mirków mówi, że to jest niemożliwe u nas. Szalonooki Moody miał rację - stała czujność.
    #gdansk

  •  

    Damage Report po pierwszej chemii. Zaparzcie kakao i chwytajcie za kocyki, bo będzie raczej dłużej niż krócej. Pozwoliłem sobie nie pisać od razu po odbyciu chemii, żeby móc Wam w pełni opowiedzieć jak się czuję i się ze mną działo w trakcie i po leczeniu. Lecimy zatem z porządkiem chronologicznym:

    #sarmatawalczyzrakiem #zdrowie #rak #nowotwory

    02-01-2019
    Spędziłem pół dnia w COI na Ursynowie, na zabiegu założenia portu donaczyniowego. Sam zabieg w sumie był krótki, jakieś 40 minut, jednak potem trzeba było czekać na RTG i opis, że wszystko zostało założone tak, jak być powinno i mogą mnie wypisać do domu. Przyjechałem przed 10, wyszedłem po 15 i resztę dnia byłem jak na haju przez znieczulenie miejscowe, które mi schodziło. Dzień przeleżany.

    03-01-2019
    Pierwszy dzień hospitalizacji w COI na Wawelskiej. Do szpitala zgłosiłem się przed 0800, jednak zanim przeszły wszystkie procedury (krew, przyjęcie etc) to na salę wszedłem dopiero około południa. Jeszcze z samego rana odbyła się dyskusja zespołu lekarzy z profesorem prowadzącym badanie, czy aby nie dać mi jednak wersji ambulatoryjnej i resztę "na wynos", jednak sam optowałem za pozostaniem na pierwszą chemię w pełni w szpitalu, żeby zobaczyć, z czym to się je. Nastawiłem się na pobyt w szpitalu i w sumie oczekiwałem, że trochę odsapnę od życia domowego, zajmowania się dziećmi etc - wiadomo - gry na komórce, filmy na Netflixie, książka i drzemki, kiedy tylko mam na nie ochotę.
    Po ustaleniu, że jednak zostaję od razu podłączyli mnie pod szereg kroplówek - nawodnienie, elektrolity, leki osłonowe i pierwsza dawka badanego leku immunologicznego (lub placebo - tego akurat nie wie nikt poza jedną osobą na oddziale przygotowującą leki). Po immunologi zaczęła się chemia właściwa, już dostępna również w standardowym procesie leczenia "na NFZ" - lek celowany na receptory HER2+ i cisplatyna (chemia właściwa). Piersza dawka 2h, płukanie, przeciwymiotne i leki moczo pędne, druga dawka 24h i znowu płukanie, moczopędne, przeciwymiotne, osłonowe.

    04-01-2019
    Drugi dzień w szpitalu minął na spływaniu 24h dawki chemii i okresowym przepłukiwaniu organizmu (dużo nawadniania i leki moczopędne, żeby to, co już przeszło swoją ścieżkę, zostało jak najszybciej usunięte).

    05:08-01-2019
    Do tej pory leki podawane były za pomocą pompy mechanicznej, musiałem więc chodzić ze stojakiem, na którym była zamocowana, a do tego uwiązany byłem do kontaktu. Na szczęście, po nocnym naładowaniu baterii mogłem pozwolić sobie nawet na kilka godzin bez podłączania z powrotem do gniazdka, co nie zmienia jednak faktu, że musiałem chodzić wszędzie z tym drzewem - także do toalety i pod prysznic. Na szczęście w sobotę kolejną dawkę cisplatyny otrzymałem już zapakowaną w tzw. infuzor, czyli małą buteleczkę z gumowym balonem, który obkurczając się, wtłacza lek do krwiobiegu. Buteleczka napełniona została dawką na 4 dni i mogłem ją nosić w saszetce przy pasie, wiec swoboda poruszania się nieporównywalnie większa. Jedynie z rana wracała klasyczna kroplówka z helacidu (osłonowe na żołądek), leków przeciwwymiotnych i PWE (płyn elektrolityczny) dla wypłukania organizmu. Były to jednak tylko 1,5h sesje, więc znośnie.
    Po 4 dniach, we wtorek wieczorem zostałem wypisany ze szpitala z infuzorem na wynos, ponieważ przez przerwy na płukanie lek, zamiast skończyć się ok. 15, skończył się dopiero gdzieś na przełomie 08 i 09-01. Na szczęście personel stwierdził, że jestem na tyle ogarnięty, że mogę to zabrać do domu i przynieść potem 09 rano pustą butelkę i dać odłączyć sobie wkłucie z portu. Pierwsza chemia zakończona!

