•  

    Dobra strona/kurs/książka do nauki R? Pythona w miarę ogarniam, ale dokumentacja do R jest tak ciężka lekturą, że wolałbym się podstaw nauczyć z innego źródła.
    #programowanie #jezykr #python

  •  

    Mirki z #datascience #analizadanych i może trochę #programowanie bo większy tag - czy istnieje jakaś strona w stylu Github nastawiona pod prezentacje danych? Doszedłem chyba do etapu kiedy mógłbym spróbować aplikować na juniorskie pozycje albo entry level jako data analyst ale jaki ze wykształcenie nie w tym kierunku to fajnie by było moc zaprezentować gdzieś jakieś podstawy które znam - tableau, sql, pythona itp.
    Github zawsze mi się kojarzył raczej z pokazywaniem kodu niż wizualnych efektów i tez nie wiem czy wrzucanie tam tego co osiągnę w jupyterze ma sens. Widziałem kilka hubów ludzi którzy pracują w tym zawodzie ale to profesjonaliści którzy je zakładają głównie po to by pisać poradniki dla innych.
    Jest jakaś konkretna strona czy Github do wszystkiego?
    pokaż całość

  •  

    Mireczki z #uk czy ktoś z was pracuje może dla Bupa? Aplikuje o prace i na Glassdoor nie mogę znaleźć żadnych informacji.

  •  

    Dostane od Was jakies porady na temat #sql #oracle #datascience?
    Zrobilem mniej wiecej 1.5 kursu pokrywajacego podstawy SQL - jak dodawac dane do tabeli, jak pisac query, subquery i takie pierdoly - nazywalo sie to niby 'bootcamp'. Myslalem - no dobra, nie nauczylo mnie to wiele, ale znam podstawy i powienienem wiedziec gdzie szukac informacji. Postanowilem znalezc 2 tabele z wikipedii i je ze soba polaczyc. Jakakolwiek operacja na kolumnie zajmuje mi dobre pol godziny do godziny, bo SQL az tak popularny na stacku nie jest (ewentualnie jest, ale stare wersje oprogramowania, gdzie przy nowych mozna to zrobic szybciej i latwiej).

    Od znajomych/internetu slysze - ucz sie przez robienie. No ok, tyle ze motywacja mi siada po 2 godzinach, kiedy udaje mi sie odkryc jak zamienic przecinek. W pythonie to wszystko jakies latwiejsze sie wydawalo, wrzucalo sie funkcje i sprawa zalatwiona. A tutaj update jednej kolumny wydaje sie czarna magia, a i bledy ktore program pokazuje niewiele wnosza.

    Staram sie wmowic sobie, ze kazdy przez to przechodzil, ze na poczatku zawsze jest trudno, ale tak jak mowie, od 3-4 dni siedze po kilka godzin dziennie i nawet jednej tabeli nie udalo mi sie przerobic i posprzatac... Ktos mial podobnie? Jestescie w stanie cos doradzic - czy wziac sie za jakas ksiazke/kurs kolejny czy meczyc sie dalej z obrabianiem tabeli na wlasna reke? Mam wrazenie ze stoje w miejscu... Troche gorzkiezale - wiedzialem ze nie bedzie latwo, ale chyba sie nie spodziewalem ze bedzie az tak ciezko.
    pokaż całość

    +: Cronox
  •  

    Mirki, czy istnieje jakaś strona z projektami/ćwiczeniami do #sql którą byście polecili? Kaggle wyzwania trochę mnie przerastają, a ich bazy danych dają dane bez zadań. Co prawda skakać po nich mogę, ale wolałbym listę zadań, które mi pomogą z nauką.
    Skończyłem 'bootcamp' na udemy - podstawy teorii znam, wiem mniej więcej gdzie szukać pomocy, gdy nie wiem jak funkcję napisać. Ale przeglądam internet w poszukiwaniu dobrych ćwiczeń i na nic ciekawego trafić nie mogę.
    Dzięki!
    #programowanie
    pokaż całość

  •  

    Zawsze mi się wydawało że informatyka i wszystkie tego typu przedmioty w Polsce to patologia i za granicą to się pewnie uczą jak latać na miotle, tacy tam są zaawansowani. Fakt że potrafię w robocie dodać funkcje dodawania w excelu i przeciągnąć ją na cała kolumnę sprawia że oni tu mają kisiel w gaciach. Wszyscy się zlecieli żebym ich tak nauczył. Jednak polska informatyka jest dobra i Poland can into space.
    #uk #korposwiat #wyznanie
    pokaż całość

    •  

      @werteryzm: brak zdolnosci i logicznego myslenia? Nie przesadzasz troche? Porownywales poziom polskiej informatyki do brytyjskiej a teraz po prostu obrazasz kazdego brytyjczyka. Jak jestes taki zajebisty co to Ty robisz w Anglii? Czemu nie jestes jeszcze doraddza krolowej?

