Wiem wszystko

  •  

    SKANDAL!!! JAK TO TAK LUDZI OSZUKIWAC!

    #madki #oszukujo #wpolscejakwlesie #biedronka #swiezaki #rakcontent

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 1542103022840.jpg

  •  

    @lakukaracza_: po twoich wpisach nie dziwie się, że twoja żona zarabia 2 x więcej. Ale co to za sztuka zarobić 2x więcej niż na stażu na którym jesteś xD

  •  

    Dziś jakieś zagięcie linii czasu i jego upływu w pracy.

    Jest 11:20.

    pokaż spoiler 3h temu patrzyłem na zegarek i była 11:10, kurła! (╯°□°)╯︵ ┻━┻


    #pracbaza #gorzkiezale #japierdole

  •  

    Hej, właśnie stworzyłam taką abstrakcję i jestem ciekawa opinii. Podoba wam się taka breja?
    To moje drugie podejście.
    Więcej w komentarzach.

    #pytanie #rysujzwykopem #malujzwykopem #malarstwo

  •  

    Uzależnienie od papierosów jest tak silnym i spierdolonym nałogiem że ludzi którzy częstują i namawiają w szkołach niepalących kolegów do palenia powinno się kurwa ćwiartować a rodziny wywozić na Syberię. Pewnie większość tak zaczęła palić? #papierosy #uzaleznienie #pytanie #ciekawostki

    źródło: g3.forsal.pl

  •  

    World of warcraft. Gra gdzie producent przygotował 3 modele jednoręcznej mace do zdobycia z endgejmu z tego 2 są do bani. wstyd
    #worldofwarcraft

    +: Rapepo
  •  

    Oglądałem wczoraj sobie film po tytułem 40 letni prawiczek :D

    Co mi się nasunęło:

    1. Koleś, który zbiera figurki superbohaterów, nie ma dziewczyny i nie rucha jest zwykłym loserem, ciamajdą i ogólnie nikim.
    2. Koleś, który zbiera figurki superbohaterów, ma dziewczyne i rucha to w sumie ma fajne hobby i ciekawe zajęcie.

    Do czego dążę? A no do tego, że pewne rzeczy, które robimy nabierają znaczenia jeśli jesteśmy w oczach społeczeństwa "ustawieni" tj. mamy kobietę, rodzinę, pracę itd. Te same rzeczy bez tego wydają się być dziwne, śmieszne, głupie "przegrywowe".

    #logikarozowychpaskow #rozowepaski #niebieskiepaski #zwiazki i troche #hobby
    pokaż całość

  •  

    Przegryw który cały czas myśli o zaruchaniu i przytulaniu niczym się nie róźni od spermiarzy

    Miejcie godność

    #przegryw

  •  

    Piątek, 13:25, a ja właśnie wypchnąłem wszystkie dokumentacje jakie mi zostały do uzgodnienia.
    Teraz widać jaki kolor ma blat biurka xD
    A tydzień temu było tego tyle xD
    #pracbaza

  •  

    5 dni temu w gorących był wpis odnośnie Shreka, " że loszka wybierze brzydala niż kogoś poniżej 180cm". Tylko żodyn, powtarzam ŻODYN nie wział pod uwagę tego, że w tej samej bajce mniejszy od Farquaada Osioł, wyrwał największą loszkę z całej bajki!

    #shrek #przegryw #stulejacontent

    źródło: donkey.jpg

  •  

    Kolega mi przesłał na whatsapie xDDD

    Czterech Sebiksów jedzie BMW. Nagle jakiś dziadek zajeżdża im drogę.
    Sebiksy wysiadają, już mają spuścić dziadkowi wpierdol
    - Czekajcie! - Mówi dziadek - To nieuczciwe, was jest czterech, a ja jestem tylko jeden i do tego stary.
    - Masz rację, wy dwaj będziecie się bili po jego stronie.
    - Ale teraz jest trzech na dwóch.
    - Idź do domu dziadek, sami to załatwimy.

    #heheszki #dowcip
    pokaż całość

  •  

    Wiedzieliście, że aby krowa dawała mleko musi najpierw urodzić potomostwo?

    #ciekawostki

  •  

    Wykop: Rozpuść włosy!
    Ja: ok
    #pokazmorde

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: IMAG0470.jpg

  •  

    #prawo #pracbaza #praca

    mirki, u mnie w pracy co roku jest rozdawany prezent dla pracownikow na swieta w postaci "wirtualnych" pieniedzy, ktore mozna wydac na asortyment produkowany przez firme. dostajemy go zawsze wczesniej, w zeszlym roku dostalem, ale w tym jestem na okresie wypowiedzenia i pracodawca postanowil ze z tego powodu mi go nie da. jestem jedynym pracownikiem, ktory go nie dostal. znajomy z pracy powiedzial mi, ze jest to nielegalne, bo mimo okresu wypowiedzenia jestem pelnoprawnym pracownikiem i prezent jak wszyscy powinienem dostac (opowiedzial, ze w poprzedniej pracy byl w takiej samej sytuacji jak ja i pracodawnca po wczesniejszej konsultacji z prawnikami taki prezent mu wreczyl). czy krecic malysza? zglaszac do pipu? czy moze znajomy sie myli? pokaż całość

