Strona o historii ukrytej za fasadą mitów i legend, otulonej płaszczem sekretów, skandali i kontrowersji. Opowieści o pasjach, namiętnościach, zbrodniach i zdradach, o ludziach wielkich i małych, znanych i zapomnianych. Razem oddzielmy prawdę od legend i dowiedzmy się, jak to naprawdę było...

  •  

    GEORGE STINNEY - NASTOLATEK NA KRZEŚLE ELEKTRYCZNYM

    16 czerwca 1944 roku wykonano egzekucję na 14-letnim czarnoskórym chłopcu. George Junius Stinney został skazany na krzesło elektryczne za domniemane zabójstwo dwóch białych dziewczynek: 11-letniej Betty June Binnicker i 8-letniej Mary Emmy Thames.

    Po procesie trwającym 3 godziny, George'a skazano na karę śmierci. Zarówno werdykt, jak i przebieg procesu wzbudził spore kontrowersje. Dziewczynki zmarły w wyniku uderzenia ciężką belką. Wiele osób miało wątpliwości, czy mizerny, ważący 40 kg, chłopak byłby w stanie w ogóle ją podnieść. Sekcja zwłok wykazała co najmniej sześć uderzeń u Mary i siedem u Betty.

    Jedynym dowodem w procesie były zeznania George'a (prawdopodobnie wymuszone torturami). Stinney zeznał, że dziewczynki spytały go, gdzie mogą zerwać kwiaty, zaczęły go bić, przez co młodsza spadła do rowu, drugą natomiast uderzył w obronie własnej.

    12 białym mężczyznom z ławy przysięgłych wydanie werdyktu zajęło niespełna 10 minut. Chłopiec był tak mały, że - aby móc przeprowadzić egzekucję na krześle elektrycznym - posadzono go na grubej książce.

    18 grudnia 2014 sąd w Karolinie Południowej uznał, że Stinney został skazany niesłusznie oraz nie miał zapewnionych podstawowych praw gwarantowanych przez konstytucję.

    Na zdjęciu:
    14-letni George Junius Stinney po aresztowaniu.

    #wmrokuhistorii #historia #usa #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki #egzekucja #swiat #dzieci #zbrodnia #ciekawostkihistoryczne #sadowehistorie
    pokaż całość

  •  

    76 lat temu...

    6 grudnia 1942 roku, w Starym Ciepielowie i Rekówce na Mazowszu, niemieccy żandarmi z miejscowego posterunku spalili żywcem 31 osób z czterech polskich rodzin: Kowalskich, Kosiorów, Skoczylasów i Obuchiewiczów. Wszyscy zostali oskarżeni o pomoc w ukrywaniu Żydów. Zginęło także dwóch żydowskich uciekinierów. Większość ofiar stanowiły dzieci. Była to jedna z największych zbrodni popełnionych przez Niemców na Polakach, którzy w czasie II wojny światowej udzielali pomocy Żydom.

    Tego dnia rano, oddziały żandarmerii niemieckiej, stacjonujące w opustoszałym folwarku w Ciepielowie, otoczyły znajdujące się w tej samej wsi gospodarstwa Kowalskich i Obuchiewiczów oraz dom Skoczylasów zamieszkujących pobliską wieś Rekówka. W domu tych ostatnich mieszkali także Stanisław i Marianna Kosiorowie z dziećmi.

    Żandarmi zaprowadzili mieszkańców do drewnianej chaty rodziny Obuchiewiczów. Siłą wepchnięto wszystkich do środka, zaryglowano drzwi i podłożono ogień. Z płonącego domu udało się wybiec poparzonej dziewczynce, 14-letniej Janinie Kowalskiej. Wtedy Niemcy otworzyli ogień, a ciało martwego dziecka wrzucili z powrotem do środka.

    Tuż po dokonaniu tej makabrycznej zbrodni, Niemcy kazali innym mieszkańcom wsi zakopać w jednym zbiorowym dole zwęglone szczątki sąsiadów. Po wojnie szczątki zamordowanych zostały ekshumowane i przeniesione do masowego grobu ofiar niemieckiego terroru, znajdującego się w Starym Ciepielowie.

