•  

    Kurwa mirki ale akcja xD
    Na wstepie powiem, ze jestem potwornie zjarany.
    Wracam sobie do domu, a tu nagle zza rogu na korytarzu toczy sie pilka do kosza, upadla jakiemus ziomkowi (jest 3:30). Smieje sie pytajac czy on o tej godzinie idzie grac. A on do mnie "jak mnie okiwasz to ide" i zaczyna machac nogami i przekladac pilke jak Messi (albo tak mi sie wydaje przez bycie zjaranym). Ja w beke i zaczynamy sie kiwac, nagle on mowi "nie no, ide ide" i sie smieje i wychodzi z pilka. Ja pierdole xDDD

    #heheszki #wykopjointclub #420
    pokaż całość

  •  

    Piatek! Czekamy na kogoś super i lecimy z weekendem!
    Odwiedźcie kogoś fajnego albo zaproście do siebie!

    #dziendobry #quokka #quokkanadzis #zwierzaczki #smiesznypiesek

    źródło: x3.wykop.pl

  •  
    enron via iOS

    +16

    41695,60 - 21,14 = 41674,46

    Rano nie wyszło, bo ordynarnie zaspałem po wczorajszych nocnych pogaduszkach przy winie ;) Jutro rano pewnie nici z biegania, bo ma lać jak z cerbera. Jedyna opcja to było nadrobić jedno i drugie dziś wieczorem - co też uczyniłem :)
    Dzień był upalny, ale o 19:30 już robiło się przyjemnie. Słońce skryło się za ciężkimi chmurami zwiastującymi jutrzejszy deszcz, a lekkie podmuchy wiatru delikatnie ochłodziły kleiste, rozgrzane powietrze grzęznące nad ulicami.
    Z dość pełnym po niedawnym obiedzie brzuchu biegłem ostrożnie, ale z czasem poczułem się pewniej i trochę przyspieszyłem. Oczywiście dłuższy dystans i zmęczenie po całym dniu dały mi w końcu radę, ale i tak biegło się przyjemnie i bez skrajnego wymęczenia.
    Gdy już doleciałem do domu, wessałem ekspresowo ćwiartkę lodowatego arbuza - to było coś tak rozkosznie cudownego, że gdyby było go 4 razy więcej to i tak bym go zeżarł... a potem cierpiał ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #sztafeta #biegajzwykopem #bieganie #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    Mirki, pijcie ze mną kompot.
    Niewiele ponad trzy miesiące temu miałam pracę, którą tolerowałam, ale nie czułam się w niej dobrze. Pewnego dnia postanowiłam przejrzeć aktualne oferty pracy. I jako pierwsza pojawiła się oferta marzeń- posiadałam wszystkie wymagane umiejetnisci, wiedzę. Przez rok mieszkania w Szczecinie i moim brakiem szczęścia w poszukiwaniu pracy nie wierzyłam, że może się udac, ale wysłałam CV. Po dwóch dniach odpowiedź - zapraszają na rozmowę. Sama rozmowa juz była zapowiedzią najlepszego etapu w całym moim życiu zawodowym: żadnych podchwytliwych pytań, korpo tekstów, wychwalania się itd. Po prostu konkrety. Zwykle po rozmowach, jak byłam pewna, ze będzie dobrze to było źle XD
    Tym razem minął tydzień i dostałam maila z zaproszeniem do współpracy. Dosłownie poplakalam się ze szczęścia XD
    Przez trzy miesiące okresu próbnego (gdzie przez miesiąc bałam się odezwac XD) poznalam świetnych ludzi, z tym samym chorym poczuciem humoru, wypełniałam swoje obowiązki i wracałam codziennie szczęśliwa. 'Niedziela wieczur i humor popsuty' stał się dla mnie abstrakcyjnym memem.
    Dzisiaj był dzień sądu, koniec okresu próbnego. Od kilku dni nie mogłam spać ze stresu.
    I wiecie co?

    pokaż spoiler Przedłużenie na czas nieokreślony ( ͡° ͜ʖ ͡°)


    Z tego miejsca chciałabym pozdrowić wszystkich z którymi pracuję i przeglądają mirko - jutro dam wam nowe newsy z patostreamow (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)
    #pracbaza #szczescie
    pokaż całość

  •  

    Jako że mocne postanowienie #redukcja i #dieta więc screen tylko z tego miesiąca #endomondo #bieganie #biegajzwykopem i muszę powiedzieć że waga mocno w dół... przypominam że miesiąc się jeszcze nie skończył więc pewni 250km lekko zrobię. #mikrokoksy

    źródło: 1.jpg

  •  

    bądź mną.
    wróć do biegania po 8 miesiącach przerwy, bo kontuzja kolana motzno
    biegaj od maja dzień w dzień - po kontuzji nie ma śladu i oby tak dalej
    od dwóch dni miej niechęć do biegania - gorąc, przetrenowanie
    ociągaj się z wyjściem na trening, bo śmieszne obrazki na stronie biaukowa ważniejsze ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    wyjdź w końcu z piwnicy
    chuj kurwa rekord skoczni xd (pic rel).
    i tak mi zeszło 13 km dziś ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #bieganie #biegajzwykopem i trochę też #chudnijzwykopem (zszedłem już do 74,3kg) oraz #tolstyycudniechudnie
    pokaż całość

    •  

      @MirkobIog chyba, że jakiś naprawdę dobry specjalista. Byłem u ortopedy, ale prywatnie właśnie z tym kolanem o którym mowa. Publicznie z drugim z ta sama przypadloscia to nawet mnie nie obejrzał ( ͡° ͜ʖ ͡°). Ale do biegania w ogóle wrociles? Ja mogę robić fikolki taki wysoki jestem, nogi mam krótkie to i szybko po prostu nie mam jak biegać( ͡° ͜ʖ ͡°).

    •  

      @MirkobIog wow, trójka złamana to nieźle ( ͡° ͜ʖ ͡°). Ważne, ze możesz biegać! Ja też się cieszę, że nie boki, zwłaszcza jak wyjdę gdy mi się totalnie nie chce

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Kto na słoneczku - palec pod budkę ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #jezokalendarz

    źródło: wykop.pl

  •  

    z ulańca do suchoklatesa :D

    9 miesiecy stażu, dietę oceniam na 50% - zależy od chęci, ale alkohol, kebaby i makdonaldy były grane nie raz. trening fbw. filtry do zdjęcia dojebane dla lepszego efektu :D

    ~77kg->71kg, dobijam do 70 i przechodzę na "wakacyjne utrzymanie", po wakacjach rok masy xD

    #mikrokoksy #silownia #pokazforme #nsfw pokaż całość

    źródło: przemiana.jpg

  •  

    @Nyana: jak tam jeże ogrodowe? ( ͡° ͜ʖ ͡°) daj znać co z nimi!

    •  

      @Nyana: małe pewnie w nocy wychodzą ( ͡° ͜ʖ ͡°). tak jak czytam fb jerzy dla jeży, to pan jerzy też często się mija z podopiecznymi, bo wyłażą do misek z żarełkiem w nocy ( ͡° ͜ʖ ͡°). dbaj o nie jak możesz najlepiej! jak już samiczka ma młode i ma gdzie się podziać i jej nic nie zagraża, to do zimy się przygotują ( ͡° ͜ʖ ͡°).

      +: Nyana
  •  

    Świnior na tle grilla ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    pokaż spoiler Cały czas musze go pilnować by siedział w cieniu, a ten cały czas idzie na słońce. A nie chcę by udaru dostał :< ponoć moja ciocia jakieś 30 lat temu tak załatwiła świnię

    #swinkamorska #smiesznypiesek #zwierzaczki #pokazswinke pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: fromapp.jpg

    •  

      @hyperballad: masz tylko jednego świniora? różowy mówi, że co najmniej dwa muszą być ( ͡° ͜ʖ ͡°), że jednemu świniorowi to smutno i w ogóle. a nie boisz się, że ucieknie na wolność jak tak luzem lata? ( ͡° ͜ʖ ͡°) to jest rozetka?

    •  

      @hyperballad Ale fajnie ( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°). Ale jak byście skakali razem ze swinka to można by wtedy popełnić mem o swince co fruwa w kosmosie ( ͡° ͜ʖ ͡°). Mi się podobają wlochate swiniory, ale póki co bez zwierzaka w domu u nas

    • więcej komentarzy (10)

  •  

    Starsze małżeństwo pojechało na wycieczkę do Chicago.
    Na miejscu mąż orientuje się, że w torbie nie ma mapy, więc zwraca się do żony:
    - Halina, gdzie kurwa schowałaś mapy?
    - Nie brałam żadnych map.
    - Jak to kurwa nie, przecież ci kurwa mówiłem, że kurwa masz spakować mapy. Teraz się kurwa tutaj nie odnajdziemy.
    W tym samym momencie do pary podchodzi jeden z mieszkańców i pyta:
    - Państwo z Polski, tak?
    - Tak, a jak pan się zorientował? - pyta mąż.
    - No, po tej kurwie. - odpowiada przechodzień.
    Mąż odwraca się do żony i mówi:
    - Widzisz Halina? Ciebie to już kurwa nawet w Chicago znają!

