hoszi.artstation.com * | * instagram.com/wildxwomen

  •  

    nawet święty papież polak kremówki dzisiaj w cukierni nie zakupi

  •  

    Byłem w serwisie na wymianie opon i zwróciłem uwagę na taką oto piękną naklejkę...

    Teraz mam pytanie do różowych. W takich normalnych warsztatach bez takiej naklejki to was tam napierdalają czy coś?

    #pytanie #heheszki

    źródło: serwis.jpg

    •  

      @OS7RY: Serio masz problemy ze zrozumieniem tekstu pisanego. EOT

    •  

      @OS7RY: Problemem jest to że odnosisz się do czegoś, co sobie wymyśliłeś, a ja tego nie napisałam, bo zgubiłeś wątek który był kontynuowany w 2 komentarzach xD Prosisz mnie o dowód że wszyscy mechanicy naciągają, a ja niczego takiego nie napisałam, tylko że osoba która się nie zna powinna się obawiać naciągania w takich miejscach, zresztą jak wszędzie xD Tak, myślę że ktoś robi badania nad tym czy należy się obawiać oszukania kiedy nie ma się o czymś pojęcia XDDDDD Jakoś pozostałe niemal 100 osób nie miało problemu ze zrozumieniem. Idź sobie na spacer się przewietrz czy coś, może mózg dotlenisz ( ͡° ͜ʖ ͡°) pokaż całość

    • więcej komentarzy (79)

  •  

    #krakow Dobra pizzeria dowożąca na Dąbie? Świeże ciasto, dobre składniki, włoska mozarella a nie ser z biedronki?

  •  

    Jak chcecie powiedzieć komuś, kto coś ładnie robi, że ładnie to robi, to powiedzcie "ale to ładnie robisz", zamiast "masz talent". Będzie mu o wiele milej ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    To elo.
    #iniaczowebazgroly #rysujzwykopem

    źródło: mimo_164.png

    •  

      @iniacz: Ja spojrzałam na to zupełnie inaczej na studiach. Studiowałam malarstwo z ludźmi, którzy byli często po liceum plastycznym i szczerze powiedziawszy dziwiłam się, że dalej to ciągną. Bo delikatnie mówiąc nie mieli tych "predyspozycji". Na początku właśnie tak myślałam: ciężka praca to droga do talentu, ale miałam kilka lat aby przyjrzeć się czemu tak jest, a przypadki były różne. Był jeden chłopak, który rysował po prostu tragicznie, ale zawziął się i robił chyba z 20 prac dziennie. Były laski, które były przekonane o własnej zajebistości, robiły co trzeba, ale wychodziło im to marnie (nie chcę publicznie rzucać przykładami). Zastanawiałam się jak to jest, że ktoś poświęcił przynajmniej 4-6 lat życia na CODZIENNE rysowanie po kilka godzin i jest słabszy niż ja, kiedy ja bardziej traktowałam to jak hobby. Rysowałam raz na czas, a potem w liceum ok. 3h/tydz. Na studiach mi się nie chciało, jeśli coś mnie nie interesowało, oddawanie szkicownika co jakiś czas to była dla mnie katorga (zazwyczaj machałam byle co tuż przed zaliczeniem). A mimo to miałam stypendium jako 1 z 2 osób na kierunku i nie uważam że rysuję jak dziecko chociaż prac w życiu zrobiłam naprawdę niewiele (poza dyplomem). Ten chłopak moim zdaniem nie doszedł do niczego wartościowego nawet tak ciężką pracą - ale ja nie uważam że to przez brak talentu. Uważam, że to przez jego osobowość. Był typem który palił codziennie zioło, miał straszne deficyty uwagi. Robił rzeczywiście 20 tych prac dziennie, ale nad żadną się nawet nie zastanowił, nie wyciągnął żadnych wniosków, nie dojrzał swoich błędów, żeby następna była lepsza, nie obserwował otoczenia, skupiał się na sobie i ew. konfliktach z innymi. Ja może mam podejście w życiu "jak zrobić, żeby się nie narobić", ale przynajmniej się zastanawiam zanim coś zrobię. Wszystkie osoby, które uważałam na studiach za słabe miały właśnie jedną wspólną cechę przeciwną do tej. Były roztrzepane, negatywnie ekstrawertyczne, miały niski poziom empatii (serio i uważam że nie bezpośrednio, ale empatia jest wspaniałym narzędziem do uczenia się innych rzeczy - mechanizm jej działania przekłada się na dużo innych spraw, pewną otwartość umysłu i możliwość "podróżowania" między poziomami abstrakcji). Wszystkie miały ogromne ego, nie przyjmowały krytyki, tylko się broniły, nie miały autorskich pomysłów, po prostu bazgrały, kopiowały innych, próbowały robić zadania ale prędzej właśnie siedząc kilkanaście godzin nad czymś, co można zrobić zajebiście w 2, w sposób klarowny, minimalistyczny, wyraźny. Ci ludzie najczęściej miewali też problemy z konstrukcją przedmiotów, z anatomią, wyobraźnią przestrzenną - czego wszystkiego oczywiście były uczone po kilka razy w życiu przez wiele lat i przy okazji każdego projektu siłą rzeczy. Mi się wydaje że to po prostu takie zagubienie, roztrzepanie, nie wnikanie w nic, nie interesowanie się niczym, brak chęci drążenia, pytania dlaczego tak a nie inaczej. Trudno to ująć w jedno słowo jaki to typ człowieka. Jeśli bycie jego przeciwieństwem to "predyspozycja" czy "talent", to rozszerzyłabym to na talent do robienia czegokolwiek, bo nie znam osoby która wyśmienicie rysuje, a ma wymienione wyżej przeze mnie deficyty osobowości. Może poznam, na razie takie mam doświadczenie :) pokaż całość