    W 1992 roku (w 50. rocznicę mordu) odbyły się w Ciepielowie uroczystości, w czasie których wmurowano w miejscowym parku kamień węgielny pod przyszły pomnik.

    W 2009 roku nakręcony został dokument fabularyzowany opowiadający o wydarzeniach z Ciepielowa pt. „Historia Kowalskich”. Po premierze filmu (20 października 2009 roku), ówczesna pierwsza dama Maria Kaczyńska odznaczyła pośmiertnie zamordowanych Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

    Na zdjęciu:
    Bronisława i Adam Kowalscy wraz z dziećmi - Janiną (14l.), Zosią (12l.), Stefanem (7l.) i Heniem (4l.).

    #wmrokuhistorii #historia #iiwojnaswiatowa #niemcy #gruparatowaniapoziomu #polska #zbrodnia #ciekawostki #kalendarium #rocznica #ciekawostkihistoryczne
    pokaż całość

    źródło: Kowalscy.jpg

  •  

    TAJEMNICZA ŚMIERĆ NATALIE WOOD

    Urodzona w San Francisco (w roku 1938) Natasza Nikołajewna Zacharenko, córka rosyjskich imigrantów, nie miała łatwego dzieciństwa. Apodyktyczna matka prowadziła kilkuletnią dziewczynkę na każde przesłuchanie. Szybko objawił się talent Nataszy. W wieku 9 lat stała się znana jako Natalie Wood, wschodząca gwiazdka Hollywood. Trzy nominacje do Oskara uczyniły z niej wielką aktorkę, a takie filmy jak „Buntownik bez powodu” (1955) i „West Side Story” (1961) na trwałe zapisały się w historii kina. Ten sukces pozwolił przetrwać jej rodzinie.

    W miłości miała mniej szczęścia. Już samo wejście w dorosłość było dla niej traumatyczne, gdyż jako 15-latka została zgwałcona przez wielką gwiazdę ówczesnego kina Kirka Douglasa, który tym samym stał się jej pierwszym mężczyzną. Matka obawiając się, że skandal może zniszczyć karierę Natalie, wymusiła na córce milczenie. Sławny aktor nigdy nie odpowiedział za swój czyn.

    Potem nie było lepiej. O jej małżeństwach i rozwodach rozpisywała się prasa. Jej ostatnim mężem został Robert Wagner, jako aktor uwielbiany, jako człowiek szalenie apodyktyczny i zazdrosny. Było to ich drugie małżeństwo, tym samym jej pierwszy mąż został trzecim. To właśnie z nim spędziła ostatni listopadowy weekend 1981 roku na jachcie „Splendour” w pobliżu wyspy Catalina, niedaleko Los Angeles. Towarzyszył im aktor Christopher Walken, z którym wówczas Natalie kręciła film „Burza mózgów”.

    To, co wydarzyło się wtedy na jachcie do dziś pozostaje jedną z najmroczniejszych zagadek Hollywood. Wspólna impreza, podszyta alkoholem, lekami uspokajającymi, przemocą i zazdrością doprowadziła do tajemniczej śmierci Natalie Wood.

    29 listopada 1981 roku, krótko przed północą, Wagner ostro pokłócił się z Walkenem. Powodem awantury miała być Wood, którą mąż podejrzewał o romans z kolegą z planu. Kilka minut później 43-letnia aktorka zniknęła z pokładu w tajemniczych okolicznościach, wraz z nią zginęła szalupa ratunkowa. Jej ciało, dryfujące w pozycji pionowej z twarzą zanurzoną pod wodą, znaleziono kilka godzin później.

    Kobieta ubrana była jedynie w koszulę nocną, skarpetki i puchową kurtkę.Według oficjalnej wersji śmierć aktorki uznano za „nieszczęśliwy wypadek”. Pijana aktorka miała wpaść do wody podczas próby dostania się do nadmuchiwanej łódki. Nie było świadków tego wydarzenia, gdyż wszyscy uczestnicy imprezy, łącznie z kapitanem jachtu Dennisem Davernem, spali w swoich kajutach. Śledztwo zamknięto, wątpliwości pozostały.