    Jak było i jak jest?
    W trakcie podawania chemii najpopularniejszymi przypadłościami są wymioty, biegunka i osłabienie. Dzięki lekom wymiotów nie miałem żadnych. Biegunki nie stwierdziłem, ale ponieważ leki przeciwbólowe powodują u mnie zaparcia, to w połączeniu tych dwóch efektów wypróżnienie "wróciło do normy". Czyli w sumie na plus. Osłabienie rzeczywiście trochę mnie dopadło. Ostatnie dwa dni w szpitalu oraz dwa dni po wyjściu sił miałem zdecydowanie mniej i co chwila robiłem sobie drzemki regeneracyjne, tylko po to, żeby wstać, przygotować coś do jedzenia, zjeść i odpocząć po wszystkim. Innych skutków ubocznych po chemii (głównie neuropatia i osłabienie słuchu) na razie nie zauważyłem, choć ze słuchem stwierdziłem, że zmniejszyła się moja tolerancja na hałas - słucham muzyki na słuchawkach zdecydowanie ciszej niż zwykle, a wrzaski dzieci potrafią doprowadzić mnie do bólu uszu.

    Dużą zaletą po chemii jest to, że czuję się dużo lepiej niż przed rozpoczęciem leczenia. Powiem nawet więcej - czuję się lepiej niż przed pierwszym atakiem bólu 11-11-2018. Lekarz przepisał mi wprawdzie większą dawkę morfiny, ponieważ okazało się, że szybciej metabolizuję lek i występował u mnie "ból końca dawki", trzeba było więc podnieść z 30mg do 50mg/12h, żeby wystarczało "na zakładkę", ale jednocześnie odstawiłem całkowicie inne leki przeciwbólowe (paracetamol, nospa, pyralgina). Biorę więc więcej i mniej jednocześnie.

    Poprawiło się także w kwestii jedzenia. Problemy z przełykaniem ustąpiły w znacznym stopniu i oceniam ich stan podobnie do tego, jaki był w 06:07-2018 - czasem coś dłużej przechodzi przez przełyk, powodując dyskomfort, nie staje mi jednak i nie powoduje, że muszę iść zwymiotować, żeby się odetkać.

    Wróciły także siły. Pewnie dlatego, że nie odczuwam także żadnego większego bólu etc. Nie jest może to szczyt moich możliwości, ale zdecydowanie jest lepiej niż przez ostatnie miesiące. W związku z tym postanowiłem wrócić do pracy i w tym momencie oporządzam się na swoim porzuconym 07-11-2018 stanowisku. Chciałem wrócić do pracy, bo męczyło mnie już nieróbstwo, a do tego widzę, że w dniach, kiedy muszę coś zrobić, czuję się lepiej niż w dniach "wolnych". Dodatkowo praca wzbudza we mnie więcej motywacji, żeby zabrać się także za własne biznesy po godzinach, więc odnoszę podwójną korzyść.

