Łam zasady, albo zasady złamią Ciebie!

  •  

    331 + 1 = 332

    Tytuł: Cylinder van Troffa
    Autor: Janusz Andrzej Zajdel
    Gatunek: fantasy, science fiction
    Ocena: 9/10
    ISBN: 9788375780031
    Liczba stron: 222

    Fabuła:
    Główny bohater, wraz ze swoją załogą, ląduje na księżycu Ziemi, gdzie znajduje się ludzka kolonia. Szybko okazuje się, że system, który tam panuje nie jest taki idealny, jakby się mogło wydawać na pierwszy rzut oka. Co więcej, bohaterowie za bardzo tęsknią za Ziemią, aby nie spróbować się tam dostać...

    Moja opinia:
    Książkę czytało się doskonale. To już kolejna moja pozycja Zajdla i kolejna, która mi się bardzo spodobała. Zauważyłem również, że wiele osób mówi, że "Paradyzja" oraz "Limes Inferior" to najlepsze książki tego autora, ale osobiście uważam, że "Cylinder..." stoi na równi z nimi. Powiem szczerze, że nawet trochę bałem się przeczytać tę lekturę w obawie, że nie dorówna poziomem wspomnianej "Paradyzji" lub "Limes Inferior". Nic bardziej mylnego! Pomysłowość, fabuła, akcja i "końcówka 10/10" czynią tę książkę naprawdę wyjątkową!

    Uwaga dla czytelników:
    Na końcu książki znajduje się dodatek "Modele Janusza Zajdla" autorstwa Lecha Jęczmyka, które zawiera "spoilery" z innych książek. Jeśli chcecie zacząć przygodę z SF wydaniu Zajdla od "Cylindru..." to nie czytajcie tej części, gdyż popsujecie sobie zabawę, gdybyście później chcieli sięgnąć po np. "Paradycję" i/lub "Limes Inferior".

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    #bookmeter #fantasybookmeter #sciencefictionbookmeter
    pokaż całość

    źródło: e7546448-cylinder-van-troffa.jpg

  •  

    313 + 1 = 314

    Tytuł: Solaris
    Autor: Stanisław Lem
    Gatunek: fantasy, science fiction
    Ocena: 8/10
    ISBN: 9788308049051
    Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
    Liczba stron: 328

    Fabuła:
    Główny bohater ląduje na stacji kosmicznej planety Solaris, która jest jednym, wielkim, żyjącym oceanem. Od tego momentu zaczynają dziać się naprawdę dziwne rzeczy...

    Moja opinia:
    Czytało mi się świetnie! Lubię dobrą akcję, jej zwroty, lubię być zaskakiwany podczas lektury - "Solaris" Lema wszystko to oferuje. Zostałem przez książkę pochłonięty do cna i z coraz większym zaciekawieniem przekładałem kolejne strony.

    Na początku klimat jak z "Obcego" lub "Coś" - gęsty, ciężki, tajemniczy. Później rozwija się jak dobre, klasyczne SF wciąż zaskakując i odkrywając kolejne tajemnice. Końcówka jak najbardziej ok:
    - nie jest fabularnie "z przytupem" (chociaż może i jest?) jak np. w "Kongresie Futurologicznym" (czego oczekiwałem);
    - jest bardziej jak łagodne uderzenie dużego bębna, które pozostawia po sobie echo, które chcemy badać.

    Właśnie dlatego po skończeniu książki troszkę jeszcze poczytałem, aby zrozumieć/upewnić się o czym ona była (a można ją rozumieć wielopoziomowo). Gdyby był jakiś wykład/odczyt na temat "Solaris", chętnie bym na niego poszedł. Jeśli macie warte uwagi teksty/filmiki na temat "Solaris", podzielcie się nimi, proszę, w komentarzach :)

    Dobrze spędzony czas!