    #heheszki #pasjonaciubogiegozartu
    pokaż całość

  •  

    #kursyudemy

    Dla przypomnienia:
    1) Po zapisaniu się na jakiś kurs jest on na koncie dożywotnio czyli do czasu usunięcia Udemy.com
    2) Kupony mają ograniczenie czasowe i/lub ilościowe. Chcesz mieć jakiś kurs, to zapisuj się jak najszybciej. Smęty typu "a teraz jest płatne" ignoruję. Widocznie byłeś/byłaś za wolny/wolna.
    3) Tak, śpię. Czasem nawet za dużo!

    Nie chcesz pominąć żadnego wpisu? Obserwuj tag #kursyudemy i zapisz się do wołania: LINK

    Zrobiłeś/zrobiłaś jakiś kurs? Oceń go w tagu #oceniamyudemy

    Kursy darmowe z kuponami (-100%):

    GIS for Beginners #1: QGIS Orientation
    WP Plugin Development - Build your own plugin!
    Learn Guitar: Zero to Guitar Fingerpicking in 30 days
    The Full JavaScript & ES6 Tutorial - (including ES7 & React)
    Learn To Code Trading Card Game Battle System With Unity 3D
    Simple and Advanced Topics of Animating 2D Characters
    Music Theory for Electronic Producers - The Complete Course!
    Practical Lightroom - Learn Lightroom by Working with Images
    Number System for Programmers
    Companion Workbook to the 5 Second Rule
    Copywriting Blueprint For Beginners + Freebies
    IT Networking Fundamentals For Complete Beginners
    The Complete Wireshark Course: Go from Beginner to Advanced!

    Kursy darmowe bez kuponów:

    ScreenFlow 6 Essential Training For Begginers
    Agile Methodologies
    Hypnosis: Hypnotic Mind Control
    The Complete Crowdfunding Course for Kickstarter & Indiegogo
    Bootstrap 4 Responsive Web Design and Development
    Ultimate Survival Guide - Learn the keys to survive anything
    FREE TASTER: Negotiation - Understanding Personality Types
    Import & Export Logistics with the global Incoterms® Rules
    The Complete Emacs Course
    Learn Comic Book Color Flatting! (Coloring Assistant role)
    pokaż całość

  •  

    Choć meduza parzy, to fajnie jest na plaży,
    Bo wszędzie dużo wody, a jeszcze więcej jodu,
    Tacy co się boją, na brzegu grzecznie stoją,
    A inni lody jedzą, i w koszach tylko siedzą ʕ•ᴥ•ʔ
    #jezokalendarz

    źródło: wykop.pl

  •  

    Witam, mam pytanie odnośnie ćwiczeń, prawie 3 miesiące temu rozpocząłem dietę. Z 115 kg spadło do 104 i od prawie dwóch tygodni waga stoi, znaczy czasami się wahnie do 102 i wraca. Domyślam się że jest to spowodowane co weekendowym cheatem w postaci grilla i alkoholu. Jakie polecacie ćwiczenia aby wspomóc ten proces redukcji masy.
    8 godzin pracuje za biurkiem, po godzinach fizycznie ok 3-4 godzin, wiec energii na ćwiczenia mało a czasu jeszcze mniej.
    Mięśnie mam ale pod pierzynką
    Moje parametry
    wzrost 193
    aktualnie liczę kalorie i staram sie nie przekraczać 2700 , zazwyczaj dobijam do 2500, (sobota wiadomo dwukrotnie zapewne)
    Staram się jest male porcje, oraz ok 5 posiłków dziennie
    Siłownia odpada, jakieś programy ćwiczeń które nie zajmują dużo czasu a dają jakieś efekty.
    Póżniej moge wrzucić foto sylwetki lub obwody
    @fortheworld może jakieś słowo pomocy rzuci ?
    #mikrokoksy #redukcja #dieta
    pokaż całość

    •  

      @lukaschels e tam takie dokładnie wyliczenia posiłków. Trzeba mieć sporo determinacji, by się tego trzymać i by notować i podliczac. Proponowałbym dietę watrobowa, nazwy nie pamiętam, skoroszyt z rozpiski gdzieś mam, mogę ci potem podesłać co i jak. Ogólnie ograniczanie do minimum smazonego, tłustego, czekolady, piwa, grilla, gazowanych. Spokojnie na samej diecie w 5 miesięcy zjechalem 5 kilo, ale jedząc produkty z listy nie ograniczalem się ilościowo. Ot, byłem syty zawsze, czekoladę zastąpiłem biszkoptami, krakersami. Wtedy jeszcze aktywność ruchowa była u mnie znikoma. Tak jak było podane wcześniej, jak w weekend sobie pozwolisz to wszystkie starania z tygodnia na nic. Teraz też tak jak Ty zrzucam parę kilo, ale widząc, że od 3 tygodni waga prawie ze stoi w miejscu, wiem że muszę ograniczyć w końcu cukier i chwilowo odpuścić grille, chipsy, piwka do sobotnich spotkań. Tym bardziej jak nie masz czasu, solidna zmiana nawyków żywieniowych powinna pomóc. Tylko to trwa. pokaż całość

    •  

      @lukaschels no to jest ciężka praca ( ͡° ͜ʖ ͡°). Poszukam dokładnie tej mojej rozpiski, wczoraj nie mogłem znaleźć, może ci się coś przyda.

    • więcej komentarzy (15)

  •  

    Kowloon Walled City

    Historia osiedla sięga lat osiemdziesiątych XIX w. Wtedy Kowloon zaczynało jako wioska w pobliżu dzisiejszego lotniska w Hongkongu. Z początku ten fort służył do wypatrywania piratów. W czerwcu 1898 roku Wielka Brytania wydzierżawiła od Chin dużą część Hongkongu na blisko 100 lat. Jeszcze tego samego roku, w październiku władze Wielkiej Brytanii oddały Chińczykom Kowloon. Wtedy miał on się przeobrazić w chińską placówkę wojskową, by pilnować warunków umowy zawartej między państwami. Już dwa miesiące później Brytyjczycy zaczęli domagać się zwrotu osiedla. Niedługo po zawarciu umowy zaatakowali fort. Okazało się, że mieszkańcy wcześniej go opuścili. Następnie zaczęli doń napływać nielegalni imigranci. Po nieudanych próbach wypędzenia ich, Brytyjczycy postanowili zaprzestać działań w tym terenie. W ten sposób został on porzucony na pastwę losu. Nie wprowadzono tam sądownictwa, a policji z Hongkongu zabroniono wchodzić do środka, przez co mała enklawa stała się rajem dla różnego rodzaju przestępców, narkomanów, hazardzistów, czy prostytutek. Życie wewnątrz rządziło się własnymi prawami; zaczęły wytwarzać się tam nieformalne struktury i zasady. Przed budynkami dobudowywano nowe, a uliczki były wąskie, brudne i ciasne. Nie było tradycyjnych ulic. Wraz z upływem czasu, opór wobec wewnętrznych poczynań i struktur osiedla-miasta narastał. W roku 1984, władze podjęły ostateczną decyzję o zburzeniu miasta. Stało się to 10 lat później.

    Mimo iż Kowloon stało się azylem dla przestępców, większość jego mieszkańców starała się prowadzić normalne życie. Było to jednak ciężkie bez wody i prądu elektrycznego, i nadal priorytetem było przetrwanie. Spowodowało to stworzenie ok. 70 studni głębokich na ok. 100 m w mieście i wokół niego. Początkowo – do momentu poważnego pożaru – pompy czerpały energię elektryczną z przewodów zainstalowanych nielegalnie, najczęściej przez żyjących na osiedlu elektryków z Hongkongu. Podczas dalszego rozwoju przestrzegano jedynie dwóch zasad: pierwsza – aby nie dopuścić do pożarów, prąd musiał być przyłączany zgodnie z normami, oraz druga – wysokość nowych budynków nie mogła przekroczyć 14 pięter (ze względu na pobliskie lotnisko). Po jakimś czasie w mieście wykształciły się samoistnie takie placówki jak szkoła, zakłady opieki medycznej i inne publiczne instytucje. Działały tam małe firmy, sklepiki, a nawet powstała elektrownia. Rząd Hongkongu pomagał np. przy dostawach poczty i wody. W mieście rozkwitło życie towarzyskie. Dynamiczny rozwój tego osiedla sprawił, że zostało ono wpisane do księgi rekordów Guinnessa, ze względu na niespotykanie wysoką gęstość zaludnienia, wynoszącą 1 923 077 ludzi na km².

    Już w roku 1984 postanowiono zastopować tak dynamiczny rozwój enklawy. Zgodnie stwierdziły to rządy obu państw, głównie ze względu na szybko narastający chaos w tym miejscu. Miasto-osiedle nie miało pewnych regulacji prawnych; w jego ciemnych, wąskich i zatłoczonych uliczkach bandyci mogli schronić się przed policją z zewnątrz. Wraz z rozrostem społeczności i ilości domów, rosła również anarchia i przestępczość. Kowloon otrzymało z tego względu negatywną wizytówkę, co przyczyniło się do ostatecznej decyzji o wyburzeniu. Owa destrukcja miała miejsce 10 lat po podjęciu decyzji – w roku 1993.

    #ciekawostki #swiat #hongkong #geografia
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    #techbaza #budownictwo #chwalesie
    Mirki! Pijcie ze mno kompot bo na totalnej wyjebce zdałem technika na 95% (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    źródło: n.jpg

  •  

    Elo biegowe Mirki, Mirabelki

    Za mną kilka startów na 10km i ostrze sobie powoli zęby na półmaraton, ale nie wiem czy podołam.
    Nie biegłem więcej niż 12 km, na 10 km życiowka 48:06, pozostałe biegi 10km poniżej 50 min

    Zapisałem się na wrzesień do Piły, ale to dopiero wrzesień, ale za mc na koniec lipca w mojej okolicy jest też jakaś połówka.