    •  

      @bacteria: jak już wspominałem wcześniej nie uważam że jestem zajebisty ;) zacząłeś mówić o swojej pracy wiec i ja o swojej mówię - nie generalizuje tylko mówię jak wyglada sprawa w przypadku ludzi z którymi pracuję. Pokaże im jak rozwiązać problem A żeby na przyszłość pamiętali, a tydzień później znów muszę pokazywać bo przecież liczby maja inne w systemie. Zacząłem od generalnego postu, ludzie się wypowiadają ze maja podobnie, ty podajesz przykład, ja mówię jak jest u mnie :) pokaż całość

    • więcej komentarzy (16)

  •  

    Od kilku dni jestem w Miami i to jak oni tu ludzi obsługują to jest jakiś żart. Sklepy,restauracje, bary - wszędzie oczekują napiwków 20%, a nawet się do człowieka nie uśmiechną. Zamówienie przyjmują stojąc obok stolika, patrząc w inną stronę. 15% napiwku to dla nich za mało i potrafią krzywo spojrzeć i rzucić resztą na stół. To ja już wole dać 10% w UK albo w Polsce bo się do człowieka uśmiechną i podziękują tak że aż miło. Wysłać mi tu kuchenne rewolucje bo aż mi przykro jeść.
    #usa #podroze #zalesie
    pokaż całość

  •  

    Czy ktoś się orientuje, czy mieszkając za granicą i tu pracując jestem w stanie wziąć kredyt w Polsce? Chodzi mi o kupno mieszkania z 'mieszkanie dla młodych' czy jakkolwiek to teraz nazywają. Pomysł dopiero mi się w głowie pojawił, także nawet nie szukałem rozwiązania - może ktoś coś na ten temat wie ;)
    #emigracja #uk #finanse

  •  

    Pytanie do #kierowcy z #uk . Nigdy tu nie prowadziłem samochodu wiec nie wiem z własnego doświadczenia. Ulice są węższe i często jednokierunkowe. Manewrować często jest trudno. Ale jak widzę jak oni się zachowują przy pojazdach jadących na sygnale to mam ochotę się za głowę złapać. Czekanie do ostatniej chwili chociaż sygnał słychać z daleka a potem czekanie na zielone światło bo przecież nie zjada na chodnik czy na pobocze. Jak jest gdzieś korek to karetka czy policja stoi z nimi bo nikt się nie ruszy. Czy to jest ich mentalność czy tu są inne przepisy? pokaż całość

  •  

    Jakieś porady na temat suplementów błonnika? Jak się to pije, bo na sama myśl mi się niedobrze robi. Zazwyczaj kończy się na wypiciu tego duszkiem bo gdybym zrobił pauzę to pewnie bym reszty nie wypił. W czym to rozpuszczać, jak poprawić smak ewentualnie sprawić żeby na dnie nie zostawały duże grudki?
    #trening #dieta #poradadnia #pytanie

    +: Cronox
  •  

    Mirki, polecicie jakas dobra ksiazke/kurs online odnosnie alkoholu? Chodzi mi glownie o cos, co moze sie przydac zwyklemu barmanowi - podstawowe koktajle, drinki, odrobina teorii na temat win, piw. Po polsku badz angielsku (moze nawet lepiej po angielsku bo w tym jezyku pracuje).
    #alkohol #uk #ksiazki #kursyudemy

  •  

    Pytanie do #python i #programowanie. Funkcja ma przejrzec liste int i podac pierwszy int ktory ma swoja kopie w tej liscie. Jesli zaden numer sie nie powtarza, ma wyrzucic -1. Problem rowiazalem swoim sposobem, ale znalezlem 'polecana' funkcje. Zadanie z codefights. Jest mi ktos w stanie wytlumaczyc jak ta funkcja dziala, bo siedze nad tym od 20 minut i zrozumiec nie moge (dopiero zaczynam przygode z programowaniem).