  •  

    Za 13 dni stuknie mi lvl 18 i najwyższy czas na #divyzwykopem bo już nie mam złudzeń że to jedyna opcja by zaruchać.
    (195cm 83kg here i ryj podobno znośny więc nie pierdolić mi głupot że wzrost ma znaczenie). I tu pojawia się pytanie. Na co zwrócić uwagę przeglądając rokse i jak mniej więcej wygląda cały proces (lepiej więcej). #zalesie #przegryw #tfwnogf pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #feels #zdrada #psychologia #truestory #zalesie
    Bardzo nie chcę być dalej w związku z moją narzeczoną, która brutalnie zdradziła mnie 6 lat temu (dała się wydymać w dupę swojemu byłemu, jak się okazało mieszkaliśmy już wtedy razem i była wówczas ze mną w ciąży, ale podobno o tym nie wiedziała jeszcze) a 4,5 roku po pierwszej zdradzie przez 1,5 roku zdradzała mnie z drugim typem (dziesiątki pocałunków, bliska relacja zwieńczona wytryskiem w usta w samochodzie) - powiedziała mi o obu zdradach 3 miesiące temu. Mój największy problem jest w tym, że nie jestem w stanie jej zostawić, z racji posiadania cudownej 5-letniej córki i nie mogę poradzić sobie z tym dysonansem.

    Jeśli chodzi o szczegóły to oficjalnie jesteśmy ze sobą mniej więcej 6 lat (wcześniej około rok chodzenia za rączkę i szlifowania relacji), mieszkamy w mieszkaniu bez kredytu, ja zarabiam całkiem nieźle, ona trochę gorzej. Wszystko do tej pory jakoś się układało, do gara zawsze było co włożyć, dziecko nie chodziło w szmatach itd, ogólnie stawałem na chuju, żeby zapewnić im godny byt - to jeden z powodów, przez które czuję się tak mocno dopierdolony.
    Nie jestem w stanie wyrzucić narzeczonej na bruk, nie mam po prostu serca zrobić jej takiej krzywdy tym bardziej, iż wiem, że widywałbym w takim przypadku córkę bardzo rzadko a nie wspominam już o tym jak ciężkie byłoby to przeżycie dla dziecka i jak wielki cios bym jej tym zadał.

    Od 2 miesięcy chodzę na psychoterapię, ale jakoś nie widzę nawet światełka w tunelu, żeby mogła mi pomóc. Zacząłem pić trochę więcej alkoholu niż dotychczas, wychodzić ze znajomymi, no ogólnie robić to co lubię (de facto rzeczy, które poprzednio lubiłem nie sprawiają mi już praktycznie żadnej satysfakcji) ale nadal nie mogę przestać myśleć o tym jak mogła mi to zrobić. Nie spodziewałem się takich informacji, nie dawała po sobie w żaden sposób poznać, że przez tyle lat tak perfidnie mnie okłamywała. Wielokrotnie, gdy gdzieś obok pojawiał się temat zdrady, to sama piętnowała takie zachowanie, czy to w filmie/serialu czy to w życiu u kogoś, gdy się o tym usłyszało.
    Domyślam się, że zaraz otrzymam komentarze typu "wyrzuć kurwę na ulicę" itp., ale dla mnie jest to jednoznaczne z wyrzuceniem jej i dziecka. Nie miałbym szans w sądzie, w kwestii opieki, ale akurat nie mogę napisać dlaczego.

    Ogólnie to nie wiem kurwa co zrobię. Męczę się każdego dnia przeokrutnie, nie mogąc wyrzucić z głowy tych wszystkich myśli, które zajmują mi lekko 90% czasu w ciągu dnia, przez co zaczynam mieć problemy w pracy.
    I nie, nie jest to żaden bait jak zapewne wiele innych podobnych historii, po części chciałem się wprost wyżalić a po części może liczę, że znajdzie się ktoś mądry i będzie w stanie mi pomóc lub podpowiedzieć jak pozbyć się kurwa tego gówna z głowy.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: marcel_pijak
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: ale czego ty od nas oczekujesz? od żalenia się masz kumpli albo znajomych tudzież np. swoich rodziców. Jeśli boli Cię tak ta zdrada a piszesz, że stracisz córkę ale nie powiesz dlaczego to znaczy, że też coś masz za uszami. Jeśli wiesz jak Cię zdradziła to może masz na to jakiś dowód. Screen z rozmów np. sms. Ode mnie tylko tyle. Ktoś kto zdradza fizycznie tj. daje dupy tudzież rucha inną kobietę jest największym przegranym i tchórzem tego świata. Po pierwsze za nim pójdzie sie w tango z innym kończy się jeden związek albo ustala z partnerem skłonności do kurwienia (i przez faceta i kobiete) i wtedy podejmuje się decyzje czy z taką osobą chce się być. Dziecko niekoniecznie stracisz a żyć z jebaną szmatą,m która zdradziłą Cię dwa razy to troche nie ten teges. NIe bądź zjebem prosze Cię i nie rób z facetów takich lamusów. pokaż całość

    • więcej komentarzy (69)

  •  

    Pamięta ktoś jaki był jej Instagram i prawdziwe imię, kiedyś dużo jej fot tutaj latało i ciekawi mnie czy sparowalo mnie z fejkiem czy nie #tinder #badoo

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: embed.jpg

  •  

    W nawiązaniu do tego wpisu i walki o złoty 8-godzinny dzień pracy, ciąg dalszy historii. Nie pisałem długo bo byłem w niepewności co do rozwoju sytuacji i dalszych przygód, ale kurz opadł więc można opisać co i jak. Na końcu tl;dr.