    Pytanie czy w ogóle brać pod uwagę ten bieg za miesiąc, czy jakkolwiek dam radę się przygotować?

    Czy też odpuścić i rzetelnie przygotować się do debiutu na tym dystansie we wrześniu ?

    Boje się, że we wrześniu spale się i nie dam rady, a tak miałbym może to już za sobą w lipcu i wyciągnął wnioski.

    W ogóle polecacie jakiś plan? Czy robić interwały i jedno dłuższe wybieganie w tygodniu ?
    #bieganie #biegajzwykopem
    pokaż całość

    •  

      @sanglier. Biegnij w lipcu! Jak dajesz radę te 10km to na zawodach półmaraton przebiegniesz ( ͡° ͜ʖ ͡°). Ja przed swoim debiutem na polowce też wcześniej nic więcej niż 10km nie bieglem na treningu. Będzie dobrze! ( ͡° ͜ʖ ͡°). Będziesz miał przetarcie przed piłą i wiedzę jak sobie taki dystnas rozlozyc na mniejsze odcinki

    •  

      @bialy13 miesiąc ma do ewentualnego startu a bieg w okolicy, żal nie skorzystać. A zawsze może wprowadzać dłuższe rozbiegania niezależnie od tego czy się zdecyduje na lipiec czy nie( ͡° ͜ʖ ͡°). Warto po prostu spróbować i mieć przetarcie, tym bardziej jak się nie biegało wczssniej.

    • więcej komentarzy (5)

  •  
    enron via iOS

    +20

    42068,98 - 13,14 = 42055,84

    Dzień jak codzień. Wybiegłem 04:55 rano i w miarę raźno ruszyłem na standardową trasę. Z początku szło kiepsko, ale jakoś się rozkręciłem i nawet pokusiłem się o wydłużenie dystansu do 13 km. Udało się zejść poniżej 5 min/km – jednak cała doba odpoczynku swoje robi. Zresztą i tak biegam dla przyjemności ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #sztafeta #biegajzwykopem #bieganie #enronczlapie #ruszkrakow pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    Skoro ostatnimi dniami pojawia się tak dużo wpisów o D-Day, to dodam od siebie jedną taką ciekawostkę.

    W maju 1944, jako rozwiązania krzyżówek drukowanych w "The Daily Telegraph" pojawiły się kolejno hasła:

    2 Maja - "Utah"
    22 Maja - "Omaha"
    27 Maja - "Overlord"
    30 Maja - "Mulberry" (pol. "morwa", potoczna nazwa sztucznych nabrzeży, montowanych przy plażach po lądowaniu w Normandii, pic. rel.)

    Twórcy krzyżówek, Melville Jones i Leonard Dawe zostali aresztowani i przesłuchani przez MI5. Brytyjscy agenci stwierdzili jednak, iż wszystkie hasła były tylko zbiegiem okoliczności i agencja zwolniła obu panów z aresztu. Po latach wyszło na jaw, że jeden z asystentów Dawe'a, wówczas 14-letni Ronald French, zasłyszał od stacjonujących nieopodal amerykańskich i kanadyjskich żołnierzy słowa "Utah", "Omaha", "Overlord" i "Mulberry". French stwierdził, że na południu Anglii "wszyscy" wiedzieli o zbliżającej się inwazji, a Amerykanie - wiedząc, że dzieci na pewno nie są niemieckimi szpiegami - rozmawiali z sobą bardzo swobodnie, rzucając w rozmowach różnymi kryptonimami.

    Ale to nie koniec całej historii. Niecałe dwa lata wcześniej, 18 Sierpnia 1942, dzień przed tragicznym Rajdem na Dieppe, hasłem w krzyżówce wydrukowanej w "The Daily Telegraph" było...

    ..."Dieppe" ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Również wówczas Kanadyjczycy, którzy prowadzili śledztwo, uznali, że pojawienie się tego hasła było tylko zbiegiem okoliczności...

    #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #2wojnaswiatowa #iiwojnaswiatowa #wojna
    pokaż całość

  •  

    Zostało mi tylko do przepracowania około 17 dni w pracy. Potem wybieram urlop i kończy mi się umowa :-)
    Nie chce przedłużyć umowy bo niedługo się wyprowadzam i chce trochę odpocząć oraz na spokojnie znaleźć mieszkanie a dopiero potem będę szukał nowej pracy.
    Szkoda że muszę wybrać urlop na koniec, lepiej jakby wypłacili ekwiwalent ale w tej firmie tak nie robią :-(
    No nic trzeba się jeszcze trochę przemeczyc :-) ale ta świadomość że to już niedługo koniec tego burdelu :-)
    #oswiadczenie #praca #pracbaza
    pokaż całość

  •  

    Wracam do domu, nie spodziewajac sie niczego trafiam do miesnego zeby kupic szynke i ser (bez dziur). Stoje sobie grzecznie czekajac na swoja kolej, jedna z Pan podajacych towary konczy obslugiwac klienta, ktory stal przede mna i pyta kto nastepny. Zaczynam, ze

    - poprosze to sala...
    i nie koncze, bo slysze obok siebie
    - DZIESIENC DEKA POLENDWICY

    Stara baba. Stara baba wjebala sie bez kolejki i kupuje pierdolona poledwice, 0-100 wkurw w trzy sekundy, bo zajebany torbami jestem i mi ciezko, chce kupic rzeczy do kanapek i isc do domu odpoczac. W mojej glowie juz mysle co zrobic w ramach zemsty, jebnac drzwiami wychodzac? kupic wielkie salami z pieprzem, przewrocic stara babe i lac ja po ryju pieprzowym pacyfikatorem?

    Nie. Stara baba sama zacisnela petle na swojej szyi, powiedziala do sprzedawczyni "DEJ MI JESZCZE KOPYTKOW" w momencie kiedy ta kroila jej jeszcze ta pierdolona poledwice. Tak sie niefortunnie dla babsztyla ulozylo, ze Pani ktora mnie obslugiwala wlasnie skonczyla kroic dla mnie ser (podkreslam bez dziur).

    - Bedzie cos jeszcze?
    -A tak, poprosze KOPYTKA.
    - Ile dla Pana bedzie?
    -Wszystkie.

    I w tym momencie jakby starej babie 5zl z niedzielnej tacy spadlo na podloge, czulem jak mnie nienawidzi, czulem jak ja chuj strzela, bo nie nawpierdala sie kopytek z jebanymi skwarkami.

    Bede jadl te kluski z garmazerki nastepne 3 dni, ale beda mi smakowac zajebiscie bo bede wiedzial, ze ten elemental sloniny nie bedzie nimi napychal swojego spasionego ryja.

    pokaż spoiler Pozdrawiam @roball (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    #byloaledobre #heheszki #niemoje #kopytka i w sumie taguję już #pasta, skoro zostało przeklejone ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  
    enron via iOS

    +18

    42252,38 - 12,02 = 42240,36

    Udało się ruszyć Równo o 6 rano. Warunki doskonałe - gorzej z ciuchami, który nie doschły od wczorajszego popołudniowego biegu. Tempo też słabe – ewidentnie niecałe 12 godzin odstępu między biegami nie pozwala na regenerację. Ale i tak przyjemność biegu była – a przecież o to właśnie chodzi

    #sztafeta #biegajzwykopem #bieganie #enronczlapie #ruszkrakow pokaż całość

    źródło: embed.jpg

    •  

      @enron uf, już myślałem, że taki śmierdzący biegasz( ͡° ͜ʖ ͡°). Ja mam dwa komplety spodenki, kilka koszulek, ale trzeba z zawodów coś poprzywozic, bo zaczyna brakować, jedne buty( ͡° ͜ʖ ͡°). Akurat mogę robić pranie co drugi dzień, jak coś Mam komplet na zmianę. Mnie zmoczylo chyba w piątek, ale ja zawsze biegam co najmniej po południu, więc wszystko wysycha.

    •  

      @enron u mnie z zapachem z butów nie ma problemu, ot pachną normalnie jak inne użytkowane obuwie, model pełen siateczek i w ogóle. Ale jak w Starym obuwiu bieglem w ulewie półmaraton to dwukrotnie je prałem ( ͡° ͜ʖ ͡°), by jako tako pachniało
      Ach te problemy biegaczy ( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    W końcu za mną ;) Śruby wyjęte ale faza jeszcze trzyma ;) Narkoza ogólna to najlepsza rzecz pod słońcem ;) #wesolypacjent #szpital #operacja teraz tylko czekać na ponowne #bieganie ;)

    źródło: embed.jpg

  •  

    A po szkole idziemy na orlika.
    #jezokalendarz

    źródło: wykop.pl

  •  

    Po cudownym weekendzie pełnym wspomnień i kolejnej niewyspanej nocy znowu ladujesz w fabryce w poniedziałek! Zwariować idzie!

    #dziendobry w poniedziałek. Nie dajmy sie zwariować!

    #quokkanadzis #quokka #zwierzaczki #smiesznypiesek

    źródło: embed.jpg

  •  

    Łukasz Nowak z meczu Grom Więcbork - Gwiazda Starogród (A-klasa). I ta szalona radość pana w czapeczce.