    Jak oceniam pobyt w szpitalu?
    Umiarkowanie dobrze. Do zespołu lekarskiego przyczepić się nie mogę - cokolwiek bym potrzebował - dodatkową dawkę leku, wyjaśnienie co się dzieje itd zawsze byli do dyspozycji. Zespół pielęgniarski też na plus (choć były i takie bardziej jędzowate). Ogólnie rzecz biorąc byłem jedyną tak młodą osobą na oddziale (33lvl) reszta spokojnie 50+. Nie zrzędziłem, nie kwestionowałem tego, co mówią, nie robiłem problemów, to i kiedy chciałem coś załatwić dla siebie, to dostawałem od ręki. Gorzej było jedynie w weekend, podczas którego miałem wrażenie, że część jest tam za karę w pracy i czepia się dosłownie wszystkiego.

    Jeżeli chodzi o jedzenie, to niestety uderzyła mnie z całą siłą polska rzeczywistość szpitalna. Zjadliwe były zupy na śniadanie i obiad. Reszta wołała o pomstę do nieba. Mam wielkie wątpliwości, czy ktokolwiek usiadł nad tymi posiłkami i policzył ich kaloryczność, co wydawałoby się podstawą. O jakości szynki czy suchości chleba nawet nie będę się wypowiadał... Na szczęście oddziałowa lodówka i rodzina na miejscu pozwoliła mi na zgromadzenie zapasów na posiłki i przekąski (w szpitalu złapałem nową faze - kwaśne żelki mogę teraz jeść o każdej porze dnia i nocy, tylko muszą być kwaśne; na nowo odkryłem także smak sklepiku szkolnego - gumy Center Shock xD).

    Najgorzej było, jeżeli chodzi innych w szpitalu. Z racji różnicy wieku traktowali mnie jak jakiegoś szczyla, do którego jaśnie pan może się zwracać "ej ty". Tematów do rozmów też nie mieliśmy, ale może to i lepiej. W pewnym momencie na mojej sali (pięcioosobowej) dobrało się 3 dziadków 60-70, którzy cały dzień komentowali albo padający za oknem śnieg (i że dzwonili do domu i w Koziczkach Dolnych to jeszcze nie pada, a w Zalesiu to już stopniał) albo, o zgrozo, drążyli temat choroby. Ale nie to żeby po prostu rozmawiali co komu dolega... nie... Antka szwagra kobity brat, to miał to samo i przed świętami był zdrów, a po świętach był już pogrzeb, a drugiemu to już najwyżej rok został, a leczenie to tylko przedłużenie cierpienia, wszyscy umrzemy, jak i sklepowa z wioski obok itd... Zasadniczo gdyby to spisać, miałbym historię chorób nowotworowych w trzech rodzinach. Do tego ten posępny nastrój, który sprawiał, że zastanawiałem się, po jaką cholerę oni w ogóle idą do szpitala, skoro mentalnie to oni nie są jedną nogą w grobie - oni się już w nim umościli. Dobrze, że słuchawki skutecznie odcinały mnie od ich pierdzielenia. Pewnie potem komentowali, że młody taki załamany, że nawet się nie odzywa i zamyka w sobie.

    Co będzie dalej?
    Następna chemia czeka mnie 24-01-2019. Na szczęście zmieni się nieco forma podania. Idę na jeden dzień do szpitala, dostaję wszystkie leki immunologiczne i te podawane w mniejszych dawkach i wypisywany jestem tego samego dnia wieczorem. Chemię właściwą dostanę do infzora na wynos i będę tylko musiał zgłaszać się codziennie do szpitala na 2h na "płukankę". Może nie będę przez to mógł sobie zrobić kolejnego wyjazdu do sanatorium, żeby odrobić zaległości w serialach, ale przynajmniej nie będę musiał spędzać zbyt dużo czasu wśród ludzi pogodzonych ze swoim losem (co zarówno, jak i mój psychoterapetua uważamy za błąd - po pierwsze na leczenie trzeba iść w nastawieniu bojowym, żeby nastawić organizm na jak najlepsze przyjęcie leku, reakcję i odparcie skutków ubocznych).

