Nie napiszę nic o sobie i nie uzupełnię danych w profilu.

  •  

    252561 - 103 - 31 - 59 - 52 - 208 = 252108

    Poniedziałek - Rozjazdowa setka do Energylandii w Zatorze po zdjęcie z Hyperionem, najszybszym rollercoasterem w Europie.

    Środa - Z życzeniami urodzinowymi do siostry.

    Czwartek - Namiastka Czwartkowej Rundy. Całkiem mocny trening.

    Piątek - Na Klimont zamiast klasyka na zaporę.

    Niedziela - Początek z tyskimi Feniskami, którzy dosyć nietypowo jak na nich wybrali się na Przegibek. Podjazd okraszony świetnym PR-em, już drugim w tym roku. Wystarczy mieć na kole kogoś na swoim poziomie i od razu jest motywacja, żeby mocniej pocisnąć. Z tego czasu jestem bardziej dumny, niż z pozostałych dzisiejszych podjazdów, na których wpadały pucharki za top 10.
    Po krótkiej przerwie w Międzybrodziu Feniksy pojechały do domu, a ja w swoją stronę. W sumie nie miałem konkretnego planu, więc dopiero w McD w Żywcu przeglądając mapę zdecydowałem, że pojadę Koszarawę od Jeleśni, bo tego wariantu jeszcze nie podjeżdżałem.
    Ostatnie 40 km od Wadowic bardzo ciężkie, non stop z POTĘŻNYM wmordewindem. Dojechałem na oparach, ale udało się utrzymać średnią powyżej 30 km/h z całej trasy, więc wstydu nie ma.

    #mortalszosuje

    #rowerowyrownik #szosa #wykopcanyonclub #przegibekzawszespoko #100km (nr 37) #200km (nr 19)
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Clipboard.jpg

  •  

    272184 - 60 - 117 - 158 = 271849

    Czwartkowy drobniak zamiast Czwartkowej Rundy.
    Sobota po pracy z @Marcin_od_Tribana na zaporę.
    W niedzielę początek z Feniksami Tychy (był @atizylak), ale później odbiłem na Przegibek i Żar, a w drodze powrotnej spotkałem @Arczi-S, więc nie obyło się bez klasycznego zdjęcia we wiadomym miejscu.

    #rowerowyrownik #wykopcanyonclub #100km (nr 35 i 36)
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Clipboard.jpg

  •  

    @feelfree Błąd ze zwijaniem wpisów, który zgłaszałem i który poprawiłeś, teraz dotyczy spojlerów. Plusowanie, ale również odplusowanie wpisu powoduje zwinięcie spojlera.
    #owmbugi

  •  

    285891 - 28 - 55 - 106 - 108 - 105 - 105 = 285384

    Nowy równik, więc wypadałoby w końcu coś odjąć. Drobniaki z zeszłego tygodnia, nie zdążyłem wrzucić przed końcem starej edycji.

    Niedziela - miała być zapora, ale spotkałem tyskich Feniksów i pojechałem z nimi rundę na Osiek.

    Poniedziałek - tym razem już zapora w Porąbce i Wielka Puszcza w towarzystwie @Kuchasz'a.

    Wtorek - dookoła jeziora Goczałkowickiego. Pierwszy raz objechałem zgodnie ze wskazówkami zegara.

    Środa - w stronę Bukowna i na zapiekankę do Bolęcina. Trochę za mało przewyższeń zrobiłem, bo zapiekanka należy się powyżej tysiąca, ale może nikt nie zauważy ;)

    #rowerowyrownik #szosa #wykopcanyonclub #100km (nr 31, 32, 33 i 34)
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Clipboard.jpg

  •  

    Zaplusowanie rozwiniętego, długiego wpisu powoduje jego zwinięcie.
    #owmbugi

    +: esquina
  •  

    20242 - 50 - 110 - 111 = 19971

    Wtorek - Szybkie 50 km po meczu. Wiedziałem, żeby nie oglądać i zrobić setkę... ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    Środa - Na zaporę do Porąbki i pogadać po drodze z @Kuchasz. Trochę nieplanowanie podjechałem też Przegibek z obu stron.

    Czwartek - Runda z udziałem @Arczi-S (to ten od dojebanej łydy), @Marcin_od_Tribana wyjątkowo nie na Tribanie, tylko na nowym Rose Xeon CW, @szadok i gościnnie @Johny_Sack.

    #wykopcanyonclub #rowerowyrownik #przegibekzawszespoko #100km (nr 29 i 30)
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: setkidwie.jpg

  •  

    20915 - 50 - 111 - 208 = 20546

    Luźniejszy, powyprawowy tydzień. Zdjęcia z niedzielnej trasy na Salmopol.

    #rowerowyrownik #100km (nr 28) #200km (nr 18)

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Salmopol.jpg

  •  

    27823 - 250 = 27573

    Wyprawa, dzień XI, 10.06.2018

    Mimo iż chcieliśmy zebrać się i ruszyć nieco wcześniej, jak zwykle nie udaje się nam. Na początek drewniany, dziurawy most i nie 700 m, a prawie kilometr piachu, po którym wczoraj do tej nieszczęsnej dziury przyjechaliśmy.

    Już od samego rana jest ciepło, a to dopiero przedsmak upału, który ma być tego dnia. Jedziemy kawałek serwisówkami wzdłuż S7, a w Płońsku dołącza do nas @borsaj, który towarzyszył nam już 8. dnia pomiędzy Raciążem i Ciechanowem. Jako że gminy są najważniejsze, "czasami" trzeba przejechać po szutrze, żeby do nich dotrzeć. Albo po piachu. Takim sypkim, że Grand Prixy 25 mm wchodzą w niego jak w masło. Nie inaczej było i teraz. Na @borsaj'u i jego gravelu chyba nie robiło to większego wrażenia, a @metaxy jest w sumie tak zaprawiony w bojach, że dla niego to raczej formalność.

    W Wyszogrodzie chcieliśmy coś zjeść i uzupełnić bidony, ale po zjeżdżeniu połowy miasta trafiamy tylko na jakiś monopolowy. Dobrze, że była chociaż cola z lodówki...
    Jedziemy południową stroną Wisły, żar leje się z nieba, ale w trzech i na zmianach jakoś to jeszcze idzie. W końcu w Nowym Dworze Mazowieckim popas w McD. Zbawienie i nowe siły.

    W pierwotnej wersji planu na ten dzień zamierzałem pożegnać się z @metaxy'm w Nasielsku, ale z czasem staliśmy bardzo dobrze i ostatecznie padło na Pułtusk. Świetnie się złożyło, bo czekał tam na nas @SnikerS89. Przybiliśmy przysłowiową piątkę, zjedliśmy po lodzie i pojechałem w kierunku Warszawy.