    #mecz #golgif #bramkaroku2017 #ozeszkurwa

    GFY

    źródło: gfycat.com

  •  

    Równo 20 lat temu został rozegrany najlepszy mecz w piłkarskiej historii Polski.
    Na 5 minut przed końcem meczu Widzew przegrywał na wyjeździe z Legią 2:0 by 5 minut później wygrać mecz 2:3 i zdobyć mistrza Polski.
    #widzew #legia #historia #pilkanozna #bekazlegii

    źródło: widzewlodz.pl

    •  

      @alphabeta: serio przekręt? masz coś do poczytania o tym? jestem w podobnym wieku do ciebie i akurat ten mecz mi zapadł w pamięci, jak go wtedy za gówniaka oglądałem. ale nigdy nie myślałem, że to wałek mógł być ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @czlapka dzięki za ten fragment ( ͡° ͜ʖ ͡°). A jak to było w 92/93? Słyszałem też, że jak Listkiewicz sędziował to potrafił kreatywnie gwizdać ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    • więcej komentarzy (10)

  •  

    Piąta edycja "Wykopowa Gra w Wyzwanie i Zajęcia" - została oficjalnie rozpoczęta!
    Zanim napiszesz komentarz z liczbą, proszę o zaplusowanie wpisu.

    Regulamin zabawy: kliknij tutaj...

    Od teraz jeżeli chcesz być wołany musisz wpisać się na listę: https://mirkolisty.pvu.pl/list/x1PcozwvoYgGCvuv

    Krótki opis:

    Pod każdą liczbą kryje się zestaw, składający się z z dwóch zadań z możliwością wyboru jednego z nich. Na realizacje macie 7 dni kalendarzowych. W komentarzu pod tym wpisem, proszę napisać liczbę z zakresu 1-25. Następnie w przeciągu 14 dni kalendarzowych otrzymacie prywatną wiadomość .

    Powodzenia! Na zgłoszenie macie czas do 30.06, godz. 20:00.

    #mirkowyzwanie #mirkozajecie
    pokaż całość

  •  

    Czo ten pomidoren ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #smiesznypiesek #pomidor #heheszki

    źródło: embed.jpg

  •  

    Kareem Abdul-Jabbar jest przereklamowany. Ludzie często wymieniają go w dyskusji na temat najlepszego koszykarza w historii, ale krótka analiza jego kariery wskazuje, że KAJ był co prawda świetnym graczem, ale żaden z niego materiał na GOAT. Najczęstsze argumenty brzmią następująco: rekord zdobytych punktów, 6x mistrz oraz 6x MVP. Oczywiście te osiągnięcia budzą podziw, ale to tylko jedna część historii. Popatrzmy najpierw na osiągnięcia drużyn w których grał Jabbar.

    W latach 1969-1975 występował w Milwaukee Bucks. W barwach tej drużyny został 3-krotnie MVP sezonu (1971, 1972, 1974) a także zdobył mistrzostwo w 1971 roku zostając MVP Finałów. W 1974 Bucks ponownie awansowali do Finałów, ale przegrali 3:4 z Celtics. Znakomite wyniki, tylko że wówczas partnerem Jabbara w Bucks był Oscar Robertson, który był motorem napędowym tej ekipy. Robertson przybył do Bucks w 1970 roku i od razu w pierwszym sezonie zostali mistrzem. Skończył karierę w 1974 roku, więc sezon 1974/1975 Jabbar rozegrał bez Robertsona. Jaki był tego efekt? Milwaukee Bucks nie awansowali do playoffs.

    W 1975 roku Jabbar przeszedł do Lakers, gdzie grał do 1989 roku. W barwach Lakers znów został 3-krotnie MVP sezonu (1976, 1977, 1980) a także pięciokrotnie zdobył mistrzostwo ligi. Problem polega na tym, że bez pomocy Magica Johnsona, Jabbar rozegrał cztery rozczarowujące sezony. W pierwszym sezonie, 1975/1976, Lakers nie awansowali nawet do playoffs. W kolejnym sezonie odpadli z Blazers, zaś w 1978 i 1979 dwukrotnie wyeliminowali ich Supersonics. Odkąd szeregi Lakers zasilił Magic Johnson Lakers przez 10 kolejnych sezonów zdobyli 5x mistrzostwo plus byli w 3 Finałach. To był zespół Magica Johnsona, który nadawał ton grze i był najlepszym graczem (MVP Finałów 1980, 1982, 1987). Jabbar został MVP Finałów tylko w 1985 roku.

    Widać zatem, że 'GOAT' Jabbar... nie potrafił nawet awansować do playoffs w swoim najlepszym prime w latach 1975 i 1976. Wyobrażacie sobie, że Jordan nie awansował do playoffs np. w 1989 i 1990 roku albo LeBron w 2011 i 2012 czy np. Bird w 1983 i 1984 albo Shaq w 1998 i 1999? Ten 'wyczyn' to największa skaza na karierze Jabbara. Dodatkowo warto pamiętać, że Jabbar wcale tak bardzo nie dominował pod względem indywidualnym. Ludzie zawsze mówią 'zdobył 38.387 pkt', ale to normalne skoro grał aż 20 lat. Jego średnia z kariery wynosi 24.6 pkt, więc nawet Karl Malone miał wyższą (25 pkt) i wyprzedziłby go gdyby rozegrał jeszcze jeden rok. Jabbar porządnie zbierał piłki, ale tu też jego wyczyny nie budzą uznania - w mistrzowskich latach 1981-1989 nie potrafił ani razu uzyskać średniej choćby 9 zbiórek na mecz. W pierwszych latach w Bucks zbierał po 14-16 piłek na mecz, ale wówczas ilość posiadań była znacznie większa. Ogólnie Jabbar był dwa razy królem strzelców ligi i jeden raz najlepszym zbierającym. Nigdy nie był uznawany za czołowego defensora ligi.

    A co z rywalizacją z innymi wysokimi? Gdy Jabbar przybył do NBA, to z ligi właśnie odszedł Bill Russell, a Chamberlain był już stary. Mimo to Jabbar i Wilt zmierzyli się w WCF 1971 i ówczesny MVP ligi Jabbar nie potrafił zdominować 35-letniego Wilta. Statystyki Jabbara: 25 pkt / 17 zbiórek / 2 bloki. Statystyki Wilta: 22 pkt / 19 zbiórek / 5 bloków. W 1974 roku Jabbar w g7 Finałów przegrał matchup z 206-centymetrowym Davem Cowensem. Ogólnie w latach 70-tych Jabbar nie miał żadnych rywali bo była to słaba dekada pod względem centrów. Z kolei w latach 80-tych Jabbar przegrywał matchupy z Mosesem Malone. W 1981 roku Rockets pokonali Lakers, a Moses zaliczał średnio 32 pkt przy 26 pkt Jabbara. W 1983 roku Moses grał już w Sixers i do spółki z Ervingiem zesweepował Showtime Lakers, górując nad Jabbarem - Moses zaliczał 26 pkt i 18 zbiórek a KAJ 23 pkt i 7 zbiórek. W 1986 roku Lakers przegrali z Rockets, a Jabbar nie dawał rady ani Sampsonowi ani Olajuwonowi.

    Reasumując: 6x MVP? Brawo, wielki wyczyn. Szkoda tylko że MVP ligi w 1976 nie potrafił nawet awansować do playoffs. Poza tym wielokrotnymi MVP ligi bywali Moses Malone, Steve Nash i Stephen Curry a nikt nie umieszcza ich nawet w top10 najlepszych graczy ever. 6x mistrzostwo? Brawo, wielki wyczyn, z tym, że Jabbar bez drugiego zacnego gracza nie potrafił przez pięć lat awansować do Finałów NBA. W mistrzowskich ekipach miał albo Robertsona, albo Magica i całą ferajnę gwiazd z Lakers, którzy zaczęli wygrywać dzięki Magicowi. Z 6 mistrzostw Jabbar tylko 2x był MVP Finałów, a więc ma mniej takich statuetek niż Jordan, Duncan, Shaq czy LeBron, a tyle samo co Kobe, Olajuwon, Bird i Reed.

    Kareem Abdul-Jabbar to żaden GOAT, ani nawet pretendent do tego miana. Owszem, był to top 10 gracz w historii, ale było wielu lepszych: oprócz Jordana, spokojnie za lepszych graczy można uznać LeBrona, Magica i Birda, a kandydatury Shaqa, Wilta, Russella, Duncana i Olajuwona również wytrzymują porównania. Ogólnie to Jabbar w wielu rankingach może się nie łapać nawet do top3 centrów. Fajnie się ogląda jego skyhook, ale jeśli ktoś wymienia go w dyskusji na temat GOAT to po prostu nie przeanalizował jego kariery.
    #nba #nbastats #sport #ciekawostki
    pokaż całość

  •  

    Dzień dobry kochani, trochę mnie tu nie było, ale miałam życie i, o dziwo, podobało mi się to. Wczoraj koleżanka zaprosiła mnie do siebie na działkę nad jeziorkiem, bo robiła grilla i poznałam tam dużo fajnych ludzi. Był też taki jeden ładny pan, który jest też bardzo miłym panem i nawet komplementował mój serniczek, który zrobiłam i przyniosłam.
    A dzisiaj byłam na dwóch rozmowach o pracę i z jednego miejsca już zadzwonili. W poniedziałek zaczynam szkolenie. Bardzo się cieszę.

    pokaż spoiler A jeśli chodzi o tego ładnego pana to umówiłam się z nim na niedzielę i to chyba nawet jest randka (ʘ‿ʘ)


    #gownowpis
    pokaż całość

  •  

    42 584,46 - 16,52 = 42 567,94

    Dreptania po Wawrze ciąg dalszy :) Pogoda nadal w porządku, choć już nie tak piękna jak wczoraj - chmur zdecydowanie więcej. Biegłem mniej więcej tą samą trasą, parę pułapek ze ślepymi ścieżkami w lesie pamiętałem i ominąłem, w parę innych wpadłem :)
    Tempo nadal relaksacyjne - nie zamierzam się specjalnie spinać ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Jutro, jeśli nie będzie paskudnej pogody i błota w lesie, polecę głębiej w las - oj, jest tu gdzie biegać...