    Po kolejnym podaniu chemii będę miał pewnie kolejne TK, które oceni, jaki jest postęp leczenia/choroby. Gdybym miał oceniać sam na podstawie swojego odczucia - jest lepiej. I tego będę się trzymał.

    Dziękuję także wszystkim Wam, którzy mnie wspieracie w walce. Wasze żywe zainteresowanie tym, co się u mnie dzieje, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. To niesamowite, że mimo iż w życiu się nie widzieliśmy, może nigdy nie zobaczymy, a jednak zależy Wam na losie anonka ze strony ze śmiesznymi obrazkami. Dziękuję, za wszystkie wiadomości, słowa wsparcia, komentarze, plusy, obserwowania etc. I przepraszam, jeżeli nie na wszystko odpisuję - przy takim natłoku po prostu nie starcza czasu i sił. ŻYCZĘ WAM WSZYSTKIM DUŻO WIĘCEJ ZDROWIA NIŻ MNIE SIĘ TRAFIŁO ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Jak wydarzy się w międzyczasie coś ciekawego u mnie na pewno dam znać. Do usłyszenia!
    pokaż całość

  •  

    Zainspirowany #unknownews postanowiłem przygotować podobne zestawienie, skierowane do osób zajmujących się marketingiem, social media lub prowadzących własne firmy.

    1)Darmowy ebook zawierający ponad 500 stron porad marketingowych, głównie dotyczących mediów społecznościowych. Zdążyłem jedynie przejrzeć, ale wygląda obiecująco. Sporo screenów, więc się szybko czyta :)
    https://books.joshfechter.com/bamf-bible

    2)Serwis automatycznie wycinający tło ze zdjęć. Przetestowałem, działa naprawdę przyzwoicie.
    https://www.remove.bg/

    3)Baza darmowych ilustracji o różnych stylach. Tworzone głównie z myślą o stronach internetowych.
    https://icons8.com/ouch

    4)Kolejny darmowy ebook, tym razem króciutki i pomagający zaplanować cele na cały rok. Zmusza do głębszej analizy swojego życia i postanowień poważniejszych niż ograniczenie słodyczy.
    https://alexvermeer.com/8760hours/

    5)Artykuł mówiący o tym, że więcej przyswajanych treści nie zawsze prowadzi do większej ilości wiedzy. Przyswajanie nowych informacji stało się formą prokrastynacji, a dużo ważniejsze od wiedzy którą mamy jest to, jak potrafimy tę wiedzę wykorzystać.
    Między innymi dlatego psotanowiłem robić te zestawienia. Mam nadzieję, że dzięki robieniu skrótów informacji będę w stanie je lepiej zapamiętywać, a następnie wykorzystywać.
    https://medium.com/swlh/why-learning-more-isnt-always-better-2154f75a71d6

    6)Podobno każdego dnia mamy ograniczony zasób intelektualny na podejmowanie decyzji. Jeśli zmarnujemy ten potencjał na nieistotnie kwestie, jak zastanawianie się, w co się ubrać lub co zjeść na śniadanie, to ciężej będzie nam decydować o ważniejszych sprawach. Jako przykład do tej teorii często podaje się niezmienną stylówę Steve'a Jobsa.
    W podobnym temacie wypowiadał się założyciel Amazona, Jeff Bezos, rozróżniając decyzje na dwa typy (drugi link).
    https://ideas.ted.com/want-to-save-your-mental-energy-for-the-stuff-that-really-matters-set-a-decision-budget/
    https://businessinsider.com.pl/firmy/zarzadzanie/sukces-amazona-i-typy-decyzji-wedlug-jeffa-bezosa/4rm0rv7

    7)Kalendarz zawierający święta, wydarzenia i konferencje istotne z punktu widzenia marketerów.
    http://mateuszczech.pl/kalendarz-marketera-2019-planer-do-social-media/

    8)Wyświetlacze umieszczane w szybie auta dopasowujące wyświetlaną treść do przechodniów.
    https://grabb.io/mp4/Grabb-Promo.mp4

