•  

    Juhu, muszę się pochwalić! Od grudnia 2017 schudłam łącznie 20 kg! Moja waga jest teraz taka jak przed 5 laty. Cholernie się cieszę, bo podejmowałam się różnych diet i aktywności i chuja mi się udawało. Miałam nawet badania na tarczycę, które wykazały jakieś anomalie, ale bez postawienia diagnozy. Miałam je powtórzyć, ale wkroczyły #antydepresanty i póki je biorę, nie ma co się badać.

    Jak mi się udało? Wyjebałam z głowy wszelkie diety. Przestałam wmuszać w siebie śniadania, po których zdarzało mi się nawet wymiotować (poczytajcie o glikemii), przestałam jeść z zegarkiem w ręku, bo dochodziło do takich absurdalnych sytuacji, że bałam się wyjść z domu, bo ominie mnie posiłek, a przecież jabłka czy batona nie mogę jeść, bo dieta zbilansowana i wymagająca garkowania i pojemników, a nie zawsze mogłam pojemnik wyciągnąć.

    Czułam się niewolnikiem diety.

    Jak jem? Nadal zdrowo, pilnuję tego, co kupuję i jak gotuję. Jakbym miała ocenić moje posiłki, to przypominają trochę #keto i dietę na #insulinoopornosc Nie jest to zamysł celowy, jest to po prostu wynik moich obserwacji i tego, po czym najlepiej się czuję i co dodaje mi energii. Jem wtedy, kiedy jestem głodna - czasem jest to 2 razy, czasem 3 razy na dzień. Gotuję sobie sama, nie boję się tłustego mięska (go wręcz uwielbiam), warzywa zawsze u mnie rządziły, węgle i zboża już mniej, wróciła tłusta śmietana, bo już jogurtów naturalnych miałam dość. Słodyczy, jak nie było tak, nie ma, tak samo cukru czy gazowanych napojów, bo je już dawno wyeliminowałam z życia (i nie tęsknię). Czasem zdarzy się ciacho czy piwo, ale zawsze jest to nagroda, czyli odbywa się bez wyrzutów sumienia.

    Chudnę tak nawet 1-1,5 kg na miesiąc. Co najważniejsze, bez wyrzeczeń, bez katowania się, bez straty włosów i paznokci. Z uśmiechem na twarzy, bo wreszcie słucham swojego ciała i jem właściwie tak samo, jak jadłam za dzieciaka w swoim rodzinnym domu. Wtedy byłam szczupła, ale przez widzenie w siebie grubasa zaczełam się odchudzać i doprowadziłam też do takiego jo-jo, którego nie umiałam powstrzymać.

    Teraz część kontrowersyjna: chudnięcie kopnęło szczególnie po rozpoczęciu leczenia na depresję (październik 2018). Przy moich tabsach skutkiem ubocznym jest przybieranie na wadze, ja zaczęłam chudnąć już po 2 tygodniach brania (wtedy „jednorazowo” zeszło 2 kg). Mój psychiatra stwierdził, że byłam przypadkiem grubasa psychosomatycznego. Mimo diet nie wierzyłam, że schudnę, bo w końcu tyle razy próbowałam, a się nie udawało. Czy to z dietami 2600 kcal i treningami na siłowni, czy to z south beach i znowu treningami. Przy moich problemach z psyche nagle dieta stała się drugorzędna i jak to lekarz stwierdził: "mózg w tej kwestii przynajmniej odpuścił".

    Nie zalecam brania tabletek na chudnięcie, bo one nie są 'magiczną pigułką', a są przypisywane w konkretnych przypadkach, a mój jest po prostu przypadkiem dziwnym, nieuwzględnionym w ulotce :) Zwracam uwagę na pewien mechanizm. A nawet tutaj na mirko słyszałam, że to niemożliwe, że tyle robię (dieta, treningi z trenerem co 2 dni, a w 6 miesięcy zeszło ledwo 10 kg), a tak mało mi z wagi leci. Że oszukuję i nie wiadomo co. Przez takie ocenianie i pierdololo zapętlałam się bardziej i moje wysiłki były mniej efektywne. Doszło do tego, że jak widziałam kilka gramów na wadze więcej, to zwyczajnie przestawałam jeść (bo się tyje od żarcia, co nie? A ja pewnie oszukuję i wpierdalam po kątach, więc najlepiej nie jeść, wtedy będę chuda – fuck logic, wiem). W końcu przestałam słuchać innych i zaczęłam słuchać przede wszystkim siebie.

    Robię nadal swoje. To jest ruszam się, bo normą są dla mnie spacery 5 km, doszedł również basen, czyli aktywności, które lubię. Przy lepszej pogodzie dojdzie rower.

    Najbardziej mnie cieszy to, że taki wynik osiągnęłam bez katorżniczej diety. Bez ustalania jadłospisu, bez liczenia kalorii, bez wrzeszczącego trenera z boku, bez wizyt u dietetyka i wywalania kasy (wywaliłam 2 tysie łącznie na konsultacje....). Cieszy podwójnie, że spadek jest na tyle stabilny, że skóra pozostaje jędrna (cycki też), poprawiła się też jej kondycja i śmiało mogę poczekać kolejne półtora roku przy takim tempie aż osiągnę wymarzoną wagę.

    Tak tylko chciałam się podzielić :) Bez zachęcania do robienia tego, co ja, bo nie robię nic specjalnego :) Bez zdjęć porównawczych, bo zwyczajnie nie mam. Znajomi mówią, że tych 20 kg tak u mnie nie widąć, ale prawda jest taka, że to się rozłożyło po całym ciele - nawet łydki mam szczuplejsze, nie wspominając o twarzy i brzuchu. Ciuchy zmniejszyły się o 2 rozmiary.

    Jakaś rada dla innych grubasów? :) Nie poddawać się w szukaniu najlepszego stylu życia dla siebie i przede wszystkim wsłuchanie się w swój organizm, a nie pierdololo Mirków czy innych cudotwórców diet. Każdy z nas jest inny, istnieją wprawdzie pewne prawidłowości i dobre praktyki, ale to nasz organizm powinien na pierwszym miejscu. A on umie sygnalizować, jak coś mu nie pasuje, lub co jest dla niego wręcz stworzone :)

    #dieta #odchudzanie #mirkokoksy
    pokaż całość

  •  

    #keto

    Jak z winem? Ile g weglowodanow ma wino biale wytrawne?

    +: W33D420

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika wwwooo

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.