    #sztafeta #biegajzwykopem #bieganie #enronczlapie #ruszwarszawa #biegajzhania
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

    •  

      @enron: też biegłem wczoraj relaksacyjnie z nastawieniem na tempo 5:20-5:30 a wyszło 4:59 ( ͡° ͜ʖ ͡°). mnie jednak spotkała potężna ( ͡º ͜ʖ͡º) ulewa i 2,5km w ścianie deszczu i pod wiatr, ale było przyjemnie

      +: enron
  •  

    Jeża na myśl o długim weekendzie aż wybombiło z radości ʕ•ᴥ•ʔ
    #jezokalendarz

    źródło: wykop.pl

  •  

    [RAK ALERT]
    Na YouTube pojawił się nowy kanał dający instant raka. Mirki, czy ja już stary jestem, że przykro mi się robi, jak pomyślę, że dzieciaki mogą stawiać sobie tych typów za wzór i brać zupełnie serio to co oni odjaniepawlają? Czy to zwyczajny ból dupy? W dostarczaniu żednady przegonili sexmasterkę o kilka eonów xD https://www.youtube.com/channel/UC_xhPexHxVwtKIgqZ3tCvlQ

    #rakcontent #youtube
    pokaż całość

    •  

      @Oskarek89: Wojtek kiedyś zapowiadał się na niezłego zawodnika slopestyle'owego / dirtowego (( ͡º ͜ʖ͡º)), zwał jak zwał, z sukcesami w zawodach rangi światowej. był chyba jednym z pierwszych pro zawodników w Polsce, był w teamie sponsorowanym przez ns bikes. jakieś 10-12 lat temu miałem zajawkę i był znaną postacią w środowisku.

    • więcej komentarzy (24)

  •  

    tl;dr:

    pokaż spoiler w olsztynie na dworcu zachodnim w kiblu można zapłacić tylko dwoma złotymi, nie możliwości rozmienienia pieniędzy w okolicy a pani za kasą chamsko krzyczy 'nie'


    - Nje!
    Taką odpowiedź usłyszała moja siostra gdy spytała grzecznie panią w kasie biletowej czy może rozmienić pięć złoty. Nikt nie oczekiwał przesadnej uprzejmości czy tłumaczeń ze strony kasjerki, zwykłe 'przepraszam, nie mam' by wystarczyło. A tak to radź sobie podróżniku sam. Otwarta kasa biletowa to jedyne miejsce gdzie można coś zdziałać pieniędzmi na całym dworcu zachodnim i w jego okolicy. Brak jakiegokolwiek innego punktu przyjmującego pieniążki czy chociaż automatu z kawą, który mógłby wydać resztę w dwuzłotówkach.

    Dwuzłotówka. Upragniona moneta, nominał tak pożądany przez wszystkich obecnyach na dworcu zachodnim. Tylko tą magiczną monetę przyjmuje automat w toalecie na dworcu zachodnim. Nie masz dwóch złotych? Szczyj w gacie lub za drzewem. Facet zawsze sobie jakoś poradzi, drzew w okolicy dworca zachodnie kilka jest. Gorzej kobieta, a najgorzej moja ciężarna żona, która z racji stanu musi częściej do toalety.

    3,5mln złotych z kieszeni podatnika kosztował ten przybytek. W tej kwocie zamknęły się również dwa automaty na monety, które pozwalają otworzyć drzwi do toalety. Ale w odróżnieniu od innych automatów na monety spotykanych w olsztynie (np. w parku centralny), te obsługują tylko jeden nominał. W naszych głowach narodził się chytry plan poczekania aż ktoś z podróżnych będzie miał upragniony nominał i nam otworzy, jednak nie byliśmy tacy sprytni jak się nam zdawało. Reszta podróżnych czekających na pociągi również tak kombinowała i każdy odwiedzający toaletę miał taką samą nadzieję, licząc, że to właśnie my mamy magiczną monetę, otwierającą drzwi do olsztyńskiej narnii - kibla.

    Sam bareja pewnie by takiej sytuacji nie wymyślił - Do toalety nie wejdziesz, bo nie masz nominału. Rozmienić czy zamienić nie możesz, bo cytując obsługę, 'nie'. Jesteś niepełnosprawny lub kobietą z dzieckiem - nie skorzystasz z pomieszczeń dla Ciebie, bo zepsute. Wysikać za drzewkem nie możesz, bo mandat i zgorszenie. Ot, cały olsztyn. Jak w lesie, nie jak w... (dalej wiecie sami).

    #zalesie #olsztyn
    pokaż całość

  •  

    Dzisiejszy wpis przeniesie nas w okolice wsi Zrębin, w dzisiejszym województwie świętokrzyskim. To tam w nocy z 24 na 25 grudnia 1976 roku rozegrały się wydarzenia, które miały wstrząsnąć całą Polską i zapisać się na stałe w kanonie polskiej kryminalistyki. “Sprawa połaniecka”, bo tak do dziś określa się tą zbrodnię, na zawsze zmieniła oblicze tego rejonu.

    Źródłem i niejako zaczątkiem zbrodni miały, według późniejszych zeznań, okazać się wydarzenia sprzed kilku miesięcy wcześniej. Wtedy to we wsi odbyło się wesele 25-letniego Stanisława Łukaszka i 18-letniej Krystyny Kality. Wśród zaproszonych gości znalazł się również 48-letni Jan Sojda. Sojda w hierarchii wsi zajmował bardzo wysoką pozycję - jego gospodarstwo było jednym z największych w okolicy, oraz jako jedyny we wsi miał dostęp do telefonu, jak i mógł pochwalić się posiadaniem ciągnika. Sojda, jak sam twierdził, posiadał również wiele koneksji, co miało tłumaczyć jego relatywną zamożność. Innym gościem miała być również siostra Sojdy - Wiesława Adaś, która zaoferowała pomoc w kuchni. Podczas wesela zauważono jednak, iż wynosiła ona dla siebie znacznie więcej wędlin i mięsa, niż było to ustalone z Kalitami - gospodarzami wesela. Gdy wspomniano jej to, Adaś obraziła się i opuściła wesele. Następnego dnia próbowała ona również wymusić na gospodarzach oddanie zastawy stołowej wypożyczonej z koła gospodyń wiejskich. Sojda, wściekły, iż członków jego rodziny oskarżano o kradzież, miał wtedy wykrzyczeć, iż “Kalitowe plemię wypleni”. Nikt nie wiedział wtedy, iż od tej pory zaczął planować zemstę. Według innej wersji, Sojda miał żywić nienawiść do Kalitów już wcześniej - od czasów zaraz po zakończeniu II Wojny Światowej, gdy został aresztowany i skazany na 8 miesięcy więzienia za gwałt. Człowiekiem odpowiedzialnym za doprowadzenie Sojdy pod sąd był Jan Roj - dziadek Krystyny.

    Oprócz Jana Sojdy, w zbrodni mieli wziąć udział jego szwagier - 34-letni Józef Adaś, jak i dwaj zięciowie - 28-letni Stanisław Kulpiński i 27-letni Jerzy Socha. Okazja nadarzyła się w noc wigilijną 1976 roku. Wtedy to mieszkańcy Zrębina wyruszyli w dwóch autobusach (marki San i Autosan) na pasterkę do kościoła w Połańcu. W trakcie mszy w Sanie odbywała się libacja alkoholowa, w której udział brało ok. 30 osób - w tym Jan Sojda. Wtedy to postanowił on w końcu zemścić się na Kalitach.

    Ofiarami mieli okazać się Stanisław Łukaszek, Krystyna Łukaszek (w momencie dokonania zbrodni w 5 miesiącu ciąży) i 12-letni brat Krystyny - Mieczysław. Z mszy wywabiono ich pod pretekstem, iż ojciec Krystyny miał upić się i wpaść w szał w domu. Jako, iż Sojda nie wpuścił Łukaszków do autobusu, wyruszyli oni w drogę pieszo, idąc poboczem drogi. Niedługo później, za nimi ruszył konwój składający się z obu autobusów i taksówki Fiat 125p, za której kierownicą siedział Jerzy Socha. Wkrótce, pojazdy dogoniły pieszych. Socha, zrównując się z Łukaszkami, celowo potrącił Mieczysława Kalitę. Gdy małżeństwo sprawdzało, co się stało, z Sana wyskoczyli Sojda i Adaś. Kulpiński pozostał w środku, blokując drzwi i krzycząc “kto wyjdzie, tego spotka ten sam los”. Sojda i Adaś wtedy zaatakowali ofiary, zatłukując je na śmierć kluczem do kół i metalowym prętem. Po zamordowaniu dorosłych Mieczysława Kalitę dobito poprzez rozjechanie go samochodem. Zwłoki ofiar załadowano do Sana i przewieziono 1,5 kilometra dalej, gdzie wyrzucono je do rowu, pozorując wypadek. W rowie pozostawiono również Sana - świadkowie zbrodni - w większości pijani - przesiedli się do Autosana.