    •  

      @mikw: Tak ale nie byłyby "talentem do rysowania" tylko np. wyższą inteligencją. A jakoś nie słyszałam komplementu "o boże ale cudownie przeanalizowałaś jak pada światło zza postaci i obrysowuje jej kontur, a potem oddałeś to na rysunku odpowiednią grubością linii" :D Laik po prostu tego nie widzi. Mozart wychował się w rodzinie muzyków. Był uczony od dziecka, wyrósł w tym czym się zajmował. Jego siostra też była wybitnym muzykiem, ale wcisnęli ją potem w rolę typową dla kobiety w tamtych czasach i jakkolwiek na początku koncertowała z bratem, to skończyła jako nauczycielka gry. Kiedy masz już 18 lat to już zapracowałeś na coś. Rozwinąłeś się w jakimś kierunku, pracowałeś nad czymś, przygotowywałeś się do egzaminów. Sprawdza się również słuch - to jest predyspozycja fizyczna (musisz wyraźnie słyszeć i myć uszy;)). Ale interpretowanie dźwięku już jest umiejętnością, którą ktoś np. nabył dlatego że w jego otoczeniu był ktoś kochający muzykę i wyczulił go na to, by zwracał uwagę na dźwięki. Z kolei komponowanie własnej muzyki to nie umiejętność grania na instrumentach, to są zupełnie inne umiejętności które znajdują powiązanie z osobowością, inteligencją, kreatywnością.
      Dobry przykład z tą matematyką. Właśnie potwierdziłeś to co mówię. Nie ważne ile godzin ktoś poświęcił. Ważne, w jaki sposób to zrobił i jak odnosiło się do tego otoczenie. W temacie przekonania o własnych zdolnościach polecę Ci książkę Mlodinowa "Nieświadomy umysł" oraz ten artykuł: http://serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/artykuly/703149,szkola-to-rzeznia-talentow-blyskawicznie-zabija-matematyczne-zdolnosci.html
      Prawdziwe predyspozycje występują tam, gdzie są rzeczywiste fizyczne deficyty, takim przykładem jest np. siła fizyczna mężczyzn vs kobiet. Ale to nie ma znowu nic wspólnego z talentem. Dlatego mówienie komuś, że ma talent jako pochwała, a mając na myśli że ma predyspozycje jest co najmniej dziwne i nielogiczne i nie ma w tym po prawdzie nic na miarę komplementu, a po prostu faktu. Do rysowania nie potrzeba żadnych specjalnych mocy oprócz sprawnych rąk (a niektórzy sobie radzą bez tego) i wzroku, dlatego niektórzy się obrażają o zwalanie ich umiejętności na tak rozmyte i niejasne pojęcie jak 'talent'. Może się tego nauczyć każdy i myślę też, że to w jakiej prędkości zależy od jego ogólnej zdolności pojmowania i od tego na jakiego nauczyciela trafi. Widać to też po czasach, kiedy artyści byli jeszcze rzemieślnikami. Z pracowni wyśmienitych artystów wychodzili wyśmienici uczniowie.
      Głównym problemem tych osób "bez talentu" jest to, że nie wiedzą, skąd czerpać wiedzę, albo ślepo ufają temu że wiedzą a nie jest to dobre źródło. Brakuje też umiejętności inspiracji (serio to też jest umiejętność, tak samo jak kreatywność), nie porównują ze sobą prac innych artystów, przez co nie wyrabiają sobie dobrego gustu i nawet jeśli wycisną wszystko z siebie to będzie to słabe, bo z pustego i Salomon nie naleje. Albo wydaje im się, że rysowanie to tylko ta czynność, kiedy sama umiejętność rysowania jest tak naprawdę tylko niewielkim narzędziem i można jej się szybko nauczyć, cała zabawa zaczyna się potem.