    Chapter 2:

    Dzień po wspomnianej już naradzie zostałem wezwany na rozmowę do kierownika – nazwijmy go kierownikiem B z uwagi na jeden szczebel wyżej niż ten od wcześniejszej narady. Kierownik B od razu wystrzelił do mnie z zapytaniami czy wykonałem jego polecenia z piątku. Po jakiś trzech wystrzałach, po których odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że nie wykonałem do końca jeszcze żadnego z nich, ale jestem w trakcie a dodatkowo nie miałem powiedziane do kiedy miałem to zrobić.

    W obliczu mojej odpowiedzi kierownik B z bardzo niezadowoloną miną zapytał, czy wiem jaki jest powód tego, że nie wykonałem swoich obowiązków. Oczywiście chciał uzyskać ode mnie prostą odpowiedź „nie miałem czasu”, która byłaby dla nich jak woda na młyn :d Powiedziałem, że miałem inne obowiązki, których wykonanie uznałem za bardziej priorytetowe.

    Kierownik B jednakże stwierdził, że on mi powie dlaczego: otóż nie wykonałem powierzonych obowiązków bo wychodzę o 16 z pracy i dlatego się nie wyrabiam xD Jak to dobrze że mam tak mądrą kadrę zarządzającą która wie lepiej xD Spytał od razu, dlaczego wychodzę o 16 jak wszyscy siedzą dłużej. Powiedziałem, że w umowie mam wpisane 8h pracy i tego się trzymam, a dodatkowo nie ma płacone za siedzenie dłużej. Spytał, czy podczas rozmowy o pracę nie miałem rozmowy na ten temat – miałem wspomniane, że bywa tak że trzeba zostać dłużej albo przyjść wcześniej, z podkreśleniem słowa „bywa”.

    Spytał na koniec, czy takie jest moje oficjalne stanowisko, odpowiedziałem że tak. Rozmowa dobiegła końca. A ja tego dnia wyszedłem z pracy – uwaga – o 16 xD

    Chapter 3:

    Zbieg okoliczności (bez ironii) był taki, że kolejnego dnia przyjechał do nas kierownik C (jeszcze o lvl wyżej), który gdzieś w połowie dnia podszedł i zaprosił mnie na rozmowę na osobności.

    Zaczął od tego, że usłyszał o moim wychodzeniu o 16 z pracy i chciał się zapytać dlaczego tak robię. Odpowiedziałem standardowo, że umowa na 8h, że mam inne obowiązki domowe które muszę/chcę wykonywać i mieć na to czas, i że niepłatne nadgodziny, ale jak trzeba w sytuacji wyjątkowej to mogę zostać dłużej – ale z definicji sytuacja wyjątkowa nie dzieje się codziennie. Po czym usłyszałem dość długą opowieść o tym, że liczy się zespół, że tak się pracuje na budowie, że tak się pracuje wszędzie. Szczerze mówiąc byłem pewny, że na którymś etapie usłyszę, że dostajemy premie okresowe, które należy traktować jako zapłatę za nadgodziny – tego nie usłyszałem, więc na plus. Ogólnie cała rozmowa była ubrana w tak piękne słowa, że kierownik C prosiłby mnie o większe zaangażowanie itp.

    Między wierszami kierownik C powiedział dwie bardzo ważne rzeczy: że nie może zostawić tego w takiej formie, bo nie może robić dla jednej osoby wyjątku (około 100 osób albo więcej), że inni będą na to patrzeć i rozbije to zespół. A jeśli zostanie tak jak jest, to będą musieli to rozwiązać w inny sposób. Tłumacząc z pięknej niskolotnej korpo-mowy: muszą mnie wypierdolić z roboty zawczasu zanim inni zaczną się buntować jak ja.

    Na pytanie czy zmienię trochę swoje podejście i „dam więcej od siebie” odpowiedziałem, że niestety, ale zostaję przy swoim. Kierownik C skwitował, że mu przykro i rozeszliśmy się do swoich zadań.

    Czułem, że moje dni są tu policzone więc od razu zacząłem rozsyłać CV. Przewertowałem umowę w poszukiwaniu jakiś kruczków jakby mnie mieli wywalić to na jakiej podstawie. Z tego co wyczytałem to najlepiej dla nich byłoby mnie wysłać w delegację, na którą od zawsze mówiłem, że się nie godzę.

    Chapter 4:

    Przez kilka, może kilkanaście dni chodziłem do roboty (oczywiście 8-16 :d) ze świadomością, że za każdym razem mogę dostać info o rozwiązaniu umowy czy czymś takim. Jednakże nic więcej w tym kierunku się nie zadziało. Teraz jestem bardziej spokojny, chociaż czuję, że pewnie mają w planie to, żebym trochę tu posiedział jeszcze (okres taki, że przez 2-3 najbliższe miesiące jestem i będę mocno potrzebny), ale później może albo mnie przeniosą albo po prostu wywalą. Czas pokaże ;)

    Tl;dr:

    pokaż spoiler w kolejnych dniach miałem rozmowy z dwoma kierownikami, którym nie udało się mnie ustawić żebym pracował więcej niż 8h pod ukrytą groźbą wywalenia mnie z pracy, przez prawie miesiąc jeszcze mnie nie wywalili :D