    9)Spora ilość statystyk i wynikających z nich porad dotyczących Facebooka:
    -wśród top500 postów 81,8% to wideo
    -najbardziej angażuje treść, która jest inspirująca, śmieszna lub praktyczna
    https://blog.bufferapp.com/facebook-marketing-2019

    10)Mastercard usuwa nazwę ze swojego logo. Podobny krok wykonały wcześniej Apple, Nike i Starbucks
    https://dailyweb.pl/mastercard-usuwa-napis-ze-swojego-logo-zmiana-trendow/

    11)Trendy w designie na 2019
    https://www.behance.net/gallery/71481981/2019-Design-Trends-Guide

    12)Na koniec ciekawostka. Rodziny, które były najbogatsze we Florencji w 1427 r. wciąż są najbogatsze :)
    https://qz.com/694340/the-richest-families-in-florence-in-1427-are-still-the-richest-families-in-florence/

    W tym tygodniu to tyle, opinie i konstruktywna krytyka mile widziane.
    @imlmpe: Mam nadzieję, że się nie pogniewasz. Robisz świetną robotę swoimi zestawieniami i śledzę je od kilku miesięcy. Chciałem, żeby osoby które mają zainteresowania nieco inne niż programowanie też miały coś do poczytania.

    #lejektresci albo #lejeknewsow, sami zdecydujcie.
    #marketing #biznes #socialmedia #rozwojosobisty
    pokaż całość

    Który hasztag lepszy?

    • 58 głosów (75.32%)
      #lejektresci
    • 19 głosów (24.68%)
      #lejeknewsow
  •  

    Obecnie żeby kupić ubranie, które ma mały znaczek firmy, klasyczny krój trzeba zapłacić więcej niż za te gdzie nadruków jest masa a grafik przy wstawianiu loga na wejściu dał skale 10. Z okazji wyprzedaży kupić sobie kilka koszul, bluz i koszulek. Znaleźć to nie problem tylko mnie ciekawi czemu za coś co pochłania mniej nakładu pracy i materiałów płacimy więcej.
    #modameska

  •  

    Myślicie, że z perspektywy czasu Coutinho żałuje transferu do Barcelony? Owszem trofea i gra chociażby z Messim jest czymś kuszącym, ale w #lfc byłby kluczową postacią a tam stoi w drugim rzędzie. Obecnie klub z Liverpoolu jest na dobrej drodze żeby w końcu wygrać mistrzostwo Anglii.
    #lfc #premierleague #mecz

    +: rytel
  •  

    Sprawa pożaru w domu rodziny Sodder - do przeczytania tutaj
    Na wykopie tę historię będziecie mogli przeczytać w piątek 18.01 :)

    #historieriley

  •  

    #kiedystobylo #gimbynieznajo

    Kto kiedyś ustawiał super małym śrubokręcikiem te dwa paski daje plus :) Ciekawe ilu nas jeszcze żyje :P

    źródło: headfit.jpg

  •  

    Czy jakaś gra jak Zeus Pan Olimpu lub inna z tej serii jest dostępna na telefon?

    #ios #apple #android

  •  

    Znajomy napisał. Taką prawdą mirki chcę się z wami na wieczór podzielić.

    #facebook #humorobrazkowy #truestory #cytatywielkichludzi

    źródło: samaprawda.jpg

  •  

    Gdybym był dziennikarzem to na fali tych wszystkich kontroli pokoju zabaw wplótłbym temat chociażby Biedronek. Może teraz jak ludzie są 'wzburzeni' coś się zdziała. To kuleje wszędzie. Ludzie traktują przepisy przeciwpożarowe jako zło konieczne. Tutaj zginęło 5 dziewczynek co może się stać w wielkopowierzchniowym sklepie gdzie drogi ewakuacyjne są zastawione paletami.