      Zgodzimy się zatem ze sobą w kwestii, że skoro nikt nie urodził się geniuszem, a później nabył jakieś wybitne umiejętności na pewnej drodze koniecznej do zdobycia tych "punktów" o których pisałam wcześniej, to jest to kwestią wyłącznie przypadku środowiskowego, że miał taką możliwość zdobyć je wcześniej niż inni i miał większą pewność siebie w danej dziedzinie, przez co chętnie kontynuował naukę? Bo prawdę mówiąc słowo "talent" jest dla mnie pozbawione definicji w tym kontekście. Nie da się go umiejscowić w żadnym miejscu tej drogi, musielibyśmy ustalić, że dana osoba rodzi się z tą umiejętnością. Że bierze ołówek do ręki jako półroczne dziecko i rysuje dzieło sztuki. Bo na każdym późniejszym etapie jego umysł jest już kształtowany przez otoczenie. Czy mama zwraca uwagę na to co robi, czy go chwali, czy ktoś go zmusza do rysowania i milion innych rzeczy, które głównie mają związek z emocjami. Miałam nawet taką sytuację w rodzinie, chłopak dość zamknięty w sobie bardzo lubił tworzyć i stał się w tym dobry, a później jedna osoba bardzo go zdołowała i stoczył się do przeciętnego poziomu. Na odwrót też to działa. Jeśli dziecko się zachęca do aktywności, pokazuje mu różne rzeczy, zaciekawia tematem - będzie szybko dużo lepsze od rówieśników (to by znaczyło że talent się komuś daje?) Sama mam lekką traumę bo pani w podbazie kazała kiedyś nam wyjść na zewnątrz i narysować drzewo "tak jak je widzimy". Ja nie miałam czasu na takie pierdoły więc narysowałam z głowy na świetlicy i dostałam jedynkę, bo tak nie wygląda drzewo ;) Zaczęłam przez to obserwować świat, jak jest zbudowany itp. Może nie jest to przykład super nauczyciela, bo mogła nas wziąć i poopowiadać o drzewach, ale jednak przewodnik jakikolwiek jest potrzebny, żeby przebić się z poziomu przeciętności do nadprzeciętności. Ktoś, kto zwróci Ci uwagę, że świat nie wygląda tak, jak Ci się wydaje. On Cię tego nie nauczy, ale da Ci do myślenia i jeśli się tym ciekawisz, to w końcu odkryjesz to czego potrzeba. Mało brakowało, a może już do końca życia rysowałabym chmurkę z nóżką? xD Z każdą kolejną myślą oddalasz się od poziomu przeciętności w górę. Nie ma innej drogi i naprawdę nie widzę tam miejsca na coś takiego jak 'talent'. Są artyści, którzy nauczyli się rysować w późnym wieku, bo mieli coś do powiedzenia. I do tego służy ta umiejętność, im więcej masz do powiedzenia tym jesteś bardziej zdeterminowany, by ją posiąść:) Wszyscy których znam, którzy mieli za cel "nauczyć się rysować" tak po prostu, kończyli z niczym. Umieli narysować jakiś tam portret czy kwiatka, ale na dłuższą metę - kogo to wciągnie? I tam naprawdę nie ma aż tak ciekawych rzeczy, żeby to eksplorować w nieskończoność. Trzeba odkrywać i no właśnie - "tworzyć", w tym cała zabawa. I tak naprawdę umiejętności są tutaj niepotrzebne, bo można też nauczyć się rysować w sprytny, skrótowy sposób. Osoba z zewnątrz stwierdzi że "masz talent" i "dobrze rysujesz". Nie ma jednolitej definicji 'talentu do rysowania', zazwyczaj rysownicy szukają własnego stylu i rysują w swoim wybranym obszarze technicznym. Mogą nawet nie potrafić rysować w inny sposób. To mają wtedy talent czy nie, trzeba umieć każdą technikę, wystarczy jedna? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

      +: mikw
    • więcej komentarzy (24)

  •  

    Czy taka różnica wzrostu już jest odpowiednia, czy facet nadal jest za niski dla tej kobiety?
    #tinder #rozowepaski #heheszki