    #pracbaza #januszebiznesu
    pokaż całość

  •  

    Wynajmuję mieszkanie dla 3 studentek. Po 1 na pokój. Jeden pokój jest wolny i przygotowuję go do przyszłego wynajmu. Ale muszę go wysprzatac i ogarnac i raz na tydzień wpadam na parę godzin z ojcem. Ostatnio bylem nastepnego dnia z rana bo zapomnialem czegoś a tam wciaz byl chlopak jednej z dziewczyny. Niby mieszkal niedaleko ;]
    Ostatnio inna dziewczyna byla zla ze nie informujemy o “wizycie“(jedynie domofon informuje ze ktos na klatce wystukuje kod) Ze ona nigdy tak nie wynajmowala itd
    I mam pytanie: to ja jestem bezczelny czy ocb? Bo mi sie wydaje ze mam pelne prawa do wizyt, tym bardziej ze zajmuje 1 pokoj wolny w tym czasie.
    #wynajem #mieszkanie #wroclaw
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mirki, coś się powaliło w mojej głowie po wejściu w związek, ale o tym poźniej. Najpierw parę słow o sobie:

    lvl 30 here. Pracuje w jednym z zagranicznych korpo (IT w bankowości), odwalam dobrą robotę analityczną i mój pracodawca to docenia i mi nieźle sypie za to hajsu. Średnio zarabiam około 12K/mies na rękę. Od zawsze mimo dośc wysokich zarobków byłem oszczędny, sporo odkładałęm, dzięki czemu kupiłem i wykończyłem niezły penthouse w centrum stołycy. Co prawda spory kredyt mam na sobie, ale spokojnie spłacam nie czując większej presji finansowej (rata około 4K mies).

    Około pół roku temu poznałem swoją obecną dziewczynę #zwiazki . Studentkę, 21 lat, wygląda na 10/10 - spokojnie mogłaby pracować jako modelka, ale jej się nie bardzo chce i ja się z tym czuję dobrze. Ona się utrzymuje na kasę od rodziców, dopiero szuka pracy bo się dopiero ogarnęła ze studiami, więc ode mnie kasy nie wyciąga.

    Przez pierwsze 1.5 mies ukrywałem że sporo zarabiam, nie pokazywałem jej tego w żaden sposób. Nawet się spotykaliśmy najczęściej u niej w malusiej kawalerce 15mkw. W tym czasie świetnie się wszystko układało w dosłownie wzystkich aspektach związku. W sumie i dalej się wszystko układa świetnie, ale jest jeden mały problem (wiem, że większość się rozśmieje, ale liczę jednak na poważne opinie).

    Otóż jak odkryłem karty, że mam hajs, po jej stronie nic się nie zmieniło, tzn ona wciąż bardzo dba o związek i t.d., ale ja totalnie straciłęm dyscyplinę finansową. Kompletnie przestałem oszczędzać kasę. Wydaję na mnóstwo pierdołów bez których wcześniej mogłem spokojnie żyć. Co więcej ona z tego za bardzo nie korzysta, tylko ja wydaje na siebie. Drogie jedzenie, perfumy, ciuchy, drogie wina. Jak gdzieś mam pojechać to sobie biorę Ubera, a swój samochód stoi w garażu (za który też odwalam kasę) i t. d. Jak robimy na przykłąd krewetki u mnie to ona nawet tego nie je, bo utrzymuje jakąś tam swoją dietę (za którą ja nie płacę), w restauracji też może sobie zamówi max sałatkę lub zupkę za 20 zł, ale moje zamówienie generuje kolejną stówę minimum. Raczej tu nie widzę #betabankomat

    Wynikiem tego wszystkiego jest to że zupełnie nie zostaje mi żadnych oszczędności, a więc bezpieczeństwo finansowe też jest zagrożone...

    Zastanawiam się co się ze mną takiego stało, bo to się zaczęło jak wszedłem wreszcie w poważny związek (to nie jest mój pierwszy związek, ale od 2 lat po poprzednim rozstaniu nie wchodziłęm w inny na poważnie). Czy to jest jakaś młodzieńcza chęć zaimponowanie dziewczynie, choć widzę że ona tego wcale nie potrzebuje? Czy jednak coś innego?

    A najważniejsze jak z tego wyjść i zacząć znowu liczyć kasę, tak jak zawsze wcześniej to robiłem...

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

  •  

    Jakaś różówa zastanawia się czemu ludzie z wykopu mają problemy w znalezieniu dziewczyny, cały ten wpis jest dla mnie zarzutką albo jakimś nieporozumieniem

    Jestem jakieś 6,5-7 w skali Ruchensteina. Jak się pomaluję i odpowiednio ubiorę, to w porywach nawet 8. Tak przynajmniej twierdzi niebieski.
    z profilu wynika że mieszka w Wrocławiu, czyli miasto wojewódzkie, i miała 3 chłopaków i ona się zastanawia czemu w czasach Tinderów i Instagramów ludzie tutaj mają problem ze stworzeniem związku

    #przegryw #tfwnogf #rozowepaski #logikarozowychpaskow
    pokaż całość

    źródło: brajniak.PNG

  •  

    Takie mnie naszły refleksje po obejrzeniu po jednym sezonie: „Rolnik szuka żony” i „Ślub od pierwszego wejrzenia”.

    Dziwi mnie, że w 21 wieku, wieku globalnej wioski, dostępu do internetu, możliwości podróżowania bez barier, ludzie nadal mają problemy za znalezieniem dla siebie partnera i potrzebują do tego pomocy programów. Tak, jakby ta sposobność wyszukania i wybrania sobie jednej osoby z miliardów, była czymś trudnym, a wręcz jakimś niesamowitym wysiłkiem, czy osiągnięciem.