    def firstDuplicate(A):
    ....for x in A:
    ........A[abs(x) - 1] *= -1
    ........if A[abs(x) - 1] > 0:
    ............return abs(x)
    ....return -1
    pokaż całość

    +: Cronox
  •  

    Jak mi się płakać chce jak słyszę z ust Polaków którzy tu żyją od kilku lat, że wstydzą się bycia Polakiem i nienawidzą kraju i języka. I do innych Polaków tu po angielsku mówią nawet będąc sam na sam. Zrozumiałbym to jeszcze gdyby chociaż po angielsku płynnie mówili ale nie... gadaj do mnie okaleczonym angielskim bo „nienawidzisz polskiego”. #uk #gorzkiezale

  •  

    Jakie książki o polskiej historii polecacie? Historia nigdy mnie nie interesowała ale czuję, że nie znając historii swojego kraju dużo tracę, dlatego szukam jakiegoś kompendium wiedzy które można czytać do kolacji. Coś jak „The shortest history od Germany” które niedawno zostało wydane.
    #ksiazki #historia #polska

    +: Cronox
  •  

    „10ways to have more money” to chyba najlepszy wynalazek UK. Nawet jeśli komuś to zaoszczędzi funciaka to warto!
    #emigracja #uk #cebuladeals

  •  

    Z jednej strony rozumiem filozofię "zapłaciłem to wymagam", ale do "all inclusive to zjem ile się da!" dołączyła dziś sytuacja z roboty. Telefon: "-Właśnie dotarliśmy do apartamentu... I jak rezerwowaliśmy pokój to była informacja, że jest dostępny telewizor. A tu go nie ma." To akurat jeden z tych, w których TV jeszcze nie zamontowaliśmy. "-No tak, ale informacja była...". Grzecznie przepraszam, tłumaczę i mówię, że możemy jakąś część zapłaty zwrócić w ramach rekompensaty skoro potrzebowali telewizora.
    -No w sumie to go nie potrzebowaliśmy....
    -Dobrze, przepraszam jeszcze raz za kłopot i dziękuję za zrozumienie...
    -Ale chętnie przyjmiemy zwrot.

    I tak ceny za nocleg są śmieszne, w TV by mieli pewnie 5 kanałów z których i tak by nie skorzystali. No ale dali to biorę. A poranne śniadanie w formie przekąski? Spakuję do torby, nie będziemy musieli później kupować.

    Nie jestem z tych, którzy wyzywają Polaków od cebulaków, ale jak przyszedł do mnie Francuz po 5 dniach noclegu z nóżką od łóżka to spodziewałem się opierdolu, że łóżka się rozwalają... Francuz -wiadomo... A tu niespodzianka "-Nie no, naprawiłem sobie sam, jestem dużym gościem, to się nie dziwię, że trzasnęło... Tylko naprawcie dla następnego gościa. Przepraszam za problem."
    pokaż całość

  •  

    Niecały miesiąc pracy w hostelu, gdzie 95% gości to osoby zagraniczne i człowiek zaczyna zupełnie inaczej patrzeć na życie. Kobiecie z Ameryki nie przyleciał bagaż jej samolotem, musiała na niego czekać 1,5 dnia - nie ma problemu! Dziękuję że za mnie zadzwoniłeś i zapytałeś kiedy mogę się go spodziewać.
    "Wifi słabo działa w moim pokoju". Przykro mi, ale nic nie mogę z tym zrobić, to centrum miasta, stare budynki, to jest od nas niezależne. Jednym działa, innym nie, proszę spróbować drugiej sieci. "Jasne, nie ma problemu. Przepraszam za kłopot"
    "Prysznic coś wam się psuje, nie da się go zakręcić i woda się wylewa na podłogę" Przepraszam, już biegnę naprawić. "Nie no, daj spokój, nic się nie stało, tylko mówię, ty z tym i tak nic nie zrobisz, to nie jest twój obowiązek!"