    Będę wracał do Lema po więcej ;)

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    #bookmeter #stanislawlem #solaris #fantasybookmeter #sciencefictionbookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    Przyjechałem do Gdyni o 1:30 w nocy. Jechałem 7 godzin, 530 km. Teraz jednak zamiast w domu jestem na SOR. Potknąłem się i całą siłą zapierdolilem barkiem o kant ściany, wyrywając go ze stawu
    Cudowny pierwszy dzień w Gdyni!!
    #truestory #coolstory #szpital #sor #wypadek #gdynia

  •  

    Wchodzenie w keto przy chujowym cholesterolu to tylko głupi czy bardzo głupi pomysł? Lepiej najpierw zbić chol, a potem przykecić?
    #keto

  •  

    237 + 1 = 238

    Tytuł: W pustyni i w puszczy
    Autor: Henryk Sienkiewicz
    Gatunek: literatura młodzieżowa
    Ocena: ★★★★★★★★☆☆
    ISBN: 9788382163711
    Wydawnictwo: Wydawnictwo Olesiejuk S.p. z o.o.
    Liczba stron: 384

    Przygody Stasia i Nel są na pewno znane większości. Przemierzając tytułową pustynię i puszczę, dzieci przeżyły po drodze wiele przygód - jedne wesołe, inne smutne, a jeszcze inne niebezpieczne. Dzięki zaradności młodego Stasia dzieci bezpiecznie wróciły do ojców z rąk, których zostały wykradzione.

    Bardzo mi się ta książka podobała i przyjemnie się ją czytało.

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    #bookmeter #ksiazki #czytajzwykopem #literaturamlodziezowabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    220 + 1 = 221

    Tytuł: Kongres futurologiczny
    Autor: Stanisław Lem
    Gatunek: fantasy, science fiction
    Ocena: 9/10
    ISBN: 9788308048948
    Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
    Liczba stron: 202

    Fabuła:
    Główny bohater, Iljon Tichy, przybywa na Konkres Futurologiczny. Niestety ze względu na zamieszki, Iljon napotyka na trudności, z którymi borykać się będzie wraz ze swoimi towarzyszami niedoli... a my, czytelnicy, strona po stronie, będziemy dowiadywać się, że rzeczywistość nie jest taką, jaką się wydaje.

    Komu polecam:
    Moja pierwsza książka Lema i powiem szczerze - jestem bardzo zadowolony. Jeśli lubicie klimaty:
    - książkowo w stylu Janusz A. Zajdel i Philip K. Dick,
    - fimowo w stylu "Matrix" i "Figh Club"
    to książka ta bardzo przypadnie wam do gustu.

    Moja opinia:
    Co rusz mamy zwroty akcji i niemalże "łapiemy się za głowę" pytając w myślach "co to się w ogóle dzieje?!" (okładka tego wydania naprawdę dobrze ilustruje fabułę). Dodatkowo książka okraszona jest mrowiem słowotwórstwa, które według mnie czasami działało to na korzyść lektury, a czasami nie (za to definitywnie im bardziej zatapiamy się w "Kongres", tym bardziej rozumiemy sens zabiegów autora). Oprócz wartkiej fabuły, która w pewnym momencie zwalnia (ale jak pisałem - ma to swój sens), książka oferuje mnóstwo rozmyślań nad stanem naszej cywilizacji i zadaje pytanie "co dalej?". Na plus - czyta się bardzo szybko (książka na przysłowiowy "jeden dzień"), na minus - "Kongres" napisany jest jednym ciągiem (nie jest podzielony na rozdziały). Miłym dodatkiem jest również posłowie Jerzego Jarzębskiego rzucające czytelnikowi światło na intencje Lema przy tworzeniu "Konkresu Futurologicznego".

    Dla mnie rewelacja! Świetny wręcz wstęp do Lema! Z ogromną chęcią sięgnę po kolejne jego (pro)pozycje.

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    #bookmeter #stanislawlem #futurologia #sciencefiction #fantasybookmeter #sciencefictionbookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    #keto Jak najlepiej wychodzic z 1-2 dniowego postu? Dość często po pierwszym posilku (najczesciej jajowa z 2 jaj) boli mnie glowa z 1-2h

  •  

    205 + 1 = 206

    Tytuł: Droga do bliskości. Prawda, szacunek i trwała miłość w związku
    Autor: Pia Mellody, Lawrence S. Freundlich
    Gatunek: psychologia, psychoterapia
    ISBN: 9788375548013
    Tłumacz: Aleksandra Wolnicka
    Wydawnictwo: Czarna Owca
    Liczba stron: 200
    Ocena: 6/10

    Lektura dla osób, które interesują się sobą (ale nie w kontekście rozwoju osobistego, ale raczej w kontekście psychoterapii). Jest to kolejna książka, której autorką jest Pia Mellody, a która traktuje o relacjach i związkach (szczególnie z bliską osobą). Na pewno wartościowe jest uwypuklenie myśli, że żeby tworzyć zdrowy związek sami najpierw musimy być zdrowi. Oczywiście pojawia się tu temat współuzależnienia i dodatkowo dużo miejsa poświęcone jest na kwestie granic osobistych, co dla mnie jest "na plus".