    W Autosanie Jan Sojda stał się głową niezwykłego rytuału - każdy ze świadków miał przysiąc na krzyż różańca, iż zachowa milczenie. Pakt ten przypieczętowano przez ucałowanie krzyża, nakłucie palca agrafką i złożenie niejako “podpisu” krwią na kartce papieru. Każdy ze świadków otrzymał również pieniądze - według późniejszych ustaleń, na same łapówki Sojda miał łącznie wydać aż 200 tysięcy złotych. Same zwłoki ofiar odkryto, gdy na milicję po mszy zgłosił się kierowca Sana, któremu skradziono autobus.

    Początkowo śledztwo nie brało pod uwagę możliwości, iż doszło do morderstwa. Zamiast tego uznano, iż miano do czynienia z wypadkiem komunikacyjnym. Zmowa milczenia, która spadła na Rzepin, z pewnością utrudniała dojście do prawdy. Innym problemem był fakt, iż śledztwo było prowadzone wyjątkowo nieudolnie. Sekcji zwłok dokonał lekarz bez uprawnień, autobus San zezłomowano bez zabezpieczenia śladów, zaś samo miejsce zbrodni zostało zabezpieczone wyjątkowo niechlujnie. W tych wczesnych dniach jedyną osobą łamiącą zmowę okazał się być Leszek Brzdękiewicz - w swoich zeznaniach jednoznacznie stwierdzał, iż doszło do morderstwa i podał nazwiska Sojdy, Adasia, Sochy i Kulpińskiego. W Wielkanoc 1978 roku zwłoki Brzdękiewicza odnaleziono w przepływającej niedaleko rzece Czarnej. Według oficjalnej wersji doszło do przypadkowego utonięcia.

    Wkrótce jednak pętla zaczęła się zaciskać. Ekshumacja zwłok ofiar i ich ponowna sekcja wykazały, iż ich rany były zbyt poważne, jak na ofiary rzekomego wypadku drogowego. Pomimo starań Sojdy (wśród nich były dalsze łapówki jak i kolejna ceremonia przysięgania na krucyfiks i podpisywania się krwią), wkrótce bojący się wyroków więzienia za składanie fałszywych zeznań mieszkańcy zaczęli mówić. To wystarczyło.

    Proces Jana Sojdy, Józefa Adasia, Jerzego Sochy i Stanisława Kulpińskiego rozpoczął się 7 listopada 1978 roku przed Sądem Wojewódzkim w Tarnobrzegu. Wszyscy oskarżeni nie przyznali się do winy. Proces, głównie ze względu na opór świadków przed zeznawaniem, trwał aż do 10 listopada 1978 roku. Decyzją sądu wszyscy czterej oskarżeni zostali uznani winnymi zarzucanych im czynów i skazani na karę śmierci przez powieszenie. Rada Państwa, na wniosek obrony, skorzystała jednak częściowo z prawa łaski. Jerzemu Sosze karę śmierci zmieniono na 25 lat więzienia, zaś Stanisławowi Kulpińskiemu na 15 lat więzienia. Wyroki śmierci wobec Jana Sojdy i Józefa Adasia zostały utrzymane w mocy. Egzekucji obydwu skazanych dokonano 23 listopada 1982 roku w budynku aresztu śledczego przy ulicy Monetlupich 7 w Krakowie. W osobnych procesach 18 świadków skazano na kary więzienia za zatajanie prawdy bądź składanie fałszywych zeznań.

    Historia “sprawy połanieckiej” wstrząsnęła ówczesną opinią publiczną. Wydarzenia z nocy z 24 na 25 grudnia 1976 wpisały się również do kanonu polskiej kultury. W roku 1987 wydana została powieść Wśród nocnej ciszy autorstwa Romana Bratnego, której fabułę oparto na wydarzeniach z tej nocy. Na podstawie reportażu sądowego Wiesława Łuki Nie oświadczam się reżyser Janusz Petelski nakręcił film Zmowa, który miał swoją premierę 25 września 1990 roku.

    #kronikakryminalnafranka #historia #historiajednejfotografii #polska #prl #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

    •  

      @FrankJUnderwood: czytam o tym już któryś raz, ale zawsze mnie to w jakiś sposób przeraża. więcej takich historii proszę.
      nie wiem jak w innych tekstach opisujących tę historię, musiałbym w swoich dokumentach poszukać, gdzie mam artykuł o tej zbrodni, ale podajesz, że

      proces trwał aż do 10 listopada
      3 dni procesu to jest długo jak na tamte standardy? bo potem czekali 4 lata na wykonanie kary śmierci i to jest dopiero długi czas. może chodzi o to, że inaczej działały sądy i wiadomo było ponad wszelką wątpliwość, że to oni. pokaż całość

    •  

      @FrankJUnderwood: dobra, pomyliłeś rok ( ͡° ͜ʖ ͡°). śledztwo trwało do 10 listopada, ale 1979. ot, taki błąd się wkradł.

    • więcej komentarzy (17)

  •  

    tl;dr
    Dokładnie rok temu , w wieku 21 lat obudziłam się na oddziale neurologicznym po udarze niedokrwiennym mózgu. Niedowidzę do dzisiaj, ale chyba już się przyzwyczaiłam.

    Leżałam we własnym łóżku, z własnym facetem i robiłam to, czego nie robią bordo ( ͡° ͜ʖ ͡°) Leżąc na plecach poczułam mrowienie po całej lewej stronie ciała, które zaczęło się od głowy - najbardziej było je czuć na podniebieniu. Niebieski od razu zauważył, że coś nie tak, zaproponował mi, żebym się przewietrzyła. Wstałam, podprowadził mnie do otwartego okna, oparłam ręce o parapet, wzięłam kilka wdechów, odwróciłam się w kierunku pokoju i stwierdziłam, że nic nie widzę. Niebieski zaprowadził spanikowaną mnie na łóżko, położyłam się a on zaczął się ubierać, by iść po moją matkę. Dalej już wszystko działo się bardzo szybko, najpierw telefon na pogotowie - dyspozytorka zadawała milion pytań niebieskiemu, a w końcu - bo mogłam wyraźnie mowić - ja dostałam telefon, dyspozytorka wysłała karetkę. Następnie ubrałam się w to, co mi podali - w efekcie wyglądałam bardzo stylowo na izbie przyjęć - koszula nocna i dres xD Zeszłam na parter domu, niebieski poszedł obudzić mojego brata, by zamknął psa (z uwagi na niepotrzebne zamieszanie przy karetce). Później stali w trójkę przede mną i chyba nie wiedzieli, co robić i chyba cieszę się, że nie widziałam ich min, jednak po głosie wyczuwałam wielki strach. Siedziałam tak na kanapie w salonie i ryczałam, widziałam tylko wielkie, lekko kolorowe plamy. Kolory potrafiłam identyfikować bardzo dobrze, kształty już gorzej. Karetka pojawiła się bardzo szybko, zmierzyli ciśnienie - wyjebane w kosmos, wydaje mi się, że było koło 190/110. I w tym momencie nie wiem - czy podali mi coś w karetce, czy nie, ale moja ślepota powoli zaczęła ustępować, bardzo powoli. Po piętnastu minutach jazdy byłam w końcu w stanie zidentyfikować, że to, co świeci nade mną to lampa #bystrzakroku W karetce płakałam ratownikom, że mam jutro egzamin i że koniecznie muszę na niego iść. No debil, no. Nie pamiętam jak z karetki znalazłam się na izbie przyjęć. Posadzili mnie na wózku i siedziałam patrząc przed siebie i nie widząc nic poza jakimiś plamami. Nie wiem ile czasu minęło, jakoś nie byłam w stanie go bez wzroku szacować. Pózniej pojawił się niebieski z moją matką, chwile potem lekarka, która zapytała, czy jestem w ciąży. Odpowiedziałam - zgodnie z prawdą, że na 99% nie - chuj, badanie krwi i czekamy na wynik 1,5 godziny. Przyszły wyniki, brak pasożyta xD wywiad, kolejna krew do badań, rezonans głowy, punkcja. Punkcja miała miejsce o 2 w nocy i zdecydowanie zasługuje na dłuższe opisanie. Od zawsze panicznie boję się igieł. Każde pobieranie krwi to dla mnie traumatyczne przeżycie. Tym razem w kręgosłup miała mi być wbita wielka igła. Zostałam uśpiona, odpłynęłam szybko. I tu już pozostaje mi do przekazania tylko to, co później powiedział mi niebieski - odpłynęłam szybciutko, pani doktor zabrała się za wbijanie mi igły w kręgosłup, ale ja dalej się wyrywałam. Podobno padła nawet jakaś "kurwa". Ogólnie to szok, bo dostałam większa dawkę niż powinnam i miałam grzecznie spać. Tak, czy siak pierwsza igła zmarnowana. Dostałam drugą dawkę usypiacza. Kolejne podejście, lekarka próbowała trafić w rdzeń - dalej się wyrywałam tak, że niebieski twierdził, że od trzymania mnie zdrętwiały mu ręce. Została ostatnia igła na izbie, reszta zamknięta w szafce pielęgniarki dyżurnej, która przychodzi o 6. Dostałam kolejne pół dawki usypiacza i lekarka stwierdziła, że zostaje od razu podłączona pod urządzenia monitorujące, bo mogę dostać zapaści, a obudzę się w sobotę rano po tej ilości. Ostatnia igła, podobnie jak dwie poprzednie nic nie dała. Lekarka podobno mówiąc "ja muszę ostrożnie bo jak jej coś uszkodzę to nie będzie mogła chodzić" machała ręką jakby smarowała chleb masłem, widocznie wiedziała, co robi ;) podobno już o szóstej będąc jeszcze na izbie otwierałam oczy xD Później mam przebłyski jak ledwo żywa jadę korytarzem na usg tętnic szyjnych, podczas którego lekarz powiedział mi, że mam torbiele na tarczycy. Jakby jeszcze było mi mało xD Torbiele pózniej okazały się autoimmunologicznym zapaleniem tarczycy. Potem obudziłam się już na OIOMIE we własnej piżamce, do dzisiaj nie wiem skąd ona się wzięła. Niedowidziałam lewej strony, stan ten utrzymuje się do dzisiaj. Chciało mi się siku, więc odpięłam się od wszystkiego i zaczęłam szukać kapci. Nie było ich, a w nich jechałam karetką xD jak wyszłam z tego oiomu wyglądając jak sto nieszczęść i bez butów pielęgniarki podziwiały jakim cudem idę kilka godzin po takiej dawcę usypiacza. Wróciłam, podpięłam się. Strasznie mnie bolała głowa i denerwowali ludzie, którzy na oddziale darli mordy. Pełno facetów m/w 60 r.ż typu "brzuchaty Janusz". Jeden wieczorem darł się, że chce piwo xD Później nastąpiły serie badań, które nie były zbyt ciekawe - a to jakaś tomografia, rezonansik, krew. Przyczyny udaru dalej nie było widać. Po dwóch dobach na OIOMIE przenieśli mnie na zwykła salę. Znalazły się też moje kapcie, które jak się okazało pielęgniarz zabrał i pojechały karetką z jakąś pacjentką do jej domu, a pózniej córka pacjentki odniosła je do szpitala. Mi by się nie chciało odnosić klapek za 10 zł przez pół miasta, ale szanuję. Przy okazji oddawania kapci przez salową dowiedziałam się, że na oddziale to już wszyscy mnie znają xD