    Jeżeli chodzi o samych uczestników i format obu programów, to opinie pozostawiam dla siebie. Byłam po prostu ciekawa, o czym tak Mirunky rozprawiają co tydzień na Mirko.

    Opowiem Wam trochę o sobie i kwestii randek z mojego doświadczenia i punktu widzenia, i nie będzie tl;dr.

    Według wykopowych standardów, to już dawno powinna po mnie przyjechać śmieciarka, bo 3 z przodu to przecież wyrok i koniec życia.

    Jestem jakieś 6,5-7 w skali Ruchensteina. Jak się pomaluję i odpowiednio ubiorę, to w porywach nawet 8. Tak przynajmniej twierdzi niebieski. W podstawówce miałam chłopięcą fryzurę i raczej sportowe ciuszki. Nigdy nie byłam szczupła, ale nigdy też nie byłam gruba. Jestem normalna, zdrowa, BMI i waga w normie. Nie mam większych wahań od czasów studiów. Dopiero pod koniec podstawówki usłyszałam, że w jakimś tam rankingu lasek klasowych, nawet się na niego łapię, co już dla mnie było dosyć sporym szokiem. W tym samym mniej więcej czasie, pod nasze strzechy zawitał Internet. Nie miałam jeszcze wtedy kompa, ale często przesiadywałam u sąsiadów, którzy według dzisiejszych standardów, byli nerdami. Pokazali mi gry, internet, no i komunikator w postaci mIRC'a. #gimbynieznajo, ale było to super narzędzie z ogólnodostępnymi kanałami oraz pokojami prywatnymi, na które można było się dostać tylko przez zaproszenie. Na krystka, ależ ja tam ludzi poznałam! Kilku kolegów nawet przyjechało do mnie w odwiedziny z innych miast. Mam taki wewnętrzny radar – przeczucie, które pozwala mi stwierdzić, czy komuś mogę ufać, czy nie i to już po sposobie pisania do mnie. Nigdy się raczej nie pomylił i dość powiedzieć, że do tej pory żyję. Ale, wracając do meritum.

    Była jakaś impreza u sąsiadów i młodzież siedziała przy kompie. Sąsiad zalogował mnie na wyżej wspomnianego mIRC'a. Stworzyłam sobie nick: kruliczek, jako że króliczek był już zajęty. Nie wiem, co mi strzeliło do głowy, ale od razu, jak znalazłam się na kanale, napisał do mnie typek, że mam błąd w nicku. Gadało nam się super, ale niestety impreza dobiegała końca i mama kazała mi się zbierać. Nie chciałam stracić kontaktu z kolegą, zatem niewiele myśląc, w ostatniej wiadomości, wysłałam numer telefonu stacjonarnego. Musicie wiedzieć, że w tym czasie komórki dopiero wchodziły na rynek i były kurewsko drogie. Kolega był starszy, bo był już w technikum. Jakież było moje zdziwienie, kiedy zadzwonił do mnie jeszcze tego samego dnia wieczorem. Jeszcze bardziej zdziwiona była moja mama i szczerze mówiąc, nie była w ogóle zadowolona. A raczej wkurwiona. Kolega dzwonił regularnie. Wisieliśmy na telefonie godzinami. Nigdy się nie spotkaliśmy. Nie wiedzieliśmy, jak wyglądamy. Miał przemiły, kojący głos. Kontakt urwał się w liceum, wraz ze zmianą numeru telefonu. Niestety. Nawet nie pamiętam, jak miał na imię. Szkoda.

    W czasie liceum miałam trzech chłopaków i wiele randek. Jednego takiego zakochanego po uszy poznałam w tramwaju, wracając z lekcji angielskiego. Popatrzył na mnie, podszedł i zaczął rozmawiać. Przyznam, że nigdy wcześniej, ani później, nikt w ten sposób mnie nie zaczepił. Był mega sympatyczny. Może nie był super przystojny, ale było w nim coś uroczego. Spotykaliśmy się, poznałam jego mamę. Kupował mi różne rzeczy, chociaż wcale tego nie chciałam i za każdym razem kategorycznie odmawiałam. Zabierał do kina i klubów. Ale nigdy nie wykazał na tyle inicjatywy, żeby sam coś wybrać: ja zawsze wybierałam klub, knajpę, film. To przerzucanie decydowania na mnie za każdym jebanym razem, stało się na tyle męczące, że musiałam niestety się z nim rozstać. Kolejny facet był skejtem (oni już chyba wymarli?). Zobaczyliśmy się na przerwie na korytarzu w szkole. I było, jak w filmie, takim wiecie, beznadziejnie romantycznym. Przeszedł wpatrzony we mnie. Potem przez znajomych dowiedział się, jak mam na imię i umówił ze mną na randkę. Zrobił dla mnie nawet graffiti na szkole: zamek, moje imię. Takie baśniowe. Miał talent. I żeby nie było: dyrekcja na to pozwoliła. Niestety, przegrał walkę z narkotykami i ostatecznie podobno wylądował w Monarze. Wielka szkoda.