    Zawsze mi się wydawało, że Brytole są mistrzami udawanej wdzięczności i ich "thank you" czy "cheers" jest używane zbyt często, przez co jest wręcz niesmaczne. Okazuje się, że każda narodowość dziękuje za wszystko, przy każdej okazji się uśmiecha. Polacy, dla których hostele nie są nowością też już się tego nauczyli. I spędzasz tak kilka godzin przepełniony uśmiechami i podziękowaniami. Przypadkowymi osobami, które opowiadają ci historię swojego życia, a przyszły do Ciebie tylko po to, by zapytać o której jest check-out. A chwilę później przychodzi Marek z Makro i jest oburzony że musi czekać 5minut na pieniądze, bo "przecież jemu się spieszy!". Ja rozumiem, praca, następni klienci czekają. Tyle, że my też czekamy nieraz z 3dniowym opóźnieniem na ich dostawy. I "przepraszam, ale dziś nie damy wam parówek na śniadanie..." "daj spokój, czemu ty się w ogóle tłumaczysz, nie dostaliście ich to ich nam nie podacie! Zjem płatki!" w zestawieniu z "szybciej bo mi się spieszy!"...

    Każdemu, kto jest zamknięty na ludzi i się boi świata (ja taki jestem) polecam choć na miesiąc się zatrudnić w takim miejscu - po 2 tygodniach zacząłem sam podchodzić do ludzi w klubach, albo sam zagadywać do obcych w tramwaju. I we wszystkim zaczynam odkrywać coś pozytywnego.
    Negatywnych polskich cech w sobie nie zniszcznę, ale mogę je przykryć pozytywnymi, które nabędę od zagranicznych. I nie robię tego z braku szacunku do Polski.
    pokaż całość

    +: K..................o, fatall1ty +5 innych
  •  

    Nie mam wielkie doświadczenia jeśli chodzi o pracę, bo w wieku 20. lat dopiero od tygodnia zaczynam tworzyć sobie pierwszą pozycję w CV, ale już mam kilka wniosków na temat ludzkich zachowań i tego jak zaczyna się we mnie rodzić nienawiść do Ukrainy. Nie dość, że do przyjazdu do kraju potrzebują wizy, a więc potwierdzenia tego, że mają gdzie spać. Jako hostel mamy im to wysyłać, ale dopiero po tym jak wyślą nam przynajmniej połowę ceny za łóżko/pokój. O ile kontakt z każdą narodowością jest banalnie prosty - wrzucamy im szablon na daną sytuację (bo są to sytuacje które się pojawiają wiecznie) -hej, numer karty kredytowej jest błędny, prosimy o poprawę. -hej, przyjęliśmy rezerwację... o tyle z sąsiadami nie dość, że trzeba się "wspiąć" na niziny intelektualne by zrozumieć jak w XXI wieku można na -czy mógłbyś podać dane karty kredytowej; wysłać jedynie jej numer, który mogę sobie co najwyżej wydrukować i podetrzeć dupę; to jeszcze trzeba porzucić wszystkie nauki języka angielskiego po to, by wcielić się w 7-letnie dziecko które śpiewa piosenki z MTV przekształcając wyrazy tak jak je słyszy, aby zrozumieć o co im właściwie chodzi.
    Dopiero uczę się tego jak ludzie z danych krajów reagują na różne sytuacje, czy są otwarci, czy nie... I o ile nie zwracam już nawet uwagi na Japończyka biegającego po hostelu w kimono (o ile istnieje męska wersja tego stroju) i wychodzącego na dwór w tym właśnie stroju (nadal nie wiem po co), czy wielkie grupy 'biznesmenów' którzy chcą od nas byśmy podali śniadanie godzinę wcześniej tylko dla nich (umówmy się, śniadania w hostelach są 'wliczone w cenę' czyli są to śniadania ratujące dupę kacującym imprezowiczom) albo czy możemy im spakować produkty, bo SKORO WLICZONE W CENĘ (a myślałem że to cecha typowo polska); tak u ludzi z Ukrainy zauważyłem tendencję do "powinniście się cieszyć że wydajemy nasze pieniądze w waszym kraju".
    Godzina 1. w nocy, człowiek odrobił się z większością rzeczy i, oprócz wracających imprezowiczów, liczy na to, że nie będzie już żadnych poważnych spraw, więc może na chwilę przymknąć oczy. Wchodzą dwie Natasze. Z wyglądu i skwaszonej miny - Ruskie. Dopiero po paszportach poznałem, że to Ukraina. Czy mogą zapłacić w euro. Mówię, że raczej nie, może i mógłbym to przyjąć, ale kurs im się mega nie opłaca i powinny mieć złotówki, będzie nam wszystkim łatwiej. Pytają gdzie jest kantor. O tej porze w nocy trudno już coś znaleźć, ale wysyłam je na rynek krakowski z nadzieją, że znajdą coś czynnego. Wracają po 2 minutach (patrząc po prędkości ich poruszania pewnie zeszły schodami na dół i wróciły na górę) -nie ma nic. Czy mogą iść spać, jutro zapłacą. Nie, muszą zapłacić teraz, nie chcę stracić pracy. No to co one teraz zrobią. Telefon do menagera. Okej, wpuść je, bo jedna z nich płaciła połowę ceny, niech zapłacą jutro ale rano. Czy mogę prosić paszporty? I tu zaczyna się we mnie gotować, bo gwiazdy zaczynają między sobą gadać po ukraińsku wiedząc, że rozumiem część słów. Pretensja w głosie, przecież one zmęczone, ile jeszcze trzeba czekać, super kraj, bez sensu to wszystko. Sztuczny uśmiech numer 5 na twarzy, biorę od nich paszporty, prowadzę do pokoju. Biorę depozyt za kartę do pokoju, klucz do szafki. Tu też rzucanie pieniędzmi, ile my od nich oczekujemy.
    3 minuty później: szafka nie działa. Idę do pokoju, otwieram, zamykam. -Przecież działa.
    -Powiedziałam, nie działa!
    -To proszę za mną, ja pokażę.
    Jak księżniczka zauważyła że trzeba szafkę pociągnąć, bo nie otwiera się sama jak za magicznym dotykiem, to trochę jej się mina zmieniła, no bo jak to tak... Ona ma to jeszcze ciągnąć.
    5 minut później widzę jak szura kapciami po hostelu. Nic nie słychać tylko ją. Nawet impreza za oknem jest cichsza niż jej zmęczone biedne stópki. Niestety w cenę łóżka nie jest wliczone noszenie na rękach i mycie plecków zmęczonej podróżniczki.