    •  

      @wanderlust00: Ale pierdolisz xD Odżywiam się bardzo zdrowo bo tak lubię, od zawsze miałam stałą wagę. Zaczęłam jeść leki na tarczycę i z nawet dużo bardziej skrupulatnym dbaniem o dietę (brałam pod uwagę kcal, normalnie nie biorę) przytyłam 8kg. Po odstawieniu leków łatwo zeszły. Kobiety mają zupełnie inny układ hormonalny i też inną strukturę ciała, proporcje tłuszczu/mięśni. Jest nam dużo łatwiej przytyć i dużo trudniej schudnąć. Zwłaszcza przy zmianach hormonalnych które cały czas przebiegają w cyklach, kiedy w każdej chwili może się coś popsuć i na to też wpływa jedzenie (na hormony). Jak kobiety się nie potrafią odchudzać, to lepiej dla siebie żeby tego nie robiły, bo mogą sobie mocno zaszkodzić - stąd tyle babek które są na wiecznej diecie. Nie tylko przez swoje grzeszki żywieniowe, ale właśnie przez nieumiejętność, przez kombinowanie z metabolizmem, z wprowadzeniem nierównowagi hormonalnej. Bo wiesz ciastko raz w tygodniu z nikogo nie zrobi balona. Już nie mówiąc o trudnościach psychicznych, kiedy niektóre mają niedobór progesteronu (pms, nerwowość -> większy apetyt i poczucie beznadziei które raczej nie stopuje przed pocieszaniem się). W porównaniu do tego wszystkiego dbanie o wagę u faceta to jak przełącznik on/off. Nawet nie wspominam o tym jak wygląda facet skinny fat po odchudzaniu a jak kobieta. pokaż całość

    • więcej komentarzy (172)

  •  

    No to by było na tyle, jeśli chodzi o spanie...

    Ten mały dziad już od 10 minut nadaje pod drzwiami.
    ヽ(☼ᨓ☼)ノ

    pokaż spoiler #dziendobry #zalesie #pokazkota #koty #smiesznekotki #koteczkizprzypadku

  •  

    Moja nerwica #grammarnazi w takie dni jak ten osiąga apogeum. Uwaga! Ważna wiadomość!!!
    Do LICZB nie dopisuje się KOŃCÓWEK FLEKSYJNYCH.
    Mamy piątek 13, piątek trzynastego (a tak na marginesie: piątek trzynastego, ale już piątek, trzynasty kwietnia).
    Nie istnieje coś takiego jak 13-go czy 13-ego. Dopisywanie końcówek fleksyjnych jest niepoprawne od 1936 roku.
    Miłego dnia.
    #ciekawostki #ortografia #jezykpolski
    pokaż całość

    źródło: liczebniki.png

    +: iskra-piotr, Croudflup +941 innych
  •  

    Kalinka osowiała tydzień temu i po badaniach wet podejrzewa białaczkę (╯︵╰,) trzymajcie kciuki żeby kot się po prostu normalnie popsuł, ma dopiero 9msc (╥﹏╥)

    #koty #pokazkota #kalinkakot #zalesie

  •  

    Do kogo należy kod, który wykorzystuję w pracy (napisałem go w czasie prywatnym)? I dalsze jego modyfikacje, już w czasie pracy?

    Firma wykorzystuje oprogramowanie z wbudowanym frameworkiem, o którego istnieniu nie miała pojęcia. Napisałem w nim parę ficzerów, w czasie prywatnym, na początku na swoje potrzeby, dzisiaj wykorzystują je wszyscy pracownicy. Problem w tym, że nic z tego nie mam i problem numer dwa, zaprzestano wykorzystywać stare rozwiązania, więc nie mogę zwyczajnie kliknąć delete. Na dzień dzisiejszy odebrano mi moje stare obowiązki (bez zmiany umowy) i mam pisać więcej kodu. Oczywiście mi się to nie podoba, więc czekam na zmianę warunków, ale jak to się nie uda, może być różnie...

    Pytanie brzmi, zabierając swoje manatki, mogę zabrać swój kod niezależnie od skutków? Firma mając kopie może z niego bez pardonu korzystać? Podobnie z fizycznymi formularzami, infografikami, plakatami, które przygotowałem pod nową sytuację (czas prywatny), są moje?

    #kiciochpyta #programowanie #nieprogramowanie #prawoautorskie
    pokaż całość

    •  

      @przemilcze: wołaj jak się rozwiąże, jestem ciekawa. Bo z jednej strony jak już coś wrzucasz w pracy to jest to tworzenie dla pracodawcy i sam sobie dobierasz metody (dlatego ja nigdy nie korzystałam ze swoich osobistych materiałów w pracy ale jak musiałam coś zrobić to przerabiałam darmowe albo robiłam od podstaw), a z drugiej jak przynosisz sobie coś do pracy to nie staje się to własnością pracodawcy. Zawsze mogłeś wcześniej powiedzieć że potrzebne jest takie usprawnienie i że trzeba je "kupić", czy od osób trzecich czy żebyś sam napisał dla firmy i ustalić czy w godzinach pracy czy w płatnych nadgodzinach. Moim zdaniem stawiasz pracodawcę w trudnej sytuacji, a wina braku komunikacji leży po twojej stronie i grzecznie by było oddać kod. Może liczyć na wynagrodzenie ale nie żądać go. (Mówię to nie od prawnej strony tylko ludzkiej) pokaż całość

    • więcej komentarzy (24)

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika xhxhx

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.