    W czasie szkoły średniej, koleżanka wkręciła mnie do duszpasterstwa. Ona była tam ze względów ideologicznych, a ja w sumie nie wiedziałam czemu. Poznałam tam masę zjebów, ale też masę super ludzi. Nic tak nie śmieszy, jak chłopcy, którzy twierdzą, że czekają z seksem do ślubu, a potem umawiali się ze mną na randki, na których bynajmniej święci nie byli xD Dzięki temu doświadczeniu, upewniłam się tylko w swoim przekonaniu, że bóg nie istnieje i zawsze to wiedziałam. Nie przez facetów. Po prostu, przy tej ilości modlitw, czasu spędzonego w kościele, ja nadal nic nie czułam. I nie czuję, ale nie o tym wpis.

    Kolejny chłopak, był już w czasie klasy maturalnej. Bardzo wysoki. Ja mam tylko 160 cm. Poznaliśmy się w czasie przygotowywania do szkolnych jasełek. Takich fajnych, rockowo – bluesowych. Kolendy i takie tam. Jakoś nie podobał się dziewczynom, ale był przemiły. I bardzo opiekuńczy. Niestety, okazało się, że nagle ktoś się nim interesuje, czyli ja, więc zrobił się interesujący dla innych i jedna taka ruda pizda, sprzątnęła mi go sprzed nosa. Teraz nie żałuję, bo spotkaliśmy się w czasie studiów przypadkiem i już nie było między nami chemii.

    W czasie wakacji, między końcem liceum, a studiami, przez jakieś forum, poznałam wielbiciela cygar i bilarda, przemiłego studenta o głębokim, radiowym głosie i kasztanowych oczach. Jako, że był też MG w grach RPG i częstym uczestnikiem wszelkiego rodzaju -conów, to pojechałam się z nim zobaczyć na jednym z pierwszych Goblikonów w Raciborzu. W sumie, to niewiele tego dnia uczestniczył w jakichkolwiek growych aktywnościach, ale mieliśmy czas dla siebie. Ależ on się całował! Potem przyjechał odwiedzić mnie w czasie studiów w moim mieście. Nie było to nic poważnego, a on później związał się z kobietą z dzieckiem i był szczęśliwy.

    Na pierwszym roku, chodził za mną taki Wojtek. Był z dobrze sytuowanej i bogatej rodziny. Nie podobał mi się z wyglądu. Ale robił dla mnie absolutnie wszystko. Nagrywał mi tysiące płyt z grami komputerowymi i filmami. Zapraszał do siebie (mieszkał blisko uczelni, więc jedliśmy u niego obiady). Ostatecznie poszliśmy na randkę, gdzie tylko upewniłam się, że on nie miał do tej pory styczności z kobietami, kompletnie nie potrafi się całować i nie nadaje się na faceta. W międzyczasie, zmieniłam uczelnię. Tam poznałam mojego pierwszego długoletniego faceta. Ale, nie na uczelni. Przez GG. Siedziałam na kompie któregoś razu i ktoś do mnie napisał na chybił trafił. To była dosyć częsta praktyka w tamtych czasach. Gadaliśmy, było późno, ale on nie odpuszczał. Ciągle coś pisał. Męczył mnie. Potem okazało się, że był podchmielony. Ostatecznie, dałam mu swój numer telefonu (wtedy już miałam komórkę) no i się spotkaliśmy. I tak minęło razem 4,5 roku. Całe szczęście, tylko tyle, bo ostatecznie okazał się niezłym chujem, a ja miałam tylko ładnie wyglądać, niewiele się odzywać i być ładną lalką do ruchania. Potem dowiedziałam się od koleżanki, że wpadł z jakąś starszą od siebie o 10 lat laską i zawalił mu się świat. A trzeba Wam wiedzieć, że był ode mnie młodszy o 2 lata. Także, karma is a bitch, yo!

    I znowu wpadłam w szał randkowania, bo w końcu czym się strułeś, tym się lecz. Było wielu fajnych facetów (wszyscy poznani przez neta i portale randkowe). Ale żaden mi nie podpasował. Jeden z nich był modelem, ale okazało się, że jest zjebem, bo nie pozwolił mi chodzić do lekarzy - mężczyzn. Wewnętrznie, wciąż tęskniłam za byłym i nie byłam tak naprawdę gotowa, na kolejny związek. Dopiero, kiedy zdałam sobie sprawę, że sama ze sobą dobrze się czuję, trafiłam na przyszłego niedoszłego męża.

    Na ostatnim roku, spotkałam się z kolegą z nastoletnich lat z podwórka. Wrócił dopiero z saksów i na nowo budował życie w Polsce. Jakoś tak wyszło, że na pierwsze nasze spotkanie po jego powrocie, namówił mnie wspólny kolega, który cały dzień wiercił mi dziurę w brzuchu, żebym przyszła do klubu, gdzie siedzą. Byłam wtedy na ciężkim kacu, bo mama miała dzień wcześniej huczne imieniny. Nie chciałam iść. Chciałam spać i wymiotować, ale ostatecznie miałam dosyć jego wydzwaniania i dałam się namówić. I dobrze. Spędziliśmy razem prawie 8 lat. Zaręczyliśmy się. Ale nie wyszło. Długo zwlekał z oświadczynami, a rozstaliśmy się pół roku później. W którymś momencie nastąpiło zmęczenie materiału, poprzedzone zbyt długim okresem wspólnego życia, zbyt szybkim zamieszkaniem razem, bo byliśmy tylko na dwóch randkach. Nasze drogi się rozeszły. W złości. Ale potem wszystko sobie wytłumaczyliśmy i pozostajemy w kontakcie i dobrych stosunkach. Spotykamy się na piwo i pogadać, co tam u nas słychać, od czasu do czasu.