    Czy polecam? Ogólnie tak... ale raczej osobom, które "kręcą się" wokół terapii i tematów z nią związanych. Gdybym miał polecić książkę "dla każdego" to definitywnie byłaby to pozycja tej samej autorki, ale o tytule "Toksyczne związki. Anatomia i terapia współuzależnienia" - jej tytuł może być mylący, gdyż według mnie podpowiada nam tematykę relacji damsko-męskich, a tak naprawdę książka jest o współuzależnieniu, które wynosimy z domów.

    Mimo wszystko cieszę się, że przeczytałem "Drogę do bliskości", bo w kontekście mojego życia i innych książek tego typu, wniosła ona dużo dobrego do mojej codzienności :)

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    #bookmeter #psychologia #psychoterapia #wspoluzaleznienie #piamellody #psychologiabookmeter #psychoterapiabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    W ramach postanowień noworocznych i #samorozwoj zapisałem się na warsztaty teatralne (。◕‿‿◕。)
    Zajęcia raz w tygodniu. Byłem dzisiaj po raz pierwszy. Całkiem fajnie, choć się wymęczyłem przez mój introwertyzm.
    Zamierzam chodzić dalej

    pokaż spoiler #teatr #postanowienia2022 #gownowpis #chwalesie
    pokaż całość

    źródło: s4.tvp.pl

    •  

      @rales: Super, gratulacje. Jakby co to możesz również poczytać sobie o improwizacji i też zapisać się na takie warsztaty po tym jak skończyć obecne ^_^. Super, że to napisałeś :)! Powodzonka!

      +: rales
  •  

    151 + 1 = 152

    Tytuł: Pacjentka
    Autor: Alex Michaelides
    Gatunek: kryminał, thriler
    Ocena: 8/10
    #bookmeter
    Książka wciąga od pierwszych stron. Gorąco polecam.

    źródło: pacjentka.PNG

  •  

    145 + 1 = 146

    Tytuł: Łódź Ulissesa
    Autor: Maciej Świerkocki
    Gatunek: językoznawstwo, nauka o literaturze
    ISBN: 9788366511446
    Wydawnictwo: Officyna
    Liczba stron: 416
    Ocena: ★★★★★★★★★★

    Zbiór tego typu komentarzy do jednej książki często określa się w krajach anglojęzycznych terminem „companion”, czyli towarzysz, i „Łódź Ulissesa” zupełnie świadomie takiego właśnie towarzysza trochę przypomina.

    Maciej Świerkocki tłumaczył "Ulissesa" 7 lat i osiemnaście godzin. Ta "skromna" książka jest historią jego potyczek z językiem angielskim, Joyce'm jak i samym Słomczyńskim, który był wybitnym tłumaczem (no dobra, poza Szekspirem xD) i dobrym autorem kryminałów.

    Świetna pozycja w której autor opisuje liczne min. niuanse, podteksty seksualne i idiomy, którymi posługuje się Joyce. Jeśli ktoś czuje, że może nie ogarnął w utworze wszystkiego co się dało, to właśnie Świerkocki stara się nam pewne kwestie wyjaśnić. Tłumaczy się ze swoich decyzji. Dosłownie prowadzi nas przez to dzieło.

    Dla fanów "Ulissesa" i dla osób, które dopiero planują tę książkę przeczytać.

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    #bookmeter #czytajzwykopem #ksiazki #jezykoznawstwobookmeter #naukaoliteraturzebookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    Pytanie głównie do ludzi pracujących w korpo, którzy mają "daily" - czy często poruszacie na nim tematy związane z polityką i bieżącymi wydarzeniami w Polsce? U mnie z taką inicjatywą zawsze wychodzi przełożona a jej pupilki ciągną rozmowę, że czasami pierdololo o polityce zajmuje 90% daily. Strasznie mnie to męczy, wieczne narzekanie. Z mojej perspektywy tylko tracę czas na tych daily, które potrafią trwać nawet 30 minut... A jak daję do zrozumienia kierowniczce, że może czas skrócić nieco pogaduszki o polityce to jest obrażona.

    #korposwiat #korpo #pracbaza #scrum #agile #pytanie #praca
    pokaż całość

    •  

      @CalibraTeam: Dla mnie brzmi to jak srogie pato. Pewnie większa część osób może czuć się z tym źle, ale nic się nie odezwie, bo "przełożona" itd.