    Lecę na południe DK61, ruch umiarkowany, nie jest źle. Do czasu aż droga przechodzi w dwupasmówkę i pojawiają się znaki zakazu dla rowerów. Ale pobocza szerokie i nikt na mnie nie trąbi, więc jadę. Przed Legionowem szczęśliwie spotykam @theDOG, który został przez @metaxy'ego "oddelegowany" do poprowadzenia mnie na Centralny. W ogóle niewiele zabrakło i byśmy się minęli...

    Od razu mi lepiej w towarzystwie lokalnego przewodnika, bo już zaczynałem czuć się niepewnie i w myślach czarno widziałem mój dojazd na dworzec, na który przybywamy z lekko ponadgodzinnym zapasem. Jeszcze tylko formalności, czyli zdjęcie z Pałacem Kultury, McD i można nieśpiesznie udawać się na peron. Pociąg do Katowic oczywiście spóźniony 15 minut. Wieszam rower na haku, zasiadam na swoim miejscu i w sumie na tym moja wyprawa się kończy.

    Podziękowania dla chamskiego i prostackiego kierownika wyprawy - @metaxy'ego, z którym po raz drugi mogłem zwiedzić rejony naszego pięknego kraju, w które sam z własnej, nieprzymuszonej woli raczej nigdy bym się nie zapuścił.

    Podziękowania dla @isiowa, która dbała, żebyśmy mieli gdzie spać w "dni niewykopowe" i wiedzieli gdzie jechać następnego dnia.

    Podziękowania dla @rdza, @Zara-tu-s_t_ra, @nunu85 i @guziec za gościnę.

    Podziękowania dla wszystkich, którzy towarzyszyli nam na trasie i dla tych, którzy kibicowali na mirko.

    Wspaniała to była wyprawa, nie zapomnę jej nigdy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #mortalszosuje

    #rowerowyrownik #rower #szosa #wykopcanyonclub #100km #200km (nr 17)
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: dzien11.jpg

  •  

    44890 - 283 = 44607

    Wyprawa, dzień X, 9.06.2018

    Pobudka o 6.00, schodzę na dół, a @guziec już szykuje nam śniadanie. Gofry z miodem i truskawkami, jajecznica z kiełbaską, cappuccino z ekspresu, a na deser keks. No taki wypas, że żal było wyjeżdżać. Ale w końcu zebraliśmy się i przed 8.00 ruszamy.

    Razem z naszym gospodarzem kierujemy się najpierw do Nowogrodu (zaliczając po drodze sporo asfaltów "typu kongo"), gdzie ma być czołg i skansen. W pakiecie dostajemy gratis szuter i piach. Pierwszy i niestety nie ostatni tego dnia...
    Już od samego rana jest gorąco. Krążymy po wiochach zaliczając gminy i gdy staramy się ominąć dosyć długi piaszczysty odcinek, za chwilę wpadamy na kolejny. Po prostu nie ma opcji, żeby jechać tylko asfaltem.

    W Śniadowie urządzamy sobie drugie śniadanie pod drzewami na rynku. Tam też żegnamy się z @guziec, który mknie najkrótszą drogą do domu, a my z @metaxy'm dalej walczyć z upałem. I z szutrami, nie zapominajmy o szutrach! Chociaż po nich to jeszcze da się jechać, ale gdy któryś już raz trafiamy na sypki piach, nie pozostaje nic innego jak tylko zacząć się śmiać.

    Od Ostrowi Mazowieckiej lecimy DK60, wiatr w plecy, bajeczka. W Różanie mała przerwa przy czołgu, pogawędka z przypadkowymi rowerzystami i dalej do Makowa Mazowieckiego, gdzie na orlenowskim ruszcie obracają się już kiełbaski do naszych hot dogów.

    W Nowym Mieście robimy grubsze zakupy na kolację i śniadanie. W sklepie sporo Ukraińców, którzy później wszyscy zmieścili się do jednego auta. Kogoś tam nawet upychali w bagażniku...
    No to jedziemy obładowani prowiantem, ale jakby to tak, żeby bez szuterku na koniec dnia. A masz, 3 km i jeszcze piach do tego! Dojeżdżamy w końcu do Jońca, gdzie mieliśmy zarezerwowany nocleg i widzimy tabliczkę z jego nazwą i strzałką 700 metrów. Kto zgadnie po czym trzeba było jechać? Oczywiście po piachu. Jeszcze jakiś drewniany mostek ze szczelinami pomiędzy deskami. Takimi w sam raz na szosowe opony, żeby tam wpaść i sobie głupi ryj rozwalić.

    Sama kwatera też nie powalała. Więcej rzeczy tam nie było niż było. Do tego całkowity brak zasięgu, więc mimo bliskości stolicy można się poczuć odciętym od świata. Dobrze, że chociaż WiFi jako tako działało.

    #mortalszosuje

    #rowerowyrownik #szosa #wykopcanyonclub #100km #200km (nr 16)
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: dzienX.jpg

  •  

    47830 - 266 = 47564

    Wyprawa, dzień IX, 8.06.2018

    Tego dnia wstajemy i wyjeżdżamy nieco później niż zwykle, pewnie po części dlatego, że nocleg mamy już zaklepany u pana @guziec. Odpadają więc wieczorne zakupy i strata czasu z tym związana.
    Wyprane ubrania przez noc nawet mi wyschły, bo trzymałem je w pokoju, gdzie spaliśmy. @metaxy swoje zostawił w kotłownio-łazience, więc musiał zakładać na dupę mocno wilgotne.

    Na start kilka atrakcji w Ciechanowie - jakaś zabytkowa brama, pomnik orła, rynek i zamek. Do południa w zasadzie nic ciekawego się nie dzieje, ot jedziemy sobie. Po lekkich podjazdach na północ od miasta, teren przechodzi w nieznośnie płaski i taki też utrzymuje się przez następne 200 km. Plusem niewątpliwie są znacznie lepsze jakościowo drogi, których spora część biegnie lasami.

    W Ostrołęce stołujemy się w McD i tam też czeka już na nas @RayColl_PL. Kolega podchodzi do jazdy na szosie bardzo casualowo: Triban ze stopką, dresowe spodnie i t-shirt. Po drodze uświadamialiśmy go, żeby ubrał się w obcisłe, bo to warto mieć styl, jak będzie sobie deptał ode wsi dode wsi. Myślę, że niedługo przejdzie na decathlonizm.

    Za Myszyńcem niespodziewanie natrafiamy na @Twierdziel'a, który towarzyszył nam przez dwa poprzednie dni. Tym razem podjechał autem zaraz po pracy i przekręcił z nami symbolicznych kilka km. Niedługo później spotykamy jadącego nam naprzeciw naszego gospodarza - @guziec. Z tym śmieszkiem znamy się już z poprzedniego roku, gdy jechaliśmy razem szóstego dnia wyprawy.

    Gadka szmatka, a tu nagle macha do nas sobowtór @RayColl_PL. Brat jak się okazuje i w dodatku też wykopek - @adi100_99. Przyjechał z dziewczyną, przywieźli nam lody i picie. Bardzo miły gest, doceniam. Z rzeczy mniej przyjemnych - właśnie w tym miejscu zgubiłem czujnik kadencji. Najpierw myślałem, że został w trawie, gdy rower leżał na poboczu. Po analizie wykresu okazał się, że odpadł jeszcze w czasie jazdy przed miejscem, gdzie staliśmy. Na drugi dzień @guziec pojechał tam nawet, żeby go poszukać, ale niestety bez rezultatu. Wspaniały to był czujnik, nie zapomnę go nigdy...

    @RayColl_PL odbija w swoją stronę, a my we trzech śmigamy do Kolna, gdzie @metaxy ma do odebrania paczkę z prawem jazdy. I ciasteczkami owsianymi na dokładkę. Co ta @isiowa, to ja nawet nie :) Już lekko pagórkowatym terenem i ze znacznie gorszymi asfaltami docieramy na nocleg u @guziec. Tam też na kolację schabowy z mizerią, ale jego historię już @metaxy opisał. Wpieprzaliśmy, aż nam się uszy trzęsły i nawet nie pomyśleliśmy, żeby zrobić zdjęcie temu wiekopomnemu daniu.

    Po kolacji prysznic w jakże cywilizowanych warunkach, ubrania do pralki, oporządzić rowery, a potem bardzo przyjemnie spędzony wieczór z rodziną naszego gospodarza. Dzięki za wszystko @guziec i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś do zobaczenia ;)

    pokaż spoiler A @metaxy jak się dorwał do guźcowego komputera, to siedział do 2.00. Twierdzi, że pisał relacje, ale kto go tam wie. Może kręcił jakąś gównoburzę na nocnej ( ͡° ͜ʖ ͡°)


    #mortalszosuje

    #rowerowyrownik #szosa #wykopcanyonclub #wykoptribanclub #100km #200km (nr 15)
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: dzien9.jpg

  •  

    50277 - 282 = 49995

    Wyprawa, dzień VIII, 7.06.2018

    Po tradycyjnym wyprawowym śniadaniu, ogarnianiu się i pakowaniu dobytku, podjeżdżamy z @metaxy na parking koło chorzelskiej Biedronki, gdzie zgodnie z obietnicą czeka na nas @Twierdziel. Nie przyjechał jednak rowerem, tylko samochodem podwiózł go @breja, który to koleżka dzień wcześniej robił nam zdjęcia na trasie i wrzucał na mirko.

    Pierwszą atrakcją tego dnia jest gmina Jednorożec i obowiązkowe foto ze znakiem miejscowości. Dzień mija nam spokojnie. A to zdjęcie z kościołem, nowym lub w ruinie. A to krówki leżące sobie w cieniu pod drzewem. Nie ma już jednak czasu na takie pogaduchy jak w środę, bo plan kilometrowy mamy ambitniejszy, skupiamy się więc na trzymaniu stabilnego tempa 30+.

    W miejscowości Iłowo-Osada odbijamy po zdjęcie z zabytkową lokomotywą. @Twierdziel wygląda na coraz bardziej zmęczonego, bo tak długich tras jeszcze w tym roku nie robił, ale dzielnie trzyma się na kole. Jednak dwie górki przed Mławą chyba go dobiły, bo tam też postanawia się z nami pożegnać i odbić w kierunku swojego domu.

    W czasie przerwy pod Biedronką w Raciążu spotykamy kolejnego wykopka - @borsaj. Miło mieć następnego towarzysza. Kolega jedzie z nami aż na przedmieścia Ciechanowa. Pomimo że dysponował jedynie "biedaszosą", czyli Tribanem 100, dawał świetne zmiany i utrzymywał nasze tempo. W ogóle dobrze się za nim jechało, bo jest dwa razy szerszy w barach ode mnie XD

    W Ciechanowie nocleg mamy w jakiejś suterenie. Czystością ten pokój nie grzeszył, ale była chociaż kuchnia z lodówką. Ciepłej wody pod prysznicem, który notabene znajdował się w kotłowni, starczyło tylko dla mnie... No nie zawsze trafi się na taki wypas jak w Elblągu. Kolacja, piwko, pisanie relacji i do spania.

    #mortalszosuje - relacje z wyprawy i dłuższych tras.

    #rowerowyrownik #szosa #wykopcanyonclub #100km #200km (nr 14)
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: dzien8.jpg

  •  

    53101 - 252 = 52849

    Wyprawa, dzień VII, 6.06.2018

    Elbląg wita nas dosyć chłodnym porankiem, więc z konieczności start w Ultralightach. Pierwszą rzeczą po opuszczeniu campingu jest udanie się na myjnię, bo napęd w rowerze @metaxy'ego jest cały w piachu. Wyjeżdżając z miasta robimy pamiątkowe zdjęcie z czołgiem, trafiamy też na Cmentarz Żołnierzy Armii Radzieckiej.

    Jako że jedziemy przez tereny, gdzie @metaxy wszystkie gminy ma już zaliczone, kierujemy się najprostszą drogą na południowy-wschód. Kawałek na Kwitajnami spotykamy @galonim'a - najwierniejszego kibica, który był obecny na każdej z trzech poprzednich wypraw Rafała.

    Słońce ładnie świeci, ale wiatr jakiś przenikliwy. Temperaturowo bez szału. Jedziemy z naszym towarzyszem kilkadziesiąt km i żegnamy się przed Olsztynkiem. Pamiątkowe zdjęcie i każdy rusza w swoją stronę. Serwisówkami wzdłuż S7 docieramy do Nidzicy. Pół miasta rozwalone, bo trwa remont głównej drogi. Odwiedzamy zamek krzyżacki i wyjeżdżamy na wschód zaliczyć gminę.

    Wracamy do miasta z nadzieją zjedzenia obiadu w McD, bo @galonim zapewniał, że takowy w Nidzicy jest. No tak średnio bym powiedział... Objazdami i remontowanymi odcinkami dróg docieramy w końcu do Lidla na jakiś większy popas. Najedzeni ruszamy drogą wojewódzką w kierunku Szczytna.

    Kilka km za miastem łapie nas @Twierdziel, który będzie naszym towarzyszem już do końca dnia. Kolega posiada sporą wiedzę na temat swoich okolic i w czasie jazdy dzielił się z nami różnymi ciekawostkami.

    Im bliżej wieczora, tym robi się chłodniej. I to na tyle chłodno, że rozważałem nawet założenie kurtki przeciwdeszczowej, bo zaczynałem już marznąć. Zamiast tego zrobiłem sobie jednak małą czasówkę na ostatnich kilkunastu kilometrach, żeby się trochę rozgrzać.

    Nocleg mamy zarezerwowany w miejscowości Chorzele. Robimy zakupy w Biedronce, żegnamy się z @Twierdziel'em, który deklaruje, że następnego dnia chce z nami pojechać całą trasę i udajemy się na swoją kwaterę.

    #mortalszosuje - moje relacje z dłuższych tras.

    #rowerowyrownik #szosa #wykopcanyonclub #100km #200km (nr 13)
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: dzien7.jpg

  •  

    68855 - 246 = 68609

    Wyprawa, dzień VI - 5.06.2018

    Wstajemy z @metaxy trochę później niż zazwyczaj, pakujemy mandżur i idziemy do @nunu85 na śniadanie. Dzięki za gościnę, panie sołtysie. Będę bardzo miło wspominał pobyt u ciebie.

    Od razu na start dostajemy, jak to określił nasz gospodarz, asfalt typu "kongo", czyli dziura na dziurze. Na szczęście szybko wydostajemy się na dk55, którą docieramy do Kwidzyna. Pogoda z rana nie rozpieszcza. Jest pochmurno i wygląda, jakby w każdej chwili mogło zacząć padać. Ale nie z nami te numery! Na tej wyprawie dla deszczu nie ma miejsca.

    W Sztumie wbrew obawom nie zgniliśmy w pierdlu, zjedliśmy za to śniadanie pod urzędem miasta, pod czujnym okiem @JOUKI, który wyłapał nas na kamerce internetowej.
    Niedługo potem jesteśmy już w Malborku. Główna atrakcja, czyli zamek ozdjęciowana, @JOUKI ponownie łapie nas na kamerce, a w umówionym miejscu spotykamy się z @Qardius, który przyjechał po nas z Trójmiasta.

    W Tczewie robimy zdjęcia mostów, bardzo ładnych zresztą, a gdzieś na "siódemce" przed Gdańskiem spotykamy Adama Kolarskiego. Dosyć znany w środowisku szosowym osobnik, głównie ze zrobienia potrójnego Everestingu. Jak na lokalsa przystało, prowadzi nas przez miasto na Westerplatte, gdzie udajemy pod pomnik.

    Na dole pod pomnikiem, zgodnie z obietnicą, czeka już na nas @Polinik z kartonem Góralków. Dzięki, mieliśmy zapas słodyczy na następne dwa dni ;-)

    Być nad morzem i nie zrobić zdjęcia na plaży? Nic z tych rzeczy. Zostawiamy buty na parkingu i targamy rowery na plażę. Oczywiście wiatr był taki, że @metaxy'emu i @Qardius'owi przewróciło napędem do piachu. Kto używa Squirt Lube do smarowania łańcucha, ma w takim przypadku pełen luz. Nic się nie przyklei, napęd czysty.

    Zdjęcia zrobione, można jechać dalej, bo do noclegu jeszcze kawałek. Po drodze przeprawiamy się promem przez Wisłę w Świbnie (5 zł za rower, rozbój w biały dzień!), zaliczamy McD w Nowym Dworze Gdańskim i z wiatrem w plecy jedziemy do samego Elbląga. Wieczór temperaturowo bez szału. Musiałem założyć oba ultralighty, zwykłego i przeciwdeszczowego, żeby nie zmarznąć.
    Zakupy w Biedronce, zameldować się na campingu, kolacja i do spania.

    Więcej zdjęć na Stravie - https://www.strava.com/activities/1619445445

    #mortalszosuje - mój tag z relacjami rowerowymi.

    #rowerowyrownik #szosa #wykopcanyonclub #100km #200km (nr 12)
    pokaż całość

  •  

    71387 - 223 = 71164

    Wyprawa, dzień V, 4.06.2018

    Poranek w Płocku wita nas mgłą i niezbyt wysoką temperaturą. Wstajemy tradycyjnie o 6.00, @Zara-tu-s_t_ra robi nam śniadanie i ruszamy nie inaczej niż kwadrans przed ósma. Jest już znacznie cieplej, mgła szybko schodzi. Spotykamy też biegającego @spasiva, który dzień wcześniej nam towarzyszył.

    Generalnie kierujemy się z @metaxy na północ, zaliczając kolejne gminy. Kilkanaście km za Sierpcem natrafiamy na ok. kilometrowy odcinek szutru. Normalnie powiedziałbym, że to nic wielkiego. Nie raz już się po takich drogach jechało. Ale tego co było zaraz po nim raczej się nie spodziewaliśmy. Dodatkowe dwa km piaszczystej drogi przez las. Niektóre odcinki tak grząskie, że trzeba było prowadzić rower. Co sobie pokurwowaliśmy na mazowieckie drogi to nasze.

    Dalsza trasa nie obfituje w jakieś szczególne atrakcje. Teren zaczyna się zmieniać na bardziej pofałdowany, gdy wjeżdżamy do Brodnickiego Parku Krajobrazowego. Niby tylko takie małe hopki, ale od razu jakoś przyjemniej się jedzie. I widoki też znacznie ładniejsze, gdy pola obsiane zbożem ciągną się falami aż po horyzont.

    Nocleg mamy w małej wiosce niedaleko Grudziądza, gdzie sołtysem jest @nunu85. Kiedyś nawet robił o tym AMA, ale skojarzyłem dopiero po fakcie i nie zapytałem go o to... Dostajemy kolację i miejsce do spania, możemy się też do woli zajadać czerśniami prosto z drzewa. Po odbyciu gospodarskich obowiązków @nunu85 wpada jeszcze do nas z piwami. Pogadaliśmy na tematy wykopowe i nie tylko, napisałem relację z piątku i koło północy do spania.
    Dzięki za gościnę, kolego i hektarów życzę! ;-)

    Więcej zdjęć na Stravie -https://www.strava.com/activities/1616995685

    #mortalszosuje - mój tag z relacjami rowerowymi.

    #rowerowyrownik #szosa #100km #200km (nr 11)
    pokaż całość

  •  

    74686 - 252 = 74434

    Wyprawa, dzień IV - 3.06.2018

    Wstajemy jak zwykle o 6.00, ale ze zbieraniem się do wyjścia nie zrobiliśmy żadnych postępów. Śniadanie, pakowanie gratów i przed ósmą jesteśmy gotowi. Przed pubem czeka już na nas @radoslaw-szalkowski. Postanowił odprowadzić @Cymerek na jego trasie do Warszawy na pociąg. Żegnamy się i każdy jedzie w swoją stronę.

    Niedługo po wyjechaniu za miasto, zaliczamy z @metaxy pierwszy na tej wyprawie odcinek szutru. Niedługi, bo tylko ok. kilometra, ale zawsze coś. Dzień bez off-roadu dniem straconym. Na rynku w Kłodawie robimy mały postój na rozciąganie. Z kolanem Rafała lepiej niż dzień wcześniej, ale trzeba pamiętać, żeby go niepotrzebnie nie przeciążać.

    Wspomniana Kłodawa to już województwo wielkopolskie. Pierwszy raz byłem tam na rowerze. Podobnie jak w kujawsko-pomorskim, które zostaje zaliczone niedługo później.
    Przez cały dzień udaje nam się unikać burz, które przechodzą gdzieś bokiem. @Cymerek i @radoslaw-szalkowski nie mieli tego szczęścia i musieli czekać półtorej godziny na stacji.

    W pewnym momencie zauważamy gościa w ubraniach z Decathlonu. Nie pomyliliśmy się, to był oczywiście wykopek, a konkretnie @puchacz22. Towarzyszy nam przez następne kilkadziesiąt km, aż do Kowala, skąd ucieka do domu.

    Chwilę później wyjeżdżamy do Gostynińsko-Włocławskiego Parku Krajobrazowego. Bardzo mi się tam spodobało. Lasy, jeziorka, trenen lekko pagórkowaty, dobre jakościowo drogo. Pięknie.

    W Łącku spotykamy z kolei mirka @spasiva, który przyjechał z Płocka i służył nam za przewodnika po mieście. Korzystając z okazji skoczyliśmy do Decathlonu po nowe okulary, a potem do McD na małą kolację, bo czekało nas jeszcze dokręcanie po gminy, skoro godzina młoda.

    Wracamy do miasta i meldujemy się na nocleg u @Zara-tu-s_t_ra, która jest tego dnia naszą gospodynią. Na kolację micha makaronu z kurczakiem, później pogaduchy przy piwku i do spania. Dzięki za gościnę!

    Więcej zdjęć na Stravie - https://www.strava.com/activities/1615342296

    #mortalszosuje - mój tag z relacjami rowerowymi.

    #rowerowyrownik #szosa #100km #200km (nr 10)
    pokaż całość

  •  

    77513 - 235 = 77278

    Wyprawa, dzień III, 2.06.2018

    Pobudka jak zwykle o 6.00, ale zanim zjemy śniadanie i zbierzemy dupy, jest już kwadrans przed ósma. Ukraińców dawno nie ma, więc do wyjazdu mamy cały hotel dla siebie.

    Z miasta wyjeżdżamy na zachód, a w Piorunowie, gdzie odbijamy na północ, zaliczamy pierwszą tego dnia atrakcję turystyczną w postaci pałacu. Dalej przez kilkanaście km jedziemy drogą prostą, jak od linijki. Na śladzie trasy wygląda, jakby ktoś zapomniał wyłączyć pauzę. Po drodze dogania nas @sim_co, którego poznaliśmy dzień wcześniej, a teraz towarzyszy nam do Ozorkowa.

    W miejscowości Piątek, która uchodzi za geometryczny środek Polski, cykamy obowiązkowe zdjęcie z pomnikiem. On sam jakiegoś wielkiego szału nie robi. Można było się bardziej postarać.

    Z kolei zamek w Oporowie bardzo nam się spodobał. Klimat było czuć już od samego wejścia na teren parku, głównie za sprawą setek kraczących wron i fosy zielonej od glonów.

    Mimo iż od Kutna, w którym planujemy nocleg, dzieli nas ledwie kilkanaście km, musimy pojechać jeszcze sporą pętlę na wschód, zahaczając ponownie o Mazowsze. I nieważne, że drogi przypominają tarkę, #zaliczgmine ma tutaj priorytet. Ale każdy z grubsza wiedział na co się decyduje, więc zażalenia jeśli już, to tylko do siebie.

    Przez cały dzień nie forsowaliśmy jakiegoś specjalnego tempa, bo @metaxy'ego zaczęło boleć prawe kolano. Tak jak to mówią - po trzydziestce, to już nic tylko dzwonić po śmieciarkę.

    Co do samego noclegu, to mamy go w pokojach nad pubem dla motocyklistów. Właściciel bardzo wyluzowany, z głośników leci coś w stylu "rapapara, miała ryja jak kopara", a pokoje standardem zatrzymały się w późnym PRL-u. Robimy zakupy na rano, w pubowym barze jemy po burgerze i do spania.

    Więcej zdjęć na Stravie - https://www.strava.com/activities/1612675458

    #mortalszosuje - mój tag.

    #rowerowyrownik #szosa #100km #200km (nr 9)
    pokaż całość

  •  

    80026 - 237 = 79789

    Wyprawa, dzień II, 1.06.2018

    Pobudka o 6.00, śniadanie w towarzystwie @rdza i @theDOG, a gdy wychodzimy, pod blokiem czekają już @mosci_K i @Cymerek, którzy nocowali w innych rejonach Warszawy.

    Ruszamy na południowy-zachód. Pierwszy drożdżówkarski postój robimy pod Łosiem w Łosiu. @rdza i @theDOG jadą z nami do Tarczyna, gdzie odbijają w swoją stronę.

    Lepszymi i tymi trochę gorszymi asfaltami (jak to na Mazowszu) docieramy do Bolimowa, gdzie już czekają na nas @radoslaw-szalkowski i @Dewastators, który przyjechał pociągiem z Wrocławia. Pierwsze zdjęcie z czołgiem robimy z Skierniewicach, a kolejne (i to z dwoma!) w Muzeum Czynu Zbrojnego w Lipcach Reymontowskich.

    Przez cały dzień jest tak gorąco, że w zasadzie co godzinę trzeba robić przerwę na uzupełnienie wody w bidonach. Schodzi tak szybko, bo oprócz picia jeszcze się nią polewamy dla chwilowego chociaż uczucia chłodu.

    Gdzieś po drodze @Dewastators'owi pęka szprycha w tylnym kole. Na szczęście od strony nypla, więc dr @metaxy przeprowadza szybką operację jej usunięcia i można jechać dalej, mimo że koło lekko bije.

    W Aleksandrowie Łódzkim spotkamy kolejną wykopową delegację - @sargento, @Zelazko_MPM i @sim_co. Jadą z nami do Konstantynowa Łódzkiego, gdzie mamy już zarezerwowany nocleg w hotelu pracowniczym. Oprócz nas są tam zameldowani tylko i wyłącznie Ukraińcy. Jakoś specjalnie mnie to nie zdziwiło.

    Nadeszła pora, żeby się powoli rozstawać. @Dewastators ucieka do Pabianic na pociąg powrotny, lokalsi wracają do Łodzi, a @mosci_K jadąc do domu dokręca jeszcze do trzystu.
    Szybkie zakupy w Biedronce, żeby rano było jakieś śniadanko, a później idziemy z @metaxy i @Cymerek na pizzę na miasto.

    Dzięki wszystkim za wspólną jazdę i do zobaczenia wcześniej czy później przy okazji kolejnej wykopowej trasy.

    Więcej zdjęć na Stravie -
    https://www.strava.com/activities/1610472753

    #mortalszosuje - mój tag z relacjami rowerowymi

    #rowerowyrownik #szosa #wykopcanyonclub #100km #200km (nr 8)
    pokaż całość

  •  

    91374 - 437 = 90937

    Wyprawa, dzień I, 31.05.2018

    Tradycyjna, coroczna trasa do Warszawy połączona ze startem wyprawy @metaxy'ego "dookoła" Polski. 

    Pobudka o północy, po niecałych trzech godzinach snu. Kawa, pokaźna porcja makaronu i o 1.00 można ruszać. Punkt wspólny mamy wyznaczony w Olkuszu. Po drodze zgarniam nowego kolegę ze Stravy, a kawałek dalej @makyo i Stefana.

    Na stacji na obwodnicy Olkusza meldujemy się po nieco ponad półtorej godziny, a kilka minut później zjawia się #rowerowykrakow w ok. 20-osobowym peletonie. Byli @metaxy, @Cymerek, @wspodnicynamtb, @mihal34, @pe__pe, @banan77. Z Jaworzna wcześniej przejechał @MordimerMadderdin. Niektórzy nawet dojechali pociągami do Krk, żeby z nami pojechać: @zukikiziu, @Baczy i @mosci_K. Reszty osób nie znam.

    Noc jest bardzo ciepła i bezwietrzna, jedzie się rewelacyjnie. Niektóre osoby odłączają się po drodze, bo robią krótsze dystanse. Czas szybko mija i po ok 200 km jesteśmy już w McD w Suchedniowie na drugie śniadanie. Dosłownie kilometr wcześniej spotykamy @radoslaw-szalkowski, który przyjechał z Łodzi. 

    Kilkadziesiąt km za Radomiem, podczas postoju na stacji spotykamy #szosowawarszawa, którzy wyjechali nam naprzeciw. Byli: @masash, @mikkeler, @oskar1100, @theDOG i @tytyrytek.

    Niekiedy jedziemy takimi zadupiami, że asfalt tam jest tylko z nazwy. Mazowieckie, ku@#&...

    Na postoju w Warcie dołącza @rdza, u której później będziemy nocować, a gdzieś w okolicy słynnych Gassów @negrobella.

    Już w samej Warszawie jedziemy prosto pod dworzec centralny, bo ludzie uciekają na swoje pociągi, a i tradycyjne zdjęcie z Pałacem Kultury i Nauki trzeba zrobić. Tam też spotkamy @edicsson, która zachęcona w poprzednim wpisie, przyjechała przybić z nami piątkę ;-)

    Od połowy trasy @metaxy był jakiś osłabiony problemami żołądkowymi, ale końcówkę to już ledwo żył. Zbieramy się więc czym prędzej i @masash prowadzi nas do @rdza. I dosłownie na trzysta metrów od jej mieszania przytrafia mi się gleba... Jakaś kobieta szła DDR-ką i chciałem ją ominąć z lewej strony. Niestety okazało się, że biała linia oddzielająca DDR od chodnika tak naprawdę jest kilkucentymetrowym krawężnikiem. Zdarte kolano, trochę ryj, obita dłoń, pęknięte okulary. W pierwszej chwili @masash myślał, że straciłem zęby, a to tylko kawałek białej oprawki poleciał na trawnik. Z rowerem na szczęście ok. Ze strat trwałych jedynie obdarty tylny zacisk.

    U naszej gospodyni jak zwykle wypas. Na starcie arbuz i piwo, żeby się nawodnić, a potem porządna kolacja. Dzięki Ci po stokroć! Myślę, że będę musiał jeszcze kiedyś przejechać, bo ciągle nie widziałem tego kota spod wanny :-D

    Więcej zdjęć na Stravie - https://www.strava.com/activities/1608633243

    #mortalszosuje - mój tag z relacjami z dłuższych tras.

    #rower #szosa #wykopcanyonclub #rowerowyrownik #100km #200km #300km #400km (nr 3)
    pokaż całość

  •  

    106367 - 101 = 106266

    Kontrolnie przed wyprawą. Przy okazji Canyonowi stuknęło 10 tys. km od dnia zakupu.

    Start wyprawy "dookoła" Polski z @metaxy już dziś (a właściwie to jutro) o 1.00 w nocy. Na początek 400 km do Warszawy. Zapowiada się silna reprezentacja mirko. Kilka osób specjalnie przyjeżdża pociągami do Krakowa, żeby z nami jechać. Spodziewamy się też stołecznej delegacji, która ma po nas wyjechać.

    Do zobaczenia na trasie!

    #rowerowyrownik #szosa #wykopcanyonclub #100km (nr 27)
    pokaż całość

  •  

    113542 - 415 = 113127

    Tour de Silesia 2018, dystans 350 km.

    Zgodnie z obietnicą z tego wpisu, trasa z dedykacją dla @mmichal i życzeniami szybkiego powrotu do zdrowia.

    Trochę inaczej niż w zeszłym roku, kiedy to do trasy TdS dołożyłem dojazd i potem jeszcze powrót do domu. Tym razem z uwagi na znacznie większą trudność (i to na krótszym dystansie!) postanowiłem po maratonie jedynie wrócić o własnych siłach.
    Tak więc pobudka o 4:30, kawa, śniadanie itp, rower do samochodu i ojciec wiezie mnie do Godowa, gdzie na terenie ośrodka sportu znajduje się baza maratonu. Na miejscu melduję się przed 7.00 i od razu spotykam @byczys'a, który jedzie na dystansie 600 km. Odbieram pakiet startowy, który obejmuje worek na ziemniaki (tzn. na przepak), numerek na ramę i cztery trytytki. Na bogato!

    Do startu mojej grupy jeszcze godzina, więc zarządzam sobie drugie śniadanie w postaci naleśnika. Po chwili przysiada się do mnie @fixie, a potem też @byczys. Coś tam pogadaliśmy, ale trzeba się szykować. Odbieram nadajnik GPS i ruszam w 14. grupie o 8.05 z numerem startowym 118.

    W sumie na dystansie mini jedzie ok. 140 zawodników (na długim bodajże 69), a grupy liczą 8-9 osób. W mojej miałem tylko jednego gościa "na poziomie", reszta została z tyłu już po ledwie kilkuset metrach. Jedziemy więc sobie na zmianach, tempo 35-37 km/h. Po kilkunastu minutach zaczynamy wyprzedzać pojedyncze osoby z wcześniejszych grup. Czasami ktoś próbuje się podpiąć, ale szybko odpadają na pierwszej lepszej górce.

    Swojego towarzysza tracę kawałek za Opawą, gdy zaczynają się nieco poważniejsze podjazdy. Na zjeździe do Bruntala dołączam do kilkuosobowej grupki, jedziemy razem kilka km, ale i oni zostają w tyle, gdy tylko zaczyna się podjazd-dojazdówka do Pradziada. Ogólnie ten odcinek ma tragiczny asfalt, ale do góry to jeszcze tak nie przeszkadza.

    Na parkingu pod Pradziadem zlokalizowany jest punkt z wodą i drożdżówkami, i tam też łapie mnie deszcz. Powiedziałbym nawet, że ulewa. Straciłem ponad pół godziny, żeby to przeczekać. Ruszam do góry jeszcze w lekkiej mżawce, ale już po kilku minutach muszę zdejmować kurtkę, gdy wychodzi słońce, woda zaczyna parować i robi się nieznośnie duszno.

    Sam podjazd dla mnie osobiście bardzo przyjemny, trzyma stałe 7-8% (oprócz wypłaszczenia na parkingu przed szczytem). I przed parkingiem właśnie robi się nagle kompletnie sucho. Żadnego deszczu na górze nie było... Kilka fotek i trzeba się zbierać. Na zjeździe zauważam @fixie'go, ale @byczys gdzieś mi umknął. Na dole robię krótką pauzę na kołoczka i tankowanie bidonów.

    Następne dwa podjazdy są niczym zmarszczki w porównaniu do Pradziada. Wchodzą bezproblemowo. Później bardzo długi zjazd do Jesionika i kilka km po mokrym. Chwilę wcześniej musiała tu przejść ta ulewa. Ochraniacze i tak przemokły, ale same buty chociaż czyste.

    Podjazd pod Rejviz jest świetny, typowo przegibkowy. Uwielbiam takie. Dwa następne, czyli Horni Udoli i Petrove Boudy trzymają podobne nachylenie. Na każdym z nich wyprzedzam kolejnych zawodników. Nie żebym się chwalił, ale na całej trasie nikt nie wyprzedził mnie na żadnym podjeździe ( ͡° ͜ʖ ͡°) Kilka razy usłyszałem też wyrazy uznania, jak to dobrze idzie mi pod górę.

    W Prudniku, na 213. km zlokalizowany był punkt żywieniowy. Z tego co widziałem, dojechałem tam jako czternasty. Wciągnąłem półtorej porcji makaronu, wypiłem kawę, podładowałem Garmina i zabrałem się w odjazd z czterema innymi osobami. Mieliśmy również dwóch towarzyszy z Cyklofanu Opole, którzy przyjechali użyczyć koła maratończykom. Bardzo miło z ich strony. Odprowadzili nas chyba do Krapkowic.

    Ostatnia "przeszkoda" do mety, czyli Góra Św. Anny i jak to zwykle bywa, tylko rozpoczął się podjazd i już zostałem sam. Na górze mijam kilka osób, które zatrzymały się przy sklepie.
    Powoli zapada zmierzch i robi się chłodniej, gdy więc widzę znak z miejscowością Nędza, przypomina mi się od razu ten wpis i tam właśnie postanawiam zrobić krótką przerwę. Zakładam rękawki, zmieniam okulary na przezroczyste i ruszam na ostatnie 40 km.

    Jedzie się całkiem nieźle, w zasadzie bez wiatru, ale już nawet na małych pagórkach czuć zmęczenie Jesenikami. Na mecie melduję się o 22.22 i z czasem 14 godz. 17 min. i 47 sek. zajmuję w ostatecznym rozrachunku 8. miejsce. Not bad I guess.
    Gdyby kogoś interesowało, to z samego maratonu wyszło 353 km, 4060 metrów w górę i średnia 29,2 km/h.

    Tyle, co odebrałem pamiątkowy medal, na metę wpada grupa, którą mijałem na Annabergu, a wśród nich także mój towarzysz z początku trasy. Gratulujemy sobie i idę do knajpy naprzeciwko bazy maratonu, gdzie na każdego zawodnika czeka śląski obiad - rolada z kluskami i modro kapusta. Nawet załapałem się na końcowy gwizdek finału Ligi Mistrzów, wyświetlanego na telebimie w ogródku.

    No nic, zaplanowałem powrót rowerem, więc do dzieła. Wiedziałem, że będzie ciężko po takiej wyrypie i dodatkowo w środku nocy, ale nie, że aż tak. Każda najmniejsza górka to zrzucanie na prawie najmiększe przełożenie. Normalnie było mi wstyd przed samym sobą... W Pszczynie trochę odżyłem, ale tylko dlatego, że do domu mam już stamtąd całkiem po płaskim.
    Gdybym jechał dystans 600 km, to prawdopodobnie zrezygnowałbym w Godowie, gdzie wypadał im drugi punkt żywieniowy. Nie wyobrażam sobie jechania jeszcze 200 km, w dodatku przez Beskidy z takim gruzem w nogach. Wielki szacun dla @byczys'a za przejechanie tej trasy.

    I to chyba na tyle. Z tego co słyszałem, przyszłoroczna wersja maratonu ma być poprowadzona przez Lysą Horę, więc łatwiej na pewno nie będzie. Już nie mogę się doczekać :D

    Podziękowania dla @sargento i @demoos za prowadzenie na mirko relacji z maratonu :)

    Link do Stravy >>TUTAJ<<

    #mortalszosuje - mój tag z opisami dłuższych tras.

    #szosa #wykopcanyonclub #tourdesilesia #rower (normalnie nie taguję, żeby nie wołać do wpisu na równiku 2 tys.ludzi, ale uznałem, że taka relacja może kogoś zainteresować)

    #rowerowyrownik #100km #200km #300km #400km (nr 2)
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: TdS2018.jpg

  •  

    121842 - 111 = 121731

    Czwartkowa Runda z @Arczi-S, @szadok i znajomymi ze Stravy. Miało być na spokojnie, bo w sobotę Tour de Silesia (dystans 350 km), ale wyszło jak zwykle ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    A jutro na TdS będziemy reprezentować mirko razem z @fixie i @byczys. No chyba, że jedzie jeszcze ktoś, o kim nie wiem.

    #rowerowyrownik #szosa #100km (nr 26)
    pokaż całość

  •  

    126351 - 100 - 101 = 126150

    Poniedziałkowy "rozjazd" do Pszczyny po jurajskich interwałach. Nogi z betonu i do tego pod wiatr. No nie jechało się za dobrze ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    We wtorek już trochę lepiej. Na zaporę do Porąbki i na świderka do Międzybrodzia. A co najlepsze na gruz w nogach? Oczywiście powrót przez Przegibek :D

    #rowerowyrownik #przegibekzawszespoko #100km (nr 24 i 25)
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: ponwt.jpg

  •  

    126624 - 251 = 126373

    Niedzielna trasa na Jurę Krakowsko-Częstochowską.

    Na zaproszenie @wspodnicynamtb z Warszawy do Krakowa na weekend przyjechali @rdza i @theDOG. Zaproponowałem więc, że zabiorę kogoś ze sobą i trochę się razem przejedziemy.
    Ruszamy o 8.00 rano ekipą w składzie @Arczi-S, @Marcin_od_Tribana i Marcin ze Stravy. W Jaworznie dołącza do nas @MordimerMadderdin. Miejscem spotkania jest zamek Rabsztyn koło Olkusza.

    Spodziewaliśmy się tylko wcześniej wymienionej trójki, bo większość podstawowego składu #rowerowykrakow dostarczyła usprawiedliwienia na ten dzień. Już po drodze wiedzieliśmy, że "krakusy" mają prawie godzinną obsuwę czasową, ale to jeszcze można było jakoś pogodzić. Przy zamku okazało się jednak, że double puncture w wykonaniu @wspodnicynamtb skutecznie pokrzyżował plany... Po szybkich ustaleniach zdecydowaliśmy, że kontynuujemy trasę sami.

    Pomiędzy punktem widokowym na Pustynię Błędowską, a zamkiem Ogrodzieniec gubimy @MordimerMadderdin, który został nieco z tyłu na górce i nie zauważył, że trasa skręca. Aż do Lelowa non stop jedziemy pod wiatr. Tam na szczęście odbijamy na południe i od tego momentu wieje już znacznie bardziej korzystnie, bo w plecy.

    Druga tego dnia wizyta w Olkuszu podyktowana jest oczywistą potrzebą zjedzenia wykwintnego obiadu w McD. Odpowiednio posileni dzielimy się na dwie grupy. Ci bardziej "wyrypani", czyli @Arczi-S i @Marcin_od_Tribana wybierają łatwiejszą i krótszą drogę, a drugi Marcin i ja jedziemy zgodnie z wytyczoną trasą, czyli bardziej pagórkowato.

    Szkoda, że nie udało się spotkać z warszawskimi gośćmi, ale myślę, że nadrobimy to już za tydzień podczas startu wyprawy ;)

    #mortalszosuje

    #rowerowyrownik #szosa #wykopcanyonclub #100km #200km (nr 7)
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Jura.jpg

  •  

    148530 - 100 = 148430

    Mała setka przed pracą. Będąc jeszcze na świeżo po Laskowej (900 m, 19%), podjechałem dla porównania Chrobaczą Łąkę (1,8 km, 12%). No nie robi już takiego wrażenia, jak wcześniej ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #rowerowyrownik #100km (nr 23)

  •  

    149031 - 351 = 148680

    O trzy dni przyśpieszona trasa urodzinowa.

    Pierwotnie planowana na środę 16 maja, ale raz, że @metaxy oddaje wtedy rower do serwisu przed wyprawą (a jechanie takiej trasy na starym BH z pękniętą rama raczej nie byłoby zbyt mądre), a dwa, że prognozy pogody na ten tydzień nie zapowiadają się optymistycznie. Plusem też niewątpliwie był skład, bo zamiast we dwóch, jechaliśmy w sześciu.

    Tak więc pobudka o 4.00 nad ranem, ale niespecjalnie mnie to ruszyło, bo i tak przez cały tydzień wstawałem o podobnej godzinie do pracy. Kawa, nieśpieszne śniadanie i o 5.30 wyjeżdżam. Aż do Skawiny lecę DK 44. Normalnie bym się na to nie zdecydował, ale o tej porze ruch jest znikomy. Ekipę #rowerowykrakow spotykam w Świątnikach Górnych, a jadą w składzie: @metaxy, @Cymerek, @38kemor, @ToroToro i Radek.

    @38kemor niestety dosyć szybko się z nami żegna, bo czas pozwala mu tylko na setkę. Przez kolejne 60 km jedziemy więc w pięciu. W Tymowej z kolei opuszcza nas Radek, który powrót zaplanował sobie północną stroną, a my rozpoczynamy bardzo fajny podjazd składający się z kilkunastu serpentyn. Na mapie wygląda niczym naciągnięta sprężynka.

    Zapora na jeziorze Rożnowskim była obowiązkowym punktem programy tej trasy. Robimy fotki i można ruszać na poszukiwania otwartego sklepu, bo w bidonach zaczyna już wysychać, a i jakaś cola z lodzikiem też by siadły.

    Jeszcze tylko jeden większy podjazd i już jesteśmy w Nowym Sączu, gdzie od razu kierujemy się do naszej ulubionej jadłodajni. Niedawno widziałem na głównej wysoko plusowany komentarz, że jedzenie z McD wcale nie jest gorszej jakości niż to z marketów, a może i nawet lepsze, bo używają najwyższej jakości składników. Uspokojony tym faktem zjadłem trzy cheeseburgery i dwie porcje frytek.

    Wyjeżdżając z miasta zahaczamy jeszcze o rynek, a przez następne 45 km mentalnie przygotowujemy się już na podjazd w Laskowej, uznawany za jeden z najtrudniejszych w Polsce i chyba najbardziej stromy. Niecałe 900 metrów ze średnim nachyleniem 19% mówi samo za siebie.
    @metaxy i @Cymerek byli tam w zeszłym roku, więc wiedzieli czego się spodziewać. Podjazd już w zasadzie od pierwszych metrów atakuje tak mocnymi procentami, że trzeba wręcz leżeć na kierownicy, żeby nie podniosło przedniego koła. Dzielnie walczyłem na przełożeniu 34x28, trzymając się zaraz za Rafałem, ale musiałem poddać ostatnie 200 metrów po tym jak kadencja spadła mi poniżej 40 obrotów i po prostu nie dałem rady już tego przepchnąć. A samo pchanie roweru pod taką górę też jest niezłym wyzwaniem i nawet nie było dużo wolniej niż jazda :D
    Zdecydowanie trzeba tam następnym razem pojechać zaopatrzonym w kasetę 32t i bardziej na świeżo, a nie z 220 km w nogach.

    Kawałek za Tymbarkiem zarządzamy sobie ostatnią przerwę na tankowanie i colę. Żegnamy się w Myślenicach. Krakusy na północ, a ja na zachód przez Lanckoronę (nowy asfalt na serpentynach!) i Wadowice. Choć nogi nie kręciły już tak ochoczo na podjazdach, to i tak wracało się nieźle z lekkim wiatrem w plecy.

    350 km i 4200 metrów przewyższeń, czyli w cyferkach trasa bardzo podobna do maratonu Tour de Silesia, w którym będę startował za 2 tygodnie. Jeśli uda się go przejechać w mniej więcej takim samym czasie, to będę bardzo zadowolony.

    #mortalszosuje - moje relacje z dłuższych przejazdów

    #rowerowyrownik #szosa #wykopcanyonclub #100km #200km #300km (nr 3)
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Rożnów.jpg