    Przełom w sprawie nastąpił w roku 2011, gdy podczas wywiadu telewizyjnego, kapitan przyznał się, że tamtego tragicznego dnia skłamał podczas przesłuchania. Nie powiedział, że po awanturze z Walkenem, agresywny Wagner ostro kłócił się z żoną na pokładzie. Gdy Davern wyszedł do nich, aktor stał już sam. Powiedział tylko, że Natalie zniknęła. Nie próbował szukać żony, a także zabronił kapitanowi oświetlenia wody i powiadamiania służb o wypadku.

    Pierwszy meldunek Wagner nadał dopiero po 90 minutach od wypadku. Na jego kapitan zataił prawdę na temat ostatnich chwil życia Natalie Wood. Policja z Los Angeles natychmiast wznowiła śledztwo. Po 30 latach śledczy ponownie przyjrzeli się dowodom i raportowi z sekcji zwłok aktorki.

    Okazało się, że istnieją przesłanki, aby uznać śmierć Natalie nie za wypadek, ale za morderstwo. Nowy raport koronera, stwierdził ponad wszelką wątpliwość, że na ciele aktorki znaleziono ponad dwadzieścia świeżych siniaków na nadgarstkach, twarzy i kolanach oraz zadrapania na szyi i czole. Oznaczało to, że Wood przed utonięciem została napadnięta. Nie było żadnych śladów stężenia pośmiertnego (które zwykle powstaje w czasie od 2 do 4 godzin po zgonie), za to treść jej żołądka wskazywała, że Natalie zmarła około północy, potwierdzając słowa kapitana o półtoragodzinnym opóźnieniu z powiadomieniem o wypadku. Na podstawie zbadanego poziomu moczu uznano, że aktorka była nieprzytomna zanim wpadła do wody.

    Koroner Thomas Noguchi stanowczo wykluczył, że przyczyną śmierci mogło być utonięcie lub hipotermia. Również Dennis Davern oskarżał o morderstwo Wagnera, który najpierw zmieniał swoją wersję wydarzeń, a potem uparcie milczał. Niedługo po tym policja opublikowała 10-stronicowy dodatek do raportu z autopsji, który ostatecznie wykluczył ustalenia śledczych sprzed 30 lat. Zmieniono w nim przyczynę śmierci z „wypadku” na „wypadek oraz inne nieokreślone czynniki”.

    Roberta Wagnera nie postawiono nigdy w stan oskarżenia, jednak kilka razy biuro szeryfa hrabstwa Los Angeles wzywało go do złożenia nowych wyjaśnień. Aktor za każdym razem odmawiał. Również Christopher Walken, obecny na jachcie tamtej nocy, do dziś twierdzi, że nic nie słyszał i nic nie widział. Lena Wood, siostra Natalie, wciąż walczy o prawdę. Na razie bezskutecznie…

    #wmrokuhistorii #historia #hollywood #smierc #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki #usa #kobiety #ameryka #ciekawostkihistoryczne
    pokaż całość

    źródło: Natalie wood.jpg

  •  

    188 lat temu...

    W nocy z 29 na 30 listopada 1830 roku w Warszawie rozpoczęło się powstanie listopadowe - zryw niepodległościowy skierowany przeciwko rosyjskiemu zaborcy. Przez 10 miesięcy, 140 tysięcy ludzi prowadziło walkę z największą potęgą militarną Europy, odnosząc w niej poważne, lecz przejściowe sukcesy. Rozpoczęte w listopadową noc powstanie narodowe było największym wysiłkiem zbrojnym w polskich walkach wyzwoleńczych XIX wieku.

    Rządy cara Mikołaja I, łamanie przez niego konstytucji z 1815 roku, wprowadzenie cenzury, prześladowania organizacji patriotycznych – to główne przyczyny wybuchu powstania listopadowego. Do ujścia nastrojów rewolucyjnych doszło w nocy z 29 na 30 listopada 1830 roku.

    O godzinie 18 podporucznik Piotr Wysocki wszedł do Szkoły Podchorążych Piechoty w Łazienkach i wyprowadził kadetów pod pomnik Jana III Sobieskiego. Ruszyli na Belweder, w którym urzędował Wielki Książę Konstanty, syn Piotra I, gubernator wojskowy Królestwa Polskiego. Chcieli dokonać zamachu na znienawidzonego namiestnika cara. Ten jednak zdołał uciec.