    Kilka minut po tym jak wreszcie poszły spać do hostelu wchodzą 2 inne osoby, zajmuję się pierwszym kolesiem z Indii, gadka szmatka, minęło z 5-7 minut. Mówię, że pokażę pokój, po czym kobieta która stała za nim, jak się okazuje Polka z nadzieją w głosie pyta czy może mi zająć chwilę, bo ma wynajęty u nas pokój na innej ulicy i na dole taksówka czeka z dzieckiem śpiącym i jeśli to nie problem to ona by tylko check-in zrobiła i ucieka do dziecka. Koleś z Indii? -Pewnie, przyjdę za 5minut, znajdę sam pokój, zajmij się panią, nie przejmuj się mną.
    Przechodził 5minut później obok recepcji, akurat coś jadłem, ale zbierałem się do rozmowy z nim. -Czy to zły czas? Mogę przyjść później żeby ci nie przeszkadzać.

    I na dobranoc: jednemu z gości zginął laptop. Razem z nim dokumenty, papiery, generalnie wszystko co mu potrzebne do pracy. Przez to prawie cały dzień musiał spędzać w kafejce internetowej, bo szef czegoś od niego chciał. Spotkałem tego gościa następnego dnia i pytam co się dzieje, że słyszałem, że problemy. Spodziewałem się awantury i pretensji że kradną. Koleś ze spokojem w głosie: -no to trochę moja wina, bo zostawiłem go na łóżku. No trudno ,takie rzeczy się zdarzają.

    Nie wiem czemu ale ten tydzień pracy dał mi taką wiarę w ludzkość i odkryłem, że tak niesamowicie źle oceniamy narodowości, tworzymy portrety, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Nagle się okazuje, że wszyscy Ci zimni, pełni nienawiści do Polaków, okropnie źle się zachowujący ludzie wcale nie istnieją. Oprócz Ukrainy, po której spodziewałem się raczej czegoś w rodzaju podzięki, albo takiego braterstwa. Zawsze mi się wydawało, że jeśli miałbym połączyć Polskę z jakimś innym krajem, najbardziej podobnym, to byłaby to Ukraina. A tu dupa.

    I jeszcze jedna pociecha: rozmawiając z ludźmi z całego świata: Australii, Kanady, Niemiec, Francji - nigdy nie usłyszałem od nich "słyszeliśmy że Polacy to są tacy źli...". Zawsze słyszę "W sumie to u nas w kraju nigdy nie usłyszeliśmy złego słowa na temat Polski czy Polaków.". Więc nie wiem skąd te "polaki-cebulaki" i "polaki-pijaki" się wzięły.
    pokaż całość

    +: zpue, Cronox

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika werteryzm

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (2)