      To teraz ode mnie rada jak sobie z tym potencjalnie poradzić:

      Czego nie robić:
      Najczęstszym błędem będzie chęć zadania pytania w stylu "czy musimy rozmawiać o polityce na daily?", wrzucenie tego na retro itd. (w konsekwencji - podważenie zasadności tego, co robicie, więc to na bank zaboli inicjatorów tej patologii oraz tych, którym się to podoba). Dlaczego tak jest? Bo to coś nam "zabiera", a ludzie nie lubią jak im się coś zabiera (nawet jeśli jest to niepotrzebne). Jeśli np. ktoś dałby ci 30zł, a potem jeszcze dorzuciłby 10zł jest prawdopodobne, że czułbyś się z tego powodu bardziej szczęśliwy niż gdyby dał ci 100zł, a potem zabrał 50zł... mimo, że faktycznie w drugim przypadku masz 10zł więcej. Ludzkie emocje. Jak pójdziesz tą drogą, okaże się, że za chwilę zbiorą się wokół ciebie ciemne chmury, będą gównoeskalacje itd. Kobiety są w tym świetne, więc uważaj ;)

      Co możesz zrobić:
      W momencie, w którym takie pato się zacznie dziać możesz zapytać:
      - Czy możemy przerzucić to na parking?
      Oczywiście padną pytania o to, co to jest ów "parking" itd., więc tłumaczysz, że jak się skończy omawiać główny temat, to wraca się do itemów na parkingu i można je sobie przegadać.
      Będzie pewnie zdziwko "bo jak to?!", ale jesteś chroniony, bo:
      - wcale nie unieważniasz tematów,
      - wcale nie podważasz zasadności chęci porozmawiania o "pierdołach",
      - nie dokonujesz żadnej drastycznej zmiany bez wiedzy przełożonych.
      Dodatkowo:
      - w zasadzie to troszczysz się o priorytety pracy,
      - dbasz o to, żeby zespół był skupiony na konkretnych aspektach pracy.
      Oznacza to, że jak taka pato-karyna zacznie ci robić jazdy to masz argumenty na to, że gada głupstwa.
      Niech taki "parking" porobi robotę parę tygodni, a jak prawidłowo zaskoczy to sam zobaczysz, że niektórzy ludzie zaczną się pytać po daily czy teraz będą ważne tematy techniczne czy pierdu-pierdu, bo chcą iść pracować. Jak masz rozgarnięty zespół to 2-3 miesiące i masz "czyste" daily.

      A później?
      A później czas z parkingu możecie poświęcać nadal na sprawy techniczne:
      - robić sobie statusy waszych action points z retro
      - rozmawiać o bugach
      - gadać o długu technicznym
      - robić sobie mini-dema internalowe waszych US tuż przed wrzuceniem ich w status "review" (przyspiesza sam proces review oraz wspiera dzielenie się wiedzy w zespole; strasznie przydatne jak w teamie macie więcej niż jeden stream pracy)
      - robić mini knowledge-sharingi
      - itd.
      Pomysłów jest masa, możecie jedno retro poświęcić na ich wygenerowanie, a później przez sprint/miesiąc/kwartał sobie je testować :)

      Inne pomysły
      Pytanie do reszty osób, które to czytają - macie inne, warte przetestowania, sposoby, żeby wyciąć to pato z opisu OP?

      Powodzenia <3

      PS
      Daj znać za jakiś czas jak wygląda sytuacja ^_^
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (20)

  •  

    139 + 1 = 140

    Tytuł: Władca pierścieni
    Autor: J.R.R. Tolkien
    Gatunek: fantasy, science fiction
    Tłumacz: Maria Skibniewska
    Wydawnictwo: Muza
    Forma książki: książka
    Ocena: 10/10

    Gdzieś daleko, w mitycznej krainie Shire, żyje plemię hobbitów, z których jeden nieopatrznie stał się właścicielem pewnego pierścienia. Jak się okazuje, drobiazg ten ma bardzo potężną i niebezpieczną moc oraz nie jest dziełem przypadku, że wokół niego zaczynają kłębić się dziwne wydarzenia. Znalazca przekazuje pierścień swojemu kuzynowi, Frodowi, a ten wyrusza w pełną przygód podróż, której rezultat na zawsze zmieni losy Śródziemia.

    ***

    Myślę, że śmiało można napisać o tej książce, że jest "magiczna". Skończyłem ją czytać kilkadziesiąt minut temu i nadal czuję jakby ktoś wyrwał mi serce.