    Jeśli kogokolwiek to interesuje i jeszcze nie umarł od mojego stylu to opiszę pózniej jak doszło do rozpoznania przyczyny udaru.

    Taguję: #medycyna #zdrowie #zycietykurwo #zalesie

    Wpis mojego wspaniałego chłopaka sprzed roku na dowód: http://www.wykop.pl/wpis/18170339/miraski-trzymajcie-kciuki-za-agaciksa-z-sekundy-na/ + oznaczam @jakuba94
    Wypis ze szpitala w załączniku. Moje imię i nazwisko nie jest tajemnicą, więc się nie spuszczajcie nad tym.
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    Jakiś czas temu zyskałam nowego współlokatora - jeża. Przytuptał do mojego ogródka jakiś miesiąc temu i urządził sobie gniazdko w starej doniczce, która walała się pod krzakiem. Został ochrzczony Ryjkiem, dostał miseczkę z wodą w pobliżu swojej norki i co jakiś czas dostawał kilka ziaren psiej karmy.
    Dzisiaj okazało się, że Ryjek to tak naprawdę Ryjkowa i ma 5 maluchów. Patrzcie jakie słodziaki ʕ•ᴥ•ʔ

    #jeze

    źródło: jeze.jpg

    •  

      @Nyana a na fb Jerzy dla jeży czy na stronie fundacji dot. Jeży znajdziesz info jak się możesz o takie jeżyki zatroszczyć. Raczej nie będziesz specjalnie kupował larw czy innych robaków ( ͡° ͜ʖ ͡°) Ale taka karmę z puszki to one zjedzo! Ale doczytaj wszystko. Jejku, mój cukier!

    •  

      @markkk92 chcezz filmik jak to wyglada? ( ͡° ͜ʖ ͡°) te igielki po porodzie nie sa 'twarde' i ile dobrze pamiętam i generalnie małe jeże wychodzą z matki jak u innych ssaków ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    • więcej komentarzy (24)

  •  

    Mirki pijcie ze mno kompot, zostałem wujkiem :)

    Pan chomik nazywał się Henryk.. Do dzisiaj, teraz jest Henrietta. Jest od niedawna w moim domu i dziś taka niespodzianka :)

    #chwalesie #smiesznypiesek #chomik #zwierzaczki #zwierzeta

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Stoję sobie na przystanku. Na ławeczce siedzi sobie ziomeczek. Widać, że po ostrym balecie, bo zgięty w pół kiwa się i walczy ze snem. Taka pijacka choroba sieroca. Podjeżdża autobus. Wsiadam. Patrząc przez otwarte jeszcze drzwi oglądam jak budzi się i wstaje by wsiąść do autobusu. W jego oczach widać, że bardzo chce wsiąść, ale mózg jeszcze nie nawiązał połączenia z nogami. Gdy w końcu odzyskał czucie, dotarło do niego, że zanim usiadł na tej ławeczce, to wcześniej był się odlać i zapomniał schować #beniz po oddawaniu moczu. Spokojnie usiadł i zakrył ręką przyrodzenie. Miny #rozowepaski w autobusie - bezcenne.
    #gownowpis
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: x3.wykop.pl

  •  

    42707,35 - 55,53 = 42651,82

    Dobra, Panie i Panowie. tl;dr:

    pokaż spoiler nie dobiegłem do mety, wycofałem się po 57 km.


    Dotarłem do miejsce z pomocą kolegi, który mieszka w Bratysławie i to dość wcześnie - start był o 19:00, ja na miejscu byłem już około 16:30... Odebrałem pakiet startowy, przebrałem się, przygotowałem przepaki i oddałem organizatorom. Kupiłem piwko bezalkoholowe ;) Jakoś przed 18:00 zaczęła się gadka ze strony organizatorów, a ponieważ siedziałem przy stoliku z jakimiś Austriakami to im co nieco tłumaczyłem (ze słowackiego na angielski ;) ). Śmieszki-organizatorzy postanowili przesunąć start tak, że na początek biegliśmy w górę stoku narciarskiego, it was so much fun... Potem nastąpił szybki zbieg do Brezovej pod Bradlom, szybko wybiegliśmy z miasteczka. Po drodze poznałem jednego Polaka, z którym biegłem do pierwszego punktu żywieniowego. Ciekawostka była taka, że końcówka pierwszego odcinka prowadziła przez cmentarz XD Na pierwszym checkpoincie (na który dotarłem 40 minut przed planowanym czasem) szybko tam co nieco zjdłem i dawaj na następny. Początek w porządku, jednak dość szybko zaczął się podbieg. Po wejściu na grzbiet zaczął się bardzo ładny fragment przez Záruby, cholernie techniczny. Trochę to przypominało próbę biegania po Tatrach Wysokich. Tutaj zagęszczenie wolontariuszy było takie, że aż mi było dziwnie - co każdy eksponowany kawałek słyszałem swój numer startowy. Super organizacja, naprawdę mogę polecić te zawody (fun fact: na 198 uczestników biegu ultra było ponad 200 wolontariuszy!). Już po tym odcinku byłem dość zmęczony, jednak na punkcie żywieniowym (39. km; znów 40 minut przed planowanym czasem) zeżarłem świetną mieszankę: kanapka ze smalcem, kanapka z nutellą, przepiłem to wszystko rosołem i pół litrem izotoniku XD Wziąłem rzeczy z przepaku (żele energetyczne, przebrałem koszulkę), sprawdziłem prognozę pogody (wolonteriusz powiedział, że może lekko padać nad ranem) i kurtkę zostawiłem.
    Wróciłem na trasę. Ten odcinek miał być spoko, było w zasadzie non-stop pod górkę. W zasadzie cały czas biegłem/poruszałem się sam i moja psychika nie robiła akcji typu "ooo krwa sarna w lesie gościu bój się!" Po drodze na Mon Repos spotkałem jeszcze lokalsów, którzy chcieli mnie poczęstować winem XD Po tym miejscu zaczął się dramat pod względem działania mojej stopy - buty zaczęły mi dawać w kość i mocno obtarłem kostkę. Do tego wszystko zbieg z Vapennej dał mi potężnie w dupę, a w zasadzie to w kolana. Końcówka dobiegu do punktu żywieniowego Sološnica była po asfalcie w wiosce. Asfalt był o tyle śmieszny, że była zdarta z niego jedna warstwa. Końcówkę (około 3:00 rano, zaczynało świtać) dobiegałem już z jakimś Austriakiem. W pewnym momencie gość potknął się o wystającą studzienkę i wypierdzielił się jak długi. Pytam go, czy wszystko spoko, a on się podnosi i mówi mi spokojnie: "yes, but don't tell anyone" XD
    Na punkcie wypiłem bezalkoholowe piwo, sprawdziłem jak tam moja stopa zadziała po zmianie skarpetek i butów. Niestety zadziałała źle - kostka dalej bolała. Stwierdziłem, że byłbym w stanie dobiec do następnego punktu, pogadałem nawet z jednym Słowakiem - namawiał mnie, żeby walczyć. Stwierdziłem jednak, że nie ma to sensu i mogę tylko bardziej rozwalić kostkę co potencjalnie doprowadzi do tego, że do następnego punktu będę się ciągnął na kolanach. Żeby tego uniknąć, wycofałem się z zawodów. Z bólem serca, dwa dni się gryzłem z tą decyzją.
    Staram się "zjeść tę żabę", wiem co zrobiłem źle, mam plan jak tam wrócić i skończyć. Za trzy lata. 57-kilometrowa, ponad 7-godzinna lekcja pokory.

    pokaż spoiler ultra i tak jest zajebiste.