    1 grudnia 1830 roku na czele Towarzystwa Patriotycznego, domagającego się rozpoczęcia działań wojennych przeciwko armii rosyjskiej na terenie Królestwa, stanął Joachim Lelewel. Później doszło do powstania Rządu Tymczasowego, którego prezesem został książę Adam Czartoryski. W Rosji rozpoczęły się negocjacje w sprawie polskiej.

    Rosja była zaskoczona powstaniem – podkreślał prof. Jerzy Skowronek. – My czekaliśmy aż dojdzie do kompromisu, w związku z czym nie wypadało walczyć.

    Historycy uważają takie zachowawcze działanie za błąd. Do Petersburga został wysłany książę Franciszek Ksawery Drucki-Lubecki. Tam miał domagać się od Mikołaja I respektowania postanowień konstytucji z 1815 roku, ale przede wszystkim natychmiastowego opuszczenia przez wojska rosyjskie terytorium Królestwa Polskiego. Car wprowadził stan wojenny na ziemiach zabranych i kazał Iwanowi Dybiczowi stłumić powstanie. Mimo to wciąż mieliśmy szansę na zwycięstwo.

    Ostatecznie powstanie listopadowe, które przekształciło się w wojnę polsko-rosyjską, upadło 21 października 1831. Największym zagrożeniem dla tego ruchu wyzwoleńczego nie była wcale ogromna armia rosyjska, a bierna postawa polskich dowódców. Dyktator powstania, Józef Chłopicki po żądaniach cara w sprawie kapitulacji sił polskich 17 stycznia 1831 złożył rezygnację. Z kolei Adam Czartoryski był przeciwnikiem jakichkolwiek zmian oraz w ogóle samego powstania.

    Źródło:
    "powstanie listopadowe - klęska na własne życzenie"

    Na zdjęciu:
    Obraz Wojciecha Kossaka "Starcie belwederczyków z kirasjerami rosyjskimi na moście w Łazienkach"

    #wmrokuhistorii #historia #ciekawostki #polska #gruparatowaniapoziomu #xixwiek #powstanielistopadowe #ciekawostkihistoryczne #kalendarium #rocznica
    pokaż całość

  •  

    126 lat temu...

    29 listopada 1892 w Tallinie (Estonia) przyszedł na świat Karl Arnold Waldemar Majewski - Polak, który został bohaterem Finlandii.

    Jego ojciec, Aleksander Majewski, pochodził ze starej polskiej rodziny wojskowej i służył w Imperialnej armii rosyjskiej, a następnie osiadł w Helsinkach. Matka Arnolda, Irene Hellman pochodziła z Finlandii.

    Arnold Majewski rozpoczął karierę wojskową, walcząc w fińskiej wojnie domowej w kawalerii białej armii. Pozostał w wojsku, ukończył szkolenie oficerskie, a później został kapitanem kawalerii.

    W czasie "wojny zimowej" (od 30 listopada 1939 do 13 marca 1940) był dowódcą batalionu w Karelii i walczył w bitwie pod Kollaą. Szybko stał się znany jako odważny oficer, który nigdy nie bał się narażać na ogień wroga. Zasłynął śmiałym, długim na 100 km, zimowym wypadem dwu-batalionową grupą bojową (1286 ludzi i 268 koni) na tyły wroga, gdzie w styczniu 1942 zniszczył strategiczne połączenie kolejowe do Murmańska. Majewski został ciężko ranny tuż przed końcem wojny, kiedy szrapnele trafiły go w ramię, klatkę piersiową i szyję. Po zakończeniu wojny został awansowany.

    W radziecko-fińskiej "wojnie kontynuacyjnej" (od 25 czerwca 1941 do 19 września 1944) walczył na froncie Rukajärvi, gdzie stał się znany jako jeden z najodważniejszych dowódców. Został awansowany na podpułkownika w kwietniu 1942 roku. Wielka odwaga Arnolda Majewskiego, często połączona ze skrajną brawurą, okazała się wkrótce dla niego.

    10 października 1942 roku pokazywał fotografom wojennym pole walki, na którym niedawno odepchnięto ciężki atak wroga. Reporterzy sporządzający dokumentację nie mogli skutecznie policzyć martwych ciał na polu walki. Gdy ukryci w okopach bezradnie patrzyli przez peryskop, Majewski wyszedł z rowu i zaczął osobiście liczyć ciała na "ziemi niczyjej". Zdążył naliczyć 30 ciał, gdy został trafiony przez sowieckiego snajpera. Kula przeszła przez szczękę i gardło, rozrywając mu szyję.

    Arnold Majewski został pochowany na cmentarzu rodzinnym w miejscowości Turku (*). Dziś uważany jest w Finlandii za jednego z największych bohaterów tego kraju.

    Żona Arnolda Majewskiego (ur. 1916) dożyła późnej starości. Zmarła w wieku 99 lat, 12 marca 2015 w fińskim Porvoo.

    #wmrokuhistorii #historia #polska #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #finlandia #ciekawostkihistoryczne #swiat #kalendarium #rocznica #iiwojnaswiatowa #wojna
    pokaż całość

  •  

    MORD UPA POD BEŁŻCEM

    16 czerwca 1944 roku siły Ukraińskiej Powstańczej Armii z zimną krwią zamordowały kilkudziesięciu Polaków jadących pociągiem osobowym z miejscowości Bełżec do Rawy Ruskiej.

    Do masakry doszło w okolicach wsi Zatyle (dziś województwo lubelskie). Banda ukraińskich zbrodniarzy dowodzonych najprawdopodobniej przez Dmytra Karpenkę ps. „Jastrub” około godziny 7 rano zatrzymała jadący pociąg. Ukraińcy przebrani w niemieckie mundury weszli na tory, a będący z nimi w zmowie ukraiński maszynista Zachariasz Procyk, zatrzymał skład.

    Zbrodniarze wtargnęli do pociągu. Najpierw legitymowali wszystkich pasażerów, aby oddzielić Polaków od Ukraińców. Tych pierwszych w bestialski sposób zamordowali nie oszczędzając nawet kobiet i dzieci. Drugich wypuścili. Z zachowanych relacji wynika, że przed dokonaniem mordu Polaków bito kolbami karabinów i okradano ich z posiadanych rzeczy. W swoim morderczym amoku jedną z Polek, która była w ciąży, przybili bagnetami do ziemi, a następnie rozpruli jej brzuch. Zaledwie kilku osobom udało się jakimś cudem przeżyć.

    Po masakrze ciała zamordowanych zostały przewiezione drezyną do Bełżca. Tam dokonano identyfikacji części z nich. Kilka dni później odbył się w Tomaszowie Lubelskim pogrzeb części ofiar ukraińskich bestii, który ze względu na ogrom bestialstwa i jego skalę, zamienił się w patriotyczną manifestację.

    Historycy spierają się dziś o liczbę zamordowanych wówczas Polaków. Ich szacunki wahają się od 41 do 70 osób.

    Na zdjęciu:
    Polacy zamordowani przez ludobójców z OUN-UPA w Bełżcu. Las przy torze kolejowym.

    #wmrokuhistorii #historia #polska #ukraina #upa #mordercy #zbrodnia #iiwojnaswiatowa #kresy #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki #smierc #wojna
    pokaż całość

    źródło: Mord w Belzcu.jpg 18+

  •  

    POWSTANIE ŁÓDZKIE - ROBOTNICY KONTRA IMPERIUM ROSYJSKIE

    22 czerwca 1905 roku wybuchło pierwsze w historii Imperium Rosyjskiego powstanie, głównie polskich i żydowskich robotników, na terenie rozwijającej się w tym okresie Łodzi. Do historii przeszło pod nazwą "łódzkie" lub "czerwcowe". Zryw ten miał miejsce w ramach ogólnokrajowej Rewolucji 1905 roku.

    Niezadowolenie społeczne, wynikające z przegranej wojny z Cesarstwem Japonii, głęboki kryzys gospodarczy, prawie czternastogodzinny dzień pracy (najwięcej w Europie) oraz bardzo niskie płace pogłębiły nastroje antycarskie oraz wzmocniły w Królestwie Kongresowym (Polskim) dążenia do zaprzestania rusyfikacji w szkołach oraz niepodległości kraju (oprócz domagania się praw dla pracowników fabryk, sama rewolucja miała także charakter niepodległościowy).

    Wszystko zaczęło się w pod koniec stycznia 1905 roku. W Petersburgu (ówczesnej stolicy Rosji) zebrało się przed Pałacem Zimowym około dwustu tysięcy ludzi, domagających się zakończenia wojny z Japonią oraz poprawy ekonomicznej dla robotników.

    Przebywający w Carskim Siole Mikołaj II postanowił nie prowadzić rozmów z demonstrantami. Rozkazał rozpędzić tłum przy pomocy carskiego wojska oraz kozaków. Zginęło kilkaset osób. Wieść o tej krwawej demonstracji szybko ogarnęła całą Rosję, w tym Łódź.

    Jeden z większych początkowych protestów odbył się kilka dni po „Krwawej niedzieli”. Stutysięczny tłum, protestując przeciwko cenzurze i domagający się wyborów do Dumy Państwowej, maszerował ulicami miasta bardzo spokojnie, za to 1 lutego robotnicy, żądający wypłaty zaległej tygodniówki, stoczyli z Kozakami jedną z pierwszych potyczek, która zapoczątkowała ideę walki z caratem.

    Na przełomie stycznia i lutego zginęło wtedy około 19 osób. 12 kwietnia zaczęły powstawać pierwsze barykady robione przez strajkujących na głównych ulicach. Bunt ludności miasta trwał…

    Nastał maj. Podczas „Dnia Pracy” strajkowało około 30 tysięcy ludzi. Od tej chwili główne pochody oraz marsze były organizowane przez partie socjalistyczne – PPS, Socjaldemokrację Królestwa Polskiego i Litwy oraz Bund. Demonstracje organizowane były także na pogrzebach. 26 maja odbył się pochówek robotnika zastrzelonego przez Kozaków przed zakładami Grohmana – Jana Grabczyńskiego. Wzięło w nim udział 50 tysięcy osób.

    W czerwcu strajki oraz napięta sytuacja doprowadzały do coraz gorszych wydarzeń. 18 czerwca, kilka dni przed wybuchem zbrojnego powstania, Kozacy zaatakowali w lesie łagiewnickim kilkaset osób wracających z jednej z demonstracji. Zginęło 5 osób, a rannych zostało ponad 40. Dwa dni później, w czasie pogrzebu ofiar poprzedniego protestu, doszło do masakry, podczas której tragiczną śmierć poniosło 21 osób.

    Dzień po wybuchy powstania w Łodzi wzniesiono już 100 barykad. Zbyt słabe uzbrojenie robotników nie mogło powstrzymać przedzierania się wojsk carskich przez tereny „okupowane” i niszczenie barykad, co doprowadziło do ciężkich walk, szczególnie na dawnej już ul. Południowej.

    Ostatnie barykady padły 24 czerwca na ulicy Wschodniej, po wielkich starciach z Rosjanami. W ciągu dwóch dni zginęło 151 osób a kilkaset zostało rannych. Car Mikołaj wprowadził w powiecie łódzkim oraz w samej Łodzi stan wojenny. Gdzieniegdzie trwały jeszcze potyczki na ulicach, nie miały już one jednak większego znaczenia…

    Powstanie łódzkie („czerwcowe”) stanowczo potępił ówczesny papież Pius X.

    Na pamiątkę tych wydarzeń, ulica Południowa została nazwana ulicą Rewolucji 1905. W 1975 roku odsłonięto Pomnik Czynu Rewolucyjnego w parku na łódzkim Zdrowiu. W Łodzi znaleźć można także wiele innych miejsc, związanych z tymi wydarzeniami...

    Na zdjęciu:
    Pomnik w Łodzi upamiętniający Rewolucję 1905 roku.

    #wmrokuhistorii #historia #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #polska #rosja #xxwiek #lodz #ciekawostkihistoryczne
    pokaż całość

    źródło: Pomnik_1905.jpg

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika w-mroku-historii

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (3)