    Cierpię, bo się skończyła.

    Cierpię, bo nie wiem czy znajdę coś, co choć w połowie odda mi ten świat, bohaterów i wydarzenia, które stworzył Tolkien.

    Książka zaczyna się niewinnie, aby z każdym rozdziałem coraz bardziej odsłaniać czytelnikowi swój majestat. Kiedy pierwszy raz ją czytałem, gdy miałem kilkanaście lat, ogromne wrażenie zrobiła na mnie przedmowa Tolkiena, w której napisał, iż ludzie zarzucają mu, że książka jest za krótka. Trzymając w ręku trzy tomy w przekładzie Skibniewskiej, twierdzenie to wydawało mi się absurdalne, gdyż myślałem, że taka ilość tekstu zaspokoiłaby nawet najbardziej wymagającego czytelnika. Nic bardziej mylnego. Książka jest za krótka. Co więcej! Uważam, że ludzie, którzy nie przeczytają jej za swojego życia, są ubożsi o kawał naprawdę wspaniałej przygody. Tło historyczne, soczystość świata przedstawionego, akcja i jej zwroty, emocje, rozterki bohaterów oraz wiele więcej są po prostu nie do opisania. To trzeba przeżyć samemu. Arcydzieło.

    PS
    Jedyne, co mnie teraz pociesza, to fakt, że za mniej więcej 10-15 lat nie będę pamiętał "Władcy Pierścieni" tak dobrze jak teraz i będę mógł tę książkę przeczytać ponownie, aby powtórnie zanurzyć się w tej historii do cna.

    #bookmeter #lotr #wladcapierscieni #fantasybookmeter #sciencefictionbookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    Cześć #ksiazki ! Czy polecacie naukę #szybkieczytanie , dało wam to jakieś wymierne efekty i uważacie, że warto się do tego zabrać? Jeśli tak, polecacie jakiś kurs w #lodz :)? #kiciochpyta

    źródło: fastrreading.jpg

  •  

    jak to jest z nabialem na adaptacji
    jesc czy raczej uwazac z nim?
    #keto

    •  

      @hemmo1996: Podbijam co napisał @luk04330 . U mnie ciężko szło z adaptacją i jak zacząłem wpisywać do Fitatu co jadłem, to mi wyszło, że wcinałem ok. 140g węgli (a powinienem spożywać maks 100g). U mnie zadziałała glukoneogeneza, bo niezaadaptowany organizm chciał bardziej glukozy niż ketonów, więc tworzył energię z białka w pierwszej kolejności. Jak to uspokoiłem, to momentalnie poszło lepiej z wynikami keto.

      Pamiętaj, proszę, że keto to nie jest tylko dieta niskowęglowodanowa. To jest dieta:
      - wysoko tłuszczowa
      - średnio białkowa
      - nisko węglowodanowa

      Ta hierarchia musi wyglądać tak:
      - obcinasz węgle w adaptacji do 20g dziennie
      - góra 15-20% zapotrzebowania leci z białka (przy czym nie więcej niż 1g na właściwą masę ciała; czyli jeśli się odchudzasz i ważysz 125kg, a chcesz ważyć 100kg, to jesz 100g białka)
      - reszta z tłuszczu

      Poza tym próbuj, eksperymentuj, kombinuj. Finalnie musisz stworzyć sobie dietę dopasowaną do ciebie, odpowiadającą na twoje potrzeby. Są pewne ogólne zasady, pewien kanon - owszem... ale mimo wszystko na czele powinien być zdrowy rozsądek, luz nabyty doświadczaniem tej diety (m.in. owymi eksperymentami) i świadomość dopasowania tego wszystkiego do potrzeb twojego organizmu (a tutaj, jak wszędzie, każdy organizm jest inny).

      Niedawno też pisałem odpowiedź w innym wątku, może cię zainteresować: https://www.wykop.pl/wpis/62883393/siema-co-jaki-czas-na-keto-mozna-sobie-podjesc-weg/#comment-222879361
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    #keto
    Jestem na adaptacji około już tygodnia, stosuje post przerywany 16:8. Mierzę poziom glukozy we krwi na czczo i martwią mnie wyniki. Codziennie jest to powyżej 100, przeważnie 110 - 120, raz zdażyło się 140. Nie jem cukru, węgle na poziomie około 30 g. Skąd taki poziom glukozy?

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika thus

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.