    #biegnijstefanika #bieganie

    Statystyki:

    Dystans: 55.53 km
    Czas: ◷06:55:20
    Średnie tempo: 8:16 min/km
    Średnia prędkość: 7,26 km/h
    Kalorie: 0 kcal

    #sztafeta #ruszkatowice

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

    •  

      @Godek a może wspólny start wypokowy? Niekoniecznie ultra ( ͡° ͜ʖ ͡°) raczej spokojne 10km
      Skoro jest Mirko Moto zlot to i bieg jakiś może byc

    •  

      @mkarweta nazwa dobra ( ͡° ͜ʖ ͡°). Już jednemu mirkowi pisalem w komentarzu na temat wspólnego biegu, ale nie odpisał.
      Znaleźć jakiś fajny bieg, niekoniecznie coś dużego jak półmaraton praski tylko mniejsza impreza bardziej kameralna. Może centralna Polska? Ja jestem otwarty. w kalendarzu na ten sezon mam 'aż' 3 starty, ale jak zaplanujemy coś na wrzesień, kiedy pogoda nadal dopisuje, to może się to udać ( ͡° ͜ʖ ͡°). Ewentualnie coś na wiosnę pokaż całość

    • więcej komentarzy (32)

  •  

    Ostatnio pisałem tutaj o handlarzu i moim "dobrym znajomym", którzy mnie oszukali przy zakupie samochodu. Ciąg dalszy sprawy:

    W piśmie do sprzedawcy o obniżenie ceny samochodu wnosiłem o 5500zł. Pismo oczywiście handlarz wyrzucił do kosza i nie odpisał na nie po 14 dniach (a KC mówi, że rękojmie uważa się uzasadnioną jeżeli sprzedawca nie ustosunkuje się do niej w ciągu 14 dni).

    W pozwie, który poszedł do sądu wnioskowałem o zapłatę CZĘŚCI rozszczenia (1800zł z 5500zł, przy czym zastrzegłem, że mogę wnioskować potem o spłatę reszty). Zapytacie po co? Były dwa powody - po pierwsze: jeżeli sąd w pierwszej sprawie wyda wyrok nakazujący dla mnie zapłatę to sąd w kolejnych dwóch sprawach nie będzie mógł wydać wyroku innego niż pierwszy:

    W postępowaniu o kolejną część roszczenia sąd nie może w nie zmienionych okolicznościach odmiennie orzec o zasadzie odpowiedzialności pozwanego (tak uchw. SN z 29 marca 1994 r., III CZP 29/94 Biul. SN 1994, nr 3, s. 17).

    Gdy ten wyrok się uprawomocni to pójdzie kolejny pozew o spłatę kolejnej części zadłużenia (kolejne 1800zł).

    Drugi powód był taki, że handlarz w razie wniesienia sprzeciwu będzie musiał zapłacić więcej kancelarii, w której pracuje mój przyjaciel adwokat (2700zł zamiast 1800zł kosztów zastępstwa, poza tym tutaj chcę też mu utrzeć nosa na przyszłość jeżeli będzie chciał dalej oszukiwać, chociaż znając życie dalej będzie.. Ale zobaczymy).

    Co do sprawy, którą złożyłem na policję - jest odpowiedni prokurator przydzielony do sprawy i dokumenty poszły już na policję także wnet zaczną się zapewne przesłuchania.

    W załączniku wrzucam wyrok z pierwszej sprawy.. ;)
    Dodaje tag żebym nie musiał już wołać plusujących. Będę informował jak się rozwinie sprawa na policji i pozostałe dwa pozwy.

    #cronpozywa
    pokaż całość

    źródło: Screenshot.png

  •  

    Dzisiejszą kuoczkę encyklopedyczną sponsoruje @Grizwold! Podziękujmy mu serdecznie!
    Skany pochodzą z "Encyklopedii zwierząt od A do Z"

    Zapraszam do nadsyłania kuoczek
    #quokka #quokkanadzis #zwierzaczki #smiesznypiesek

    źródło: wykop.pl

  •  

    hej biegowe świry! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    dzisiaj pierwszy raz biegałem z pulsometrem i w trakcie biegu naszło mnie kilka pytań odnośnie HR (heart rate) jakie powinienem uzyskiwać i tego czy w ogóle serducho dobrze mi pracuje. zbiegło się to z tym, że dzisiaj wyjątkowo czuję jakby mi mocniej waliło a wiem, że na mirko najwięcej kardiologów ( ͡° ͜ʖ ͡°). przed biegiem wypiłem puszkę 330ml energetyka, ale już drugi raz czuję, że w spoczynku, jeszcze przed biegiem serce mocniej (niekoniecznie szybciej) bije. może to tylko głupie odczucie.

    doda, że wiem, że hr i hr max to indywidualna kwestia, na którą składa się wytrenowanie, ogólna kondycja, zakwaszenie, poziom zmęczenia (a od ponad miesiąca biegam codziennie).

    jeśli chodzi o trening:
    biegłem dosyć spokojnie, średnie tempo 4:58 min/km, 16,01 km.
    polar pokazał, że 35 z 80 minut biegu była w 3 strefie tętna. taki sam czas biegłem w 4 strefie. wynika z tego, że trening był umiarkowany i intensywny.
    osiągnięte przeze mnie hr (średnie tętno 149, maks uzyskane 177 - tu już była 5 strefa na finiszach odcinków) odpowiadają tabelom ze strony polar.com. zatem można przyjąć, że moje tętno mieści się w normach ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    przekładając to na to jak się czułem, to będąc w 4 strefie, miałem raczej spokojny oddech, mogłem spokojnie trochę dłużej utrzymać mocniejsze tempo a po zatrzymaniu oddech szybko wracał do dosyć spokojnego i nie odczuwałem specjalnej zadyszki, chociaż miałem wrażenie, że tętno uspokaja się o wiele dłużej niż oddech.

    ogólnie takie bicie serca podczas biegu o takiej intesywności jest jak najbardziej prawidłowe. nie wiem jednak jak szybko hr powinien wrócić do spoczynkowego. tego nigdy nie mierzyłem i nie wiem jak to określić choćby teoretycznie. po 5 minutach odpoczynku tętno miałem około 100, po mniej więcej 10 spadało do 90-95.w jakim czasie po takim rodzaju treningu serce powinno się uspokoić i wrócić do hr spoczynkowego? czy też zdarza Wam się 'odczuwać' jakoby serce po/przed treningiem mocniej uderzało, mimo że oddech macie spokojny?

    tak rozmyślam, bo słyszałem, czytałem o wielu piłkarzach, czy sportowcach, u których stwierdzono wady serca, które wcześniej nie były wykryte, mimo wszelakich badań. czy po prostu nie ma się czym przejmować a zawinił energetyk? ;) ale już się kłaść mam a nadal mam wrażenie, że serce mi za szybko bije.

    ale mi wyszło paplanie bzdur, ale może ktoś przeczyta ( ͡° ͜ʖ ͡°).
    #bieganie i trochę #fit a także #trening
    pokaż całość

    •  

      @PurpleHaze

      spokojne wybieganie to nie jest przerwa i odpoczynek
      No wiesz ( ͡° ʖ̯ ͡°). Po weekendzie chyba zaaplikuje sobie w końcu przerwę.
      A jak najlepiej hr Max okreslic? Musiałbym pójść gdzieś do ośrodka i na bieżni pobiegać, by mnie kontrowali czy jestem w stanie sam to ogarnąć?

    •  

      @PurpleHaze do tej pory w trupa to mi się zdarzylo kiedyś ulić, ale nie biegać ( ͡° ͜ʖ ͡°). Dzisiaj fajna pogoda, bo trochę deszczu, chłodniej, udało się bez nadgodzin w pracy i jest okazja na spokojny piątkowy bieg ( ͡° ͜ʖ ͡°). Potem sobie internety sprawdzę odnośnie tego tętna. Dzięki mirku

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    42767,88 - 15,68 = 42752,20

    Może dla niektórych Wawer to nie Warszawa, ale mi się tu podoba :) Całe towarzystwo smacznie spało, więc nieco przed 8 sobie na luzaka poleciałem sobie buszować po pobliskich lasach. Pogoda idealna, zapach lasu - czysta przyjemność, lekko zakłócona zaliczeniem gleby na paru pierwszych metrach leśnej ścieżki xD
    Tempo zdecydowanie relaksacyjne - trochę przez kluczenie i szukanie ścieżek (masakra z tymi ogrodzonymi połaciami lasu), trochę przez to że po prostu po lesie biega się zdecydowanie wolniej i ostrożniej :)
    Pulsometr znowu świrował, a mi nadal się nie chce pójść do piwnicy i znaleźć gwarancję...

    Oby pogoda dopisała przez najbliższe dni, lubię tu biegać :)

    #sztafeta #biegajzwykopem #bieganie #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg