SERWIS MOTORYZACYJNY INACZEJ, PROWADZONY PRZEZ PETROLHEAD'ÓW. JEŚLI JESTEŚ MOTOMANIAKIEM TO TO MIEJSCE JEST STWORZONE DLA CIEBIE!

  •  

    APELUJEMY – KUPUJCIE KIA STINGER, BO MOŻE NIE POWSTAĆ DRUGA GENERACJA
    Gdy producent stawia na nowy, eksperymentalny model samochodu to istnieje ryzyko, że cały plan się nie powiedzie, a firma zostanie narażona na straty. Zazwyczaj w takich sytuacjach cała nadzieja w ludziach, który kupują takie samochodu i podobnie jest w przypadku KIA Stinger. Mimo, że auto nie jest drogie, oferuje całkiem dobre osiągi i w swojej klasie ma dobry stosunek jakość/cena to jak się okazuje sprzedaż jest poniżej oczekiwań marki. W takiej sytuacji przyszłość modelu stoi pod znakiem zapytania.

    „Nigdy tak naprawdę nie spodziewaliśmy się, że sprzedamy ogromne ilości. To był samochód halo [samochód na próbę – przypis red.]. Chcieliśmy odnieść sukces przynajmniej w Ameryce, na rynku, na którym myśleliśmy, że jest szansa, że to zadziała. Mieliśmy bardzo wysokie oczekiwania wobec tego rynku i bardzo trudno jest rozpocząć działalność w takich segmentach.” - powiedział Gregory Guillaume, wiceprezes, starszy główny projektant studia stylistycznego Kia w Niemczech

    Guillaume wysunął ciekawą koncepcję jakoby KIA miała poczekać z decyzją odnośnie pozostania albo opuszczenia rynku przez jeszcze jedną generację Stingera. To oznaczałoby, że zobaczymy następcę obecnego modelu, ale kluczowa w tym wypadku jest kwestia czy zarząd KIA posłucha Guillaume, który odpowiedzialny był w Audi za model A8 znajdujący się na początku w podobnej sytuacji względem serii 7 i S klasy. KIA ma problem z wizerunkiem marki w klasie Premium, bo wielu klientów nie może zaakceptować jej obecności w tym segmencie, co utrudnia sprzedaż i rozwój.

    Teraz przed KIA kluczowy moment, bo muszą podjąć decyzję odnośnie przyszłości. Guillaume zaznaczył, że Genessis, który jest bliźniakiem Stingera aspiruje do BMW serii 3 natomiast Stinger chce iść w stronę GranTurismo. Producent rozważa wybranie wariantu elektrycznego i uplasowanie Stingera na rynku jako pełnego elektryka klasy Premium. Jednak ta opcja jest odległa, bo rozwój technologii elektrycznej w KIA nie jest jeszcze wystarczający.
    Dalsza część tekstu...[KLIK]

    #motoryzacja #kia #samochody #mechanikasamochodowa #carboners #ciekawostki #zainteresowania #wokolmotoryzacji
    pokaż całość

  •  

    NOWA GENERACJA AUDI RS7 ZAPREZENTOWANA
    Po wprowadzeniu Audi S7 z silnikiem diesla, wersja RS7 miała zostać jedyną sportową benzynową wersją modelu A7, przez co oczekiwania wobec niej były wysokie. Wczoraj poznaliśmy charakterystykę najmocniejszej wersji limuzyny Audi i na pewno nie można powiedzieć że jesteśmy rozczarowani. Szczególnie jeśli chodzi o silnik to puryści Audi powinni być zadowoleni pod względem mocy i osiągów.

    Względem pierwszej generacji moc wzrosła o 40 koni i silnik 4.0 TFSI produkuje teraz 600 koni, natomiast moment obrotowy wzrósł aż o 100Nm do poziomu 800Nm. Silnik spalinowy jest teraz wspomagany przez silnik elektryczny pracujący w układzie mild-hybrid. Osiągi nadal są na topowym poziomie, do setki auto przyśpiesza w 3.6 sekundy, a prędkość maksymalna to 250km/h z możliwościa przesunięcia ogranicznika na 305 km/h z pakietem Dynamic Plus. W prowadzeniu pomaga obniżone oraz usztywnione pneumatyczne zawieszenie, a za hamowanie opcjonalnie odpowiadają ceramiczne hamulce.

    Z zewnątrz od razu można zauważyć, że nie mamy doczynienia ze zwykłą limuzyną. Z daleka widać, że RS7 jest napakowane sportowymi akcentami, z przodu wyróżnia się ogromny grill i zderzaki o agresywnym zacięciu, z tyłu natomiast dwie okrągłe końcówki wydechu oraz wyraźnie zaznaczony zderzak. Poza tym oczywiście w ofercie znajdą się nowe wzory felg w rozmiarze aż do 22 cali oraz wiele elementów wykonanych z włókna węglowego. W środku również znajdziemy wiele sportowych akcentów, takich jak specjalna kierownica, wzory tapicerki oraz zegary z logo RS7.

    Montowane standardowo adaptacyjne zawieszenie pneumatyczne RS adaptive air suspension z systemem regulacji tłumienia dostosowano specjalnie do modeli typu RS. RS 7 Sportback dzięki nowemu modułowi amortyzatora pneumatycznego ze sprężyną o 50% sztywniejszą (w pakiecie Dynamic plus), osiąga maksymalną prędkość 305 km/h. Sportowe zawieszenie pneumatyczne można ustawić w kilku trybach; oferuje ono także automatyczną regulację poziomu. W położeniu normalnym, nadwozie nowego RS 7 Sportback zawieszone jest o 20 mm niżej niż w przypadku standardowego Audi A7 Sportback. Przy prędkości powyżej 120 km/h obniża się o kolejne 10 mm oraz oferuje tryb unoszenia, na życzenie umożliwiający podniesienie zawieszenia pojazdu o 20 mm. Pochylenie sworznia zwrotnicy zawieszenia pneumatycznego RS sport zapewnia kierowcy swobodę wyboru między komfortem jazdy na długich dystansach i najwyższymi osiągami. Opcjonalne sportowe zawieszenie RS plus z systemem dynamicznej kontroli jazdy (DRC) jeszcze pewniej utrzymuje RS 7 Sportback na drodze i zapewnia lepsze jego prowadzenie. Podczas dynamicznej jazdy znacznie zmniejsza kołysanie wzdłużne i poprzeczne pojazdu. Nowej generacji amortyzatory ze zintegrowanymi zaworami wyraźnie różnicują poszczególne tryby jazdy systemu Audi drive select.
    Czytaj dalej...

    #motoryzacja #audi #samochody #rs7 #vag #ciekawostki #zainteresowania #wokolmotoryzacji
    pokaż całość

  •  

    Grand Prix Włoch - PODSUMOWANIE

    Start nie obfitował w emocje związane z czołem stawki, jednakże trochę się zadziało na tyle. Startujący z ostatniego pola przez wymianę silnika Max Verstappen przez tłum przy pierwszej szykanie nie dohamował i uszkodził skrzydło które musiał wymienić. Przed sekcją zakrętów Lesmo Sebastian Vettel został wyprzedzony przez swojego byłego zespołowego partnera, Daniela Ricciardo, jednakże szybko zdołał odzyskać pozycję, korzystając na prostej startowej z przewagi mocy nad silnikiem Renault. A po paru okrążeniach od startu zaczął się prawdziwy chaos. Najpierw Vettel sam z siebie stracił panowanie na sekcji Ascari, potem niebezpiecznie wjechał na tor, przez co na jego przednie skrzydło najechał Lance Stroll. Kanadyjczyk przez wyczyn 4-krotnego mistrza świata wypadł poza tor, a następnie powtórzył to co zrobił Niemiec, zmuszając Gasly’ego do wyjazdu na żwir.

    Obaj panowie dostali za to kary, Vettel 10 sekund stop & go, a Stroll karę przejazdu przez aleję. I pozostańmy na chwilę w temacie kar, bo tych się sporo nawinęło. Karę dostał Kimi Raikkonen 10 sekund stop & go przez start na mieszance innej niż tej, na której osiągnął najlepszy czas w Q2. Charles Leclerc za przyblokowanie i zmuszenie na zjazd Hamiltona na „escape road” w walce na dohamowaniu do drugiej szykany otrzymał biało – czarną flagę, ale uniknął kary związanej ze ścięciem pierwszej szykany po przyblokowaniu koła. No i na ten moment dalej nie mamy rozstrzygnięcia sprawy związanej z niedokręceniem opony w samochodzie Sainza.

    Carlos był też pierwszym z 3 kierowców którzy tego wyścigu nie ukończyli. Następnymi byli Daniił Kvyat, który doznał awarii jednostki napędowej, oraz Kevin Magnussen przez awarię hydrauliki. Wracając do walki, Ferrari po raz drugi z rzędu pokazało, że jak chce, to umie w strategię. Leclerc zjechał po twarde opony okrążenie po Hamiltonie, który wymienił mieszankę na pośrednią. Na początku 5-krotny mistrz świata dysponował lepszym tempem, jednakże nie było ono na tyle dobre, żeby dogonić Monakijczyka, a z okrążenia na okrążenie przez topnące tempo stawało się coraz trudniejsze.

    Ostatecznie Hamilton przegrał walkę o zwycięstwo w Grand Prix Włoch, przestrzelając hamowanie do pierwszego zakrętu i będąc zmuszonym do przejechania przez slalom na szykanie. Wtedy do akcji wkroczył trzymający się z boku Valtteri Bottas, który opony wymienił później niż jego zespołowy kolega i przez ich mniejsze zużycie dysponował lepszym tempem. Tempo było na tyle wystarczające, że gdyby nie kilka błędów Fina, byłby on w stanie wyprzedzić Charlesa i zdobyć pierwsze miejsce. Jednakże właśnie te błędy wystąpiły, czy to lekko przestrzelony punkt hamowania przy pierwszej szykanie, czy zbyt szerokie wyjście z drugiej szykany.

    W ten oto sposób Chal Lelerc wygrał drugie Grand Prix z rzędu. A radości nie było końca, bo tifosi na tę wygraną czekali wiele lat. Charles skradł serce Włochów nie tylko wygraną, ale też wypowiedzią w języku ojczystym stajni z Maranello podczas wywiadu przeprowadzanego przez Martina Brundle. Podium uzupełnili Valtteri Bottas oraz Lewis Hamilton, którzy na pewno nie wyjadą z Monzy w pełni zadowoleni, w przeciwieństwie do kierowców Renault, którzy z Danielem Ricciardo na czele zajęli czwarte i piąte miejsce. Za nimi uplasował się startujący z 8 pola Albon. Dalej Perez oraz startujący z końca Max Verstappen który zaliczył 2 pit stopy. Ostatnie dwa punktowane miejsca zajęli Antonio Giovinazzi oraz Lando Norris. Poza pierwszą dziesiątką ukończyli Pierre Gasly, Lance Stroll, Sebastian Vettel (który swoim występem ponownie zawiódł włoskich fanów), George Russell, Kimi Raikkonen, Romain Grosjean. Robert Kubica jako ostatni przekroczył linię mety na 17 pozycji, a jak już wspomniałem wcześniej, wyścigu nie ukończyli Sainz, Kvyat oraz Magnussen

    #motoryzacja #samochody #wyscigi #ciekawostki #zainteresowania #f1 #kubica #powrutcontent
    pokaż całość

  •  

    Renault Kadjar INTENS TCE 160 - SUV, który potrafi zaskoczyć
    Do SUVów podchodzę ostrożnie z prostego powodu – nie widzę ich sensu i racji bytu. To ten typ samochodu, który jest mi dosyć obojętny i nie wywołuje u mnie wielkich emocji, ale tutaj Kadjar mnie zaskoczył. Nie chodzi o całkowitą zmianę wizerunku SUVa w moich oczach po tygodniowej jeździe Kadjar’em, ale raczej o ocieplenie wizerunku tego typu samochodów i znalezienie kilku ich zalet (ale również i wad).

    Z zewnątrz – nowoczesny i dynamiczny

    Podchodząc do auta widzisz najpierw jego zewnętrzny wygląd i w przypadku Kadjara, a w szczególności modelu po faceliftingu z 2018 roku, można miło się zaskoczyć – auto wygląda solidnie, nowocześnie i potężnie. To jego główne walory, a ten ostatni potrafi przekuć się w wadę, o której więcej przy wrażeniach z jazdy. Wracając do wyglądu zewnętrznego należy pochwalić projektantów za drobny zabieg, jakim jest poprowadzenie granicznej linii grilla przez światła. Dzięki temu otrzymujemy spójny wygląd przodu i stylistyczną świeżość – bardzo dobre posunięcie.

    Kolor Niebieski Iron sprzyja spojrzeniom przechodniów i możecie nie wierzyć, ale jeśli podjedziecie takim Kadjarem to kilka osób na Was spojrzy i będzie podziwiać samochód. To raczej zasługa niebanalnego designu i koloru, ale jak widać jest to możliwe. 19-calowe felgi idealnie dopełniają Kadjara i choć ich kształt jest nieco skomplikowany to wyglądają dobrze wraz z oponami Pilot Sport 4 (rozmiar 225/45 R19).

    Wnętrze – przyjemne i wygodne

    Pierwsza reakcja po zajęciu pozycji za kierownicą to “kurde, ale tu jest przyjemnie”. Naprawdę, sam byłem w szoku, bo wyższa pozycja, z której patrzymy na drogę po pewnym czasie staje się naturalna i czujemy się w niej tak komfortowo, że po przesiadce do niższego auta zaczyna nam tego brakować. Kabina jest przestronna, a jeśli samochód wyposażymy w dach panoramiczny to wizualnie zyskujemy więcej miejsca oraz dostarczamy dodatkowe źródło światła, co zdecydowanie jest zaletą.

    Ergonomia

    Podczas jazdy zdecydowanie doceniłem ilość miejsca, bo można swobodnie w dwie osoby z przodu podróżować – miejsca jest pod dostatkiem. Uchwyty na napoje umieszczono w taki sposób, że zarówno kierowca jak i pasażer mają do nich dobry dostęp, a nie przeszkadza to przy zmianie biegów, co docenicie w mieście. Dla mnie osobiście na plus jest poziom na jakim umieszczono środkowy tunel. Jako, że preferuję wyższe jego umiejscowienie to idealnie ta pozycja trafiła w moje gusta.

    Wyposażenie

    Nie można narzekać na system multimedialny, bo ten przeszedł również zmiany, a sam ekran jest czytelny i duży, co ułatwia obsługę. Nawigacja wspomagana Internetem w samochodzie informuje o radarach, korkach i robotach drogowych, ale w przypadku testowanego egzemplarza wymaga aktualizacji, bo 31 kilometrów nowego odcinka autostrady A1 nie posiada. Za to gdy wykryje korek to proponuje alternatywną trasę szukając objazdu – to na plus.

    Dach panoramiczny sterowany elektrycznie to zarówno świetna atrakcja dla pasażerów jaki i przydatny gadżet, bo do kabiny trafia zdecydowanie więcej światła. Jakość materiałów jest na wysokim poziomie i w zasadzie nie możemy doczepić się jakiś braków. No może z wyposażenia brakowało wentylowanych foteli, ale da się bez tego przeżyć.

    Na pochwałę zasługuje nagłośnienie, bo dodatkowy pakiet BOSE® SOUND SYSTEM za kwotę 3 000 złotych jest wart każdej kwoty. Dźwięk jest czysty klarowny i nawet nieco ponad potrzeby przeciętnego kierowcy. Można bez przeszkód słuchać muzyki w czasie jazdy i delektować się jej pięknem, a drobne akcenty w postaci napisu BOSE na nadkolach oraz głośnikach dopełniają samochód.

    Jazda – komfortowa, ale nie szybka

    Kadjarem przejechałem blisko 1 000 kilometrów w różnych warunkach oraz po różnych drogach. Miałem okazję sprawdzić go w mieście, na autostradzie, w lekkim terenie i wszędzie dał sobie radę choć z drugiej strony miałem cały czas myśl, że “jeśli coś jest do wszystkiego to jest do niczego”. Nawet jeśli chciałbym znaleźć jakieś miejsce, gdzie Kadjar nie da sobie rady to przecież te samochody zazwyczaj jeżdżą po miejskich drogach oraz autostradach, więc o terenie można zapomnieć. Zresztą zapuszczanie się do lasu czy na polne drogi na 19-calowych felgach z oponami Michelin Pilot Sport to nie jest dobry pomysł, bo po prostu szkoda auta.

    Spalanie

    W autostradowym cyklu samochód miał okazję sprawdzić się dwa razy na tej samej trasie, choć styl jazdy był nieco inny. Za pierwszym razem przy dynamicznej jeździe i godzinnym staniu w korku po dystansie 370 km pojawił się wynik spalania 7 litrów. To dobry rezultat jak na jazdę ciągle na limicie dopuszczalnych prędkości i dosyć długi fragment powolnego przemieszczania się po zakorkowanej Gierkówce. Jednak za drugim razem do tematu podszedłem nieco inaczej i jechałem na jak najniższe spalanie, ale tak, aby nie stanowić najwolniejszego pojazdu na drodze.

    Dlatego przy bardzo przepisowej jeździe, nie przekraczając 130 km/h na autostradzie, wykorzystując położenie drogi i sprzyjające warunki, bo udało się przejechać trasę bez korka, ostateczny wynik okazał się bardzo zadowalający – 5,9 litra/100 km. Wiem, że da się zejść jeszcze niżej jadąc 100 czy 110 km/h, ale zasada była prosta – nie być najwolniejszym.

    W mieście jest nieco trudniej – gdy starałem się ruszać powoli, zmieniać szybko biegi i hamować silnikiem to najniższe spalanie wyniosło 7,6 litra. Jednak kierowcy za mną nie mogli dobrze wspominać mnie jako uczestnika ruchu drogowego. Przy normalnej jeździe da się uzyskać średnią wynoszącą 8,3-8,5 litra i wydaje mi się, że to dobry wynik jak na taki samochód. Co prawda, gdy ruszycie dynamicznie spod świateł kilka razy to zaraz zobaczycie wskazanie wynoszące 9 litrów, ale taki urok miast.

    Zachowanie podczas jazdy

    Na dynamikę silnika nie ma co narzekać, bo auto “zbiera się” zarówno w dolnym jak i górnym paśmie obrotów, choć prawdziwego “kopa” dostaje w przedziale 2000-2100 – 4000-4500 obr/min. Wtedy czuć, że mamy pod maską 160 koni i całe szczęście, że licznik spalania zatrzymuje się na wartości 29,9.

    Jednak Kadjar to samochód nastawiony na komfort, tutaj trzeba zapomnieć o szybkiej jeździe nawet, gdy wyposażycie auto w opony Michelin Pilot Sport. Zawieszenie nadaje się do jazdy maksymalnie z prędkością 140 km/h i to po prostej drodze bez żadnych poprzecznych nierówności. Gdy napotkacie taką przeszkodę na swojej drodze to módlcie się, aby była tylko jedna – przy całej serii 6-7 poprzecznych wypukleń możecie mieć wrażenie, że auto pływa. Owszem, jest wygodnie, ale zapomnijcie o szybkim wejściu w zakręt czy dynamicznych skrętach – auto zaczyna się bujać na boki i nici z zabawy.

    Podobny problem jest przy ostrym hamowaniu z prędkości autostradowych. Jeśli jedziecie 140 km/h i wyjedzie przed Was na lewy pas ciężarówka, która jedzie z prędkością 80-90 km/h to przygotujcie się na walkę z samochodem. Gdy doszło do takiej sytuacji to w momencie, gdy auto zaczynało zwalniać doszło do czegoś na wzór “nadsterowności”. Tył zaczął “tańczyć” po drodze, a przód zaczął iść prosto jak strzała pochylając cały samochód. Było to dosyć niebezpieczne, ale całe szczęście do opanowania.

    Jednak nie mogę karcić Renault za takie zachowanie samochodu, bo byłbym hipokrytą. Skoro auto jest przeznaczone dla rodziny, która ma wygodnie podróżować to dlaczego ma być sztywne, trzymać się przy 140 km/h w zakrętach i do tego rozwijać zawrotne prędkości? Od tego jest Megane RS i gdyby tam doszło do takiej sytuacji to myślę, że opinia byłaby znacząco inna.
    Czytaj dalej...

    #renault #kadjar #samochody #motoryzacja #ciekawostki #zainteresowania #mechanikasamochodowa #polska #test #wokolmotoryzacji
    pokaż całość

  •  

    Zmarł Ferdinand Piëch w wieku 82 lat

    Motoryzacyjny świat przeżywa żałobę, bo w wczoraj (26.08.2019) odszedła jedna z ważniejszych osób w motoryzacji, odpowiedzialna w zasadzie za rozwój niemieckiego przemysłu samochodowego w latach 90. XX wieku i na początku XXI wieku. Ferdinand Piëch był Austriakiem, który z pasji do motoryzacji zatrudnił się jako inżynier w Porsche i być może trochę przypadkiem, bo przez redukcję stanowisk kierowniczych, rozpoczął swoją ekspansję po wysokich stanowiskach w grupie VAG.

    Zaczynał jako zwykły, szeregowy inżynier w Porsche. Stamtąd powędrował do Audi, gdzie podobnie jak w Porsche zaprojektował kilka najważniejszych modeli w historii motorsportu i motoryzacji. O jego geniuszu świadczy fakt, że z inżyniera w 3 lata objął stanowiska kierownicze w Audi, a od 1988 roku sprawował władzę nad całą marką.

    Jednak kluczowy był rok 1993 i to co wydarzyło się później, bo gdyby nie Piëch to Volkswagen nie byłby taką potęgą na świecie. Właśnie za czasów rządów Piëcha do Volkswagena przyłączyły się takie marki jak Bugatti, Skoda, Seat, Bentley czy Lamborghini. Również w tym czasie VW przejął władzę nad Porsche i stał się jednym z najważniejszych (o ile nie najważniejszym) producentem samochodów osobowych. Volkswagen rozszerzył swoje portfolio również o samochody ciężarowe (Scania i MAN) oraz wszedł w posiadanie kilku kluczowych firm zewnętrznych produkujących części do produkcji samochodów.

    W 2015 roku Ferdinand zrezygnował ze stanowiska przewodniczącego rady nadzorczej VW, a dwa lata później sprzedał swoje udziały w Porsche AG za ponad miliard euro, umacniając swoją pozycję na liście najbogatszych Austriaków. Zaprojektowane przez niego samochody wyróżniały się nieprzemijalnością stylistyczną i wciąż są aktualne.

    Niestety w wieku 82 lat Ferdinand Piëch zmarł w poniedziałek w szpitalu, do którego trafił na skutek zasłabnięcia przy kolacji w swoim domu w Górnej Bawarii. Oficjalna przyczyna nie została jeszcze podana, ale śmierć Austriaka potwierdziły niemieckie media. Motoryzacja nie będzie już taka sama jak kiedyś. Odeszła legenda…

    #motoryzacja #samochody #vag #volkswagen #ciekawostki #zainteresowania #swiat #niemcy
    pokaż całość