    Kiedy wewnętrznie uporałam się z kolejnym rozstaniem, postanowiłam iść z duchem czasu i zainstalować #tinder. Ale se przesuwałam w lewo i w prawo. Od razu zaznaczę: wiem do czego głównie Tinder służy, potrafiłam jednak odsiać ziarno od plew, których jest zdecydowanie więcej. Były matche. Może nie jakaś wielka ilość, ale kilka się udało. Nie czekałam, aż ktoś napisze pierwszy. Przede wszystkim, szukałam facetów z normalnymi zdjęciami bez golizny i epatowania bogactwem. I z opisem. Brak opisu z miejsca dyskwalifikował klienta. Poznałam przemiłego Amerykanina, mieszkającego na stałe w Polsce oraz mojego obecnego „przyszłego byłego” męża. Najbardziej mi się chciało śmiać, jak napisałam do typa, co chwalił się, że uwielbia gotować i poznawać nowe smaki i kuchnie. Zadałam mu pytanie, którą kuchnię ceni sobie najbardziej i dlaczego. W odpowiedzi dostałam: zależy xD

    Za to mój niebieski miał niebanalne zdjęcie w profilu, bo w sukience z damską peruką na głowie. Takie obwarzanki, jak księżniczka Leia. Potem okazało się, że to był Woodstock, a on był przebrany za Helgę kelnerkę, czy coś tam. W każdym razie, moim pierwszym skojarzeniem była właśnie Leia i takie zadałam mu pierwsze pytanie: czy to jest owa Leia? Na co on odpisał dopiero po paru dniach przecząco. I zaczęliśmy rozmawiać. Okazało się, że obydwoje jesteśmy fanami SW. Things escalated quickly, bo po kolejnych 3 czy 4 zdaniach, na temat dobrego piwa, powiedział że na nie pójdziemy. Jeszcze tego samego dnia. Nie mogłam tego samego, ale mogłam już za 2. No i poszliśmy. Zagroził mi jeszcze, że na randce wejdziemy na drzewo. I wiecie co? Weszliśmy. I było fajnie. Na drugą randkę już mnie zaprosił do siebie, no i jakoś tak wyszło, że już zostałam. Także, krótka piłka. Jesteśmy na tyle dorośli, że wiemy czego chcemy od życia. Nie udawaliśmy przed sobą, kim jesteśmy. Ustaliliśmy wszelkie zasady na początku. Zaręczyny nastąpiły w te wakacje. A w piątek idziemy do USC, żeby ustalić termin.

    I teraz clue tego całego i tak zbyt długiego wpisu: rozumiem, że ktoś może być singlem z wyboru. Bo robi karierę, bo nie chce się jeszcze wiązać, albo w ogóle. Ale nie narzeka, tylko żyje. Ale są ludzie dysfunkcyjni, których tu nie brakuje, na przykład pod tymi tagami: #przegryw i #tfwnogf, którzy nienawidzą płci przeciwnej, obarczają ją złem całego świata, nie potrafią rozmawiać z ludźmi, a jednocześnie tęsknią za bliskością drugiego człowieka. Jakim trzeba być nieudacznikiem, żeby w erze takich mediów nadal być samemu??? Tyle imprez, ludzi, komunikatorów, forów, gier online (ileż fantastycznych ludzi poznałam w grach!), a ludzie nadal sami. Niepotrafiący po prostu uśmiechnąć się, być miłym, otwartym. To nie jest jakaś wiedza zakazana! Do tego nie potrzeba poradników, ani trenerów, czy kursów podrywu. Serio! Wystarczy odpalić kompa, czy telefon. A czasem po prostu – otworzyć gębę. Może obniżyć oczekiwania, albo zadbać o siebie. Umyć się, zmienić ubrania. Zainteresować się czymś. A nie czekać, żeby telewizja kogoś podała na tacy, albo szukać poklasku wśród takich samych użalających się nad sobą przegrywów. Najłatwiej jest nic nie robić, nienawidzić wszystkich i ssać fiutki wspólnie użalając się nad sobą w swoim gronie. Trudniej opuścić strefę komfortu, zdobyć się na coś szalonego i żyć.

    Nie trzeba być modelem, nie trzeba być ślicznym. Nie trzeba być szczupłym. Ja nigdy nie lubiłam szczupłych facetów. Facet ma być facet. Ma mieć włosy tu i tam. Każda, absolutnie każda potwora znajdzie swojego amatora. Czasem, jak widzę pary, to aż dziw bierze, że są ze sobą. I mimo tego, że on jest monstrualnie gruby i łysy, a ona niewysoka i ma krzywe nogi, to są ze sobą. I są szczęśliwi! Dziwne kurwa, nie?

    A dla tych, którzy dotrwali do tego miejsca, na koniec, takie #heheszki i ostatni akapit o moim randkowaniu.