    #ewakuacjaboners #gorzkiezale #oswiadczenie pokaż całość

  •  

    Śmieją się, że mały, że karzełek, ale fakt faktem Klopp po meczu chowa Shaqiriego do kieszeni.

    #mecz #premierleague #lfc #heheszki

    źródło: twitter.com

  •  

    @PanKoucz: Witam szanownych nadludzi.
    Jakie książki , jakich autorów, jaką tematykę polecacie? Zapowiadają mi się 2 miesiące bez neta. już mam 160gb audiobookow ,ale może być to za mało. Ogólnie rzygam już rozwojem osobistym i buddyzmem. A ostatnio się jaram etologią, Nietzschem, więc może być coś około tej tematyki, ale dawajcie co macie xD. Jakieś mniej znane zespoły, ewentualnie filmy też chętnie przyjmę. Dzięki za wszelkie propozycje! #rozwojosobisty #psychologia #pytanie #rozwojosobistyznormikami #wychodzimyzprzegrywu #ksiazki pokaż całość

  •  

    Ta tragedia z Koszalina przypomina sytuację chociażby z chorym zębem. Dał wiele bólu, musieliśmy szybko interweniować i teraz przesadnie dbamy, obiecujemy sobie chodzić na kontrole, nitkować i płukać. Teraz jest masa kontroli, która zamiast dać mandat i czas na naprawę drobnych nieprawidłowości zamyka pokoje żeby pokazać jak o nas dba. A gdzie wszyscy byli przez cały czas jak się to psuło? Dopóki nic się nie stanie każdy ma to w dupie. Są martwe przepisy, można obchodzić kontrole, kombinować i jakoś się kręci. Zaraz temat ucichnie - będzie jak było. Mirki chciały interweniować za wczasu jeśli chodzi o zastawianie wyjść ewakuacyjnych w biedronkach. Drobne sukcesy, ale dopóki nie wydarzy się tragedia to nic się nie zmieni. Taka pieprzona mentalność. Nie myślimy o takich problemach bo one są odległe i na 99% się nie wydarzą, ale jak już ma miejsce ten 1% to wielkie oburzenie.
    Mam nadzieje, że ta sytuacja da chociaż części do myślenia. Przepisy dotyczące bezpieczeństwa nie mają na celu nas gnoić i wpędzać w koszta. One mają za zadanie nam ratować życie.
    #koszalin #polska #oswiadczenie
    pokaż całość

  •  

    - Dzięki za cudowny wieczór kochanie, ale muszę wracać do domu, nie mam ciuchów na zmianę
    - Spokojnie Roberto, wybierzesz sobie coś z mojej szafy, przecież nikt ci nie będzie zdjęć robił.

    źródło: https://twitter.com/xwalchuckx/status/1081958228790005761
    #pilkanozna #lfc #modameska #heheszki pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: firminho.jpg

  •  

    Mirki i Mirabelki, chcielibyśmy jeszcze raz podziękować Wam za udział w Bożonarodzeniowej edycji #wykopaka!
    Mamy do Was ogromną prośbę. Chcemy kontynuować naszą zabawę w bieżącym roku, jednak chcielibyśmy, by kolejna edycja powstała razem z Wami, dlatego zapraszamy Was do wypełnienia ankiety uczestnika, która znajduje się na stronie zabawy pod adresem https://www.wykopaka.pl/panel/survey/ (wymagane logowanie jak do panelu uczestnika, jednak ankieta jest w 100% anonimowa). W ankiecie zawarliśmy pytania dotyczące organizacji zabawy, które pomogą nam obrać kierunek, w którym powinniśmy iść w kolejnych edycjach. Pamiętajcie, że obecność pytania w ankiecie nie oznacza, że zmiany, o które pytamy zostaną na pewno wprowadzone - póki co, chcemy poznać Waszą opinię. Ankieta nie jest obowiązkowa, ale będzie nam bardzo miło, jeśli weźmiecie w niej udział. Wszystkie pytania są opcjonalne i mogą zostać pominięte. Na końcu ankiety znajduje się pytanie otwarte, w którym możecie nam trochę narzucać, jeśli mamy coś za uszami ʕ•ᴥ•ʔ.

    Co słychać w wykoPACE 2018? Jakieś nowości na liście hańby?
    Otrzymaliśmy numery do śledzenia wszystkich paczek, zdecydowana większość została już dostarczona. W ramach wolontariatu wysłane zostały także paczki dla osób, które nie otrzymały swojej paczki z winy przewoźnika, lub nadawcy. Poinformowaliście nas o 3 przypadkach zagubionych paczek - zważywszy na okres świąteczny, jest to całkiem niezły wynik. Niestety w międzyczasie lista hańby powiększyła się o dodatkową osobą, którą jest @Szparag – otrzymał swoją paczkę od Mirka zza granicy, dla którego jednocześnie okazał się być nadawcą, jednak swojej paczki nie wysłał. Mimo próśb, nie dostaliśmy od niego do dziś numeru przesyłki. Dotychczasową listę hańby oraz podsumowanie zabawy znajdziecie w naszym poprzednim wpisie. Strona wykoPAKI w obecnej formie będzie działać do niedzieli 13 stycznia, następnie zablokujemy możliwość logowania i zgodnie z zapowiedziami usuniemy Wasze dane adresowe oraz zdjęcia weryfikacyjne.

    Kiedy wracamy?
    Ponownie zapraszamy do wypełnienia ankiety, w której pojawiło się pytanie o częstotliwość organizacji wykoPAKI. Jedno jest pewne, niezależnie od odpowiedzi - widzimy się ponownie jeszcze w tym roku! Już teraz bierzemy się do pracy, by kolejna edycja zabawy była jeszcze lepsza, a wierzcie nam, że pomysłów na usprawnienia i nowości nam nie brakuje. Obserwujcie nasze oficjalne konto zabawy oraz tag #wykopaka, by nie przegapić informacji o starcie kolejnej edycji, bo taryfy ulgowej dla spóźnialskich nie będzie ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    Dziękujemy, że byliście z nami! Do zobaczenia!
    Ekipa wykoPAKI - @chybaDapi i @dobry_programista
    pokaż całość

  •  

    Jakie swoje nawyki uważacie za najlepsze? Co byście mogli polecić innym?

    1. Wstawanie godzinę wcześniej niż dotychczas. Już pół roku. Po 23:00 i tak jedyne co robiłem to przeglądałem internet, więc chodzę wcześniej spać a wstaję o 5 i do 6 mogę w spokoju zaplanować dzień, przejrzeć pocztę i załatwić drobne sprawy
    2. Zapisywanie rzeczy do zrobienia (jeśli nie jestem ich w stanie zrobić od razu) oraz do kupienia od razu. Bo do tej pory o pierdołach często zapominałem.

    #rozwojosobisty
    pokaż całość

    •  

      @szuchal: Napisze te najgorsze.
      Unikanie ich to recepta na sukces.
      Po obudzeniu sie siegam po telefon, ide spac 2 godziny po tym jak robie sie zmeczony i spiacy, malo ruchu, odkladanie wszystkiego na ostatnia chwile, ciagle szukanie idealnego systemu dla bycia produktywnym, uwazanie ze nie moge czegos zaczac bez posiadania czegos.

    •  

      @szuchal zapisywanie list to najlepsza rzecz, która też polecam. Inne nawyki to nie odkładanie czegoś na później (bo się nazbiera i będzie lipa), tak samo oddzwanianie.

      Dobrym nawykiem jest zmywanie nawet jednej rzeczy od razu po ubrudzeniu (np talerza)

      Warto też parować skarpetki po ściągnięciu z prania, oraz szykować sobie ubrania na następny dzień przed pójściem spać, to samo że jedzeniem do pracy. pokaż całość

      +: szuchal

Osiągnięcia (5)