    Na studiach poszukiwałam konkretnego typu facetów, bo obejrzałam wówczas: Wolverine: Origins i bardzo spodobał mi się Hugh Jackman w roli drwala. Wymyśliłam sobie, że ja też chcę takiego drwala. Z prawdziwego zdarzenia. Faceta z lasu. Z siekierą, we flanelowej koszuli, dobrze zbudowanego. Zawsze mnie kręciły duże ramiona u facetów, w których mogłabym się schować i przytulić. Zatem znalazłam ogólnopolskie forum dla leśników i tam umieściłam wątek o tym, że szukam męża drwala i dlaczego. Mój wpis był zabawny i bezpośredni. Dostałam masę ciepłych i zabawnych odpowiedzi. Wielu ludzi życzyło mi szczęścia i dopingowało. Na maila zaczęły spływać propozycje spotkań z całej Polski. Dostałam zaproszenie na zjazd leśników, na który niestety, nie mogłam pojechać, a szkoda. Wątek rozrastał się w szalonym tempie i wisiał na głównej forum przez dobre 2-3 tygodnie. Jeden z drwali przyjechał odwiedzić mnie w moim mieście. Może nie był to wymarzony Hugh Jackman, ale był bardzo miły. Niestety, ze względu na odległość i brak chemii z mojej strony, nic z tego nie wyszło. Propozycje na mailu, znajdowałam do końca studiów, a sam fakt umieszczenia ogłoszenia matrymonialnego na takim forum, stał się chętnie opowiadanym zabawnym wydarzeniem na rodzinnych imprezach.

    #zwiazki #przemyslenia #opinia #randki #logikarozowychpaskow #rozowepaski #niebieskiepaski
    pokaż całość

    źródło: tinder.jpg

  •  

    Przy szyciu tej sukienki musiała interweniować moja mama. Przerosła mnie rozciągliwość materiału. Ogólnie myślałam, że będzie inaczej układać się na ciele, ale efekt i tak mnie zadowala.
    #szycie #diy #chwalesie #modadamska

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: P81106-135132.jpg

  •  

    Pierwsze w życiu samodzielnie położone panele. Jak efekt majstry? Nie spierdoliłem czegoś? #remontujzwykopem #budownictwo

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mirki co robić ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    Jestem w bardzo dobrym związku, świetnie się rozumiemy i po prostu dobrze ze sobą współgramy Jest po prostu dobrze, problem jest jednak z seksem. Nie żeby mi odmawiała, jest bardzo chętna i dobra ale chodzi tu bardziej o fantazje, ona nie ma w ogóle fetyszy, kompletnie nic. Zawsze chciałem wziąć udział w seksie grupowym, trójkącie, po prostu z udziałami osób trzecich tylko że ona jest całkowicie przeciwna ( ͡° ʖ̯ ͡°) Zawsze miałem nadzieje wziąć udział w czymś takim, ale związek mi to uniemożliwia. Lepiej porzucić marzenie dla związku, próbować ją jeszcze jakoś przekonać?
    #seks #zwiazki #logikarozowychpaskow #pytanie

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

  •  

    Skończyłem wlasnie oglądać #houseofcards 6 sezon.
    Mój krokomierz zliczył 14000 kroków, tyle zajeło mi by rozchodzić tę żenadę.
    Nie chce tego komentować, byłem ogromnym fanem, ale takiego wyrzygania się na dorobek poprzednich sezonów nie pamiętam od czasów ostatniego sezonu Dextera.

    #hoc #seriale

  •  

    Ale wczoraj bydlaka strzelilem :D :D

    pokaż spoiler Po wypatroszeniu 72 kg


    zanim dobiegł do mnie zarobił 2 kule od innego myśliwego , ja sam strzelałem go w pełnym biegu z odległości 10-15 m dostał w kark i padł w miejscu

    #polowanie #darzmirko #polowanienabalonymeteo

    Daje +18 i #nsfw bo dzik trochę martwy
    pokaż całość

    źródło: 1541406868502.jpg 18+

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Hej! Mam pytanie odnośnie #zwiazki
    Moja ex odrazu po rzuceniu mnie związała się z innym mężczyzną mimo, że wcześniej zapewniała mnie o swojej miłości, także nie spodziewałem się tego wszystkiego, był to dość duży szok.Jak to możliwe, że ktoś tak szybko radzi sobie z rozstaniem?Czy to oznacza, że nigdy mnie nie kochała skoro tak postąpiła? Pytanie do kobiet: czy jest możliwość, że dalej o mnie myśli i coś czuję, mimo, że tak szybko się z kimś związała?Dodam, że nie było żadnych zdrad itp, raczej brak większych problemów w związku.Bardzo za nią tęsknię i dalej nie rozumiem jak można tak szybko związać się z kimś innym
    #logikarozowychpaskow #rozstanie

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Odkąd zamieszkałam z niebieskim on nie ma ochoty na seks. Wcześniej praktycznie z każdym spotkaniem było zbliżenie, czułam, że mnie pożąda. A teraz on tylko chce się przytulać, nic nie zaczyna. Jeśli seks to tylko jak ja zacznę grę wstępną albo wyskoczę w seksownej bieliźnie. Ja bym chciała się bzikać z 2-3 razy w tygodniu, a on mam wrażenie, że tyle na miesiąc. Pieróg na boku odpada. Dopiero niecały rok stażu. #seks #zwiazki #logikarozowychpaskow

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

  •  

    Cześć. Wypuszczono właśnie ranking najbogatszych gmin. Co mnie interesuje to gmina Kleszczów na pierwszym miejscu z miażdżącą przewagą nad drugim miejscem. Ktoś mi wytłumaczy ten fenomen?

    http://samorzad.pap.pl/depesze/wiadomosci_centralne/187147/Najbiedniejsze-i-najbogatsze-gminy-czesc-1-5-1-500

    Co takiego jest w tym Kleszczowie?:D

    #ekonomia #pytanie #pytaniedoeksperta #polska #pieniadze
    pokaż całość

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika wiem_wszystko

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (1)